portal o dzieciach







Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

UFO nad Meksykiem w 1997 roku. Raport Michaela Hesemanna


Dodano: 2013-11-04 16:56:24 | Wyświetleń: 9465 | Przeczytam później
Prezentujemy raport sporządzony przez badacza Michaela Hesemanna, dotyczący głośnego nagrania z 1997 roku, które ukazuje niezidentyfikowany obiekt latający przelatujący nad gęsto zaludnioną dzielnicą stolicy Meksyku, Bosque De Las Lomas. Raport ukazał się w formie artykułu na łamach czasopisma Magazin 2000. Obecnie artykuł jest niezwykle trudny do znalezienia, dlatego stanowi swego rodzaju unikat. Oto jego treść.



26 września 1997 roku Jaime Maussan otrzymał bardzo wyjątkową przesyłkę. Ktoś wysłał mu taśmę wideo, która jako taka niczym się nie wyróżniała. Gdy jednak odtworzył nagranie, zaparło mu dech w piersiach. Wysłane przez anonimowego nadawcę nagranie nie pokazywało nic więcej niż punkty światła i niebo - za wyjątkiem wielkiego, metalicznego, złożonego, obracającego się dysku, który przemieszczał się w biały dzień nad stolicą Meksyku, z datą 6 sierpnia 1997, i który zniknął za wysokimi budynkami, by zaraz pojawić się ponownie, co jasno wskazuje, że jest to duży obiekt. Do nagrania była dołączona jedynie notatka mówiąca: "Wiemy, co się dzieje ze świadkami, jeśli pokazują publicznie coś takiego". Pierwsza reakcja Maussana była następująca: "To fałszywka, to nie może być prawdziwe!". Idąc za radą swojego kolegi, przyjrzał się jednak nagraniu raz po raz i zaczął się zastanawiać. Kto wykonał to nagranie? I gdzie je zrobiono? Maussan wiedział, że jest tylko jeden sposób, aby się tego dowiedzieć: wyemitował to nagranie w telewizji i poprosił widzów o pomoc w zbadaniu tego przypadku. "Czy te domy i budynki są prawdziwe? Ktokolwiek wie, proszę dzwonić!", zaapelował podczas audycji nadanej 27 września, którą powtórzono dzień później. Zadzwoniła kobieta, mówiąc: "Znam to miejsce, mieszkałam tam. To dzielnica o nazwie Bosque de las Lomas".

Następnego dnia Maussan zjawił się na miejscu wraz ze swoim kolegą. Znalazł dwóch świadków identycznego zdarzenia. Zapytał mężczyznę, który w małym kiosku przy ulicy sprzedawał tacos (jedna z popularnych w Meksyku potraw kulinarnych), czy widział w tamtym miejscu UFO. Odpowiedział twierdząco: "Moja córka widziała tutaj UFO kilka miesięcy temu". Córka, imieniem Cassandra, miała dwanaście lat. Opisała, że gdzieś między godziną 4 a 6 wieczorem ten szary dysk przeleciał nad domami. Wszyscy w jej rodzinie myśleli, że zwariowała - nawet jej ojciec, który poszedł się rozejrzeć chwilę po tym, jak obiekt znikł. Wyjaśniła, że nigdy nie widziała nagrania, mimo to jednak jej opis pokrywał się z tym, co było widać na filmie. "Ta mała dziewczynka przekonała mnie bardziej niż ktokolwiek inny, że coś w tym jest", stwierdził później Maussan.

Maussan następnie zidentyfikował budynek, z którego wykonano to nagranie. Gdy jednak poszedł tam, nikt nie chciał z nim rozmawiać. Wszyscy ludzie, których pytał - najemca, dozorca, ochroniarz - zachowywali się jak gdyby chcieli obronić osobę, która nagrała ten film. Tylko jedna osoba potwierdziła, że widziała to pięciominutowe nagranie gdy zostało zrobione. Ów świadek zapewniał, że mówi prawdę, i upierał się przy tym, że był świadomy istnienia tego filmu. Pochodził jednak z centralnej części USA i jego pobyt na terenie Meksyku mógł zostać uznany za nielegalny. Jego żona i dwie córki myślały, że wciąż jest w kraju.

UFO, Mexico, 1997
Kadr z filmu


Wreszcie Maussan i jego ekipa znaleźli kolejnych świadków. Annie Lash, młoda fotograf, właśnie przygotowywała się do sesji zdjęciowej, choć jej aparat nie był odbezpieczony, gdy przez sekundę widziała UFO. Jej model potwierdził to zdarzenie. [Hesemann dodaje, że miało to miejsce w pobliżu sadzawki przed jednym z wieżowców.] Pani fotograf miała na sobie bluzę z krótkim rękawem i następnego dnia na rękach i twarzy miała opaleniznę, która zeszła po miesiącu. Widziała obiekt od dołu, z bliska, w miejscu, w którym znajduje się blokowisko. Opisała okrągłą dolną część obiektu i bladożółte światła, które otaczały go i szybko się obracały. Najpierw zauważyła bardzo ciężką, bardzo ciemną chmurę, co nie zaskoczyło jej, ponieważ dzień był pochmurny. Potem jednak pośrodku chmury ukazała się dolna część obiektu. Usłyszała odgłos ulatującego gazu, syczenie, i poczuła "coś jak gdyby siłę napierającą na moje ciało". Szybko pobiegła po aparat, zanim jednak wzięła go do ręki, obiekt zniknął.

Analiza komputerowa materiału wideo, przeprowadzona przez znanych ekspertów, takich jak Jim Dilettoso z Village Lab w Tempe w amerykańskim stanie Arizona, fizyk optyczny dr Bruce Maccabee z Marynarki Wojennej USA oraz profesor Victor Quesada z "Grupy Słonecznej Uniwersytetu w Meksyku", nie wykazała żadnych śladów fałszerstwa. Eksperci ocenili średnicę sfilmowanego obiektu na 15 do 20 metrów.

Od pojawienia się pierwszych informacji o zdumiewającym filmie z 6 sierpnia 1997 roku, wykonanym w zaludnionej części dzielnicy Meksyku Bosques de las Lomas, śledziłem sprawę z wielkim zainteresowaniem. Kilka tygodni po pierwszej emisji materiału w meksykańskiej telewizji 26 września 1997 roku mój zespół otrzymał kopię nagrania. Jaime Maussan, z którym utrzymywałem znajomość, przyjaźnie kontaktował się przez lata, dając mi stały wgląd w tę sprawę. Podobnie czasopismo "Magazin2000" w ostatnim numerze opublikowało na wyłączność informacje o tym przypadku.

Niemniej jednak wykazywałem sceptycyzm. Nagranie obracającego się dysku, który zniknął za grupą wysokich budynków i pojawił się ponownie, było zbyt dobre, by mogło być prawdziwe. Czy był to w istocie dowód istnienia UFO, na który wszyscy czekaliśmy? Wątpiłem w to. Chwiejne ruchy obiektu budziły moje wątpliwości. Ponieważ bardzo dobrze rozumiałem sytuację w Meksyku, wiedziałem, że popularny prezenter telewizyjny Maussan miał wielu wrogów i zazdrosnych oszczerców. Czy ktoś próbował go oszukać, chcąc go ośmieszyć w oczach społeczeństwa? Z jednej strony, Maussan uważnie zbadał to miejsce, gdzie znalazł i przepytał wielu świadków. Jest nieprawdopodobne, żeby naoczni świadkowie żartowali. Z drugiej jednak strony, wiemy, że zarówno prawdziwa jak i sfingowana obserwacja UFO może zainspirować "skaczących za modą", goniących za sensacją, których celem jest mieć swoje pół minuty w mediach i dlatego gotowi są skłamać. Aby upewnić mnie, Jaime zapewnił, że w przypadku tych świadków tak nie jest i że są godni zaufania. Dla mnie było jasne, że prawda leży "gdzieś tam". Musiałem udać się do Meksyku, aby osobiście otrzymać na miejscu obraz sytuacji.

UFO, Mexico, 1997
Fazy przelotu obiektu


Wycieczka do Meksyku

Okazja wkrótce pojawiła się sama. Zostałem zaproszony na II Kongres Ufologiczny w Acapulco w Meksyku na początku grudnia 1998 roku, a ponieważ miałem w stolicy przesiadkę, zostałem tam na dwa dni. Zaaranżowałem spotkanie z koleżanką po fachu, Alejandrą Dehesa, która wcześniej pracowała dla Tele Azteca, stanowiącej konkurencję dla Televisa, w której pracował Maussan. Alejandra, matka czarującej małej córeczki, często przeprowadzała ze mną w Meksyku i USA wywiady dla potrzeb swojego programu, ja zaś znałem ją jako troskliwą i zdolną dziennikarkę. Był jednak jeszcze inny motyw: jej były szef, arcysceptyk, już wcześniej zdążył się pochwalić, że "z łatwością" określił doskonały film Carlosa Diaza jako fałszywkę. A ponieważ jego program TV stał w bezpośredniej opozycji wobec nowej audycji Jaime Maussana "Tercer Milenio" (Trzecie Millennium), on sam był, mówiąc delikatnie, podejrzany.

Od Alejandry miałem nadzieję uzyskać informacje z wewnątrz. Co więcej, mówiła płynnie po angielsku i dlatego mogła tłumaczyć (co prawda rozumiem hiszpański potrafię mówić w tym języku, jednak mój hiszpański nie jest wystarczająco dobry) i służyć jako neutralny obserwator mojego śledztwa. Celowo chciałem przeprowadzić dochodzenie niezależnie od Jaime i zaskoczyć go moimi odkryciami, obojętnie jakie by one nie były. Chciałem pozostać na tyle obiektywny, na ile było to możliwe. Przyjaźń to jedno, ale dobrze zbadana sprawa to co innego.

W poprzednim tygodniu Alejandra przekazała mi już wszystkie dostępne informacje na temat tego przypadku. Stąd wiedzieliśmy już, w której części metropolii zdarzenie miało miejsce - Meksyk, ze swoimi 30 milionami mieszkańców, jest, obok Tokio i Sao Paulo, jednym z trzech najbardziej zaludnionych miast na świecie. Zdarzenie miało miejsce dokładnie w dzielnicy "Bosques de las Lomas", do której prowadzi jedna z najbardziej wystawnych ulic w stolicy, "Reforma". Bosques de las Lomas, co oznacza "lasy na wzgórzach", stanowi mieszankę nierozwiniętych pagórkowatych wzgórz i domów, nie tak gęsto upakowanych jak w innych częściach miasta Meksyk. Można tu znaleźć trochę budynków biurowych, prywatnych domów i warsztatów, nowoczesne centrum handlowe i grupę ekskluzywnych apartamentowców, które widoczne są na filmie.

Michael Hesemann
Autor artykułu, Michael Hesemann


Pierwsza wskazówka

Już w drodze rozpoznaliśmy znajdujące się przed nami blokowisko wysokich biurowców z pochylonymi dachami, nad którymi pojawia się i wisi a następnie przemieszcza widoczne na filmie UFO. Sądziliśmy, że to dobry początek, i poprosiliśmy naszego kierowcę, aby się zatrzymał. Zapytaliśmy portiera, który siedział za kuloodporną, odbijającą światło ciemną szybą. Nie wiedział nic. Zapytany o wielkość tego budynku, odpowiedział, że zajmuje on obszar 230 metrów kwadratowych, jakieś 17x14 metrów. Zanotowaliśmy te liczby, które okazały się istotne. Obiekt pojawił się w zamglone i zadymione popołudnie, a obecna na pierwszym planie mgła pozwoliła nam określić z dużą dokładnością, w jakiej odległości od filmującego znajdował się ten obiekt, oraz na jakiej wysokości zawisł. Wykazywał on prawie taki sam poziom nieostrości, co wspomniane budynki, przed którymi teraz staliśmy. Stosunek szerokości UFO do szerokości budynku na filmie wynosił 1:2.45. Średnica wieżowca wynosiła 17 metrów, więc UFO musiało mieć 6.93 lub, po zaokrągleniu, 7 metrów, przy czym błąd mógł wynosić +-3 metry (co oznacza średnicę 4 do 10 metrów). Gdyby znajdował się bliżej kamery, byłby znacznie mniejszy. To było jasne, jednakże: gdybyśmy znaleźli w tej okolicy świadka, wówczas musiałby on obserwować UFO z innej perspektywy niż ta obserwowana przez kamerę w odległości około 500 metrów, mianowicie z dołu. Jak się później okazało, nasze przypuszczenia były poprawne.

Po drugiej stronie ulicy znajdowały się małe sklepy, stoisko z taco oraz różne warsztaty, przeszliśmy więc na drugą stronę w poszukiwaniu naocznych świadków. Już podczas rozmowy z pierwszymi osobami wyszło na jaw, z jak dużym zainteresowaniem ze strony społeczeństwa spotkał się ten przypadek. Na pytanie "Czy w ostatnich miesiącach obserwował Pan/Pani nad tym obszarem jakiś nietypowy obiekt?" prawie wszyscy odpowiadali: "Och, macie na myśli UFO zaprezentowane w [programie Maussana na kanale] Televisa?". Odtąd było nam łatwiej, pokazywaliśmy też naszym rozmówcom pojedynczą klatkę z tego nagrania.

Niestety, nie znaleźliśmy żadnych naocznych świadków obserwacji. Mężczyzna obsługujący stoisko z taco powiedział, że rzadko spogląda w niebo - musi się opiekować swoimi taco, a przedsiębiorcy rzadko opuszczają swoje sklepy. Mężczyzna poinformował nas, że w mieszkalnej części ulicy mieszka kilku świadków, nie znał jednak ich nazwisk. Wreszcie, po kolejnych próbach, dwóch młodych mężczyzn opowiedziało nam, co widział ich ojciec. Przechodził tamtędy wieczorem. Nasz pierwszy świadek pojawił się natychmiast.

Jechaliśmy dalej do centrum handlowego na placu Reform Laureles. Rzut okiem na panoramę dał nam do zrozumienia, że znaleźliśmy się we właściwym miejscu. Teraz wszystkie wieżowce i pozostałe budynki widzieliśmy z prawie takiej samej perspektywy, co ta pokazana na filmie. Po stronie wieżowców znajdował się wysoki, czarny budynek z czarnymi, odbijającymi światło oknami. To właśnie tutaj musiano wykonać to nagranie.

W każdym razie mogliśmy wykluczyć jedną z możliwości, w jaki sposób nagranie mogło zostać sfałszowane. Wieżowce widoczne na filmie nie były modelami ani też zmniejszonymi replikami prawdziwych budynków. W taki sposób, podobny do eksplodującego Białego Domu w "Dniu Niepodległości", wyprodukowano by ten film w Hollywood. Nie - te budynki były prawdziwe. Na ich dachach widoczne były te same bezczynne wiatrowskazy, które można zobaczyć w materiale. Zgadzał się każdy szczegół.

We właściwym miejscu!

Tutaj byliśmy bardzo produktywni: zapytaliśmy jakichś ochroniarzy stojących przed centrum handlowym. Wiedzieli, że ich kolega widział UFO, ale właśnie skończył on pracę. Pracownik supermarketu w centrum w każdym razie powinien widzieć ten obiekt. Na pierwszym piętrze znaleźliśmy miejsce z wydzielonymi stoiskami z fast-foodami i stołami naprzeciw wielkiego okna wychodzącego na wieżowce. Wypytywaliśmy ludzi, a ci skierowali nas do młodego mężczyzny czyszczącego stoły, który mógł obserwować mrożącą krew w żyłach scenę widoczną na filmie. Ten w końcu zaprowadził nas do menedżera ochrony centrum handlowego na dachu budynku. Mieliśmy wspaniały widok na blokowisko wysokich budynków w centrum miasta oraz, po prawej, pokryte śniegiem wulkany Popocatepetl i Ixhuachihuatl, które w to jasne i bezsmogowe grudniowe popołudnie majestatycznie górowały nad miastem. Zapytaliśmy samych siebie, czy gdyby nagranie było podrobione, to czy dowcipniś na pewno filmowałby w tamtym kierunku? Każdy mógł niezauważony wjechać windą na tę platformę widokową, ani blisko ani daleko nie było żywej duszy, więc fałszerz mógł spokojnie nagrać ten film. Powodem, dla którego film został sporządzony z jednego z leżących niżej tarasów tego tajemniczego czarnego biurowca, mogło być to, że nagrywający tam pracował. Dlatego odpowiedź na nasze pytanie musi znajdować się właśnie tam.

Opuściliśmy centrum handlowe, poszukując jednak restauracji "Freedom - Bosques" (jest to jedna z sieci restauracji znajdujących się w Meksyku). Dwóch pracujących tam kelnerów potwierdziło, że ich poprzedni menedżer, Arturo Garcia, w rzeczywistości obserwował obiekt przez okno widokowe w tamtym miejscu. Garcia przeniósł się później do południowej części stolicy, a ponieważ Jaime Mausssan przeprowadził już z nim wywiad, pozostawiliśmy jego sprawę. W każdym bądź razie obydwaj jego byli współpracownicy ufali mu.

Po drugiej stronie ulicy, przed tajemniczym czarnym biurowcem, znajdowało się stoisko z taco, jedno z tych, jakich wiele w Meksyku. Zapytaliśmy przyjaźnie nastawioną uliczną sprzedawczynię, czy coś widziała. Ona nie widziała nic, jednak jej córka, Cassandra, która w czasie obserwacji miała wakacje i pomagała swoim rodzicom, widziała ten obiekt. Było to krótko przed godziną siedemnastą, gdy próbowała zwrócić uwagę swojego ojca na UFO. Było on jednak zbyt zajęty.

Dom pełen Zagadek

Weszliśmy do czarnego biurowca i porozmawialiśmy z portierem. Wejście nie jest możliwe bez zgody któregoś z właścicieli firmy. Portier również niczego nie widział, ale zarządca kompleksu był przygotowany do rozmowy. Tak, to tutaj została nagrana sekwencja wideo; nie, on nie wie kto to zrobił; nie, żaden z właścicieli firm posiadających tutaj biura nie miał z tym nic wspólnego. Jakie firmy mają tutaj swoje biura? Tupperware, makler, firma komputerowa, przedsiębiorstwo oferujące kursy komputerowe dla dzieci, agencja promocji sprzedaży, która produkuje kasety do reklam filmowych, i wiele innych firm. Nie ma żadnej agencji produkującej wideo ani zajmującej się animacjami komputerowymi. Czytelnik prawdopodobnie nie potrafi sobie wyobrazić zabiegów bezpieczeństwa w Meksyku, które tutaj obowiązują - wprowadzone z powodu zwiększonego poziomu wielkomiejskiej przestępczości. Prywatne agencje ochrony pilnują każdego większego supermarketu, każdego banku, sklepu jubilerskiego, hotelu, biurowca lub budynku mieszkalnego. Niewinne instytucje publiczne przypominają fortece z wielkimi ścianami, drutem kolczastym, kamerami przemysłowymi i elektronicznymi systemami alarmowymi. Na dachu naszego tajemniczego czarnego budynku, który wygląda jak centrum wywiadu, tam i z powrotem przechadza się uzbrojony strażnik. To nie było jednak niczym niezwykłym - nawet centrum handlowe po drugiej stronie ulicy miało swoją prywatną armię. W każdym razie wykluczyliśmy, żeby do budynku mogła wejść obca osoba i wykonać fałszywe nagranie bez wiedzy którejś z przebywających tam osób.

Wobec tego, albo w tym miejscu zaplanowano i profesjonalnie przeprowadzono fałszerstwo, albo też nagranie sporządził przypadkowo jeden z pracowników. Spośród wszystkich miejsc, czwarte piętro uznaliśmy za najbardziej prawdopodobne miejsce, w którym sporządzono ten film, dokładnie przed wspomnianym biurem maklerskim. Ich specjalnością są widoczne na filmie nieruchomości. Stąd należy się spodziewać, że w biurze przedsiębiorstwa znajdują się półprofesjonalne kamery. Oryginalny film z 6 sierpnia mógł zostać wykonany przy użyciu takiej właśnie półprofesjonalnej kamery w formacie Hi-8 (kamerę cyfrową należy wykluczyć). Dlatego można spekulować, że to pracownik biura zajmującego się nieruchomościami sfilmował UFO, jednak z powodów zawodowych lub prywatnych nie pozwolił, aby go zidentyfikowano.

Pierwszy naoczny świadek

Postanowiliśmy pójść dalej "Paseo de los Laureles", czyli ulicą, przy której znajduje się biurowiec (pod numerem 458), i poszukać możliwych naocznych świadków. Po prawej stronie ulicy znajdowały się schludne małe domy z małymi oknami. Nacisnęliśmy dzwonek w nadziei na spotkanie kolejnego świadka, niestety jednak bez powodzenia. W jednym z domów, który był wówczas w budowie, zapytaliśmy jednego z budowniczych - jeden z nich wiedział o tej sprawie, a nawet znał świadków: obiekt widzieli kobieta i jej syn, ubodzy ludzie, którzy mieszkali w drewnianej chacie w dolinie pomiędzy tymi średniej klasy murowanymi domami. Poszliśmy tam z tym mężczyzną i spotkaliśmy kobietę nazwiskiem Norma Orvelia. Powiedziała nam: "To było krótko przed piątą po południu. Widziałam ten okrągły obiekt, który leciał z pewną szybkością. Wydawało się, że chce przelecieć między wieżowcami. Bałam się, że dojdzie do zderzenia z jednym z nich. Potem obiekt zniknął, po kilku sekundach, za jednym z budynków. Przypuszczalnie leciał wzdłuż ulicy (Reforma). Później już go nie widziałam". Jak wyglądał? "Był okrągły, srebrzysty, i wydawało się że szybko się obracał. To był bardzo piękny widok". Pokazałem jej fotografię. Czy właśnie to Pani widziała? "Si, esto, esto, si, exactamente! To właśnie widziałam. Zaobserwowałam jednak również żółte światła, które znajdowały się na obręczy, i one szybko się obracały". Jej syn twierdził, że widział ten sam obiekt jeszcze raz w nocy. Również 6 sierpnia po południu był tam ze swoim przyjacielem w jego wieku. "Obiekt był okrągły, grubszy w środkowej części, i był otoczony przez obracający się pierścień", powiedział syn kobiety, 10-letni Roman. Przyjaciel potwierdził jego słowa. Jego matka oceniła średnicę obiekty na 20-30 metrów, w każdym razie wynosiła ona połowę szerokości wysokiego apartamentowca (którego szerokość, jak się później dowiedzieliśmy, wynosi około 20 metrów, stąd średnica obiektu mogła wynosić najwyżej 10 metrów). Kobieta przyznała jednak, że była bardzo podkscytowana. Jasne było, że mogła znać więcej szczegółów niż te widoczne na wideo, ponieważ znajdowała się bliżej UFO. Fakt, że nie wspomniała o kopule obiektu (i że jej syn zauważył tylko zgrubienie), przemawia na jej korzyść - obserwowała obiekt bardziej od dołu, ale z mniejszej odległości, bardziej ukośnie. Dlatego logiczne jest, że dla niej obiekt wydawał się raczej okrągły, podczas gdy na nagraniu widzimy dysk w kształcie kopuły.

Roman znał innych świadków, którzy mieszkali przy jednej z ulic spotykających się z Reforma, gdzie miało początek nasze badanie. Pojechaliśmy więc tam z nim. Jego przyjaciela nie było w domu, znaleźliśmy jednak kolejnych świadków. Arturo Sierra widział obiekt tylko przez krótki moment, gdy przelatywał nad jego ulicą. "Nie zwracałem na niego zbytnio uwagi. Obiekt był okrągły, metaliczny, emitował błyski. Miał może trzy, cztery metry średnicy. Jakoś zdawało się, że obraca się. Co to mogło być, moim zdaniem? Naturalnie, latający spodek! Gdy spojrzałem jeszcze raz, już go nie było".

Zawieźliśmy Romana z powrotem do domu i kontynuowaliśmy poszukiwania w apartamentowcach, w sąsiedztwie których przelatywał obiekt. U wejścia do kompleksu budynków znów natknęliśmy się na budkę ochroniarzy. Ubrany w mundur portier wyjaśnił nam, że to własność prywatna i nikt nie może wejść bez zezwolenia. Z garażu w piwnicy wystawał stylowy samochód, w tle widoczny był basen. Był to naprawdę elegancki kompleks apartamentowców, to było jasne. Wreszcie portier przyznał, że wie o zdarzeniu. Mieszkańcy apartamentów widzieli UFO. Portier podał jakieś nazwisko, ale jego posiadaczki nie było w mieszkaniu. Gdy z budynku wyszedł młody żydowski chłopiec w czarnym stroju z typowym chasydzkim nakryciem głowy, porozmawialiśmy z nim. On również znał świadka, dziewczynkę. Próbował ją zawołać - znów bez powodzenia. Wreszcie, około piątej po południu, pojechaliśmy z powrotem na ulicę Reforma, do warsztatu prowadzonego przez dwóch młodych mężczyzn, których ojciec, Alfredo Rodriguez Fernandez, właśnie do nich wrócił.

"To nadlatywało prosto w stronę moich synów, tak jak dzisiaj, po piątej po południu, gdy to zobaczyłem", rozpoczął wąsaty Meksykanin. "Widziałem już inne OVNI (hiszpański odpowiednik skrótu UFO), i to nie było pierwsze. Obiekt miał szerokość równą połowie szerokości tego wieżowca, może 15 metrów [musiał źle policzyć - szerokość wieżowca wynosi około 20 metrów, z tego połowa to 10 metrów - przyp. Michael Hesemann]. Leciał w kierunku wieżowców. Potem na sekundę przymknąłem oczy, i nagle obiekt zniknął".

16 świadków

Po tym, jak rozmawialiśmy z pięcioma świadkami i słyszeliśmy od siedmiu innych z drugiej ręki, doszliśmy do wniosku, że coś się rzeczywiście stało 6 sierpnia około piątej po południu.

Wiedzieliśmy o 12 świadkach, Maussan pokazał mi później w Acapulco nagrania rozmów z czterema kolejnymi, co łącznie daje 16. Nieźle jak na początek. Świadkowie wywodzą się ze wszystkich poziomów społeczeństwa, nie mogą się znać, jest więc niemożliwe, aby w tajemnicy uzgodnili między sobą zeznania. Ich realistyczne relacje niekiedy z ich indywidualnych perspektyw, a także wzmianka o szczegółach niewidocznych na wideo (na przykład żółte światła), przemawiają za prawdziwością tego przypadku.

Jedyne alternatywne wyjaśnienie mogłoby być takie, że ktoś, kto naprawdę stał się świadkiem prawdziwej obserwacji UFO, próbował to zasymulować przy pomocy technologii komputerowej. To się jednak wydaje raczej nieprawdopodobne. Fakt, że wszyscy specjaliści komputerowi źle obliczyli przypuszczalny rozmiar obiektu (średnicę wyliczyli na 15 metrów), po raz kolejny pokazuje, jak niezbędne są badania w terenie. Źródłem ich błędu było przesadzone oszacowanie średnicy budynku, który posłużył za punkt odniesienia.

Biorąc pod uwagę fakt, że dziś przy użyciu technik cyfrowych można sfałszować wszystko, ten przypadek powinien stanowić lekcję badania UFO: aby przyjąć nagranie wideo tylko wtedy, gdy są godni zaufania świadkowie, a nie polegać jedynie na analizie komputerowej. Solidne badanie w terenie zawsze jest bardziej rzetelną metodą stwierdzania prawdy na temat przypadku obserwacji!

Ocena

Inną kwestią jest to, czy to naprawdę było UFO, czy może lepiej: pozaziemski pojazd kosmiczny. Za wyjątkiem fotograf Annie Lash, która mówiła o oparzeniach, żaden ze świadków nie opisał nadmiernie nietypowych manewrów podczas lotu. Chwiejny, obracający się dysk, który nie był bardzo duży - gdzieś między 4 a 10 metrami, gdy zrelatywizujemy częściowo przesadzone doniesienia świadków, np. w kwestii stosunku prawdziwego rozmiaru punktu odniesienia (budynek) - równie dobrze mógł być, teoretycznie, zdalnie kontrolowanym urządzeniem latającym. Musiałby jednak skądś wystartować i gdzieś wylądować, a nie ma świadków, którzy coś takiego widzieli. Wierzymy Annie Lash, że UFO nagle wyłoniło się z ciemnej chmury, oraz - jak podkreśliło dwóch innych świadków - że raczej szybko zniknął.

Krótki czas obserwacji - najwyżej 40 sekund, gruba warstwa smogu i relatywnie mały rozmiar obiektu wyjaśniają, dlaczego nie było tak wielu świadków, jak można byłoby się spodziewać po takim megalopolis, jak miasto Meksyk. Choć liczymy na to, że poprzez badania w terenie ze szczególnymi wywiadami ze wszystkimi mieszkańcami wieżowców można by znaleźć co najmniej 100 świadków, nie możemy przeoczyć faktu, że UFO - znów - działało raczej potajemnie. Pojawiło się w mglisty dzień "jak gdyby znikąd" w bezpośredniej bliskości wysokich budynków, co nawet utrudniało lub uniemożliwiało jego dostrzeżenie, tylko po to, aby zniknąć po krótkim czasie. Widocznie "ktoś" wystawił najbardziej spektakularną "dzienną obserwację dysku" UFO w historii jako działanie o ograniczonym zakresie - jak kontrolę obrażeń, że tak powiem. W tym znaczeniu chwiejne ruchy są być może celowe, aby pozostawić miejsce na wątpliwości. To zaś pasuje do przyjętego zachowania użytkowników UFO, którzy wydają się realizować strategię łagodnego podejścia do kontaktu. Stąd być może film z Bosques de las Lomas stanowi autentyczne nagranie ukazujące pozaziemski pojazd kosmiczny, co miało jedynie na celu jedynie po raz kolejny pokazanie nam kontrowersyjnej i delikatnej wskazówki, że nie jesteśmy sami we wszechświecie...

Michael Hesemann
Artykuł, pierwotnie napisany w języku niemieckim, ukazał się w tłumaczeniu na język hiszpański na łamach magazynu "Magazin 2000" w 1998 roku
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium