www.mkn-moto.pl/500l-2012-r-c-2309_861_5460_1181.html







Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

Obserwacje Niezidentyfikowanych Obiektów Podwodnych w Norwegii


Dodano: 2016-03-21 19:33:46 | Wyświetleń: 3093 | Przeczytam później


Na wodach Norwegii (a także Szwecji) przez długi czas dokonywano obserwacji niezidentyfikowanych obiektów podwodnych, sięgających czasów przed II wojną światową. W dalszej części niniejszej publikacji przyjrzymy się temu osobliwemu zjawisku oraz omówimy obserwacje obiektów wychodzących z lub wchodzących do jezior i rzek. Niniejszy artykuł oparty jest na notatkach prasowych oraz zgłoszeniach zaczerpniętych z archiwów UFO-Norway.

Norweski Królewski Wydział Spraw Wewnętrznych posiada pewną ilość poświęconych tej kwestii dokumentów, w większości dotyczą one jednak zidentyfikowanych zagranicznych łodzi podwodnych. Otrzymaliśmy dostęp jedynie do dokumentów sięgających roku 1969 - te począwszy od roku 1970 do chwili obecnej wciąż pozostają utajnione. Centrum operacyjne norweskiej Marynarki Wojennej, które regularnie przyjmuje owe raporty, dzieli je na cztery kategorie:

"Potwierdzone łodzie podwodne": gdy jest to potwierdzone wzrokowo przez wykwalifikowany personel, niezależnie zarejestrowane przez elektroniczny sprzęt lokalizujący, lub sfotografowane.

"Prawdopodobne łodzie podwodne": gdy nie istnieje powód by wątpić że to łódź podwodna, jednak nie są spełnione wymagania dla stwierdzenia tego z całą pewnością. Wiadomo o dwunastu takich zgłoszeniach z lat 1975-1989.

"Możliwe łodzie podwodne": 120 zgłoszeń z lat 1975-1989.

"Obiekty niebędące łodziami podwodnymi".

W latach 1969-1983 około 200 razy zgłoszono obecność nieznanych łodzi podwodnych (z ang. U-boats) na norweskich wodach terytorialnych. Obserwatorzy sądzili, że widzą peryskop, wieżyczkę lub rzeczywisty okręt podwodny. Kilka doniesień zawiera korelacje geograficzne i czasowe. Po zestawieniu ze sobą około 200 doniesień można zredukować rzeczywistą liczbę obiektów do 175. Spośród nich, 75 - czyli 42.8% - Marynarka Wojenna zaklasyfikowała jako "obiekty niebędące łodziami podwodnymi". Z punktu widzenia ufologów, te obserwacje są najbardziej interesujące.

1946-1959

Przyjrzyjmy się najpierw niektórym z pierwszych doniesień.

W czwartek 18 lipca 1946 roku na jeziorze Mjosa (w południowo-wschodniej Norwegii) rozbiła się "rakieta-widmo". Między godziną 12:00 a 12:30 kilkoro świadków zauważyło obiekt podobny do V1 wznoszący się po stronie zachodniej na wysokości około 50 metrów. Świadkowie początkowo słyszeli głośny gwizd, nieprzypominający odgłosu żadnego ze znanych pojazdów powietrznych. Obiekt leciał na tyle nisko, że drzewa się pod nim uginały. Uderzył w jezioro Mjosa, w odległości około dwóch kilometrów od zachodniego brzegu i siedem kilometrów od Minnesund, w miejscu w którym głębokość zbiornika wynosi 300-400 metrów. Obiekt miał kształt cygara o długości około 2,5 metra, a poniżej nosa posiadał skrzydła o długości jednego metra. Przednia i tylna część obiektu lśniły niczym metal, jednak środkowa część łądnie ze skrzydłami była czarna. Skrzydła wydawały się nieco trzepotać, jak gdyby były wykonane z materiału. Nie dostrzeżono żadnego ognia, smugi ani światła.

Gdy obiekt uderzył w jezioro, woda wzbiła się na wysokość kilku metrów. Nie byłożadnej eksplozji. Niebo było czyste, a woda szybko uspokoiła się. Niektórym świadkom wydawało się, że widzą dwa obiekty, jeden tuż przed drugim. Według doniesień prasowych z tamtego okresu, norweskie Najwyższe Dowództwo Obrony przeprowadziło śledztwo w tej sprawie, nieudało się jednak uzyskać żadnych dokumentów. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wszystkie dokumenty dotyczące rakiety-widmo z 1946 roku zostały zniszczone. Jeśli tak rzeczywiście było, to jest to katastrofa dla historyków UFO, którym jako materiał źródłowy pozostaną jedynie notatki prasowe.

Krótko przed siódmą rano w pewien październikowy czwartek 1952 roku, Johannes Nordlien czekał na swoich współpracowników, gdy nagle usłyszał wycie przypominające odgłos odrzutowca. Chwilę później z zachodu nadleciał i przeleciał w odległości 100 metrów od niego obiekt w kształcie spodka o średnicy czterech metrów. Pojazd z całą siłą i gwałtownym pluskiem uderzył w powierzchnię rzeki Lagen. Był koloru śnieżnobiałego, zaś Nordlien, gdy pojazd uderzył w wodę, widział wyraźnie jego płaski i okrągły kształt. Gdy przyszli jego koledzy z pracy, woda wciąż wrzała. Głośne wycie zanikło w momencie, gdy tylko zauważył obiekt.

O godzinie 11:55 w niedzielę 1 czerwca 1958 roku we fiordzie Alta, nie wydając żadnego dźwięku, rozbił się "nieznany pojazd powietrzny", pozbawiony znaków rozpoznawczych. W miejscu upadku, w którym głębokość wynosi 70 metrów, pojawił się słup wody. Pojazd przypominał dwusilnikowy odrzutowiec typu delta. Świadkami byli Bjorn Taraldsen, Nils M. Turi, Kate Julsen, oraz Rasmus Hykkerud. Gdy pół godziny później zjawili się inni, znaleźli wiele martwych ryb. Fregata KNM Arendal oraz łódź podwodna KNP Sarpen wraz z nurkami bezowocnie poszukiwały pojazdu przez ponad tydzień. Arendal zarejestrował jednak odczyt sonarowy obiektu będącego w ruchu.

O godzinie 22:00 pewnego wieczoru przed świętami Bożego Narodzenia w 1959 roku, Lorentz Johnsen zauważył ciemny, cichy obiekt - który według jego opisu wyglądał jak mały bus z wieloma oknami z boku - który przelatywał powoli na wysokości 150 metrów. Kierował się w stronę fiordu Namsen. Zniżył się na około 50 metrów, zmienił kolor na ognistoczerwony, po czym eksplodował, wydając drażniący uszy huk. Według Johnsena, "Wyglądało to tak jak gdyby z obiektu zdjęto jednocześnie pewnego rodzaju okryciee. Obiekt, wraz z wieloma innymi rzeczami, spadł do wody. Szczególnie wyraźnie dały sięzauważyć trzy czarne "kolumny" o długości około dwóch metrów i średnicy pół metra. Sama okrywa została zdjęta w całości i przypominała zagięty płat metalu. Obiekt był początkowo ognistoczerwony, zanim jednak dosięgnął wody, zmienił kolor na czarny".



1972-1990

Między 12 a 22 listopada 1972 roku we fiordzie Sogne, głębokim na 1300 metrów, przeprowadzono zakrojone na szeroką skalę poszukiwania. Brało w nich udział trzydzieści okrętów Marynarki Wojennej oraz siły NATO. Wrzawa rozpoczęła się w momencie, gdy wojsko odebrało zgłoszenie o łodzi podwodnej. Następnego dnia, 13 listopada, dwóch świadków obserwowało "obiekt podobny do pojazdu powietrznego", manewrujący wzdłuż fiordu. Tej samej nocy czworo innych świadków obserwowało na wodzie "jaskrawy przedmiot". 20 listopada o godzinie 1:00 w nocy nieopodal Kyrkjebo dostrzeżono, jak łódź podwodna wypływa z Marenladet i kieruje się w stronę południowego krańca fiordu. Piętnaście minut później widziało go pięciu funkcjonariuszy policji na Kvamsoy niewielkiej wyspie około 50 kilometrów na północ od Kyrkjebo. W tym miejscu fregaty zastawiły miny na ten obiekt. Jeśli w obu przypadkach zaobserwowano ten sam obiekt, wówczas jego prędkość musiałaby wynieść 200 kilometrów na godzinę - prędkość, której nie jest w stanie osiągnąć żaden znany okręt podwodny.

Nocą 21 listopada w Hermansverk czterej świadkowie widzieli cztery "rakiety" wystrzeliwujące z wody. Rakiety nie wydawały żadnego dźwięku i przypominały małe czerwone kule światła. Po południu następnego dnia w stronę intruzów wystrzelono rakietę przeciwko łodziom podwodnym. Głębokośćw tym miejscu wynosiła zaledwie 25 metrów, zaś fale uderzeniowe powstałe w wyniku eksplozji były tak silne, że wyrzuciły małe łodzie 10 kilometrów wgłąb lądu. Każda konwencjonalna łódź podwodna zostałaby w ten sposób poważnie uszkodzona i zmuszona do wyjścia na powierzchnię, jednak ten statek umknął, najwidoczniej nienaruszony.

W tym samym czasie rozgrywały się inne dziwne zdarzenia. Samolot doświadczył niewyjaśnionych problemów z elektroniką. Wzdłuż zboczy gór przelatywały żółte i zielone obiekty. Okręty Marynarki Wojennej zarejestrowały poprzez sonar kontakt z czymś, co znajdowało się głęboko pod wodą. Ekipa zwiadowcza napotkała niezidentyfikowane "helikoptery", które przy gwałtownym sztormie wykonywały karkołomne manewry.

W środę 4 lipca 1973 roku Erling Bakke i jego żona zauważyli na powierzchni wody osobliwy statek. Spostrzegli go o 23:15. Miał on 25 stóp długości i sześć stóp wysokości, a w górnej części posiadał uwypuklenie. "Gdy po raz pierwszy spostrzegliśmy ten dziwny obiekt - który poruszał się po wodzie z prędkością co najmniej 100 kilometrów na godzinę - w pierwszej chwili sądziliśmy, że to jakiegoś rodzaju ślizgacz, i byliśmy zadziwieni jego szybkością. Nagle jednak obiekt uniósł się pod kątem 45 stopni i chwilę później zniknął. Wówczas ja i moja żona zdaliśmy sobie sprawę, że właśnie zobaczyliśmy UFO", relacjonował Bakke. Obiekt był całkowicie czarny, dlatego był wyraźnie widoczny.

W środę 27 kwietnia 1983 roku we fiordzie Husnes, miejscowi nurkowie zauważyli wieżę przypominającą wieżyczkę łodzi podwodnej, a do godziny 13:00 na miejscu była już grupa poszukiwawcza Norweskiego Ministerstwa Obrony. Grupa składała się z korwety KNM Sleipner, dwóch łodzi podwodnych i jednego samolotu Orion wyposażonego w broń przeciwko okrętom podwodnym. Następnego dnia do poszukiwań dołączyły KNM Oslo oraz kolejne dwie fregaty. O 16:55 okręt Oslo przypuszczalnie nawiązał pierwszy kontakt sonarowy na południe od Leivik na wyspie Stort. O 17:21 fregata wystrzeliła rakietę typu Terne, chcąc ostrzec intruzów że są obserwowani i ścigani.

Następnej nocy we fiordzie Selbjorn (inny mniejszy fiord wewnątrz fiordu Hardanger) nastąpił kolejny przypuszczalny kontakt sonarowy, tym razem jednak ścigający nie otworzyli ognia z obawy o bezpieczeństwo przepływającej nieopodal norweskiej łodzi podwodnej. Na różnych pozycjach nawiązano dwa kolejne kontakty sonarowe, zaś po południu 30 kwietnia okręt Oslo, po kontakcie sonarowym, wystrzelił rakietę typu Terne oraz podłożył minę. Pięć minut później wystrzelił kolejne cztery rakiety, po czym kontakt sonarowy się urwał. Około 16:00 w kierunku pobliskiego Halsenoy wystrzelono pięć rakiet typu Terne. Około północy, po kontakcie sonarowym na południe od Leirvik, po raz kolejny wystrzelono rakiety.



W niedzielę 1 maja o 16:20 we fiordzie Skaneviks, po nawiązaniu kontaktu sonarowego, wystrzelono sześć rakiet typu Terne. Trafiły one w wodę i głęboko zanurkowały, po czym nastąpiła detonacja ładunku wybuchowego. Bezpośrednio po tym, samolot Orion w tym samym miejscu zrzucił minę. Godzinę później Oslo zaatakował ponownie, wystrzeliwując sześć rakiet. Ostatni kontakt sonarowy osiągnął samolot Orion o godzinie 20:30. Samolot zrzucił miny u wejścia do Hoylandssundet. Następnej nocy dokonano zrzutu min we fiordzie Selbj&oslah;rn.

W czasie całego poszukiwania wojsko odbierało liczne zgłoszenia od obserwatorów cywilnych. Łącznie zrzucono sześć min i wystrzelono 24 rakiety typu Terne - bez rezultatu.

W piątek 2 czerwca 1989 roku Paul Paulsen Froyen zauważył dwie "łodzie podwodne" między Lavik a Vadheim w Ytre Sogn, około ośmiu kilometrów od lądu, 65 kilometrów wewnątrz fiordu Sogne. "Wyszedłem z samochodu i przez dwie i pół minuty obserwowałem dwie łodzie podwodne", mówił. "Od dziecka miałem kontakt z norweskimi łodziami podwodnymi typu Kobben i te obiekty nie były do nich podobne (...) Jestem pewien, że te dwa podwodne statki musiały się wynurzyć aby się komunikować (...) Obserwowałem peryskopy i wieżyczki obu łodzi, a gdy zanurzyły się, przy dobrej pogodzie widziałem rozpryskiwanie wody z silników". Norweskie Królewskie Siły Powietrzne wysłały w poszukiwaniu owych łodzi dwa odrzutowce, zaangażowano też Straż Przybrzeżną. Źródła wojskowe przekazały prasie, że te obiekty nie mogły być łodziami podwodnymi.

W środę 19 września 1990 roku, na wodach wokół latarni morskiej Ona, około 30 kilometrów od Molde, statek KNM Stavanger wykrył na sonarze "nieznaną łódź podwodną". Jednostka wysłała międzynarodowe sygnały ostrzegawcze, nie otrzymała jednak odpowiedzi. Aby zmusić łódź do wynurzenia się, zrzucono do wody ręczne granaty. Gdy i to zawiodło, o 17:30 Stavanger wystrzelił trzy rakiety typu Terne. Kontakt sonarowy urwał się, zaś następnego dnia odwołano poszukiwania. Stavangerowi udało się sporządzić nagranie ze swojego kontaktu sonarowego z nieznanym obiektem.

Faktem jest, że norweskim Siłom Obronnym nigdy nie udało się zmusić do wynurzenia ani jednej zagranicznej łodzi podwodnej. Być może stoi za tym pewien powód. Logiczne jest przyjęcie, że wiedzą dużo więcej na temat zagranicznej aktywności we fiordach aniżeli chcą przyznać publicznie. Niemądre jest ogłaszanie w takich okolicznościach całej swojej wiedzy. Można sobie wyobrazić, że taka działalność jest dozwolona tak, aby uniknąć konfliktu dyplomatycznego. W końcu Norwegia usytuowana jest na obszarze wrażliwym zarówno pod względem geopolitycznym, jak i militarnym. Dowództwo norweskiej obrony uznaje poszukiwania łodzi podwodnej za udane zawsze, gdy owa łódź opuszcza okolicę. A przynajmniej tak mówi się opinii publicznej.

Poza tym, wiemy że mamy doniesienia, do tej pory niewyjaśnione, mówiące o niezidentyfikowanych obiektach, które potrafią działać zarówno w atmosferze, jak też i w akwasferze.

Ole Jonny Branne, UFO-Norway, www.ufo.no (opublikowano 17 lutego 1998)
Przedruk: ufoevidence.org
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Uzupełnienie - relacja z 2011 roku:

We wtorek 26 kwietnia 2011 roku dwaj młodzi mężczyźni z wyspy Kvaloya w okręgu Tromso postanowili chłodnym wieczorem wybrać się na wycieczkę motorowerową. Mieli sposobność jechać na swoich motorach szosą i skierowali się w stronę jeziora Finnikvatnet. Każdy z mężczyzn jechał własnym motorem i obaj zatrzymali się przy południowym krańcu jeziora, w kierunku linii wysokiego napięcia która biegnie wzdłuż jeziora. Zaparkowali swoje motocykle i zapalili po papierosie. Była godzina 22:28, silniki były wyłączone. Mężczyźni usłyszeli odgłos opadającej wody. Odwrócili się w kierunku południowym i zobaczyli okrągły obiekt unoszący się z wody, poniżej którego jaśniało światło przypominające blask lampy ksenonowej. Obiekt przypominał pojemnik na film, który dawniej wykorzystywano w kinach. Był płaski i posiadał lśniącą metalową powierzchnię, nie robił jednak "lustrzanych" odbić. Obiekt wisiał nad wodą przez około półtorej minuty. Wydawało się, że poniżej obiektu znajduje się kolumna wody. Obserwatorzy sądzili, że światło wychodziło z wody i wypełniało ów słup. Po około półtorej minuty światło nagle zniknęło. Mężczyźni nie widzieli już obiektu, słyszeli jednak dźwięk o nieustalonej proweniencji.

Obserwatorzy nie pamiętali rozmiarów obiektu, a jedynie to że pojawił się nagle. Odległość między obserwatorami a obiektem oceniono na 100 do 500 metrów.

Niebo było pochmurne, wiał lekki wiatr, słońce zachodziło, a księżyc nie był widoczny. Mężczyźni bardzo się wystraszyli i pojechali do domu. Po ich powrocie zaczął padać śnieg.

Ole Jonny Branne, UFO-Norway, www.ufo.no (relacja nadesłana do serwisu waterufo.net)
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • max (2016-06-21 22:11:45) #15153 | RAPORT | E-mail
    Ciekawe opowieści ale.... Zastanawia mnie fakt jakim cudem o godz. 23 czyli w nocy czarny obiekt może być dobrze widoczny bo jest czarny!? Jeżeli to było e czasie kiedy są białe noce to ok. Ale tego nie napisano. Są też opowieści o obiektach wielkości ok 2 metrów i wdziane z kilkuset metrów. Obiekt 2 matery widziany z odległości ok 100m jest malutki na tyle ze ocenienie jego wielkości w oparciu o obserwację wzrokową jest nie możliwy!

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium