[01:07] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną, 75. już debatę ufologiczną online, w której dziś będziemy omawiać temat od lat rozpalający wyobraźnię i prowokujący różne spekulacje, a mianowicie: Obcy na Księżycu. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ibellios”, a dzisiaj po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami współprowadzący nasze debaty, współpracownik „Nieznanego Świata” Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[01:39] - Dobry wieczór, witam wszystkich.
[01:41] - Nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy Chris Mikina. Witaj, Chrisie. A przy naszym Skypie ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej, Arkadiusz Kocik. Dobry wieczór, Arku.
[01:51] - Dobry wieczór.
[01:52] - Tradycyjnie, zanim przejdziemy do tematu głównego naszej dzisiejszej audycji, przypomnę jak zawsze kontakty do Radia Paranormalium. Ktoś tu coś otwarł chyba, jakiś księżycowy napój.
[02:06] - To był Buzz Aldrin, który jest z nami na ukrytym połączeniu, a wiadomo, że Buzz byłby zbyt , co nie, Chris?
[02:15] - Właściwie na tym jedzie już w tej chwili, dlatego tak się dobrze trzyma. Dobrze zakonserwowany.
[02:22] - A może-
[02:23] - Oliwa kosmiczna.
[02:24] - Mówiąc slangiem astronautów: może to Święty Mikołaj przyleciał? Kto wie. Ale nie miałem podać kontaktów. Oczywiście po godzinie 21:00 będziemy otwierać naszą linię telefoniczną dla słuchaczy. Niemniej jednak numery telefonów Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Numer stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. Oczywiście SMS-y również odbieramy. Można również komunikować się z nami na Skypie radio.paranormalium.pl, Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na YouTube na czacie towarzyszącym naszej transmisji.
Możesz również znaleźć nas na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Info, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania i komentarze na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Dziś zajmiemy się tematem budzącym spore kontrowersje. Czy na powierzchni naturalnego satelity Ziemi mogą znajdować się ślady po pobycie przybyszów z kosmosu? A może oni nadal tam są? Co widzieli astronauci, którzy odwiedzili Srebrny Glob i czy wierzyć w historie o widzianych tam dziwnych strukturach? Zacznijmy jednak od samego początku. Czy to prawda, że przez wieki wierzono w to, że Księżyc jest zamieszkały? Dlaczego tak sądzono i dlaczego przekonanie o tym było najsilniejsze pod koniec XIX wieku? I dlaczego Księżyc jest dla Ziemi taki ważny i pełni tak ważną rolę w kulturze?
Tradycyjnie pierwszemu oddajmy głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[04:22] - Dziękuję. Księżyc. Tak. Ostateczna granica, można by powiedzieć. Przez całe stulecia było to ciało niebieskie, które wywoływało, może nie spory, ale stanowiło takie lustro, w którym chcieli przeglądać się mieszkańcy Ziemi. Przez długi czas rzeczywiście wierzono, że Księżyc jest w jakiś sposób zamieszkały. Zresztą w takim folklorze, powiedzmy, astronomicznym, naukowym, to się przez bardzo długi czas utrzymywało na równi z przekonaniem, że zamieszkana jest też Wenus oraz Mars. W rzeczywistości w XX wieku dopiero często bardzo późno porzucono te koncepcje mówiące, że Mars na przykład jest niezamieszkały, że jest krainą jałową. Ale z Księżycem to było różnie. Jak mówię, przez wieki sugerowano, że nasz naturalny satelita może być czymś w rodzaju drugiej Ziemi, ponieważ nie widać gołym okiem innych planet w taki sposób jak Księżyca.
Są one maleńkimi punkcikami poruszającymi się po nieboskłonie. Księżyc jest wielkim ciałem niebieskim. Przez to wyobraźnia wielu ludzi podsuwała im taką wizję, że oto po prostu druga Ziemia, na której pewnie czają się jakieś inne żywe stworzenia. To odbija się na przykład w wielu utworach literackich, chociażby w „Somnium”To odbija się też w legendach. Mamy przecież u nas wspomnienie o Panu Twardowskim, który miał na Księżycu zawisnąć. Jednak wraz z konstrukcją teleskopu, udoskonalaniem optyki przekonano się, że Księżyc widziany z odległości jest krainą jałową, mimo wszystko. Są tam kratery, są tam jasniejsze i ciemniejsze plamy, które dawniej uznawano za morza i lądy, ale tak naprawdę życia tam nie ma. Mimo wszystko to przekonanie o tym, że łunniki lub łunnicy, czyli mieszkańcy Księżyca, to taki rusycyzm, istnieją, jest nadal bardzo silne. Paradoksalnie. Nie chodzi mi o to, że dzisiaj ktoś jeszcze wierzy w to, że na Księżycu mieszkają ludzie.
Dzisiaj wiarę tą zastąpiły teorie na temat tego, czy na Księżycu znajdują się obcy lub znajdowali się obcy lub czy obcy tam kiedyś nie zacumowali, tworząc sobie bardzo dogodną bazę wypadową do odwiedzin na Ziemi. Tak to wygląda. Kris, przejdziemy szybko do ciebie. Jak sądzisz, dlaczego Księżyc w naszej głowie, w naszej kulturze tak mocno jest zakorzeniony? Dlaczego dużo odniesień symbolicznych, ezoterycznych znajduje właśnie swoje odbicie w Księżycu? Mamy przecież Księżyc w tarocie, mamy Księżyc powiązany z wieloma kalendarzami. Także jego rola jako towarzysza Ziemi, satelity Ziemi w niektórych wierzeniach ocierała się też nie o sferę czysto astronomiczną, ale też magiczną.
[08:07] - Oczywiście. Księżyc towarzyszy ludzkości od samego jej początku. Z jakiegoś powodu oba te ciała niebieskie, Księżyc i Słońce, traktowane właściwie równorzędnie albo może jako dwa bieguny tej samej rzeczywistości, która w jakiś sposób wpływała na to, jak się ludzkość będzie rozwijać, były dla ludzkości na tyle ważne, że w śladach najstarszych kultur widzimy pewną nawet obsesję tych dwóch ciał niebieskich. Kiedy to ludzie za każdym razem, w niemal każdej kulturze obserwują je dokładnie, zapisują ich pozycje, próbują znaleźć system wpływu, jaki te ciała niebieskie mają na człowieka. Księżyc odgrywa tutaj ogromną i niezwykłą rolę, którą właściwie odczuwamy do dziś, bo przecież za tydzień Święta Wielkanocne, a Święta Wielkanocne skaczą w kalendarzu. Na przykład w zeszłym roku były właściwie miesiąc wcześniej, teraz mamy miesiąc później. Jest to również związane z Księżycem i z kalendarzem księżycowym i ustala się je mniej więcej w taki sposób. To zdaje się zrobił Konstantyn I na Soborze Nicejskim, że Święta Wielkanocne będą się odbywać w pierwszą niedzielę po pełni Księżyca. W tej chwili mamy pełnię Księżyca, więc mamy pełen wpływ Księżyca na nas samych, co jest też interesujące, bo akurat audycja o Księżycu wypada właśnie w pełnię, więc na pewno w jakiś sposób ta pełnia będzie miała na nas wpływ także. Więc Wielkanoc jest ustalana na pierwszą niedzielę po pełni Księżyca.
Chyba że w międzyczasie pojawi się żydowskie święto Paschy. Wówczas to święto przenoszone jest troszkę dalej, jeszcze o tydzień dalej. Dlatego dziś mamy niedzielę z pełnią Księżyca. Następna niedziela to już Święta Wielkanocne. Także to pokazuje, że wpływ kalendarza księżycowego i wpływ Księżyca na nas trwa praktycznie do dziś. Jeśli przyjrzeć się tym wszystkim różnym strukturom megalitycznym, wiele z nich jest nazywane astronomicznymi kalendarzami, gdzie nie tylko zaznaczało się pozycje Słońca na niebie, ale także pozycje Księżyca. Będziemy pewnie mówić o tym później. Księżyc jest specyficznym ciałem niebieskim. Jego specyfika polega na tym, że jego położenie wobec Ziemi i względem Słońca, a także jego wielkość, masa, siła przyciągania jest tak dokładnie ustawiona, że niewielkie zawirowania w tego typu ustawieniu spowodowałoby na przykład zniszczenie życia na Ziemi. Dlatego mamy do czynienia tutaj z bardzo precyzyjnym mechanizmem i starożytni od samego początku wydają się zdawać sobie z tego doskonale sprawę.
Praktycznie na tych geometrycznych i astronomicznych danych, które udało się zdobyć, jakkolwiek się to udało zdobyć bez ścigania satelitów, teleskopów, wyższej matematyki. Choć dziś możemy podejrzewać, że ta matematyka musiała istnieć, bo musiały istnieć obliczenia, które sprawiły, że na przykład tak zwany jard megalityczny jest odpowiednikiem odległości pomiędzy Ziemią a Księżycem i Księżycem a Słońcem. Dlatego właśnie widzimy tutaj ten wpływ w sposób taki jasny i wręcz oczywisty przez wieki i ważność Księżyca jest tutaj centralna i zasadnicza. Mówi się, że bez Słońca nie byłoby życia na Ziemi, ale nawet gdyby istniało Słońce, nie byłoby Księżyca w takiej formie, w jakiej widzimy go dziś. Dziś w czasie pełni, dzisiejszego wieczoru. Wówczas życie na Ziemi również nie byłoby możliwe. Dlatego starożytni docenili to. I ta fascynacja Księżycem, a jednocześnie docenianie jego roli na całą kulturę nie powinna dziwić, że odzwierciedla się w rozmaitych wierzeniach, religiach. Ludzie praktycznie zdali sobie sprawę bardzo szybko, że bez Księżyca żyć się po prostu nie da.
[12:05] - Księżyc jako ciało niebieskie sterujące wieloma procesami w naturze budził od zawsze wiele teorii, wiele tajemnic się wokół niego skupiało. Do dzisiaj mówimy, że jeśli jest pełnia, to niektórzy, na przykład ja, odczuwają to w taki mocniejszy sposób. Ja na przykład w ogóle spać nie mogę w pełni księżyca. Coś się we mnie budzi, budzi się we mnie jakieś zwierzę. Możliwe, że nasi praprzodkowie byli jeszcze bardziej wyczuleni na coś takiego. Może dlatego narodziła się ta szczególna waga księżyca i te wszystkie legendy związane z pełnią, kiedy wychodzą na świat różnego rodzaju stwory. Słowiański wilkołak miał przecież w czasie pełni przechodzić różne przemiany. Związano z tym, jak mówiliśmy, bardzo różnego rodzaju legendy. Cały czas czekamy na Marka Marcinkowskiego, który się niebawem pojawi. Jego lot księżyca był opóźniony.
Arku, jak sądzisz, dlaczego ludzie przykładają taką dużą wagę do księżyca nadal? Co jest tam takiego tajemniczego na tej kupce skał i popiołu? Pyłu, przepraszam.
[13:32] - Myślę raczej, że po tym czasie wielkich odkryć geograficznych, kiedy okazało się, że za tą krawędzią morza, gdzie jest przepaść, jest następny ląd, a na nim żyją jacyś ludzie, więc łatwo dojść do wniosku, że skoro jest księżyc jako planeta, być może tam też żyją ludzie. Tam różne były pomysły na to. W opowieści Żurawskiego „Na srebrnym globie” jest na przykład taki myk, że owszem, po tej naszej widzialnej ze strony Ziemi stronie księżyca nie ma atmosfery, ale już po tamtej drugiej stronie jest lekka i tam się da żyć i tam żyją jakieś ludki. Ale mnie zastanawia inny aspekt tego, bo księżyc lata dookoła Ziemi zawsze mniej więcej tak samo, tak samo oddziaływuje. Natomiast wszyscy są uparli na to, że jest pełnia i odbicie światła, oświetlające całą tą stronę, która jest zwrócona w stronę Ziemi albo tam część. I od tego to nie tylko wilkołaki się budzą żądne krwi, ale też między innymi cały kalendarz biodynamiczny jest ustawiony według księżyca i to jest nie tyle samego księżyca, ale księżyc rosnący i księżyc malejący. Czyli chodzi o to, jaka część księżyca widocznego z Ziemi jest oświetlona. I tutaj w zależności od tego sadzi się rośliny takie, z których wykorzystujemy korzeń, a w inne dni z takich, z których wykorzystujemy części nadziemne tych roślin. Uzależniony jest też czas zbioru. To jest dziwne, ale prawdziwe i to można znaleźć, jeżeli ktoś się tym interesuje, w niemal każdej księgarni.
Coś takiego jest, można sobie dokładnie to sprawdzić. Miła perspektywa, że gdzieś tutaj na księżycu, nie tak daleko jest ktoś od nas. I to było w bardzo wielu filmach, pierwszych czarno-białych. Nie wiem, czy pamiętacie taki film „Wyprawa na Księżyc”, gdzie właśnie ten ser uderza rakieta i też tam spotkają jakieś miłe panie, które chcą chyba ich zjeść czy coś takiego. Ale pomysł jest jakiś taki, że coś tam faktycznie jest, coś tam się rusza i z tego właśnie miejsca pochodzą różne dziwne żyjące stworzenia, które próbują oddziaływać dobrze lub źle na Ziemię. Dziękuję.
[16:55] - Dziękujemy Arku. W tradycji ezoterycznej księżyc oczywiście ma bardzo różne znaczenie, ale stawiany jest zawsze jako taka kontrstrona do słońca. Czyli strona, która odzwierciedla nieznaną stronę ludzkiej natury, ludzkiej psychiki, która budzi się do życia w nocy. Z tym wiązało się bardzo wiele różnego rodzaju koncepcji. Prawdopodobnie, jak już powiedziałem, to pierwotne przekonanie, że księżyc budzi jakieś magiczne siły, a także pobudza przyrodę do wzrostu, legło u przekonania, że coś tam w nim tkwi. Tkwi w nim jakaś magiczna siła. Może nie magiczna, ale powiedzmy taka subtelna, naturalna siła, subtelny wpływ, który dzisiaj nie daje spać ludziom, a który może mieć inne znaczenie dla ludzi, którzy interesują się ezoteryką. Ale nie tylko ezoterycy, nie tylko czarownice, czarownicy wierzyli w to, że księżyc coś tamJakoś oddziałuje i jakiś wpływ wywiera. Przypomnijmy sobie „Somnium”, książkę, o której kiedyś mówiliśmy. Jedną z pierwszych powieści science fiction, którą napisał słynny astronom Kepler.
Mówił o magicznej krainie, do której został przeniesiony pewien chłopiec i w tej magicznej krainie leżącej poza Ziemią żyły stworzenia inne i tak dalej. Okazało się, że tym miejscem był właśnie Księżyc. Wiele osób wyobrażało sobie, że Księżyc ma mieszkańców. I tak samo my dzisiaj, czasami słysząc opowieści astronautów lub ludzi, którzy twierdzili, że mają przecieki z niejawnych źródeł, myślimy sobie, że na tym Księżycu ktoś jest. Zanim pojawi się Marek Marcinkowski, odpowie nam na kluczowe pytanie związane z właściwościami Księżyca, przejdźmy do sprawy, która nurtuje ludzi również od dawna. Księżyc przez te dekady był, jak mówiliśmy, obiektem szczególnym w wierzeniach, lecz stał się takim obiektem szczególnym w erze lotów w kosmos. Chodzi mi dokładnie o program Apollo, który pozwolił ludziom postawić pierwszy raz nogę na obcym świecie. I z tym wiążą się oczywiście rozmaite spekulacje. Najwięcej spekulacji budzi program Apollo 11. Dzisiaj będziemy ten problem oczywiście rozwijać, ale od lat 60.
zaczęto spekulować, czy ludzie rzeczywiście postawili tą nogę na Księżycu i dlaczego nadal tego nie robią. Wiem, że rozmawialiśmy już o tym parę razy. Chris nawet wyjaśniał, pamiętam, że to przekonanie o tym, że Amerykanie nie polecieli na Księżyc w Stanach Zjednoczonych wcale nie jest takie popularne. Ale jak się wam panowie wydaje, czy te loty w kosmos, czy te loty na Księżyc zostały ograniczone z powodu tego, że po prostu się nie opłaca? Czy może jak sugerują niektórzy, natknięto się tam na coś, co niemile widzi obecność ludzi na Srebrnym Globie? Chris?
[20:55] - To trochę jest skomplikowane, dlatego, że jesteśmy zdani na spekulacje. Co się wydarzyło? Co się stało, że lataliśmy, nagle nie latamy? Pochodną tego jest ta kontrowersja, która dotyczy pierwszego lotu Apollo 11 na Księżyc. Czy w ogóle do niego doszło? Stąd co jakiś czas pojawiają się rozmaite filmiki, dokumenty w cudzysłowie oczywiście, które mówią o tym, że Amerykanie tak naprawdę nigdy nie byli na Księżycu. Wszystko jest to tylko propagandą i zostało nakręcone przez na przykład Kubricka w studiach Hollywood przy okazji kręcenia „Odysei 2001”. Dlatego żyjemy w świecie, gdzie dzięki temu, że mamy dostęp do internetu, gdzie łatwo jest wyrażać swoje opinie, następuje potworne zagęszczenie rozmaitych opinii. To, do czego my jesteśmy jako ludzie w pewnym sensie wyszkoleni, to jest uczestnictwo w pewnej takiej dialektyce, że istnieje teza, istnieje antyteza i istnieje też coś pomiędzy jednym a drugim, co oznacza, że ciągle ustawiamy się z jakiejś strony, mamy silną opinię na jakiś temat i to doprowadza do tego, że po prostu walczymy ze sobą. Czy to będzie PiS i Platforma, czy to będzie Trump i Clintonowie, czy to będzie kultura chrześcijańska przeciwko kulturze islamu i tak dalej.
Za każdym razem widzimy tą potworną polaryzację, która tak naprawdę jest nieproduktywna, dlatego, że jedyne co produkuje, to produkuje potworne zamieszanie. Ludzie przestają nagle używać argumentów, zaczynają używać siły i dochodzi do ogromnego bałaganu. I nawet ta trzecia siła nie wygrywa, tylko może ta czwarta, która kontroluje ten cały proces. Ale jak to się ma do lotów na Księżyc? Wydaje się, logicznie rzecz biorąc, że gdyby do lotów na Księżyc nie doszło, to przede wszystkim konkurenci Amerykanów o pierwszeństwo w kosmosie coś by nam o tym powiedzieli. Nie byłyby to filmiki przypadkowych ludzi, którzy gdzieś kiedyś spotkali sobowtóra Kubricka czy dowiedzieli się od kogoś, kto widział kogoś innego w takim studiu, gdzie nakręcono tego typu filmy. Czy kogoś, kto analizował materiał, który został przywieziony rzekomo z Księżyca przez astronautów z Apollo 11. Tylko właśnie te informacje przyszłyby do nas z jakiejś bardzo mocno solidnej agencji. Czy byłaby to rosyjska agencja, chińska agencja, czy być może jakaś solidna grupa, która zajmuje się eksploracją i badaniami kosmicznymi, która niekoniecznie wysyła ludzi w kosmos, niekoniecznie ma do dyspozycji ten kosmiczny hardware, ale ma olbrzymią wiedzę na temat kosmosu. Nic takiego się nie wydarzyło.
Także te historie wszystkie, które w jakiś sposób podważają fakt, że Amerykanie kiedykolwiek mogli być na Księżycu, wydają się być czystą, żywą literaturą i częścią tej dialektyki, która tak naprawdę stoi nad każdym niemalże konfliktem czy nad każdym problemem, z jakim mamy do czynienia. W Stanach na przykład jest to nieustająca dyskusja na temat tego, kto zabił Kennedy'ego i kto za tym stał. W Polsce wszyscy wiemy, jak wygląda polityka, jak bardzo ludzie stoją po dokładnie dwóch przeciwnych stronach barykady, zapominając o tym, że i po jednej, i po drugiej stronie jest ta sama Polska. I tak naprawdę nie o to chodzi, kto się czym różni, jaki kolor beretu ma i z czego ten beret jest zrobiony, tylko ważne są jakieś tam wyższe cele. Ale właśnie ta dialektyka niestety za każdym razem będzie zabijać tego typu dyskusje. I w przypadku, kiedy rozmawiamy o tym, czy Amerykanie byli, czy nie byli, to przecież mamy do czynienia nie z jednym lotem kosmicznym, a z kilkoma.W końcu wysłali kilka wypraw na Księżyc i jakoś nie ma dyskusji na temat tego, czy na przykład Apollo 12 było na Księżycu, czy Apollo 14 było na Księżycu. To nie ulega wątpliwości, tylko ciągle jest ta dyskusja, czy pierwszy lot na Księżyc rzeczywiście się odbył, co w zasadzie, kiedy popatrzy się na to logicznie, ma tak naprawdę drugorzędne znaczenie, bo nawet gdyby nie doleciał, załóżmy, nawet gdyby rzeczywiście taka wyprawa się nie odbyła, byłaby tylko propagandową ściemą, to w końcu nikt inny poza Amerykanami jeszcze nie był na Księżycu, więc ciągle utrzymywaliby palmę pierwszeństwa. Mimo to ktoś, i tutaj się tworzy naturalna teoria konspiracji, dba o to, żeby ten konflikt trwał. Mówiąc o tych przykładach, kiedy wspomniałem o Kennedym, są jeszcze inne ważne tego typu dyskusje, które robią zamieszanie. Na przykład kwestia Pearl Harbor.
Czy Amerykanie wiedzieli o tym, że będą zaatakowani i celowo przystąpili do wojny? Czy stało się to z zaskoczenia? Niekończąca się dyskusja. 9/11. Niekończąca się dyskusja. Myślę, że to jest nowa tendencja, która wykorzystuje możliwości szybkiego przekazu informacji, jakie daje internet. Wykorzystuje fakt, że możemy wymieniać je na żywo tak jak dzisiaj. Właśnie powoduje, że im więcej dymu dookoła problemu, tym tak naprawdę mniej ten problem widać. I tak naprawdę najważniejsze jest to, kto głośniej krzyczy i kto kogo przekrzyczy. Jeżeli problem napotyka na pewną komplikację, wówczas i tak nie dociera do większości ludzi, w związku z czym żyjemy coraz bardziej w świecie wierzeń i legend.
Ludzie po prostu wierzą w coś i na podstawie swojej wiary budują swoje wnioski. I takim właśnie wnioskiem jest to, czy Amerykanie byli na Księżycu w końcu, czy też nie byli. Osobiście uważam, że byli na Księżycu, że nawet jeżeli coś wydarzyło się z tymi zdjęciami, jeżeli można w 100% udowodnić, że jakiś fotograficzny doktor pracował nad nimi, żeby pewne rzeczy pokazać bądź nie. Myślę, że jest to związane najprawdopodobniej z jakimś tajnym programem kosmicznym, z technologią, której nie chciano pokazać światu, a zwłaszcza nie chciano pokazać przeciwnikom i wówczas ujawnić swoje właściwe cele polityki w kosmosie, o których właściwie wciąż nie za bardzo mamy pojęcie, bo wciąż nie ma czegoś takiego jak spójna wizja, do czego nam ta eksploracja kosmosu jest potrzebna. Kiedyś Kennedy rzucił hasło: „Wylądujmy na Księżycu, ścigajmy się, kto będzie pierwszy na Księżycu”. Zrobiono to i właściwie nie było nic, co byłoby konsekwencją tego wszystkiego. W 1972 roku przerwano loty na Księżyc. Rosjanie jeszcze w 1976, zdaje się, wysłali na Księżyc swoją ostatnią łunę i na tym się to skończyło. Nagle świat stracił zainteresowanie. Później zainteresowano się asteroidami, zainteresowano się Marsem przede wszystkim.
Nagle Mars stał się ważny. Tak że nie widzimy tej spójności kosmicznej. Nie bardzo wiemy, dokąd to wszystko ma zmierzać i właściwie po co to wszystko robimy. I stąd myślę to zamieszanie. Dziś problem Księżyca wraca z ogromną siłą z paru względów. Myślę, że tym najważniejszym jest fakt, który wydaje się być oczywisty, ale unika, umyka uwadze ludzi obserwujących to zjawisko. Fakt, że na Księżycu zaczęła się pojawiać nowa nacja i są to Chińczycy. Wylądowali tym swoim jadeitowym królikiem. Budują cały program kosmiczny wokół eksploracji Księżyca. I na początku pojawiły się te same pytania, które pojawiły się w przypadku Amerykanów, którzy wylądowali na Księżycu.
Oczywiście, czy są ruiny, czy są obcy na Księżycu, czy są jakieś konstrukcje, co się dzieje? To jest nasza wizja i to jest nasze patrzenie na to, co ewentualnie mogłoby się wydarzyć na Księżycu. Natomiast wygląda na to, że Chińczycy są o wiele bardziej praktyczni. Oni nie lecą na Księżyc, żeby szukać szklanych wież czy znajdować jakieś piramidy, które gdzieś tam być może stoją, ale oni lecą na Księżyc z bardzo konkretnym celem. Oni chcą go eksplorować. Na Księżycu znajduje się bardzo wiele bardzo rzadkich minerałów, których nie ma na Ziemi, które są strategicznie ważne do tego, w jaki sposób będzie wyglądał świat w XXI i XXII wieku. Oczywiście energia jest tutaj szczególnie istotna, jest podstawowa. Jeżeli ktoś troszeczkę się interesuje polityką, wie, że Chińczycy mają, właściwie można powiedzieć, najpotężniejszą gospodarkę na świecie, mają także problemy energetyczne. Nie mają zbyt wiele elektrowni atomowych. Używają olbrzymiej ilości paliw kopalnych, żeby to wszystko napędzić i sami nie posiadają złóż tego typu paliw, więc jest to w zasadzie pułapka, która któregoś dnia może się nad nimi zatrzasnąć i zamknąć tego giganta, który zaczyna powoli pokazywać światu, kto nim rządzi.
I Chińczycy, żeby w jakiś sposób uniezależnić się od tego wszystkiego, wymyślili swój własny program kosmiczny. Między innymi po to, żeby z Księżyca móc wydobywać izotop helu L3. Tak mnie się wydaje przynajmniej, ponieważ wszystko to, co robią, jest nakierowane na pozyskiwanie tego helu. Dlatego tak konsekwentnie najpierw zbudowali sobie, zrobili te próby swojej bazy kosmicznej, swojego własnego laboratorium, które być może kiedyś będzie stacją przekaźnikową, a następnie na 2020 rok planują wysłanie ludzi na Księżyc i od razu zbudowanie tam bazy dla tych ludzi, żeby oni mogli tam zamieszkać. I coś tam muszą robić. Po coś tam muszą być. Nie po to, żeby sobie robić selfiki na Facebooka, ponieważ to zbyt drogo kosztuje, więc prawdopodobnie ich cel, raczej na pewno, ich cel jest bardzo konkretny, że jest przygotowanie tego terenu do tego, aby móc właśnie prowadzić wydobycie helu. A żeby uzmysłowić naszym słuchaczom, jak bardzo energetyczny i ważny jest hel, to gdyby na przykładTu gdybamy, tu puszczamy wodze fantazji. Szkoda, że nie ma Marka Żelazowskiego. Ale gdyby na przykład ciągle trwał program kosmiczny amerykańskich wahadłowców i gdyby udało się takiego wahadłowca wysłać na Księżyc, wylądować go na Księżycu i napchać do niego po brzegi tego helu-3, zawieźć to na Ziemię, to ilość tego helu, który zmieściłby się tylko w jednym wahadłowcu, wystarczyłaby, żeby zaspokoić wszystkie potrzeby energetyczne takiego kraju jak Stany Zjednoczone, który prawdopodobnie zjada najwięcej energii ze wszystkich innych krajów na świecie.
Raczej na pewno. Także jest to potworna ilość energii w bardzo niewielkim pojeździe międzyplanetarnym, jeżeli założymy, że lot na Księżyc jest podróżą międzyplanetarną, przynajmniej podróżą na inne ciało niebieskie. Samo to pokazuje, jak bardzo ważny jest ten hel. Oszacowanie jego ilości sugeruje z kolei, że gdyby wyrwać go z Księżyca w całości, zapewniłby on darmową energię Ziemi na następne 10 tysięcy, może 20 tysięcy lat. Jest to ogromna ilość energii, bardzo atrakcyjna. I Chińczycy doskonale sobie z tego sprawę zdają i dlatego realizują ten swój program kosmiczny. Oczywiście będzie to stało i już zapewne stoi w ostrej opozycji do tego, co robią Amerykanie. I być może był to jeden z powodów, dlaczego w ogóle Amerykanie zrezygnowali z lotów księżycowych. Przynajmniej z tego względu, że wprowadzenie czy wydobywanie tego helu, powiedzmy w czasach, które byłyby konsekwencją amerykańskich lotów na Księżyc i programu Apollo, byłoby czym? Byłoby niestety zamknięciem tych olbrzymich interesów, jakie prowadzą Bushowie i im podobni, czyli wydobywanie ropy naftowej ze wszystkich miejsc na świecie.
Nie byłoby tych wszystkich wojen, tych wszystkich innych historii i tych miliardów dolarów, które ci ludzie w międzyczasie sobie zarabiali tylko dlatego, że na Ziemi nie ma alternatywnego paliwa. Taki hel dałby alternatywne paliwo i zmieniłby absolutnie oblicze Ziemi. Musiałby zmienić oblicze Ziemi. Więc w myśl starej zasady: nie ma po co zmieniać czegoś, co dobrze działa, jak przestanie dobrze działać albo okaże się, że jest to już zbyt przestarzałe, dopiero wtedy wymyślimy coś nowego. Po prostu utrzymywano Ziemię przez następne 30, 40 lat w tej niewoli ropy naftowej. I według mnie być może był to jeden z głównych powodów, dlaczego przynajmniej na razie przerwano eksplorację Księżyca. Ponieważ informacje na temat tego, w jaki sposób na nim wylądować, w jaki sposób na nim zbudować bazę, zostały w jakiś sposób przez Amerykanów już uzyskane. Według mnie, oczywiście jest to tylko i wyłącznie teoria, nawet nie konspiracji, zostawili go sobie po prostu na później, wierząc, że nikt w tym wyścigu kosmicznym ich raczej nie dopędzi i że kontrolują wszystko to, co się w tym wyścigu na Księżyc dzieje. Dlatego skupili się na tym, żeby polecieć na Marsa. Zresztą w myśl tego, co proponował na samym początku amerykańskiego programu kosmicznego Wernher von Braun.
Wernher von Braun wcale nie chciał na ten Księżyc lecieć. Mówił, że to jest strata czasu, że lepiej skupić się na wielkich celach i po prostu od razu polecieć na Marsa i zostawić ten Księżyc w spokoju. Księżyc jest niestabilnym ciałem kosmicznym. Jest wiele problemów z tym, ażeby móc lądować, startować i eksplorować Księżyc. Dlatego von Braun uważał, że dotarcie do Marsa jest o wiele łatwiejsze i jest w zasięgu technologii ludzkiej rozwijanej w latach 50., 60. i 70. Zdecydowano wówczas inaczej. Być może również ze względu na to, że chciano zabezpieczyć w jakiś sposób tę warstwę helu-3 na Księżycu bądź sprawdzić, jak dużo tego jest. A jest tego dużo, tak jak powiedziałem wcześniej, i jest na dodatek bardzo płytko pod powierzchnią Księżyca. Tak troszeczkę skaczę tematami, ale gdyby chcieć dziś wydobywać z Księżyca ten hel, to wystarczyłaby prawdopodobnie łopata.
Wszystko jest to przysypane tym pyłem księżycowym i w zasadzie wystarczy odgrzebać pierwsze trzy metry, żeby dokopać się właśnie do tego helu-3 i z łatwością go wydobywać. Także potrzebny jest tylko dobry automatyczny odkurzacz i coś, co przetransportuje ten hel na Ziemię, przedrze się przez atmosferę i przetransportuje na Ziemię. Także według mnie to jest jeden z głównych, a przede wszystkim jeden z bardzo praktycznych powodów, dlaczego Amerykanie przerwali eksplorację Księżyca, a jednocześnie sprawili, że w wyobraźni ludzkiej Księżyc przestał być w jakiś sposób atrakcyjny. Nagle inne cele były o wiele bardziej atrakcyjne. O wiele bardziej atrakcyjne było zasiedlenie Marsa i stanie się Marsjanami, czy loty na skraj Układu Słonecznego, odkrywanie egzoplanet i marzenia o tym, żeby przenieść się do innej galaktyki. Może tyle na razie. Dzięki.
[36:13] - Dzięki Chris. Jest z nami już Marek Marcinkowski, który zaraz będzie się łączył z naszą audycją. Poczekajmy kilka sekund, a za ten czas zapytajmy Arka Kocika. Arku, dlaczego ludzie, a w zasadzie agencje kosmiczne mocarstw światowych utraciły zainteresowanie Księżycem? Czy to jest paradoksalne, takie, że tak powiem, celowe odwracanie uwagi od tej sprawy w takim sensie, że kiedyś na niego powrócą, kiedy będzie się opłacało? Czy może tkwi w tym jakaś głębsza tajemnica, jak mówił Chris?
[37:01] - To był program czysto polityczny, pokazanie wyższości jednych nad drugimi. Pewnie w zamyśle Kennedy’ego było to, żeby właśnie tym dużym celem, podstawowym celem było dotarcie, tak jak Chris mówiłPrzed chwileczką był lot na Marsa i na pewno von Braun też opracowywał coś takiego. Księżyc miał być tylko dodatkiem. Wyszło troszeczkę inaczej. Mianowicie nikt się nie spodziewał, że Kennedy'ego zabiją. Następnym wybranym prezydentem będzie Nixon, który nie miał takiego rozmachu, takich horyzontów jak Kennedy. Była taka akcja, że po Apollo 13, tym feralnym locie, w zasadzie nie można było przestać, bo wyglądałoby na to, że się Amerykanie poddali, więc jeszcze musieli tych parę lotów wykonać. Wykonali jeden, drugi lot. Czyli udaje się, umiemy robić. Chociaż wszystkie rakiety, wszystko było przygotowane, program przygotowany, zaniechano tych lotów.
Bardziej skupiono się na budowie wahadłowców kosmicznych, które też miały startować niemalże co tydzień. Ale to też była ślepa uliczka, dlatego że te loty wahadłowców według mnie nie wniosły nic takiego. To wszystko, co można było wynieść na orbitę, można wynosić tak jak w tej chwili przy pomocy zwykłych rakiet. I tu nie potrzeba jakichś specjalnych, innych rzeczy. Natomiast gdyby podzielono to tak, jak w zamyśle było, na loty towarowe i loty osobowe, nie mielibyśmy prawdopodobnie tylu tragedii i dałoby się, podejrzewam, wybudować zarówno te stacje kosmiczne, jakie były, jak i skrzętnie poprawiać teleskopy kosmiczne. Także w zasadzie program wahadłowców o tyle miał jakieś szanse, że go sponsorował Pentagon. One były głównie po to, żeby zbierać ewentualnie jakieś satelity i wynosić, żeby nikt nie wiedział, co tam latają. Natomiast sam start tej pierwszej rakiety oglądało około 500 milionów ludzi na świecie, 100 milionów Amerykanów, w Europie Zachodniej około 300 milionów, w Europie Wschodniej szacunki podają, że około 50 milionów. Tego w zasadzie oszukać się nie da, bo ta rakieta to nie taka igła. To ponad 100 metrów wysokości, ponad 3000 ton masy, która startuje.
Tego się nie da w jakiś sposób zrobić i przekazać, i pokazać. Oprócz tego jeszcze dziennikarze, którzy obserwowali na żywo ten start. Tego się nie da zrobić w studiu. Natomiast to, z czym się borykali pierwsi Amerykanie, którzy tam dotarli, to były właśnie błędy z powodu niedociągnięć technicznych, niemożliwości przeskoczenia pewnych pułapów wówczas. Lądowali ręcznie dlatego, że komputer, który miał blokować, miał za małą moc obliczeniową i po prostu nie był w stanie wylądować na Księżycu, więc dlatego lądowano ręcznie. I takich rzeczy jest bardzo dużo. W tej chwili można na Google księżycowym znaleźć te miejsca, które były lądowiskami. Także tutaj bez dwóch zdań teorie o Cameronie czy kimkolwiek innym są raczej mrzawkami, że tak powiem. Jeżeli jest jakiś program, a Chińczycy z całą pewnością go mają i realizują niezależnie od nacisków czy od woli innych państw, z całą pewnością postawią na swoim i to wybudują. W tej chwili oni są w takim punkcie, który implikuje konieczność pokazania jakichś cudów technicznych, do jakich doszli.
I to jest akurat Księżyc. Tak mi się jawi, że właśnie to dotarcie na Księżyc jest barierą technologiczną, która sprowadza dany kraj, elity technologiczne, elity intelektualne. I tutaj się wszyscy starają. Natomiast Amerykanie wcale nie byli pewni, że oni będą pierwsi na Księżycu. Do samego końca nie wiedzieli nigdy, co ma druga strona, więc podejrzewam, że przy gotowaniu mieli już na pewno zaprojektowane rakiety, które miały w razie ewentualnej przegranej w tym wyścigu na Księżyc rozpocząć od razu wyścig na Marsa.
[43:25] - Dziękujemy. Dołączył do nas Marek Marcinkowski. Witaj Marku.
[43:31] - Witam serdecznie. Słychać mnie?
[43:33] - Bardzo dobrze słychać. Witaj Marku. W dzisiejszym programie-
[43:36] - Witam was wszystkich, witam słuchaczy.
[43:38] - W dzisiejszym programie, jak wiesz, podejmujemy temat Księżyca i bardzo nam ciebie tutaj brakowało, dlatego że wystartowaliśmy od naszych rozważań na temat tego, dlaczego Księżyc jest dla Ziemi taki ważny. Już odnieśliśmy się do tego, jakie miejsce zajmował w wywierzeniach. Ale jest też strona zupełnie fizyczna, która przekłada się na ziemską biologię, na geologię. Marku, co w Księżycu jest takiego, że niektórzy nazywają go jednym z najbardziej niezwykłych ciał niebieskich w Układzie Słonecznym? Dlaczego on jest w zasadzie taki duży? Skąd on się w ogóle wziął? Krążą różnego rodzaju teorie spiskowe w internecie, że kiedyś Księżyca, i to całkiem niedawno, w ogóle nie było. Czy mógłbyś nam rzucić garść takich astronomicznych, tłustych ciekawostek naświetlających to, dlaczego srebrny glob jest tak unikalny?
[44:43] - Może zacznę od tego, jaka jest najbardziej powszechna i prawdopodobna teoria powstania Księżyca. Księżyc powstał gdzieś na początku formowania się Ziemi i Układu Słonecznego, a więc około 4,5 miliarda lat temu. Należy pamiętać, że wtedy w Układzie Słonecznym było bardzo tłoczno, bardzo chaotycznie. Było kilkadziesiąt planet i one zderzały się ze sobą, niszczyły nawzajem, a także łączyły się w większe obiekty. W ten sposób formowały się te protoplanety. Młoda Ziemia także uformowała się, była bardzo gorąca. Ale cały czas było dużo różnych obiektów, które zderzały się ze sobą. I gdzieś na początku istnienia Ziemi duży obiekt wielkości Marsa uderzył w naszą planetę, w Ziemię. Ogromna katastrofa. Oczywiście na Ziemi wtedy jeszcze nic nie było.
Nie było życia, nie było wody. Ziemia była niezwykle gorąca. Z tej materii, która została wyrzucona za sprawą tego zderzenia na orbitę ziemską, mnóstwo skał, mnóstwo różnego rodzaju gruzu, z czasem zaczął formować się nasz satelita. Oczywiście to trwało setki milionów lat. Ta materia łączyła się na orbicie ziemskiej w coraz większą bryłę i po jakimś czasie uformował się Księżyc z tych wszystkich skał. A dlaczego jest niezwykle ważny dla Ziemi? Być może dla samej Ziemi jako planety nie można mówić, że jest jakoś ważny. Dla życia jest ważny. Dla nas jest ważny. Dla powstania człowieka.
Bo gdyby nie Księżyc, to człowiek najprawdopodobniej by nie powstał na Ziemi. Księżyc ustabilizował oś obrotu naszej planety. Gdyby nie Księżyc, nasza planeta bardzo często zachowywałaby się jak taki przedszkolny bąk. Oś obrotu często by wirowała, a Księżyc spowodował, że oś obrotu jest bardziej stabilna. Księżyc także wydłużył dobę, a więc zwolnił ruch obrotowy Ziemi. Na początku, gdy Ziemia była bardzo młoda, doba trwała na naszej planecie jakieś siedem godzin, z tego, co dobrze pamiętam. A Księżyc z czasem, stabilizując tą oś i ruch obrotowy naszej planety, wydłużył tą dobę do prawie 24 godzin. To także jest jeden z czynników, który zadecydował o tym, że na Ziemi mogły powstać bardziej złożone formy życia, między innymi człowiek. Także gdyby nie Księżyc, to zupełnie inaczej życie by wyglądało na Ziemi. Powstałoby, istniałoby, ale człowiek prawdopodobnie by nie istniał, bo bardziej złożone formy życia miałyby z tym duży problem, żeby powstać.
[49:08] - A słuchaj Marku, jak zbudowany jest Księżyc pod względem geologicznym? Czy rzeczywiście, jak twierdzą niektórzy, znajdują się tam pod jego powierzchnią jakieś puste przestrzenie? To się nazywa chyba fachowo lunar pits. Chociaż niektórzy twierdzą, że jest to coś znacznie więcej niżNiż tylko puste przestrzenie. Może tutaj Chris doda coś za chwilę. I jeszcze jedno pytanie związane z rolą Księżyca i jego naturą: jak to jest, że istnieje ciemna strona i ta strona, którą widzimy? Co sprawia, że Księżyc został w taki sposób dziwnie na orbicie ustawiony? Wiele osób na czacie i poza czatem pyta o to.
[49:56] - Dobrze. To w takim razie może zacznę od tej tak zwanej ciemnej strony Księżyca. Nie ma takiej strony tak naprawdę, bo moi drodzy, nie wiem skąd generalnie to się wzięło. Ciemna strona Księżyca. Tak naprawdę Księżyc nie ma takiej ciemnej strony. Po prostu widzimy jedną stronę Księżyca zawsze, drugiej strony, drugiej półkuli nie widzimy. Ale jak najbardziej ona nie jest ciemna, tylko podobnie jak ta strona, którą widzimy, jest częściowo oświetlona, częściowo zacieniona. Biorąc dosłownie to określenie „ciemna strona Księżyca", to jest po prostu mit. Nie ma takiej strony. Jest niewidoczna strona Księżyca, a więc ta strona, której nigdy nie widzimy.
Ta półkula. Bierze się to stąd, że Księżyc porusza się synchronicznie względem Ziemi, a więc obraca się wokół własnej osi dokładnie w tym samym czasie, co trwa obrót wokół naszej planety. Stąd też widoczna jest tylko jedna półkula Księżyca. Czasem troszeczkę więcej. Czasem Księżyc ma dodatkowy ruch, który pozwala troszeczkę więcej zobaczyć tej strony, która zwykle jest niewidoczna. To, zdaje się, nazywa się precesją ruchu. Tak to wygląda. Dużo jest takich obiektów w Układzie Słonecznym, które pokazują tylko połowę swojej tarczy względem planety. Taki ruch synchroniczny jest dosyć często spotykany, jeżeli chodzi o księżyce, jeżeli chodzi też o planety pozasłoneczne, bo też to odkrywamy w innych układach planetarnych, że niektóre planety pokazują Słońcu, swojej gwieździe tylko jedną stronę. Są skierowane cały czas jedną stroną w stronę swojej gwiazdy.
Też układy podwójne gwiazd niektóre się charakteryzują tym, że są w ruchu synchronicznym, a więc gwiazdy są cały czas skierowane do siebie tymi samymi półkulami, tymi samymi stronami. A więc ciemna strona Księżyca to jest mit. Mamy niewidoczną stronę Księżyca tak naprawdę. Jeżeli chodzi o budowę geologiczną, to tak jak wspomniałem Księżyc jest podobny do naszej planety, bo niejako wywodzi się, powstał z Ziemi, a więc budowa geologiczna jest podobna. Oczywiście Księżyc nie ma swojego pola magnetycznego takie, jakie ma Ziemia, bo Ziemia ma pole magnetyczne dlatego, bo ma ciekłe jądro, które się jeszcze dodatkowo obraca, rotuje. Stąd mamy pole magnetyczne. Księżyc w środku jest zastygły, także takiego pola nie posiada. Ale generalnie misje Apollo między innymi odkryły to właśnie, że Księżyc ma bardzo dużo cech podobnych do ziemskich. Z tego, co pamiętam. Oczywiście wierzę, że na pewno są.
[54:04] - Tam nie zachodzą procesy wulkaniczne. A czy zachodzą takie procesy jak na przykład trzęsienia ziemi?
[54:14] - Tak. Trzęsienia, z tego, co pamiętam, występują. Też występują trzęsienia skorupy związane z uderzeniami różnego rodzaju meteorów. Jeżeli chodzi o procesy wulkaniczne, to kiedyś na Księżycu te procesy były dawno temu, gdy był jeszcze bardzo młody i gorący. Stąd też mamy do czynienia z morzami i oceanami księżycowymi, czyli tymi ciemnymi plamami na powierzchni. To są właśnie pozostałości po pradawnej lawie, która kiedyś wypływała z wulkanów księżycowych. Ta lawa zastygła i utworzyła takie płaskie obszary, które nazywamy morzami i oceanami księżycowymi. Te ciemne plamy to jest właśnie to.
[55:10] - Marku, a co do teorii, która mówi, że Księżyc nie uformował się z fragmentu Ziemi, ale jest obiektem przechwyconym przez naszą planetę w jakimś tam okresie historii?
[55:32] - Wygląda na to, że tak nie jest, gdyż jest po prostu za dużym obiektem, żeby Ziemia mogła przechwycić go grawitacyjnie. Zwróćmy uwagę na to, że to, czego jesteśmy pewni, jeżeli chodzi o przechwycone grawitacyjnie księżyce, satelity, to to, że one są bardzo małe w porównaniu z planetą. Na przykład Mars posiada dwa księżyce i są to właśnie przechwycone planetoidy. Phobos i Deimos to są bardzo małe księżyce i mają one kształt i rozmiary planetoid. Tego typu obiekty, tej wielkości obiekty planeta może wielkości Marsa czy Ziemi bez problemu przechwycić grawitacyjnie. Już nie wspomnę o licznych księżycach Saturna czy Jowisza. One mają dziesiątki takich księżyców, które są planetoidami przechwyconymi. I z tego właśnie względu, że po prostu księżyc jest za duży, chociażby z tego jednego względu ta teoria nie wydaje się prawdziwa, żeby Ziemia mogła przechwycić w jakiś sposób tak duży obiekt. Być może jest takie prawdopodobieństwo, tego dokładnie nie wiem, ale najbardziej prawdopodobną teorią jak na razie, jeżeli chodzi o księżyc, to jest właśnie to, że powstał on na skutek kolizji z innym obiektem.
[57:00] - Nim oddam głos Chrisowi na chwilę, nim przejdziemy do konkretnych ufologicznych tematów, to jeszcze zapytam cię Marku o jedną rzecz. Czy to prawda, że księżyc kiedyś spadnie na Ziemię? Nie teraz, ale kiedy?
[57:17] - To ciekawe. Z tego, co wiem, to księżyc raczej się oddala od naszej planety. Z roku na rok są części metra niewielkie. Nie z roku na rok, tylko w przeciągu iluś tam dziesiątek lat księżyc się jednak pomalutku oddala od naszej planety, więc to jest przeciwstawne do tego, żeby miał się do nas zbliżyć i uderzyć w naszą Ziemię. Jak już to prędzej gdzieś tam w bardzo odległej przyszłości oddali się bardzo mocno od naszej planety, niż miałby się zderzyć z Ziemią.
[58:01] - Z księżycem wiąże się też wiele kontrowersji, nie do końca wyjaśnionych spraw, nie do końca naświetlonych przez astronomów, które dały początek różnego rodzaju teoriom. Nie chcę ich nazywać teoriami spisku. Jedną z tych teorii jest ta mówiąca o tych rozległych podziemnych księżycach pod tunelem, która została jakieś chyba dwa lata temu naświetlona po raz kolejny w związku z odkryciem Japończyków. Krąży, Chris, taka hipoteza, że księżyc usiany jest korytarzami pod spodem jakimiś, w których zawsze przecież mogą ukrywać się kosmici. Co możemy powiedzieć na temat tych słynnych księżycowych dołków? Bo według naukowców to nie są wcale korytarze, tylko to są dziury.
[58:47] - Na razie tyle możemy powiedzieć. Sfotografowała to japońska sonda. I to jest ciekawe, bo żadne mocarstwo kosmiczne tego nie zrobiło, tylko Japończycy i nagle wyskoczyli z tym troszkę jak diabeł z pudełka, że odnaleźli korytarze, że odnaleźli otwarcia księżyca, rodzaje kanałów horyzontalnie położone. Niektóre z nich są bardzo duże, mają po kilkadziesiąt metrów średnicy. Próbując wytłumaczyć to zjawisko, wynika z tego jasno raczej, że ze względu na to, że jak wspomniał Marek, te morza, które są na księżycu, te ciemne plamy, to jest właśnie lawa, która formowała ten księżyc, to są to po prostu kanały, którymi ta lawa wypływała na zewnątrz. I te kanały zastygły. Podobne kanały mamy na przykład na Ziemi. Na Hawajach można obserwować tego typu kanały. Niektóre z nich są tak wielkie, że można jechać przez nie ciężarówką. Ich ściany są idealnie gładkie z tego względu, że właśnie ta gorąca lawa zastygając, zostawiła tą idealną gładź.
Jeżeli mówi się o nich jako o czymś bardzo interesującym, to prawdopodobnie z tego powodu, że być może kanały te prowadzą do jakichś jaskiń pod powierzchnią księżyca, a jeśli nawet nie, to w przyszłości mogą służyć jako część ewentualnego systemu bazy. Jako jakaś infrastruktura bazy, która zostanie zbudowana na księżycu. Oczywiście bardzo łatwo jest stworzyć taką hipotezę, że w tych kanałach kryje się jakieś życie, kryją się jacyś mieszkańcy księżyca albo ktoś inny, że coś je zamieszkuje. Ale jest to tylko i wyłącznie hipoteza. Wiadomo, że jak jest dziura, to coś w tej dziurze może sobie zamieszkać, przynajmniej na jakiś czas. I dlatego tutaj wyobraźnia jest pobudzana, że istnieje jakieś życie na księżycu. Jest to życie schowane mocno pod ziemią i żyje w tych kanałach. Póki co nie możemy nic na ten temat powiedzieć. I to jest właśnie problem. Co z takim kanałem zrobić?
Czy damy się wpuścić w kanał tego typu kanałów? Interesująca informacja, zwłaszcza że z sejsmicznej aktywności na Księżycu jest jak na lekarstwo. Po tej ciemnej, tak zwanej ciemnej stronie księżyca jest jej więcej. Po drugiej stronie są nawet wulkany. Natomiast po tej widocznej z naszej planety czegoś takiego nie ma. Jest ciekawe, w jaki sposób mogły powstawać tego typu kanały, skoro możemy je dziś zaobserwować, skoro nie widać na przykład tego typu erupcji na Księżycu, nie ma stożków wulkanicznych. I jeżeli ktoś pokusił się o teorię konspiracji, że być może w tych kanałach kryje się życie, to ja się też pokuszę o teorię konspiracji, jeśli można.Tutaj na antenie radia. Ja uważam, że te kanały, których okazuje się, że jest sporo, być może służyły właśnie do tego, żeby ten księżyc zbudować. To właśnie ten materiał kosmiczny był przetapiany w tym pustawym, jak się okazuje, wnętrzu Księżyca i pompowany tymi kanałami na zewnątrz po to, aby móc właśnie tego typu księżyc zbudować. Bo jednym z największych problemów Księżyca jest, jeśli uzmysłowimy sobie jego znaczenie, wielkość, skalę, jego rolę, jego położenie, wszystko, co jest z nim związane, że jest czymś absolutnie niezwykłym, że jest czymś, co zostało wręcz w czarodziejski sposób stworzone po to, ażeby mogło zaistnieć życie na Ziemi, w tym zakątku Układu Słonecznego.
Jeżeli przyjmiemy przynajmniej do naszej świadomości, że istnieje możliwość, że taki księżyc został przez kogoś zbudowany, to być może właśnie te kanały są jednym z tych elementów, które pokazują, jak został zbudowany. I ten zebrany materiał kosmiczny, ten pył kosmiczny, planetoidy, które zostały zebrane z całego tego terenu dookoła Ziemi, mógł być przetopiony i mogły służyć jako materiał do budowy właśnie Księżyca. Księżyc jest o tyle niepokojący, że jeśli zbadamy go w sensie geologicznym, to z jednej strony on jest podobny do Ziemi, że ma podobny materiał do Ziemi, ale nie jest to ten sam materiał. Okazuje się na przykład, że niektóre kamienie kosmiczne, które przywieziono na Ziemię, a przywieziono ich prawie pół tony, okazuje się, że są starsze od Ziemi o półtora miliarda lat. Więc w jaki sposób znalazły się na Księżycu, skoro istniałby później niż powstała Ziemia? Czyżby Księżyc istniał wcześniej, Ziemia powstała później? To też nie za bardzo pasuje do siebie, bo musiały tworzyć się mniej więcej w jednym czasie, żeby stworzyć ten jeden tak świetnie współdziałający system, żeby w ogóle ta funkcja i jakiekolwiek życie na tej Ziemi powstało. Więc to są fakty dające do myślenia, które bardzo trudno sobie jakoś nawet z punktu widzenia nauki wyjaśnić. Sam fakt na przykład, że Księżyc jest olbrzymi, Ziemia jest od niego tylko nieco ponad trzy i pół raza większa, ale masa Ziemi jest od Księżyca aż 81 razy większa. Także następna dziwna rzecz, bo skoro formowałby się w tym samym czasie co Ziemia, wówczas przynajmniej waga byłaby w jakiś sposób odpowiadająca wadze Ziemi.
Tymczasem on jest niesamowicie lekki w porównaniu do Ziemi, mimo że ma olbrzymie rozmiary. Bardzo wiele jest tajemnic, które dotyczą Księżyca. Powoli są one odkrywane. I tutaj ja mam z kolei pytanie do Marka, czy przekonują go te teorie naukowe, które mówią o tym, w jaki sposób powstał Księżyc, bo wynika z tego, że coś się zdarzyło w tym wtedy bardzo mocno zagęszczonym Układzie Słonecznym, który zaczął się formować. Jeżeli wierzyć w taką teorię, ta teoria się nazywa Big Whack, czyli wielkiego, tu by wypadało użyć brzydkiego słowa, ale użyję ładniejszego, wielkiego walnięcia, wielkiego zderzenia, że coś, co uderzyło Ziemię, uderzyło z odpowiednią siłą i pod bardzo odpowiednim kątem i warunki tego zderzenia musiały być też niemalże wręcz w laboratoryjny sposób wysterowane, ażeby można było spowodować powstanie systemu takiego jak relacja między Ziemią a Księżycem. Na dodatek to nie mogło być jedno uderzenie, ponieważ przy takim uderzeniu, ażeby móc doprowadzić do możliwości powstania takiego ciała niebieskiego jak Księżyc, takie uderzenie spowodowałoby, że Ziemia kręciłaby się jak szalona. I w tym momencie potrzebne byłoby drugie uderzenie z drugiej strony, drugi raz z liścia w stronę Ziemi, żeby Ziemię w jakiś sposób wyhamować. Ale też trzeba to zrobić, ta planeta czy to coś, ten kamień kosmiczny, olbrzymi, który w nią uderzył, musiałby również uderzyć w odpowiednich warunkach i pod odpowiednim kątem, idealnym wręcz, ażeby móc Ziemię wyhamować i na przykład nie zniszczyć tego systemu. Także ta teoria, o której mówił Marek, ma bardzo wiele dziur i w zasadzie można ją przyjąć ewentualnie na wiarę i to taką rozpaczliwą, bo tak naprawdę nie ma żadnej mocnej teorii, która by uzasadniała sposób, w jaki mógł powstać Księżyc i w jaki sposób powstał ten idealnie zgrany ze sobą system Ziemia-Księżyc, który obserwujemy do dziś i dzięki któremu istniejemy. Marku, czy twoim zdaniem Księżyc został ulepiony przez kogoś i umieszczony tutaj specjalnie, by ten ktoś miał dobrą miejscówkę do robienia sobie wypadów na Ziemię?
[01:07:18] - Jeżeli chodzi o różnicę wieku skał, to wspomniałeś, że to nawet półtora miliarda lat jest różnicy, ale to z tego, co kojarzę, wynika z faktu, jakie skały były badane. Bo były badane skały wulkaniczne, jeżeli chodzi o morza księżycowe, ale były też badane skały, które... które były pierwotne na Księżycu. I faktycznie, z tego, co wyczytałem, różnica jest ponad miliarda lat. Biorąc pod uwagę, które skały były badane, taka jest różnica w datowaniu i być może stąd się bierze ta różnica między wiekiem skał księżycowych. Ale nie ma nigdzie podanej liczby, która byłaby znacznie większa niż wiek Ziemi. Wiek Księżyca jest podany na 4,5 miliarda lat, a więc tak jak wiek Ziemi. Nikt nie mówi o tym, że te skały mają 6 miliardów lat. Niektóre mają 3,5, a niektóre mają 4,4. Ta różnica wynika z tego, czy to były badane skały wulkaniczne z mórz księżycowych, czy gdzieś z tych części Księżyca, gdzie jest pierwotny materiał, jeszcze starszy.
[01:09:08] - Oczywiście to pytanie nie miało na celu wprowadzenia jakiegoś zamieszania w tej dyskusji. Chodzi o to, że oczywiście Księżyc i Ziemia musiały powstać w tym samym czasie, dlatego że są nierozerwalnie połączonym ze sobą systemem, jedno z drugim.
[01:09:21] - Okej, tu się zgadzamy.
[01:09:23] - Tak. I teraz, jeśli przyjrzeć się, z czego zrobiony jest Księżyc, przypomina on w jakiś sposób materiał, z którego zrobiona jest Ziemia, ale jego gęstość jest znacznie mniejsza. I teraz nagle okazuje się, że z tych próbek pobranych z Księżyca niektóre kamienie księżycowe, ten izotop tlenu bodajże, który jest badany, jest oceniany na ten sam czas, w którym powstawała Ziemia i wszystko się zgadza, i większość Księżyca, ale znajdowane są także takie fragmenty skalne, które okazuje się, że są starsze niż cały ten system, czyli były w tym miejscu, gdzie dzisiaj jest Ziemia i Księżyc, znacznie wcześniej niż ten układ pomiędzy Księżycem a Ziemią w ogóle powstał. Nie było Ziemi, nie było Księżyca, ale już to coś sobie gdzieś tam wirowało w przestrzeni kosmicznej i następnie stało się częścią Księżyca w tym momencie.
[01:10:17] - Do tego nie potrafię się odnieść.
[01:10:20] - I dlatego właśnie między innymi to wyklucza teorię o tym, że Księżyc został przyholowany na przykład z innej galaktyki.
[01:10:26] - Aha, rozumiem, okej.
[01:10:28] - Po prostu w tym zamieszaniu, które panowało wtedy w tworzącym się Układzie Słonecznym, materiał już istniał, zanim jeszcze wytworzyła się Ziemia czy Księżyc. I teraz moja sugestia, która tak podchodzi troszeczkę pod teorię konspiracji, jest taka, że ze względu na relację pomiędzy Księżycem a Ziemią i to, że Księżyc jest czymś niezwykle unikalnym, co pozwala Ziemi stworzyć na swojej powierzchni życie, wygląda na to, że wręcz jest to coś, co zostało zbudowane przez jakąś, może nie cywilizację, ale przez jakąś siłę, która zrobiła to w sposób świadomy, używając wszystkiego, co ma pod ręką. I stąd te dziwne teorie na temat na przykład geologii Księżyca, który niby ma wulkany, ale tylko z jednej strony. Z kolei dookoła są te szczeliny, o które pytał Piotr, te kanały, którymi wypływała lawa, ale nie bardzo widać wulkanu, więc nie wiadomo, do czego one miałyby służyć. Więc być może właśnie Księżyc jest tworem sztucznym, który został stworzony przez kogoś, kto po prostu chciał to życie na Ziemi w jakiś sposób zasadzić, zasiać. I to nam się w jakiś sposób łączy z dyskusją, którą mieliśmy w zeszłym tygodniu na temat tego, czy stworzyli nas obcy. Jeżeli chcieliby nas stworzyć, to nie mogli nas stworzyć na pierwszej lepszej planecie. Musieli stworzyć idealne warunki do tego, żeby to życie mogło funkcjonować. I Księżyc w zespole z Ziemią takie warunki po prostu buduje. Bo tutaj, jak już się rozgadałem troszkę, to chciałem wspomnieć o bardzo ważnej rzeczy: dlaczego ten układ jest tak unikalny.
Księżyc i jego grawitacja powoduje, że Ziemia przechyla się od swojej osi mniej więcej o 22,5 stopnia. Jest to szalenie istotne. Wyobraźmy sobie, że równik naszej Ziemi jest równoległy do równika Słońca i Ziemia nie jest przechylona. Oznacza to-
[01:12:51] - I się nie dowiemy, co to oznacza, bo nam Chrisa właśnie w tym momencie wywaliło.
[01:12:56] - I urwało go w dość dziwny sposób, prawda? Ja go na przykład ciągle widzę . Zanim Chris połączy się z powrotem, to zapytajmy o to Arka. Arku, co sądzisz o tej takiej dla niektórych bardzo dziwnej koncepcji, że Księżyc-
[01:13:15] - Tak. I Księżyc powoduje to, że ta Ziemia ma to lekkie-
[01:13:19] - Chris, nie było cię słychać. Zaciąłeś się.
[01:13:21] - Ja się zaciąłem? Nie, wszystko jest w porządku. Ja byłem tu cały czas.
[01:13:25] - Wyobraź sobie-
[01:13:26] - Po prostu teoria konspiracji .
[01:13:28] - Na chwilę zmroziło.
[01:13:32] - No właśnie, za chwilę poprosimy cię o powtórzenie tej koncepcji, co może być dość irytujące, ale naprawdę to się stało. Byłeś widoczny na Hangoutcie, natomiast nie było cię słychać. Arku, jak podchodzisz do tej koncepcji dość oryginalnej, że Księżyc zostałTutaj zbudowany albo przeholowany dlatego, żeby może nie stworzyć życia, ale żeby stworzyć pewne warunki dogodniejsze do rozwoju. Nie wiem, czy homo sapiens, czy bardziej złożonych organizmów. Czy to do ciebie w jakiś sposób przemawia? Czy to nie jest szukanie igły w stogu siana albo tajemnic tam, gdzie ich nie ma?
[01:14:19] - Raczej dorabianie teorii Stwórcy do normalnego dziania się, do normalnej ewolucji. Jeżeli w miejscu, gdzie w tej chwili jest Ziemia, stworzyła się skalista planeta, która była gorąca i w nią uderzyło coś, jakiś przybysz kosmiczny, który był planetoidą metalową, żelazną, walną, to wiadomo, że wybije z Ziemi jakąś masę, która będzie masą skalną. Sam natomiast zostanie w środku. Stąd różnica między Ziemią i jej składem. To wyjaśnia różnicę między Ziemią, jej składem, ciężarem, masą a tym, co jest na Księżycu. W momencie, kiedy jest skała i ta skała zaczyna stygnąć, w pewnym momencie wiadomo, że ona nie jest jednolita i stygnąc w niektórych miejscach to, co jest jeszcze płynne, zostaje zassane wewnątrz Księżyca i stąd są prawdopodobnie te tunele bez wyjścia wulkanicznego. One nie są miejscami wypływu lawy, a raczej chowania się lawy do środka Księżyca. Chyba nie tylko według mnie. Natomiast taką teorię głosiły niektóre mity, między innymi to chyba Sitchin w ten sposób próbował odczytać warunki, jakie były i jakie tworzyły Tiamat i te inne tego typu rzeczy. O tym też w ten sposób mówił Meyer, który niedawno był tematem naszej debaty ufologicznej.
On w podobny sposób się wypowiadał. Wydaje się, że taki obraz sprawy ma jak największy sens. Natomiast życie nie powstało gdzieś tam i musiało się dostosować, tylko te warunki, jakie były na Ziemi, ten ruch pływów oceanicznych, ustawienie się Ziemi pod różnymi kątami, te stałe zmiany doprowadziły do wytworzenia się takiego, a nie innego życia, takiego kierunku rozwoju życia. Tutaj nie widzę w tym ingerencji nikogo ani potrzeby takiej ingerencji. Tak się już po prostu dzieje. Natomiast rzecz, na co innego bym zwrócił uwagę, to na Wenus, taką poorianą wszędzie. Ona się obraca dużo wolniej, nie ma księżyca. Była prawdopodobnie na niej kiedyś woda w stanie ciekłym i coś spowodowało to, że to wszystko się spieprzyło. A to jest bliźniacza planeta Ziemi i mamy odnośnik do tego, co by było na Ziemi, gdyby nie było Księżyca. Prawdopodobnie tak by się stało.
Natomiast w Księżycu jest inna rzecz ciekawa. Te kratery pouderzeniowe nadające mu wygląd takiego sera z każdej praktycznie strony. To tak, jak on bronił Ziemię przed uderzeniami meteorytów, według mnie, tak samo Ziemia powinna bronić Księżyc. Dlaczego on jest taki po dziurawiony ze wszelkich stron? Dosyć ciekawe.
[01:19:03] - Dziękujemy. Marku, z jednej strony rola Księżyca w regulowaniu procesów biologicznych, ekologicznych, przyrodniczych na Ziemi, z drugiej strony to, że on przyjmuje na siebie ciosy potencjalnie niebezpiecznych ciał niebieskich. Czy to nie sugeruje twoim zdaniem, że rzeczywiście ktoś go tutaj przyholował? Czy ktoś raczej przeholował ze swoją fantazją, mówiąc o takich teoriach spiskowych? Może nie spiskowych, bo trudno to nazwać spiskiem, ale o takich teoriach.
[01:19:34] - Jeżeli chodzi o przyjmowanie ciosów przez Księżyc, to jest nieprawda, bo liczne badania wskazują na to, że Ziemia takich uderzeń dostała przynajmniej tyle samo co Księżyc albo nawet i więcej. Po prostu u nas, na naszej planecie zachodzą dynamiczne geologiczne procesy, które zamazały te wszystkie kratery.I po prostu tego nie widać. A ślady na powierzchni Księżyca zostają przez miliardy lat. Dlatego ta powierzchnia bardzo się różni od ziemskiej. Tam nie ma procesów geologicznych jak na Ziemi, więc te kratery cały czas są widoczne. Więc ten pogląd, że Ziemia chroni Księżyc w jakiś sposób jest, dla mnie, całkowicie niepoprawny. Bardziej bym powiedział, że Jowisz chroni Ziemię i Księżyc przed uderzeniami, ale na pewno nie Księżyc Ziemię. Więc tutaj się z tym zupełnie nie zgadzam. Pojęcie o tym, że Księżyc jest niezwykle unikatowy i te wszystkie czynniki związane z Księżycem sprawiają, że ma się wrażenie, że faktycznie mógł on być sztucznie stworzony bądź specjalnie stworzony, aby mogło się rozwinąć życie na naszej planecie, czy żeby człowiek mógł zaistnieć. Też nie popieram tego.
Nie wydaje mi się to prawdopodobne, bo jest masę innych, miliony innych czynników, które musiały się zadziać, aby życie na Ziemi mogło zaistnieć, a w szczególności tak skomplikowane życie, jakim jesteśmy my, ludzie. To po prostu było szczęście. Kosmiczny fuks, który dzieje się w miliardach systemów planetarnych i gdzieś się to uda, gdzieś się to wszystko złoży w całość, a gdzieś się nie złoży.
[01:22:04] - Czyli Marku, jednym słowem nam się może tak wydawać, że ktoś tym wszystkim sterował, a tak naprawdę jesteśmy wynikiem wielkiego, jak to powiedziałeś, fuksa, wielkiego zbiegu okoliczności. Ale kolejna sprawa-
[01:22:19] - Tak.
[01:22:20] - Kolejna sprawa, która wiąże się z zagadkami Księżyca i poniekąd z tymi kosmicznymi korytarzami, czy raczej dziurami, o których mówimy. Niewidoczna strona naszego satelity. To, że posiada on jakieś wgłębienia. Czy twoim zdaniem nie czyni go to takim prawie idealnym miejscem do tego, żeby sobie tam osiadła obca sonda lub jakiś obcy statek, zainstalował się tam, a potem sobie odwiedzał nas na Ziemi, bo dobrze wie, że go tam nie dosięgniemy. Innymi słowy, czy Księżyc nie jest wręcz idealnym miejscem, gdzie mogliby zainstalować się obcy? Wszak swego czasu jeden z uczonych, nie pamiętam już, czy to nie był von Neumann, twierdził, że na tej niewidocznej stronie Księżyca może znajdować się jakaś obca sonda. Po prostu jej nie widzimy. Być może ona kiedyś się z nami skontaktuje. Nie pamiętam, czy to był Bracewell, czy to był von Neumann, bo ich koncepcje były podobne. W każdym razie ponawiam pytanie: czy twoim zdaniem cechy Księżyca, naturalne cechy Księżyca nie czynią go czasem idealnym miejscem na bazę kosmitów?
[01:23:47] - Takie dziury jak najbardziej istnieją. To nie jest w żaden sposób ukrywane. Te dziury na powierzchni Księżyca występują nie tylko na niewidocznej stronie, ale także po naszej stronie. I z tego, co najnowsze badania wskazują, są to gigantyczne podpowierzchniowe sieci jaskiń, które są najprawdopodobniej pozostałością, tak jak Chris wspomniał, po płynącej niegdyś lawie. Ale czy to sprawia, że Księżyc jest świetną kryjówką dla obcej cywilizacji? Może tak być. Chociaż z drugiej strony, jakby tak pomyśleć, cywilizacja, która jest bardzo zaawansowana i potrafi podróżować w przestrzeni między układami planetarnymi, miałaby się chować gdzieś pod powierzchnią? Przecież powinni mieć technologię taką. Powinni. Zapewne mają technologię, która sprawia, że są niewidzialni i mogą cały czas krążyć sobie w przestrzeni między Księżycem i Ziemią i po prostu ich nie będziemy widzieć.
[01:25:04] - Wiesz, o co mi chodzi. Swego czasu, w latach 40. i 50. doszło na Ziemi do masowych wręcz obserwacji latających spodków. I ten charakter akurat tamtej fali doprowadził niektórych ludzi do wniosku, że jest obca inteligencja, może nawet mieszkająca tutaj gdzieś niedaleko albo nawet na Ziemi, która jest dla nas nieuchwytna i przez większość czasu niewidoczna, bo stacjonuje albo na Księżycu, albo gdzieś pod oceanami, albo pod wysokimi górami.
[01:25:41] - Teoretycznie ta niewidzialna strona Księżyca jak najbardziej jest świetnym miejscem, żeby mieć tam nawet gigantyczne miasta całe, bo po prostu nigdy z powierzchni Ziemi jej nie zobaczymy. Tylko nieliczni widzieli tą niewidoczną stronę Księżyca.Nieliczni astronauci. Z tego względu jak najbardziej może to być idealne miejsce do tego rodzaju baz. W żaden sposób nie możemy tam dotrzeć pod względem chociażby badania różnego rodzaju radarami czy z powierzchni Ziemi. Z drugiej strony, jak tak pomyśleć, sondy cały czas krążą wokół Księżyca, ta powierzchnia jest cały czas badana. Pod powierzchnią teoretycznie może to być jakieś ciekawe miejsce, żeby jakaś obca cywilizacja sobie stacjonowała, ale nie wiem, czemu mieliby to robić, żeby pod powierzchnią się kryć. To troszeczkę jak dla mnie nie trzyma się kupy. Chociaż niektóre zdjęcia z powierzchni Księżyca są nietypowe i przedstawiają jakieś nietypowe struktury na powierzchni i tej niewidocznej strony i tej strony z naszego punktu widzenia, którą widzimy. Niektóre zdjęcia sugerują, że tam coś może być, ale chyba jednak jesteśmy za mali, żeby to tak do końca ocenić. Teoretycznie jest to dobre miejsce na bazę czy stacjonowanie obcych, ale generalnie nie trzyma się to do końca kupy.
[01:27:51] - Powiedziałem o tym, że chodziło o falę z lat 50. i 40., dlatego że wtedy była ona bardzo jednorodna. Obraz latających spodków był jednorodny. Nie pojawiały się tam w zasadzie inne obiekty, a jeżeli się pojawiały, to rzadziej. I wtedy sobie myślano, że jest to jedna rasa kosmitów, która sobie stacjonuje gdzieś po niewidocznej stronie Księżyca lub, jak ta bardziej romantyczna nazwa brzmi, po tej ciemnej stronie Księżyca i oni sobie tutaj przelatują, żeby nas podglądać po tym, jak Amerykanie zrzucili bombę jądrową na Japonię. Taką hipotezę wysunął między innymi Major Kicho, o którym nieraz już mówiliśmy. Później ufo się trochę skomplikowało, pojawiło się mnóstwo innych obserwacji, zaczęto zwracać uwagę na przypadki wysokiej dziwności i ten pogląd, że to jest jedna rasa, która sobie mieszka na Księżycu, został troszeczkę rzucony w kąt. Mimo wszystko nie jest wykluczone, że rzeczywiście Księżyc stanowi dom dla jakiejś inteligencji, która nas tutaj dogląda. Chris, twoim zdaniem czy ta teoria trzyma się kupy? Bo jeżeli popatrzymy na to z takiego punktu widzenia, że oto jest planeta Ziemia i są jakieś rasy lub jedna rasa, która się tutaj zainstalowała, nie lata sobie do domu cały czas, tylko po prostu zbudowała sobie bazę, to czy idealnym miejscem na tą bazę nie jest czasami Księżyc z jego wszystkimi dziurami i ciemnymi stronami?
Może tak naprawdę nie trzeba tej bazy szukać aż tam. Może tacy obcy zainstalowali się gdzieś znacznie bliżej, pod Himalajami na przykład czy w Grudziądzu.
[01:29:48] - Dokładnie. Myślę, że to jest bardzo dobra intuicja, bo po cóż mieliby się instalować aż po ciemnej stronie Księżyca, skoro wystarczy, że zainstalują się na dnie jakiegokolwiek wielkiego rowu oceanicznego albo w miejscu trudno dostępnym. Zakładając, że ich możliwości technologiczne wielokrotnie przewyższają nasze, mogą to zrobić dosłownie w każdym miejscu. Dlatego myślę, że jeżeli ktoś chciałby zainstalować się po ciemnej stronie Księżyca, to byłby to ktoś z naszego kręgu kulturowego. Byłby to ktoś od nas, kto nie chciałby wyjawić reszcie swojego istnienia. Co jakiś czas w naszych dyskusjach pojawia się wzmianka o odrywające się cywilizacji, że nagle, patrząc na dzieje ludzkości, na historię, która zakręca i zawija we wszystkie rozmaite strony, jesteśmy w stanie wyodrębnić pewien ciąg wydarzeń, który wskazuje na to, że istnieje grupa ludzi, których podejście do życia, do świata, do technologii jest nieco inne od naszego. Że ci ludzie, żerując na naszej cywilizacji, budują i cały czas tworzą coś swojego, coś, co właśnie określa się terminem „odrywająca albo uciekająca cywilizacja”. W takim przypadku tylko właśnie taka cywilizacja ewentualnie mogłaby szukać miejsca dla siebie, które byłby portalem pomiędzy na przykład Ziemią a resztą Układu Słonecznego. Właśnie po ciemnej stronie Księżyca, gdzie jest niewidoczna i bezpieczna przed obserwacją na przykład przez różne obserwatoria astronomiczne, które w tej chwili mogą sobie doskonale penetrować swoimi teleskopami powierzchnię Księżyca. Oczywiście satelity latają dookoła Księżyca, fotografują drugą stronę również.
Robią to także satelity chińskie i co jakiś czas okazuje się, że fotografują różne niepokojące rzeczy w takim procesie, bo kilka zdjęć z tego typu obserwacji wypłynęło. Między innymi misja Clementine, która fotografowała Księżyc dookoła, szukając różnych istotnych elementów na Księżycu, które byłyby warte zbadania.
[01:32:05] - Takie konstrukcje bądź takie miejsca odnalazła, co jest troszkę niepokojące, bo oczywiście powstaje pytanie, kto je zbudował? Jeżeli jest to twór stworzony sztucznie, to ktoś musiał za tym stać. I czy to jest inteligencja nasza, czy jest to inteligencja jakaś obca? Kiedy mówię o tym, że jeżeli ktoś dziś działa po tej mrocznej stronie księżyca, po tej drugiej, niewidzialnej stronie księżyca i mówię o tym, że będzie to ktoś raczej od nas niż z kosmosu, wcale to nie wyklucza, że tego typu historie powstały znacznie wcześniej. I być może jedna i druga historia łączą się w jakiś sposób ze sobą i pozostałości po działalności ewentualnych kosmitów sprzed dziesiątków tysięcy lat zostały wykorzystane do budowy czegoś, co funkcjonuje teraz i służy właśnie tej odrywające się cywilizacji. Mówię odrywająca się dlatego, że w procesie myślenia o tym, czym ona jest i jak działa i funkcjonuje świat, kiedy nagle zaczynamy myśleć i zastanawiać się, czym jest globalizm i do czego on zmierza, nagle okazuje się, że przynależność państwowa, narodowa jest czymś wręcz nam z góry narzuconym. Daje nam się chorągiewkę i mówi nam: tutaj odkrywają Amerykanie, tutaj Rosjanie, a tam są Chińczycy. A tak naprawdę widać w procesie chociażby nawet eksploracji kosmosu, a może zwłaszcza, może najlepiej widać, kiedy przypatrzymy się bliżej temu, co się dzieje w kosmosie i w jaki sposób on jest odkrywany, że tak naprawdę te wszystkie kraje, które teoretycznie powinny straszliwie rywalizować ze sobą, tak naprawdę wręcz współpracują. Amerykanie wymyślają świetny lądownik, Rosjanie wymyślają świetną rakietę, Chińczycy zaczynają próbować coś tam kopać i doszukiwać się czegoś na Księżycu. Także okazuje się, że jest więcej kooperacji niż rywalizacji i tylko dla nas jest to podawane jako element walki tych różnych mocarstw i tych chorągiewek ze sobą.
Gdy tymczasem istnieje być może coś absolutnie nadrzędnego, co synchronizuje tego typu działania i jednocześnie to coś, ten twór, ta uciekająca cywilizacja tworzy sama swoją własną strukturę i dąży do celu, który ciągle nam jest jeszcze nieznany, bo ciągle nie wiemy, dlaczego ona się chce oderwać i czy chce opuścić Ziemię, czy chce zawładnąć Ziemią. Nie mamy pojęcia, co się właściwie z tym wszystkim dzieje. Dlatego ewentualnie można założyć, że jeżeli ktoś chciałby mieć taką bazę niewidoczną z Ziemi i być w sposób gdzieś tam schowany, być może zrobiłby to na Księżycu, gdyby widział w tym cel. Tym celem może być fakt, o którym mówiłem na samym początku dzisiejszej audycji, właśnie kontrola nad złożami helu 3. Hel 3 zmienia kompletnie historię i przyszłość świata. Daje absolutną wolność energetyczną światu i uwalnia go od tych okowów paliw kopalnych. I jest to w stanie zrobić wręcz błyskawicznie. Nie będzie trzeba na to czekać setki lat, ażeby opracować technologię, dlatego, że tego typu technologie istnieją. Na dodatek tego typu technologie rozwiązują wszystkie problemy i bolączki, jakie mamy dziś. Dlatego, że rozszczepienie, właściwie nie rozszczepienie, to jest złe słowo, to jest fuzja, czyli połączenie w procesie nuklearnym tych izotopów helu ze sobą, helu 3, nie tylko nie produkuje radioaktywności, ale także nie zostawia po sobie radioaktywnych odpadów.
Odpadów, z którymi obecnie już zaczynamy mieć problem, gdzie to składować. Ten radioaktywny pręt będzie tracił swoją radioaktywność przez dziesiątki tysięcy lat. Więc jeżeli dobuduje się następne kilka tysięcy elektrowni atomowych, tych odpadów będzie masa i niebezpieczeństwo skażenia środowiska będzie gigantyczne, które jest w stanie zagrozić całej naszej cywilizacji. Tymczasem ta fuzja nie produkuje tego typu odpadów i na dodatek nie produkuje efektu cieplarnianego, co jest w dzisiejszych czasach, kiedy nieustannie mówi się o globalnym ociepleniu, wręcz super istotne. I dlatego, jeżeli ktoś chciałby rzeczywiście być na tej ciemnej stronie księżyca, to właśnie z tego powodu, aby kontrolować te złoża i ewentualnie spowolnić proces bądź uniemożliwić go, żeby mogły zostać one wydobyte i wykorzystane na Ziemi i uwolniły Ziemię z tych krat energetycznych, w których jest w tej chwili bardzo mocno uwikłana. Coraz ciaśniejsze są te kraty dla nas. Dlatego tak patrzę na ewentualny problem tego, kogo, kto i po co interesowałoby zbudowanie czegokolwiek czy mieszkanie po ciemnej stronie księżyca.
[01:37:12] - To może teraz oddać głos Arkowi. Arku, jak myślisz, czy ta hipoteza o tym, że kosmici albo UFO, że przylatuje do nas z tych ukrytych miejsc, niewidocznych miejsc na Księżycu, ma jakiś sens wewnętrzny?
[01:37:31] - Ma, ale tutaj mam podobną opinię do Chrisa. Mianowicie, że odrywająca się technologicznie cywilizacja ziemska musi uciec z Ziemi dlatego, że inaczej zostanie wmanewrowana w jakieś gierki polityczne, jakieś państwowe wojenki czy zagospodarowanie tej przewagi technologicznej w sprawy przyziemne i głupie po prostu.Natomiast oderwanie się takie technologiczne, taki bąbel technologiczny musiałby być w jakiś sposób wyalienowany z Ziemi. Najlepszym miejscem byłaby właśnie ta niewidoczna strona Księżyca. Z tym, że według odnajdywanych artefaktów, czy to będzie Arka Przymierza, czy to będzie maszyna do produkcji manny, czy to będzie widzenie statku kosmicznego, który spotkał Ezechiel. To wszystko raczej sugeruje to, że na Ziemi mieliśmy do czynienia z artefaktami wyższej technologii przybyszów lub kolonizatorów, które zostały odnajdywane właśnie w takich miejscach.
[01:39:13] - Albo rozbitków.
[01:39:17] - Tak, dokładnie. Ale być może, że ich przyczółkiem pierwszym był Księżyc. A to dlatego, że naprawdę jest dużo lepszym miejscem do założenia bazy kosmicznej jakiejkolwiek, z której należałoby podglądać Ziemię niż Ziemia. A to dlatego, że nie ma tam atmosfery. Nie ma możliwości tego, że metale będą w jakiś sposób korodowały, że będą występowały jakieś bakterie typu ziemskiego, które gdzieś tam w głębinach Ziemi żyją, bo wiadomo, że niektóre ekstremofile na Ziemi potrafią przeżyć w sytuacjach, których nikt się nigdy nie spodziewał ani nawet nie przypuszczał, że mogą istnieć. I to nie tylko same ekstremofile, ale też i zwierzątka inne, bo są przecież pająki, które potrafią chodzić sobie po śniegu przy minus pięciu, 10 stopniach jeszcze normalnie funkcjonują, więc tego się nikt nie spodziewał, bo wiadomo, nie powinien. Zero stopni i nie powinien się ruszać. Natomiast one sobie jeszcze skutecznie dają radę. A tutaj ten kosmos, Księżyc jest tego pozbawiony, więc to, co sobie przywieźli, to mają tam ze sobą, natomiast innych mikrobów, które mogłyby w jakiś sposób wpłynąć, może nie tylko na ich organizmy, ale i na technologię, już tego nie ma. Takie tunele czy jaskinie, które są na pewno na Księżycu, są bardzo fajne, dlatego, że można wleźć, są osłonięte od wiatru słonecznego, od rozbłysków słonecznych.
To jest z naszego punktu widzenia bardzo ważne, nawet podejrzewam, że być może, że nie tylko z naszego punktu. Także dobre miejsce na wszelkie możliwe sposoby. A czy nasza technologia, czy ten bąbel technologiczny potrafił się tam znaleźć? To zobaczymy i to podejrzewam w dosyć krótkim czasie. Jeżeli Chińczycy zaczną eksplorację Księżyca, z całą pewnością wiele rzeczy, tych, które nie są ujawnione, tych zdjęć, które są zaczerwnione, będą ujawniane i to będzie pokazywane. Dziękuję.
[01:42:10] - Dzięki. Przypominam, że słuchacie państwo debaty ufologicznej numer 70 ileś, poświęconej Księżycowi i jego tajemnicom. Do tej pory, panowie, mówiliśmy o takich sprawach, które mogą mówić o tym, że Księżyc jest bardziej tajemniczy niż nam się wydaje, ale też to są takie historie typu na dwoje babka wróżyła. Ale przejdźmy do konkretów. Takich, które pokazują, że tam jednak ktoś może być i tam ktoś może mieszkać. Przykładowo weźmy sobie taką sytuację: był październik roku 1963, Obserwatorium Lowell w Arizonie i tamtejsi astronomowie na księżycowym wzgórzu zwanym Głową Kobry zaobserwowali bardzo dziwne zjawisko. Były to takie intensywne, kolorowe, czerwone, różowe, pomarańczowe rozbłyski. Dziwna sprawa, pomyślano, co to może być? Kiedy na miejsce przybyli astronauci Apollo 11 i kiedy poproszono ich o spojrzenie w kierunku krateru Aristarchus, gdzie również te rozbłyski były widywane, to Neil Armstrong powiedział, że rzeczywiście coś tam jest. Ta historia, o której mówię, nie została wyczytana na jakimś forum spiskowym.
Armstrong powiedział dokładnie tak: „To obszar znacznie bardziej oświetlony od otoczenia. Zdaje mi się, że to jakby forma fluorescencji”. Innymi słowy, na Księżycu coś świeciło. O tym, co widzieli astronauci na powierzchni srebrnego globu, krążą różne historie i zaraz Chris nam o nich pewnie opowie. Ale zastanówmy się. Nagle okazuje się, że do tych wszystkich spekulacji, o których mówiliśmy, często mniej lub bardziej wiarygodnychDochodzą historie, które już nie tak łatwo wytłumaczyć. Okazuje się, że na Księżycu coś świeci, a nie powinno. Nie może to być fluorescencja albo bioluminescencja. Nie ma tam życia. Zjawiska tektoniczne, które mogą coś takiego formalnie wywołać, również są w zaniku.
Co więc się tam dzieje? Gaz ulatniający się, ale skąd? Chris, jak to było z tymi opowieściami astronautów? To, o czym powiedziałem przed chwilą, historia Armstronga, to w zasadzie jedna z opowieści. Istnieje taka krążąca po sieci opowieść, nie pamiętam komu przypisywana, ale bardzo możliwe, że Armstrongowi albo Aldrinowi, bo to tylko o nich może chodzić, że oni mieli tam zobaczyć kogoś jeszcze. Kogoś, kto ma dużo większe możliwości technologiczne niż ziemianie 50 lat temu. Jak sądzisz, co świeci na Księżycu?
[01:45:13] - Te opowieści astronautów są niezwykle zagadkowe. Nie ma w nich praktycznie zbyt wiele konkretów i tak naprawdę nie można się niczego uchwycić. Opowiadają to troszeczkę tak, jakby to był ich koszmar senny wręcz. Co z kolei podpowiada, i to jest akurat teoria konspiracji, która może mieć dużo racji w sobie, że każdy astronauta, który wracał z Księżyca, podlegał pewnej manipulacji jego umysłu, że wręcz dosłownie czyszczono jego umysł ze wszystkiego, co był w stanie zapamiętać. Oczywiście nie wszystko da się wyczyścić i to, i owo zostaje w umyśle. Kwestia polega na tym, jesteśmy tylko ludźmi, także któryś z tych panów któregoś razu wypiłby o siedem piw za dużo i nagle powiedział: „Pal to szczęść, niech mnie zastrzelą, powieszą, utopią, wystrzelą na ruskiej rakiecie. Mówię, jak było” i by to opowiedział. Okazuje się, że wszyscy astronauci, którzy byli w przestrzeni kosmicznej, są niezwykle zdyscyplinowani. Żaden z nich nie puszcza w ogóle pary z ust, nie powiada żadnych konkretów i szczegółów. Jedynie jest to coś w rodzaju przypomnienia sobie czegoś jak przez mgłę, że doświadczyli istnienia kogoś jeszcze oprócz nich samych, że widzieli coś jeszcze, że był ktoś jeszcze obok nich, że ktoś ich obserwował ze skraju krateru, w którym wylądowali.
Ktoś ich obserwował, co robią i jak lądują. Ale znów nie ma dokładnego opisu. Nie mamy też żadnej historii, żeby któremuś z tych astronautów w związku z tym, że próbuje opowiedzieć taką historię, cokolwiek się stało. Nie ma też tego, że grożono mu na przykład, że zaczyna gadać za dużo, bo on był dość aktywny i intensywnie opowiadał o swoich różnych kosmicznych przeżyciach. Ale były te opowieści znów jako coś w rodzaju bardziej przeżycia duchowego niż czegoś, co wydarzyło się na jawie. Dlatego właśnie ich opowieści, ze względu na to, że byli to ludzie, którzy osiągnęli powierzchnię innego ciała kosmicznego niż Ziemia, zostały według mnie w jakiś sposób przecenzurowane. To nie jest oczywiście mój pomysł. Ta teoria istnieje, ale na podstawie analizy czy czytania tych wypowiedzi do innego wniosku właściwie nie można dojść. Co rzeczywiście i co naprawdę wydarzyło się na Księżycu? Że gdzieś te informacje, które zapamiętali, były przefiltrowane.
Ale nawet z tych strzępów wynika, że coś jeszcze jest, oprócz tego, że są tam kamienie, kratery i różne formacje geologiczne, że istnieje coś, że ktoś obserwował te wizyty kosmiczne i oprócz tego same wszystkie satelity, a także te pojazdy, które czekały na lądowanie, aż wrócą do tego pojazdu i z powrotem wrócą razem na Ziemię. One również krążą i fotografują powierzchnię Księżyca, również dokonują obserwacji. Były to obserwacje nie tylko świateł, luminescencji na Księżycu, ale także tych obiektów, które przylatywały, wylatywały. Bardzo interesująca historia i to, co właśnie tak jak powiedziałem wcześniej, to sobie wszystko łączy, to fakt, że żaden z tych astronautów nie jest w stanie sobie z czystą i jasną klarownością umysłu przypomnieć, co to było i jak to wyglądało. Myślę, że oni sami, będąc na Srebrnym Globie, tak naprawdę nie są najlepszymi świadkami tego, co tam się dzieje.
[01:48:52] - Ale zobacz na przykład, ta historia z Armstrongiem, którą przytoczyłem, wchodzi w skład literatury ogólnodostępnej, naukowej i zaraz będziemy pytać Marka, co mogło spowodować to świecenie, które on obserwował. Ale już z Aldrinem ta sytuacja jest dziwna, bo facet wrócił z kosmosu, zaczął ostro łoić, szczerze mówiąc swego czasu, tankował, jak mówiłeś, po tym siódmym piwie z kolei, chociaż u was to ponoć słabe to piwo jest, nie?
[01:49:27] - Mocne.
[01:49:29] - Macie karpackie takie 7%?
[01:49:32] - Jest 11%.
[01:49:33] - O kurna!
[01:49:35] - To już jest rakietowe piwo.
[01:49:37] - To jest niesamowite.
[01:49:39] - Sytuacja z piwem w Ameryce zmieniła się diametralnie w ciągu ostatnich pięciu lat. Absolutna rewolucja, mikrobrowary. W moim małym stanie w tej chwili produkuje się tyle piwa, że zajmuje całą jedną szafę w moim monopolowym obok, pod zielonym daszkiem tak zwanym, ja go tak nazywam, i każdy stan jest dumny ze swoich piwowarów. Także te czasy Budweisera i tych wszystkich sikaczy, które nie przypominały piwa, już dawno minęły.
[01:50:03] - No widzicie. I Aldrin, jak powiedziałeś przed chwilą, coś się stało z wieloma astronautami w kosmosie, bo kiedy przylatywali na Ziemię, to byli zupełnie inni ludzie. O tym za chwilę powiemy. Nawet napisałem o tym niedawno artykuł. Armstrong wrócił iCo zaczął szukać metalowej biblioteki razem z denikenem. Aldrin zaczął chlać, mówiąc brzydko. Inni też mieli ciekawe doświadczenia i przemiany. I teraz pytanie, co się tam z nimi stało? Czy oni psychicznie po prostu nie wytrzymali trudów podróży? Czy raczej tajemnica, którą złożono na ich barki, była zbyt duża?
Ja tutaj mówię o pewnej niejasnej sytuacji z Aldrinem, bo on rzeczywiście jest postacią ikoniczną, bo Armstrong nie żyje. On w zasadzie został, jest bardzo charyzmatyczną osobą. W ogóle można odnieść takie wrażenie, że wygadał się bardzo dziwnie o tych wszystkich historiach, które miały mu się wydarzyć na Księżycu. Bo jeżeli zajrzymy nawet do internetu, który jest studnią bez dna, pełną głupot, to znajdziemy historie radykalnie różne. Jedne przypisują Aldrinowi to, że opowiada, że coś tam widział, ale kiedy go pytano, czy przysięgnie na Biblię i potwierdzi, to on zaprzeczył. Pamiętasz, Clinton słynną sprawę.
[01:51:25] - Tak. Myślę, że dlatego, że do końca nie wie. On sam nie wie. On sam walczy ze swoją pamięcią i usiłuje wydobyć coś na świat. Myślę, że ma więcej przeczuć. Jest to wręcz takie mistyczne objawienie, ta pamięć tego, co naprawdę wydarzyło się na Księżycu. Przepraszam, że ci wejdę w słowo. Zwłaszcza, że zauważ, jak bardzo kontrolowane jest wszystko, co na Księżycu było. Niezwykły sposób. Żaden z tych astronautów nie miał prawa do zachowania czegokolwiek, co miał przy sobie i zabrał ze sobą na Księżyc.
Stąd ta wielka awantura, jaka wybuchła po tym, kiedy okazało się, że Armstrong schował aparat fotograficzny. I kto wie, co w tym aparacie było. Być może oni sami doskonale znali procedurę, jakiej będą poddani, że w którymś momencie stracą ostrą pamięć tego, co naprawdę się tam działo. I sami próbowali zrobić coś, żeby utrwalić, żeby przywieźć coś ze sobą, co pokaże im, co to było, co w tym wszystkim jest. Dlatego właśnie zbierali te różne elementy, rzeczy.
[01:52:30] - Ja pamiętam, że w ogóle Mitchell chyba sprzedał coś takiego i grożono mu nawet sądem. Nie wiem, jak się ta sytuacja skończyła.
[01:52:40] - Wszystko, co przybyło z Księżyca, jest własnością rządu Stanów Zjednoczonych. Osobą, która może na przykład podjąć decyzję w sprawie kosmicznego kamyka, księżycowego kamyka, jest prezydent, który może podarować na przykład taki kamyczek prezydentowi Pernambuku albo Hondurasu. I ten, kiedy skończy kadencję albo pójdzie do więzienia, albo zostanie rozstrzelany w zamachu stanu, ten kamyczek mu ukradną. I to są jedyne elementy z Księżyca, które można kupić na czarnym rynku, gdzieś na eBay na przykład. Ale tutaj, jak już mam taką okazję, jest jeden przypadek bardzo interesujący, dlatego że pewna pani z Chicago kupiła woreczek, który był woreczkiem uszytym dla NASA i do woreczka była przyczepiona karteczka, na karteczce było napisane, że woreczek jest wypełniony pyłem księżycowym. Pani kupiła to na aukcji, dlatego, że sprzedawano dom. Ktoś tam nie płacił spłat za dom. Ten dom sprzedano. Instytucja państwowa sprzedawała ten dom, w związku z czym wszystko, co było w tym domu, podlegało licytacji. Pani kupiła ten worek za kilka tysięcy dolarów na licytacji.
9000 dolarów dokładnie. Nie do końca była przekonana, że zrobi najlepszy interes życia, bo to, że tam było napisane, że to jest pył księżycowy, to niekoniecznie to był pył księżycowy. Mógł to być piasek z Florydy na przykład. Więc po zakupie tego woreczka oddała go do badań. Wysłała ten woreczek do badań właśnie do NASA, by im powiedzieli, czy to jest naprawdę pył księżycowy i dostała list, że to jest pył księżycowy, ale że ona jest też i przestępcą, ponieważ ma coś, co należy do rządu Stanów Zjednoczonych i nigdy nie zostało wydane na zewnątrz. Więc w jaki sposób ten woreczek wypłynął na zewnątrz? Kto za tym stał? Zrobiono od razu szybkie śledztwo i okazało się, że nie tylko Aldrin lubił sobie pociągnąć siedem piw naraz, ale także księgowi z NASA, bo ten woreczek był zagubiony dwa razy, tak że sztuka się zgadzała. Była tam na półce w NASA, ale druga miała ten sam numer i ona wypłynęła na zewnątrz. Być może ktoś zrobił to specjalnie.
Prawdopodobnie. Może to wcale nie była pomyłka. To była sterowana pomyłka, żeby taki woreczek rzeczywiście z tym pyłem księżycowym mógł wypłynąć na zewnątrz i ktoś to wymyślił sobie na miejscu. Taki księgowy z NASA. Koniec tej historii jest taki, puenta jest taka, że NASA nie chciała oddać tego woreczka z tym pyłem księżycowym. Pani podała ich do sądu, wezwała najlepszych prawników. I ci prawnicy wygrali dla niej. Jest to jedyny przypadek, że ktoś wyrwał NASA coś, co NASA przywiozła spoza . Wyrok dlatego, że rzecz została sprzedana przez instytucję państwową, w związku z czym instytucja państwowa zagwarantowała, że sprzedaż jest legalna i nie mogła się z tej legalności wycofać. Dlatego pani musiano ten woreczek oddać.
Jest to jedyna osoba, która legalnie posiada coś, co jest z Księżyca. Tak że to pokazuje, jak bardzo strzeżona jest ta tajemnica Księżyca, jak bardzo mocno reglamentowana i kontrolowana jest ta tajemnica Księżyca i w związku z czym w taki sam sposób traktowana będzie pamięć tych, którzy na ten Księżyc się udali, którzy obserwowali, co się tam dzieje, dokonywali różnych doświadczeń. Dlatego tak strasznie mgliście oni o tym opowiadają. Czasami ma się wrażenie, że rzeczywiście żaden z nich nie był na Księżycu, po prostu mieli dobrą imprezę.
[01:56:05] - Weźmy na przykład Eugene Cernana. Nie wiem, jak się u was to wymawia.
[01:56:10] - Tak sam się wymawia.
[01:56:11] - To był Czech, tak że był Cernan. Facet poleciał na Księżyc jako ostatni spośród astronautów i kiedy wylazł na srebrny glob, to doznał takiego odczucia, nie wiem, mistycznego w zasadzie, i stwierdził, że zdał sobie sprawę z istnienia czegoś, nie wiem, wyższego, ważniejszego, co nad tym wszystkim jest. I teraz pytanie, czy chłopFacet, który się tam zjawił, przyleciał z Ziemi, doznał nagle jakiegoś szoku. Czy to było doznanie podobne do tych, o których mówili poprzedni astronauci, że nagle nie poczuli się sami? Czy ta mistyczna obecność zwana syndromem osoby trzeciej pojawiająca się wśród podróżników zaginionych, alpinistów, himalaistów i tak dalej, była odpowiedzialna za to, co mówili, że czuli tam czyjąś obecność? Czy rzeczywiście tam coś było? Na to się nie da niestety jednoznacznie odpowiedzieć. Kolejna sprawa.
[01:57:12] - Ale pięknie to pokazano w Odysei 2001, kiedy są prowadzone wykopaliska na Księżycu i odkrywają ten monolit. Odkrywają monolit na Księżycu w płytkim wykopie i człowiek, który dowodził tymi wykopkami na Księżycu, dotyka tego monolitu i wszystko się zmienia. Wszystko zaczyna się mieszać w głowach. Jest to właściwie opis tej sytuacji, jak ona funkcjonuje. Oczywiście bardzo poetycki w tym momencie, ale w jakiś sposób dający do myślenia, co może się wydarzyć.
[01:57:46] - Właśnie. Ja bym tylko chciał dodać, że takie woreczki z księżycowym pyłem dla wszystkich naszych słuchaczy dostępne są do nabycia u mnie i u Chrisa w promocyjnej cenie nie 9000, ale 4500 dolarów. Panie Johanie?
[01:58:03] - Jasne, za 50-kilowy worek.
[01:58:05] - Tak. I Wellios zbiera tutaj zapisy. Przypomnimy zaraz kontakty do Radia Paranormalium.
[01:58:12] - W każdym woreczku jako bonus będzie amerykańskie piwo o 10%.
[01:58:17] - Tak. A dla tych, co zamawiają z zagranicy Karpackie Extra Strong.
[01:58:26] - Tak jest.
[01:58:27] - Tak.
[01:58:28] - Świeży powiedziane.
[01:58:29] - Zrobiłem product placement dla Browaru-
[01:58:31] - Zrobiłeś
[01:58:32] - ...Podkarpacie, chociaż nie wiem, jak ono się nazywa. Dobra, zaraz do tego wrócimy, Chris, bo to jest temat dość ciekawy, ale zapytajmy Marka, co tak naprawdę świeci na Księżycu. Czy to, co widział Armstrong i inni ludzie, ma jakieś wytłumaczenie naturalne? Bo niektórzy twierdzą, że ma i nawet ma to swoją nazwę.
[01:58:55] - Tego nie wiem, szczerze powiedziawszy, jakie to ma wytłumaczenie naturalne i nie wiem, co tak naprawdę świeciło. Być może chodzi o pył księżycowy, który gdzieś tam wysoko się czasem unosi nad powierzchnię i słońce, które jest jeszcze za horyzontem, oświetla ten pył i po prostu ten pył wygląda, jakby świecił. Takie zjawisko też było obserwowane, ale chyba nie o to w tym momencie chodzi. Ja generalnie nie mam pojęcia, co mogli zauważyć astronauci na powierzchni Księżyca gdzieś tam w kraterze Aristarchus. Wiem jedno, że takie anomalie zdarzają się. Chodzi mi tu generalnie o planetę karłowatą Ceres, na której powierzchni zauważono bardzo jasne miejsca i wydawało się, że są to wręcz nienaturalne, świecące w jakiś sposób miejsca na powierzchni. Co się później okazało, gdy dotarła sonda na orbitę planety Ceres? Okazało się, że jest to naturalna formacja. Po prostu w niektórych miejscach na tej planecie karłowatej są odsłonięte warstwy soli i one bardzo mocno odbijają światło słoneczne. To jest taki przykład, jeżeli chodzi o być może jakieś anomalie, które z początku wydają się nienaturalne, bardzo fascynujące, ale później jednak przy bliższym zbadaniu okazują się czymś naturalnym.
A jeżeli chodzi właśnie o te światła na Księżycu, o których mówiliście, to szczerze powiedziawszy nie wiem, co to mogło być. Proszę, tutaj oświeć mnie, jeżeli chodzi o nazwę tego zjawiska, bo wspomniałeś, że ma ono nawet swoją nazwę.
[02:01:12] - To się nazywa TLP, czyli przejściowe zjawiska księżycowe. To się tak ładnie tłumaczy. I tak naprawdę nikt nie wie, czym to jest. To się objawia w zasadzie tym, że pojawiają się nagle takie formy luminescencji, jak powiedziałeś. Że nagle jedno miejsce tak jakby zaczynało bardziej odbijać światło. Ale ponieważ są to obserwacje dokonywane z odległości, mogą w grę wchodzić bardzo różne rzeczy. Od emisji gazowych, co jest raczej chyba mało prawdopodobne, po zjawiska związane z tym, co powiedziałeś, oraz uderzenia tak zwanych mikrometeorytów. Tak to tłumaczono. Były jeszcze wytłumaczenia elektrostatyczne oraz biorące pod uwagę inne zjawiska optyczne zachodzące właśnie tam na powierzchni.
[02:02:08] - Szansa taka jest, że to mogło być zauważone po prostu uderzenie meteorytu. To nie jest wykluczone.
[02:02:18] - To jest ciekawe. Zaobserwowano ponad 300 takich zjawisk, takiego świecenia księżycowego o nieznanym pochodzeniu. Sporządzono nawet mapy miejsc. I to jest ciekawe, bo niektórzy powiedzieli: „Skoro wiadomo, że w pewnych miejscach to świecenie występuje, te anomalie występują, to może to są po prostu światła będące wynikiem działania czyjegoś na powierzchni Księżyca”. Niestety wiedza na temat TLPJest dość ograniczone. Mimo że dokonano wielu obserwacji, sprawa jest wciąż tajemnicza. Tak jak wspomniałeś, nie ma w zasadzie jednego wyjaśnienia. Jest kilka różnych hipotez, a brak konkretów.
[02:03:03] - Jeżeli chodzi o krater Aristarchus, o którym wspomnieliście, że we wnętrzu tego krateru były zauważone błyski, istnieją bardzo dobrej jakości zdjęcia pochodzące z sondy LRO Lunar Reconnaissance Orbiter, która sfotografowała bardzo dokładnie ten krater w detalach rzędu kilku metrów. Niestety na tych zdjęciach nie widać, żeby tam było coś niezwykłego. Być może było to jakieś złudzenie optyczne. Trudno tutaj powiedzieć. Nie widać tam też świeżego krateru w pobliżu Aristarchusa, więc to też nie potwierdziłoby faktu, że mógł tam w ten krater uderzyć jakiś inny obiekt i spowodować błysk. Bardzo tajemnicza sprawa.
[02:04:06] - To, że nie wykryto tego na zdjęciu, sugeruje, że źródłem nie jest powierzchnia odbijająca światło, tylko innego rodzaju oddziaływanie, które ma charakter nietrwały. Nie wynika to na przykład z charakteru podłoża czy czegoś takiego. Mimo wszystko jest to ciekawe pole do rozważań. Arku, pytanie do ciebie. Te zjawiska, anomalie świetlne na powierzchni Księżyca to nie tylko błyszczenie podłoża, to także obserwacje całkiem realnych obiektów. Tutaj przechodzimy do twardych spraw, które mówią, że na Księżycu jednak coś się dzieje, coś ciekawego i coś interesującego. Jak sądzisz, czy relacje astronautów mówiące o tym, że tam ktoś jednak jest, że tam coś świeci, że tam coś lata, mają jakąś wartość wobec całego szumu informacyjnego, który im towarzyszy?
[02:05:10] - Bardzo dużo różnych, nie tylko w internecie, to się zaczęło dużo wcześniej, dużo historii dziwnej treści, że coś tam jest. Oprócz tego, że są to opowieści, są również zdjęcia czy filmy, które pokazują, że coś faktycznie tam miało miejsce i coś, z czym NASA długi czas nie potrafiła sobie poradzić. Jednym z takich zdjęć, z takich filmów jest moment, kiedy startuje pierwsza wyprawa i widać przelatujący w dole jasny obiekt. Nikt na dobrą sprawę nie wie, co to jest tak naprawdę. Są oczywiście spekulacje, że w tym momencie przelatywał jakiś meteoryt, ale musiałby naprawdę bardzo wolno przelatywać, co nie jest niemożliwe. Niemniej jednak to mniej więcej w tym miejscu jest też zagadkową sprawą, że akurat się w kadrze zmieścił. Inną sprawą było przejście astronautów na różne kanały łączności z Ziemią, które nie były ogólnodostępne, ale zostały oczywiście przez szperaczy radiowych wychwycone i opublikowane. Tego jest dużo i są co najmniej zagadkowe. Wspomniałeś wcześniej o Świętym Mikołaju, ale też jest cała historia lotu Apollo 13, gdzie już w latach 80. ubiegłego wieku, przynajmniej ja słyszałem tą historię, że oni przewozili bombę atomową po to, żeby sprawdzić, jak się zachowuje Księżyc w momencie wybuchu atomowego, a drugi raz, żeby zbadać strukturę Księżyca.
Coś podleciało do Apollo 13, na tyle skutecznie go uszkodziło, że nie byli w stanie wylądować i przeprowadzić tego doświadczenia, a prawdopodobnie też się pozbyli ładunku. Tych teorii jest naprawdę bardzo dużo i niektóre mają swoje potwierdzenie czy swoje źródła ugruntowane w tym, co się faktycznie wokół Księżyca dzieje. W tej chwili w internecie pojawiają się również filmiki ludzi, którzy coś tam ściągają, mają teleskopy i patrzą na Księżyc i coś tam robią. Natomiast w filmiki youtubowe ja osobiście nie wierzę, dlatego że liczy się przede wszystkim w tej chwili liczba wejść i to określa statut i ewentualnie generuje jakiekolwiek dochody, będzie nawet 10 dolców za oglądalność.I mają się różnych sposobów, żeby zaistnieć i mieć szansę na zarobienie czy stanie się sławnym. Dziękuję.
[02:09:11] - Dzięki. Chris, dodałbyś tutaj jakieś trzy centy? Czy w twoim przepastnym archiwum ufologicznym są jeszcze jakieś historie astronautów godne przytoczenia? Oczywiście o rzeczach, które się działy na Księżycu.
[02:09:25] - Tych historii jest wiele i pewnie można byłoby nimi zapełnić sporo książek. Zresztą sporo tych książek posiadam. Może taka historia z Apollo 10, która sfotografowała obszar zwany Sinus Medii. Jest tam bardzo dziwny krater, który się nazywa Juliuske, od niemieckiego astronoma. I ten krater ma kształt trójkąta i na dodatek jarzy się światłem. Do dziś nie bardzo wiemy, co to jest. Kilka zdjęć wypłynęło z tego właśnie w czasach, Marku, przed jeszcze YouTube'em, kiedy zarabiało się na YouTubie, i stąd mamy te informacje. Dochodzimy, tak w ogóle troszeczkę schodząc z tematu, do takiego paradoksu, że dziś ze względu na te pieniądze i na ten YouTube już coraz bardziej możemy polegać tylko na tych najstarszych, analogowych wręcz informacjach jako jedynych pewnych danych, na podstawie których możemy cokolwiek ocenić, bo wszystko inne może zostać bardzo łatwo spreparowane, stworzone tylko właśnie dla stworzenia zamieszania i stworzenia popularności. To sprawia, że kiepsko wygląda przyszłość, jeśli chodzi właśnie o szukanie jakichś odpowiedzi na te wszystkie pytania, które my sobie tutaj zadajemy. Dlatego że o ile dziś można zrobić fantastyczne zdjęcia czy filmy za pomocą telefonu, to niekiedy nie będą one traktowane jako miarodajne.
I być może właśnie o to chodzi, że w tym szumie informacyjnym zginą te informacje prawdziwe bądź po prostu okażą się zbyt szalone w swojej formie, aby ktokolwiek w nie uwierzył. Dlatego najciemniej jest pod latarnią i teraz to się niestety wszystko potwierdza. Z Apollo 13 rzeczywiście historia jest ciekawa i rzeczywiście tajemnicza, bo jednak z Apollo 13 zrzucono coś na powierzchnię Księżyca. Zrzucono coś na tyle potężnego, co wywołało rodzaj eksplozji, który oceniany jest na około 111 ton trotylu. Czyli coś tam zrzucili i to miało wywołać wstrząs powierzchni Księżyca, ponieważ poprzednia załoga, Apollo 12, jaka była na Księżycu, zostawiła sejsmograf i ten sejsmograf działał świetnie i był świetnie podłączony do Ziemi, więc nastąpiła obserwacja tego, co wydarzy się na Księżycu i wówczas okazało się, że Księżyc dźwięczy jak dzwon i dźwięczał tak przez prawie cztery godziny po takim wybuchu. Co stworzyło właśnie tą sugestię czy tą teorię o tym, że Księżyc musi być w środku pusty. Musi być pusty, a jednocześnie jego powierzchnia zbudowana jest z grubego, dziś ocenianego na jakieś 38 kilometrów rodzaju pancerza, który sprawia, że jest odporny właśnie na przykład na uderzenia meteorytów, które nieustannie bombardują powierzchnię Księżyca. Na dodatek okazuje się, że przy tak silnym uderzeniu jak te 111 ton trotylu, powierzchnia Księżyca zaczyna falować i to również zauważył sejsmograf. Czyli tak, jakby próbowała przejąć tą falę uderzeniową w związku z tą eksplozją i jednocześnie ją w jakiś sposób wyciszyć po to, żeby uspokoić powierzchnię Księżyca. Co jeszcze raz pokazuje, że jest tworem niezwykłym, jedynym w swoim rodzaju.
I tak naprawdę wciąż nie rozumiemy, czym jest Księżyc. Nie tylko skąd się wziął, ale w ogóle czym jest i do końca jaką rolę spełnia w tym zespole Ziemi i Księżyca razem. Dlatego że mówiąc tylko i wyłącznie o Ziemi i zapominając o Księżycu, odcinamy jeden istotny element. Jedno bez drugiego nie może istnieć w tym momencie bądź nie ma sensu żadnego istnienia. Dlatego właśnie Księżyc tak bardzo interesuje wszystkich od zarania dziejów. I tak bardzo dziwna była ta zmiana polityki eksploracji kosmosu i skierowanie się w stronę Marsa i jakby na wiele lat zapomnienie o Księżycu. Ja uważam, że chyba o Księżycu nie zapomniano. Myślę, że wyciszano te badania tylko po to, żeby te wszystkie niesamowite fakty, jakie za każdym razem odkrywane są w przypadku tych badań srebrnego globu, po prostu nie podgrzały tego ognia sensacji i nie prowadziły ludzi do wniosków jednoznacznych, czyli wskazujących na jakąś inteligentną ingerencję z zewnątrz przede wszystkim. I ewentualnie być może, kto wie, obecność kogoś na Księżycu teraz, w czasach, w których żyjemy dzisiaj.
[02:14:16] - Dzięki. Nie wiem, czy wiecie, ale Chris zapuścił brodę. Teraz wygląda jak prawdziwy profesor wykładający filozofię na Harvardzie. Szkoda, że nie możecie tego zobaczyć.
[02:14:32] - Prawie tak zalatuje na Indianę Jonesa też.
[02:14:35] - Ja też żałuję w takim razie, że się nie widzę jako profesora Harvardu czy Indiany Jonesa. Indiana Jones to był gładki jak dupcia niemowlęcia na twarzy chyba. Nie wiem, bo nie lubiłem tego filmu. Ale jakbyście zobaczyli Chrisa, to byście powiedzieli pewnie: „coś w tym jest, profesor”. W każdym razie, jeżeli wracamy do Apollo 13, w ogóle do programu Apollo, to oficjalnie przyczyną tej awarii był wybuch zbiornika z tlenem.I z tym się wiązała oczywiście cała długa batalia o powrót tej misji na Ziemię. Ale powróćmy, Chris, do tej historii, którą przed chwilą opowiedział o Apollo 10, bo z tym się wiąże kolejna bardzo ciekawa historia związana z obecnością kogoś na Srebrnym Globie. Otóż misja, która poprzedzała zejście ludzi na Księżyc, będąca finalnym testem, miała coś bardzo dziwnego. Na pokładzie tej kapsuły znajdował się niej wspomniany Eugene Cernan oraz jego dwaj koledzy o nazwiskach Young i Stafford. I w pewnym momencie, kiedy przelatywali po niewidocznej stronie Księżyca, uderzyło ich coś dziwnego. Uderzyło coś dziwnego w ich uszy.
Okazało się, że kiedy statek był po tej ciemnej stronie, kiedy transmisja z Ziemi radiowa była blokowana, nagle w słuchawkach pojawił się dziwny dźwięk. Zacytuję tutaj może fragment rozmowy między astronautami. Young powiedział tak: „Wy też słyszeliście ten dźwięk?” Cernan: „Tak. To brzmi jak jakaś muzyka kosmosu”. Stafford: „Nie wiem. Naprawdę nie wiem, co to było”. Stafford potem, za jakiś czas: „Co to, do cholery, za dziwne bulgotanie?” Cernan: „Nie wiem, ale musisz wiedzieć, że ta dziwna muzyka mnie niepokoi”. Young mówi tak: „Jasna cholera, też to słyszałem”. Cernan, już taki wyraźnie zaniepokojony, mówi tak: „Dziwnie to brzmi, tak jakby to coś dochodziło z kosmosu. Kto nam w to uwierzy?” Young mu na to odpowiada: „Nikt nam w to nie uwierzy.
Może nie powinniśmy o tym w ogóle mówić, zgłaszać tego do centrum kontroli lotu”. Coś dziwnego astronauci usłyszeli. Jeżeli poszukamy tutaj w materiałach, to okazuje się, że dźwięk, który był przez nich ta rzekoma muzyka brzmiała jak przeciągłe pewnie teraz wszyscy się będą się ze mnie nabijać. Nie robię tego tak przekonująco jak pani z youtubowego filmiku, która mówiła, że ciągle tłukła. Tak że ograniczę się tutaj do imitowania paszczą dźwięków z kosmosu. Ale co to mogło być? Dziwna sprawa. Kosmonauci są w miejscu, gdzie nic nie powinno do nich docierać i nagle w ich radio odzywa się dziwny dźwięk. Czy ten dźwięk pochodzi z kosmosu? Czy ten dźwięk pochodzi z powierzchni Księżyca?
Czy to oznacza, że na tej niewidocznej stronie znajduje się być może czyjaś baza, która nadaje, jak i odbiera? Dziwna sprawa. Chris, co słyszałeś o tej aferze związanej z Apollo 10?
[02:17:57] - Nie tak dużo więcej, w zasadzie tyle samo co cała reszta. Wiemy o tym, że taka transmisja miała miejsce. Trwała bardzo długo. Wiemy też o tym, że została ona po powrocie z tej misji kosmicznej zaszeregowana do informacji określonych jako poufne. Dlatego nie od razu podzielono się z resztą świata tego typu historią. Nie bardzo wiedziano, co to może być. Faktem jest, że w momencie, kiedy statek kosmiczny zaczyna lecieć wzdłuż ciemnej strony Księżyca, tej niewidocznej z Ziemi strony Księżyca, jest osłonięty od Ziemi całą olbrzymią masą Księżyca. W związku z tym jest kompletnie odizolowany i nie ma możliwości nawiązania kontaktu wówczas z załogą, więc nie ma również możliwości odbioru jakiejkolwiek fali radiowej z Ziemi. I w tej ciszy, wydawałoby się, nagle odezwał się ten dziwny, dziwaczny głos. To ogromnie zaskoczyło astronautów.
Zwłaszcza że modulacja dźwięków, jaka następowała po sobie, te wszystkie sekwencje wskazywały na to, że nie jest to przypadkowy szum, że być może ktoś rzeczywiście do nich albo przemawia. Brzmiało to jak muzyka, ale nikt nie wie, jakim językiem rozmawia się w kosmosie bądź jaką formę nadawania sygnału używa się w kosmosie. Panowała taka teoria, że być może po tej ciemnej stronie Księżyca gdzieś znajduje się jakiś nadajnik, antyczny nadajnik zostawiony tak jak w serialu „Lost” wiele lat wcześniej, być może tysiące lat wcześniej, i on nadaje nieustannie. I przez to, że ten statek kosmiczny był wyposażony w urządzenia odbiorcze, mógł ten sygnał odebrać. Ale był to tylko właśnie sygnał, który został zostawiony przez kogoś wiele tysięcy lat temu i wcale nie świadczył o tym, że po ciemnej stronie Księżyca ktoś mieszka. Inni z kolei uważają, że sygnał był niczym innym jak śpiewem gwiazd. Tak pięknie i poetycko to brzmi. Okazuje się, i mam nadzieję, Marek to może nam potwierdzi, że kosmos nie jest miejscem, gdzie panuje głucha cisza, że planety, gwiazdy ciągle wydają i tworzą jakieś dźwięki, emitują jakieś dźwięki i one pędzą w jedną i w drugą stronę przez przestrzeń kosmiczną. I któryś z takich dźwięków mógł zostać odebrany przez astronautów z Apollo 10. Tak że ta historia w zasadzie została ujawniona zupełnie niedawno, wiele lat po tym, jak do niej doszło podczas tego pamiętnego lotu, który miał przygotować ostateczny lot na Księżyc Apollo 11.
I do dziś właściwie mamy problem z określeniem, czym był ten dźwięk i czy to był dźwięk sztuczny stworzony przez kogoś, kogo zamierzenie było celowe, stworzył taki nadajnik, czy być może nawet była to najprawdziwsza baza kosmiczna, która wysyłała sygnał, który został przez przypadek przejęty przez amerykańskich astronautów. I czy na koniec naprawdę było to nic innego, jak tylko właśnie ten śpiew kosmosu i został on wychwycony przez mocno wyczulone antenyApollo 10 i zinterpretowane jako coś absolutnie niezwykłego, gdy tymczasem tak właśnie brzmi przestrzeń kosmiczna, kiedy oddziela się Księżycem od Ziemi. Dzięki. Teorii pojawiło się wiele, tym bardziej że ten dźwięk był szanowany przez ponad godzinę. Oni mówili o tym jako doświadczeniu na przecięciu mistyki i czegoś zagadkowego. Marku, twoim zdaniem co słyszeli astronauci Apollo 10? Słyszysz tę historię? Czy według ciebie astronauci przebywający w tych swoich ciasnych kapsułach nie są narażeni na pewnego rodzaju klaustrofobiczne warunki świadczące, że mogą pewne rzeczy źle interpretować albo dobrzmieć? Jak myślisz?
[02:22:11] - Słyszałem jak najbardziej o tej historii. Z tego, co wiem, astronauci Apollo 10, ale także astronauta, który został na orbicie podczas misji Apollo 11, też słyszał ten dźwięk. Jednak jego już uprzedzono, że może coś takiego się wydarzyć. Oficjalne wyjaśnienie jest takie, że to była interferencja między nadajnikami radiowymi w module lądownika i module orbitalnym. Tak tłumaczą to fachowcy od radia w NASA, że interferencja, za bardzo zbliżyły się te nadajniki i taki efekt powstał. Astronauci do końca też nie są przekonani jeżeli chodzi o takie wytłumaczenie, bo ci ludzie, którzy zostali tam wysłani na Księżyc, byli doskonale wyszkoleni pod każdym względem. Pamiętajmy, że nic, praktycznie nic podczas takiej misji nie dzieje się przypadkiem. Wszystkie działania są ściśle zaplanowane, a jeżeli coś niespodziewanego wychodzi, to jest to wszystko zgłaszane i tak naprawdę różnego rodzaju raporty i rejestracje wszystkich rozmów, wszystkich czynności, jakie miały miejsce na statkach Apollo, są udokumentowane. Jest to wszystko bardzo dokładnie udokumentowane i też udostępnione. Jeżeli się poszuka troszeczkę dokładniej, możemy wszystkie rozmowy kosmonautów, astronautów odczytać.
Więc tak jak mówię, takie rzeczy nie dzieją się, wszystkie działania nie są przypadkowe. Ale co ciekawe, ujawniono dopiero ten fakt tych dźwięków dziwnych dopiero gdzieś chyba w 2008 czy 2009 roku, więc przez długi czas nikt o tym nie wiedział, że takie zdarzenie miało miejsce i z tego względu wydaje się to dość tajemnicze i zagadkowe. Dlaczego tak NASA się zachowało? Tego nie wiadomo. Trudno mi powiedzieć, czy to wytłumaczenie radiowców NASA jest prawidłowe. Sami astronauci stwierdzili, że oni byli już osłyszani z tymi wszystkimi dźwiękami, które słychać w słuchawkach, tych wszystkich odgłosów tych wszystkich urządzeń i całego statku kosmicznego. Oni byli z tym osłuchani i ten dźwięk zupełnie im nie przypominał. Ten dźwięk kosmiczny, jak go określili, ta muzyka kosmiczna w ogóle nie przypominała im jakiegoś dźwięku związanego z techniką w Apollo czy z radiem, czy z jakimiś odgłosami silników. Więc dla nich to było coś na pewno niezwykłego. I tak jak już wspomniał, faktycznie można słyszeć w kosmosie różnego rodzaju dźwięki pod tym względem, że oczywiście nie ma tam powietrza, w którym mogłyby się dźwięki, tak jak my tutaj słyszymy na Ziemi, rozchodzić.
Ale fale radiowe różnego rodzaju docierają do urządzeń tutaj na Ziemi i właśnie urządzeń w statkach kosmicznych. I niewykluczone, że był to swego rodzaju kosmiczny odgłos wyłapany przez chwilę przez radio z Apollo. Wydaje mi się, że tego nie można wykluczyć. Czy można to wiązać z jakimś sygnałem czy dźwiękiem pochodzącym z Księżyca od obcej cywilizacji?
[02:26:52] - Tego się nie dowiemy.
[02:26:55] - Tego się chyba nie dowiemy.
[02:26:59] - Równie dobrze można powiedzieć, że to było disco polo z innej planety, którego my nie jesteśmy w stanie rozpoznać. Ale sprawa ciekawa i interesująca.
[02:27:10] - Przede wszystkim ten fakt, że przez długi czas, przez te prawie 40 lat nic o tym nie wiedzieliśmy. To jest dosyć tajemnicze. Być może przez przypadek
[02:27:20] - Ja myślę, że to wynika z tego, że jeżeli to rzeczywiście była jakaś interferencja albo coś, co wskazywało na to, że to może być usterka techniczna, to takie rzeczy musiano trzymać w tajemnicy, ze względów prestiżowych przede wszystkim.
[02:27:36] - Być może.
[02:27:37] - Bo coś tak prostego, jak interferencja na głównych kanałach łączenia, byłoby policzkiem dla NASA w tej mierze i dlatego to trzymano w utajnieniu.
[02:27:53] - NASA miała wiele wpadek. Przytaczając te skały księżycowe, o których wcześniej była mowa, NASA po prostu zgubiła część z tych skał z Apollo 11. Bardzo dużą ilość. Część skał, które zostały podarowane różnym państwom, też zaginęła, więc te materiały krążą na czarnym rynku. Nie zapominajmy o jednej z największych wpadek. Oryginalne materiały wideo i zdjęcia z Apollo 11 także zniknęły. NASA ma sporo różnych wpadek, a te najbardziej znamienite dotyczą misji Apollo, szczególnie misji Apollo 11. To jest coś niewyobrażalnego, że można zgubić bądź dać się okraść z takich materiałów, które są bezcenne.
[02:28:50] - Twoim zdaniem to było celowe zgubienie czy raczej wynik roztargnienia, którego osobiście nie jestem sobie w stanie wyobrazić? Magazynier na magazynie nie zgubi worku cementu, a tutaj nagle w NASA giną kamienie z kosmosu. Nie brzmi to dziwnie?
[02:29:09] - Brzmi bardzo dziwnie. Zwłaszcza te pierwsze zdjęcia z pierwszej wyprawy kosmicznej, kiedy okazało się, że oryginały zaginęły. Jest to wręcz niemożliwe, niewyobrażalne. Jest to największe dokonanie w historii ludzkości, kiedy wreszcie opuściła swoją planetę i mogła postawić stopę na innym ciele niebieskim. I nagle tych zdjęć nie ma. Jest to nie do wyobrażenia, że nie było kopii tego typu historii czy nikt nie kontrolował tego w taki sposób, aby to dotrwało. Co oznacza i od razu sugeruje, że tak naprawdę działalność NASA jest tylko swego rodzaju sklepem, frontem całej eksploracji kosmicznej, z jaką mamy do czynienia, że za tym kryje się coś jeszcze. I dziś właściwie to coś jeszcze coraz bardziej nam się odkrywa, kiedy zobaczymy, że tak naprawdę dziś ze strony Stanów Zjednoczonych tę eksplorację kosmiczną przede wszystkim prowadzi wojsko i przede wszystkim prowadzą prywatne firmy. NASA jest tylko takim ciałem, które utrzymuje konsultantów, unikalnych zresztą, i utrzymuje cały poziom techniczny, nawet nie technologiczny, tych wszystkich pracowników, którzy są potrzebni, żeby funkcjonowali na rynku w momencie, kiedy trzeba wystrzelić w przestrzeń kosmiczną kolejny obiekt. Mam tu na myśli takie osoby jak na przykład osoba, która operuje prostym dźwigiem, który na przykład zakładał wahadłowiec na wyrzutnię.
Musiała to być robota niezdecyzyjna, żeby ktoś taki mógł podnieść tak olbrzymi ciężar i precyzyjnie założyć, zawiesić jak na choince tego typu pojazd. Takich ludzi jest niewielu wyspecjalizowanych, w związku z czym NASA ze swoim marnym, jak na agencję kosmiczną, budżetem między 17 a 20 miliardów dolarów, jest w stanie tych ludzi w jakiś sposób wyżywić, a jednocześnie przyjąć na siebie wszystko, łącznie z tym, że gubi, że zapomina, że gdzieś coś przepada i że już przestała odkrywać. Nawet jeśli popatrzymy na historię NASA, w jaki sposób powstała, to właśnie powstała dokładnie z tego powodu, bo cały program kosmiczny amerykański, jaki był tworzony na samym początku, był tworzony praktycznie przez dwie główne ekipy. Jedna z nich to była marynarka wojenna, druga z nich to była armia lądowa. One rywalizowały ze sobą, często powielały swoje własne doświadczenia, wszystko utrzymywali w tajemnicy przed sobą. I dlatego stworzono NASA, żeby połączyć te wysiłki w jednym celu. Dziś NASA służy tylko jako przykrywka do rozmaitych działań. Wiemy, że NASA nie ma kontroli na przykład nad kosmicznymi samolotami, nie ma kontroli nad tym, co dzieje się w bazie wojskowej Vanderbilt w Kalifornii, skąd co jakiś czas startuje potężna rakieta prawie że Saturn V. A właściwie są to balistyczne Atlasy, które wynoszą w powietrze kosmiczne samoloty i kto wie, co jeszcze. Jaki inny sprzęt wynoszony jest w powietrze?
Nie mamy pojęcia, na czym to wszystko polega. NASA dostarcza nam tylko wyjaśnień, głównie wyjaśnień naukowych, bądź ewentualnie tworzy opis tego, co znajdujemy w kosmosie i jak to wszystko rozumieć. Dziś w zasadzie NASA została wręcz ograniczona do tego, że opowiada nam, czym są egzoplanety i czy ewentualnie jest możliwe rozprzestrzenienie życia z Ziemi na te egzoplanety, co w zasadzie bardziej jest science fiction niż prawdziwą naukową robotą, bo wiadomo, że w obecnych warunkach nawet nie możemy marzyć o tym, żeby móc polecieć gdzieś na taką egzoplanetę. Oczywiście jest jeszcze eksploracja Marsa, ponieważ NASA posiada tam łaziki, które każdego dnia zdobywają nowe informacje. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę panowie, że ostatnio bardzo mało jest informacji, co się dzieje na Marsie tak naprawdę, a jednocześnie wiemy o tym, że szykują się ostre wyprawy na Marsa.Lada chwila zacznie się Mars zaludniać, bo nawet planowane są załogowe wyprawy i szykuje się do tego kilka firm. Już nie agencji kosmicznych, a firm prywatnych, które na czele ze SpaceX chcą nie tylko eksplorować Mars, ale terraformizować, czyli stworzyć warunki do tego, żeby na Marsie odrodzić życie albo zacząć życie od nowa, od zera i stworzyć go na obraz i podobieństwo Ziemi. Generalnie zrobić to samo, o czym kiedyś rozmawialiśmy, o takiej teoretycznej możliwości, czy przyleciał ktoś z innej planety na Ziemię i stworzył Ziemię taką, jaka ona jest dzisiaj, z nami na jej czele. My te same plany mamy dziś wobec Marsa i jakoś nie przykłada się do tego zbyt wielkiej wagi. Jest to po prostu działalność techniczna. I dlatego właśnie w NASA może się wydarzyć wszystko.
Właściwie dziś nie ma za bardzo potrzeby istnienia tej agencji, dlatego, że agencja teoretycznie jest agencją państwową, w związku z czym informacje, jakie zdobywa, są własnością wszystkich obywateli tego kraju. Więc każdy obywatel ma prawo dowiedzieć się, co się dzieje w kosmosie i co NASA robi w kosmosie. Jest to niewygodne, dlatego że to może w którymś momencie stworzyć precedens i na przykład informacja, którą zechce się utajnić, nagle okaże się, że ze względu na prawo i na to, że jest to agencja państwowa, musi zostać ujawniona. I dlatego właśnie ta rola NASA jest bardzo ograniczona i dlatego w zasadzie jest to taki śmietnik, w który można już wrzucić wszystko i schować w nim wszystko po to, żeby zakryć swoje prawdziwe działania w kosmosie. Dziś robią to głównie korporacje, dlatego że ten system korporacyjny sprawdza się najbardziej. Jest właściwie on poza kontrolą obywateli. Także skończyła nam się w tym momencie demokracja. Dzień dobry wszystkim. Jesteśmy w nowej rzeczywistości. Korporacja stoi poza wszystkim, do czego przyzwyczaiła nas demokracja.
Korporacja jest w stanie zachować tajemnicę, jest w stanie nie podzielić się z nikim tym, co posiada i jest bardzo samolubna. Na dodatek korporacja jest poza tym systemem chorągiewek. Korporacja nie należy do żadnego państwa. Jest tylko zespołem ludzi o podobnych zainteresowaniach. Jest to coś ponadto. My ciągle wyznaczamy sobie granice i popiści chodzą w tę i z powrotem i pilnują, czy ktoś się nie przedziera z jednej i z drugiej strony. Niektórzy prezydenci chcą budować mury na Rio Grande, gdy tymczasem tak naprawdę dziś to już nie ma większego znaczenia. I w tej końcowej grze korporacja zaczyna brać górę i widać to wyraźnie na podstawie eksplorowania przestrzeni kosmicznej. I dlatego tak naprawdę dziś, kiedy myślimy o Księżycu, kto wróci na Księżyc i w jaki sposób, w jakiej formie, to z pewnością nie będą to naukowcy NASA ze szlachetnym celem, żeby zdobyć informację, czym jest Księżyc i opowiedzieć nam tu wszystkim, czym jest, czym był i jaki jest tego wszystkiego cel i sens. Tylko po prostu przylecą roboty najprawdopodobniej, które zaczną wydobywać na siłę coś, wyrywać z tego Księżyca na siłę coś, co tam jest cennego i przekazywać to na Ziemię.
Jeżeli będzie potrzeba, żeby coś tam zbudować i stworzyć permanentną obecność człowieka na Księżycu, również się to stanie. I to również widać w skali komercyjnej. Na przykład Bigelow, którego znamy z „Rancza” Keanu Reevesa, tak naprawdę swoje pieniądze zarobił właśnie na inwestycjach w kosmosie. Kiedyś miał taki romantyczny pomysł, żeby otworzyć hotel w kosmosie, żeby ktoś sobie mógł polecieć, zamieszkać na tydzień, wrócić z powrotem i przez ten tydzień patrzeć sobie na Księżyc, na Ziemię, na inne planety i żyć zupełnie w innych warunkach. Rzeczywiście innych, bo w warunkach nieważkości. No i zarzucił ten pomysł. Zresztą zauważcie, jest to absolutna tendencja, być może od początku był to tylko taki cover, bo i Virgin Atlantic, mówię o tej firmie, która również miała wysyłać turystów w kosmos, a nawet sami Rosjanie już przestają mówić o turystach. Wszyscy mówią o tym, jak zarobić kasę na przestrzeni kosmicznej. I właśnie ta firma, która chciała produkować te kosmiczne hotele, zajęła się teraz robieniem modułów do stacji ISS, która lata sobie tam gdzieś na orbicie okołoziemskiej. Są to moduły, które są tak naprawdę dmuchane.
Przyjeżdża taka piłka z czegoś tam zrobiona, nadmuchiwuje się ją i dzięki temu, że ona ma skomplikowany system, który na przykład uruchamia coś takiego, co powoduje, że cała ta konstrukcja zamarza, staje się twarda jak beton i dzięki temu jest bardzo odporna na wszystko to, co dzieje się dookoła. Czyli małe uderzenia mikrometeorytów jej nie grożą. I to jest właśnie pomysł na to, żeby zbudować bazę w kosmosie. Kiedyś mówiło się, że miliardy dolarów będzie zbudowanie kosztować szopy, bo przecież trzeba tam dowieźć wodę, trzeba dowieźć materiały budowlane. Później ktoś wpadł na pomysł, że przecież można sobie taką bazę wydrukować drukarką trójwymiarową, ale też trzeba dowieźć materiał do tej drukarki trójwymiarowej, która wydrukuje taką bazę. A dziś okazuje się, że zbudowanie bazy na Księżycu jest znacznie bardziej proste. Wystarczy przywieźć tam balon, którego przysypie się tym pyłem księżycowym. Następnie trzeba go napompować, a następnie polać go wewnątrz cieniutką warstwą wody po to, żeby on zamarzł i wówczas będzie twardy jak bunkier w linii Zygfryda. Nic tego nie rozwali i można tam spokojnie mieszkać. I kto wie?
Być może dlatego dziś nie widzimy za bardzo ewentualnych psich, które już tam istnieją od dawna. Być może istnieją, ktoś to stworzył już dawno, dawno temu i ponieważ świetnie jest to wkomponowane w krajobraz księżycowy, od czasu do czasu tylko widzimy jakieś światło, jakiś rozbłysk, luminescencję, coś w tym rodzaju.To właśnie sugeruje, że coś tam jest czy ktoś tam jest, natomiast nie możemy znaleźć struktury. Kiedyś mówiło się o tym, że struktura musi mieć geometryczny kształt, jeżeli została zbudowana w inteligentny sposób. Ten sposób, żeby coś przysypać kosmicznym piaskiem, napompować i wznieść w ten sposób do góry, idealnie wtapia się w środowisko i doskonale symuluje naturę, więc jest niewidoczny. Chyba ta teoria nie do końca sprawdza się w działaniu. Jeżeli już mówimy o strukturze geometrycznej, to tylko i wyłącznie wtedy, kiedy taka struktura pełni rolę maszyny, tak jak na przykład robiła to piramida. Nie wiemy, do czego służyła ta maszyna, ale wszystko wskazuje na to, że tyle pary i energii, jaką włożono w zbudowanie piramidy, nie zrobiono tylko dlatego, żeby był to fajny grobowiec dla kogoś bardzo ważnego. Musiało to służyć do czegoś znacznie bardziej istotnego, że ktoś nagle zdecydował poświęcić taką masę czasu i ludzkiej energii, żeby stworzyć coś takiego, bardzo pięknego zresztą jak piramida, ale na pewno nie ze względów estetycznych. Względy praktyczne były tutaj o wiele bardziej ważne. Ta eksploracja kosmosu zostaje w rękach prywatnych firm i jest ich w tej chwili bardzo wiele i zaczynają ostro rywalizować ze sobą.
Myślę, że mówienie o NASA jest już śpiewem przeszłości. Jest co najmniej kilka firm, które ma już doskonale opracowane plany, jak eksplorować Księżyc, jak na nim wylądować, jak się po nim poruszać. Zainwestowane są w te firmy miliardy dolarów. To, co je łączy, to jest to, że wszystkie bardziej lub mniej powiązane są z wojskiem, co pokazuje, że ktoś je ciągle kontroluje. NASA zostaje praktycznie powoli coraz bardziej na aucie. Może opowiadać tylko filozoficzne opowieści o tym, jak jest zbudowany kosmos i jakie ewentualnie plany powinni tworzyć ziemianie, ażeby rozprzestrzenić się poza naszą planetę. Natomiast praktyczną stronę przejmuje już ktoś inny, gdzie stopień tajności jest o wiele wyższy. Korporacja ma prawo nie podzielić się żadną informacją, jaką zdobędzie. Jest to tajemnica korporacyjna. Jest to ważniejsze niż tajemnica państwowa, bo tajemnicę państwową, jeżeli obywatele tego państwa zażądają, trzeba odkryć.
Natomiast tajemnicy korporacyjnej nie można odkryć nigdy. Dlatego właśnie Tom DeLonge, ostatnio sporo pisałem o jego książce „Secret Machine”, mówił o tym, że w tej chwili wojsko zaczyna przypominać coraz bardziej korporacje w swoich regułach, ponieważ te reguły zostały już na przestrzeni ostatnich kilkuset lat, kiedy doznaliśmy przyspieszenia cywilizacyjnego, my tak to nazywamy, a tak naprawdę wprowadzenia nowego rodzaju niewolnictwa, gdzie dobrowolnie zapisujemy się do różnych niewolniczych organizacji, jeszcze musimy płacić za to rachunki, dostając parę groszy na to, żeby przeżyć z miesiąca na miesiąc. To jest ten nowy pomysł, nowy krok w przyszłość niezbyt optymistycznie wyglądającą z tego punktu widzenia, ale jednocześnie tworzy to niesamowicie skuteczne narzędzie właśnie w ręce wojsków. Dlatego że tego typu korporacje są w stanie rzeczywiście dotrzeć do Księżyca i posiąść go. Jeśli ktoś miałby wątpliwości, to gdy przypomni sobie na przykład historię z Kolumbem i wszystkimi odkrywcami nowego lądu, to wszystko to było dokładnie to samo. Były to wyprawy stworzone przez korporacje ludzi zamożnych, którzy inwestowali pieniądze, brali na siebie ryzyko wierząc, że to przyniesie im astronomiczne zyski w przyszłości. Tak jak po Kolumbie zaraz mamy najazdy na te środkowoamerykańskie cywilizacje, najazdy konkwistadorów i okrutne zniszczenie tych cywilizacji, a jednocześnie skradzenie olbrzymiej ilości złota. To samo wydarzy się wszędzie indziej poza Ziemią. Schemat jest dokładnie ten sam i jest już sprawdzony. Tak wygląda przyszłość według mnie.
Dziękuję.
[02:43:46] - Zanim otworzymy naszą linię telefoniczną, jeszcze takie pytanie do Arka Kocika: jak ty, Arku, zapatrujesz się na kwestię tej kosmicznej muzyki, tych zagadkowych dźwięków?
[02:43:58] - Podobnie jak Księżyc oddziaływuje na pływy oceanów Ziemi, tak Ziemia pewnie oddziaływuje na strukturę samego Księżyca. W tym momencie, kiedy po tej niewidocznej stronie widy Księżyca przelatuje statek, wszystko się wycisza i dopiero wtedy może można usłyszeć to, co produkuje sam Księżyc, co te naciski grawitacyjne są w stanie zrobić z księżycową materią. Być może stąd pojawiają się w wyniku naprężeń, spowodowane naprężeniami skał jakieś światła, błyski, ale być może, że właśnie te błyski są błyskami elektromagnetycznymi, które powodują między innymi te dźwięki, które tam dochodzą. To jest jedna z możliwości. Natomiast z drugiej strony dawno temu, kiedy nie było jeszcze takiego szumu dookoła naszej planety, pierwsi odkrywcy radia też słyszeli jakieś dźwięki, które dobiegały do ich nowopowstałych maszyn. Tak że to nie jest jakaś nowa rzecz, niemniej jednakSamo ukrywanie tego faktu przez tyle czasu jest znaczące. Inną sprawą jest wyciszanie tego typu rzeczy. Niedawno, rok temu, były informacje dotyczące pojawienia się na zdjęciach z Marsa światła, których nikt nie potrafił zidentyfikować, pojawienie się na zdjęciach struktur przypominających pająka czy coś w tym stylu. I w dalszym ciągu cisza. Są zdjęcia, które na pewno można przejrzeć, te, które dawniej były zrobione.
Ale w tym miejscu, tak jak Chris mówił, NASA stopniowo wszystko wycisza i to wszystko gdzieś ginie. Te informacje nie są ogólnie dostępne. Ewentualnie jesteśmy w takim natłoku dezinformacji, że ciężko jest wydobyć faktyczne informacje, które są wartościowe. Dziękuję.
[02:47:07] - Teraz w Radiu Paranormalium z opóźnieniem, ale jednak uruchamiamy naszą linię telefoniczną. Można do nas dzwonić pod nasze numery 530 620 493 bądź 32 746 0008. Oczywiście czynny jest również nasz Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na naszym czacie towarzyszącym transmisji na YouTube. Można nas również znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Właśnie ktoś dzwoni. Halo, Radio Paranormalium, jesteśmy na antenie.
[02:48:23] - Dzień dobry, siemanko, witam, Norman 247 z tej strony. Słuchajcie, słucham waszej audycji i tak się zastanawiam, nie zbieracie tego wszystkiego w jedną całość. Zamiast łączyć to wszystko, to jest wszystko takie rozlanie, Księżyc osobno, NASA osobno i tak dalej. Musicie spróbować to jakoś złączyć razem. Skąd się wziął na przykład Księżyc? Jakieś hipotezy dać. Nic nie mówicie też o tych dzierżawach na Księżycu. Ta audycja nigdzie mi się nie łapie. Uważam, że jeżeli na przykład Księżyc jako twór sztuczny został wprowadzony w obieg Ziemi, to ktoś go musiał wprowadzić. Tam były doniesienia o rasie olbrzymów.
Jest jakaś jedna globalna wielka cywilizacja, która gdzieś wcześniej istniała na naszej planecie. Do tego mamy jeszcze rasę olbrzymów, czyli Atlantów czy jak tam ich tam zwał. Mamy doniesienia o jakiejś atomowej wojnie bogów. To wszystko razem łączy się jeszcze z Lemurianami, którzy występowali, to jest wszystko hipoteza. Teoretycznie gdzieś tam oni sobie mieszkali razem, powiedzmy w symbiozie, Atlanci z Lemurianami. I w tym momencie na przykład pojawia się obca rasa, która chce wyeksploatować z naszej planety na przykład złoto. I co robią? Zaczynają walczyć z ludźmi, z tymi Atlantami, którzy chcieli ratować naszą planetę. Skład naszej atmosfery kiedyś też był inny. Kiedyś ludzie żyli o wiele dłużej.
Na przykład wprowadzenie takiego obiektu jak Księżyc wywołałoby wielki potop, mogłoby zmienić całkowicie skład atmosfery naszej planety. Moglibyście w jakąś stronę spróbować jakoś fajnie to wszystko połączyć ze sobą, bo spodziewałem się, że będzie trochę ciekawiej.
[02:50:29] - Połączyć ze sobą, ale pan teraz podał tyle wątków, że właściwie na każdy z tych wątków można by zrobić osobną audycję, więc troszkę ciężko.
[02:50:37] - Ja wiem, ale to jest ciekawy temat generalnie, ja rozumiem was, ale mówię, trochę mam do was żal, bo myślałem, że będzie bardziej teoriospiskowo, że pojedziecie naprawdę z grubej rury, a jest tak strasznie ostrożni w tym, co mówicie. A tu naprawdę można popłynąć z tematem. Jest tego sporo i to wszystko naprawdę można fajnie połączyć. Tak po prostu dzwonię, bo spodziewałem się trochę więcej dzisiaj od was, ale pozdrawiam. Bardzo fajna audycja generalnie i wszystkiego najlepszego. Dobranoc.
[02:51:25] - Dziękujemy bardzo. Dobranoc. Panowie, może parę słów komentarza. Marku?
[02:51:34] - Bardziej po bandzie pojechać. Ale to, że będziemy tworzyli następne teorie spiskowe i tworzyli alternatywną historię świata, to nie znaczy, żeŻe tak będzie. Jesteśmy w gronie, mniej więcej mówimy, nie ma między nami wielkiego antagonizmu w tym, co mówimy, więc ciężko mi cokolwiek powiedzieć takiego, żeby zadowolić akurat tego słuchacza. Każdy przedstawia swoją opinię i chyba nie o to chodzi, żeby tworzyć nowe spiskowe teorie świata, tylko przedstawić swój obraz na podstawie tego, co wiemy, jak uważamy, że to wszystko wygląda. Jeżeli chodzi o Atlantów, Lemurian, tutaj ciężko by było połączyć je z NASA i z Apollo 11, 13.
[02:52:52] - To w końcu wszystko są mity jednak.
[02:52:54] - Dokładnie tak.
[02:52:59] - W międzyczasie dodzwonił się do nas nasz stały słuchacz Edek. Dobry wieczór, panie Edku, jesteśmy już na antenie.
[02:53:06] - Dobry wieczór, kłaniam się. W kwestii poprzedniego rozmówcy waszego, powiem tak: ja też bym chciał, panowie, pewnie też, stworzyć pewną teorię całości. Tyle tylko, że wtedy można by się zgłosić do Instytutu Noblowskiego i poprosić o wszystkie nagrody od dziś do końca świata, bo to nie jest takie proste. Wątków jest tak wiele, tak wiele jest znanych. Wiecie panowie, to moim zdaniem jest tak: wiedza składa się z tego, co wiemy, z tego, co wiemy, że nie wiemy i z tego, czego nie wiemy, że nie wiemy. W związku z tym tutaj akurat panów daleko idąca ostrożność jest jak najbardziej wskazana. Co więcej, to jest tylko jeden z fenomenów waszej audycji. Byłbym kłamcą, gdybym powiedział, że nie słucham innych audycji. Powiem tak: innych nie słucham nigdy w całości. Albo nie nudzą, albo nie męczą, bo wy jesteście, panowie, ekstremalnie normalni w Radiu Paranormalium.
Dlatego że posiadacie ogromną wiedzę, a jednocześnie nie gwiazdorzycie, czym objawia się wasz szacunek do słuchaczy. Bardzo poważny fenomen i ogromny plus waszej audycji w porównaniu z innymi, gdzie ludzie może zbliżoną wiedzę posiadają do panów, niemniej jednak ulegają gwiazdorskiemu syndromowi. Wy, panowie, jednak przedstawiacie różne hipotezy. Jest to formuła różnych wersji możliwych. I po to jest słuchacz, który ma się rozwijać poprzez samodzielne myślenie i dochodzenie do wniosków i ewentualne dzielenie się z panami tutaj i z innymi słuchaczami na antenie. To jest moje stanowisko w tej sprawie. Może troszkę przydługie, za które bardzo przepraszam, ale pomyślałem sobie, że powinienem powiedzieć, co myślę. Natomiast tutaj zależało mi bardzo, żeby wreszcie zdążyć, jak jeszcze pan Piotrek był, bo nie zdążyłem podziękować za informację o filmach. Naprawdę fajne. Mówię o tych fabularnych, a panu Arkadiuszowi podziękować za ten film, który prowadził Charlton Heston.
Starszy dokument, ale ciekawy. W kwestii muzyki, szanowni panowie, podzielę się z panami taką informacją, że był kiedyś taki zespół, nazywał się . Nie wiem, czy jeszcze funkcjonuje, ale wykorzystywał dźwięki właśnie z kosmosu w swoich utworach. A w kwestii tematu dzisiejszej debaty chciałem zwrócić panów uwagę, ewentualnie usłyszeć jakiś pogląd na tę kwestię, że w drugiej połowie lat 70. Mostowicz, Arnold Mostowicz w „Szeregu” postawił otwarte pytanie: w jakim celu, poza wieloma różnymi urządzeniami, które były na Księżycu, w jakim celu na Księżycu Amerykanie zostawili informację, powitanie? Nie przytoczę tekstu dosłownie, bo w 78 roku, nie pamiętam już tekstu. Poza powitaniem informację, że bywają w pokoju. Więc można zadać pytanie, tak za Mostowiczem: dla kogo ta informacja była przekazana? A na ten okres związany z jajkiem, na lany poniedziałek wszystkim zalecam, „Kąt dwunastkę”. Po siedmiu sztukach naprawdę się w głowie zaczyna robić kolorowo.
Kłaniając się niżutko, pozdrawiam panów i do usłyszenia następnym razem.
[02:56:41] - Dziękujemy, panie Edku. Tutaj panu Arkowi chyba przerwałem. Czy też pan Edek przerwał? Arku, chciałeś dokończyć?
[02:56:50] - Nie, w sumie to, co chciałem, to powiedziałem odnośnie poprzedniego jeszcze słuchacza. Być może Marek coś powie na ten temat jeszcze.
[02:57:06] - A ja?
[02:57:08] - Na temat wypowiedzi słuchacza?
[02:57:12] - Na temat tego słuchacza, jak tam proponował tych Lemurian, Atlantów i tak dalej.
[02:57:17] - Na ten temat to się nie wypowiem, ale mógłbym się wypowiedzieć na temat wiadomości pozostawionej na Księżycu. Dla kogo została ona zostawiona? Oczywiście dla obcej cywilizacji, która kiedyś, być może w przyszłości zawita na Księżyc i znajdzie pozostałości po takiej cywilizacji jak ludzie. I to oczywiście nie jest pierwsza próba zostawienia sobie śladu, takiego listu w butelce, można powiedzieć, w kosmosie. Bo sondy, które zostały wysłane w latach 40.Voyagery, Pionery też miały na pokładzie tego rodzaju wiadomości: informację, gdzie się znajdujemy, informację o ludziach, że jesteśmy pokojowo nastawieni. To są tylko próby pozostawienia po sobie przysłowiowego listu w butelce. Być może ktoś kiedyś odbierze tę wiadomość i będzie wiedzieć, że taka rasa jak ludzie kiedyś istniała. Albo może nadal istnieje. Chodzi o to, żeby zostawić po sobie jakiś ślad, ewentualnie być może kiedyś nawiązać kontakt, jeżeli chodzi o te sondy, które zostały wysłane w głęboką przestrzeń kosmiczną. Tak jak mówię, to jest strzał w ciemność i raczej ma to bardziej symboliczne znaczenie niż praktyczne czy mające jakikolwiek większy sens w najbliższej przyszłości.
Tyle na ten temat.
[02:59:03] - Tutaj przyszła taka wiadomość dla Chrisa od Andrew Stone na naszym YouTubie: „Najszczersze gratulacje autorowi Nowej Atlantydy. Szacunek”.
[02:59:16] - Dziękuję bardzo. Cieszę się, że czytelnicy zaglądają na Atlantydę, która zapada się, wynurza się i znowu się zapada, tak jak w fazie księżycowej. Takie historie się z nią dzieją. Jak już jestem teraz przy głosie, to chciałbym się odnieść do naszego pierwszego słuchacza, który miał do nas pretensje, że nie tworzymy pięknych, zgrabnych opowieści na temat tego, jak te wszystkie sprawy wyglądają. Nie tworzymy ich, bo przede wszystkim nie ma jednej takiej opowieści. Cała audycja, cała konstytucja Radia Paranormalium, wszystkich audycji, jakie tu się rozgrywają, polega na tym, że stąpamy wszyscy po cienkim lodzie, który w każdej chwili może się załamać. I naszym celem, i to sobie najbardziej cenię w Radiu Paranormalium, jest nie tworzenie kolorowych, zgrabnych teorii, które będą co chwila upadać, powstawać nowe i tak dalej, ale zaznaczaniem tych punktów. Amerykanie mówią: „Connect the dots”. Połącz ze sobą punkty, żeby stworzyć pełen obraz sytuacji, jaka jest. Myślę, że to, co robimy w audycji, to wyznaczamy te punkty.
Wyznaczamy najrozmaitsze punkty, które każdy może sobie połączyć według własnego sposobu patrzenia na ten problem. Nie dajemy gotowej odpowiedzi, bo nikt jej tak naprawdę nie ma. Oczywiście można stworzyć ryzykowną teorię, ale będzie to tylko ryzykowna teoria i największa jej słabość będzie w tym, że następna informacja powali ją na łopatki albo kompletnie ośmieszy. Wyznaczając punkty, wyznaczamy miejsca, które są zwrotne dla tej historii, które mają znaczenie. Na początku dzisiejszej audycji mówiłem o tej dialektyce, w którą jesteśmy uwikłani, wręcz opętani. Ciągle szukamy dialektyki, czyli przeciwstawności, stworzenia białe, czarne, stworzenia natychmiastowego, błyskawicznego kontrastu, czyli stworzenia historii z tezą, antytezą i syntezą, czyli wnioskami. Jest to, generalnie rzecz biorąc, pułapka, którą tak pięknie opisał Hegel. Jeśli chodzi o metodologię, to co mnie najbardziej odpowiada, to tworzenie pewnych ciągów myślowych. Co oznacza, że pewne historie niekoniecznie muszą się wiązać ze sobą, natomiast mogą występować w sposób autonomiczny. Jest kilka takich punktów, które tworzą coś w rodzaju małego gwiazdozbioru.
Jeżeli już jesteśmy przy Księżycu i sprawach związanych z astronomią, to przyjmijmy taki rodzaj porównania. Kiedy stworzymy kilka tego typu gwiazdozbiorów różnych idei i różnych pomysłów, które mają różne uzasadnienia, nie musimy od razu kasować tych najsłabszych. One mogą sobie istnieć w takiej formie, w jakiej są i nie przemrzy niczemu, co funkcjonuje dookoła nich. Nie trzeba od razu powiedzieć: „To jest wszystko bzdura i nieprawda”. To sobie gdzieś funkcjonuje i nagle pojawia się punkt, który łączy jeden z drugim. To jest właśnie niesamowite w tym sposobie patrzenia na świat. Dlatego tak bardzo mi się podoba, że tworzy się te ciągi informacyjne, w których nagle co jakiś czas pojawia się punkt, który je łączy i tworzy się coraz solidniejsza konstrukcja naszego myślenia i naszego patrzenia na tego typu sprawy i wyłania się wreszcie jakiś obraz. Niekoniecznie musimy się spieszyć z wnioskiem, żeby nazwać go po imieniu, żeby określić wszystko od A do Z. Pozwólmy temu wytworzyć się i wyłączyć w sposób wolny, w sposób taki, kiedy widać wszystkie elementy. Gdzie dzięki temu, że nie musimy od razu wyciągać wniosku i podejmować decyzji, jak na to patrzymy, pozwolimy temu wnioskowi żyć dalej i ewentualnie być początkiem bądź elementem czegoś nowego, nowego sposobu patrzenia ze względu na ten nowy punkt, który zostanie wyznaczony po tym, jak odkryjemy coś nowego, bo dowiemy się czegoś nowego, co wydarzyło się w historii, która nas tym wszystkim fascynuje.
Dlatego jestem przeciwnikiem tego typu literatury, żeby opowiedzieć piękną historię, że na początku byli Lemurianie, których znamy wyłącznie z literatury i z regresji, ewentualnie hipnotycznej i to ustawić jako fundament do całej opowieści o historii ludzkiej cywilizacji, bo jest to fundament bardzo chwiejny. A pana Edka? Oczywiście, jak zawsze powiem, gusta pana Edka, zwłaszcza jeśli chodzi o różne rodzaje napojów leczniczych, bardzo mi odpowiadają i mam nadzieję, że któregoś dnia, przy jakiejś okazji, niekoniecznie świątecznej, zdarzy się, że będziemy mogli porozmawiać bez użycia żadnych innych telefonów, siedząc sobie przy jednym stoliku i rozmawiając na temat różnych spraw nie z tej ziemi. Dziękuję bardzo.
[03:03:57] - Dzięki Chris. Ja tutaj o Lemurianach dodam tylko tyle, że o ile Atlantyda jest hipotezą, którą da się zakorzenić w pewnych opowieściach, o tyle Lemurianie są wymysłem Bławackiej tak naprawdę. Owszem, materiał jest pokaźny, ale pochodzący właściwie z jej objawień, niebiorący się z niczego innego. I tworzenie z tego jakichś pewników jest ryzykowne. Nie opierałbym się na tym. Teozofia Heleny Bławackiej jest ruchem filozoficzno religijnym i nie opiera się tak naprawdę o materiały, które można by znaleźć gdzieś indziej. To jest jej autorski projekt. Nie chcę powiedzieć, że wymysł. Może to jest ciekawe, ale nie róbmy znowu z tego jakichś pewników. Ja wiem, że to wszystko jest barwne, fajne i tak dalej, że ludzie najbardziej łakną sensacji, że najlepiej, jakbyśmy opowiedzieli tutaj, że jest pewne, że naziści polecieli na Księżyc i strzelali się z kosmitami z Alfa Centauri.
I to jest pewne. Niestety większość tych historii nie jest taka barwna, jak byśmy chcieli. Historia, żeby się sprzedała, musi zostać często ubarwiona. A ja zawsze to powtarzałem i będę powtarzał, że prawdziwe zdarzenia, prawdziwe tajemnice obronią się same. Nie musimy ich ubarwiać, nie musimy dodawać jakichś pierdół. Nie musimy wymyślać. Przedstawić w takiej formie, w jakiej są i nie dodawać niczego. Nie bądźmy... a już nie będę dodawał. Panowie, przejdźmy do kolejnej tajemnicy.
I to już jest tajemnica zupełnie z czapy. Otóż mówiliśmy o astronautach, którzy poruszali się po powierzchni Księżyca, widząc dziwne rzeczy, jakieś światła, doznając niemalże doznań mistycznych. Ale istnieją hipotezy w internecie, istnieją strony internetowe nawet temu poświęcone, które mówią o istnieniu na Księżycu całych budowli, konstrukcji, kompleksów przypominających nieco nasze ziemskie megality. Arku, jak podchodzisz do takich rewelacji? Jak podchodzisz do tych zdjęć, które pojawiają się w sieci i przedstawiają bardzo niewyraźne obiekty, mające być na przykład pozostałością po księżycowej cywilizacji?
[03:06:55] - Trudno powiedzieć. Te struktury, które są na tych zdjęciach, są podobne do rozmieszczenia ruin pod piaskami. Wyglądają podobnie, ale podejrzewam, że jeżeli by były zdjęcia z Urana czy jakiegokolwiek innego księżyca, można dopatrzeć się podobnych albo takich samych struktur. A to nie oznacza, że są to jakieś budowle. Na Księżycu prawdopodobnie nigdy nie było atmosfery, więc nigdy nie był sprzyjającym do życia miejscem. Ale należy też popatrzeć na drugą stronę, że te kratery, które istnieją, tak jak mówił Marek, potrafią zachować się miliardy lat bez zmiany. Więc dlaczego akurat te struktury, które miały być budowlami cywilizacji, legły w gruzach przy braku atmosfery, przy braku czegokolwiek, co mogłoby spowodować ich destrukcję i zniszczenie? Niemniej jednak są zagadkowe twory na Księżycu, są to kopuły. Ale to też nie oznacza, że jest to kopuła. Być może, że jest to pęknięcie i ma podobny wygląd.
Natomiast wiele jest rewelacji internetowych, wiele jest zdjęć, które z pomocą programów graficznych można lekko podkoloryzować czy dodać im jakichś kropek, czy punktów, które będą sprawiały wrażenie bardzo duże i będą ukierunkowywały podgląd z tego miejsca na struktury stworzone, które wyglądają na niemożliwe do zrobienia przez naturę. A natura potrafi naprawdę bardzo wiele. Nie jest to dla mnie niejednoznaczne. Nie chciałbym negować wszystkich tam możliwości, ale trzeba je przyjąć z dużą dozą krytycyzmu według mnie. Jak do tej pory nie mamy żadnych dowodów na to, że na Księżycu istniała jakakolwiek cywilizacja poza tymi paroma ludźmi, którzy tam deptali. Nie znaleziono do tej pory nic.
[03:10:06] - Dzięki Marku. Jak od strony fachowej podchodzisz do tych rewelacji o wszystkich dziwnych strukturach na Księżycu? Czy twoim zdaniem w ogóle można o tym mówić? Czy Księżyc nie został przypadkowo zbadany i obfotografowany tak dobrze, że wiadomo przynajmniej o tym, co się kryje na jego powierzchni prawie wszystko.
[03:10:34] - Swego czasu miałem książkę na temat różnych anomalii związanych z Księżycem, z Marsem i były tam pokazane zdjęcia tych anomalii. Były także odnośniki do oryginałów, a więc nazwy tych zdjęć i można było sobie w sieci wyszukać te zdjęcia w źródle, na stronach NASA chociażby. Powiem szczerze, że niektóre z nich faktycznie są bardzo ciekawe. Jedno z takich zdjęć, które wydaje się niesamowite, przedstawia pionowy megalit, można to tak nazwać, który wystaje z powierzchni Księżyca na półtora kilometra. Pionowa konstrukcja, pionowy, gigantyczny słup, który wystaje z powierzchni Księżyca. Zostało to sfotografowane przez sondę Lunar Orbiter 3, z tego, co pamiętam. Jest to niesamowite zdjęcie. Nigdzie nie znalazłem żadnego wytłumaczenia, co to mogło być. A rozmiary tego obiektu są imponujące i wygląda to naprawdę spektakularnie. Nie ma w ogóle opcji, żeby to był obiekt naturalny.
Z tej perspektywy tak to wygląda na tym zdjęciu, że obiekt jest pionowym słupem, który ma wysokość prawie dwóch kilometrów. Takie zdjęcia istnieją i niektóre z nich faktycznie wydają się pokazywać bardzo nietypowe, bardzo dziwne obiekty. Przez jakiś czas studiowałem ten temat i wydaje mi się, a nawet jestem dość przekonany, że coś się za tym może kryć. Generalnie patrząc nawet na źródła tych zdjęć, które przedstawiają anomalie, faktycznie te źródła, te oryginalne fotografie pokazują coś niezwykłego. Tu pozbywamy się opcji, że jakiś internetowy dowcipniś sobie coś w Photoshopie domalował. Oczywiście nie mówię, że takich fotomontaży nie ma. Oczywiście jest ich mnóstwo, to nie ulega wątpliwości. Ale tak jak mówię, są oryginalne zdjęcia na stronach NASA, które pokazują dziwne obiekty i chociażby ten jeden przykład, który przytoczyłem, trudno tutaj tłumaczyć czymś naturalnym. Także jak najbardziej jestem skłonny do takiego twierdzenia, że coś tam na powierzchni Księżyca się znajduje, coś nietypowego. Być może po prostu za małą mam wyobraźnię, żeby sobie to jakoś przypisać do naturalnych tworów.
Być może o to chodzi. Być może mam za małą wiedzę na temat fotografii cieni i tak dalej.
[03:14:15] - Jeżeli chodzi o tą wieżę, o której mówisz, to przecież padały różne hipotezy. Niektórzy twierdzili nawet, że ona jest dużo wyższa, że nie półtora, tylko że ma pięć kilometrów, prawie sześć.
[03:14:33] - Wystarczy . Jest gigantyczna. Koło tej wieży jeszcze coś widać, jakiś obiekt półokrągły. Niezwykły obszar. W każdym razie to zdjęcie mnie przekonuje . Jeżeli chodzi o taki jeden przykład.
[03:14:57] - Jeden z naukowców obsługujących misję, o której wspomniałeś, powiedział w wywiadzie dla „Huffington Post”, że ten wizerunek wieży jest tak naprawdę wynikiem nałożenia się na siebie, wynikiem procesu przetwarzania zdjęć. Tak to najlepiej nazwać. Nie wiem, jak to wygląda. Mnie najbardziej zastanawia w tym wszystkim to, że mówimy o rzeczach, które powinny być łatwo dostępne, a tak naprawdę internet jest pełen różnego rodzaju materiałów, które są fałszywe i te, które są interesujące, nikną po prostu w tych internetowych pierdołach, co mnie troszeczkę irytuje, bo rzeczywiście znaleziono bardzo ciekawe formacje na Księżycu. Można sobie je łatwo odnaleźć w internecie, jeżeli państwo poszukacie. Ale ta wieża chyba jest najbardziej interesująca. Chris, co ty sądzisz o tej wieży?
[03:15:59] - Tak naprawdę jestem wkurzony, kiedy oglądam tego typu zdjęcia, bo są to zdjęcia NASA. Są to zdjęcia oficjalne, jak Marek wspomniał.Te zdjęcia są dostępne w archiwach NASA i można je sobie zobaczyć. Natomiast z jakichś niezrozumiałych powodów NASA milczy na ten temat, nie opisuje tego, co to jest. Zostawia to plotkom, tym wszystkim historiom. NASA w ogóle nie pełni żadnej roli, żeby móc moderować tego typu opinie, żeby wypowiedzieć się na jakiś temat i powiedzieć na przykład, że to jest taki proces, to jest inny proces, to jest interesujące i na przykład przy następnej okazji sfotografujemy to lepiej bądź przyłożymy się, żeby odnaleźć odpowiedź na takie pytanie. Jest po prostu taki czysty, żywy, nieobrobiony materiał, który później jest omawiany na różnych, czasami szalonych miejscach w internecie, i tworzą się w ten sposób legendy i fantazje. Trudno powiedzieć, czy coś takiego istnieje, ponieważ nie mamy praktycznie żadnych możliwości tego sprawdzenia. Mamy jedynie tylko kilka zdjęć, podobnie jak na przykład te rosyjskie zdjęcia z Łuny, które pokazywały te szklane bąble, które sugerowały istnienie szklanych kopuł, szklanych miast gdzieś na Księżycu. I faktem jest, że gdyby takie szklane kopuły istniały, ich twardość byłaby porównywalna właśnie z twardością żelbetonu i rzeczywiście by być takimi kapsułami, które chronią życie na Księżycu, że w takich warunkach życie na Księżycu byłoby możliwe, bo to byłyby takie mikroekologiczne systemy, które pozwalałyby na podtrzymanie życia i osłonę ludzi tam ewentualnie mieszkających przed różnymi kosmicznymi niebezpieczeństwami, jak na przykład promieniowanie czy uderzenia meteorytów i tak dalej. Księżyc nie ma atmosfery, więc wszystko, co przelatuje z kosmosu i trafia w Księżyc, nic nie stawia mu żadnego oporu.
Więc tego typu kopuły wydają się być logiczne. Do czego mogłyby służyć wieże? Trudno wyczuć, do czego mogłyby służyć. Rzeczywiście niektórzy mówią, że mają rzeczywiście po kilka kilometrów. Richard Hoagland tworzył wiele tego typu historii. Można je raczej podpisać do tych raczej legendarnych, że zbyt dużo wagi przyłożył, ponieważ ja robiłem dokładnie te same doświadczenia, które robił Hoagland i jemu podobni. Zacząłem manipulować zdjęciami NASA, które teoretycznie nie były obrobione, żeby sprawdzić, w jaki sposób zachowuje się światło, które tam gdzieś zostało zarejestrowane, i co można z tego światła wydobyć. Czasami efekty są niebywałe. Czasami na przykład jest zrobione zdjęcie niemalże w kompletnych ciemnościach i nagle okazuje się, że dzięki takim manipulacjom, tym światłem zdjęć, okazuje się, że możemy dostrzec ludzi, możemy nawet dostrzec rysy twarzy tych ludzi. Oczywiście nie mówię tu o ludziach na Księżycu.
Mówię tylko o tym, że niekoniecznie Photoshop jest to tylko kwestia zafałszowywania rzeczywistości. Photoshop jest narzędziem, które potrafi wydobyć ze zdjęcia całą masę informacji, wiele z nich jest ukrytych właśnie w różnych warstwach tego zarejestrowanego światła. Ściągając jedną warstwę, odkrywamy tą, która jest niewidoczna, bo jest zasłonięta warstwą czegoś innego. I dlatego ja, robiąc to samo doświadczenie, które robił Hoagland, też zobaczyłem na tych zdjęciach różny taki dziwny rodzaj mgły czy oparu wręcz, który sugeruje, że gdzieś światło musiało się odbić, ażeby coś takiego zostawić. Czyli być może rzeczywiście to jakaś starożytna ruina czegoś, co zbudowane było ze szkła. Dziś już nie funkcjonuje, ale ciągle ma właściwości odbijania światła, w związku z czym rejestruje się właśnie na takim zdjęciu. I teraz w przypadku NASA z tymi wszystkimi sondami, które latają dookoła Księżyca, i to nie tylko NASA, bo przecież i Rosjanie mają swoje sondy, Japończycy, Hindusi, nawet Chińczycy mają kilka sond dookoła Księżyca. Ktoś mógłby skusić się, żeby to sfotografować. Jakoś tych fotografii nie ma i też nikt w magiczny sposób nie wypowiada się na ten temat. Dlatego wszystko pozostawiamy domysłom.
A ponieważ istnienie tego typu wielokilometrowych wież czy szklanych kopuł brzmi niesamowicie atrakcyjnie, żyje to w ludzkiej wyobraźni i dlatego w tym momencie bardzo trudno jest tą wyobraźnię oddzielić od rzeczywistości. Chciałoby się, żeby takie ślady były, bo świadczyłoby to o tym, że Księżyc był przez kogoś jeszcze używany i to dałoby asumpt do znalezienia odpowiedzi na wiele innych pytań. Tymczasem tak nie jest. Te wszystkie agencje rządowe, na które my płacimy podatki, w tym nam wcale nie pomagają. Dlatego zachowuję zdrowy rozsądek. Dopóki nie będzie czegoś bardziej konkretnego, dopóki taki jadeitowy królik nie podjedzie do takiej wieży i nie popuka tym małym młoteczkiem made in China w tą szklaną kopułkę, to trudno jest mi przyjąć do wiadomości istnienie tego typu struktur, tak niebywałych struktur, które zmieniłyby kompletnie patrzenie na to, w jaki sposób my jesteśmy na Ziemi, w jaki sposób funkcjonuje świat i wszystkie te inne historie, z którymi mamy problemy w wielu innych audycjach, próbując znaleźć, skąd się wzięliśmy i po co jesteśmy. Coś takiego by w tym szalenie pomogło, gdyby potwierdzić raz na zawsze istnienie czegoś takiego.
[03:22:03] - A jak w ogóle oceniasz w trzech słowach to, co robi Hoagland?Mnie osobiście trudno się wypowiadać na ten temat, dlatego, że to, o czym on mówi, to są ogromne twierdzenia o ogromnej wadze, za którymi w zasadzie nie idą żadne konkretne dowody. Facet twierdzi, że coś tam jest. Pokazuje kilka zdjęć, które są kiepskiej jakości. Czy nie sądzisz, że to jest troszeczkę bicie piany?
[03:22:39] - Jest. Tak, jest to bicie piany, ale w przypadku Hoaglanda ten człowiek operuje w pewnym paradygmacie i budując swoje wnioski ciągle używa całego dorobku naukowego, jaki powstaje wokół tego wszystkiego. Myślę, że sam nie będąc naukowcem, bo nie jest naukowcem, można powiedzieć, że w zasadzie jest on literatem, jest pisarzem, jest opowiadaczem historii. Natomiast argumenty, których używa, są to argumenty, które dostarcza mu nauka, dostarczają mu odkrycia, jakich dokonuje się w przestrzeni kosmicznej. I to, co wydaje się dla mnie przynajmniej cenne w tym, co on robi, to to, że jest w stanie wyjść z tego zamkniętego, ciasnego pudełka naszego myślenia, stanąć obok i popatrzeć na problem z innej perspektywy. I to powoduje, że nawet jeżeli coś brzmi fantastycznie, otwiera pewne drzwi, otwiera pewne możliwości. Niekoniecznie musimy się z tym do końca zgodzić, ale przynajmniej daje możliwość, że coś takiego może się tak naprawdę wydarzyć. Jest taki ciąg wypadków, który może potwierdzić to, o czym on mówi i opowiada. Dlatego ja go obserwuję od wielu lat i właśnie cenię go najbardziej za jego błyskotliwość myślenia, za to, że nigdy nie daje się uwięzić w jakimś paradygmacie myślenia. I to, co jest jednocześnie dla mnie super cenne to jest to, że nie boi się...
Numery totolotka właśnie widzę na ekranie, że Hoagland nie boi się postawić bardzo radykalnego wniosku bądź teorii, bądź tezy. Nie boi się tego. Nie boi się tego ośmieszenia, nie boi się tego, czego wielu naukowców cierpnie skóra, gdyby chcieli to zrobić publicznie, ponieważ wiedzą, że to być może zakończy raz na zawsze ich karierę. On nie jest zależny praktycznie od nikogo, od żadnej instytucji, ani państwowej, ani naukowej, ani żadnej innej. Dlatego może sobie pozwolić właśnie na tego typu radykalne opinie. I jakkolwiek niektórzy nazywają to entertainment, że jest to często robione w celach rozrywkowych, dla mnie jego myślenie właśnie otwiera te często zamknięte drzwi, których się nigdy nie dostrzega. Jak bodajże w „Hobbicie” próbowali krasnoludkowie dotrzeć do tych ukrytych drzwi. Rąbali kilofami, siekierami. Byli silni, uparci, nie udawało im się to.
[03:25:19] - Bilbo zmacał, nie?
[03:25:20] - A Bilbo zmacał kluczyk i okazało się, że jak ktoś pogłówkuje, to i znajdzie, i poszuka i połączy coś, co teoretycznie nie ma sensu.
[03:25:28] - Jeszcze jedno chciałem pytanie zadać. Jest związane z dziwnym zachowaniem NASA, bo z jednej strony zobacz, że Agencja Kosmiczna Amerykańska zachowuje się czasami dziwnie. To znaczy oni nie robią nic, przynajmniej w działaniach na większą skalę, które zapobiegłyby rozprzestrzenianiu się pewnych informacji, które mogą być mitami, a nie muszą. Weźmy pod uwagę chociażby te szklane kopuły na Księżycu. Weźmy pod uwagę wieże na Księżycu. Weźmy pod uwagę Black Knighta i inne legendy, bo już nie będę wspominał o tych obiektach widzianych przez astronautów. Krąży mnóstwo legend, dziesiątki legend krążą o tym, na co natrafiło NASA i tak naprawdę wydaje się w ogóle nie zależeć na tym, żeby te legendy w jakikolwiek sposób rozwiewać. Oni czasami wręcz tak, jakby przyklaskiwali temu, że to się rozchodzi, że ludzie w coś wierzą. To mnie strasznie zastanawia. Nie rozumiem tego, gdzie tkwi w ogóle sedno takiego zachowania, takiej polityki, która jest dość, nie chcę użyć mocnych słów, ale absurdalna, dlatego że instytucja naukowa rozumiem, że nie chce się parać jakimiś tam mitami, ale przecież mogłaby wydać jakieś oświadczenie.
Co prawda czasami są wydawane takie oświadczenia w formie na przykład pytania, odpowiedzi. Można sobie tam znaleźć odpowiedzi na przykład na to, czy coś jest prawdziwe, czy nie, ale oni nie idą w zasadzie o krok dalej. Czasami się to ogranicza po prostu do powiedzenia: „Nie, to nie jest prawda”. Polityka NASA zrodziła mnóstwo dziwnych historii. Czy oni czasami nie chcą, by prawda o pewnych wydarzeniach i incydentach, celowo ukrywana, rozpłynęła się w tym morzu różnego rodzaju teorii?
[03:27:43] - Tak, oczywiście. Ja mówiłem o tym na samym początku. To samo jest z 9/11, to samo jest ze śmiercią Kennedy'ego. To samo jest z wieloma innymi historiami, które przydarzyły się w historii Ameryki. A teraz okazuje się, że świetnie to działa także i w innych miejscach. Po prostu im więcej spekulacji, tym lepiej. Ciemniej jest pod latarnią. Dzięki temu tworzy się coś w rodzaju wentylu bezpieczeństwa. Nie ma eskalacji problemu i można robić swoje, bo tak naprawdę nam się wydaje, że jesteśmy w tym wszystkim straszliwie ważni.Te miliardy szarych ludzi, takich jak my tutaj wszyscy dookoła, że jesteśmy tak strasznie ważni, że trzeba nam wszystko tłumaczyć, potwierdzać albo zaprzeczać, a tak naprawdę to jesteśmy stadem. I taki wentyl bezpieczeństwa, kiedy możemy sobie powstawiać na YouTubie różne filmiki, pokrzyczeć i ponarzekać, że nie ma spójnej historii albo coś gdzieś się rozmywa, albo coś nie wiadomo, to jest tylko tym lepiej, bo to my żyjemy na swoim własnym poziomie.
Natomiast jestem pewien, że NASA doskonale wie, po co to robi, dokąd zmierza i czego szuka. Natomiast te informacje są odkrywane na zupełnie innym poziomie, kompletnie poza nami. Nikt nas nie będzie się dzielił. Może ujmę to tak: czy faraon dzielił się z mieszkańcami starożytnego Egiptu, po co budują kolejne świątynie czy piramidy i tak dalej, czy inne tam historie? Jaki jest cel tego wszystkiego? Nie za bardzo. Po prostu zaganiał ich do roboty i jak mieli wątpliwości, to sobie mogli powyznawać, stworzyć jakieś rytuały i legendy czy inne tego typu historie. Dzięki temu ludzie byli zadowoleni, bo ten wentyl bezpieczeństwa działał, mogli sobie podyskutować, mieli poczucie przynajmniej swobody dyskusji. Oczywiście faraon mógł robić swoje. Zobaczmy inny moment w historii, kiedy instytucja zaczyna mówić ludziom, co jest prawdą, a co nie.
Mam tu na myśli świętą inkwizycję, bo w tym momencie nawiązujesz wręcz do czegoś takiego, że taka instytucja jak NASA by powiedziała: to jest prawda, a to jest nieprawda. Tworzy się dokładnie ten sam paradygmat stworzenia świętej inkwizycji. I w tym momencie historia pokazuje, że taki system nie działa. W żaden sposób nie działa, bo za każdym razem ktoś powie: „ale oni nas kłamią, bo ja myślę inaczej” i nie ma siły, jak z takimi ludźmi dyskutować. Święta inkwizycja paliła ich na stosie. Potem okazało się, że to właściwie nie ma sensu, bo w ogóle globalne ocieplenie tymi stosami w końcu wywołają, jak tak będą dalej za pomocą stosów dyskutować. I dlatego pozwala się nam dyskutować na temat wszystkiego, używając każdego rodzaju argumentu, a jednocześnie w tym wszystkim nie uczestnicząc, a być może także sprytnie manipulując. Ja jestem przekonany, że wiele filmików, które oglądamy na YouTubie, jest autorstwa wprost z rozmaitych agencji, niekoniecznie kosmicznych, ale takich różnych propagandowych, które mają tylko dodawać oliwy do ognia tego zamieszania. Dla mnie na przykład najlepszym filtrem, kiedy oglądamy taki filmik, jest jego jakość. Kiedy widzimy, że coś jest dość dobrze i sensownie skręcone, ma bardzo ładnie poukładane po kolei różne sekwencje, jest dobra opowieść i na dodatek pan z głębokim głosem opowiada w tle, co oglądamy, to już to samo w sobie pokazuje, że ktoś zainwestował dużo czasu i pieniędzy, żeby coś takiego powstało.
Najczęściej dużo czasu i pieniędzy mają właśnie tego typu instytucje, które dolewają oliwy do ognia, ponieważ świetnie się to konsumuje. Tego typu filmy przebijają wszystkie inne na YouTubie i dlatego mają największą popularność i zdobywają sobie najwięcej zwolenników, bo najbardziej gładko opowiadają historie od Lemurian po różne odkrycia z Apollo 20.
[03:31:46] - Dokładnie Chris, zaraz przejdziemy jeszcze do tego tematu, pociągniemy go w nieco inną stronę.
[03:31:52] - Za chwilę będziemy mieli słuchacza na antenie kolejnego.
[03:31:55] - Dobrze, sekundka. Dawniej, kiedy chciano zniechęcić ludzi do odwiedzania pewnych miejsc, wymyślano niestworzone historie o potworach, o monstrach czyhających w wodach, żeby żeglarze się tam nie zapędzali. Czy nie jest teraz tak z Księżycem, że puszcza się w obieg historie niestworzone czasami tylko po to, żeby ludzie nie zauważyli brutalnej prawdy, która się spełni za jakiś czas i pokaże nam, że walka o Księżyc trwa w sensie całkowicie politycznym? Że Księżyc, wcale tam nic nie ma, bo będą się tłuc o to, kto tam pierwszy zainstaluje swoją bazę wojskową. Ale o tym za chwilę. Chris, ile masz czasu jeszcze?
[03:32:50] - Mamy właśnie słuchacza na antenie. Halo, Radio Paranormalium, dobry wieczór. Jesteśmy już na antenie.
[03:33:00] - Jesteśmy już na antenie, tak?
[03:33:02] - Tak, jesteśmy na antenie.
[03:33:04] - Witam, pozdrawiam wszystkich. Ja chciałem nawiązać do tego, co panowie w ostatnim czasie mówicie i do tego, co zgłaszał pierwszy słuchacz, tej pretensji związanej z tym, że nie tworzycie jakiejś wspólnej wizji, jednej teorii i tak dalej. Ja myślę, że jest coś w tym jednak, że to jest jakaś wspólna wizja, bo to, co dotyczy Księżyca, to jest jeszcze jeden dowód na to, że nie dotykamy jakiejś tajemnicy, mając coraz więcej instrumentów do tego, żeby rozpoznawać tajemnice. Coraz częściej się przekonujemy, że odbijamy się od ściany. Obojętnie czy to dotyczy zakazanej archeologii, tabliczek sumeryjskich, Doris Lessing czy Księżyca, Marsa czy różnych innych rzeczy. To wszystko razem tworzy taki obraz, że niby wiemy coraz więcej, a tak naprawdę wiemy coraz mniej. Wiemy, że jest jakaś bariera, za którą już nie możemy przejść jako zwykli ludzie, którzy po prostuNie są w stanie przekroczyć pewnej granicy.
[03:34:21] - Ale wie pan, w tym też tkwi pewien paradoks ludzkiej natury. Dawniej było trochę łatwiej, dlatego że dawniej nie żyliśmy w społeczeństwie informacyjnym i jeżeli powstała na przykład książka o Sumerach, to ona była ważna przez 150 lat. Jest taka książka na przykład Józefa Wolskiego, z której wiele osób nadal uczy się historii starożytnej.
[03:34:46] - Ja też się uczyłem z tej książki.
[03:34:50] - No widzi pan. Dawniej było nam trochę łatwiej, bardziej wierzyliśmy w autorytety. Natomiast dzisiaj tych informacji pojawia się mnóstwo, z takim natężeniem, że nie każdy jest w stanie za tym nadążyć. I napisanie spójnej historii na przykład Księżyca wymagałoby pewnego wysiłku, ale też doprowadziłoby do sytuacji, kiedy ludzie by zaczęli pytać: „A, napisała to NASA, to pewnie to jest nieprawda, bo coś ukrywają”. Doszliśmy do paranoicznej sytuacji w punkcie naszego rozwoju. Nawet jeżeli ktoś będzie mówił prawdę, to ludzie mogą mu nie uwierzyć. Jak była audycja o filmach jakiś czas temu, to mówiliśmy o filmie „Koniec cywilizacji”. Stuhr grał, Janda. Fajny film, polecam.
[03:35:43] - Pamiętam.
[03:35:44] - Na szybko opowiem tym, którzy nie kojarzą go, że chodziło tam o to, że była wojna atomowa i pewna grupa ludzi przeżyła. I żeby tych ludzi zebrać, to Stuhr i koledzy wymyślili historię o arce kosmicznej, która przyjedzie i ich zabierze. A chodziło im tylko o to, żeby tych ludzi zebrać. Zebrali ich w wielkim bunkrze, ale nie potrafili im wytłumaczyć, że to jest bajka, że żadna arka nie przyjedzie, nie przybędzie. I tam jest taka pamiętna scena, w której pewien chłopak mówi: „Skoro oni mówią, że ta arka nie przyleci, to na pewno przyleci”. I my jesteśmy w takim samym punkcie dziejów. Bardzo jest trafne to, co pan mówi. Przepraszam, że się wtrąciłem i proszę o kontynuację.
[03:36:35] - Chodzi po prostu o to, że powstaje taki ideowy i myślowy bałagan, w którym tak naprawdę nic nie wiadomo. Nie wiadomo, kto jest tym, który ma rację. A może nikt nie ma racji? A może wszyscy mają rację częściowo? To powoduje, że wszyscy są zdezorientowani i większość osób, które znam osobiście, poważnych, nie chce się w ogóle takimi rzeczami interesować, czytać cokolwiek na ten temat, bo uważa, że ten temat jest po prostu całkowicie skompromitowany. Bo tam nie ma żadnej myśli, której nie można byłoby zakwestionować w jakiś sposób i ośmieszyć. Ja jestem w gronie licznym takich ludzi, którzy poszukują, czytają dużo i tak dalej. Jestem jedynym, który ma odwagę przyznać, że się interesuje takimi tematami. A kiedy próbuję rozmawiać na ten temat, dyskutować, to u większości z nich pojawia się uśmieszek wyższości i jestem traktowany jak trochę taki nieszkodliwy wariat.
[03:37:47] - Niech się pan nie przejmuje filistrami tak zwanymi.
[03:37:51] - Ja nie mam do nich pretensji, bo ja wiem, że to właśnie o to chodziło, żeby do takiej sytuacji doprowadzić. Ja to rozumiem. Rozumiem ten mechanizm.
[03:38:03] - Wie pan, ich horyzonty myślowe rozpościerają się ewentualnie od TVN po Kijowskiego i tego, co jest akurat modne. Nigdy nie będą tacy ludzie ruszać tematów, które wykraczają poza pewien schemat myślenia przyjęty w ich grupie. Mnie to też osobiście drażni, nawet szczerze mówiąc dla mnie jest to obrzydliwe. Ja staram się unikać takich ludzi. Nazywam ich filistrami, co jest może trochę przestarzałym i może nie do końca pasującym terminem, ale według mnie dość dobrze opisuje ich stadium umysłowe. Dobrze, że ma pan odwagę poszukiwać takich rzeczy, bo o to chodzi. Grubą rybę można złowić tylko tam, gdzie nikt nie łowił do tej pory, jak mówią niektórzy.
[03:38:58] - Oni się mnie pytają: „Po co ci ta wiedza? Co ci to da?” A ja po prostu mówię: „Bo ja chcę wiedzieć”. Ja wiem, że ja świata nie zbawię, że ja nic z tym pewnie nie zrobię, ale chcę wiedzieć, jaka jest prawda. I dlatego czytam tych Sicino, słucham was ciągle namiętnie. Bo chcę wiedzieć. To jest dla mnie ważne. Po prostu i tyle.
[03:39:28] - Co więcej nam pozostaje w dzisiejszych czasach niż zadawanie pytań? Czy mamy się ślepo poddać temu, co nam dyktuje system? Czy możemy zadawać jakieś pytania? To jest chyba jedna z niewielu rzeczy, które jeszcze nam pozostały. Stłoczeni w różnego rodzaju systemy nie możemy czasami się wyrwać. Nikt nie może nam zakładać knebla na mózg, na zadawanie pewnych pytań, na kwestionowanie pewnych rzeczy. Oczywiście w dopuszczalnych granicach, bo jak pan powiedział na początku, panuje straszny chaos. Wielu ludzi próbuje ten chaos wykorzystać. Mnie to strasznie wkurza. W dodatku jeszcze każdy dzisiaj może dodać trzy słowa od siebie.
Dzisiaj mamy taką sytuację, że jest 10 000 ekspertów. Każdy może wypowiedzieć własne zdanie, nawet jak się totalnie na czymś nie zna.
[03:40:27] - Teoretycznie ekspertem może być każdy człowiek ogarniający tworzenie filmików na YouTubie.
[03:40:35] - Niestety i tak jest. Dlatego my mamy określoną grupę słuchaczy na YouTubie. Ta liczba nie idzie w setki tysięcy. Byle sierściuch gadający o grach komputerowych czy szydełkowaniu na drutach ma więcej odsłon czasami. Czasami największe łajno ma więcej odsłon niż my. Ale mam czasami taką satysfakcję, że to jest elitarne grono osób, które nas słucha i to chyba jest dobre, bo poruszamy zbyt trudne tematy czasami dla mas. Nie było mnie w tym momencie, kiedy padło to oskarżenie o to, że nie ma barwnych historii. My byśmy mogli te barwne historie opowiadać. Tylko jaki byłby tego sens, kiedy my chcemy wyciągnąć wnioski z tego wszystkiego? To tak, jak zrobiliśmy kiedyś z Chrisem debatę chyba o tych OPAR tak zwanych.
Tam w zasadzie wyszło na to, że nic z tego nie jest prawdziwe, a to jest nadal jeden z najpopularniejszych tematów w internecie. Wielu ludzi mogło poczuć się zawiedzionymi, ale staraliśmy się powiedzieć prawdę.
[03:41:58] - No tak.
[03:41:59] - Tego się należy trzymać. Dziękujemy panu za telefon.
[03:42:05] - A tutaj ślicznie na czacie Radia Paranormalium-
[03:42:10] - Mała prywata. Pytanie do pana Chrisa. Ja kiedyś do niego napisałem, może po prostu umknęła mu ta prośba o jakikolwiek materiał dotyczący kręgów tych, które znajdują się w Afryce, jeżeli w ogóle takowe są, bo to mnie bardzo interesuje. Bardzo bym chciał coś przeczytać na ten temat, więc jeżeli pan zna, to proszę mi podesłać linka na Facebooku po prostu.
[03:42:39] - To musi pan napisać do Radia Paranormalium prywatną wiadomość, bo my tutaj nie jesteśmy w stanie na podstawie numeru telefonu.
[03:42:46] - Tak, bo pamiętam, że pan Chris kilka razy mówił o tym. To bardzo ciekawe.
[03:42:51] - Jak pan napisze do Chrisa jeszcze raz, to na pewno odpisze, co nie?
[03:42:54] - Ja przy okazji tutaj dodam: ja jestem zakręcony w różne rzeczy. Jak wiecie, też jestem zakręcony w sytuacjach takich, kiedy depresja bierze górę i nic się nie chce robić i nic się nie za bardzo nie chce czytać. Trzeba się użerać z życiem, zwłaszcza zimą i nie zawsze mam okazję, możliwość odpowiedzieć na wszystkie pytania, które dostaję. Za wszystkie jestem bardzo wdzięczny i wszystkie traktuję bardzo poważnie. To się cieszę w ogóle, że to, co opowiadam, czy to, co sobie wypisuję na tej Nowej Atlantydzie w jakiś sposób trafia do ludzi i chcą o tym rozmawiać, co pokazuje, że i pan, i ja, i my wszyscy tutaj dookoła ciągle zadajemy sobie te pytania i szukamy czegoś jeszcze w życiu oprócz tego, co wiemy. Chcemy od tego wszystkiego troszkę więcej. I nie zawsze mam możliwość natychmiastowego odpowiedzenia. Jak powiedziałem, jestem uwikłany w parę różnych historii i czasami życie mi się zakręca tak, że przez jakiś czas nie jestem w stanie w ogóle nic zrobić dookoła ani wysłać żadnej informacji, czy odpowiedzieć na pytanie, które zostaje mi wysłane. A ponieważ e-maili przychodzi czasami sporo, po kilku dniach po prostu ciężko się już jest dokopać. Życie pędzi dalej i dlatego tak to wychodzi.
Natomiast jeśli chodzi o te kręgi kamienne w południowej Afryce, oczywiście Tellinger, mam jego wszystkie książki na ten temat, ale sprawa utknęła w martwym punkcie. Cieszę się, że pan o tym mówi, bo może to jest dobra okazja, żeby jeszcze raz wrócić i odświeżyć tą całą sytuację. Dziękuję bardzo.
[03:44:30] - Fajnie. Dziękuję. Pozdrawiam pana jeszcze raz. Życzę dobrej nocy.
[03:44:34] - Pozdrawiam również. W międzyczasie Larsen na czacie Radia Paranormalium poczynił całkiem już nowe spostrzeżenie, że internet to największy, najbardziej rewolucyjny wynalazek zaraz po komputerze naszych czasów, a jednocześnie jest największym generatorem śmieci i różnego rodzaju bzdur.
[03:44:53] - Tak niestety jest. Mówił o tym Lem. Kiedyś nawet byłem zły na redaktora Rymuszkę, który też jest bardzo sceptyczny wobec internetu. Mówię mu: „Jak ty dzisiaj chcesz w ogóle funkcjonować bez internetu?” On mówi: „Internet to jest bagno”. I okazuje się, że ma rację. Powiedział to parę lat temu, kiedy jeszcze te śmieci nie były tak widoczne. Natomiast teraz internet stał się niestety śmietniskiem totalnym. Ale wracamy do Księżyca. Marku, Hoagland mówił o dziwnych szklanych strukturach na powierzchni Księżyca. Do ciebie mam pytanie, czy w ogóle budowanie czegoś na Księżycu, na jego powierzchni, szczególnie z takich mało wytrzymałych materiałów, ma sens?
Wiemy, że to chyba nie jest najlepszy pomysł. Czy twoim zdaniem w ogóle budowanie baz na Księżycu, bo to taka skocznia, najpierw cię zapytałem o te rzekomo kosmiczne struktury ze szkła, ale chcę cię też zapytać o plany budowania baz na Księżycu. Czy to ma w ogóle sens? Czy ta powierzchnia srebrnego globu jest bezpieczna?
[03:46:11] - To jest pytanie do mnie, tak?
[03:46:16] - Tak.
[03:46:17] - Okej. Szklane kopuły na Księżycu.Jeżeli brać to dosłownie, to taki materiał jak szkło nie jest dobry pomysł. Oczywiście te obiekty, które są widoczne na zdjęciach przypominają szkło, bo są gładkie, odbijają światło dobrze i to może przypominać właśnie taki materiał. Ale niekoniecznie to musi być szkło. Może to być jakiś zupełnie inny trwały materiał. Oczywiście zakładając, że te obiekty faktycznie tam są w sposób fizyczny na powierzchni. Także jak już są, to zakładałbym, że to jest jakiś materiał naprawdę wytrzymały i to nie ma nic wspólnego z naszym ziemskim szkłem. Może to być jakiś materiał supertrwały, który też jest przezroczysty, ale ma znacznie większą trwałość, większą wytrzymałość niż szkło. A jeżeli chodzi o budowanie przez nas baz na Księżycu, to są poważne plany właśnie związane z tym. NASA między innymi ma takie plany.
Krótko po 2020 roku już na powierzchni Księżyca ma z powrotem stanąć człowiek, ale już w przyszłym roku ma być też wyprawa na Księżyc przez SpaceX. Mają być wysłani dwaj astronauci. Tak naprawdę mają to być turyści kosmiczni, którzy okrążą Księżyc i powrócą bezpiecznie na Ziemię. Więc jak najbardziej Księżyc staje się bardzo ciekawym celem pod wieloma względami. I pod względem turystycznym, i też pod względem takim, jeżeli chodzi o pozyskiwanie różnych zasobów, różnych pierwiastków. Więc na pewno na Księżyc niedługo wrócimy, jestem o tym przekonany. Chyba że coś się wydarzy bardzo dramatycznego.
[03:48:42] - Ale czy twoim zdaniem budowanie tam na powierzchni jakichś struktur, które mogą zostać łatwo uszkodzone przez spadający z nieba kamień, ma sens? Czy nie lepiej schować się w tej przysłowiowej księżycowej dziurze?
[03:49:00] - Myślę, że kamienie tak często tam nie spadają. To jest taka sama częstotliwość jak na Ziemi, a więc pod tym względem bym się tutaj nie obawiał o taką bazę, że uderzy w nią meteor. To jest małe prawdopodobieństwo, podobnie jak po prostu na Ziemi. Nie bierzemy tego pod uwagę, budując jakieś ogromne konstrukcje. Więc na Księżycu jest podobnie. Choć z pewnych względów może być trochę niebezpieczniej, bo jednak Księżyc nie ma atmosfery, więc prawdopodobieństwo uderzenia jakiegoś niewielkiego szczątka jest większe niż na Ziemi. Ale tak jak mówię, są różne pomysły. I są pomysły na bazy takie właśnie na powierzchni. Widziałem też, że chyba ESO też zaproponowało właśnie taką bazę, którą wspomniał Chris, że właśnie po prostu jakieś specjalne pomieszczenia będą przykryte warstwą regolitu, a więc tych skał księżycowych. I to też jest jakiś pomysł.
Nie wiem, czy ktoś z was widział ostatnio taki film paradokumentalny na temat wyprawy na Marsa. Tam też stałą bazę założono właśnie w jednej z jaskiń marsjańskich. To są dobre miejsca. To są bardzo dobre miejsca na bazy księżycowe, ale oczywiście nie będzie to takie łatwe. Na początku na pewno będą bazy na powierzchni, takie przyczółki, ale z czasem kto wie. W tych jaskiniach, które są odkryte, będzie można założyć nieco bezpieczniejsze bazy. Ale po co? Po to chociażby, żeby wydobywać różnego rodzaju pierwiastki. Ale też łączy się te bazy księżycowe z eksploracją dalszych rejonów Układu Słonecznego. Znacznie łatwiej będzie wysłać misję z Księżyca niż z Ziemi.
Znacznie łatwiej i taniej, więc to oficjalnie też się bierze jako jeden z czynników zakładania baz na Księżycu. Po prostu łatwiejsza eksploracja kosmosu Układu Słonecznego. Względy naukowe, jeżeli chodzi o astronomię, też są brane pod uwagę, bo obserwacje kosmosu z powierzchni Księżyca także są znacznie łatwiejsze niż z powierzchni Ziemi, a więc w odległej przyszłości także teleskopy będą budowane na powierzchni Księżyca. Oczywiście w jakim kierunku to się wszystko potoczy, to trudno powiedzieć. Różne są względy ekonomiczne i naukowe. Co przeważy? Trudno w tym momencie powiedzieć.Mam osobistą nadzieję, że jednak nauka będzie bardzo ważnym aspektem na powierzchni Księżyca i wykorzystamy te przyczółki, te bazy przede wszystkim pod względem naukowym. Jednak taka naturalna chęć człowieka zawładnięcia różnymi zasobami na pewno będzie tutaj odgrywać dużą rolę i nie ukrywajmy, część z tych prywatnych firm, to jest ich główny cel, aby także zasoby naturalne Księżyca podjąć.
[03:53:08] - Czy wyprawy na Księżyc przez długi czas nie były uskuteczniane z tego powodu, że się to nie opłacało? Czy po prostu obawiano się tego, że to miejsce jest przez kogoś zajęte? I czy jest to naprawdę dobra miejscówka, mówiąc kolokwialnie, na założenie sobie bazy? Czy nie jest to czasami miejsce zbyt niestabilne? A może tak naprawdę wszystkie mocarstwa zdolne do wysłania człowieka na Księżyc czekają tylko na moment, kiedy będzie się tam opłacało postawić instalację wojskową? To pytanie kieruję do Chrisa. Czy twoim zdaniem fakt długiej nieobecności ludzi na Księżycu świadczy o tym, że po prostu nie opłaca się latać? Czy wynika z tego strachu, że tam jednak ktoś jest i nie pozwala?
[03:54:05] - Księżyc przede wszystkim, i to Marek wspominał tu wielokrotnie, jest miejscem bardzo niestabilnym. Nie ma atmosfery, ma problemy z grawitacją. Są miejsca, gdzie grawitacja jest bardzo silna, są miejsca, gdzie praktycznie ona nie istnieje. Podróżowanie tuż nad powierzchnią Księżyca przypomina podróżowanie po polu minowym. Dlatego tak trudno jest znaleźć na przykład właściwe miejsce po to, żeby wylądować. Jest to wbrew pozorom bardzo ważny element każdej wyprawy na Księżyc. Znaleźć odpowiednie miejsce, które pozwoli wylądować bezpiecznie na powierzchni Księżyca. Księżyc jest bardzo atrakcyjny ze względu na ten depozyt, który posiada w postaci najrozmaitszych minerałów. O tym, o czym wspominałem wcześniej, H3, czyli izotop helu-3, praktycznie nieistniejący na Ziemi ze względu na naszą strefę pola magnetycznego, która cały ten izotop wyrzuca gdzieś dalej w kosmos, nie dopuszcza do naszej planety. Natomiast ponieważ atmosfery nie ma na Księżycu, przez miliardy lat odłożyło się tam olbrzymie ilości tego helu.
Helu-3. Tu przy okazji dodam, że on powstaje w wyniku właśnie tej fuzji atomowej, na podstawie której funkcjonuje Słońce, jest efektem ubocznym i w postaci tego słonecznego wiatru rozprzestrzeniany jest po całej przestrzeni kosmicznej. Dlatego może się on odłożyć na Księżycu, a na Ziemi wcale. Praktycznie nie ma takiej możliwości. I z tego powodu Księżyc jest atrakcyjny. Ma tytan, ma wiele innych bardzo rzadkich metali. Między innymi mówiąc o zainteresowaniu Chińczyków, Chińczycy na przykład wstrzymali jakikolwiek eksport tytanu czy molibdenu. Nikt nie może od Chińczyków kupić. Nie ma takiej ceny, mimo że posiadają kopalnie tego typu rzadkich metali na swoim terenie. Z tego względu, że to są metale przyszłości.
Dzięki nim można stworzyć pojazdy kosmiczne, można stworzyć konstrukcje olbrzymiej wytrzymałości, ale tego metalu jest na świecie bardzo mało. Natomiast jest go mnóstwo na Księżycu. Podobnie na Księżycu jest również mnóstwo rtęci, która również jest rzadka na Ziemi. Z tego względu właśnie Księżyc wygląda atrakcyjnie jako miejsce do wydobywania czegoś. Nie muszą to robić ludzie. Niepotrzebna jest obecność ludzka, wystarczą roboty. I wszystko wskazuje na to, że to właśnie roboty będą dokonywać tej eksploracji Księżyca. Będą wydobywać wszystko to, co jest z niego cenne. Natomiast wydaje się, że rację miał von Braun, mówiąc, że o wiele ważniejszy od Księżyca jest Mars. Mars jest planetą, jest stabilny.
Na Marsie można zbudować zaawansowaną bazę kosmiczną, która pozwoli na dalszą eksplorację naszego Układu Słonecznego przynajmniej, bądź nawet na stworzenie Ziemi 2.0, czyli zapasowej Ziemi, która ewentualnie w przyszłości nada się do zamieszkania, jeżeli my będziemy mieli kłopoty z globalnym ociepleniem, z nadmiarem mrozkości czy kto wie, z czym jeszcze. Mars może być taką rezerwą. Dlatego Księżyc ciągle jest takim pytaniem otwartym. Z pewnością ostatnio zyskał o wiele większe zainteresowanie, ale jest to zainteresowanie komercyjne. Ze względu na to, że bardzo trudno jest go eksplorować, będzie to wykorzystywała bardzo ograniczona liczba korporacji. I to w zasadzie zamyka wszelki dostęp do informacji i wiedzy na temat tego, co tak naprawdę istnieje na Księżycu i jak on rzeczywiście wygląda i czy coś jest w tym, że ktoś mówi o tym, że są tam szklane budowle, szklane kopuły bądź ślady po pozaziemskiej cywilizacji.
[03:58:00] - Chris, takie jeszcze ostatnie pytanie, czy twoim zdaniem przyszłość Księżyca nie rysuje się w takich militarnych barwach? Bo drugiej Ziemi tam chyba nie będzie. Ludzie tam chyba mieszkać nie będą, dlatego, że chyba lepiej się opłaca terraformować albo przynajmniej usprawnić życie w pewnych miejscach naszej planety, niż wysyłać ludzi aż tam daleko na srebrny glob. Czy czasami nie dojdzie za jakiś czas do sytuacji, kiedy dowiemy się, że ktośByć może ta uciekająca cywilizacja zbudowała sobie już na Księżycu bazę w nie całkiem pokojowych zamiarach.
[03:58:45] - Jeżeli popatrzeć w realny sposób na scenariusz, co się może wydarzyć, to bym porównał to do tego, co się wydarzyło z Antarktydą. Tak naprawdę Antarktyda, da się na niej mieszkać, jest zbyt zimno, zbyt dużo lodu. Praktycznie nie ma szans, żeby podtrzymać jakiekolwiek życie. Przez długi czas nikt się nią za bardzo nie interesował, aż do momentu, kiedy główne mocarstwa światowe rzeczywiście się nią zainteresowały i błyskawicznie podzieliły ją między siebie. Dziś mamy kawałek lodu, który generalnie wygląda na bezużyteczny, nie jest dostępny dla przeciętnego śmiertelnika w taki sposób, jaki każdy by sobie życzył. Dlatego myślę, że to jest scenariusz, który czeka Księżyc, że wszyscy zainteresowani szybko dogadają się ze sobą, jak ten Księżyc podzielić. Jeżeli ktoś sobie przypomina historie, jakie związane były z Księżycem w kwestii polityki, to zdaje się, że w 1979 roku bodajże w ONZ podpisano układ księżycowy, który mówił o tym, że wszyscy sygnatariusze tego układu księżycowego, żaden z nich nie będzie starał się przejąć Księżyca dla siebie, będzie dzielił się nim z całą resztą. Cokolwiek odkryje, podzieli się z całą resztą świata. Mnóstwo państw podpisało, takie jak Burkina Faso, Honduras i inne potęgi światowe, kosmiczne, a nie podpisało tego zaledwie kilka krajów, takich jak Stany Zjednoczone, Rosja, Chiny, Indie i Japonia. To pokazuje, jak wygląda układ sił w kosmosie, o co mniej więcej chodzi.
Odkrywa to zupełnie karty. Ci panowie, którzy mają realny wpływ na to, co się dzieje z eksploracją przestrzeni kosmicznej, mają swój własny plan na ten temat i dlatego według mnie realnie to wygląda tak, że Księżyc zostanie podzielony na strefy wpływów i będzie dokładnie to samo co z Antarktydą. Na Antarktydzie nie mamy granic państwowych, mamy tylko granice strefy wpływów. To jest część angielska, to jest część amerykańska, to jest część rosyjska. Tak samo zostanie podzielony Księżyc. Każdy inny kraj będzie się musiał z tym pogodzić, ponieważ nic nie może zrobić, nie może nagle wysłać swojej rakiety kosmicznej na przykład gdzieś spod Radawy, żeby doleciała sobie na Księżyc i założyć tam kolonię czy uprawiać kapustę sobie na Księżycu. Dlatego myślę, że to wszystko w szponach korporacji, które są ponadnarodowe i więcej strefy wpływów zostaną podzielone jak na Antarktydzie.
[04:01:34] - Dzięki. Marku, czy twoim zdaniem militarna przyszłość Księżyca nie jest czasami dominującą wizją?
[04:01:47] - Mam nadzieję, że nie. Że jednak tutaj naukowcy będą mieć znaczące zdanie. Być może jest to naiwne z mojej strony, ale to wynika z mojego światopoglądu odnośnie wojska i militariów. Jak pokazuje historia, wszystko, co związane z jakimiś konfliktami, z wojskiem wpływa na rozwój technologii różnego rodzaju. Być może jest to powiązane i nie da się tego rozdzielić, a więc eksploracji Księżyca pod względem militarnym też częściowo. Mam ukrytą nadzieję jednak, że nauka też będzie miała tutaj dużo do czynienia i świat naukowy, jeżeli chodzi o eksplorację Księżyca, będzie miał dużo do powiedzenia. To jest moja nadzieja. Co z tego będzie tak naprawdę do końca nie wiemy. Być może, tak jak wspomniał Chris, już wszelkie karty zostały rozdane i Księżyc już dawno jest podzielony, a dowiemy się o tym już całkiem po fakcie. Czas pokaże, jak to będzie z tym Księżycem.
[04:03:41] - Dzięki.
[04:03:42] - Jeszcze chciałbym dodać tylko na koniec jeszcze raz, bo ja uparcie wracam do tego helu-3. Państwo czy kraj, czy strefa wpływów, korporacja, która pierwsza zacznie wydobycie tego helu i znajdzie sposób na sprowadzanie go na Ziemię, będzie miało decydujący głos we wszystkich sprawach każdej wagi, jakie się rozgrywają na Ziemi. Nie wiem, czy zmieni to układ sił, być może będzie reprezentować ten sam układ sił, który działa w tej chwili, ale to będzie czynnikiem decydującym i nie będzie ważne, czy jest baza wojskowa na Księżycu, czy nie, dlatego że już w tej chwili przestrzeń kosmiczna jest zmilitaryzowana. Jest mnóstwo satelit wojskowych uzbrojonych w najrozmaitsze egzotyczne rodzaje broni. To wszystko jest ruchome, można tym sterować, w związku z czym nie jest potrzebna nowa linia Maginota na Księżycu. Nie trzeba nic tam budować, żeby bronić interesu. Wystarczy tylko kilka dobrze uzbrojonych sputników, które będą kontrolować przestrzeń nad tym wszystkim pomiędzy Ziemią a Księżycem.
[04:04:48] - I to wystarczy. Natomiast kto będzie kontrolował te złoża, będzie kontrolował resztę świata, ponieważ dotyczą one energii, a energia to jest być albo nie być naszej cywilizacji, która jej potrzebuje ogromne ilości. I w momencie, kiedy nastąpi zachwianie jakieś energetyczne na Ziemi, cofamy się błyskawicznie do epoki kamienia łupanego i na nic nam te wszystkie nasze smartfony ani komputerki, ani inne wszystkie wynalazki. Potrzebujemy energii. Tej energii jest w bród na Księżycu. Dlatego powtarzam jeszcze raz uparcie: kto będzie ją miał, ten będzie decydował o wszystkim i rozdawał wszystkie możliwe karty odkryte zupełnie, bo i tak nikt nic w tym nie zmieni. To tyle chciałem tylko dodać.
[04:05:30] - Reasumując, ci, którzy te karty rozdają, zapewne znają prawdę o tym, czy ktoś na tym Księżycu jest, czy tego kogoś się obawiać, czy tam ktoś wysyła tutaj na Ziemię jakieś swoje latające talerze. To by było tyle w dzisiejszym temacie.
[04:05:47] - Jeszcze nie tyle. Jeszcze mamy słuchacza, kolejnego słuchacza, pana Mariusza. Dobry wieczór, panie Mariuszu. Jesteśmy na antenie.
[04:05:55] - To można mówić?
[04:05:56] - Oczywiście.
[04:05:58] - Dobrze. To ja tylko chciałem tu powiedzieć, zakładając, że wszystkie te fakty, które panowie poruszacie o Księżycu, są prawdą, to wydaje mi się, że Księżyc jest po prostu, jeden z panów wcześniej mówił, całkowicie podzielony, czyli jest tam grupa najbogatszych ludzi na świecie. Mają tyle pieniążków, że sobie to już tam ładnie podzielili i nawet można wziąć pod uwagę, ja pracuję w jednej z firm, gdzie robię tam pewne rzeczy robimy dla samochodów i sobie myślę przez pryzmat, że my tu robimy takie prymitywne rzeczy dla odbiorcy prymitywnego, a gdzieś tam są fabryki, które produkują wysoką technologię, tą prawdziwą, która jest w stanie na przykład latać na taki sobie Księżyc. Ale to tylko zakładając, że te fakty, o których oficjalnie się mówi, są prawdą. Ja nie do końca w to wierzę i generalnie wydaje mi się, że kiedy będę dziadkiem, to o lotach na Księżyc, o zdobywaniu Księżyca czy Marsa, o podboju, pobieraniu surowców będzie się w ten sam sposób mówiło, co teraz. To jest moje zdanie. Natomiast mam do panów takie pytanie, które nurtuje mnie i w zasadzie nie otrzymałem na nie nigdzie, z żadnego źródła odpowiedzi. Otóż mówi się, że Księżyc, my widzimy tą jedną stronę Księżyca, ale że on się rzekomo obraca w stosunku jeden do jeden na Ziemi i tak dalej. Ja nie wierzę, że on się obraca jakkolwiek. Chciałbym poznać pana zdanie.
[04:07:28] - Na to pytanie odpowiedział Marek już na samym początku, około godziny dziewiętnastej.
[04:07:33] - Nie słyszałem, bo akurat byłem telefonem zajęty.
[04:07:36] - To było jakieś czterdzieści minut naszej audycji. Tak że jakby pan sobie odsłuchiwał, to proszę gdzieś tak od czterdziestej minuty posłuchać, bo tam mówimy o tej niejasnej stronie Księżyca i tak dalej. Tak że on tam wszystko w miarę dokładnie wyjaśnił.
[04:07:58] - Na pewno do tego wrócę, bo jutro będzie pewnie nowa audycja udostępniona. Natomiast nie chodzi mi o samą ciemną stronę księżyca, tylko chodzi o fakt, że on rzekomo się obraca, czego my oczywiście nie widzimy. W mojej ocenie to jest w ogóle niemożliwe obracanie się tak inteligentne w stosunku jeden do jednego. Szkoda, że nie słyszałem tej części.
[04:08:21] - Marek o tym mówił. Nie wiem, Marku, rzucisz parę zdań tutaj teraz?
[04:08:27] - Tak.
[04:08:28] - Nie oczekuję tutaj odpowiedzi. Natomiast myślę, że to jest jedno z fundamentalnych pytań, które jeśli znaleźlibyśmy faktyczną odpowiedź-
[04:08:41] - Jedno z naszych pierwszych pytań, jak to wszystko działa, że to zostało tak genialnie ustawione, że się obraca i na wszystko pozwala. Tak że nie wiem. Nie będziemy teraz powtarzać.
[04:08:53] - Proszę, żeby pan sprawdził po prostu kwestię ruchu synchronicznego. O to chodzi. Właśnie Księżyc względem Ziemi jest właśnie w takim ruchu synchronicznym i stąd się bierze to zjawisko właśnie, że widzimy tylko jedną stronę Księżyca. Ruch synchroniczny. Proszę na ten temat poczytać.
[04:09:16] - Poczytam na pewno. A proszę mi powiedzieć, czy zna pan jakiegoś innego satelitę, który w tym samym ruchu synchronicznym porusza się w stosunku do swojego obiektu, Księżyc do Ziemi? Znacie panowie jakiś inny tego typu?
[04:09:31] - Ja myślę, że Charon dookoła Plutona. Jest to prawie że podobny układ. Charon ma połowę masy, wielkości Plutona, czyli jest w porównaniu proporcjonalnie większy niż nasz Księżyc do Ziemi. Ziemia to jest, Księżyc jest trzy przecinek sześćdziesiąt sześć wielkości Ziemi. Ziemia jest większa od niego tyle razy. Natomiast Charon jest o połowę mniejszy tylko od Plutona. Krąży dookoła Plutona w ten sam sposób jak Księżyc dookoła Ziemi. Tak że to następna ciekawa historia. Zwłaszcza że Pluton posiada własny jakby mini układ planetarny. Bardzo zresztą dziwny i ciekawy, co wykazał ten ostatni przelot sondy właśnie wylatującej z Układu Słonecznego i obserwującej Plutona i to, co się wokół niego dzieje.
[04:10:22] - Ja sobie zbieram to, co panowie tutaj mówicie i być może do tego tematu wrócę, bo tak jak mówię, dla mnie jest to fundamentalne pytanie, jeżeli to nie jest ściema, a na chwilę obecną dla mnie jest to totalna ściema, jeżeli chodzi o takie wytłumaczenie. Ale nie mówię, że to panowie reprezentujecie jakiś zasób wiedzy, poziom wiedzy i tak dalej. Natomiast w mojej ocenie ściema jest ze strony naukowców tłumaczących właśnie w ten sposób, ale tak jak mówię, z tym ruchem synchronicznym ja tego nie badałem, więc sobie pogadam i jeśli będę miał wątpliwości, do panów się zwrócę, bo do was akurat mam zaufanie.
[04:10:57] - A jeszcze mam pytanie, bo tutaj mówicie panowie jeden punkt, drugi, trzeci. Gdzie można znaleźć punkty, które będą w debacie poruszane? Bo jestem na waszej stronie i mając wasze punkty można by było...
[04:11:13] - Znaczyć je?
[04:11:15] - Chciałbym po prostu mieć taką listę punktów, które będą omawiane, bo wtedy łatwiej jest na czymś się czegokolwiek znać.
[04:11:22] - Przy każdej debacie jest, ale to zależy też od naszej wyobraźni i czasami sobie tak skakamy. Ale to, o czym panu mówiłem, że w tej 40 minucie jest, to na pewno będzie. Także dziękujemy. Zaraz odpowiemy na pana pierwsze pytanie.
[04:11:36] - Jasne. Do zobaczenia.
[04:11:39] - Pozdrawiamy. Do usłyszenia.
[04:11:40] - Również.
[04:11:41] - Jeżeli chodzi o Charona Chris, to powiem ci, że kiedyś był taki zakład pogrzebowy w Częstochowie. Charon.
[04:11:49] - W Katowicach też jest.
[04:11:52] - Też jest? To może ten sam.
[04:11:55] - No nie wiem czy ten sam, ale też się nazywa Charon i jest w mojej dzielnicy.
[04:12:01] - O kurde, jaki zbieg okoliczności. A Chris, a powiedz mi, czemu ty tak z tej Radawy śmieszkujesz sobie? Nie słyszę cię.
[04:12:12] - Ja sobie nie śmieszkuję z Radawy, nie śmieszkuję sobie nic a nic. Bardzo poważne miejsce.
[04:12:18] - Bo tutaj do nas piszą teraz mieszkańcy Radawy, że ten Chris to nas szykanuje tutaj.
[04:12:24] - Nie, wręcz przeciwnie. Jestem największym fanem Radawy, jaki jest. Także mam wielki sentyment do Radawy i miałem nadzieję, że to brzmi z sympatią. To nie jest śmieszkowanie.
[04:12:38] - Tam już szykują jakieś kolesi w ogóle w dresach.
[04:12:42] - Szykują się na mnie? Muszę w takim razie osobiście to tłumaczyć. Także mam nadzieję, że-
[04:12:49] - To jest poza mną. Nie wiem.
[04:12:52] - Radawa jest moim ulubionym miejscem na świecie. Mam bardzo dużo fajnych wspomnień, kilku fajnych znajomych z Radawy i dlatego zaczęło się to od tego, że zaczęliśmy mówić o tym, że jak to, gdzie leży Radawa? Jak się jedzie przez to takie miasto pod Radawą, na przykład jest jedno z takich bardziej znanych Rzeszów, na przykład pod Radawą i inne tego typu historie. I to nie jest śmieszkowanie, to jest poważna sprawa i bardzo lubię Radawę, Radawian i kto wie, może któregoś dnia przyjdzie mi tam żyć. Pamiętajcie Radawa.
[04:13:26] - Teraz piszą do nas mieszkańcy Rzeszowa, że śmieszkujesz z Rzeszowem.
[04:13:34] - To mam przechlapane. Chyba w takim razie muszę się zająć uprawą cebuli i marihuany.
[04:13:39] - Wracając do pytania pana Mariusza, który trochę wątpi w to, że to, o czym mówimy, czyli pozyskiwanie minerałów, ewentualnie jakichś materiałów z Księżyca, wejdzie w fazę decydującą w naszych czasach. Ja mu się nie dziwię, tylko że to wszystko polega na naturze systemu, w którym żyjemy. Panowie, nie wiem, czy się zgodzicie. Najpierw, żeby czerpać zyski z innego źródła, trzeba maksymalnie wyczerpać zyski, które przynoszą mniej strat. Tak?
[04:14:19] - Oczywiście. Trzeba wypompować ropę.
[04:14:22] - Kiedy braknie tutaj surowców już, to dopiero wtedy się to zacznie. To jest prosty przykład. Moglibyśmy o tym mówić na wielu płaszczyznach, podając więcej przykładów, ale to chyba nie jest temat w ogóle na dzisiaj. Też osobiście jestem sceptyczny wobec tego, że za naszego życia będą ekstraktowane takie na przykład jakieś egzotyczne albo mniej znane minerały na Księżycu, dlatego, że ciągle na Ziemi jeszcze jest dość duży zapas różnego rodzaju materiału, który jest po prostu tańszy. Nie trzeba budować robotów, nie trzeba wystrzeliwać w kosmos, żeby pokonywały tysiące kilometrów. Można po prostu zatrudnić tanią siłę roboczą, która ten materiał wydobędzie. Także kapitał myśli w zupełnie innych kategoriach. Tak? Oni sobie przygotowują pewną bazę do dalszego działania. I Księżyc jest chyba jednym z tych miejsc, które sobie upatrzyli na dalszy rozwój.
Bo jest blisko. Jest blisko, jest tam dużo fajnych rzeczy. Tak to wygląda.
[04:15:47] - A jak już wspomniałeś o tym, skoro Księżyc mają eksplorować roboty, a na dodatek żyjemy w czasach, kiedy w szalony sposób rozwija się sztuczna inteligencja, która być może będzie nimi sterować, w jakiś sposób może się okazać, że ten eksperyment przyniesie taki wniosek, że tak naprawdę ci ludzie z sipami, żeby wydobyli coś tam na Ziemi, nie są wcale potrzebni. I może coś trzeba z tym zrobić, bo robot będzie 24/7 pracował.
[04:16:18] - Dokładnie. Nie wiem, czy jest z nami Arek. Chyba nie.
[04:16:23] - Arku, jesteś z nami?
[04:16:24] - Jestem, jestem, słucham.
[04:16:26] - No jest Arek.
[04:16:28] - Arku śpi sobie troszkę chyba.
[04:16:30] - Coś nas, wiesz, rozłączyło. Nie wiem, jak to było. Czy twoim zdaniem powrót na Księżyc, że tak powiem, będzie możliwy? Czy raczej musimy czekać do tego momentu, aż skończy się na Ziemi ropa i wtedy to wszystko zupełnie nabierze nowego wymiaru?
[04:16:52] - Podobnie uważam jak słuchacz, który dzwonił, że raczej długo, długo nie i zawsze będzie w jakiejś tam odległej przyszłości. Najlepszym przykładem jest być możeTo, że pokłady soli zawierającej lit, polili z tego, co pamiętam, zawsze są odkładane, eksploracja tego na późniejsze czasy. Ludzie, którzy tam mieszkają, żyją tą nadzieją, że kiedyś w końcu duża korporacja przyjdzie, zacznie wydobywać i będą mieli zatrudnienia. Tymczasem okazuje się, że dalej nic. I podobnie będzie pewnie z Księżycem. Jeśli już nasza technologia będzie na tyle rozwinięta, że będzie to tani dostęp do tamtych materiałów, to prawdopodobnie Księżyc zostanie pominięty i pomkną dalej ku planetoidom. Jestem dosyć sceptyczny, jeżeli chodzi o rozwój naszej cywilizacji i nie sądzę, żeby to nastąpiło w ciągu bliskiej przyszłości. Myślę raczej, że może uda się wysłać parę robotów, które coś tam zaczną robić, ale nie wiem, który sens, żeby one wracały z tym dlatego, że nie będzie takiego zapotrzebowania. Na razie wszystko idzie w stronę tego, żeby robić przyziemne rzeczy, bić jakiś tam kawałek niepotrzebnej ziemi niż to, żeby cokolwiek ruszyć do przodu w jakąkolwiek stronę.
[04:18:52] - Tym akcentem kończymy dzisiejszą debatę. Jak powiedział Arek, wszędzie na Księżycu czają się tajemnice, ale chyba interesy ludzi są ważniejsze i przyćmiewają odpowiedź na pytanie, które dzisiaj tu zadaliśmy. Szkoda z jednej strony, że to wszystko tak wygląda. Możliwe, że na Księżycu rzeczywiście są rzeczy do odkrycia, które fascynują, które budzą zaciekawienie, które są związane ze zjawiskiem UFO i tak dalej. Ale tak naprawdę brutalna rzeczywistość mówi nam, że zwycięży ten, który tam dotrze jako pierwszy i okopie się w swoim bunkrze. Potem się dziwimy, dlaczego kosmici się z nami nie kontaktują. To by było na tyle. Dziękuję wam panowie za udział w dzisiejszej debacie. Chris, dziękuję bardzo. Pozdrawiamy.
Pozdrawiamy i zapraszamy.
[04:19:58] - Również i pozdrawiam Rawę i nie śmieszkuję. Poważne pozdrowienia.
[04:20:03] - A ja wiem, że wyglądasz podobnie w ogóle. Wiem, że to jakiś profesor.
[04:20:07] - Do kogo?
[04:20:07] - Wyglądasz jak Allen Hynek w ogóle w 100%.
[04:20:11] - No widocznie może jestem reinkarnacją w takim razie.
[04:20:16] - Jakbyś tego zobaczył.
[04:20:17] - Muszę się przepytać na ten temat.
[04:20:20] - Ojciec ufologii. Serio!
[04:20:28] - My mamy telewizję zamkniętą w dzisiejszym radio. Mamy radio z obrazkami.
[04:20:35] - Tak bez podtekstu. Nikt się nie obnaża. Marku, dziękujemy za fachowy głos w dzisiejszej audycji.
[04:20:43] - Dziękuję bardzo. Pozdrawiam również.
[04:20:47] - Marku, dziękujemy. Dziękujemy również za czas poświęcony jak zwykle.
[04:20:52] - Dzięki również. Dobranoc wszystkim życzę.
[04:20:56] - Pozdrawiamy. Marku i Weliosie, a co za tydzień? Za tydzień święta.
[04:21:02] - Właśnie to chciałem powiedzieć. Za tydzień świętujemy. I kwestią otwartą pozostaje chyba to, czy się usłyszymy, czy też nie.
[04:21:11] - Wydaje mi się, że chyba nie. Za dwa tygodnie zaś moim zdaniem pojawi się audycja pod tytułem „Kto się boi prawdy o UFO?” Gdzie postaramy się dogłębnie przeanalizować ten problem. Zapraszamy oczywiście wszystkich panów zgromadzonych. Jeszcze będziemy o tym dyskutować, kto może, kto nie. A za dwa tygodnie ostatni odcinek debat ufologicznych w tym sezonie poświęcony objawieniom w Fatimie w setną rocznicę tych wydarzeń.
[04:21:47] - Konkurencja.
[04:21:49] - A mówił te słowa do państwa współprowadzący debaty ufologiczne, człowiek, bez którego tych debat chyba by nie było. Współpracownik „Nieznanego Świata” Piotr Cielebiaś. Dzięki jeszcze raz Piotrze.
[04:22:03] - Ja również dziękuję. Zapraszam za dwa tygodnie.
[04:22:09] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.