[01:10] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną, 52. już debatę ufologiczną online. Dziś temat to: SETI. Najnowsze odkrycia i nadzieje. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie Skype'a są z nami dzisiaj współprowadzący nasze debaty: Piotr Cielebiaś z Nieznanego Świata. Witaj, Piotrze.
[01:35] - Witam, witam.
[01:36] - Nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy, autor serwisu nowaatlantyda.com Chris Miekina. Witaj, Krisie.
[01:42] - Ja również wszystkich witam i od razu się tłumaczę, że jestem nieco wczorajszy, a może nawet przedwczorajszy. Kończymy właśnie powoli sezon żeglarski, więc będzie czasu więcej na ufologię. A że te sezony się kończą zawsze w sposób huczny, moja załoga mnie jeszcze tutaj nawiedziła, żeby mnie pożegnać, żeby pokibicować może jeszcze trochę i właśnie przed chwileczką wyszła. W związku z czym, gdybym troszeczkę odpowiadał w sposób nie z tej ziemi, a moi ludzie w ogóle to są nie z tej ziemi, moja załoga, kochana zresztą. Proszę więc od razu z góry o wybaczenie, bo czasami sytuacja niestety przerasta. Dzisiaj troszeczkę przerosła, bo spaliśmy może godzinę albo półtorej, bo było bardzo wesoło i ciągle jest wesoło. Tylko żeby czy wy po tym nie płakali, co ja będę tutaj opowiadał. Ewentualnie będę po prostu milczał jak grób. Wówczas proszę właśnie w takich momentach o wybaczenie, chociażby ze względu na te parędziesiąt audycji, w których tutaj się troszeczkę udzielałem. Dzięki.
Witam jeszcze raz wszystkich serdecznie.
[02:41] - Jest z nami również przedstawiciel świata nauki, astronom Marek Marcinkowski. Dobry wieczór, Marku.
[02:47] - Dobry wieczór. Witam was, witam wszystkich słuchaczy serdecznie.
[02:51] - Zanim przejdziemy do tematu naszej dzisiejszej debaty, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium, bowiem debata jest realizowana jak prawie zawsze w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również wysyłać pytania drogą tekstową na Gadu-Gadu 36 08 80 02. Czekamy również na pytania i komentarze na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można również przesyłać pytania na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, a także na grupach tematycznych Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania i komentarze na adres e-mail radio@paranormalium.pl. Panowie, w ubiegłym programie tydzień temu rozmawialiśmy o projekcie SETI, jego założeniach, plusach, minusach. Dziś zaś przyjrzymy się bardziej kontrowersyjnej stronie projektu, a mianowicie potencjalnym śladom istnienia ET wykrytym przez astronomów.
Nim przejdziemy do najnowszych odkryć w ramach SETI, pozwólcie panowie, że zapytam was o to, czy podzielacie opinię czołowych astronomów SETI, między innymi Setha Shostaka, który w ostatnich latach kilkakrotnie ogłaszał, że odebranie sygnału od ET to kwestia najbliższych dekad. Tradycyjnie pierwszemu oddajmy głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[04:25] - Rzeczywiście cały tamten program poświęciliśmy zagadnieniom SETI, problemowi tego, czy obcy w ogóle mogą się z nami kontaktować i chcą się z nami kontaktować i jak to wygląda. Natomiast dzisiaj się zajmiemy czymś zupełnie innym. Dzisiaj będziemy mówić o kwestiach, którym bliżej troszeczkę do teorii spiskowych, bowiem omówimy takie sytuacje, w których istniały pewne szanse na to, że taki sygnał pozaziemski został odebrany lub w ten czy inny sposób dowiedzieliśmy się o istnieniu obcych w przestrzeni kosmicznej. Co ważne, powtarzam to, już mówiłem to w tamtym programie, że dziś, zarówno tydzień temu, jak dziś, nie mówimy o kwestii UFO tak naprawdę, tylko mówimy o problemie obcej inteligencji. I to są dwa tematy, które nie zawsze idą ze sobą w parze, o czym tutaj przekonujemy państwa od długiego czasu. Co jeszcze? Powiedzieliśmy w tamtym programie, że projekt SETI od 50 lat z fakiem poszukuje sygnałów od obcej inteligencji, a tak naprawdę od drugich Ziemian. Dlatego, że nastawiony jest na poszukiwanie cywilizacji, która nie tylko jest na tym samym poziomie co my, ale ma też te same... problemy, te same nadzieje i te same, jak to się mówi kompleksy związane z charakterem swojej cywilizacji. Mówiliśmy też o Secie Shostaku i wielu innych uczonych, którzy przez wiele lat zapewniali nas, iż kontakt z obcymi to kwestia kilku najbliższych dekad.
I w czasie kilku konferencji, które odbyły się w ostatnich latach, zapewniano wielokrotnie, że w zasadzie powinniśmy spiąść tyłki i czekać cierpliwie, bo przejęcie informacji od obcych to kwestia najbliższych kilkudziesięcioleci. Pytanie, dlaczego Seth Shostak, który znany był z lansowania tej teorii, był tak bardzo przekonany, że znalezienie sygnału od kosmitów to kwestia dekad? Na jakich przesłankach się opierał? Czy chodziło mu jedynie o postępy w radioastronomii i zbudowanie na przykład słynnej sieci teleskopów imienia Allena czy takich projektów, jak słynny, już słynny, bo większy od Arecibo, radioteleskop chiński, bodajże Fast? Czy też Shostak, i tutaj odzywa się część spiskowa, wiedział coś o odkryciach, o których głośno się nie mówi? Bo rzeczywiście historia SETI owiana jest bardzo problematycznymi znaleziskami, które choć często wyglądały jak komunikat od obcej cywilizacji, to nie zostały w jednoznaczny sposób zatwierdzone i nie zostały jednoznacznie rozpoznane. Dlatego, że istnieje pewne spektrum, o którym mówiliśmy tydzień temu, dla takiego sygnału, pewna charakterystyka sygnału, która pozwala odróżnić sygnał sztuczny od sygnału naturalnego. Mówiliśmy między innymi o linii emisyjnej wodoru, mówiliśmy o powtarzalności tego kontaktu i tak dalej. I okazuje się, że przez lata rzeczywiście pojawiło się wiele sygnałów, które mogły, ale nie musiały być transmisją od obcej cywilizacji. Pozostaje oczywiście pytanie, czy były to transmisje umyślne, takie jak my sobie życzymy, czy było to kosmiczne „dzień dobry”, o którym mówiliśmy, czy raczej przypadkowa emisja związana z działalnością na większą skalę.
Teraz pytanie, czy podzielam opinię Shostaka, że znajdziemy ten sygnał w ciągu dziesięcioleci? Otóż nie podzielam tej opinii, bo wydaje mi się, że po pierwsze nasz kontakt z obcą inteligencją to jest kwestia dużo bardziej skomplikowana, niż oni sobie wyobrażają. Po drugie, nie ma jednoznacznych przesłanek, by twierdzić, że taki sygnał znajdziemy w ciągu najbliższych dziesięcioleci, dlatego że mówiąc wprost, statystycznie rzecz biorąc, nie ma możliwości, by coś takiego nawet obliczyć. I po trzecie, wydaje mi się, że życzeniowe myślenie w przypadku SETI odgrywa główną rolę i tak naprawdę trudno mi powiedzieć momentami, kiedy oni snują realne plany, a kiedy na przykład próbują w jakiś sposób tworzyć swoją własną wersję fantastyki naukowej. Bo nie oszukujmy się, wiele z ich przedsięwzięć, wiele z ich publikacji tak naprawdę nie różni się niczym od fantastyki naukowej. I taki właśnie zasadniczy problem, że sygnały możemy od obcych otrzymywać cały czas, ale możemy ich na przykład nie rozpoznawać. Mogliśmy już na nie natrafić, mogliśmy ich nie poznać, jak w przypadku sygnału „Wow”. A również może być tak, że natura kosmicznej inteligencji jest zupełnie inna od tej, jaką SETI oczekuje. Tak to moim zdaniem wygląda. Chris, czy podzielasz entuzjazm Shostaka?
[10:44] - Również nie podzielam i również mam podobne problemy z całą tą historią, w całej tej liście, którą wymieniłeś. Myślę, że one wszystkie się doskonale mieszczą. Plus jeszcze jedna według mnie bardzo ważna to jest taka, że jeżeli decydujemy się my jako ludzkość, mieszkańcy tej naszej planety Ziemia, decydujemy się poszukać czy sprawdzić, czy znajduje się ktoś jeszcze poza nami w przestrzeni kosmicznej, to myślę, że nie decydujemy się tylko na jeden sposób poszukiwania, a próbujemy wprowadzić w życie więcej różnorodnych metod, za pomocą których będziemy poszukiwać takiej cywilizacji pozaziemskiej bądź próbować nawiązać z nią kontakt. I wybór bardzo specyficznej formy poprzez transmisję radiową wydaje mi się bardzo ograniczony i na pewno, jeżeli popatrzy się na to wszystko z teoretycznego punktu widzenia, mało skuteczny. Bo decydujemy się na jedną rzecz, wkładamy całą swoją siłę i energię w jedną tylko i wyłącznie dziedzinę i oczekujemy, że uzyskamy coś w zamian, na co jesteśmy akurat gotowi. Natomiast omijamy wszystko inne. Przecież spójrzmy dookoła. Mamy do czynienia z dziesiątkami tysięcy, jak nie setkami tysięcy obserwacji UFO. Nikt tego przecież oficjalnie, nie ma jakiejś instytucji oficjalnej, która by to badała i próbowała wyciągnąć z tego jakieś wnioski. Mamy do czynienia z najrozmaitszymi odkryciami astronomicznymi.I też czegoś takiego nie ma.
Mamy program kosmiczny, który działa w przestrzeni kosmicznej, a także na innych planetach. I mam tu na myśli Marsa i chociażby ostatnio Księżyc. Nie prowadzi się żadnych prac czy prób odnalezienia chociażby śladów czegoś takiego. To więc dlaczego mielibyśmy uwierzyć nagle, że Shostak i jego kolesie są poważnymi ludźmi i rzeczywiście poważnie zajmują się poszukiwaniem cywilizacji pozaziemskiej? Zwłaszcza że od zarania tej organizacji tak naprawdę nie wydarzyło się nic specjalnego w tym, co próbowali odnaleźć. Czyli nie otrzymali sygnału, który jednoznacznie wskazywałby, że rzeczywiście coś istnieje po tej stronie. Wydaje mi się, że ponad 40 lat działalności takiej organizacji przynajmniej powinien przynieść jakiś minimalny efekt tego, co ona robi. Jeżeli nie przynosi takiego efektu, to w takim razie jest gdzieś popełniony błąd. Robią coś, co w zasadzie nie ma za bardzo sensu. Potwierdza mi to przede wszystkim także sposób, w jaki Shostak komentuje najrozmaitsze wydarzenia, które można by ewentualnie zakwalifikować do tej grupy sygnałów, jakie można wziąć serio i ewentualnie rozważać ich źródło.
W jaki sposób przyszły do nas i czy mogły być wysłane przez kogoś, przez jakieś istoty. On zazwyczaj podchodzi do tego w taki sposób, że już z góry zakłada, że coś w tym musi być złego, że na pewno nie jest to sygnał, który trzeba brać serio, że zastanówmy się nad tym, porozmawiajmy, może podyskutujmy. Nie słychać w tym, o czym on mówi, żadnego entuzjazmu. Słychać wręcz taką obawę, bo co się stanie, jak nagle odkryjemy coś takiego. Natomiast entuzjazm u niego zaczyna się wtedy, kiedy mówi o codziennej działalności SETI, gdzie właściwie nic z tego nie wynika, bo naprawiają te radary, czasami je przestawiają w stronę innej planety bezpiecznie, bo wiadomo, że nic stamtąd nie przyjdzie. Na przykład jeżeli Kepler odkryje nową planetę, która jest tą egzoplanetą, być może przypomina planetę ziemską. Wówczas radary, radioradary SETI skierowane są właśnie w tamtym kierunku. I jest takie oczekiwanie, może coś stamtąd przyjdzie i coś tam znajdziemy, ale jest 99,9% pewności, że nic stamtąd nie przyjdzie. I właśnie na tym polega ten entuzjazm Shostaka. Dlatego ja tej organizacji nie tylko nie dowierzam, nie traktuję jej w zasadzie za bardzo poważnie, bo właściwie nie osiągnęła ona nic oprócz tego, żeby jeszcze bardziej doprowadzić do tego, żeby ten proces myślenia na temat obcej cywilizacji, szukania tej obcej cywilizacji utknął gdzieś w martwym punkcie.
Bo popatrzmy, Shostak i jego organizacja zawłaszczyli sobie całą masę, zmonopolizowali całą masę ewentualnych sygnałów, które mogłyby być traktowane jako jakiś kontakt z kimś obcym, z kimś spoza Ziemi. Za każdym razem patrzymy w ich kierunku, co oni powiedzą na to i w jaki sposób oni zinterpretują taki sygnał i czy rzeczywiście możemy o czymś mówić serio. Nie ma właściwie nikogo więcej poza nimi, kto by mógł zrobić jakąś przeciwwagę, zinterpretować to inaczej. Oczywiście są jeszcze te systemy europejskie, jest system rosyjski, który odkrył ten najciekawszy sygnał, o którym będziemy dzisiaj rozmawiać. Ale organizacje te nie mają takiej medialnej siły przebicia, żeby móc przejąć albo przynajmniej wcisnąć się na to forum, które zajęło SETI razem z Shostakiem, które jest wszędzie. On napisał już tysiące artykułów, z których nic nie wynika. Ma tysiące wystąpień, tysiące filmików na YouTubie, z których absolutnie nie wynika nic. Są to jakieś opowieści najrozmaitsze o tym, co by było, gdyby się wydarzyło i jak by było fajnie, ale jakby było to okropnie, gdyby rzeczywiście coś takiego przyjęło się do wiadomości, bo to byłaby straszna masakra dla nauki i dla wielu innych historii, jakie są związane z konsekwencjami odkrycia takiej pozaziemskiej cywilizacji. Dlatego reasumując-
[16:37] - Ja jeszcze wtrącę jedną rzecz, o której zapomniałem. Przepraszam, że ci przerwałem, Chris.
[16:42] - Nic nie szkodzi.
[16:43] - Myślałem, że kończysz. Słuchaj, bo tu poruszyłeś bardzo ważną rzecz tymi kilkoma ostatnimi zdaniami. Jak to jest, i nie wiem, czy w ogóle ktoś jest w stanie udzielić na to odpowiedzi, dlaczego na przykład astronomowie powszechnie akceptują ustalenia SETI i akceptują takie poszukiwanie inteligencji pozaziemskiej, ale już nie potrafią zaakceptować kolektywnie tego, że ten kontakt może przybierać zupełnie inną formę? I dlaczego istnieje ten mur i neguje się tą ogromną ilość dowodów sugerującą, że ktoś tu jednak jest z nami, niezależnie pomijając to, kto to jest, skąd przybywa i jakie ma cele. Nie mówię tu konkretnie, czy to są kosmici, czy to są przybysze z innej płaszczyzny bytu, ale pewnie jacyś kosmici zaś się tutaj pałętają. I było mnóstwo przecież przypadków, kiedy ta pozaziemska inteligencja wchodziła w grę. I przecież było mnóstwo tak naprawdę astronomów, którzy się wyrwali z tego głównego nurtu i starali się przemycić albo raczej dostosować widzenie astronomii, poszerzyć je, żeby było pełne, żeby nie obejmowało to jakichś wyimaginowanych form, że coś się tam komuś wydaje, że tak powinno być, tylko też brało pod uwagę rzeczy, które się dzieją w czasie rzeczywistym.Czyli wszelkie anomalie, które mogą o tym świadczyć. Chris, jakie to jest twoim zdaniem, dlaczego się tego nie bierze pod uwagę? Jeszcze zapytamy o to za chwilę Marka, bo on jest bardziej kompetentny na polu udzielania odpowiedzi na to pytanie. Ale Chris, jak to jest twoim zdaniem, dlaczego się to neguje?
Bo to jest moim zdaniem troszeczkę niewyobrażalne i trudne do pojęcia.
[18:40] - Wydaje się, że SETI w tym momencie będzie wentylem bezpieczeństwa, dlatego że nauka trzyma się od tego tematu ze strachem, z daleka, z bardzo dużą rezerwą. SETI jest na pograniczu. Trochę szuka, trochę nie szuka. Jest organizacją teoretycznie niezależną, więc może sobie pozwolić na różne wpadki, na różne niedociągnięcia. Ale jednocześnie najdziwniejsze jest to, że traktuje się ją poważnie. SETI, która ma minimalny budżet, ma bardzo ograniczone możliwości także w zatrudnianiu fachowców, już nie mówiąc o rozbudowie swojego systemu radarowego. On jest niewielki w porównaniu z tym rosyjskim czy w porównaniu z w tej chwili rozbudowywanym europejskim. Praktycznie zaczyna schodzić na dalszy plan. Na dodatek jest to system już mocno starzejący, a my nadal traktujemy go bardzo serio. Wiadomości z SETI zawsze są w czołówkach gazet, dlatego, że bezpiecznie można je w tych czołówkach umieścić, bo wiadomo, że Shostak na końcu powie, że i tak ten sygnał, są z nim problemy i na pewno raczej był naturalnym sygnałem kosmosu bądź jakimś zakłóceniem niż sygnałem od obcej cywilizacji.
Myślę, że jest to część polityki, że ewentualnie w którymś momencie będzie można potraktować SETI jako kozła ofiarnego, że zrzuci się to na nich. Jeżeli rzeczywiście w którymś momencie będziemy mieli do czynienia z absolutnie stuprocentowym dowodem na istnienie obcej cywilizacji, wszyscy spojrzą na SETI. Dlaczego oni nam o tym wszystkim nie mówili? Wtedy będzie tą całą winę można zrzucić na nich, pogrzebać tą całą organizację i rozpocząć kompletnie nową teorię na ten temat. Myślę, że dlatego w ten sposób tak działa. Spójrzmy na to. To jest dziwne, że organizacja, która ma raptem 1,5 miliona budżetu, może troszkę więcej, gdzie większość tych pieniędzy wpłaca wojsko na dodatek, która dysponuje kilkoma antenami, czterdziestoma paroma antenami, jej zdanie ma tak olbrzymie znaczenie na temat tego, czy coś istnieje w przestrzeni kosmicznej, czy też nie. Wydaje się to być wręcz absurdalne. Natomiast w momencie, kiedy mamy do czynienia z ludźmi na przykład na stacji kosmicznej, którzy mają do dyspozycji całą masę innych instrumentów, a także dane z najrozmaitszych satelit, i to już nie tylko satelit czy sond kosmicznych, nie tylko amerykańskich, ale ostatnio europejskich, chińskich, rosyjskich, a nawet indyjskich. Liczba najrozmaitszych pojazdów i w związku z czym różnych urządzeń badawczych nieustannie wzrasta i jakoś nikt nie chce się pokusić zadać pytanie: czy wy tymi urządzeniami coś zarejestrowaliście?
