[01:03] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejny odcinek audycji, którą wielu z was w komentarzach nazywa najlepszym, co mogło spotkać polską ufologię od wielu lat. Mianowicie rozpoczynamy 51. już odcinek debat ufologicznych online. 51. debata, którą jak zawsze od strony technicznej będzie obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”, czyli ja w swojej skromnej osobie. A dzisiaj po drugiej stronie Skype'a są z nami: współprowadzący debatę, współpracownik „Nieznanego Świata” Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[01:39] - Dobry wieczór.
[01:41] - Dawno nie słyszany Arek Paterek. Witaj, Arku.
[01:44] - Witam serdecznie, dobry wieczór.
[01:45] - Nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy Chris Miechina. Cześć, Chrisie.
[01:50] - Cześć, witam.
[01:51] - Oraz astronom pan Marek Marcinkowski. Dobry wieczór.
[01:55] - Dobry wieczór. Witam serdecznie.
[01:57] - Tematem dzisiejszej audycji będzie SETI i zagadka obcej inteligencji. Zanim jednak przejdziemy do tematu, tradycyjnie podam namiary na Radio Paranormalium, bowiem dzisiejsza audycja realizowana jest w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można także wysyłać pytania przez czata, który towarzyszy naszej transmisji na YouTube. Tam również będziemy odbierać pytania, jak też relacje z obserwacji UFO, jeżeli takie państwo macie. Można nas również spotkać na Facebooku na kontach Radia Paranormalium, portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może wysyłać również pytania i relacje z obserwacji UFO.
Na te drugie szczególnie czekamy. Na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[03:06] - Chciałbym coś powiedzieć jeszcze zanim przejdziemy do sedna i do rozmowy o projekcie SETI. Chciałbym serdecznie powitać dzisiaj naszego nowego gościa. Mam nadzieję, że będzie gościł u nas częściej. Marek Marcinkowski. Na pewno postać znana pasjonatom UFO, bo Marek specjalizuje się nie tylko w astronomii, ale jest też pasjonatem ufologii. Marku, kilka słów od ciebie o tobie dla naszych słuchaczy.
[03:41] - Dobrze. Interesuję się zjawiskiem UFO już od ładnych 18 lat. Różne oczywiście były okresy tego zainteresowania. Bardziej intensywne, mniej intensywne. Na początku starałem się znaleźć jak najwięcej wiedzy na ten temat z różnych źródeł. W późniejszym okresie postanowiłem aktywnie szukać, obserwować niebo. Obserwacje nieba zaczęły się od obserwacji astronomicznych. Później, gdy zainteresowałem się tematem UFO, także patrzyłem pod tym kątem. To chyba było najbardziej aktywne z mojej strony zajęcie. A więc monitorowanie, fotografowanie nieba, obserwacje pod względem rejestracji niezidentyfikowanych obiektów latających.
W tym czasie również zacząłem studiować astronomię. Postanowiłem astronomię poznać od strony stricte naukowej, a nie tylko hobbystycznej. I tak to jest. Skończyłem astronomię i dalej się interesuję UFO, choć obecnie od kilku lat jest to raczej czytanie nowych wątków w internecie. Oczywiście niebo cały czas obserwuję, bo lubię też obserwować samoloty ze względów astronomicznych. Monitoring nieba, który przez chwilę prowadziłem pod względem UFO, już nie prowadzę. Przede wszystkim trochę brak czasu. Teraz jeszcze w dodatku jestem młodym ojcem, to już zupełnie tego czasu wolnego nie ma. Prawie. Jednak staram się być na bieżąco z tym tematem.
Pasja nie zanikła. Śledzę także te debaty w internecie, staram się słuchać jak najwięcej. I tak to wygląda.Co jeszcze mogę dodać o sobie? Bardzo otwarty umysł. Mimo że skończyłem astronomię, to nie zaszufladkowało mnie stricte na fizykę, którą znamy. Jak najbardziej cały czas mam otwarty umysł. I myślę, że tyle na razie.
[06:38] - Witamy serdecznie, bo rzeczywiście bardzo potrzebujemy kogoś, kto będzie mógł nam opowiedzieć, jak to się dzieje w kręgach naukowych i jak nauka ustosunkowuje się do tego, co dla nas najczęściej jest sensacją, a jak to wygląda z punktu widzenia astronomii. Szczególnie to jest ważne. Tak że super. Witamy serdecznie.
[06:58] - Dziękuję. Witam ponownie.
[06:59] - Witamy raz jeszcze i przechodzimy z powrotem do tematu właściwego dzisiejszej audycji. Słuchacze już się niecierpliwią. Już ponad 230 osób słucha, a audycja dopiero wystartowała. Tak że nie obrazilibyśmy się, gdyby dzisiaj padł kolejny rekord. A więc SETI, czyli poszukiwanie inteligencji pozaziemskiej od lat budzi nadzieje, ale również i kontrowersje. Te nadzieje wiążą się z odebraniem upragnionego komunikatu od innej zagubionej w kosmosie inteligencji. Kontrowersje zaś związane są z tym, czy to, w jaki sposób szuka się tych sygnałów, może przynieść skutek i czy obcy, jeśli są, naprawdę poszukują kontaktu. Panie i panowie, choć w debatach ufologicznych zajmujemy się sprawami świadczącymi o tym, że obca inteligencja, niezależnie od jej pochodzenia, może już działać na Ziemi, dziś przyjrzymy się projektowi SETI. Czy możecie w kilku słowach streścić jego założenia, cele i własny stosunek do tego rodzaju poszukiwań? Tradycyjnie pierwszemu oddajmy głos Piotrowi Cielewiasowi.
Piotrze?
[08:16] - Projekt SETI, czyli poszukiwanie inteligencji pozaziemskiej, stanowi temat w zasadzie nieufologiczny, dlatego że przedstawiciele, badacze zajmujący się SETI raczej bardzo krytycznie podchodzą do tematu UFO, a skupiają się na poszukiwaniu sygnałów od obcej inteligencji. Najczęściej w formie komunikatów radiowych, choć nie tylko, jak się okaże. Co mogę jeszcze powiedzieć? Jeżeli w naszych debatach poruszamy bardzo kontrowersyjne tematy związane z aktywnością zjawiska UFO na Ziemi, które może pochodzić z kosmosu, ale nie musi, albo w pewnej części pochodzi z kosmosu, tak dziś zajmujemy się w 100% prawdziwymi obcymi, którzy może gdzieś tam są, a może ich nie ma. A może to my nosimy na barkach ciężar zainicjowania kontaktu w ramach SETI jako jedna z pierwszych inteligencji, która się rozwinęła w kosmosie, bo tak mówią niektóre hipotezy. W każdym razie na czym polega projekt SETI? Polega on przede wszystkim na poszukiwaniu sygnałów od inteligencji pozaziemskiej. To jest jego główne założenie. Natomiast ma wiele odnóg. Wyróżniamy SETI aktywne i SETI pasywne, SETI bierne.
SETI aktywne polega na bardzo kontrowersyjnym przedsięwzięciu, jakim jest wysyłanie w kosmos komunikatów przez naszych astronomów, przez naszych naukowców. Może się to odbywać na przykład poprzez komunikację radiową, ale także poprzez różnego rodzaju inne zabiegi. Znamy przecież słynne płyty i płytki wysyłane w kosmos. Natomiast SETI pasywne polega głównie na słuchaniu. I z tym słuchaniem wiąże się wiele kontrowersji i wiele problemów. Bo po pierwsze nikt nie wie, czy kosmici są, a po drugie, jeżeli już są, to dlaczego mieliby zachowywać się w sposób taki, w jaki my chcemy, by się zachowywali. I to już jest moje bardzo osobiste zdanie. Takim głównym problemem osób zajmujących się SETI, przynajmniej obecnie, tych czołowych twarzy SETI jak Seth Shostak, jest taki troszeczkę szowinizm homo sapiensowski. Dlatego że im się wydaje, nie wiem, na jakiej podstawie się opierają, że w kosmosie istnieją istoty, które w zasadzie muszą zachowywać się tak, jak my się zachowujemy. Muszą mieć podobną mentalność.
Już nie mówię o budowie ciała i tak dalej. Ale są to istoty, które na pewnym stopniu zaawansowania, rozwoju wysyłają w kosmos komunikaty radiowe. Najczęściej umyślne, po to, żeby się komunikować z drugą inteligencją, obcą, która jest samotna w kosmosie i cierpi z tego powodu tak, jak my cierpimy. SETI jednak opiera się też o inne formy kontaktu, między innymi o poszukiwanie tak zwanych technosygnatur. W przyszłości będzie miało też na pewno dużo większe możliwości. Ale na obecnym stopniu, o czym świadczy historia SETI, nie oszukujmy się, ma ono pewne problemy. Po pierwsze, tak jak powiedziałem, oni poszukują głównie kosmitów, którzy mieliby być w zasadzie drugimi Ziemianami. Po drugie, nie zwracają uwagi na potencjalne dowody świadczące, że ci kosmici mogą być już tutaj od dawna.I po trzecie, SETI troszeczkę, nie chcę powiedzieć, że nagina fakty, bo na to nie mamy dowodów. Natomiast SETI od pewnego czasu, przynajmniej od tych kilku dekad, bodajże trzy dekady temu stracili wszelkie formy finansowania oficjalnego, państwowego. Od paru dekad stosuje bardzo dziwną strategię, która polega na ciągłym podbijaniu nadziei, że za 10, 20 lat ten kontakt pierwszy nastąpi.
A polega to w zasadzie tylko na tym, że Seth Shostak i koledzy nabijają, robią wokół siebie szum tylko po to, żeby utrzymać całą maszynerię w ruchu. Dlatego, że głównym zarzutem wobec SETI uprawianego przez nich jest brak jakichkolwiek sukcesów na tym polu. Nie chcę tutaj wychodzić na krytyka SETI, w żadnym wypadku, ale wydaje mi się, że jest poważny problem i trzeba go rozważyć na wielu polach. Dlatego między innymi podjęliśmy dzisiaj ten temat. Oddam może głos Markowi Marcinkowskiemu, który wypowie się na temat tego, jak SETI działa w sposób fachowy. Marku?
[13:39] - Tak jest. SETI ma pewne założenia, o których wspomniałeś, które są po to, aby zminimalizować, zwęzić zakres szukania tych sygnałów. I te założenia są takie, że opierają się na tym, co wiemy, na naszej obecnej wiedzy naukowej. A więc chociażby to, że forma życia, która może być inteligentna, która może wysyłać takie sygnały, musi być oparta na chemii węgla. Czyli podobnie jak to się dzieje na Ziemi. Musi być woda w postaci ciekłej. To jest podstawowe założenie istnienia jakiegokolwiek życia. To jest podstawowe założenie w astronomii, astrofizyce, astrobiologii. Ale to z czasem, jak wiemy, trochę się zmieniło, gdyż odkryliśmy organizmy tutaj u nas, na naszej planecie, które żyją bardzo dobrze gdzieś koło różnych kominów z metanem, w zupełnych ciemnościach. Także te założenia z biegiem czasu troszeczkę powinny się zmienić.
Jak to wygląda od strony założeń? Założenia musiały być zrobione jakieś, gdyż wtedy liczba gwiazd do obserwacji byłaby znacznie większa niż dałoby się to ogarnąć. I tak jest bardzo duża. Przynajmniej tak było na początku, zanim to SETI ewoluowało w inne projekty, rozszerzało się. Wyszła liczba około tysiąca gwiazd w odległości do 100 lat świetlnych, które spełniały kryteria, podstawowe założenia. Czyli takie, że na przykład gwiazdy, wokół których może krążyć planeta z obcą cywilizacją, muszą być podobne do Słońca. To jest też jedno z założeń. I takich gwiazd na początku wytypowano około tysiąca. Od nich zaczęto poszukiwania. To były główne cele na początku działania tego programu.
Później to się trochę pozmieniało. Oczywiście były wyrywkowe badania innych obiektów, innych gwiazd. Jednak jak wiemy, oficjalnie nic to nie dało. Z czasem technologia się rozwijała i można było więcej ogarniać tego nieba, więcej częstotliwości sprawdzać radiowych. To dosyć złożony temat jest. Cóż mogę tutaj dodać jeszcze?
[17:58] - Marku, jeżeli chodzi o twój osobisty stosunek do sukcesu SETI, bo wspomniałem w swojej wypowiedzi, że w zasadzie jeżeli przyjrzymy się wypowiedziom chociażby przedstawicieli SETI Institute z ostatnich 10 lat, to zobaczymy, że oni w zasadzie wieszczą już sukces za dekadę, dwie, trzy, że już ten kontaktZostanie osiągnięty. Czy podzielasz ich optymizm?
[18:27] - Nie. Wydaje mi się, że to jest bardzo na wyrost ten optymizm, bo nawiązanie takiego kontaktu wydaje się mniej prawdopodobne, niż gdyby niewidomy miał znaleźć igłę w ogromnym stogu siana. Mimo że ta technologia się rozwija, masa tych częstotliwości radiowych naraz jest skanowanych, to przy ogromie samej tylko naszej galaktyki, bo musimy pamiętać o tym, że SETI koncentruje się tylko i wyłącznie na gwiazdach w naszym najbliższym sąsiedztwie, nadal jest to bardzo mało prawdopodobne, żeby taki sygnał złapać. Ta cywilizacja musiałaby pragnąć kontaktu, wysyłać taki sygnał przez bardzo długi czas, najwyraźniej. My zaledwie słuchamy kosmosu od 50 lat. Trafić w takie okno czasowe takiego sygnału, to niesamowite szczęście by musiało być, prawie równe zeru według mnie. Optymizm ekipy SETI jest dla mnie bardzo na wyrost. Szybciej bezpośrednio zbadamy za pomocą teleskopów optycznych jakąś egzoplanetę, jej odbite światło od jej atmosfery i prędzej w ten sposób możemy trafić na ślady życia bądź ślady obcej cywilizacji niż taki sygnał radiowy. Tak mi się wydaje.
[20:50] - Dziękujemy. Ja tylko dodam może jeszcze na samym wstępie, że projekt SETI, choć jest pomysłem w miarę nowym, bo pomysłem, który powstał w latach 60. ubiegłego wieku, to tak naprawdę ludzkość od bardzo dawna myśli o kontakcie z obcymi. Też od dość dawna myśli o tym kontakcie za pomocą fal radiowych. I okazuje się na przykład, że przecież Nikola Tesla, znany i na pewno kojarzony przez większość naszych słuchaczy, również stwierdził, że odebrał taki sygnał od Marsjan już na początku XX wieku.
[21:33] - Tak, był taki wypadek.
[21:35] - Podobnie mówił Marconi potem po nim. Są bardzo rozbieżne teorie odnośnie tego, co ten Tesla wtedy złapał. Ale tak naprawdę SETI zajęto się dopiero w latach 60. I zrobił to Frank Drake w formie aktywnej, bo za takich prekursorów, teoretyków uchodzi Giuseppe Cocconi z CERN-u i Philip Morrison z MIT, którzy w magazynie „Nature” w 1959 roku opublikowali artykuł, gdzie twierdzili, że taka komunikacja za pomocą określonych częstotliwości radiowych przez obce cywilizacje jest czymś w miarę możliwym. I to dopiero Frank Drake w roku 1960 wystartował z pierwszym projektem nasłuchowym, a dopiero potem, w kolejnych latach kontynuowano badania. Koleje losu SETI były bardzo zmienne, dlatego że od tego początkowego zachłyśnięcia się wizją kontaktu z obcymi, poprzez lata 70., kiedy był znaczny problem z finansowaniem. Bo trzeba też powiedzieć, że projekt SETI to jest tylko nazwa. Niektórzy myślą nadal, że projekt SETI jest organizacją. Organizacją jest SETI Institute, który po tym, jak SETI utraciło finansowanie z NASA i z budżetu amerykańskiego, przejął część tych zobowiązań badań. Ale tak naprawdę SETI jest programem, którym zajmowały się bardzo różne jednostki badawcze.
I trzeba powiedzieć, że duże sukcesy na tym polu mieli między innymi Sowieci i później Rosjanie, bo to tak naprawdę Sowieci byli jednymi z prekursorów SETI aktywnego i oni wysłali gdzieś na początku lat 60. w kosmos taką wiadomość: „Pokój, Lenin, ZSRR” bodajże. Ona leci gdzieś jeszcze do gwiazd. Ale jeszcze o tym, jak SETI zmagały się z problemami natury finansowej, będziemy mówić. Chris, jak to jest twoim zdaniem, czy wreszcie odbierzemy ten sygnał i czy podzielasz optymizm Setha Shostaka?
[24:04] - Ja również nie podzielam jego optymizmu, zważywszy na bardzo prosty fakt, że w badaniach przestrzeni kosmicznej dominuje jeden bardzo silny aspekt ze strony naukowców. Ten aspekt jest taki, że robią oni, co mogą, żeby uniemożliwić odnalezienie jakiegokolwiek życia pozaziemskiego. Więc w tym momencie taka organizacja jak SETI, która jest stworzona do tego, żeby odnaleźć to życie, inteligencję pozaziemską, jest jakimś nieporozumieniem. Nie mogę zrozumieć albo staram się domyśleć, jakie są prawdziwe cele powołania do życia takiej organizacji, która by poszukiwała w tak specyficzny sposób życia pozaziemskiego. Spójrzmy przecież, że z drugiej strony żaden program kosmiczny, amerykański program kosmiczny nie ma w jednym ze swoich celów poszukiwania życia pozaziemskiego. Nawet na łaziku Curiosity nie ma nic, co byłoby ewentualnie w stanie sprawdzić istnienie życia na Marsie, więc wydaje się to zaskakujące i dziwne. Albo nam się o czymś nie mówi, albo naukowcom trochę brak wyobraźni, żeby nie móc wstawić prostego urządzenia badawczego do tego, ażeby móc sprawdzić przynajmniej podstawowe warunki zaistnienia takiego życia poza naszą planetą. W związku z czym szukanie takiego życia gdzieś w odległej, dalekiej galaktyce wydaje się być celem dziwnym i zaskakującym. Być może stąd wynikają kłopoty finansowe SETI, że praktycznie nie inwestuje się w ten zespół badawczy, bo trudno jest oczekiwać jakichś efektów. Zresztą Marek o tym już wspominał, że jest to jak szukanie przez ślepego igły w stogu siana.
Musiałby na nią wleźć chyba i wrzasnąć, czyli ta igła sama musiałaby się w niego wbić, żeby została odnaleziona. Dlatego stworzenie SETI do takiego celu jak poszukiwanie życia pozaziemskiego, inteligencji pozaziemskiej, sygnału pozaziemskiego zaskakuje i ja przynajmniej staram się znaleźć jakieś inne powiązania, inny cel istnienia takiej organizacji. Na przykład według mnie inne światło na jej cel i na jej działania rzuca fakt, że w tej chwili większość finansowania SETI wzięło na siebie US Air Force. To oni zlecają, w cudzysłowie, SETI najrozmaitsze badania. Oczywiście są to badania tajne, więc Shostak o tym w ogóle nie mówi, mówi tylko to, że robią to dlatego, żeby się w jakiś sposób ta organizacja mogła utrzymać. Poza tym te radary, czy te anteny raczej, są już powiedziałbym urządzeniami, które są w jakiś sposób przestarzałe. Co ciekawe, nie buduje się nowych. W założeniu miało być 100 takich anten. W tej chwili jest 42 anteny. Nigdy nie wyszli poza główną fazę projektu stworzenia sieci tych anten, czyli już od samego początku widocznie coś w tym wszystkim nie zagrało.
SETI jest organizacją bardzo znaną, wielu ludzi się na nią powołuje. My robimy na jej temat audycję, natomiast jej efekty są naprawdę mizerne. Więcej efektów w poszukiwaniu obcych cywilizacji dało proste doświadczenie wykonane na bardzo antycznej sondzie Viking, która wylądowała na Marsie, niż to, co w tej chwili dokonała SETI, która do dziś odebrała zero sygnałów, które wskazywałyby na istnienie jakiejś odległej cywilizacji. Dziękuję.
[27:50] - Dziękujemy. My musimy jeszcze powiedzieć, że następny program w następną niedzielę będzie poświęcony odkryciom SETI. Będziemy omawiać najbardziej kontrowersyjne odkrycia, potencjalne komunikaty od obcych. Dlatego że rzeczywiście żadnego potwierdzonego nie było, ale było kilka bardzo intrygujących poszlak i śladów. Także osoby, które są zainteresowane tym, co znaleziono, muszą się uzbroić w cierpliwość i poczekać do następnej niedzieli. Arku, jak jest twoim zdaniem, czy SETI rzeczywiście po latach wysiłków znajdzie upragniony sygnał od obcych?
[28:34] - Jeżeli mam się wypowiedzieć o SETI, to dla mnie SETI to zawsze był przejaw ludzkiego romantyzmu, gonienia za czymś. I oczywiście to gonienie się na początku miało przejawiać poprzez sygnały radiowe. To też oczywiście sygnały radiowe w naszej historii bardzo wiele dały. Też wspomnieliście Marconiego, wspomnieliście Teslę. Później się pojawiły już nie tylko te radiowe sygnały, ale też inne. I o ile na początku działania tego projektu naukowego można było jeszcze się łudzić, że może rzeczywiście te nasze sygnały do kogoś dotrą, może my odbierzemy sygnały od kogoś. Im dłużej to trwało, tym głębiej to szło wszystko w las i mi się to spodobało, co Piotr powiedział, że my się tu kierujemy takim szowinizmem w wydaniu homo sapiens. To też mi się skojarzyło od razu, jak rozmawialiśmy o ewentualnych gatunkach, kiedy mieliśmy audycję o prawdziwych Gwiezdnych Wojnach, czy to wszystko mogłoby być możliwe i o wizjach twórców filmowych, że wszystko to było nie zawsze humanoidalne.Ale jakoś to się wszystko sprowadzało do człowieka. I tak samo wydaje mi się, że my w tym swoim romantyzmie wyszliśmy z takiego założenia, że jeżeli my się odezwiemy za pomocą tych sygnałów radiowych, świetlnych, czy jakichkolwiek innych sygnałów, to z pewnością też taką odpowiedź dostaniemy. A nie brano chyba jeszcze wtedy nawet pod uwagę, że możemy mieć do czynienia z zupełnie czymś innym, z zupełnie innym wymiarem.
Bo przez te 50 debat ufologicznych, które już się tu pojawiły, wielokrotnie mamy tu z tyłu głowy, że być może to jest zupełnie coś ponad naszymi trzema wymiarami. A jeżeli chodzi o przyszłość tego projektu, to niestety, ale tutaj się podpisuję pod tym, co koledzy przed chwilą powiedzieliście. Niestety, bo jeżeli oni od jakiegoś czasu już wieszczą. Ja pamiętam, w latach 90. też było wieszczone, że już niedługo będziemy mieli jakieś efekty tego naszego działania, tego działania SETI. I później to jakoś się przeciągało. I tak byliśmy w niczym. I ten nasłuch trwa właśnie w taki romantyczny sposób. Ale jak kończyli bohaterowie z okresu romantyzmu, doskonale wiemy. Często byli to bohaterowie dramatyczni.
I takim bohaterem dramatycznym wydaje mi się być troszeczkę projekt SETI. Takim skazanym, niestety, ale na porażkę. I chyba trzeba szukać innych rozwiązań, jeżeli chcemy się dowiedzieć czegokolwiek o tych cywilizacjach, które moim zdaniem z pewnością gdzieś się tam znajdują. Więcej nic nie dodam, bo wydaje mi się, że dobrze wyczerpaliście temat, jeżeli chodzi o wstęp i tyle na razie ode mnie. Dziękuję.
[31:42] - Pojawiło się drogą e-mailową takie pytanie: dlaczego SETI nie bierze pod uwagę dowodów ufologicznych? Może oddajmy głos panu Markowi. Panie Marku, co pan sądzi na ten temat?
[31:54] - Generalnie naukowcy podchodzą do tego tematu, nie tylko chodzi o ekipę z SETI, po prostu naukowcy podchodzą do tematu obserwacji UFO z takim bagatelizowaniem tego. Nie jest to dla nich materiał, podstawa do jakichkolwiek analiz, do podejścia naukowego. To po prostu jest ogólny trend naukowców do problemu ufologicznego, do problemu zjawiska UFO. A jeżeli chodzi konkretnie o SETI, wydaje mi się, że założenie jest też takie, że po prostu według tego, co znamy z naszego zasobu wiedzy, naszego poglądu na wszechświat, jaki on jest, jest to po prostu niemożliwe albo prawie niemożliwe, żeby obce cywilizacje nas już tutaj odwiedziły. Więc jest to według mnie oczywiście takie podejście dosyć jak klapki, wąskie spojrzenie na temat. Ale jednak to wystarcza, mi się wydaje, żeby nie brać pod uwagę w sposób bardziej poważny tych wszystkich doniesień o UFO. Nie przyjrzeć się temu w sposób naukowy. I po prostu wysiłki są skupione w inną stronę. Jednak z mojego punktu widzenia zauważam jednak i tak jakiś progres, jeżeli chodzi o podejście naukowców ogólnie do sprawy, nie do sprawy UFO, ale ogólnie o cywilizacjach pozaziemskich. Do niedawna generalnie wydaje mi się, że był taki trend ogólnie, że cywilizacje pozaziemskie to jest takie czyste, prawie science fiction.
Że jednak ci ludzie, nasza cywilizacja to jest czymś bardzo wyjątkowym. Zmieniło się to oczywiście diametralnie, gdy zaczęliśmy odkrywać planety pozasłoneczne. I coraz więcej młodych naukowców ma coraz bardziej otwarte podejście do obcych cywilizacji. Ja tu abstrahuję od tematu UFO, tylko odnośnie samego tematu obcych cywilizacji. Jest coraz bardziej grono takich naukowców bardziej otwartych. Coraz więcej się o tym mówi w takich zwykłych programach popularnonaukowych, o takich właśnie możliwościach, ile tych cywilizacji jest tylko w naszej galaktyce. Kiedyś o tym nie mówiono. Równanie Drake'a było gdzieś tam wspomniane, tak trochę może ukradkiem, jako taka ciekawostka. Teraz o tego typu statystykach mówiących o tym, ile jest cywilizacji w naszej galaktyce, mówi się coraz więcej. I to technologia, jak odkrycia teleskopu Keplera i inne,
[35:50] - Pomaga w otwieraniu umysłów niektórych naukowców do tego, że tych cywilizacji są tam tysiące, a nawet miliony i to tylko w naszej galaktyce. Tak myślę.
[36:07] - Czy któreś z panów chciałby coś jeszcze dodać do tej kwestii, czy możemy przejść do kolejnego pytania?
[36:13] - Ja może dodam i na pewno Chris też coś doda, bo moim zdaniem problem polega na tym, że zjawisko UFO w ogóle nie pasuje swoim zachowaniem do tego, czego naukowcy z SETI spodziewają się znaleźć w kosmosie. Oni spodziewają się, że istoty, które będą się z nami komunikować, będą tak jak ludzie odczuwali wielką kosmiczną samotność, będą chcieli się komunikować, będą chcieli wymieniać doświadczenia i tak dalej, ale nie będą uciekać. UFO do kontaktu nie dąży i to jest ich główny problem. Poza tym jest szereg problemów związanych z tym, dlaczego ufolauci zachowują się tak, a nie inaczej. Bo my przecież mamy już ustalone wszystkie wzorce związane z ewentualną odpowiedzią na kontakt, przynajmniej formalnie. Naukowcy coraz częściej mówią o tym, jak powinien ten kontakt przebiegać, kto powinien zabrać głos. Naukowcy z SETI trochę się zachowują jak zesKroniec. Oni się wiją jak wąż w tych swoich koncepcjach. Na przykład robią bardzo dużo zagrywek pod publiczkę. Jedna z tych zagrywek to przede wszystkim fakt, że mówią o odebraniu sygnału od obcej inteligencji jako o kontakcie.
Tymczasem nie będzie to wcale kontakt. Będzie to odebranie sygnału od obcej inteligencji i my musimy się zdecydować, co odpowiedzieć. A jeżeli odpowiemy, to może się okazać, że ta odpowiedź zwrotna będzie wędrowała tak długo, że miną pokolenia, zanim ta nasza odpowiedź na kosmiczne „dzień dobry” dotrze do adresatów. Także takie SETI, typowa wymiana komunikatów radiowych jest niepraktyczna jako kontakt. Natomiast jest praktyczna jako pewna demonstracja technologiczna. Ja to tak widzę. Dlaczego jeszcze naukowcy nie biorą pod uwagę dowodów ufologicznych? Przede wszystkim problem polega na tym, że organizacje ufologiczne są bardzo rozczłonkowane i nie za bardzo dbają o wspólne opracowanie przekonywującego raportu, który zawierałby dostateczną ilość materiału, który notabene istnieje, który mógłby przekonać naukowców. Dlatego, że przez lata nauczyliśmy się już, iż uczeni są w stanie podważyć wszelkie doniesienia na temat UFO. A fakt, że jest ono nieuchwytne i w dużej mierze ten problem jest nierozwiązany, mimo wszystko, sprawia dodatkowy problem.
Moim zdaniem odpowiedź tkwi w naturze samego UFO i w tym bardzo idealistycznym podejściu ziemskich naukowców. Albo inaczej, w tym błędnym podejściu do natury obcej inteligencji. Jeżeli sobie zajrzycie państwo do opracowania, które zostało wydane parę lat temu, zaraz postaram się zacytować jego tytuł, to znajdziemy tam bardzo interesujące eseje na temat tego, jak może wyglądać pierwszy kontakt. Ale z lektury odniesiemy też bardzo pesymistyczny wniosek, że my nie jesteśmy jeszcze na to jako rasa gotowi. Dlatego, że uczeni zajmujący się SETI, niezależnie od tego, jaki mają stopień naukowy i kim się nazywają, kreślą taką wizję kontaktu, która jest trochę rodem z epoki wielkich odkryć. Czyli przybywa tu nagle wielka arka z nieba i ci obcy lądują i przekazują nam jakąś wiedzę i żyjemy w pokoju, i tak dalej. Tymczasem może być zupełnie inaczej. Może być bardzo różnie. Przecież nikt nie powiedział, że oni muszą się z nami kontaktować. To jest podstawowy problem.
Nikt nie powiedział, że oni muszą się kontaktować. To, że SETI wygląda, jak wygląda, jest w zasadzie jednym z kierunków myślenia w tym środowisku, nawet astronomicznym. SETI po latach, moim zdaniem, połknęło troszeczkę własny ogon i nie zdaje sobie sprawy, że rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej. Gdybyśmy nagle wysłali do Franka Drake'a Marka Żelkowskiego. Gdybyśmy wynaleźli maszynę czasu i wysłali Marka Żelkowskiego do Franka Drake'a. Gdyby Marek Żelkowski rzucił mu garścią hipotez o tym, jak może wyglądać życie pozaziemskie, to podejrzewam, że Drake by się wtedy załamał. Natomiast oni ciągle wierzą w to, że w kosmosie czeka gdzieś druga wyidealizowana ludzkość. Tak to widzę. Chris?
[41:31] - Pytanie, dlaczego nauka nie bierze pod uwagę wniosków ufologii. To wynika chyba z samej struktury pytania. Nauka nie bierze pod uwagę nic, co nie pochodzi z ich własnych naukowych źródeł. Ufologia jest dla nauki pseudonauką, w związku z czym argumenty ufologii będą wyłącznie rekreacyjne. Nie będą brane pod uwagę.
[41:57] - Dokładnie tak.
[41:58] - Tak. I dlatego jedynym, dla mnie przynajmniej dobrym elementem, jaki niesie ze sobą SETI, jest to, że stoi na granicy dwóch światów. Jednego, tego twardego, naukowego, a z drugiego SETI jest nieco otwarta na dyskusję na temat tego, czy ewentualny kontakt jest możliwy, czy rzeczywiście życie pozaziemskie, inteligencja pozaziemska istnieje i taki kontakt jest możliwy. I właśnie SETI przede wszystkim buduje forum. Myślę, że największą zasługą SETI jest stworzenie takiego forum, a nie kontrolowanie anten, do których praktycznie nawet ludzie są niepotrzebni, bo są przecież kontrolowane przez komputery. Ludzie, którzy pracują w SETI, to są głównie mechanicy. To są ludzie, którzy konserwują te maszyny, bo one się tam nieustannie psują. Problemy z komputerami trwają też nieustannie i to są tak naprawdę największe koszty i wydatki SETI, na konserwację tych maszyn. Natomiast samo poszukiwanie sygnałów i analiza sygnałów jest dokonywana poprzez maszynę, przez komputer. Dopiero komputer, jeżeli znajdzie coś intrygującego, da sygnał człowiekowi, że coś takiego się wydarzyło.
Natomiast to nie jest tak, że ludzie siedzą i obserwują te radary i mają słuchawki na uszach i „uwaga, jakiś sygnał do nas doleciał i będziemy go teraz kontrolować”.
[43:17] - Ale panowie, nie odnosicie takiego wrażenia, że istnieje coś takiego jak sfera popularnonaukowa, różnego rodzaju publikacje, filmy dokumentalne. I tam pojawia się zwykle obraz SETI jako medium, które jest forpocztą cywilizacji, które szuka, które jest najbardziej zaawansowanym programem, jedynym w zasadzie właściwym programem. Pokazuje się gębę Shostaka. Chociaż zresztą Shostak to jest chyba Polak, na co nazwisko wskazuje, chociaż nigdzie nie znalazłem informacji.
[43:58] - Albo Rosjanin.
[44:00] - Albo Rosjanin, albo Czech. W każdym razie pokazuje się Shostak i on wywija zwykle rękami i tłumaczy coś, że to już 10 lat, 15 lat. Takie mam wrażenie. SETI króluje w sferze nauki popularnej. Ale dlaczego na przykład nikt nie powie takiego wniosku, który przedstawił John Ball w latach 70. I ten wniosek mówi tak, że kosmici wcale się nie muszą z nami komunikować, bo oni mogą nas obserwować. Jeżeli istnieją, to jest chyba bardziej naturalne, że oni będą nas obserwować i nie będą się ujawniać, niż to, że będą do nas wysyłać jakieś dziwaczne sygnały. O tym się nie mówi, nie mówi się o alternatywnych rozwiązaniach w ramach SETI. To mnie troszeczkę dziwi. Dlatego, że albo wynika to z niewiedzy tych, którzy te programy przygotowują, albo wynika z jakiejś dziwnej próby nastawienia ludzkości na jedyną słuszną naukową linię myślenia.
[45:08] - To nie jest tylko też tak, że ta cywilizacja będzie do nas wysyłać sygnał, a my go przejmiemy. Cywilizacja, taka jak nasza, emituje mnóstwo sygnałów, najrozmaitszych sygnałów. Te sygnały każdego dnia, łącznie z tym naszym dzisiejszym, który wysyłamy w świat, tworząc tę audycję, wędrują gdzieś w kosmos. Oczywiście z czasem ona zanika, ma absolutnie ograniczoną możliwość większego zasięgu. Niemniej jednak, jak się okazuje, istnieją najrozmaitsze fizyczne okoliczności, gdzie ten sygnał, poprzez najrozmaitsze modulacje, może dotrzeć daleko, niezależnie od tego, czy my chcemy, czy też nie. My nie musimy mieć intencji, żeby dać sygnał jakiejś obcej cywilizacji. Sygnał, który emitujemy, wędrując w kosmosie, może dotrzeć do kogoś, kto go odbierze. Między innymi dlatego SETI nie tylko szuka sygnału, który byłby do nas wysłany, ale sygnału w ogóle, śladu jakiejś cywilizacji. Właśnie tutaj Marek, pan astronom, wspomniał o teleskopie Keplera, który wyszukuje egzoplanety, planety podobne do naszej. To jest całe założenie SETI, u którego podstaw leży ta pradawna zupa, z której zbudowany jest wszechświat.
Jeżeli znamy budowę naszego Układu Słonecznego, a zaakceptujemy twierdzenie o tej pradawnej zupie, to według tego twierdzenia będziemy wierzyć, że reszta naszej galaktyki zbudowana jest w podobny sposób, jest zbudowana z tego samego podstawowego materiału. W związku z czym, jeżeli teleskop Keplera odnajdzie egzoplanetę podobną do naszej, możemy na tej samej logice założyć, że być może rozwija się tam cywilizacja podobna do naszej, ponieważ ma warunki podobne do naszych. W związku z czym ludzie, istoty, które tam żyją i rozwijają się, stworzą coś, co będzie w stanie taki sygnał wytworzyć. Niekoniecznie oni go muszą wysłać do nas, ale sam fakt, że ta cywilizacja osiągnie pewien zaawansowany rozwój, stworzy warunki, że ten sygnał powstanie i zostanie wyemitowany w przestrzeń kosmiczną. I wówczas SETI, zastawiając swoje radiowe sidła, schwyta ten sygnał, zidentyfikuje i będzie w stanie stwierdzić, że ktoś taki istnieje, niezależnie od tego, czy ten ktoś szuka kontaktu, czy też nie. Dlatego Hawkins mówi: nie tylko nie wysyłajmy sygnałów, ale w ogóle zróbmy coś, żeby wysyłać ich mniej. Bo jeżeli okaże się, że coś tam jest w kosmosie i jest świetnie rozwinięte, a na dodatek jest agresywne, bo spójrzmy na nas samych. My, ludzie, cywilizacja ludzka jest bardzo agresywną cywilizacją. To oni się dowiedzą o nas, przyjdą i zrobią z nami porządek, bo są lepiej od nas rozwinięci, mają lepszą technologię. Dlatego się ograniczmy, opanujmy, ogarnijmy to nasze wysyłanie sygnałów.
[47:52] - No właśnie, Hawking mówi o tym chyba 150 razy, że nie wysyłajmy sygnałów w kosmos. Ale z drugiej strony, jeżeli trochę ruszymy głową, to pomyślimy, że jeżeli są tam gdzieś obce istoty i one są głodne, na przykład to są jacyś Klingoni i one są rozwinięte, złe, głodne i chętnie by nam spuściły
[48:16] - Piernicz. Z drugiej strony, jeżeli tam jest zaawansowana cywilizacja, to po co ona ma telepać się na Ziemię przez te tysiące kilometrów i lat świetlnych, skoro pewnie znajdzie sobie po drodze inną planetę w tej ekosferze i tam zamieszka. Także ja bym w ogóle nie posiłkował się tym, co mówi Hawking. Dobra, oddajmy mu, nie to, że ja go podważam. Natomiast czasami mi się zdaje, że to, co oni mówią, na przykład John Billingham, który mówił to samo, który był jednym z prekursorów SETI, wycofał się już pod koniec życia z działalności w proteście przeciwko wysyłaniu w kosmos sygnałów. To była taka burza w szklance wody. Oni czasami robią: „Nie wysyłajmy sygnału w kosmos, bo przylecą i nas zjedzą. A z drugiej strony nawet nie wiemy, czy oni są”. To takie pozerstwo naukowe jest moim zdaniem, między innymi ze strony Hawkinga.
[49:19] - Owszem, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystko, co się z tym tematem wiąże, nie możemy zapomnieć o tym, co zostawili po sobie starożytni Babilończycy, czyli te wszystkie historie o Annunakach. Mamy tu właśnie taką historię odwiedzin, że ktoś nas gdzieś odnalazł, jakaś obca cywilizacja mająca potworną przewagę nad nami, dlatego że potrzebowali czegoś od nas, co u nas jest unikalne. Tym czymś akurat wtedy było złoto i dlatego przybyli do nas, i zrobili na naszej Ziemi swoje własne porządki, być może tworząc nas czy modulując, czy ewoluując nas w formie, w której jesteśmy dzisiaj. Myśląc o Hawkingu, musimy tę historię też wziąć pod uwagę, jakkolwiek ona może być traktowana jako legenda, bajka, coś wyssane z palca. Jednak to właśnie opowiada o tym, jakie muszą zostać spełnione warunki tego, żeby ktoś, kto istnieje gdzieś w przestrzeni kosmicznej i ma technologiczne możliwości podróżowania po naszej galaktyce, może dotrzeć do nas właśnie poszukując czegoś, co mu jest potrzebne. Annunaki potrzebowali złota. Na przykład ktoś odkryje, że na Ziemi 80, 70% naszej planety to jest woda i będzie jej bardzo potrzebował. Będzie to idealna planeta, żeby tu do nas przybyć i tę wodę posiąść, a przy okazji zrobić porządek z tymi wszystkimi, którzy będą w tym przeszkadzać. Teoretycznie to wszystko w jakiś sposób istnieje, jest na miejscu. Rzeczywiście teoretycznie wyłącznie, bo praktycznie nie, bo przecież nawet nie wiemy, czy ktoś tam jest.
Oficjalnie w ogóle nikogo tam nie ma. Patrząc z punktu widzenia nauki, nawet nie ma takiej możliwości, żeby coś takiego było. Nawet patrząc z punktu widzenia religii, życie jest absolutnie unikalne na Ziemi, więc tak naprawdę nie ma się czego z drugiej strony obawiać. Nie ma co się wściekać na Hawkinga, że ma takie pomysły o niewysyłaniu sygnału. Z drugiej strony, patrząc z drugiej strony, myślimy sobie: jeżeli tak jest, jeżeli nauka jest tak bardzo negatywnie nastawiona do możliwości istnienia życia pozaziemskiego, to jak to jest, że wspiera kogoś takiego jak Shostak, który szuka takiego sygnału, ale w takiej właśnie formie, w formie radiowej. Zwłaszcza że radio na Ziemi jest czymś kompletnie nowym. Jest to nowa technologia, która trwa krótko i nie wiadomo, jak długo potrwa czy nie zostanie wyparta przez coś zupełnie innego. Będzie to tylko kropla w oceanie czasu, jaki przepłynął na Ziemi, i technologia praktycznie interesująca, ale generalnie nieistotna. Przykładając tą samą miarkę do innych, ewentualnie wysoko rozwiniętych cywilizacji gdzieś tam w przestrzeni kosmicznej, musimy założyć również, że u nich też fascynacja radiem nie trwała długo. W związku z czym, czego my tak naprawdę szukamy?
Po co to SETI jest? Ja mam na to pewne pomysły, ale pewnie do tego dojdziemy w następnej części naszej audycji. Dzięki. Arku?
[52:18] - To było już powiedziane, że nauka ufologię traktuje z dużym przymrużeniem oka i nawet jeżeli naukowcy postawieni są przed mocnymi dowodami, umówmy się, często tak bywa, że są jakieś mocne dowody, to mimo wszystko jest to traktowane jako paranauka. Co tu dużo mówić, oficjalna nauka zawsze będzie spoglądała na ufologów i na ufologię, szeroko pojętą, przez jakieś szkiełko. Będą mówili: „Co wy właściwie wiecie, czego wy dowiedliście, czego nie dowiodła nauka?”. Ktoś z was powiedział, nie wiem już w tym natłoku informacji który z was, ale pod tym się mogę podpisać. Jak ja się zapatruję na sens wysyłania tego wszystkiego? Ja już kiedyś przy jakiejś okazji powiedziałem, że według mnie to wysyłanie w pewnym momencie straciło sens. Umówmy się, że gwiazdy, do których mielibyśmy wysyłać te wiadomości czy informacje, są oddalone o takie odległości, że czy wyślemy coś dwa lata później, czy nawet 10 lat później, z perspektywy absolutu nie ma to najmniejszego znaczenia. Nie wiem, Marku, gdybyś mógł mnie tutaj poprawić, ale wydaje mi się, że projekt SETI nie dysponuje chyba najlepszymi i najnowocześniejszymi maszynami, które mogą działać. Nie wiem, czy się mylę. Ty jesteś tutaj astronomem, panie astronomie, więc jeżeli mówię jakieś bzdury, to mnie popraw.
Uważam, że dokładnie w pewnym momencie, tak jak powiedziałem w swojej pierwszej wypowiedzi, to jest takie romantyczne podejście do tych naszych fal radiowych. Fale radiowe przysłużyły się naszejNaszej historii tu na Ziemi. Ale czy jest sens wysyłania tego w kosmos przez tak długi czas i w krótkich odstępach czasu, jeżeli patrzymy z perspektywy historii? Nie wiem. Nasłuchujcie, jeżeli już musicie, ale z tym wysyłaniem nie wiem. Dobrze, że jest coś takiego, co daje impuls, prawda? Ale czy wysyłanie co jakiś czas, może nawet na różne inne sposoby, daje nam sens? Nie wiem. Ktoś na czacie Radia Paranormalium wcześniej napisał: „Czy Krzysztof Kolumb, kiedy zmierzał do nowego lądu i zanim spotkał rdzennych Amerykanów, wysyłał im znaki dymne?”. Możemy sobie zadać podobne pytanie, idąc tą analogią.
Umówmy się, nasłuchiwać można. Tak ja myślę. Jeżeli ktoś chce coś po mojej poprawić, powiedział jakąś nieprawidłowość czy skorygować to, co powiedziałem, to bardzo proszę.
[55:21] - Ja chciałbym dodać, że jednak nie do końca się zgodzę z wypowiedzią, która tam padła, że naukowcy nie chcą do końca odnaleźć życia pozaziemskiego. Tak mi się wydaje, że usłyszałem w wypowiedzi takie zdanie, bo już samo to, jak się mówi, ile jest szans na życie, takie najprostsze, tylko w naszym Układzie Słonecznym. Coraz częściej się o tym mówi przez coraz większą naszą wiedzę o Układzie Słonecznym. Ilość szans na istnienie życia tylko w naszym Układzie Słonecznym jest coraz większa. Też projekty, które szukają tych egzoplanet. Projekt Keplera, projekt Alma. Teraz będzie teleskop Webba, który też będzie miał szansę bezpośrednio zobaczyć, wręcz bezpośrednio zbadać planety pozasłoneczne. Wydaje mi się, że jednak te wszystkie trudy pokazują, że to nie jest tak, że nie poszukujemy. Oczywiście te tabliczki na Voyagerach z programu SETI to są takie strzały w ciemność, które są tylko próbą, liczeniem na jakiś niesamowity łut szczęścia, że ktoś to odbierze. Ale jednak te trudy w odkrywaniu tylko samych planet pozasłonecznych są bardzo rozwinięte.
Być może to jest troszeczkę swego rodzaju moda w środowisku naukowym, że jednak to się cieszy bardzo dużym powodzeniem. Odszukiwanie nowych planet, które są ziemiopodobne i stwarzają szansę na życie pozaziemskie. A jeszcze w dodatku można w ten sposób spróbować, jak troszeczkę technologia się zwiększy, odnaleźć taką planetę, która ma jakieś cechy być może cywilizacji. Nie zwykłego życia, jakiegoś nierozumnego, tylko cywilizacji. Więc ja się do końca nie zgodzę z tą kwestią, że nie szukamy, nie chcemy znaleźć. Trzeba oddzielić podejście naukowców do sprawy ufologii, a do poszukiwania cywilizacji pozaziemskiej. To, wydaje mi się, trzeba oddzielić, bo te starania, które są, chociażby w poszukiwaniu planet pozasłonecznych, są naprawdę na szeroką skalę. To świadczy o tym, że jednak chcemy odnaleźć życie pozaziemskie i przy okazji możemy też w ten sposób odnaleźć, bądź będziemy w stanie niedługo odnaleźć cywilizację pozaziemską. Nie tylko ślady życia, ale też cywilizacji. Być może to jest takie bardzo romantyczne, takie wróżenie, może trochę nadzieja.
Ale myślę, że ludzkość od zarania dziejów kieruje się w wielu aspektach taką nadzieją na coś więcej, na odkrycie, że to jest taki kierunek dosyć naturalny. Tak jak eksploracja kosmiczna jest dosyć naturalna, wydaje się, tak samo znalezienie życia poza Ziemią, a w dodatku jeszcze życia cywilizacji pozaziemskiej, wydaje się dosyć naturalnym kierunkiem, jeżeli chodzi o aspekt naukowy. Ale tak jak to idzie, sami widzimy. I tą kwestię ufologiczną, wiemy, jaki jest stosunek do tego. Ja bym to jednak oddzielał. Podejście naukowców do ufologii, do zjawiska UFO, a do ich prób szukania cywilizacji czy życia pozaziemskiego.Dziękuję.
[01:00:18] - Krys jeszcze chyba chciał coś dodać. Krysie?
[01:00:21] - Tak, oczywiście. Ja się teraz radykalnie nie zgadzam na to, że poszukując planet podobnych do naszej, poszukujemy jakiejś innej cywilizacji. Mnie się wydaje, że jest tu jakieś-
[01:00:34] - Można coś znaleźć przy okazji.
[01:00:35] - Tak, nieporozumienie. My szukamy planety, która jest podobna do naszej. W moim mniemaniu, a wsłuchuję się w te informacje bardzo mocno, bardzo mnie one intrygują, dlatego, że nie chodzi nam wcale o to, czy ktoś na niej mieszka, czy nie, tylko chodzi nam o to, czy my możemy na niej zamieszkać. Dziś może to brzmi nawet bardziej niż science fiction, taka eksploracja przestrzeni kosmicznej i podróżowanie po przestrzeni kosmicznej, ale kto wie, w ciągu 20 lat wszystko się może zmienić i taki lot może okazać się możliwy. Może się też okazać, co wielokrotnie obserwowaliśmy, kiedy zanalizujemy historię naszej planety, że naszą cywilizację znów czeka zagłada. To słynne, tym razem szóste już wymieranie. Było pięć straszliwych katastrof na Ziemi, które zniszczyły wszystko, co na niej żyło, co oznacza, że ten proces jest cykliczny. Pojawia się na Ziemi co jakiś czas i my jesteśmy następni w kolejce. W jaki sposób się uratować? Być może właśnie w taki sposób, żeby znaleźć sobie Ziemię 2, czyli planetę podobną do naszej, na której dałoby się odbudować naszą cywilizację.
Natomiast poszukiwania tego typu planety, z tego, co ja obserwuję i wczytuję się w te wszystkie komunikaty, kiedy odnajdywana jest taka planeta, to wcale nie chodzi o to, czy tam jest jakieś życie, czy nie, tylko czy istnieje podobieństwo tego, co my mamy tu na Ziemi do tego, co znaleźliśmy gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Natomiast jeżeli popatrzeć, z jakim uporem nauka odrzuca wszelkie możliwości uznania jakichkolwiek form życia pozaziemskiego, jest to wręcz zdumiewające. Mówi o tym, że przestrzeń kosmiczna jest jałowa. Mówi o tym, że planeta Mars jest planetą jałową, która jest kompletnie sterylna, jest wolna absolutnie od życia. A jednocześnie, jeżeli przyjrzymy się temu programowi badawczemu i tu nie trzeba być wcale naukowcem, żeby zobaczyć, jakie są cele badawcze, na przykład łazika Curiosity i tych wszystkich najrozmaitszych sond, które spadły na Marsa i które badały jego powierzchnię, atmosferę, to okaże się, że brakuje jednej bardzo ważnej. Brakuje programu, który by analizował ewentualną możliwość istnienia życia na Marsie czy istnienia tego życia w przeszłości. Dlatego wspomniałem tutaj o sondzie Viking z lat 70. To był, zdaje się, 1976 rok, kiedy sonda Viking z sukcesem wylądowała na powierzchni Marsa i dokonała bardzo prostego doświadczenia. Pobrała próbkę marsjańskiej gleby, zamknęła ją w bardzo szczelnej kapsule i następnie wprowadziła kroplę wody do próbki gleby z Marsa i badała ulatniające się gazy. Na przykład obecność azotu wskazywałaby na to, że istnieje jakieś życie mikrobiologiczne.
Istnieją jakieś bakterie, które pod wpływem wody, ich metabolizm zaczął działać i zaczęły tworzyć różnego rodzaju gazy. Te gazy wskazywałyby na istnienie życia pozaziemskiego. To doświadczenie pokazało, że rzeczywiście taki gaz się pojawił.
[01:03:46] - Wydaje mi się, że z tego, co pamiętam, to wyniki były niejednoznaczne, były dosyć podzielone. Tam były trzy testy, z których jeden był negatywny, drugi nie do końca było wiadomo, a trzeci wskazywał, że jest coś na rzeczy.
[01:04:04] - Tak, zgadzam się. To są szczegóły. Ale do czego zmierzam? Zmierzam do tego. Jeżeli nawet były te trzy testy, z których niejednoznacznie wynikało, czy jest to życie, czy nie jest to życie, to jaka byłaby konsekwencja takiego działania? Konsekwencją byłoby to, żeby uzbroić każdy następny próbnik, który wystartuje, poleci na Marsa dokładnie w to samo urządzenie, które dokonałoby szeregu kolejnych pomiarów po to, żeby się upewnić. I co zrobiono? Nic nie zrobiono. Żaden z następnych próbników, czy to te dwa małe łaziki, czy Curiosity, nie ma takiego instrumentu, który zbadałby możliwość istnienia życia na Marsie. Po prostu nie ma takiej możliwości.
Dopiero teraz mówi się przy okazji budowy nowego łazika, który jest budowany wspólnie chyba z ESA w tej chwili, że takie instrumenty zostaną tam wprowadzone, które by ewentualnie zbadały możliwość istnienia życia na Marsie. To pokazuje niechęć nauki do tego, żeby szukać takiego życia i potwierdzić jego istnienie. Drugi taki bardzo podstawowy dowód na to, że nauka bardzo ignoruje tego typu rzeczy i wręcz torpeduje, jest chociażby zbadanie meteorytów, które pochodzą z Marsa, a spadły na Ziemię. W tych meteorytach odnaleziono ślady skamielin, które wskazywałyby na jakieś życie bakteryjne na Marsie. Zrobiono wszystko, żeby tego typu dowody po prostu wyrzucić do śmieci i nie zajmować się więcej tą sprawą. Dlatego ja widzę tutaj tą różnicę, że owszem, szukamy egzoplanet, ale nie dlatego, że szukamy obcej cywilizacji. Nas ona w ogóle nie interesuje. Nas interesuje tylko nasza cywilizacja i ewentualna możliwość uratowania jej, czyli ewentualnej elity, która będzie w stanie być na tyle wpływowa, żeby wsiąść w statek kosmiczny i polecieć sobie na inną planetę i rozpocząć życie. A jeżeli będzie szansa, jeżeli technologia pomoże i jeżeli nasza Ziemia będzie do tego czasu ciągle istnieć, ten kataklizm globalny jeszcze nie nastąpi, to być może rzeczywiście stworzymy Ziemię nr 2 i będziemy się rozprzestrzeniać na innych planetach. Dlatego ja widzę w tym szukanie raczej innego miejsca.
Tak jak Wikingowie skakali z wyspy na wyspę, szukając dla siebie jakiegoś miejsca, żeby się rozprzestrzenić, dlatego żeByła ograniczona ilość. Najpierw w Norwegii, potem Islandii, potem w Grenlandii. Rozprzestrzeniali się aż do momentu, kiedy natrafili na Amerykę. Podobnie być może będzie się działo, ten sam schemat będzie w eksploracji naszego kosmosu, że będziemy skakać z planety na planetę, aż trafimy na coś właściwego, na czym się będzie można osiedlić. Natomiast nie ma na tą cywilizację pozaziemską. Nie widzę takiego dążenia nauki, żeby mogła go znaleźć. Jedyna organizacja taka jak SETI, która używa tak jednostronnie ustawionego sprzętu na jeden rodzaj tylko kontaktu nastawionego, nie przekonuje mnie, że nauka chce taki dowód znaleźć na istnienie tej innej cywilizacji, bo myślę, że rozsypałoby to wiele elementów obecnej układanki naukowej i nie jest to nauce wcale potrzebne. Może w ten sposób.
[01:07:18] - Ja się może wtrącę à propos tego ostatniego zdania, które Chris powiedział. Wydaje mi się, że czasami ten program SETI jest ciągnięty tak na siłę, bo trudno im się jest wycofać być może z tego, że faktycznie to nie przyniesie oczekiwanych skutków, jakie były oczekiwane przez 50 lat. Umówmy się, że to jest kawał czas. Dla nas to jest kawał czasu. Za naszego życia nie wiem, czy program SETI, jakkolwiek by dalej nie działał, przyniesie nam jakieś wymierne efekty czy wymierne wyniki tych nasłuchów. Mi się po prostu czasami wydaje, że im jest głupio się przyznać do tego, że to jednak nie działa tak, jak powinno. Nie chcą się z tego wycofywać, tylko grają na czas. Jeszcze może 10 lat, może jeszcze 15. Taka moja myśl à propos tego, co Chris na koniec powiedział.
[01:08:09] - Panowie tutaj gadu gadu, a w międzyczasie pękł kolejny rekord. W tym momencie słucha nas według liczników na YouTube i na stronie radia łącznie 428 unikalnych słuchaczy. I jest nas coraz więcej. Może dzisiaj pęknie 500. Kto wie? Słuchacie państwo kolejnej, 51. już debaty ufologicznej online. Dziś dyskutujemy o SETI i poszukiwaniach inteligencji pozaziemskiej. Debata jest realizowana w całości na żywo. Można nam przesyłać pytania i do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 0008.
Skype radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Oczywiście również towarzyszy drugi czat naszej transmisji na YouTube. Tam także odbieramy pytania. Można nas również znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Można także przesyłać nam pytania drogą mailową na adres radio@paranormalium.pl. Oczywiście zachęcamy do dołączenia na Facebooku do grup Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Przechodzimy do kolejnego z pytań z naszej ściśle tajnej listy pytań. Podstawą projektu SETI stało się słynne równanie Drake'a, które uznawało, że ilość inteligentnych cywilizacji w samej Drodze Mlecznej może iść w tysiące.
Kosmos powinien zatem tętnić od różnego rodzaju sygnałów. Tymczasem niebiosa milczą — mówił znany fizyk Enrico Fermi. Jakie są waszym zdaniem szanse na to, że gdzieś w kosmosie może być cywilizacja, która tak jak my szuka kontaktu poprzez sygnały radiowe? Może pierwszy niech się wypowie w tym temacie Chris Mikina. Chrisie?
[01:10:08] - Szanse są oczywiście ogromne. Tak samo ogromne, jak ogromna jest przestrzeń kosmiczna, jak ogromna jest nasza galaktyka, która jak wiemy jest tylko ziarenkiem w olbrzymim wszechświecie, który na dodatek, jak się okazuje, wcale nie musi być jedyny, bo mogą istnieć wszechświaty równoległe albo jeszcze ich kilka dookoła. A kto wie, co się jeszcze za nimi znajduje. Także mamy nieskończone możliwości, a więc nieskończone możliwości są także istnienia najrozmaitszych form ewentualnej inteligentnej cywilizacji albo nawet cywilizacji bliźniaczej do naszej. Jest absolutnie taka możliwość. Co do Drake'a i jego równania, jest to interesujące, ale tylko do pewnego względu, ponieważ jest to takie rozważanie bardzo mocno teoretyczne, oparte na podobnych podstawach jak Kardaszow, o którym kiedyś dyskutowaliśmy. Stworzył swoją skalę rozwoju cywilizacji, że jest kilka stopni, które opanowują energię i umiejętności, i możliwości tego, co dostarcza im ich planeta, ich system planetarny czy na końcu wręcz galaktyka. I dlatego myślę, że w takim rozumowaniu, aczkolwiek logicznym, jest gdzieś pewien ukryty błąd, który sprawia, że trzeba brać takie coś niestety z przymrużeniem oka. Na przykład w przypadku Kardaszowa, jeżeli mamy do czynienia z cywilizacją trzeciego stopnia, która reguluje energię swojej galaktyki, to oznacza, że ma taką olbrzymią energię do własnej dyspozycji, że może się tam po prostu jakiś kabelek spalić i tą energią może zniszczyć sama siebie, więc jest to aż wręcz trudno wyobrażalne, żeby móc coś takiego wręcz kontrolować. Z drugiej strony, kiedy popatrzymy na równanie Drake'a, podobnie ilość danych potrzebna do tego, ażeby móc to równanie w jakiś sposób rozwiązać i uzyskać odpowiedź, jest tak ścisła i określona, że praktycznie możemy mówić tylko i wyłącznie w sensie teoretycznym o tym, że jeżeli takie a takie warunki by zostały spełnione, wówczas możemy mieć do czynienia z jakąś inną cywilizacją gdzieś tam w przestrzeni kosmicznej.
Prawda jest niestety taka, żeTej cywilizacji ciągle szukamy, mamy nadzieję ją odnaleźć. Mamy miliony sygnałów, że coś istnieje po tamtej stronie. Mam tu na myśli oczywiście różne najrozmaitsze przypadki UFO, a także najrozmaitszych kontaktów, gdzie dziś okazuje się, że nawet część doświadczeń paranormalnych jest w jakiś sposób również związana z fenomenem UFO, co nam sugeruje, że oblicze tego zjawiska nie jest jeszcze do końca zdefiniowane. I dlatego odpowiadając na to pytanie, czy według równania Drake'a i projektu SETI ilość cywilizacji może być olbrzymia w przestrzeni kosmicznej? Można odpowiedzieć jednym słowem tak, oczywiście. Natomiast co do Enrico Fermiego i jego słynnego kolejnego twierdzenia, które również jest takim trikiem, słownym wręcz, bo skoro są, skoro gdzieś one są, to dlaczego my nic o nich nie wiemy? Jest to suma najrozmaitszych problemów, z których niektóre już znamy, a niektórych dopiero się domyślamy, a niektóre dopiero zostaną przez nas odkryte. I na przykład w ostatnich dyskusjach uznaliśmy, czy nawet zgodziliśmy się do tego, że zjawisko UFO może być związane także z tym, że ta inteligencja, która nam się objawia i pokazuje nam się i przybywa skądś z bardzo odległej planety, może na przykład wykorzystywać szczeliny w tej płaszczyźnie czasoprzestrzennej i poprzez wymiary, omijając te wymiary, które są dla nas klatką, może do nas tutaj w jakiś sposób docierać. Co oznacza, że może być zupełnie w innej galaktyce i znaleźć się obok naszej planety w przeciągu ułamka sekundy. Właśnie ze względu na taką technologię, która umożliwia im tego typu działanie.
Więc to pokazuje, że nie widzimy i Fermi nie widział tej obcej cywilizacji, bo ciągle jeszcze patrzymy na ten nasz wszechświat dookoła jak mrówka na słonia. Widzimy coś, ale jeszcze nie wiemy, z czym mamy do czynienia i o co w tym wszystkim chodzi. Ale jesteśmy myślę, że na dobrej drodze. Nasza technologia przyspiesza, myślenie na ten temat również przyspiesza i w którymś momencie dokonamy skoku i to będzie ten moment, kiedy wreszcie uda nam się wyskoczyć z tej technologii wysyłania tych chemicznych rakiet. Technologii chyba tak starej, że można ją liczyć w tysiącach lat, bo już Chińczycy wystrzeliwali swoje małe rakietki, używając podobnych zupełnie substancji, które się spalały, żeby wysłać coś daleko gdzieś w powietrze. Może niekoniecznie w przestrzeń kosmiczną, ale idea jest ta sama. My wystrzeliwujemy ciężkie rakiety, które potrzebują masy energii, żeby ledwie wydobyć się na orbitę okołoziemską, wydobyć się z pola grawitacyjnego naszej planety. I w momencie, kiedy to się zmieni, a coraz więcej wskazuje, że jest taka szansa, bo pojawiają się już nowe technologie, nowe silniki, które dziś są eksperymentalne, ale kto wie, co będzie jutro, że nam taką podróż umożliwią. I okaże się, że ten kontakt można nawiązać, ale musimy do niego dorosnąć. Przede wszystkim technologicznie.
Myślę, że to nas w tej chwili najbardziej ogranicza, a technologia niestety ogranicza również patrzenia na tego typu sprawy. Jeżeli technologia czegoś nie umożliwia, nauka mówi, że nie jest to możliwe. Nagle nauka magicznie zmienia zdanie w momencie, kiedy pojawia się technologia, która coś takiego właśnie umożliwia. I to wszystko. I tu kółko się zamyka. Dlatego ten paradoks Fermiego jest tylko takim kalamburem słownym dla mnie. On się zmieni i zmieni się jego wymowa w momencie, kiedy pojawi się technologia, która umożliwi nam przedarcie się przez tą barierę najrozmaitszych wymiarów, podróżowanie z prędkością warp czy zasiedlanie innych, kolejnych planet, na co wskazuje właśnie poszukiwanie egzoplanet. Dziękuję.
[01:16:37] - To może teraz Piotr Cierabiaś. Piotrze?
[01:16:40] - Równanie Drake'a było próbą nadania pewnej wagi poszukiwaniom SETI. Natomiast ono samo w sobie jest raczej eksperymentem myślowym aniżeli czymś, co można traktować w kategoriach poważnych. Dlatego, że równanie Drake'a zawiera bardzo dużą ilość zmiennych, które pozostają niewiadome. Na przykład jedna z wartości odnosi się do ilości cywilizacji, które unicestwiły się po wejściu na pewien etap rozwoju. Skąd my mamy to wiedzieć? Oczywiście, że tego nie wiemy. Nie wiemy także wielu innych spraw, które to równanie obejmuje. I rzeczywiście jest tak, jak mówił Fermi, że niebiosa niepokojąco milczą. I to silentium universalis sprawia nam dość duży problem. Pozostaje pytanie, czy my do końca rozumiemy, albo inaczej.
Pozostaje pytanie, czy my mamy w ogóle mandat do tego, żeby mówić o tym albo nadawać, albo w ogóle wyobrażać sobie, jak inne cywilizacje, jaką drogą mogą się z nami kontaktować. Dlatego, że cywilizacje wyższych rzędów, cywilizacje dużo mniej rozwinięte, cywilizacje, które weszły już na stadium postbiologiczne, nie muszą wcale myśleć w taki sposób jak my. Nie muszą emitować tych sygnałów. Poza tym nie muszą to być cywilizacje, które zasiedlają nasze najbliższe okolice. To prawda, że nasza najbliższa galaktyczna okolica może być tego życia w formie inteligentnej pozbawiona. Dlatego mamy tutaj milczenie kosmosu. NatomiastProblem jest taki – i to jest kolejny mit, który żyje w środowisku SETI, który żyje w umysłach wielu ludzi – że ten kosmos jest cały do ogarnięcia. Ale tak naprawdę kosmos ma prawie 15 miliardów lat i te najstarsze galaktyki pozostają dla nas tajemnicą. Nie wiemy, czy ktoś tam może mieszkać, czy nie i pewnie się długo tego nie dowiemy. Na razie szukamy najbliższych sąsiadów, a nie jest powiedziane wcale, że oni nie mogą być bardzo daleko.
Tutaj już wchodzimy na pewne tematy, które pokazują w zasadzie naszą bezradność wobec pewnych problemów. Oczywiście nauka idzie z pomocą w poszukiwaniu inteligentnego życia nawet na dystans, w postaci między innymi poszukiwania megastruktur, ale o tym będziemy za chwilę mówić. Te ścierające się koncepcje – z jednej strony równanie Drake'a, z drugiej strony paradoks Fermiego – pokazują nam, że cały czas staramy się mierzyć tych kosmitów, nadawać im ludzkie cechy. Staramy się postrzegać ich przez nasz własny pryzmat. Tylko że to nie do końca musi być usprawiedliwione. Tak jak powiedziałem wcześniej, istnieje nie do końca wyjaśnialne z mojego punktu widzenia przekonanie, że tylko SETI i tylko poszukiwanie komunikatów radiowych jest tą dobrą, jedyną słuszną drogą. Nikt nam nie będzie mówił, że jest inaczej. Jest tylko tak albo tak. A tak naprawdę tych koncepcji alternatywnych jest dużo więcej. Kilka z tych koncepcji przedstawiliśmy w naszych rozważaniach o cywilizacjach wyższego rzędu.
Tak naprawdę istnieje bardzo duża grupa astronomów, którzy poszukują odpowiedzi na paradoks Fermiego. I to są odpowiedzi, które nie mieszczą się w polityce SETI Institute, ale które trzeba brać pod uwagę. Jedną z nich jest między innymi to, że obcy mogą istnieć, mogą nas obserwować, ale możemy być albo rezerwatem, albo na przykład możemy być pod płaszczem ochronnym, który mówi, że skontaktują się z nami dopiero wtedy, kiedy sami będziemy mogli eksplorować kosmos i tak dalej. Ta kwestia rodzi wiele kontrowersji i pokazuje, że SETI stało się poniekąd polem do boju ideologicznego raczej, niż do konkretnych rozwiązań i rozważań. Dlatego że, jak się przekonamy za chwilę w dalszej części debaty, jakikolwiek kontakt przez sygnały radiowe, nawet w warunkach kosmicznych, tak naprawdę nie jest do końca opłacalny. To tyle z mojej strony. Marku, co ty sądzisz o paradoksie Fermiego? Czy da się go w jakiś sposób obejść?
[01:22:19] - Trudna sprawa generalnie. Czy da się obejść? Nie wiem, co na ten temat powiedzieć z tym paradoksem. Samo równanie Drake'a jest tylko wskazówką, taką statystyką, ile może być cywilizacji w naszej galaktyce. Tak naprawdę wynik tego równania nie może być konkretną liczbą. To jest tylko mechanizm w zrozumieniu, jak dana cywilizacja może tak naprawdę istnieć, przetrwać, żeby mogła taki sygnał radiowy wysłać. A jeżeli chodzi o paradoks Fermiego „Dlaczego niebiosa milczą?” – trudno mi na ten temat się wypowiedzieć. Bardzo dużo czynników wpływa na to, że nie słyszymy żadnego sygnału. Samo wstrzelenie się w odpowiedni moment czasu. Słuchamy zaledwie 50 lat tego kosmosu i tak naprawdę ten czas może być za krótki, żeby cokolwiek usłyszeć, mimo że tam może być mnóstwo cywilizacji i jest mnóstwo cywilizacji.
Sama kwestia tego krótkiego wycinka czasu, w którym my słuchamy i poznajemy kosmos, jest wystarczającym argumentem za tym, że nic nie słyszymy. Może być takim argumentem. Za mało danych, nawet tych danych nie ma tak naprawdę, po prostu za mały wycinek czasu jest użyty do takich obserwacji, żeby cokolwiek usłyszeć.To jest z mojego punktu widzenia podstawowa sprawa, dlaczego kosmos milczy. Jak to obejść? Być może trzeba cały arsenał użyć do szukania takiego sygnału bądź jakichś oznak nie tylko poprzez sygnał, ale w innym obszarze. Po prostu skoncentrować cały arsenał nauki, jaki mamy, na znalezieniu takiego sygnału. Tego nie robimy. Tak jak kolega wspomniał o Wikingu na Marsie, wydaje się logicznym, jeżeli faktycznie jakiś test był niejednoznaczny, to wydaje się to dosyć logiczne, że powinniśmy cały arsenał wykorzystać do zbadania tej niejednoznaczności na Marsie. Ale tego nie robimy, bo nie zawsze wszystkim naukowcom może zależeć na tym samym. Dla niektórych naukowców niekoniecznie wartością nadrzędną musi być odnalezienie obcej cywilizacji.
I dlatego, nie wykorzystując całego arsenału technologii do nawiązania kontaktu, technologii i wiedzy, być może właśnie dlatego ten kosmos dla nas milczy. Nie potrafimy tego usłyszeć. Ale tak jak mówię, podstawowa sprawa wydaje się dla mnie taka, że po prostu za krótko słuchamy. Sama koncepcja usłyszenia sygnału radiowego wydaje się dosyć wąska, bo cywilizacje mogą się próbować z nami skontaktować na całkiem innych płaszczyznach, o których my zupełnie nie mamy pojęcia. I tak naprawdę ten kosmos może krzyczeć na wszystkie strony, a my jesteśmy za głupi, żeby ten krzyk usłyszeć. Więc dlatego mamy ciszę.
[01:27:35] - Owszem, istnieją próby intensyfikowania prac na polu SETI, między innymi w postaci budowy nowych radioteleskopów. Mowa tu między innymi o sieci radioteleskopu Valena czy też najnowszym chińskim radioteleskopie. Rodzi się jednak pytanie, czy rzeczywiście gdzieś tam w kosmosie istnieje cywilizacja, która chce, ma na tyle odpowiednie zasoby energetyczne i tyle samozaparcia, że chce wysyłać w kosmos sygnały w poszukiwaniu obcej dla siebie cywilizacji?
[01:28:14] - Właśnie, to jest takie założenie, że oni mają taką potrzebę jak my.
[01:28:19] - Właśnie. Trzeba założyć z drugiej strony, że tam musiała się rozwinąć cywilizacja, która nie jest jeszcze bardzo rozwinięta, ewentualnie jest dość mocno rozwinięta i czuje potrzebę jakiegoś wyrażenia się, prawda? Bo tak naprawdę nie można powiedzieć, jakie mogłyby być wymierne skutki SETI, oprócz tego, że są to jakieś, próba wykonania projektu naukowego.
[01:28:47] - Ta kwestia jest tak szeroka, tak ma dużo-
[01:28:52] - Mamy słuchacza na Antonie. Prosimy dać dokończyć wypowiedź panu Markowi i za chwilę oddamy panu głos.
[01:28:59] - Tak, czekam. Nie ma sprawy.
[01:29:01] - Ta kwestia ma dużo czynników, jest bardzo złożona, że tak naprawdę straciłem wątek teraz przez to.
[01:29:11] - Właśnie, trzeba by założyć, że cywilizacja, która rozwijała się gdzieś w kosmosie, podążała bardzo zbliżoną drogą do tego, jak rodziła się nasza cywilizacja.
[01:29:23] - Czekam.
[01:29:24] - Koncepcje są oczywiście różne i zaraz będziemy o nich mówić. Prosimy o wypowiedź naszego słuchacza. Mamy kontakt.
[01:29:31] - Halo, prosimy o wypowiedź. Jesteśmy na Antonie.
[01:29:34] - Ja uważam, że SETI ma bardzo małe szanse usłyszenia sygnału, bo łączność radiowa jest bardzo dobra na krótkie dystanse, czyli na planecie, orbita, planeta macierzysta, na przykład księżyc, bo sygnał radiowy biegnie na przykład do Marsa prawie 30 minut. A mówimy o łączności dalekiego zasięgu, czyli między układami planetarnymi. Pewnie przez nasz układ planetarny biegnie mnóstwo sygnałów, tylko wiele szybszych niż prędkość światła, czyli to się wiąże z łącznością poza przestrzenne, jak w serialu „Star Trek”. Przez nas sygnał przelatuje, tylko my nie jesteśmy w stanie go wykryć. To pierwsza rzecz, że SETI nie może wykryć sygnału, bo nie mamy odpowiednich urządzeń, żeby namierzyć ten sygnał. Dlatego my go nie słyszymy. Indianie w dżungli amazońskiej nie wiedzą, że są satelity nadania. Może teraz, ale 10 lat temu absolutnie nie wiedzieli o tym, że nadaje telewizja telewizja i TVN.
[01:30:35] - My może nawet wyłapujemy te sygnały, tylko nie wiemy, czym one są. Tutaj się kłania zagadka tak zwanych szybkich błysków radiowych, które są wykrywane dopiero od kilku lat i które są bardzo-
[01:30:47] - Ale to jest nadal prędkość światła, a my mówimy o prędkości nadświetlnejŁączności większej niż prędkość światła.
[01:30:56] - To już jest fizyka z pogranicza. Marku, co ty na to?
[01:31:00] - Pod tym kątem, że zaawansowana cywilizacja, która ma między planetami w układzie naszej galaktyki musi mieć szybszą łączność niż prędkość światła, bo to byłoby bez sensu. Wysyłamy maila i czekamy sto lat na odpowiedź. To jest bez sensu. A napęd warp podali w jakichś wiadomościach, że eksperymentalnie na poziomie laboratoryjnym napęd warp został udowodniony.
[01:31:31] - Dziękujemy.
[01:31:34] - Udany i jeszcze będą umieszczone teleskopy na orbicie. Cały rząd teleskopów w ciągu 20 lat, który będzie wyłącznie poszukiwania planet pozaziemskich. Trafiłem też na artykuł, że astronomowie podejrzewają, że odkryli strefę Dysona. Dwa takie miejsca są podejrzane o strefę Dysona. O tych rzeczach chciałem powiedzieć.
[01:31:57] - Dziękujemy za telefon, zaraz się tym zajmiemy.
[01:32:00] - Do widzenia.
[01:32:01] - Dobra, nas stopnia. Będziemy na te pytania odpowiadać. Marku, czy koncepcja zakrzywienia czasoprzestrzeni do komunikacji to jest coś, co wchodzi w grę, jeżeli chodzi o nasze możliwości wykrycia takiego sygnału? Bo poruszamy się tu po bardzo grząskim gruncie tak naprawdę.
[01:32:17] - Tak, to jest pogranicze science fiction.
[01:32:22] - Tak. A druga sprawa, bo tutaj padły takie słowa o komunikatach, których możemy nie wykrywać. Pojawiła się jakiś czas temu zagadka szybkich błysków radiowych. To były bardzo energetyczne emisje. Są bardzo różne koncepcje, które mówią, że mogą one być powodowane przez źródła naturalne. Istnieje też koncepcja, że szybkie błyski radiowe są po prostu błędem teleskopu, który je wyłapuje. Ale jeszcze jedna hipoteza mówi, że ponieważ następują one z pewną matematyczną regularnością, odkryto w nich pewną regularność, taką nie do końca wykrywalną, że one mogą być właśnie formą komunikacji międzygwiezdnej. Bo tak naprawdę to, czego szuka SETI, to nie wiadomości, tylko manifestacje, bo żadna cywilizacja pozaziemska szanująca się, nie będzie się kontaktować z drugą cywilizacją drogą radiową, bo jak powiedział nasz słuchacz, to tak, jak wysłanie maila i czekanie sto lat na odpowiedź. Może chodzi przede wszystkim o manifestację, pokazanie się: hej, jesteśmy. Może lepszą drogą jest poszukiwanie sygnałów optycznych albo megastruktur.
Co ty na to?
[01:33:53] - Manifestacja . Nie widzę w tym momencie logicznego sensu manifestowania się, że tam się jest. Okej, my wysyłamy te sygnały od lat. One dotarły do jakiejś odległości i zanikły. To taka była, powiedzmy, nieświadoma manifestacja. Jeżeli chodzi o te błyski, to nie potrafię się wypowiedzieć, bo nie czytałem o odkryciu takich błysków. Jeżeli chodzi o taką komunikację, jak słuchacz powiedział, ponadświetlną, też nie wypowiem się na ten temat, bo to tak naprawdę są być może pomysły, teorie. Tak samo jak o podróży międzygwiezdnej z użyciem zakrzywienia czasoprzestrzennego. Pomysły są, teorie owszem, ale oczywiście jesteśmy daleko w tyle, jeżeli chodzi o technologiczne rozwiązania do takich prób. Pytałeś jeszcze o optyczne SETI, tak?
[01:35:35] - Tak, między innymi o to, bo istnieje taka koncepcja, która mówi, że ma ono większy sens. Bo tak jak powiedziałem przed chwilą, komunikowanie się na duże odległości nie ma sensu. Dlatego jeżeli jest jakaś cywilizacja, która chciałaby pokazać, że istnieje, to jeżeli zgromadzi odpowiednio silny nadajnik, jeżeli zgromadzi odpowiednie środki energetyczne, to może wysłać taką wiadomość.
[01:36:04] - Wiem, do czego dążysz. Okej, rozumiem.
[01:36:05] - Takim sygnałem. Czy to nie jest lepsza metoda poszukiwania?
[01:36:11] - Mamy kolejnego słuchacza na antenie. Prosimy o wyłączenie radia. Słuchajmy się przez chwilę tylko w telefonie.
[01:36:17] - Tak?
[01:36:18] - Prosimy o wypowiedź. Tak, jesteśmy już na antenie.
[01:36:22] - Dobry wieczór panowie. Seth Shostak to człowiek, o którym można wiele powiedzieć, natomiast nie sądzę, żeby można było o nim powiedzieć, że jest niemądry. Dlatego uważam, iż pan ten wszem i wobec ogłasza, że szuka kieszeni, jednocześnie trzyma rękę w tej kieszeni. Takie jest moje stanowisko w kwestii pana Shostaka i SETI.
[01:36:48] - Dokładniej mówiąc, to co pan ma na myśli?
[01:36:53] - Że kierując się logiką dedukcyjną i w oparciu o wiedzę, która jest dość powszechna
[01:36:59] - Można dojść do bardzo jasnych wniosków. Problem polega na tym, że większość ludzi, jeśli jest w muzeum, stoi metr od obrazu i widzi tylko fragment tego obrazu. Wystarczy przesunąć się kilka kroków i już widać, że jest to dzieło Matejki. Tyle. Logika dedukcyjna. Na podstawie wiedzy, informacji. Trzeba przez parę lat zbierać tą wiedzę, interesować się tym i wtedy nie ma żadnych wątpliwości. Jednym słowem, mogę tak powiedzieć, jestem nikinistą. Przy okazji ukłony dla pana Krisa Nikiny, dla panów pozostałych również. To tyle co chciałem powiedzieć w kwestii.
Pozdrawiam. Do usłyszenia następnym razem. Kłaniam się.
[01:37:41] - Dziękujemy. Marku, dokończ jeszcze tą myśl i oddamy głos Arkowi Paterkowi.
[01:37:48] - Jeżeli chodzi o SETI optyczne, żeby coś takiego realizować, to faktycznie cywilizacja musiałaby skoncentrować bardzo dużo środków na taką manifestację. Można tak to chyba powiedzieć. Musimy sobie uświadomić to, że taki rodzaj komunikacji, czyli wysyłanie impulsu optycznego, musi być realizowany w ten sposób, że wiązka jest w bardzo wąskim spektrum i jest wysyłana tak naprawdę tylko w jednym kierunku. Żeby mieć większy zasięg takiej manifestacji, szukania kontaktu w ten sposób, te wiązki musiałyby być puszczane w bardzo wielu kierunkach i trafienie w ziemię taką wąską wiązką, takim optycznym sygnałem, czy to będzie w postaci impulsów jakiegoś gigantycznego, supermocnego lasera na przykład, to jest wydaje mi się jeszcze mniejsza szansa odkrycia czegoś takiego niż sygnału radiowego. To jest trudna sprawa. Chyba akurat aż takiej wiedzy na ten temat nie mam, żeby wnikać w to, ale wydaje mi się, że to jest jeszcze mniejsza szansa, żeby ta gałąź SETI optycznego w ten sposób odkryła sygnał. Dla mnie wydaje się to jeszcze mniej prawdopodobne, ale być może po prostu za małą mam wiedzę na ten temat. Może ktoś się wypowie szerzej na ten temat.
[01:40:09] - O tych sygnałach optycznych będziemy jeszcze mówić za tydzień, bo parę takich znaleziono. Co ciekawe, też w sferze ufologicznej krążą takie hipotezy, że niektóre z manifestacji mogły być czymś podobnym, ale przełóżmy to na następny tydzień. Arku, padło tutaj bardzo dużo hipotez, bardzo dużo zostało powiedziane o paradoksie Fermiego i o Franku Drake'u.
[01:40:36] - Ja już się zgubiłem, szczerze mówiąc.
[01:40:40] - Właśnie, wszyscy się chyba pogubili. Czy twoim zdaniem jest jakaś odpowiedź na to, dlaczego kosmos milczy?
[01:40:50] - Dla powrotu na tory naszego pytania, bo drodzy państwo, wy tego pewnie nie wiecie, ale na naszej ściśle tajnej liście pytań to jest dopiero pytanie drugie, a jesteśmy na antenie niemal dwie godziny. Ja chciałem się odnieść bezpośrednio do pytania drugiego i tego, jak później zaczęliśmy o Fermim rozmawiać. Bo pierwsze pytanie brzmiało: czy mogłoby dojść do kontaktu? Jaka jest szansa? Pamiętam, że Kris powiedział, że ta szansa jest duża. Ja tu się z Krisem co prawda nie zgodzę, bo równanie Drake'a, oczywiście matematyka królową nauk, ale matematyka matematyką, a życie życiem. Ja jestem zatwardziałym humanistą i teraz mogę powiedzieć tylko tak, że jeżeli chodzi o równanie Drake'a, to tam właśnie były takie ruchome niektóre z tych elementów. Były bardzo ruchome i właściwie niemożliwe do zbadania, czy rzeczywiście jakąś wartość ma taki element dany. Patrząc na równanie Drake'a, to się zastanawiam, ile to właściwie może mieć na rzeczy i do powiedzenia, jeżeli chodzi o możliwości całego programu SETI. Ja osobiście uważam, że nie do końca to będzie działało.
Też dlatego, że dane, które Drake badał, są niebadalne. Umówmy się, że są niebadalne. A co dalej? A co dalej, jeżeli chodzi o Fermiego? Dlaczego te niebiosa milczą? Ja tak kłopotologicznie spróbuję to przedstawić. Jeżeli Drake wziął pod uwagę, że tych potencjalnych cywilizacji, które mogą się z nami skontaktować, jest tyle a tyle, to zadajmy sobie pytanie i wyjdźmy poza element szukania ludzkich elementów w obcych cywilizacjach. Już załóżmy, że one tam rzeczywiście istnieją, ale odejmijmy im trochę tego ludzkiego wymiaru.Co mam na myśli? Mam na myśli to, że po pierwsze właśnie to, co powtarzacie ty i koledzy przez całą naszą debatę do tej pory. Oni niekoniecznie muszą chcieć się z nami skontaktować, nawet jeżeli tam są.
I głównie o to chodzi, że może nawet nie chcą. Dalej kwestia technologii. Też o tym mówimy, że ta nasza technologia jest relatywnie młoda, a jeżeli taka cywilizacja istnieje nie wiadomo ile lat, to być może taką technologię miało albo w ogóle obeszli ten rodzaj technologii. Może to jest zupełnie inny wymiar. Ja już teraz kompletnie idę w takie elementy, które powinniśmy brać pod uwagę, a czasami nie są pod uwagę brane. Jeżeli chodzi tutaj o pana Thermiego, że niebiosa milczą. Może właśnie dlatego milczą. Może dlatego milczą, że my nie mamy wspólnego mianownika. Może chodzi o to. Nie pokuszę się, żeby powiedzieć, że niczego tam nie ma, ale te sygnały radiowe, czy jak tutaj zaczęliście już mówić o takich wizualnych, czy innych.
Nie wiem, czy po prostu nadajemy na tych samych falach. Nomen omen falach, niekoniecznie radiowych.
[01:44:30] - Wspomniani przeze mnie na początku prekursorzy projektu SETI sugerowali, że istnieje pewna linia emisyjna tych sygnałów, zwana linia wodoru. A obce istoty znając budowę kosmosu i wiedząc, że inne inteligentne istoty też mogą dojść do podobnego wniosku w ramach tej linii wodoru, poszukiwali bardzo określonych sygnałów. I to ma być oficjalnie ten wspólny mianownik. Ale panowie, jeszcze zastanówmy się nad jedną rzeczą, która jest ważna przy SETI, bo cały czas tutaj mówimy o tym, czy w ogóle poszukiwanie sygnałów od obcych ma sens, bo komunikacja radiowa w kosmosie na odległości międzygwiezdne jest, nie oszukujmy się, mało praktyczna. Jakie są plusy i minusy takiej formy kontaktu? Czy w ogóle jakieś plusy są? Chris, jakie jest twoje zdanie?
[01:45:37] - To zależy, z której strony na to wszystko popatrzymy. Bo jeżeli chcielibyśmy na przykład SETI uważa, że jest w stanie odebrać sygnał z planety na końcu galaktyki, że istnieje jakieś życie. Załóżmy, że jest niesamowicie wyrafinowana cywilizacja i ta cywilizacja, żeby wysłać do nas sygnał, musi dokonać niesamowitego zużycia energii, wręcz niemalże eksplodować jakąś gwiazdę. I ten sygnał wysłany do nas z czasem będzie coraz słabszy, będzie zanikał, aż wreszcie dotrze do nas w formie niemalże jak bzyknięcie komara. Będzie ledwo wyczuwalny. Czyli tu widzimy, jak wiele energii potrzebne jest do tego, aby wysłać taki sygnał, który byłby rozpoznawalny przez SETI, co pokazuje, że nie tylko jest to niepraktyczne, ale też chyba za bardzo nielogiczne. Gdzieś tutaj SETI się pogubiło w tych swoich celach i założeniach, bo to, co poszukuje tak naprawdę SETI, to czego chce znaleźć, to są określone sygnały, które mają co najmniej szerokość jednego herca, które wskazują na swoje sztuczne pochodzenie. To znaczy, że nie powstały naturalnie, to znaczy, że zostały przez kogoś wysłane. I teraz myślę, że cała ta pułapka związana z SETI, bo ja uważam, że SETI to jest pułapka i myślenie o SETI jako szukanie innej cywilizacji jest pewną swego rodzaju pułapką. Cała ta pułapka została zostawiona na nas w ten sposób, że szukamy i czekamy na sygnał od innej cywilizacji, gdy tymczasem SETI szuka sygnałów od cywilizacji jak najzupełniej naszej.
I teraz, kiedy popatrzymy, zaraz to uzasadnię. Kiedy popatrzymy na to, co się wydarzyło od czasu założenia SETI, czyli od roku 1958. Coś takiego. SETI powstało w którym roku? W 1959 roku, gdzieś około między 1959 a 1960 rokiem. Czyli mamy już sporo lat tego działania, tej organizacji, tej instytucji i tej placówki naukowej. Czyli w ciągu tylu lat możemy w zasadzie pokusić się o jakieś podsumowanie. I podsumowanie jest takie, że SETI nie znalazło żadnego obcego sygnału, nie zidentyfikowało żadnego obcego sygnału w 100%. Oczywiście w przyszłym tygodniu będziemy o tym mówić, że dostali to czy tamto, że coś wskazuje, że być może taki sygnał rzeczywiście został odebrany, ale oficjalnie ciągle tego sygnału nie mamy, więc nie mamy takiego potwierdzenia. Więc po tylu latach w zasadzie należałoby dojść do wniosku, że chyba to doświadczenie się nie udało, bo przez tyle lat co najmniej raz byśmy coś odebrali albo przynajmniej pokazali, że istnieją jakieś szanse na odebranie takiego sygnału.
Tymczasem nic się nie dzieje, anteny działają, jest wokół nich dużo szumu. Reprezentują one właśnie całą masę tej ludzkości, która patrzy z utęsknieniem, wyczekuje na potwierdzenie istnienia życia w przestrzeni kosmicznej. Tymczasem właśnie nic z tego nie ma, a organizacja nadal działa. Teraz słyszymy, że ona ma kłopoty finansowe, że co jakiś czas ktoś ratuje ją z tych kłopotów i zaskakujące jest to, że najbardziej zainteresowane ratowaniem SETI jest właśnie wojsko i to właśnie naprowadza na ślad, po co to wszystko jest. I zaraz też do tego dojdę. To jest następny wątek. Na razie dwa wątki zostawiam. Przechodzę do trzeciego wątku. Trzeci wątek jest taki, żeKontynuując moją myśl, że skoro przez tyle dziesiąt lat tego typu urządzenie nie dało żadnego efektu, w związku z czym chyba nie ma sensu budować urządzeń podobnych, gdy tymczasem takie podobne powstają. Chińczycy właśnie zbudowali FAST, największy teleskop radiowy na świecie, pół kilometra średnicy.
Coś niesamowitego. Budują następny o powierzchni kilometra kwadratowego. Z kolei w Europie budowana jest taka struktura, która się nazywa LOFAR, Low Frequency Antenna Array, i ona jest budowana w kilku krajach naraz, między innymi głównie w Niemczech i Holandii, która ma podobny sposób działania jak SETI. Zastanawiające jest to, dlaczego tego typu urządzenia są budowane, skoro ewentualny ich efekt działania będzie być może taki sam jak SETI, więc są to wyrzucone pieniądze w błoto. A jak wiemy, w naszych ziemskich sprawach, zupełnie ziemskich i zupełnie przyziemnych, że jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze i nikt by sobie tak tych pieniędzy nie wyrzucał, gdyby nie widział z tego jakiegoś efektu. I tutaj powracam do tych dwóch moich wątków, które zostawiłem na chwilę na boku. Co się za tym kryje? Według mnie to, co się za tym kryje, to wszystkie tego typu urządzenia są stworzone rzeczywiście do wyłapywania sztucznych sygnałów, ale są to sygnały pochodzące od naszych własnych pojazdów, których coraz więcej jest w przestrzeni kosmicznej i coraz więcej z nich są to pojazdy tajne. Są to pojazdy nie tylko tajnych projektów wojskowych, ale i czarnych projektów, o których w ogóle się nie pisze i w ogóle się nie mówi. Jednakowoż takowe istnieją.
Taki przedsmak tego typu projektu mamy w przypadku amerykańskiego samolotu kosmicznego X-37B, który lata sobie po przestrzeni kosmicznej, spędza w takiej przestrzeni ponad rok, ląduje jak gdyby nigdy nic i oficjalnie nie komunikuje się z Ziemią. Ma zaprogramowany lot, robi jakieś tajemnicze doświadczenia i wraca z powrotem. O tym samolocie wiemy, widzieliśmy jego zdjęcia, natomiast możemy założyć, że czegoś jeszcze nie widzieliśmy. Możemy również założyć, że ten samolot kosmiczny posiada komunikację, która działa poza sferą nadajników i odbiorników, które są najczęściej i najpowszechniej używane w przypadku na przykład sterowania projektami najrozmaitszymi kosmicznymi. Ma to olbrzymie i zasadnicze znaczenie, dlatego że umożliwia, a ponieważ mamy wielki wyścig w kosmosie, umożliwia konkurentom bądź uniemożliwia śledzenie takiego obiektu i sprawdzanie, co on tak naprawdę na tej orbicie okołoziemskiej robi, czy gdzieś może wylatuje dalej. Także myślę, że to dotyczy właśnie tego. Zwłaszcza że Chińczycy mają olbrzymie ambicje kosmiczne. Wysłali właśnie drugą swoją stację kosmiczną w przestrzeń okołoziemską. Jedna co prawda w przyszłym roku spadnie na Ziemię, ale wymienili ją na nową. Chcą wylądować na Księżycu, także mają ambicje, chcą wylądować na Marsie.
Rosjanie też się odgrażają. Także każdy szuka możliwości, ażeby móc w jakiś sposób utajnić swój program kosmiczny, utajnić go do tego stopnia, żeby konkurencja nie była w stanie nie tylko dowiedzieć się, co jest grane, co jest robione, jakie doświadczenia czy jakie działania są prowadzone w kosmosie, ale także przede wszystkim w przypadku jakiegoś konfliktu. A widzimy, kiedy popatrzymy wiadomości telewizyjne, że taki konflikt niemalże wisi na włosku, aż strach oglądać wiadomości w dzisiejszych czasach. Ta wojna przeniesie się, będzie nie tylko na Ziemi, ale przeniesie się także w przestrzeń kosmiczną, gdzie potrzebna jest możliwość przesyłania informacji i sygnałów, które będą bezpieczne przed systemami przeciwnika. Znaczy, że ktoś ich nie odczyta. Będą miały na tyle skomplikowany sposób ich nadawania i odbioru, ażeby uniknąć takiego wykrycia, a jednocześnie móc ukryć swoje instalacje i swoje urządzenia w przestrzeni kosmicznej do najrozmaitszych działań, począwszy, tak jak powiedziałem, od eksperymentów, skończywszy na atakowaniu innych satelit, co jest również możliwe. W tej chwili w rozwoju technologii kosmicznej mamy także nową nie tyle modę, co pewien rodzaj trendu, gdzie w przestrzeń kosmiczną wstawia się mikrosatelity. Minimalne urządzenia, które robią absolutnie jedną i wyłącznie jedną rzecz, natomiast jest ich wiele i połączone są ze sobą i wszystko to razem daje ten pewien określony efekt, który jest oczekiwany przez tych, którzy wysłali taką satelitę w kosmos czy taką serię satelit w kosmos. Teraz również te mikrosatelity trzeba jakoś kontrolować. I tego typu urządzenia, właśnie jak anteny SETI czy te wszystkie inne zbudowane prawdopodobnie według mnie mogą służyć do czegoś takiego.
I dlatego, krótko mówiąc, troszkę torpeduję dzisiejszy nasz temat, ale wydaje mi się, że porozumienie się radiowe, zresztą to stały słuchacz „Teorii chaosu”, pozdrawiam, zauważył w absolutnie fantastyczny sposób, że porozumiewanie się radiowe z kimś z odległej planety jest absolutnym anachronizmem. Jest nielogiczne, ponieważ sygnał radiowy nie tylko zanika, ale jednocześnie trwa w czasie, zanim doleci do miejsca przeznaczenia. Do tego dochodzi jeszcze inny fakt, mianowicie taki, że nasz Układ Słoneczny przypomina coś w rodzaju takiej klatki, dlatego, że tuż za naszą Ziemią i za Marsem istnieje ten pas asteroidów, a na końcu naszego Układu Słonecznego mamy potężny Pas Kuipera, czyli są to mini planety, asteroidy, planetoidy, odłamki lodu.Jest tego dużo, jest to bardzo gęste, co jednocześnie tworzy coś w rodzaju niemalże klatki Faradaya i ma możliwość odbijania najrozmaitszych sygnałów radiowych, które mogłyby lecieć w naszą stronę, bądź deformowania ich do tego stopnia, że nie będą one odczytywane na Ziemi. To może być także jedna z odpowiedzi na pytanie, dlaczego jeszcze nic nie wysłuchaliśmy konkretnego z kosmosu. Właśnie dlatego, że zwłaszcza Pas Kuipera był w stanie zatrzymać coś takiego. Dziękuję.
[01:55:43] - Mamy kolejnego słuchacza na Antonie. Jesteśmy już na Antonie. Bardzo prosimy.
[01:55:46] - Dobry wieczór. Mam takie pytanie, panowie. Tak się zastanawiam, bo słucham cały czas was i się zastanawiam, czy program SETI nie jest przypadkiem tak dziwnie skonstruowanym programem, żeby cały czas chciał szukać, pomagać, dociekać, a w swoim jak gdyby... Halo?
[01:56:05] - Tak, słuchamy. Prosimy dokończyć pytanie. Mamy chyba jakiś problem. Halo?
[01:56:11] - Halo?
[01:56:12] - Tak. Prosimy dokończyć pytanie.
[01:56:15] - Prosimy słuchać tylko w telefonie przez chwilę.
[01:56:18] - Dobrze. Właśnie tak zastanawiam się, czy program SETI nie jest tak specjalnie skonstruowany, żeby był dla ludzi, a jednak w rzeczywistości jest przykrywką dla rządu, dla innych spraw, że jednak obcy są wśród nas, a jednak jest to takie trochę ściemnianie, mówiąc ogólnie.
[01:56:42] - Dziękujemy. Zaraz się do tego odniesiemy.
[01:56:44] - Dziękuję.
[01:56:45] - Dziękujemy. Pozdrawiamy. Panowie, wróćmy na chwilę jeszcze do tych poszukiwań radiowych, bo formalnie to rzeczywiście może się wydawać anachronizmem, ale z drugiej strony jest to najprostsza metoda, poszukiwanie emisji radiowych od obcych cywilizacji. Problemem jest oczywiście skala poszukiwań i to zawsze był i będzie problem. Teraz się próbuje ten problem rozwiązać między innymi przez wspomniane sieci, między innymi radioteleskopowe i inne sieci nasłuchowe. Ale pozostaje taka kwestia, czy rzeczywiście warto zmierzać dalej w tą stronę? Czy czasami nie wkładamy zbyt dużych wysiłków w poszukiwania emisji radiowych od obcych, nie zwracając uwagi na inne potencjalne dowody? Marku, jak uważasz, czy istnieje sens poszukiwania i nadawania sygnałów radiowych w kosmosie? Bo my wiemy, że SETI poszukuje czegoś bardzo wąskiego i zdajemy sobie też sprawę, że przecież były takie sytuacje na przestrzeni lat, kiedy na przykład kwazary w latach 60. wprowadzały astronomów w błąd wielokrotnie i wielokrotnie pojawiały się sugestie, że to mogą być właśnie emisje od obcych cywilizacji, a tak naprawdę były to źródła naturalne.
SETI szuka bardzo określonego sygnału. Pytanie, czy wysyłanie takich sygnałów i poszukiwanie ich jest technicznie zasadne i czy to jest optymalna metoda kontaktu międzygwiezdnego?
[01:58:41] - Kontaktu? To nie jest optymalna metoda, bo to prosty fakt ograniczenia prędkości światła. Więc tak jak już żeśmy wcześniej wspominali, najprostsza rozmowa bardzo długo by trwała. Czy ma sens znalezienie takiego sygnału, śladu po obcej cywilizacji w ten sposób, za pomocą fal radiowych? Trudno powiedzieć, czy to ma sens. To jest próba. W różny sposób próbujemy. Od wysyłania statków gdzieś daleko, Voyagerów, które już są w przestrzeni międzygwiezdnej, po słuchanie, znalezienie jakiegoś sygnału.
[01:59:37] - A może inaczej sformułuję to pytanie: czy twoim zdaniem cywilizacja, która trochę przewyższa nas w rozwoju, może nie bardzo, ale trochę, czy ona nadal będzie celować w projekt SETI w takiej formie, jak my go znamy? Czy nadal będzie wysyłać sygnały radiowe?
[01:59:54] - Nie, myślę, że nie. To też jeszcze zawęża samo w sobie możliwość odkrycia, bo i cywilizacje mogą być mniej zaawansowane, to na pewno ich nie usłyszymy w tych założeniach, jakie są, że muszą mieć przynajmniej radio, żebyśmy usłyszeli ich. Okej, ale też mogą być cywilizacje, bardzo dużo takich cywilizacji, które są starsze i które są bardziej zaawansowane, a więc ich komunikacja jest na całkiem innym poziomie i trudno powiedzieć. Jest to, wydaje się, bardzo nielogiczne, żeby nadal taką formę próbowały zastosować do kontaktu, bądź po prostu używały fal radiowych nadal. Może to nie musiałby być cel kontaktu z inną cywilizacją. To tak samo, jakbyśmy nadal używali powszechnie bardzo telegrafów. Coś takiego jest. Jesteśmy na znacznie wyższym poziomie i używamy już innej technologii, a tamta już poszła w zapomnienie. Tak że starsza technologia, starsza cywilizacja, bardziej rozwinięta-
[02:01:17] - Witam serdecznie.
[02:01:18] - Nie będzie chyba chciała raczej
[02:01:22] - Próbować się kontaktować z kimś w taki sposób. To dla nas dodatkowo zwęża szansę na odkrycie takiej cywilizacji, których może być naprawdę niewiele, które jeszcze używają radia.
[02:01:41] - Arku, nazbierało nam się mnóstwo wątków. Z jednej strony sens używania sygnałów radiowych do komunikacji międzygwiezdnej na ogromne odległości i z drugiej strony różne tematy poboczne. Jak odniesiesz się do tego, czy poszukiwanie sygnałów radiowych w takiej ogromnej skali ma sens? Bo przecież mogliśmy być bombardowani takimi sygnałami w epoce, kiedy radia jeszcze nie było. To też jest możliwość. To jest jedna z odpowiedzi na paradoks Fermiego.
[02:02:15] - Oczywiście. À propos tych sygnałów radiowych, to ja od swojej pierwszej wypowiedzi staram się delikatnie przemycić moje zdanie, że to jest troszeczkę archaiczny sposób szukania. Kilka razy już użyłem sformułowania „romantyczny sposób”, jednak archaiczny i wydaje mi się, że niestety, ale skazany na zderzenie się z taką ścianą. Tak w skrócie, bo tutaj często powtarzamy po sobie te rzeczy, uważam, że używanie sygnałów radiowych jest niestety spisane na straty i niektóre cywilizacje, zakładając, że faktycznie istniały bądź istnieć będą, to być może niektóre miały tysiące lat temu, setki tysięcy lat temu, miliony lat temu taką technologię. Może nie miały tej technologii w ogóle, bo poradziły sobie inaczej. Też mówiłeś o tym wspólnym mianowniku, a niektóre może jeszcze na to nie wpadły. Jakie tutaj mielibyśmy teraz wątki poboczne poruszyć? Mam nadzieję, że nie będzie wątku pobocznego telefonu ostatniego słuchacza, bo dostaliśmy sygnał dźwiękowy, wydaje mi się, od tej cywilizacji.
[02:03:35] - Sprawy rodzinne rozsądzane poza anteną. Sygnały poboczne były na przykład takie: od poprzedniego słuchacza było pytanie, czy za SETI może się kryć tak zwane drugie dno. I telefon od jeszcze wcześniejszego słuchacza, który mówił, że Szostak jest w zasadzie ręką, za którą chwyta się deski. Ręką tonącego.
[02:04:02] - Umówmy się tak, że nie możemy chyba jednoznacznie powiedzieć, że nie ma tu żadnej teorii spisku. Tu by się nasz kolega Claude Monet pewnie mógł wypowiedzieć na ten temat, bo zakładam, że on pewnie niejedną teorię na temat SETI słyszał. Nie możemy jednoznacznie powiedzieć, że SETI to jest program, który na pewno jest w 100% jasny i czysty. To jest właśnie ten ciekawy motyw, że SETI powstało w 1959, tak? Z tego, co pamiętam. Czy 1969? Nie pamiętam teraz. Chyba to był 1959 rok, kiedy zaczęto eksperymentować w programie SETI. I przez tyle lat jest cisza w eterze. Są te sygnały, o których mówicie, że za tydzień słuchacze się dowiedzą, ale to też nie jest wykluczone, że faktycznie jest to jakaś-
[02:05:08] - Halo?
[02:05:09] - O, znowuż słuchacz.
[02:05:10] - I kolejny słuchacz. Może rozpierdać. Chyba że-
[02:05:16] - Dajmy powiedzieć słuchaczowi.
[02:05:18] - Na złączce, Tomasz. Bardzo fajna audycja. Dzięki, że prowadzicie coś takiego. Słuchajcie, jedno pytanie: czy jeżeli SETI znajdzie jakiś kontakt z cywilizacją pozaziemską, czy uważacie, że my się o tym dowiemy? Czy zostanie to wykorzystane dla interesów politycznych czy wojskowych służb?
[02:05:44] - To może na szybko Arek odpowie, a potem ja dwa zdania rzucę, bo nam się przeciąga ta audycja.
[02:05:52] - Zależy oczywiście, jaki to będzie sygnał, bo jeżeli to będzie sygnał jasny, przejrzysty i będzie zawierał informacje, które nie do końca będą wygodne i bezpieczne dla gatunku ludzkiego i dla naszego bytowania na planecie Ziemi, nie wydaje mi się, to jest oczywiście znowu moje gdybanie, że oni taką wiadomość, taki przekaz by puścili dalej. Tutaj na pewno by się Chris wypowiedział, że wtedy wojsko nalega, żeby SETI dalej nadawało, bo być może czeka na coś takiego. Natomiast jeżeli otrzymano by przekaz, który niewiele by mówił, właściwie byłby-
[02:06:39] - To byśmy się o tym dowiedzieli pewnie.
[02:06:41] - Oczywiście, byśmy się o tym dowiedzieli, bo po prostu by było: „Hej, zobaczcie, po tylu latach zaczynamy funkcjonować. Dostaliśmy jakiś przekaz. Nie wiemy, co to jest, ale dostaliśmy przekaz, czyli nasze istnienie ma jakąś podpórkę. Coś się udało osiągnąć”.
[02:06:58] - Ale słuchaj, może z drugiej strony taka komunikacja istnieje, my po prostu o niej nic nie wiemy.
[02:07:04] - A czy taka komunikacja-
[02:07:06] - Może to nie jest wykluczone
[02:07:06] - ... takiej informacji spowodowałaby nieprzewidziane skutki, w postaci na przykład paniki wśród społeczeństwa?
[02:07:13] - Zgadza się. Dobrym przykładem jest Biblia. Tam mamy duży opis cywilizacji pozaziemskiej. Jest to po prostu Bóg.Bóg i jego aniołowie i archaniołowie.
[02:07:25] - Aha, dziękujemy za telefon. Mieliśmy takie pytanie dzisiaj na liście. Okroiliśmy naszą listę o to pytanie. Ale dziękujemy.
[02:07:37] - To ja również dzięki. Do widzenia.
[02:07:39] - Pozdrawiamy. Rzeczywiście to jest problem, dlatego że wiele osób myśli, że odsumujemy sygnał, a jutro poinformuje o tym rano TVN, że otrzymaliśmy sygnał. Sprawa jest poważna, dlatego że Jill Tarter, która jest matką projektu SETI, tak jak Drake był ojcem, ona już jest emerytowanym naukowcem, ale odcisnęła znaczne piętno na tych badaniach. Była osobą, która przez lata próbowała wprowadzić coś takiego jak pewien protokół odpowiedzi na ewentualne otrzymanie sygnału od obcych istot. I w zasadzie istnieje nieformalna zgoda na to, że po otrzymaniu sygnału przez któryś z ziemskich radioteleskopów nie wolno na niego odpowiadać. To po pierwsze. Po drugie trzeba poinformować o tym inne ośrodki naukowe. Po trzecie trzeba sprawdzić, czy sygnał się powtarza. Zwykle się nie powtarza, ale będziemy o tym mówić za tydzień. Po czwarte, nie należy na początku mówić o tym ludziom i po piąte, sprawa wymaga wielkiej delikatności.
Natomiast wydaje mi się, że komunikacja radiowa z obcą inteligencją to jest problematyczna kwestia, dlatego że tak jak powtarzaliśmy kilka razy, odpowiedź na pytanie, kiedy ja bym na przykład stał na Ziemi i krzyknąłbym: „Kosmici, dzień dobry”, to by leciało i dotarłoby do niego, na przykład kilka pokoleń by minęło, a oni by otrzymali dopiero moje „dzień dobry”. Kiedy on by odpowiedział, to minęłoby kolejne kilka pokoleń. To jest zupełnie nieefektywna forma wymiany informacji. Pewnie są lepsze. Ale powróćmy może do kolejnej kwestii, takiej już bardzo ufologicznej. Marku, kolejne pytanie proszę, bo nam się debata dzisiaj trochę przeciąga.
[02:09:56] - Dobry wieczór, jesteśmy już na antenie.
[02:09:57] - Dobry wieczór, witam wszystkich słuchaczy i panów współprowadzących, współredagujących. Darek Ossowski z Włocławka się kłania. Czy mnie słychać jeszcze?
[02:10:14] - Słychać pana, słychać.
[02:10:15] - Tak, witamy serdecznie.
[02:10:17] - To bardzo fajnie. Proszę panów, mi przyszła do głowy taka hipoteza ostatnio modnej symulacji rzeczywistości. Na pewno panowie słyszeliście o tym. I tak się zastanawiałem, czy obniżona aktywność SETI, ten lekceważący stosunek do relacji o zjawiskach, to nie jest wynik jakiegoś odnalezienia potwierdzenia na to, gdzie te autorytety SETI i naukowcy dochodzą do wniosku, że skoro jest to symulacja, to w zasadzie nie ma sensu badać tego dalej, bo to jest rzeczywistość, nazwijmy to wirtualna. To po pierwsze. A po drugie nie wiemy, kim jest, użyję takiego słowa, admin, który może poczuć się sprowokowany do podjęcia jakiejś interwencji, naprawy błędu w oprogramowaniu, co by skutkowało wstrząsem co najmniej dla naszej cywilizacji, jeśli nie całego wszechświata. Może to takie obawy? Co panowie o tym myślicie? To jest bardzo fajne, mi się wydaje.
[02:11:44] - Chyba w tamtym programie poruszyliśmy taki wątek, który mówił, że relacje, które napływają do nas odnośnie takiej kwestii jak UFO czy obca inteligencja, są tak niespójne, że trudno z nich wyciągnąć jakiś wniosek. I takim jednym z krańcowych wniosków na temat tego, dlaczego to wszystko jest takie dziwne i dlaczego to wygląda tak, jakby ktoś nas bombardował jakimiś informacjami, żeby nas na przykład sprawdzić, jak my zareagujemy, jest to, że rzeczywiście jesteśmy osadzeni w pewnym czymś w rodzaju wielkiego eksperymentu, którego nadzorca, którego programista chce w ten sposób sprawdzić nas czy coś w tym stylu. Natomiast wydaje mi się, że rozważania są dobre, ciekawe, ale problem w tym, że są holender nieweryfikowalny, dlatego że nawet ci, którzy stworzyli koncepcję wirtualnego wszechświata, twierdzili, że tak naprawdę dla nas jako istot osadzonych w środku nie ma żadnego znaczenia, czy to jest symulacja, bo my w tym żyjemy. Nie możemy się z tego wyrwać w żaden sposób. Teraz pytanie, może inaczej bym to zaprezentował. Może my nie tyle jesteśmy osadzeni w symulacji, co jesteśmy osadzeni w strukturze, której nie do końca rozumiemy. I to może nie jest symulacja, ale może to jest coś znacznie większego, że kosmos nie tylko ma tą stronę materialną jako skupisko gruzu i kamieni.Ale też może mieć jakąś strukturę związaną ze sferą działania świadomości, o czym pisze bardzo szeroko doktor Danuta Adamska-Rutkowska, między innymi w swojej nowej książce. Jak ona się nazywa ta książka? „Naukowe dowody na wielowymiarową świadomość” coś takiego. Kochanie moja nowa książka.
Polecam.
[02:13:51] - Ja tutaj przepraszam, wejdę w słowo panu. Przepraszam. Miałem przyjemność słuchania debaty z udziałem pani doktor na temat świadomości. Także jakieś pojęcie mam, powiedzmy na ten temat i w pełni się zgadzam z pańską teorią i nie upieram się. Ta symulacja to jest po prostu hasło. To nie jest jakiś taki konkretny mój wniosek czy hipoteza, tylko takie hasło. Bo ja sobie sam dla siebie szukałem czegoś w rodzaju wytłumaczenia i bardzo wygodne by to było, bo to by było rozwiązaniem dla wszelkich zjawisk, które tak zbiorowo nazywamy paranormalnymi. Dałoby się łatwiej przynajmniej wytłumaczyć jako taki matrixowy błąd systemu albo ingerencji właśnie jakiegoś administratora, powiedzmy coś takiego. No to ja już skończyłem swoją wypowiedź. Proszę o kontynuowanie.
[02:14:59] - Dziękujemy. Pozdrawiamy serdecznie. Mam nadzieję, że odniesiemy. Wie pan, odniesiemy się do tego problemu, o którym pan mówi w audycji, która będzie miała miejsce prawdopodobnie. Szerzej oczywiście się odniesiemy, która będzie miała miejsce prawdopodobnie 20 listopada. Tam jest zaplanowana wtedy audycja „Czy jesteśmy czyjąś własnością?” Także zapraszam w SETI w niedysposanie.
[02:15:23] - Jeśli się nie mylę, to na INF-rze był poruszany ten temat.
[02:15:27] - Też był, tak. To jest cytat z Charlesa Forta, bardzo kontrowersyjny i ta audycja też będzie bardzo kontrowersyjna. Także już zapraszam dzisiaj wszystkich. Życzę dobrej nocy.
[02:15:40] - Serdecznie dziękuję wszystkim. Również dobrej nocy, pozdrawiam wszystkich słuchaczy przede wszystkim. Dobranoc.
[02:15:46] - Pozdrawiamy. Dobranoc. My tymczasem przeskakujemy do kolejnego pytania, takiego już bardziej ufologicznego panowie, dlatego że my cały czas mówimy o tym, że kosmici gdzieś są, może są na jakiejś odległej planecie, żyją sobie tam, może się między sobą tłuką nawet tak jak my. I tak dalej. Ale SETI nie podejmuje tematu o tym, że obce istoty, obca inteligencja, może nawet na bardzo zaawansowanym poziomie, o czym wspominał przed chwilą pan Darek, może nie tylko nas obserwować, ale może nawet w jakiś sposób na nas oddziaływać, czego my do końca nie rozumiemy i nie czujemy. Dowodem mogą być wszelkiego rodzaju zjawiska paranormalne. Panowie, pytanie do Chrisa, jeżeli już wrócił. Aha, przepraszam. Tutaj widzę komunikat od Darka. Także to pytanie zadam Arkowi, który ma ograniczone możliwości czasowe dzisiaj.
Arku, czy twoim zdaniem paradoks Fermi'ego da się obejść hipotezami, które mówią, że obcy tak naprawdę nie muszą się z nami kontaktować i komunikować, bo nie mają w tym żadnego celu? My się nie komunikujemy na przykład z mrówkami. Nie wysyłamy poselstwa do stad goryli górskich, tylko je po prostu bezczelnie łapiemy i chipujemy albo badamy. Czy kosmici również mogą nie czuć takiego przymusu? Czy mogą nas traktować jako zwierzynę lub rezerwat? Jak jest twoim zdaniem?
[02:17:35] - Oczywiście może być tak, jak mówisz. Pamiętam jedną z pierwszych debat, kiedy w ogóle głównym naszym tematem były cele obcych i myśmy wtedy poruszyli całe mnóstwo różnych, absolutnie różnych czasami od siebie nawet teorii. Ta teoria, powiedzmy, rezerwatu też była. Oczywiście ta teoria, że oni już kiedyś tu przecież byli i oni zasiedlili, to na pewno Chris się na ten temat wypowie i zaleci znowu jakimiś starożytnymi cywilizacjami, które mają jakoby informację, że tak to się stało. Faktycznie może tak być, jeżeli mamy tutaj teraz szukać tego wspólnego mianownika, nazwijmy to, ludzkiego. Tak jak powiedziałeś, my nie czujemy się w obowiązku z każdym gatunkiem zamieszkującym nasz świat wchodzić w relacje i szukać sposobu na komunikowanie się z nim. Tak jak tu wspomniałeś chociażby o mrówkach. W jaki sposób mielibyśmy się komunikować z mrówkami? Czy mielibyśmy im postawić jakieś znaki, czy właśnie mielibyśmy zbadać sposób komunikacji mrówek, tak jak badamy na przykład sposób komunikacji delfinów? Oczywiście w celach naukowych.
Nauka oficjalna zajmuje się takimi rzeczami, ale my jako tacy zwykli zjadacze chleba nie czujemy absolutnie tej potrzeby i tego w ogóle nie robimy. Zerknę jeszcze na to pytanie, jak ono wyglądało na naszej liście pytań. To było pytanie szóste, widzę. Gdzie mamy szukać tych oznak istnienia najbardziej rozwiniętych kosmitów? To jest dobre pytanie. To jest pytanie gwóźdź w tym momencie. Gdzie możemy szukać tych oznak? Oczywiście, tak jak mówiłeś.Istnieje możliwość ewentualnej obserwacji rezerwatu i że mielibyśmy być rzekomo obserwowani. Tu moglibyśmy się odnieść do ewentualnych nagrań czy zdjęć, które nie zostały jednoznacznie określone jako fake'i. Wiele relacji osób, które też były często w debatach poruszane o bliskich spotkaniach, o chipowaniu i tak dalej.
Myślę o takich elementach, że to one mogą być kluczowe, jeżeli chodzi o szukanie tych oznak. Też to, co już wspomniałem, o czym pewnie nasz kolega zza oceanu się rozwinie, czyli o tych sygnałach, które miały zostawić starożytne cywilizacje na świecie dla potomnych. Być może tutaj powinniśmy tego szukać. Być może powinniśmy na te elementy patrzeć w taki oto sposób. Trudno mi w tej chwili odpowiedzieć, ale są to oczywiście teorie, o których mówimy właściwie od momentu rozpoczęcia debat ufologicznych. Tak jak powiedziałeś, ja mam ograniczone możliwości czasowe. Czy jest jeszcze jakieś pytanie, na które chcielibyście, żebym odpowiedział? Spróbuję to zrobić teraz, zanim się zdematerializuję na Skypie.
[02:21:01] - Może to pytanie, które się już pojawiło. Jak oceniasz to SETI aktywne, czyli wysyłanie wiadomości w kosmos przez ludzi. Czy rzeczywiście kryje się w tym jakieś potencjalne niebezpieczeństwo, czy raczej Hawking przesadza?
[02:21:21] - Ja do tego też się próbowałem odnosić i oczywiście na początku tego SETI aktywnego przyświecał temu jakiś cel. Może troszeczkę naiwne myślenie, że sposób, w jaki my wysyłamy te informacje, da nam większą szansę na odpowiedź. Nie uważam, żeby to było jakieś zagrożenie. Co prawda osoby, które twierdzą, że nasze wysyłanie informacji o naszym świecie, o nas jako o gatunku, to jest podawanie siebie na tacy potencjalnie niebezpiecznej cywilizacji, która mogłaby ewentualnie nam tutaj zrobić dzień niepodległości. Ale nie uważam, żeby było to jakieś zagrożenie, bo moim zdaniem, jeżeli cywilizacja, która miałaby wobec nas złe zamiary, a byłaby wysoce zaawansowana cywilizacyjnie, na pewno bardziej zaawansowana niż my, to takie informacje o nas mają pewnie od tysięcy lat i być może robią sobie właśnie obserwowanie nas przez szybkę, przez szkło w formie rezerwatu. Także wydaje mi się, że takie mówienie, że nie wysyłajmy informacji, nie wysyłajmy wiadomości o nas, nie pokazujmy się wszystkim, to jest trochę przesadzone. Oczywiście to jest moje zdanie. Możecie się zgodzić, możecie się nie zgadzać. Ja dziś jestem z doskoku w tej audycji i też dlatego mam troszeczkę mniej czasu. Jeżeli pytań więcej nie ma, to ja się będę pomalutku żegnał.
Zostawię was może jeszcze na odsłuchu. Także dziękuję za zaproszenie. Bardzo miło było was znowu usłyszeć i bardzo miło było usłyszeć stałego słuchacza. Cofnąłem się parę lat w przeszłość. Mam nadzieję, że usłyszymy się niedługo. Także ze słuchaczami również się żegnam. Dziękuję. Gratuluję wam pobicia rekordu i do usłyszenia.
[02:23:16] - Arku, wypowiedz jeszcze adres swojego programu na YouTubie.
[02:23:21] - Tak, zapraszam do mojego vloga, programu „Poznajemy nieznane”. Troszeczkę ostatnio zaniedbany, ale parę materiałów może was zainteresować. Jeżeli znajdę chwilkę czasu wolnego od pracy zawodowej, mam nadzieję, że coś może się jeszcze do końca tego miesiąca pojawi. Nie obiecuję, ale mam nadzieję, że coś damy radę zrobić. Troszeczkę się ostatnio zmieniła tendencja na kanale, ale to raczej eksperymentalnie. Myślę, że wrócę do tego, co proponowałem wam wcześniej, co się spotkało z waszym zainteresowaniem. Także dziękuję i zapraszam. Dziękuję panowie jeszcze raz za rozmowę. Bardzo było miło.
[02:24:05] - Dziękujemy i pozdrawiamy i dobrej nocy.
[02:24:07] - Dziękujemy również.
[02:24:09] - Dzięki panowie. Do usłyszenia.
[02:24:10] - Do usłyszenia. Cześć.
[02:24:12] - Panowie, taka sprawa. Obejście paradoksu Fermiego. Z jednej strony powiedzieliśmy, że obcy mogą nas obserwować, z drugiej strony są jeszcze inne możliwości. Jedna z nich mówi, że ich po prostu nie ma, bo jesteśmy tutaj z jakichś przyczyn sami. I może zasada antropiczna działa, że ktoś tam w kosmosie zdecydował się nastawić te wszystkie tryby tak, żebyśmy powstali my, ale nie wiadomo, czy powstał ktoś jeszcze. Kolejna sprawa. Może być również tak, o czym ostatnio się dość rozpisano przed paroma miesiącami, że ludzkość jest jedną z najstarszych inteligencji w kosmosie i to być może my musimy rozpocząć jakąkolwiek komunikację międzygwiezdną. Innymi słowy, obcy, którzy mogą odebrać sygnał, dopiero rosną, dopiero się rozwijają i to my może powinniśmy ich szukać. Jest jeszcze kilka innych potencjalnych odpowiedzi na to, dlaczego kosmici się nie komunikują. A ja chciałbym poznać wasze zdanie.
Chris, jak to jest według ciebie, czy rzeczywiście obcy mogą mieć na nas oko i mogą milczeć?Tylko dlatego, że nas obserwują. Czy może jest tak, że gdzieś oni dopiero rozwijają się na swoich planetach i to my będziemy pierwszymi zdobywcami kosmosu?
[02:25:51] - Jest bardzo sympatyczna ta teoria, że Ziemia jest rezerwatem. Jesteśmy obserwowani przez kosmitów i w sumie tak naprawdę oni nie za bardzo się nami zajmują, bo w żaden sposób nie stanowimy dla nich ani konkurencji, ani zagrożenia. Aż do momentu, kiedy zaczynamy dorównywać im technologicznie, bądź przynajmniej mamy taką perspektywę, że gdzieś w określonej przyszłości rzeczywiście to zrobimy. I to się kojarzy z wysypem UFO od końca lat 40., kiedy to okazało się, że człowiek osiągnął coś takiego jak broń atomowa, czyli zaczął rzeczywiście zmieniać coś na olbrzymią skalę. Może doprowadzić nawet do tego, że zniszczy nie tylko naszą planetę, ale może zniszczyć inną planetę bądź może uzyskać jakiś inny kolejny efekt dzięki temu, że jest w stanie rozszczepić jądro atomu. I to już powoduje, że to zainteresowanie wzrasta naszą cywilizacją. Jeśli chcieć myśleć o nas jako o kimś bardzo unikalnym w kosmosie, jako o najstarszej cywilizacji, wydaje się to być trochę dziwne myślenie, dlatego że ono kompletnie odrzuca wszystko to, co wydarzyło się w przeszłości. Spójrzmy na najstarsze starożytne przekazy. Wszystkie one mówią o tym, że istnieje jakaś bardzo zaawansowana inteligencja, która pochodzi nie z tej Ziemi. Jest z kosmosu.
Ktoś tu wspomniał w dzisiejszej naszej dyskusji, chyba słuchacz, który do nas dzwonił, o tym, że chociaż Bóg jest właśnie reprezentantem cywilizacji pozaziemskiej. W każdej mitologii większość tych wszystkich bogów, z którymi mamy do czynienia, jest kimś właśnie z innej planety. Podróżuje pomiędzy planetami, podróżuje w przestrzeni kosmicznej, posiada niezwykłe technologie, umiejętności, które przewyższają nas pod każdym względem. I jednocześnie wszyscy ci bogowie kontrolują w jakiś sposób Ziemię, nie wtrącają się w nasze życie do momentu, kiedy nie zaczynamy im w jakiś sposób zagrażać. Takim przykładem będzie chociażby wieża Babel, gdzie człowiek mógł osiągnąć siłę i potęgę Boga. Bóg się zorientował i pomieszał ludziom zmysły. Co by to oznaczało, przekładając na język naszej dzisiejszej dyskusji? Że ta siła kosmiczna, inteligencja kosmiczna nie zwracała uwagi na nas do tego momentu, dopóki nie zorientowała się, że możemy im właśnie dorównać i możemy im zagrozić. I nagle wtrąciła te swoje trzy centy i zamieszała nam wszystkim w głowach. Ze względu na całą naszą kulturę, która stworzyła te wszystkie historie, wydaje się być raczej pewne, że nie jesteśmy czymś unikalnym w kosmosie.
Nie jesteśmy jedyną cywilizacją i nie jesteśmy samotni w kosmosie. Jest tylko kwestia, w jaki sposób nawiążemy ten kontakt. Do tej pory ten kontakt był nawiązywany. Wszystkie religie, które my traktujemy jako temat poboczny i jakby niemający nic wspólnego z kontaktem, z inteligencją pozaziemską, wszystkie religie próbowały nawiązać ten kontakt, tworzyły szereg najrozmaitszych rzeczy, które my uważamy za rytuały, ale były to narzędzia tej komunikacji. Zauważmy, że świątynie, które budowano, to nie były tylko miejsca kultu, które wyglądały fajnie ze względów architektonicznych, ale były jednocześnie maszynami, poprzez które łączono się z kimś właśnie spoza naszego świata, spoza naszego życia, spoza naszego wymiaru. Ten kontakt czy świadomość tego, że istnieje coś jeszcze oprócz nas, była bardzo silna i myślę, że dlatego jest taka położona nadzieja i wręcz wiara w naukę, że będzie ona w stanie nawiązać go na innej płaszczyźnie. Być może właśnie nauka jest tym elementem, który ma największe szanse na kontakt równorzędny, bo o ile można pomieszać zmysły człowiekowi, o tyle dobrze zaprogramowanej maszynie tych zmysłów pomieszać już za bardzo nie można. Czyli jest w jakiś sposób odporna. Czyli być może nauka jest odpowiedzią ludzkości na to, co wydarzyło się parę tysięcy lat wcześniej i znalazła inną drogę, aby móc obejść to, co do tej pory sprawiało, że ten ktoś w przestrzeni kosmicznej górował nad nami, ta inna cywilizacja czy ta inna inteligencja, bo miał bezpośredni wpływ na nasz sposób myślenia. Miał wpływ biologiczny.
Tymczasem maszyna albo maszyna w połączeniu z człowiekiem, bo tak naprawdę, jeśli popatrzymy z filozoficznego punktu widzenia na to, w jaki sposób my się rozwijamy technologicznie i z tej technologii, z której my jesteśmy tak bardzo dumni, to stajemy się powoli cyborgami. Coraz więcej maszyn używamy, są nam absolutnie niezbędne i z jednej strony uzależniamy się od nich, ale z drugiej strony one właśnie sprawiają, że mamy niezakłócony kontakt z rzeczywistością dookoła nas. I nawet jeśli ktoś zapomni drogi do domu, to włączy sobie GPS i bezpiecznie wróci, nawet jeśli utraci kompletnie pamięć. Jeżeli tylko zachowa mu się umiejętność prowadzenia auta czy wędrowania wzdłuż drogi. Może to tak brzmi prymitywnie, ale na tym takieWłaśnie mam takie przeświadczenie, że nie tylko nie jesteśmy sami, ale od lat jest prowadzony ten kosmiczny dialog z kimś innym, z kimś spoza naszej ziemskiej sfery. Jest prowadzony na różnych sposobach i różnymi metodami. I dlatego z jednej strony taką drogą jest dla mnie właśnie religia, tą starożytną drogą, a dziś to, co robimy, jest właśnie nauka, maszyny, urządzenia i między innymi SETI jest tego przykładem, że ewentualnie próbuje nawiązać jakiś kontakt bądź wysłać informację tą właśnie drogą, poprzez radio. Choć tak jak powiedziałem wcześniej, uważam, że cel SETI jest zupełnie inny i ze względu na to, że wszystkie tajne amerykańskie projekty zachowały swoją tajność, dlatego że zostały zaszufladkowane. Już mówiłem o tym we wcześniejszej audycji, mnóstwo ludzi, pracując nad projektem, robi to w zasadzie niezależnie i tylko kilka osób ma pełen obraz pełnego projektu i jest w stanie połączyć te wszystkie elementy do siebie razem i uzyskać efekt, jaki oczekuje. Natomiast wszyscy ci, którzy nad nim pracują, mając tylko cząstkę tego projektu przed swoimi oczami, nie są w stanie zobaczyć całego obrazka i tak naprawdę nie wiedzą, nad czym pracują.
Nie wiedzą, do czego to może służyć. Dlatego zaciera się tutaj bariera pomiędzy projektami wojskowymi i cywilnymi. To już właściwie nie ma znaczenia. To już jest kwestia przeszłości. Wszystko może działać na wszelkich możliwych płaszczyznach, że organizacja, która ze swojej natury jest cywilna i ma bardzo szlachetny cel, może wykonywać zupełnie inne cele, chociażby wiedząc, że jest finansowana przez amerykańskie lotnictwo. Więc możemy przypuszczać, że jest częścią jakiegoś większego projektu i robi coś, co być może wcale nie jest tym, do czego została ta organizacja stworzona. Także w zasadzie próbuję odpowiedzieć na to twoje pytanie i chyba ono dotyczy tego, czy istnieje możliwość kontaktu z jakąś cywilizacją poprzez drogę, którą wybrało sobie SETI. Z pewnością tak, ale jest to wyłącznie droga teoretyczna, tak samo jak teoretyczne jest równanie Drake'a, o którym rozmawialiśmy. Arek Paterek wspomniał tutaj, że jest to matematyka królowa nauk. Tyle że w tej matematyce mamy równanie ze wszystkimi niewiadomymi.
Jak rozwiązać takie równanie? Może tym zakończę. Dzięki.
[02:34:13] - Panie Marku.
[02:34:14] - Trochę już na ten temat wspomniałem wcześniej. Być może właśnie próby wykorzystania całego naszego arsenału do nasłuchiwania kosmosu mogłyby coś dać. Ale jeżeli proste założenie zrobimy takie, że obca cywilizacja nie używa fal radiowych, tylko jakąś inną formę kontaktu, to nie mamy szans na obecnym poziomie i nawet jak wykorzystamy wszelką naszą technikę do nasłuchiwania tego kosmosu, to być może kiedyś nam się uda jakiś sygnał odnaleźć jeden. Ale tak jak wspomniałem, kosmos tak naprawdę może krzyczeć cały czas i nie będziemy go słyszeć, bo jesteśmy poza zakresem. Jesteśmy poza nawiasem z naszą technologią, z naszym pojmowaniem i jest po prostu dla nas nadal cisza. Dlatego rozwiązanie paradoksu jest dla mnie... Nie wiem, jak by to można było rozwiązać inaczej. Może po prostu czekać i wymyślać coś innego, żeby jednak usłyszeć te cywilizacje. Dziękuję.
[02:36:05] - Co z innymi taktykami SETI, na przykład SETI optycznym albo poszukiwaniem tak zwanych technosygnatur? Czy dają one wielkie szanse na zlokalizowanie kosmicznych braci? Może pierwszy niech się w tym temacie wypowie pan Marek Marcinkowski. Prosimy.
[02:36:19] - Jeżeli chodzi o technosygnatury, miało miejsce niedawno odkrycie pewnej gwiazdy, wokół której coś się ciekawego dzieje, co może wskazywać na to, że jest tam obca cywilizacja. Mianowicie chodzi o kwestię taką, że gdy odkrywamy planety pozasłoneczne, jeden ze sposobów jest taki, że mierząc siłę światła danej gwiazdy, obserwujemy ją przez jakiś długi czas i jeżeli nastąpi przelot na tle tej gwiazdy jakiejś planety, blask trochę spada. Intensywność światła tej gwiazdy spada i później znowu, gdy planeta już zniknie z pola widzenia, to światło wraca do swojej pierwotnej charakterystyki. Tutaj ostatnio odkryto gwiazdę, spadek jasności tej gwiazdy nie jest taki oczywisty. Nie wygląda to takProsto i fajnie, jak w modelach, jak w przypadku wielu innych systemów planetarnych. Te spadki jasności są bardzo chaotyczne. I jedna z teorii powstała taka, że być może na orbicie tej gwiazdy znajdują się jakieś struktury cywilizacji pozaziemskiej. To jest jedna z teorii. Oczywiście teorie są różne, od dużych szczątków komet, poprzez różnego rodzaju chmury pyłowe, ale naukowcy też biorą pod uwagę, że może to być jakaś oznaka obcej cywilizacji, taki dziwny, nienaturalny rozkład pociemnień tej gwiazdy. Jeżeli chodzi o taki model i poszukiwanie obcej cywilizacji w ten sposób, to oczywiście jest to jeden z kolejnych sposobów szukania takich charakterystyk gwiazd, które swoją jasność tracą w bardzo nieregularny, chaotyczny sposób, ale to nadal jest kropla w morzu.
Można szukać takich charakterystyk gwiazd, ale skala nadal jest ogromna. To jest ciekawa taktyka, ciekawy pomysł. Jednak nadal nie da to jednoznacznej odpowiedzi, czy to jest faktycznie naturalny aspekt, czy to jakieś komety, jakieś skupisko planetoid, czy to faktycznie jest jakaś konstrukcja obcej cywilizacji. Na etapie, jaki teraz mamy, nie dostaniemy jednoznacznej odpowiedzi, tak jakbyśmy mogli się spodziewać na przykład od sygnału radiowego. Jeżeli chodzi o SETI optyczne, to też wcześniej wspomniałem, musielibyśmy wyszukać określone wąskie sygnały w postaci impulsów laserowych o dużej mocy, ale to nadal wydaje się dosyć mało efektywne. I tak jak już wspomniałem wcześniej, wydaje się mi, że to daje jeszcze mniejsze szanse tak naprawdę niż odkrycie sygnału radiowego. Wrócę jeszcze do tych technosygnałów, sygnatur, czyli oznak jakichś wielkich konstrukcji cywilizacji pozaziemskiej, które możemy wykrywać poprzez zmianę blasku gwiazdy. To wydaje się dosyć sensowne z mojego punktu widzenia, bo tak jak widzimy, metoda znajdywania planet pozasłonecznych w ten sposób jest bardzo efektywna i znajdujemy tych planet w ten sposób bardzo dużo. Czyli w ten sposób zaćmieniowy. Tak jakbyśmy tę metodę spróbowali zastosować do wyszukiwania nienaturalnych zaćmień gwiazd, to wydaje mi się, że ma to większe szanse niż szukanie sygnału radiowego.
Ale tak jak wspomniałem, odpowiedź na tym etapie, na jakim teraz jesteśmy, nie będzie jednoznaczna. To nadal będą domysły, bo po prostu bardzo mało wiemy z natury systemów pozasłonecznych. Dopiero niedawno tak naprawdę dowiedzieliśmy się, że możliwe jest występowanie planet w układach wielogwiazdowych. A więc samo to, na jakim etapie wiedzy jesteśmy o systemach pozasłonecznych, jesteśmy po prostu na początku tej drogi, na samym starcie. Samo odkrycie planet w układach wielokrotnych gwiazd spowodowało, że musieliśmy zmienić całe podejście do ewolucji systemów planetarnych. Więc to jest ciężka sprawa. Jesteśmy naprawdę tuż po narodzinach, jakby tak porównać do życia człowieka. Jesteśmy dopiero w chwilach narodzin, można powiedzieć, jeżeli chodzi o poszukiwania obcych cywilizacji. Różne są pomysły. Wydaje mi się, że większy sens jest właśnie w poszukiwaniach tych technosygnatur, z pomocą zaćmień nieregularnych gwiazd.
To się wydaje całkiem ciekawa koncepcja, ale tak jak mówię, jesteśmy na samym początku tej drogi i mamy za małe głowy do tego. Nie jesteśmy w stanie w ogóle chociażby cząstki objąć swoimi małymi rozumami.Cząstki natury wszechświata, układów planetarnych. Tak mi się wydaje. Oczywiście nie ujmuję tym wszystkim badaniom naukowym, jakie zostały wykonane i tym wszystkim naukowcom, którzy łamią swoje mózgi na temat teorii i modelów różnych układów planetarnych, ale jednak jesteśmy nadal zaskakiwani w bardzo krótkich odstępach czasu za pomocą technologii. Zaskakiwani, jak różnorodny jest wszechświat i jego struktura. Szanse jakieś może większe są w szukaniu technosygnatur, ale nadal to jest szukanie igły w ogromnym stogu siana.
[02:44:40] - To teraz może oddajmy głos Chrisowi.
[02:44:43] - Mówimy o tych technosygnaturach i rejestrowaniu sygnałów, które w jakiś sposób sugerują istnienie czegoś innego niż tylko ta olbrzymia przedwieczna masa kosmosu, wskazując, że coś tam może być, coś tam może istnieć. Mnie z kolei zaintrygował fenomen pulsarów. Pulsarów, czyli takich obiektów astronomicznych, które wysyłają regularne impulsy promieniowania elektromagnetycznego. Są to generalnie obiekty, które są takimi gwiazdami neutronowymi i bardzo często są nazywane latarniami morskimi kosmo-- co od razu sugeruje, że mając mapę takich pulsarów, one tworzą coś w rodzaju kosmicznego GPS. Pokazują nam miejsca w przestrzeni kosmicznej ważne pod tym względem, że być może wokół nich coś się dzieje, a być może w przyszłości będą one pomagały w podróżowaniu w tej olbrzymiej przestrzeni kosmicznej i orientowaniu się w niej. Tego typu sygnały są rejestrowane przez SETI. Są szczególnie rejestrowane i są w polu szczególnego zainteresowania europejskiego systemu LOFAR, co z kolei jeszcze bardziej wskazuje na to, że coś może się za tym kryć. Także, tak jak Marek wspomniał, w tym temacie jesteśmy troszeczkę bezradni, dlatego że poruszamy się po omacku. Wiele odkryć zostało właściwie dokonanych tak niedawno, że jeszcze właściwie sama nauka nie ma zdania na ten temat, co z tym zrobić i jak takie dane zjawisko pojąć czy zrozumieć i jakie konsekwencje ono ze sobą niesie. Dlatego w zasadzie możemy się tylko i wyłącznie skupić na science fiction.
Ja widzę właśnie w tych pulsarach i w tej regularności sygnałów, jakimi one wysyłają te swoje wiązki pola elektromagnetycznego, które są odbierane na Ziemi. Są to strasznie silne wiązki z odległych zakątków kosmosu, że być może właśnie one są takim punktem zwrotnym, który pokazuje, że gdzieś w tym rejonie można coś rzeczywiście odnaleźć. Można zlokalizować, jak to brzmi w pytaniu, naszych kosmicznych braci, a kto wie, może nawet i siostry. Dziękuję.
[02:47:20] - W cyklu debat z ubiegłego sezonu podjęliśmy temat cywilizacji wyższego rzędu. Czy waszym zdaniem obcy stojący na tak wysokim poziomie rozwoju będą w ogóle mieli chęć do kontaktu z nami? Gdzie szukać oznak istnienia tych najbardziej rozwiniętych kosmitów? Tym razem może oddajmy głos pierwszemu Chrisowi Miekinie. Chrisie?
[02:47:42] - To kolejne pytanie z rzędu: co by było, gdyby było? Gdyby Kardaszew miał rację i gdyby taka cywilizacja mogła powstać, to może co ona by mogła mieć, gdyby mogła to zbudować i zrobić? Opieramy się na czymś, co jest tworem teoretycznym z połowy XX wieku, który niekoniecznie jest w stanie być zrealizowany. Jest on dość sympatyczny i miły, i do dziś rozwija go w zasadzie tylko jedna osoba, Michio Kaku. Bo tak jak dziś już wspomniałem o tym, jeżeli założymy, że cywilizacja tego najwyższego rzędu ma do swojej dyspozycji energię całej swojej galaktyki, to w sumie prosi się o to, żeby dokonać samozniszczenia, ponieważ rzeczy się tak mają w naturze i w życiu czegokolwiek na tym świecie, że przydarzają się najrozmaitsze przypadki i następuje taki punkt, z którego nie ma już powrotu. I mając do dyspozycji tak niepomierne ilości energii, tego typu cywilizacja jest w stanie zniszczyć się z łatwością sama. Więc to tworzy kolejny paradoks istnienia takiej cywilizacji. Czy w ogóle jest możliwe istnienie takiej cywilizacji? Z tego punktu widzenia ona jest niemożliwa do zrealizowania według skali Kardaszewa. Ale załóżmy, że rzeczywiście istnieje taka cywilizacja, która w sposób bezpieczny jest w stanie operować tą swoją olbrzymią energią, którą ma do swojej dyspozycji.
To wydaje się, że mając świadomość tego, jak łatwo jest jej przemieszczać się w przestrzeni kosmicznej, ma ona wiedzę i kontakty z wieloma galaktykami, z wieloma miejscami, gdzie rozwija się życie. I właśnie taka cywilizacja, gdyby tak na nią w ten sposób patrzeć, jak chce Kardaszew, ona by patrzyła na nas jak na jakiś rezerwat. Nie będziemy w polu jej zainteresowania do momentu, dopóki nie będziemy mieli czegoś, co nas zainteresuje, czyli na przykład technologii bądź czegoś, czego oni poszukują. Ale mając do dyspozycji energię swojej własnej galaktyki, mogą znaleźć to wszędzie indziej.Niż u nas, być może w znacznie atrakcyjniejszych miejscach, więc będą raczej nas ignorować i nie będą szukać kontaktu, bo w zasadzie do niczego im ten kontakt nie służy. W ten sposób to widzę. Bardzo mocno teoretyczna konstrukcja tego pytania z mnóstwem znaków zapytania. W zasadzie jest to pytanie dla pisarzy science fiction. Oni mogliby się tutaj wyżyć do bólu, bo w sensie naszych odkryć naukowych, w sensie astronomii i w sensie naszej wiedzy na temat przestrzeni kosmicznej i tego, co w niej się dzieje, właściwie nic nie możemy pomyśleć. Myślę, że najcenniejsza rzecz w tym pytaniu jest taka, że używa ono w sobie formuły, która według mnie została już zużyta, że skala Kardaszowa oprócz wartości historycznej, muzealnej nie przedstawia żadnej innej wartości, ponieważ prowadzi nas wprost na manowce. W latach powiedzmy 60.
i 70., kiedy rozwój technologiczny był gwałtowny, kiedy budowaliśmy coraz potężniejsze rakiety, kiedy można było matematycznie obliczyć tempo naszego rozwoju, być może miało to jakiś sens. Była to taka formuła na wyrost, że rozwijamy się, będziemy budować coraz większą rakietę i zrobimy wreszcie taką rakietę, która sięgnie prawie że księżyca i jak ją odpalimy, to dolecimy nią na koniec galaktyki, bo tyle będziemy mieli energii, tyle się w niej paliwa zmieści. Ale okazuje się, że w międzyczasie zmienia się nie tylko pojęcie rozwoju technologicznego, a jednocześnie fizyka wokół nas i fizyka, na podstawie której budowane było twierdzenie Kardaszowa, równanie Kardaszowa. Dziś tak nie wygląda i myślę, że z tego punktu widzenia jest to twór teoretyczny, bo logiczne wydaje się być, że nie jest w stanie właśnie powstać cywilizacja o tak olbrzymich możliwościach energetycznych, dlatego że tym samym stworzyłaby zagrożenia dla samej siebie. Ona byłaby naszym największym zagrożeniem. To tak jak porównując to do naszej skali, kiedy odkryliśmy, w jaki sposób rozszczepić atom, wyprodukowano taką ilość broni nuklearnej, która jest w stanie rozwalić tą naszą małą planetkę na strzępy. I tak to jest, jak się ma do dyspozycji taką ilość energii. Póki co jeszcze to nie nastąpiło, ale taka możliwość zawsze istnieje ze względu na to, że taka ilość tej groźnej energii została zmagazynowana i czeka na kogoś szalonego na tyle, aby przycisnąć ten nieszczęsny guzik i odpalić to wszystko, co zakończy całą naszą historię. Dlatego właśnie myśląc o cywilizacji tego najwyższego rzędu, nie sądzę, aby była ona w stanie powstać. Właśnie z tego powodu.
Dziękuję.
[02:52:54] - I teraz dajmy się powyżywać astronomowi, panu Markowi Marcinkowskiemu. Prosimy.
[02:53:00] - Oj powyżywać. Trudne pytanie dosyć. Nie wiem, czy taki pogląd, tutaj kolega wypowiedział się, że z logicznego punktu widzenia cywilizacja tego najwyższego rzędu nie jest w stanie istnieć, bo prędzej czy później do samozniszczenia by się doprowadziła. To bardzo ludzki pogląd, wydaje mi się. Tak jak na samym początku żeśmy rozmawiali, założenie, że taka cywilizacja będzie się zachowywać podobnie jak my, czyli im więcej technologii i rozwoju, to będzie dążyć do samozniszczenia. Nie wiem, czy to jest takie oczywiste. Wydaje mi się, że niekoniecznie. A kontakt z nami, czy by chcieli się skontaktować, nie widzę powodu, żeby mieli taką chęć. Bo po co? W jednej chwili taka zaawansowana cywilizacja, która przyleci tutaj, jest w stanie ogarnąć naszą planetę, nasz ekosystem, to, jakie są zwierzęta, jakie są rośliny, jacy są ludzie.
W jednej chwili sygnały nasze wszystkie przechwycić. Kontakt nawiązać, jeżeli byśmy im mogli zagrażać, to wtedy mogliby jakąś interwencję zrobić, jakiś kontakt. To jest dla mnie problematyczne, bo nie sądzę, żeby broń jądrowa mogła im w jakiś sposób przeszkadzać w takim sensie, że czuliby się zagrożeni. Może jeżeli by im zależało na tym, żebyśmy nie zgładzili się sami nawzajem, to taki kontakt okej, żeby nas powstrzymać w jakiś sposób. Ale tak, żeby czuli się zagrożeni z tego powodu, to nie. Chyba że jesteśmy faktycznie projektemProjektem, eksperymentem takiej cywilizacji. Ludzie wymyślili bombę atomową. Faktycznie wielkimi krokami zbliża się samozagłada, bo w końcu ktoś przyciśnie ten czerwony przycisk i nasz projekt pójdzie do kosza. Albo też niekoniecznie do kosza. Być może to będzie całkiem niezły wynik dla nich, tego projektu.
To pytanie jest dosyć skomplikowane i można sobie, tak jak kolega wspomniał, gdybać i gdybać. A gdzie szukać oznak istnienia tych najbardziej rozwiniętych kosmitów? To, co wspominał chyba Arek wcześniej. Popieram ten pogląd. Jakie są pamiątki po nich na Ziemi. Te archeologiczne ślady. To wydaje się dosyć namacalne i najbliższe, żeby to badać i wydaje się to najbliższą kwestią, którą możemy badać i jest oznaką rozwiniętej cywilizacji, która nas odwiedziła. Także najprędzej takie oznaki możemy odnaleźć na naszym podwórku, najbliżej. A na dalsze wywody, gdzie indziej możemy znaleźć takich oznak, jesteśmy jeszcze za malutcy. Nie mamy nawet takich technologii, możemy sobie tylko wyobrażać.
Może są oznaki na Marsie. Za mało wiemy. Być może na księżycu Marsa jest jakiś dziwny obiekt, który może być pamiątką, oznaką po cywilizacji. Za mało wiemy w tych kwestiach. Dopóki nie stanie tam człowiek, czy na księżycu Marsa, czy na Marsie i nie dotknie bezpośrednio tych domniemanych struktur czy oznak innej cywilizacji, to są tylko nasze dywagacje i jesteśmy dalecy od odnalezienia oznak gdzieś daleko poza Ziemią. Najszybciej wydaje mi się, że te pamiątki ze starożytności, pamiątki po obcych cywilizacjach, najbliżej możemy odkrywać i badać. Dziękuję.
[02:59:03] - Ja tutaj wspominając o tej bombie atomowej i energii nuklearnej, jaką mamy. Ktoś strasznie słucha radia, ja mam taki feedback okropny. Nie wspominałem o tym w sensie, że zagrażamy tą bombą atomową jakimś kosmitom, bo oczywiście nie. Dla nich jest to kupa śmiechu, że my mamy bombę atomową, ale przy okazji eksperymentów nad bombą atomową okazało się, że fala podłużna, którą produkuje taka eksplozja, załamuje na chwilę płaszczyznę czasoprzestrzenną. I to jest ten element, który może wzbudzać zainteresowanie jakiejkolwiek pozaziemskiej cywilizacji. Dlatego, że po raz pierwszy jesteśmy na tropie czegoś, o czym oni wiedzą już od dawna. Bo dla nas problemem jest przemieszczać się z jednego końca Układu Słonecznego na drugi. Właściwie jest to niemożliwe dzisiaj, przy obecnej technologii, ale w momencie, kiedy okaże się, że da się opanować naturę tej płaszczyzny czasoprzestrzennej i to rozszczepienie atomu to wskazuje, wówczas drzwi się dla nas otwierają do takich międzygwiezdnych podróży na olbrzymie dystanse, niekoniecznie używając technologii, którą dziś mamy do swojej dyspozycji. I to nas w jakiś sposób zrównuje z kosmitami, to zwraca ich uwagę na nas.
[03:00:29] - Okej, mogę się zgodzić z tym, że oni powinni wydaje mi się z Marsu wiedzieć, że łapiemy jakiś wątek, jakiś pomysł teoretyczny się pojawi do takiej podróży.
[03:00:47] - A to radio pan wyłączy.
[03:00:48] - Widząc, jak wolno się poruszamy.
[03:00:50] - Halo? Przepraszam, mamy słuchacza na antenie. Jesteśmy już na antenie. Bardzo prosimy.
[03:00:56] - Dzień dobry. Jestem słuchaczem. Bardzo się cieszę, że trafiłem na radio Paranormalium. Bardzo przyjemnie się słucha tej audycji i chciałem tylko wspomnieć do wcześniejszego pana, z panem Markiem się zgadzam, że obcy są posługiwać się zupełnie innymi skalami umysłu. I chciałbym polecić książkę Stanisława Lema „Solaris”. Pewnie powszechnie znaną, ale myślę, że jest to bardzo związane z tematem.
[03:01:29] - Dziękujemy. Ja sobie pozwoliłem wrócić w tym momencie. Zgadzam się, że „Solaris” się mocno wiąże z tematem SETI, dlatego, że pokazuje nam to, jak inteligencje mogą wyglądać. O tym będziemy mówić za tydzień. Proszę jeszcze Marka, żeby dokończył swoje zdanie.
[03:01:52] - Chodziło mi o to, że gdy już obcy widzą, że złapaliśmy wątek, tak jak tutaj kolega wspomniał, że dzieją się jakieś dziwne rzeczy podczas wybuchu jądrowego i my widzimyW tym szansę na przykład na podróże międzygwiezdne. Zanim dojdziemy do technologii, która nam to umożliwi, to wydaje mi się, że obcy doskonale to wiedzą. To, jak wolno się rozwijamy. Oczywiście z naszego punktu widzenia wydaje nam się, że skok w ciągu 100 lat był ogromny, nie wiadomo jaki, ale według nich może to być nadal raczkowanie i myślę, że doskonale oni wiedzą, że od takiego pomysłu czy jakiegoś wątku, który złapiemy i wydaje nam się interesujący na temat podróży międzygwiezdnych do realizacji minie jeszcze mnóstwo czasu.
[03:02:59] - Marku, czy mogę zwrócić uwagę na jedną rzecz w twoim rozumowaniu? Bo tutaj tworzy się pewien paradoks. Zauważ, że z jednej strony zgadzasz się, że naruszenie tej płaszczyzny czasoprzestrzennej to jest coś, co może zmienić wszystko, a z drugiej strony mówisz: „Ach, dużo czasu upłynie”. Jeżeli potrafimy to naruszyć, to wówczas czas przestaje mieć znaczenie. Na tym polega ten paradoks. Rzeczy zaczynają nabierać zupełnie innego tempa i to już nie ma czekania w tym samym czasie, naszych ziemskich trzech wymiarach na to, żeby coś się wytworzyło. Tylko okazuje się, że podróżując w ten sposób możemy nagle zrobić coś, co wykracza poza klatkę tych trzech wymiarów plus czas, w jakim jesteśmy. W tym momencie dla nich sam fakt tego, że my sobie zdajemy z tego sprawę, to jest czerwona lampka alarmowa, że lada chwila już będziemy poza kontrolą. Jeżeli ktoś wpadnie na pomysł, jak tego użyć, bo wystarczy, że w tym czasie, oczywiście zabawiamy się teraz tylko teoretycznie na chłopski rozum. Niech zrobi jakieś doświadczenie i przeskoczy w tym czasie ho ho, albo jeszcze więcej do przodu.
I wówczas to wszystko już jest. To wszystko już istnieje. To wszystko już działa. Albo jest zupełnie gdzie indziej, w innym miejscu, albo dociera do miejsca, gdzie można uzyskać odpowiedź i rozwiązania na wiele problemów, które dziś wydają się być nierozwiązywalne. Dlatego sam ten fakt produkuje wniosek, że opanowanie takiej technologii, nieważne, w którym momencie, błyskawicznie doprowadza do efektów, które już nie są mierzalne w tradycyjny sposób.
[03:04:52] - Zakładając, że jesteśmy pod kontrolą.
[03:04:55] - Zakładając oczywiście. W tej chwili bawimy się wyłącznie teoretycznie. Ja tylko zwracam uwagę na to twoje rozważanie, że z jednej strony mówimy o naruszeniu bariery czasoprzestrzennej, a z drugiej strony mówimy, że to naruszenie będzie następować w tym starodawnym, starożytnym pojęciu czasu. Więc albo naruszamy, albo nie naruszamy. Naruszając, wypuszczamy wilka do lasu i już go trudno potem z powrotem będzie znaleźć. Gdyby rzeczywiście taka cywilizacja tym się zainteresowała i obserwowała nas z tego powodu, to ona już czuje się zagrożona, nawet widząc, że my ciągle jeszcze nie bardzo czaimy bazę i nie bardzo wiemy, co jeszcze z tym zrobić, ale wiedzą, że lada chwila możemy na to wpaść i będzie już za późno i nie będziemy im mogli wtedy w jakiś sposób dorównać czy nawiązać z nimi równorzędny kontakt przynajmniej.
[03:05:46] - Może i tak. Może faktycznie tak być. Kto to wie tak naprawdę?
[03:05:55] - Dobry wieczór. Jesteśmy na antenie, mamy kolejnego słuchacza.
[03:05:59] - Dobry wieczór. Ja bym chciał powiedzieć tylko, że ta cała nasza technologia, którą teraz dysponujemy w rzeczywistym czasie, jest bardzo śmieszna. Jeśli obcy przylatują i patrzą na nas z góry, to jest w porównaniu tak, jakby małpa chwaliła się, jakie ma ostre kamienie. Można tak to porównać. My dla nich jesteśmy istotami myślącymi. One mają nad nami kontrolę już od bardzo dawna. My tę całą technologię, o której tutaj jest mowa, byśmy od nich dostali w bardzo krótkim czasie. Tu chodzi tylko o to, żeby zacząć szanować życie.
[03:06:44] - Nigdy byśmy nie dostali technologii od innej cywilizacji. Jeżeli ta cywilizacja cokolwiek myśli, to by nam nigdy jej nie dała. Nie wierzmy w dobrych kosmitów, bracie.
[03:06:56] - Chodzi o zrozumienie podstaw natury, zrozumienie życia wszechświata i dopiero wtedy by oni nam pomogli.
[03:07:05] - Nie pomogliby nam. To jest alogiczne. Jeżeli nas znają, to nam nie pomogą. Uszanują to, że jesteśmy tym, kim jesteśmy, bo wszelka forma ingerencji obcej cywilizacji w nasze dzieje kończyłaby się katastrofą. Co oni mogą nam przekazać? Dobra, przekazują nam lekarstwo. Okej, przekazują nam lekarstwo na raka, ale znając życie, to po pierwsze lądują i komu je mają przekazać? ONZ-owi? ONZ nie ma żadnej siły w zasadzie. No to co?
Przekażą Amerykanom.
[03:07:38] - Powiem panu, że mamy przykład. Piramidy, Majowie, Sumerowie. Wszystko upadło, cywilizacja upadła, bo przekazali po prostu technologię cywilizacji, a kto na tym zyskał?
[03:07:54] - Nie wiem, czy ona upadła z tego powodu, że ona upadła w ogóle, bo nie możemy powiedzieć na przykład, że Sumer upadł, dlatego że on zachował ciągłość cywilizacyjną w zmienionym składzie, gdy został po prostu najechany przez kolejne ludy i Sumer w zasadzie
[03:08:13] - W zasadzie istniał bardzo długo Sumer, sfera jego działania kulturowego. Natomiast powracając do kwestii, czy oni by coś nam dali? Podejrzewam, że nie.
[03:08:29] - Bardzo dużo nam zostawili, tylko że w czasach średniowiecza nasze chrześcijaństwo, religia zadbała o to, żeby to było zniszczone i zapomniane.
[03:08:43] - Na przykład Daniken mówił, że pozostały jakieś ślady wiedzy przekazanej przez obcych. Ale na chłopski rozum to weźmy.
[03:08:56] - Wiemy, kto teraz ją posiada. Władza do kontrolowania tłumów.
[03:09:03] - Przyleciałaby chłopca cywilizacja. Zmierzamy do jednego wniosku: jeżeli obcy nas znają, to się nie będą w ogóle tutaj w nic mieszać. Mogą się wmieszać, jeżeli coś by nam zagrażało na przykład.
[03:09:18] - Były takie przypadki.
[03:09:22] - Ale jeżeli chodzi o jakąś ingerencję, myślę, że to jest ostatnia rzecz, o której możemy mówić. To jest domena wszelkiego rodzaju sekciarzy. Zresztą to jest ogólnie bardzo popularny trend, który mówi, że obcy przyniosą nam jakieś zbawienie. A figa z makiem. Jeżeli coś, to będą się na nas patrzeć, będą nas obserwować, ale będą dobrze wiedzieć, że jeżeli przekażą nam jakąś wiedzę, to zrobią nam krzywdę tą wiedzą. A gdyby oni tu przylecieli i jeżeli byliby tacy obnieźli, to by przylecieli i powiedzieli nam to o wszechświecie i o nas samych, czego my nie wiemy. I to by było najgorsze dla nas wszystkich, bo przekazaliby nam wiedzę.
[03:10:09] - Według mnie dali nam Jezusa. Jezusa nam właśnie oni dali. Przekazał naszej cywilizacji parę dobrych prawd, ale każdy robi, jak chce.
[03:10:23] - Każdy może sobie myśleć, mieć we sferze religijnej własne zdanie i nie mam zamiaru tam wkraczać, ale wydaje mi się, że kontakt z inną inteligencją-
[03:10:33] - Ja nie wierzę w żadną religię, która została wymyślona przez człowieka. To jest po prostu wielkie kłamstwo.
[03:10:39] - Wydaje mi się, że każda religia została wymyślona przez człowieka i to jest jej główny problem. Ale powróćmy do pytania zasadniczego, które ma pan do nas. Może.
[03:10:57] - Pytanie, czyli wątek, jeśli chodzi o tą energię. We wszechświecie jest wiele alternatyw co do energii jądrowej i to jest pierwszy taki nasz: „O, coś odkryliśmy”. Nie ma się w tą stronę kierować, bo naprawdę jest wiele innych źródeł energii we wszechświecie, z których można spokojnie i bezpiecznie korzystać. Także dziękuję za telefon i pozdrawiam wszystkich słuchaczy.
[03:11:31] - Również pozdrawiamy. Również zapraszamy na kolejne debaty. Również życzymy wszystkiego najlepszego. Dobrej nocy. Panowie, przeciąga nam się to wszystko. Zostało nam jeszcze jedno pytanie. Ja bym się chciał tylko odnieść do rzeczy, o których nie mówiłem w czasie mojej chwilowej nieobecności. Chodziło o tak zwane technosygnatury. Mówiliśmy o SETI optycznym, o tym, że hipotetycznie ma ono jakieś szanse. O tym, co znaleziono w ramach SETI optycznego, będziemy mówić za tydzień.
Natomiast tak zwane technosygnatury, czyli ślady działania obcych w postaci na przykład megastruktur, czyli wielkich wytworów technicznych, wielkich projektów inżynieryjnych. Tak jak na przykład znalezione ostatnio dwie kandydatki do sfer Dysona sugerują, że w tym jest chyba największa szansa na znalezienie obcych. To znaczy w obserwacji tego, jak oni mogli przekształcić kosmos w swoim sąsiedztwie. Chodzi między innymi o to, czy nie zbudowali wielkich okołosłonecznych elektrowni, tak jak słynna gwiazda Keats zwana Gwiazdą Tabby, o której będziemy mówić za tydzień. Według mnie poszukiwanie technosygnatur jest nie tylko łatwiejsze. Jeżeli już chcemy na siłę znaleźć kosmitów, to rzeczywiście nie powinniśmy budować ogromnych sieci teleskopów, ale po prostu szukać tych gwiazd, które wydają się, mówiąc brzydko, podejrzane. Tutaj uchylę rąbka tajemnicy odnośnie tej Gwiazdy Tabby. Odnosi się to do imienia jej odkrywczyni w zasadzie. Ta gwiazda, mimo że prawdopodobnie krąży wokół niej jakieś ogromne skupisko materii i choć stwierdzono, że to mogą być komety lub skupisko pyłu, tak naprawdę stanowi dla astronomów ogromny problem, bo okazuje się, że ona po prostu mruga. Mruga i traci na jasności, w określonym czasie traci ogromne ilości emitowanego promieniowania.
Nie wiadomo dlaczego. Stanowi to wielką zagadkę, bo możliwe, że wokół niej krąży rzeczywiście coś w rodzaju wielkiej elektrowni. Ale tak naprawdę technosygnatury mogą mieć też inną formę. Nieraz wspominał o nich Marek Żelkowski, kiedy mówiliśmy na przykład o tych wszelkich konstrukcjach, które mogą krążyć wokół obcych gwiazd. Ale ja może odniosę się do dwóch innych koncepcji.Które są mniej znane. Technosygnatura może przybrać formę, to jest taka czysto hipotetyczna forma, bo wymagałaby ogromnego nakładu, ale gdyby obcy chcieli dać o sobie znać w kosmosie, to zdaniem niektórych mogliby zmienić formę albo zmienić spektrum emisji światła swojej gwiazdy poprzez wysłanie na nią ogromnych ilości bardzo rzadkich metali lub bardzo rzadkich pierwiastków, które jak wiadomo, nie występują naturalnie we wszechświecie. I chodzi tutaj o bardzo egzotyczne pierwiastki, te sztuczne z samego końca tablicy Mendelejewa. Ale oczywiście to jest tylko hipoteza. Jeżeli natomiast odkryto by taką gwiazdę, gdzie znajduje się w dużej ilości technet albo te wszystkie pierwiastki z przedrostkiem un, to okazałoby się, że całkiem możliwe, że działa tam obca cywilizacja, która w ten sposób chce obwieścić swoją obecność. Ale czy ona by specjalnie produkowała takie ogromne ilości drogich materiałów, żeby tylko pokazać to, że jest?
To jest dyskusyjne. Druga sprawa to kwestia, która jest w zasięgu w ciągu najbliższych kilku dekad. Chodzi o te wszelkie projekty, które będą miały na celu poszukiwanie na przykład planet pozasłonecznych i badanie, sondowanie składu ich atmosfery. Istnieją koncepcje pozwalające na przykład poszukiwać śladów życia nie tylko w formie metanu, ale na przykład w formie emisji gazów cieplarnianych, w formie na przykład zanieczyszczeń. Wtedy analizując skład danej atmosfery pod pewnymi względami będziemy wiedzieli na przykład, czy znajduje się tam cywilizacja, która stworzyła swoją własną technikę i zanieczyszcza swoją planetę podobnie jak my. Ale panowie, zbliżamy się do ostatniego pytania i tak naprawdę to już jest kwestia, o której mówiliśmy, a chodzi o te wszelkie próby wysyłania w kosmos informacji od Ziemian. My wiemy, że wiele prób tego typu miały już miejsce. Mówiłem o tym, że Sowieci wysłali w kosmos wiadomość chyba: „Pokój. Lenin. ZSRR”.
Potem wysłano słynną wiadomość z Arecibo, którą zapewne wielu z was skojarzy. Jeżeli nie, to warto sobie wygooglować. Wiadomość z Arecibo była okrzyknięta wielkim wydarzeniem. Tak naprawdę nie miała naukowo żadnego znaczenia, jakbyś poleciała w czystą próżnię, nie wiadomo kiedy i gdzie w ogóle. Także mało kto o tym wie. Ale cały czas planowane są inne przedsięwzięcia, które mają obwieścić potencjalnym obcym nasze istnienie w kosmosie. Nie mówię tutaj o tych płytkach i płytach umieszczanych na sondach kosmicznych, bo one będą bardzo długo wędrowały w kosmosie, nie wiadomo, czy ktoś je w ogóle złapie. Ale mówię o przedsięwzięciach, które mogą potencjalnie natrafić gdzieś w dalekim kosmosie na odbiorcę. Czy zgadzacie się z Hawkingiem oraz Billinghamem, którzy twierdzili, że jest to rzeczywiście niebezpieczne? Czy powinniśmy coś takiego ograniczyć?
Nim odpowiemy, posłuchajmy naszego kolejnego gościa.
[03:17:56] - Mamy słuchacza na antenie. Bardzo prosimy. Jesteśmy już na antenie. Prosimy bardzo.
[03:18:02] - Witam, ja słucham w internecie, także dla mnie jest pewne opóźnienie. Słyszę, że właśnie mówicie o tym Arecibo. Uogólniając, bo dyskusja jest prowadzona na temat tego, co by było, gdybyśmy znaleźli, w jaki sposób znaleźć tą obcą cywilizację. Ale ja bym postawił inaczej. Ja bym postawił tezę, że ta obca cywilizacja już dawno się z nami skontaktowała w ten czy w inny sposób, poprzez duże ilości, natomiast minimalne śladowe dowody, poprzez wielu świadków. Ale również myślę, że rządy gdzieś tam skontaktowały się. Nasza ekspansja choćby na Księżyc. Jest dużo teorii spiskowych, które mówią o tym, że jakieś statki uczestniczyły w tym naszym progresie dodatkowo. Natomiast ten postęp technologiczny też prawdopodobnie jest związany z tym, że kilka takich statków się rozbiło. Więc ja bym założył inaczej, że ta technologia już u nas częściowo jest na tyle, na ile potrafiliśmy sami ją zdobyć.
Tak trochę jakby Kolumbowi łódź podwodną pokazać i trochę rozebrał i zobaczył, o co chodzi. Natomiast wiadomo, że jeśli nawet doszło do takiego kontaktu i ta obca cywilizacja w jakiś sposób dała nam znać o sobie, że idzie, bo nastąpiła odpowiedź na to Arecibo, powstał taki diagram w zbożu.
[03:19:19] - Tylko tak naprawdę, tak jak mówiłem, według astronomów, którzy wysyłali wiadomość z Arecibo, to ona miała dojść do odbiorcy za 25 tysięcy lat.
[03:19:32] - Zgadza się, bo oni kierowali do prawdopodobnej lokalizacji.
[03:19:37] - A potem się okazało, że ona prawdopodobnie nie trafi w ogóle do tego miejsca. I teraz pytanie, czy to, co się pojawiło jako wiadomość zwrotna, nie było czasami prowokacją crop makerów tak naprawdę? Bo my wiemy, do czego są zdolni.
[03:19:53] - Oczywiście. Tylko że stworzenie czegoś takiego w zbożu jest mało realne. Tym bardziej że ten teren był monitorowany i w miarę ogrodzony. Także pomijam to, że studenci wpadli w nocy i sobie to zrobili, bo to jest jakieś absurdalne twierdzenie, więc ciężko by było. Tym bardziej że jakieś badania radiologiczne robili, żeby coś takiego stworzyć poprzez grupę ludzi, która by tam wtargnęła w jedną noc i to by musiał być tabun ludzi nie wiem jak zorganizowanych, żeby to stworzyli. Natomiast dobra, jeśli nawet była-
[03:20:23] - W grę wchodzi jeszcze jedna hipoteza, o której mówił Jacques ValléeŻe kręgi zbożowe tak naprawdę powstają w oparciu o technologię mikrofalową i nie trzeba wcale deptać. Można odpowiednią wiązką spowodować powstanie takiego kręgu. Czyli taka prowokacja też wchodzi w grę, prawda?
[03:20:47] - No tak, jeślibyśmy mieli taką technologię.
[03:20:50] - Oczywiście pomijam kwestie techniczne, bo on rzucił taką koncepcję.
[03:20:54] - No właśnie. Dobra, przyjmijmy nawet, że to była mistyfikacja. Natomiast jest wiele innych rzeczy, które gdzieś po internecie krążą, mniej czy bardziej prawdziwe. Jest trochę dowodów, urządzeń, które są wyjmowane z ciał ludzkich, pseudonadajników. Ale dobra, pomijam to. Załóżmy, że wśród tej ilości dowodów jakieś są autentyczne. Zeznania świadków, ingerencja wojska w różne sytuacje, gdzie doszło do jakichś zderzeń. Pomyślcie panowie, gdyby faktycznie tak było, że odnajdują taką technologię, że jakieś inne rasy kontaktują się z nami, to co dalej? I dalej dzieje się to, co teraz jest. Czyli tak naprawdę zakładam, że nie może się zdarzyć nic więcej.
Tak jak rozmawialiście, oni nie mogą nam nic przekazać, dlatego, że nasz świat by się wywrócił. Nawet te małe osiągnięcia, które udaje nam się zdobyć, nie spoza świata. Te, które sami tworzymy, jakieś inne odnawialne źródła energii. Są różne koncepcje. Same wynalazki Tesli. Do tej pory to wszystko jest utajnione, ponieważ wynalezienie jakiegokolwiek źródła energii przewróciłoby całą naszą gospodarkę, świat. Po prostu zawaliłoby się to wszystko, co stoi na ropie i węglu. W związku z tym ten cały świat, te całe giełdy, szlag by to wszystko trafił. Więc nawet takie małe ziarenko, a już niektóre technologie przemykają, te wynalazki. Teraz ostatnio przecież samochód Tesli, ale Tesla zaczęła produkować akumulatory, które są bardzo wydajne.
One są jakoś nanocząsteczkowo modyfikowane. Także to już jest technologia, która graniczy z tym, co mogło wyciec, ale nie przewróciło świata do góry nogami. Czyli już potrafią tworzyć takie nawet przemysłowe akumulatory, które potrafią zgromadzić kilka kilowatów energii i utrzymywać całe mieszkanie na przykład, czy jeszcze droższe. I one są już w sprzedaży. Co naprawdę wykracza poza znane akumulatory ołowiowe. Więc coś tam już zmieniono i tak powoli to gdzieś musi przemknąć, żeby ta gospodarka bardzo powoli się zmieniła. Bo te technologie nie mogą skoczyć do nas. Już nie mówiąc o tych wojskowych, gdzie pewnie, że są spekulacje, że te niektóre statki, które się pojawiają i niektóre akcje, to są rzeczy, które wymykają się temu, co jest oficjalnie mówione. Wcale się nie dziwię. Zawsze tak było, że te technologie, które zostały wynalezione, te wszystkie wynalazki, to, co jest w CERN, czy to, co jest w związku ze Stacją Mir i tak dalej, te wszystkie osiągnięcia, które udało się zdobyć, przecież nie są publikowane od razu do wiadomości publicznej.
Najpierw idzie na doświadczenia dla wojska i dopiero później to wynika. Więc to naturalne, że prawdopodobnie my mamy już od dawna kontakt z obcą cywilizacją. Pewnie nie my. Być może Watykan, może Stany Zjednoczone, może Rosja. Może gdzieś doszło do takich spotkań, w których oni dali nam do zrozumienia, że słuchajcie, jest jak jest. Jesteście taką cywilizacją. My nie możemy wam przekazać zbyt dużo.
[03:24:09] - Ja ogólnie nie uważam, że całe UFO pochodzi z kosmosu, ale uważam, że niektóre z tych manifestacji, niektóre z tych przypadków pokazują, że mamy do czynienia z potencjalnymi przybyszami spoza Ziemi. I myślę, że oni się nie musieli kontaktować. Jeżeli wojsko miało potwierdzone informacje o intruzji jakichś obiektów, z samego ich zachowania mogli wysnuć to, że oni tu po prostu są, patrzą i dają nam tym coś do zrozumienia. Takie mam wrażenie. Natomiast jeżeli chodzi o ten szok po kontakcie, o którym nie raz mówiliśmy, to wydaje mi się, że na przykład w przypadku SETI, gdybyśmy odebrali jakieś kosmiczne „dzień dobry” na przykład i gdyby spełnił się ten mokry sen Setha Shostaka, to nie byłoby żadnego wpływu. Byłaby chwilowa ekscytacja, a potem by się okazało na przykład, że wiadomość przyszła z planety, która jest oddalona o 1500 lat świetlnych. I co wtedy? I byśmy musieli czekać kolejnych 15 wieków na to, żeby do nich doszła nasza odpowiedź. Także SETI rzeczywiście w pewnych aspektach jest po prostu niepraktyczne. Natomiast jeżeli chodzi o samo znalezienie tego przełomowego dowodu, musimy się chwytać wszelkich metod.
I to jest oczywiście jedna z lepszych. Co mnie najbardziej dziwi na tym polu naukowo-technicznym, które niby ciągnie naszą cywilizację do przodu, to jest fakt, że każdy sobie. Jedni w tą stronę, drudzy w tą. Nikt ze sobą nie rozmawia w sprawach przełomowych dla naszej planety. To mi się strasznie nie podoba i szczerze mówiąc, jakbym był kosmitą, to też bym w ogóle się nie kontaktował z kimś takim jak homo sapiens.
[03:26:13] - To prawda, że Ziemianie są tacy, jacy są. Ja lubię te takie opowieści, jak to przylatują i machają nam i chcą czynić dobro i w ogóle, i tak starają się nas nauczać. Ale prawda jest taka, że podejrzewam, że gdyby potrzebowali, to zrobiliby to, co my z kurczakami. Czyli byśmy gdzieś w rożnach się obracali i wszyscy może by byli oburzeni, że to niehumanitarne. Ale co my robimy ze zwierzętami czy jakimiś gatunkami niższymi?Fajnie sobie pospekulować, jak to by było fajnie, dobrze iść. Ale podejrzewam, że gdyby to była drapieżna rasa, to już by nas tu wykorzystali.
[03:26:54] - To, co może teraz powiem, zabrzmi trochę może kontrowersyjnie, a nawet chamsko. Chamsko, tak kolokwialnie powiedziałem, ale wydaje mi się, że ludzkość nie powinna być mierzona jedną miarą. To znaczy, są ludzie i są ludzie. I tak naprawdę człowiek jest tak delikatną konstrukcją psychiczną, że w miarę normalnych warunkach funkcjonuje jako istota racjonalna, moralna i tak dalej. Ale kiedy pojawiają się warunki skrajne, wtedy zapominamy o wszystkim. Myślę, że musi minąć dużo czasu, zanim oni zdecydują się na kontakt z nami. Bo niech pan nawet zauważy, że co by było, gdyby na innej planecie rozwinęła się cywilizacja, która była homogeniczna od początku. Nie było podziału na rasy, nie było podziału na państwa. Cały czas była jedna rasa i ta rasa, dajmy na to, żeby miała taką mentalność jak mają Chińczycy, czyli taką mentalność roju. Pracujemy dla wspólnego celu.
Ona do wspólnych osiągnięć doszłaby dużo szybciej niż my. I taka cywilizacja mająca mentalność mrówek, pszczół, ona by nas nigdy nie zrozumiała, a my jej. Dla nas ona by była straszna, a my dla niej bylibyśmy marnotrawcami i istotami bezproduktywnymi. I teraz musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: jacy ci obcy, którzy potencjalnie już tu są, nomen omen są.
[03:28:31] - Ja myślę, że ich jest dużo. To też nie można tak mówić, że to jest jedna rasa czy z jednej planety. Myślę, że jest wiele różnych istot i różnych metod rozwoju. Tylko nie mam pojęcia i nie jestem w stanie sobie wyobrazić, w jaki sposób oni nawiązali kontakt między sobą i jakie są zasady ogólne galaktycznego porządku.
[03:28:49] - Druga sprawa, na którą trzeba zwrócić uwagę, to fakt wielkiej rozbieżności w relacjach o UFO i tego, że nie ma w zasadzie dwóch takich samych humanoidów. To też jest wielki problem. Także coś tu jeszcze wchodzi w grę. Coś jeszcze jednego. Jest jeszcze jeden czynnik, który wchodzi w grę, którego my nie rozumiemy. Ja uważam, że pan, który tutaj dzisiaj do nas dzwonił, pan Dariusz, przeżył bardzo ciekawe spotkanie. My będziemy o nim mówić. Musimy jeszcze parę rzeczy ustalić, ale przeżył bardzo ciekawe spotkanie z takim urządzeniem, które przypominało jakiś taki miernik, coś takiego. To jest jedno z niewielu spotkań, które ja mógłbym zakwalifikować do spotkania z obcym probnikiem na przykład. Natomiast jeżeli weźmiemy pod uwagę spotkanie z jakimiś istotami w długich szatach, które mają długie włosy, wyglądają jak David Hasselhoff i chcą nas nauczać o tym, co powinniśmy robić, to mnie się wtedy włącza czerwona lampka i przypomina mi się teoria Jacques'a Vallée, która mówi, że UFO jest bardzo zwodnicze.
Ono lubi nas wprowadzać w błąd i ono nas zna bardzo dobrze. Natomiast jest jeszcze druga siła tu działa, która jest prawdopodobnie obcą inteligencją, która jest zupełnie inna od naszej i która nas nie zna do końca. Nie rozumie pewnych zawiłości naszej psychiki. I ona się manifestuje na przykład w objawieniach maryjnych, bo tam jest wyraźnie powiedziane. Objawienia są konkretne. One nam mówią: „Róbcie to, nie róbcie tego i tego”. Ta inteligencja nas zna do tego stopnia, że wie, iż będzie to miało wielki oddźwięk, ale nie zna nas do tego stopnia. Nie zna nas tak, że na przykład nie rozumie pewnych psychicznych niuansów. Myśli, że my też jesteśmy rojem i my sobie to powtórzymy. Także to są skomplikowane kwestie właśnie, że myśmy przyjęli do wiadomości, że działają tutaj siły nie z tego świata, ale tak naprawdę działa coś jeszcze i wytłumaczyć to wszystko jest bardzo trudno.
Tutaj dostaję od Ivelliosa informację, że cały czas mamy na linii mnóstwo osób.
[03:31:10] - No dobrze, to ja też nie będę zajmował tej linii w takim razie. Dziękuję. Miła audycja.
[03:31:15] - Dziękuję. Zapraszamy za tydzień. Będziemy mówić o tych bardziej konkretnych stronach SETI, czyli o tych potencjalnych odkryciach. Także zapraszam do słuchania.
[03:31:28] - Dziękuję.
[03:31:28] - Dziękuję. Dobranoc. A my przechodzimy do ostatniego pytania. Jak mówiłem, John Billingham, jeden z twórców SETI. Facet, który wprowadził SETI do NASA i dzięki któremu przez kilka lat SETI było finansowane z budżetu NASA, a potem ten strumień pieniędzy został odcięty między innymi przez takiego senatora Proxmire'a, który twierdził, że to jest w ogóle niepotrzebne. I ten John Billingham twierdził pod koniec życia razem z kilkoma innymi astronomami, że wysyłanie informacji w kosmos jest głupie, dlatego, że można ściągnąć na ziemię krwiożerczych kosmitów, którzy będą chcieli zabrać nam ziemię. Ja już wcześniej się do tego odnosiłem na początku naszego programu, mówiąc, że to trochę dziwne, dlatego, że Billingham, Stephen Hawking, który przynajmniej dwa razy w roku przed tym ostrzega, żeby się nie kontaktować z kosmitami. Jest to trochę dziwne dlatego, że my myślimy, że oni nas znajdą i się na nas rzucą. A tak naprawdę teraz wiemy już dzięki ustaleniom najnowszym, że w kosmosie jest mnóstwo planet pozasłonecznych i jeżeli obcy chcieliby rzeczywiście tutajZajmie sobie jakąś nową planetę, to się nie będą tak naprawdę pierniczyli z żadną Ziemią, tylko znajdą sobie inną. Przecież jakby chcieli nas przenieść siłą, to musieliby się trochę natrudzić, żeby się nas stąd pozbyć.
Panowie, ostatnie pytanie na dzisiaj. Marku, czy twoim zdaniem wysyłanie informacji w kosmos przez nas, aktywne SETI drogą radiową ma sens i czy jest niebezpieczne?
[03:33:11] - Nie wydaje mi się, żeby to było niebezpieczne. Tak jak wspomniałeś, jeżeli by chcieli sobie zająć jakąś planetę, to mają ich mnóstwo i zapewne też mnóstwo, które są dla nich jak najbardziej naturalnie odpowiednie. Nie tylko mogłoby tu chodzić o zasoby, ale na przykład właśnie o zasiedlenie. Takich planet na pewno znajdą mnóstwo, gdzie nie ma życia, a bez problemu mogliby taką planetę zająć. Jeżeli chodzi o zasoby, to jest też ekstremalnie dużo planet, które są w ogóle niezdatne do życia, a różnego rodzaju pierwiastki ciekawe na tych planetach są. Także nie wydaje mi się, żeby było niebezpieczeństwo z takiego powodu i myślę, że po prostu oni ignorują takie sygnały, które wysyłamy. Oni mogą się z tego wszystkiego, jak odbiorą takie sygnały, po prostu śmiać. Może to być dla nich komedia albo wręcz mogą sobie pomyśleć: „Co ty, poważnie?”. Wystarczy zdrowo pomyśleć. Jakąś głupią audycję odkryją, którą wysłaliśmy 50 lat temu, telewizyjną czy radiową.
Biorąc pod uwagę, że uda im się w tym całym szumie to odkryć. Ale powiedzmy, że mają taką technologię i bez problemu taki sygnał odbiorą. I co? To ma być dla nas niebezpieczne? Nie, raczej po prostu pośmieją się trochę i będą robić swoje. Gdyby chcieli podbić nas, to byłoby to dosyć dziwne. Nie wydaje mi się. Jaki miałby być cel, żeby nas zniszczyć czy jakoś zniewolić? A przy technologii, jaką oni mają, że podróżują sobie między gwiazdami, to mogłoby się nawet zdarzyć tak, że byśmy nie zauważyli takiego podboju. Po prostu stałoby się to momentalnie.
Mogłoby się to stać momentalnie i już byśmy mogli działać pod ich dyktando, że tak powiem. Także nawet byśmy mogli się nie zorientować, że zostaliśmy podbici, bo oni mogą mieć takie cele, które nawet trudno nam sobie wyobrazić. Więc myślenie w takich kategoriach, jakie daje nam Hollywood, że przylecą i nas tutaj zniszczą i wybudują swoje bazy, jest dla mnie bardzo dziwne. Zwłaszcza że tacy naukowcy jak Hawking w ten sposób się wypowiadają. Dla mnie to jest zaskakujące, żeby tak myśleć, że to może być dla nas niebezpieczne. Może stricte teoretycznie jakaś szansa być, że faktycznie to może sprowadzić na nas jakieś niebezpieczeństwo, ale wydaje mi się, że to jest równie mała szansa jak odkrycie sygnału radiowego takiej cywilizacji. Tak sądzę na temat niebezpieczeństwa wysyłania takich sygnałów. Myślę, że absolutnie nie jest to niebezpieczne dla nas.
[03:37:16] - Chris, Marek mówił, że moglibyśmy nie zauważyć tego, że nas podbili. A może właśnie tego nie zauważyliśmy i to miał na myśli Ford, pisząc, że jesteśmy czyjąś własnością.
[03:37:30] - Być może jesteśmy, ale to wszystko zależy też od punktu widzenia. Bo jeżeli jesteśmy ich własnością, to właściwie już się nic nie da zrobić i chyba z tego potrzasku nie wyjdziemy. Ale myśląc o tym, czy bylibyśmy zagrożeni ze strony takiej cywilizacji kosmicznej, czy reklamując się w przestrzeni kosmicznej, możemy sprowadzić na siebie nieszczęście, to każe się zastanowić, dlaczego ludzie pokroju Hawkinga o takich rzeczach mówią. Hawking ma na myśli na przykład jakąś nomadyczną cywilizację, która wędruje sobie po przestrzeni kosmicznej i żyje tylko z tego, co sobie po drodze zdobędzie. Jeśli na przykład przez przypadek natrafi na nasz sygnał, może zmienić trajektorię swojego lotu i nas podbić. Oczywiście teoretycznie nie wygląda to zbyt dobrze i trudno znaleźć takie potwierdzenie, ale z drugiej strony spójrzmy na ten problem, który parokrotnie omawialiśmy, a ja zajmowałem się nim szczególnie dokładnie. Problem tak zwanych wojen kosmicznych. Kiedy przyjrzymy się temu, co działo się w Układzie Słonecznym wieleset tysięcy lat temu, okaże się, że wiele śladów wskazuje na to, że miała tam miejsce jakaś kosmiczna wojna, że coś tam się działo.że ktoś się pojawił. Zostały zniszczone jedne planety, inne zostały bardzo ciężko poturbowane, jak na przykład Mars. Sygnatura atmosfery Marsa wskazuje na to, że eksplodowały w jego atmosferze pociski nuklearne.
Jest to charakterystyczne właśnie ze względu na ten ksenon 7 i krypton 7. Jeżeli coś było takiego w przeszłości, dlaczego nie miałoby być teraz, gdy ktoś dowiedziałby się o naszej obecności? Obecności już powiedziałbym wyrafinowanej, bo skoro jesteśmy w stanie wysłać taki sygnał, to znaczy, że nasza cywilizacja coś reprezentuje. I rzeczywiście być może warto jest udać się w naszym kierunku, nie tylko zobaczyć, co jest na tej Ziemi, ale jednocześnie może spróbować ją przejąć. To jest jedna taka poszlaka. Druga to taka, że jeśli popatrzymy znów w historię i w te najstarsze, najrozmaitsze pisma, tacy ludzie jak gnostycy czy kabaliści przestrzegali przed takimi kontaktami. Mówili o archontach, którzy są nie z tego świata i próbują wedrzeć się na Ziemię, próbują ją opanować. I przestrzegali przed takimi kontaktami. Myślę, że tego również nie możemy bagatelizować. Są to tysiące lat myśli ludzkiej.
Kiedy mówię o Kabałę, to zwykle wszystkim kojarzy się ona z żydowskim mistycyzmem, gdy tymczasem być może jest to najstarsza forma mistycznej wiedzy. Początek Kabały to jest ten język, którym mówił Bóg do Adama w raju. Ambicją Kabały jest nawiązać do tego języka i móc takie informacje dostawać wprost właśnie od tego, który ten raj stworzył. Kabała powstała wcześniej, zanim jeszcze w ogóle powstało pojęcie Żydzi czy Hebrajczycy. Także jest to nauka znacznie starsza. Została przez nich w sumie dopiero później, w średniowieczu bardzo mocno rozwinięta i dlatego przypisuje się to wszystko im. Natomiast i pisma, i sposób, i metodologia, jaka jest tam stosowana, jest znacznie starsza i sięga jeszcze czasów Sumeru, czyli początków naszej obecnej cywilizacji. A co się z tym wiąże, jeszcze raz powtórzę, tego, co tam zapisano, czyli o tej wizytacji kosmicznej ze strony Annunaków. Także możemy to rozpatrywać z tego punktu widzenia i możemy rzeczywiście widzieć, że jest możliwość takiego kosmicznego zagrożenia i może rzeczywiście lepiej nie reklamować swojej obecności we wszechświecie i nie nadawać nic do nikogo. Dziękuję.
[03:41:51] - I tak oto chyba dotarliśmy do końca dzisiejszej audycji. Na koniec jeszcze oddajmy głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze, co tam ciekawego w „Nieznanym Świecie”?
[03:42:02] - Właśnie ukazał się październikowy numer „Nieznanego Świata”. W nim jak zwykle sporo ciekawych rzeczy, w tym bardzo fajna relacja polskiego pilota w „Dotknięciu Nieznanego”. Także jeżeli ktoś nie zna jeszcze pisma „Nieznany Świat”, to zapraszam do kiosku. Od 25 lat to pismo się ukazuje, także to i owo już redakcja widziała i naprawdę zachęcam. Chciałbym też zachęcić, zainteresować was najnowszymi dwoma książkami, które wydał Philip Mantle. To jest nasz zaprzyjaźniony ufolog, bardzo znany ufolog angielski. Wydał ostatnio dwie książki dostępne na Amazonie. Jest to „UFO nad Rumunią”, „UFO over Romania”. Jeżeli to wpiszecie, to znajdziecie. Wydał też książkę o USO, którą można odnaleźć na stronie jego wydawnictwa i mam nadzieję, że Marek podzieli się tymi linkami potem na stronie Radia Paranormalium, będzie można je sobie odnaleźć.
Książki są po angielsku, natomiast jeżeli ktoś zna ten język, to nie będzie miał problemów w zrozumieniu bardzo ciekawych treści. Szczególnie interesuje mnie to „UFO nad Rumunią”, bo rzeczywiście książka unikatowa, pokazująca jak wiele się dzieje w krajach, od których dzieli nas pewna bariera językowa. Przypominam zatem o „Nieznanym Świecie”, numerze październikowym oraz „UFO over Romania”. Także możecie sobie to znaleźć. I co jeszcze? Za tydzień mamy w planach audycję poświęconą odkryciom SETI, które nie do końca zostały wyjaśnione i które mogą być potencjalnym dowodem na to, że obcy jednak próbowali się z nami skontaktować. Obcy, którzy wysłali nam może jakieś sygnały, którzy chcieli obwieścić swoją obecność. Dzisiaj może już ta cywilizacja nawet nie istnieje. Będziemy mówić o tych słynnych megastrukturach, o potencjalnych sferach Dysona, o sygnale „Wow”, o innych sygnałach, w tym o tym wykrytym niedawno przez Rosjan. Także będzie na pewno ciekawie.
Postaramy się też podsumować pytanie, czy SETI jest w ogóle jeszcze potrzebne. Natomiast za dwa tygodnie kolejny interesujący temat. Tym razem na tapetę bierzemy nocnych gości i tak zwane sypialniane odwiedziny. Postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czy grają w tym dziwnym zjawisku rolę takie siły jak
[03:44:54] - Pozaziemianie czy może coś bardziej egzotycznego i pochodzącego z bliższej domeny niż kosmos? Także zachęcam do uczestnictwa. Cóż jeszcze, Marku, możemy powiedzieć o najbliższych planach Radia Paranormalium?
[03:45:11] - Będę musiał zerknąć do naszej rozpiski. Za tydzień SETI: najnowsze odkrycia. Potem 16 października planujemy debatę o nocnych gościach. 23 października to Atomowe wojny bogów. Zrobię najlepiej tak, że po debacie wrzucę newsa, gdzie będzie i zajawka najbliższej debaty i krótka rozpiska tematyczna najbliższych kolejnych debat. Co tam jeszcze?
[03:45:39] - Brzmi to jak ogłoszenie parafialne. Prawie.
[03:45:44] - Amen. Co tam jeszcze? 30 października dawne UFO. 6 listopada to będzie mocny temat okaleczenia zwierząt i ludzi. 13 listopada Polacy i słynne przypadki zagraniczne.
[03:46:00] - To też będzie dobre.
[03:46:01] - Ostatnia do tej pory zaplanowana debata, do której mamy opracowane pytanie, to jest 20 listopada: Jesteśmy czyjąś własnością? Tak wyglądają nasze plany debatowe na najbliższe jeszcze sześć odcinków. Mamy rozmach.
[03:46:22] - Właśnie. Wszystkie osoby, które przeżyły coś niezwykłego, prosimy o kontakt. Staramy się odpowiadać w miarę możliwości na wasze maile. Niektóre przypadki są naprawdę ciekawe. Mamy nawet taki plan w zanadrzu, żeby zebrać te wszystkie relacje i zmontować z nich osobny odcinek, w którym będziemy komentować to i owo. Ale to oczywiście melodia przyszłości. W dzisiejszym jakże ciekawym odcinku udział wzięli: Chris Nikina, nasz niestrudzony poszukiwacz zagadek z New Jersey. Dziękujemy Chrisie.
[03:47:02] - Dziękuję i dobranoc.
[03:47:03] - Zapraszamy za tydzień. I Marek Marcinkowski, astronom, pasjonat ufologii. Również zapraszamy za tydzień. Dziękujemy za dzisiejszy debiut przede wszystkim. Bardzo nam było miło.
[03:47:17] - Dziękuję bardzo. Mi również było bardzo miło. Dziękuję za zaproszenie. Dosyć spięty byłem przy tych wszystkich odpowiedziach i dyskusji. Nie jestem przyzwyczajony do takich wystąpień.
[03:47:34] - Debiut radiowy i od razu rekord.
[03:47:38] - Mam nadzieję, że moje wypowiedzi nie były zbyt chaotyczne i dało się coś z nich wyciągnąć.
[03:47:45] - Nie, dobrze. Było elegancko. Ja pamiętam, jak zaczynaliśmy debaty ufologiczne, to było dwa lata temu, to mieliśmy, nie wiem ile było w pierwszym odcinku słuchaczy, ale chyba około 30. Także teraz to 460 robi wrażenie. Dodajmy jeszcze do tego tych, którzy będą pobierać audycję.
[03:48:08] - Poprzednią audycję odsłuchało już co najmniej 5000 osób, tak więc to nie jest mało.
[03:48:13] - Chciałbym jeszcze podziękować na koniec tym wszystkim, którzy nas słuchali.
[03:48:17] - Podziękujmy jeszcze Arkowi Patarkowi, który również dzisiaj brał udział. Nie był u skoku, ale jednak całkiem dobrze to wyszło. Dziękujemy Arku jeszcze raz.
[03:48:26] - I tym, którzy do nas dzwonili, tym, którzy nas wspierali, tym, którzy nas słuchają przede wszystkim, bo to jest naprawdę bardzo miłe. I za te wszystkie dobre słowa też dziękujemy i pozdrawiamy i życzymy dobrej nocy. Cześć panowie.
[03:48:42] - Dobranoc, dziękuję.
[03:48:43] - Cześć, hej.
[03:48:44] - A od strony technicznej debatę oczywiście obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc. Dziękujemy raz jeszcze, że tak tłumnie dzisiaj przybyliście, włączyliście komputery, smartfony, tablety, a niektórzy normalne radia, bowiem na Pomorzu w miejscowości Łobez z tego, co mi wiadomo, Radio Paranormalium jest transmitowane na żywo na UKF-ie. Oczywiście wszystko zgodnie z planem i wszystko zgodnie z naszą wiedzą i za naszą zgodą. Także bardzo serdecznie dziękujemy za to, że tak dzisiaj tłumnie nas słuchaliście. Mamy nadzieję, że za tydzień będzie was jeszcze więcej. A za tydzień, tak jak było wspominane, będziemy kontynuować temat SETI, tyle że pod kątem najnowszych odkryć. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień.
Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.