[01:05] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną debatę ufologiczną online. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a dzisiaj po drugiej stronie Skype'a i Google Hangouts są z nami: współprowadzący nasze debaty Piotr Cielebiaś z „Nieznanego Świata”. Dobry wieczór, Piotrze.
[01:22] - Dobry wieczór, witam wszystkich tradycyjnie.
[01:25] - Nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy Chris Mikina. Witaj, Chrisie.
[01:29] - Dobry wieczór.
[01:29] - Ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej Arek Kocik. Witaj, Arku.
[01:34] - Witam, dobry wieczór.
[01:35] - I przy naszym Skypie pisarz science fiction, publicysta, współpracownik „Nieznanego Świata” Marek Żelkowski. Dobry wieczór, Marku.
[01:42] - Dobry wieczór wszystkim słuchaczom i wszystkim uczestnikom debaty.
[01:48] - Dzisiejszą audycję rozpoczynamy z pewnym opóźnieniem, ale prawie zawsze jak zawsze na żywo. Dzisiaj będzie można do nas dzwonić. Linię telefoniczną otworzymy prawdopodobnie około godziny 22.00. Wyjątkowo, z uwagi na późniejszy start naszej debaty, ale oczywiście będzie można dzwonić. Pytania tekstowe można zadawać już teraz. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Odbieramy również pytania i komentarze z czata, który towarzyszy naszej transmisji na YouTube i jeżeli ktoś woli, to może nam również przesyłać pytania i komentarze drogą mailową na adres radio@paranormalium.pl.
Jesteśmy też obecni na Facebooku. Oczywiście zachęcamy wszystkich również do dołączenia do grup Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Panowie, dziś zajmiemy się bardzo trudnym tematem. Chodzi o technologię UFO. Jakich napędów używają NOLe? Co pozwala im nagle pojawiać się i znikać? Czy istoty nimi sterujące naprawdę są super zaawansowane? Czy technika stojąca za obiektami UFO jest naprawdę tak zaawansowana, jak niektórzy uważają? Czy, jak twierdził na przykład niejednokrotnie Arek Kocik, mogą to być istoty stojące na drabinie rozwoju tylko szczebelek wyżej od nas? Jakby nie patrzeć, obiekty UFO to w większości nieco bardziej wypasione samoloty.
Tradycyjnie pierwszemu oddajmy może głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[03:39] - Dzisiejsza debata jest odcinkiem specjalnym, dlatego że dotyczy problemu, który jest kluczowy dla całej sprawy i pojawia się dopiero teraz, mimo że mamy debatę 60. Jakich technologii mogą używać obiekty UFO? Czy one są dużo bardziej zaawansowane od nas, czy to tylko, jak powiedziałeś, nieco bardziej wypasione samoloty? Zetknięcia z obiektami UFO pokazują nam bardzo niejednorodny charakter tego fenomenu i na przykład w przypadku zjawisk takich jak słynne BOLe, czyli kule światła, nie możemy tak do końca sprecyzować, czy mamy do czynienia z obiektami czysto technicznymi. Wszystkie obiekty, które były widywane na przykład przez pilotów, w większości. Może nie wszystkie, bo w UFO nie wolno niczego generalizować, ale większość z obiektów widywanych przez pilotów była właśnie kulami światła, które się zachowywały w taki dziwny sposób. Wyglądały, jakby były inteligentnie sterowane. Tylko że nie było pewności, czy są to tylko obiekty o charakterze energetycznym, składające się z energii. Jak podkreślał John Keel, mówiąc, że UFO to wielka energia zamknięta w małej przestrzeni. Czy są to wytwory technologii?
Inne spotkania, często te najbliższe, pokazywały już, że to w zasadzie maszyny latające z krwi i kości. Z krwi i kości, z blachy i śrubek. Natomiast problem się sprowadzał do tej rzeczy, że wiele osób, które miało już taki bezpośredni kontakt, a chyba jedną z postaci, która miała taki bardzo bliski kontakt albo inaczej, przyjrzała się dobrze technologii, temu, co znajduje się wewnątrz obiektu, był wspominany przez nas kilka debat temu Stefan Michalak. Polak, który zajrzał do środka takiego pojazdu nad Falcon Lake i zobaczył, co tam się w środku dzieje. Zdaniem Michalaka nie dość, że ten obiekt wyglądał na pierwszy rzut oka jak jakaś futurystyczna maszyna, to w środku też nie odbiegał pewnymi standardami od tego, co możemy sobie wyobrazić w ramach ziemskiej techniki. To jest jeden z paradoksów zjawiska UFO. De facto te obiekty nie sąAż tak bardzo zaawansowana, żeby ta technologia była dla nas nierozpoznawalna. UFO to obiekt latający, nieco bardziej zaawansowany od najprawdopodobniej najbardziej zaawansowany pod względem stosowanego napędu. Natomiast jeżeli chodzi o inne rozwiązania techniczne, tutaj sprawa jest dość mocno dyskusyjna, dlatego że gdybyśmy sobie chcieli wyobrazić obiekt latający cywilizacji, która wykracza poza nasze zdolności techniczne powiedzmy o kilka tysiącleci dalej, trudno by nam na pierwszy rzut oka założyć, że to by było coś, co może nie na pierwszy rzut oka, ale pierwsze skojarzenie nie wiązałoby się raczej z tym, że będą to obiekty, które przypominają praktycznie do złudzenia samoloty, tylko tyle, że czasem mają formę spodków. One mają włazy.
Często mają takie prymitywne urządzenia jak drabinki do schodzenia, windeczki, jak opowiadał Jan Wolski. Niektóre mają podpórki, niektóre mają płozy, niektóre mają okna, niektóre mają rury, jak ten obiekt widziany przez Michalaka, rury wydechowe i tak dalej. Odnoszę czasem takie wrażenie, że UFO to momentami pojazdy, które kojarzą się z stylistyką steampunkową, że mamy do czynienia z technologią, która, nie chcę użyć słowa, które mogłoby zostać źle zrozumiane, ale która jest bardziej imaginacyjna niż realna. Jak dobrze państwo wiecie, ja do obiektów UFO podchodzę trochę inaczej niż niektórzy. Nie traktuję ich w 100% jako obiektów materialnych w tym sensie, że są to pojazdy z blachy i śrubek, tylko że jest to pewnego rodzaju emanacja. Tam, gdzie nie możemy mówić, że to jest emanacja, czyli w przypadkach, kiedy one zostawiają ślady, to dyskusja jest otwarta. Natomiast w większości nie mamy tej pewności. Ale na dzisiaj załóżmy, że obiekty UFO są to rzeczywiście maszyny wykorzystujące pewną technologię. Stąd pytanie, czy istoty, które je zbudowały, rzeczywiście są tak bardzo zaawansowane? Moim zdaniem, oczywiście mogę za przykład wziąć tylko naszą cywilizację, ale jeżeli spojrzymy na rozwój technologii lotniczej, zauważymy znaczne zmiany w pewnych koncepcjach.
Otóż coś takiego jak ramowy model samolotu. Nie wiem, czy można to tak nazwać, ale taki ogólny model koncepcyjny za bardzo się nie zmienił przez wiele lat, jeżeli chodzi o samoloty będące w powszechnym użytku. Natomiast jeżeli spojrzymy już na maszyny będące celem tak zwanych czarnych projektów, widzimy, jakie tam innowacje wprowadzano. Wszystko jednak krąży zawsze wokół pewnej stylistyki, którą jesteśmy w stanie rozpoznać. Natomiast UFO, jak powiedziałem, nie różni się od tego jakoś zasadniczo więcej. Na filmach science fiction pojawiają się często maszyny dużo bardziej zaawansowane, dużo bardziej skomplikowane, trudne do wyobrażenia, ale latające spodki, latające trójkąty i innego typu formy latające są zawsze mimo wszystko zaskakująco proste. Stąd pytanie, czy rzeczywiście ta inteligencja, która za tym stoi, jest tak bardzo zaawansowana? Jeżeli Arek Kocik został wywołany do tablicy niejako przez to pytanie, to jemu właśnie oddaję teraz głos.
[10:07] - Tak, zostałem wywołany, bo jak widzę, to chyba namieszałem tym swoim stwierdzeniem. A mówię to dlatego, że tak jak wspomniałeś o samolotach, gdyby tak zagłębić się troszeczkę jeszcze dalej w to, co lata, weźmy na przykład balony, to też jest jakiś tam zastój. Pierwsze wzmianki w ogóle o kulach, do których byli podwieszeni jacyś ludzie, pochodzą z Ameryki Południowej i dotyczą Indian. Już nie pamiętam, w jakiej książce, ale to pewnie albo u Znicza, albo u Mostowicza jest taka wzmianka, że Hiszpanie widzieli latających w ten sposób Indian. I co jest takie ciekawe, w archeologii doświadczalnej spróbowano odtworzyć, czy było to po prostu możliwe. I udało się, że faktycznie te materiały, których oni używali, odpowiednio połączone, dawały możliwości do lotu. W Europie rozwijało się to baloniarstwo dosyć fajnie, bo od razu zauważono, że z góry widać lepiej. Ale tu właśnie jest taka bariera zawsze. Zawsze komuś coś tam przeszkadza. I tak jak w Polsce, z tego, co pamiętam, chyba Siadecki bodajże stworzył ten pierwszy balon, to tak zaraz po rozbiorach, bo to już była ta epoka, Katarzyna, caryca zabroniła w ogóle tego typu używać i to stanęło w miejscu, i to wiadomo.
Teraz jeżeli chodzi o samoloty, to wszyscy wiedzą, bracia Wright, wcześniej troszeczkę Otto Lilienthal coś tam próbował zrobić.Problem polega na tym, że w zasadzie z materiałów dostępnych już Chińczykom gdzieś na przełomie tysiąclecia albo jeszcze troszeczkę wcześniej, prawdopodobnie też by się udało wzlecieć do góry, bo mieli do dyspozycji zarówno bambus, papier, bardzo cienki jedwab, który wystarczy nasączyć, zrobić skrzydło o profilu lotniczym, czyli takim, w którym połac górna będzie troszeczkę dłuższa od tej połaci dolnej i będzie się już podciśnienie wytwarzało przy przelocie i to będzie się unosiło do góry. Także to nie jest jakiś wielki problem z tym, żeby to można było zrobić. Czyli takie możliwości są. Na rysunkach Leonardo da Vinci, jak się dokładnie wpatrzono w te rysunki, okazało się, że on zaprojektował lotnię właśnie z takim profilem lotniczym już bardzo dawno, tylko po prostu nikt nie zwrócił na to uwagi. Ale właśnie on jako pierwszy chyba w sumie tak to dokładnie rozrysował, jak to ma wyglądać. Więc ta technologia jest znana. Jeżeli chodzi o inne technologie, które w jakiś sposób były gdzieś tam dawno i nie zostały rozwijane, to na przykład elektryczność poprzez butle Leydes. Wiadomo było, do czego oni tę elektryczność musieli używać. A chodzi mi o to, że po prostu tak daleko nasza technika współczesna nie odskoczyła od tych prawideł przyrody. Jeżeli przejdziemy do latających spodków, latających trójkątów czy czegokolwiek innego, chodzi o materialne rzeczy, one też się rozwijają.
Z tego, co niektóre portale donoszą, też się zdarza, że te spodki się rozwijają, więc nie są idealne. Nie są takie, które by na tyle daleko od nas odskoczyły, żebyśmy nie mogli tego w bardzo szybki sposób załapać. Można by było powiedzieć o tym najnowszym silniku, którego zasada działania jest w sumie dosyć prosta, bo wystarczy mikrofalami zaatakować jakiś pierwiastek, który będzie emanował, stworzyć dookoła niego lustro, które będzie ukierunkowywać te fale w określony kierunek. Reszta musi się dziać. Tylko w ten sam sposób, podejrzewam, działają te spodki. To jest tak, że to, co donoszą wszyscy o tym, że słyszą właśnie i burczenie, i ten ruch wirowy jakiś taki, który się odbywa, to może to jest zwykły ruch żyroskopowy, który prawdopodobnie ma na celu ustabilizowanie tego. Natomiast podstawowym napędem jest właśnie takie wzbudzanie i odbicie tych fal, prawdopodobnie grawitacyjnych, które na dodatek, jeżeli wzbudzają cząsteczki, wzbudzają cząsteczki między innymi powietrza pod sobą i stąd to świecenie tych obiektów w kierunku dołu. To nie jest jakieś oświetlenie tylko w ten sposób, a takim potwierdzeniem tego mojego stwierdzenia jest to, że były takie przypadki na Wyspach Salomona, gdzie te spodki czy kule zawisały nad domami i potrafiły prześwietlić dachówki ceramiczne, więc nie da się zrobić tego światłem. Trzeba po prostu wzbudzić atomy powietrza, które są i na górze, i na dole. Wtedy ten efekt światła będzie.
Innym takim miejscem, gdzie to w zasadzie się wszystko łączy ze sobą, są doświadczenia pana Grebiennikowa. On stworzył takie letadło, tak to nazwał, z dosyć śmiesznej rzeczy, bo to było zrobione z pancerzyków chrząszczy. On je odpowiednio posklejał i okazało się, że dzięki temu mógł wznieść się do góry. Nie wiadomo, czy wierzyć w to do końca, czy nie. Natomiast jest takie jedno zdjęcie, które podobno żona mu zrobiła z góry, gdzie widać jego na tym urządzeniu, które stoi i następnie cień tego urządzenia troszeczkę wyżej. Z opisów działania tego, bo on o tym mówił, wynika, że faktycznie albo miał bardzo dużą fantazję, albo po prostu udało mu się to zrobić. Jest takie jedno doświadczenie, bo on w ogóle miał teorię jamy, czyli właśnie takiego ukształtowania lustra, które umożliwiało ukierunkowanie energii. Jakiej? Nie wiadomo. Ja to doświadczenie, które on robił, powtórzyłem u siebie.W domu, w warunkach domowych.
I faktycznie mi się tak udało, że patyczek, który był zamknięty w słoiku, zawieszony na pajęczej nici, w żaden sposób nie działały na niego jednokierunkowo jakiekolwiek energie, po przyłożeniu z pełnej odległości, poukierunkowaniu takiej wiązki z rurek on zaczął się obracać, więc jakaś energia tam jest. Ja to zamieściłem kiedyś na YouTubie. Co prawda trzeba długo czekać, żeby ta energia się pojawiła, żeby to zaczęło działać. Wiąże się to z bezwładnością wydaje mi się tej wykałaczki. On to robił przy pomocy patyczka z wzu czarnego, który jest wypełniony powietrzem, jest może troszeczkę lżejszy. Niemniej jednak takie doświadczenie udało mi się przeprowadzić. Na ten patyczek nie działały żadne siły, a jednak się zaczął obracać, więc jakaś siła, jakaś energia jest w ten sposób dystrybuowana. Podejrzewam, że na tej samej zasadzie pewnie działają część z tych latających po naszym niebie spodków. Dziękuję.
[19:45] - Chris, czy uważasz, że ci faceci, którzy siedzą w obiektach UFO są rzeczywiście tak bardzo zaawansowani, że aż trudno nam sobie wyobrazić to, jak bardzo są zaawansowani?
[20:00] - Wygląda to na coś bardzo zaawansowanego tylko dlatego, że nie rozumiemy fizyki, na jakiej zasadzie to wszystko działa. Prawdopodobnie też z tego powodu, że nasza fizyka, która we współczesnej formie tworzy się od kilkuset lat i właśnie u jej źródeł został wymieniony przez Arka Da Vinci, Galileusz i paru innych, którzy oparli myślenie na temat świata, na temat podbijania świata, rozumienia świata i ewentualnie ekspansji poza naszą kulę ziemską, właśnie na tej fizyce operującej w świecie realistycznym. Tymczasem te latające spodki, ci przybysze skądś, podstawowy problem polega na tym, że nie wiemy skąd oni są. Nie wiemy, jak to jest zbudowane. Nie wiemy, czy jest to tylko jeden szczebel wyżej, czy też nie. Dlatego, że kiedy słyszymy informacje, które gdzieś przeciekają z najrozmaitszych, często tajnych źródeł o tym, że coś się gdzieś rozbiło, to tych danych na temat, co to jest, jest bardzo niewiele i niektóre z nich niestety, ale musimy brać wyłącznie anegdotycznie, dlatego, że nie ma w tym praktycznie żadnych konkretów. Możemy ewentualnie komuś wierzyć na słowo, możemy popatrzeć na jakieś fotografie, ewentualnie słyszymy jakieś opisy od ludzi, którzy albo pracowali przy takim projekcie, albo zostało im w spadku jakieś archiwum, trafili na tego typu materiały. Natomiast problem jest w tym, że nie potrafimy złożyć tego w jedną całość i stworzyć systemu rozumienia tego, z czym mamy do czynienia, który wyjaśniałby, o co w tym wszystkim właściwie chodzi, skąd to się wszystko pojawia, dlaczego jest tak, że czasami wydaje nam się to nieuchwytne, a czasami wydaje nam się wręcz prymitywne. Sam mówiąc na początku, opisując to zjawisko, mówiłeś o najrozmaitszych elementach, które wyglądają zabawnie albo wyglądają w ogóle nie na miejscu, wyglądają na bardzo prymitywne. I również nie potrafimy tego połączyć z tą ewentualnie bardzo wyrafinowaną technologią, którą używałyby te maszyny do tego, aby przemieszczać się w przestrzeni kosmicznej i tu nad naszą Ziemią, że tak bardzo są nieuchwytne, że bardzo trudno je dogonić, zestrzelić, a nawet sfotografować, bo w większości przypadków, 90 paru procent, może i 99% przypadków, kiedy ktoś ma do dyspozycji gotową do strzału kamerę, aparat fotograficzny czy coś takiego, ten obiekt po prostu nie pojawia się na taśmie filmowej czy na kliszy fotograficznej, czy wreszcie na matrycy cyfrowego aparatu fotograficznego.