Czy w jakiś sposób możecie wspomóc to działanie na przykład SETI czy tych innych systemów, radioradarów? Prawdopodobnie tak się dzieje, ale schodzi to na drugi plan, dlatego, że wszystko ma na klatę brać SETI i nic ma z tego nie wynikać. Myślę, że jest to dalszy ciąg pewnej dezinformacji, utrzymywanie nas w stanie zawieszenia i odciąganie na dłuższy czasowy dystans ostatecznej odpowiedzi na to, czy ktoś jeszcze oprócz nas istnieje w przestrzeni kosmicznej. Dziękuję.
[22:06] - Dziękujemy. Tutaj jeszcze mała dygresja. Dostałem od Iveriasa, chyba to jest z czatu. Tutaj jeden z użytkowników zarzuca nam w zasadzie, że nie wiemy, o czym mówimy, że nikt z nas nie widział tego, o czym tak naprawdę dyskutujemy, czyli UFO i się wymądrzamy. Panie Jawuś Jawecki, bo taki jest twój pseudonim. Nie jest powiedziane, że nikt z nas nic nie widział. Więcej szczegółów na razie nie udzielę. Marku, jakie jest twoje zdanie? Czy Shostak rzeczywiście ma rację mówiąc o tym, że ten sygnał zostanie odebrany za 10, 20, 30 lat? I dlaczego właśnie astronomowie, a przynajmniej ta część akademicka, mainstreamowa nie bierze pod uwagę poszlak związanych z obecnością obcej inteligencji na Ziemi, jakimi są obserwacje UFO?
[23:18] - Po części podzielam wasze zdanie. Optymizm pana Shostaka jest pobożnym życzeniem. Można to dwojako trochę rozumieć, bo może ten optymizm po prostu wynika z takiej czystej, faktycznej, prawdziwej chęci w końcu odkrycia takiego niepodważalnego sygnału. Po tylu latach może już jest po prostu zniecierpliwiony i naprawdę wierzy, że jak już tyle szukali, to może już naprawdę pewnie są blisko tego sygnału. Nie podzielam tego optymizmu, bo tak jak mówiliśmy tydzień temuTrafienie w taki sygnał, odbiór takiego sygnału to jest niesamowite szczęście. Powtórzę się, że za mały okres czasu jeszcze obserwujemy niebo w ten sposób. Dlatego jeszcze potrwa sporo czasu, zanim taki sygnał odbierzemy. Chyba że tak jak tutaj wspomnieliście, cały arsenał naszego sprzętu, naszej technologii byśmy skupili właśnie na szukaniu sygnału, oznak obcej cywilizacji. Tego nie robimy. Wydaje mi się dlatego, że po prostu bardzo dużo ludzi jest związanych z różnego rodzaju projektami astronomicznymi, badaniami i nie dla każdego z osobna jest to najważniejsze albo na tyle wiarygodne, żeby się tym zająć.
Bo jest mnóstwo różnych ludzi, naukowców, astronomów. Różni ludzie są decyzyjni i oni mają różne cele. Fajnie mówić, że gdybyśmy odnaleźli obcą cywilizację, jakiś ich ślad, to byłoby to rewelacyjne, przełom, wszystko by to zmieniło. Jednak ze względu na to, że szanse na to są małe bądź prawie równe zeru, niektórzy się tego nie podejmują i mają inne cele. Mówię o naukowcach, astronomach. I dlatego też nie skupiamy wszystkich dostępnych nam metod do szukania obcych cywilizacji. Zawęziło się to na poszukiwaniu sygnałów radiowych. Jest SETI i działają jak działają. Według mnie za krótko działają, żeby tą metodą znaleźć taki sygnał, odebrać ten sygnał. Są tam, tak jak wspomnieliście, jeszcze jakieś mniejsze organizacje.
Ktoś tam też próbuje, ale wydaje mi się, że to jest cały czas za mało, żeby tą metodą odkryć taki sygnał. Zaczęliśmy temat tego, że SETI jest tylko widoczne. Jest widoczne, bo jest bardzo medialne, owszem. I szczerze mówiąc, jeżeli chodzi o mnie, to nie znam innych, mniejszych organizacji. O nich nie słyszałem. Musiałbym się bardzo wgłębić tylko w ten temat, żeby jakieś inne zespoły odnaleźć, które zajmują się tematem odnalezienia obcych cywilizacji za pomocą sygnałów radiowych. SETI jest bardzo medialne, szczególnie pan Shostak i jeszcze jest taka pani, która być może jest szefową SETI. Też bardzo często się udziela we wszystkich programach popularnonaukowych. I tak naprawdę ludzie widzą tylko ich. Tak naprawdę oni mają monopol na przekazywanie ludzkości obecnych wyników badań związanych z poszukiwaniem obcej cywilizacji.
Badań oficjalnych, naukowych. Tak to wygląda. Dlaczego naukowcy astronomowie nie biorą pod uwagę tych wszystkich oznak, które widzą miliony ludzi na świecie co roku, mianowicie manifestacji niezidentyfikowanych obiektów latających? Tak jak tydzień temu, powiem mniej więcej to samo. Dla świata nauki jest to za mało. Taka obserwacja, nawet jeżeli jest z bardzo wiarygodnego źródła, poparta nawet chociażby odczytami radaru czy jakimiś innymi fizycznymi dowodami, jest to za mało. Albo nawet bym powiedział, że wielu naukowców woli się skupić na czymś, co da im konkretne dane, konkretne wyniki. Na tym, co robią, na tym ich celu badania czegoś. Nie oderwą się od tego tak szybko, mimo że UFO może być właśnie oznaką wizyt obcych cywilizacji. Jest to po prostu dla nich za mało wiarygodne z bardzo wielu-Z bardzo wielu przyczyn.
Chociażby z takiej, że taki najprostszy przykład: prędkość światła jest nieprzekraczalna. Jaki byłby sens, żeby nas tu odwiedzały spodki w ten sposób, jak to widzimy, nie dając jakichś konkretnych znaków w sensie lądowania na trawniku Białego Domu. Po co mieliby przelatywać tyle lat świetlnych, żeby zachowywać się tak, jak się zachowują? I to jest jeden dowód. To nie miałoby sensu. To nie miałoby dla nich sensu i oni to już odrzucają. To jest taki jeden argument, aby się tym nie zajmować. Jest jeszcze wiele innych, ale tak to wygląda według mnie. Mimo że naukowcy, astronomowie przez ostatnie lata bardzo mocno się otworzyli jednak na możliwość odkrycia życia bądź nawet cywilizacji pozaziemskiej, istnienia takich cywilizacji, to nadal jesteśmy po części zadufani w sobie, w swojej wiedzy, w swojej fizyce i opierając się na tym, nie bierzemy pod uwagę tego, co się dzieje, traktując to jako science fiction, jakieś dumania. Dlatego nasze umysły, nasza wiedza jest jeszcze za malutka, żeby przyjmować to bardziej otwartym okiem i się tym zajmować.
Bardziej jesteśmy skupieni bardzo wąsko na swoich celach, celikach, żeby coś skończyć, wydać artykuł, jakąś publikację. To daje w miarę pewne wyniki. A sprawa UFO jest takim grząskim tematem. Oczywiście są wyjątki, pojedynczy naukowcy, nawet astronomowie bardziej szerzej się wypowiadają na kwestię UFO, ale to nadal jest temat tabu. Więc dużo nam jeszcze potrzeba. Dużo nam jeszcze potrzeba czasu i może rewolucji umysłowej, żeby patrzeć na te sprawy inaczej. Dziękuję.
[33:17] - Dziękujemy. Tutaj szybka odpowiedź na szybkie pytanie zadane przez Larsena na czacie: „Ile osób tak naprawdę pracuje w SETI?” Trudno to ocenić, dlatego, że jak mówiliśmy tydzień temu, SETI to nie jest nazwa jednej organizacji, tylko to jest nazwa programu badawczego. Tak że projekt SETI rozproszony był dawniej po wielu ośrodkach badawczych i obserwatoriach. I tak naprawdę każdy, kto przeczesywał dane z radioteleskopów w poszukiwaniu powtarzających się sygnałów mogących mieć sztuczne pochodzenie, był członkiem projektu SETI. Tak samo członkiem projektu SETI był ten, kto brał udział w tym pamiętnym programie SETI at home to się chyba nazywało, kiedy wszyscy mogli pomagać uczonym w wyszukiwaniu takich sygnałów.
[34:07] - Tak, dokładnie.
[34:08] - Obecnie mamy SETI Institute. To jest właśnie ta działka Shostaka, która się tym zajmuje. To jest instytucja prywatna, niepubliczna, finansowana z datków. Mamy też drugą organizację, którą kieruje Douglas Vakoch. Vakoch był kiedyś dyrektorem w SETI Institute. Potem założył własną organizację, która się skupia z kolei na kompozycji sygnałów międzygwiezdnych. Tak on to nazwał. Tak że tak naprawdę nie możemy powiedzieć, że istnieje coś takiego jak jedna organizacja SETI, tylko SETI to jest po prostu taki pomysł, który siedzi w umysłach wielu osób. Jeszcze jedna sprawa, o którą chciałem zapytać Marku, bo tak naprawdę rzeczywiście to, co powiedziałeś, jest ciekawe, bo my możemy oceniać astronomów z naszego punktu widzenia. Natomiast jeżeli ktoś miał jakąś styczność trochę z nauką, to wie, jak to wygląda od zewnątrz, że to nie jest tak łatwe, że każdy może robić, co chce, prawda?
Jeszcze musi znaleźć na to pieniądze. Ale gdyby astronomowie chcieli udowodnić istnienie UFO, to pod względem statystycznym powtarzalności tego fenomenu okazałoby się, że UFO jest tak naprawdę powtarzalne. Pozostaje pytanie, czy istnieje coś takiego jak jedna wizja kontaktu. To znaczy, czy oni zdają sobie sprawę, twoim zdaniem, zdaniem twoich kolegów, osób, które spotkałeś na tym polu. Czy oni sobie zdają sprawę z tego, że ten kontakt tak naprawdę mógł zostać zadzierzgnięty już dawniej i że my możemy być nie tylko pod kuratelą na przykład jakiejś inteligencji, ale pod czyjąś obserwacją. Czy spotkałeś się z astronomami, którzy przychylnie patrzyliby na takie tematy, które są traktowane przez niektórych jak teorie spiskowe?
[36:17] - Szczerze mówiąc tak. Chodzi o moją znajomą koleżankę.Po wielu latach ją spotkałem i mamy teraz już ze sobą duży kontakt. Sporo rozmawiamy. Wydawało mi się kiedyś, że jest takim, że tak powiem, mainstreamowym naukowcem. Jednak teraz, po tylu latach, jak się spotkaliśmy i rozmawiamy, zaskoczyła mnie tym, że ma dość otwarty umysł i bierze pod uwagę wiele kwestii. Na przykład takich, że są jakieś anomalie na Marsie. Anomalie związane z terenem, ze zdjęć różnych misji marsjańskich. Takie kwestie, które w kręgu entuzjastów UFO i obcych cywilizacji są na bieżąco. Na bieżąco szukamy takich właśnie kwestii. Ona też przygląda się temu i co mnie zaskoczyło, mówi, że coś może w tym być.
[37:56] - Ale robi to prywatnie, prawda?
[37:58] - Tak, absolutnie.
[38:02] - Bo to jest tak samo, jak przynajmniej połowa, a może i większość naukowców wierzy w Boga, który jest nieudowadnialny przez naukę. Ale jest to ich prywatna sprawa. Natomiast przychodzą do pracy i robią to, co robią, prawda?
[38:15] - Niestety nadal jest tak, że jeżeli za dużo się mówi o swoich prywatnych przemyśleniach, spostrzeżeniach, to można w tym świecie naukowym mieć mniej przyjaciół. Mniej ludzi, którzy zaaprobuje twoje badania, cele, do których dążysz. A wypowiadając się w tematach tabu, można stać się człowiekiem, który jest mało wiarygodny, może trochę niepoważny. Nawet nie może trochę, tylko niepoważny. I to jest to. W wielu innych dziedzinach życia możemy się z taką naturą rzeczy spotkać. To mogą być wśród lekarzy, na przykład. Lekarze, którzy normalnie działają, badają ludzi, przyjmują w przychodniach NFZ, kierują się też w stronę medycyny naturalnej bardziej. Też w tym środowisku będą trochę inaczej postrzegani. Ta większość, ten establishment może ich dyskredytować, poniżać, może trochę brać mniej poważnie i ich ranga, ich wiarygodność staje się niższa.
I to się odbija na wszystkim. Tak samo jest w astronomii i w innych dziedzinach życia. Większość ma tutaj swoją siłę, swoją, że tak powiem, w cudzysłowie rację. Ale tak jak już wspominałem, troszeczkę się to zmienia według mnie. Coraz więcej astronomów mówi otwarcie bardziej o tych różnych możliwościach, o tym, jak dużo cywilizacji może być. Nie może być. Jest. Tylko w naszej galaktyce. Trochę się to zmienia. Samo śledzenie wszystkich programów popularnonaukowych o astronomii, o kosmonautyce w przeciągu 10, 15 lat to taki obraz widzę, że to się zmienia.
Ale to jest wolny proces i nadal są to takie klapki na oczach. Wąskie pasmo patrzenia. Ciekawostki, tak, okej. Ciekawostka, równanie Drake'a i tak dalej.
[41:31] - Poruszyłeś tutaj jeszcze jeden temat, o który chcę zahaczyć. My o uczonych, którzy zajmują się problemem UFO może jeszcze kiedyś powiemy, bo sam znałem kilku i kiedyś nawet miałem z tym związaną bardzo ciekawą przygodę i to nawet niejedną. Ale poruszyłeś ciekawy temat, który mnie zainteresował i który warto tak na szybko poruszyć. Chodzi o te wszystkie anomalie na Marsie. Waszym zdaniem panowie, bo wiadomo, mieliśmy rok 1976, słynną twarz na Marsie, która sfotografowana przez sondę Viking 1 rozpaliła emocje do czerwoności, bo na zdjęciu pojawiła się formacja skalna, która do złudzenia przypominała twarz i pojawiła się hipoteza, że Marsjanie mogli budować takie megality. Bo to też jest forma SETI, bo wiele osób nie wie, że SETI pojawiło się w latach 60., ale w XVIII, XIX wieku istniały bardzo różne pomysły... astronomów i innych uczonych, jak dać znać kosmitom na odległość. Sugerowano na przykład wykopanie wielkiego rowu z naftą, który miał się wiecznie palić, albo wycięcie w tajdze trójkąta, który byłby widoczny dla Marsjan i Wenusjan, w których wtedy wierzono. Idąc tym tropem myślenia uważano, że twarz na Marsie mogła być właśnie taką formą SETI, którą jakaś cywilizacja tam pozostawiła. Potem twarz marsjańska, temat ten podupadł, dlatego pojawiły się fotografie z bliska i już mniej były do tej-
[43:11] - Lepszej jakości.
[43:12] - Tak. Mniej do tej twarzy były podobne. Różnych anomalii. Tak naprawdę one się pojawiają w zasadzie co-
[43:19] - Co chwilę.
[43:20] - Co chwilę, tak. Regularnie. I teraz pytanie, czy my możemy traktować to pole poszukiwania tych anomalii na Marsie jako SETI i czy ono jest obiecujące waszym zdaniem? Czy to wszystko możemy wrzucić do jednego worka z napisem „fenomen internetowy” lub „niepotwierdzone informacje”, czy „życzliwe myślenie” również? Bo rzeczywiście pojawiło się tam kilka ciekawych przykładów. Między innymi tym, który mnie osobiście najbardziej zaciekawił, był ten słynny posąg chyba z roku 2008, nie pamiętam dokładnie, kiedy wśród tych skał sfotografowano takie coś, co-
[44:06] - Jak postać?
[44:07] - Tak. Wyglądało jak siedząca postać. To mnie bardzo zainteresowało. Wyglądało nienaturalnie przede wszystkim. Czy waszym zdaniem, tak na szybko panowie, anomalie na Marsie można traktować jako jedną z nadziei dla projektu SETI? Chociaż możliwe, że szukamy już inteligencji, która nie istnieje. Chris?
[44:27] - Jeżeli szukamy czegoś na Marsie w tej chwili, to szukamy tego w sferze oczywiście pewnych anomalii i praktycznie za każdym razem, kiedy łazik Curiosity przesyła nową serię zdjęć, niemalże każde zdjęcie wzbudza olbrzymie zainteresowanie, bo można tam znaleźć coś, co wygląda jak taka właśnie anomalia. Co wskazuje, że kto wie, rzeczywiście być może inteligentna cywilizacja rzeczywiście żyła kiedyś na Marsie, coś zbudowała i coś stworzyła, bo coraz więcej tych bardzo dziwnych śladów wskazuje, że tak w istocie było. Są one nieporównywalne do czegokolwiek innego. Bardzo często wykazują pewne proporcje geometryczne, a proporcje geometryczne są bardzo trudne do zachowania w naturze. Zazwyczaj nie powstają w sposób naturalny. Oprócz oczywiście kilku wyjątków, jak płatki śniegu i paru innych rzeczy. Natomiast jeżeli przyjrzymy się dokoła naturze, to ona tych proporcji geometrycznych czy jakiejś geometrii w sobie za bardzo nie zachowuje. Więc jeżeli widzimy coś, co taką geometrię rzeczywiście posiada, wówczas zaczynamy się zastanawiać, czy to stworzył ktoś, czy nie. Zdjęć tych jest, jak powiedziałem, setki, a może w tej chwili nawet już i tysiące. Dyskusja trwa.
Do tego dochodzi jeszcze oczywiście kwestia, czy zdjęcia, które są nam pokazywane, czy są one retuszowane. Bo to jest taki kolejny drzemiący skandal NASA. Bardzo wiele wskazuje, że istnieje w NASA specjalna komórka graficzna, która zajmuje się właśnie zamalowywaniem tego typu śladów po to właśnie, żeby wprowadzić nas w błąd bądź ukryć coś, co zostało sfotografowane przez łazik Curiosity, co by już w 100% wskazywało, że musiał to ktoś zrobić. Myślę, że to SETI, o które tutaj pytasz, polega właśnie na tym, że to, co pokazują nam z Marsa, jest takim bardzo powolnym sposobem na stworzenie fundamentów dla ujawnienia wreszcie prawdy o tym, czy rzeczywiście jesteśmy sami w kosmosie, czy też nie, że zostało to rozciągnięte w czasie. Każde takie zdjęcie prowadzi w wiele stron, niektóre na manowce, niektóre budują jakieś solidne wnioski na temat tego, co tam mogło być. Ale to, co najważniejsze się tworzy przy tej okazji, to to, że zmienia się ludzka świadomość, że o ile jeszcze powiedzmy 20 lat temu, mówiąc o cywilizacji na Marsie, mówilibyśmy o niej z wypiekami na twarzy, to teraz w zasadzie nie jest to nic aż tak strasznie sensacyjnego. Czyli okazuje się, że ten czas, jaki upłynął poprzez pokazywanie nam tego typu fotografii, od fotografii Wikinga z twarzą, poprzez serię innych, zrobił swoje. Przyzwyczailiśmy się do tej myśli. Wielokrotnie każdy już niemalże wypowiedział swoje zdanie na ten temat. Nawet koleżanka naszego kolegi astronoma również ma zdanie na ten temat, więc właściwie każdy ma takie zdanie na ten temat.
