[01:07] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną debatę ufologiczną online, w której będziemy dyskutować dzisiaj o tym, czy jesteśmy czyjąś własnością. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”. A dzisiaj po drugiej stronie, wyjątkowo Google Hangouts, są z nami współprowadzące nasze debaty: Piotr Cielebiaś z „Nieznanego Świata”. Witaj, Piotrze.
[01:30] - Witam, witam.
[01:31] - Nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy, autor serwisu nowaatlantyda.com Kris Makina. Dobry wieczór, Krisie.
[01:38] - Dziś wyjątkowo strudzony. Witam wszystkich po sezonie opłatkowym, który jeszcze ciągle przed nami. Nigdy nie wiadomo do czego dojdzie, zanim się święta nie zaczną, skończą i rok, i tak dalej. W każdym razie witam jeszcze raz wszystkich serdecznie.
[01:50] - Oraz astronom Marek Marcinkowski. Dobry wieczór, Marku.
[01:54] - Dobry wieczór. Witam wszystkich.
[01:56] - Mimo że dzisiaj debatę głównie realizujemy przez Hangouts, to jednak na Skype również będzie można dzwonić. Linię telefoniczną będziemy otwierać gdzieś tak koło 21:00. Wprowadziłem tutaj rozwiązanie, które pozwala jednocześnie dyskutować i na Skype, i na Hangouts. Także można będzie dzwonić. Oczywiście Skype: radio.paranormalium.pl, numer telefonu 32 746 00 08. Czekamy również na komentarze i pytania na naszym Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku na kontach Radia Paranormalium, portalu Infra, na grupach tematycznych Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam również przesyłać pytania i komentarze oraz relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. „Jesteśmy czyjąś własnością” to cytat z „Księgi Wyklętych” Charlesa Forta, pisarza, który mówi nam, że wszystkie dziwne wydarzenia na naszej planecie można wytłumaczyć faktem, że Ziemia stanowi nie tyle przedmiot kurateli, co własność innej inteligencji.
Fort twierdził, że jesteśmy czyjąś własnością. Salvador Freixedo pisał zaś, że Ziemia jest jak farma hodowlana, na której zwierzęta trzyma się w niepewności, by nie podniosły buntu przeciwko hodowcom. Czy Ziemia rzeczywiście może być własnością innej inteligencji, która tymczasowo toleruje ludzi albo utrzymuje ich tutaj w ramach eksperymentu? Jak panowie podchodzicie do tego typu twierdzeń? Czy tłumaczą one waszym zdaniem pewne nieścisłości i wciąż niewyjaśnione kwestie tkwiące w zjawisku UFO? Tradycyjnie pierwszemu oddajmy głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[03:51] - Tutaj jeszcze dodam do tego, co Kris zagaił o świętach, bo musimy wiedzieć, że dzisiaj są urodziny Marka Żelkowskiego, któremu składamy serdeczne życzenia zdrowia, szczęścia i dużo sukcesów. Mamy nadzieję, że Marek nas odwiedzi za tydzień. Natomiast wracając do tematu dzisiejszej audycji: „Czy jesteśmy czyjąś własnością?” pyta Charles Fort. I to pytanie, które zadał w roku 1919, pokutuje do dzisiaj. Gdybym miał się zdobić na odrobinę szczerości, a w zasadzie zdobędę się na odrobinę szczerości, to powiem wam, że to pytanie należy do najważniejszych w całej ufologii. Bo od której strony byśmy nie podeszli, jak byśmy nie ugryźli tego tematu, to okazuje się, że rzeczywiście istnieje w tym całym problemie naszej konfrontacji ze zjawiskiem UFO. A przyjmijmy tutaj to założenie, jakie przyjmujemy zawsze, że mówimy o tym zjawisku UFO w formie niewyjaśnialnej, o tych przypadkach, których się wyjaśnić nie daje, które stanowią problem od 70 lat. Nie mówimy tutaj o tych wszystkich sprawach, które da się wyjaśnić, chociażby nieznanymi zjawiskami w atmosferze. I kiedy patrzymy na te niewyjaśnione incydenty, okazuje się, że zawsze jakaś inteligencja, która za tym stoi, nie mówię, że to jest jedna inteligencja, może to być inteligencja o bardzo różnym pochodzeniu, kilka inteligencji o różnym pochodzeniu. Okazuje się, że ona jest zawsze o krok przed człowiekiem.
Stąd wniosek, że my stanowimy tło w jakiejś rozgrywce, która toczy się nad naszymi głowami. I tak jak powiedziałem, niezależnie od której strony byśmy do tego tematu podeszli, czy od strony paleoastronautyki, która mówi nam, że ktoś kiedyś założył cywilizację na Ziemi i to są nasiWłaśnie nadzorcy. Czy od strony abdukcji, które pokazują, że nad naszymi głowami realizowany jest jakiś plan przez istoty nie do końca zidentyfikowane, nie do końca wiadomo, czego chcące. Czy od strony chociażby takich typowych rozważań nad naturą zjawiska UFO, które mówią, że czymkolwiek to jest, jest zawsze o krok przed nami. Być może pokazuje się dlatego, że chce nam coś przekazać, uświadomić. Może nie udowodnić, ale coś uświadomić. I że to wszystko jest robione po coś. Kiedy przyjrzymy się tym wszystkim rozważaniom, koncepcjom, okazuje się, że albo rzeczywiście jesteśmy tłem dla wielkiego planu realizowanego przez inną inteligencję, albo jesteśmy beneficjentami działalności tych istot. W jakim sensie? W takim, jakim powiedziałem przed chwilą, że to oni w jakiś sposób zapoczątkowali naszą cywilizację i to oni być może mają ją w jakimś sensie na oku.
Może nie, że ingerują, ale nas obserwują. Pamiętamy rozważania majora Kehoe z przełomu lat 40. i 50., który mówił, że UFO nagle w roku 1947 obudziło się, kiedy zdało sobie sprawę, że ludzie zbudowali bombę atomową zdolną do niesienia wielkich zniszczeń, a w konsekwencji do wojny jądrowej, która mogłaby zniszczyć naszą cywilizację. Wniosek z tego taki, że rzeczywiście ktoś może nad nami stać i ten ktoś jest być może bardzo zaawansowaną albo może tylko troszkę bardziej zaawansowaną inteligencją z przestrzeni kosmicznej. Ale wraz z rozwojem — tutaj mam trudność w sformułowaniu rozwojem czego, bo nie jest to ani fizyka jeszcze, nie jest to ani science fiction. Jest to futurystyka chyba. Pojawiły się koncepcje alternatywne mówiące, że tak naprawdę ta nasza własność albo inaczej to, że my jesteśmy czyjąś własnością, wynika z faktu, że nie tylko jesteśmy hodowani my jako istoty na tej planecie. Chociaż hodowani to może złe słowo, ale cały wszechświat został stworzony przez istoty nadrzędne z jakiegoś sąsiedniego z kosmosu, z innego wymiaru, które stworzyły sobie megazaawansowaną symulację komputerową, w której my żyjemy. I w zasadzie nie ma to dla nas znaczenia, że ta symulacja jest symulacją, bo dla nas nie ma innej rzeczywistości. Także tych koncepcji mówiących o tym, że ktoś nad nami stoi i nie jest to, jak mówił dziadek w Konopielce Pan Bóg, tylko jakaś inteligencja całkiem podobna do nas, jest sporo.
I my się dzisiaj kilku z nich przyjrzymy, bo na przykład jeżeli weźmiemy pod uwagę chociażby te koncepcje związane ze starożytnymi astronautami, okaże się, że mity wielu kultur wskazują na to, że zostaliśmy tu niejako może nie stworzeni, ale osadzeni przez inną inteligencję, która miała do nas podejście, powiedziałbym, pozbawione sentymentu niekiedy. Natomiast szukając namacalnych dowodów i próbując znaleźć jakiś sens w tym wszystkim, dochodzimy do wniosku, że ta inteligencja, która być może nad nami czuwa, być może kieruje naszym rozwojem, musi mieć jakiś cel w tym wszystkim. Tych celi może być oczywiście kilka, ale taki pierwszy, który przychodzi do głowy, mówi nam o tym, że ta inteligencja — i tutaj odnoszę się do Charlesa Forta — jest to inteligencja, która kiedyś zdobyła sobie jakimś cudem prawo do Ziemi, do jej użytkowania. Nas traktuje poniekąd tak, jak my traktujemy karaluchy, szczury lub traktuje nas po prostu jak mówił Marek Żelkowski „jak kosmiczne wróble”. Jako istoty powszechne w innych częściach wszechświata. Nie mówię tu o tym, że ludzie żyją w innych częściach wszechświata, lecz po prostu nasza planeta jest jedną z dziesiątek, może z milionów podobnych. My nie jesteśmy jakimś szczególnym zjawiskiem i ta inteligencja, która jest nad nami, toleruje nas, ale być może do czasu. A co się stanie, jeżeli zacznie realizować ten swój prawdziwy plan? Na przykład zechce dokonać kolonizacji Ziemi rękoma już swojej rasy albo coś w tym stylu. Takie pytania często się pojawiają i związane są z tym, że stoimy rzeczywiście w obliczu wielkiej zagadki.
Konfrontujemy się ze zjawiskiem, które pozornie nie ma sensu, a jeżeli poskładamy to wszystko do kupy, okazuje się, że ono próbuje nas czegoś nauczyć. To znaczy, i tutaj powiem rzecz bardzo kontrowersyjną, którą już ktoś zauważył podczas dyskusji na jednej z grup, o których Marek wspominał. To było chyba na Nieznanym Świecie, że ta własność, to, że podlegamy komuśMoże rozgrywać się na dwóch frontach. Może mieć dwojaki charakter. Pierwsza możliwość to charakter rzeczywisty, że istnieje jakaś inteligencja całkiem cielesna, materialna, podobna do nas, być może postbiologiczna, która ma na Ziemi swoje placówki obserwacyjne i podgląda naszą cywilizację. A druga możliwość to zależność bardziej może nie metafizyczna, ale ezoteryczna, mówiąca o tym, że oprócz naszego świata, i to na pewno się spodoba Chrisowi, i będzie podstawą do wypowiedzi, którą, mam nadzieję, zaraz rozwinie, że nasza zależność ma charakter nie do końca materialny. Możemy być jednym ogniwem w wielu, nie chcę powiedzieć wymiarach, ale w wielu płaszczyznach rzeczywistości i to, co dawniej było nazywane światem astralnym, istnieje naprawdę. My odgrywamy tutaj rolę bardzo pośrednią, gdzieś na końcu, a ponad nami są inteligencje, które czerpią z nas korzyść na sposób, którego nie do końca rozumiemy, jak mówił Salvador Freixedo. Ale to na razie tyle. Chris, jak ty odnosisz się do tej hipotezy?
Czy twoim zdaniem ona ma sens?
[13:47] - Jest to oczywiście dyskusja czysto teoretyczna i myślę, że ta dyskusja jest prowadzona właściwie od początku istnienia człowieka, bo zauważmy, jak się ten problem rozwija. On cały czas zatacza niemalże ten sam krąg. Wyodrębnia się pewne zjawisko i następnie ludzkość w jakiś sposób musi się do niego ustosunkować. Jeżeli popatrzymy na to w przeszłość, widzimy, że mamy nieustannie do czynienia z jakąś siłą pozaziemską. Tyle że w pewnym momencie następuje magiczny przełom, który każe zdecydować człowiekowi, czy mamy tutaj do czynienia z fizyką, czy raczej z metafizyką. I najczęściej okazuje się, że ta siła, ta energia, ten ktoś, to istnienie, ten byt, cokolwiek to jest, ma nad nami taką przewagę, że generalnie nie tylko nie jesteśmy w stanie być partnerem dla tej siły, ale także ma ona nad nami absolutną władzę i kontrolę. Stąd dochodzimy do bardzo prostego wniosku. Tworzymy coś w rodzaju konkretnej religii, która za każdym razem dotyczy właśnie jakiejś siły pozaziemskiej. Każdy z bogów, łącznie z Bogiem chrześcijan, muzułmanów obecnie czy każdej innej religii, każdy z nich niemalże ma swoje źródła gdzieś poza naszą planetą, czyli jest istotą pozaziemską i tworzy to właśnie metafizykę. Na bazie tej metafizyki tworzy wyjaśnienie tego zjawiska i za każdym razem udokumentowuje to.
Tak po opłatku mi się od tych życzeń porobiło, że dłuższe słowa mam kłopoty z wypowiedzeniem. Będę ich unikał. Za każdym razem niestety my jesteśmy tym istotami podległymi i jesteśmy rzeczywiście czymś w rodzaju zoo. Jesteśmy w zasadzie poddani wszelkim kaprysom tej siły, która co jakiś czas wysyła nam jakąś wiadomość, czegoś od nas oczekuje. I to my musimy dbać o tę zależność, o stosunki, jakie się wytwarzają między tą siłą a nami. My w tej chwili, mówiąc o ufologii, za każdym razem będziemy dochodzili do takiego momentu. To nie jest tak, że ja akurat proponuję taką teorię, że tych bytów, tych światów, tych wymiarów jest tak bardzo dużo i wszystkie one są ważne i być może ten nasz jest najważniejszy. Nie, my tylko staramy się w jakiś sposób pojąć to zjawisko. I okazuje się za każdym razem, w każdym punkcie, że kiedy próbujemy to osiągnąć za pomocą naszych zmysłów, dochodzimy do ściany. Dochodzimy w ślepy zaułek, z którego już nie ma wyjścia.
Nie potrafimy tak naprawdę nigdy wyjaśnić zjawiska za pomocą fizyki i za każdym razem musimy dojść w pewnym momencie do tej metafizyki. Musimy wyjść poza nasze wymiary i wówczas właśnie niebezpiecznie ocieramy się o religię. I ona potwierdza ten fakt, że skoro założymy i zgodzimy się na to, że istnieje ktoś, kto nam ten świat stworzył, kto dopomógł nam być takimi, jakimi jesteśmy w tej chwili, to siłą rzeczy ma nad nami władzę. My jesteśmy mu w jakiś sposób poddani i oddani i tak naprawdę niewiele możemy. Możemy tylko oczekiwać czegoś, co ta siła zrobi i co zrobi przede wszystkim z nami. A kiedy uświadomimy sobie ogrom wszechświata, jaki nas otacza i ewentualnie teoretyczną możliwość istnienia takich światów podobnych jak my, to wówczas następnym wnioskiem jest to, że nasz świat prawdopodobnie jest bardzo kruchy i być może wcale nie jest najważniejszy. My zawsze wyrastamy w takim geocentryzmie, że ze względu na to, że żyjemy na naszej planecie, nawet jeśli wiemy, że ona nie jest centrum wszechświata, to tak naprawdę zawsze będziemy odnosić ten wszechświat do naszej planety, bo w końcu my na niej żyjemy i to jest nasz punkt widzenia na wszystko, co nas otacza. Ale kiedy uświadomimy sobie naszą pozycję w tym wszechświecie, wówczas okazuje się, że niekoniecznie mamy jakikolwiek argument, który mógłby spowodować, że ta siła byłaby w jakiś sposób dla nas partnerska. Dlatego tak łatwoJest stworzyć teorię taką, jaką stworzył Ford i później wielu innych po nim, że jesteśmy tym ogrodem zoologicznym, farmą bądź czymś kompletnie nieważnym, co ta inteligencja pozaziemska stworzyła w jakimś sobie wiadomym celu i uprawia sobie na różny sposób na tej naszej planecie. A nawet z historii naszej planety zdążyliśmy się zorientować, że ta farma z nami ludźmi całkiem nie trwa zbyt długo, że robiono wcześniej najrozmaitsze inne próby z innymi formami życia.
I tak naprawdę do końca nie jesteśmy pewni, czy nawet jeśli chodzi o to, że jesteśmy ludźmi, to czy jesteśmy jedynymi ludźmi, którzy żyli na tej planecie? Czy przed nami czasami nie było czegoś jeszcze, co w jakiś sposób przypominałoby nas, ale działało na przykład na zupełnie innej formie? Co pokazuje choćby przykład olbrzymiej kultury Neandertalczyków i później gwałtownie powstającej kultury Homo sapiens sapiens, gdzie gdzieś nastąpił konflikt pomiędzy tymi dwoma, że tak to ujmę, rasami ludzkimi, ale tak naprawdę ani w wykopaliskach, ani w historii tego za bardzo nie widać. Nie wiadomo, co się wydarzyło pomiędzy tymi obiema rasami. Neandertalczycy, którzy są znacznie starsi niż człowiek, doskonale przystosowali się do życia na Ziemi. Odparowali w jakiś sposób. Nie wiemy dlaczego i nie wiemy, co było tego przyczyną. Kompletnie nie wiemy. Jedynie wiemy, że tylko niewielka część naszych genów wskazuje na to, że mieszaliśmy się z tymi Neandertalczykami. Natomiast ten przykład pokazuje, że ktoś stworzył rasę, która mu za bardzo nie wyszła i być może po prostu zakończył ten eksperyment i teraz kontynuuje go z nami do jakiegoś kolejnego punktu, dopóki nie wymyśli coś nowego.
Dlatego taka dyskusja powoduje taką lekką niepewność na temat tego, po co jesteśmy, dla kogo jesteśmy i kto tam rzeczywiście stoi nad nami. Czy jest to miłosierny Bóg, czy niemiłosierny i niemiły ufon, który gdzieś tam w próbówkach sobie coś miesza i coś tworzy w jakimś dla siebie własnym i określonym celu. Dziękuję.
[20:35] - Ja jeszcze dodałbym jedną rzecz, która mi trochę umknęła. To, o czym mówiłem, rzeczywiście na pewnym etapie się ze sobą kolei. Natomiast oczywiście, jak to w debatach ufologicznych, rozgryzając wszystko od początku do końca, zauważamy, że są też elementy, które sensu nie mają. I nagle, gdybyśmy byli czyjąś własnością, i chcę na to też zwrócić panów uwagę i o to was zapytać, gdybyśmy byli czyjąś własnością i byli tu w jakiś sposób hodowani, gdyby to był eksperyment i gdybyśmy potraktowali manifestacje UFO, objawienia maryjne jako rodzaj eksperymentu, który ma nas czegoś nauczyć, tak jak mówi doktor Vale, że istnieje jakiś system, który nas czegoś uczy i on jest na tyle skuteczny, że przez ostatnich 70 lat nauczył w zasadzie ludzkość w dużej mierze myśleć o istnieniu innych istot inteligentnych. Natomiast gdybyśmy byli czyjąś własnością, gdyby ktoś ten eksperyment realizował, pytanie, jaki rozmach musiałby on mieć i jak byłby zaprojektowany? Bo zwróćmy uwagę na podstawowy problem: zjawisko UFO, kiedy się manifestuje, to te spotkania mają charakter prywatny. Obliczone są na bliskie interakcje i wywołują zwykle w człowieku pewne zmiany. I teraz pojawia się pytanie, czy ten właściciel Ziemi, jeżeli rzeczywiście jest, to czy rozmienia się na drobne do tego stopnia, że wchodzi w kontakt z pojedynczymi ludźmi nic nieznaczącymi w jego ogromnym planie, który tutaj realizuje i nagle zmienia ich życie? Jakie musi mieć on możliwości techniczne? Jakie ma cele?
Jakie są jego ambicje i dlaczego koncentruje się tak bardzo na nas? Bo gdybyśmy rzeczywiście byli czyjąś własnością, to raczej traktowano by nas jako takie abdukcyjne mięso, jak to często robią istoty, które porywają ludzi i czytamy potem o tych paskudnych eksperymentach. A nagle okazuje się, że w rzeczywistości to wszystko odbywa się na takiej stopie bardzo osobistej, ze zmianami, które również mają charakter bardzo personalny. I tutaj pojawia się pewien zgrzyt, bo nagle ten nasz wielki właściciel, ta inteligencja, która nami steruje, okazuje się bardzo, powiedziałbym, opiekuńcza, bardzo przejmuje się naszym rozwojem, powiedzmy duchowym. I o to jej właściwie chodzi. Dlatego powiedziałem o tym świecie astralnym, dlatego że wykracza to już poza pewne możliwości badań konwencjonalnych i możemy to badać jedynie naszą intuicją i tak dalej, ale może to nie jest najgorszy trop. Marku, co ty sądzisz o tej hipotezie, że jesteśmy czyjąś własnością? Czy to do ciebie w ogóle przemawia jako do naukowca?
[24:03] - Odniosę się jeszcze tylko do końcówki twojej wypowiedzi odnośnie tych spotkań i oddziaływania tych naszych teoretycznych właścicieli na pojedyncze osoby.
[24:19] - Ja to tak widzę, jeżeli bierzemy pod uwagę temat, którym się dzisiaj zajmujemy, że to mogą być swego rodzaju drobne korekty. Takie kontakty, bliskie spotkania trzeciego stopnia, wpływanie na pojedynczych ludzi. Może to być zamiar taki, że korekty, na przykład drobne korekty w tym swoim ogólnym celu, w tym swoim ogólnym wielkim planie. Tak jak programista robi jakieś drobne korekty w swoim programie, tak ci nasi właściciele może właśnie w ten sposób próbują coś poprawiać, korygować, zmieniać, aby osiągnąć swój plan, swój cel. Może o to chodzi, jeżeli mówimy o tych drobnych wpływach na pojedynczych ludzi. A jeżeli chodzi ogólnie o temat, którym się zajmujemy, jak najbardziej według mnie kwestia, że możemy być czyjąś własnością, jest możliwa. Gdyż ludzie nie istnieją od dawna na tej planecie. Nasz gatunek Homo sapiens to chyba można liczyć, z tego, co pamiętam, mniej więcej 100 000 lat. Wcześniej były inne rodzaje ludzi, mniej wykształcone. Ale 100 000 lat to jest bardzo krótki czas i w porównaniu z tym czasem, który naukowcy twierdzą, że życie istnieje na naszej planecie, to wcześniej były miliony lat, gdzie nie było człowieka i obce cywilizacje jak najbardziej mogły tutaj już dawno temu dolecieć i zacząć eksperyment.
Oczywiście tylko w naszej galaktyce jest mnóstwo możliwości, mnóstwo obcych cywilizacji. Jest to matematycznie bardzo możliwe, że tych cywilizacji jest bardzo dużo. I jak najbardziej ludzkość, planeta tego typu jak Ziemia, stworzenia tego typu jak ludzie mogą być bardzo powszechne tylko w naszej galaktyce. I jak najbardziej inne cywilizacje, które są znacznie starsze, mogą mieć różnego rodzaju plany, różnego rodzaju eksperymenty i na takich cywilizacjach mało rozwiniętych eksperymentować, a nawet je tworzyć. Więc jak najbardziej ta teoria, to twierdzenie jest według mnie możliwe. Oczywiście wiadomo, musimy cały czas z bardzo otwartym umysłem do tego podchodzić, bo to są czyste spekulacje. Jesteśmy za mało rozwinięci, żeby cokolwiek więcej powiedzieć. Na razie mamy tylko teoretyczne wyliczenia, ile takich cywilizacji może być i tak naprawdę tylko na tym się kończy. Nic więcej, jeżeli chodzi o naukę, nie wiemy. A więc to są tylko domysły.
Ale według mnie to, jak już z samej tej liczby, z tej ogromnej liczby, ile może być cywilizacji w samej Drodze Mlecznej i że nietrudno jest, żeby mnóstwo z tych cywilizacji było znacznie starszych, a co za tym idzie znacznie bardziej rozwiniętych, to jak najbardziej mogą tworzyć takie eksperymenty, a więc stworzenie ludzkości. My też tego rodzaju eksperymenty robimy, oczywiście na znacznie mniejszej, nieporównywalnej skali. Próbujemy różnych eksperymentów genetycznych. Bawimy się, że tak powiem w cudzysłowie, w bogów i w Boga i próbujemy coś manipulować, jeżeli chodzi o życie, o ewolucję. Więc nietrudno sobie wyobrazić inną cywilizację, znacznie bardziej rozwiniętą, która na niesamowitą, wręcz niewiarygodną skalę dla nas potrafi taki eksperyment zrobić i stworzyć taki gatunek jak nasz i się mu przyglądać. A takie bliskie spotkania trzeciego stopnia, jakieś uprowadzenia, kontakty z obcymi, z tymi naszymi właścicielami, to tak jak mówię, mogą to być swego rodzaju poprawki na małą skalę, poprawki w tym wielkim planie, które w rezultacie jak domino mogą spowodować jakieś większe zmiany. Tak jak się mówi, że teoretycznie trzepot skrzydeł motyla na jednej półkuli Ziemi może spowodować huragan na drugiej półkuli. Tak może to też działać, jeżeli chodzi oO te bliskie spotkania trzeciego stopnia. Może to jest właśnie taki cel tych naszych właścicieli, że na małą skalę próbują wpłynąć na pojedynczych ludzi w nadziei, że to będzie miało większą skalę, że ta malutka zmiana pociągnie za sobą większe zmiany, jakiś większy wpływ będzie mieć na ten ich plan, na ten ich cel. Właśnie tej hodowli ludzi.
Także jak najbardziej jestem zdania, że jest to możliwe. Cały czas biorąc pod uwagę, jak dużo tych cywilizacji jest. Mówię tak, jakby to było wiadome, ale będę w tym sensie mówił, że raczej jest. Jestem przekonany o tym, więc mówię to tak, jakbyśmy już to wiedzieli. I takie eksperymenty jak najbardziej są możliwe i dzieją się na pewno na wielu planetach. Także jestem za taką teorią. Nie mam nic przeciwko. Jest to jak najbardziej możliwe. Dziękuję.
[31:56] - Dziękujemy. Marku, Chrisie. Takie pytanie, które mi się nasunęło zaraz po tym, jak rozpoczęliśmy dyskusję o tym, czy możemy być czyjąś własnością. Są różne koncepcje. Charles Fort, amerykański dziennikarz, pisarz. Bardzo ciekawa postać. Jego książki wyszły w Polsce chyba w latach 90. Te książki są dość trudne. On zbierając relacje o przedziwnych wydarzeniach: od deszczu padających żab po manifestacje dziwnych obiektów, dochodzi do wniosku, że rzeczywiście możemy być własnością jakiejś siły, która nie do końca się nami interesuje. Ma nas w nosie, bo ona sobie już Ziemię podbiła dawno temu.
Natomiast Charles Fort zmarł w roku 1932 i on nie znał jeszcze terminu UFO, latające spodki, obcy. Przynajmniej obcy w takim znaczeniu, jak my używamy tego dziś. Dlatego zbierając te swoje relacje doszedł do interesującego bardzo wniosku, który mówi o tym, że ten ktoś, kto ma we władaniu Ziemię, nie jest nami za bardzo zainteresowany. Ale istnieją też inne koncepcje. Między innymi Salvador Freixedo, który twierdzi, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Freixedo jest postacią równie niezwykłą i niebawem o nim powiemy. On uważa, że spektrum tego problemu jest szersze. I o ile Fort zwracał uwagę na jednych właścicieli, po prostu inną inteligencję z krwi i kości, tak to nazwijmy, to Freixedo mówi, że w zasadzie istnieje cała grupa istot, których drogi na Ziemi się krzyżują i które na nas wpływają. Jedne są dobre, drugie złe. Pochodzą z innych rzeczywistości.
Mogą być wśród nich prawdziwi kosmici i to oni na planecie Ziemia stworzyli sobie farmę. I to hasło, że Ziemia to farma, stało się podstawą właściwie filozofii Salvadora Freixedo, byłego Jezuity. Ale kiedy przyjrzymy się tym dwóm skrajnym koncepcjom, dojdziemy do wniosku, że tak: albo ci nasi hipotetyczni właściciele interesują się tylko Ziemią jako środowiskiem życia. Bo cóż, gdyby interesowali się Ziemią i jej surowcami, to by nas chyba dawno sprzątnęli, bo nagle im zaczynamy tutaj robić kręciła robotę. Wyżeramy im wszystko, wykopujemy od kilku tysięcy lat. Pamiętajmy, że człowiek pierwotny też korzystał z dóbr ziemi i gdyby interesowała ich planeta z dobrami, to pewnie nas by, jak mówię, się dawno pozbyli. Ale może interesuje ich Ziemia jako przestrzeń do życia. A te moje nieco chaotyczne wywody zmierzają do takiego pytania do was, panowie: czy waszym zdaniem ci nasi hipotetyczni właściciele bardziej dbają o Ziemię jako środowisko dla życia, może przyszłe środowisko do życia dla swojej rasy, czy bardziej koncentrują się na rozwoju rodzaju ludzkiego i traktują nas jako eksperyment lub starają się nas wprowadzić w nową erę? Trudno tutaj użyć słowa, które nie śmierdziało by trochę new age'em, ale nową erę, epokę historyczną na nowy poziom cywilizacyjny. Nie mówię tutaj o cywilizacjach miłości i tak dalej i że tak powiem, brataniu się z kosmitami, bo niektórym autorom ostatnio odpala na tym punkcie.
Zresztą zawsze odpalało, ale mówię o czymś, co trochę trudno zdefiniować z perspektywy rzutu oka na zjawisko UFO. Także pytanie panowie , czy ci nasi hipotetyczni właściciele koncentrują się bardziej na planecie Ziemia, czy na człowieku i na naszej rasie? Chris nie zasypiaj tam, bo ja to wszystko widzę i kieruję właśnie to pytanie do ciebie.
[36:34] - Bardzo trudno dyskutuje się w sytuacji, kiedy rozważamy opinie, natomiast nie argumenty, dlatego że budując opinie tworzymy literaturę science fiction. Dlatego dziś bardzo żałuję, jestem nawet zaskoczony, że Marka Żelkowskiego nie ma. Jest usprawiedliwiony troszeczkę, bo musi się przygotować do urodzin albo odpocząć po urodzinach. Ale to, o czym dzisiaj rozmawiamy, jest to absolutna klasyka science fiction. Dlatego że próbujemy znaleźć jakiś powód do tego, po co my jesteśmy na tej Ziemi, skąd myśmy się tu znaleźli. Czyli praktycznie rozważamy najstarsze, najbardziej podstawowe pytania, które są ciągle aktualne w filozofii. Próbujemy znaleźć jakiś sens tego wszystkiego i w naszym przypadku, biorąc pod uwagę istoty pozaziemskie, dokładamy ich do tego wielkiego kotła, w którym to wszystko się gotuje i coś usiłuje się z tego stworzyć, jakaś odpowiedź na jakieś pytanie. I rzeczywiście jak najbardziej może tak być, bo wystarczy popatrzeć z punktu widzenia astronoma. Teraz wejdę troszeczkę na pole uprawiane przez naszego astronoma Marka i spójrzmy na to, w jaki sposób zorganizowany jest wszechświat. W wielu przypadkach, na przykład jeżeli popatrzymy na nasz Układ Słoneczny, zobaczymy, że jego organizacja jest tak stworzona, jakby ktoś czy coś niezwykle inteligentnego układało te wszystkie klocki, te wszystkie puzzle w taki sposób, aby taki nasz Układ Słoneczny mógł istnieć i przetrwać.
Zanim dotrzemy do Słońca w naszym Układzie Słonecznym, mamy dwie olbrzymie planety. Mamy Saturna i Jowisza, które biorą na klatę wszystkie zagrożenia albo większość zagrożeń, większość komet, meteorytów, które szaleją po przestrzeni kosmicznej i które są taką tarczą dla naszej Ziemi. Jednocześnie jesteśmy na tyle blisko Słońca, żeby nas nie spaliło, a stworzyło optymalne warunki do istnienia życia biologicznego w takiej formie, jakie my właśnie znamy, jakiej my jesteśmy częścią. Znów, kiedy popatrzymy dookoła siebie, popatrzymy trochę w niebo, pierwsza rzecz, która nam, przynajmniej na nocnym niebie, rzuca się w oczy, a zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku nocy, kiedy zbliżamy się do pełni, jest oczywiście Księżyc, który z kolei znów to są miliony pytań, czy jest to twór naturalny, czy też może został przez kogoś zaprojektowany po to, ażeby to życie biologiczne na tej Ziemi, ten eksperyment, który na niej jest prowadzony, ta farma, która jest tam podtrzymywana przy życiu, miała optymalne warunki do rozwoju. Księżyc, jak wiemy, doskonale reguluje wszystko to, co się dzieje z naszą planetą, jej ruch, jej wahania, jej obrót. Jest takim jej strażnikiem. Także to wszystko, takie inteligentne zaprojektowanie tego kosmosu wokół nas sprawia takie wrażenie, że być może nie jest to kwestią przypadku. Być może stoi za tym coś wielkiego, poważnego, coś, co dysponuje niezwykłą siłą i energią, aby móc coś takiego w ogóle stworzyć. I to sprawia, że czujemy się jeszcze bardziej maleńcy. Jednocześnie musimy sobie zdać sprawę, że poszukując podobnego życia do naszego, zamykamy się w klatce życia opartego na węglu, a na przykład doświadczenia z Mono Lake wskazały, że jest możliwe życie, które jest oparte na przykład na fosforze i w tym momencie jest to życie kompletnie do naszego niekompatybilne.
I to też pokazuje kolejne nasze ograniczenie, że nasze życie czy nasze pojmowanie życia niekoniecznie musi być pojęciem uniwersalnym, że niekoniecznie jakiekolwiek życie gdziekolwiek we wszechświecie musi wyglądać podobnie jak nasze. My jesteśmy być może pewnym objawem czy przejawem życia właśnie w takiej, a nie innej formie i podlegając temu ograniczeniu w trzech wymiarach i w czasie, powoduje, że nie jesteśmy tej bariery w stanie przebić, tylko taką obserwację możemy dokonać. Co z kolei znów stwarza barierę do tego, by móc dostrzec tych naszych właścicieli, których musimy się znów domyślić i uznać, że może rzeczywiście istnieją, czy też może jesteśmy wynikiem pewnych praw kosmosu, który funkcjonuje tak, a nie inaczej. W związku z czym, jeżeli powstaje taki twór jak Układ Słoneczny, a Ziemia z takim satelitą, jakim jest Księżyc, to wówczas zadziałały kosmiczne prawa natury, których jeszcze do końca nie znamy, które pokazują, że w wyniku tych praw tworzy się coś takiego unikalnego jak oaza we wszechświecie, która sprawia, że jedna z planet jest w stanie być zamieszkana przez życie takie jak nasze. I daje to nam jakąś przynajmniej logiczną furtkę do tego, aby móc wierzyć, znów wierzyć. Właśnie dlatego mówiłem na początku o tym, że obecnie, w tej chwili, w tej audycji szermujemy opiniami. Nie mamy za dużo argumentów, więc wierzymy, że być może jesteśmy efektem tego życia w naturze, praw natury, które nami w jakiś sposób. Tu Piotr do mnie macha. Widzę, jesteśmy na Hangoutcie połączeni wizualnie po raz pierwszy, także jeszcze chwila, okaże się, że możemy sobie nawet może jakieś piwo wypić po programie w sposób wirtualny. Ale wracając do tematu, bo uciekam i to pokazuje ta moja męka w tej chwili nad tym, aby spróbować w jakiś sposób ugryźć to .ugryźć to zjawisko sprawia, że mamy za mało argumentów i konkretów.
To powoduje nasz wielki problem ze zrozumieniem naszej sytuacji, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z tak poważnymi pytaniami. Czy rzeczywiście jest ktoś? Czy rzeczywiście jest coś, co nami rządzi? Czy rzeczywiście my jesteśmy zaledwie uprawą? A przecież od zawsze powtarza nam się, że człowiek brzmi dumnie. Sami widzimy, jaką mamy przewagę nad wszystkim innym, co żyje na Ziemi, nawet nad naturą. Jesteśmy w stanie ją regulować i kontrolować. My sami mamy farmy, uprawiamy zboże, hodujemy świniaki, które potem się przerabia na boczek i kiełbasę na świąteczny stół. Stąd taka niepokojąca myśl: a co by było, gdyby się okazało, że istnieje potężniejsza od nas siła, która nas na tej planecie zainstalowała w sposób specjalny po to, żeby z nas skorzystać i służymy tylko do tego samego właściwie dla nich, tak jak my traktujemy te nasze farmy ludzkie. Problem polega na tym, że nie jesteśmy w stanie wykroczyć poza naszą własną logikę.
Operujemy w jej granicach i tylko możemy się domyślać. Dlatego cała dzisiejsza dyskusja jest bardziej literacka niż konkretna i obawiam się, że nie wyciągniemy ostatecznych wniosków, jak naprawdę jest i możemy jedynie spekulować przez cały dzisiejszy dzień. Dzięki.
[44:08] - Oczywiście będą to spekulacje. Natomiast spróbujmy wyciągnąć konkretne wnioski z tego, co wiemy o zjawisku UFO i okazuje się, że rzeczywiście próbuje ono nas czegoś, może nie nauczyć, ale efekt jego działalności jest taki, że zmienia się nasza świadomość jako rasy. Nie chcę tutaj mówić w imieniu całej ludzkości, bo nie wiem na przykład, czy pod wpływem zjawiska UFO zmieniła się świadomość na przykład Aborygenów czy Inuitów. Natomiast zmieniła się na pewno świadomość cywilizacji zachodniej, cywilizacji łacińskiej, Azjatów na pewno. Nie wiem, w jakim stopniu dotknęły te przemiany inne kręgi kulturowe. Natomiast coś się wydarzyło, nie oszukujmy się. I teraz pytanie, czy dzieje się to za sprawą naszych właścicieli, czy za sprawą inteligencji, która może oddziaływać na naszą. Niekoniecznie musi być jej właścicielką. Niekoniecznie musimy być jej własnością, natomiast może tak naprawdę jesteśmy z nią w pewnej symbiozie. Jak powiedział Terence McKenna, możemy być w symbiozie z czymś, co udaje inwazję z kosmosu, bo nie chce nas niepokoić.
Może być to inteligencja bezcielesna, która mieszka z nami. Może być albo na przykład umysłem planety, albo może być taką kreacją. Mówiliśmy o tym nie raz. Może być czymś, czego jeszcze nie rozumiemy. Może być siłą wszystkich umysłów. Może być komponentem psychicznym, którego istnienia nie kontrolujemy. I tak dalej. Tak że ten nasz hipotetyczny właściciel może mieć bardzo różne twarze. Okazuje się, że oprócz tego, co mówił Freisteth i Ford, może być też ta twarz zupełnie inna, trzecia, pokazująca, że może nie chodzić w pełni o to, że jesteśmy tu hodowani przez kogoś umyślnie, ale że jesteśmy poddawani oddziaływaniu jakiejś inteligencji. Te rozważania są bardzo ciekawe i wbrew wszystkiemu myślę, że są dość konkretne, bo nie powinniśmy się kisić w ufologii i powinniśmy zacząć wyciągać wnioski.
Problem w tym, że jak powiedziałeś, Chris, doszliśmy do pewnej ściany, doszliśmy do bariery i dalej się nie da iść przy pomocy konwencjonalnej nauki. Trzeba włączyć w to jakieś środki niekonwencjonalne, ale dalej można pojmować to zjawisko jedynie za pomocą metafizyki. I to jest podstawowy problem. Marku, jak ty uważasz, czy ci nasi hipotetyczni właściciele, ci nasi hipotetyczni kuratorzy bardziej dbają o planetę, czy bardziej skupiają się na człowieku?
[47:37] - Myślę, że to i to. Chociażby biorąc pod uwagę przekazy, jakie dają ludziom podczas bliskich spotkań. Wygląda na to, że mają na uwadze dobro i nas, ludzi, i naszej planety, bo często mówi się o przekazach, że ludzie powinni inaczej żyć, inaczej traktować Matkę Ziemię. I tylko w ten sposób mogą rozwinąć się jeszcze lepiej, rozwinąć się nawet może i bardziej duchowo i dojść na jakiś wyższy etap rozwoju. ChociażbyChociażby takiego, aby pojąć wiedzę, którą w przyszłości będą chcieli przekazać ci te obce istoty, ta obca inteligencja, bo na razie nie jesteśmy na tym poziomie, aby to w ogóle pojąć. Z tych przekazów podczas prowadzeń wynika, że najwyraźniej zależy im i na naszej planecie, i na nas, abyśmy trwali, aby to jakoś działało, aby się poprawiła sytuacja odnośnie traktowania naszej planety. Jeżeli biorąc pod uwagę, że mają jakiś plan, cel, stworzyli naszą planetę albo przynajmniej warunki dogodne, żeby nas wyhodować, to na pewno nie były małe środki i zależy im, żeby ten eksperyment nie skończył się przed końcem w niekontrolowany sposób, że nagle powodujemy swoją samozagładę i oni by musieli ten eksperyment rozpocząć od nowa albo całkiem go zmienić, albo gdziekolwiek indziej się udać i robić coś innego. Wynika z tego, że najwyraźniej zależy im i na naszej planecie, i na nas, aby to jednak trwało. Tak jak już mówiłeś, Piotr, o zasoby na pewno nie chodzi, bo już dawno by tych zasobów nie było i my byśmy się nie rozwinęli bez tych zasobów. Generalnie wydaje mi się, że rzecz w tym, żeby ten eksperyment trwał i to oni zadecydują, kiedy on się skończy, a nie my, doprowadzając do samozagłady.
Wydaje mi się, że jakimiś środkami próbują jakoś utrzymać ten eksperyment, wpływając na pojedynczych ludzi. Z tego, co widzimy, ta metoda się nie udaje, bo doprowadzamy do zniszczenia samych siebie, swojego zdrowia, niszcząc planetę. To jest naczynie połączone. Niszcząc planetę, niszczymy samych siebie. Niszcząc siebie niekoniecznie zniszczymy planetę, ale ten eksperyment się nie powiedzie. Jestem zdania, że zależy im i na planecie, i na nas, żeby ten eksperyment trwał, a oni muszą zdecydować, kiedy on się skończy. Nie my. Dziękuję.
[52:11] - Dziękujemy. Dyskusja dzisiejsza jest trudna, ale debaty ufologiczne mają to do siebie, że są trudne i wchodzą z buciorami w tematy, o które inni boją się zapytać. Panowie, druga kwestia, która została już tu poniekąd poruszona. W latach 70. astronom John Ball w zasadzie tym jednym dokonaniem stworzył taką hipotezę, która mówi, że nasza planeta może być pod nadzorem innej inteligencji, która obserwuje nas, ale się nie miesza. Jest to tak zwana hipoteza zoo. Jest to bardzo konkretny pomysł dotyczący tego, dlaczego obcy się z nami nie kontaktują oficjalnie i wprost. Może być tak, że zatrzymawszy się na naszej planecie, próbują nas w jakiś sposób badać i obserwować. Czy można nazwać ich naszymi właścicielami? Nie, ale warto zwrócić uwagę na koncepcję, która mówi, że wszelkie zdarzenia, które my traktujemy jako niezwykłe, mogą być wynikiem działania jakiejś obcej inteligencji, która traktuje nas może nie jako zwierzęta laboratoryjne, ale jako mieszkańców planetarnego rezerwatu.
Panowie, co sądzicie o hipotezie zoo, koncepcji Johna Balla? Czy możliwe, że jesteśmy mieszkańcami wielkiego kosmicznego ogrodu zoologicznego, który ktoś dogląda z orbity albo z innych miejsc? Chris?
[54:15] - Koncepcja bardzo podoba, dlatego że w jakiś sposób wyjaśniałaby naszą unikalność w świecie. To, że jesteśmy istotami inteligentnymi, że mamy zdolność abstrakcyjnego myślenia, mamy zdolność wyjścia poza naturę i stworzenia czegoś zupełnie na nowo, w inną skalę. Zakładając, że jesteśmy częścią takiego eksperymentu czy jakichś eksperymentów z udziałem obcych, być możeTa nasza inteligencja jest wynikiem ich działań. Skoro nie mamy nic, co możemy porównać do nas samych i po zaimplantowaniu nam wirusa inteligencji nie pozostaje nic innego, jak tylko skupić się na obserwacji, nie przeszkadzać, zobaczyć, do czego to doprowadzi i czy nie doprowadzi do samozagłady. Dlatego tu się troszkę z Markiem nie zgadzam, że oni chcieliby nas uchronić przed samozagładą. Być może jest to część tego wielkiego planu, że jeżeli stworzy się coś takiego jak ta inteligencja, to do czego ona może doprowadzić? Czy rzeczywiście może doprowadzić do tego, że się odetnie gałąź, na której się siedzi i zakończy to istnienie takiej grupy jak my? Dlatego dla dobra takiego eksperymentu dobrze jest przyglądać się temu na tyle dyskretnie, na ile jest to możliwe i nie ingerować za mocno we wszystko to, co się dzieje na Ziemi. Myślę, że to jest kolejny powód do stworzenia całej masy najrozmaitszych powieści science fiction. Między innymi bracia Strugaccy pisali opowieść o tym, że była gdzieś planeta, gdzie wszyscy żyli w takich samych warunkach jak w średniowieczu i można tam było latać i obserwować to, ale nie można było w żaden sposób ingerować.
Podobne historie były też opowiedziane w „Star Trek”, gdzie załoga lądowała na jakiejś planecie i zakładała sobie czapkę niewidkę i oglądała wszystko, co się na tej planecie dzieje, próbując zrozumieć jakiś proces, który być może w swoich różnych efektach byłby pomocny także im, tym stwórcą. W tym przypadku ludziom, którzy obserwowali dużo mniej rozwinięte grupy humanoidalne czy podobne do człowieka gdzieś na innych planetach, będące na zupełnie innym stopniu rozwoju. Musimy zdać sobie tutaj sprawę, że rozwój to nie jest rzecz liniowa. Poza tym ze względu na tą inteligencję rozwój podlega różnym decyzjom na rozmaitych etapach tego, co się rozgrywa. Podejmujemy decyzje i ponosimy tego konsekwencje. Być może ażeby takie doświadczenie się udało, tylko taka jedna jedyna w swoim rodzaju Ziemia to jest za mało. Jakieś UFO mi tutaj ląduje z bardzo daleka i kiwa do mnie, ale to zupełnie inna historia. A może nie, może jest nawet częścią tej historii. Bo jeżeli założymy, że Ziemia jest eksperymentem, to w takim razie dobrze jest również założyć, że jeżeli ma się to powieść i osiągnąć jakieś inne efekty, czy ten ktoś, kto to robi, musi wyciągnąć z tego jakieś wnioski, więc musi takich planet mieć więcej. Podobnych sytuacji, podobnych historii, dlatego że ten proces decyzyjny, jaki jest podejmowany w takiej inteligencji, może zaprowadzić w różne strony.
Dlatego ta koncepcja z tych wszystkich koncepcji, mimo że wydaje się ona być taka na tyle prosta, aż czasami wręcz prostacka, być może ona ma właśnie sens, że zainfekowanie nas wirusem inteligencji powoduje, że podejmujemy decyzje i ponosi się ze względu na to jakieś konsekwencje. Dlatego właśnie UFO, ci nasi właściciele nie ingerują, a jedynie pojawiają się czasem. My ich dostrzegamy czasami ze względu na naszą inteligencję i obserwują to, do czego my tego wszystkiego dojdziemy. Co jakiś czas dodając jakieś różne elementy, jak to w eksperymencie, dodając elementy, które na różnych próbkach większych lub mniejszych mają sprawdzić dla nich jakiś efekt. Dlatego generalnie koncepcja jest atrakcyjna, jest dość dobrze omówiona przez najrozmaitszych autorów, tak jak powiedziałem wcześniej, w większości science fiction i kto wie, być może tak właśnie to wygląda, ale jedynie możemy gdybać jak zawsze w tej sytuacji. Dzięki.
[59:03] - Dzięki. Ale nie wydaje ci się, że John Ball nie znał za bardzo takich relacji ufologicznych ani dowodów ufologicznych i stworzył koncepcję, która jest trochę wyrwana z kontekstu, bo on mówił, że obcy obserwują, ale się nie mieszają. Natomiast wszystko wskazuje na coś innego, że oni się nie tylko mieszają, ale też robią zamęt w głowach ludzi. To też jest poważny problem.
[59:32] - Dlatego wspomniałem o tym, że eksperyment może ulegać zmianie, że wprowadza się rzeczy po to, żeby móc zobaczyć ten eksperyment w różnych aspektach. I takim aspektem będzie ten zamęt, o którym wspomniałeś. Zresztą w identyczny sposób przedstawiono to w filmie „Star Trek”, gdzie w zasadzie przez przypadek dokonano takiego zamętu na planecie, którą obserwowano w celach naukowych i musiano ponieść tego również konsekwencje, bo my musimy też chyba założyć, że nawet jeżeli ci właściciele są tacy potężni, mocni i mogą tak wiele i tylko obserwują nas sobie z daleka, to musimy także założyć, że chyba nie są wszechmocni i jeżeli chcą się czegoś dowiedzieć, to oznacza to, że nie wszystko wiedzą, więc tak samo jak my podlegają czemuś takiemu jak popełnienie błędu, więc mogą popełniać błędy. I właśnie w wyniku takich błędów, zaniedbań może co jakiś czas te ingerencje się zdarzają, ale jest to tylko efekt uboczny ich działalności. To jest ich błąd w całym procesie tego doświadczenia, ewentualnie jakie przeprowadzają na Ziemi. Dlatego tak to wygląda, tak jak my to dzisiaj obserwujemyBole widział to w czystej formie, jak patrzenie z odległości, tak jak my patrzymy na kolonię bakterii przez probówkę. Ale jeżeli włożymy tam pipetę i spróbujemy taką bakterię w jakiś sposób zmodyfikować czymś, na przykład formaliną czy jakimś innym środkiem, to jest to właśnie ingerencja. Podobnie UFO w naszym przypadku, które pojawia się i czasami miesza. Pokazuje się milionom osób, albo pokazuje się małej grupie, albo tworzy na przykład fenomen. Tak jak ostatni fenomen, o którym rozmawialiśmy.
Bardzo mroczny fenomen okaleczeń bydła. Nie mamy pojęcia, WTF, co oni potrzebują od nas, a dzieje się od wielu lat, działa w sposób regularny. I być może jest to właśnie część tego eksperymentu.
[01:01:35] - Dobrze, że o tym wspomniałeś, bo tutaj Greg Skierka na Skypie zadał ci pytanie. Ono jest dość długie, ale przeczytam ten fragmencik, który jest najciekawszy. „Wygląda na to, przynajmniej dla mnie, że jakaś siła, która kieruje umysłami i prowadzi celowo do takich działań, bo potrzebuje krwi, strachu i ofiar. I to są ci nasi hipotetyczni właściciele. W tym kontekście myślę, że właśnie jesteśmy czyjąś własnością, coś na wzór „Matrixa”. Jesteśmy tylko potrzebni, żeby dostarczać ofiar”. I tutaj Greg pyta się ciebie, jak widzisz tę koncepcję naszych panów hipotetycznych w świetle tego, co mówiliśmy tydzień temu o okaleczeniach?
[01:02:29] - Oczywiście można znaleźć w tym znacznie szerszy sens i do mnie takie podejście bardzo mocno przemawia. Ja, jak pewnie zauważyli nasi słuchacze, którzy regularnie słuchają naszych debat, jestem zwolennikiem tego, że to, co się rozgrywa na naszej planecie, to nie jest tylko i wyłącznie nasza sprawa, że ktoś się ciągle usiłuje w to wszystko wmieszać, ciągle coś usiłuje uzyskać. I co jakiś czas wspominam o tym, że jest zawsze grupa ludzi, która wie znacznie więcej od całej reszty naszego społeczeństwa. Jednocześnie ta grupa jest w stanie i potrafi ciągle utrzymywać swoją obecność w cieniu, ale jednocześnie wyprzedza nieustannie całą resztę naszej cywilizacji. I wygląda na to, że ci ludzie, czy te osoby, czy te osobniki mają z kimś jeszcze kontakt. To jest poza nami i mają ten kontakt znacznie lepszy. I tak jak autor tego pytania zauważył, być może robią to po to, że żywią się naszym strachem. Ma to sens, bo to, co jest interesujące w tych kontaktach, z którymi mamy ciągły problem, jak je zrozumieć, w kontaktach z tą jakąś siłą zewnętrzną, ona nigdy nie działa w sposób chaotyczny, jeżeli dobrze się przyjrzymy, zauważymy pewne prawa, na jakich ta siła działa. I ni stąd, ni zowąd nagle zdajemy sobie sprawę z tego, że cała masa rytuałów, które często traktuje się w sensie religijnym, jednocześnie patrząc na to w kontekście ufologii, patrząc na to w kontekście naszych właścicieli, pokazuje, w jaki sposób one mają relację wobec dokładnie tej siły. I w tym momencie, jeżeli słuchając takiej opowieści, jakie Richard Hoagland miał w swojej książce „Dark Mission”, jeżeli zobaczymy, że na przykład większość wypraw kosmicznych NASA jest zbudowana na takim rytuale, że większość tego, co dzieje się w CERN, również jest swego rodzaju rytuałem, który tworzy jakiś pomost do kontaktu z kimś, kto jest poza naszym wymiarem.
Kiedy popatrzymy na to, co robiono w starożytności, w jaki sposób przebiegały obrzędy religijne faraonów czy starożytnych Sumerów, to zobaczymy nagle, jeżeli popatrzymy na to wszystko pod pewnym kątem, znacznie mniej abstrakcyjnie religii, a zobaczymy znacznie bardziej praktyczny wymiar tego, aby ten kontakt osiągnąć i jednocześnie dostarczyć coś, co tej sile jest potrzebne. Tak że tutaj zgadzam się absolutnie z pytającym, że coś takiego absolutnie ma sens, może istnieć i wiele na to wskazuje. Bardzo wiele na to wskazuje. Czasami mogą to być rzeczy absolutnie proste. Na przykład jest grupa kontaktowców, którzy rzekomo byli porwani przez istoty pozaziemskie i niektórzy z nich opowiadają o tym, i to się mieści w serii tych opowieści, kiedy jedni opowiadają o tym, jak wygląda statek kosmiczny, inni nawet mają przejażdżkę takim statkiem kosmicznym. Ale są tacy, którzy mówią, że wałęsając się po takim statku kosmicznym obcych dotarli do miejsca, gdzie na przykład były wielkie zbiorniki wypełnione krwią i częściami zamiennymi, że tak powiem, podrobami z tą wątróbką, która niektórych tak bardzo rozbawiła, która została wyzbierana w ziemi. Mówi się nawet o tym, ja wspominałem o tym ostatnim razem, że kiedy zaczęto zbierać te kawałki z tego statku, jaki rozbił się w Roswell, również na jego pokładzie znaleziono taką komorę, taką przestrzeń, gdzie te części zamienne były. Nie mamy pojęcia, do czego one mogły służyć. Myśmy się dlatego tutaj śmiali z tego, że oni sobie jeszcze cebulkę podsmażali, na tej cebulce tę wątróbkę sobie konsumowali, ale to wynika z tego, że my nie mamy pojęcia, do czego ona może służyć. Możemy się tylko domyślać, po co im jest to potrzebne, ale z pewnością jest im to do czegoś potrzebne, skoro fenomen ma tak olbrzymi zasięg.Jest tak intensywny, tak mocno i długo trwa.
Jest widoczny w Stanach. Było jeszcze jedno pytanie, które ktoś zadał zdaje się na moim blogu: czy jest to tylko fenomen amerykański, czy sięga gdzie indziej? Oczywiście rozmawialiśmy o tym, że rozgrywa się on również w Europie i ciekawe byłoby spojrzenie na to, czy coś podobnego rozgrywa się w innych częściach świata. Mówiliśmy o tym, że rozgrywa się na pewno w Australii, w Argentynie. Jak by to wyglądało w Azji czy w Afryce? Myślę, że z bardzo prostych przyczyn takiego podejścia do fenomenu UFO mówi się być może o tym mniej, a być może jest to po prostu wkomponowane w sposób życia tych ludzi, że takich rzeczy się wręcz nie zauważa. Przecież wystarczy popatrzeć na końcówkę „Czasu Apokalipsy”, tego słynnego filmu, gdzie jest składanie ofiary z wołu, który jest w bardzo okrutny sposób zabijany i tego typu ofiary składa się do dziś. Być może jest to częścią tego wszystkiego, co dzieje się także w innych częściach świata. Tak jak na przykład w Stanach czy w Europie nie składa się ofiar ze zwierząt, w związku z tym dzieje się coś takiego jak fenomen okaleczenia. Natomiast są ciągle miejsca, gdzie fizycznie składa się ofiary ze zwierząt i być może tego fenomenu w takiej formie tak mocno nie widać, ale być może jest to częścią tego wszystkiego.
Oczywiście cały czas nieustannie spekulujemy na ten temat, próbując wyciągnąć jakiś wniosek, ale za każdym razem, jeżeli widzimy pewną klamrę, która łączy różne miejsca, różne kultury ze sobą, różne epoki ze sobą, to daje nam podstawy do stworzenia wniosku, że rzeczywiście coś w tym jest, że nawet jeżeli nie rozumiemy, po co to jest potrzebne, to jest to wyraźnie potrzebne, bo inaczej by tego nie robiono. Dlatego również wcześniej wspominałem o tym, że widzę w tym także połączenie w całym systemie religijnym, który przez tysiące lat oparty był właśnie na składaniu ofiar ze zwierząt, a nawet z ludzi. Składaniu ofiar w najrozmaitszy sposób. Komuś to było do czegoś potrzebne. Tworzył się jakiś rytuał, co jednocześnie pokazuje, jeżeli patrzymy okiem Hoglanda takim, jakim opisał on „Ciemną misję”, to okaże się, że nie zachodzi to przypadkowo, że musi zaistnieć jakaś sytuacja wręcz astralna, astrologiczna, jak my często tu mówimy, która mówi, że to jest najlepszy moment, kiedy taka energia może zostać wywołana, wyzwolona i taka sytuacja może mieć miejsce. Do tego dochodzą znów magiczne siły kosmosu, których nie rozumiemy, a jednocześnie cała struktura pola elektromagnetycznego Ziemi, które funkcjonuje w tym oceanie energii kosmicznej całego wszechświata i w pewnych warunkach być może ta siła, która nas hoduje, bądź ta, która nami rządzi, bądź ta, która ma na nas oko, bądź ta, która nas obserwuje, od czasu do czasu ma takie okienka czasowe jak my, że tego dnia można polecieć na Księżyc, a innego już nie, bo można nie dolecieć, czy na jakąś inną planetę, czy na Marsa. Podobnie oni reagują w bardzo podobny sposób i dlatego zachodzi to w takich warunkach. Dlatego patrząc na ten problem, patrzymy też z tego punktu widzenia. Pokazał na tym przykładzie także to, że prawdopodobnie to, o czym dziś rozmawiamy pod kątem ufologii, jest tak naprawdę jednym z najważniejszych tematów, jaki porusza się w świecie po to, żeby zrozumieć, po co my na tej ziemi jesteśmy i o co w tym wszystkim chodzi od zarania ludzkości tak naprawdę. Dlatego mamy tyle tych najrozmaitszych istot, od Annunaków u Sumerów po panteon bogów greckich czy egipskich chociażby, o których uważam, jak już jestem przy słowie i dostałem słowotoku, że kompletnie do nich źle podchodzimy.
Podchodzimy niestety przez grecką propagandę, przez grecką literaturę, która została stworzona w tym celu, ażeby móc opisać, kim te istoty są, a jednocześnie stworzyli piękną opowieść. Jak się czyta mity greckie, to się czyta wręcz jak fajną opowieść o przygodach mitycznych herosów i aż ciężko nam sobie wyobrazić, co się za tym kryje. Poza tym my patrzymy na to literacko i widzimy tylko przygodę. Natomiast jak się okazuje, jeżeli spróbować zrozumieć to poza te tory, które narzucili nam Grecy, spróbować na przykład zrozumieć bogów egipskich czy bogów sumeryjskich, to okaże się, że to już wcale nie o przygody chodzi. Tu jest nagle gdzieś bardzo wyraźnie widoczny sposób interakcji tych naszych właścicieli z nami. Także może właśnie z tego powodu, że jesteśmy w jakiś sposób przez tych Greków nakręceni do myślenia w taki, a nie inny sposób, nie możemy tego do końca tak łatwo zrozumieć. Ale z pewnością w tym pytaniu, wracając po raz kolejny do pytania, które zadał mi Piotr, myślę, że ma to duży sens. Traktowanie tego w taki sposób, że być może ta energia, która wyzwala się w człowieku, energia, którą w sobie nosi, ta unikalna energia, magiczne kilka gramów, które znika z nas po śmierci, nie wiadomo, co się z nimi dzieje. Być może to jest ta najcenniejsza rzecz, której potrzebują ci nasi właściciele i my do tego jesteśmy im potrzebni. Dlatego dziś już jesteśmy w sile kilku miliardów, siedmiu czy ośmiu miliardów ludzi na tej naszej planecie.
I ta liczba ciągle rośnie. Dziękuję.
[01:12:56] - Dziękujemy. Na czacie cały czas pojawiają się pytania. Zaraz ci, Marku, oddam głos, ale pozwolę sobie odpowiedzieć na jedno z takich pytań. Manfred mówi, że w ufologii nie ma żadnego zbiorczego materiału, na którym badacze mogliby się oprzeć i dlatego pozostają nam niestety dywagacje. Oczywiście, że nie ma takiego materiału. Natomiast zajrzyj sobie, jak będziesz miał możliwość do Jacques’a Vallée i zobacz, że zrobił tam bardzo kilka ciekawych analiz wskazujących na charakter tego, jak UFO oddziałuje na naszą świadomość. Myślę, że powinniśmy spojrzeć na to pod takim kątem, nie traktować tego zjawiska jako spotkań z latającymi spodkami, które latają i zostawiają po sobie ślady, chociaż rzadko, tylko jako na coś, co przeznaczone jest dla naszego odbioru i co jest sygnałem do zaistnienia pewnych zmian. Jest to bardzo interesujące. Drodzy państwo, mówimy dzisiaj o hipotezie na temat nieludzkich panów Ziemi, na temat tego, czy możemy być czyjąś własnością, czy możemy być hodowani na Ziemi przez inną inteligencję albo przez inteligencję, która niekoniecznie pochodzi z naszego fizycznego wszechświata, ale która ma wobec ludzi bardzo konkretny, długofalowy plan. Jesteśmy teraz przy hipotezie Johna Ballé, astronoma, który powiedział, że obcy, jeżeli istnieją, tacy fizyczni obcy, podobni do nas, może trochę bardziej zaawansowani, to przyglądają się nam, chociaż nie ingerują.
Tymczasem relacje ufologiczne pokazują, że obcy, jeżeli to w ogóle obcy, to pokazują, że ta inteligencja ingeruje, pokazuje się ludziom i wzmaga emocje i w zasadzie na tym jej najbardziej chyba zależy. Marku, jak sądzisz, czy John Ballé mylił się co do swojej koncepcji? Czy ona nie jest za bardzo idealistyczna? Czy ona nie mówi nam o tym, jak my byśmy się zachowali w stosunku do innej rasy w kosmosie? A my sami możemy być tymczasem poddawani czemuś zupełnie innemu.
[01:15:11] - Wydaje mi się, że koncepcja tak zwanego kosmicznego zoo też może wchodzić w grę, wbrew temu, że faktycznie wydaje się, że obcy ingerują w naszą cywilizację. Nie zapominajmy o tym, że bardzo dużo relacji jest o tym, że tych ras obcych jest przynajmniej kilka i część z nich może się zachowywać całkiem inaczej niż ci nasi stwórcy i w porozumieniu z nimi może nas obserwować bez jakiejkolwiek interakcji z nami. I to może mieć właśnie taką formę, postać kosmicznego zoo. Czyli jedni nas obserwują, a inni mają jakiś plan, coś robią w jakimś celu z nami, z naszą planetą. I podobnie my też się zachowujemy, chociażby będąc w cyrku. Część ludzi, widownia przychodzi po to, żeby popatrzeć sobie na egzotyczne zwierzęta, a inni ludzie mając jakiś plan, cel, uczą te zwierzęta czegoś, różnych sztuczek. I ci, którzy uczą te zwierzęta różnych sztuczek, w tej przenośni są twórcami tej inteligencji. A ci, którzy obserwują, to jest jakaś inna rasa, która nie ingeruje w pokaz, tylko obserwuje, co z tego wyniknie. I jak najbardziej te cywilizacje mogą ze sobą być w kontakcie bez problemu, biorąc pod uwagę, że może być jakieś zrzeszenie, jakaś unia cywilizacji i jedni obserwują albo chcą obserwować, jak u innej cywilizacji podobny eksperyment przebiega. Więc nie mieszają się w ich eksperyment, tylko obserwują.
Wracają w swoje rejony kosmosu i kontynuują swój eksperyment na innych cywilizacjach i innym życiu. To też jak najbardziej wchodzi w grę, że jedna rasa nas obserwuje, nie ingeruje w nasze życie, a inna jest właścicielem i pomysłodawcą eksperymentu. Także ta koncepcja jak najbardziej jest dla mnie wiarygodna i myślę, że to może wchodzić w grę. Cały czas trzeba zakładać, że cywilizacji jest dużo i przy odrobinie otwartego umysłuNie jest to problem, żeby jakaś rasa tylko się przyglądała, mając swój eksperyment gdzieś indziej w kosmosie i tam ingeruje. Także kosmiczne zoo jak najbardziej może wchodzić w grę. To jedno drugiemu nie zaprzecza według mnie. Teoria ingerencji i bycia panami eksperymentu właśnie nas i z drugiej strony nie ingerencji, tylko samej obserwacji. Te założenia, te teorie się nie wykluczają według mnie. Dziękuję.
[01:19:40] - Słuchacie państwo kolejnej debaty ufologicznej online. Dziś dyskutujemy o tym, czy możemy być czyjąś własnością, czy też czy jesteśmy czyjąś własnością. Koło godziny 21:00, może 21:30 będziemy otwierać naszą linię telefoniczną, ale już teraz podam wszystkie kontakty do Radia Paranormalium. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie, który towarzyszy naszej transmisji na YouTube. Można nas również znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, w grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam wysyłać również pytania i komentarze, a także relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Panowie, teoria Salvadora Freixedo mówi, że obce istoty, i to nie tylko kosmici, ale przybysze z innych wymiarów, stworzyli religię, by kontrolować i wiecznie zwodzić ludzkość.
Ich ciągła mimikra i wieczna nieuchwytność ma nie pozwolić na to, byśmy kiedykolwiek wyrwali się spod ich kurateli. Czy waszym zdaniem jest to w ogóle możliwe? A jeśli już, to jakie korzyści pasożytniczy obcy mogliby mieć z Ziemian? Może tym razem pierwszy niech się wypowie w tym temacie Marek Marcinkowski. Marku?
[01:21:20] - Religia. Jak wiemy, religia od zawsze zmienia naszą cywilizację i jej kierunki albo próbuje zmienić i ma duży wpływ na naszą cywilizację. To może być jak najbardziej narzędzie naszych właścicieli do realizowania swojego planu.
[01:22:06] - No właśnie, Marku, bo Freixedo mówi tak: zaraz przejdziemy do tego, kim on konkretnie był, ale on mówi, że istnieją rasy, może to nie zawsze dobre słowo, które pojawiają się na Ziemi, czasami z innego wymiaru. I pierwsza rzecz, która ich interesuje, to stworzenie religii. A po co? Freixedo tak do końca nie wie. Natomiast mówi to samo, co powiedział Kris, że źródła wszystkich religii są w zasadzie takie same. Te istoty, twierdzi Freixedo, upatrują sobie jakiegoś wybranego człowieka. Przekazują mu potem informacje jak typowemu kontaktowcowi. Jednemu się udaje stworzyć religię, patrz Mahomet, innemu nie, patrz wielu ufosekciarzy. I dokładnie Freixedo twierdzi, że religie są negatywnym zjawiskiem, że ludzie oddają im jakąś część emocji. Natomiast w ogólnym rozrachunku chodzi prawdopodobnie jego zdaniem, cały czas podkreślam jego zdaniem, o wytworzenie pewnych albo frakcji, albo grup interesu, albo też wytworzenie pewnego nastawienia wśród określonych ludzi, które ma w dalekiej przyszłości, bo ten plan może być obliczony na setki lat, zaprocentować i coś pokazać.
Druga strona tej wersji Salvadora Freixedo mówi, że obcy, ludzie, istoty z innego wymiaru eksperymentują na Ziemi, prowokują, chcą wywołać ferment. Jeszcze inna opcja mówi, że to eksperyment, który ma na celu pokazanie, jak można wyhodować inteligentną istotę i sprawić, by myślała tak, jak chcemy, żeby myślała. Narzucamy jej pewne wartości z góry, a potem patrzymy, jak się to rozwija. A ponieważ jesteśmy istotami, które żyją, których nie obowiązują lata ludzkie, które żyją dłużej, które patrzą na to inaczej, nie obowiązują ich te ograniczenia, które mamy my. To te istoty mogą na taki eksperyment sobie pozwolić. Na taki bardzo długofalowy eksperyment. Także Freixedo tak o tym mówi. Marku, zgadzasz się z tą koncepcją? Bo jesteś naukowcem, interesujesz się na pewno astrobiologią, interesujesz się tym, co możemy nazwać egzosocjologią na przykład. I ta egzosocjologia mówi nam, że hipotetyczni obcy, którzy chcieliby przeprowadzić taki mega eksperymentPrzecież mogliby się na coś takiego zdecydować.
A czy ludzie nie kusili się wielokrotnie tworzeniem sztucznych religii? Czy dziś nie mamy do czynienia z prowokacjami niektórych organizacji, które starają się stworzyć religię opartą na przykład o absurd? I nagle się okazuje, że te religie oparte o absurd, patrz Potwór spaghetti, w zasadzie nie różnią się niczym od religii zinstytucjonalizowanych. Dlatego czy twoim zdaniem koncepcja Freisedo, że Ziemia to farma, a religia to element eksperymentu, przemawia do ciebie?
[01:25:44] - Biorąc pod uwagę złożoność tematu, jak najbardziej można tę opcję brać pod uwagę i myślę, że patrząc na historię naszej cywilizacji, jak najbardziej może tak być. Trzeba zwrócić uwagę na to, jak religie mocno wpływały na naszą cywilizację i jakie zwroty w rozwoju z tym się wiązały. Religia od zawsze miała ogromny wpływ na ludzi. Powodowała, że jeden człowiek, jeden lider potrafił za sobą pociągnąć tłumy, mnóstwo osób. Jeżeli brać pod uwagę to, co wcześniej mówiłem, że taka osoba mogłaby mieć kontakt z obcym, z istotą, która taki eksperyment przeprowadza i ta istota dałaby jakiś zalążek w głowie temu człowiekowi o pomyśle, czyli religii. Wiedząc, że ten człowiek może mieć potencjał do pociągnięcia za sobą większej grupy ludzi, to jest to, o czym mówiłem, że jakaś mała zmiana, mała poprawka w planie, w eksperymencie na jednym człowieku może spowodować bardzo duże zmiany w ogólnym wyglądzie tego eksperymentu, w ogólnym przebiegu. Więc jak najbardziej to może być możliwe, że to jest sposób na większe zmiany niepotrzebujące mocniejszej ingerencji tych eksperymentatorów. Gdzieś jednej osobie zaszczepi się pomysł, zaszczepi się jakąś ideę i ona faktycznie może to podchwycić i rozwijać w stronę religii. W stronę taką, że pociągnie za sobą wielu ludzi i na przestrzeni czasu to będzie lawinowo się zmieniać i powstanie taki nurt, a nie inny. Nie każdy może to podchwycić.
Inna osoba, inny człowiek może w ogóle nie pójść tym torem i mimo że miał kontakt z tym naszym wielkim eksperymentatorem, to może to nie zadziałać. Może się na samym początku spalić ten pomysł. Więc oni próbują ingerować, jakieś zmiany wprowadzają i przez długi okres czasu, biorąc pod uwagę skalę wielką czasową, doprowadza to, taka jedna mała zmiana, do wielkiego nurtu religijnego. I to ma już duży wpływ na przebieg eksperymentu. Oni to obserwują, jakieś wyniki mają, jakieś spostrzeżenia. Być może wprowadzą inne poprawki. Być może teraz to nasze uświadomienie z pomocą techniki, gdzie coraz więcej ludzi odwraca się jednak od religii, tylko bazuje bardziej na nauce, na technice, to też jest wpływ niewielkiej poprawki gdzieś 200 lat temu, która zapoczątkowała rozwój technologii, rozwój nauki. I to też może być wynik zmian w eksperymencie. Czemu nie? Myślę, że jak najbardziej takie etapy w naszej cywilizacji, w naszym rozwoju mogą być spowodowane drobnymi zmianami, które później w przeciągu czasu zapoczątkowały, rozszerzyły się na bardzo dużą skalę.
Eksperyment trwa, a oni wiedząc więcej od nas, mając jakiś cel tego eksperymentu, mając na myśli większą złożoność, bo my oczywiście całego tego planu nie znamy, w ogóle praktycznie go nie znamy. Dążą do tego, różne poprawki wprowadzająRóżne poprawki w obliczeniach, różne zmienne dodają. I tak to może działać, że jakaś zmienna jest X, zmienna chrześcijaństwo, inna Y zmienna, która jest inną nacją religijną na przykład. Tak żonglując tymi zmiennymi dochodzi do różnych wyników w tym swoim wielkim eksperymencie, a ogólny cel nie możemy być w ogóle jego świadomi, nawet się domyślać. Wiele różnych zmiennych może doprowadzić ich do jakiegoś celu bądź oblania eksperymentu. Też to jest możliwe. Każdy eksperyment może się udać, może się nie udać. Przy takiej złożoności, jaką prezentuje człowiek, jaką prezentuje nasza planeta, eksperyment niekoniecznie musi się udać. To wydaje mi się logiczne. Skoro jest jakiś eksperyment, jakieś doświadczenie, to niekoniecznie może się udać.
Ale biorąc pod uwagę, że taka cywilizacja ma przynajmniej kilka planet pod sobą i te eksperymenty się odbywają równolegle i te zmienne na innych planetach są nieco inne, jakiś ogólny cel może być osiągnięty niekoniecznie u nas, a może być wszędzie osiągnięty. Kto to wie? Dziękuję.
[01:32:53] - Dziękujemy. Kris, jak ty się odniesiesz do teorii Salvadora Freixedo? Bo ona jest dość mięsista. Salvador Freixedo był kiedyś księdzem. Potem w latach 50. zbuntował się przeciwko władzy kościelnej. Zaczął lewicować, krytykował Kościół. Został nawet krótko uwięziony w Wenezueli za tą krytykę. Zajął się ufologią i kiedy zajmował się ufologią, stwierdził, że tak naprawdę w tym wszystkim nie chodzi o latające talerze, tylko o to, co oni mają nam do powiedzenia. A „oni” to bardzo duża kategoria.
To zarówno istoty, które on nazywał elementalami, czyli istoty będące czystą świadomością, niezbyt skomplikowaną, którą my możemy nazwać duchami na przykład. Są to też istoty bardziej skomplikowane. Są to istoty wyższe, czasem komunikujące się z nami, przekazujące nam czasem dobre informacje. Natomiast ogólnie rzecz biorąc to, co mówią tak zwani obcy, to zwykle jest bardzo lipna filozofia. To znaczy są to jakieś przekazy, natomiast one się nie opierają ani na czymś, czego byśmy my nie znali. Jest to raczej rzecz tak płaska i płytka filozoficznie, że trudno uznać ją za coś, co może być wytworem obcej cywilizacji chcącej przekazać nam pokątne treści. Ale odbiegłem trochę od sedna. Freixedo twierdzi, że te istoty stworzyły religię i nadal ją tworzą. Potrzebna im jest często emocja, dlatego że one jako tych emocji pozbawione, jako mieszkańcy zupełnie innej części uniwersum, albo też jako mieszkańcy innych rzeczywistości, nie posiadają tego, czego my mamy. Nie chodzi o jakieś rzeczy powiedziałbym materialne, jak mówiliśmy to w tamtej audycji, ale chodzi o pewne przymioty człowieka, które posiadamy tylko my.
Nawet w świecie przyrody. Chodzi o sferę psychiczną, tak rozbudowaną. I teraz pytanie: czy Salvador Freixedo twoim zdaniem odkrył klucz do tajemnicy nieludzkich panów planety? Bo on twierdzi, że po prostu jesteśmy fermą. Ale oprócz tego, że Ziemia jest fermą, to istnieje ponad tą fermą cały konglomerat różnego rodzaju istot, które tu wpadają, wypadają, które tu mieszkają, pojawiają się, czerpią jakieś korzyści. Jesteśmy stacją przystankową dla wielu stworzeń, często niematerialnych, pochodzących z takich obszarów naszego wszechświata, naszej rzeczywistości. Bo chyba raczej chodzi o rzeczywistość, o której jeszcze się długo nie dowiemy i których nie możemy eksplorować przy pomocy nauki. Czy twoim zdaniem, Kris, Freixedo miał rację? Albo czy trafił na dobry trop?
[01:36:17] - Trafił na pewno na interesujący trop i myślę, że chyba znam źródła tego tropu. Jako człowiek Kościoła, jako jezuita. Jezuici to ta grupa w Kościele, która szczególnie intensywnie działa na polu nauki, która poszukuje wiedzy, która jednocześnie broniąc tak zwanego kanonu wiary, porusza się po obrzeżach całej tej religii. Myślę, że w przypadku Freixedo to, na co on natrafił, to natrafił właśnie na Biblię gnostyków, na Nag Hammadi. I nagle właśnie w niej odnalazł odpowiedź na te wszystkie pytania, które my dzisiaj sobie zadajemy. W Nag Hammadi jest mowa o tym, że jest taka, można powiedzieć, pewna kosmiczna rasa, którą gnostycy nazywali archontami, która usiłuje za wszelką cenę wedrzeć się do Ziemi, dotrzeć do niej, ale nie ma jak.Jedynym sposobem, w jaki może tego dokonać, jest poprzez człowieka. Czyli ażeby móc tutaj przyjść i opanować tę Ziemię, musi wejść we władanie człowieka. Mamy zaczątki hybrydyzacji. Archonci wchodzą w tego człowieka nie tylko w sposób fizyczny, ale także psychiczny. Karmią się jego emocjami i próbują jakoś tu przetrwać na Ziemi, a następnie poprzez działanie tak jak na farmie, wyselekcjonować człowieka w takiej formie, ale żeby umożliwił im zdobycie Ziemi.
Myślę, że Freixenet był pod wielkim wpływem tego typu pism i tego typu filozofii. I to wszystko zbudowało pewną wizję, jak wygląda nasza Ziemia, po co my tu jesteśmy i kto nami tak naprawdę rządzi. Problem z Freixinetem jest jeszcze taki, przynajmniej w moim przypadku, nie wiem, jak jest to w języku polskim, niewiele książek Freixineta jest przetłumaczonych. On był dość płodnym pisarzem, sporo rzeczy napisał, natomiast większość z nich jest ciągle po hiszpańsku. Ja nie mam tego języka tak opanowanego, by móc to wszystko zrozumieć i myślę, że znamy jego teorię wyłącznie w ograniczonym zakresie. Jest na przykład w Stanach jedna książka pod tytułem „Wizjonerzy, mistycy i kontaktowcy”. Zresztą nawet z przedmową Keela na ten temat, ale tak naprawdę oprócz tego są tylko tu i ówdzie jakieś amatorskie tłumaczenia najrozmaitszych historii. Natomiast on to wszystko rozbudowywał i obawiam się, że trzeba by troszeczkę znać więcej, ażeby móc nie wkładać do jednej szufladki Freixineta. Dlatego, że jest on rzeczywiście myślicielem bardzo interesującym. Poruszał wiele historii, wiele przykładów.
Na przykład jedna z jego takich książek, bardzo niebezpiecznych, która tłumaczy, dlaczego jego postać nie jest aż tak popularna bądź jego filozofia nie jest tak popularyzowana, jakby nam się wydawało, ze względu na swoją atrakcyjność. Bo skoro Ford jest popularyzowany, John Ball jest popularyzowany, dlaczego jego teoria nie? Jedna z jego książek mówi o tym, w jaki sposób naród wybrany stał się tym, kim jest. Spotykając Jahwe, czyli tak naprawdę drapieżną istotę pozaziemską, która usiłowała znaleźć dojście do ludzi na Ziemi i wybrała sobie pewną grupę wśród tych ludzi, którą nazwała narodem wybranym, sprawiając, że w wyniku jakiegoś eksperymentu, którego my dziś nie znamy, ci ludzie stali się odporni na choroby. Bo jeżeli popatrzymy na to, co się dzieje w historii ludzkości, kiedy popatrzymy na czasy, kiedy Echnaton tworzy swój kult boga Atona, monoteistyczny, pierwszy na taką wielką skalę kult w spisanej historii naszej ludzkości. Następnie ci ludzie wychodzą z tego Egiptu i idą do Ziemi Obiecanej, stając się współczesnymi Żydami i tworząc jachwizm czy tego typu religię, czy filozofię, którą my dzisiaj nazywamy judaizmem. Okazuje się, że gdzieś tu już do czegoś doszło, bo tych ludzi nie ima się czarna ospa, nie imają się inne choroby, nie łapią grypy. Są po prostu na to wszystko odporni i jednocześnie mówią o tym, a właściwie ich liderzy mówią o tym, że mają jakiś tajemniczy kontakt z tajemniczą kosmiczną siłą, która nie chce nawet wyjawić swojego imienia. Ukrywa się pod najrozmaitszymi pseudonimami, gdzie można się z nią skontaktować tylko w pewnych okolicznościach i w bardzo specyficznych miejscach po to, ażeby uzyskać od niej wskazówki, co dalej. Na dodatek okazuje się, że ta istota, która za tym wszystkim stoi, która być może coś reprezentuje, bo oni sami nazywają ją w liczbie mnogiej, co wskazuje na to, że to nie jest tylko pojedyncza istota, że mówiąc o jej w liczbie mnogiej, być może popełniamy tutaj błąd logiczny.
Wszystkie razem z pewnej perspektywy są to eksperymenty psychologiczne. Mamy tutaj do czynienia z czymś bardzo interesującym, czego efektem są traumatyczne elementy tego wydarzenia zmieniające świadomość ludzką, zmieniające percepcję świata, zmieniające ludzi psychicznie, otwierające ją na jedne rzeczy, zamykające zupełnie na inne rzeczy. Pisze o tym Freixenet w książce, którą nigdy nie przetłumaczono na język angielski przynajmniej. Jest ona gdzieś w oryginale po hiszpańsku, trudna do zdobycia, jak zawsze. Tu widzę te źródła w początkach chrześcijaństwa, to, w jaki sposób ono się organizowało i tworzyło, zanim jeszcze na Ziemi pojawił się Chrystus i cała ta filozofia wokół niego stworzyła chrześcijaństwo, jakie mamy my dziś. Wcześniej funkcjonowało to w nieco innej formie. Był to judaizm w bardzo wielu odmianach. Jednym z nich był gnostycyzm, który przetrwał, zdaje się pierwsze 100 czy 200 lat po Chrystusie i został po prostu w sposób fizyczny wytępiony wręcz. Ci ludzie byli ścigani, chwytani i zabijani właśnie ze względu na to, że myśleli w taki, a nie inny sposób. Jeżeli traktowano ich w taki sposób, to znaczy, że ich myślTrafiała gdzieś, uderzała w jakąś mocno dźwięczącą strunę.
Być może jest tu wiele na rzeczy i być może kontynuacją tej myśli jest sam Freixedo. Podobnie wielu innych ludzi, którzy zajmują się dziś gnostycyzmem. Ich myśli, filozofia i próba zinterpretowania tego, o czym oni mówili. O tym bardzo dziwacznym kontakcie, jaki mamy z kimś, kto nie funkcjonuje w naszej przestrzeni. Jest nie z naszej planety, jest skądś innąd.
[01:43:54] - To znaczy uważasz Chris, że Freixedo jest gnostykiem?
[01:44:01] - Myślę, że jego myślenie na ten temat, jego filozofia pochodzi z gnostycyzmu.
[01:44:08] - Na pewno. Wyjaśnijmy może tym słuchaczom, którzy nie za bardzo orientują się, w czym rzecz. Otóż gnostycyzm oprócz istnienia istoty najwyższej mówił o, najprościej mówiąc, bogach pomniejszych, które były odpowiedzialne za konkretne sfery bytowania. Można to nazwać bóstwami przyporządkowanymi poszczególnym częściom planety, funkcjonowania natury i tak dalej. W ten sam sposób mówił o teorii nadistot Snerg Wiśniewski. Pamiętacie jak opowiadał o tym Marek Żelkowski mówiąc, że my na Ziemi możemy sobie istnieć nie będąc świadomymi. Tak jak kamień nie jest świadomy istnienia na przykład zwierząt, że nad nami jest jeszcze ktoś i tego kogoś nie dostrzegamy. To wszystko się łączy. Albo inaczej, w tym wszystkim przebiega wspólna nić, także dla filozofii Freixedo. Ale Chris, czy twoim zdaniem nie jest to zbyt skomplikowane?
Bo Freixedo próbując odpowiedzieć na pytanie, kim mogą być ci nieludzcy panowie Ziemi, asekurancko wychodzi z tej dyskusji, bo nagle mówi, że to mogą być wszyscy. Że giftów jest mnóstwo i unika tak naprawdę odpowiedzi na pytanie, kto to jest naprawdę.
[01:45:48] - Unika tej odpowiedzi, bo tak naprawdę nie wie. Może jedynie podejrzewać. I jako człowiek, który funkcjonował w pewnej religii, był jej częścią, zdaje się, że zrozumiał jej mechanizm i dostrzegł, że u jej źródeł niekoniecznie jest to, co ta religia proponuje, że jest. Dostrzegł zupełnie bardziej mroczny proces i dostrzegł siłę, która za nią stoi. Siłę, która być może nie pochodzi z Ziemi, a jest czymś w rodzaju próby jej kontrolowania poprzez nas ludzi. Poprzez kontrolowanie naszych reakcji, naszego zachowania, otwarcia się na pewne rzeczy i zamknięcia się na inne. I w tym sensie przeniknięcia do naszych umysłów i przejęcia naszej planety. W taki sposób przynajmniej ja to widzę. Jak mówię, jestem jedynie po tej jednej jedynej książce, którą ja znam. „Wizjonerzy, mistycy i kontaktowcy”.
Wiem, że to jest zaledwie czubek góry lodowej. Jest niewiele informacji na jej temat. Być może przydałoby się, żeby ktoś to dobrze opisał w mało znanym czasopiśmie „Nieznany Świat” czy czymś w tym rodzaju.
[01:47:14] - Był kiedyś artykuł o Freixedo w „Nieznanym Świecie”. Napisałem go. Co do książek Freixedo, najsłynniejsza jest „Ludzka firma” oczywiście. Ta książka, o której mówisz „Mistycy, wizjonerzy i kontaktowcy” jest poniekąd powtórzeniem tych argumentów. A co do innych książek jest ich mnóstwo, ale tak naprawdę duża część to jest powielenie informacji, które były gdzie indziej, jak się to często zdarza niestety niektórym autorom. Ale rzeczywiście Freixedo był bardzo płodnym pisarzem. No cóż, panowie. Freixedo poszukując odpowiedzi trafił do innych wymiarów. Twierdził, że nasza planeta jest niczym miasto. U góry są ptaki, na ulicach są ludzie i koty.
Pod ziemią są kanały, w kanałach są szczury. A co się dzieje, kiedy człowiek schodzi do kanału? Co sobie myśli taki szczur? To samo myślimy sobie my. Jesteśmy równie zaskoczeni, kiedy widzimy tych Ziemian wyższego rzędu. Panowie, powiedzmy jeszcze o kilku sprawach, zanim przejdziemy do następnego pytania. Ukazał się nowy „Nieznany Świat”, a w nim jak zwykle spora dawka ciekawych informacji. Numer grudniowy to bardzo interesujące artykuły, między innymi na temat zjaw kryzysowych, neurotoksyn. Jest co nieco o obcych, a także o kryptozoologii. Także wszystkim polecam.
Chciałbym też tutaj ze swojego miejsca podziękować za bardzo miły ufologiczny prezent, który otrzymałem nie tylko ja, ale też między innymi Damian Trela i Arek Gniazga od Sebastiana Woszczyka, znanego też jako Joszko. Świetnego grafika, ale też artysty. Otóż Sebastian podarował nam wykonane własnoręcznie figurki alienów. Bardzo interesujące. Dostaliśmy też pola urs od jego córki Lemki i za oba dzieła sztuki serdecznie dziękujemy. Także pozdrawiamy tutaj z anteny.I Radia Paranormalium Sebastiana Woszczyka i jego rodzinę. Zajrzyjcie na jego stronę joshko.com. Tam znajdziecie prace Sebastiana inspirowane tym, o czym mówimy często w naszych audycjach. A co się tam dzieje?
[01:49:40] - Przy okazji pozdrawiamy gorąco żonę naszego słuchacza Blom, która jest katowana przez niego audycjami z archiwum oraz naszymi debatami. Pozdrawiamy panią Blomową.
[01:49:55] - Niech się pani nie smuci. Na pewno nas słuchać. Jakoś to wynagrodzi. Kupi pani jutro Prince Pola albo coś takiego, a przy okazji zdobędzie pani trochę bardzo pożytecznej ufologicznej wiedzy, prawda, panowie?
[01:50:12] - Dokładnie tak.
[01:50:15] - Marku, a co tam dzieje się na czacie? Czy padają jakieś ciekawe pytania?
[01:50:20] - Zerknę za moment. Ja wszystko ci przesyłam drogą messengerową poza anteną.
[01:50:28] - Wiem. To był taki zabieg, żeby przedłużyć audycję.
[01:50:36] - Ale żeby mnie zaktywizować głosowo.
[01:50:38] - Tak, pytań jest sporo. Drodzy państwo, za jakieś pół godziny otworzymy naszą linię. Prosimy tych, którzy chcą się z nami podzielić swoimi wnioskami na temat tego, czy nasza planeta może być poletkiem do badań dla obcej rasy, o dzielenie się swoimi wnioskami. Przejdźmy do kolejnego pytania. A kolejne pytanie jest już troszkę mniej pozytywne. Na początku wspomniałem o majorze Kichole, który mówił, że obcy aktywowali się na Ziemi w 1947 roku w wyniku tego, że dowiedzieliśmy się, jak budować broń jądrową i mogliśmy zniszczyć siebie, ale przy okazji mogliśmy też zniszczyć na przykład ich bazy, o które się bardzo bali. Mówiłem też o tym, że obca rasa, nasi hipotetyczni panowie władający Ziemią w białych rękawiczkach, mogą tolerować ludzkość z jakiegoś powodu. Tych powodów może być kilka. Albo jesteśmy eksperymentem, albo po prostu nie jesteśmy dla nich jeszcze zagrożeniem. I teraz pytanie do panów, czy jeżeli bardziej się rozwiniemy, jeżeli ludzkość wejdzie na odpowiedni szczebel rozwoju i nagle zacznie dostrzegać to, co do tej pory było dla niej niewidoczne.
Jeżeli postawimy pierwszy krok w daleki kosmos, jeżeli zaczniemy badać te sfery rzeczywistości, które były do tej pory niepoznane, możemy wtedy naruszyć bardzo delikatną granicę, która oddziela nas od tych hipotetycznych panów, którzy do tej pory nas obserwowali. Czy waszym zdaniem to, że te istoty nas obserwują, może oznaczać również, że w jakiś sposób kontrolują nasz rozwój i nie chcą doprowadzić do tego, byśmy rozwinęli się w sposób zbyt gwałtowny albo żebyśmy doszli do jakiegoś wyższego poziomu? Weźmy chociażby jako przykład skalę Kardasiewa, która mówi o tym, że istnieją trzy poziomy, hipotetyczne oczywiście, poziomy rozwoju cywilizacji, a my ciągle tkwimy na poziomie zerowym. Straciłem wątek, bo tutaj cały czas dostaję jakieś powiadomienia. Co by było, gdybyśmy się zanadto rozwinęli? Czy możemy wtedy przeszkodzić w czymś naszym nieludzkim panom? I czy oni mogą w jakiś sposób kontrolować nasz rozwój, między innymi inicjując wojny hamujące postęp cywilizacyjny w znacznym stopniu? Chris?
[01:53:55] - Jeśli rozwój mierzyć tempem rozwoju technologii, to myślę, że nadal mogą być bardzo spokojni o to, że nie jesteśmy w stanie im podskoczyć ani niczym zagrozić. Jeśli brać pod uwagę to, że możemy się wyzwolić z tej farmy i stać się partnerem, to znów intuicja i logika podpowiada, że skoro ktoś kontroluje nas w taki, a nie inny sposób, to wyzwolenie się z tej farmy będzie wręcz iluzją. A właściwie nie jest możliwe do zrealizowania. Natomiast to, co jest przynajmniej dla mnie interesujące w tym, co dzieje się z rozwojem ludzkim, w jaki sposób następuje kontakt z jakąś inną siłą. Ten kontakt, który mieli Mojżesz, gnostycy, o którym mówiliśmy wcześniej, mieli faraonowie. Mają być może ludzie, którzy prowadzą doświadczenia w CERN-ie, dlatego że tam doświadczenia naruszają właściwość czasoprzestrzenną. I być może właśnie to jest jedynym sposobem, ażeby móc zorientować się i skontaktować się z tą siłą czy z tą istotą, która stoi poza tymi wszystkimi doświadczeniami, o których dzisiaj mówimy, jest właścicielem tej fermy albo dozorcą może tej fermy. I rzeczywiście wydaje mi się, że coś w tym jest i parę razy o tym wspominałem, że to, że człowiekPotrafił rozszczepić atom, doprowadził do eksplozji nuklearnej, prowadzi tego typu doświadczenia. To tylko nam się może wydawać, że być może stwarza to jakieś zagrożenie dla obcych, bo nagle pojawili się w takiej dużej, intensywnej ilości i mamy do czynienia z fenomenem na olbrzymią skalę, wręcz planetarną skalę. I dzieje się to właśnie dokładnie w tym momencie, kiedy te doświadczenia zaczynają być prowadzone.
I wówczas ta intensywność zaczyna wzrastać. Tyle że jeśli popatrzymy na naturę doświadczeń nuklearnych, to okaże się, że być może wcale nie chodzi o to, że broń nuklearna może być groźną bronią i zagrożeniem dla obcych. Raczej to, że rozszczepienie atomu powoduje również powstawanie szczelin w tej płaszczyźnie czasoprzestrzennej, co sprawia, że w naszą przestrzeń, nasze trzy wymiary może wlatywać i wylatywać masa najrozmaitszych mieszkańców tego naszego olbrzymiego wszechświata, który niekoniecznie jest tylko tym, co widzimy z teleskopów, które pozawieszane są jak bańki na choince w różnych częściach przestrzeni kosmicznej w tej chwili. Wydaje mi się, że tylko tak możemy mówić o tym, że coś możemy przypuszczać albo coś nam się może wydawać, że nasze marzenia o tym, że jesteśmy w stanie zdominować w jakiś sposób kosmos, wznieść się na jakiś wyższy poziom, gdzie staniemy się kosmicznymi partnerami dla kogoś, to jest mniej więcej to samo, co ostatnio czytałem, taką wiadomość, a dawno nie było nic w naszych audycjach na temat mrówek. Czytałem o najnowszej kolonii mrówek, jaką odkryto w Etiopii. Jak wiadomo, w Etiopii niezbyt bezpiecznie podróżować, więc teren jest nieznany. Odkryto tam za to olbrzymią cywilizację mrówek, być może największą cywilizację mrówek na świecie, dlatego że obejmuje ona kilka tysięcy hektarów. Okazuje się, że mrowiska są ze sobą połączone, co podpowiada nam, że mamy do czynienia z cywilizacją mrówek. Teraz wyobraźmy sobie, że te mrówki w takim razie doszły do wniosku, że skoro my już taką olbrzymią przestrzeń zasiedliłyśmy, to w takim razie możemy spróbować sprawić to, żeby ten człowiek czy to coś, co nas czasami rozdeptuje, przejeżdża, wytruwa czymś, my nie wiemy, co to jest, żeby było naszym partnerem. My tutaj spróbujemy go do tego zmusić, żeby ono było naszym partnerem.
I wydaje mi się, że nasza pozycja w tym przetargu z tą pozaziemską siłą jest właśnie podobna. Dlatego nie widzę tego w jakiejś określonej przyszłości, żebyśmy tymi partnerami się stali z jeszcze jednego powodu. Z tego powodu, że człowiek nagminnie, im więcej używa tej technologii i im bardziej jest logiczny, tym konkretny, tym zupełnie bardziej bezmyślnie podcina gałąź, na której sobie siedzi. Historia podpowiada, że wszystko skończy się tak, jak się kończyło zawsze. W końcu ta gałąź pęknie i runiemy w dół i będziemy się podnosić przez następne kilkaset, jak nie tysiące lat do poziomów, na którym już kiedyś tam byliśmy.
[01:58:53] - A czy twoim zdaniem, jeżeli ci hipotetyczni panowie albo nadzorcy istnieją, to oni raczej dbają o to, żebyśmy tej gałęzi nie podcinali? Bo w relacjach o uprowadzonych osobach często pojawia się taki zwrot. Może nie to, że się pojawia bardzo często, ale wyróżnia się i występuje też pod innymi formami. Chodzi o taki zwrot „ogrodnicy Ziemi”. Czy twoim zdaniem te istoty mogą skupiać się na tym, żebyśmy nie zrobili krzywdy planecie?
[01:59:29] - Gdyby tak było, to widzielibyśmy tą ingerencję, w jakiś sposób byśmy ją zarejestrowali. Natomiast my tego wcale nie widzimy. Widzimy tylko nieustanne kataklizmy, które przydarzają się tej naszej planecie. Przydarzały się na długo, zanim zaistniała ludzka cywilizacja i wraz z nią ciągle ona podlega jakimś nieustannym problemom. Przecież mamy ciągle do czynienia z meteorologią, której nie potrafimy opanować, z klęskami głodu albo urodzaju, z wojnami, które nas ciągle trapią, z coraz mocniejszą bronią, z zanieczyszczeniem środowiska, z masą najrozmaitszych rzeczy. I nie widzimy tej ingerencji ogrodników w żaden sposób, więc prawdopodobnie tak nie jest. Oni nie dbają o to, co się absolutnie z nami wydarzy. Natomiast takie wnioski mogą służyć zupełnie czemuś innemu, ponieważ jest to jakaś kontrola umysłu, jak zresztą wszystkich religii. I to buduje być może kolejną, następną nową religię opartą właśnie o jakieś transcendentne bóstwo ufologiczne tym razem, czyli znowu pozaziemskie, które gdzieś tam istnieje, na nas spogląda i daje nam dobre rady, wysyła nam kosmiczne sygnały, że trzeba działać w ten sposób, a nie inny. Poucza nas.
Nagle pojawi się jakiś nieziemski nauczyciel nie z tej Ziemi, który powie nam, jak trzeba żyć, żeby było lepiej. Czyli będzie w zasadzie tak samo. Tak że wydaje się, że tego typu historie są taką kontrolą umysłu, próbą stworzenia jakiejś propagandy na ten temat, że ktoś jest, czuwa nad nami i zadba o to, żeby się tej Ziemi nic nie stało. A przecież wiemy z historii, że parę razy coś mu tam nie poszło za bardzo, bo za bardzo nie dbał. Co się stało z dinozaurami? Mamy do czynienia przynajmniej z pięcioma, sześcioma wielkimi wyginięciami wszystkiego, co było na Ziemi, a rasa ludzka temu podlega praktycznie nieustannie. Na dodatek teraz ciągle mamy jeszcze do czynienia z innymi elementami, które są dla nas jako ludzkość nowe.Z jednej strony jest coś, co my nazywamy globalnym ociepleniem, a może być czymś zupełnie odwrotnym, jak globalne oziębienie raczej i mała epoka lodowcowa, która pojawia się cyklicznie w tym mniej więcej czasie i momencie. Do tego dochodzi jeszcze osłabienie pola magnetycznego Ziemi, a więc promieniowanie kosmiczne staje się dla nas o wiele bardziej zabójcze. I kto wie, coraz więcej wskazówek mówi, że może dojść do przebiegunowania, dlatego że każdego dnia biegun północny przesuwa się o nieco ponad kilometr w inne miejsce. Gdyby o nas tak bardzo dbali, to przynajmniej zadbaliby o tę planetę, żeby ją ustabilizować.
Ona ciągle jest bardzo niestabilna. Wulkany, trzęsienia ziemi, ciągłe nieustanne kryzysy naturalne, tsunami i inne rzeczy. I tu nagle ingerencji UFO nie ma w żaden sposób, więc nie widzę tutaj możliwości, żeby był ktoś rzeczywiście w kosmosie, ten pan nasz, który by o nas zadbał i sprawił, że poczujemy się bezpiecznie. Ciągle nieustannie walczymy o życie, o przetrwanie. Szkoła przetrwania to jest coś, co trwa nieustannie, więc chyba tej ingerencji tych panów nie ma, bo byśmy mieli to życie o wiele bardziej komfortowe i o wiele bardziej prostsze. Zwłaszcza że kiedy popatrzymy na takie planety jak na przykład Mars, na którym dziś nie ma życia, jest planetą jałową, ale wydaje się, że gdyby ją ożywić, zterraformizować, wówczas Mars byłby planetą niezwykle stabilną. Chociażby nie ma czegoś takiego jak płyty tektoniczne, które nieustannie trą o siebie i są przyczyną wielu nieszczęść. W przypadku Ziemi chyba to za bardzo nie działa. Dziękuję.
[02:03:38] - Pod warunkiem, że oni się nami interesują. Jedna z teorii odnośnie tych nieludzkich panów Ziemi mówi o tym, że te istoty rzeczywiście są w pewnym sensie w posiadaniu naszej planety. Mieszkają tu sobie w bazach i traktują nas jako taką swoistą planetę ucieczki. Jeżeli coś złego stanie się z ich macierzystą planetą, to w pewnym momencie w przyszłości sobie tutaj zamieszkają. Tak myślano do pewnego okresu. Ziemia może być cenna nie z powodu swoich surowców, nie z powodu bogactw, ale z powodu tego, że nadaje się do życia i przez długi czas będzie się nadawała. Dlatego też jakiejś cywilizacji mogło przyjść do głowy, że kiedyś się tutaj przeprowadzi. Nie przeszkadza jej to, że tutaj już ktoś mieszka. Pozwolą temu komuś się, kolokwialnie mówiąc, wytłuc, ingerując raz na jakiś czas i podjudzając zantagonizowane grupy do walki. Oni tymczasem sobie siedzą i spokojnie obserwują, aż człowiek osłabi się na tyle, że pewnego dnia zniknie.
To jedna z teorii. Marku, skoro zupełnie mówiąc hipotetycznie jakaś cywilizacja wymyśliłaby sobie taki przebiegły plan, to czy Ziemia rzeczywiście jest aż tak rzadkim typem planety, aż tak cudownym światem, że coś takiego byłoby potrzebne? Jakie są szanse na to, że w przestrzeni rozwinęły się inne podobne planety, na które tacy obcy mogliby się przeprowadzić ze swojego zużytego, rozpadającego się świata?
[02:05:36] - Bardzo duże szanse są na to, że takich planet jak Ziemia jest mnóstwo tylko w naszej galaktyce. Obecna nasza wiedza jak najbardziej przemawia za tym, że Ziemia wcale nie jest wyjątkowa. Nie musi być wyjątkowa. Najnowsze obserwacje dają nam pogląd, że takich planet jak Ziemia w Drodze Mlecznej może być od 15 do 30 miliardów, a więc jest to ogromna liczba. Trudno sobie w ogóle to wyobrazić. Trzeba zaznaczyć to, że jesteśmy dopiero na samym starcie, na samym początku możliwości obserwacji odkrywania innych planet, bo pierwsze planety zostały odkryte dopiero na początku lat 90. To się rozwijało, rozwijały się techniki. Coraz więcej tych planet zostawało odkrytych. Jednak to nadal były planety, które nie były ziemiopodobne. Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy wystrzelono teleskop kosmiczny Keplera stworzony właśnie żeby szukać planet pozasłonecznych.
On już miał możliwość szukania planet o wielkości Ziemi, a więc planet skalistych i planet, które są w takich odległościach od swojej macierzystej gwiazdy, gdzie może być życie, gdzie są warunki zbliżone do tych, co u nas. Takich planet jest mnóstwo.Może być jej znacznie więcej niż te nasze obecne obliczenia, bo jesteśmy dopiero na starcie. Co za tym idzie, wydaje się to bardzo logiczne, że innych cywilizacji też jest bardzo dużo. Więc nie ma potrzeby, aby obcy mieli nas w jakiś sposób podbić, żeby uciekając ze swojej martwej planety, musieli się tutaj osiedlić. Takich planet jak Ziemia jest mnóstwo i niekoniecznie na nich muszą być cywilizacje. Mogą być po prostu puste, ale warunki na nich są całkiem sprzyjające do osiedlenia się i mogą być tam proste formy życia. A wracając do pytania odnośnie tego, czy zbliżyliśmy się poprzez rozszczepienie atomu do możliwości zagrożenia obcym w jakiś sposób, do wejścia na wyższy poziom. To jak najbardziej był przełom. Ale tak jak Chris mówił, nie wydaje mi się, żeby to w jakiś sposób mogło zagrażać obcej cywilizacji, która nas obserwuje. Wydaje mi się i tak to wynika z historii, że faktycznie to było przełomowe zdarzenie.
Chodzi mi teraz o historię ufologii, bo faktycznie od tamtej pory zaczęła się fala obserwacji obiektów. Ale tak jak mówiłem, mogło to być na zasadzie takiej, że nasz gatunek nauczył się nowej sztuczki. Jak przytaczałem wcześniej przykład cyrku. Zwierzątka na Ziemi, eksperyment, nauczyli się nowej sztuczki i to przyciągnęło uwagę innych, którzy chcieli tą sztuczkę zobaczyć. I być może jakieś wnioski co do swoich eksperymentów zawrać, w swoich eksperymentach coś pozmieniać. Ale nie jest to dla mnie prawdopodobne, żeby to w jakiś sposób mogło zagrażać naszym władcom. I chyba już więcej nie wiem, co powiedzieć na ten temat. Troszeczkę zgubiłem wątek. Ale jeżeli chodzi o te planety, to przy naszej obecnej wiedzy już wiemy, że Ziemia nie jest wyjątkowa w kosmosie. Nadal teoretycznie jest wyjątkowa, bo tylko wiemy, że na Ziemi jest życie.
Pod tym względem teoretycznie nadal jest wyjątkowa, ale z punktu widzenia matematycznego, fizycznego, tych innych Ziem jest mnóstwo w naszej galaktyce.
[02:11:47] - Rzeczywiście, gdyby żył Zecharia Sitchin i gdyby siedział z nami dzisiaj na debacie ufologicznej, choć pewnie by nie siedział, bo on nie umiał polskiego, to by powiedział, że skoro oni są tutaj od dawna i przylecieli tutaj jako Anunnaki, to cały czas mogą uważać Ziemię jako coś swojego i coś dla nich będącego miłym kąskiem w porównaniu z ich obrzydliwie zimnym i ciemnym Nibiru. Oczywiście troszeczkę żartuję w tej wypowiedzi, bo możliwości związane z tym, żeby jakaś obca cywilizacja przetrwała na planecie, która znajduje się za Plutonem albo jeszcze bliżej, są w zasadzie zerowe. Według naszej wiedzy. Chyba że czegoś nie wiemy. Drodzy państwo, dzisiaj rozmawiamy o takim temacie, ale też dzisiejsza audycja jest szczególna z jednego powodu. Otóż ponieważ przeszliśmy na Hangouta googlowego, bo Skype nam sprawiał problemy, to możemy patrzeć dzisiaj na siebie na kamerkach. I na przykład widzę, że Chris teraz ubrał się chyba w strój kardynała. Co to jest, Chris?
[02:13:03] - To jest różowy kocyk Moldera.
[02:13:07] - Aha. W oksa?
[02:13:09] - Śnieg zaczął padać. Nie, mojego kota.
[02:13:13] - Gdzie zaczął śnieg padać?
[02:13:14] - Śnieg padać zaczął za oknem, więc od razu mi się trochę chłodniej zrobiło. Zobaczyłem, że Mulder przegapił swój kocyk, więc przejąłem.
[02:13:21] - Masz go gdzieś tam pod ręką?
[02:13:23] - Moldera nie, bo śpi w innej części.
[02:13:30] - Obudź go i powiedz: „Dyrektor Skinner dzwoni i chce, żeby go pokazał”.
[02:13:38] - Mulder jest nieprzytomny, nażarł się i jest szczęśliwy.
[02:13:42] - Tak jak mój Bocek. Pewnie też słucha „Debaty paranormalnej” teraz, bo dzisiaj rano zobaczyłem, że w swoim legowisku ma głośnik. Nie wiem, skąd go wziął, ale go skądś wytargał z garażu.Boczek, jeżeli mnie słuchasz, pozdrawiam cię.
[02:13:59] - Ja się budzę i mam siedem, osiem, czasami więcej myszek. Plastikowych oczywiście, zabawkowych, które Mulder znosi przez całą noc. Ja się w tym budzę. Myślę sobie: to jeszcze chyba nie jest delirium, bo mogę je złapać wszystkie.
[02:14:18] - Kiedyś miałem kota i przyniósł mi mysisko wielkie. Oczywiście w prezencie, całkiem świeże jeszcze było. Położył je na schodach do domu. Drzwi były otwarte i sobie usiadł ten kot. Ładnie się zaprezentował, że przyniósł panu myszeczkę, a ta mysz się nagle obudziła. To była nornica. To było wielkie. Obudziła się. I czmych! I do tego domu.
Boże, jakiego miałem stracha wtedy, że mi kapę podciągnie.
[02:14:50] - À propos Muldera, to ja podejrzewam, bo on rośnie w takim tempie geometrycznym. Nie wiem, kiedy to się zatrzyma. Podejrzewam, ponieważ to jest dachowiec, może ktoś go źle zinterpretował i to jest jakiś żbik albo jakieś inne drapieżne zwierzę.
[02:15:06] - Powiem ci, że jak będę widział jego ogon tutaj koło Częstochowy, a głowa będzie w Nowej Dębie, to coś źle się dzieje .
[02:15:16] - Wtedy zapytam cię, co zażywasz .
[02:15:24] - Nie będę reklamował.
[02:15:27] - Ja też nie, ale tu do was, panowie, zareklamuję, że tutaj jestem w klimatach ojczystych.
[02:15:33] - Marek też nam przed chwilą pokazywał swojego kota oczywiście . Na kamerce. Bardzo przyjemny.
[02:15:45] - Czarny kot magiczny.
[02:15:49] - Ivellios nam tylko się nie chce objawić dzisiaj, ale to już inna sprawa. Dobrze.
[02:15:56] - Ivellios się nie objawi, bo mi chyba kamerka siadła. Nie mam sterowników z kamerki.
[02:16:00] - Ivellios to człowiek. Wszyscy wiedzą, że on jest przecież-
[02:16:05] - Ja się chyba nie objawię, bo niestety nie mam sterowników od kamerki w tablecie. Spróbuję na laptopie na tym drugim koncie.
[02:16:13] - Chcecie sobie ściągnąć chomika?
[02:16:17] - W całości. Do domu.
[02:16:22] - Wpisując odpowiedni adres. A wiecie co? Ostatnio widziałem, że jest wrzucona debata o tych okaleczeniach i nagle, przepraszam za to powiem, Marku. Nie obraziście. Tam ktoś napisał: „Nie wiem, czy wy też macie takie odczucie, ale mnie się zdaje, że prowadzący gada jak syntezator”. A jakaś kobitka napisała: „Przecież to Ivellios”. Jakby to było wszystko jasne. O, jesteś!
[02:16:49] - No proszę. Rzeczywiście, syntezator.
[02:16:55] - Chomik. Żartuję. Przejdźmy do poważnych rzeczy.
[02:17:03] - A ja myślałem, że my rozmawiamy na temat poważnych rzeczy teraz.
[02:17:07] - O kocie długości kilku tysięcy kilometrów?
[02:17:12] - Wracając do tych poważnych rzeczy, czas zadać kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań.
[02:17:18] - Już się zaczyna.
[02:17:19] - Zaczyna się. Panowie, o ile Freisedo zdaje się mówić o obcych jako o duchowych pasożytach, według znacznie bardziej popularnej teorii, której zwolennikiem jest między innymi doktor Jacobs, obca rasa eksperymentuje na specjalnie wyselekcjonowanej grupie ludzi w celu powołania do życia nowej rasy hybryd, które być może zasiedli Ziemię w bliżej nieokreślonym czasie. Może pierwszego o odniesienie się do tego pytania, do tej kwestii, poprosimy Piotra Cielebiasia. Piotrze?
[02:17:50] - Już jest zemsta za to, że powiedziałeś, że to syntezator.
[02:17:53] - Tak. A teraz widzę w ogóle, że Ivellios na kamerce ma taką jakby brodę. To jest mikrofon. Myślałem, że takie brody zapuścił.
[02:18:02] - To jest pop killer.
[02:18:06] - Dobra, przechodząc do zupełnie poważnych rzeczy. Tutaj już kierujemy się bardziej z dywagacji ku czemuś, co jest podparte jakimiś relacjami. A chodzi mi o te historie, które pochodzą od osób rzekomo uprowadzonych. Mówię „rzekomo”, bo ciągle nie wiemy, co naprawdę dzieje się z ludźmi, którzy byli świadkami abdukcji. Czy oni zostali porwani realnie, czy też padli ofiarą czegoś, co rozgrywa się w świecie tylko powiedzmy pół rzeczywistym. Ale Jacobs jako jedna z kilku osób podkreśla taki negatywny nieco wątek uprowadzeń. On twierdzi wprost, że istnieje obca rasa i są to szaracy, którzy przeprowadzając pewne eksperymenty na ludziach, eksperymenty genetyczne mają na celu stworzenie nowej rasy, która to rasa w bardzo nieodległej przyszłości przejmie panowanie nad Ziemią. Jacobs twierdzi, że te istoty, które już są na przykład pół kosmitami, są introdukowane do ludzkiej populacji. Powoli jako zupełnie nowa rasa będą przejmować kontrolę nad ludzkością. Tutaj już nam się wyjawia bardzo konkretna ufologiczna twarz tych może nie to że panów Ziemi, ale tych istot, które potencjalnie mogą, według oczywiście takiego ufologicznego folkloru, bo ja nie jestem zwolennikiem tej hipotezy, mogą w jakiś sposób kontrolować ludzkość.
Mogą być inżynierami, które przeprowadzają eksperyment, którego skali nie rozumiemy i nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić jej.W czym problem? Otóż Jacobs przedstawia rzeczywiście bardzo ponury obraz tego, że jakaś obca rasa eksperymentuje, że nas zastąpią wkrótce nowe istoty. Takie mam zdanie, nie wiem, co Kris powiesz na to, bo na pewno Jacobs jest postacią w Ameryce lepiej znaną, że on się porusza tylko na pewnym odcinku osób uprowadzonych. Ta przestrzeń tych relacji jest tak wielka, że można sobie z niej wyciągnąć kilka historii i stworzyć hipotezę, która będzie pasowała danemu autorowi. Ale z drugiej strony, jeżeli sami przeanalizujemy literaturę, chociażby Maca, czy Carly Turner, zobaczymy, że dzieje się coś dziwnego, że te relacje rzeczywiście w pewnym stopniu mogą pokrywać się z tym, co Jacobs mówi. Nie chodzi mi o to, że ma rację, ale potencjalnie mógł trafić na pewien trop. A ten trop ma na imię: jacyś obcy inżynierowie, którzy rzeczywiście sterują rozwojem naszego gatunku. Czy rzeczywiście mogą to robić? Czy znajdziemy na to jakieś dowody? Czy w naszym kodzie genetycznym może być zapisana taka wiadomość od obcych?
Naukowcy mówią, że jest to raczej niewykrywalne po tylu latach. Gdyby oni nas stworzyli, po tylu latach byłoby to po prostu już niewidoczne i niewykrywalne w związku z licznymi mutacjami, które do tej pory się pojawiły. Z drugiej strony mamy przecież relacje osób takich jak Peter Khoury, słynna osoba uprowadzona, słynny świadek spotkań z UFO z Australii, który twierdził, że on wręcz spotkał takie istoty. Przecież swego czasu był jedną z tych postaci, które twierdziły, że dostarczyły nawet namacalnych dowodów na istnienie takich hybryd, gdyż jedna z nich miała zostawić włos w jego pokoju. To wszystko bardzo skomplikowane i trudne do oceny. Ale Kris, jak ty podchodzisz do tych rewelacji Jacobsa? Czy to jest budowanie teorii spiskowej na zjawisku, którego nie znamy i nie rozumiemy, czy może coś jednak jest na rzeczy?
[02:22:31] - Myślę, że to jest tak samo dobra teoria, jak wszystkie te, które dzisiaj omawiamy, bo udowodnić jest ją tak samo trudno wyłącznie na gruncie teoretycznym. Chociaż w przypadku tworzenia się hybryd istnieje jeszcze szansa, że możemy znaleźć jakieś powiązanie w tym, co się dzieje w ludzkim organizmie. Przede wszystkim ostatnie lata to jest niesamowity, zdumiewający rozwój genetyki. Wiemy znacznie więcej o naszym kodzie genetycznym, niż wiedzieliśmy na ten temat kiedykolwiek. Informacje, jakie z tego wyciągamy, przynajmniej wnioski raczej, bo informacje ciągle są zakodowane w tym kodzie genetycznym naszym, jakie wyciągamy na podstawie tej obserwacji, wskazują, że ktoś być może w tym kodzie manipulował, dlatego że duża jego część jest kompletnie przez nas nieużywana. Jest część kodu genetycznego, która jest po prostu genetycznym błędem. Ona ciągle istnieje, tak jakby ktoś zostawił jakieś resztki, ciągle czymś manipulował, coś chciał dokonać, coś chciał zrobić. I to jest właśnie bardzo niepokojące. Z drugiej strony, jeżeli porównamy to do takiej obsesji, jaką ma człowiek na przestrzeni tysiącleci, obsesji czystości krwi, znów nas to zastanowi, że czystość krwi oznacza pewną selekcję. Selekcjonowana jest jedna grupa ponad inne, jest w swojej najczystszej formie.
Mam tu na myśli przede wszystkim władców, gdzie dynastie bardzo dbały o to, ażeby wyłącznie krzyżować się z pewną grupą, dziś nazwalibyśmy genetyczną, wówczas grupą błękitnej krwi. Nawet kolorem sobie ją odróżnili, tą swoją grupę krwi. Pokazuje to właśnie pewien taki trend. I teraz jest Jacobs, który mówi o tym, że istnieje pewien kosmiczny trend. Chciałem powiedzieć kosmiczny trend, a jest to raczej pewne niepokojące zjawisko, że ci, którzy kontrolują tu w jakiś sposób nasze życie na Ziemi, nie tylko przyglądają nam się, nie tylko uprawiają te swoje poletko, nie tylko dokonują tych okaleczeń bądź zbierają jakieś inne trofea na tej Ziemi, ale jeszcze dokonują czegoś o wiele bardziej skomplikowanego i o wiele bardziej mrocznego. Dokonują krzyżówek pomiędzy nami, pomiędzy ludźmi a najrozmaitszymi kosmicznymi rasami. I ten element, ten wątek nie jest jakimś pomysłem, który sobie Jacobs wymyślił i jest on oryginalnym twórcą takiej idei, tylko powtarza się coś takiego w bardzo wielu teoriach na ten temat. Mamy tysiące ludzi, którzy pamiętają bądź mają w pamięci swoje doświadczenie z tego, że zostali porwani przez jakąś pozaziemską siłę, że zostały dokonane jakieś manipulacje w ich organizmie, jakieś doświadczenia, coś im wmontowano bądź coś wymontowano, coś się wydarzyło. Właśnie Jacobs stara się to połączyć w jedną całość. I on mówi o tym, że nasz sens bycia na Ziemi nie jest tylko poletkiem do końca takim uprawnym, że żyjemy sobie tak, jak żyjemy i rozwijamy się i nikt nam w tym za bardzo nie przeszkadza, ale że jesteśmy w jakimś bardzo określonym celu i tym określonym celem jest stworzenie hybrydy pomiędzy...
człowiekiem a istotą pozaziemską. Być może nawet nie do końca w celu opanowania Ziemi, choć Jacobs o tym mówi, że jeszcze trochę, a hybrydy, które będą miały przewagę nad nami w każdym momencie i w każdym stopniu, po prostu tę Ziemię opanują. Ale na przykład takie poletko może stworzyć podstawę do tego, aby móc opanować inne planety we wszechświecie, które są podobne do naszej. Planety, gdzie istnieje taka atmosfera jak nasza, pole elektromagnetyczne i wszystko to, co my nazywamy dzisiaj egzoplanetami, jakie odnajdujemy w kosmosie. Wiemy, że ich jest bardzo wiele. Z jakichś powodów te istoty pozaziemskie mają duży kłopot z tymi planetami, ażeby do nich dotrzeć bądź opanować je, osiedlić się na nich. Z różnych źródeł, gdzie widzimy jakąkolwiek ingerencję z kosmosu, za każdym razem widzimy ukryty problem, jaki mają pozaziemscy, ażeby móc wejść na planetę, móc ją posiąść. Dlatego potrzebny im jest jakiś pomost. Kiedy mówimy o hybrydach Jacobsa i o całej zmianie, jaka następuje na naszych oczach i ma nastąpić w taki sposób wręcz niezauważalny. Powoli hybrydy mają wyprzeć resztę ludzkości i zająć nasze miejsce.
Dzisiaj wspominałem o Neandertalczykach, którzy zniknęli w zagadkowy sposób. Nikt nie wie, w jaki sposób dokonana została ta hekatomba Neandertalczyków. Nikt ich nie ścigał, nikt ich nie wybijał w pień. Nie ma żadnych śladów. Ta ich cywilizacja, która jest znacznie starsza od naszej Homo sapiens, mieli znacznie więcej czasu na przystosowanie się do warunków ziemskich i rzeczywiście doskonale się przystosowali. Jednocześnie ich mózg miał większą pojemność niż nasz i z jakichś powodów wygląda na to, że ktoś z nich zrezygnował, że ten eksperyment poszedł w jakiś ślepy zaułek. Jednocześnie coraz więcej wiemy o ich życiu duchowym. Grzebali swoich zmarłych. Prawdopodobnie ich życie oparte na metafizyce było o wiele bardziej bogate, niż nam się wydaje i być może powstało coś, co pozwoliło im być odpornym na ten wpływ, jaki na to nasze poletko ziemskie chce mieć ewentualny nasz właściciel gdzieś w innym świecie czy w innym wymiarze, który nas uprawia i dlatego postanowił wymienić Neandertalczyków na hybrydę, którą dziś nazywamy Homo sapiens. Po drodze był człowiek z Cro-Magnon, coś bardziej zbliżonego do Neandertalczyków i nas, pewien rodzaj pomostu, przynajmniej w jakimś sensie.
Widzimy oczywiście też w kodzie genetycznym, że istnieją jakieś wspólne elementy między nami i Neandertalczykami. Myśląc o hipotezie Jacobsa, widzę to w taki sposób, że ktoś coś tutaj doskonali, coś tutaj tworzy i buduje. Być może na tej zasadzie Jacobs ma w pewnym sensie rację, zauważa interesujące zjawisko, że coś się takiego dzieje. Jego największym przyjacielem, to jest już starszy pan żyjący obecnie w Filadelfii, był Budd Hopkins, który zrobił bardzo dużo na polu badania tych wszystkich zjawisk uprowadzeń, porwań, abdukcji przez UFO. Między innymi całą schedę po Buddzie Hopkinsie przejął Jacobs i to właśnie na tej podstawie, widząc olbrzymią skalę tego zjawiska, trudno mu było dojść do innych wniosków. Jeżeli abdukcja istnieje w tak szerokiej formie, dzieje się tak często, tych przypadków jest tak wiele i mamy do czynienia z olbrzymią armią ludzi, którzy w którymś momencie swojego życia nieoczekiwanie dla nich samych mieli kontakt z jakąś inną siłą, to pokazuje, że musi to być podporządkowane skomplikowanemu planowi. Być może ten plan wcale nie jest przyjazny dla nas i dlatego Jacobs dochodzi do takich wniosków. Oczywiście zarzuca mu się wiele. Przede wszystkim jedną z jego podstawowych metod poznawczych jest hipnoza, która dziś straciła niezwykłą siłę i atrakcyjność, w jaką wprowadziła ją psychologia, która używa hipnozy do celów terapeutycznych. Dziś okazuje się, że człowiek jest o wiele bardziej skomplikowany i nawet w stanie hipnozy jest taka możliwość, że informacje, jakie uzyskujemy w tym stanie, niekoniecznie muszą być powiązane z prawdą, że umysł ludzki jest na tyle skomplikowany i na tyle ma wiele najrozmaitszych zwojów, które tworzą wręcz równoległe sposoby myślenia, że może kogoś takiego, kto przesłuchuje drugą osobę w stanie hipnozy, po prostu oszukać, stworzyć dla niego coś, co oczekuje, a niekoniecznie musi to mieć związek z prawdą.
Dlatego ta metoda, która jest używana przez Jacobsa na ogromną skalę, być może nie jest najlepszą metodą i najlepszym narzędziem do poznania. Niemniej jednak na podstawie tej metody zbudował on swoją teorię. Jest to teoria naukowa. To, co mnie w niej niepokoi, to fakt, że budując swoją teorię na bazie nauki, używając instrumentów naukowych i używając sposobu i logiki naukowej, publikując nawet swoje artykuły w pismach naukowych, Jacobs nigdy nie doczekał się odpowiedzi ze strony nauki. Po prostu jest ignorowany przez naukowców.To z kolei mnie podpowiada, że być może jest coś rzeczywiście na rzeczy w jego teorii i ma ona jakiś sens i ma jakieś znaczenie. Dlatego, że jeśli przeszedł przez to gęste sito i był w stanie opublikować, oznacza to, że jego metodologia jest akceptowalna przez naukę. A jeżeli jest akceptowalna, wówczas chciałoby się otrzymać jakąś solidną krytykę. Tymczasem naukowcy starają się nie tyle włożyć głowy w piasek, co zignorować go i po prostu zapomnieć jako wstydliwą część nauki, która ma swoje różne elementy, których nie w sposób jest wytłumaczyć na gruncie tejże nauki w taki sposób, aby jej samej przed sobą nie skompromitować. Dlatego jest ignorowany, co podpowiada znowu, że jest być może dużo sensu w tej historii. Promotorką sposobu patrzenia na świat, abdukcje i tworzenie hybryd jest Barbara Lamb.
Jest ona terapeutą. Była związana ze środowiskiem medycznym przez niemalże całe swoje życie. Dziś nieco odleciała w stronę New Age, ale jej doświadczenia i jej wiedza oparta jest również na setkach hipnoz i regresji hipnotycznych, które przeprowadziła z ludźmi, którzy mieli do czynienia z nieznaną pozaziemską siłą. Byli porwani, przeprowadzano na nich eksperymenty. W ich mniemaniu byli na pokładzie pojazdu kosmicznego, gdzie widzieli olbrzymie zbiorniki z jakimś płynem fizjologicznym, gdzie na własne oczy rzekomo mieli widzieć hybrydy gotowe do tego, aby osiedlić się gdzieś w jakimś innym miejscu, na przykład na Ziemi. Ona z kolei mówi o tym, że to, co powoduje, że tego typu abdukcje przeprowadzane są tak często i tak regularnie, jest to, że hybrydom brakuje emocjonalnego elementu, który jest charakterystyczny dla ludzi. Nawet dziecko, które powstaje w gigantycznym słoiku z płynem fizjologicznym, kiedy jest już gotowe do pobrania i wyjęcia z tego zbiornika, czyli do narodzin sztucznych, potrzebuje matki i jej instynktu, jej emocji do tego, aby obudzić w nim wszystko to, co jest potrzebne do funkcjonowania w naszym środowisku i w naszym społeczeństwie, żeby nie stać się automatem, albo nie być po prostu zwierzęciem, które reaguje wyłącznie na instynkt. Także są to interesujące historie. Sprawdzić ich nie sposób. Jacobs ma co najmniej 30 lat pracy za sobą nad hybrydami.
Doskonali ją w miarę upływu czasu. Jest już człowiekiem w bardzo podeszłym wieku. Myślę, że jego teoria, jakkolwiek byłaby krytykowana, ma dużo sensu i myślę, że znajdzie się jakiś kontynuator tego stylu i sposobu patrzenia na to, co rozwija się w kontaktach pomiędzy nami a tą nieznaną siłą, że znajdzie się ktoś taki jak on sam, który przejął wiedzę po Budzie Hopkinsie. Dziękuję.
[02:35:45] - Teraz jeszcze oddajmy głos Markowi Marcinkowskiemu i za chwilę otworzymy naszą linię dla słuchaczy. Marku?
[02:35:53] - Tak jak Chris wspomniał, ta teoria, ten pomysł jest równie prawdopodobny jak wszystkie inne, które tutaj omawiamy. Chyba niewiele mogę na ten temat powiedzieć. Chris dosyć mocno wyczerpał w moim mniemaniu tę kwestię. Hybrydy jak najbardziej. Jest to możliwe, ale czy faktycznie to się dzieje? Jeżeli to jest część eksperymentu, to jak najbardziej może tak być. Hybrydy mogą być potrzebne do realizacji być może jakichś innych eksperymentów na innych planetach, być może współpracy z jakąś inną rasą bądź może w ramach tej jednej rasy hybryda jest potrzebna gdzieś, żeby urozmaicić eksperyment na innej planecie, wprowadzając jakiś czynnik dodatkowy. Kto to wie? To jest naprawdę bardzo otwarty temat. Równie możliwe może być to, że te hybrydy mają upgrade'ować eksperyment tutaj na Ziemi.
A więc tak jak mówi Jacobs, mają osiedlić się tutaj po nas, zamiast nas. Być może my jako ludzie nie dajemy satysfakcjonujących wyników w eksperymencie i potrzebny jest dodatkowy kop w postaci hybryd, które będą kontynuować dany eksperyment i na inny poziom ten eksperyment wniosą.Kto to wie? Tego się nie dowiemy. Te koncepcje są wszystkie równie możliwe i jak najbardziej hybrydy mogą mieć wieloraki cel. A dlaczego niektórzy ludzie są wybierani do takich kontaktów? Jesteśmy nadal na początku poznawania genetyki i poznawania ludzkiego ciała w stopniu bardzo podstawowym, na poziomie genów. Nie wiemy, jaki czynnik, jaka nasza cząstka jest na tyle wyjątkowa, która mogłaby zainteresować tych obcych do stworzenia hybrydy. Nawet znana część, która wydaje nam się w jakiś sposób niewyjątkowa, zwyczajna, może być wyjątkowa dla tych obcych, więc tutaj możliwości jest bardzo dużo. Te hybrydy jak najbardziej mogą być stworzone. Cel ich różnoraki.
Wydaje się, że skoro jest to na bazie albo w połączeniu z nami, biorąc cały czas pod uwagę, że jesteśmy częścią eksperymentu, to te hybrydy nadal wydaje się, że będą tą częścią eksperymentu w jakiś sposób albo tu na Ziemi, albo na innej planecie. Trudno mi tutaj wnieść coś nowego do kwestii hybryd.
[02:40:02] - Ja bym jeszcze chciał dwa słowa dodać, bo być może, kto wie, bo my cały czas przedstawiamy to nasze ziemskie poletko jako coś, co jest pod przemożnym wpływem ewentualnie jakiejś obcej siły i że tak naprawdę my niewiele możemy, ale to nie znaczy, że nie musimy próbować. Na przykład na polu genetyki, która rozwija się nieprawdopodobnie w ostatnich latach, w ostatnim dwudziestoleciu, zwłaszcza kiedy stworzono cały ten genetyczny, jak to tutaj mówią, makeup i stworzono cały model praktycznie. Zaczynają być kolekcjonowane dane genetyczne całej populacji ludzkiej. Można się zastanowić, w jakim jest to celu stworzone. Po co komuś jest taki katalog genetyczny naszej ludzkiej populacji? A zbiera go intensywnie. Bazy danych wręcz pukną. Są specjalne firmy, laboratoria, które zajmują się tylko i wyłącznie zbieraniem tych genetycznych danych. Ponieważ skąd jesteśmy i w jaki sposób się pojawiliśmy? We wszystkich historiach o naszym początku czytamy o jednym: o tym, że ktoś stworzył nas na swój obraz i podobieństwo, a więc zostawił nam jakiś kawałek tego swojego własnego kodu genetycznego jako coś, co jest jego częścią.
Być może przeszukiwanie i tworzenie tych baz danych różnych genetycznych kodów rozmaitych ludzi jest poszukiwaniem tak zwanej boskiej cząstki po to, żeby móc na bazie tego odtworzyć kogoś, z kim mamy do czynienia. Kogoś, kto powiedział nam, że jest naszym Bogiem. Jeżeli poznamy, jak on jest zbudowany, jak on działa, wówczas może się okazać, że nagle szanse nasze wyrównają się z nim, że niekoniecznie musi być tak, jak jest to ustalone cały czas i o tym rozmawiamy. Musi być władcą. Nagle może się okazać, że nie tylko musi być partnerem, ale może być kimś, kto może zostać pokonany tylko dlatego, że go poznamy. Tylko dlatego, że informację na swój temat zostawił w nas samych. Teraz jest kwestia, że trzeba dotrzeć jakoś do tych informacji. Wiele wskazuje na to, że coś takiego jest w tej chwili robione. Jest to dość interesujące i jest to proces wręcz odwrotny do tego, o którym w tej chwili mówimy, że nie hybrydyzuje się, a wręcz przeciwnie. Poszukuje się w kodzie ludzkim informacji na temat tych najstarszych ludzi, być może tych, którzy już dawno nie istnieją.
Mam na myśli tych, którzy nigdy nie byli częścią naszej cywilizacji, a przyczynili się do jej odpalenia, którzy przenieśli swoją wiedzę od kogoś, kto żył na długo zanim myśmy te 4000 czy 6000 lat temu zaczęli siać zboże i przymierzać się do budowli, piramid czy jakichś innych rzeczy. Czy budowli tworzenia naszej cywilizacji, tej, która jest opisana w książkach do historii. Być może o to chodzi. O poszukiwanie tego boskiego pierwiastka, tej boskiej cząstki, który zostawił ją w nas, a jednocześnie przez to odkrył swoją tożsamość. Dzięki.
[02:43:40] - Właśnie w tym momencie otwieramy naszą linię telefoniczną. Nasz numer telefonu to 32 746 0008. 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Cały czas można również do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Zbieramy również pytania i komentarze z czata na naszej transmisji na YouTube. Można także nas znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może również nam wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO pod nasz radiowy e-mail radio@paranormalium.pl.
Tutaj wiem, że Tomek Pawlos chciał dodać coś do tematu, więcPołączymy się z nim. Spróbujemy przynajmniej w tym momencie. Halo, halo Tomku, czy się słyszymy?
[02:44:47] - Witam, dobry wieczór wszystkim. Dobry wieczór.
[02:44:50] - Dobry wieczór Tomku. Słyszymy się?
[02:44:53] - Słychać mnie, tak?
[02:44:54] - Tak.
[02:44:54] - Dobrze. Super. Przejdę od razu do tematu. Trzeba wrócić do tego pierwotnego pytania, tak mi się wydaje, dotyczącego pojęcia własności w tym momencie, czyli kogoś, kto decyduje o naszych losach, zatrzymuje, hamuje rozwój, kontroluje ten rozwój. Te wszystkie rzeczy są i teraz wrócić do odpowiedzi: kto? Moim zdaniem doszliśmy do takiego momentu, w którym właśnie ci pojmowani klasycznie bogowie się zużyli jako odpowiedź na te nieznane i jesteśmy na etapie trwania poszukiwań innego źródła odpowiedzi. Stąd między innymi nasza dzisiejsza debata i nasze rozważania, które są na styku filozofii, socjologii i historii. Wydaje mi się, że należałoby szukać dowodów na to, czy ktoś nas kontroluje, czy nie. Dla mnie takim zastanawiającym faktem jest stosunkowe zatrzymanie się ogólnodostępnego rozwoju naszego cywilizacyjnego. Bo jeżeli spojrzymy, że pomiędzy pierwszym lotem człowieka samolotem a lotem na Księżyc, pomijam kwestie teorii spiskowych, czy on był, czy nie, to zostawmy, ale przyjmijmy, że był.
To mija 60 lat, czyli biorąc pod uwagę jakieś matematyczne wyliczenie rachunku prawdopodobieństwa czy jakiejś proporcji rozwoju ludzkości, spotkałem się z takimi szalonymi może dla niektórych określeniami, że my w 2000 roku powinniśmy już spokojnie skolonizować cały Układ Słoneczny, biorąc pod uwagę proporcjonalny rozwój tej techniki. Gdzieś nas coś w pewnym momencie tak jakby ograniczyło, zatrzymało. To dla mnie jest zastanawiające, patrząc pod kątem historycznym. Temat nasz dzisiejszy, temat, który poruszacie, moim zdaniem kapitalnie jest pokazany w tym tworze. Powiem wprost, nie wiem, czy słyszeliście, znacie, niedawno się zakończył, bo była już mowa kiedyś o filmie „Arrival”. Natomiast ja jestem pod ogromnym wrażeniem serialu „Westworld”. Nie będę spoilerował tutaj, ale kapitalnie się to sprawdza, jeżeli przyjmiemy za pewnik, że jesteśmy czyjąś własnością. W tym filmie są kapitalnie pokazane wszystkie aspekty tego: regulowanie zachowań, kodowanie genetyczne. Tam jest mowa o elektronicznym kodowaniu, wiecie, o czym to jest. Nie chcem spoilerować, ale są też ograniczenia i w pewnym momencie ktoś zaczyna za bardzo modyfikować w tym kodzie tych hostów, jak to tam się nazywa, i one zaczynają się budzić.
Zaczynają zadawać pytania, podobne pytania jak my. Być może my jesteśmy teraz na etapie takim, że tak jak tutaj była mowa, zaczynamy odkrywać ten kod genetyczny, który budzi w nas świadomość, budzi i stawia następne pytania i jednocześnie podnosi nasz poziom świadomości, kim jesteśmy. Bo jeżeli jesteśmy czyjąś własnością, to też należy sobie zadać pytanie, kim my jesteśmy, w którym miejscu w szeregu stoimy i czy ta własność jest własnością zarządczą, czy to jest własność opiekuńcza. To są takie dwie zasadnicze kwestie, które by należało rozpatrzeć. Bo jeżeli jest opiekuńcza, to po prostu oni nas przeprowadzą do pewnego momentu rozwoju i później powiedzą nam: „Teraz idźcie swoją drogą”. Natomiast jeżeli jest zarządca, to wydaje mi się, że mają jakiś cel. Tak jak żeśmy tu mówili, albo nas hodują, albo hodują nasz ekosystem z nami w nim, aby go przystosować do jakichś swoich potrzeb. My tych potrzeb nie poznamy albo poznamy je być może i to będzie ostatnia wiadomość, jaką otrzymamy. Tak mi się wydaje, że to są takie kwestie bardziej filozoficzne, socjologiczne, kwestie związane z ludźmi, którzy coraz więcej zaczynają zadawać pytań i coraz więcej odpowiedzi na te pytania zaczyna nam dawać nauka. Ta nauka, która przez tyle lat jednak mimo wszystko hamowała ten rozwój.
Moim zdaniem jesteśmy na etapie takiego przesilenia wartości, przesilenia wiedzowego.Na etapie takim, że być może już niedługo będziemy wiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi. Ale żem się rozgadał. Nic, dzięki.
[02:50:53] - Dzięki wielkie. Czy panowie chcielibyście się tutaj odnieść jakoś do słów Tomka?
[02:50:59] - Pewnie tak, bo mnóstwo wątków, wszystkie bardzo ciekawe. Jeśli miałby to być jakiś poziom świadomości, który miałby wzrastać, ktoś miałby gdzieś przeprowadzić, nie zapominajmy, że nasza cywilizacja nie trwa od wczoraj ani od 100 lat. Trwa ona dobrych, ładnych parę tysięcy w formie silnej cywilizacji materialnej, a dużo dłużej, od kiedy istnieje człowiek. Jeżeli istniałaby jakaś siła, która by dokonywała uprawiania nas na tej planecie, to jeżeli miałaby jakieś pomysły, co z nami zrobić, zrobiłaby to znacznie wcześniej i miała na to całą masę czasu, żeby zrobić z nami, co właściwie tylko chce i nie odbiłoby się to zbyt wielkim echem na ludzkości, dlatego, że komunikacja wówczas była o wiele słabiej rozwinięta. Więc jeśli ktoś masakrowałby Afrykę i dokładał im na przykład trzecią nogę czy czwarte oko w głowie, to być może ktoś inny by o tym nie usłyszał. Właściwie ta siła pozaziemska mogłaby robić sama, co chce, a nie czekać aż do momentu, kiedy my się połączymy internetem jak dziś, zobaczymy się na Hangoutcie i wszyscy wiemy, że nikt nie ma czwartego ani trzeciego oka, albo się ukrywa z nim na razie dobrze. Ale przynajmniej już można to zobaczyć na własne oczy. To jest jedna rzecz. Druga rzecz, o której wspominał Tomasz, to ta o rozwoju technologicznym, który rozwija się niby tak dynamicznie, a jednocześnie tyle lat minęło od ostatniego lotu kosmicznego. Ja też co jakiś czas na ten temat wspominam tutaj w tych naszych audycjach, a jednocześnie widzę, jak głęboko zakorzeniony jest problem znów tej greckiej literatury.
Odyseusz, jeżeli podróżował, to z punktu A do punktu B. Argonauci, jeżeli jechali skądś, to musieli dojechać dokądś. Wszystko oddziaływało się wektorowo, liniowo szli po punkcie do samej mety. Natomiast z lotami międzyplanetarnymi, nawet ostatnio przeglądałem sobie, sporo komentarzy pojawiło się pod naszym ostatnim programem na Radiu Paranormalnym i ktoś mówił: „Komu by się chciało taki kawał drogi lecieć po wątróbkę?”. Jaki kawał drogi? Jeżeli porusza się między wymiarami, to on jest tam, gdzie chce, w momencie kiedy chce. Nie ma kawał drogi, nie ma właśnie tej wektorowości, do której myśmy się przyzwyczaili. Być może w takim razie eksploracja innych planet czy przemieszczanie się poza innymi planetami wcale nie musi się odbywać w takiej formie, jaką my znamy na Ziemi od tysiącleci, czyli najpierw statkiem żaglowym, teraz statkiem kosmicznym, że trzeba siedzieć w nim i lecieć latami świetlnymi z prędkością ileś tam, żeby dolecieć do jakiegoś innego punktu. Być może wcale to na tym nie polega. Być może właśnie to jest ograniczenie naszej cywilizacji, ale w momencie, kiedy przejdziemy w inną fizykę, wówczas eksploracja kosmosu może się odbywać w zupełnie inny sposób.
Spójrzmy na pewne takie jaskółki, które pokazują nam, jak może to się odbywać. Kiedy jeden z tych małych łazików, już nie wiem, czy to był Spirit, czy ten drugi, dojechali do jakiegoś kamienia na Marsie i ten kamień wzbudził spore zainteresowanie naukowców z NASA, co to może być. Wówczas sfotografował on ten kamień w taki sposób, że można było go odtworzyć w drukarce trójwymiarowej. I to było sporo lat temu. Można go było odtworzyć w takiej drukarce na Ziemi w komfortowych warunkach, obejrzeć go sobie z każdej strony, co pokazuje nową metodę poznawania czegoś, że niekoniecznie trzeba fizycznie samym sobą dotrzeć i dotknąć tego kamienia i zbadać go, przywalić w niego młotkiem i powiedzieć, z czego on jest zbudowany i czym on jest. To była taka pierwsza jaskółka tych nowych technologii, nowego sposobu patrzenia na eksplorację tej przestrzeni kosmicznej, która jest przed nami. Wydaje się nam wręcz niesamowite, że jacyś obcy z innej galaktyki z taką łatwością pokonują ten dystans. Wyobrażamy sobie, jaka to musi być technologia, skoro oni potrafią wsiąść w taki statek i dolecieć do nas. Ale to tylko my mówimy, że to musi być statek. Nagle może się właśnie w myśl tej nowej fizyki okazać, że statek nie jest do niczego potrzebny tak naprawdę, że wystarczy, że się stworzy warunki fizyczne do tego, żeby móc się przenieść.
I nasza obecna nauka pokazuje już, że teleportacja jest możliwa, a także przemieszczanie czegoś się pomiędzy wymiarami. Fizyka przeżywa prawdziwą, olbrzymią rewolucję i być może z tego powodu taka bardzo kosztowna i niebezpieczna eksploracja Księżyca została przerwana ze względu właśnie na to, że zbudowanie statku, który dowiózłby cokolwiek tam i próbował założyć bazę, którą z kolei trzeba byłoby utrzymać. Spójrzmy, co się dzieje na przykład w stacji kosmicznej, kiedy dochodzi tam do jakiegoś problemu. Praktycznie bardzo trudno sobie wyobrazić wręcz ewakuację takiej stacji w pełnym składzie tych naukowców, którzy tam przebywają. Tam mają, zdaje się tylko dwa Sojuzy, w których mogą się mieścić trzy osoby. Jak się dobrze wepchną, to może pięć w jednego i to wszystko.I nie ma innego sposobu, w jaki ewakuować tę stację. I teraz problem, który omawiano w filmie fabularnym „Marsjanin”: czy jesteśmy w stanie przeprowadzić coś takiego na oczach całej ludzkości i powiedzieć: „Słuchajcie, nie mamy fizycznej możliwości, ażeby komuś takiemu pomóc i możemy tylko na żywo patrzeć, jak ten ktoś umiera na naszych oczach”. Stąd te filmy ostatnio katastroficzne o tym, jak stacje kosmiczne się rozpadają, jak zostawia się kogoś na Marsie. Myślę, że one mają za zadanie przygotować nas do takiego wniosku z jednej strony, a z drugiej strony mamy film, gdzie są przebłyski nowej technologii i sposobu, gdzie na granicy czarnej dziury można przemieścić się pomiędzy wymiarami. „Interstellar”, oczywiście, doskonały film.
Dzięki wielkie za podpowiedź. Myślę, że on jest zwiastunem tego, z jaką fizyką mamy do czynienia i w jaki sposób możemy podróżować po przestrzeni kosmicznej. Więc wreszcie wychodzimy z tej pułapki śrubokręta i paru śrubek i nakrętek, z których możemy zbudować coś, co poprowadzi nas z punktu A do punktu B i dzięki temu wyjdziemy z pułapki greckiej filozofii. Greckiej filozofii, która jest kolebką naszej cywilizacji, ale jednocześnie wprowadziła nas w całkiem niezły kanał pod wieloma względami, pokazując rzeczy, które wcale nie wyglądają tak, jak wyglądają, nie rozumiejąc kompletnie kosmologicznej filozofii na przykład Egipcjan, która jest zasadnicza i podstawowa do tego, żeby zrozumieć współczesną fizykę. Okazuje się, że rozumieli ją w starożytnym Egipcie znacznie lepiej niż my ją rozumiemy teraz na ich warunkach i na ich zasadach. Ich efektem są takie budowle jak chociażby piramidy czy Sfinks, z którymi my dzisiaj mielibyśmy kłopoty. A wszystko to przez Greków, którzy byli bardzo sprytni, którzy podglądali wiele rzeczy, ale rzeczy, których nie potrafili sobie wyjaśnić, po prostu nadrabiali teorią, którą sobie na zdrowy, chłopski, grecki rozum wymyślali, odzierając ją z tego, co uzasadnia ją, co sprawia, że tego typu teoria jest w stanie zadziałać, funkcjonować i być realnym opisem rzeczywistości, w której funkcjonujemy. Już się pogubiłem w tym długim pytaniu Tomka. Nie wiem właściwie, czy to było pytanie, czy to były wnioski. To były też w pewnym sensie i wnioski.
I dlatego nie za bardzo wierzę w to, żeby ci obcy przybywali tutaj do nas po to, żeby móc nas gdzieś przeprowadzić w jakąś nową erę, stworzyć coś nowego. Jeśli patrzę na tą całą sytuację jako na ludzką farmę, to znów odwołam się do przykładu, do którego w kilku debatach się odwołałem: do przykładu wieży Babel. Być może właśnie to był ten moment, kiedy człowiek budując wieżę Babel swoimi możliwościami zrównał się do możliwości bogów, był w stanie im dorównać. Bogów, czyli tych, którzy nas kontrolują, którzy nas tutaj uprawiają czy hodują na naszej planecie. I oni się zorientowali czy on się zorientował i nam to wszystko zepsuł, zburzył, zamieszał w głowach, pomieszał w językach i jeszcze inne rzeczy straszne porobił. Trwało to bardzo długo, aż do momentu, kiedy dochodzimy znów w historii do punktu, w którym znów jesteśmy w stanie się zmierzyć z naszym przeznaczeniem. I ta obsesja, bo patrzę na technologię jak na obsesję wręcz. Obsesyjność w stworzeniu najrozmaitszych maszyn, które mają do czegoś służyć, które mają za nas myśleć. Czasami mam wrażenie, że stworzone zostało to właśnie po to, żeby uchronić nas samych od ponownego pomieszania w głowach. Bo o ile ten, kto nas kontroluje, w tych głowach nam może pomieszać, to z maszynką może mieć kłopoty.
Jak Ivellios im założy dobry program antywirusowy i troszeczkę im te komputery podrasuje, to nie będzie takiego ufona, który im ruszy to wszystko, co jest na hard drive'ach i zamiesza w głowach. Także w ten sposób też na to patrzę, że ten wysiłek ze strony człowieka jest bardzo duży, ażeby to swoje przeznaczenie w jakiś sposób przełamać. W czym pomaga nam z kolei patrzenie na najrozmaitsze mity i tak zwane legendy, że za każdym razem ktoś przybywa z tamtej strony, która nas kontroluje, jakiś Prometeusz, który przynosi super tajną tajemnicę, którą można wykorzystać do tego, żeby wyjść z takiej pułapki. Jeśli czegoś nie odpowiedziałem, Tomaszu, to musimy pogadać jeszcze raz. Dzięki.
[03:02:07] - Oczywiście nasza linia telefoniczna cały czas jest teraz już otwarta. Przed chwilą Chris odniósł się do wypowiedzi Tomka Pawlusa. Ja tylko dodam, że Tomek Pawlus, nasz słuchacz z Jarosławia, co tydzień organizuje spotkania klubu Paranormalium. To jest Jarosław koło Przemyśla. Także jeżeli ktoś z tamtych okolic nas słucha i fascynuje się tematami paranormalnymi, spiskowymi i tak dalej, to gorąco zachęcamy do poszukania klubu Paranormalium na Facebooku, polubienia i śledzenia informacji, które się tam pojawiają.
[03:02:42] - Dla innych Jarosław jest blisko Radawy, także pod Radawą. Takie miasto Jarosław, łatwo znajdziecie.
[03:02:49] - A jeden Jarosław mieszka w Warszawie, chociaż nie jest warszawiakiem.
[03:02:54] - Właśnie miałem powiedzieć.
[03:02:56] - Dlatego jest ten świetny, słynny znak przed Jarosławiem, zdaje się. Jest tam napisane: Przemyśl, Jarosław.
[03:03:06] - Przemyśl.
[03:03:07] - Panowie, mniej takich żartów, bo za tydzień już nie będzie debat. Pojawią się smutni panowie w garniaczkach. Chrisowi to tam nic nie grozi.
[03:03:20] - Mnie nic nie grozi, ale jak się pojawią, to będzie łatwiej. Wyżywienie, dach nad głową, podatnicy się mną zaopiekują.
[03:03:30] - Myślicie, że Jarosław nas słucha?
[03:03:33] - Jarosław? Oczywiście. Rozmawiałem z jednym panem od Jarosława. Jarosław słucha wszystko i wszystkich. Ty się ciesz, że cię słucha Jarosław, a nie Tadeusz, ojciec dyrektor.
[03:03:50] - Tadeusz. Wejher Tadeusz. Jeżeli nas słucha Jarosław, to pozdrawiamy serdecznie.
[03:04:00] - Wszystkich Jarosławów, tych z kotem i tych bez.
[03:04:05] - Jeżeli ma pan jakieś relacje o Nolach, które pan widział, to proszę poinformować kolegę Macierewicza, to on nam pokaże.
[03:04:17] - To hybryda jest chyba.
[03:04:18] - Dzwoni do nas słuchacz na Skypie. Dzwoni słuchacz, zaraz go połączymy.
[03:04:26] - Już po nas.
[03:04:27] - Już po nas.
[03:04:28] - Dodzwonił się do nas na Skypie Greg Skierka. Czy się słyszymy?
[03:04:34] - Tak, słyszymy się. Witam.
[03:04:36] - Jesteśmy już na antenie. Prosimy bardzo.
[03:04:38] - Bardzo fajnie, że mi się udało dodzwonić. Grzesiek, ja dzwonię z Wielkiej Brytanii. Co chciałem powiedzieć, to wydaje mi się, że ta dzisiejsza audycja to jest chyba przełomowa audycja, bo jak do tej pory w każdych debatach panowie, można powiedzieć, stąpali po omacku, cały czas próbując wyjaśnić, gdzie to UFO, skąd ono pochodzi i tak dalej. Tutaj wydaje mi się, że dochodzimy do jakichś konkretnych wniosków. Ja jestem bardzo za hipotezą pana Chrisa Mikiny. On wspominał w poprzedniej debacie i w kilku innych też, że jest jakaś siła, która wymaga ofiar, wymaga krwi. Tutaj właśnie te okaleczenia zwierząt z poprzedniej audycji, czy też różne inne ofiary religijne, wojny religijne. To wszystko nam pokazuje, że jest jakaś taka siła, która wymaga tych ofiar. I to nam też w jakiś sposób wyjaśnia, dlaczego to UFO jest takie właśnie nieuchwytne. Bo przecież my się też nie kontaktujemy z kurczakami czy z bydłem, czy z tymi mrówkami przysłowiowymi, prawda?
Być może jest coś takiego, czego my nie potrafimy pojąć i nigdy nie będziemy w stanie pojąć. I dlatego oni się po prostu z nami nie kontaktują i nigdy się nie skontaktują, bo traktują nas w ten sposób. Tutaj właśnie te wszystkie religie. To tak wygląda, że ten cały przysłowiowy Bóg i diabeł to jest jedna i ta sama siła, coś w rodzaju dobrego i złego gliniarza. Po to tylko, żeby utrzymać status quo. Zwróćmy uwagę, że każdy Bóg, każda religia wymaga ofiar. Każda jedna. Ci bogowie mówią, że oni są miłosierni, że są miłością, ale tak naprawdę wymagają ofiar, karmią się krwią. Mówią, że trzeba im oddawać cześć i trzeba ich kochać, bo jak nie, to spadnie kara. Z tą miłością też coś nie w porządku.
[03:07:34] - Pytanie, panie Grzegorzu, dlaczego tak jest pana zdaniem? Bo czy oni rzeczywiście dysponują realną władzą? Czy odnosimy się do tego, co powiedziałem na początku, że jest to po prostu jeden z elementów szerszego świata, w którym żyjemy, który dawniej był nazywany światem astralnym, planem astralnym, a myśmy to dzisiaj zredukowali do pewnych pojęć, których nie uznajemy. Nagle się okazuje, że to wszystko na nas oddziałuje cały czas.
[03:08:14] - Właśnie. Tutaj myślę, że trzeba zastanowić się nad taką historią, że to jest to, o czym powiedziałem, że być może tak jak te kurczaki czy mrówki nigdy nie będą mogły z nami podyskutować o komputerach czy czymkolwiek innym, bo po prostu nie mogą tego pojąć i nigdy nie będą w stanie. Być może jest coś takiego, czego my również nie będziemy w stanie pojąć i myślę, że to jest coś szerszego, coś za tym stoi więcej.Właśnie to, o czym również pan Kryś wspominał, że być może jest coś takiego, jakaś siła czy jakieś istoty, które potrafią przemieszczać się pomiędzy wymiarami, co dla nas jest w tej chwili przynajmniej zupełnie nie do pojęcia. Proszę zobaczyć odnośnie do tych okaleczonych zwierząt z poprzedniej audycji. Gro tych przypadków jest taka, że te okaleczenia dzieją się w bardzo krótkim okresie czasu i nikt nie jest w stanie tego zarejestrować. Pan Kryś wspominał, że oni montują różne kamery i tak dalej, ale nikt nigdy nie zarejestrował tych, którzy to robią.
[03:09:51] - To prawda.
[03:09:51] - I tu przyszło mi do głowy coś takiego, że być może oni działają poza czasem. Być może przesuwają się pomiędzy wymiarami. Potrafią też oddziaływać w jakiś sposób poza czasem. I w ten sposób nigdy nie będziemy w stanie ich schwytać czy podpatrzeć. Bo w momencie, kiedy oni działają poza czasem, to mają tego czasu nieskończenie dużo, a dla nas po prostu nie będziemy ich w stanie zauważyć. Także myślę, że w kontekście, czy jesteśmy czyjąś własnością, to właśnie pokazuje, że chyba właśnie jesteśmy. A czy w jakiś sposób będziemy się w stanie z tego uwolnić kiedyś? Historia pokaże. Ja tylko mam taką nadzieję, że ponad tymi, którzy w tej chwili być może nas hodują w jakiś sposób, jest jeszcze jakaś większa inteligencja czy siła, czy coś takiego, która z kolei może ich kontrolować i w jakiś sposób może nam pomóc. Ciekawa jest też historia taka, że właśnie o tym, co wspomniałem, że każdy Bóg i każda religia jest w jakiś sposób krwiożercza i wymaga ofiar.
To jest trochę humorystyczne, ale proszę zwrócić uwagę na tę religię właśnie tego potwora spaghetti. On nie wymaga ofiar, nie wymaga tego, czy się w niego wierzy, czy się nie wierzy. Nie. Tutaj nie czeka człowieka żadna kara za to. I być może jest to jakiś podświadomy czy podprogowy przekaz od jakichś innych istot czy jakichś innych inteligencji, które spróbują nas na jakąś inną drogę sprowadzić. Także myślę w ten sposób. To by było wszystko. Dziękuję bardzo.
[03:12:00] - Mi się ten pomysł bardzo podoba. Z tą cywilizacją czy z tymi obcymi, którzy nie potrzebują, nie wymagają od nas ofiar. Chociażby z tego względu, że wiele wskazuje na to, że coś się wydarzyło. Coś bardzo dramatycznego wydarzyło się w historii Ziemi w czasach niespecjalnie odległych nawet. Bo jeśli popatrzymy na przykład na cywilizację doliny Indusu, to okazuje się, że nie stworzono tam nie tylko żadnej większej hierarchii religijnej, nie było tam też nic, co by wskazywało, że istnieje system składania krwawych ofiar. Nie było także czegoś takiego, co mówiłoby, że ta cywilizacja z kimś wojuje, kogoś zniewala, przed kimś się broni czy kogoś atakuje. Nie ma murów obronnych, nie ma fortyfikacji żadnych, nie ma broni, nie ma grotów od strzały nawet. I nagle to wszystko się zmienia. Nagle pojawiają się właśnie te cywilizacje oparte na zadawaniu właśnie tego gwałtu, na zabijaniu i wraz z nimi niemalże natychmiast. A może właśnie one są tego przyczyną.
Pojawiają się hierarchie wszelkie religijne, czyli pojawiają się ludzie, którzy mówią, że my mamy lepsze układy z tymi obcymi czy z tym Bogiem i my jesteśmy jedynymi, którzy jesteśmy w stanie przekazać, jak jest i jak ma być. I nagle to wszystko się zmienia. Może z tego powodu takim dziwnym wydaje się wręcz z takiego logicznego punktu widzenia, że tak naprawdę to ta nasza materialna cywilizacja to taka stara nie jest i historycy uważają, że to jest zaledwie cztery i pół tysiąca lat przed naszą erą, kiedy to wszystko się zaczęło. Może na maksa pojadą teraz do Göbekli Tepe, ale już na pewno nie wcześniej. Czyli w historii Ziemi jest to ilość minimalna wręcz. Jest to kilka ziarenek piasku w klepsydrze wszechświata i można założyć, że w tym czasie mogło wydarzyć się jeszcze parę innych historii, wydarzyć się parę innych rzeczy, że mogły minąć i przeminąć całe cywilizacje, które w ogóle nie tworzyły takiej logiki swojego istnienia jak my dziś, że musimy budować się w jakiś sposób materialny i wojować wszyscy ze wszystkimi i składać sobie te krwawe ofiary. Być może jest to właśnie taki eksperyment i ten eksperyment zaczął się stosunkowo niedawno. To tak na marginesie takie spostrzeżenie. I pozdrawiam oczywiście słuchacza.
[03:14:37] - Ja również pozdrawiam. Pozdrawiamy, pozdrawiamy. Pozdrawiamy też Arka Miazgę, który nas słucha i przypominamy, że gdyby ktoś nie miał pomysłu na prezent ufologiczny pod choinkę, to książka Arka Miazgi jest cały czas w sprzedaży. Śpieszcie się, bo zostało bardzo niewiele kopii. „UFO nad Podkarpaciem” można znaleźć na stronie Empiku.
[03:15:04] - Chris.
[03:15:05] - W międzyczasie, przepraszam bardzo, tutaj jeszcze jeden słuchacz.
[03:15:08] - Wspomniałeś tutaj o tych osobach, które mają kontakt lepszy z obcymi. Przyszła mi od razu do głowy taka książka jak „Poranek magików”.
[03:15:13] - Przepraszam najmocniej, Piotrze, gadam do wyłączonego mikrofonu. Tutaj jeszcze jeden słuchacz czeka, żeby go wpuścić na antenę. Może wpuśćmy słuchacza, pana Mateusza. Dzwonimy, dzwonimy. Czy się dodzwonimy? Halo, dobry wieczór, panie Mateuszu. Jesteśmy już na antenie.
[03:15:32] - Dobry wieczór. Ja chciałem się tylko ustosunkować. Właśnie się spytać, bo do mnie przyszła taka myśl, że jesteśmy czyimiś hodowcami i na przykład w Starym Testamencie jest coś takiego, że jest Adam i Ewa i że to Adam powstał od Ewy. Czy odwrotnie to było? Już nie pamiętam. Ale o co chodzi? Chodzi o to, że nasza dama myśl, że to może być pewnego rodzaju ogród zoologiczny i to był jakiś dowód inżynierii genetycznej. Właśnie do tego chciałabym się ustosunkować. Co o tym myślicie? Dziękuję.
[03:16:16] - Większość chyba legend o tym mówi.
[03:16:18] - Tak, to jest dość rozległy temat. My poświęciliśmy mu dużo uwagi w audycjach na temat Sitchina, na temat starożytnych astronautów.
[03:16:29] - Anunaków, którzy tworzyli w rajskim ogrodzie.
[03:16:32] - Jak powstał człowiek zdaniem Sitchina. Gdybyśmy zaczęli teraz o tym dyskutować, to pewnie zabrałoby nam to trochę czasu. Jest to intrygujące, bo zresztą powiedziałem jakiś czas temu o tym, że ludzie mogli powstać jako taki eksperyment innej cywilizacji, ale to już zupełnie inne dywagacje. Dziś rozmawiamy raczej na temat tego, czy nasza cywilizacja może być efektem eksperymentu. Nie chodzi o jednostki, ale chodzi o to, co się dzieje z nami i co się będzie działo z naszą cywilizacją. Ale Chris, dokończę tę myśl, o której mówiłem przed chwilą. Kiedy mówiłeś o tych ludziach, którzy mają lepszy kontakt z bogami, pominąwszy kasty kapłańskie, przyszła mi do głowy książka „Poranek magików”, gdzie wyrażona jest ta hipoteza o tym, że niektóre osoby całkiem przypadkowo wchodziły w kontakt z istotami z innej płaszczyzny bytu, które nagle przekazywały im bardzo wartościowe informacje i zmieniały dotychczasowe ich życie. Takich osób było wiele. Zaliczało się do tego grona sporo artystów, chociaż często są to takie informacje anegdotyczne, powiedziałbym, i niewiele można na ten temat znaleźć w literaturze takiej, powiedzmy, historycznej. Ale to mnie troszkę nurtuje, bo nagle okazuje się, że mamy nad głową cały tabun naszych hodowców.
Jedni nas mogą hodować do celów użytkowych, jak mówi Jacob, drudzy mogą nam pomagać, trzeci mogą doglądać Ziemi i tak dalej. Na co nam to wskazuje? Ponieważ UFO kryje się za wieloma maskami, także i w tym przypadku wielość dróg i wielość interpretacji może wskazywać na to, że ktoś znowu chce zatrzeć po sobie ślad. Kim ten ktoś może być i czy możemy wpaść na jego ślad, na jego trop, złapać go za rękę? Nad tym się za chwilę zastanowimy, ale przejdźmy może do pytania numer sześć, a na naszej liście to pytanie numer siedem.
[03:19:04] - A więc pytanie kolejne z naszej ściśle tajnej listy pytań brzmi następująco: doktor Jacques Vallée, na którego opinię często panowie powołujecie się w programach, stworzył jeszcze jedną koncepcję, która mówi, iż możemy znajdować się pod kuratelą bliżej nieokreślonego systemu, który żyje z nami od zawsze na planecie i kieruje rozwojem naszych wierzeń. Poprzez manifestację latających talerzy chce przyzwyczaić nas do istnienia obcych. Vallée nie wie jednak, skąd system może pochodzić. Może być zarówno wirusem wpuszczonym do naszej rzeczywistości, jak i wytworem umysłu planety lub siły umysłów wszystkich ludzi. Jakkolwiek jest, znajdujemy się pod jego kontrolą i kuratelą. Jak ustosunkowujecie się do koncepcji Jacquesa Vallée? Może pierwszy niech się wypowie w tym temacie Piotr Cielebiaś. Piotrze?
[03:20:01] - Niektórym osobom to, że tak często wspominam o Jacquesu, może się wydawać nudne. Natomiast on daje taką wskazówkę odnośnie tego, kim mogą- a, się Chris śmieje.
[03:20:13] - Już widzę, że jesteście na ty. My z Jacquesem to, my z Jacquesem tamto.
[03:20:21] - Sam mówiłeś przed chwilą, że spotkałeś kolegę Jarosława.
[03:20:25] - No ale to kolega Jarosława.
[03:20:27] - Teraz jesteś kolegą kolegi Jarosława. To kto ma większe znajomości?
[03:20:32] - Ja na pewno nie. Największe moje znajomości to jest tutaj ta grupa na debatach.
[03:20:40] - Jutro rano się tak śmiejemy będzie, kiedy przyjdą podpalić twój dom.
[03:20:47] - Chyba wyłączę tę kamerkę. Ale mówiłeś coś o Jacquesu, więc proszę cię bardzo, kontynuuj. Co słychać u Jacquesa? Jak tam jest w życie?
[03:20:58] - On sugeruje taką jedną, może nie odpowiedź, ale sugeruje ślad po istnieniu, może nie konkretnie naszych nadzorców, ale po istnieniu pewnego systemu, któryKtóry pokazuje, że oni działają. Czy są to oni, czy to jest raczej to, w tym rozumieniu, że mamy do czynienia na przykład z jakimś inteligentnym żywiołem. Mimo wszystko chodzi o to, że Vallée sugeruje, że manifestacje UFO są elementem szerszego kontinuum, które jest zakodowane w naszej rzeczywistości. I tak jak w dawnych czasach nauczyło ludzi myśleć o istotach, wyższych bogach, tak teraz prezentuje się nam pod postacią kosmitów. Dlatego, żeby nieco wychować naszą cywilizację, żeby wprowadzić ją na nowy szczebel rozumienia naszej rzeczywistości. I teraz pokazuje się kolejna twarz tych naszych domniemanych panów albo tego czegoś, co jest nad nami. Okazuje się, że rzeczywiście możemy być w jakimś układzie symbiotycznym z czymś, czego nie do końca rozumiemy. Tu raczej wszystko się rozbija o takie podstawowe pojęcie, jakim jest wolna wola, bo nam się wydaje, że myślimy niezależnie, na nas nic nie ma wpływu. Dopiero kiedy zaczynamy rozbierać to na czynniki pierwsze, poznajemy takie pojęcia jak tabula rasa, zaglądamy trochę w behawioryzm. Okazuje się, że to otoczenie na nas wpływa.
No ale dobrze, wpływa na nas otoczenie, wpływają na nas nasze poglądy. Ale czy na nas może wpływać coś jeszcze? Osoby, które interesują się parapsychologią na pewno znają taką postać jak... Jak on się, cholera, nazywa? Zaraz sobie przypomnę. Mam tutaj jego książkę. Doktor Sheldrake przecież, jak mogłem zapomnieć. Doktor Sheldrake mówi, że oprócz tego, co powszechnie znamy, w naszej rzeczywistości funkcjonują pewne niewidoczne sieci, które wpływają na to, jak się uczymy. Na czym się one opierają? Nie mam pojęcia.
I on też raczej nie. Natomiast mogą być te sieci znacznie szersze. Liść się śmieje. Mogą być te sieci znacznie szersze i mogą obejmować struktury pochodzenia psychicznego, które mają wpływ na nasz kolektywny rozwój. Żeby uprościć to, co mówię, porównajmy to chociażby do Kroniki Akaszy, tego słynnego teozoficznego konceptu, który mówi, że wszelka wiedza jest gdzieś zgromadzona i każdy może mieć do niej dostęp, kto jej się tylko nauczy. Teoria systemów w praktyce mówi nam, że coś takiego jak Kronika Akaszy istnieje, chociaż to jest wielkie uproszczenie. Ta Kronika Akaszy istnieje, tylko że to nie my mamy do niej dostęp, tylko że to ona steruje nami. I ten wielki nadumysł jest w stanie wpływać na ludzi do tego stopnia, że jest w stanie łączyć się z poszczególnymi umysłami i w ten sposób kieruje naszym rozwojem. Pytanie, czy on zna cel naszej cywilizacyjnej podróży. Nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić.
Tutaj Artemius widzę pisze, że chyba Vallée miał pierdyliche od innych hipotez naraz czy wcześniej. Tutaj proponuję Artemiusowi, żeby zajrzał do pism Jacques'a Vallée i zobaczył, że tych pierdyliardów tam nie ma, że są raczej konkrety. Z takimi mądrościami można pobaraszkować po Wykopie. Natomiast ja wolałbym, żeby operować konkretami. I ten Vallée o konkretach mówi, tylko że jest jeden problem. To są konkrety, które są jeszcze nienazwane w naszej nauce, psychologii, a nawet parapsychologii. A jaki to ma związek w ogóle z tymi nadzorcami Ziemi, o których mówimy? Taki, że Vallée sugeruje, że owi nadzorcy mogą nie mieć materialnej, namacalnej formy. Mogą być czymś w rodzaju nadumysłu, mówiąc najprościej, bo tak naprawdę ta hipoteza jest dość skomplikowana i zabrałoby trochę czasu, żeby ją wytłumaczyć. Może być to coś, z czym, jak mówiłem wcześniej, jesteśmy w symbiozie, a tego totalnie nie rozumiemy.
Innymi słowy, wydaje się nam, że mamy wolną wolę, tymczasem istnieje jakaś siła determinująca wszystko, wykraczająca poza czas i przestrzeń, która pewnymi rzeczami kieruje. Natomiast jeżeli przyjmiemy tą hipotezę za jakąś wskazówkę, to musimy założyć, że rzeczywiście wszystko jest już zdeterminowane do pewnego stopnia i my odgrywamy tutaj tylko jakąś rolę, co sprowadza nas z kolei do pacynek w teatrzyku kosmicznym, którego już w ogóle nie rozumiemy. Idą za tym głębokie, egzystencjalne pytania i sięgamy znowu do głębi, do filozoficznych pytań. I zobaczcie państwo, że do tych filozoficznych pytań doprowadziła nas analiza zjawiska UFO. Osoby, które uznają, że UFO to tylko jakieś tam statki kosmiczne i ludki z czółkami, mogą się sporo zdziwić. Ja jakiś czas temu spotkałem się z moimi kolegami ze studiówJeden z nich był sceptykiem dawniej. Szymon, pozdrawiam. Był też Piotrek. Piotrek kiedyś widział UFO. Jest człowiekiem o bardzo otwartym umyśle.
Zaczęliśmy krótką dyskusję na temat zjawiska UFO, bo ja nie lubię, jeżeli ktoś mnie o to pyta, w takich rozmowach, w których wolę porozmawiać o przysłowiowej dupie Maryni i się trochę oderwać od tych tajemnic. Nagle okazało się, że Szymon, posłuchawszy o tym, że UFO może być czymś więcej, sięgnął do swojego życiorysu i znalazł historię o dziwnej gwieździe, która zachowywała się w bardzo podejrzany sposób, a potem, jak sam mówił, podleciała do jego okna. Kiedy przedstawiłem mu koncepcję odnośnie tego, że UFO może być elementem szerszego spektrum rzeczywistości, której nie rozumiemy, to panowie się zastanowili i powiedzieli tak: „Coś w tym jest, bo nagle okazuje się, że każdy z nas coś widział i na każdego z nas to w jakiś sposób wpłynęło. Nie zmieniło to może w naszym życiu bardzo wiele, ale jakoś zaczęliśmy o pewnych rzeczach inaczej myśleć”. I to jest esencja chyba tego, w jaki sposób system Żaka działa. To jest skomplikowane, ale jeżeli sobie to przemyślimy, zobaczymy, że w zjawisku UFO rzeczywiście nie chodzi o stronę namacalną, bardziej jak o stronę psychiczną i psychologiczną. To, co UFO tworzy swoim pojawieniem się, mówiąc najprościej, jest ważniejsze niż to, ile mierzy i ile waży. Jak można je fizycznie opisać. Takie jest moje zdanie. Nie wiem, czy panowie będziecie mieli tutaj jakieś rzeczy do dodania, bo to troszeczkę wykracza poza temat naszej dzisiejszej audycji, bo wchodzimy na rozważania o naturze tych naszych nadzorców, których jedni nazywają Archontami, inni alienami, inni systemem, a inni Bogiem.
[03:29:47] - Czyli przeszliśmy od fizyki do metafizyki.
[03:29:50] - Tak. Niestety okazuje się, że jest ściana, której przeskoczyć się nie da i możemy tam snuć tylko pewne koncepcje. Ale skoro się nie da przeskoczyć tej granicy, Kris, to przecież chyba uzasadnione jest, że musimy jakoś dalej szukać. Człowiek jest tak stworzony, że zawsze szuka odpowiedzi.
[03:30:10] - Ta koncepcja jest super interesująca. Zwłaszcza, że ona ma potencjał nawet taki, żeby to całe pozaziemstwo, które niby ma być dookoła nas, kompletnie ona nawet likwiduje i kompletnie otacza. Tak myślę na ten temat, co powiedziałeś. Być może jest właśnie tak, że wszystko to dookoła stworzyliśmy my sami. W momencie, kiedy uzyskujemy świadomość, może się okazać, że to, co jest jej produktem, to nie odparowuje, nie znika gdzieś w kosmosie, a właśnie jako akaszik rekord funkcjonuje i istnieje. I my żyjemy w tej coraz gęstszej atmosferze informacji, z której czerpiemy, do której co jakiś czas docieramy, która ma niewątpliwy na nas wpływ. Tłumaczyłoby to powstanie religii na przykład, bo paru cwaniaków wie, jak to zrobić i wie, w jaki sposób manipulować całą tą sferą po to, ażeby ją ustawić w takiej, a nie innej gęstości. Żeby wpływać na naturę tego zjawiska poprzez to. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na meczu Polska-Niemcy w Warszawie na przykład albo w Radawie. Nie, w Radawie takiego stadionu nie mają, ale prawie mają.
W Warszawie na przykład. I ten wielki hurra patriotyzm, jaki się buduje, przecież to jest ta ilość emocji. Ta ilość wzruszeń, wrażeń produkuje tak olbrzymią ilość informacji czy tę gęstwinę, która nagle zasiedla ten akaszik rekord. Prawdopodobnie jest to coś, co być może dałoby się w jakiś sposób wykorzystać. I dlatego tak nad tym głośno rozmyślam teraz, dzieląc się z wami. Pomysł interesujący i musisz to z Żakiem jeszcze omówić trochę, żeby nam to bardziej przybliżyć. Ten cały element jego patrzenia na to.
[03:32:13] - Z Żakiem.
[03:32:17] - To z Rupertem.
[03:32:20] - Co ty się tak śmiałeś z tego Ruperta?
[03:32:23] - Bo po prostu ten moment mi się spodobał. Ja się zainteresowałem, co on miał do powiedzenia. On nie miał nic do powiedzenia.
[03:32:30] - Jak to nie miał? Dużo miał. Ale to są trudne sprawy.
[03:32:36] - Są sprawy, które mnie przerastają, więc nikt nie jest doskonały.
[03:32:41] - Mnie też czasem. Krótkie podsumowanie tego, o czym do tej pory powiedzieliśmy. Wyszliśmy od rozważań na temat tego, czy Ziemia może mieć nadzorców, a jak to w debatach ufologicznych bywa, doszliśmy do takiego punktu, w którym okazuje się, że tych nadzorców może być co najmniej kilka rodzajów i każdy z nich ma inne cele. Każdy sobie może ich inaczej nazwać. Gdyby był z nami jakiś socjolog, religioznawca, to powiedziałby: „Co wy, panowie, pitolicie o Bogu cały czas. Kręcicie się wokół jednego. To w ogóle nie ma sensu, bo to wszystko można socjologicznie wytłumaczyć. Człowiek szuka sobie jakiejś nadrzędnej siły”.Która steruje go losami. Tak naprawdę my raczej odnosimy się do pewnych wniosków wypływających nie z ludzkiej natury, ale z analizy zjawiska UFO. Jest to niezwykle interesujące.
Co prawda to temat trudny, ale zawsze coś. Przejdźmy do kolejnego zagadnienia. Jednego z najbardziej-
[03:33:53] - Chyba jeszcze Marek Marcinkowski się nie wypowiadał.
[03:33:57] - Marku, masz coś do dodania w tej kwestii? Markowi mam teraz zamiar zadać bardzo intrygujące pytanie, które będzie stanowiło wstęp do dyskusji na temat być może prawdziwej natury naszych nadzorców. Chociaż nadzorcy to może zbyt małe słowo. Marku. Zasada antropiczna. Trudny termin, wielu osobom może nic nie mówić. Natomiast czy rzeczywiście jest tak, że kosmos został ustawiony tak, by pozwolić na zaistnienie życia w formie, którą znamy?
[03:34:41] - Nie wydaje mi się, żeby to był jakiś cel. Możliwości jest mnóstwo. Może tak: bardzo dużo jest nieuporządkowania w kosmosie. Widzimy kosmos na różnych etapach. Widzimy galaktyki na różnych etapach, widzimy układy na różnych etapach i to, co dzieje się u nas teraz, w naszym Układzie Słonecznym, faktycznie wydaje się, że to już jest uporządkowane i może przychodzić nam na myśl kwestia, że zostało to wszystko ułożone w jakimś celu. Jest to z jakimś pomysłem, z jakimś zamiarem. Ja to raczej widzę jak naturalną kolej rzeczy, że taki jest mechanizm we wszechświecie, że planety, układy planetarne tak wyglądają, a nie inaczej. Nie wydaje mi się, żeby to było jakieś wszystko zamierzone. Po prostu jest to czysta natura. Powstanie życia tak samo wydaje się zbiegiem bardzo wielu dogodnych okoliczności związanych z kształtowaniem się planety i środowiska, że w końcu do tego dojdzie, że powstanie życie i powstanie taka planeta, która może utrzymać życie.
Wszechświat jest tak ogromny, jest taka duża ilość różnych obiektów, że jest prawdopodobieństwo, że będzie życie na Ziemi, że będzie człowiek na Ziemi. Jest prawdopodobieństwo, że będzie inna planeta, która jest bardzo podobna do Ziemi, a nie będzie tam cywilizacji myślącej, cywilizacji rozwiniętej. I wiele innych planet, na których w ogóle nic nie będzie. Nieuporządkowania jest bardzo dużo. Szczególnie to nieuporządkowanie było gdzieś na początku wszechświata. W większej skali, bo wszystko było bliżej siebie, galaktyki, wszystko było bardziej upakowane, dochodziło do mnóstwa zderzeń i tworzenia się nowych światów, nowych galaktyk. Wszystko się niszczyło, powstawało, niszczyło, powstawało. Teraz jest to bardziej wszystko uporządkowane, chociażby z tego względu, że wszechświat się rozszerzył dosyć mocno. Dla mnie to jest kolej rzeczy tej tak zwanej natury, tego, co nazywamy wszechświatem. Czy to jest jakoś kontrolowane?
Aż mi trudno trochę wyobrazić, że mogła być jakaś cywilizacja, która może aż tak ingerować w kolej rzeczy, że dosłownie układa całe systemy. Nie wiem.
[03:38:40] - Z drugiej strony zwolennicy zasady antropicznej mówią, że gdyby przykładowo siła, która łączy nukleony, jądra atomu była o jedną tysięczną słabsza, to albo w kosmosie istniałby na przykład tylko wodór, albo cały wodór by się zaraz wypalił po wielkim wybuchu. Tych przykładów jest mnóstwo, można sobie łatwo je znaleźć i to sugeruje, że wszechświat dziwnym trafem nastroił się tak, żeby być najlepszym wszechświatem do powstania życia, ale życia w naszej formie. Brakowało dosłownie malutkiego zbiegu okoliczności, żeby było tutaj coś inaczej.
[03:39:25] - Całkiem.
[03:39:27] - I doprowadziłoWidzimy słuchacza?
[03:39:38] - Ktoś tutaj próbował się dodzwonić, ale chyba mu się nie udało. Rozłączył się.
[03:39:44] - To pewnie on znowu.
[03:39:46] - Spróbujemy oddzwonić jeszcze raz. To chyba Edek.
[03:39:56] - Dobry wieczór.
[03:39:57] - Halo? Dobry wieczór. Radio Paranormalium, jesteśmy w eterze, nie?
[03:40:03] - Słuchacz Edek z tej strony.
[03:40:04] - Wiedziałem.
[03:40:05] - Telefonuję
[03:40:08] - Po tej muzyce wiedziałem.
[03:40:10] - Tak, to jest pomysł mojej prywatnej, osobistej reptilianki, która od wielu, wielu lat wysysa ze mnie energie życiowe i spowodowała, że po posesji biega 15 krajczeków. Strach w nocy z domu wyjść. Jak mnie poznają. To buldogi. Ale do ad rem. Chciałbym wziąć w obronę socjologów o otwartym umyśle, bo socjolog hipokryta, który jest zaangażowany w jakiś sposób politycznie, czyli tworzy jakieś tam programy i abstrahując tutaj od jakiegokolwiek państwa, to będzie opowiadał bzdury oczywiście. Natomiast socjolog o otwartym umyśle zgodzi się z panem Piotrem Cielebiasiem i tutaj biorę w obronę tych swoich kolegów, którzy mają umysły otwarte. Natomiast podczas pierwszej debaty pan Piotr powiedział, że w nich chodzi o wnioski, więc pozwolę się tutaj na pewien wywód, króciutki w miarę możliwości, dotyczący mojego subiektywnego wniosku. Uważam, że należy w ogóle życie przeżyć, to masło maślane, przeżyć w miarę możliwości godnie, nie krzywdząc przy tym nikogo, nie popadając ani w huraoptymizm dotyczący jakichś tam opiekunów, bo w mojej ocenie jest to daleko idące nadużycie, to eufemizm, ale też i nie popadać w jakieś depresje. Tak jak mówię, oddawać się swoim pasjom i w miarę możliwości myśleć samodzielnie.
W kwestii takiej mimikry, tak?
[03:41:48] - Co by pan powiedział na tą koncepcję, którą przedstawiłem przed chwilą, która mówi, że właśnie zgodnie z niektórymi teoriami, na przykład z tymi teoriami o pochodzeniu świadomości, nasza wolna wola może być jednak ograniczona przez to, jak jest skonstruowana.
[03:42:09] - Ale jesteśmy indoktrynowani bardzo. Jak już niestety się przyznałem, jestem z wykształcenia socjologiem. I powiem butnie i arogancko: bardzo dobrym, dlatego, że mam otwarty umysł. Nie podejmuję się analizy czegoś, co do czego nie mam danych. Pan rozumie, podejście naukowe. Jest pan historykiem. Nie potrafię zanalizować czegoś, czego nie jestem w stanie zmierzyć, wyliczyć, wykazać.
[03:42:38] - Czy to nie jest zaprzeczenie tego, o czym pan mówił o otwartym umyśle?
[03:42:48] - Tak. Tyle tylko, że nie potrafię tego sprecyzować, bo świadomie mówiłbym nieprawdę. Znaczy tego nie wiadomo, czy nieprawdę. Natomiast mówiłbym o rzeczach, których nie potrafię empirycznie udowodnić. Rozumie pan? Nie potrafię zgadnąć.
[03:43:03] - Nikt nie potrafi, ale wie pan, grubą rybę można złowić tylko tam, gdzie nikt dotąd nie łowił. My nie mówimy, że to, o czym dzisiaj opowiadamy, jest w 100% prawdą, natomiast wiedzie nas w stronę pewnych koncepcji.
[03:43:22] - Jako człowiek o otwartym umyśle, jak powiedziałem na wstępie, powiem tak: nie można wykluczyć nic. Możliwości jest tyle, ile linii prostych wyprowadzonych z punktu po okręgu. Więc wszystko jest możliwe. Nie ma rzeczy niemożliwych. Tu jest jakby tytułem przyznania panu racji. Natomiast ja nie potrafię się w sposób badawczy do tego odnieść, bo nie zbadam tego. Co więcej, powiem panu, państwu, że staram się nie zajmować rzeczami, tak jak kiedyś opisałem pański artykuł, skądinąd bardzo dobry w „Nieznanym Świecie”, że przy wielowierności teorii strun mózgi się gotują. I to nie jest moje stwierdzenie, ja to powtarzam za Miciu Hakku. Więc jeśli jemu się mózg gotuje, no to cóż, ja taki człowiek, który nie ma przebłysku formy nad treścią. Wie pan, to jest tak jak na szachownicy.
Szachy, dość skomplikowana gra o charakterze jawnym. Nawet pewnie nie jestem pionem, ale czy te piony i figury grają? Ale czy to one grają? Raczej nie, prawda? Więc jeśli pan pozwoli jeszcze, chciałbym się odnieść do kwestii mimikry. Nie przeceniałbym tego zagadnienia, bo tutaj odesłałbym do takiego monologu Krzysztofa Kowalewskiego pod tytułem „Poczta lub ta śmierd dupa”. Naprawdę rewelacyjnie to opisuje. To jest odniesienie do czegoś innego, ale pasuje do kwestii tego, czy coś się nam pokazuje, czy nie. Powiem tak: myślę sobie, że jest to im obojętne. To my to postrzegamy w taki czy inny sposób.
Co więcej, to, że my to postrzegamy w tej chwili tak, a nie inaczej. Użyjmy swojej wyobraźni, panowie, lecimy tutaj wszyscy Enterprise i przelatujemy przed taką planetą jak Ziemia. Analizujemy ich 30 sekund. To jest moje stwierdzenie. I patrzymy, a oni mają nadal religię, czyli nadal są niewolnikami. Sami się zniewalają, sami się indoktrynują. Mało tego, my w środowisku takim alternatywnym robimy to również. Używamy zwrotów „bogowie”.Przecież to jest uzurpacja. Używamy zwrotów teorie spiskowe zamiast inna możliwa wersja wydarzeń. Proszę mi wierzyć, to ma ogromny wpływ na świadomość, na samoświadomość.
To było w tej kwestii, co mówiłem, żeby myśleć samodzielnie. Jeszcze bym miał drobną sugestię, jedną z dwóch, żeby może nie dyskredytować Sitchina. On napisał trochę więcej książek jak „Dwunasta planeta” i w jednej, proszę wybaczyć, ja kilka tomów przeczytałem książek przez całe życie, więc umykają mi tytuły, autorzy. Po prostu nie obciążam sobie twardego dysku takimi rzeczami, ale bodaj to jest „Testament Enki” albo coś takiego. W każdym razie on tam dość dokładnie opisuje różne kwestie. A dlaczego jestem zwolennikiem Sitchina? Ano dlatego, że domniemaną twarz na Marsie, odkrytą, sfotografowaną, Sitchin opisał w tejże chyba książce, że to było na cześć jednego z Igigi. Kto czytał książkę to wie. Jeśli mogę sobie pozwolić na zaproponowanie tematu może 158. debaty: życie biologiczne w przestrzeni międzyplanetarnej i nie mam na myśli jednokomórkowego.
Ciężko znaleźć informacje na ten temat, tak jak ciężko odnaleźć artykuł pod tytułem „Sam zdecyduj, w co chcesz wierzyć” sprzed 16 lat Nieznanego Świata.
[03:47:16] - Dziękujemy.
[03:47:17] - Dziękujemy. Pozdrawiam.
[03:47:19] - Pozdrawiamy. Cóż możemy dodać? Z inteligentną osobą dyskutuje się ciekawie, ale trzeba będzie na to czas poza anteną. Odniesiemy się może, Chris, nie wiem, czy byś chciał dodać parę słów o tym, czy usprawiedliwionym jest zabieranie głosu w dyskusji o czymś takim, czy mamy nadzorców, bo jednak poruszamy się po temacie śliskim, a z drugiej strony wiodą tam jakieś ścieżki, wiodą tam jakieś poszlaki. Rozumiem duszę naukowca u pana Edka, bo sam to podobnie odczuwam, ale moim zdaniem tam, gdzie jest niewiadoma, tam powinniśmy szukać. Czy odnosisz się do tego podobnie? To samo pytanie chciałbym zadać Markowi, bo dusza naukowca u niego również chyba silnie daje o sobie znać.
[03:48:25] - Przede wszystkim to był pierwszy raz, kiedy mnie nie wywaliło z naszej rozmowy, kiedy zadzwonił pan Edek. Ja nawet myślałem, że pan Edek to taki ma specjalny guzik, który mnie wyłącza. Potem się okazuje, jak sobie tam słucham pod koniec, o czym było w ogóle to pytanie, bo nie słyszałem pana Edka, że pan Edek jakieś mi pytania zadawał nawet, a ja byłem niekontaktujący, bo nie miałem kontaktu z wami, zamarznięty tutaj w moim światku i tym razem myślę, kiedy mi go to wyłączy, a tutaj tym razem okazało się, że nie, więc Hangout działa. Natomiast to, o czym powiedział pan Edek, pan Edek powiedział wiele-
[03:48:59] - Mimo to, że połączenie było zrealizowane przez Skype’a, to jednak jakoś to zadziałało.
[03:49:06] - No właśnie. A tutaj mamy Hangout. Może dlatego nie wyłączyło mnie.
[03:49:09] - Może tak się Hangout ze Skype’em świetnie dogadują.
[03:49:13] - Może. A to, o czym mówił pan Edek, pan Edek to sam właściwie wyjaśnił. Powiedział, że on jest naukowcem. Jego interesują dane, wówczas wyciąga wnioski. Ale z drugiej strony, tak jak zauważyłeś Piotrze, sam czyta książki Sitchina, wyciąga z nich z kolei wnioski. Natomiast wnioski, jakie wyciągnął Sitchin z wielu sytuacji, są to właśnie wnioski oparte na tego typu spekulacji, jakkolwiek by ją nazywać. Czy jest to teoria konspiracji, czy jest to alternatywny przebieg zdarzeń, jest to absolutna spekulacja nieoparta na tego typu danych bądź oparta na przesłankach, które szanujący się naukowiec nie wziąłby pod uwagę, tylko osoba z otwartą głową i z otwartym umysłem. Myślę, że mamy umysł właśnie po to, żeby móc go otworzyć na tyle szeroko, by mógł on objąć rzeczy, które opierają się naszym zmysłom. Jest to mechanizm niezwykle skomplikowany, który pozwala nam dotrzeć do czegoś, co tym zmysłom naszym się wymyka i pojmować rzeczy, które nie śniły się filozofom. Dzięki temu właśnie możemy dotrzeć do czegoś, co się nazywa ten Akashic Record.
Dzięki temu możemy nagle uświadomić sobie, że przez channeling jest możliwy, przynajmniej teoretycznie, kontakt z kimś innym, z jakąś inną inteligencją. Wszystko to rozgrywa się w naszym umyśle i mnóstwo innych rzeczy. Nie jest to oparte o jakieś konkretne dane czy konkretny sposób, w jaki to można przeprowadzić, a jednak stwarza jakąś metodę badawczą, mimo że nieopartą na empiryce. Do tego dochodzi jeszcze tak zwane przeczucie. Bardzo proste przeczucie, które podpowiada, sugeruje intuicja, że rozwiązanie może być takie czy inne i nie ma ono żadnego uzasadnienia. A jednak na przykład na podstawie tego typu różnych przeczuć, tej właśnie intuicji sami naukowcy dokonali ogromnej ilości odkryć tylko dlatego, że coś im szepnęło, że zrób to tak. Nie wygląda to dobrze, ale powinno się udać. I się udawało. Może w ten sposób. Dlatego myślę, że taka dyskusja jest uprawniona, jeżeli nawet nie mamy empirycznych dowodów na ten temat.
Rzeczywiście dowodów mało, ale są i myślę, że warto by o tym porozmawiać, ponieważ stawia to w zupełnie innej perspektywie podejście do tego, czym jest życie pozaziemskie i czy jest możliwe życie pozaziemskie.To teraz oddajmy głos Markowi Marcinkowskiemu. Marku?
[03:51:53] - A jakie było pytanie? Proszę przypomnieć.
[03:51:56] - Panu Edkowi chyba chodziło też o to, że jako naukowiec porusza się w świecie danych empirycznych, które są sprawdzalne i mogą doprowadzić do konkretnego efektu naukowego, wyniku naukowego. Natomiast my tu mamy cały czas problem, że z fizyki schodzimy w metafizykę i czy w związku z tym jesteśmy uprawnieni do takiej spekulacji na tematy, co do których nie posiadamy tego typu danych, a jednocześnie na końcu tego typu spekulacji wyciągamy wnioski, które jesteśmy przekonani co do ich ważności, czy sensowności. Dlatego w tym momencie ty jako naukowiec, człowiek, który opiera się na tego typu bardzo konkretnych danych, na pewno masz do tego jakiś stosunek, cokolwiek to nie znaczy.
[03:52:45] - Wydaje mi się, że takie dyskusje mają zawsze sens. Dyskusje, jakieś mądre wywody i wnioski nie muszą się zawsze opierać o faktycznie namacalne dowody, jakieś dane. Wydaje mi się, że jak najbardziej na tematy, jakie tutaj dyskutujemy, które są bardzo często w sferze tylko gdybania, w sferze domysłów, w sferze różnych koncepcji. Myślę, że jak najbardziej możemy to robić, bo takie rozmowy rozwijają nie tylko nas, ale i różne poglądy. Wcale to wszystko nie musi być poparte danymi, bo kiedyś, tak jak już wspominałeś Chris, wiele razy zdarzało się, że różne eksperymenty myślowe, różne eksperymenty takie typowo związane z wyobraźnią, z jakimiś koncepcjami nakierowywały ludzi na ścieżki, które później doprowadzały do różnego rodzaju odkryć czy unowocześniania różnych wynalazków. Więc takie różne koncepcje, nasze pomysły i wnioski, jakie się wiążą z takimi naszymi dyskusjami wydają mi się jak najbardziej sensowne. Gdyby nie były, to bym w tym nie uczestniczył, bo ufałem dobrze się zastanowić nad różnymi możliwościami i wcale one nie muszą natychmiast nam przynieść jakichś wymiernych korzyści czy odkrycia nie wiadomo czego. Ktoś za sprawą naszych dyskusji może wpaść przecież na jakiś pomysł, na jakąś koncepcję, która faktycznie doprowadzi do zwiększenia naszego rozwoju cywilizacyjnego. Czemu nie? Tak jak są pomysły w filmach science fiction, które ktoś sobie kiedyś wymyślił, jakiś reżyser.
Nie miał żadnych danych na ten temat, po prostu wymyślił sobie jakąś koncepcję. Wiemy, że teraz to się dzieje, że faktycznie jakaś rzecz, która kiedyś została przez kogoś wymyślona ot tak, teraz jest faktem. Więc nasze rozmowy niepoparte żadnymi danymi, żadnymi twardymi teoriami naukowymi wcale nie muszą być bezcelowe i w ogóle bez sensu. Jak najbardziej. Nawet naukowcy między sobą rozmawiając, często poruszają takie tematy, które są oderwane od twardej nauki i to ich może nakierować na rozwinięcie różnych teorii, które funkcjonują obecnie, a może doprowadzić do jakichś konkretnych chociażby wynalazków. Więc jak najbardziej rozmowy takie rozwijają nasze umysły i kto wie, co z tego się może urodzić. Wiadomo, dużo dróg naszych rozważań może być ślepych. Możemy kompletnie w wielu sprawach podążać w zupełnie złym kierunku, ale jedna koncepcja może faktycznie obudzić jakąś lawinę pomysłów, teorii, które do czegoś doprowadzą faktycznie, takiego twardego, namacalnego. Kto wie.
[03:57:32] - Dzięki tej kamerce już nie muszę teraz pytać, czy jest z nami Piotr. Widzę cię.
[03:57:38] - Odbieram korespondencję od Darka Niezbadzkiego i Jarek pisze tak. Teraz będzie brzydkie słowo. Uwaga, ale to Iwelina wytnieZ tym Jarkiem to nieźle się śmiałem. Brakuje jeszcze Donka i Bolka. Rzeczywiście brakuje Bolka, Donka i Bronka. Chociaż Bronek, znając życie, pewnie by pomyślał, że to nie są debaty ufologiczne, tylko urologiczne i że my już od czterech godzin dyskutujemy o układzie moczowym.
[03:58:16] - Pozdrowienia dla Jarka przede wszystkim.
[03:58:19] - Myślałem, że dla Bronka.
[03:58:25] - Na Bronkach się nie znam. A kto to Bronek, Bronka?
[03:58:28] - Jak to Bronek kto to? Bronisław Komon.
[03:58:33] - To już dawne czasy chyba. Miałem kolegę, który ma córkę Bronkę, ale ja przez długi czas nie wiedziałem o tym i on co jakiś czas mówił: „Bo wiesz, muszę jechać z Bronią tu, z Bronią tam”. Ja myślę, co on tak tą bronią jeździ, ciągle uzbrojony jest mocno, a on z Bronią, z Bronką jeździł. To taka historia.
[03:58:58] - Chris, ty sobie kopiesz dół pod sobą dzisiaj.
[03:59:02] - Jak kopię?
[03:59:03] - Najpierw się śmiejesz z Jarka, teraz o jakiejś nielegalnej broni mówisz.
[03:59:07] - Ja już mam taki dół pod sobą, że...
[03:59:10] - O tym, że znasz się na broni w ogóle. Nie wiem, co to się dzieje. Pozdrowiliśmy dzisiaj Jarka, Bronka, Donka, Bolka. Pozdrawiam jeszcze Aleksandra Kwaśniewskiego i jego żonę, i to już jest cały komplet.
[03:59:25] - Od „Początku grup polskich współczesnych”.
[03:59:28] - Tak. Przechodzimy do zagadnienia, które zostało zasygnalizowane wraz z pytaniem o zasadę antropiczną. Ci, którzy nie wiedzą co to, powinni zajrzeć do literatury i zdziwią się, bo okazuje się, że nasz wszechświat został tak zaprojektowany, by umożliwić istnienie życia. Brakowało bardzo niewiele, o czym mówiłem przed chwilą. Natomiast prowadzi nas to do bardzo kontrowersyjnych wniosków. Wiele osób uważa w ostatnich czasach, że hipoteza o tym, że żyjemy w symulacji, nie jest taka głupia. Może dlatego, że nie da jej się tak łatwo obalić. Na zasadzie prostego paradoksu filozoficznego. Nie możesz udowodnić, że nie masz rogów, więc masz rogi. Tak samo jest z symulacją.
Nie możesz udowodnić, że nie mieszkasz w symulacji, to możliwe, że w niej mieszkasz. W każdym razie zajął się tym ostatnio nawet ponoć Elon Musk. W przeszłości zajmowali się tym znani uczeni, rozważając, czym mogłaby być taka symulacja. I teraz pytanie, czy nasi prawdziwi panowie mogą mieszkać gdzieś w sąsiednim kosmosie i na swoim superkomputerze puścili w ruch symulację o nazwie Ziemia. Inaczej, o nazwie Wszechświat, w którym rozwija się Ziemia i ludzkość. Czy to jest dobra droga do poszukiwania naszych nadzorców? A może to po prostu alternatywna droga do znalezienia Boga, jak sądzą niektórzy? Pytanie to budzi bardzo mieszane uczucia i sporo kontrowersji, bo o ile brzmi bardzo sensacyjnie, o tyle sposobów udowodnienia tego, że żyjemy w symulacji, jest naprawdę bardzo niewiele, a jeżeli jakieś zostały wysunięte, to leżą daleko poza naszymi możliwościami. Jak ustosunkowujecie się w ogóle do koncepcji tego, że żyjemy w symulacji? Kim mogliby być nasi twórcy, boscy programiści, kosmiczni informatycy?
Marku, czy w środowisku astronomów w ogóle ten temat jest poruszany? Jak zareagowało to środowisko na to, że tą hipotezą zainteresowano się w mediach ostatnimi czasy? Reakcji na teorię tego, że to wszystko jest symulacją, reakcji astronomów bezpośredniej, głośnej nie odczułem, nie słyszałem. O teorii, że to wszystko jest symulacją generalnie dowiedziałem się z programów popularnonaukowych po raz pierwszy. Tam zostało to poruszone i niektórzy naukowcy się ku temu skłaniają, jakby nie patrzeć, że faktycznie tak może być. Poruszaliśmy ten temat już wcześniej. Wydaje mi się, że jest to jak najbardziej prawdopodobne, możliwe, biorąc pod uwagę to, jak obce cywilizacje mogą być mocno rozwinięte. Wydaje się to dosyć prawdopodobne, że i tak mogą postępować. Zamiast ingerować czy obserwować nas fizycznie bezpośrednio gdzieś tutaj z okolic, to po prostu stworzyli symulację i programują to jakimś superkomputerem, zmieniają kody i u nas to wszystko się zmienia.
[04:03:56] - Wracając do zasady antropicznej. Wydaje się, że Wszechświat jest tak, a nie inaczej zrobiony, że wystarczyłaby drobna zmiana i życie nie miałoby sensu zaistnieć w ogóle we Wszechświecie. Z drugiej strony niektórzy naukowcy mówią o wielu wszechświatach. Nasz Wszechświat nie jest jedynym. Gdzieś w tej hiperprzestrzeni jest wiele świat i kto wie, być może w innych wszechświatach te wszystkie stałe fizyczne, które u nas funkcjonują i dzięki nim życie mogło zaistnieć, tam jest troszkę inaczej i może nie ma życia albo jest coś innego, zupełnie niewyobrażalnego dla nas, co jest alternatywą życia. Tutaj tematy są takie, że się faktycznie mózg może zagotować. Ale tak jak szczęściem może być zaistnienie ciebie czy mnie, jakimś zbiorem prawdopodobieństwa i różnych możliwości, tak wydaje mi się, że to, że Wszechświat ma taką konstrukcję, jaką ma, takie są stałe fizyczne, taka jest natura, to też mogło wyniknąć z czystego przypadku. W innych wszechświatach wygląda to inaczej, a w naszym wygląda to akurat tak, że jest życie. Temat jest koszmarny generalnie. Bardzo trudny.
Tak to uważam. Jedyne, co mogę się odnieść do tej koncepcji to to, że tych wszechświatów może być bardzo dużo i tam są inne zasady, inna struktura przez to. A u nas akurat w tym przypadku wartości fizyczne są takie, a nie inne i pochodną tego jest życie. Być może w innym wszechświecie pochodną innych wartości fizycznych są jakieś roboty, mega metafizyczne byty, energia jakaś nie wiadomo jaka, kto to wie naprawdę.
[04:06:58] - Właśnie, bo do tej pory mówiliśmy o nadzorcach Ziemi, którzy mogliby być w jakiś sposób podobni do nas. Teraz rozmawiamy o, nie wiem nawet, czy to są istoty, ale rozmawiamy o jakiejś inteligencji. Załóżmy, że rozwija ona sobie technikę komputerową od tysiąca, kilku tysięcy, a może więcej lat. Zdolna jest do generowania bardzo rzeczywistych symulacji komputerowych, jeżeli to jeszcze można nazwać symulacją komputerową.
[04:07:27] - Tak. My też już robimy takie symulacje i z tego, co wiemy, to ludzie się potrafią zatracić w tych symulacjach. Niektórzy nie potrafią odróżnić. To już może być swego rodzaju choroba, ale ludzie aż tak wpadają w symulacje, te które tworzą programiści, obecnie też ludzie, że nie potrafią odróżnić później rzeczywistości od tej symulacji i chcą na ulicy robić nie wiadomo jakie rzeczy, a kończy się to tragicznie. Wcale nie jest trudne sobie wyobrazić, że jakaś obca cywilizacja, która jest kilkaset lat nawet do przodu, potrafi zrobić taką symulację, że my nie jesteśmy w stanie praktycznie jej odróżnić.
[04:08:19] - Jeden z prekursorów tej koncepcji, Hans Moravec, twierdził, że istota, która żyje w symulacji, mogłaby się zorientować co do tego, jakie są zasady tej symulacji, ale trudno jej się będzie odnieść do tego, czy ta symulacja w ogóle istnieje. Natomiast Silas Beane, fizyk, zaproponował kilka lat temu możliwość sprawdzenia tego, jakie są granice wytrzymałości kosmosu, w którym żyjemy. Mówiąc szczerze, on chciał znaleźć stelaż naszego kosmosu. Sprawdzić, czy jest możliwe to, że nasz Wszechświat opiera się na jakimś rusztowaniu. Natomiast to, w jaki sposób chciał to zrobić, wykracza absolutnie poza granice naszych możliwości. Mimo wszystko przecież nawet ostatnio analitycy banku Merrill Lynch bodajże, Chris? Czy to był ten bank? Sugerowali, że prawdopodobieństwo, że żyjemy w symulacji wynosi jakieś 50%.
[04:09:32] - Myślę, że to troszkę za duże prawdopodobieństwo, ale zastanawiając się nad tą koncepcją. Ta koncepcja, jeżeli dopuścimy ją do naszego myślenia, to wprowadza nas w pułapkę, z której nie ma wyjścia, bo natychmiast możemy sobie pomyśleć, że symulacja, której my jesteśmy częścią, jest z kolei częścią innej symulacji, która jest częścią symulacji, która symuluje coś jeszcze u kogoś innego. I myślę, żeTaki koncept, że ktoś nas sobie gdzieś tam w garażu stworzył jako grę komputerową, jakkolwiek jest logicznie możliwy, jest nie do zrealizowania w sensie rzeczywistym i taka koncepcja nie prowadzi donikąd. W żaden sposób nie rozwiązuje i nie pomaga w rozwiązaniu czegokolwiek. Dostarcza jedynie masy problemów, przede wszystkim logicznych, poznawczych i wszelkich innych. Poza tym ja osobiście się nie zgadzam, by być czyjąkolwiek symulacją.
[04:10:38] - Na jakiej zasadzie myślisz? Czy twoim zdaniem twórcy tej symulacji w ogóle by się przejmowali tym, co sobie myśli istota osadzona w tym?
[04:10:48] - Może nie, ale ze względu na to, że nie mam na nią najmniejszego wpływu, nie jestem w stanie nawet jej rozpoznać, że jestem jej częścią i funkcjonuje wyłącznie jako teoretyczny koncept, prawda?
[04:11:03] - Nie teoretyczny, bo jeżeli byśmy żyli w symulacji, to dla nas to jest jedyna rzeczywistość i w zasadzie nie mając na nią wpływu, musimy się z tym pogodzić.
[04:11:14] - Ale stwierdzenie, czy żyjemy w symulacji, czy też nie, jest niemożliwe do określenia, do potwierdzenia.
[04:11:24] - Znaczy przynajmniej na razie. A jak będzie coś-
[04:11:33] - A jeżeli okaże się, że to jest jak lalki matrioszki, że jedna symulacja jest tworzona przez jeszcze jedną i jeszcze jedną i jeszcze jedną, to wówczas dochodzimy do takiego paradoksu nieskończoności, że właściwie tak na końcu to już tak naprawdę to wszystko nie ma zupełnie sensu.
[04:11:52] - A jeżeli na przykład jesteśmy brudem za paznokciem boga Brahmy, który śni sobie dzień i noc i wszechświaty.
[04:12:00] - To tak jak w tym: „A gdyby twoja babcia staruszka właśnie przechodziła przez jezdnię?”.
[04:12:08] - A gdyby to było przedszkole, Chris.
[04:12:12] - Sam widzisz. Więc na tym polega to niebezpieczeństwo ludzkiej logiki. To jest tak samo jak z tym pytaniem, czy Bóg skoro jest wszechmocny, to może stworzyć kamień, którego sam nie uniesie. Logicznie pokazuje to ułomność naszej logiki, że logicznie nie jesteśmy w stanie opisać pewnych rzeczy, pewnych wartości, natomiast jesteśmy w stanie stworzyć koncepcję, która ma sens, ale jest nie do zrealizowania.
[04:12:42] - Dlatego powiedziałem na początku, że to jest taka troszeczkę asekurancka koncepcja, bo opiera się na paradoksach, rzeczach, których nie jesteśmy w stanie udowodnić i które sprawiają wrażenie, nie chcę powiedzieć fałszywej prawdziwości, ale które sprawiają nam pewien problem w ich ocenie, w rzeczywistości i w ocenie ich prawdopodobieństwa. Bo o ile dyskusja na temat na przykład systemu Valego odnosi nas do sfery rzeczywistości, których nie rozumiemy w ogóle i nie wiemy, co tam się dzieje, tak powiedzenie, że żyjemy sobie po prostu w symulacji jest takim sporym pójściem na łatwiznę. Bo można powiedzieć: „A, to ktoś stworzył i stąd te wszystkie dziwności”. Innymi słowy, jest to po prostu nowa wersja religii, bo zamiast zwalać coś na Boga, można zwalić to na tych kosmicznych informatyków, których i tak nie znajdziemy. Nawet jeżeli to jest prawda, nie mamy na to żadnego wpływu. Natomiast wiele wskazuje, moim skromnym zdaniem, że to wszystko jest bardziej skomplikowane. Szkoda, że nie ma dzisiaj tutaj Danuty Adamskiej-Rutkowskiej. Uniosłaby z tym program wiele, bo myślę, że kluczowym pojęciem dla dzisiejszej debaty jest pojęcie świadomości. Mimo wszystko. Bo zobaczcie.
UFO, jakkolwiek by na to nie patrzeć, do tej pory nie nawiązało kontaktu, nie zrobiło wiele, nie zdziałało nic oprócz tego, że wpłynęło na ludzką świadomość do tego stopnia, że my dzisiaj o tym dyskutujemy cztery godziny ponad i nie jesteśmy w stanie powiedzieć, z czym mamy do czynienia. Druga sprawa – system Valego. To coś nas uczy. Chce nam coś powiedzieć, ale cel tego gdzieś niknie za horyzontem. W związku z tym musimy sobie zadać pytanie, czy aby jednak te nasze obawy o to, że jesteśmy pionkami w jakiejś grze, nie są jednak prawdziwe, niezależnie od tego, jaką opcję wybierzemy, Chris. Bo czy żyjemy w symulacji, czy istnieje system, czy istnieją nadzorcy, zawsze jesteśmy pod czyjąś kontrolą. I teraz pytanie, czy to są tylko nasze iluzje? Czy to jest to odwieczne doszukiwanie się sensu, przynajmniej próby doszukiwania się sensu we wszystkim? Czy są to usprawiedliwione hipotezy? Na tyle usprawiedliwione, że moglibyśmy postawić tutaj ten problem jako jeden z najważniejszych.
Bo na początku powiedzieliśmy, że wszystko wskazuje na to, że coś w tym jednak jest. Doszliśmy do wniosku, że znowu nic nie wiemy, ale jest to uczciwsze, moim zdaniem, niż powiedzenie, że jest tak i tak, bo moglibyśmy umyć ręce i powiedzieć: „A słuchajcie, to wszystko jest symulacja i koniec”.Natomiast okazuje się, że to wszystko jest bardziej skomplikowane. A jeśli jest bardziej skomplikowane, to stoi za tym coś jeszcze. Pytanie: co?
[04:16:13] - Ja tylko chciałem właśnie jako ilustrację podać, bo równie dobrze moglibyśmy dzisiaj dyskutować na przykład na temat tego, że nie symulacja, a dlaczego nie splątanie kwantowe decyduje o wszystkim? Splątanie, którego tak do końca nikt się nie rozumie, że coś, co jest odległe od siebie nie tylko w przestrzeni, ale w ogóle może być odległe i w czasie, i nawet w wymiarze, kto wie. Być może ma jakiś wpływ i związek na siebie, generuje siebie nawzajem, ma system relacji, który je łączy i dlatego efekt działania takiego kwantowego splątania powoduje to, a nie coś innego. Powoduje na przykład, że nasza planeta jest zdolna do tego, żeby przyjąć mieszkańców w formie biologicznej takiej jak my i funkcjonować w takiej formie, w jakiej my dzisiaj funkcjonujemy. Tylko dlatego, że nie rozumiemy albo próbujemy pojąć i zrozumieć, z jaką fizyką mamy tutaj do czynienia. Być może ta fizyka daleko wykracza poza doświadczenie empiryczne. Zwłaszcza, że tak wiele wskazuje na to, że charakter wszystkiego, co nas otacza, nie jest wcale materialny, a wręcz przeciwnie, jest to wręcz magiczne połączenie ze sobą najrozmaitszej energii, która zmienia swój stan skupienia w zależności od okoliczności, w jakich występuje. Jednym z czynników, który reguluje ten stan skupienia, jest również i ludzka świadomość, ale także szereg innych praw tej fizyki, z których do tej pory nie zdawaliśmy sobie sprawy, a które mają wręcz kosmiczny zasięg. I to powoduje, że nie tylko schodzimy na manowce, ale w zasadzie możemy dojść do takiego punktu, że właściwie to lepiej pójść na piwo, niż spędzać cztery godziny nad omawianiem tematu, z którego wiadomo, że nie dojdziemy do żadnego punktu, którego się można złapać, ugryźć go i zatrzymać się na moment. Chociaż wiedzą, dokąd zmierzamy.
Chociaż oczywiście niewątpliwą zaletą takiej dyskusji jest to, że jest to szansa na to, żeby w szerszym gronie omówić wszystko to, co czeka podróżników po takim właśnie-
[04:18:29] - Ale co sądzisz o tym, co powiedział tutaj nasz słuchacz Greg? Że jest to najważniejsze pytanie, jakie możemy sobie w ogóle zadać. Jeżeli ktoś podsumuje, niezależnie czy będą to relacje ufologiczne, czy będą to niektóre, nie chcę używać słowa teorie spisku, bo-
[04:18:54] - To nie używaj
[04:18:55] - ... bo dzisiaj się to źle kojarzy. Natomiast jakieś analizy historyczne również mogą człowieka doprowadzić do wniosku, że ktoś za tym wszystkim stoi. Czy nie niesie to w sobie jednak żadnej wartości? Bo tak naprawdę myślę, że niesie. Wkraczanie na nowe tereny, mówienie o rzeczach, o których jeszcze nikt nie mówił, których nikt nie podejmował. Nie chcę powiedzieć, że my tu jesteśmy jakąś forpocztą. Ale ci, którzy przecierają te szlaki i dzięki którym możemy opowiadać o tym, o czym opowiadamy, robią robotę, która jest pożyteczna, nawet jeżeli jej nie można nazwać nauką. Bo przecież nikt tam nie dotarł.
[04:19:44] - Owszem, dokładnie o tym samym mówiłem. Absolutnie ma to sens i ma to znaczenie. Rozważanie teoretyczne najrozmaitszych możliwości.
[04:19:53] - Tak to bym mógł iść spać, wstać jutro, ukroić sobie bułkę z masłem i powiedzieć: „A nie będę już się tym zajmował, bo to wszystko jest i tak nie do pojęcia”. Ale moja natura jako homo sapiensa, mam nadzieję, nakazuje mi szukać i pytać. I to chyba jest bardzo ludzkie, moim zdaniem, nie osadzać się na z góry upatrzonej pozycji. Bo co to byłoby za życie, gdyby nie było zagadek i gdyby nie było poszukiwań, prawda?
[04:20:33] - Chrisowi coś tu chyba zamarzło chwilowo.
[04:20:36] - Wiesz, jak to zabrzmiało? Boże .
[04:20:40] - Chwilowo.
[04:20:41] - To się wytnie.
[04:20:44] - Proszę sobie tu ze mnie jaj nie robić.
[04:20:47] - Chrisowi coś zamarzło chwilowo.
[04:20:50] - Chwilowo mi zamarzło.
[04:20:55] - To mógłby powiedzieć mój pies, który sikał na tęgim mrozie ostatnio.
[04:21:00] - To właśnie różni twojego psa ode mnie. Nie sikam na tęgim mrozie. Panowie, nam chyba ten freeze brain, jak tutaj mówią, się zrobił od tej tematyki. Holografia uderza do głowy i ten wszechświat, który... Ja pierniczę, w co ja się wpakowałem tutaj?
[04:21:29] - Jak to brzmi w ogóle? „Chrisowi coś zamarzło”. Ja nie mogę.
[04:21:32] - Łącze mu zamarzło.
[04:21:35] - To jest taka wersja Ivelliosa, który jak wiadomo nie jest żywym człowiekiem, tylko syntezatorem. Symulacją.
[04:21:44] - Który siedzi przed dwoma mikrofonami i gładzi dwie myszki na dwóch komputerach.
[04:21:54] - To są potem te dwie myszki, które kot Chrisa przynosi mu codziennie. I teraz mózgi wszystkich słuchaczy eksplodowały, bo nasza debata zatoczyła koło. Nikt nie wie, o co chodzi.
[04:22:08] - Bo zmieniliśmy symulację po prostu.
[04:22:10] - Tak. Wszyscy są pijani.
[04:22:15] - Po ponad czterech godzinach mamy do tego prawo. Tak myślę. Do czegokolwiek. Daj mi trochę czasu, bo u mnie właśnie zderzyły się te dwie komórki, które szukały się nawzajem przez ten cały czas i może coś z tego będzie. Chyba że zamarznie znowu.
[04:22:38] - Cóż, drodzy państwo, po tym jak Lisowi coś zamarzło.
[04:22:45] - Mogę powiedzieć tylko: byle do wiosny.
[04:22:47] - Tak. Dobiliśmy chyba do końca dzisiejszej debaty. Jest wpół do dwunastej. Marku, miałbyś coś jeszcze do dodania? Marku Astronomie.
[04:23:02] - Może taki wątek odnośnie konstrukcji wszechświata, być może czegoś nadrzędnego. Ciemna materia. Kwestia, która jest największą tajemnicą wszechświata, jeżeli chodzi o naszą cywilizację. Coś, czego nie możemy w ogóle pojąć. Nie możemy zobaczyć w żaden sposób. Żaden detektor tego nie może uchwycić. Ale wiemy, że coś takiego jest, bo widzimy wpływ na wszechświat tej ciemnej materii. Wiemy, że zakłóca ona mechanizm chociażby galaktyk i być może to jest jakaś odpowiedź. Być może to jest jakiś czynnik, który ma coś wspólnego z naszym dzisiejszym tematem. A więc wygląda na to, że to, co się dzieje we wszechświecie, cała materia, którą widzimy, w ogóle nie ma wpływu na to, jak on się rozwija, rozszerza.
Gdybyśmy wyłączyli z naszych wszystkich naukowych symulacji tą całą materię, którą znamy, a zostawili tylko czynnik ciemnej materii, to wszystko byłoby tak samo. Więc wydaje się, że może ta kwestia ma tutaj po części duże znaczenie w naszych rozważaniach odnośnie konstrukcji wszechświata, odnośnie tego, jak to wygląda, dlaczego jest życie na naszej planecie. I być może też są kwestie tych tak zwanych nadzorców, konstruktorów, kto wie. Temat wydaje się niezwykle ciekawy i bardzo tajemniczy. Jakiś tam trop mamy, jeżeli chodzi o naukowców odnośnie ciemnej materii, ale jesteśmy nadal w powijakach, jeżeli chodzi o to.
[04:25:37] - Dziękujemy.
[04:25:39] - Chce jeszcze zadzwonić jeden słuchacz, dlatego ja go w międzyczasie jeszcze podłączę, bo aż tupie nóżkami, żeby się dodzwonić.
[04:25:48] - Chyba że mu też coś przymarzło.
[04:25:51] - Halo, panie Grzegorzu, jesteśmy na antenie. Witamy ponownie.
[04:25:54] - Tak, dzwoniłem ponownie, bo jakoś tak zostałem wywołany do tablicy znowu. Ja bym się trochę tutaj nie zgodził z panami, że tutaj nic nie mamy, nic nie wiemy. Znowu bym wrócił do tej teorii, również historycznej, o której wcześniej mówiłem. Faktycznie, nie wiemy nic na pewno i niczego nie możemy zmierzyć i zbadać, ale mamy mnóstwo poszlak właśnie na przestrzeni całej ludzkiej historii, wszystkiego, co obserwujemy, jak chociażby UFO i tak dalej. Wszystkie te paranormalne historie, których również nie możemy zmierzyć i zbadać jeszcze, też są jakąś poszlaką. Przecież kiedyś, kiedy ludzie odkrywali energię elektryczną, też nie umieli jej zbadać i zmierzyć dokładnie. Dla niektórych była to czysta magia. Dopiero po jakimś czasie udało się to zrobić. Tak samo było z promieniami Röntgena. Też nie można było tego zmierzyć i zbadać.
Dopiero po jakimś czasie się to udało. No i właśnie w tej chwili mamy wiele poszlak, które wskazują, że coś jest na rzeczy. Jeszcze w tej chwili nie umiemy tego zbadać. Możliwe, że to leży właśnie w tych historiach kwantowych i tak dalej. Myślę, że tutaj wszystko jest jeszcze przed nami.
[04:27:49] - No właśnie. Cóż, dziękujemy za telefon. Panowie, ostatnie pytanie, bo poczułem się też wywołany do tablicy nieco. Rozpoczęliśmy od takiego dość odważnego sformułowania, które mówiło, że w kwestii nadzorców, niewidocznych panów coś jest na rzeczy. Bo myślę, że to się należy naszym słuchaczom. Czy po tym wszystkim, co zostało powiedzianeJest jeszcze miejsce na to, żeby ich poszukiwać. Czy oni rzeczywiście gdzieś mogą być, Chris?
[04:28:33] - Tak. Oczywiście, że tak, dlatego, że trzeba założyć, że my nie stoimy w miejscu. To, w jaki sposób obserwujemy wszechświat i trafia on do naszej percepcji i w jaki sposób dokonujemy jego eksploracji, uprawnia nas do tego, aby wierzyć, że przyszłość stworzy nie tylko nowe wyzwania, ale także nowe narzędzia, które pozwolą nam coś stwierdzić, do czegoś dotrzeć. Sytuacja nie jest beznadziejna.
[04:29:04] - Kiedy staniemy oko w oko z tymi stworzycielami albo przynajmniej posmeramy ich pod stopami, to czego się dowiemy? Czy nie będziemy z góry skazani na przegraną?
[04:29:18] - Musimy najpierw dojść do takiej sytuacji. Przegraną ze względu na co? My już jesteśmy przegrani, nie spotykając się, bez smerania, prawda?
[04:29:29] - Jakkolwiek byśmy nie patrzyli na dzisiejszy temat, to nasza pozycja jest z góry ugruntowana i tak naprawdę nie możemy przeskoczyć pewnego pułapu. Dlatego wiele osób, które interesuje się na przykład filozofią, może powiedzieć, że my dzisiaj poddajemy się rozważaniom nad pewnymi paradoksami, które nie mają ugruntowania w rzeczywistości. Osoba, która zajmuje się teologią, może powiedzieć: „No cóż, panowie, wy dzisiaj przez cztery i pół godziny szukaliście Boga i tak naprawdę doszliście do takiego samego wniosku, jak my dochodzimy po kilku tysiącach lat”.
[04:30:12] - Ale tutaj słuchacz Grzesiek coś ciekawego zauważył, że w naszej historii jest już tak, że czasami odkrywamy rzeczy, o których najpierw nie mamy w ogóle świadomości, że istnieją, potem nie potrafimy ich za bardzo zmierzyć, ale po jakimś czasie pojawiają się jakieś sposoby. Coś wymyślimy. W momencie, kiedy zdajemy sobie sprawę, że coś istnieje, że coś działa i funkcjonuje, udaje nam się także stworzyć coś jeszcze, co powoduje, że jesteśmy w stanie nie tylko to stwierdzić, ale być może nawet je opanować. Myślę, że przyszłość nie wygląda tak beznadziejnie. Nasza historia wskazuje, że jeżeli istnieje ewolucja, to z pewnością istnieje w naszym umyśle i w naszej świadomości, w związku z czym podejście do takiego tematu może również się zmienić i znaleźć jakąś szczelinę, przez którą przemkniemy się albo pozwoli nam ona pojąć to i zrozumieć, że coś się wydarzy, że może nie jest tak beznadziejnie, tak źle, bo gdyby było tak źle, to rzeczywiście to nie miałoby za bardzo sensu. Byłoby oznaczenie, gruba czarna kreska. Do tej kreski dochodzimy i dalej już koniec. Nic więcej nie ma.
[04:31:29] - Zarzuciłeś takim mazowieckim akcentem. Wiem, że jest jeszcze jeden słuchacz, który chce do nas zadzwonić.
[04:31:39] - À propos akcentu, ostatnio jakieś nowe filmy polskie oglądam i oni taką dziwną polszczyzną mówią, której ja nie znam z czasów, kiedy jeszcze w pięknym kraju nad Wisłą mieszkałem.
[04:31:50] - Jak oni mówią?
[04:31:51] - Tak jak w „Pitbullu” mówią, tak mówią sobie. Tak beznamiętnie mówią, trochę robotycznie. „A ty dlaczego chciałeś coś tam zrobić? Albo coś tam chciałaś zrobić?” Tak jakoś dziwnie przeciągają. „A bo ja to lubię. A ty co? A ty też to lubisz? Nie, ja tego nie lubię”. Emocji nie ma w tym. Dziwny ten polski nagle się zrobił.
[04:32:18] - A poszedł do pracy. Był radosny, a potem nie poszedł do pracy i był smutny. I poszedł do pracy i był radosny.
[04:32:28] - A później oglądałem taki film „Planeta singli”. I tam występował ten Stuhr, młodszy Stuhr, syn starszego Stuhra, jak sama nazwa wskazuje. Ja go znam z poprzednich filmów i on się też tak nauczył mówić. On nagle zaczął też takim mówić językiem. „A dlaczego ty jesteś taki, a nie inny?”
[04:32:47] - Ale takim trochę?
[04:32:50] - Tak, takim bez emocji kompletnie językiem. Może się wszyscy do tego przyzwyczaili, ale ja czegoś takiego nie pamiętam z wcześniejszych historii. Nie wyobrażam sobie, żeby Gustlik czy Janek z „Czterech pancernych” w taki sposób ze sobą rozmawiali.
[04:33:06] - Nie, Gustlik był bardzo konkretny.
[04:33:09] - Oczywiście.
[04:33:10] - Ivelius może coś zarzucić Gustlikowi.
[04:33:13] - O!
[04:33:14] - Ivelius przecież też ze Śląska pochodzi.
[04:33:18] - U mnie już się gwarą nie mówi raczej. Bardziej czystą polszczyzną.
[04:33:25] - Pierdzielisz pieronie, nie godej.
[04:33:29] - Jak będziesz w Katowicach, to daj se pozor na te glęzy, bo cię dupnie bana.
[04:33:37] - I powiedział ci? Że cię dupnie i koniec.
[04:33:39] - Tak ci powiedział. Śląski language hogger.
[04:33:45] - Tyś tu godoł przed chwilą o jakimś słuchoczu, co chce zadzwonić.
[04:33:50] - Zadzwonioł, zadzwonioł. Powiedzioł, co powiedzioł i zadzwonioł. I poszedł spać.
[04:33:54] - Nie będzie go?
[04:34:01] - Był przecież pan Grzesiek.
[04:34:04] - Tak, ale-
[04:34:05] - Ivelius, co zrobiłeś ze słuchaczem?
[04:34:07] - Nic nie zrobiłem.
[04:34:09] - Coś mu przymierzo, panowie, ja tu jeszcze jedną rzecz mam, bo dostałem od pana. Nie będę tutaj ujawniał-
[04:34:14] - Ale trzy rzeczy temu mówiłeś, że masz tylko jeszcze jedną rzecz.
[04:34:20] - Jeden z panów napisał. Sekundkę.Już wam mówię. "Opowiedzcie coś śmiesznego o największych wpadkach w radiu" napisał pan Krzysztof. Ivelliosie, czy pamiętasz coś takiego w naszym radiu?
[04:34:37] - Pamiętam jedną taką wpadkę podczas debaty ufologicznej. Ty powiedziałeś: "My się tak śmiejemy z tych bab, co klęczą przed tymi sękami i się modlą". Ja na to: "Przede mną nikt nie klęczy".
[04:34:50] - Ho ho ho ho.
[04:34:51] - Ha ha ha.
[04:34:53] - Ho ho ho. A wyobraźnia pracuje. Ja miałem historię. Powiem historię pewną, ale to musisz wyciąć, Ivelliosie, bo to się nie nadaje. Już teraz zacznij wycinać. To było dawno przed debatami ufologicznymi. Tylko zaznacz, żebyś to potem dobrze wyciął, bo się będą śmiać ze mnie, potem mnie wyrzucą z roboty. Przed debatami ufologicznymi było takie radio i oni mieli program o tajemnicach i zadzwonili do mnie raz w nieodpowiednim momencie. Wróciłem wtedy z jakiegoś balu, ale byłem jeszcze w miarę. Gadam z nimi przez telefon i miałem krzesło obrotowe.
Obracałem się, wierciłem się cały czas. Gadam o tym UFO i tak się bujam. Jak nie piznę pod stół. Spadłem dosłownie pod biurko. A słuchacze słyszą, że się coś dzieje. A ja pod tym biurkiem jestem i udaję, że się nic nie stało. Jaki to był wstyd wtedy. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Co powiem? „Na antenie z rowerem wpadłem pod biurko, bo coś tam”.
Jeszcze była taka sytuacja, ale to już może niezwiązana z radiem.
[04:36:14] - Halo, witam. Halo?
[04:36:16] - Dodzwonił się do nas pan Mariusz, nasz słuchacz. Dobry wieczór, panie Mariuszu.
[04:36:23] - Ma pan zapisanego mnie w telefonie?
[04:36:26] - Tak, mam pana w kontaktach.
[04:36:29] - Okej, dobrze. Powiem panom, że dzwonię dopiero teraz, bo wcześniej pracowałem. Przysłuchiwałem się cały czas waszej dyskusji. Dojechałem do domu, jestem na strychu, ubieram się i ponieważ zaraz kończycie, to chciałem też troszeczkę od siebie dorzucić. Powiem tak: zanim zacząłem słuchać waszego programu, to bardzo dużo elementów tego, o czym mówicie, czyli każdy, kto się interesuje tego typu tematyką, stara sobie znaleźć odpowiedzi na bazie tego, co przeczytał, oglądał, zaobserwował, przemyślał i tak dalej. I ja na przykład ostatnio zauważyłem, zresztą z żoną jesteśmy pasjonatami UFO i też waszego programu. Zauważyłem, że bardzo dużo filmów, ostatnio jest tego coraz więcej, de facto daje elementy jakby prawdy. Ja mam takie przebłyski, gdzie mówię: „Ja piernik, przecież oni pokazują nam, to może być realne”. Chodzi mi o to, że panowie dysponujecie jakąś wiedzą. Zgadza się?
Którą prezentujecie na antenie. Natomiast zauważyłem, że reżyserzy niektórych filmów, nie wiem, czy to za pośrednictwem konsultacji osób podobnych do was, czy może szczebli wojskowych, czy może naukowych, robią takie wrzutki realistyczne. Weźmy na przykład „Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia” z Keanu Reevesem. To, co tam jest pokazane, jest tak bardzo realistyczne. Oczywiście jest to jedna z wersji tego, jak ci obcy mogą się Ziemią opiekować. Nie jest to najgorsza wersja, natomiast dla mnie akurat wersja z tego filmu najbardziej do mnie przemówiła. Z tym że mam pewien dylemat, ponieważ jestem zwolennikiem wersji Truman Show, gdzie panowie pewnie wiecie, o co tam chodziło, więc nie będę o tym za bardzo mówił. Natomiast panowie mówicie o tym całym kosmosie i tak dalej. Dla mnie w tych wszystkich paranormalnych rzeczach i tych nadzorcach w dzisiejszym temacie jest ważne to, co się dzieje w zakresie, który ja mogę bezpośrednio zaobserwować. Ja, panowie i tak dalej.
Jeżeli coś wychodzi w ramy kosmosu, dla mnie jest to już tak troszeczkę z gruntu jak fantazja, ponieważ nie mogę tego sprawdzić. Chodzi mi o to, że kiedy był film z Sandrą Bullock, nie pamiętam teraz tytułu i, że tak powiem, można było wywnioskować, że ta pani jest w kosmosie, że te wszystkie rzeczy ją tam spotykają i tak dalej. Mając też tę wcześniejszą wiedzę z innych źródeł, stwierdziłem, że de facto to cokolwiek nam pokazują, na przykład ten pan, który jest astronomem i dzisiaj się wypowiadał, to tak naprawdę dla mnie jako człowieka pracującego, zainteresowanego tematem jest w ogóle nie do sprawdzenia. Ja po prostu muszę to wziąć na wiarę. I teraz, kiedy mam dylemat tego typu, że w kwestiach religii prawdopodobnie jesteśmy oszukiwani, chociaż osobiście jestem wierzący, Bóg biblijny i tak dalej, ale w kwestiach religijnych jesteśmy oszukiwani, w kwestiach politycznych jesteśmy oszukiwani, w kwestiach medycznych jesteśmy oszukiwani. Weźmy tutaj punkt szczepionek. Niestety skłaniam się do tej myśli, że w kwestiach kosmosu, jaki przedstawia na przykład pan astronom, też po prostu jest to wiedza albo częściowa, albo po prostu wymyślona. Generalnie nie mam zaufania do tego, co się dzieje poza naszą atmosferą. Oczywiście, tak jak powiedziałem wcześniej, wszystko, co jestem w stanie zaobserwować przez lunetę, samodzielnie potwierdzić, jestem w stanie to zaakceptować. I tak jak mówię, jeżeli chodzi o nadzorców Ziemi, na pewno takich mamy.
Na pewno nie są to istoty złe. Każdy z nas czuje jakąś taką opiekę duchową czy czegoś po prostu. Więc ja uważam, że sama ta świadomość, że ktoś nad nami czuwa, pomijając to, czy nazwiemy to Bogiem, czy jakimś aniołem, czy jakąś istotą kosmicznąPo prostu jest dobra. Ja czuję wewnętrznie, że coś takiego jest i myślę, że panowie również. Natomiast nie można tego technicznie wytłumaczyć. Weźmy „Matrixa”. Pamiętają panowie scenę z tym kotem na przykład, kiedy on miał déjà vu, prawda? O déjà vu troszeczkę już wcześniej mówiliście i są różne wytłumaczenia, natomiast w „Matrixie” przedstawiono to jako błąd w symulacji, o czym też często panowie nawet dzisiaj mówiliście. Tak jak mówię, tych układanek jest dużo. Wy próbujecie to poukładać.
Każdy zainteresowany tematem również. Ale tak jak mówię, nie ulega wątpliwości, że mamy nadzorców. Nie są to istoty złe, oni nie uprawiają nas. Broń Boże, słowo, które ktoś tutaj z panów użył, „hodują” jest uwłaczające. Od razu mi się skojarzyło z rodzicami, którzy wychowują dzieci i też tych dzieci, hodują dzieci i nic z tych dzieci nie ma na przykład. Więc to jest bardzo niedobre słowo. Ktoś, kto nas stworzył, na pewno nas nie hoduje, na pewno jest dla nas opiekunem. Jaki ma cel? Ja tego nie wiem. Chciałbym to do końca swojego życia zgłębić.
Tak jak mówię, dziękuję, że mogłem się podzielić tym swoim zdaniem. Nie wiem, czy ono miało dla panów jakąś wartość, natomiast ja, kiedy was nie znałem, teraz też obserwuję filmy. Dużą wiedzę wyciągałem z filmów i oczywiście szukam w tych filmach też czegoś, co mi te moje puzzle po prostu zapełni. Na tym mógłbym skończyć.
[04:42:06] - Dziękujemy. Co do fenomenu osoby trzeciej, czyli poczucia tego, że się ktoś nami opiekuje, to polecam zgłębić literaturę parapsychologiczną jednak. Ja bym tutaj wziął w obronę Marka i astronomię dlatego, że każda dziedzina nauki posługuje się pewnymi metodami, które dla, że tak powiem, profanów, czyli osób, które są niezaznajomione z tymi metodami, mogą się wydawać mało wiarygodne lub mało konkretne. Weźmy na przykład pod uwagę lekarza. Idziemy do doktora i on nam przepisuje wtedy, kiedy jesteśmy na przykład chorzy na anginę. Dlaczego nam to przepisuje? Nie zastanawiamy się nad tym, bo wiemy, że to pomoże. Natomiast to jest uzasadnione pewnym postępowaniem. Tak samo jest w astronomii. Astronomia oczywiście nie odpowiada nam na wszystkie pytania, ale z tego, co wiem, co się dowiedziałem, robi wszystko, by wykorzystać dostępny potencjał.
Także ja bym astronomii nie spłukiwał. Absolutnie. Marku, dodasz coś tutaj?
[04:43:25] - Przepraszam, mogę coś dodać do tego, co pan powiedział? Bo to nie jest tak, że ja się fizyką nie interesuję. Zagadnienia fizyki są mi, pewnie nie tak jak w zakresie kosmosu, ale gdzieś tam był to mój konik i powiem panu, że kiedy akurat technikum skończyłem, ale kiedy uczono nas o teorii Einsteina, mówiono, że energia równa się masa razy prędkość i tak dalej. Nie powiedziano nam albo nie wiedzą, albo nie powiedzieli nam, że jest to równanie energii uproszczone. Może panowie słyszeli o tym. Chodzi mi o to, że edukacja również podaje nam takie niepełne fragmenty, które oczywiście być może są przydatne, być może na pewnym poziomie edukacji, ale jeżeli równanie Einsteina pełne, o czym słyszałem wykład fizyka na niezależnej telewizji wrocławskiej, składa się z 16 składników. I też Niemcy na bazie tego równania, że tak powiem, opracowywali te statki latające. Ja tak bardzo skrótowo mówię. Jeżeli mówiono cały czas w szkole, że prędkość światła to jest 300 000, a wiemy dobrze, że ta prędkość może być wielokrotnie szybsza i można nawet obecnie dzisiaj światło zatrzymać, to jak my, odbiorcy edukacji, obserwatorzy, już jako osoby dorosłe, jak możemy brać za pewnik to, co nam przedstawiają?
[04:44:50] - Dobrze, dziękujemy, zaraz się do tego odniesiemy.
[04:44:53] - W międzyczasie jeszcze dołączamy ponownie słuchacza Edka. Dobry wieczór raz jeszcze.
[04:44:59] - Dobry wieczór. Przepraszam bardzo, ale musiałem na króciutko. Dawno, dawno temu, jak jeszcze mieszkałem gdzie indziej. Chodzi o te śmieszne historie. Znaczy mam nadzieję, że śmieszne, choć może przerażające jest to, co powiem. Przyszły dwie panie, bim-bam i tak te panie jakieś tam broszurki i mówią, mówią, taki słowotok monotematyczny. Musiałem im przerwać i w pewnym momencie położyłem rękę na ramieniu jednej z tych dwóch starszych pań. W tej chwili bardzo je przepraszam za to, co im zrobiłem i powiedziałem tak: „Zaprawdę powiadam wam, przyklęknijcie. Ja mi jest Bogiem, waszym Bogiem”. I wiecie co, panowie?
Jedna z nich szła na dół. Już chciała klękać. Ta druga ją za łokieć. „Co ty, głupia, co robisz?” Takie w mózgach są. Bez komentarza raczej. To tyle. Naprawdę szła na dół. Ja zdębiałem. A w kwestii jeszcze, jeśli można. Krzyżówka konia z osłem.
Muł może uważać swoich twórców za bogów. Wolno mu. Tyle tylko, czy to jest prawda? Bo jeśli się zdefiniuje, jak każdy temat, w sposób właściwy. Ja na przykład pojęcie Boga definiuję jako stwórcę wszechrzeczy. Nie jestem w stanie nigdy, tak sobie myślę, ogarnąć tego wszystkiego, zamysłu, projektu, planu i tak dalej. I tak powiem, może niegrzecznie, ale każdy, kto twierdzi, że zna zamysł, co więcej, występuje w roli pośrednika, jest albo głupi, albo bardzo cynicznie wyrachowany. To tyle.Pozdrawiam panów, kłaniam się niziutko. Do usłyszenia.
[04:46:41] - Dziękujemy, do usłyszenia. Chris, który tutaj siedzi owinięty różowym kocykiem i tak się gibie na krześle, pewnie miałby coś do powiedzenia na ten temat. Właśnie, a Einsteina? I co do Einsteina? Myślę, że to jest temat na całą audycję z fizykami najrozmaitszymi. Rzeczywiście, jeśli chodzi o formuły, bo my widzimy tą skróconą formułę, ciekawa prawidłowość występuje w fizyce, że każde prawo fizyczne, które da się określić matematyczną formułą, musi być nie tylko w swojej formie w miarę krótkie, ale jednocześnie eleganckie z estetycznego punktu widzenia. I to jest niezwykłe. Fizycy biorą takie podejście do odszukiwania czy określania tajemnic naszego świata, naszego istnienia poważnie. Ostatnio słuchałem Nassima Harameina, który bardzo dużo uwagi temu przywiązuje, że musi być nie tylko krótkie i w miarę treściwe, ale jednocześnie musi być eleganckie w swojej formie. To może tyle spod tego różowego kocyka, który należy do Moldera.
Mulder przez chwilę go opuścił, a ja tutaj, siedząc w piwnicy, w podziemiu, w konspiracji. Powiem ci, że przez te cztery godziny ani razu żeś go nie pokazał. Znaczy kota, żeby nie było znowu, że coś tam. Kota nie pokazałeś i w ogóle ja to nie wiem, czy on istnieje, szczerze mówiąc. Idę po kota.
[04:48:31] - Przepraszam. Halo? Przepraszam, bo jeszcze mnie panowie nie wyłączyliście. Słucham. Mogę jeszcze ostatnie zdanie dorzucić?
[04:48:37] - Oczywiście, panie Mariuszu, bardzo prosimy.
[04:48:40] - Powiem panom, że od pół roku doszedłem do dosyć dziwnego wniosku, ponieważ świetnie nam w procesie edukacji media, niektóre audycje, oczywiście nie wasza, są w stanie nas zaprogramować do tego, żebyśmy myśleli w pewien sposób. Weźmy na przykład marihuanę. Do roku temu byłem przekonany, chociaż nie biorę, nie paliłem, nie mam zamiaru. Byłem przekonany, że to jest narkotyk. Natomiast już od roku czasu wiem, że to jest lek. Oczywiście w mediach jest to narkotyk. Ostatnio taka mi myśl przyszła i jestem święcie przekonany o tym. Jest taka grupa naukowców, lekarzy, która jest, że tak powiem, ściągnięta na margines nauki, po prostu odrzucona. Nie wiem dokładnie, jak to się nazywa, ale oni są outsiderami, po prostu zabiera się im tytuły i tak dalej. Natomiast oni często dalej badają w swoich dziedzinach, prowadzą badania, statystyki, starają się publikować i tak dalej.
Powiem panom, że kiedyś myślałem o tych ludziach, że to są oszołomy, że trzeba takich oszołomów odrzucać i tak dalej. Okazuje się, jak się przysłuchamy temu, co oni badają, co mają do powiedzenia, jakie mają wnioski, to często one są o wiele ciekawsze i łatwiejsze do zaakceptowania niż to, co nam ta nauka oficjalna przedstawia. To tylko tak rzuciłem hasłowo, że do takiego wniosku doszedłem i teraz o wiele ciekawsze dla mnie są- na przykład dlatego słucham waszej audycji i w komentarzach nabijam się z tych, którzy... Śmieję się po prostu z tego, o czym panowie mówicie, bo jesteście outsiderami akurat w swoim temacie. Ja uważam, że w wielu kwestiach haczycie o takie elementy prawdy, gdzie na uczelni by się o tym człowiek nie dowiedział, nie dostał tej informacji u księdza, gdziekolwiek by po prostu szukał. Także dobrą robotę robicie. I tak mówię. Myślę, że dzielenie się z wami tym zdaniem, jakie mają słuchacze, myślę, że w jakiś sposób dziś będziemy mieli więcej wiedzy, więc po prostu dzielę się tym, co akurat ja sam zrobiłem. Mam 40 lat, więc to nie jest tak, że mam 18 lat i po prostu wpadłem na coś takiego. Naprawdę sporo czasu temu poświęciłem.
Zwłaszcza że w pracy słucham wielu, wielu wykładów na YouTube. To jest główne moje źródło. Chociaż już nie chcę panom przeszkadzać, bo pewnie już chcecie zakończyć. Dziękuję za rozmowę i miło się was słuchało dziś.
[04:51:12] - Dziękujemy również. Pozdrawiamy. Dziękujemy. Zawsze cenimy sobie trafne pytania i uwagi od inteligentnych osób i stałych słuchaczy. Tymczasem Chris przyniósł kota, a kot mu, brzydko mówiąc, spierdzielił. Co się stało, Chris? Nie słychać cię, zrobił się nerwowy. Poszedł na drugą stronę ekranu poszukać ciebie. Chodź no tu, Mulder. Pokaż się.
Pokaż się panom ufologom. Proszę bardzo, to jest mój ten kot, Mulder. Dorodny kociak. Dobrze wy karmiony. O tak, on je lepiej niż ja, więc- Słuchaj, już teraz tu chodzi gdzieś swoimi drogami. Nie ma co, kawał psiora, jak to się mówi. No ja mówię, że któregoś dnia to wiesz, taka rezerwa żywnościowa. Merku, miałbyś coś do dodania na obronę astronomii? Mogę powiedzieć podobnie jak ty. Staramy się, jak możemy poznawać tajemnice wszechświata.
Oczywiście jest to bardzo mocno uzależnione od naszego poziomu technicznego.
[04:52:47] - Oczywiście jest jeszcze wiele zagadek, między innymi ta, o której wspomniałem. Ciemna materia to chyba największa zagadka na razie. Tak jak mówię, staramy się, jak możemy, dzielić się naszą wiedzą w miarę szybko i czasami bywa, że przesadzimy z tą szybkością. Mam na myśli może nie astronomów, ale na przykład fizyków z CERN-u, którzy w pewnym momencie mówili, że udało im się przekroczyć prędkość światła wielokrotnie. Później okazało się to błędem w ich obliczeniach, w ich doświadczeniach. Astronomom też się zdarzają różne kwestie, które później są obalane. Staramy się ten wszechświat poznawać i jakoś go ogarnąć. I tą wiedzę przekazać ogółowi w przystępny sposób. To tak samo się ma do równań. Przytoczonego równania, między innymi równania Einsteina, które faktycznie jest tą formą uproszczoną, zgrabną, ładną.
Fizycy, tak jak Chris powiedział, też dążą do tego, żeby równanie nie miało nie wiadomo ilu składowych. Trochę tego liznąłem na studiach, jeżeli chodzi o fizykę i wiem, że takie są zabiegi, że niektóre oznaczenia niektórych wielkości fizycznych składają się tak naprawdę z iluś innych czynników, które składają się na ten jeden, więc w równaniu jedna literka może oznaczać tak naprawdę złożony mechanizm, który na to jedno oznaczenie, na tą jedną literkę się składa. Wszystkiego się nie pozna w szkole. Wiadomo, że szkoła ma określone ramy, to, co ma przekazać. Nie zawsze to jest to, co byśmy chcieli usłyszeć. Ale tak to jest. Jeżeli ktoś chce więcej poznać, więcej się dowiedzieć, to musi się wgłębić w temat sam.
[04:55:27] - Tak. Przed chwilą Ivellios napisał mi tutaj magiczne zdanie, że jest już poniedziałek. Pewnie u Chrisa jest niedziela.
[04:55:41] - My mamy różnicę czasową na szczęście. Tak że wy jesteście moją przyszłością. Ja nic nie wiem na temat poniedziałku.
[04:55:50] - Tak, to najwyższa -
[04:55:57] - Magu, u ciebie chyba mikrofon jest włączony i zbiera z głośników.
[04:56:04] - Tak. To najwyższa pora, żeby kończyć dzisiejszą audycję, z której dowiedzieliśmy się-
[04:56:12] - Kończ waść.
[04:56:12] - Tak, z tego co będzie. Waść, wahasz jak... Co ja mówię w ogóle?
[04:56:17] - Nie wiem właśnie już teraz.
[04:56:19] - Machasz waść jak chcem. Najwyższa-
[04:56:23] - Przełączyłeś się w tryb poniedziałkowy.
[04:56:26] - Tak. Dzisiejszą audycję, z której dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy. Chris, ty możesz podsumować. Żartuję.
[04:56:33] - Nie, nie mogę. Myślę, że najlepszym podsumowaniem jest brak podsumowania. Każdy, kto sobie życzyłby takiego podsumowania, musi to przesłuchać raz jeszcze.
[04:56:44] - Tak. Najlepiej nie na trzeźwo. Tak, wybiła północ. Pewnie.
[04:56:51] - I nasza ostatnia godzina.
[04:56:53] - Tak, w Chicago już piją koguty, Chris. Tak że musisz się zbierać do roboty.
[04:56:57] - Nie, spokojnie. W tej chwili to my mamy dopiero po szóstej parę minut. Tak że jest jeszcze cały wieczór.
[04:57:06] - Sobotnia rocznica.
[04:57:07] - Niedzieli oczywiście. Dopiero co zmrok zapadł niedawno.
[04:57:12] - No to fuks, ja się zdziwię. U mnie to jest 12:00.
[04:57:16] - Nie, u ciebie już jest poniedziałek. Tu mamy takie różnice czasowe, co pokazuje względność wszystkiego, o czym rozmawiamy również. Że można być w tym samym czasie, w tym samym miejscu, rozmawiać o tym samym, a jednocześnie postrzegać to, odbierać to zupełnie inaczej.
[04:57:35] - Tak, tajemnice świata pozostają niezgłębione. Radio Paranormalium trwa, a Ivellios ma nadal robotyczny głos. Zakończyliśmy dzisiejszą debatę. Nie pytam panów o podsumowanie, bo w zasadzie to jest temat otwarty na dywagacje, a czym zajmiemy się za tydzień?
[04:57:59] - Świętami.
[04:58:02] - Między innymi. Też. Ale właśnie my chyba jakoś jeszcze nie mamy tak naprawdę ustalonego tematu. Czy już mamy? Bo już nie wiem. To znaczy mamy ustalony temat i to jest temat bardzo trudny i odnosi się do technologii, które mogą wykorzystywać obiekty UFO. Czyli będzie bardzo konkretnie, bardzo ściśle i nie wiem, czy to jest temat dla wszystkich. Szczerze mówiąc, to może być temat bardziej związany z dywagacjami niż dzisiejsza audycja. W każdym razie zapraszamy wszystkich. A za dwa tygodnie nas nie będzie.
[04:58:47] - Dodam jeszcze tylko, że za tydzień debata wyjątkowo rozpocznie się o godzinie 20:00 ze względu na siłę wyższą o nazwie Sosnowiec i Uniwersytet, i komunikacja miejska.
[04:58:59] - Tak.
[04:59:00] - W KZK GOP niedzielną porą. Dlatego też wyjątkowo usłyszymy się dopiero o godzinie 20:00.
[04:59:08] - Tak, a za dwa tygodnie będą święta, a za trzy tygodnie chyba będzie Trzech Króli i też nas chyba nie będzie. Także spotykamy się za tydzień. Mam nadzieję na owocną debatę. Panów oczywiście zapraszamy. Chris, możesz zaprosić kota.
[04:59:30] - On się sam zaprosi. Koty chadzają własnymi drogami, także on tu przyjdzie sobie któregoś dnia. Zresztą jest teraz zajęty już swoją ulubioną działalnością. Znowu je. Ale to zupełnie inna kwestia. Ja również bardzo dziękuję za miłe towarzystwo i za najdłuższą debatę w historii, gdzie wielokrotnie odekali.
[04:59:54] - Nie jestem pewien, czy to była najdłuższa debata w historii. Co ty mówisz?
[04:59:59] - Wiesz, już dwudniówka w tej chwili jest.
[05:00:03] - Tak.
[05:00:03] - Najdłuższa debata ufologiczna online w Radio Paranormalium na pewno. Już pękło pięć godzin.
[05:00:10] - Matko Boska. Żeby tak płacić.
[05:00:17] - To jest 60-która? Pierwsza debata? 61.
[05:00:21] - De facto chyba 64. czy 65. Tylko kilka debat jest nienumerowanych. Debaty z cyklu „Pytanie niezadane”, ale numerowana to będzie chyba 61. Jeżeli dobrze liczę.
[05:00:35] - Wystarczy to sobie przemnożyć przez średnio cztery godziny. Ile to dni z życia już?
[05:00:41] - Cały tydzień już ponad.
[05:00:42] - Na debatowaniu. Przy okazji kiedyś przeczytałem, że niektórzy słuchacze mają do nas pretensje, bo im się debaty kojarzą z tym, żebyśmy się tutaj naparzali, przekrzykiwali, obrażali się nawzajem. Oni by chcieli, żebyśmy powojowali, żeby w ogóle było wojowniczo, bo to debata, że my nie rozumiemy w ogóle, co to debata jest. Nie, panowie, debata to jest przede wszystkim dyskusja i cywilizowana wymiana zdań. Natomiast jeżeli tej definicji uczą was politycy, którzy nie są za bardzo cywilizowanymi ludźmi i cała natura tego ich tak zwanego zawodu, czy to podejście do życia polega na obrzucaniu siebie różnymi brzydkimi rzeczami, czasami bardzo śmierdzącymi, to jest zupełnie inna historia. My usiłujemy dojść do jakichś wspólnych wniosków i prowadzić tę dyskusję na tyle w cywilizowany sposób, żeby nie utonęła ona w takich szczegółach, które ją zabiją, a które zabijają każdą polityczną debatę. Kiedy personalne ataki są codziennością i czymś bardzo normalnym. Nie jesteśmy politykami, zajmujemy się tajemnicami ufologii.
[05:01:45] - Tak, a to, że się zgadzamy ze sobą, to znaczy, że się zgadzamy ze sobą.
[05:01:55] - Nie mogę się nie zgodzić.
[05:01:59] - Pełna zgodność.
[05:02:01] - Tak. Co jeszcze chciałem dodać? Kurde, zapomniałem.
[05:02:06] - Poniedziałek już. Wybaczamy.
[05:02:10] - Ivellios, nie przesadzaj. Za tydzień się spotykamy. Chris też będzie, jak zwykle, mam nadzieję.
[05:02:19] - Ale ja mam następne opłatki jeszcze do zaliczenia.
[05:02:23] - Szczęśliwy człowiek.
[05:02:25] - Ja? Szczęśliwy? Tylko w pewnym sensie. Opłatki są, tak jak powiedziałem, ważne. Człowiek się spotka.
[05:02:34] - U nas to są suche opłatki.
[05:02:36] - Sałatki warzyw naj poje po polsku. Kabanosa mu dadzą na tą Wigilię. Przyjemnie jest po prostu, miło. Kolędy się zaśpiewa, a potem różne inne piosenki typu na przykład „Grupa rezerwy szła do cywila” czy coś w tym rodzaju.
[05:02:52] - O Boże, co ja bym dał, żeby być teraz w Ameryce.
[05:02:56] - Co byś dał? No przyjeżdżaj.
[05:03:00] - Co ja tam będę robił?
[05:03:01] - Nie wiem. Pomieszkasz z Molderem, na razie posiedzisz, a potem zobaczysz co dalej. Rozejrzysz się i coś zawsze znajdziesz. Duży kraj, dużo możliwości.
[05:03:10] - Tak?
[05:03:11] - Z Molderem pod kocem.
[05:03:14] - Kolędy.
[05:03:15] - Dziecko mi się z domu wyprowadziło, na własną drogę życia sobie poszło, więc miejsce jest. Także już byś miał od razu gabinet odnowy biologicznej.
[05:03:29] - Nie kuś mnie, bo przyjdę.
[05:03:31] - A tutaj, gdzie urzęduję w podziemiach, to nawet własną małą lodówkę mam, żeby daleko nie chodzić.
[05:03:38] - A tam masz te kabanosy pewnie słynne.
[05:03:41] - Kto kabanosy pije? Zakąsza najwyżej.
[05:03:45] - O Boże. Jezus. Naprawdę ta Ameryka to jest raj. Ja pierdolę.
[05:03:53] - Wiesz co, ty sobie jaj nie rób z tego kraju. Ja tu przyjechałem z ciekawości, utknąłem. Za ojczyzną płaczę. Na opłatki chodzę z Polski. Jeszcze wiesz, opłatki.
[05:04:03] - Ja cię też przyjmę u siebie.
[05:04:08] - Ale tam masz mały akwen do żeglowania.
[05:04:12] - Nieprawda. Ja ci mogę cały house wynająć. A dać ci mogę. O!
[05:04:20] - Ivellios, nagrywasz?
[05:04:23] - Oczywiście.
[05:04:24] - Deklaracje padają.
[05:04:29] - Przypomina mi się tekst często padający w „GTA IV”: this is the land of opportunity.
[05:04:37] - To są takie legendy. Na razie to musimy przetrwać nowego prezydenta tutaj i zobaczyć, jakie ma pomysły.
[05:04:44] - Ten Duda to wam nie daje żyć w ogóle.
[05:04:47] - A nie, Duda jest okej. Duda przyjeżdża tylko w celach ozdobnych.Od czasu do czasu. Jest bardzo miło i sympatycznie.
[05:04:56] - Ale my co grabimy? Myśmy dzisiaj każdego obrazili. Boże! Dosłownie każdego.
[05:05:01] - Dobrze. I prosimy słuchaczy o to, że jeżeli by zauważyli, że kogoś nie obraziliśmy, to żeby przysłali nam taką skróconą listę, kogo nie obraziliśmy, a kogo życzyliby sobie obrazić. Zamiast koncertu życzeń zrobimy koncert obrażeń. Nikt czegoś takiego nie wymyślił do tej pory w radiu.
[05:05:19] - Niektórzy nam już piszą, że obrażamy Maxa Spielsa. Nie byle kogo.
[05:05:25] - To już obraziliśmy go nawet troszeczkę poważnie, uważam.
[05:05:29] - Spielsa, Swierdzlowa.
[05:05:33] - Nie można. Ale Spielsa nie wiem, jak obraziliśmy, bo nie można obrazić kogoś, kto jest nikim. Oj, ale pojechałem teraz, co?
[05:05:43] - Powiem ci, że mnie raz jakaś Karyna Wyklęta napisała mi: „Niech się pan odwali od Maxa”.
[05:05:58] - Ona ma Maxa, ty masz Żaka.
[05:06:02] - Ale żeś mnie teraz zrobił.
[05:06:05] - Już poobrażaliśmy się trochę nawzajem. Zrobimy prawdziwą debatę, jak sobie zawsze słuchacze życzą.
[05:06:09] - Taki prezent na święta.
[05:06:13] - Słuchajcie.
[05:06:14] - Co robi Żak? Żak wali.
[05:06:16] - Chomik Marek zawsze wali. Jestem z tego dumny.
[05:06:23] - Dobre to było, że Żak wali.
[05:06:29] - To mówimy w sposób Żak wali po prostu od rana do wieczora.
[05:06:39] - Dobrze się czuje z tego powodu.
[05:06:42] - Sczepnięty.
[05:06:45] - Żak wali. O Boże! O ja nie mogę. Żeby on to słyszał.
[05:06:50] - Może któregoś dnia usłyszy. Trzeba go do debaty zaprosić, ale Ivellios nie chce go zaprosić.
[05:06:55] - To tak jakbyś zamiast John Kill powiedział John Clean. Rozumiesz? Clean. Nie, że czysty, tylko, że clean. Taki clean. Nie no, Cris, ty jak mówisz, że mogę do ciebie przyjechać, to ja się wybieram.
[05:07:12] - To się wybierz i przyjedź. I od tego punktu zobaczymy dalej. Może gdzieś na jakieś UFO pójdziemy czy na jakieś inne dziewczyny. Zależy, co będziesz miał.
[05:07:21] - Ale wiesz, jak się do Ameryki przyjeżdża, to się po pieniądze przyjeżdża, po dolary. Jakiś interes byśmy robili.
[05:07:33] - Z tym jest duża konkurencja, to trzeba lepiej w krajach, gdzie się takie rzeczy rozwijają, bo tutaj to wiesz. Co, McDonalda sobie otworzymy? A umiesz robić kotleta smażyć?
[05:07:48] - Ja to wszystko umiem gotować. Ja rzeczywiście umiem gotować, tylko nie lubię.
[05:07:56] - Tak, to byś nie smażył po to, żeby to jeść. Masz rację w sumie. Ale to wiesz, takie mało atrakcyjne zajęcie.
[05:08:03] - Ja to się boję do Ameryki przyjechać, bo ja słyszałem, że tam Murzynów biją.
[05:08:12] - To nie ta Ameryka chyba.
[05:08:15] - A są jakieś inne?
[05:08:17] - Owszem, są jakieś inne. Do wyboru.
[05:08:20] - Jest jeszcze Ameryka pod Olsztynem.
[05:08:23] - Łęcińska.
[05:08:24] - Ivellios, nie docinaj mi tu, bo ja też mieszkam pod Olsztynem, koło Częstochowy i wcale tam żadnej Ameryki nie ma.
[05:08:34] - A Murzynów? A Murzynów dużo masz tam?
[05:08:38] - Nie wiem, bo pobili ich i się wyprowadzili wszyscy.
[05:08:41] - Aha. Żeby się tylko do ISIS nie zapisali.
[05:08:45] - Jeden codziennie do gruby jeździ na rowerze.
[05:08:51] - Że co?
[05:08:52] - Jeden codziennie do gruby na rowerze jeździ. Gruba. Kopalnia.
[05:08:59] - A do gruba, to oni tam wszyscy tacy wyjeżdżają troszkę.
[05:09:03] - Murzynów. Znowu kogoś obraziliśmy.
[05:09:11] - Czekaj, to kogo jeszcze żeśmy obrazili? Ten był.
[05:09:19] - Ale nie obraziliśmy jeszcze Kodu i Lecha.
[05:09:24] - Jakiego Lecha? Lech to słaby.
[05:09:26] - Zimny Lech. Dobry Lech.
[05:09:30] - Lech dobry, kiedy zimny.
[05:09:33] - Nie, ten Lech to w ogóle nie wchodzi w grę. To nie. Tak jak są te memy z Lechem, nie? Że ja mu mówię na przykład.
[05:09:42] - Przecież Ivellios mi sam mówił, że: „Weź ty, Ivelliosie, załóż sobie może radio”. To jest po prostu mocne.
[05:09:56] - To było mocne.
[05:09:57] - Dobrze, to może tym optymistycznym akcentem rozbiegniemy się-
[05:10:04] - Podsumowanie!
[05:10:06] - Ufologicznych. Podsumowaliśmy już to chyba.
[05:10:13] - Cris, ale ty masz-
[05:10:14] - Tutaj pisze do mnie pan Grzegorz, że jeszcze Antek Polizmeister został.
[05:10:20] - Bo nieuczesany.
[05:10:22] - Jak się tak nachylisz, to normalnie może byśmy szamponem produkowali.
[05:10:28] - To już sobie wydzieram trochę po tym, jak słyszałem różne wypowiedzi tu, zwłaszcza jak Żak leciał, to sobie wyrywałem z tego wszystkiego. Kurczę, my o ufologii gadajmy, a nie o moich włosach, dobra?
[05:10:44] - Boże, co to dzisiaj się porobiło?
[05:10:48] - Koniec z kamerkami.
[05:10:51] - Tym optymistycznym akcentem będzie-
[05:10:52] - Się rozjeżdża nam wszystko. Kota muszę biegać, szukać. Wiesz, ja się zauganiałem nad tym kotem. Takie kaprysy masz. Kota, kota.Tym optymistycznym akcentem kończymy dzisiejszą debatę ufologiczną numer który? 60?
[05:11:09] - 61.
[05:11:10] - Tak.
[05:11:11] - A właśnie musimy coś wymyślić, coś takiego naprawdę mega ostrego na debatę 69, bo liczba zobowiązuje.
[05:11:18] - Ostra debata będzie. Oczywiście, zobowiązuje absolutnie. Jakieś równanie musimy wymyślić.
[05:11:25] - Ale o co chodzi? Bo ja nie wiem.
[05:11:27] - Debata numer 69.
[05:11:33] - Nie, nie wiem, o co chodzi.
[05:11:37] - O Jezus.
[05:11:40] - Ale coś sprośnego, tak?
[05:11:42] - Nie, skąd. To w tobie tylko jedno na myśli. Już teraz wiesz co? Przesadziłeś.
[05:11:53] - Dobra, to tym optymistycznym akcentem kończymy debatę numer 61. Debatę ufologiczną.
[05:12:00] - I zaczynamy debatę 69.
[05:12:02] - Tak jak Violetta Villas nikt nie wie, ile ma lat naprawdę, bo tak naprawdę to jest odcinek 64. Naszymi gośćmi byli: Marek Sęk „Ivellios”
[05:12:17] - Polska.
[05:12:20] - Katowice.
[05:12:22] - Ale zaciął się syntezator troszkę.
[05:12:25] - Powiedz, dziękuję wszystkim.
[05:12:26] - Nie wstydź się, Mareczku.
[05:12:28] - Dziękuję.
[05:12:29] - Powiedz ładnie.
[05:12:32] - Do usłyszenia. Marek Marcinkowski.
[05:12:35] - Dziękuję bardzo. Do usłyszenia.
[05:12:38] - Chris Niekinę, Szczecin.
[05:12:41] - Szczecin, Polska. Dziękuję bardzo. Do usłyszenia.
[05:12:46] - No i ja.
[05:12:47] - Piotr Cielebiaś, Nieznany Świat.
[05:12:50] - Jak zwał, tak zwał. Dobranoc, a właściwie dzień dobry. Do usłyszenia.
[05:12:54] - Dla kogo dzień dobry, dla tego dzień dobry. Dla kogo dobranoc, dla tego dobranoc. No i do usłyszenia za tydzień w ostatniej w tym roku kalendarzowym debacie ufologicznej online. Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08.
E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.