W jakiś sposób znika. Czasami tym, którzy mają szczęście, udaje się sfotografować coś bardzo niekształtnego. Coś, co znów musimy się domyślać, z czym mamy do czynienia i co to jest. Dlatego można chyba rozmawiać dzisiaj całą noc i pobić kolejny rekord długości naszej audycji na temat, czy jest to technologia zaawansowana, czy też nie. W mojej opinii z pewnością jest to technologia zaawansowana. Jest to technologia bardzo zaawansowana i mam wrażenie, że w tym najważniejszym momencie my nie rozumiemy zasady, na jakiej ona działa. Prawdopodobnie dlatego, że w naszym sposobie myślenia ta liniowość jest zakodowana, więc jeżeli wyobrażamy sobie, że coś przybyło na przykład do nas z Zeta Reticuli, to wyobrażamy sobie latający spodek, który pędzi sobie przez wszechświat w naszą stronę, gdzieś wpada w jakieś dziury czasoprzestrzenne, inną gdzieś tam wylatuje, ale za każdym razem śledzi pewną linię jako pewną trasę. I myślę, że na tym chyba polega błąd w rozumieniu tego zjawiska. W mojej opinii, zresztą bardzo ryzykownej i stworzonej praktycznie tylko na potrzeby naszego dzisiejszego programu, to zjawisko wygląda w ten sposób, że ono adaptuje się do warunków, w których przychodzi mu działać. To oznacza, że jeżeli na przykład ich celem, tych obcych czy tej obcej cywilizacji czy kogokolwiek innego, kto nas tutaj odwiedzaJest eksploracja naszej planety, wówczas swoją własną technologię, której zasady nie rozumiemy, nie wiemy, na czym ona jeszcze za bardzo polega, dostosowują do naszych warunków.
Dostosowują do fizyki, która panuje na naszej planecie i dostosowują do fizyki, z którą my jesteśmy w stanie wejść w jakąś interakcję. Dlatego bardzo często mamy w opowieściach świadków tego typu zdarzeń na przykład historie o tym, że w jednej chwili widzą jakiś aparat powietrzny, po chwili on znika. Potrafi on przemieszczać się z olbrzymią prędkością, potrafi dokonywać na tej prędkości gwałtownych zwrotów, zakrętów, potrafi wylądować. Pojawiają się nawet jakieś postaci co jakiś czas. Jak wiemy, tematyka ta jest niezwykle bogata w tego typu historie i dlatego sądzę, że to zjawisko jest jak najbardziej realne. Natomiast dostosowując się do naszej rzeczywistości, ono również popełnia błędy. To znaczy eksperymentuje i próbuje. Jedne historie wychodzą im lepiej, inne znacznie gorzej. Dlatego czasami właśnie widzimy coś bardzo dziwacznego, doczepionego do tych najrozmaitszych pojazdów, co wydaje nam się prymitywne. A być może jest to jakaś próba dostosowania właśnie tej ich technologii do warunków, które panują tutaj u nas.
Nie zapominajmy o tym, że my jako ludzie, obserwując nasz świat w trzech wymiarach, obserwujemy go w pewnej częstotliwości działania. Co oznacza, że jeżeli zmienimy częstotliwość drgań na przykład materii, którą obserwujemy, możemy doprowadzić do tego, że na przykład ona po prostu zniknie z naszego pola widzenia, nie będzie już więcej przez nas możliwa do obserwacji. I być może właśnie ten pojazd, który przylatuje skądś, przechodzi taką transformację, dostosowuje się do sposobu patrzenia przez nas w tej właśnie częstotliwości. W tej częstotliwości się objawia. I na przykład czasami, jak sami wiemy z urządzeń elektronicznych, może dojść do różnych przypadków, jak na przykład elektroniczne glitche czy też po prostu nieudany eksperyment, co doprowadza do tego, że ono objawia się nam w tak wielu rozmaitych formach i jednocześnie ewoluuje. Jakiś czas temu mieliśmy nawet taką dyskusję na ten temat, czy rzeczywiście na naszych oczach te pojazdy UFO w jakiś sposób modernizują się, czy w tym czasie, od kiedy my je obserwujemy, powiedzmy od końca lat 40. XX wieku do dziś, nagle oni przechodzą jakąś transformację ze spodków i wynaleźli coś lepszego i latają już teraz częściej trójkątami czy jeszcze czymś innym, czy jakimiś bumerangami. Spodków widzi się już coraz mniej, a być może właśnie wcale nie jest to nowa technologia, tylko nowa forma dostosowania się poprzez właśnie tego typu doświadczenia do warunków, które tutaj panują u nas, które być może właśnie tylko w takiej, a nie innej formie pozwalają im dotrzeć do naszego świata i wejść z nami w interakcję, co z kolei otwiera nową kenę w głowie. Dziękuję.
[27:30] - Dziękujemy. Dyskusja nad tym rzeczywiście może być bardzo szeroka, bo najpierw musimy zdefiniować, czym UFO jest. Na dzisiaj przyjmujemy, że są to obiekty, które stosują jakąś formę technologii. I tutaj drugi problem, który się pojawia, to jest fakt, że nie jesteśmy w stanie określić, czy to są obiekty, które drogę ze swojej macierzystej planety do nas czy ze swojego macierzystego wymiaru, domeny bytu pokonują właśnie w tym jednym pojeździe, czy są to raczej jakieś obiekty typu zwiadowczego do poruszania się stricte po ziemi. To też jest drugi problem, ale o tym jeszcze będziemy mówić. Marku, jak myślisz, oni rzeczywiście są tak zaawansowani i jak dzieła science fiction patrzą na pojazdy istot takiego bardzo dalekiego rzędu? Czy rzeczywiście będą one przypominać samoloty?
[28:31] - To znaczy science fiction, jeśli chodzi o UFO, to za dużo tego rodzaju dzieł, dziełek nie powstało. Oczywiście jest ich trochę, ale ja bym się skupił w naszej rozmowie na czym innym. Może nie na dziełach science fiction, bo one z natury mają charakter spekulatywny. A tak jak rozmawialiśmy jeszcze poza anteną, nasza rozmowa dzisiaj będzie miała wybitnie spekulatywny charakter, bo tych niewiadomych, o których zresztą moi przedmówcy już sporo powiedzieli, jest naprawdę dużo. Nawet jeśli przyjmiemy, że cywilizacje czy UFO to jest coś materialnego, to są aparaty, które mają naturę techniczną, to nawet wówczas powinniśmy sobie odpowiedzieć na kilka pytań, na które tak naprawdę nie znamy odpowiedzi. Pierwsze z tych pytań to takie właściwie: czy przybywa do nas jedna cywilizacja, czy może jest ich wiele? Przesłanki są ku temu, aby mówić, że tych cywilizacji odwiedza nas wiele. O tym świadczą różnego rodzaju zeznania, ale tego nie wiemy. Ale przyjmijmy, że tych cywilizacji jest wiele. To musielibyśmy jeszcze odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób oni tu przybywają i właściwie skąd oni tu przybywają.
Czy to są goście z naszego świata, z naszego wszechświata, którzy po prostu na zasadzie wycieczek czy misji naukowych odwiedzają naszą planetę, czy też są to przybysze na przykład z innej rzeczywistości, z innych wymiarów? A tutaj myślę, że odpowiedź na tego rodzaju pytanie znowu otwiera przed nami pole do dyskusji na temat techniki, która jest stosowana.Bo troszkę inaczej wyglądałyby pojazdy, które przybywałyby do nas z odległych części galaktyki czy może spoza galaktyki, a inaczej pojazdy, które przybywałyby do nas z innego wymiaru. A jeszcze inaczej, wydaje mi się, wyglądałyby pojazdy, które przybywają do nas z innego czasu, na przykład z przyszłości.
[30:53] - A czy masz jakieś pomysły odnośnie tego, jak mogłyby wyglądać? Trudno nam odpowiedzieć na to, jak mógłby wyglądać pojazd z innego wymiaru, bo to w zasadzie leży poza granicami naszego pojmowania. Ale jak twoja płodna wyobraźnia wizualizuje tego typu twory?
[31:13] - Nie wiem, czy moja płodna wyobraźnia sobie jakoś specjalnie oryginalnie wizualizuje owe twory, ale myślę, że jeżeli przyjmiemy, że to są przybysze z naszej rzeczywistości, to również musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, w jaki sposób do nas przybywają. Otóż ja pamiętam jeszcze takie dzieła z lat 80., które walczyły z UFO w sposób czynny i jednym z argumentów przytaczanych przez naukowców było to, że przecież takie małe pojazdy, o jakich mówią badacze UFO, nie mogłyby do nas przybyć przez niezmierzoną pustkę kosmosu, przez te miliardy lat czy miliardy kilometrów, czy też jakkolwiek to będziemy mierzyć. I w związku z tym to jest absolutna bajka i nikt nie chciał, być może świadomie zupełnie, pomyśleć na przykład o tym, że gdzieś tu w Układzie Słonecznym jest statek baza, z którego przybywają mniejsze pojazdy. Nikt nie chciał tego dostrzec. Czegoś, co wydawało się właściwie oczywiste. Być może wydawało się oczywiste tym, którzy czytali science fiction, ale niemniej jednak było to naturalne stwierdzenie, że jeśli te pojazdy są małe, a przecież wiemy, że obserwowane są nie tylko małe UFO, ale również i całkiem spore. Niemniej jednak przyjmowano, że podróż międzygwiezdna, podróż pomiędzy systemami gwiezdnymi wymaga jednak statku ogromnego, takiego, który na pewno w atmosferę ziemską by nie wchodził. I może chociażby z tego punktu widzenia warto by zainteresować się tym, czy w naszym Układzie Słonecznym gdzieś takie statki bazy, które wysyłają później te mniejsze pojazdy, które penetrują atmosferę naszej planety, czy takich statków baz nie widzimy, czy też są takie miejsca, w których one mogłyby ewentualnie być zaparkowane. Z różnych obserwacji i z różnych relacji wynika, że takie miejsca w naszym Układzie Słonecznym są nie tylko podejrzewane o możliwość zaparkowania statków baz, ale także to są miejsca, nie tylko które na tej zasadzie podejrzewa się, że mogłyby tam być, ale też odnotowane są pewne obserwacje, które mogłyby świadczyć o tym, że takie statki bazy matki po prostu w Układzie Słonecznym są. Myślę, że warto wspomnieć o tych wszystkich obserwacjach w pobliżu Słońca.
Na ile są prawdziwe? Nie wiem, ale to jest jedna przesłanka. Mówi się o tym, że tego rodzaju wielkie statki bazy mogą być zaparkowane gdzieś w okolicach orbity Jowisza, orbity Saturna. Nawet jakieś podobno obserwacje w swoim czasie były czynione. W każdym razie, w zależności od tego, tak jak powiedziałem na początku, jakie przyjmiemy założenie, czy to jest jedna rasa, która nas bada, czy też jest to jakaś wyprawa multi cywilizacyjna, która postanowiła nas przebadać i w związku z tym przybywają do nas różne rasy z tego statku bazy. A może po prostu jesteśmy taką planetą, która jest rodzajem kosmicznego skansenu, gdzie tubylcy żyją sobie w naturalnych warunkach i są obserwowani przez obcych. Powtarzam, że to wszystko w zależności od tego, jakie przyjmiemy założenie, takie będziemy mieli wyniki. Tak to już jest niestety zorganizowane, że w zależności od założeń mamy punkt wyjścia, z którego wychodzimy i później snujemy różnego rodzaju fantazje w tym przypadku. Natomiast ten punkt wyjścia jest dosyć ważny, bo w zależności od tego, jaki przyjmiemy, takie możemy otrzymać wyniki swoich fantazji. A ponieważ problem jest kompletnie nieuporządkowany, zresztą nie może być uporządkowany, bo za mało wiemy.
Ale w związku z tym zarówno ta teoria, że to są przybysze, powiedzmy jakaś wyprawa, która nas bada, czy po prostu jesteśmy pod pewną kuratelą i jesteśmy na okrągło monitorowani, to jest jedna teza. Druga, że przybywają do nas przedstawiciele różnych ras. To jest druga. Przybywają do nas przybysze z innego czasu, następna. Czy wreszcie z innego wymiaru, co wcale nie musi oznaczać, że jest to wymiar nawet z naszego punktu widzenia niematerialny, bo jeśli przyjmiemy za prawdę to, że wystarczy przesunięcie na przykład w jakiejś fazie, czy to właśnie tych drgań materii, czy też na przykładW jakiejś fazie czasowej czy jakiejkolwiek innej. Tych teorii jest zresztą sporo. Myślę, że nie ma co w tej chwili ich przytaczać. Jeśli nawet przyjmiemy, że są to tego rodzaju przesunięcia, to wcale jeszcze nie oznacza, że obiekty, które do nas przybywają, nie mają charakteru materialnego i charakteru technicznego. W związku z tym jest pełne pole do snucia różnego rodzaju fantazji. W związku z tym, tak jak powiedziałem na początku, stopień spekulacji, jaki dzisiaj będziemy uprawiać, sądzę, że będzie na dosyć wysokim poziomie.
Dzięki.
[37:23] - Dziękujemy. Panowie, Marek mówił tutaj o tym, że niczego nie możemy być pewni i to, jak odnosimy się do napędu zjawiska UFO, może nie zjawiska UFO, tylko obiektu UFO, pokazuje to, że w środowisku badaczy pokutuje taki mit, że UFO ma coś wspólnego z promieniotwórczością. Na początku współczesnej fali UFO w latach 40. i 50. uznawano, że UFO stosują właśnie napęd jądrowy. Nierzadko twierdzono, że w miejscach, gdzie te obiekty się pojawiły, występują ślady radioaktywności. Przychodzi mi do głowy nawet taka anegdota, którą opowiadał kapitan Rupert, który kierował projektem Blue Book, był zaangażowany w badania nad UFO. On relacjonował w swojej książce, że pewnego razu amerykańscy badacze z jednego z ośrodków badawczych, którego nie nazwał, postanowili sprawdzić, czy obiekty rzeczywiście emitują jakieś promieniowanie. W tym celu zbudowali chatkę, którą wypełnili różnego rodzaju urządzeniami pomiarowymi i czekali. Ten pomysł był tak absurdalny, że zbudować domek i czekać, aż nad nim UFO przeleci, że wiele osób się z tego śmiało.
Natomiast rzeczywiście Rupertowi pewnego dnia udało się i rzeczywiście obiekt jakiś nad tą chatynką w górach przeleciał i okazało się, że promieniowanie radioaktywne zostało wykryte. Pojawił się z tego powodu taki plan, żeby podobne urządzenia, oczywiście w formie dużo bardziej kompaktowej i zmniejszonej, umieszczać na skrzydłach samolotów, by mogły bardziej do natury UFO się zbliżyć. Ale czy waszym zdaniem jest realne, by obiekty NOL poruszały się dzięki superreaktorom? Czy to jest raczej kwestia tego, jak zmienia się nasz punkt widzenia na tego typu obiekty i na problem UFO w ogóle? Chris?
[39:28] - Prawdopodobnie to myślenie o tym, że napęd jądrowy może być czymś, czego używają przybysze skądś tam do swoich statków kosmicznych, jest naturalne, dlatego, że akurat to są czasy, kiedy świat przyjmuje do swojej świadomości fakt istnienia rozszczepienia atomu. Na przykładzie Hiroszimy i Nagasaki obserwuje efekt jego działania. Następnie mamy serię setek, jak nie tysięcy doświadczeń na różnych poligonach, gdzie testowana jest broń jądrowa, która jest ciągle udoskonalana, aż do najpotężniejszych bomb wodorowych. Budowane są arsenały nuklearne i wydaje się, że energia, która wynika z rozszczepienia atomu, jest energią niespożytą. Może dać napęd, który pozwoli dolecieć do gwiazd i wrócić z powrotem. W związku z czym wydaje się być naturalne takie właśnie myślenie, posądzanie tej technologii UFO o wykorzystywanie energii jądrowej i wykorzystywanie jej do napędu swoich statków. Zwłaszcza, że za każdym niemalże razem, kiedy mamy do czynienia z jakimś przypadkiem czy rozbicia się tego typu statku kosmicznego, czy też pojawienia się jego w jakiejś okolicy, czy choćby nawet wylądowania i zostawienia po sobie jakichś śladów, bardzo często takim pierwszym elementem, który wykrywano, była właśnie radioaktywność. Myślę, że obecnie z perspektywy czasu i rozwoju obecnej technologii nauki możemy z całą pewnością powiedzieć, że ci przybysze, ewentualnie pozaziemscy, takiej energii nie używają. Dlatego, że mimo swojej olbrzymiej potęgi, która robi na nas wrażenie, tak naprawdę jej skuteczność, to jest wykorzystanie materiału, który zostaje zużytkowany do jej wytworzenia, to jest około 2%. W związku z tym jest to bardzo niewielki procent i bardzo nieefektywny sposób wykorzystywania energii.
Dlatego dziś częściej się mówi raczej o antymaterii, która wykorzystuje 100% energii, jaką ma do swojej dyspozycji. Myślę, że twierdzenie, jakoby to był napęd jądrowy, jest już dziś taką ciekawostką historyczną na temat tego, czy UFO wykorzystuje ten rodzaj napędu, energii czy czegokolwiek, co jest oparte na radioaktywności i na rozszczepieniu atomu. Z pewnością jest wielkie zainteresowanie ze strony UFO tego typu zjawiskiem wykorzystywanym przez nas tutaj na Ziemi, o czym świadczą chociażby pojawiania się takich obiektów właśnie nad poligonami jądrowymi. Za każdym razem, kiedy dokonuje się eksplozji nuklearnej, nieoczekiwanie pojawiają się najdziwniejsze obiekty na niebie, a także oczywiście te przypadki, kiedy nieoczekiwanie takie UFO nawet ląduje w bazach wojskowych, tak jak było to w Rendlesham Forest czy na Ukrainie, kiedy to pojawiające się UFO włączyło nagle sekwencję, która miała odpalić rakiety nuklearne i nie można było tego powstrzymać. UFO wówczas przeleciało, wyłączyło rakiety, po czym je samo wyłączyło i odleciało. Rosjanie rozłożyli cały ten system na drobne części i złożyli go z powrotem, sądząc, że gdzieś został popełniony przy budowie tego typu systemu jakiś błąd. Okazało się, że błędu jednak nie było.Jedynym wytłumaczeniem jest pojawienie się UFO. Zainteresowanie UFO eksperymentami nuklearnymi na Ziemi również sugerowałoby, że jest to rodzaj energii, który oni wykorzystują. Natomiast z innych obserwacji wynika, że zainteresowanie energią nuklearną ze strony UFO ma być może zupełnie inny powód. Eksplozja nuklearna czy w ogóle proces rozszczepienia atomu doprowadza do powstania fali podłużnej, która powoduje z kolei przerwanie płaszczyzny czasoprzestrzennej i wówczas jest możliwe przejście do innej rzeczywistości bądź skrócenie sobie drogi na Zeta Reticuli.
Być może właśnie to szczególnie interesowało te wszystkie obiekty, które obserwowały tego typu doświadczenia nuklearne na Ziemi. Z pewnością nie jest w kręgu zainteresowania tych istot, ewentualnie pozaziemskich, energia, która wynikałaby z rozszczepienia atomu. Dziękuję.
[44:03] - Dziękujemy. Nie raz już mówiliśmy o majorze Kehoe i jego słynnej teorii. Ale synchroniczne, powiedziałem Kehoe i Chris kichnął. Niebywałe. Tak na marginesie mówiliśmy o tym poglądzie, że obiekty UFO pojawiają się niejako w odpowiedzi na rozwinięcie przez ludzkość technologii jądrowych. Ale znamy też sytuacje takie jak chociażby sprawa z Cash-Landrum, przypadek z Kecksburga, po którym też gnali ponoć po okolicy żołnierze z licznikami Geigera. Szczególnie przypadek z Cash-Landrum pokazuje, że obiekty UFO mogą wpływać destrukcyjnie na organizmy wskutek emitowanego promieniowania radioaktywnego. Ta słynna sprawa pojawiała się w naszych debatach. Była to historia, kiedy dwie kobiety i małe dziecko zostały w dość dotkliwy sposób poparzone, zbliżając się do latającego obiektu, który nie wiadomo, czy był wytworem ludzkim, czy nie. Arku, teraz pytanie, jak to jest z promieniotwórczością tych obiektów?
Czy to ma związek z napędem stosowanym przez UFO?
[45:31] - Tak jak Chris mówił, jako że poznano największe do tej pory możliwości uzyskania energii techniką jądrową, uznano, że coś takiego na pewno napędza UFO. Ze względu na odległości, na jakie trzeba się przemieścić, energia do tego, jaka jest potrzebna, czy to będzie wytworzenie czarnej dziury, czy to będzie tunelu czasoprzestrzennego, robaczka, czy zwykłe lecenie, przelot, potrzeba olbrzymich ilości energii. Jedynym źródłem, jakie wówczas znano, była energia atomowa. Stąd taki pomysł, że z całą pewnością są tam jakieś reaktory atomowe, a to może być zupełnie co innego. Ja w dalszym ciągu uważam, że tam jest coś innego. To jest na zasadzie próby oświetlenia milionowego miasta zwykłymi żarówkami, a zastosowaniem świetlówek. Dlatego, że świetlówka działa na nieco innej zasadzie niż żarówka. Nie potrzeba takiej ilości energii, a efekt może dać taki sam albo lepszy. Tutaj akurat przyrównanie do świetlówki jest jak najbardziej wskazane, dlatego, że tam między innymi opary rtęci są w jakiś sposób wzbudzane do tego, żeby atakowały luminofor znajdujący się w świetlówce i świeciły. Tak też może coś takiego istnieje w tych statkach i dlatego tak jest.
O wiele większym zagrożeniem zdaje się przy tych statkach nie jest radioaktywność, a uczucie ciepła, które jest równie destrukcyjne. Według mnie to jest pochodna używania mikrofal. Jeżeli przyjrzymy się między innymi kręgom zbożowym, które zostały zbadane i skodyfikowane jako takie, które wytworzyły obiekty latające, a to jest ułamek tych kręgów, które powstają. W większości powstają oczywiście przy pomocy artystów, artystycznej duszy, deptaczy zgórz. Inną jest wytwarzanie przez ludzką jaźń. Inną grupą są pozostałości po lądowaniu takich obiektów. Te kręgi charakteryzują się może nie podwyższeniem radioaktywności, a z tego, co my zbadaliśmy, bo byliśmy na takim kręgu i badaliśmy, Bogdan ma urządzenia takie jak licznik Geigera i w takim kręgu było zmniejszone promieniowanie. Na zewnątrz kręgu było promieniowanieByło promieniowanie w granicach 100 jednostek, natomiast w kręgu było mniejsze. Wystarczyło licznik przesunąć o 10 centymetrów i różnica była wyraźnie mniejsza. Dosyć ciekawe nasze spostrzeżenie, ale nic nie daje odpowiedzi na to, kto stworzył ten krąg ani w jaki sposób został wytworzony.
Niemniej jednak taka sytuacja była i czasami niektóre kręgi, żeby nie został opacznie zrozumiany, niektóre kręgi mogą być zrobione przez te NOB-e. Nie wiem, czy akurat ten, który badaliśmy, był stworzony przez NOB, bo świadków bezpośredniego utworzenia tego kręgu tam nie było. Niemniej jednak z czymś takim się spotkaliśmy. Innym twierdzeniem jest to, jakoby te statki musiały być ogromne, bo ogromne przestrzenie muszą pokonywać i muszą zapewnić możliwość przeżycia przez długi okres czasu. Nie jestem w stanie zrozumieć takiego twierdzenia, dlatego że jeżeli się ktoś porusza z prędkością światła, to teoretycznie czas dla niego zatrzymuje się w miejscu, więc on nie potrzebuje plecaka, żeby musiał się na dłuższy czas wybierać. Te obiekty, jeżeli są w stanie takie prędkości osiągać, nie muszą być wcale obiektami olbrzymimi. Problem jest tylko wówczas przy ewentualnym powrocie tych statków z powrotem do macierzy. Bo my mamy na Ziemi takie przeświadczenie, taki syndrom rozbitka, że gdziekolwiek się znajdziemy, to próbujemy żyć tak, jak żyliśmy u siebie w domu i koniecznie do tego domu wrócić. A to niekoniecznie musi być wizja życia tych istot. One mogą być nomadami, którzy przemieszczają się, zdobywają coraz to nowe tereny, zdobywają wiadomości, ale ze swoją ojczyzną, ze swoją planetą macierzystą nie kontaktują się czy wracają do niej po jakimś czasie.
Natomiast jeżeli chodzi jeszcze o technologię, to chciałbym powiedzieć, że technologia po uzyskaniu pewnego statusu, pewnego rozwoju zatrzymuje się w miejscu. Jeżeli popatrzymy nawet na rozwój naszych samochodów, to te samochody, tak jak wymyślił je Benz, tak jak były w latach 70. te małolitrażowe zużywały w granicach pięciu litrów paliwa, tak w tej chwili zużywają mniej więcej tak samo. Owszem, są napchane różnymi gadżetami, przyjemniej się w nich jeździ, są na pewno bardziej komfortowe. Być może się mniej psują, choć nie zawsze, ale to w dalszym ciągu jest ten sam silnik spalinowy. Jeżeli weźmiemy nawet krzyk technologii Tesli, to tam się też za bardzo nie zmieniły same silniki, sposób ich działania, co najważniejsze było stworzenie baterii i szybkości ładowania. Więc ta technika za bardzo nie jest super i hiper do przodu. W tych punktach, które się sprawdzają, zostaje w miejscu. Tak też i sądzę, że te obiekty, które latają, być może przechodzą jakąś ewolucję i stąd coraz rzadziej widzimy jedne, a na ich miejsce pokazują się drugie. Nie jest to w jakiś sposób uzależnione od naszego widzimisię, tego, co my chcemy zobaczyć, tylko po prostu oni coś być może w dalszym ciągu robią i unowocześniają ten sprzęt, co by znowu świadczyło o tym, że nie są tak daleko posunięci technologicznie, niewyobrażalnie w stosunku do nas.
Dziękuję.
[53:56] - Dziękujemy. Marku, my tutaj mówimy o tym, że przez długi czas uważano, że obiekty UFO poruszają się dzięki reaktorom jądrowym. I czy te nasze dyskusje, rozważania o tym, jakie to mogą być napędy, tak naprawdę również nie są skazane na zagładę, na niepowodzenie, bo tak naprawdę obijamy się o rzecz, o której nic nie wiemy.
[54:26] - Myślę, że tak właśnie jest. Już nawet nasza wymiana zdań świadczy o tym, że w zależności od tego, do jakiego modelu eksploracji przez UFO Ziemi jesteśmy przyzwyczajeni, na to kładziemy nacisk i to jest myślę rzecz nieunikniona. To znaczy, każdy z nas ma jakąś wizję. Oczywiście stara się traktować temat szeroko, w związku z czym przyjmuje także inne jako zupełnie dopuszczalne i byłoby dziwne, gdyby tego nie robił, ale właściwie spekulujemy na całego. Ja jeszcze, ponieważŻeby odpowiedzieć na pytanie, które teraz jest na liście, chciałbym jeszcze na chwilę wrócić, bo na skutek sklerozy pewnej rzeczy nie powiedziałem przy pierwszym pytaniu. Otóż ja się zgadzam z tą tezą, która przez Arka jest wysunięta i która mówi o tym, że być może istoty, które nas odwiedzają, pasażerowie UFO być może są tylko nieznacznie od nas bardziej rozwinięci. Otóż wyobraźmy sobie taką sytuację, że my za powiedzmy 10, 15, może 50 lat odkrywamy możliwość tworzenia tuneli czasoprzestrzennych. I wtedy czy nasz rozwój będzie jakoś tak znacząco się różnił? Troszeczkę się będzie różnił w zależności od tego, czy to będzie 10, 20 czy 50 lat. Ale też to nie będzie jakiś szalony, taki gwiezdnowojenny albo starstrekowy rozwój, tylko to będzie rozwój na miarę 10, 20 bądź 50 lat.
Otóż będziemy tak rozwinięci, a jednak będziemy podróżować na drugi koniec wszechświata. Oczywiście znowu spekulacja kompletna, bo musimy najpierw tę możliwość tworzenia tuneli czasoprzestrzennych i przenoszenia się do innych miejsc we wszechświecie po prostu odkryć. Ale gdyby tak się stało, to bez budowania olbrzymich czy też małych statków kosmicznych będziemy się po wszechświecie przemieszczać. To jest jedna rzecz, o której zapomniałem przy pierwszym pytaniu. Ja się w pełni zgadzam z Chrisem, jeśli chodzi o te rodzaje napędu, czyli na przykład antymaterię czy też inne, o których pewno dzisiaj będziemy mówić. I również napęd atomowy wydaje mi się troszkę od czapy, jeśli chodzi o temat UFO. Ale gdybyśmy sobie wyobrazili taką rzecz. Znowu nawiązuję do tego odkrycia tuneli czasoprzestrzennych. Otóż wyobraźmy sobie, że za 50 lat odkryto tunele czasoprzestrzenne i możemy podróżować po kosmosie. Natomiast człowiek, który nazywa się Ian Paul, to jest ekspert w dziedzinie inżynierii i aeronautyki.
On twierdzi, że po roku 2050 ludzkość będzie latać samolotami, które tak naprawdę znowu fizycznie specjalnie się nie zmienią, za to będą miały napęd nuklearny. Pan Paul, o którym mówiłem, to nie jest taki byle kto, bo to jest naukowiec z brytyjskiego Uniwersytetu Cranfield, który jest koordynatorem rządowego programu badawczego Omega. Ten program tak naprawdę studiuje perspektywy przyszłości awiacji. I teraz on w swoim czasie, bodajże w 2008 roku, wygłosił właśnie taką tezę, że ludzkość będzie latała samolotami o napędzie nuklearnym. Dlaczego wygłosił taką tezę? Bo to też jest dosyć istotne. Otóż okazuje się, że zarówno Stany Zjednoczone, jak i Związek Radziecki już w latach 50. dokonywały prób z umieszczaniem reaktorów jądrowych na pokładzie ich samolotów. Zarówno jedni, jak i drudzy nie rozbudowali technologii w taki sposób, żeby te reaktory napędzały owe samoloty, ale dosyć konsekwentnie próbowano, czy taki reaktor jądrowy da się w ogóle wynieść w powietrze i używać na tyle bezpiecznie, żeby nie zabić całej załogi. I Amerykanie robili to w bombowcach.
Chyba dwa takie modele B36, poprzednik B52 i tam to był projekt, nie pamiętam już dokładnie nazwy. MX w każdym razie miał w nazwie. Dosyć intensywnie ćwiczono. To było kilka lat w każdym razie, kiedy te samoloty z reaktorami na pokładzie podnosiły się. Rosjanie również tego rodzaju próby, nieco później, ale dokonywali tego rodzaju prób. To była odmiana samolotu Tu-119, który był zbudowany na bazie bombowca Tu-95. I znowu tam w tym przypadku, tak jak powiedziałem, to nie były samoloty, które napędzane były energią jądrową, ale w ogóle próbowano, czy da się coś takiego przeprowadzić. I teraz na tej podstawie między innymi to jedna z przesłanek dla wspomnianego już Iana Paula. To była jedna z przesłanek do tego, żeby stwierdzić, że za jakieś kilkanaście, kilkadziesiąt lat samoloty właśnie przy pomocy reaktorów jądrowych będą napędzane. Stwierdził to w 2008 roku, więc całkiem niedawno.
Więc to nie jest jakaś anachroniczna teoria, jakaś ramota, która nie jest brana poważnie. Wręcz przeciwnie. Czy tak będzie? Oczywiście niektórzy z nas zobaczą. Natomiast warto to wziąć pod uwagę, gdyby rzeczywiście tak było. Czyli w 2050 roku samoloty uzyskały napęd jądrowy, a my znalibyśmy, umielibyśmy przenosić się w inne miejsca kosmosu za pomocą tuneli czasoprzestrzennych, to właśnie tak wyglądałby napęd naszych pojazdów. To, co przedstawiłem, to jest oczywiście pewna droga, którą może posuwać się nasze rozumowanie. Ja nie do końca w nią wierzę, ale uważałem za uczciwe przedstawienie jej. Jeśli chodzi natomiast o to, ponieważ ja sobie przejrzałem trochę doniesień. Rzeczywiście w latachO ile dobrze pamiętam, w latach 50.
były takie doniesienia, że UFO rzeczywiście znaczy Ziemię. Te ślady są naznaczone promieniotwórczością. Oczywiście wszyscy skojarzyli to z tym, że jeżeli promieniotwórczością, to zapewne napęd jest promieniotwórczy. A równie dobrze mogło być tak, o czym moi przedmówcy już mówili, bodajże Chris o tym wspominał, że przecież obiekty UFO są niezwykle zainteresowane doświadczeniami, eksplozjami, wszelką formą działalności człowieka, która jest związana z próbami jądrowymi. Skoro penetrowały takie obszary, na których odbywały się na przykład eksplozje jądrowe, to siłą rzeczy ślady tej promieniotwórczości na nich musiały się znaleźć. A zatem jeśli później na przykład lądowały w jakimś miejscu Ziemi, to ten ślad promieniotwórczości pozostawał. I to jest znowu taka teoria ukuta ad hoc troszeczkę, ale myślę, że także powinniśmy brać ją pod uwagę. Powtarzam, ilość zmiennych, które dzisiaj mamy przed sobą, które musimy wziąć pod uwagę, upoważniają nas właściwie do snucia różnego rodzaju teorii i czynienia różnego rodzaju założeń. Takich założeń kilku właśnie starałem się dokonać. W każdym razie mnie ta teoria o tym, że być może ufonauci, czyli załoganci UFO, to są istoty, które są tylko nieznacznie odsunięte od nas w rozwoju, przesunięte w czasie, jeśli chodzi o rozwój technologiczny, wydaje się atrakcyjna.
To znaczy taka niezwykle literacka w każdym razie. I kto wie, jeśli na przykład odkrylibyśmy te tunele czasoprzestrzenne, to wyobraźmy sobie, że za 20 lat podróżujemy na drugi koniec wszechświata. I co? I co by się wtedy stało? Myślę, że warto sobie popuścić wodze fantazji, bo byłoby ciekawie. Dziękuję.
[01:03:37] - Dziękujemy. Drodzy państwo, jak to jest, że UFO lata? Jak to jest, że tak się dzieje? Jaki napęd stosują i tak dalej. Nad tym dzisiaj dyskutujemy. Właściwie co tak zdumiewa w zachowaniu obiektów UFO? Można wyróżnić dwa modele. Po pierwsze, w obserwacjach dalekich, kiedy obserwator znajduje się w dużej odległości od obiektów, zastanawia przede wszystkim w manifestacjach to, że obiekty te dysponują ogromnym przyspieszeniem. Potrafią się zatrzymywać w miejscu, potrafią natychmiastowo zmieniać kierunek i tak dalej. Potrafią wykonywać manewry, które są raczej niedostępne jeszcze ziemskim obiektom.
Chodzi przede wszystkim o obserwacje nocne niewielkich obiektów na niebie, które nagle wykonują jakieś zygzaki czy podniebne tańce. W przypadku obserwacji bliższych mamy do czynienia z kolei z inną stroną zachowań tych obiektów, między innymi z ich wpływem na środowisko, na świadków, no i przede wszystkim tą niewytłumaczalną zdolnością do nagłego znikania. Panowie, jeśli nie napęd jądrowy zasila silniki obiektów UFO, jeżeli w ogóle jakieś silniki mają, to co? Niektórzy sugerują, że jest to napęd magnetohydrodynamiczny. Tak przynajmniej mniemali, uważali twórcy słynnego raportu COMETA, o którym już kilkakrotnie wspominaliśmy. Inni dodają, że w jakiś sposób przezwyciężają grawitację, czerpią paliwo z powietrza i tak dalej. Jak wy ustosunkowujecie się do tej kwestii? Czy w ogóle jest szansa na to, Chris, żeby złamać tajemnicę napędu UFO? Bo wielu próbowało, między innymi Stanton Friedman.
[01:05:39] - Jest szansa, jeśli oczywiście te wszystkie historie o tym, że gdzieś takie pojazdy się rozbiły, zostały odzyskane i pracuje się nad tym, ażeby rozłożyć je na części, poznać ich budowę, wówczas jest szansa, żeby coś takiego odtworzyć. Pytanie brzmi, czy my będziemy w stanie to zastosować. Dlatego, że ja tak przysłuchuję się naszej dyskusji dzisiaj i tak sobie przypominam te nasze wszystkie wcześniejsze. Jesteśmy wręcz opętani technologią, opętani do tego stopnia, że nie wyobrażamy sobie absolutnie życia bez niej. Jeżeli na przykład stworzymy tunel czasoprzestrzenny i dostaniemy się gdzieś, od razu jest wyobrażenie, że siedzimy w jakimś statku kosmicznym, lecimy dokądś, mamy nasz komputerek, naszego iPhonika i będziemy tam sobie na Facebooka wrzucać rzeczy i będziemy badać naszymi różnymi instrumentami badawczymi, obserwować i tak dalej. Jeżeli jesteśmy w stanie wytworzyć taki tunel, wówczas okazuje się, że nasze możliwości są tak duże, że będziemy mogli praktycznie tworzyć rzeczy ad hoc. Właśnie z tego, co będziemy w stanie zamienić w energię. Bo przecież jeżeli rozłożymy materię na drobne części, na koniec dochodzimy do kwarków, prawda? I okazuje się, że są to puzzle. Oczywiście jest to bardzo prymitywny sposób wytłumaczenia tego zjawiska.
To są jedynie puzzle, z których możemy stworzyć dowolny materiał, dowolny przedmiot, dowolną rzecz. Więc wiele rzeczy, wiele elementów, wiele technologii tak naprawdę nie jest nam do niczego potrzebnych, żeby dokądś dotrzeć. Wystarczy nam tylko metoda.I wiedza, jak to wszystko zrobić, jak tego wszystkiego dokonać. Dlatego pierwsza moja idea, kiedy zaczęliśmy dzisiejszy program, była taka, że to, co obserwujemy i to, co czasami się rozwija, jest tylko i wyłącznie przejawem stworzenia przez inną inteligencję jakiejś kapsuły, dzięki której mogłaby się dostać. Te sugestie, dlaczego tak się dzieje, wynikają, dla mnie przynajmniej, z wielu źródeł. Na przykład często zdarzało nam się dyskutować w tych audycjach o tym, że istoty pozaziemskie były obserwowane już od dawna i że te istoty miały charakter niematerialny, tak jak archonci. Próbowali odnaleźć drogę, w jakiś sposób dostać się do nas.
[01:08:07] - Przepraszam Chris, że ci przerwę, bo dostałem do ciebie pytanie na czacie. Czy słuchacze dobrze rozumieją twoją bardzo poniekąd ciekawą hipotezę, że uważasz, że obiekty UFO służą nie tyle jako pojazdy kosmiczne uniwersalne, tylko jako środek transportu, dzięki którym jakieś istoty dostają się tylko tutaj. Czy dobrze...?
[01:08:38] - Tak, właśnie to rozumiem. I tak właśnie wydaje mi się, bo jest to oczywiście tylko i wyłącznie robocza hipoteza, niemająca dużego uzasadnienia w praktyce, ale myślę, że wyjaśniająca bardzo wiele przypadków tych pojazdów, które są obserwowane. Że ich znikanie, ich nagłe pojawianie się, ich niesamowite możliwości, które my nazywamy technologicznymi, ale one wcale nie muszą być. Jest to właśnie kapsuła, która tworzy się na użytek tego kogoś, kto nas odwiedza, która jest w stanie funkcjonować w naszych warunkach, w których my operujemy i w naszej częstotliwości obserwowania przez nas świata. Bo wszystko, co jest wokół nas, jest to pewna częstotliwość. Jeżeli mamy kawałek metalu, to według doświadczeń Hutchisona na przykład możemy go praktycznie zdematerializować, zmieniając jego częstotliwość, częstotliwość połączenia pomiędzy atomami, które tworzą ten kawałek metalu i nagle okaże się, że drewniany klocek może przebić ten metal na wylot i tak zostać. To jest to, co obserwujemy. Na przykład można zobaczyć w Muzeum 9/11 w Nowym Jorku, gdzie jest Biblia, na której strony wylany jest płynny metal i ten płynny metal zastygł na Biblii. A przecież gdyby był tak rozpalony do takiej temperatury, powinien ją spalić na popiół. Jednak tak się nie stało.
Tuż za granicą tego płynnego metalu możemy dalej czytać tę księgę. Doszło do zafunkcjonowania jakiejś fizyki, która wymyka się tym wszystkim teoriom naukowym, które wyjaśniają nasz świat. I teraz zakładając, że istoty, które nas odwiedzają, ich rozumienie wszechświata i rozumienie praw nim rządzących jest znacznie lepsze niż nasze. W związku z tym mogą wykorzystywać je do tego, aby nas odwiedzać, niekoniecznie pokonując gigantyczne dystanse w latach świetlnych, lecąc swoimi pojazdami, a tylko przenosząc się w zupełnie inny sposób, a tworząc właśnie tego typu kapsuły na użytek tego, ażeby funkcjonować i obserwować to, co się dzieje na Ziemi, bądź ewentualnie poszukiwać tego, po co tu przylecieli na Ziemię. Tak to właśnie widzę. Natomiast jeśli taka kapsuła, która już funkcjonuje w naszych trzech wymiarach, spadłaby, rozbiłaby się. Musimy też założyć, że te istoty także popełniają błędy. Nie są wszechmocne i wszechrozumne, bo inaczej byłyby bogami. Natomiast jeżeli są jakąś tam inteligencją, wówczas mogą te błędy popełniać. I być może takim tego przejawem są te wszystkie katastrofy tak zwanych spodków, o których słyszymy tu i ówdzie.
Od Roswell to się zaczęło. Okazuje się, że tych miejsc jest bardzo wiele, gdzie tego typu obiekty spadły na Ziemię. I wówczas pojawia się wojsko, wywozi to wszystko i nie musimy tutaj wysilać wyobraźni, żeby domyśleć się, że wszystkie te urządzenia są badane, są rozkładane na drobne elementy i próbuje zrozumieć się zasady, na jakich one działają, po to, żeby móc je odtworzyć, móc się nimi posługiwać i ewentualnie wykorzystać w pierwszym oczywiście rzędzie jako broń, w drugim rzędzie jako być może coś, dzięki czemu można będzie poznać lepiej świat bądź nawet wszechświat. Z tych wszystkich nowalijek fizycznych, jeśli szukalibyśmy jakiegokolwiek napędu, który pozwoliłby na długodystansowe loty gdzieś w dalekie części może nie wszechświata, ale przynajmniej naszego Układu Słonecznego, czy przejażdżkę na Marsa, czy na Księżyc, czy też szybki lot dookoła Ziemi. Wówczas taką technologią wydaje się być technologia antymaterii, gdzie wiele legend, w jaki sposób natrafiono na jej ślad, wynika z tego, że rozłożono tego typu latający spodek na części i odkryto reaktor. Między innymi Bob Lazar o tym mówił. O czym będziemy mówić pewnie w dalszej części programu dzisiejszego. I właśnie ta antymateria powoduje, że dochodzi w takim reaktorze do przemiany energetycznej, która wykorzystuje 100% energii, co mówiąc obrazowo działa mniej więcej tak: jeżeli byśmy mieli jednogroszówkę, która zawierałaby 100% antymaterii, to energia w niej zawarta wystarczyłaby na przykład na 60 lotów wahadłowcem.Tak wiele energii koncentruje w sobie antymateria. Jej wykorzystanie jest prawdopodobnie kluczem do tego, aby móc penetrować nasz bliższy Układ Słoneczny i nasz bliższy wszechświat. Być może coś jeszcze poza nim, na przykład elementy jak planetoidy, asteroidy czy inne tego typu ciała niebieskie.
Natomiast z pewnością antymateria nie mogłaby służyć do lotów na Proxima Centauri czy na dalsze gwiazdy. Proxima Centauri, cztery lata świetlne. Według obecnie panującej religii w fizyce jest to granica dla nas nie do pokonania. A nawet gdybyśmy byli w stanie ją osiągnąć i stworzyć statek kosmiczny, który poruszałby się z taką prędkością, wówczas ciało człowieka nie jest w stanie wytrzymać w tego typu warunkach, bo rozleciałoby się na kawałki. Bądź gdyby stworzyć taki statek kosmiczny, gdzie człowiek odporny byłby na takie przyspieszenie, na taką prędkość, to zastarzałoby się być może w błyskawicznym tempie albo i nie. Nie wiemy. Możemy tylko teoretyzować, ponieważ nikt w praktyce tego nie osiągnął. Więc antymateria, która jest czymś realnym, mogłaby być tego typu napędem. I jeżeli rozbity spodek UFO jest jej źródłem, to być może właśnie to UFO, ci przybysze spoza naszej planety używają tego typu napędu po to, aby penetrować Ziemię, a także ewentualnie unikać zagrożenia ze strony różnych sił. Bo jak wiemy, przez wiele lat na przykład Amerykanie wysyłali swoje myśliwce do walki właśnie z tego typu obiektami, które zazwyczaj źle kończyły się dla samolotów bądź nie kończyły się wcale, ponieważ samoloty nie były w stanie w żaden sposób nawiązać kontaktu z takim pojazdem, który jeśli był poruszany dzięki takiej antymaterii, mógł stosunkowo swobodnie przemieszczać się, nie będąc zagrożony przez nikogo i niczego.
Co pokazuje, że jest to skuteczny sposób, ażeby dotrzeć na naszą planetę i ażeby móc zrobić bądź znaleźć to, czego się szuka, używając tego typu technologii. Może w ten sposób. Może tyle. Dziękuję.
[01:15:47] - Dziękujemy. Marku, jeżeli nie napęd jądrowy, to co? Jak ten problem rozpatrywany jest chociażby w pomysłach pisarzy science fiction? Bo jest to zagadnienie, które podejmują dość często. Istnieje nawet specjalny gatunek fantastyki, który specjalizuje się w wizualizowaniu sobie przyszłych rozwiązań technologicznych, które choć leżą poza naszym zasięgiem, nie leżą poza zasięgiem naszej wyobraźni. Jak zapatrujesz się na kwestię możliwych napędów UFO, ewentualnie możliwych futurystycznych napędów naszych pojazdów?
[01:16:36] - To może najpierw o tym, o czym mniej więcej mówi fantastyka. Otóż był taki czas, kiedy ludzie według pisarzy science fiction podróżowali po kosmosie różnymi statkami kosmicznymi, które osiągały prędkości przyświetlne. A zatem i tak podróż nawet na najbliższą planetę trwała dosyć długo. I w związku z tym pojawiła się idea statku arki, czyli takiego statku, na którym ludzie żyją tak jak w wielkim mieście na przykład i zmieniają się pokolenia, ale powiedzmy drugie pokolenie już dociera do celu podróży. To były wszystkie te statki w literaturze. To się różnie nazywało, ale gdzieś to można sprowadzić do napędu fotonowego, a zatem wykorzystującego tak naprawdę w dużym uproszczeniu światło do tego, żeby przemieszczać się z miejsca na miejsce. Ale w pewnym momencie ktoś doszedł do wniosku, bo w fantastyce również pojawiają się różnego rodzaju trendy, że idea takiego podróżowania dosyć powolnego, w żółwim tempie właściwie, jest fajna, jak się ją opisuje pierwszy, drugi, może nawet dziesiąty raz, ale w pewnym momencie zaczyna być męcząca, bo nie daje perspektywy. To znaczy zaczyna rozkładać podbój kosmosu na setki, jeśli nie na tysiące lat. A zatem to jest mało porywające przedsięwzięcie. W dodatku wiadomo, że jeśli taka wyprawa statkiem arką wyruszyłaby, to nie tylko ci, którzy wyruszyliby z Ziemi, nie byliby w stanie wrócić na Ziemię, ale też ci, którzy przybyliby, jeśli statek osiągałby rzeczywiście prędkości przyświetlne, to przybyliby tutaj na skutek takiego efektu, który w związku z tymi prędkościami przyświetlnymi następowałby znacznie później, niż by się to mogło wydawać z upływu czasu pokładowego.
A zatem na Ziemi upłynęłoby znacznie więcej lat niż na pokładzie statku kosmicznego. A zatem to było mało ekscytujące i w związku z tym w fantastyce naukowej ukuto teorię nadprzestrzeni, podprzestrzeni, hiperprzestrzeni. To się różnie nazywa w różnych utworach. W każdym razie rzecz sprowadza się do tego, żeW pewnym momencie wyruszamy i w następnym znajdujemy się w drugim końcu wszechświata. Czasami jest to modyfikowane, że to nie jest w jednym momencie, a po kilku godzinach już jesteśmy na miejscu, a zatem skracamy tę podróż maksymalnie. I tyle fantastyka. To oczywiście jest wielkie uproszczenie, bo ludzka fantazja, to jest banał, nie zna granic i tych wariantów scenariuszy podróży kosmicznej jest bardzo wiele. Niemniej jednak dałoby się to mniej więcej sprowadzić. Różne wariacje na temat tego, że można podróżować za pomocą czarnych dziur, że gwiazda jest portalem i przez gwiazdę można trafić w inny koniec wszechświata i tak dalej. Tak jak powiedziałem, ludzka fantazja granic nie zna, a w związku z tym nie chcę zamieniać naszej audycji w przegląd pomysłowości pisarzy fantastów.
Wróćmy zatem do napędu UFO. Ja się zgadzam z Chrisem, że antymateria to jest dosyć kusząca rzecz. Jeśliby rzeczywiście podróżować po Układzie Słonecznym za pomocą antymaterii, to byłoby kuszące. Co więcej, ja wierzę w to, że po jakimś czasie, bo dzisiaj antymateria jest droższa od złota i diamentów, wytworzenie jednego grama antymaterii to już są niebotyczne sumy. Ale ja wierzę, że tak jak było w historii, coś, co było na początku technologią niezwykle drogą, w końcu staje się technologią codzienną i zwykłą. I myślę, mam nadzieję przynajmniej, że podobnie będzie z antymaterią, że to jest potencjalne źródło efektywnego i dosyć przyjaznego napędu. Ale wróćmy do sprawy UFO. Ja mam takie wrażenie, że na podstawie licznych obserwacji, relacji z licznych obserwacji wynika, że obiekty, które nazywamy UFO, istnieją różne rodzaje napędu. Wydaje mi się, że można wysnuć taki wniosek, że to, co obserwujemy od dziesiątków, jeśli nie od setek lat, to jest dowód na to, że obiekty, które tu przybywają, mogą, przynajmniej takie stwarzają wrażenie, posługiwać się różnymi rodzajami napędu. To czasami są napędy, które, cudzysłów tu wielki, poradziły sobie z ograniczeniami, jakie narzuca nam nasza fizyka.
W każdym razie ta klasyczna fizyka, a nawet ta, która już nie jest klasyczna. W każdym razie to mogą być napędy takie jak na przykład, jest taki autor, który się nazywa, tu muszę sięgnąć do notatek, Leonard Crump, który mówi o tym, że obiekty UFO działają na zasadzie wzajemnego wykluczania się pól elektromagnetycznych i grawitacyjnych. To wszystko bardzo dobrze brzmi jak się cytuje, natomiast jak się do praktyki to sprowadzi, to nie do końca to do mnie przemawia. Próbowałem czytać wyjaśnienie tego napędu opisywanego i nie do końca byłem w stanie to zrozumieć. Być może nie to wykształcenie i nie ta wiedza. W każdym razie mało to do mnie przemawiało, aczkolwiek pewno jakieś podstawy do tego rodzaju spekulacji były. Ktoś tu domagał się Jana Pająka, więc trzeba powiedzieć, że już w 85. roku opracował on tabelę napędów i tam jednym z tych napędów były magnocrafty, które wykorzystywały napęd magnetyczny, telekinetyczny i tak dalej. Ja do końca nie pamiętam, mówiąc szczerze, ale to była jedna z teorii tego rodzaju napędów. Myślę, że interesującą teorią, ale znowu taką, która ma dosyć miękkie podbrzusze, taką, którą nie tylko jest trudno udowodnić, ale która opiera się na dosyć wątłych podstawach w sensie twardego dowodu.
To są wszelkie technologie napędowe, które wykorzystują wolną energię i takie technologie, których ta wolna energia ma współczynnik sprawności przekraczający 1. Oczywiście cały czas się w tej chwili mówi, to jest bardzo modny temat i bardzo wiele tego rodzaju tematów wolnej energii się pojawia. Ja tego nie kwestionuję, natomiast to jest w dalszym ciągu rzecz, która troszeczkę jest tak, że bez względu na to, jaka jest prawda, to w tej chwili na skutek różnego rodzaju działań, być może nawet koncernów, które nie są zainteresowane free energy, jesteśmy skazani na różnego rodzaju doniesieniaDoniesienia internetowe na temat wolnej energii to jest Keshe, o którym bardzo często na antenie Paranormalium, Radia Paranormalium się mówi. I tak dalej. Zresztą ta wolna energia pojawia się we współczesnej kulturze, we współczesnych przekazach dosyć często i właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy dali wiarę, że coś takiego jest możliwe, że coś takiego jak alternatywna fizyka, inaczej, że fizyka, którą znamy, być może nie bierze czegoś pod uwagę i w związku z tym wokół nas istnieją źródła energii, które można wykorzystać, których być może jeszcze wykorzystać nie potrafimy, ale które są w zasięgu ręki i przełom energetyczny może się okazać szybszy, niż sądzimy. Tu oczywiście pojawia się cała doza teorii spiskowych, które mówią o tym, że możni tego świata nie bardzo są zainteresowani wdrażaniem tego rodzaju technologii. I to także należy wziąć pod uwagę, bo możni tego świata dużo mogą i nasze głębokie przekonanie, że coś istnieje, może zostać zupełnie swobodnie zakwestionowane. Media mają to do siebie, że dzisiaj właściwie mogą wmówić albo próbować przynajmniej wmówić ludziom dokładnie to, co chcą, a nie to, co jest prawdą. W związku z tym wolna energia tak naprawdę musi się bardziej przebić, żebyśmy mogli o niej spokojnie dyskutować. Ale jako potencjalne źródło napędu myślę, że jest przynajmniej do rozważenia.
Dalej, szukając różnego rodzaju punktów zaczepienia, jeśli chodzi o napęd, to mowa jest także o napędzie pulsacyjnym, czyli różnego rodzaju pulsowaniu, jak sama nazwa wskazuje. Dalej urządzenia wykorzystujące, przy okazji pająka już mówiłem, energię elektromagnetyczną. I wreszcie coś, co nawiązuje w jakiś sposób do tego, czym zajmowano się dosyć dawno temu, czyli w czasach III Rzeszy, czyli magnetohydrodynamika. To także jest rzecz, którą należy wziąć pod uwagę. Ja wymieniając te wszystkie nazwy, mam jednak jedną wątpliwość, że tak naprawdę są to obszary tak skomplikowanej fizyki i tak skomplikowanych zagadnień, że my sobie właściwie możemy podczas naszej dyskusji powiedzieć wszystko, że to będzie jeden, drugi, trzeci, piąty rodzaj napędu, który tutaj wymieniłem, albo jeszcze wymienić następne. Natomiast dopóki ktoś jasno, wyraźnie nie przedstawi takiego napędu, nie pokaże skutków jego działania, nie pokaże w praktyce, jak to działa, a w każdym razie nawet nie jak to działa, a że to działa, to do tego momentu jesteśmy skazani na filmiki na YouTubie. Oczywiście niektóre z nich robią wrażenie, ale to są w dalszym ciągu filmiki na YouTubie. To trudno traktować jako dowód. To może być zaledwie poszlaka. W każdym razie mam jeszcze takie nieprzeparte przekonanie, że my tu sobie możemy dyskutować o różnych rodzajach napędu, takich czy innych.
Natomiast może się okazać, że jesteśmy zupełnie daleko od prawdy, że ten napęd, który stosowany jest w obiektach, które obserwujemy, jest zupełnie inny. I tu pełna zgoda z Chrisem, że jeśli rozbijały się jakieś obiekty na Ziemi, to próba analizy ich napędów może nas zbliżyć. I znowu pod warunkiem, że będziemy w stanie odtworzyć to, co tam się znajdowało. Podobno obiektom UFO zawdzięczamy ideę tranzystora. Podobno stamtąd ta idea została zaczerpnięta. Podobno szereg innych idei dotyczących na przykład napędu i dotyczących na przykład technologii stealth pochodzi także z rozbitych obiektów. Być może. Natomiast tak naprawdę poruszamy się troszeczkę we mgle, bo na żaden z tych faktów, na żaden z przytoczonych przeze mnie przykładów nie mamy żadnych dowodów. I to jest niestety rzecz, która mnie troszeczkę martwi, bo potencjał jest ogromny. Te rozmowy o napędach mnie przynajmniej fascynują.
Uważam, że są fascynujące i takie pobudzające wyobraźnię. Natomiast jak jest i czy w ogóle jest, to jest rzecz do rozważenia. I nawiążę tutaj do początku swojej wypowiedzi, musimy, a w każdym razie powinniśmy brać pod uwagę, że jeśli tych obcych przybywa do nas więcej, jeżeli to są przedstawiciele różnych ras, to być może co UFO, to inny napęd. Dziękuję bardzo.
[01:31:43] - Dziękujemy. Arku, co byś dodał do tych różnych koncepcji i czy dorzuciłbyś do tego jeszcze kilka słów o słynnej teorii pająka?
[01:31:58] - Tutaj należałoby zacząć od grawitacji. Co wiemy o grawitacji? A mianowicie tylko to, co nam powiedział pan Newton wieki temu. I na tym w sumie wszystko się zaczyna i kończy, a to nie jest do końca tak, jak jest w rzeczywistości. Dlatego, że mamy do czynienia czasami z, można powiedzieć w ten sposób, bioantygrawitacją. To są wszystkie osoby, które znamy z opisów paranormalnych, które lewitowały. Takie osoby zdarzają się i na nie bardzo często w „Nieznanym Świecie” zwracam uwagę. Artykuły były, takie osoby opisywane. Są takie osoby, które potrafią podnosić siłą woli przedmioty i to wygląda, jakby masa tego obiektu została zmniejszona albo zniwelowana całkowicie. Więc coś jest na rzeczy i taką grawitację da się wytworzyć niekoniecznie wielkimi nakładami energii, takimi jak wytworzenie antymaterii po to, żeby zużyć ją jako energię.
Jeżeli popatrzymy na to, co wiemy o właściwościach fizycznych pierwiastków, to ograniczają się one tylko do jego masy, ewentualnie radioaktywności. Ale nie ma nic takiego, jak ten pierwiastek zachowuje się w polu magnetycznym. Są oczywiście ferromagnetyki i tak dalej, ale nie wiemy, co on promieniuje, jeżeli go poddać działaniu mikrofal. W jaki sposób on się zachowuje? To jest pominięte, dlatego że być może mikro fale są nowością. Uzyskanie ich w normalny sposób. I tutaj wkracza między innymi pan Pająk, który rozrysował kiedyś budowę latającego spodka, nakładając w nim uzwojenia. Jego pomysł był taki, że bardzo silne pole elektromagnetyczne niweluje pole grawitacyjne. W jakiś sposób reakcje zachodzą. Dosyć dawno przeglądałem jego prace.
Nie wzbudziły u mnie one wielkiego „och, ach”. Dywagacje, ale niepoparte niczym szczególnym. O wiele bardziej zwróciłem uwagę na to, co pisał o Nowej Zelandii niż te opisy statków, które on tam wymyślał. Tak jak Chris powiedział, że bardzo często spotyka się nad źródłami radioaktywnymi, radioaktywności powiedzmy, jakimi były rakiety wyposażone w głowice atomowe. Tutaj jest następny punkt za tym, że faktycznie w Roswell miała miejsce jakaś katastrofa, dlatego że na ówczesnej mapie świata Roswell było jedyną bazą amerykańską, gdzie były bomby atomowe składowane. One tam stacjonowały. Właśnie ten punkt, czy ta baza lotnictwa strategicznego i tam było bodajże jedyne w Stanach Zjednoczonych składowisko bomb atomowych na wyposażenie tych samolotów. Wracając do samolotów z napędem jądrowym, przede wszystkim bano się jednej rzeczy, że w momencie katastrofy, a taka katastrofa może być na przykład w momencie startu, dojdzie do skażenia własnego terytorium. Więc budowanie atomowych statków powietrznych, atomowych bombowców, tylko o takich mówiono, dlatego że reaktory były bardzo ciężkie i odizolowanie ich od reszty załogi wymagało użycia między innymi ołowiu i to wychodziły setki ton. Tego się bano.
Natomiast Rosjanie spróbowali faktycznie zrobić ten samolot. Zrobili go. I tutaj jest taki sowiecki sposób patrzenia typu: „Skoro źle działa na młodych pilotów, to użyjmy pilotów starych, których nie będzie szkoda”. Mieli pilotować te samoloty, te bombowce osoby powyżej 60. roku życia. Taki inny sposób myślenia. Chciano je zbudować dlatego, że mogły krążyć przez nieskończony czas.To tyle dygresji na poprzedni temat, który Marek zaczął. Tutaj przezwyciężenie grawitacji może być bardzo proste. Podobnie jak jeżeli chodzi o magnetyzm ziemski, w sumie jest bardzo rozproszony i na dobrą sprawę nie można go wykorzystać w sposób konsekwentny i jednoznaczny, taki, żeby zasilał nas. Ograniczamy się jedynie do oznaczania przy jej pomocy kierunków świata i to schodzi w tej chwili na drugi plan, jeżeli mamy GPS i system nawigacji satelitarnej.
Ale wystarczy, żeby zrobić z miedzi drucik, który zawiniemy w pętelkę i już nam się tworzy ogniwo, dzięki któremu uzyskujemy energię, prąd, wykorzystując magnez stały. Podobnie być może, że jest z grawitacją, że nie odkryliśmy tego pierwiastka, tego drucika i tej pętelki, która pozwala nam na generowanie tego pola w określony sposób, w określonym kierunku. I nie wiemy, co dzieje się w zwiększonym czy w zmniejszonym polu grawitacyjnym punktowo. Bo wiadomo, że jeżeli się zmniejsza grawitacja, zmniejsza się również upływ czasu. Tak mniej więcej to wygląda. Kojarzy się to ze zwiększoną prędkością z kolei, ale być może ci, którzy spacerowali — nikt nie robił takich doświadczeń — ale być może ci, którzy spacerowali dłuższy czas po Księżycu, byli troszeczkę zawieszeni w upływie czasu w porównaniu do innych. Dziękuję.
[01:39:53] - Zanim przejdziemy do kolejnego pytania, podam oczywiście kontakty do Radia Paranormalium. Audycja, jak prawie zawsze, realizowana jest w całości na żywo. Już za jakieś 20 minut będzie można do nas dzwonić. Będziemy otwierać naszą linię telefoniczną. Oczywiście cały czas można wysyłać nam pytania drogą tekstową. Nasze kontakty to e-mail: radio@paranormalium.pl. Można będzie dzwonić pod numery telefonów 32 746 0008, Skype radio.paranormalium.pl. Można także przesyłać pytania na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl albo też na czacie, który towarzyszy naszej transmisji na YouTube. A jeżeli ktoś woli, to może przesyłać nam również pytania na Gadu-Gadu 36088002, bądź też poprzez Facebooka na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Przy tej okazji tradycyjnie zachęcamy wszystkich państwa do dołączenia do grup Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”.
Panowie, UFO to w przestrzeni kosmicznej notowane zjawisko, choć nie występuje ono tam chyba w takiej ilości jak na Ziemi. To świadczy, że UFO, jeśli są obiektami z kosmosu, mogą pojawiać się na Ziemi, używając skrótów, to jest zaginając czasoprzestrzeń albo wykorzystując technologię pozwalającą na tworzenie tak zwanych dziur robaczych. Czy w tym przenikaniu między wymiarami może kryć się odpowiedź na naturę UFO? Może tym razem pierwszy niech się wypowie Arek Kocik. Arku?
[01:41:32] - O dziurach robaczka bardzo fajnie opisuje to wszystko Michio Kaku w książce „Hiperprzestrzeń”. Ona jest dostępna. Była jakiś czas temu. Nie wiem, od czego zacząć, jak to załapać, od której strony będzie najprościej. Mniej więcej chodzi o to, że grawitacja planet zakrzywia przelot fotonów. Na tej podstawie doszli do wniosku fizycy, że ponieważ światło leci zawsze i wyłącznie po linii prostej, więc to zakrzywienie musi następować w miejscu działania grawitacji. Stąd jeżeli ta grawitacja by była bardzo mocno i w bardzo małym punkcie skupiona, będzie dochodziło do zrobienia takiej dziury w czasoprzestrzeni i to by umożliwiało przez tą dziurę przedostanie się, tak jak na złożonej kartce, z jednego punktu do drugiego w bardzo krótkim albo wręcz nawet w bezczasowym upływie czasu. Byłoby to od razu przejście do tego miejsca. Ciężko powiedzieć. Stąd właśnie między innymi bierze się ten pomysł, że jeżeli to by taka dziura robaczka była.
Jeżeli chodzi o grawitację, to pracowało kilku polskich matematyków, fizyków nad tą dziedziną. Był pan Kałuża, Klein, między innymi pan Robaczek.
[01:44:00] - I oni właśnie w ten sposób to między innymi opisywali. To była rzecz nowa w fizyce. Tylko że jest problem z tym, że do tego potrzeba zużyć bardzo dużej ilości energii. Same planety zakrzywiają w bardzo małym stopniu fotony, uginają tą przestrzeń w bardzo małym stopniu, więc ta energia naprawdę, potrzeba było jej ogromnej ilości. Nie sądzę, chociaż z drugiej strony nie wiemy tak naprawdę, co dzieje się w polu grawitacyjnym, w jaki sposób zachowuje się czas, w jaki sposób się magazynuje i kumuluje energia. Wiadomo tylko tyle, że nawet z czarnej dziury potrafi uciec informacja, więc w fizyce przestrzeni naprawdę jesteśmy z naszymi odkryciami jako ludzkość w punkcie dywagacji i niesprawdzalnych teorii. Dziękuję.
[01:45:21] - To może teraz oddajmy głos Chrisowi, jak nie Chrisie?
[01:45:24] - Wydaje się, że tego typu sposób przemieszczania się przez olbrzymi wszechświat, poprzez te wszystkie najrozmaitsze dziury czasoprzestrzenne jest czymś bardzo logicznym. Jeśli chcieć eksplorować olbrzymi wszechświat, który przecież nawet nie wiemy, gdzie on ma swój koniec. Oprócz tego zaczynamy przypuszczać, że nie jest to jedyny wszechświat, że jest ich być może więcej. Dlatego jeżeli ktoś wędruje po tym wszechświecie, nie może używać technologii w tym znaczeniu, jakim my je dzisiaj rozumiemy. Nie może używać jej w sposób, jako pewnego przedmiotu, urządzenia, gadżetu, który go w jakiś sposób wspomaga i fizycznie przenosi z miejsca na miejsce. Arek już tutaj dokładnie wytłumaczył, jak te wszystkie zagięcia czasoprzestrzenne działają, jak te wormholes, czyli te robacze dziury, jak one funkcjonują. I tak mi przyszło do głowy, że być może te wszystkie podróże międzygwiezdne, jakie dokonywane są z odległych planet i pojawiają się u nas w kształcie UFO, to będzie chyba następna rzecz, która może być dzisiaj kontrowersyjna, którą dzisiaj zaczynam mówić, to jest taka, że być może pasażerami tego typu pojazdów wcale nie są mieszkańcy tamtych planet. Być może są tam teleportowane tylko i wyłącznie kopie. Ponieważ jeżeli zakładamy superfantastyczne technologie i sposoby przemieszczania się, podróżowania, zmiany miejsca w czasie i przestrzeni, to wówczas możemy założyć, że bardzo bezpieczną metodą podróżowania we wszechświecie, a jednocześnie dokonywania skutecznej eksploracji, byłoby na przykład wysłanie kopii kogoś. Na przykład zamiast ryzykować zdrowie, a nawet życie Arka Kocika, to wyślijmy, zróbmy jego kopię, teleportujmy ją na przykład na jakąś odległą planetę.
I wówczas, jeżeli stracimy jedną taką kopię, to wyślemy pięć następnych. To może brzmi tak zabawnie i może nawet troszeczkę absurdalnie, ale spójrzmy na przykład na te wszystkie postaci tych szaraków, które się pojawiają. Jak one są niezwykle podobne do siebie, że co prawda rozróżniamy ich różne tak zwane gatunki, że jedne są większe, drugie są mniejsze, inne są mniej złośliwe, drugie są bardziej przyjazne, ale wszystkie mniej więcej mają podobną charakterystykę. I być może są to właśnie teleportowane kopie, które poprzez taką dziurę czasoprzestrzenną, poprzez taki tunel się transportują tutaj w nasz układ słoneczny czy w naszą ziemską atmosferę i one mniej lub bardziej skutecznie dokonują eksploracji w zależności od tego, jak dobrze zostały zaprojektowane. Oczywiście założenie, że ktoś potrafi opanować taką technologię jak poruszanie się w tunelach czasoprzestrzennych, trzeba założyć oczywiście następne, inne niezwykłe technologie, takie jak na przykład teleportacja. I to mi przychodzi właśnie do głowy, jak wyjaśnić ten chłód tych obcych, ich brak wrażliwości na to, co się dzieje na przykład z osobami, które są przez nich porywane, bądź są dokonywane doświadczenia przez tych szaraków na ludziach. I właśnie ta ich nieuchwytność, że nie wiadomo skąd się pojawiają, a później nie wiadomo gdzie znikają. Może tak krótko i tyle.
[01:49:05] - To może teraz Marek Żelkowski. Marku?
[01:49:09] - Ja myślę, że na temat dziur robaczych wiele nowego nie dodam, poza tym, że zmieniały nazwę. W swoim czasie nazywały się mostami Einsteina-Rosena, ale to taka w sumie wiadomość encyklopedyczna. Natomiast powiem tak, że z tego, co powiedział Chris, owszem, to mogą być kopie, do tego nawiążę. To mogą być kopie owych istot pochodzących z innych światów, ale tu się pojawia taki problem moralny, który być może istoty stamtąd w ogóle go nie zauważają albo w ogóle go nie mają. Jeżeli robimy kopię żywej istoty, to mamy później dwie istoty właściwie bardzo do siebie podobne.Ta, która pozostała będzie o tyle uboższa, że kopia będzie miała widok tego, co widziała na naszej planecie. Oczywiście być może inne istoty w ogóle tego rodzaju problemów nie mają. To zresztą w fantastyce też . Dzisiaj tak daleko spekulujemy, że właściwie każda teoria jest dopuszczalna. Więc ja sobie też pozwolę na swoją teorię. Do mnie bardziej przemawia na przykład wysyłanie maszyn, ale maszyn szeroko rozumianych, czyli nie tylko tego, co kryje się pod nazwą roboty, czyli jakichś takich blaszanek, które są kopią człowieka, ale taką kopią niedoskonałą.
Dla mnie pod słowem maszyna możemy również rozumieć różnego rodzaju organizmy biologiczne wytworzone sztucznie. Powiedzmy jakieś cyborgi chociażby, czyli maszyny, które tu rzeczywiście docierają, ale mają dużą dozę elementów biologicznych w sobie. I to myślę, jest chociażby nawiązanie do tego, że rzeczywiście te istoty, przynajmniej niektóre z nich, które objawiają się przy bliskich spotkaniach trzeciego stopnia, są rzeczywiście jakieś takie . Wydają się w swoim postępowaniu, bo przecież nie w wyglądzie, ale w tym swoim postępowaniu wydają się takie mało ludzkie, mało współodczuwające. One raczej bardzo często traktują ludzi jako obiekty, a nie jako rzeczywiście ludzi. Może stąd się to bierze właśnie, że ich charakter jest taki maszynowy, czy w każdym razie biologiczno-maszynowy, cyborgiczny. I to rzeczywiście jest dosyć prawdopodobne. Szczególnie, że wedle teorii o robaczych dziurach od dawna już mówi się o tym, że one, jeśli w ogóle zostaną kiedykolwiek wytworzone, to przynajmniej teoretycznie na dzisiaj, na stan dzisiejszej wiedzy będą obiektami mało trwałymi, niestabilnymi, przez które ciężko będzie przesłać nie tylko materię, ale nawet energię. A zatem podróż przez taką dziurę będzie sporym ryzykiem. I tu pełna zgoda z Chrisem, że skoro to takie ryzyko, to nie wysyłamy ludzi czy też owych istot rozumnych, a wysyłamy jakiś rodzaj kopii.
Tylko ja bym stawiał nie na kopie takie sensu stricto, ale właśnie na kopie maszynowe czy cybernetyczne, biologiczne. Natomiast to jest oczywiście tylko moja teoria. Jak jest naprawdę? Może się kiedyś dowiemy, chociaż nie jestem pewien. Ja cały czas twierdzę, że poruszamy się w tak mętnym obszarze, w takim labiryncie domysłów różnego rodzaju, że chyba nie jesteśmy w tym wypadku skazani na sukces. Dzięki.
[01:53:49] - To może teraz Piotr.
[01:53:51] - Dużo zostało powiedziane. Z większością zgadzam się, przede wszystkim z tym, że temat jest bardzo otwarty na spekulacje. Ale zauważmy, że skoro mamy do czynienia ze zjawiskiem UFO, które jest, jakie jest, to znaczy jest niejednorodne, bardzo dużo w nim takiego elementu, powiedziałbym zaczerpniętego z ludzkiej psychiki, świadomości i tak dalej. Z tego powodu uważam, że należy szukać korzeni tego zjawiska, ewentualnie miejsca pochodzenia ufonautów. Możemy spróbować przynajmniej pokusić się o odpowiedź na pytanie, skąd pochodzi zjawisko UFO, analizując może nie tyle zachowanie, bo co może nam powiedzieć zachowanie ufonautów, ale taktykę tego zjawiska. To, że jest niejednorodne, to, że objawia się w wielu formach. Wiele osób może uznać, że UFO wykazuje jakieś schematyczne działanie, że podąża jedną linią postępowania. Natomiast to nie jest prawda, bo to zależy od tego, jakie przypadki sobie dobierzemy. Jeżeli spojrzymy na całość, to jest totalny chaos. Z tego wynika, że prawdopodobnie, ja się oczywiście przechylam do tego, że UFO to nie są ani niezidentyfikowane, ani obiekty, ani latające.
Jest to swego rodzaju projekcja w większości przypadków związana ściśle z naszym umysłem i z takimi elementami rzeczywistości, które nie są jeszcze do końca dla nas pojęte. I to, że tam pojawiają się jakieś statki, jakieś istoty i wyglądają tak, jak wyglądają, to jest akurat sprawa tego, że to zjawisko, czymkolwiek jest, ono sobie umie odczytać z naszych umysłów pewne treści i dopasować swój wygląd do tego, jak my chcemy je widzieć. Nigdzie nie jest powiedziane, że kosmici czy istoty z innych planet muszą wyglądać tak czy tak, czy latać tym a tym.My przyjęliśmy za pewnik to, co widzimy. Natomiast czym jest to, co się objawia, tak naprawdę nie wiemy i będziemy nieustannie błądzić w tym kole. Jeżeli chodzi zaś o hipotetyczne rozważania nad tym, że to jednak mogą być istoty, które wykorzystują do swoich masowych lotów na Ziemię jakieś skróty. De facto, gdyby policzyć wszystkie relacje o UFO i gdyby nawet stworzyć z tego jakieś statystyki, okazałoby się, że w kosmosie musiałby być ciągły ruch, nieustanny. Nie uszłoby to, przynajmniej w dzisiejszych czasach, niczyjej uwadze. Stąd powstał wniosek niektórych ufologów, że UFO jest zjawiskiem tak naprawdę ziemskim, bo pojawia się na naszej planecie, w jakiś sposób omijając przestrzeń kosmiczną, przebywając tu dzięki jakimś skrótom. Ale jakie to mogą być skróty? Że ono wlatuje na przykład w czarną dziurę i jest wypluwane przez białą dziurę gdzieś w naszych okolicach.
Ale my leżymy za daleko od najbliższej czarnej dziury, ewentualnie jakiegoś tunelu, który przez nią wiedzie do innego kosmosu, by taka podróż była opłacalna. Chyba że są skróty, o których nie wiemy. I to jest w zasadzie cały ból tej dzisiejszej debaty, że te obiekty, jeżeli to są w ogóle obiekty, jeżeli tym jakaś inteligencja steruje, to wykorzystują jakieś skróty i wykorzystują takie właściwości wszechświata, o których my jeszcze nie wiemy. Ale przecież nie możemy wykluczyć drugiej opcji. I ci, którzy znają moje poglądy, zapewne o tym wiedzą, że ja nie wykluczam hipotezy o pozaziemskim rodowodzie niektórych obiektów UFO. I nie możemy wykluczyć, że gdzieś rzeczywiście w pobliżu Ziemi zaparkowany jest wielki obiekt latający. Być może jest on całkiem niedaleko, może jest nawet na Ziemi, może jest na Księżycu, a może jest to sonda, która replikuje inne sondy i zbiera o nas informacje w ten czy inny sposób. Ja za realną możliwość sondowania Ziemi przez obiekty pozaziemskie uważam te przypadki, które dotyczą najmniejszych obiektów latających wykazujących jakieś inteligentne zachowanie. Oczywiście tu pojawia się dyskusja, jak odróżnić takie obiekty od zjawisk naturalnych typu światła z Hessdalen i tak dalej. No ale cóż, obiekty UFO czymkolwiek są, zdają się raczej turystami aniżeli badaczami.
Zdają się kimś, kto przyjeżdża tu dla jaj, mówiąc kolokwialnie, bardziej niż by badać. Bo relacje o abdukcjach to już jest zupełnie inna saga, która w pewnym momencie odbija od głównego trzonu ufologii i skręca gdzieś zupełnie indziej. Tu jest właśnie cały ból, że my nie rozumiemy tego, na jakich zasadach to zjawisko się opiera. Bo może być również tak, że to jest inteligencja pochodząca z zupełnie innego wymiaru. Inny wymiar to jest w ogóle inna dyskusja. To jest chyba dyskusja na cały program, jak definiować w ogóle inne wymiary, inne rzeczywistości, inne kosmosy. Czy to jest to samo, czy nie? Moim zdaniem to nie jest to samo. To jest pewien skrót myślowy. Mówiąc o innym wymiarze, mówimy najczęściej o innej równoległej rzeczywistości, bo inny wymiar fizyczny charakteryzowałby się takimi cechami, chociażby związanymi z jego fizyką, że dla nas byłby niepojęty.
Widząc istotę z innego wymiaru, w zasadzie nie wiedzielibyśmy, co widzimy. Jeżeli w ogóle taka ingerencja jednego wymiaru w drugi jest możliwa, widzielibyśmy tylko jej trójwymiarową część. Ta reszta byłaby niewidoczna. Natomiast ta istota obserwowałaby nas, jak twierdzą niektórzy, niejako ze wszystkich stron naraz. A jeżeli istnieją jakieś równoległe kosmosy, równoległe rzeczywistości, to stamtąd te inteligencje, które my uważamy niekiedy za pozaziemskie, te, którymi się zajmują ufolodzy, mogą przybywać. I to otwiera nam zupełnie nową dyskusję i pokazuje, że temat jest skomplikowany do tego stopnia, że my musimy otworzyć umysł. A otwierając umysł, musimy pamiętać, by nie stosować do tego tylko jednej jedynej miary. Że to, co jest zjawiskiem NOL, może się objawiać na wiele sposobów. I tak naprawdę to nie musi być wcale jedna siła. To może być mnogość różnego rodzaju wątków, sił i inteligencji, które my tylko sobie próbujemy jakoś zobiektywizować i nadać im wspólne pochodzenie, bo tak działają nasze umysły.
Ale pytań bez odpowiedzi jest mnóstwo. Oczywiście najłatwiej byłoby założyć teraz, moim zdaniem, i najprościej, że UFO jest konglomeratem jakichś zjawisk, o których my w ogóle nie wiemy i że to nie jest jedna siła, tylko to jest mnogość różnego rodzaju stron, sił, inteligencji, umysłów, rąk, nóg, macek i tak dalej.Takie tworzenie hipotez o skrótach, o tym, jak oni tu przybywają i tak dalej, jest ciekawe. Owszem, jesteśmy ludźmi, musimy szukać odpowiedzi. Ciekawość to coś, co nas wyróżnia. Natomiast ja bym się bardziej skupiał na celach tego, co oni tu robią i co z tego już wynikło. Nie to, że co z tego wynika, tylko co z tego już wynikło, bo po owocach ich poznamy. Myślę, że rozwiązywanie zagadki UFO należy zacząć od końca, od tych owoców. O tym już nieraz mówiłem, jakie te owoce są, że przynajmniej jedna z tych odnóg tego czegoś tworzy sobie u nas coś w rodzaju dużego eksperymentu, może nowej religii. To coś jest z nami sprzęgnięte i czegoś od nas chce, ale moim zdaniem nie bezpośrednio. I to na tyle, na krótko.
[02:03:16] - Proponuję oddać jeszcze głos Markowi Żelkowskiemu, bo chciał tutaj coś dodać. Marku?
[02:03:23] - Ja do kilku kwestii chciałbym nawiązać. Do tego, co Piotr mówił wcześniej, jaka jest właściwie załoga UFO i skąd przybywają. Mnie się nieodparcie nasunęło jednak, że cały czas pomijamy, słusznie bądź niesłusznie może dla potrzeb dyskusji, że równie prawdopodobną teorią jest to, że UFO przybywają spoza naszego czasu i być może są to na przykład niezałogowe sondy, które penetrują nasz czas. To jest oczywiście figura bardzo fantastyczna i taka, która bardziej ma, z mojego punktu widzenia, pobudzić wyobraźnię i być może prowadzić do czegoś nowego, ale jednak przede wszystkim pobudzić wyobraźnię, niż tak naprawdę, że rozpatruję ją w sposób poważny. Po prostu trudno rozpatrywać poważnie coś, co ma tyle wariantów. To jest jeden z wariantów, równie prawdopodobny i równie nieprawdopodobny, jak każdy inny, który dzisiaj rozpatrujemy. To jest pierwsza sprawa. Jeśli chodzi o to, jak tu przybywają, to ja nie od rzeczy wspomniałem w pewnym momencie o słońcu, bo Piotr mówi, że ta biała, czarna dziura jest daleko od naszego Układu Słonecznego. Słusznie, ale według koncepcji Wiktora Żwikiewicza, na którego często się powołuję, bo z przyczyn geograficznych często dyskutujemy, ponieważ mieszkamy w tym samym mieście. W jego powieści pod tytułem „Imago” pojawia się idea, która dzisiaj na naszych oczach zaczyna się sprawdzać, a w każdym razie pewne przesłanki o tym świadczą.
On ma koncepcję, że można podróżować przez wszechświat, wbijając się w gwiazdę. Wymyślone przez niego w powieści „Imago” statki kosmiczne wbijają się w centrum gwiazdy i dzięki temu przenoszą się do innej części wszechświata. To oczywiście znowu nieokiełznana fantazja autora i pełna spekulacja, ale równie dobrze można przyjąć, że słońce, zresztą często pojawia się ostatnio w internecie, abstrahuję od tego, czy to jest prawda, czy nie, ale można przyjąć, że słońce jest rodzajem portalu, przez który przybywają obcy, żeby penetrować, żeby badać Ziemię. Cele takiego badania najrozmaitsze. Właściwie każdy, który sobie wymyślimy, wchodzi w grę. Od tego, że jeśli to są przybysze z przyszłości, z przeszłości, to oni po prostu są wiedzeni ciekawością i chcą zobaczyć. Ja specjalnie powiedziałem, że z przyszłości, bo w swoim czasie rozmawialiśmy o tym, że kiedyś gdzieś na Ziemi istniała cywilizacja, w swoim czasie znacznie wyżej rozwinięta, być może nawet niż nasza. Mówiłem o tym, jaką drobiną w czasie jesteśmy my, jest to, co obejmujemy zapisaną historią obecnie. Te kilka tysięcy lat, które tak naprawdę są spisane w historii Ziemi, to jest naprawdę drobiazg. Zaniedbywalna część, okres czasu, którym jest historia Ziemi.
A zatem można brać pod uwagę równie dobrze, że to są przybysze z przeszłości, jak i z przyszłości. Jeśli przyjmiemy teorię podróżników w czasie. Ale tak naprawdę zabrałem głos nie po to, żeby spekulować tutaj, czy są to sondy czasowe, czy to są sondy, które przybywają do nas przez portal słoneczny. Tylko znowu chciałbym powiedzieć o tym, o czym Wiktor Żwikiewicz powiedział mi właściwie dwa dni temu i z czego objawy mieliśmy przed chwilą do czynienia. Otóż my do pewnego czasu jako gatunek byliśmy homo sapiens. Człowiek myślący, homo sapiens sapiens. I byliśmy z tego dumni. Tylko że według Wiktora to tak naprawdę skończyło się jakiś czas temu. Dzisiaj jesteśmy nie tyle homo sapiens, co homo news. Homo nevs, czyli od informacji, od wiadomości.
Homo news.Brak jest tym wszystkim informacjom refleksji. Spotyka się bardzo często ludzi, którzy są oczytani, są świetnie zorientowani w tym, co się dzieje wokół nich i nie wyciągają z tych wszystkich wiadomości żadnej refleksji. Aż czasami się człowiek dziwi, że przy tej ilości informacji, przy tej ilości przetwarzanych danych nie rodzi się w tych ludziach żadna refleksja. Niestety tu muszę przyznać rację Wiktorowi Żłonkiewiczowi, że ten homonius to jest niestety nieszczęście naszych czasów. Dzisiaj jesteśmy nastawieni na to, żeby łapać kolejne newsy, szukać ich w internecie. A tu jest taki napęd, tu taki, tu warp, tu coś jeszcze. Tu jeszcze ktoś coś powiedział, ktoś coś zrobił. To co prawda wszystko niepotwierdzone, ale newsy idą jeden za drugim. Agencje światowe pracują. Nie zawsze agencje, czasami zwykłe portale, stroniczki i stamtąd news za newsem.
I nie towarzyszy temu żadna refleksja, żadna synteza. Bo tak naprawdę musimy zdać sobie sprawę, że ludzka wiedza opiera się na syntetyzowaniu informacji, na przetwarzaniu ich, na tworzeniu nowej wartości, a nie na tworzeniu kolejnych newsów. Tymczasem niestety tak się zdarza, że my jesteśmy takim homoniusem. Człowiekiem, który właściwie chwyta informacje i nic z tego nie wynika. To dla mnie dosyć smutne, mówiąc szczerze, bo ja jestem jednak nastawiony na przetwarzanie różnego rodzaju informacji. Myślę, że taki jest sens informacji, żeby ją łączyć, analizować, przetwarzać, żeby robić z niej użytek. Natomiast newsy jest ich za dużo w tej chwili i czasami są to takie fejkowe newsy, które po bardzo krótkim czasie okazują się po prostu nic niewarte. I to tyle. Dziękuję bardzo.
[02:10:31] - Tymczasem jeszcze zniknął Chris. Panowie, ponieważ pora jest dość późna i na pewno nie zdążymy zrobić dzisiaj wszystkich pytań, ale zwróćmy jeszcze uwagę na jedną rzecz. Panowie, odejdźmy na chwilę od tych dywagacji o podróżach kosmicznych, o napędach nadświetlnych, podświetlnych i tak dalej. Zwróćmy uwagę na coś, o czym często mówią świadkowie spotkań z UFO. My oczywiście powrócimy do kwestii tych nowych, prawdziwych lub nie napędów w drugiej części technologii UFO, bo prawdopodobnie nie skończymy na jednym odcinku. Ale jak mówiłem, zwróćmy uwagę na to, o czym często mówią świadkowie obserwacji UFO po konfrontacji z tym tworem tajemniczym, jakim jest obiekt nieznanego pochodzenia. Okazuje się, że jedną z cech tych spotkań jest to, że czymkolwiek to UFO jest, ono oddziałuje na świadomość obserwatora, ale też spowoduje coś, co nazywane jest czynnikiem Oz. Mówiąc najprościej, czynnik Oz jest to taki efekt będący niejako wycięciem świadka z rzeczywistości. Niektórzy opisują go jako chwilowe zatrzymanie rzeczywistości. Dlaczego tak się dzieje?
Odpowiedzi na to pytanie niektórzy szukają we właściwościach obiektów UFO. W tym, w jaki sposób one do nas przybywają. Naruszają na przykład jakąś delikatną tkaninę czasoprzestrzeni i tam, gdzie obok tego znajduje się człowiek, dochodzi do tymczasowego zachwiania rzeczywistości. Natomiast inna hipoteza mówi o tym, że NOLe, mówiąc kolokwialnie, paraliżują ludzi, bo boją się reakcji na bliski kontakt i tak naprawdę kontakt z człowiekiem jest dla nich nie do końca miłą perspektywą. Panowie, jak myślicie, dlaczego w obecności tych obiektów dochodzi do zaburzeń świadomości? Z czego to wynika? Co może być tego przyczyną? Promieniowanie mikrofalowe? Coś bardziej tajemniczego? A może fakt, że spotkania z UFO wiążą się z tymczasowym przejściem człowieka w stan innego postrzegania rzeczywistości?
Arku?
[02:13:21] - Tutaj próbujemy dociec, jak jest zbudowany, jak działają obiekty UFO, ich silniki na podstawie ich oddziaływania na inne obiekty, bo tak to należy przyjąć. Między innymi na ludzi. I tutaj z jednej strony być może. Mówię „być może” dlatego, że nie wiem, czy pamiętacie, ale Mackal kiedyś badał te kotły, które były w tajdze w Dolinie Śmierci. Okazało się, że dwóch ich stanęło bodajże w tym miejscu twardym i on się bardzo silnie rozchorował. Mniej więcej tak się rozchorował, jak opisywał to, jak potem napisał o tych kotłach. Piotrze, pamiętasz może?W każdym razie dokładnie takie opisy.
[02:14:31] - To był ten Uwarow chyba.
[02:14:33] - O, tak. Dokładnie.
[02:14:34] - To taki też podejrzany gość.
[02:14:37] - Tak, ale chodzi mi o sam opis choroby, taki, jaki przeżywali ci goście, którzy chowali się w tych kotłach, a to, co Mackele przeżył, czyli gwałtowny spadek wszystkiego. I to jest mniej więcej tak, jak ja się spodziewam, jak oddziaływują mikrofale na człowieka. Spadek energii, całkowita podatność na inne choroby. Takie rzeczy też spotyka się u ludzi, którzy mieli na swoim koncie jakieś bliższe spotkanie. Innym czynnikiem jest uczucie ciszy. Przestają dochodzić wszystkie dźwięki, przestają śpiewać ptaki. Jest kompletna cisza. I o tym mówisz. Tak się spodziewam przynajmniej. O tym mówią między innymi ci, którzy byli bardzo blisko obiektów, ewentualnie byli zabierani na pokład, jeżeli zwrócili na to uwagę.
Bo czasami człowiek nie zwraca na to uwagi i jest wpatrzony w ten obiekt i nie dochodzi. Patrzy się, jak sroka przysłowiowa w gnat. Wchodzi w stan katatonii, gdzie do niego nic nie dociera, tylko widzi ten obiekt i na tym się kończy jego świadomość. Zaczyna się dopiero, kiedy ten obiekt odlatuje. Czyli z jednej strony według mnie to są typowe ludzkie zachowania w momencie bardzo silnego stresu, a z drugiej strony to oddziaływanie. Nie wiemy, jak oddziałuje na czasoprzestrzeń miejscowe, punktowe może nawet, oddziaływanie fal grawitacyjnych, bo takie fale muszą być w jakiś sposób generowane. Obojętnie, czy to będą fale, czy to będzie czynnik, którego do tej pory nie znamy. Ale coś musi takiego być. Coś, co umożliwia unoszenie się w górę i niepłynne, ale przeskakiwanie. Też nie wiemy, bo z punktu widzenia człowieka jest to przeskakiwanie, ale być może jest to tak jak na tym filmie z Australii, gdzie ten obiekt w ciągu 1/30 sekundy potrafił zrobić pełną woltę, czyli pętelkę.
I to jest zapisane na pojedynczym kadrze z taśmy filmowej, czyli mniej więcej około 1/30 sekundy. Musi być jakieś oddziaływanie bezpośrednio na czas. Poczucie czasu. Nie tylko poczucie czasu, ale też i ogólny czas. Po prostu nie znamy właściwości fizycznych do końca przedmiotów będących w polu grawitacyjnym. I to jest cały nasz problem. Dziękuję.
[02:18:15] - Dziękujemy. Taka chwilowa przerwa nam się wdała. Coś w tym jest, że nagle ze świadkami spotkań z UFO coś się dzieje. Niewykluczone, a nawet pewne, że to, co zachodzi, wiąże się z wpływem siły, która stoi za tymi obiektami, ewentualnie maszynerii, która za tym stoi, na świadków. Marku, jak sądzisz, czy te obiekty na swój sposób paraliżują świadków, czy raczej wyrywają ich z naszej rzeczywistości do domeny bytu, w której same przebywają?
[02:18:57] - Myślę, że jedyna logiczna odpowiedź to, że nie mam pojęcia. I to zielonego. A tak naprawdę to chodzi o to, że doszliśmy do tego etapu spekulacji, że właściwie każda odpowiedź jest zasadna i ja, mówiąc szczerze, nie znam odpowiedzi, nawet nie mam zdania na ten temat, bo obie, przynajmniej dwie z tych przedstawionych teorii wydają mi się jak najbardziej dopuszczalne, racjonalne. Ja mam tylko jedną wątpliwość, która powoduje, że skłaniam się ku temu, że jest to jakiś efekt uboczny działania technologii, z którą mamy do czynienia. A mianowicie, gdyby tak naprawdę chodziło o to, żeby w jakiś sposób zablokować przepływ informacji, odciąć osobę, która jest w polu zainteresowania ufonautów od różnego rodzaju danych, to jeśli robiliby to konsekwentnie i rzeczywiście to by było głównym celem, to tak naprawdę nigdy nie dotarłyby do nas informacje o tym, że UFO istnieje, ponieważ działaliby poza naszym polem postrzegania. Do tego stopnia, żeWycinaliby informacje o sobie do tego stopnia, odcinaliby informacje, że świadkowie tego rodzaju działań najwyżej zdawaliby sobie sprawę z tego, że stało się coś dziwnego. Ale co do konkretów, myślę, że niewiele mogliby powiedzieć. A zatem taki sposób rozumowania, być może błędny. Być może podążam utartą drogą, którą pcha mnie mój umysł i błądzę kompletnie, ale dla mnie wynika z tego, że dziwne zyska, o których mowa jest w pytaniu, są raczej efektem działania technologii, która jest na pokładzie UFO, niejako efektem dodanym. Być może stąd się biorą te odczucia paraliżu, te odczucia czynnika OZZ, o którym mówimy, że być może te silne oddziaływania, z którymi osoby mające kontakt z UFO mają do czynienia, powodują tego rodzaju stany świadomości.
Ja tylko chciałbym powiedzieć, że w tej chwili w naszym świecie bardzo popularna stała się psychologia biorąca pod uwagę tylko mózg. Twierdząca, że nie należy badać nic innego, jeśli chodzi o świadomość człowieka, tylko i wyłącznie struktury mózgowe. Od pewnego czasu takie podejście jest dosyć modne w psychologii i psychiatrii. Ja nie zamierzam tego oceniać, natomiast zwrócę uwagę na jedno: oddziaływanie na określone partie mózgu silnym polem elektromagnetycznym powoduje, że człowiek przestaje na przykład móc mówić. Należy tylko wiedzieć, które partie mózgu poddać działaniu bardzo silnego pola elektromagnetycznego. I człowiek przestaje mówić płynnie, zaczyna się jąkać, zaczyna mówić w sposób nieskładny. Wystarczy poddać inną część mózgu oddziaływaniu tego pola, a czynności pozornie utrwalone, pozornie oczywiste, pozornie banalne, które każdy z nas wykonuje na co dzień, stają się czynnościami, których dana jednostka wykonać nie może. A to tylko oddziaływanie silnego pola elektromagnetycznego. A zatem musimy zdać sobie sprawę, że tak naprawdę o naszym mózgu, jeśli przyjmiemy ten punkt widzenia, wiemy bardzo niewiele i być może inne oddziaływania powodują również, że nasza świadomość zapisana w tymże mózgu, w tych strukturach mózgowych reaguje w taki, a nie inny sposób. Myślę, że to warto wziąć pod uwagę, jeśli myśli się o UFO, o kontaktach z załogantami UFO i w ogóle o takich kontaktach z obiektami, które nazywane są NOLami.
I to myślę z mojej strony wszystko. Dziękuję.
[02:24:39] - Dziękujemy. Wpadła mi kiedyś w ręce książka takiego badacza angielskiego, który się nazywa Baden. I tam była przedstawiona taka hipoteza, że wszystkie obserwacje UFO są de facto wynikiem działania dzikich pól elektromagnetycznych, które on nazywał ziemskimi światłami. Wiązał to w bardzo koronkową teorię, która choć bardzo nudna, była ciekawa, bo twierdził, że większość bliskich spotkań, jakichkolwiek interakcji z obiektami nieznanymi i ich pasażerami jest właśnie wynikiem czegoś takiego. Ale jak potraktować sprawy, które wykraczają daleko poza to, to też jest inna kwestia. Panowie, zmierzamy powoli do końca naszej audycji, ponieważ okazuje się, że pytań i wątpliwości było więcej niż czasu. Zostały nam jeszcze bardzo ciekawe rzeczy do omówienia. Ponieważ Chris musiał nas opuścić, bo udał się na zakupy, to przeciągniemy tę audycję i ten temat na kolejną audycję, ale w tej części zadamy jeszcze jedno bardzo ważne pytanie, które zwraca nam uwagę na pewne, może nie absurdy, ale pewne bardzo dziwne szczegóły zawarte w zjawisku UFO, mogące nam mówić wiele o jego naturze. Otóż panowie, okazuje się, że wiele latających spodków, tudzież innych pojazdów latających, posiada na swojej powierzchni światła lub żaróweczki, które przyciągają uwagę. To są zwykłe światła, bardzo intensywne, kolorowe, migające i tak dalej.
I teraz pytanie, czy obiekty, które najwyraźniej chcą tutaj na Ziemi zachowywać się jako, nie chciałbym powiedzieć obiekty rozpoznawcze, ale jako coś, co nie chce przyciągać uwagi i zawsze uciekaPosiada nagle na swojej powierzchni coś tak bardzo przyciągającego uwagę, jak te światełka. Nie jest to lekko absurdalne? Obiekty UFO zawsze uciekają, zawsze unikają człowieka. Zawsze to one wykonują ostatni krok w bliskim spotkaniu. Natomiast odwieszone są, tak jak choinka bożonarodzeniowa, różnego rodzaju świecidełkami, które w zasadzie po co im są? Po co de facto takim latającym światłom? Czy są to kierunkowskazy, czy w ogóle co? Arku, jak sądzisz?
[02:27:32] - Właśnie nie wiem. Podobnie jak ty. Wiadomo, niektóre efekty świetlne są efektami działania tych silników i są to z reguły jakieś białe, intensywne światło, które jest skierowane w dół lub w jakąkolwiek inną stronę. Natomiast te światła, takie przynajmniej, jakie bardzo fajnie przedstawił Spielberg w „Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia”, jakieś takie typowo choinkowe, bożonarodzeniowe, nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, poza tym, że być może jest to po prostu ostrzeżenie dla tych, którzy ewentualnie się do tego zbliżają, żeby się nie zbliżali. Skoro z reguły jest tak, że czerwony kolor jest kolorem odstraszającym i nakazującym oddalenie się czy niepostępowanie blisko tego. Być może te światła mają takie, a nie inne znaczenie. Nie potrafię tego w inny, racjonalny sposób wytłumaczyć. Chciałem jeszcze do poprzedniego pytania dodać dosłownie słowo. Mianowicie tak jak mówiłem o tych chorobach, które przeżyli w dalekiej Syberii, takie też mieliśmy tutaj choroby wśród osób, które weszły w świeżo powstały krąg zbożowy. Wcześniej tam była widoczna niedaleko nad linią energetyczną biała kula.
Później, następnego dnia, był zaobserwowany ten krąg zbożowy. Był w trawie, ale tak skrótowo mówiąc, osoby, które do niego weszły, zachorowały właśnie w ten sam sposób. Miałem to dodać już wcześniej, jak zacząłem mówić, ale po prostu wyleciało mi z głowy. Natomiast ciężko powiedzieć. Tylko taki może być powód, żeby odstraszyć ewentualnie zbliżających się ludzi. Jest to w takim razie skierowane bardziej do nas niż z potrzeby. Na pewno nie jest to próba komunikacji, tak jak to było w filmie Spielberga. Dziękuję.
[02:29:59] - Dziękuję. Bardzo ciekawa koncepcja. Rzeczywiście nasze samoloty posiadają światła do wiadomych celów. Ale po co one obiektom UFO? Jak myślisz, Marku? Jest jakieś racjonalne wytłumaczenie?
[02:30:12] - Ja niestety bardzo podobnie myślę jak Arek. Pojęcia nie mam, po co te światełka. Natomiast przypomnę sobie, Arek wspomniał o filmie „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”. Ja nie zapomnę, kiedy pierwszy raz oglądałem ten film. Było lato 1979 roku, a jeden z moich kolegów powiedział wówczas dokładnie to, co powiedział Arek: „Ale po co taka choinka? Po co w ogóle tyle świateł? Bez sensu”. I mówiąc szczerze, myślę o tym, może nie intensywnie, ale od czasu do czasu od tamtego czasu. I tak na dobrą sprawę nie wiem, po co takie choinkowe wydanie UFO. Zarówno w filmie Spielberga, jak i w rzeczywistości od czasu do czasu pojawiają się tego rodzaju relacje, że te obiekty UFO mają taki lekko choinkowy, a czasami mniej lekko choinkowy charakter.
Próbowałem o tym myśleć w taki sposób, że przez analogię, do czego służą światła pozycyjne samolotów? Tak naprawdę te światła pomagają określić pozycję oraz kierunek ruchu samolotu. To dlatego na przykład światła lądowania mogą mrugać, aby zwiększyć widoczność. Na przykład takie specjalne światła. Ja nie mówię o tych pozycyjnych, ale mówię o tych światłach, które wykorzystują samoloty podczas lądowania. One zwiększają widoczność samolotu i jednym z celów, który jest w oficjalnych dokumentach dotyczących tych świateł wydanych przez producentów i służby odpowiedzialne za wyposażenie samolotów. Drugim celem jest odstraszenie na przykład ptaków. System oznaczania światłami pozycyjnymi, proszę zwrócić uwagę, on jest bardzo podobny do tego systemu, który jest wykorzystywany w statkach wodnych, znaczy w obiektach wodnych pływających po wodzie.Po prawej stronie, na prawym skrzydle mamy światło zielone, po lewej czerwone. W związku z czym łatwo jest określić, w którą stronę leci dany obiekt, jak szybko się porusza i tak dalej. Białe światło, które znajduje się na przykład na stateczniku pionowym, przy dole albo na jego szczycie, ono też ma swoje określone miejsce i w związku z tym pozwala zorientować w przestrzeni dany obiekt.
Ja mówiąc szczerze, to są wszystko znaki zrozumiałe. To jest taki kod zrozumiały w języku ziemskim. To jest po prostu kod, który został określony na całym świecie i w związku z tym on jest czytelny. Natomiast w jakim celu przybysze z innego czasu, z innej przestrzeni, z odległych światów mieliby obwieszać swoje pojazdy takimi światłami różnokolorowymi i tak dalej? Nie chcę powtarzać tego choinkowego charakteru obiektów UFO. Pojęcia nie mam. Tak naprawdę, jeśli miałbym się uderzyć w pierś i powiedzieć, po co to jest komu potrzebne, nie mam pojęcia. Bardzo będę wdzięczny, jeśli ktoś by mi chociażby zasugerował, do czego to może być potrzebne. Więc może Piotrze się posili i coś o tym powie.
[02:34:35] - Jeżeli ktoś ma jakieś pomysły i będzie się wyrażał w sposób akceptowalny, to zachęcamy jeszcze przez kilka minut do podzielenia się z nami swoimi koncepcjami. Ja wam opowiem o historii, która mnie się przydarzyła. Jak byłem mały, to widziałem taki obiekt i pewnie bym go nigdy nie zobaczył, gdyby nie fakt, że to był taki klasyczny obiekt, powiedziałbym jak z obrazka. Zauważyłem go tylko dlatego, że miał gdzieś w dolnej części, nie w dolnej części, gdzieś tak pośrodku prawdopodobnie, bo pamiętam to jak przez mgłę. Pamiętam to jak fotografię, tylko nie jestem w stanie się skupić na szczegółach. To chyba nie było duże, biorąc pod uwagę .
[02:35:21] - Właśnie teraz, Piotrze, jeden ze słuchaczy postanowił skorzystać z twojego apelu i zadzwonić na antenę. Witamy.
[02:35:31] - Witamy i słuchamy.
[02:35:32] - Dobry wieczór. Słuchacz Edek w Otwocku. Piąty czy szósty raz próbuję.
[02:35:39] - Witamy. Przepraszamy.
[02:35:43] - Próbowałem, ale był sygnał taki, że nikogo nie ma w telefonie, więc cóż. Szanowni panowie, mało czasu. Obiecuję, że nie będę nic blokował, bo to bardzo brzydki obyczaj. Podjęliście się, panowie, bardzo ciężkiego tematu. Stąd z ogromną radością przyjąłem słowa pana Piotra, że trzeba to będzie chyba przełożyć na jeszcze jedną, a może i dwie. Dlatego, że staracie się panowie ze wszystkich sił, to słychać, w ludzki sposób opisać nieludzkie. Ludzkie mówię w kontekście sposobu myślenia, bo jednak wszyscy jesteśmy zawarci w jakichś ramach. Mamy w większości niezdrowy stosunek do bezwartościowych papierków, blaszek czy też plastików. Cechuje nas jakaś tam ekspansja do czegoś tam, chciwość. Chciwość to w ogóle fundamentalny grzech w mojej ocenie, a tutaj mogę być autorytetem.
Mówię o uzagodnieniach socjologicznych. Tytułem jeszcze chciałem, bo ostatnio wspomniałem, broniłem kolegów po fachu i koleżanki jednej również. Jest jedna pani o bardzo wnikliwym umyśle. Mam na myśli panią Fedyszak-Radziejewską, ale to zostawmy na boku. Panowie, obiecałem, że nie będę blokował linii. To dla wszystkich panów i dla wszystkich słuchaczy elitarnego radia, które pełni ogromną funkcję edukacyjną, nie tylko ze względu na informację, ale również i na wiedzę, bo to są dwie różne rzeczy wbrew pozorom. Miłych chwil spędzanych w gronie przyjaciół, rodziny i zgodnie z tą choinkową tradycją ode mnie i od mojej prywatnej reptilianki. Tak na marginesie powiem, że ona siłą rzeczy również słucha tych panów debat i mówi, że, jak ona to ujęła, cokolwiek to nie znaczy, że ci twoi ufmeni, bo jesteście panowie ufmenami w jej nomenklaturze słownej, mają coraz ciekawsze końcówki. Cokolwiek to znaczy, nie dopytywałem. I tu chciałem jeszcze, panowie, taką małą żarteczkę.
Ja na przykład nie używam zwrotu science fiction. Gdzieś jak rozmawiam z różnymi osobami, to mówię science future maybe, bo to jest wszystko możliwe. Science fiction, tam to fiction mi przeszkadza. To od razu jest indoktrynacyjne, natomiast jest to możliwa przyszłość. Wiele razy zdarzało się, że ta przyszłość jednak, tu można Juliusza Verne'a i innych przytaczać. To tyle. Taka myśl mi się rodzi w głowie, ale z ogromną nieśmiałością, żeby może jakoś wesprzeć panów inicjatywęTylko nie wiem, czy to byłoby dobrze, mile widziane, ale jeśli panowie byście życzyli, to proszę o jakiś kontakt, tyle poza anteną.
[02:39:01] - No dobrze.
[02:39:02] - Może z Nowym Rokiem, z nowym krokiem, o coś takiego.
[02:39:06] - My również życzymy wesołych świąt.
[02:39:09] - Kłaniam się niziutko, nie przejmować się. Panowie, jesteście jedynym takim informacyjno-edukacyjnym medium, które poza informacjami jest jeszcze wiedza, bo jest dywagacja. Nie przypisujecie sobie alfy i omegi. Wszyscy gdzieś tam poruszamy się. Jesteście panowie w pozycji wygranej, bo macie ogromną wiedzę. Jesteście zawodowcami. Krótko mówiąc, jak ktoś mówi, że ufologia nie jest nauką, to mówi nonsens. Dlatego, że definicja nauki polega na tym, że bierze się wszystkie pod uwagę argumenty. Ekonomia nie jest nauką, a mówi się, że jest i są tytuły profesorskie. Kto nam przeczy?
Bo nie bierze wszystkich czynników, ale zostawmy to na boku. Jeszcze raz panowie gorąco i serdecznie pozdrawiam wszystkich panów. Życzę zdrowych, spokojnych świąt i szampańskiej zabawy. Powiem tak: bawcie się panowie dobrze, ale niezbyt dobrze. Już tłumaczę dlaczego. Dlaczego niezbyt dobrze? Żeby te wspaniałe produkty, które się wprowadza do organizmu, nie chciały z niego wyjść. Kłaniam się niziutko i na końcu mam nadzieję będzie informacja, kiedy kolejna debata.
[02:40:28] - Tak, będzie. Możemy nawet teraz to powiedzieć. Prawdopodobnie 1 stycznia planujemy coś z Imveriosem zrobić, ale jeszcze nie jest to pewne, proszę pana. To się pojawi na Facebooku na pewno. Również życzymy wszystkiego najlepszego. Proszę pozdrowić Reptiliankę.
[02:40:47] - Reptiliankę? Okej.
[02:40:50] - Podziękować za komentarz.
[02:40:55] - Kłaniam się niziutko. Pozdrawiam panie Piotrze i pozdrawiam wszystkich panów. Kłaniam się.
[02:41:01] - Dziękujemy.
[02:41:01] - Dziękujemy, również pozdrawiamy.
[02:41:02] - Ja powrócę do tej myśli, o której mówiłem, że jak byłem mały, widziałem takie... Od tego się wszystko zaczęło. Pamiętam to. Pamiętam tak jak taką fotografię, że to było. Ja bym tego w ogóle nie widział, gdyby nie fakt, że to mrugało kolorami jak zabawka. To w ogóle wyglądało trochę jak zabawka. Ile ja miałem lat? Może pięć, na pewno nie sześć. Na pewno tylko pięciu, czterech może to góra miałem. W tej środkowej części albo trochę poniżej miała taki rząd kolorowych światełek prostokątnych, który się zapalał od jednej i od drugiej strony.
One były różnobarwne. Jak mówię, ja bym tego nie zauważył, pewnie bym w ogóle nie zwrócił uwagi, bo to było w nocy, gdyby nie fakt, że to tak ładnie mrugało. To było lato, księżyc świecił. Ja sobie wyjrzałem za okno w nocy i to zobaczyłem. Do dzisiaj mi się pojawia w głowie pytanie, może nawet nie to, co to było, tylko dlaczego to tak ładnie mrugało? Bo to było absurdalne. Obiekt, który się pojawia i który się zachowuje poniekąd jak zabawka, jak dron. Nie wiem co. Nie można powiedzieć, że to był dron. Jestem pewien, że to było prawdziwe.
I pojawiła mi się w głowie taka koncepcja, o której pisali między innymi Vale e Hill, że ufọ zachowują się trochę jak tacy mali ekshibicjoniści i oni się chcą przede wszystkim pokazywać. Czymkolwiek jest to zjawisko, ono ma w swojej naturze zakodowane to, że chce się obnażać nam. Natomiast najczęściej obnaża nam swoje kadłuby, a nie obnaża tego, co ma w środku. I te światełka służą między innymi, moim zdaniem, temu samemu, że przykuciu naszej uwagi. Gdyby nie światła, nie zostałaby nam przekazana, bo UFO też działa na poziomie podświadomym. Musicie państwo wiedzieć i to, co powiedział Arek o czerwieni, jest bardzo cenne. To jest jedna z najcenniejszych informacji w dzisiejszej debacie. Dlatego, że w tych kolorach może być zapisany pewien kod. Tylko że to jest kod, który my nie zawsze odbieramy, powiedziałbym w sposób racjonalny i świadomy, tylko to jest pewien kod podświadomy. Tak jak mówił Arek, czerwień, która się często pojawia, mówi: „Nie podchodź”.
Natomiast ta cała inna feeria kolorów zwraca uwagę i człowiek przyjmuje pewne informacje o tym zdarzeniu do siebie, głęboko do siebie. Znam przypadki osób, które po spotkaniu z UFO, nawet bliskim spotkaniu z UFO, doznały takiego przewartościowania swoich poglądów, że kilku stało się prawie prorokami. Kilku stało się guru, z którymi trudno było wyczajać. Ja na szczęście nie zgłupiałem od tamtego czasu, tylko zastanawiam się, co to było. Po co temu były te światełka? Bo mógłbym powiedzieć, że: „Byłem mały, widziałem UFO. Wszystko już wiem na ten temat od tego czasu”. Ja jestem w stanie się przyznać, że nie tylko nie wiem, po co te światełka były, ale co to w ogóle było i co ode mnie chciało. Natomiast czego jestem pewien, to tego, że wpłynęło na moją świadomość w znaczny sposób. Bardzo znaczny.
I to dla mnie osobiście jest główny cel manifestacji ufologicznych, że one wpływają na świadków. I to wydaje się głupie. Bo po co jakieś obiekty przybywające z innych planet miałyby to robić?Okazuje się, że nie muszą to być wcale obiekty z innych planet. To może być emanacja czegoś, co jest z nami tutaj. Mówiąc prościej, to, że jak byłem mały i widziałem latający talerz, nie oznacza, że to był w 100% latający talerz. Może to było coś, co chciało mi, to jest już karkołomna teoria, ale chciało sprawić, że moje życie potoczy się tak, a nie inaczej. Może jakbym był mały i jakbym miał objawienie Matki Boskiej, dzisiaj byłbym księdzem i byłbym na konkurencyjnym radiu niż na Radiu Paranormalium. Także jest to bardzo ciekawa koncepcja, ale przecież wszystko w ufologii można rozpatrywać z różnych stron. Na przykład inna hipoteza mówi, że te światełka, i o tym już mówił Chris na początku, że służą do tego, by te obiekty pojawiają się tutaj w odpowiedzi na pewne zapotrzebowanie ich twórców. Z ich zdaniem najwyraźniej światełka muszą być z tego powodu, że ruch lotniczy u nas jest zintensyfikowany i te obiekty powinny być widoczne.
I to jest odniesienie do tej również bardzo ciekawej hipotezy Chrisa, którą zaprezentował na samym początku. Dobrnęliśmy, panowie, do końca. Macie coś do dodania może jeszcze do tej kwestii? Albo jakiegoś podsumowania tego, co dzisiaj powiedzieliśmy na ten temat?
[02:46:47] - Jeszcze przed nami chyba następna tura, gdzie będziemy mówili o tym, co przekazywał Bob Lazar i być może jeszcze dalej. Podejrzewam, że jeszcze będziemy wracać również do tych pytań, które już zostały zadane i naszych wypowiedzi, które już zostały wygłoszone.
[02:47:09] - Tak. Bo dzisiaj w zasadzie tylko liznęliśmy ten temat. Nie powiedzieliśmy o Stantonie Friedmanie, który przecież też jest zwolennikiem hipotezy pozaziemskiej i który stara się wysunąć konkretne odpowiedzi na pytanie, dlaczego obcy, według niego obcy, pojawiają się u nas i jak to robią przede wszystkim, przy pomocy jakiej technologii. Nie powiedzieliśmy o rewelacjach Boba Lazara, którego pewnie wielu uważa za kłamcę. Prywatnie ja też, ale który mimo wszystko był bardzo dyskretnym kłamcą i robił to z dość dużą gracją. Nie mówiliśmy o nazistowskim UFO, które przecież też tutaj pasuje. Nie mówiliśmy o wielu innych kwestiach, które zostaną poruszone. Także zapraszamy państwa, i to będzie prawdopodobnie 8 stycznia, na kontynuację technologii UFO w ramach debat ufologicznych na Radiu Paranormalium. A 1 stycznia, bo za tydzień się nie słyszymy, bo mamy pierwsze święto. Za tydzień się nie słyszymy.
Słyszymy się 1 stycznia i wtedy być może, ale to jest jeszcze w planach, odbędą się albo pytania niezadane, albo specjalna audycja, która mam nadzieję będzie przełomowa i zaciekawi was jeszcze bardziej. Bo z Ivelliossem mamy taki cichy plan, który wymaga jednak ogromnej ilości pracy. A chodzi o to, że chcielibyśmy wam zaprezentować te relacje, które do tej pory do nas napłynęły, między innymi od państwa. I to zarówno te w postaci tekstowej, jak i te w postaci nagrań dźwiękowych. Prawda, Marku?
[02:49:01] - Oczywiście takie są nasze plany, także możecie już państwo się szykować powolutku, rezerwować sobie czas 1 stycznia 2017 roku na kolejną debatę ufologiczną online.
[02:49:15] - Tak. A dzisiaj o technologiach UFO dyskutowali:
[02:49:19] - Piotr Cielebiaś z „Nieznanego Świata”, współprowadzący nasze debaty. Nieobecny już z nami Chris Miekina z serwisu Nowa Atlantyda oraz obecni jeszcze Marek Żelkowski, pisarz science fiction i publicysta, również współpracownik „Nieznanego Świata”. Dzięki jeszcze raz, Marku.
[02:49:36] - Dziękuję wszystkim słuchaczom. Dziękuję współuczestnikom debaty.
[02:49:39] - Dziękujemy. Marku, chcielibyśmy jeszcze polecić twoją stronę internetową. Możesz przypomnieć adres?
[02:49:46] - Moją stronę internetową? Nie. Myślę, że zamiast mojej strony internetowej cały czas będę polecał wspomnianego już Wiktora Żwikiewicza i jego gadane felietony, które znajdują się na stronie forum.bibliotekarium.pl. Naprawdę Wiktor to jest człowiek, który patrzy na rzeczy, które wielu osobom wydają się oczywiste, które wydają się codzienne i mało ciekawe. A jak każdy, kto przesłucha te gadane felietony, tak jak powiedziałem, czyli w formie mp3, każdy, kto ich przesłucha, zobaczy, że w rzeczach prostych, w rzeczach codziennych można dostrzec rzeczy niezwykłe. Rzeczy, których większość ludzi nie dostrzega. Wiktor ma to do siebie, że czasami potrafi przystanąć i spojrzeć na właśnie takie oczywiste rzeczy i podsumować je w taki sposóbKtóry wielu osobom nie przychodzi do głowy. Kiedy po raz pierwszy wysłuchałem tych felietonów, byłem pod dużym wrażeniem i myślę, że jest to przeżycie dla każdego, kto tego rodzaju felietonów zasmakuje. To jest przeżycie niezwykłe, kiedy człowiek nagle dowiaduje się, przekonuje się, że patrzy na rzeczy i ich po prostu nie widzi, a ktoś inny patrzy i widzi. I to tyle.
Myślę, że warto spojrzeć na stronę www.forum.bibliotekarium.pl i tam na tym forum jest coś takiego jak „Wołanie na Mlecznej Drodze”. To są felietony Wiktora Żółkiewwicza. Warto sobie to ściągnąć i spokojnie przesłuchać. Życzę miłego słuchania. Dla mnie przynajmniej było to przeżycie niezwykłe. Czasami Wiktor zaczyna od bardzo prostej konstatacji, że coś jest, ale to, co wynika bardzo często z jego przemyśleń pod koniec danego felietonu, człowiek sobie uświadamia, że to, że coś jest, to jest dopiero początek. A cała reszta? Radzę posłuchać. To tyle. Dziękuję.
[02:52:44] - Dzięki Marku za udział. Był z nami też Arek Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej, która także ma swoją stronę internetową: Archiwa WMGU, na którą każdy sobie może wejść i zapoznać się, jakie ciekawe rzeczy dzieją się na Warmii i Mazurach. Link zostanie umieszczony jak zwykle pod audycją. Dziękujemy Arku.
[02:53:12] - Dziękuję, również chciałbym złożyć życzenia wesołego i spokojnego spędzenia świąt Wielkiej Nocy i fajnej zabawy sylwestrowej wszystkim zarówno słuchaczom, jak i wszystkim dyskutantom, wszystkim gościom, co byli zaproszeni do Radia Paranormalium. W tej chwili na naszym blogu, na naszej stronie jest przerwa w uzupełnianiu. To jest mój błąd, ale w sumie nie dzieje się nic takiego. Nie mamy żadnych spektakularnych zgłoszeń, które bez cienia wątpliwości byśmy chcieli umieszczać i wpisywać. Zapraszam również do przeczytania tych artykułów, które są, tych raportów, które są. Dobranoc wszystkim.
[02:54:12] - Dobranoc Arku. Marku i Riosie, pora chyba również na dobranoc i na życzenia dla wszystkich słuchaczy debat ufologicznych.
[02:54:21] - Krótko mówiąc ode mnie wszystkiego paranormalnego w nadchodzącym Nowym Roku 2017. Tym, którzy świętują Boże Narodzenie oczywiście wesołych świąt, a tym, którzy nie świętują życzę, żeby sobie odpoczęli tak porządnie.
[02:54:39] - Jeszcze są tacy, którzy świętują Szczodre Gody, jak między innymi Leszek Ostoja-Owsiany, którego pozdrawiamy. Im też życzymy wszystkiego najlepszego i szczodrych. Dobranoc.
[02:54:52] - Dobranoc i do usłyszenia po Nowym Roku. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.