Więc jeżeli to pójdzie w tą czy w tamtą stronę, czy opóźni się jeszcze, czy też ogłoszą już jutro, że rzeczywiście są to ślady po jakiejś obcej cywilizacji, która rzeczywiście mieszkała na Marsie, to nie wzbudzi to aż takiego szaleństwa, jak zrobiłoby to wiele lat temu. Także myślę, że taki jest sens tego istnienia i działania tego, co się w tej chwili robi na Marsie. To idzie właśnie w różne strony. Tak jak powiedziałem, z jednej strony się coś retuszuje, z drugiej strony coś się pokazuje, ale właśnie jest to część pewnego procesu, który w tej chwili zachodzi na naszych oczach i który w końcu musi doprowadzić do ujawnienia. Ja parę razy powtarzałem tą moją opinię, że jeżeli dochodzi do jakichś bardzo fundamentalnych odkryć w naszym społeczeństwie, czy w ogóle i na naszej planecie, jeżeli coś, o czym świat ma zostać poinformowany, to jeżeli przyjrzymy się tym wszystkim zjawiskom, które są ogłaszane, za każdym razem ogłoszenie czegoś takiego jest bardzo pieczołowicie przygotowywane.Nie jest ono zrobione z zaskoczenia i nie wiadomo, co to za sobą przyniesie. Okazuje się, że są ludzie, a nawet całe instytucje, które już wiedzą, co dalej z tym zrobić, w którą stronę to wszystko poprowadzić i w jaki sposób to wykorzystać do swoich własnych celów. Myślę, że celem i SETI klasycznego z Shostakiem, i SETI marsjańskiego jest właśnie to przygotowywanie nas powolne do ujawnienia. W którą stronę ono pójdzie i co rzeczywiście chcą osiągnąć ci, którzy to wszystko organizują, dziś tylko możemy na ten temat spekulować, ale to zachodzi na naszych oczach. Tak patrzę na ten problem. Marku?
[49:18] - Tak, bardzo wiele zdjęć z Marsa budzi kontrowersje, jakieś tam elementy. Jest tego mnóstwo. Trzeba popatrzeć na to w ten sposób, że internet jest internetem. Mamy tam 99% śmieci. Każdy może widzieć, co chce w takich zdjęciach. I to jest prawda. Trudno tutaj wyłuskać, czy coś jest faktycznie czymś ciekawym. Tego jest multum. Patrzę na takie zdjęcie. Faktycznie ma jakieś geometryczne kształty, jakiś element tego zdjęcia, jakaś skała bądź cokolwiek.
Można się zastanawiać. Opis kogoś, który to znalazł, zauważył, też może troszeczkę coś sugerować. Prawdą jest to, już nie pamiętam, jak to się nazywa, z psychologii jest to wzięte, że człowiek naturalnie, sam z siebie wyszukuje w różnych dziwnych kształtach rzeczy, które są dla niego znajome, rozpoznawalne. Chociażby twarze czy jakieś sylwetki, być może sylwetki humanoidalne. To jest jedna kwestia. To też może mieć duży wpływ na postrzeganie takich zdjęć. Druga kwestia jest taka, że zdjęcia, dwuwymiarowy obraz jest bardzo często kłamliwy. Nie pokazuje czegoś faktycznego, nie pokazuje w odpowiedni, dobry sposób. Jest bardzo dużo różnych rzeczy, które sprawiają, że zwykła rzecz, zwykły kamień może wydawać się bardzo dziwny. Zajmuję się fotografią też od bardzo dawna, bardzo dużo fotografuję i to prawda.
Też bardzo dużo zajmowałem się zdjęciami tzw. niemalych UFO. Po prostu wiem, że tak jest. Mamy za młodze tacy ludzie z internetu, którzy tworzą kanały na YouTubie. My tutaj w bardzo dużej większości, ci, którzy obserwują te wszystkie kanały na YouTubie i nawet myślę, że w dużej mierze autorzy tych różnych kanałów, którzy publikują, dają wskazówki na temat tych anomalii marsjańskich, małą wiedzę mają na temat analizy fotografii tak naprawdę. Poza tym, że człowiek sam z siebie naturalnie wyszukuje różnych znajomych mu kształtów i próbuje do nich znane sobie formy dopowiadać. Sama w sobie analiza tych zdjęć, to, jak się zachowuje światło, jak to matryca na zdjęciach wszystko rejestruje, to też powoduje, że niekoniecznie prawidłowo takie zdjęcia możemy odczytywać. Ja nie powiem, że wszystkie zdjęcia są nieciekawe. Te wszystkie anomalie, czy marsjańskie, czy księżycowe. Nie powiem, bo nawet ja, który tutaj zajmuję się fotografią, dużo tego też widziałem, nie widzę wytłumaczenia dla niektórych elementów, które zostały sfotografowane na Marsie czy Księżycu.
To oczywiście tak samo może wynikać z tego, że za mało po prostu wiem na temat fotografii i takiego typu obrazu. W każdym razie to na pewno pobudza wyobraźnię bardzo wielu ludzi. Ta twarz marsjańska pomijam. Została sfotografowana przez Wikinga. Wtedy to wyglądało bardzo nienaturalnie. Później przez kolejne wyglądało to już znacznie gorzej. Jeżeli brać pod uwagę teorie spiskowe odnośnie NASA, to oni spokojnie mogą taki obraz wstawić w wysokiej rozdzielczości, który nie będzie przypominał zbytnio twarzy marsjańskiej, ale wydaje się mimo to realny.Albo brać pod uwagę teorię, która mówi, że sfotografowano faktycznie twarz marsjańską w bardzo dobrej rozdzielczości, ale wpływ czasu, wpływ warunków atmosferycznych na Marsie sprawił, że ta twarz już nie jest bardzo czytelna, ale jest to nadal twór nienaturalny. Także jest dużo kwestii i szczerze mówiąc wierzę w to, że faktycznie jest coś na Marsie, są jakieś oznaki naturalne. O Księżycu też tak myślę, bo jedno zdjęcie wystarcza, żeby zmienić zdanie i jedno zdjęcie może być konkretnym dowodem. Także wydaje mi się, że takie oznaki są na Księżycu i na Marsie.
Oznaki obcej cywilizacji. Ale tak jak mówię, musimy brać bardzo dużą poprawkę na to wszystko, bo można się łatwo doszukać czegoś. W jakimś innym kształcie chyba tam wyglądało to jak czaszka strusia na Marsie, więc naprawdę trzeba brać dużą poprawkę. A to, że NASA na pewno ma bardzo dużą kontrolę nad tymi wszystkimi zdjęciami, które publikują, jest ogromne sito. Też w to wierzę. Myślę, że to jest prawda. Nawet na oficjalnych zdjęciach z sondy Cassini, gdzie nie było jakichś anomalii, ale po prostu był retusz zrobiony dosyć konkretny jednego z księżyców Saturna. Ktoś się tego doszukał. Chociażby z takiego jednego przypadku widać, że retusz jest powszechną sprawą. Czy to chodzi o zdjęcia właśnie z misji kosmicznych, czy z teleskopu Hubble'a.
To jest normalne. Także grupa ludzi, która mogłaby tuszować ewentualne dowody, oznaki obcej cywilizacji jest tam na pewno. Takie jest moje zdanie. Dziękuję.
[57:26] - Słuchacie państwo 52. już „Debaty Ufologicznej Online”. Mieliśmy drobniutkie problemy z połączeniem, ale jesteśmy już z powrotem. Mamy nadzieję, że nas słychać na wszystkich strumieniach i na YouTube. Przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem dzisiejsza debata jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można również zadawać pytania na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.
Jesteśmy również na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Można również dołączać do grup Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”, a jeżeli ktoś woli, to może wysyłać nam pytania drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Pod koniec sierpnia bieżącego roku w internecie gruchnęła informacja, że specjalne obserwatorium Rosyjskiej Akademii Nauk odebrało potencjalny sygnał od obcych z gwiazdozbioru Herkulesa. Czy dziś coś więcej o nim wiadomo? Może tym razem pierwszemu oddajmy głos Chrisowi Mikinie. Chrisie?
[58:49] - To bardzo ciekawa sytuacja, która rzeczywiście takim szerokim echem odbiła się niemalże wszędzie, dlatego że my dowiedzieliśmy się o tym sygnale zupełnie niedawno, a okazało się, że Rosjanie wiedzą już o nim znacznie wcześniej. Ich system Radom-600, radioteleskop przejął to 15 maja 2015 roku, czyli już ponad rok temu i informacje na ten temat krążyły wśród naukowców Rosyjskiej Akademii Nauk. Interpretacje, dyskusja naukowa trwała tam od dobrego roku i dopiero przez przypadek właściwie reszta świata dowiedziała się o tym wszystkim. Oczywiście na pierwszy plan wzięto opinię SETI na ten temat. Co na ten temat SETI sądzi. Shostak nie zdążył się nawet w zasadzie na ten temat wypowiedzieć, bo kiedy Rosjanie zorientowali się, że ich tajemnica została w jakiś sposób ujawniona. Może to nie była aż taka wielka tajemnica, ale nie spodziewali się, że ktoś będzie tym rzeczywiście zainteresowany. Rosjanie wówczas poinformowali, że oni sami nie przykładają do tego sygnału zbyt wiele wagi, bo prawdopodobnie jest to jakieś zakłócenie, jakieś odbicie z przelatującej satelity, które właśnie wysłało taki sygnał i dlatego chyba nie można go brać poważnie. To jest właśnie początek teorii, powiedziałbym konspiracji, bo cała sytuacja jest rzeczywiście interesująca i sensacyjna. Tutaj chciałbym zapytać Marka, naszego astronoma, jak właściwie wymawia się ten system mierzenia siły sygnału.
To się wymawia po polsku janski, bo tu się mówi dżenski na to. Czy znasz taki sposób mierzenia sygnałów kosmicznych jak janski? J-A-N-S-K-Y.Marka chyba nie ma w tej chwili, więc ja będę mówił w taki sposób, jak Amerykanie to wymawiają: jansky. Jest to dość skomplikowana jednostka pomiaru, która określa między innymi siłę sygnału w watach na metr kwadratowy. Dzięki temu, że taki sygnał przemieszcza się w przestrzeni kosmicznej, wówczas okazuje się, że używając tej metody, naukowcy uważają, że mogą, używając tych jansky, dokładnie określić siłę takiego sygnału. Ten sygnał określono na wartość 0,75 jansky i jest to dość słaby sygnał, ale jednocześnie na tyle silny, że nie był częścią tła tego szumu kosmicznego i wyróżniał się z tego szumu kosmicznego, wskazując na jego obce pochodzenie, że ten sygnał nie ma pochodzenia naturalnego, bo inaczej wtopiłby się w ten szum albo by gdzieś zanikł w kosmosie. Nie dotarłby do nas. On dotarł do nas, został odebrany przez rosyjski radar. Rosjanie powiedzieli, że to zrobiła jakaś satelita, prawdopodobnie ich satelita. Tyle że problem polega na tym, że sygnały satelit są dużo silniejsze niż ten 0,75 jansky.
Praktycznie satelity nie wysyłają tak słabych sygnałów, jeżeli nie są w stanie stworzyć takiego sygnału. Uważa się, że ten sygnał nie jest wcale odbiciem czy jakimś zakłóceniem stworzonym przez jakiegoś sztucznego satelitę, a jest prawdziwym, realnym sygnałem, który przyszedł z kosmosu. I to jest właśnie powód, dlaczego Rosjanie trzymali to tak długo w tajemnicy i dyskutowali na ten temat, ponieważ ten sygnał w sposób jednoznaczny wręcz wskazuje na to, że pochodzi on z kosmosu, że został wysłany przez kogoś z bardzo daleka, z konstelacji, która jest, co ciekawe, niedaleko. Leży niedaleko, oczywiście, kiedy patrzy się na nasze niebo rozgwieżdżone pięknie, jakie ma do dyspozycji w tej chwili. Jest on niedaleko konstelacji Wega, a prawdopodobnie wielu z was obejrzało taki film „Kontakt”, który został nakręcony na podstawie książki Carla Sagana.
[01:03:42] - Konstelacji Lutnia z Wegą.
[01:03:45] - Tak. I właśnie stamtąd pochodzić miał ten sygnał. Według Sagana to była teoria, która tutaj okazuje się, że może on coś rzeczywiście więcej wiedział albo miał fantastyczną, świetną intuicję. Sygnał ten, jego struktura, mimo że on jest bardzo delikatny, okazał się mieć wewnętrzną strukturę. Struktura ta jest niezwykle harmoniczna. Można zagrać te dźwięki i okazuje się, że to są naprawdę piękne dźwięki. Przypominają one trochę sposób, w jaki porozumiewali się ludzie z kosmitami na filmie „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”. Można znaleźć jakiś sposób czy jakąś metodę, aby móc tego typu dźwięki przełożyć na jakiś skomplikowany system logarytmiczny, który obliczy i stworzy w jakiś sposób coś, co pozwoli nam zrozumieć ten język i rzeczywiście taki kontakt nawiązać. Także jest mnóstwo ciekawych historii w tej sprawie. Oczywiście niektórzy mówią, że taki sygnał, gdyby został wysłany z tak daleka, musiałby być wręcz wystrzelony z jakiegoś takiego działa w naszą stronę, żeby móc dolecieć w naszym kierunku.
Trwałoby to wiele lat i ten sygnał traciłby na swojej mocy. Dlatego właśnie jego prawdopodobnie początkowa wartość musiałaby być olbrzymia, wręcz nawet korzystać być może z mocy energii, jaką produkuje cała ta galaktyka, z której został wysłany, albo z jakiejś sfery Dysona, którą być może tam zbudowano. To zakłada wiele takich różnych domysłów w tej sprawie. I właśnie stąd ta cała dyskusja i stąd to sensacyjne odkrycie. SETI bagatelizuje to. Myślę, że głównie także z powodu takiego, że samo tego sygnału nie odebrano. Ktoś inny go odebrał. W SETI natomiast analizuje się ten sygnał i raczej przyjmuje się rozwiązanie takie, że Rosjanie mają rację, że rzeczywiście nie ma tutaj na co patrzeć, jest to zakłócenie. Jednak, tak jak powiedziałem wcześniej, bardzo wiele wskazuje, że nie jest to zakłócenie, że jest to autentyczny, czysty sygnał z kosmosu, który wskazuje, że rzeczywiście ktoś go wysłał. Ktoś tam jest w tej konstelacji Herkulesa.
Także czyżby Sagan miał rację? Bardzo ciekawe. Dziękuję.
[01:06:17] - To może teraz Piotr Ucielbiaś. Piotrze?
[01:06:19] - W sprawie tego sygnału odebranego przez specjalne obserwatorium radioastronomiczne ze wsi Archys. Istnieje też taka ciekawa sprawa, iż domniemane miejsce pochodzenia tego sygnału to układ gwiezdny, wokół którego krąży przynajmniej jedna planeta pozasłoneczna. Co zostało dowiedzione. Problem w tym, że to jest planeta z typu tych gorących olbrzymów. Chociaż tutaj wyraziłem się bardzo nieprecyzyjnie, to jest chyba gorący Neptun.I tak naprawdę trudno wyobrazić sobie, by na takiej planecie istniało życie. Natomiast mogą być też inne planety. Oczywiście to jest wszystko w sferze dyskusji. 90 lat świetlnych to rzeczywiście jest na skalę kosmiczną nieduża odległość, bo właśnie w takiej odległości leży ten system gwiazd, z którego ten sygnał przyszedł. Problemem jednak pozostaje to, że Rosjanie odkryli go tak dawno, rok temu, i przez ten czas nikogo o tym nie poinformowali, łamiąc trochę niepisane zasady SETI, nad którymi przez wiele lat pracowano i które mówiły, że po pierwsze nie wolno na taki sygnał odpowiadać na własną rękę, ale trzeba też zachować bardzo dużą transparentność w jakichkolwiek działaniach i poinformować o tym od razu inne jednostki badawcze. Coś dziwnego się stało, dlatego że Rosjanie albo rzeczywiście mieli to w nosie i uznali, że to wszystko da się wytłumaczyć w sposób racjonalny, bo powtórka tego sygnału nie została zarejestrowana.
Ale dziwne jest to, że ta informacja wypłynęła bardzo dziwnym kanałem przez jakiegoś publicystę, blogera. I tak naprawdę dopiero wtedy zaczęto poszukiwać tego sygnału z innych ośrodków naukowych, między innymi wykorzystując tą słynną sieć teleskopów imienia Allena. To jest troszeczkę nie tak, bo skoro rzeczywiście zarejestrowano sygnał rok temu i dopiero po roku przeprowadza się dodatkowy nasłuch, to troszeczkę mi się to nie podoba. Nie wiem, kto się tu brzydko zachował, czy istniała w ogóle jakaś komunikacja na tej linii. Interesuje mnie też to, czy Rosjanie, bo też tego nie wiem do końca, czy Rosjanie z tego kaukaskiego obserwatorium prowadzili jakieś dodatkowe nasłuchy tego regionu kosmosu. Oni stwierdzili, że to był tylko jednorazowy sygnał. Wynika z tego, że chyba prowadzili coś na własną rękę. Teraz pozostaje pytanie: jeżeli to był jeden przykład, to czy mogło dziać się tak również wcześniej, że po prostu jakieś obserwatorium odbierało sygnał? A wiemy, że odbierali w latach 60. dziwne sygnały, które okazały się ponoć pulsarami.
I czy rzeczywiście naukowcy są tak bardzo transparentni w swoich działaniach i chętni do współpracy? Już pomijam to, czym ten sygnał mógł być, bo rzeczywiście był bardzo krótki, szybki. Tutaj Shostak mówił, że jego zdaniem to nie może być nic pochodzenia kosmicznego, gdyż nadawca takiego sygnału musiałby dysponować ogromną wręcz energią na taki jednorazowy impuls. Mimo to pokazuje to, iż tak naprawdę w pewnych zakulisowych działaniach, o których nam się nie mówi, takie sygnały mogą być przechwytywane, badane i nie zawsze te informacje trafiają do publicznego obiegu. I to mnie trochę martwi. Marku, jak jest twoim zdaniem ze sprawą tego sygnału? Czy tutaj mamy do czynienia z jednym z tych sygnałów, które da się w 100% wyjaśnić, takim fałszywym alarmem? Czy rzeczywiście jest coś na rzeczy?
[01:10:33] - Oficjalnie się mówi, że to prawdopodobnie było coś ziemskiego jednak. Czy można na 100% powiedzieć, że coś jest ziemskie bądź pozaziemskie? Tak, to na pewno. W tym przypadku uważa się, że to albo była niedokładność instrumentu tego teleskopu RATAN-600, albo faktycznie sygnał jakiegoś obiektu ziemskiego. Sygnał trwał dwie sekundy. Bardzo krótko. Jeżeli tutaj wspomnimy fantastyczny film „Kontakt”, to jest to bardzo krótko. Tam podczas tego filmu sygnały cały czas były, cały czas dało się to namierzyć i rejestrować. Tutaj, w tym przypadku i w wielu innych przypadkach, które budziły jakieś kontrowersje, sygnał był raz i już później się nie udało go z powrotem namierzyć. To jest dość ciekawa kwestia.
Moim zdaniem za mało informacji jest, żeby stwierdzić, czy faktycznie sygnał mógł być pochodzenia pozaziemskiego. Wydaje mi się, że nie zostało chyba wszystko powiedziane. Znaczy na pewno nie zostało wszystko powiedziane ze strony rosyjskiej. Sam fakt tego, że właśnie tak dużo czasu trzeba było, żeby wyszło to na jaw, ten sygnał mówi o tym, że po prostu coś było ukrywane. Coś jeszcze pewnie jest ukrywane. Nie wiem. Znacznie ciekawszy, chociażby ze względu na to, jak długo trwał, wydaje mi się sygnał, ten tak zwany sygnał Wow niż ten sygnał z rosyjskiej stacji.Sama kwestia tego, że prawdopodobnie został on nadany z planety blisko gwiazdy HD ileś tam. Nawet tego tak naprawdę nie wiemy, czy to faktycznie była ta gwiazda. Nawet przy tak krótkim sygnale powinno to być dość jasno określone. Z tego, co czytałem, to dosyć szerokie widmo obejmował ten radioteleskop.
To nie była taka metoda, jak stosuje powszechnie SETI, że dosyć wąski obszar śledzą. Z tego, co czytałem, to było dosyć szeroko i dlatego też być może to nie był Herkules, ale okolice Lutni, być może Węgich, tak jak wspomniał Chris. Za mało wiemy. Gwiazda, którą podano, że z planety wokół tej gwiazdy został wysłany ten sygnał, podobno jest gwiazdą podobną do Słońca. Jest tam jedna planeta. Generalnie, tak jak mówiłem, wydaje się to owiane dosyć grubą warstwą tajemnicy. Wskazuje choćby na to, jak dużo czasu minęło od rejestracji sygnału do ujawnienia tego. Coś na pewno jeszcze jest niepowiedziane. Ale sygnał nie powtórzył się. Trwało to zaledwie dwie sekundy.
Samo to, że mówi się oficjalnie, że być może to było z rejonów tej i tej gwiazdy, jest dla mnie bardzo niekonkretne. Nawet przy tak krótkim sygnale powinno być konkretnie wiadomo, że to był ten i ten obiekt. Nie mam konkretnego zdania na ten temat, czy to mógł być sygnał pozaziemski od obcej cywilizacji, czy nie. Za mało wiemy według mnie, żeby takie osądy wydawać. Przesłanka o tym, że był to za słaby sygnał, żeby to był sygnał z naszego źródła, wydaje mi się troszeczkę za mała, żeby stwierdzić, że faktycznie duża szansa jest na to, że to był sygnał obcej cywilizacji.
[01:15:55] - Ja może jeszcze dwa centy dorzucę do tego. Jeśli popatrzymy pod tym względem, że to jest za mało, to spójrzmy może na jego charakterystykę. Mianowicie taką, że jego pasmo było bardzo wąskie, co oznacza, że sygnał został wysłany do konkretnego adresata, czyli do nas. I to jest właśnie dość intrygujące, bo jeżeli założymy, że rzeczywiście ktoś wysyłał te sygnały, ktoś gdzieś tam w przestrzeni kosmicznej rzeczywiście istnieje przy tym Herkulesie i ładuje tymi sygnałami przestrzeń dookoła siebie po to, żeby opowiedzieć reszcie wszechświata o sobie i jeden z takich sygnałów dotarł do nas, to jakąż on musiałby dysponować energią, żeby taką właśnie niezliczoną serię tego typu salw sygnałów być w stanie wysłać w naszym kierunku? Tu wygląda na to, że jest to dokładnie zaadresowana kartka pocztowa z naklejonym znaczkiem do nas, właśnie ze względu na bardzo wąskie pasmo, które do nas dolatuje. Główny problem, kiedy patrzymy na te wszystkie sygnały, jednocześnie jest to problem SETI, jaki ja widzę. Kiedy patrzymy na te kosmiczne sygnały, czasami odbierane tu u nas na Ziemi i określane jako naturalne, kosmiczne czy jeszcze jakieś inne, to zazwyczaj się mówi o tym, że pochodzą one z bardzo odległych planet, z gwiazdozbiorów i zabierze im masa czasu. Tutaj w tym przypadku to chyba było 94 lata, żeby móc z prędkością światła dotrzeć na Ziemię, prawda? Prędkość światła jest uważana za absolutnie najwyższą prędkość, z jaką mamy do czynienia w całym wszechświecie, w jakim żyjemy. Jest to część naszej obecnej oficjalnej fizyki.
Gdy tymczasem okazuje się, że już właśnie w ramach tej samej fizyki dokonano serii doświadczeń, gdzie to światło okazuje się, że można przyspieszyć, że ono może pędzić, czy sygnał może pędzić z prędkością znacznie większą niż światło. Jest taki amerykańsko-hongkoński, chiński naukowiec. Nazywa się Raymond Chiao. On jest z Berkeley University, a także pracował w UCLA w Kalifornii i prowadził takie doświadczenia, że przepuszczał światło przez kryształ i uzyskał coś, co się nazywa zjawiskiem tunelowym. Okazało się, że poprzez właśnie załamanie światła, jakie następowało w tym krysztale, stworzył się taki paradoks, który łamał zasadę zachowania energii i światło pędziło z prędkością 1,5 do 1,7 prędkości światła w tym momencie, czyli niemalże podwoiło swoją prędkość. Czyli co? Mamy nie 94 lata, ale już połowę tego czasu, aby taki sygnał mógł dotrzeć na Ziemię, jeżeli zostanie wysłany nie za pomocą olbrzymiej energii, o której cały czas rozmawiają ci wszyscy wokół SETI, że to muszą być sfery Dysona, że to musi być drugiego stopnia cywilizacja Kardaszowa i tak dalej. Okazuje się, że wcale taka energia nie jest potrzebna. Potrzebny jest oscylator i coś takiego potwierdzaJeszcze jedno doświadczenie wykonane na Uniwersytecie w Princeton w moim stanie. Zrobił to doświadczenie następny chińsko-amerykański uczony.
Mieszka tutaj masa Chińczyków. Nazywa się Lijun Wang. W wyniku tego doświadczenia przepuszczono światło przez radioaktywny cez i okazało się, że jest ono w stanie pędzić z prędkością nawet nie dwa razy większą, a 300 razy większą od tej twardej prędkości światła, o której mówił Einstein, że jest graniczną prędkością fizyki, w której my się poruszamy. 300 razy. Co to oznacza? Oznacza, że sygnał nawet z bardzo daleka może dotrzeć do nas w ciągu kilku tygodni, a może nawet w ciągu kilku dni, a może jeszcze szybciej. To są doświadczenia naukowe. To jest twarda nauka. Co ciekawe, o tych doświadczeniach, zwłaszcza z Princeton, gdzieś powoli słuch zaginął. Nie ma za dużo komentarzy na ten temat, ale doświadczenie zostało absolutnie opisane i pokazuje, że prędkość światła nie jest wcale ograniczeniem.
Także nie jest ograniczeniem odległość, dlatego, że można dokonać kompresji takiej fali i wysłać ją z prędkością dużo szybszą niż prędkość światła. Może ona dotrzeć do konkretnego miejsca, konkretnego adresu. Dlatego mówiłem, że ten sygnał odebrany przez Rosjan wręcz wskazuje na to, że mamy do czynienia z przesyłką, na której naklejono znaczek pocztowy i wypisano dokładny adres. Miała ona trafić do nas i do nas właśnie dotarła. Dlatego wokół tego jest tak dużo szumu i myślę, że także dlatego Rosjanie trzymali to tak długo w tajemnicy i myślę, że w jakiś sposób czegoś nie dopilnowali, bo to im się wymknęło spod własnej kontroli. Nawet spójrzmy, nie mamy pełnej jasności co do tego, czy mamy do czynienia z jednym, czy z większą ilością sygnałów, bo próbowałem się wczytywać w te raporty na temat właśnie tego ostatniego sygnału i w wielu przypadkach jest mowa wręcz o serii sygnałów. Że to było kilka sygnałów, że to wcale nie był jeden sygnał. I tu nie mówię o komentatorach tego zjawiska, tylko mówię o dyskusji Rosjan na ten temat. Oni używali słowa „sygnały” i w pierwszych relacjach właśnie z SETI, Shostak również mówi o serii sygnałów. On bardzo by sobie życzył, żeby one się powtarzały, żeby ci obcy, którym wstęp jest wzbroniony, dzwonili do nas tutaj tak często, jak się tylko da, żeby potwierdzić na siłę, że istnieją.
Ale wydaje mi się także, że to, co już w tej chwili mamy, jest już wystarczająco ciekawe. Co jest konsekwencją tego? Konsekwencją tego jest to, że jeżeli na podstawie tych wszystkich doświadczeń fizycznych, o których wspomniałem, jeżeli w takim razie istnieje coś w rodzaju oscylatora fali radiowej, która potrafi przyspieszyć taki sygnał i ma to jakiś związek właśnie ze strukturą krystaliczną, to spójrzmy na to, czym jest na przykład taka piramida. Piramida jest właśnie taką strukturą, jest takim modelem kryształu i mniej więcej tak się zachowuje. Jest na dodatek gigantyczna, więc jeżeli założymy, że tego typu megality były czymś w rodzaju oscylatorów właśnie takiej fali, to wówczas musimy zupełnie inaczej popatrzeć na tak zwane religie, które wyznawali starożytni. Może to wcale nie były religie polegające na tym, że wierzy się w coś. Może to był absolutnie nawiązany kontakt z kimś, kto gdzieś funkcjonuje i żyje we wszechświecie. Tylko my właśnie ciągle jeszcze w naszym podejściu do cywilizacji dorastamy do tego. Ale wiele wskazuje na to, że jest znacznie więcej rzeczy możliwych, niż by się nam wydawało. I potwierdza to właśnie ta twarda, konkretna nauka w osobach przynajmniej dwóch tych panów, których wymieniłem, którzy udowadniają, że taka fala nie musi iść latami, że może być skompresowana i może w sposób nienaruszony, bez zakłóceń dotrzeć do nas i tu zostać odczytana, nie tracąc po drodze nic ze swojej siły ani żadnych informacji, jakie są w niej zawarte.
Bo wyraźnie widać właśnie na strukturze tego sygnału, że jest to wręcz informacja. Mamy harmoniczną, bardzo piękną dźwiękowo strukturę, która być może coś znaczy. Taką uwagę chciałem do tego dodać. Dziękuję.
[01:24:04] - Pytanie jest, dlaczego rzesza naukowców nie poszła właśnie w tą stronę, żeby potwierdzić badania tych dwóch panów, tych dwóch naukowców. To jest zastanawiające i to jest pytanie za 100 punktów, wydaje mi się.
[01:24:24] - To ja odpowiem.
[01:24:26] - Tak?
[01:24:28] - Odpowiem. Może dostanę 100 punktów, może nie dostanę. Myślę, że odpowiedzią... Spójrz na to, co się dzieje. Jeżeli te doświadczenia nie są opisane gdzieś na odlotowych stronach internetowych, są opisane na poważnych stronach naukowych. Te doświadczenia łatwo jest sobie wyszukać w internecie i samemu to sprawdzić. I teraz spójrzmy, jaka jest doniosłość tego typu doświadczeń. Co to oznacza? Oznacza to, że można masę rzeczy dokonać dzięki takiej wiedzy. Więc jeżeli ktoś dochodzi do takiego wniosku, udowadnia w sposób naukowy, czyli powtarzalny, że jest w stanie tego dokonać w laboratorium, wówczas można stworzyć z tego jakąś maszynę do czegoś, prawda?
A to już jest w tym momencie inna sprawa i dlatego cała masa tego typu doświadczeń podlega utajnieniu. Na przykład w Stanach funkcjonuje to nieszczęsne prawo, jakie wprowadził George Bush po ataku 11 września, któreKtóry się nazywa Patriot Act, co oznacza, że ze względu na bezpieczeństwo państwa można dokonywać czynów, które są zabronione przez konstytucję bądź z jakichś powodów nie byłoby legalne, aby tego dokonać. Oznacza to, że jeżeli jest pan w Pensylwanii, który wymyślił silnik na wodę i nie jest on jedynym na świecie, bo takich osób jest kilka, które wymyśliły działanie silnika, który używa jako swojego paliwa wody, to wówczas taki patent jest natychmiast utajniany ze względu na bezpieczeństwo narodowe. To jest tak, że jak się ogląda amerykański film i wchodzi policja, to gangster patrzy z dumną miną i mówi: „Pokażcie mi najpierw nakaz prokuratora, że możecie sprawdzić moje mieszkanie”. Oni się wtedy głowią, mają głupie miny i za dwa dni przynoszą takie coś. Dziś na podstawie Patriot Act mogą wejść bez zezwolenia prokuratora i przeszukać każdego w każdym dowolnym momencie. Jest to taki wytrych i podobnie dzieje się wśród odkryć naukowych. Dlatego wspomniałem o tym, że mało się o tym mówi z tego względu, że cała ta dziedzina, cała seria badań na ten temat przeszła już w tej chwili kompletnie do konspiracji, bo okazało się, że jest to coś, co wpłynie ogromnie na przyszłość naszej planety. Kto będzie miał to w ręku i kto będzie tym dysponował, to jest zupełnie inna kwestia. Kwestia polityki, kwestia biznesu i kwestia układu sił, który obserwujemy na przestrzeni ostatnich 5000 lat naszej zapisanej historii.
Nic się nie zmieniło pod słońcem i tak to po prostu wygląda. Spójrzmy, my ciągle usiłujemy dowiedzieć się, jaka była skala wiedzy Egipcjan. Wiemy, że dokonywali niezwykłych rzeczy, tworzyli niezwykłe budowle, z którymi my mamy kłopoty, aby je odtworzyć. Zastanawiamy się, do czego służyły. W wielu przypadkach nie mamy kompletnie pojęcia, do czego one mogły służyć, co pokazuje również, jak bardzo ci, którzy wiedzieli, do czego to służy, bardzo dbali, żeby taka informacja nie wyciekła na zewnątrz, żeby tylko określona grupa zaufanych ludzi miała do takiej informacji dostęp i potrafiła ją wykorzystać, ponieważ oznacza to być może coś niezwykle potężnego, co daje potworną przewagę nad przeciwnikiem. Z tego samego powodu Rosjanie utrzymywali, że mają taki sygnał i być może mają ich więcej. Utrzymywali w jakiś sposób w tajemnicy. Oni doskonale wiedzą, co to oznacza. Niczym tego nie potrafię podeprzeć, ale mam takie wrażenie, że ten wyciek na temat tego sygnału przez blogera, Piotr zauważył słusznie, że to dziwna sprawa, że bloger się za to zabrał i on to wszystko znalazł, gdyby Rosjanie chcieli to ukryć, zrobiliby to tak dobrze, że żaden bloger nie miałby tam żadnego wstępu do czegoś takiego. Rosjanie wręcz bardzo chcieli, żeby reszta świata się o tym sygnale dowiedziała i tym samym oni sami, przekazując sygnał, przekazali jeszcze jeden rodzaj informacji, który być może my dziś nie możemy odczytać.
Być może jest to też depesza do wszystkich tych, którzy w tajnych laboratoriach badają tego typu rzeczy, interpretują je i być może sami próbują nawiązać sygnał w kosmosie. Wspominałem ostatnim razem jeszcze o tym, że dla mnie instytucje takie jak SETI, te wszystkie zespoły radarów, które teoretycznie mają szukać sygnałów życia pozaziemskiego, zastanówmy się, bądźmy rozsądni. One nie są zbudowane dla pięknej idei szukania cywilizacji pozaziemskiej. Nikt nie wyda milionów, a może jeszcze więcej dolarów po to, żeby coś takiego zbudować i żeby ludzkość się dowiedziała dla samego zaspokojenia wiedzy. To musi służyć czemuś innemu. Dla mnie oznacza to przede wszystkim jedno, że one służą temu, aby móc kontrolować naszą bliższą i dalszą przestrzeń kosmiczną. Coraz więcej programów. Spójrzmy, co się dzieje z NASA. NASA powoli ten program zmniejsza, dostaje coraz mniej pieniędzy. Natomiast programy wojskowe, kosmiczne programy wojskowe, amerykańskie programy wojskowe eksplodują wręcz.
Mają nieograniczoną ilość pieniędzy. Z Kalifornii, z bazy Vanderbilt niemalże raz w tygodniu wystrzeliwana jest rakieta. Nikt nie wie, co na niej jest, co się tam dzieje, co oni będą robić, jakie doświadczenia, jakie systemy, jakie urządzenia. Od czasu do czasu mamy tylko taki lekko uchylony lufcik na to, co tam się dzieje. Kiedy widzimy na przykład taki samolot jak ten kosmiczny samolot, chyba X31 czy 37B, który lata sobie gdzieś po kosmosie. Możemy założyć, że takich maszyn jest więcej bądź takich systemów bądź systemów najrozmaitszych satelit, które nie tylko są wokół Ziemi, nie tylko są wokół Księżyca, ale już latają wokół Marsa. To wszystko musi być w jakiś sposób kontrolowane. Musi być coś, co wyśle sygnał, odbierze sygnał, że sygnał będzie w taki sposób zamaskowany, aby przeciwna strona nie mogła go odcyfrować. Myślę, że tu też jest dużo na rzeczy i z tego powodu mamy często sygnały, które być może nam się wydają, że mogą być sygnałami z Herkulesa, a tymczasem są jakimś rzeczywiście zamaskowanym sygnałem, który przyszedł od satelity, o której nikt nie ma pojęcia oprócz paru ludzi, którzy brali udział w jej instalacji w naszej przestrzeni kosmicznej. W ten sposób trochę konspiracyjnie patrzę na ten problem, ale cała nasza historia pokazuje, że jest niczym innym jak jedną wielką teorią konspiracji.
Bo jak wiemy, historię interpretują zwycięzcy i za każdym razem doszukujemy się, jak się okazuje, że ona nie wyglądała tak, jak jest oficjalnie. Żadna historia nie wyglądała tak, jak jest oficjalnie przedstawiana, coś się za tym kryło. Jest to gra interesów. Jakich interesów?Używa się historii po to, żeby przykryć pewne różne działania i tak dalej. Dlatego nie wiemy nic o Egipcjanach, ale wiemy, że posiadali olbrzymią wiedzę i coś tworzyli, co ma olbrzymie znaczenie. I na tej samej analogii możemy mówić o dzisiejszych doświadczeniach w dziedzinie fizyki, które potrafią rozpędzić światło do prędkości 300 razy większej od oficjalnej prędkości światła ustalonej przez Einsteina jako prędkość absolutna, nie do przekroczenia. Ale się rozgadałem. Dziękuję.
[01:32:11] - Mogę coś dodać?
[01:32:12] - Tak. A dostałem 100 punktów czy może chociaż z 30?
[01:32:18] - Może fifty-fifty. Chciałem coś dodać odnośnie badań tych dwóch naukowców, o których wspomniałeś, że ich badania stwierdzają możliwość przekroczenia prędkości światła. Ale jest to jednak taka nisza. Nie jest to tak nagłaśniane, nie jest to tak wyolbrzymiane, bo przecież takie odkrycie załamuje wszelkie podstawy naszej fizyki. Troszkę się z tym nie zgodzę, bo o tym doświadczeniu z kryształem słyszałem, widziałem ten wątek w programie popularnonaukowym „Wszechświat z Morganem Freemanem”. Ten serial porusza bardzo ciekawe tematy z pogranicza nauki i wypowiadają się tam naukowcy, ściśle mówiąc, ale wypowiadają się o tematach bardzo science fiction. Także polecam każdemu ten serial i z tego programu wiem o doświadczeniu, o którym mówiłeś, ze światłem w krysztale. Ale warto też wspomnieć o tym, że jednak nie do końca jest tak, że niewiele osób wie o takich doświadczeniach, bo w 2011 roku, we wrześniu w CERN-ie, największym zderzaczu hadronów, ogłoszono, że udało im się przekroczyć prędkość światła wielokrotnie. Ogłosili to na oficjalnej konferencji prasowej i to był przełom. Określono to wielkim „wow”.
Także sam ten fakt, że taka wiadomość miała taki rozgłos, jest doniosły. Później okazało się to po jakimś czasie jednak nieprawdą. Nie wiem, ile trwało, ale chyba po tygodniu czy po kilku tygodniach zbadali ten cały swój sprzęt. Okazało się, że tam były jakieś błędy pomiarowe. Coś niedokładnie było ze sprzętem związane i jednak dalej prędkość światła była nieprzekraczalna. Ale chodzi mi o sam fakt tego. To mnie zszokowało w ogóle, że sama taka informacja przez tylu naukowców została tak bardzo szybko ujawniona, bo pamiętam, że pomiędzy ich doświadczeniami, które trwały kilka miesięcy i wielokrotnie potwierdzało im się to, że przekroczyli prędkość światła w tych doświadczeniach, jasno, śmiało powiedzieli na konferencji, że to się im udało i to wszystko poszło w świat. Także do końca się nie zgodzę z tym, że takie doświadczenia są gdzieś chowane po szufladach i mało kto o nich wie. I nadal teoria nieprzekraczalnej prędkości światła jednak istnieje. Jest to twarda nauka.
To, o czym wspomniałeś, że te dwa doświadczenia, ale nikt się na to nie rzuca, nikt tego nie chce potwierdzić. Tak jak mówiłem, nie skupiamy wszystkich środków na szukaniu obcej cywilizacji. Tak samo wychodzi na to, że nie skupiamy wszystkich środków na tym, żeby ten dogmat, tą podstawę fizyki podważyć.
[01:36:34] - Tak, ale ja nie mówiłem, że to jest w jakiś sposób ukrywane, żebyśmy my nie wiedzieli. Nie, my o tym wiemy.
[01:36:41] - Nie jest to oficjalne. Tak ogólnie o tym się nie mówi.
[01:36:45] - Otwórzmy sobie super oficjalną Wikipedię na nazwiskach tych dwóch panów i tam jest dokładnie to napisane. Na przykład w przypadku tego pierwszego pana, Chiao, jest napisane, że on kontynuował eksperymenty Guntera Niemca z 1992 roku. Czyli to trwa już w czasie bardzo długo, że już w 1992 roku, czyli jeszcze w XX wieku, udało się prędkość światła przekroczyć. Przynajmniej w teorii jest to możliwe. Czyli okazuje się, że nie jest to prędkość absolutna. Czyli okazuje się, że mamy podstawy do tego, aby przełamać ten model fizyczny, jaki obecnie istnieje. Natomiast to, o czym mówiłem, to że nie ma konsekwencji czegoś takiego, że nie ma fanfar, nie mówi się na przykład w programach takich jak z panem Morganem Freemanem. Co by się wydarzyło, gdyby okazało się, że możemy tego dokonać w sensie praktycznym? Jakie jest przełożenie praktyczne tego, że możemy pokonać prędkość światła?I tak dalej. Po prostu nie widać takiego podążania dalej tym tropem.
Pojawiają się informacje, które nie są ukrywane, że zrobiono to czy tamto. Tak jak ten pan od wody. On zrobił takie coś i to wszystko ucichło. Wydawałoby się, że świat powinien nic nie robić, tylko po prostu zjednoczyć się, żeby wszyscy robili silniki na wodę, a do tego nie doszło. Takich informacji mamy wiele. Nikt się tym za bardzo nie zajmuje, nikt tego nie komentuje. Nie ma konsekwencji tego.
[01:38:16] - Może nieukrywane, ale jest to taka nisza, w której gdzieś tam ktoś coś powiedział, a nadal trwa główny trend, który mówi, że jest tak, a nie inaczej.
[01:38:27] - I często jest jeszcze tak, że nawet jak wiemy o takich doświadczeniach, to trudno jest nam sobie wyobrazić konsekwencje. A drugi raz to jest taki, że w zasadzie nie trzeba zbyt dużo wysiłku, żeby je aż tak głęboko utajnić. Bo z czym my tu mamy do czynienia? Trzeba być świetnie wykształconym fizykiem i rozumieć tą dziedzinę bardzo dobrze, aby móc odnaleźć w tej serii najrozmaitszych doświadczeń ich doniosłość. Dla laika nie będzie to miało jakiegoś za dużego znaczenia, bo my nie poruszamy się z taką prędkością, nawet zbliżoną. A ja dzisiaj w ogóle w tempie żółwim. Ale skoro 50 punktów zarobiłem, dlatego usiłuję właśnie przedstawić to, że nie patrzę na to jako teorię konspiracji. Natomiast patrzę na takie zjawisko w ten sposób, że jeżeli da się coś z niego uzyskać, a powiedziałem o tym właśnie w kontekście naszej historii związanej z sygnałem z kosmosu. Bo skoro ten sygnał dotarł, to co chciałem powiedzieć, to to, że my nie musieliśmy czekać na niego 100 lat prawie, żeby go otrzymać. On mógł dojść w ciągu dwóch dni albo dwóch godzin być może.
Że istnieje fizyczna podstawa już tu na Ziemi doświadczalnie stwierdzona, aby móc dokonać kondensacji takiego sygnału, aby móc stworzyć oscylator po to, by móc się porozumiewać z kimś rzeczywiście w kosmosie. I że taka możliwość istnieje. I to jest dla mnie doniosłe. Jest to teoretyczne oczywiście. Dlatego pokazałem historyczne możliwości wysyłania takich sygnałów na przykład za pomocą piramid, które są niczym innym jak modelem właśnie takiego kryształu.
[01:40:08] - Tutaj, kiedy mówimy o tym, to wkrada się od razu pytanie: skoro jakaś cywilizacja rzeczywiście strzela do nas takim zaawansowanym sygnałem opartym o jakąś zaawansowaną fizykę, której nie rozumiemy, to po pierwsze dlaczego nie powtarza tego sygnału wiedząc, że my tu jesteśmy? Chociaż oczywiście jest zawsze ten element, że nie wszystkiego się dowiedzieliśmy. Po drugie, skoro wie, że może nie otrzymać sygnału zwrotnego w takim samym tempie, będzie musiała na niego czekać 90 lat, to czy ma to jakiś cel? Bo rzeczywiście musimy się zastanowić, czy obcy będą w ten sposób się komunikować. I to jest ważne, co teraz powiem. Czy oni będą chcieli się tak komunikować, jak uznaje Szostak? Czy będą chcieli ogłaszać swoje istnienie? To są dwie różne zupełnie rzeczy, bo komunikacja międzygwiezdna jest nieefektywna, jest bez sensu. To tak, jakbym ja powiedział: „Cześć, Chris”, a ty byś za 180 lat odebrał moje „Cześć”, a ja bym już umarł.
[01:41:12] - Chyba że nadawca i odbiorca ma tą samą super technologię, co pozwala w kilka dni taki sygnał na duże odległości wysyłać. Chyba że...
[01:41:22] - Zaraz powrócimy do tematu rozważań o sygnałach i nie tylko, ale chcę powiedzieć o dwóch ważnych rzeczach. Po pierwsze pozdrawiamy cały Klub Paranormalium z Jarosławia, którym kieruje pan Tomek Pawlus. Wiemy, że ten klub spotkał się wczoraj po raz pierwszy. Tutaj Tomek pisze, zaraz wam zacytuję. To chwilkę może potrwać. Tomek pisze tak: „Wczoraj zaczęliśmy działalność z dużym sukcesem. Na spotkaniu było kapitalnie. Naprawdę przekonałem się, że ludzi poszukujących prawdy jest naprawdę wiele. Było super. I tak będzie już teraz co sobotę”.
Także trzymamy kciuki za Klub Paranormalium z Jarosławia. Zachęcamy wszystkich, którzy są z tego rejonu, by kontaktowali się z panem Tomkiem. Znajdą go na fanpage'u Radia Paranormalium. Ale jest jeszcze jedna sprawa. Mamy chyba słuchacza na antenie. Tak, Marku?
[01:42:27] - Słuchacz się rozłączył. Niestety zaznaczył jako zajęte. Także chyba raczej nie pogadamy. W każdym razie-
[01:42:33] - Mamy też sygnał od Chrisa, prawda? Chris, dwa słowa.
[01:42:38] - Ja chciałbym powoli się pożegnać z wami wszystkimi tutaj, ze słuchaczami. Ze względu na tą intensywność zakończenia sezonu żeglarskiego, jakiej podlegałem przez ostatnie kilka dni. A na dodatek mamy tutaj długi, długi weekend, bo mamy Święto Kolumba, więc super. My wszyscy popieramy tutaj Kolumba. Może inni go nie lubią, ale za to, że mamy dzień wolny od pracy, to go bardzo, bardzo lubimy. Także zakończenie sezonu trwa i chciałbym podziękować za cierpliwość słuchaczy i podziękować moim wszystkim rozmówcom dzisiejszym tej audycji i powoli mój sygnał tutaj będzie się zatrzaśnie gdzieś.
[01:43:17] - Dzięki Chris.
[01:43:18] - Dzięki.
[01:43:18] - To jest jak najbardziej zrozumiałe, że jak jest święto, to trzeba świętować. Jakbym miał długi weekend, to też bym się pieprzył, jak nie wiem.
[01:43:28] - Bardzo ci zazdroszczę.
[01:43:31] - Jeszcze raz pozdrowienia dla wszystkich.
[01:43:33] - Do usłyszenia za tydzień.
[01:43:35] - Do zobaczenia.
[01:43:36] - Obiecuję lepszą formę w przyszłym tygodniu. Ale się ostro zapowiada. Cześć.
[01:43:41] - Cześć. Mały apel do słuchaczy. Za pół godziny o 21:30 otworzymy nasze oknoNaszą gorącą linię. To będzie nasza nowa tradycja na Radiu Paranormalium, żeby nie wytrącać z rozmowy naszych uczestników debat, będziemy otwierać tą linię około 21:30. Wtedy prosimy wszystkich, którzy chcą zadać pytanie o to, żeby się z nami w jakiś sposób kontaktowali. Powróćmy do tematu. Najlepiej dzwoniąc. Tak, najlepiej dzwoniąc. Powróćmy do tematu sygnałów z kosmosu. Jestem rzeczywiście troszkę zaskoczony tym, jak informacja o rosyjskim sygnale wypłynęła.
Chociaż musimy powiedzieć, że to nie był pierwszy przypadek, kiedy pojawiają się informacje o tym, że ktoś taki sygnał przejął. Ale jeszcze ciekawsze jest to, co dzieje się w związku z gwiazdą, która nieoficjalnie nazywa się Tabby Star, czyli gwiazda Tabby od nazwiska jej odkrywczyni. Odkrywczyni może to jest źle powiedziane. Od nazwiska kobiety, pani astronom, Tabbitha Boyajian, jeżeli dobrze to wymawiam, która zauważyła, że z tą gwiazdą dzieje się coś dziwnego. Chociaż nie była pierwsza, ale zauważyła, że warto na to zwrócić uwagę. Gwiazda ta nosi oznaczenie KIC 8462852. Dla potrzeb audycji będziemy ją nazywać gwiazdą KIC. Znajduje się w konstelacji Łabędzia, jakieś 1500 lat świetlnych od Ziemi. I jest pewien problem, dlatego że rok temu odkryto, że wokół tej gwiazdy coś krąży, mówiąc najbardziej kolokwialnie. Coś sprawia, że ona obserwowana z Ziemi migota w sposób nienaturalny.
O ile planety pozasłoneczne krążąc wokół swoich gwiazd macierzystych, zaraz to Marek wytłumaczy, przysłaniają zaledwie 1% światła, to w przypadku gwiazdy KIC mamy do czynienia z czymś na dużo większą skalę. Ponadto okazuje się, i to są najnowsze odkrycia, co mnie bardzo zaskoczyło, że według najnowszych ustaleń potwierdzonych z dwóch źródeł, już teraz nie pamiętam dokładnie przez kogo, musiałbym poszukać i podać wam nazwiska, ale to będzie łatwo znaleźć, bo to są najnowsze informacje naukowe na temat tej gwiazdy. Okazuje się, że przy pomocy danych uzyskanych z teleskopu kosmicznego Kepler odkryto, że gwiazda KIC gaśnie. To znaczy coś ją po prostu wysysa. Ona w zastraszającym tempie gaśnie, bo w ciągu bodajże około wieku to było kilkanaście procent. To jest dziwne. Pojawia się taki problem: co powoduje to dziwne mruganie? Czyli co krąży wokół tej gwiazdy? I co sprawia, że jej jasność spada w tak spektakularny sposób? Jedna z teorii głosiła, że odpowiada za to rój komet, który znajduje się wokół tej gwiazdy.
Druga teoria głosi, że to dysk z gazu i materii, który znajduje się tam po uformowaniu tamtejszego układu słonecznego. Co, jak się okazuje, nie jest do końca pewne, gdyż to jest układ gwiezdny, dość leciwy, z już wykształconymi planetami. I jeszcze trzecia możliwość, która mówi, że to jest tak zwana sfera Dysona. Freeman Dyson, amerykański uczony, bodaj matematyk, w latach chyba 60. wysunął taki wniosek, że obcych można znaleźć w bardzo prosty sposób. Nasłuchiwanie ich może nie przynieść skutku. Trzeba zobaczyć, czy czasami niektóre gwiazdy nie zachowują się w dziwny sposób. On sugerował, że obcy na bardzo zaawansowanym stopniu rozwoju, na, powiedzmy, drugim stopniu skali Kardasiewa, mogą budować wokół swoich gwiazd macierzystych coś w rodzaju elektrowni solarnych bezpośrednio na gwieździe osadzonych. I to są tak zwane sfery Dysona. Oczywiście przez lata rozwinięto tą koncepcję.
Sam Dyson twierdził, że on zaczerpnął tą ideę z literatury science fiction i żeby nie łączyć go z jej nazwiskiem, ale to już mniejsza o to. Sfery Dysona mogą mieć bardzo różną formę. Od takiej powłoki na gwieździe. Oczywiście to są wszystko hipotetyczne formy. Od powłoki na gwieździe, którą byłoby nieco łatwiej znaleźć, po wszelkiego rodzaju formy takiej elektrowni oparte na przykład o satelity krążące wokół gwiazdy i pobierające bezpośrednio energię. Taka sieć satelit otaczająca gwiazdę może znajdować się właśnie wokół gwiazdy Tabby. I teraz pytanie, Marku, jak ty z perspektywy astronoma patrzysz na ten dość zawiły problem? Bo gwiazda KIC, o której mówimy, znajduje się bardzo daleko, a jednocześnie jest na chwilę obecną jedną z najbardziej obiecujących gwiazd w poszukiwaniach tak zwanych technosygnatur, czyli śladów działalności technicznej obcej cywilizacji. I co ciekawe, co mnie też bardzo intryguje, ta sprawa się ciągnie około roku i w ciągu roku z pięć razy pojawiały się już zaprzeczenia, że to jest wszystko nic niewarte i tak dalej, że to są na pewno komety lub jakiś dysk pyłu i gazu. Tymczasem, jak powiedziałem przed chwiląW ciągu chyba miesiąca dwukrotnie pojawiły się informacje mówiące, że tajemniczej gwiazdy Tabby nie da się tak łatwo zakopać pod dywan.
Jak patrzysz na to z perspektywy astronoma i co szeptają w twoim środowisku koledzy?
[01:50:15] - Jeżeli chodzi o kolegów po fachu, to z nikim nie poruszałem tego tematu, szczerze mówiąc. Być może spróbuję. Owszem, to jest bardzo ciekawa sprawa, żeby porozmawiać na ten temat. Jeżeli chodzi o tą gwiazdę, to jest tak, że teleskop Keplera oczywiście wiemy, że poszukuje egzoplanet. Jedną z najbardziej efektywnych metod poszukiwania takich planet jest metoda tak zwana tranzytowa, a więc planeta przysłaniając gwiazdę powoduje spadek jasności tej gwiazdy i jesteśmy w stanie to zaobserwować. Zwykle jest to bardzo mały procent spadku jasności. Gdzieś tam właśnie 1–2%. W przypadku gwiazdy KIC jest to kilkanaście procent, 15–20%, więc jest to dość duży spadek jasności. Jeżeli chodzi o standardowy model tranzytu planety, wygląda to następująco: przedstawię obrazowo wykres takiego spadku jasności. Mamy po prostu jakąś poziomą linię, jakieś stałe natężenie i gdy planeta przechodzi, obserwujemy na wykresie spadek jasności.
A więc wykres idzie po prostu w dół do jakiegoś momentu, a później się podnosi i znowu jest na poziomie, który był wcześniej. Tak to mniej więcej wygląda, jeżeli chodzi o klasyczne przejście planety na tle gwiazdy. W przypadku gwiazdy KIC nie jest to właśnie takie oczywiste. Mamy klasyczny spadek jasności, ale poza tym mamy jeszcze inne spadki jasności. To jest dosyć dziwne, dosyć chaotyczne. Wygląda na to, że coś oprócz planety, która być może tam jest, coś oprócz tej hipotetycznej planety, coś jeszcze przysłania światło tej gwiazdy w bardzo dużym stopniu. I jest to zagadkowe. Astronomowie tłumaczą to, są teorie, że być może jesteśmy świadkami kolizji dwóch planet i bardzo dużo szczątków, bardzo dużo odłamków po tej kolizji. Właśnie obserwujemy taką chmurę tych odłamków i ta chmura przysłania w tak dużym stopniu blask tej gwiazdy. Też jest teoria o kometach, o dużym skupisku komet.
Jednak do końca nie jest to potwierdzone. Jest też mowa o dysku szczątków po tworzeniu się być może planet. Jednak z tego, co pamiętam, ta gwiazda już jest dość stara, a więc takiego dysku nie powinno już tam być. Jeżeli miały się uformować planety, to już się uformowały. Także to też jest taka wątpliwa dość teoria. Szczególnie że takie odłamki można wykryć, taką chmurę odłamków można wykryć w podczerwieni. Dlatego też ta teoria nie jest do końca sprawdzona, bo nie wykryto wokół tej gwiazdy jeszcze dodatkowego promieniowania. I niektórzy astronomowie jasno mówią, biorą pod uwagę, że faktycznie to może być tak zwany technoślad, technostruktura, jakaś oznaka obcej cywilizacji. Tak jak już mówiłem tydzień temu, poszukiwanie takich oznak wydaje się znacznie bardziej efektywne niż poszukiwanie sygnałów radiowych, bo jednak znacznie więcej przyrządów optycznych, teleskopów jest skupionych na obserwacji gwiazd. Są bardzo szerokie przeglądy nieba, przeglądy właśnie pod względem supernowych, pod względem szukania galaktyk i tak dalej.
I to się opiera na spektroskopii, na mierzeniu światła tych obiektów i wszelkie jakieś anomalie związane właśnie ze światłem szybciej zostaną odkryte niż jakieś tajemnicze sygnały radiowe bądź właśnie sygnały radiowe, których tak naprawdę mogą cały czasJakieś takie sygnały do nas przychodzą i ich po prostu nie widzimy. A tego rodzaju sygnał w postaci dziwnego, nienaturalnego zachowywania się optyki, a więc światła w spektrum w widmie optycznym, widzialnym, jest to bardziej zauważalne.
[01:56:32] - Tak. Tajemnica tej gwiazdy chyba jeszcze przez jakiś czas pozostanie nierozwiązana. Co ciekawe, całkiem niedawno, to chyba będzie jakieś dwa tygodnie wstecz, ogłoszono i zrobili to niemieccy astronomowie z Instytutu Maxa Plancka, z wydziału fizyki pozaziemskiej. Ogłosili znalezienie gwiazdy, która zachowuje się bardzo podobnie. I ten stopień, że tak powiem, migotania, przysłaniania, to się chyba nazywa widmo emisji, przez jakieś obiekty innej gwiazdy jest znacznie większe niż w przypadku KIC. Chodziło o gwiazdę, która się nazywała EPIC ileś tam. To też sobie można szybko znaleźć. I ona zachowywała się w sposób jeszcze bardziej tajemniczy niż gwiazda Tabby. Ale tutaj istniały pewne wyjaśnienia. Otóż ta gwiazda EPIC była dużo młodsza.
Ona była w zasadzie w stadium formowania i to, co wokół niej obserwowano, było prawdopodobnie dyskiem protoplanetarnym, ale w przypadku gwiazdy, o której mówimy i wokół której jest tak głośno od jakiegoś czasu, to wyjaśnienie odpada. Także rzeczywiście istnieje grupa naukowców wspierających koncepcję, że coś tam jest, jest jakaś anomalia, a tym bardziej kiedy okazuje się, że ta gwiazda traci tak szybko na jasności, co wydaje mi się wręcz nieprawdopodobne. To jest dodatkową zagadką, bo oprócz tego jeszcze wszystkiego odkryto, analizując dane astronomiczne sprzed wielu lat, na których ta gwiazda była widoczna i gdzie można było prześledzić te spadki jasności, że to się z nią dzieje już od bardzo dawna, tylko że my dopiero zwróciliśmy na to uwagę teraz. A to, że z nią się dzieje coś dziwnego, można było już odkryć na przykład w XIX wieku. To też się wydaje bardzo ciekawe. Ile gwiazd jeszcze jest takich, które spełniają takie założenia, że posiadają tą technosygnaturę? To jest fascynujące, bo nagle okazuje się, że gdzieś w bardzo dalekim kosmosie mogą istnieć struktury stworzone przez cywilizacje naprawdę wysokich rzędów, które my możemy brać za zjawiska anomalne lub nieznane lub dotąd niewyjaśnialne. Nieznane typy gwiazd, nieznane typy zjawisk kosmicznych, a tymczasem mogą to być efekty, przejawy działania jakiejś obcej cywilizacji. A jest jeszcze coś, o czym warto powiedzieć, jeżeli mówimy o takich nieznanych formach kontaktu, które możemy z boku brać za jakieś zjawiska naturalne. Chodzi o tak zwane szybkie błyski radiowe, Marku, bo to też jest zagadka.
Ten temat się pojawił całkiem niedawno. Są to bardzo szybkie, energetyczne transmisje wystrzeliwane gdzieś z głębi kosmosu, z bardzo daleka. Zaraz wam powiem z jak daleka. To są ogromne odległości. I co ciekawe, odkryto całkiem niedawno, że błyski radiowe nadchodzą i są rejestrowane przez naszych astronomów zawsze w oparciu o pewną matematyczną prawidłowość. Zaraz wam to wszystko dokładnie wytłumaczę, ale najpierw chciałbym u Marka zasięgnąć opinii fachowej, co sądzi o tym zjawisku.
[02:00:29] - To ciekawa sprawa. Chyba kilkanaście takich błysków zostało jak dotąd zarejestrowanych, z tego, co się orientuję. Wydaje się pewne to, że do wyemitowania takiego błysku jest potrzebne naprawdę mnóstwo energii. Mnóstwo energii. Czy obca cywilizacja mogłaby podjąć się kontaktu, wysyłania sygnałów, tracąc aż tyle energii? Z naszego punktu widzenia wydaje się to nielogiczne, ale z punktu widzenia obcej cywilizacji, która ma bardzo dużo tej energii i to dla niej nie jest jakaś tam utrata, jakiś duży wydatek, wcale to nie musi być problem. Także sprawa wydaje się dość interesująca. Wiele więcej nie mogę na ten temat powiedzieć. Nie wykluczam, że może być to zjawisko naturalne, którego jeszcze po prostu nie znamy. Podobnie można było kilkadziesiąt lat temuPatrzeć na pulsary, czy na pulsary także wydawały się bardzo egzotycznymi obiektami, które zachowują się w bardzo ciekawy sposób.
I wydaje mi się, że trudno było w tamtych czasach uwierzyć, że są takie naturalne obiekty tak naprawdę. A jednak. Być może tutaj mamy do czynienia z jeszcze czymś innym, z jakąś może odmianą takiego pulsara. Trudno powiedzieć. Naprawdę za mało wiemy na ten temat. Jest to za mało zbadane. Nie wykluczam, że to może mieć naturalne źródło, ale za mało wiemy.
[02:02:58] - Co ciekawe, badacze, którzy zajmowali się tymi sygnałami, bo co dziwne w tej sprawie szybkich błysków radiowych, to fakt, że w zasadzie w większości wykryto je na jednym teleskopie. I to był teleskop Parkes w Australii. Okazuje się, że analizując te sygnały, odkryto w nich wszystkich pewną zależność. Zacytuję źródło: „Okazało się, że dyspersje sygnałów są ze sobą powiązane i to bardzo prostą regułą. Ich stosunki są wielokrotnością 187,5”. Wygląda na to, jak twierdziła na przykład Jill Tarter, o której wspominaliśmy w tamtym programie, że być może jakaś cywilizacja stara się poprzez te bardzo wyczerpujące z punktu widzenia nadawcy transmisje powiedzieć coś innej inteligencji w kosmosie, która jest na tyle zasobna w technikę, by te sygnały wykryć i w jakiś sposób zinterpretować. Mimo wszystko, jak się okazuje, szybkie błyski radiowe, pierwszy raz wykryte w 2001 roku, nie są wcale tak łatwo wykrywalne. Do tej pory wykryto ich zaledwie kilkanaście i nadal stanowią tajemnicę. Oczywiście, jak powiedziałeś, może być tak, że za ich zagadką stoją jakieś nie do końca poznane jeszcze typy gwiazd. I tutaj pojawia się taka tajemnicza nazwa „blitzar” na przykład.
Absolutnie nie wiem, co to może oznaczać. Mamy przecież całe spektrum różnego rodzaju gwiazd, wśród których pulsary są tymi najmniej egzotycznymi. Ale jak mówi Michael Hippke, który analizował szybkie błyski, trzeba na ten problem popatrzeć z pewną otwartością, bo to jest jeden z tych sygnałów, który może do nas docierać, a którego my możemy nie rozpoznawać. Chociaż to raczej też nie pasowałoby na kontakt kosmiczny, ale na formę obwieszczania swojej obecności przez jakąś superzaawansowaną cywilizację. Zagadka bardzo ciekawa i warta śledzenia. Wspomnieliśmy o sygnale rosyjskim, wspomnieliśmy o megastrukturach, wspomnieliśmy o szybkich błyskach radiowych, ale nie mówiliśmy jeszcze o zagadce SETI optycznego. My powiedzieliśmy, na czym SETI optyczne polega w tamtym programie i nie będziemy się powtarzać. Jest to poszukiwanie wszelkich nieradiowych form obecności istot inteligentnych w kosmosie. De facto kwalifikuje się tutaj grupę odkrycie gwiazdy KIC, która nie gota i innych, ale w grę wchodzą również wszelkiego rodzaju sygnały świetlne. Bardzo intensywne oczywiście, bo nie oszukujmy się, że SETI optyczny opiera się o nadziei, iż w kosmosie jest cywilizacja bardzo rozwinięta, dysponująca ogromną ilością wolnej energii, która może być w stanie wysyłać takie sygnały w przestrzeń kosmiczną w sobie tylko wiadomym celu.
Ale okazuje się, że w 2008 roku australijski astronom indyjskiego pochodzenia, doktor Ragbir Bhathal odkrył taki sygnał i on twierdził, że była to bardzo energetyczna transmisja. Mówiąc kolokwialnie, był to rozbłysk laserowy, który on zobaczył całkiem przypadkiem i potem go już nie zarejestrował, ale był pewien, że coś w tym jest. Ten sygnał został zarejestrowany w grudniu 2008 roku. Zaś ten pan, który go odkrył, pracował na uniwersytecie w Sydney. I tak w zasadzie ta sprawa wtedy zupełnie ucichła. Ożyła troszeczkę, gdyż twierdzono, że ten sygnał mógł pochodzić z okolic planety, która swego czasu wywołała bardzo duże zamieszanie i która potem równie szybko została zakopana pod dywan. Chodzi o gwiazdę Gliese 581e, która miała być drugą Ziemią. Potem oczywiście ta sprawa została szybko zweryfikowana, ale kwestii tego, co widział Bhathal, tak naprawdę do tej pory nie wyjaśniono. Marku, jak podchodzisz do kwestii SETI optycznego? Bo ja obiecałem w tamtym tygodniu kilka takich sugestii, mówiających o tym, że powiemy o sprawach, które mogą w jakiś sposóbPokazać nam, że takie SETI optyczne ma sens, bo na przykład jedna z koncepcji zakłada, że obcy znający nasze położenie mogą wysłać bardzo intensywną wiązkę laserową w kierunku Ziemi, która po dotarciu tutaj do nas zajaśnieje na niebie niczym drugie słońce.
I to będzie taki jasny, wyraźny sygnał. Co ciekawe, swego czasu, bodajże z lat 70., z Wielkopolski mamy taką relację o pewnym bardzo poważnym człowieku, który wyszedłszy zimą na dwór zauważył coś takiego, co wyglądało niemal jak rozbłyskające drugie słońce. Nie było to tak zwane słońce poboczne, tylko coś bardzo tajemniczego, czego nie potrafił rozpoznać. Oczywiście nie mogę w 100% powiedzieć, że to był strzał z kosmosu, ale było to ciekawe. Kiedyś może wam zaprezentuję tę historię. Ale rzeczywiście doktor Ragbir Bhathal znalazł dziwny sygnał optyczny pochodzący z gwiazdozbioru Tukana i zrobiło się o tym zupełnie cicho. Nikt o tym nie mówi do dzisiaj. Bhathal widział to tylko raz. Czy twoim zdaniem, Marku, takie SETI optyczne ma sens?
[02:09:33] - W jakimś stopniu myślę, że może mieć sens tak samo jak radiowe. To jest kwestia naszego zaangażowania, ilości energii, ilości naukowców i przyrządów, jakie do tego zaprzęgniemy, żeby takie sygnały mieć szansę odebrać. Szansa jest, wydaje mi się, większa niż radiowa, niż za pomocą sygnałów radiowych. Jeżeli chodzi o takie impulsy bardzo skoncentrowane, typu laserowego, to energia wysyłania takich sygnałów musiałaby być ogromna, a źródło musiałoby być ogromne. Zakładając, że te istoty wiedzą dokładnie, w jaką stronę celują, na przykład w naszą stronę, jest wtedy szansa jakiegoś porozumienia się. Ale jeżeli oni by mieli strzelać gdzieś na oślep, to wydatki energetyczne, to ile energii by musieli zużyć na strzelanie we wszystkie strony, jest w ogóle nie do ogarnięcia. To byłoby bez sensu. Jednak myśląc w ten sposób, że cywilizacje pozaziemskie mogą być znacznie starsze od naszej, taki wydatek energetyczny może być w ogóle bezproblemowy. I celują konkretnie w Ziemię. Ale my nadal jesteśmy naprawdę za wcześnie, za bardzo na początku, żeby taki sygnał w ogóle zidentyfikować jako jakąkolwiek informację.
Sam problem jest z tym, żeby to zidentyfikować, czy to faktycznie jest coś od obcej cywilizacji. Sama podstawa. Jeden naukowiec twierdzi, że tak jest i wielu innych twierdzi, że tak nie jest. Tu już na samym starcie jest problem. A żeby zidentyfikować, jaka jest treść takiej domniemanej wiadomości, to już w ogóle jest kosmos. Także cały czas według mnie sprowadza się to do zbyt małego czasu, jaki żeśmy poświęcili jak dotąd na obserwację różnego rodzaju sygnałów, na różnego rodzaju oznak obcych cywilizacji. Do tego się ogranicza. Według mnie wydaje mi się, że SETI optyczne ma trochę większe szanse na odkrycie oznak obcej cywilizacji, która tak jak mówię, spokojnie może być znacznie starsza od naszej, bo bardzo dużo gwiazd w naszej galaktyce, we wszechświecie jest znacznie starszych od Słońca. Są to tak zwane czerwone karły, na przykład licznie występujące w gromadach kulistych. I cywilizacje w takich obszarach kosmosu mogą nas czasowo wyprzedzać bardzo mocno i wysyłanie takich sygnałów dla nich może być w ogóle bezproblemowe.
Dla nas się to wydaje w ogóle nielogiczne i nie do pojęcia, że tak dużo energii można koncentrować na tym, żeby po prostu wysłać jakąś informację gdzieś tam. Tak jak mówię, jest bardzo duża szansa na to, że dużo cywilizacji w naszej tylko galaktyce, znacznie starszych od nas, wykształciły się na planetach wokół gwiazd bardzo starych. Także jest to jakaś szansa. Wydaje mi się, że troszkę większa może być od odnalezienia sygnałów radiowych, ale nadal, tak jak mówię, jesteśmy nadal na starcie poznawania takich zjawisk.Takich technik, takich metod odczytywania oznak obcej cywilizacji, że nawet jeżeli mamy taki sygnał, nie jesteśmy w stanie nic więcej powiedzieć. Z dużym procentem nawet nie mamy pewności, że to jest faktycznie coś od obcej cywilizacji.
[02:14:39] - Właśnie, bo tutaj Batal znajduje dziwny sygnał, ale okazuje się, że ten sygnał ma źródło gdzieś bardzo daleko. Występuje raz. Czy możemy uznać go za formę komunikacji? Wydaje się to raczej mało prawdopodobne, gdyż cywilizacja pozaziemska, która by chciała wystrzeliwać takie sygnały, musiałaby dysponować ogromną ilością energii i strzelałaby sobie po prostu w ciemność. Trochę bez sensu. Z jednej strony ciekawe, ale z punktu widzenia opłacalności zupełnie nieopłacalne. Co innego, gdyby taki sygnał pojawił się, gdyby rozbłysło na niebie sztuczne słoneczko, które nie byłoby obiektem, którego pochodzenie byłoby w takiej formie, jak żeśmy przedstawili, może moglibyśmy zareagować. Ale ten sygnał Batala rzeczywiście był anomalią, był enigmatyczny. On mógł być śladem działania obcych, ale niekoniecznie musiał być sygnałem służącym do kontaktu. Z drugiej strony mieliśmy do czynienia z innymi ciekawymi odkryciami.
Chyba najbardziej enigmatycznym, do tej pory nierozwiązanym tak naprawdę, bo choć pojawiały się sugestie, że to jest sprawa w 100% wyjaśniona, ten sygnał, o którym będziemy mówić za chwilę, nie został w żaden sposób wytłumaczony. Nie znaleziono jego źródła, a był najmocniejszym jak dotąd zarejestrowanym kandydatem do miana przekazu transmisji od inteligencji pozaziemskiej. Chodzi o tak zwany sygnał „Wow!", zarejestrowany przez radioteleskop Big Ear w stanie Ohio przez astronoma Jerry'ego Ehmana w 1977 roku. On, widząc, co się dzieje na wydruku z tym sygnałem, oznaczył go czerwonym flamastrem i dopisał wielkie „Wow!", stąd jego nazwa. Przez lata starano się zlokalizować powtórkę tego sygnału. Niestety się nie udało. On był bardzo ciekawy. Marek zaraz wyjaśni dlaczego. Mimo wszystko okazało się, że on nadszedł, został zarejestrowany tylko raz. Marku, co możemy powiedzieć o sygnale „Wow!" i miejscu jego pochodzenia?
Czy rzeczywiście, jak mówią niektórzy, nie da się wykluczyć, że jednak to był sygnał od obcych?
[02:17:20] - Tak, sygnał „Wow!" najbardziej znany chyba przypadek odebrania sygnału przez SETI. Sygnał trwał dosyć długo. W przeciwieństwie do tego sygnału z Rosji, który Rosjanie odnaleźli, tam były dwie sekundy. Tutaj trwał ten sygnał 72 sekundy. Dlaczego tyle? Dlatego, że radioteleskop, omiatając niebo, patrzył na dany obiekt przez taki czas i przez taki czas obiekt był w jego polu widzenia, a później już z tego pola wychodził i teleskop już patrzył na inne miejsce. Sygnał zdecydowanie wyróżniał się od tak zwanego tła, od tak zwanego szumu i miał charakter bardzo podobny do takiego, jakiego można byłoby się spodziewać od obcej cywilizacji. Jednak mały problem polegał na tym, że został on odebrany przez jeden z dwóch odbiorników tego teleskopu i przez to nie dało się dokładnie powiedzieć, z jakiego dokładnie punktu ten sygnał nadszedł. Określono jakiś obszar na niebie i ten obszar wielokrotnie obszukiwano, jednak bez rezultatu. Niestety to się powtarza w całej historii SETI, że jak jest jakiś podejrzany sygnał ciekawy, to on tylko się raz pojawia i już nigdy więcej.
Tak było też w tym przypadku. Sygnału już nigdy więcej nie znaleziono ponownie. Według mnie, ale to jest tylko zdanie, podejście bardzo ogólne, można by było powiedzieć, że oparte na ogólnym poglądzie. Wydaje mi się, że to mogło być to. Trwało to dosyć długo. Dosyć dużo danych było, żeby ten sygnał przeanalizować.Jednak nadal jest ta kwestia. Nawet jak mamy długi sygnał, to co z tego? Okej, jest on szczególny, ale co dalej? Nic z tego nie wyczytaliśmy. Nic nie wyczytaliśmy z tego sygnału.
Nic konkretnego, jakiegoś wzoru, jakiejś powtarzalności, takiej jasnej. Nic z tego nie wynikło, z tego, co wiem. Niestety nie powtórzyło się to i nadal szukamy. Według mnie wydaje się, że to faktycznie mogło być coś. To faktycznie mogło mieć znamiona sygnału od obcej cywilizacji. To już sama pierwsza reakcja tego naukowca, bo on zobaczył odczyt, wydruk i to jest naukowiec. On wie, czego się można spodziewać. Mimowolnie, tak podświadomie, z rozpędu napisał to „wow”. Pierwsza reakcja świadczyła o tym, że faktycznie to jest coś niezwykłego. Zazwyczaj, tak jak to się mówi w różnych sytuacjach w życiu, ta pierwsza reakcja, pierwsze pomyślenie, pierwsza myśl jest jak najbardziej słuszna.
Podświadomość nam mówi, że faktycznie jest to coś szczególnego, coś istotnego, tak jak powinniśmy postąpić. Ten naukowiec właśnie tak zareagował bardzo podświadomie i w sposób taki, który mówił mu, że to jest coś ważnego. To jest istotne.
[02:22:06] - Rzeczywiście pojawiały się różne koncepcje, że sygnał „wow” mógł być po prostu tak zwanym glitchem, blikiem, błędem w funkcjonowaniu tego radioteleskopu, mógł być sygnałem odbitym od atmosfery, bo też były takie koncepcje. Mógł być sygnałem pochodzenia ziemskiego, w jakiś sposób przechwyconym przez radioteleskop. Co naukowiec to opinia. Natomiast po latach, bo to już przecież tyle czasu minęło, niedługo będzie 40 lat, okazuje się, że sygnału „wow” naprawdę niełatwo jest wyjaśnić. Był czymś bardzo ciekawym i do tej pory unikatowym. Były inne przypadki przechwycenia sygnałów dziwnych z kosmosu, oznaczane zwykle jako źródła radiowe, ale nigdy nie wywołało to większych reperkusji. Ja pomału będę się musiał żegnać z państwem. Zostały dwa pytania, na które Marek odpowie na szybko. Ja dodam tylko od siebie, że ludzie poszukują w kosmosie w zasadzie lustrzanego odbicia swojej cywilizacji. Sygnał, którego oczekuje Seth Shostak i jego koledzy, może nigdy nie nadejść.
Tak naprawdę możemy mieć do czynienia z kontaktem, który albo miał miejsce, albo cały czas ma miejsce. Może być również tak, że my patrzymy w złą stronę. Równie dobrze może być tak, że obcy są tak daleko, że po prostu nie widzimy oznak ich działalności. Także nie możemy wylewać dziecka z kąpielą na tej zasadzie, że do tej pory się nic nie stało. Może po prostu jeszcze źle szukamy, bo szukamy tak naprawdę dopiero od 50 lat, a w skali całego kosmosu 50 lat to jest po prostu prawie nic albo zupełnie nic. To takie masełko maślane z mojej strony. Oczywiście jest jeszcze wiele innych kwestii związanych z projektem SETI, które są problematyczne. Jeden mówi o tym, czy powinniśmy wysyłać sygnały w kosmos, a jeżeli tak, to co powinniśmy w tych sygnałach zawrzeć? Czy powinniśmy się przedstawić? Czy powinniśmy przedstawić swój dorobek cywilizacyjny i kulturowy, jak na słynnych płytach i plakietkach wysyłanych w kosmos między innymi na Pionierach były takie płytki, pewnie przez wielu z was kojarzone.
Potem była słynna złota płyta, która przedstawiała dorobek cywilizacyjny. Natomiast wiele osób sugeruje, że myśmy powinni się przedstawić kosmitom. Jeżeli będziemy podejmować takie próby kiedyś jeszcze, to powinniśmy się przedstawić im w ramach kontaktu w pełnej okazałości, czyli ze swoją również tą wstrętliwą historią. Także takie problemy też są podejmowane. Jeżeli kogoś interesuje ten problem kontaktu, na pewno znajdzie na ten temat bardzo ciekawą literaturę. Niestety w języku angielskim. Marku, przedostatnie pytanie. Jak myślisz, czy nie jest czasami tak, że to my jesteśmy cywilizacją, która jest pierwszym sortem, pierwszym siewem kosmicznej inteligencji? Czy to czasami na nas nie spoczywa obowiązek rozpoczęcia komunikacji międzygwiezdnej? Bo niektórzy twierdzą, że ET, czyli kosmiczna inteligencja, dopiero się rodzi i tak naprawdę oni dopiero dochodzą do jakiegoś punktu.
A my możemy być tak naprawdę prekursorami, pionierami, być może jedną z najstarszych inteligencji w kosmosie. Z tym pytaniem was zostawiam i żegnam się serdecznie. Zapraszam państwa za tydzień. Za tydzień będzie audycja nieco z dreszczykiem i zapewne wielu z was znajdzie w niej niepokojące elementy. Wielu z was mogło również czegoś takiego doświadczyć, bo powiemy o zagadce nocnych gości, ich związkach z ufologią oraz związkach z takim trochę szerszym spektrumNie chcę używać słowa astralnym, ale szerszym spektrum innych płaszczyzn egzystencji, skąd te istoty również zdają się pochodzić. Ja pozdrawiam jeszcze raz. Dziękuję wszystkim za uwagę. Dziękuję obu Markom.
[02:26:40] - I dziękuję. Do usłyszenia. Dobranoc.
[02:26:42] - Trzymajcie się.
[02:26:43] - Dzięki Piotrze, do usłyszenia, a my w międzyczasie spróbujemy jeszcze znaleźć odpowiedzi na dwa pytania, które zostały na naszej ściśle tajnej liście pytań. Zanim to jednak uczynimy, powtórzę jeszcze raz kontakty do Radia Paranormalium. Zachęcamy do dzwonienia, pisania. Tutaj taka uwaga: niestety nie mamy możliwości podłączyć od razu dzwoniącego słuchacza na Skypie, ponieważ numer telefoniczny Radia Paranormalium działa w ramach usługi numer Skype. Coś się dziwnego porobiło z tym komunikatorem, że nie ma przycisku „Dodaj do rozmowy grupowej”. Radio musi dopiero oddzwonić i dopiero wtedy udaje się słuchacza podłączyć. Także jeżeli radio oddzwania, jeżeli ktoś będzie dzwonił na telefon, to my oczywiście prześlemy SMS-a, wysyłamy SMS-a, że za chwilę oddzwonimy i po chwili oddzwaniamy z numeru stacjonarnego. Także wystarczy dać nam sygnał, puścić nam sygnała, jak to się mówi i będziemy wtedy oddzwaniać. A nasz numer telefonu to 32 746 0008. 32 746 0008.
Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można nas również znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Zachęcamy przy okazji do dołączenia do grup Słuchaczy Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam wysyłać również pytania drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Oczywiście mamy też czata towarzyszącego naszej transmisji na YouTube. Tam również można pytać, również można komentować i przesyłać relacje z obserwacji UFO. Ale wracając do SETI, jeśli ludzkość kiedyś odbierze sygnał od obcych, to od kogo będzie on pochodził?
Czy będzie to druga ludzkość odczuwająca tak jak my kosmiczną samotność? A może taki sygnał nie nadejdzie nigdy? Bo jak mówi inna teoria, homo sapiens może być jedną z najstarszych inteligencji w kosmosie i to my musimy zapoczątkować międzygwiezdną komunikację. Co na ten temat sądzi nasz przedstawiciel świata naukowego w audycji Marek Marcinkowski?
[02:29:06] - Tak. Jeżeli chodzi o to, czy nasza cywilizacja jest tą najstarszą w kosmosie. Zdecydowanie według mnie tak nie jest. Nasz wszechświat według obecnej wiedzy ma około 14 miliardów lat. Taki ma wiek. Nasza galaktyka powstała mniej więcej gdzieś tam na początku. Tak się zakłada. Na początku istnienia wszechświata. Nasz Układ Słoneczny istnieje od około czterech, czterech i pół miliarda lat. Wydaje mi się to dosyć oczywiste, że na pewno nie jesteśmy najstarszą cywilizacją techniczną w kosmosie albo chociażby nawet w naszej galaktyce.
Dlatego to nie jest tak, że tylko my się próbujemy porozumieć, a nikogo nie słyszymy, bo nikt jeszcze nie doszedł do etapu wynalezienia radia. To nie jest tak według mnie. Cywilizacji jest tam mnóstwo, znacznie bardziej zaawansowanych niż my. Jestem o tym przekonany. Cywilizacji, które potrafią bez problemu podróżować na bardzo dużych odległościach międzygwiazdowych. To, dlaczego nie potrafimy, nie umiemy tych sygnałów usłyszeć, zidentyfikować. To tylko i wyłącznie wynika według mnie po prostu z tego, jak jesteśmy ubodzy w wiedzę i technikę i przede wszystkim jak krótko nasłuchujemy, szukamy. Przecież to jest zaledwie kilkadziesiąt lat. To jest dosłownie mrugnięcie oka. Mrugnięcie oka tylko w historii ludzkości, a co dopiero biorąc pod uwagę wiek naszej galaktyki.
A więc coś tu jest, coś robimy źle, czegoś jeszcze nie wiemy. Dlatego właśnie nie słyszymy tych wszystkich sygnałów. I jestem przekonany o tym, że obcych cywilizacji jest tam mnóstwo, znacznie bardziej zaawansowanych. Jeżeli już odbierzemy taki sygnał, czy to będzie druga ludzkość? To będą istoty według mnie bardziej zaawansowane. Jeżeli uda nam się zidentyfikować taki sygnał, to będzie to cywilizacja nie jakoś znacznie bardziej zaawansowana niż nasza.Znacznie bardziej zaawansowane cywilizacje będą się komunikować według mnie na poziomie bardziej niewyobrażalnym dla nas, co nawet nie jesteśmy w stanie tego w jakikolwiek sposób na stan obecny chociażby zarejestrować. Także jeżeli już odbierzemy sygnał, to wydaje mi się, że to będzie cywilizacja mniej więcej na podobnym poziomie jak nasza. Takie mam zdanie, że te etapy w komunikacji, w przekazywaniu informacji w sposób techniczny, są jakieś granice między nimi i my jesteśmy w małym przedziale właśnie na tym poziomie przekazywania tych informacji w sposób radiowy. Ale bardziej zaawansowana cywilizacja jest całkiem na innym etapie według mnie i po prostu nie jesteśmy w stanie złapać takiego komunikatu. Także jeżelibyśmy znaleźli taki sygnał, to będzie to cywilizacja na mniej więcej podobnym etapie jak ludzkość.
Zachęcam do pytań drodzy słuchacze, dzwońcie i pytajcie.
[02:34:07] - Tutaj pojawiło się takie pytanie, niekoniecznie związane z tematem, ale z astronomią jak najbardziej. Panowie, chciałbym usłyszeć wasze opinie na temat potencjalnej niemożliwości przejścia przez Pas Van Allena, używając współczesnej techniki kosmicznej ludzkości. Tutaj słuchacz na YouTube doprecyzował, że ma na myśli misje załogowe, takie jak na przykład na Księżyc czy na Marsa.
[02:34:32] - Trudna sprawa, bo teoria pasa Van Allena jest jedną z tych teorii, która mówi, że misje załogowe na Księżyc nie miały miejsca właśnie przez to, że kosmonauci by się po prostu tam upiekli od tego promieniowania. Z tego, co pamiętam, ludzie zajmujący się misjami Apollo tłumaczyli się tym, że ten pas nie jest taki jednorodny, że to nie jest tak, że wleci się w ten obszar i już jest po wszystkim. Może to tak być często, że po prostu wlatuje się w taki obszar, który nie ma aż takiego promieniowania wielkiego i da się to po prostu przekroczyć. Oraz słyszałem o czymś takim, że ten czas jednak jest za mały, żeby wpłynąć jakoś diametralnie na zdrowie astronautów. Ten czas, który się przebywa w tym obszarze o wysokim promieniowaniu nie jest aż na tyle długi, żeby to faktycznie miało wpływ na zdrowie astronautów. Szczerze mówiąc, nie mam aż takiej wiedzy, żeby to potwierdzić czy zanegować, czy to faktycznie jest tak, jak twierdzą naukowcy z NASA, specjaliści od wypraw Apollo. Biorąc pod uwagę to, jakie są zapowiedzi nie tylko Amerykanów, ale też innych nacji odnośnie wypraw załogowych na Księżyc i Marsa. Myślę, że ten problem jest już rozwiązany w bardzo dużym stopniu. Albo nie do końca jest on faktycznie taki realny. Tak myślę.
To taka moja odpowiedź na to pytanie. Nie wiem, co więcej mogę powiedzieć.
[02:37:01] - Tak tutaj patrzę na komentarze na czacie Radio Paranormalium. Larsen pisze: „Być może obce cywilizacje nie posługują się sygnałem radiowym, uważając go za zbyt prymitywny i mało wydajny. Zakładają, że cywilizacja posługująca się sygnałem radiowym jest zbyt mało rozwinięta do kontaktu z nimi”. Tutaj Larsen jeszcze parę sekund temu podesłał pytanie, czy kiedykolwiek naukowcy brali pod uwagę inny sygnał niż radiowy.
[02:37:26] - Chociażby właśnie ten ostatni przykład tej gwiazdy Keck. Tak jak żeśmy wspominali, niektórzy naukowcy biorą faktycznie poważnie pod uwagę to, że migotanie tej gwiazdy, która została zbadana przez teleskop kosmiczny Keplera, to właśnie jest jakaś oznaka obcej cywilizacji. Także tutaj są wypowiedzi naukowców, którzy biorą pod uwagę taką możliwość. Także jest to jak najbardziej możliwe, że to jest taka oznaka, która jest poza tym radiowym tematem. Jest to jak najbardziej optyczna kwestia i niektórzy naukowcy twierdzą, że faktycznie może to być najbardziej takieJasna przesłanka za obcą cywilizacją. Moje osobiste zdanie jest takie, że tak jak już wspominałem wcześniej, jest to bardzo dobra i efektywna metoda na szukanie obcych cywilizacji. Mając takie potwierdzenie w ten sposób wiemy już, że jest to znacznie bardziej zaawansowana cywilizacja. Pamiętajmy o skali Kardaszowa, która mówi, że cywilizacje na drugim poziomie zaawansowania wykorzystują energię całej gwiazdy do swojego istnienia. Tutaj mamy ten aspekt. Migotanie takiej gwiazdy może wskazywać na to, że są tam jakieś struktury, elektrownie, struktury obce, które wykorzystują energię całej gwiazdy do podtrzymania cywilizacji.
I to jest cywilizacja drugiego poziomu. Nasza cywilizacja jeszcze nie osiągnęła tak zwanego pierwszego poziomu, a więc cywilizacji, która wykorzystuje zasoby energii całej planety. My się zbliżamy do tego pierwszego poziomu. Mając pewność, mając sygnał, że cywilizacja wykorzystuje gwiazdę do swoich celów, wiemy od razu, że to jest znacznie bardziej zaawansowana cywilizacja. My nawet nie jesteśmy w stanie okiełznać energii błyskawicy, pioruna. A co dopiero mówić o okiełznaniu energii słońca. To jest niewyobrażalna energia. Cywilizacja, która potrafi to zrobić, to jest mega cywilizacja. Naprawdę wow.
[02:40:36] - Nie widzę, żeby pojawiały się kolejne pytania i komentarze od słuchaczy na czacie. Myślę, że możemy przejść spokojnie do ostatniego pytania z naszej ściśle tajnej listy pytań. Chyba że ktoś postanowi zadzwonić albo napisać na Gadu-Gadu. Przypomnę jeszcze raz kontakty. Numer telefonu 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, a także czata towarzyszącego naszej transmisji na YouTube. Jeżeli ktoś woli, to może nas również wyszukać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, bądź też na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Jasnego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może wysyłać nam pytania i komentarze, jak również relacje z obserwacji UFO, bo takie również przyjmujemy na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Ostatnie pytanie z naszej ściśle tajnej listy brzmi następująco: astronomowie zastanawiali się nie tylko, czy wysyłać sygnały w kosmos, ale też co powiedzieć o sobie kosmitom, mając na uwadze naszą niechlubną przeszłość. Co twoim zdaniem, Marku, powinno znaleźć się w przekazie dla obcej inteligencji?
[02:42:02] - Wiemy, co już zostało wysłane. Były już wspomniane złote płyty na sondach Pioneer i wydaje mi się, że chyba też na Voyagerze były. Były pozdrowienia w iluś językach. Była różnorodna muzyka klasyczna. Było też określenie pozycji Ziemi w kosmosie. Była to forma bardzo prosta, która według nas wydawała się łatwa do odczytania dla zaawansowanej cywilizacji, dla rozumnej technologicznie cywilizacji. Wydaje się to dosyć fajne, logiczne. Wydaje mi się, że faktycznie, jeżeli chcielibyśmy się skomunikować z obcymi w ten sposób, to powinniśmy przede wszystkim określić im, gdzie jesteśmy. Forma tego to już jest sprawa całkiem inna. Nie potrafię na ten temat powiedzieć, jaka to powinna być forma, ale treść tak.
Treść taka, że gdzie się znajdujemy w kosmosie. Z prostej przyczyny. Jeżeli chcemy się z nimi skontaktować, to powinni wiedzieć, dostając naszą wiadomość, w którą stronę kierować swoje sygnały. To jest dość oczywiste. To, jak bardzo jesteśmy zaawansowani, na jakim jesteśmy poziomie, wydaje mi się, że też powinno być w takiej wiadomości, bo odbiorca wie wtedy, na co może sobie pozwolić. Jeżeli taki sygnał radiowy, jaki my wysyłamy, zawiera informację, na jakim jesteśmy poziomie i odbierze go cywilizacja znacznie bardziej zaawansowana od nas, zakładając, że jakimś cudem odbierze ten sygnał radiowy, to nie będzie ona już wtedy próbować się z nami komunikować. Oczywiście zakładając, że będzie chciała w ogóle się z nami komunikować. Nie będzie się z nami komunikować na tym swoim wysokim poziomie. Dla nas... magicznym, tylko zrobi downgrade do postaci naszej i wtedy ewentualnie, jeżeli będzie się chciała z nami skomunikować, to się skomunikuje.
Z drugiej strony przytaczając film Kontakt, tam widzieliśmy taką sytuację, że faktycznie obca cywilizacja z planety obok Wegi odebrała pierwszą transmisję telewizyjną, jaką emitowali naziści podczas olimpiady w Berlinie. Takie treści wydają nam się od razu szokiem. Jak mogą zareagować ci obcy, dostając taką porcję wiadomości, takich informacji o nas? Wydaje się, że na pewno nie będą się chcieli z nami kontaktować. Co to za psychole, którzy robią takie rzeczy okropne? Ale z drugiej strony myślę, że jeżeli to będzie trochę bardziej zaawansowana cywilizacja, troszkę bardziej, to będzie potrafić to zrozumieć. Te nasze dramaty, które były w historii, bo jest duża szansa, że oni też w jakimś stopniu takie dramaty przeszli. A więc mając trochę większą mądrość od nas, po prostu będą w stanie to przyjąć i widzieć nas trochę ponad to. Wydaje mi się, że nie powinniśmy się obawiać, że jakaś obca cywilizacja odbierze od nas na przykład takie dramatyczne sygnały. Nie mówię oczywiście, żeby celowo wysyłać wiadomości od tej złej strony.
Myślę, że to nie jest dobry pomysł. Ale niecelowo robimy to cały czas, więc taka możliwość jest, że jednak pierwszym komunikatem będzie bardzo negatywna wiadomość od nas niż pozytywna. Podsumowując, przede wszystkim to, gdzie jesteśmy, taka wiadomość powinna mieć w sobie. To, gdzie jesteśmy i na jakim poziomie jesteśmy zaawansowani. Wydaje mi się, że to jest najlepszy początek takiej komunikacji. Oczywiście abstrahując od tego, że odpowiedź będzie za ileś tam lat, abstrahując od tych wszystkich rzeczy, o których mówiliśmy, że taka komunikacja nie ma większego sensu. Jeżeli przyjmiemy, że bardziej zaawansowana cywilizacja może wysłać do nas sygnał z większą prędkością niż światło i my jesteśmy w stanie to odczytać, to możemy się podjąć takiej konwersacji. I początek wydaje mi się, jest dość sensowny właśnie taki. Gdzie jesteśmy i na jakim stopniu zaawansowania jesteśmy, ewentualnie jakie mamy podejście do cywilizacji pozaziemskiej, czy wrogie, czy pokojowe.
[02:48:16] - Pojawiło się kilka pytań i komentarzy od słuchaczy na czatach Radia Paranormalium i na YouTube. Pan Jakub pisze: „Dlaczego większość ludzi chce się tak z obcymi kontaktować? Przecież oni możliwe, że są na tyle mądrzejsi, że na przykład wiedzą, że kontakt z innym może być bardzo niebezpieczny”. Larsen na czacie Radia Paranormalium. Ktoś tutaj dzwoni. Za chwilę oddzwonimy. Za sekundkę. Larsen pisze: „Czy taki sygnał nie jest zaproszeniem do inwazji obcych? Skąd mamy pewność, jakie są intencje potencjalnej obcej cywilizacji?”. Spróbujemy jeszcze raz dodać słuchacza.
[02:48:51] - Mogę?
[02:48:54] - Właśnie połączyliśmy się ze słuchaczem. Dobry wieczór, Radio Paranormalium. Jesteśmy na antenie.
[02:48:59] - Dzień dobry. Mam jedno pytanie. To, co pan mówił wcześniej, że pomiar prędkości, jak przechodził przez kryształ, że był znacznie szybciej niż prędkość standardowa. Czy po opuszczeniu promienia lasera z tego kryształu światło zachowało tą swoją większą prędkość? Halo?
[02:49:19] - Nie rozumiem pytania.
[02:49:22] - Wcześniej mówił pan, że fizyk zrobił eksperyment, że światło po przepuszczeniu przez kryształ poruszało się szybciej niż prędkość standardowa, czyli 300 000 kilometrów na sekundę. Czy po opuszczeniu światła promień lasera wchodzi do kryształu, jest pomiar wewnątrz kryształu i z taką prędkością się porusza i opuszcza ten kryształ. Czy po opuszczeniu tego kryształu promień nadal zachował tą większą prędkość? Halo?
[02:49:50] - Ja nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Dokładnie nie pamiętam tego eksperymentu. Tutaj kolega, który przytaczał ten eksperyment, to mógłby-
[02:50:01] - Bo tego właśnie nie powiedział. Ja też słyszałem, ale to dawno, że jest sposób na przyspieszenie prędkości światła. W światłowodzie o jedną setną procenta, jak dobrze pamiętam. Może to trochę więcej, jest przyspieszone łącze światłowodowe. To się już wykorzystuje w komercyjnych światłowodach.
[02:50:24] - Że jest większa?
[02:50:27] - Tak, zwiększa się prędkość światła w światłowodach tych superszybkich. Kolega, który się zajmuje profesjonalnym montażem światłowodów mi coś takiego mówił.
[02:50:37] - Tego niestety nie potrafię potwierdzić. Nie słyszałem o czymś takim. Jedyne co wiem, to prędkość światła w różnych ośrodkach jest inna, mniejsza. 300 000 to jest w próżni.
[02:50:52] - Wiem o czym, tylko mi tylko o to chodziło, że nie dodał tego, czy po opuszczeniu tego kryształu światło zachowało tą swoją większą prędkość, bo to jest istotne do komunikacji. Czyli mamy jakieś urządzenie, nadajnik, który zwiększa prędkość fal radiowych i po opuszczeniu nadajnika sygnału te fale radiowe zachowują tą większą prędkość, bo to jest ważne. Nie jest właśnie, że tylko w tym innym ośrodku, bo po opuszczeniu ośrodka promień światła może zwolnić do standardowej prędkości.
[02:51:25] - No to-
[02:51:26] - To nie było dodane. To jest istotne do komunikacji.
[02:51:29] - No tak, to jest-
[02:51:30] - I jeszcze jedna rzecz. Gdyby faktycznie prędkość światła była większa, prędkość fal radiowych była większa niż standardowa po opuszczeniu anteny nadawczej, to dawno by pewnie NASA to stosowała i trzy inne agencje kosmiczne. Wysłalibyśmy Curiosity na Marsa i moglibyśmy go zdalnie sterować, jak samochodem zdalnie sterowanym czy model samolotu. Wtedy moglibyśmy zamontować takie ramiona robotów i sobie podjeżdża Curiosity. Widzimy w trzywymiarowych okularach, jak wygląda kamień, podnosimy go sobie, badamy go, jakby byliśmy na Marsie.
[02:52:07] - No tak, ale my tej technologii, że tak powiem, jeszcze nie potrafimy zaadoptować.
[02:52:12] - Właśnie o to chodzi, bo być może prędkość światła jest przekraczana w samym tym ośrodku, ale po opuszczeniu tego ośrodka światło zwalnia.
[02:52:22] - No tak.
[02:52:22] - Fale radiowe zwalniają, więc to trzeba by sprawdzić dokładnie w opisie tego badania, czy faktycznie po opuszczeniu tego światło zachowuje tą swoją większą prędkość. Tylko to chciałem po prostu doprecyzować, czy się dopytać, czy po opuszczeniu ośrodka się zwiększyła prędkość światła.
[02:52:43] - Jeżeli chodzi o ten eksperyment, to niestety nie potrafię odpowiedzieć panu na to pytanie. Ale sama kwestia odkrycia czegoś, jakiejś ważnej kwestii, a później jeszcze zastosowanie tego właśnie w takich celach, jak na przykład pan wspomniał, w bardzo szybkiej komunikacji.
[02:53:03] - Żeby była łączność poprzez czynny statek. Zawsze lubię porównywać.
[02:53:07] - Droga do tego zazwyczaj.
[02:53:08] - Właśnie to lubię porównywać. No i jeszcze jedno powiedzonko ze „Star Trek: Voyager” było: „My tych częstotliwości nie monitorujemy, są zbyt dla nas za wolne”. Czyli o zwykłym radiu. To jest to powiedzonko z jednego odcinka było. I to chciałem tylko powiedzieć, że po prostu jeżeli promień światła po opuszczeniu ośrodka tego, gdzie poruszało się szybciej, zwalnia, to nie ma to żadnego znacznego znaczenia w łączności. Do tego to muszą być fale radiowe. Nie mogą być to fale świetlne, bo po prostu się one nie nadają do łączności takim, że sobie strzelamy z Ziemi na przykład na Marsa i odbierze nam łazik ten sygnał, bo musielibyśmy dokładnie wycelować. Musiałby być Mars naprzeciwko nadajnika. To muszą być fale radiowe, żeby w prostej linii, musiałby być promień lasera. Musiałby się ustawić idealnie Mars-Ziemia, żeby taką łączność nawiązywać z łazikiem.
Gdyby prędkość światła była większa po opuszczeniu przez ten ośrodek, to muszą być fale radiowe.
[02:54:12] - No tak, ale wie pan, sama kwestia tego, że jakby podważyliśmy ten fundament fizyki w eksperymencie, że udało się skrócić-
[02:54:24] - O czym?
[02:54:25] - To już jest-
[02:54:26] - Bo ja to porównuję, nie, bo promień światła czy fal radiowych w standardowym ośrodku, czyli w powietrzu sobie strzelamy promieniem lasera, on tą prędkość zachowuje. Co innego jak promień w dziwnym jakimś ośrodku, jak krysztale czy w uranie. To jest jakiś dziwny ośrodek. Chodzi o prędkość nadświetlną, czyli łączność nadświetlną w zwykłym ośrodku. Czyli strzelamy w próżnię i to światło nam pędzi tam kilka razy szybciej niż standardowa prędkość. To nie może być w dziwnym ośrodku, tylko w zwykłym ośrodku, czy jak w próżni, czy w powietrzu. Czyli pędzi sobie z większą prędkością niż standardowa prędkość światła, wystrzeliwując z nadajnika na Marsa. Potem Curiosity odbiera ten sygnał, wysyła do nas sygnał z powrotem z większą prędkością i tak przez atmosferę nie zwalnia, w próżni też nie zwalnia, przez ziemską atmosferę też nie zwalnia. Nie może nigdzie zwolnić do tej standardowej prędkości.
[02:55:23] - No tak.
[02:55:24] - Halo? To tylko chciałem tyle dodać na ten temat, się dopytać tego. Może w kolejnej audycji ten pan dopowie, czy po wyjściu prędkość promienia światła z tego kryształu była większa, czy spadła. To tyle. Dziękuję.
[02:55:41] - Spróbować jeszcze po prostu doczytać trochę o tym eksperymencie więcej.
[02:55:45] - Poszukam.
[02:55:47] - Ale w tej chwili po prostu nie potrafię.
[02:55:49] - W przyszłym tygodniu może ten drugi pan odpowie na to pytanie. Dziękuję.
[02:55:54] - Dziękuję.
[02:55:55] - Dziękujemy stałemu słuchaczowi. Co tu jeszcze? Pojawiło się jeszcze kilka komentarzy. Może chciałbyś się, Marku, odnieść jakoś do tych wcześniejszych? Jest takie pytanie: dlaczego większość ludzi nie chce się tak z obcymi kontaktować? Przecież oni możliwe, że są na tyle mądrzejsi, że na przykład wiedzą, że kontakt z innym może być bardzo niebezpieczny. Czy taki sygnał nie jest zaproszeniem do inwazji obcych? Skąd mamy pewność, jakie są intencje potencjalnej obcej cywilizacji?
[02:56:24] - Takiej pewności w ogóle nie mamy. Możemy o tym zapomnieć. Nie możemy wiedzieć w ogóle, jakie są intencje. Także zaproszenie może być, może nie być. Wydaje mi się, że jeżeli chodzi o inwazję, troszkę poruszaliśmy ten temat tydzień temu.Z jednej strony inwazja już mogła dawno być i nawet tego mogliśmy nie zauważyć. Tak jak to niektórzy mówią. Takie są teorie, że już dawno możemy być pod władzą obcej cywilizacji. Z drugiej strony co mogłoby zainteresować obcą cywilizację na naszej planecie? Pierwiastki, które są tutaj na Ziemi, są też na innych planetach. Bardzo wielu, które niekoniecznie muszą być zamieszkane, także bez trudu mogą tam wylądować i jeżeli chodzi o zasoby naturalne, to mogą sobie je pobrać z tych planet bez problemu.
Jeżeli chodziłoby o inwazję w sensie takim, żeby poznać nas, naszą psychikę, naszą naturę, ludzi. To być może to się dzieje albo już się stało. Być może to się dzieje za pomocą uprowadzeń. Tak niektórzy twierdzą. Czy to ma związek z jakąkolwiek naszą aktywnością, jeżeli chodzi o sygnały radiowe w kosmosie? Tego nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Tak i nie. To naprawdę wydaje się bardziej, że nie, bo jednak od bardzo niedawna nadajemy te sygnały i jakikolwiek ślad po nas w kosmosie jest naprawdę w niedużej odległości od Ziemi. To jest zaledwie kilkadziesiąt lat świetlnych i ten sygnał jest bardzo rozproszony, o bardzo małej energii. Także jeżeli już jest ta tak zwana kolonizacja czy jakieś przekształcanie ludzkości w postaci, tak jak to niektórzy mówią, uprowadzeń i jakiś hybryd ludzi z obcymi, to nie jest to za sprawą naszej aktywności sygnałów radiowych w kosmosie.
To raczej nie. Także zaproszenie. Nie sądzę, żeby oni to tak odbierali. Jak już odbierają nasze sygnały, to jako zaproszenie. Myślę, że po prostu wiedzą, że tam jesteśmy i w zależności jakie mają cele to albo już coś zrobili z tym faktem, że my tu jesteśmy, albo po prostu nas zignorowali i robią swoje niezależnie od naszego istnienia.
[02:59:56] - Ciekawe pytanie zadał użytkownik Zeus. Takie dosyć mocno, bym powiedział, spekulatywne, dające asumpt do różnych domysłów. Czy jeżeli naukowcy jakimś cudem odkryliby planetę, która jest od nas blisko, a wcześniej po prostu nie potrafiliśmy zobaczyć i jest na tyle blisko, że dolecimy do niej za życia i gdyby na niej mieszkała jakaś cywilizacja na poziomie Greków czy Rzymian, to czy ludzkość chciałaby pomóc im się rozwinąć? Takie ciekawe pytanie.
[03:00:27] - Okej, dość ciekawe pytanie. Troszeczkę można je łączyć z odkryciem egzoplanety w pobliżu Proximy Centauri, najbliższej gwiazdy do Słońca i zarazem odkryto niedawno planetę wokół tej gwiazdy, która jest skalista, ma rozmiary ziemskie i nawet co niektórzy, jeden z miliarderów już ma plan, jak tam dotrzeć w przeciągu 20 lat, co wydaje się dosyć mocno naciągane. Ale pomysł jest i trochę tym żyjemy generalnie. Takimi pomysłami, taką fantazją. Czy jeżeli byśmy dotarli do takiej cywilizacji, chcielibyśmy im pomóc? Chyba odpowiem dosyć pesymistycznie, znając naturę człowieka. Myślę, że początek naszych kontaktów mógłby być taki właśnie dość pozytywny, z zamiarem pozytywnym. Jednak szybko wydaje mi się, że przerodziłoby się to jednak w podbój. Historia lubi się powtarzać. Nasza natura jest taka, jaka jest.
To po prostu wystarczy porównać do kolonizatorów różnych kontynentów, którzy dopływali i podbijali te kultury, które były na ziemi. Czy to Indianie, czy inni zostali po prostu podbici. I została im narzucona kultura tak zwanego Zachodu. Także wydaje mi się, że tak to może wyglądać. No niestety, ludzie są tacy, jacy są.Na razie jesteśmy na tak niskim poziomie rozwoju i mentalnego, i technicznego, że jakbyśmy widzieli taką przewagę, to staralibyśmy się podporządkować taką cywilizację. Jakbyśmy widzieli, że oni są na poziomie wcześniejszym niż my.
[03:03:15] - I chyba ostatnie dzisiaj pytanie od użytkownika Larsena: „Czy możecie skomentować odpowiedź w postaci piktogramu, jaki pojawił się po wysłaniu wiadomości radioteleskopu z Arecibo w roku 1974? Nadany wówczas sygnał składał się z 1679 cyfr. Piktogram, jaki powstał i jaki może być potencjalną odpowiedzią, pojawił się w roku 2001 w pobliżu brytyjskiego radioteleskopu Chilbolton w Hampshire. Czy taka odpowiedź jest poważnie brana pod uwagę przez ufologów?” Jak uważasz, Marku?
[03:03:50] - Jeżeli dobrze pamiętam, to ten piktogram. Aha, okej, chyba wiem, o co chodzi. Tam była taka postać. Chyba wiem, o co chodzi. Tak mi się wydaje. Z tego, co wiem, to chyba nie był brany poważnie ten piktogram przez badaczy kręgów zbożowych. Ja osobiście myślę, że to był żart. Nie wiem, co tu więcej dodać. Nie jestem badaczem kręgów, także nie wnikałem nigdy w tą sprawę na tyle głęboko, tylko widziałem gdzieś zdjęcie. Kilka zdań przeczytałem na ten temat, gdzieś coś usłyszałem, ale wydaje mi się, że to nie zostało jednak przez badaczy wzięte pod uwagę serio.
Ja też tak uważam, że to nie była autentyczna odpowiedź.
[03:05:02] - I tak powolutku dotarliśmy, myślę, do końca dzisiejszej audycji. Marku, czy chciałbyś jeszcze powiedzieć parę słów na koniec, jakoś podsumować dzisiejszą dyskusję?
[03:05:11] - Mogę spróbować. Uważam, że wszelkie próby kontaktu z obcymi cywilizacjami są w jakimś stopniu wartościowe. Wydaje mi się, że naukowcy na tyle, ile umieją, na tyle, ile wiedzą, w jakiejś mierze próbują taki kontakt nawiązać, próbują znaleźć ślady życia poza Ziemią. Oczywiście robią to na razie z bardzo słabym skutkiem, ale wydaje mi się, że przede wszystkim jest to kwestia, tak jak już wspominałem, bardzo krótkiego wycinka czasu, w jakim się zajmujemy tym zagadnieniem. Jednak wydaje mi się, że wszelkie próby, starania są warte tego. Jak to robimy, to już jest inna kwestia. Wydaje mi się, że nawet jakbyśmy mieli tylko i wyłącznie do czynienia z metodą wysyłania i odbierania sygnałów radiowych, to warto to robić w jak największym zakresie, zużywając na to pieniądze niż na przykład na wojny czy broń. To już abstrahując od tego. Nawet jeżeli by to była mała szansa na odkrycie takiego sygnału, to lepiej wydawać pieniądze na to niż na wojny. Jeżeli chodzi o odebranie takiego sygnału, wydaje mi się, że największa szansa jest jednak w śledzeniu nieba za pomocą detekcji optycznych, za pomocą na przykład technologii, jak teleskop Keplera.
Nie zapominajmy, teleskop Keplera to jest ogromny skok. To jest bardzo duży skok w odkrywaniu planet pozasłonecznych i otwarcie możliwości na odkrywanie śladów cywilizacji pozaziemskich, czego przykładem może być gwiazda Keck. Więc pomału się to zmienia. Coraz więcej mamy możliwości. To tylko i wyłącznie zależy od człowieka, od nastawienia ludzi, nastawienia naukowców, co jest dla nich priorytetem. Myślę, że nigdy, może nie nigdy, ale nieprędko dojdzie do tego, że 99% naukowców skupi się na tym, że ich celem będzie odkrycie obcej cywilizacji. Do tego nie dojdzie. A więc musimy chyba czekać na superodkrycie technologiczne, które pozwoli kilku naukowcom albo jakiemuś zespołowi tak naprawdę odkryć taką oznakę obcej cywilizacji. Jednak to chyba szybko nie nadąży. Zawsze będą jakieś wątpliwości.
Ale próbować trzeba. I też uważam, że jeżeli coś takiego odkryjemy, taki sygnał, to nie zostanie to długo w tajemnicy. Wydaje mi się, że jednak ta natura ludzka gdzieś tamgdzieś tam zwycięży i zawsze jakiś przeciek większy lub mniejszy będzie. A to z czasem także otworzy te żelazne bramy świata naukowego na to, że jednak warto o tym mówić i warto takie odkrycia pokazywać.
[03:09:28] - Myślę, że na tym możemy zakończyć 52. już debatę ufologiczną online. W dzisiejszej audycji udział wzięli: nieobecny już na Skypie współprowadzący Piotr Cielebiaś z „Nieznanego Świata”, Chris Megila, autor serwisu Nowa Atlantyda i nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy, oraz obecny jeszcze na Skypie astronom Marek Marcinkowski. Dzięki jeszcze raz, Marku.
[03:09:52] - Dziękuję bardzo. Dziękuję słuchaczom za wysłuchanie naszej debaty. Zapraszam na kolejne debaty. Mam nadzieję, że będziecie licznie nas słuchać i odkrywać te niezgłębione tajemnice wszechświata. Dziękuję. Dobranoc.
[03:10:10] - Dzięki jeszcze raz. Dobranoc. A w kolejnej debacie ufologicznej usłyszymy się oczywiście już za tydzień. Tak jak mówił Piotr Cielebiaś, poruszymy bardzo mocny temat nocnych gości. Za sterami audycji technicznymi siedział Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień.