Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami. Było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez. No, ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty.
Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: Strzelaj!
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Ten zdecydowanie mało ciekawy rok 2020 wypadałoby zwieńczyć czymś ciekawym, a najlepszym na to sposobem jest spędzenie dzisiejszego wieczoru z Radiem Paranormalium i wysłuchanie kolejnego, dwudziestego piątego już odcinka podcastu "Mówią świadkowie". Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dobry wieczór państwu. W dzisiejszym odcinku wysłuchamy kolejnej już w historii tej audycji paranormalnej spowiedzi, w trakcie której słuchacz podzielił się całą serią historii o spotkaniach z UFO i zjawiskami paranormalnymi. Dużo z tej rozmowy wyciągną zatem zarówno osoby interesujące się tematyką ufologiczną, w tym spotkaniami z Bedroom Visitors, jak również pasjonaci tematyki duchów, nawiedzeń, kontaktów ze zmarłymi itp.
Zdarzało się, że niektóre zjawiska działy się niejako na zawołanie. Zanim jednak przejdziemy do zapisu rozmowy z bohaterem dzisiejszego odcinka, tradycyjnie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy chcieliby podzielić się jakąś swoją historią o spotkaniu z nieznanym.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny: 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy: 530 620 493, 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: 36 08 80 02, 36 08 80 02.
Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Zanim przejdziemy do wysłuchania zapisu rozmowy z bohaterem dzisiejszego odcinka, parę uwag ode mnie. Słuchacz na początku wspomina o ciągnących się obecnie u niego problemach z bezsennością, spowodowanych nadużywaniem w przeszłości środków pitnych o podwyższonym procentażu. Mimo tego szczegółu, który w oczach wielu osób może spowodować obniżenie wiarygodności przekazywanych relacji, uważam, że wyłączenie w tym momencie tego podcastu i darowanie sobie słuchania byłoby nazbyt pochopne. Apeluję, aby wszelkie osądy wydawać po wysłuchaniu całości rozmowy z naszym słuchaczem. Ja sam wiarygodność tego słuchacza oceniam bowiem na bardzo wysoką, choćby z tego względu, że słuchacz mimo upływu lat doskonale te wszystkie zdarzenia pamięta. Nie odnosiłem w żadnym momencie wrażenia, aby jakieś fakty czy szczegóły były doraźnie dowymyśliwane, zaś przekazane przez niego historie, kolokwialnie mówiąc, trzymają się kupy.
Można też zaryzykować stwierdzenie, że obecne problemy z bezsennością, między innymi spanie maksymalnie godzinę, niejako otworzyły naszego słuchacza na doświadczenie zdarzeń związanych ze świadomym śnieniem oraz doświadczeń w przestrzeni astralnej. Co więcej, świadek mieszka bardzo blisko dużego lotniska i często wypatruje samolotów. Potrafi zatem odróżnić samolot od czegoś innego, co przynajmniej w moim mniemaniu dodaje wiarygodności przekazanym przez niego relacjom dotyczącym niezidentyfikowanych obiektów latających. Pierwotnie zapis rozmowy z tym słuchaczem trwał prawie trzy godziny, jednak w audycji wysłuchamy krótszego nagrania, trwającego niecałe dwie godziny. Podczas obróbki wyciąłem momenty ciszy i fragmenty niedotyczące przeżyć i obserwacji naszego słuchacza.
Przejdźmy zatem do słuchania. Słuchałem, słuchałem tej, tej właśnie tej historii, bo tam jeden właśnie odcinków słuchałem i tam między innymi było też o tym, o tej Hucie Katowice. No a że tu mieszkam niedaleko, to też z ciekawości to posłuchałem przed chwilką. Bardzo ciekawa rzecz, kurczę. Tym bardziej, że tam jeździłem po tej hucie bardzo często był i... Ale to w sumie nie to, nie to chciałem, kurczę, że tak powiem, opowiedzieć. No bo z tego, co pamiętam z treści maila, to chyba tam pan miał kilka takich przeżyć, którymi chciał się pan podzielić?
... Ja mam tego bardzo dużo, dlatego, że no, w sumie też to tak jest, no trochę dziwnie zabrzmi, ale no, część mogło mi się, część mogło mi się tak wydawać, nie wydawać, no ale, ale w związku z tym moim spaniem, no to już jest od dłuższego czasu. Powiem tak, no, no, nie jestem tam jakimś alkoholikiem, no ale ze względu na moją pracę, no to sobie pozwalałem codziennie wypić, no, ile wlazło, a ze względu na swoją wagę, no to mogłem dosyć konkretnie wypić, więc no, przechodziłem już po prostu do takiego stanu, że no i półtorej litra do dwóch litrów dziennie wypijałem alkoholu, takiego mocniejszego sześćdziesiąt procent. No i później już człowiek miał taki tryb awaryjny, można powiedzieć.
Funkcjonowałem, wszystko, no, ale no miałem, że tak powiem, szofera własnego. No i ten woził mnie wszędzie. No, jak był dostępny, jak nie był dostępny, no to, to po prostu. No to siedziałem w domu na takim troszkę odłudziu, można powiedzieć. No i to też tak. Później się zaczęły te noce bezsenne.
No i, i, i, no to mi się tak troszkę porypało w życiu. No i. No ale to jeszcze zacznijmy może nawet takie, taką historyjkę po prostu wcześniej, wcześniej, wcześniejszą, jeszcze za tych czasów, takich dobrych, jak się tak urzędowało.
Takiego znajomego miałem, bo po prostu kupiłem dom tutaj, niedaleko Zawiercia i taki domek, taki stary. Tam dwoje ludzi mieszkało, nie miało dzieci. No i tam była ciekawa historia, bo, bo było około siedemdziesiąt dwie osoby do spadku wzywane do, do, do sądu po prostu, nie? No, taka mała chałupilka, no ale. No i ten gość, pobliżony jego podobno, niech Pan Bóg świeci nad jego duszą. I nim, no, była sytuacja taka, się dowiedziałem od sąsiadów, że no, ją potrącił samochód. No, on się tam bardzo żartował z sąsiadami i ją potrącił samochód.
No i, no i zmarła kobieta, no a on jakieś dwa miesiące później też gdzieś podobno pił. No i urzędował w trawie. Go znaleźli, jak wywijał nogami. No, pogotowie przyjechało, ale już za późno. No i to takie. Się tam mnie pytali, czy nie straszy po prostu tutaj, nie? No nie, no co mnie straszy? No nic mnie nie straszy.
No tak, wszystko tego. No ale zaczęły się dziać takie troszkę dziwne rzeczy pod względem, no to w nocy było przeważnie. No, że no, wiadomo, te zmory nocne takie, że po prostu coś mnie tam trzymało, coś czułem, po prostu czyjąś obecność.
To niby był sen, niby nie był sen i ten, ale każdy się śmiał, a od wódy już mi się w głowie fantazji. No i taki przyjeżdżał znajomy do nas, taki niewierzący w ogóle, taki, taki, taki dzieciaki ma i nic nie ochrzcił tego. Tam matka z nim się kłóci. No i w ogóle on co tamtego Boga nie ma, tylko szatana se tam gdzieś wydziergał na ręce. No i ten. No i tak popili. Ja mówię: Marywicz, tam do góry słazi, ale mówię: wiesz, weź se pod uwagę, że tam straszy, a on aha, aha, ciebie straszy, nie, ciebie straszy, nie. No i poszedł tam z żoną do góry i z dzieckiem. No, jego dziecko chyba miał wtedy rok. No i chłop taki dwa metry ponad wzrostu. No i w pewnym momencie w nocy tak wpieprzał z góry, no w sumie parę schodków. Tylko to jest takie niskie przejście, łeb se rozwalił. No bo, no bo zapomniał o tym, że tam jest taka belka. Siedzi, czoło rozkrawione, papierosa jednego za drugim w kuchni. Ja mówię: co się co? On do mnie wejdzie, a on do mnie wejdzie. Ja mówię: no, ale widzisz, no, ze mnie się śmiałeś, a tego. No, ale temat umarł kilka razy.
Pomijając, że w pokoju żarówek mam lampę, co ma pięć żarówek. No, nie wiem, chyba ich wymieniłem ze dwieście albo trzysta. Jak tu mieszkam przez dziesięć lat można powiedzieć, nie. Non-stop strzelają, non-stop. To jest, to jest niemożliwe.
No, jedna, dwie, trzy. Czasem w ciągu wieczoru, jak się zapala, to wywalają i koniec. No i to takie. No, takie pierdoły, ale przejdę do sedna. To chciałem opowiedzieć o tych- Rozumiem, że wszystko, wszystko z elektrycznością w domu jest w porządku. Tam sprawdzał pan, tak?
tak, cała instalacja była nowiutka robiona, bo jak się przeprowadziłem, to były dwa kable, tylko pociągnięte i jedna żarówka była w pokoju. Nie, no po tych dziadkach. No i, no i tym światłem. No i zacząłem się interesować. No i że jak jest demon w domu, to żarówki wywalają tego, nie? No, ja też tak się kiedyś śmieję. Mówię do partnerki, mówię: patrz, mówię demon, jak jesteś, to wywal żarówkę i za chwilę buch, żarówka leci.
No, ta się wystraszyła strasznie, nie? No ale to tak tłumaczyłem, że niby coś wiem więcej, ale, ale i tak nic nie wiedziałem więcej. No właśnie, odnośnie wiedzenia więcej. Czy coś wiadomo więcej o historii tego domu czy okolicy? To jest jakiś taki bardzo stary dom. Właśnie nie, tylko że chodzi o to, że śni mi się cały czas. Często mam sny. No może więcej miałem ich kiedyś, że na końcu tutaj wsi, gdzie ja mieszkam. No, ja wiem, może z jednej strony są domy, z drugiej strony jest las. No to ja mam las, po prostu tu od okna można powiedzieć nawet no dziesięć metrów jest las już, a do końca tej wioski można powiedzieć, jest z dwieście metrów i jest las. W drugą stronę też jest las. No i no wszędzie tu jest las dookoła, można powiedzieć. I powiem tak, kurczę, cały czas mi się śniło takie coś, że ja idę na koniec tej wsi, ale wiem, że coś tam jest złego i żeby tam nie chodzić, bo jest tam jakieś coś. Coś takiego. Nie wiem. No, no, no coś złego.
No po prostu jakby jakieś coś. Tragedia. No, nie wiem. No takie, takie głupoty. No, że wiem, że tam, żeby tam nie iść, bo tam jest jakiś, jakiś syf, jakieś dziadostwo, jakieś cholerowe co. No i dlatego tak w tym domu tutaj mnie tak ten. A powiem tak szczerze, że miałem też przygody za dziecka. Dlatego te nocne, takie moje napady, co mam, co mnie coś przychodziło i dusiło, to było wiadomo. No jak to często ludzie mówią, ten senny paraliż, jak to się nazywa. Tak.
Miałem to. Miałem to swego czasu bardzo często, ale to okresami mijało i też tak myślałem, że jak ojciec zmarł, może gdzieś tam przychodzi, ale w końcu wykminiłem, że, że po prostu ten, że to jest, no, miałem to też za dziecka, jak ojciec żył, no to więc to nie mógł być ojciec, nie? No i ale to tam miałem za dziecka dwa razy.
No wiadomo, panika, strach. Potem, później tyle razy to się zdarzało. Ja już wiedziałem, jak się to zaczyna. Taki jakiś dziwny odgłos, dziwny.... Jakby radio leciało. Jakieś głosy słyszałem znajome i za chwilę wiedziałem, że to nadchodzi i mnie tak zaczyna, no szarpać, nie? No i wtedy ten paniczny strach. A to jeszcze tak dobijało. No i budziłem się zlękniony albo, albo coś. No ale zacząłem. No, później zacząłem tak się chlapać trochę.
No to też człowiek spał w nocy. No i nie pamiętał coś, co było, co było za bardzo w nocy. No a, a jak miałem dwa dni przerwy, to po dwóch dniach nie picia, że tak powiem, zawsze atak był w nocy. No i tak się już do tego przyzwyczaiłem później, że przestałem się tego bać. No, że to przychodziło. Ja czułem, że to jest. I wtedy można powiedzieć, że takie jaja robiłem, nie? I mówię: no to co? Bawimy się, bawimy się. No i to mnie jakoś łapało i czułem normalnie jakieś jakby, no, pazury mi to wbijało w szyję, w plecy, tak gdzie z tyłu. Gdzie bardzo tego nie lubię. Jak się coś mnie od tyłu łapie i ten i, i, no, czułem. Gryzłem tą rękę tego czegoś i raz poczułem, że to jakby to była istota jakaś taka, że to jest ona, ale to takie odczucie było dziwne. No ale to tylko dwa dni, tak. Dwa dni, jak na przykład nie piłem, a potem jak chlapnąłem i niczego nie było. No i. No, powiem tak szczerze, że w tym domu przyszedł taki moment, że wyprowadziłem się tutaj, kilka domów dalej, też tam po takiej zwari. My tam opiekowali się takim domem. No i tutaj żeśmy mieli awarię. Poszliśmy tam mieszkać na miesiąc, w sumie do tego drugiego domu. No i tam też wesoło było. Też miałem takie przygody. Spaliśmy w jednym pokoju. Partnerka i dziecko i mówi nic się nie dzieje. A, ale był drugi pokój, w którym nikt tam nie chciał spać.
No i ja tam se chodziłem po prostu. No i zabawę miałem. Ja się chciałem bawić w nocy. No to szedłem tam, tam. No, cuda się działy, nie? W pokoju podrzucało mnie na tapczanie. Takie czucie miałem. No, wiem, że ja śpię, nie śpię. No, ja śpię jak kot, można powiedzieć.
No i, i, no i to jakby tam poszło i zaś znowu za mną chodziło. No, nie wiem co, no ale to pomijając ten fakt, bo to, to są takie, takie, takie głupotki. No i ostatnio takie miałem ciężkie. Stan zdrowia mi się pogorszył. No i też tak siedziałem non-stop w domu i. No i te wszystkie takie programy paranormalne oglądałem z nadzieją, że może jakieś UFO przeleci i mnie, mnie wyleczą albo coś. No bo tak to, to, to. No tak sobie to tłumaczyłem. No, dopóki nie wysłuchałem takiego programu, że UFO nie leczy, tylko krzywdę robi. No i ten. I w sumie. No i taka noc była. Kurczę, taka ciężka. No próbuję zasnąć, nie mogę zasnąć.
Taki bezdech miałem swojego czasu. No i cały czas tłumaczę swojej partnerce. Mówię, że coś mi się wydaje, że zza komody u nas coś, coś tam jest za tą komodą. Komoda była tak odsunięta od ściany, tako jakieś tam dziesięć centymetrów. No i tam zakurzone i tam nie patrzy. Mówię coś tam. Mi się zdawało, że wychodziła, ale od chlania już się chopki stawiają, nie? Ja mówię, że nie. No, czułem to, że coś tam jest, nie? I ona później pewnego nocy się budzi z krzykiem, bo mówi, że ją coś za nogi ciągnęło po materacu. Po prostu nie. No, ja mówię: no to widzisz. No i. No i tak później jakoś zaczęła wierzyć w te moje niby bajki.
No i najgorsze to było to, że później coś czułem, że coś rzeczywiście w nocy przychodzi i mi zaczyna robić mętlik w głowie. Ale to taki mętlik, że to było. No, to było okropne. No, tego się nie dało wytrzymać. To najgorsze tortury nie są. To jak to w głowie taki mętlik robiło i czułem, że coś jest, że tu za kominkiem.
Tu jest taka kanciapa, tam nikt nie wchodzi, to takie pod schodami, że tam coś, gdzieś. Kurde, no, takie wrażenie miałem. Czasami tak leżałem jakiś, jakby mi ktoś śmignął po ziemi. Jakiś niby kot, ale coś. Dlatego trzymam kota w domu.
Mówię coś, czuję się w domu. No to zawsze tłumaczę to, że zwierzę jest nie. No i go. No i ten moment to kurczę, przyszedł taki, przyszedł taki ten taki moment, że leżę na łóżku. To było niby sen, niby jawa. No, nie wiem, jak to nazwać, ale ja mam bardzo świadome sny. Ja wiem, że we śnie mi się coś śni i wtedy sobie mogę na wszystko pozwolić. To jest taka fajna zabawa w sumie, ale nie zawsze. No, czasami się to zdarza i wtedy rozpoznaję, że widzę. No po prostu jakbym niby u siebie w domu, ale to nie jest u mnie w domu, więc mówię: aha, śni mi się to. No i heja, nie? Wtedy co tam dusza zapragnie. Ale to było tu w domu. Leżę na łóżku, wszystko realne i takie przebudzenie, ale jakby ktoś mi blokował jakby świadomość taką, taką.
Nie wiem, co to było i. No i stoi taka. Kurczę, to mnie teraz wkurza, bo siedzę w tym samym miejscu i patrzę na tą futrynę. No i przy moim łóżku ja mam takie łóżko, no, trochę na wysokości, trochę wyższe, bo ze względu na moją ułomność to muszę trochę wyżej, żeby wstawać łatwo. Stoi postać jakaś taka. Kurczę, nie wiem. No to niby w jakimś. Niby to był kaput w kapturze?
Na pewno. Czy tu jakiś kombinezon? Takie zarzucone, takie. Na pewno wiem, że coś na twarzy się tak lekko błyszczało, jakby oczy to było albo coś. Ale no, to był taki półmrok. Ciemno było, no bo tu jest w domu ciemno, a w pokoju jest ciemno, ale z ulicy jest oświetlenie i tak troszkę to wpada, nie czasami. No i ja się obudziłem, wykręciłem głowę i coś mnie po prostu to zablokowało i patrzę. A tu jakiś dziwny ruch i takie małe postacie. Ja wiem, chyba z ich nie wiem, nie liczyłem, ale to jakby krasnale. Jeden za drugim przelatywały, wskakiwały tak przez moje łóżko i wchodziły. No, tu jest okno, ale tak wpadały w kaloryfer, w ścianę i częściowo w okno i. No i znikały po prostu za ścianą. No i ta ostatnia postać się jakby rozpłynęła. Tak. To takie uczucie było, jak, jak ta postać się nie ruszała, ale tak, jakbym tak między nią troszkę rozumiał, że mam nic nie robić, że mam leżeć i ten nie.
I to było coś takiego jak takie są zabawy. Czasami patrzy się zezem na jakiś obraz po prostu i potem się zamyka oczy. No i ten obraz się widzi. No, to takie coś. Takie podobne uczucie.... No i, i, i, no i to tak było. Obudziłem się taki spanikowany, kurde, pobudziłem wszystkich w domu, gdzie na takie jajca. A no tam wszyscy przyszli. Przestań szaleć, przestań szaleć! No, akurat nie, nie byłem ani wypity, ani nic. No i, i, i.
No i zacząłem się tak później tym, tymi wszystkimi programami interesować. I powiem szczerze, że, że tym ufał. I tu oglądałem, i tak, i kurczę, no i całymi dniami tam partnerka szła do pracy, dziecko do szkoły. No te osiem godzin człowiek siedział sam w domu.
To już nudziło się to po prostu. No to już, to już, to już wszystkie te programy miałem. Zasypiałem, sobie próbowałem zasnąć w ciągu dnia. No to co puszczałem, zasypiałem i tego i tych. No i wtedy pewnej nocy se puszczam taki program, nie?
I coś jakby mnie budziło, nie i ja nie wiem. Nie wiem, jak to teraz określić, ale tak jakby taki strzał wewnętrzny, jakby mi petarda w głowie strzeliła, nie? I ktoś z takim głosem, tak ludzko się wyrażę. Dokładnie tak. Czy na pewno chcesz kurwa wiedzieć? Nie. I jak już się tych zmor nie bałem, tego wszystkiego już, już z tymi zmorami se takie jaja robiłem, można tak powiedzieć, jak to tak powiem, to, to, to po tym byłem przerażony. No i to taki szlag na mojej psychice było. A dodam jeszcze tylko, że no z tymi zmorami przestałem się bać. No bo już taki no stan psychiczny, taki, no złoty mam już dawno. Po prostu powiem tak, że depresję taką mam.
Nie wiem, średnio ciężką. Nie wiem, jak to nazwać. No i wszystko, jak się zacząłem przejmować, to już w ogóle nerwy w głowie. Tak już miałem na wszystko, no tak wywalone. No i dlatego z tymi zmorami takie jaja robiłem, bo wiem, że to się tak jak się człowiek boi, to, to, to się zbliża, a jeżeli się człowiek nie boi, to no to one odbijają.
No, szczególnie, że pan chyba pan z tego, co zrozumiałem, pan tego doświadcza, tych różnych dziwnych rzeczy już od dzieciństwa. Także jest to pan jakoś. W dzieciństwie, w dzieciństwie miałem te zmory, ale to mnie wtedy strasznie przerażało. To, to, to mnie tak przerażało. To nie było często. To było bardzo rzadko, ale, ale, ale to w dzieciństwie może było ze trzy, cztery razy, co pamiętam. No, może tam kurczę, może więcej, ale to też nie pamiętam. Ale wiem, że na pewno kilka razy miałem takie porządne i po prostu te zmory. Jeszcze jak się ich tak bałem, to, to też tak. No, miałem różne, różne partnerki w życiu i to ten, i to takie zawsze, że zaja urzędowała do nocy, a w nocy później spała. Nie, miałem tą świadomość, że to coś mnie trzyma na łóżku. Ja ruszam delikatnie ręką, nią dotykam i po prostu ją ściskam i robię siniaki na, na, na skórze. By się obudziła. Ona rano miała czerwone plamy, ale nic nie pamięta. Nic się nie działo, kurde. A miała obciski od moich rąk, nie? No i to był dla mnie taki największy dowód. No ale to, to były te zmory, to, to. A później? No to jak mówię, no jak się przestałem tego bać, to. No to, to odeszło. No ale no z tymi, z tymi, z tym ten, ten, ten.
Te słowo to mam teraz to, to, bo nie wiem. Nie bym określał jakiś czas temu czy rok, czy półtora, ale to był taki szlag, czy czy naprawdę ja się bałem komputerów? Bo przecież jakikolwiek program to wyłączałem.
Tam partnerka paranormalne takie jakieś filmy oglądała, te wszystkie Amityville tego, to też to oglądałem z ciekawością zawsze, a potem już był zakaz tego puszczania przy mnie w ogóle, bo, bo no coś mi się, coś mi się działo, nie? No i po tym, po tym właśnie mówię, po tym, co widziałem, co ci uciekali. Ten głos taki, bo nie powiem, że też nie, to miałem, miałem różne takie naprawdę jazdy, no.
Czy ma pan wrażenie, ma pan wrażenie, że, że to jakoś budziło jakieś ukryte wspomnienia w panu czy coś tego typu? Nie, nie ja. Ja powiem tak, że ja mam takie dziwne jakieś. No jestem taki strasznie rozbiegany w głowie. Dużo rzeczy kojarzę dobrze, coś tam ten, ale nie potrafię tego skleić w jedną całość.
Jakby to powiedzieć, że, że czasami coś gdzieś powiem, gdzieś coś trzeba zrobić czy coś. No i każdy jest zdziwiony, skąd wiedziałem albo coś, a ja sam nie wiedziałem, skąd wiedziałem. No, potrzeba chwili. No i jeszcze taka przygoda trochę, bo teraz już- Silnie rozwinięta intuicja mi przychodzi na myśl.
Tak, tak. Znaczy może niekontrolowana. No, taki przypadek. No się ostatnio zaczęły zdarzać już takie różne przypadki dziwne. No to jest to. Oglądałem. Później mi przeszło w tym, w tym, już z tym, po tym. No, długo to trwało. Chyba z pół roku.
Żadnych filmów nie oglądałem, tych ufologicznych. No i coś tam później oglądałem jakiś teraz nie pamiętam. Jak włączyłem jakiś taki kanał i leciał. I tak słuchałem go. Wstałem, nie wstałem. No i tam gość mówi o jakimś nowym początku świata, że będzie nowy porządek świata od bodajże. Chyba miał być. Nie wiem, niestety nie w jakiejś telewizji to mówi tej NCH bodajże, że, że od stycznia albo nie od stycznia, albo od lutego, albo przepraszam, nie może od marca, że będą wojska na ulicach. Przepowiednia była jakaś. Będzie nowy porządek świata, będą rządy upadać. Coś takiego i ten i, i, no i że nie będzie. Będą przerwy w dostawie prądu, brak jedzenia w sklepach. To jeszcze było króciutko przed koronawirusem.
No i ten i no, nie mając tak za bardzo wyjścia z domu, że tak powiem, nic nie, nic nie widziałem, bo też byłem w takim stanie już, że nie mogę nawet jeździć ani, ani nic. No, to do łóżka przykuty. Znaczy jadą wojskowe samochody. No, na drugi dzień po tym, co ten gość gadał, nie, no, nigdy tu wojskowe wozy nie jechały, a tu jadą dwa hummery, ale wojskowe typowo.
Nie takie po prostu rajdowe, co tu tych terenówek jeździ pełno. Ale to były dwa typowo wojskowe, no bo wiem, jak wygląda i czego. No i prąd na godzinę wyłączyli. Ja mówię no, to się jakieś jaja dzieją. No ale włączam internet, no wszystko chodzi.
No to, no to. No ale przesłuchałem. Wrócę do tematu. No i słuchałem taki i taki byłem. Nie wiem, czy karmie coś tam coś dodawała do jedzenia, czy coś. Taki przybulony byłem taki przez jakiś okres czasu, że taki chodziłem, jakbym miał szum w głowie. Po prostu nie na nic nie zwracałem uwagi. Wszystko mi wisiało. Czy mam pieniądze na życie, czy nie mam?...
Przestało mi wszystko zależeć. No i, i ten i ona mi takie już opowiadała rzeczy. Ja mówię: ja pierdzielę, cała rodzina umarła, bo coś tam. Ja mówię, ja tam pojadę. Mówię, ja im ten tam jeszcze, no bo ja takie troszkę, wiesz, nie wiem, że tą rodzinkę tam poustawiam do pionu, jak będą dalej pieniądze ciągnie, nie? No i no takie pierdoły im opowiadałem. To historia naprawdę na cały odcinek, ale, ale ja to tak wierzyłem w to, bo już nie miałem innych jakichś, jakichś no źródeł informacji, że tak powiem.
No i, no i słucham ten program właśnie i tam gość mówi, że dzisiaj tam nie wiem, jak w jakimś programie, że w poniedziałki o dwudziestej pierwszej trzydzieści czy dwa dziesięcia przychodzi pozytywna energia z kosmosu. No brzmiało to wyraźnie, że będzie przekaz o pozytywnej energii z kosmosu. No ta godzina była za jakieś piętnaście minut i on tam mówił, żeby po prostu rękę za piersi położyć i mówi tam pokazać cztery cyfry. No i zrobiłem tak, jak jest ten przez dziesięć minut to miało trwać. A to była dwudziesta pierwsza, no coś tego. Nagle, nagle takiego dostałem rozjaśnienia umysłu i wołam ją, nie? Tą partnerkę budzę i mówię: słuchaj, ja to i to, i to, i tamtego.
Takie sprawy co tam. A nie, bo to, to nie. Ja wiem, że jest inaczej, nie? I zaczynam jej jechać po tym po prostu, że wszystko wiem. No, takie jakieś rozjaśnienie. Wiedziałem, ale wiedziałem, że jest nie tak, ale nie miałem tej pewności. No ale intuicyjnie pojechałem. Do wszystkiego się przyznała, że to, że brała pieniądze, że kłamała, że ten i, i, i Synek się uśmiał, też był świadkiem tego i się uśmiał. Po prostu ten na drugi tydzień to tam chciał, ale my przegapili ten moment. Nie wiem, czy to od tego, czy nie od tego. No ale, ale po prostu no doznałem takich jakichś... Potrafię wyczuć złe wydarzenie. Nie potrafię przeciwdziałać jemu, ale potrafię wyczuć, nie? I nie wiem, skąd się to bierze, ale, ale, ale po prostu. No po tym, po tym, po tym, po tym, po tym tak troszkę wyhamowałem w tych tematach, po tym właśnie, co, co, co, co ten powiedział, czy naprawdę chcę wiedzieć? No, to było, to było. To było tak przekonujące, że no nie wiem, w życiu żadne słowa do mnie nie dotarły, nie? Tak jak, jak to. To znaczy to słowa to tak nie było, słowa był zbieg w głowie, po prostu takie telepatyczne bardziej, ale to było z krzykiem powiązane. No i nie wiem, ile w tym realnego, ale, ale potem, potem tak szczerze miałem już taki okres, że, że, że nie wytrzymywałem. W głowie mi się coś działo. Miałem taki nie wiem, jakbym ktoś mikser w głowie załączył i myśli się nie biły. No i nie mogłem tego. Dopiero kolega mnie taki przywiózł. No, on taki święty, nie święty, ale tam przywiózł mi wodę święconą z Jasnej Góry. No i mówi: weź, wykrop sobie.
Robert mówi, bo, bo, bo, bo coś rzeczywiście tu może być w tym domu, nie? No i tak wychlapałem chyba z półtorej litra tej wody święconej. Jeszcze mnie tam dwa dni, coś tak kurde, dziwne rzeczy się działy. No i gdzie? Nie wiem. Może mi się to w głowie ułożyło, no ale tak się troszkę uspokoiło. No i. No i teraz powiem tak szczerze, że no, nie mam tych mordo. No, może chyba miałem takie delikatne przedwczoraj. Chyba też miałem też takie coś. Weź nie, że, że mnie ta zmora po prostu tak. Znaczy czułem, że idę w takie miejsce i czuję, że coś tam jest złego, ale, ale wiem, że się nie boję i że nie mam żadnych innych atrakcji w życiu. No to mówię, wejdę tam i to mnie łapie. Ja, ale śmieszne i tak, tak sobie mówię, nie? No i to czuję, że to popuszcza, odchodzi i ten nie wiem, to tam to we łbie może siedzieć, no ale po ludzi to ma. Z tego, co się dowiedziałem na internecie i właśnie nie potrafię rozróżnić tego, co jest jakimś demonem, co jest jakimś cholutkiem, bo to, to rzeczywiście na jakiegoś humanoida wyglądało, bo to, co stało i te, ci mali, co uciekali, no nie wiem, ich było sześć, osiem, dziesięć może tych, tych małych, jakby jakieś takie à la żołnierzyki czy coś. Tak by coś to wyglądało, jakby jak Cyganie ze sklepów wylatują. Można powiedzieć, wiesz, mali z ukradzionymi rzeczami. No napieprzali jeden za drugim w takim rządku i znikali. No ten nie wiem. No nie wiem. No kurczę, tak mnie to. Tak mnie to- Oni jakoś odróżniali się, odróżniali się wyglądem od tej wyższej postaci? Od tej większej. Tak, tak, tak.
Oni byli jakby mniejsi, jakby tę głowę mieli, tak bardziej przy, przy sobie. Takie, takie no, no, tak dziecko, bardziej dziecko. To tak wygląda jak dorosła osoba wygląda. No wiadomo, no to jest głowa ten i pe, a to, to tak. No są jakby małe dzieci, takie lekko grubałe czy jakby takie. No kurczę, no nie wiem, ubrane w jakieś takie peleryny. Cholera wie, co to było i to było.
No to, to nikt mi nie powie, że to, że to nie było, że to nie było, nie było po prostu nie, nie, nie, nierealne. Nie, nie ja ten ja. Ja tak dużo, często niebo obserwuję. Siedzę i tak, tak oglądam w niebo, patrzę w gwiazdy. Zastanawiam się. Trochę można powiedzieć głupi jestem w tym. No ale tak mam mózgu tu przodnie.
Ile razy księżyc jest w pełni? Zawsze całą noc tak leżę i patrzę na ten księżyc, jak się tak powoli przemieszcza. Wiem, że się zasnę na chwilkę i widzę po księżycu, że a pół godziny tylko spałem. No i a mieszkam w miejscu, gdzie samoloty lądują. Raczej lądują, obniżają lot. No, ja mam piętnaście kilometrów, można powiedzieć, w linii prostej, jak nie mniej do, do lotniska w Pyrzowicach. No i korytarz. To jest takie męczące, że no koniec wakacji jak przychodzi albo zmiana turnusu, no to no, samolot za samolotem co chwilę leci. No to też w nocy za bardzo można powiedzieć, że się spać nie da.
No bo i ten. No i tak spod bo byłam mieszają te prędkości taka sytuacja, że światło mi się tak trochę rozświetliło i ja mówię, co jest grane? Mówię, co za ciężarówka jedzie, bo zawsze jak auta jadą, to nie widać światła, a tu świeci mi się na ścianie takie lekkie światło. Samolot tak chyba obniżył się po prostu, a dosyć był blisko.
No i te światełka takie no takie odcienie wpadły. No i. No ale to tam wiem, jak to słyszę i to po prostu. No bo to jak to lata. A powiem szczerze, że ostatnio widziałem takie dziwne światło. Coś leciało, leciało, leciało. Jak samolot leci z przodu na mnie, załóżmy. Jak go widzę, to on ma światła dwa po bokach, no później te malutkie, takie ty, a, a, a główne no wiadomo, są to tak jak w samochodzie. No, dwa tam jeszcze kolorowe i zawsze. No, no, widać to jak leci z boku, no to widać ten promień tego światła. Nawet jak jest bezchmurnie, to tak zawsze widać. No a ostatnio to było-... trzy tygodnie temu czy cztery. No leci światło i tak jakby samolot leciał normalnie w tym korytarzu, jakby leciał.
No, leci od strony załóżmy tam Krakowa w moją stronę i tylko, że jest jedno takie duże światło. I co jest najciekawsze, że jak samolot leci, no to wiemy, jak korytarz ma jeden tu, jeden tu, jeden tu i, i, i to, to są trzy takie czy cztery, można powiedzieć te korytarze, to one, one tak latają.
Wszystkie są to okna widoczne, no bo to mają takie swoje trasy, jeden po prawej stronie domu, drugi po lewej. A to leciało. Kurczę, każdy samolot leci prosto, to, to jakby w bok leciało, ale światłem świeciło w moją stronę. I, i, i- To było jedno światło? Jedno światło, tak. Jedno, takie większe, jakby te z samolotu wziąć, włączyć i, i, i, bo tu jedno światło i to nie było.
Samolot jak świeci, to tak te promienie są takie nierówne, troszkę jakby to tu przecina, tu coś, gdzieś te, te, te światło jest takie no, no, wiadomo, na jakieś takie, no. A tam to było takie niby z daleka, niby okrągłe, takie, takie jakby przez przesłonę, ale też bardzo wyraźne. I to leciało w bok. No to mnie zastanowiło, no bo kurczę, no, jak leci samolot, no to ma światło z przodu, no to ja bym widział z przodu te, te boki.
Ewentualnie bym widział ten, jak się to nazywa? No, jakieś tam skrzydło, zawsze ma te czerwone światełko czy coś. Nie było to duże odległości, no ale to takie było, kurczę. No i to tak co jest? Leciało i, i, i jakby to powiedzieć po skosie tak, no bo te samoloty jak lecą do lotniska, no to ja je widzę z przodem, z przodem podlatują, przelatują nad domem czy, czy z boku. No, one lecą, no, ja nie widzę, czy one się tam. No, one się zbliżają, no ale później, jak tu bliżej, to nie wiem, czy się zbliżają, bo przeleci za dom. No już nie widzę tego. A tam to leciało tak, kurczę, można powiedzieć, do kierunku, no słoneczkiem słońca, jakby czy księżyca, jakby księżyc na przykład, jak się tam pojawia na horyzoncie. Ja go widzę i on idzie. Idzie w górę, w górę, w górę, w górę, w prawo i potem mi znowu znika za domem. Ale to, a tam to tak leciało. Właśnie po skosie w dół, lekko. No i tak powiem szczerze, bardzo powoli. Nie wiem, co to było.
Widziałem to później, drugi raz jeszcze. Nic tam nie, nie słyszałem tam jakichś. Ja tam nie siedzę po Facebookach ani po tych, więc nie, nie interesuję się tym takim jakimś lokalnym tutaj rynkiem wiadomości. Ale no tak, mnie to zastanowiło, bo, bo po prostu tu mam dom od sąsiada parę metrów. Tam już nikt nie mieszka w sumie, bo poumierali i tak stoi dom. I to leciało tak według mnie, no, na odległości, no, może kilometr, może dwa. I naprawdę jeszcze rzadko kiedy widziałem, żeby na tej wysokości tam leciał jakikolwiek samolot, bo. Bo oczywiście wiadomo, no absolutnie cisza. Nic nie było słychać takiego, żeby tam helikopter albo coś. No bo to z daleka. No ale leciał i tak obniżał lot, jakby. No, można powiedzieć, tak, by miał wpaść do lasu, wlecieć. No ale to na odcinku takim przynajmniej ja wiem, z pięciu kilometrów.
On tak leciał. Tak obliczyłem, to tak. On gdzieś tak tyle leciał. To było najciekawsze. On leciał ze stałą prędkością, może jakby trochę zwalniał. Może nie. On tak jakoś leciał trochę, trochę niżej, trochę wyżej, trochę niżej, trochę wyżej. Jakoś tak?
Nie, nie, nie. On cały czas, cały czas w dół leciał. Znaczy w dół. On leciał w bok, ale, ale obniżał swój pułap. Nie tak delikatnie. No i zleciał za dom od sąsiada. No i tylko, że tam wiadomo, to było może z dwa kilometry.
Może, może, może kilometr dalej, ale no tak, ja mam na parterze, no to dom sąsiada jest wyższy. No, w pewnym momencie wiadomo, też rano słońce jak wyjdzie, to świeci, później zajdzie, no bo dom. No i to tak leciało i tak się obróciłem.
Mówię będę patrzył, jak wyleci z drugiej strony, nie? Tam. Obróciłem się. No i czekam, i czekam, i czekam, i czekam, i czekam, i czekam. A to światło się ani nie zmniejszało, ani nie zwiększało, jak to leciało, tylko cały czas jakby równo w bok leciał. No i mnie się wydawało, jakby to się zatrzymało tam gdzieś. No, znaczy nie mówię za domem, tylko za, za, za. No, tam za moim wzrokiem, po prostu ja tego nie widziałem. No i może obliczyć, że to powinno wylecieć za jakieś dwadzieścia sekund. Za tego domu to wyleciało do mnie. Może za dwie minuty, może za trzy. Ja mówię: no to kurczę, to albo gdzieś wylądowało, no ale ani nic, tam jest wszędzie, tylko las. No i byłem pewny, że tego nie zobaczę. No i w pewnym momencie widzę, wylatuje to. No i wylatuje, i później znowu drzewo.
Tam jest taka grusza, dosyć wielka. No i w tą gruszę wpadło. I tak między tymi liśćmi widzę to światło. Tak powoli, powoli, powoli, powoli przemyka i... No i potem się już tam las zaczął, i tyle. I to już się powtórzyło się to jeszcze jeden raz, dwa dni później. I naprawdę, no, obserwuję, obserwuję niebo w ciągu dnia. No jak siedzę też parę godzin na ławce przed domem czy coś. Widzę, jak te samoloty lecą w tamtym kierunku. Jak leci samolot, no to można powiedzieć, w tamtym kierunku nigdy też nie leci, a jak leci bardzo wysoko, to. No to te smugi zostawiają tak? No to, to już jest inny pułap, to już jest pułap, po prostu. No wiadomo, przelotowy, a, a nie do lądowania. Tak, tutaj do domu chodzą, koło domu przelatują, to widzę, że się obniżają. Jednak samoloty też krążą, czasami tutaj kołują. No, czekają chyba tam, nie wiem, na lotnisku, no ale tego, tego nie mogę wyjaśnić. Nie wiem, nic nie, nie tam nie słyszałem, żeby coś ktoś coś widział, zgłaszał. No, nie wiem, czy wy jakieś macie informacje, że w ostatnim miesiącu tutaj w okolicy- Wyklucza pan, wyklucza pan może możliwość, że to był jakiś obiekt typu dron na przykład? Nie, nie, nie, na pewno nie, bo. Bo to, to było widać.
Można też to wziąć pod uwagę, że to było, że to było no blisko, a takie oświetlenie by miał, ale to, to nie, nie no, mamy dron. Za duże światło jak na drona. Za duże światło takie to było. One, ono było nie tak, jakby rozświetlało, ale takie. No, nie wiem. No, ono nie służyło, jak mi się wydaje, do świecenia, tylko do oświetlenia tego pojazdu. Czyli jakby coś, ale no żadnych innych zalet nie było widać, żeby jakieś światełka albo coś. No, no, no.... Nie był to na pewno samolot.
Czyli nie było widać, nie dało się jakby dostrzec kształtu tego obiektu, tylko to samo światło tak? Nie, nie, to okrągłe było na pewno to światło było okrągłe. No to tylko tyle, nie? I to, i to było tak, jakby, jakby no patrzeć, no można powiedzieć nie, nie jakoś, jakoś takie okrągłe.
No normalnie, no jak jak wezmę talerz do ręki postawię prosto, to go widzę. Nie, no to tak jest, no czy jak latarką kuczę, to tak. Tylko, że no to ta, ta prędkość dziwna, taka dziwnie zmienna. No i tor lotu był bardzo, naprawdę bardzo, bardzo, bardzo dziwny, bo to kurczę, no schodziło w dół, a na pewno ten, a jakby się oddalało, no to światło zmniejszało się. A te światło było cały czas tak samo identycznie wyraźne.
No i wtedy jak też troszkę. No to nie jest jakieś tam mówię, wstrząsająca historia, ale no to w tym roku to zaobserwowałem dwa razy. A tym bardziej że mało tego, no, ten ruch lotniczy troszkę jest mniejszy w tym roku, no bo, bo, bo rzeczywiście. No, latają samoloty teraz, ale tak, tak, no, można powiedzieć mniej. No, wcześniej jeszcze jak ten wirus był, no to praktycznie w ogóle nie latały. No to, to był spokój, taki można powiedzieć, totalny. Nie, tam jakiś helikopter przeleciał z pogotowia albo coś i rzeczywiście gdzieś tam bardzo wysoko rzadko jakiś samolot. No a, a co tam!
Kurczę, no nie wiem, co to było. Czy jakieś zgłoszenia były? No ale, ale, ale takie. No kurczę, no nieciekawe. Nieciekawe to takie były. Ja tak zawsze, cały czas myślałem. No, czasami człowiekowi się coś przyśni. No albo wiem, zdaję sobie sprawę z tym, że mi się coś tam przyśni, czy rano się budzę. Ja to akurat w ogóle nie spałem, bo tak siedziałem całą nockę. No bo to. Bo to powiem tak szczerze. No noce to mam tragiczne, że to z tym nie spaniem, bo to, to już kurczę, już raz na dwa dni, a też nie za bardzo. No i tak wczoraj przesiaduję i te wszystkie filmy, to wszystko, to wszystko, no to już, to już.
Kurczę, to już później. No, już ten mózg trochę też fiksuje od wszystkiego. No ale, ale takie obserwacje właśnie jak to, to, to, to, to zastanawia. Nie, to nie było to jakieś spektakularne, że tak powiem, ale. No, teraz myślę na wszystkie strony i. No, no, bo nic cholery na żaden obiekt, nawet jakby to był helikopter czy coś, no to bym to słyszał. No bo to by musiał, nie wiem, jakimś stadionowym chyba lampą lecieć, żeby, żeby po prostu takie światło dawać, a żebym ja go nie słyszał. Rozumiem, że ten obiekt leciał jakby tak cały czas po linii prostej. W sensie cały czas tą linią prostą w dół. Nie robił jakichś tam zygzaków. Słyszę? Nie robił jakichś tam zygzaków czy innych gwałtownych manewrów. Nie, nie, on se tak leciał tak powoli i tak swoim takim jakby jednostajnym ruchem.
Tylko że za tym domem zwolnił. I to mi kurczę, nie pasowało, bo zza domu wyleciało też to światło takie same. Znaczy zza domu. No, mówię zza domu. No bo dom wiadomo, no jak ja sobie rękę na oczy zamknę na oko, no to tu świata nie widzę.
Dlatego mówię, jak wyleciało zza domu. Ja je zauważyłem. No, światło było takie same, było też tej samej wielkości. Ale, ale, ale no to tak, jakby on za domem zwolnił. No, według obliczeń wszelkich, on za tym domem, jak ja go nie widziałem, bo poza moim oknem był. No, on powinien dużo wcześniej wylecieć, a on wyleciał później dużo, dużo dłużej. Na tym odcinku to przykładowo, no bo byłem w stanie porównać, ile on leciał tam od danego punktu do domu i później ten dom, też ten punkt. No to mogło być. Załóżmy, tam przelatywał około. No, nie wiem, no jak to kiedyś z pięć, sześć kilometrów. Może to była linia tej mojej niewidoczności za tym domem, tak?, ale to tak strzelam, bo to było to wodocemnie. No i to wyleciało to światło takie same po prostu tam. No i tor tego lotu, no mnie cały czas zastanawia, no bo jakby się to oddalało, no to rozumiem, że można by linia horyzontu się zamykać i to, i to by mogło wydawać, że to opada, ale.
Ale nie było takiej możliwości, no bo ta lampa była cały czas, to światło było takie same, nie? No i nie wiem, bo takie miałem też takie kurczę, kiedyś przygodę też, ale to już kupę, kupę lat temu. To też pojechaliśmy, siedziałem całą noc tam przed kempingiem, takie miejscowości, tam niedaleko Olkusza, Bukownie właśnie i ten, i to było we wrześniu. Już mam. Mogę powiedzieć dokładnie czy październik, czy wrzesień, to takie później puste stało. Tam ktoś to chyba z szesnaście lat temu albo coś takiego. No i tam taki ośrodek wczasowy, tam kiedyś mój ojciec był kierownikiem, a miał, ale, ale no, ja tam wynajęty kemping na cały miesiąc zamieszkałem. No i z domu z kempingu wszyscy spali, a ja sobie siedziałem na ławce i miałem widok po prostu na... No, na jezioro takie. Była taka górka i miałem takie jeziorko, taki zalew i później taki las. Ja to dokładnie tam znałem, bo tego lasu było bodajże z kilometr tego lasu, półtora. No i za tym lasem była piaskownia i tam za dziecka zawsze chodziłem. Ta cała piaskownia Bukowna to były ogromne takie połacie tego piachu i ten. No i zawsze tam my za dziecka chodzili, bo o kurczę, jak UFO przyleci, no to gdzie będziemy uciekać? No bo wszędzie piach dookoła. Nie, teraz to już zarosło, to jest zalesione. Ale, ale to ten, to tak. To tak kiedyś było. No i, no i, I ten i se siadzę na tym i nagle widzę taki, taką, no jakby to powiedzieć, kulę ognia. Ale to, to, to było takie, no, takie dosyć grube i nie to gdzieś tam daleko, tylko widzę, że to leci. I już taki przerażony byłem, że to zaraz to na tej piaskownie, bo to według obliczeń na tą piaskownie leciało i że to walnie. I tak taką czuję. Zauważyłem, że poczuję to, nie, bo jak to uderza o ziemię i choćby nawet bardzo daleko, to, to jakiś huk będzie albo coś. No to znikło za lasem ta kula, ale to naprawdę konkretna i zanim się tak ciągło. No, według mnie tak można powiedzieć.
Strzelam teraz przykładowo do wielkości tej kuli. Może i ze trzydzieści, czy czterdzieści tej, tej wielkości, tej kuli. Taki no łuna, taka czerwonego, takiego ognia czy, czy, czy, czy, czy nie wiadomo, że to wszystko było czerwone. Takie takie najgorętsze żelazo, jakby coś, jakby się coś spalało. No, no, ale to, to było widać, że to było blisko i mówię uderzy to zaraz nie, ale cisza. Nic się nie, nic się nic się nie, nie, nie, nie, nie stało. Znikło to za lasem. No i, i ten, i poszedłem do kempingu. Chciałem iść i ten i powiedzieć, co się stało, nie?
Był taki przerażony bym. No i za chwilę drugie leciało coś takiego, ale już.... więc można powiedzieć troszkę mniejsze, ale też takie coś i to jest w tym samym kierunku. Za tym samym to leciało. No, ale ja uznałem, że to chyba jakieś nie wiem.
No, meteoryty mogły być, że świętego. No, ale to tak wyglądało, jak mam te nagranie, co w Czelabińsku. Tam to, to leciało, ta, ta kula taka ognia. Co było? No, no to, to tak wyglądało. Tylko że to było w nocy i to, to było takie bardziej czerwone, a nie, a nie, a nie takie jasne, nie. No i to takie, takie, takie te. No i, no i to później głupia sprawa. Po tym wszystkim zacząłem mnie tam straszyć na tym ośrodku trochę.
No i wynieśli mnie się, no bo, bo było, bo się zaczęło jak jakieś takie dziwne rzeczy. Ja nie wiem, czy to już były moje takie jakieś chore urojenia z tego wszystkiego, a to było też świeżo po śmierci ojca. No to też tak. Kurczę, chodziłem taki trochę otygowany.
No i, no i potem my ten, potem my ten dom kupili tutaj za miesiąc. No i tutaj my zamieszkali, no, no i potem tu się zaczęły dziać. No, bo te rzeczy takie. No nie powiem, to są jakieś straszne rzeczy, złośliwe. Na razie nie mam, nie mam strachu takiego, ale, ale jest gdzieś, gdzieś, że coś kurczę, wyczuwam i taki już lęki człowiek ma. Ale wiem, że nie wolno się bać, bo sam sobie to w głowie mam ułożone, bo jak się zaczynam bać, to wtedy no, zaczyna się dziać więcej, nie? No i- To wtedy się materializuje.
Myśli stają się rzeczywistością. No, możliwe, że to się wszystko tak robi, ale, ale, ale na przykład. No, no, te, te, te, te, te. No, jak ja, inaczej powiem. Ja mam w głowie tam gdzieś tam coś poukładane, że, że najpierw byłbym wszechwiedzący. Czasami się coś wydaje, że, że w nocy na przykład mi się coś śni, ale tego to wiem, co tam gdzieś będzie, co jak się układa.
Wszystko takie. Takie te. No a dlatego, dlatego se takie próby robię, takie, takie, takie zewnętrzne, można powiedzieć, myślowe. Czy to mi się mogło wydawać, czy nie. No i dlatego te, te, te zmory znowu te, te takie dziwne, no to, to, to, to są różne kształty. Na pewno. No, raz to tak wygląda, jak to rękami dotykałem.
Tak jakby gruba baba, taka wielka, napompowana, ta grudzik Michelin, coś takiego. Raz czuję takie kościste ręce i pazury takie, ale tak wcinające się paskudnie, nie? No i, i, i, no i potem jeszcze był takie wyrysowany cały brzuch, jakby mnie takie trzy pazury, takie porysowany cały brzuch. Myślałem, że jakiś demon, a to się kot okazał, bo na brzuchu jak się przewraca na bok, to wjeżdża. No i powybijał, ale to już takie na boku. No i, i dlatego ja to, ja to wiem, że mogę gadać tak jak nakręcony albo coś, ale nie, nie chyba nie nakręcony, tylko że no dużo, dużo naprawdę dużo przegubiłem. Może mam tak psychikę zrytam, że, że ten, bo tam każdy opowiada o tych wyjściach z ciała, nie? Że o be co tego ćwiczą coś tam, co to nie jest, bo takie głupoty gadają. No, ja wiem jedno, że jak ja bym wychodził z ciała, bym potrafił coś sprawdzić, to bym se pyknął taki numer, że bym miał tyle kasy, że nie opowiadając tego nikomu, po prostu bym numer wykręcił jakiś, że no, żebym nie musiał o takich rzeczach po prostu gadać, żebym nie wiadomo, nikt nie doszedł do tego po pierwsze, a po drugie, żebym mnie tam ktoś jeszcze za wariata nie wziął, nie? No a ludzie opowiadają, co nie potrafią. A potem no rano wstałem, poszedłem do pracy i ten nie, no, bo ja bym to taką pracę zrobił, żebym jeden dzień popracował i bym po prostu nie musiał nigdzie chodzić, nie? No- No bo wie pan, to fora, te serwisy paranormalne, różne fora, grupy na Facebooku i choćby Radio Paranormalium to są też takie miejsca, w którym jednak spotykają się ludzie, spotykają się wśród swoich także tak bardziej, bardziej swobodnie o tych tematach opowiadają. Ja panu powiem, że też czasem mi się zdarzają takie sny prekognicyjne, bym powiedział, takie jasnowidzące sny, w których najczęściej pojawiają się jakieś wątki hakerskie, jakieś coś. Siedzę na przykład przy komputerze i widzę, że na serwerze Radia Paranormalium pojawia się jakiś, jakiś taki podejrzany plik i zaczyna rosnąć, rosnąć, rosnąć. I parę dni później okazuje się, że rzeczywiście parę dni później, po tym śnie następuje albo jakiś atak, albo jakieś podejrzane działanie pojawia się na serwerze na stronie Radia Paranormalium. Ostatnio na przykład po jednym takim śnie odkryłem, że się pojawił jakiś podejrzany plik PHP, który nie wiem, co robił. Nie udało mi się odszyfrować jego zawartości, bo był zaszyfrowany. Zapisałem go sobie, a z serwera usunąłem. Także mogę powiedzieć, że też takie rzeczy czasami mam.
Ostatnio miałem trzy takie sny. Coś po prostu nie wiem, jakby ktoś mi chciał coś przekazać przez sen, ale nie wiem, jak to nazwać. Jakieś jakby to określić. Jakieś dwa pudełka, jakieś dwie części. Coś, że to trzeba złożyć. No i to całą noc i to.
Ja to próbowałem składać i to, i to. No, obrzydliwie, to takie wnerwiające. To, to, to jest. I to mi się parę razy powtórzyło ostatnio w różnych takich kategoriach. Czasami miałem tak, że mi się robota śniła, że tam miałem jakąś robotę, no i to musiałem zrobić. Ledwo całą noc robiłem. Budziłem się rano, to już nie miałem siły, żeby iść do roboty i to robić. Ale, ale chciałem jeszcze tak powiedzieć, że się nie wiem, dodać na to, bo nie, no bo tego to tak człowiek nie pamięta wszystkiego, co się stało. Ale miałem kiedyś taki no, no, z tym alkoholem tak się troszkę, że tak powiem, nadużywałem. No i tak mnie to zaczęło troszkę wpół leżowałem.
Człowiek pijany nie mógł być ani jakieś stanu, żeby się film urwał, ani nic. No, no nie było takiej możliwości, nie? Ewentualnie no, jeszcze jak tak super, już dobrze byłem na takim trybie awaryjnym. Rzeczywiście tak po takim no, ja po prostu tam w robocie miałem takie swoje biuro, taki budynek i ten. No i tam mi się tylko towarzystwo zmieniało, a ja tam praktycznie tydzień siedziałem cały na okrągło no i wóda, i wóda, i, i ten. I czasami jakaś robota, no to szofer przyjeżdżał i jechaliśmy. No i to tak wyglądało i. No i zacząłem tak eksperymentować, żeby przestać pić, nie?
No i tam ktoś mi doradził a zapal se tam zioło, nie?... Nie paliłem papierosów nigdy, nie, nie palę, bo co tam zrobiłem takie przyrzeczenie, a nie inne wewnętrzne, że, że jak zapalę, to mi się tam coś złego stanie. No i żeby nie palić, no bo, bo nigdy nie paliłem. Później zacząłem palić, przez pół roku paliłem i w końcu mówię: No już muszę jakieś przyrzeczenie zrobić, ale jestem taki, no, można powiedzieć- Z jednego nałogu w inny. No, ale, ale mi tak mój tata mi to jest zdrowy i rzeczywiście mówi tam.
No, to ten właśnie, co, co, co, co w Boga nie wierzy i się tam nikogo nie boi, a to zleciał i powiedział, że już tam do góry. No i od tego czasu już nie przyjechali. Parę lat minęło i nie przyjechali tutaj do mnie więcej. Teraz ja do nich jeżdżę, a ten, a, a ale on taki to chłop, że ja tam u niego się w tym domu tam po ojcu domek ma. Ja się tam boję u niego spać w takim pokoju. Te stare zdjęcia takie są, tego takie różne rzeczy.
Tam jakieś różne stare rzeczy, stare, jakieś lampki, gdzieś tam tego i po dziadku, po tym, a po tego, nie. I no taki, taki ludek po prostu. Ale no strasznie lubi, interesuje tak zbiera różne rzeczy, jakieś takie historie. I kopał garaż ostatnio i ten, i garaż przestawiał i wykopał. Zamówił koparkę i ten. I on zaczął opowiadać tam coś tam, tu sąsiad, jakiś tam dziadek Żyda ratował czy kogoś tam. Takie takie rzeczy. Mu się też tam II wojną interesuje bardzo i, i ten i. No i jemy obiad przed nami. Ja tak się nie odbędę, bo ponad dwa metry wzrostu, a te ręce takie długie.
Nie i tak się wychylę na foteliku i tam mówi: powiedz, z czego to jest? Bo, no bo ja znany jestem w domu, tam, znaczy wieprzka kupiłem, rozkrawałem go w domu czy coś tam. No, no, jakieś takie. Gdzieś tam zająca pojechał czy coś potrącił.
Przywiózł, no to ja mu to zrobiłem. No bo, bo on tam tego mówi. Ty tyle kości widziałeś, nie? Co to jest? Nie. No i patrzę na to i no nic cholery mi to na żadną kość zwierzęcą nie wygląda, co znam. No ani na, na, na ten, na, na, na, na jakieś takie. No, ani na krowę, ani na konia, ani, ani, ani na, na, na, na wieprzka. No, no. Mnie się wydaje, że to ludzkie chyba kości są, nie? A on mówi, że mi się też tak wydaje i pierdolnął mnie na parasol i ten nie. No ale po tym, jak go tu postraszyło, to już i dalej leżę. No i dalej ogarniętego takich chłopów, no, takich, że tam nie wierzę w jakieś przesądy ani nic, nie. No, no nie, nie przyjedzie. No i koniec.
No i, i próbuję to już zapomnieć. Nawet, nawet się tam wypiera czasami. Nie, nie było tak źle. No ale, ale, ale, ale ten. No ale on mi właśnie doradził. On mi doradził te, te. No, żeby sobie zapalić, bo tam jego ta dziewczyna była w ciąży, miała anemię. Jako tego tam niby wypaliła.
Mówi, że wyniki jej skoczyły. Tego nie. No ale mówię: no nie, nie i tam dostałem, nawet nie wiem od kogoś takiej, jakiejś takiej witeki. I mówię kurde, wrzuciłem se to do flaszki i zapomniałem o tym. No i, i po czasie, po czasie to ten patrzę, co w tej butelce rozpuściło.
No i tak sobie wypiłem kielicha jednego, drugiego. O, jak fajnie, jak wesoło. Kurczę, super, super ten człowiek nie myśli o trzecim kielichu. No rewelacja. No to mówię to na zwykły super, zajebista sprawa. Nawet, nawet przez gardło mi ten trzeci kieliszek nie chciał przejść. No i taki zadowolony człowiek tego. Fajnie się śpi po tym. No i tak kurde, mówię. No to, to, to było uczynię. No i mówię kurde, jakby tak zrobić, mówiłem większą ilość takiego, nie wziąć i po prostu zalać spirytusem, co to będzie?
No i zostawiłem tak. Kurczę, nalałem tam trochę tego i to się robiło takie jakieś płynne. Nie wiem, jak to mówią, olejek nawet czy coś. No i wystarczyła kropelka do butelki i człowiek nie mógł wypić. No ćwiartki, że tak powiem, litrówki. No takiej mniejszej to raczej nie kupowałem nigdy, ale no ćwiarteczkę i zadowolony z tego. No i kiedyś kurczę, no wkropiłem sobie jedno, drugo. No i tak z czasem to człowiek zwiększał dawkę. No i se wkropiłem pięć kropli do kieliszka. Ja wiem, nie miałem czym przepić, to w ręce tam pięćdziesiątkę wody wypiłem to. Powiem Ci, że już odwróciłem się na słuchajcie, nie wiem. Byłem w niebie, w piekle, wszędzie w stanie jakieś zawieszenia, jakimś paranormalnym. Nie wiem, no jakieś, jakby to powiedzieć. Same moje myśli były i biel taka dziwna. Ja wiedziałem, że zaraz, że ja tracę świadomość, wszystko i ten. I to tak trwało kilka godzin, ale mi się wydawało to wiecznie, jakbym był po prostu nie wiem, w jakimś szczescu albo gdzieś. Strasznie taki stan, taki okropny i że, że ta nicość, no po prostu, że same nieznane powietrze. No okropny stan, taki, taki, taki. No kurczę, i tam, i tam wtedy też takie było coś, że jakaś postać, coś do mnie coś mówiła telepatycznie, ale to wiem, że to było od tego mnie to wzięło, ale, ale po prostu no. Zdałem sobie też sprawę w pewnym czasie, że człowiek, jak jest pod wpływem jakichś takich innych rzeczy, ma inną percepcję postrzegania, bo tak normalnie to mózg wykasywuje pewne rzeczy. No, czegoś nie chcemy widzieć. No, podam to na przykładzie ten taki, bo ja ze zwierzętami mam tak w domu. No coś tam pewnych rzeczy nie widzi, nie? Jakiś tam piecek, jak coś tam gdzieś położę tego.
No, przykład dam. Konia miałem kiedyś, kupiłem bryczkę do niego i koń się dał jeździć w siodle, ale no, jak do bryczki go przyciągałem, to tak nie widziałem, ale go ciągnął w drugą stronę, gdzieś. No po prostu ten. No i to jest na tej, na tej zasadzie to też tak odbieram, że ludzie też tak. No, czytałem o tym, że po prostu, że człowiek, no, gdyby mózg nam nie wykasywował pewnych rzeczy, no to, to byśmy ogłupieli. No taka jest, taka jest teoria podobno. I dlatego ja mam czasami takie stany percepcji dziwne. To się różnie biorą, ale to zawsze na trzeźwo i to, i to, i to. Ten, że to nie wiem, od czego to zależy, że słyszę po prostu jakby dźwięki, jakby wodę odkręcę i słyszę, jakby, jakby, jakby. Ale to czasami mi się zdarza, tylko rzadko kiedy słyszę, jakby jakieś dzieci gdzieś na jakiś korytarzu szkolnym, jakieś takie, takie, takie po prostu no dziwne, dziwne, dziwne, dziwne rzeczy. Ale to, to, to zawsze było takie, takie. No, po takim stanie można powiedzieć, że to w ciężkim stanie było takim, że rzeczywiście ręce się trzęsły. Kurde, herbaty nie szło się napić, bo się czego parzył? Gorącej, nie.... I, i, i, i, że wtedy zdawałem sprawę z tego. Rzeczywiście, no ja widzę różne rzeczy i mówię: no tak, no od alkoholu mi się nie pije, no to mi się chłopki stawiają, ale z czasem zauważyłem, że to, że to, że to też ma swoje jakieś tam realia prawdziwe, bo, bo, bo, bo pamiętaj, że miałem ciężki stan naprawdę z alkoholem. W pewnym momencie też i, i, i. No już chciałem skończyć, ale musiałem. Musiałem pić, żeby chodzić o zasnę na pół godziny. I powiem, że, że no, nie piję już kupę czasu, no ale rzeczy mi się przygody dalej zdarzają. No i można powiedzieć, że, że, że nawet więcej, no bo, no bo, no bo więcej pamiętam, nie? No wiadomo, jak ktoś gdzieś zasnął w nocy, no to wtedy się nie pamięta za bardzo wszystkiego. No, a teraz takie, takie kurczę, dziwne rzeczy.
No i tak jeszcze właśnie wracając do tego, do tego, do tego domu, tutaj, do tego pokoju, to, to, to, co ta postać była. No tak, jakby ktoś w kominku siedział. No kurczę, normalnie. No, w nocy takie wstałem i, i, i, i patrzę, ktoś tam jest i próbuje tak, no, nie kontaktować za bardzo, żeby z tym kontaktem nie złapać, a to mi gdzieś w głowie. No coś takiego zrobiło, że, że. No, no, no, no. Nie wiem, no nie wiem, jak to określić, ale powiem szczerze no, zaczyna mi to. No tak, szczerze zaczyna mnie to wkurwiać. No po prostu bo, bo, bo, bo. No bo się nie da żyć. No jest trzy dni, cztery dni spokoju, takiego gdzieś później coś się znowu jakiegoś takiego dzieje. No, po tej wodzie święconej to rzeczywiście trochę ten, ale, ale, ale tak na dobrą sprawę nie wiem. Nie wiem, co to jest. Czy jest dom opętany, czy coś? No, no, no. Tylko wiesz, wie pan, że tak się zastanawiam, no co ma opętanie z demonem? No co to jest to?
Nie. No, dlatego właśnie pytałem o to, czy coś wiadomo więcej o historii tego domu, historii tego miejsca, bo tam się mogła- Co wiem, to, to z tego, co wiem, to, to tylko tyle, że niby się ten dom spalił tym ludziom i, i, i. No i oni go odbudowali. On był, był kiedyś drewniany i oni go odbudowali. Już z cegły nie, no, bo była. Ksiądz powiedział budować to budować. Nie było pozwolenia gdzieś tam na budowę ani. No i tyle. No i. No i że nie mieli dzieci. No kurczę, nawet taka znajoma przychodzi taka, taka bardzo, taka praktyczna od tego nie i ja.
No, tak, no ale tu mieszkali ludzie, co dzieci nie mieli. Nie? No i pokój dzieci tego, ale, ale ten, ale. A ona mówi: no, to coś może być na rzeczy, nie? Bo to. Bo to coś. No, jest coś, jest coś w tym. No i. No, nie ukrywam, jak się przeprowadziłem tu, to też tam taką mnie nie wylewałem, ale tutaj to jest taka dzielnica, w której się to tak tłumaczy.
No bo takie już się zaczęły picia, że przecież. No, rzeczywiście też już tak kurde, prawie mi się związek rozpadał. Jeszcze piętnaście lat temu, że był człowiek z gramówkami. To tak tłumaczyłem: a, bo taka dzielnica, bo tacy, tacy ludzie. No a ktoś mi tam powiedział, a może taki dom, że po prostu. No takie.
No, aha, jeszcze jedną rzecz chciałem zauważyć, że to nie tylko ja wyczułem. To kwaterka ta moja już była, żeśmy gdzieś byli, u kogoś. Jechaliśmy do tamtej znajomej. Taki no nie wiem, komfort psychiczny, no, że jest inaczej. Wracaliśmy do domu na podwórku, jeszcze w porządku. Wchodzimy do domu, przymulenie i koniec. Takie, takie przybicie i tak jakby człowiek no, miał nie wiem, no tak jakby miał głowę przykręconą do, do, do, do, do, do. Nie wiem, do nadajnika telewizyjnego albo, albo coś radiowego, że po prostu takie fale mocne, jakieś takie. No i co mnie, co mnie? Zacząłem tam się interesować tym, tym, no, że tak powiem, tym, no, tą bronią kierowaną energią kierowaną na odległość, że można kogoś wykańczać. No ale no, w sumie mówię, tak połowa sąsiadów takich półgłupich, reszta głupich, więc no raczej tutaj nie ma jakichś takich. Kurczę, co by ten, ale nie wiadomo, kto to w domu skręcił, nie? No ale, ale z drugiej strony no, postawili jakiś czas temu ten maszt 5G.
W sumie dwa kilometry ode mnie, od domu. Że to nie wiem, czy z pół roku temu może. Czy to też może jakieś oddziaływanie? Nie wiem. Nie, nie, nie, nie. No, podobno, żeby to miało jakieś oddziaływanie, to trzeba naprawdę bardzo mocno się zbliżyć do tego masztu. To wtedy działa jak mikrofalówka. No ale z takiej odległości to raczej nie.
Mikrofalówka nie jest na tyle groźna, jaką jako sama mikrofala, no bo to ona tylko powoduje ruch wody, więc jeżeli nas nie dosięga, to mikrofalówka nie promieniuje i ona tak to by nas zagotowała, wiadomo.
Ale powiem, że, że tak. Kurczę, ja studiowałem w Łęczyźnie, no właśnie w Bukownie jestem na tym ośrodku i tam przez ośrodek ówczasowy szły słupy wysokiego napięcia i, i chyba nie wiem, ile to tam jest tych tysięcy wolt, ale to konkretne elektrownie szły i jeden słup taki był no, ogromnie wysoki, no a drugi ja miałem taki no, dwadzieścia, dwadzieścia, trzydzieści metrów, a tamten no jeszcze wyższy, taki bardzo wysoki i, i, i. No i ten jeden słup stał na tym ośrodku. Ta linia cały czas tam szła, także jak był deszcz, to takie były takie. To tak słychać było te powietrze, jakby brzęczało. No i tam takie różne rzeczy wymyślali. Ojciec. Ojciec zmarł na raka, później tam całe życie tam praktycznie siedział w tym ośrodku i ten, i, i. No i. No, ja też tam strasznie bardzo lubiłem być. No a matka nie, to ty tam nie będziesz tam siedzieć. Tego.
Mieszkaliśmy w Katowicach, no to. No to ona tam nie, nie, nie, ona tam pod linią to jest niezdrowe. No i takie rzeczy. No i tak nikt mi nie wierzył. Ale rzeczywiście, no mam coś takiego. Znaczy miałem. Teraz akurat na szczęście przyhamowałem jakiś czas z alkoholem, że to, to świadków mam na to. No bo to, to nie jest udawane, po prostu. No dziennie tam przepiłem, tam litra, półtora, dwa. Nie?
Rano. No tak mi się przynajmniej wydawało, nie? Rano wiadomo. No to kończyłem rano, ten rano coś tam zjadłem tego. No i, i, i, i, i. I zawoziłem. Zawoziłem tyle żonę do roboty, to pięć kilometrów. No i. No i wracałem do domu. No i, i ten, i tak się męczyłem potem do popołudnia, nie, bo ona tam dojazd miała. No i mamy przejazd pod no mostem, takim kolejowym po prostu. Czy takie dwa mostki są i chyba tam idą trzy czy cztery tory kolejowe. I co jest?
Jak byłem tak dobrze wypity czy wypity? Przepity. No, na drugi dzień. No, nie, nie, nie mówię w ten sam dzień, tylko na drugi dzień, tam czy dniem bodajże przerwy.... I zaczynała mi się tam wątroba gdzieś tak. No, zaczęło się te kaszlenie, takie ten. I powiem ci, że nie mogłem przez telefon rozmawiać przez, przez dwa dni po takiej akcji. Przykładałem telefon do ucha, zacząłem kaszleć i mnie szarpało tak, że ani słowa nie potrafiłem powiedzieć. I myślałem, że to jest raz przypadek. I rzeczywiście zauważyłem później, że to jest ten. I potem zauważyłem, że jak jeżdżę i przejeżdżam pod, pod tym, no jeżdżę tam normalnie, wszystko jest w porządku, nie? Wjeżdżam pod, pod, pod te, pod, pod te tory kolejowe, tam pod te, pod te przejazdy. Za przejazdami muszę stanąć, bo już tak mnie szarpie, tak, że na wymioty już oczy mi się zamykają. Nic nie widzę, po prostu to takie okropne szarpanie, że ten i, i ona zauważyła, że nie udaję tego. No bo łzy się leją z oczu. Człowiek nie wydaje z siebie żadnej treści ludzkowej, tylko po prostu mnie dławi i ten. No i jestem po prostu. No widzę, że jestem przeczuły na promieniowanie takie magnetyczne, no ale co to ma wspólnego z tym, z tym, no z tymi różnymi dziwnymi rzeczami? No, powiem tak, no to z Jackiem nawet mi się tak śmiali, no bo z tą pralką, że jak wyjmę jego, no to, że no, niby odeszła. Wyle, wyle, odeszła.
No, tak można powiedzieć. No i, i powiem, że żarówki przestały strzelać, jak ta poszła. Naprawdę taki miesiąc widzę żadnej żarówki nie, nie, nie wymieniali my, nie? I dzisiaj my tak właśnie gadaliśmy. Żarówki przestały nam strzelać, nie? A my próbowali różne energooszczędne. Takie, takie, takie, takie. Wszystko się psuło.
No tak, mieliśmy taką jedną diodową, ledową, taką, taką droższą i ten. I ona rzeczywiście była chyba przez pół roku, ale ona praktycznie światła żadnego nie dawała. No, ale to się tak trafiło. No, a teraz tak patrzę, no kurczę, no, no nie chcę klękać, nie chcę tam wezwać czegoś, ale, ale naprawdę. No, no, no, no. Żarówki przestały, przestały strzelać, no to też dużo mamy było się działo i takie nocne życie właśnie prowadziłem. To takiego kolegę mam, co na kopalni robi, to przyjeżdża zawsze w nocy, bo gdzieś tam nie idzie do roboty. Chce załatwić wolne. Nie chce, żeby żona tam w domu mu marudziła, że znowu ma wolne. No to zawsze przyjeżdża do mnie. Tam siedzimy, gadamy, pierdolimy głupoty do rana on jedzie. No i ten Tomek znowu te żarówki. A pierdolisz to, wyłamać tą lampę. Sztyg!
Jedna, dwie. No i nie wiem, to niemożliwe. No tyle żarówek. Zacząłem używane kupować, no bo człowiek nie zarabiał na nowe. No i także no i teraz rzeczywiście tak ulicy nie wiem, czy powiem, że tak się wyniosła i nie wiem. To, to, to to nawiedzenia bardziej. No a co? Tak bardziej nawiedzenia czy, czy ten, czy, czy kosmiczne takie bardziej właśnie w łapie to, no bo, no bo tutaj to jest u mnie pomieszane. Ja już nie wiem, co jest to po prostu to jest mętlik. No ja powiem tak wszystko, co jest, wszystko, co jest trudne do wyjaśnienia, wszystkie zjawiska paranormalne. Tak ogólnie. Ja bym, ja bym tyle mógł rzeczy, na przykład takich siłą woli potrafię. To jest, to jest tego, gdzieś ktoś jadę tego i takie. Miałem taką pracę, też dziwną. Ja mówię: no kurczę, no już jest ten czas, już powinien zadzwonić. No i powinien zadzwonić. Pyk, telefon dzwoni. No, myślałem o tobie. No, mówię. No, ja sobie też myślałem, nie? No i, i jest telefon i parę lat temu ogłoszenie. Tak. I ogłoszenie dałem i tak z Szymkiem też siedzieliśmy. Mówię: no kurde, nikt nie dzwoni, nikt nie dzwoni, nic nie było i tego, i tego. To myśli ktoś. Nie potrafię się tak, żeby skupić, ale gdzieś samo siebie to przyjdzie. Pyk, telefon dzwoni i ten i, i to jest nie. No i ostatnio taka sytuacja też była. No, nie wiem skąd. No, przychodzi taka babka, przychodzi z tego, z no, no, socjalna, taka po wsi chodzi, tam do ludzi zagląda. No i taka fajna babka. No a chodzi tu cały czas taki, no lekko, no, umysłowo niepełnosprawny. No i cały dzień chodzi. No, jak rano włoży gumiaki i koszulę, no to tak cały dzień chodzi tam i z powrotem bez sensu. No i tylko cześć potrafi trzydzieści razy cześć powiedzieć.
No i ten tam się śmieją, że mówię ten tam taki sąsiad mówi: wiesz, czemu on jego matka koty sprzedała? A ja mówię: czemu? No, nie pytaj. No i to takie. No, on jak widzi jakąś kotkę, to on potrafi tych kocików przegonić nawet nie. No to, to naprawdę to jest wyższa sztuka. A oni przed nim uciekają. No i on tak. Ta babka to też go zna, bo tam do niego chodzi. No i ten i wie, jaki on jest taki, no, upierdliwy, nie? No i tak widzę, że ona tu idzie, to idzie i. No i gada, gada, gada tu przy furtce i ten i, i. No i wtedy z tą, z tą, z tą, z tą, z tą partnerką moją, bo tam się zwaliło i ten i gadają, gadają. I ja mówię: nie no, mówię Heniu, Tomek, no chodź, no ty, patrz, mówię, teraz z nią gada. Matka z nią gada, nie? On mnie teraz mówi, żeby Leszek przyszedł, żeby Leszek przyszedł, bo Leszek jest. A ja mówię sciskamy dłonie, skupiamy się. Pyk! Że cześć, Robert siedzę i ją tam atakuje, bo najpierw to nie mógł uwierzyć w to. No tak, no, przypadek to był na pewno. No ale, ale ja tu nie widziałem jego, że widziałem nic, bo on przyszedł z drugiej strony domu, więc tak go ściągnąłem. Drugi taki przypadek.
Idę, idę tak po prostu z toalety wracam i tak kuśtykamy. Podpieram się trochę o Szymka, ale kotek się rozłożył na tym miejscu, gdzie zawsze siadam na kanapie i sobie leży rozwalony cały, nie? I ten mówi, no bo ja tak niepewnie stoję i mówi: czekaj, go zrzucę. Nie, nie mówię, nie zrzucę go. Ja miałem taki sam wyraz. Ja mówię: patrz, ja jej powiem i ona zejdzie.
Ja mówię: a teraz mówię Kicia śpi, a nie i wejdzie mi z łóżka, bo ja chciałem usiąść. Kot dźwignął głowę, popatrzył, otwarł oczy, wstał, poszedł. Nie, mówi. Niemożliwe. Niemożliwe. Niemożliwe, nie. No ale jak chcę, no to tego nie potrafię powtórzyć, ale to same z siebie czasami wychodzi. No i takie rzeczy. Ja przez pewien okres czasu miałem coś takiego, że jeździłem taksówkami, bo nikogo znajomego nie chciałem narażać na takie coś, bo po prostu sztuczki ściągałem na siebie jakieś straszne.... Znaczy inaczej, nie stłuczki, tylko po prostu kierowcę tak jakoś zaaferowałem. Nie wiem, jakiś taki wpływ wiedziałem, że mam podświadomy, że, że on się nie potrafi na drodze skupić. No i numer wywalał i, i po prostu. No, chyba to półtora roku trwało.
Ja się bałem z kimkolwiek jechać, bo bo gdzieś odrapał auto, przytargał jakiś numer. No, ja gdzieś już musiałem jechać, to wolałem wziąć taksówkę. Mówię to mi tam taksówkarz mi to wisi i to ten, nie. I to jest często, gęsto wypadki. Jak są na drodze, to, to ja, ja je widzę na chwilę przed co się dzieje, nie? I potem, potem za chwilę jest wypadek. No ale to, to, to, to, nie wiem. Tylko nie umiem tego kontrolować. No, ale- Coś, coś mi świta, że chyba coś podobnego miał słynny jasnowidz ojciec Andrzej Czesław Klimuszko. W swojej książce opisywał takie przypadki. Widział jakoś jakimś innym zmysłem wypadek tuż obok budynku, w którym aktualnie przebywał. No i słyszy jakieś coś, coś tam się dzieje.
Schodzi i rzeczywiście okazało się, że robotnikowi na przykład jakiegoś rękę urwało. No kurczę, to ja tego. No ale, ale, ale on to potrafił tak kontrolować. Ja tego nie, nie kontrolowałem. Nie, nie do końca. Też nie do końca umiał to kontrolować. To jest takie, takie było wkurzające trochę dla niego też coś takiego wkurzającego, że wie, że coś się stanie, ale nie jest w stanie tego...
Miał taką świadomość, że nie jest w stanie temu zapobiec. Tak, tak, tak. I najgorsze to jest to, że, że, że, że jak tylko człowiek próbuje temu przeciwdziałać, to, to, to zniknie ta, ta świadomość i to się zaraz wymiesza.
Ale ja to staram się w ogóle po prostu wyłączać myśli. No, coś takiego jak wyłączanie myśli. No, czasami się coś, gdzieś jakaś muzyka wkręciła na cały full, gdzieś człowiek kurde, zasnąć się tam chlapnął i muzyka na full. I ta muzyka grała na dwóch dni, grała i grała w głowie. Tego nie szło wyłączyć. To było okropne. I wtedy wyłączałem myśli.
Próbowałem się ze mną na chwilę i, i tak samo ja w tym. Ja, ja naprawdę. Ja wiem, że potrafię ściągać pecha takiego. Kurde, że, że, że, że, że no, powiem tak inaczej. Pięć lat czy sześć lat nie miałem dowodu rejestracyjnego do samochodu, bo zabrali mi tam auto. Miałem nierejestrowane i tak jeździłem bez przeglądu przez pięć lat.
Dziennie robiłem około dwustu, trzystu kilometrów. Byłem pewny, że mnie nie zatrzymają. Nie i, i, i jeździłem spokojnie. Znaczy powiem normalnie tego wiadomo, no ale, ale te same drogi codziennie człowiek pokonywał. Wiedziałem, że jest szartowne auto i w ogóle tego ten powiem.
Coś gdzieś nagle się załamało i ja się bałem do sklepu jechać dwa kilometry, bo a zatrzymią mnie, o kurde pięć lat bez dowodu, a w gazecie napiszą, że takim typem człowiek jeździ i takie tam głupoty. No i tamten mijał ten okres tego lęku. No i później znowu spokój, normalnie i tyle. A potem czasami gdzieś też czułem, że coś będzie nie tak. No i zdarzały się trzy, cztery kontrole w tygodniu. No to, to mówię, ile razy mnie możecie zatrzymywać?
Nie. I to w różnych miejscach, tam po Polsce. Nie, to mówię, że to jeżdżę mi ten sam i wiem, że wiem, że mam jakieś kurczę problemy z tym, w tym, w tym. No, jakby to powiedzieć? No, czuję, że coś, coś, coś, coś. Nie wiem. Ja był jakiś opętany jestem albo cholera wie co. Nie chcę wracać dalej tamte tematy pod względem takim, żeby się bardziej zagłębiać w tym darknecie, mówię jakieś próby robić.
Unikam czegoś takiego jak wywoływanie duchów czy coś, bo, bo, bo. Bo wiem, że w pewnym momencie jestem w stanie takie rzeczy zrobić, że, że tak na pół świadomie, że, że boję się tego, bo się boję, nie? No właśnie, ja mam takie pytanie. Tutaj sobie zapisałem, jak pan opowiadał o tych spotkaniach z tymi istotami w sypialni.
Jak pan tak ogólnie podchodzi do tematu duchów, demonów i innych tego typu rzeczy? Szczerze? Mnie się to kurczę zmienia troszkę. Znaczy zmienia. Ostatnio mi się to zmienia, że tak. No duchy jest. No kurczę, powiem tak no, zawsze tam mnie tam babcia straszyła. No tak, wiadomo, no z tego: o duszyczki przyjdą, bo ty tam coś tam, coś tam, coś tam. No i tyle. Albo, albo do lasu nie chodź, bo cię pomordzi cię w lesie, pomordzi cię w lesie, wodnik cię tam jakiś złapie i cię utopi. Albo, albo powodzi. Co te powodzi w lesie nie?
No, bo czyż powodzi cię w lesie? Nie łazć do lasu, a nie łazć do lasu. No, ja się wychowałem całe dzieciństwo w lesie, można powiedzieć. No bo Katowicach, to wiadomo, się mieszkało, ale każdy weekend na ten ośrodek. No i non stop w lesie chodziłem.
Ja byłem tym takim samotnym. Jak tam koledzy tam motor w pięciu składali, no to ja sobie wolałem ten motor sam składać czy samochód. Tam miałem taki. Sobie kupiłem za małe lata, sobie go robiłem. Nigdy nie lubiłem towarzystwa, bo się po prostu skupić nie mogłem, nie? No albo się głupoty pierdoły gada, albo się robi. Ja miałem ciężko się skupić na czymś, bo ktoś mnie zagadał, to już traciłem koncentrację. No i po lesie, w lesie tyle czasu spędzałem naprawdę dużo, że, że to, to, to praktycznie czy były grzyby, czy nie było, no to, no to musiałem latać po lesie i nigdy się nie zgubiłem. Nigdy, nigdy, nigdy nie miałem. Odcinki chodziłem takie konkretne, no, nawet po dziesięć kilometrów od domu. Miałem taką orientację w pewnym momencie, jak gdzieś tam coś źle było, wszedłem pod linię, no to wiedziałem pod linią. Aha, ciach i zaraz tam do domu, nie, bo linia mnie zawsze przyprowadziła do tego ośrodka, nie? Jak tą linią.
No ale powoli cię powoli. No, jak mnie się tu przyprowadzili, no kurczę, no jak lubiłem po lesie chodzić, jak wszedłem tu ten las, to mi się taki dziwny wydaje. Taki, taki. Nie wiem, jakby takie dziwne te, te mchy, takie na jakby na śmieciach, na kamieniach, na jakby. No, mi tu ktoś to trochę wytłumaczył, że mój, że kubły na śmieci to oni mają tutaj od dziesięciu lat. No to wszystko, gdzie się do lasu wyrzucało? Nie. No to co, co, co?
No to, to jest tak. No, ja strasznie nie lubię śmieci w lesie. Jak ja widzę, to mnie aż, aż szczepie. No i poszedłem do tego lasu. No, prosty las, później daleko, tu polanka, tu ten opanowane takie miałem. Są łąki, takie za jakieś tam pięćset metrów. No i w pewnym momencie gdzieś wpadłem w takie kółko, że zacząłem chodzić no, chyba dwie czy trzy godziny i nie mogłem z lasu wyjść. Co słyszałem wiochę. Słyszałem, jak psy szczekają, jak czasami auto zatrąbiło. Nie mogłem do domu wrócić.... I, i, i nie wiem, coś takiego to było i też zacząłem wierzyć w takie różne, że rzeczy właśnie, nie wtedy, że rzeczywiście może są jakieś, jakieś duchy. No, powiem po oglądaniu tych programów, różnych, takich, tych typu tam, no co tam gdzie ducha wyganiają na przykład w Jaworznie ten gościu, on był bardzo autentyczny, ten, ten taki nie ten nawiedzony dom w Jeleniu czy, czy tam pan słyszał o tym, o tym domu?
Tam później się niby okazało, że to, że to tam właściciel próbował kasę na tym zarobić. No ale. No, ale w demony to powiem, nie ukrywam. No wierzę, wierzę, bo w taką literaturę cięższą sięgałem czasami. Audio oczywiście, no bo tak czytać to tak nie za bardzo lubię, ale, ale ten i, i, i powiem szczerze, że, że z tymi demonami wszystko tak wierzyłem. No i nie mówię, że nie wierzę, bo, bo, bo, bo widziałem na filmach te niby realne opętania. No z czego to jest? Nie wierzę, żeby ludzki mózg takie rzeczy potrafił zrobić, żeby sobie sam. No, ja bardziej w UFO wierzę, ale w złe moce też. To, to, to demony takie te tak samo. Wiem, że, że miałem takie, takie, ale to był chyba sen. Z taką postacią miałem, no spotkanie, ale to nie wiem, czy to był sen, czy też jakiś stan taki ciężki, że no tej postaci taka miłość biła. Takie miłość, uwielbienie, podziw.
No nie wiem, jak to, jak to nazwać, ale to, to było coś. Coś takiego nie do opisania, po prostu taka mądrość. No, aż, aż się, aż się mózg gotował, jakbym głowę do mikrofalówki wsadził. No, to było takie, takie, takie jakieś uczucie, że nie, nie do pojęcia i telepatyczny przekaz taki. No, tak by to można powiedzieć, jak jasnowidz z jasnowidzem gada, mówi wiesz co? A drugi: no, wiem. No to tak samo to ta relacja była i to, i takie kurczę, powiem szczerze, że, że, że też myślałem, że gdzieś tam przed Bogiem stoję albo coś.
No ale nie wiem, czy to był sen, czy to wróciło, czy to był jakiś stan po pijaku. Ale, ale, ale było to takie, że no, to nie dawało później mi kurczę żyć przez, przez, przez jakiś czas. No a, a, a miałem właśnie miałem, miałem też takie coś, że ja po prostu we śnie się potrafię wybudzić. Dlatego sobie zdaję sprawę, że na przykład jak z czymś tam zaczynam jakimś tam typu właśnie no, demony, można powiedzieć nie, no, ale to potem jest to jakiś byt, ale to demona, bo jak czytałem o demonach, to, to one mają potężną moc po prostu, nie. I ten i wiem, że potrafię się wykrzywić i się wybudzam. No, a tutaj takie robiłem fikołki, że można powiedzieć, nataczanie z tym wybudzaniem i się nie dało. I byłem pewny, że, że, że nie żyję, że jestem innej świadomości, nie? No i to tak trwało. Ja więc może na moje z pół godziny wybudzanie i takie miałem odczucie, że coś obeszło. I wtedy wstałem i mówię: no, nie wiem, co się działo, kurczę, tabletki na serce były tam takie różne tej. Może, może tabletki nie wziąłem wczoraj albo coś, ale to by się takie rzeczy nie działy, nie? No, dlatego nie, no, nie potrafię tego z tego z tym, z tym UFO rozróżnić właśnie. No a właśnie chciałem jeszcze. Chciałem jeszcze dodać o tym, o tym wychodzeniu ode nie, to z ciała, to tam. Ojej, każdy wychodzi. To oni to tam nie kombinują. Powiem mając chyba nie wiem, teraz dwanaście czy trzynaście lat. Też się tam gdzieś doczytałem, bo to doczytałem, bo wujek mój tu miał całe mieszkanie książek, no takich. No, czytał no, wszędzie książki.
Nie miał żony, nie miał tego. Wszędzie książki w pokojach. No i tam jakąś taką książkę mi dał. Zawsze przychodził, to, to, to książki dawał. No, wtedy książki, ale, ale se posmarował. No to tam pięć tysięcy Chopinem. No to podkład był. No to dzieci zadowolone. No to tam obiecałem wujkowi, że poczytam, nie. No i tak mnie to o tym wychodzeniu z ciała. No, nie tak, jak ludzie mówią, że tam policzyć do dziesięciu tego, bez tego. Coś tam zaczyna się część i ten i już sobie mogę chodzić.
Ja tyle razy próbowałem. Znaczy też próbowałem teraz, ostatnio. Nie, nie, nie wychodzi mi to. Nie, nie mówię, że próbowałem parę razy, tak jak niby tego, ale to, to nie ten. Bardziej się zlęknąłem tego, bo tam ktoś powiedział, że jak ktoś jest słaby fizycznie, to, to po prostu może coś przyprowadzić za sobą i, i, coś się podklei.
No, jak ktoś jest słaby fizycznie, to może mu się zmaterializować w tym stanie lęk jakiś tam ukryty i to może się wtedy skończyć dosyć sporym przerażeniem. No właśnie- To jest tak jak, tak jak we śnie. To, co, o czym myślimy, to, co mamy zakodowane w podświadomości, w głowie, to nam się zmaterializuje po prostu. No, właśnie ja, ja wiem, że to, to.
Dlatego ja staram się tak ogólnie o nic nie myśleć, bo, bo ja mam takie wrażenie, że mi się materializuje tylko najgorsze rzeczy. Ale z drugiej strony też ludzie się pytali mnie: czemu ty masz takie podejście do życia? Takie wszystko, wszystko w dupie mam i w ogóle, co tam się przejmują, lecą do tego, nie?
Bo rozumiem na, na wszystko, na wszystko mam całkowicie wywalone i takie nie mam takich, takich jakichś przejęć. No ale, ale takie rzeczy mnie przerażają. Właśnie, że, że, że, że no nie wiem, jak to powiedzieć, ale no pewne rzeczy no boję się. Boję się, żeby się nie materializowały, bo, bo wiem, że jestem w stanie coś ściągnąć po prostu jakoś tak tego. A najgorsze to jest to, że tylko najbardziej się boję o te rzeczy, które są złe, bo tych dobrych no to wiadomo, no, człowiek nie widzi dobrych rzeczy, nie, jak się mu zdarzają, nie? No ale, ale, ale ja też tak mówię. No jak ja tak wszystko olewam, a jeszcze funkcjonuję, no to, to się tak ludzie dziwią. No, no bo jakoś ja mówię zawsze jakoś jest, przecież nie? No, jakoś raczej musi być, nie? No a, a to, a tamto, a tego nie. A, a ludzie przeżywają tam znają, że: a, bo ty na wódku jeździsz teraz, nie? No, no, jeżdżę na wódku, ale potrafię wstać i przejść parę kroków. No i takie jest to, takie jest moje jeżdżenie na wódku. No a ten, a ten. No w sumie dobrze, ludzie nie mają głowy, nie? No, są tacy, co mają naprawdę tragedię w życiu i ten. I a ja cały czas wierzę, że, że po prostu no wstanę, coś mi się poprawi, bo lekarza się nie mogłem doczekać teraz przez pół roku. No człowiek te złe rzeczy widzi i wiem, że, że mam taką moc, po prostu, że potrafię coś tam, ale nie potrafię tego kontrolować. I się tego boję. I naprawdę, naprawdę. No, chciałem jakiegoś kontaktu, szukałem jakiegoś, no nie wiem, ciekawego pozaziemskiego, żeby, żeby mieć jakieś informacje, jakieś takie-... No, no nie czarujmy się, najbardziej mnie interesuje temat lewitacji. No to, to nie wiem, czy to jest prawdziwe, czy nieprawdziwe, no ale, ale mnie, mnie lewitacja bardzo ciągnie, no a antygrawitacja, co z tym jest związane.
No, no wierzę, że jest jakiś prosty na to sposób, a nie tylko wszystko podparte matematyką, bo ja mam takie głupie myślenie, że wiadomo, no, ludzie sobie tu, tu, tu pododają, pododają, nie? A ja wiem bez, bez liczenia, że na przykład coś ma być tak. No i koniec. I, i, i właśnie ta lewitacja mnie tak troszkę, kurczę, lewitacja, antygrawitacja, no bo lewitacja, no to już wiadomo. No, chodzi o to, że jak człowiek ma problemy z chodzeniem, no to chciałby być leki, no lewitować. Ja sobie mogę, wiem, jak to jest mniej więcej w kosmosie, jak, jak, jak tam są w tych statkach, nie? To ja sobie dokładnie zdaję z tego sprawę. Wiem, jak to jest, bo, bo przy mojej wadze to ja wchodzę do, do wody, po prostu do jeziora, to, no, nie zatonę, po prostu nie. No, nie muszę pływać, nie muszę ruszać, mogę powietrze wypuścić i ja śpię se na wodzie i... No ale ja po prostu wchodzę do wody, to, to, to unoszę się, jakbym był w próżni, no to można powiedzieć, że wiem, jakie to jest uczucie. Nie muszę w kosmos lecieć. No a, a ten, no bo wiadomo, chudy człowiek to idzie na dno, więc musi pływać, nie, żeby spłynąć. No, ja nie jestem za chudy, no to tak to wygląda.
Dlatego u mnie już ten temat odpada jako pod względem tego, że nie chcę spróbować, tylko próbuję rozszyfrować, czy idzie jakoś to zastosować w normalnym życiu, czy to idzie jakoś osiągnąć. No i tam też oglądałem takie rzeczy. No ale, no ale no, to chodzi mi o tą moc tych, tych, tych, tych, tych ufoków, bo, no bo tam wszyscy mówią po promieniu go, go porwał, tego nie. No i ja mówię: no to mnie nie chcą porwać, bo, bo, bo promień za słaby albo co?
No i to tak w tym względzie, że, że, że no strasznie mnie ciągnął właśnie kiedyś do tego, żeby, żeby, żeby, żeby, żeby... No liczyłem na jakieś takie, no, coś ciekawego z tego wyjdzie. No, a po tym, po tym, wtedy, po tym, po tym uderzeniu, takim w głowę, po tym, po tym, po tym, no, po tym szlagu takim. No to, to, to jakby, jakby mnie koń kopnął, nie w tą głowę.
Wtedy jak to było? Czy ty, czy na pewno chcesz, kurwa, wiedzieć? No i ten ból głowy, to, to takie kurczę, no... Wracam do tego, co naprawdę. No i ja wyleciałem z tego. No i potem tak już bardziej zacząłem się duchami interesować, a nieżeli, a nieżeli, a nieżeli, nieżeli tym, nie. No, no, a powiem, powiem jeszcze tak, że, że miałem też tu takie przypadki. No, no siedzi człowiek cały dzień w domu. No kurczę, ten wiem, że wiem, że wiem, że kota wywaliłem za okno. No to kot jest za oknem, okna reszta są zamknięte, tylko te przy mnie. No bo wiadomo, jak nie, nie wstawiałem tyle czasu, to słyszę, że ktoś chodzi po kuchni. Słyszę, że, że ktoś, że ktoś jest w drugim pokoju, bo drzwi nie mam, tylko futrynę. Słyszę to tą, tą obecność. Mogło być nie tak bardzo wyczuwałem, to też coś takiego było. Ale, ale, ale, ale, ale, ale słyszałem nie. No a, a, ale nie chciałem się ani kontaktu nawiązać, ani nic, ani przekonywać, że tam ktoś jest, tylko po prostu wolałem odbić i mieć święty spokój. No i, i, i myszy po prostu myszy, nawet jakby mysz przeleci, bo co mysz zarazie, to ona nie robi takiego hałasu. Wiem, że nikogo w domu nie ma. No to coś jest kurczę, nie tak, nie. Nikt mi na prąd nie wejdzie.
Przykładowo, że wejdzie do domu, bo mam psa, takiego owczarka środkowoazjatyckiego. No to, no to raczej tu każdy, kto się do wrame zbliża, no to ja po pierwsze słyszę, a po drugie, po drugie no, raczej każdy sobie daje spokój, więc trzy osoby tylko mogą wejść maksymalnie i nikogo innego on nie wpuści, nie, bo te trzy osoby zna. No i no, no ale to miałem ten fakt, bo czułem, czułem, czułem, że to jest. I później te programy co o duchach takie i nawet w tym właśnie w tym o Hucie Katowice, co ten gość opowiadał, że ten smród taki poczuł i ochłodzenie i ten smród, że tego ja to często, gęsto słyszałem i też miałem takie coś. Raz takie zimno mnie obleciało, ale to się przebudziłem tak w nocy czy coś i mnie obleciało straszne zimno i smród taki, ale okropny smród taki, taki.
No, no ale nie wiem. No, wytłumaczyłem sobie to tak, że zimne powietrze mnie opływało, bo tu okno mam, tak jestem na wysokości okna i jak zimne noce są, to czuję, jak te powietrze po prostu przepływa przez parapet, przez dół okna i ono spływa. Te nasturcja, tego powietrza przede mnie i no, bo jest zimne.
No, idzie do ziemi i po ziemi idzie do kominka i nie, no, bo to był taki dziwny ciąg powietrza, że na przykład był z ulicy, ktoś zapalił papierosa. Ja to na chwilę wyczuwam, nie? No i tak sobie tłumaczę, że pies mógł bąka puścić i tak śmierdziało, że się obudziłem, bo czasami jak się narzie, nie wiadomo tam co coś wykopie, to, to potem jest taki smród. No i to zimno z tego powietrza, ale, ale cały byłem zlęknity i nie wiem dlaczego. A jeszcze, jeszcze chciałem właśnie zwrócić uwagę na to, że, że miałem sny i to rzadko się to zdarza. Bardzo rzadko, może z pięć, sześć razy, no może tyle, co pamiętam. Takie sny co żal jest, taki okropny żal, ale to jest taki, taki żal się robi, to jest nie do opisania. To nie wiem, czy to mnie coś wtedy nawiedzało, czy coś, ale no we śnie to normalnie. No, obudziłem się i się przez dwie godziny się nie możesz otrząsnąć z tego żalu takiego.
I nie wiem, co to jest, ale wiem, że to jest niby jak się gdzieś jakiś duch pojawia, to to się, to, to się robi. Ale wtedy nie było, że jakiś duch mi się tam gdzieś w nocy nawet coś śniło. Ale ten żal, taki ogromny żal, taki to, to, to jest, to jest takie uczucie paskudne dla, dla, dla człowieka, że tego się nie da opisać. No ale chciałem jeszcze wrócić do tego faktu, tego obłędu. Tam wszyscy wychodzą, a ja to próbowałem, jak miałem no tak, chyba z dwanaście, trzynaście lat.
Poczytałem o tym tam troszkę takie też rzeczy i ten. No i wyczytałem, że po prostu trzeba zwalniać oddech przez tam dwie, trzy godziny, żeby zwalniać oddech. No, akurat byłem w domu, w szkole nie byłem. Rodzice byli w pracy, coś mi tam dolegało. Nie wiem, czy miałem nogę krzywą bodajże czy coś. Chyba tak. No i se leżę i zwalniam to ten oddech i oddycham coraz wolniej, coraz wolniej i coraz wolniej. I to trwało chyba z dwie godziny. Taki byłem zlęknity wtedy na to.... I ten i. No i rzeczywiście można powiedzieć, że już prawie jakieś takie dziwne rzeczy się. Nie chcę teraz przekłamać, bo wiem, ale wiem, że coś bardzo dziwnego się podziało i, i ten i się po prostu odzyskałem świadomość jakby, ale nie mogłem, nie mogłem po prostu się jakby dojść do siebie. Taki jakiś byłem, jakby za szybą przyklejony czy coś, bo ten. No i, i, i ten. I tam później doczytałem, że ten, że, że zwolniłem oddech, wszystko i temperatura ciała mi spadła. Tam nie wiem teraz ile, ale dosyć dużo i zanim to wszystko odzyskałem z powrotem, to kurczę, to, to trwało to chyba parę godzin, nie? No i już tego nie praktykowałem nigdy więcej, bo, bo tam było coś takiego, że jeżeli ktoś by wszedł w danym czasie, przeszkodził, to, to, to może się coś stać. No a w sumie młody wiek miałem wtedy. No to już jakoś tak nie doszło. Nie miałem może później okazji więcej, żeby wiedzieć, że nikt nie przyjdzie, nie? No, to taka jedna z bardziej chyba hardkorowych metod na osiągnięcie tego stanu. No tak, wtedy się o tym nie mówiło. Nie było internetu, w telewizji nie mówili, tylko w książkach to było. No i ja to właśnie tej książce od wujka zacząłem. To jest, że to się wychodzi z ciała, tylko no, trzeba po prostu zwolnić oddech. Funkcje życiowe praktycznie do minimum wtedy się zwalniają. Serce zaczyna bić bodajże tam jedno jest uderzenie na ileś tam, nie? No i rzeczywiście to pamiętam, że to serce mi tak bardzo wolno biło po prostu i, i, i ten oddech. No, nie musiałem oddychać. No, w pewnym momencie takiego uczucia miałem.
To jest takie na przykład jak pod wodą, jak, jak, jak nurkuję. No, teraz tego już nie stosuję. Jeszcze jak trochę młodszy bym to, to, to po prostu płynęło się pod wodą ileś. No, tam zakładamy się, ile popłyniemy. No to nurkowałem. Ja zawsze, zawsze pod nie, bo ludzie tak nurkują, że dupa na nawierzchni i nogi, albo pod wodą i nurkuje. No a ja zawsze pod nie sobie lubiłem iść. No, ale żeby pod nie iść, no to to jest za dużo człowiek powietrza nie może wziąć. No to tak na pół ust brałem powietrza. No i wtedy zawsze chudy wtedy byłem. No i wtedy wiadomo, no, rękami się tak ruszało, że pod nie zawsze pływałem.
No i, no i w pewnym momencie takiego płynięcia, płynięcia, tak ręce zaczęły mnie boleć. Tak żyły, jakby się naciągały i takie piszczenie się zaczyna w uszach. I jestem w stanie właśnie to już nie potrzebowałem powietrza. Wtedy miałem płynąć. Tylko że zdawałem sobie sprawę, że jak wypłynę na górę, a będzie głęboko, to, to się utopię. Po prostu nie. No i wiedziałem, że miałem tam odcinek, ileś tam przepłynąć i będę na drugim brzegu. No i wtedy dociągałem na ten drugi brzeg i dobijałem do brzegu. Praktycznie można powiedzieć po tym, po tym i wypływałem i no i tak chyba leżałem z dziesięć minut, żeby dojść do siebie, bo to nie wiem, czy to się nazywa ta dekompresja, czy coś takiego.
Chyba, ale tego. Ale to jest, to jest takie właśnie. No, ale wtedy jest. No zupełnie sobie powietrza nie potrzebuję. Nie, tak się przynajmniej wydaje, ale gdzieś w głowie siedzi, że jak to za długo potrwa, to, to będą jaja. No i tak to wtedy później skreciłem se wszystko. No to zacząłem ćwiczyć z tym oddechem. No nie było. Nie powiem, że nie to, że przyduszałem się od razu, tylko po prostu wolniej, wolniej, wolniej, wolniej. No i, i no, takie takie przygody. No, może przez to taki trochę popierdolony jestem, można powiedzieć, ale, ale tak nie chcę, nie chcę, nie chcę, nie chcę zagadywać moimi takimi głupotami, że tak powiem, nie głupotami, ale, ale, ale to tak chciałem, podsumowując powiedzieć, że, że no, można powiedzieć, że byłem w niebie, byłem w piekle, bo piekło też gdzieś jakieś tam. Kurczę, no, takie może nie takie jak mówią, ale coś takiego okropnego. Nie wiem, czy to zrobię. Się staram. Staram się nie oglądać filmów, takich, takich okropnych, takich jakichś horrorów, takich popieprzonych, bo to było obrzydliwe, niestrawne, straszne. Co nie fajne takie. No i tyle. Nie. No a ta zabawka to- Też działają też dosyć na podświadomość.
Jak się tak dużo wystawi na tego typu produkcje. No tak, powiem Ci, że na pewno. No bo to tak, ale ja jestem na to wybitnie odporny, tylko tyle, że później mi się czasami głupoty jakieś takie śnią. Nie tyle, że mnie to straszy, tylko że to widzę, no i to i to, i to. Ja na przykład w dzieciństwie miałem coś takiego. Chodziliśmy tam takie. Taką drogę miał ojciec. Chodził do takiego kolegi.
Tam zawsze jakieś stawy, nie czy trawy, to no, nie czas i chodziliśmy. Chodziliśmy tą drogą dosyć często. No i w Katowicach i to była ubojnia drobiu, tam w samym centrum na Nikowskiej, nie drobiu, tylko no, ogólnie ubojnia. Tam bydło było i tam te zwierzęta tak, no, słyszałem, jak buczały, buczały i, i ten, i ten zapach taki tego, tego, tego, tych, tych odchodów, tego wszystkiego, ale to już było. I to takie trochę dziwne było dla mnie. No, wychowałem się tak troszkę pół na wsi, można powiedzieć. Tam na tym wiedziałem, jak się wieprzka zabija, jak tego. No to dla mnie to była atrakcja, że kiełbasy się narobi, ale nie myślał człowiek o tym, że tam zwierzę cierpi czy coś, tylko że kiełbasa będzie, będzie więcej, nie? A tu jak przechodziłem, no to taki miałem jakiś taki. I później tam droga moja często, gęsto bywała, jak kapitańskie. I dziwnie mi się chodziło tą drogą. I powiem Ci tak, że kurczę, że często mam też sny takie jeszcze nie często, ale co jakiś czas, że, że gdzieś idę jakąś ulicą, ale nie tamtą, tylko podobną do niej. Można powiedzieć, że w sumie całkiem niedaleko.
Gdzie, gdzie, gdzie wchodzę w ulicę, tam wszędzie krowy. Kawałki leżą takie porozcinane, wszędzie mięso na kupie, wszędzie się krew leje. Tam jacyś kurczę, ci masarze chodzą niby, ale jakby sobie z tym nie radzili. To wszystko tak leży. Do sklepu wchodzę, a wszędzie mięso, wszędzie takie, takie.
Nie wiem, jakby to tu coś, jakaś tragedia. I to, i to, i to, i to. Można powiedzieć, jeden i ten sam sen mnie nawiedza właśnie. No ale to chyba z dzieciństwa gdzieś mi to wlazło i siedzi w głowie, że ta ulica, że tam jest jakieś zło, że coś tam się dzieje. No jakieś no, po prostu jakaś moc może być rzeczywiście zła. No ale biorąc pod uwagę, biorąc pod uwagę, jak ludzie mówią na przykład, że jak jest miejsce złe, gdzie śmierć była, nastąpiła w związku z, no, z jakąś tragedią, jakimś, jakimiś czymś, to, to-... Tam może straszyć, może być ten duch, nie? No, ale z drugiej strony ja tak mówię, no to jakby tak rzeczywiście było, no to przecież w Oświęcimiu, no to tam powinny tory kolejowe latać. Jakby, jakby rzeczywiście tam tyle ludzi zginęło w takim cierpieniu. No i się nie mówi, że tam coś nawiedza. No to, to z drugiej strony może i się nie wiem o tym. Nie mam pojęcia, że tam nawiedza, no ale, ale, ale no tyle ludzi tam chodzi do Oświęcimia. No na wycieczki. Ja to osobiście szczerze nie byłem, no bo, bo, bo, bo jak widziałem już tamte piece, tego, to, to, to tak nie bardzo mi się robiło i dlatego wolałem sobie ominąć te wycieczki. No a, a, a ktoś tam mówi, albo ktoś umarł w domu, czy coś nie i tam i nagle straszy. No, takie rzeczy dla mnie niepojęte. No, bardziej bym się schłaniał w kwestii no, tej humanoidalnej czy tam kosmitów. No bo, no jeżeli mają taką technikę, tego oni mogą każdą postać, mogą skóro zmienić czy coś. Mogą tam każdą postać przybrać. Więc jeżeli my się na przykład boimy jakiejś tam białej damy w piżamie, no to przecież to, to on se może takie coś zrobić? Nie, to, to nie jest powiedziane. No, nóg jego nie widziałem, czy on się unosił, czy coś, no bo tu akurat taka przyczepiaczka stoi, więc tego nie widziałem, bo ta skrzynka mi zasłaniała. No ale, ale tak jakby małe ludziki jakby leciały. Ale, ale nie widziałem nóg, ale jakby biegły, to tak wyglądało. Może dlatego, że się spieszyły. No to tak. To tak dziwnie wyglądało, jakby wskakiwali mi na łóżko, a od łóżka jest jeszcze pół metra do parapetu. No i, a oni szli już prosto w kaloryfer i w ścianę, w te tu parapetu i tam częściowo, i tak jakby się zapadali zaraz za tym, za kaloryferem w dół. No, a to- Właśnie przypomniało mi się pytanie, które sobie zapisałem. Gdy pan opowiadał pierwszy raz o tej historii z tymi istotami, czy jakie pan miał odczucia wobec tych istot? Szczególnie wobec tej, tej dużej istoty. Czy zachodziła między wami jakaś komunikacja? Może jakieś wymiana myśli, odczuć?
Szczerze? Tak. Kurczę, nie, nie, nie, nie, nie chcę teraz skłamać, ale jak doszedłem do tego, to często gęsto, ale to miałem we snach bardziej, że miałem, że czułem komunikację telepatyczną. To jest takie normalne. A tutaj było coś takiego. Tak, na pewno było połączenie telepatyczne, bo to na pewno była, ale to tak wyglądało na zasadzie wiemy, rozumiemy się, nie, ale nie gadamy ze sobą, a, a ten, a on? On tak jakby kazał mi nie ruszać się po prostu, żeby, żebym leżał i się po prostu nie ruszał.
No i tyle. A jak gdybym tak odczuwałem takie, ale to bardziej może zewnętrzne, żeby się o nic nie pytał. No i tak to wyglądało. Ale, ale nie było czegoś takiego, że jakiś strach, jakieś, jakieś przeciążenie, że tam, że się nie mogę ruszać czy coś. Nie, nie, raczej. No mi się wydawało, że mogę. Że mogę, że mogę wstać, ale, ale no tego nie próbowałem, nie? Wolałem to po prostu jakby z głowy wyrzucić to wszystko. Nie. Że tego nie ma.
No i rzeczywiście, no za chwilę to tak. No, no, ci wyskoczyli. No, a ten no tak, nie wiem. No tak, jakby się albo zdematerializował, albo, albo jakby się wycofał po prostu za, za sutrynę. No, tak to wyglądało i tyle. No i. No i potem wiadomo, światło, telewizor, komputer. No i heja!
Normalnie znowu zarosną. No i to takie. No, ale to wiem, że nie spałem, bo na pewno nie spałem, bo no ja też zdaję sprawę, kiedy śpię. No, czasami mi się zdarzy gdzieś, że rzeczywiście, ale to to rano przeważnie ósma, dziewiąta. To rzeczywiście to mi się czasami zdarzy zasnąć i mam godzinę snu, a w nocy to krótko, to ja powinienem portierem gdzieś był, bo no.
To w ogóle takie mam wrażenie, że przez pana problemy ze snem, przez te wielorazowe spanie w ciągu dnia jest pan jakiś jakoś tak jakby zawieszony między w pewnym sensie między światem snu a światem jawy. Tak mi się wydaje. Znaczy się, no, mam takie kurczę, różne, różne stany świadomości, ale to mi się bardziej wydaje, że ja w ogóle mam zwolniony jakiś taki. Nie wiem, no, tam coś badania lekarskie miałem, to w ogóle stwierdzili, że już jestem trup nie na szpitalu, a ale to wina też była tego alkoholu. Ale w ciągu dnia to mam takie takie ten, ale, ale po prostu. No zaniki. No, często, gęsto. Nie wiem, co tu robię, jak gdzieś jestem. Nie. No, kiedyś jak chodziłem, jeszcze biegałem, to samochodem jak jadę teraz, to czasami się tak gdzieś budzę i nie wiem, co ja tu robię i po co jestem gdzie, to i tak zaczynam sklejać fakty i nie wiem, jak się znalazłem i to i to i to często, gęsto.
Często mam tak, że czuję się, że czuję się, jakbym był taki, no nie wiem, w słoiku zamknięty i ten w takiej bańce nie i po prostu jakby mnie ten świat nie interesował na zewnątrz w ogóle. Tylko po prostu to jest to. Ja jestem bezpieczny, a to, co się dzieje dookoła, to tak, jakbym się nie po prostu nie dotyczyło. No i to takie, takie. No ale w dzień spanie mnie nie męczy, więc nie mam takich za bardzo jakichś uchyłów, że że coś, coś mi się dzieje. Więc nie wiem.
No, te nocki są, są przechlapane. No, nie zdarzy się nam ten moment, że człowiek dwie godziny pośpi trzy. No ale, ale, ale to rzeczywiście to już muszę sobie dobrych ziół, takich kurde na spanie narobić, takich jakichś typu te melisy, nie melisy, ale to ja tam jeszcze mieszam z ziołami, co sam zbieram, nie? I, i ten i z miętami tego. No i jest takie jeszcze zioło, jaskółcze ziele, to tego tam sobie bierze po troszku się łyka, bo to toksyczne jest. Niby tam gdzieś wymyślili. No ale tam taki gość z internetu pokazywał, mówiąc ja tego całą szklaną wali na noc, cały słoik taki pełny tego naczytuje, zalewa i jak to wywali, to to mówi, to śpi całą nogi. No i rzeczywiście. No, zadziałało to raz, no drugi, ale już trzeci nie za bardzo. No i już się człowiek przyzwyczaił do tego. No i tak na długo, że naraz wiem jedną rzecz i to jestem przekonany dziś podświadomie, że no, w ciemności zło się czai. No i to jest i to jest.... I to jest pewne, no, wszyscy tam te przepowiednie przewidują, przyjdą ciem-, przyjdzie ciemność, przyjdzie ciemność. Gdzieś ostatnio było tak, tak ktoś tam mówił, że, że żeby się przygotować, że przyjdą trzy dni ciemności, żeby zakleić okna kołdrami, kocami, pozamykać drzwi, uszczelnić domy i przez trzy dni nie będzie słońca i będą się różne rzeczy działy. Jak taka przepowiednia to miało być teraz jakoś bodajże. Czy to minęło ten termin? Czy dwa dni teraz ma być? Nie wiem. No, słyszałem coś takiego. No i że trzy dni, a później nastąpi światło. No i, no i rzeczywiście, no, każdy opowiada coś, że, że, że no ducha nikt w dzień nie widział, nie? No bo jest w tle noc, a no, a w dzień ufo idzie zobaczyć, nie? No a w nocy, a w nocy wszystko. No, człowiek tak patrzy, patrzy i ten. I ja też swego czasu siedziałem. Stałem u góry. Gdzieś tak jakoś wyszło, że nie wiem, co było tutaj na dole, a mój piesek coś tam właśnie na podwórku próbuje przewrócić jakieś dynię. Mówię coś tam się. Chodzi o to, że stałem po prostu na górze. No, te schodki, takie wąskie tam w tym pokoju u góry dziecka, a bo on się tam sam boi spać, bo coś tam było tego. No i mówię: no to siedziałem tak do dwunastej, do pierwszej. Na dole patrzyłem na telewizor, tam ten, on tam spał z matką u góry. No, ja tak sobie drinkowałem, drinkowałem, drinkowałem, a już czuję, że w nogach, że tak. Kurcze, no już jest naprawdę ten. A wiem, że muszę iść na górę spać, bo tutaj na dole, ten na dole mówię, będzie rano zimno, bo w kominku jak się wypala, to potem ten, a tam u góry jest ciepło cały czas. No i tak kilkanaście razy miałem tak, więcej może nawet po prostu już zawsze koło dwunastej, pierwszej wracałem koło drugiej i ten, i po schodach, i wchodziłem po schodach. Ja tam nie powiem, na czworaka wchodziłem, żeby się po pierwsze nie walnąć o tą, o tą, o te obniżenie, no, dla bezpieczeństwa swojego, żeby nie wpaść.
No i, i coś mnie, coś mnie blokowało. Ja wychodziłem na ostatni schód przez jakieś jakby kurde, no nie wiem, przejście mocy blokuje mnie i ten, i tak jak na czerwono to wszystko widział i nie mogłem przedrzeć się do tego pokoju. I to, i to dużo razy mnie. No i później do tego pokoju wchodziłem. No i tam w pokoju było wszystko w porządku.
Normalnie nic się nie działo. No i gadałem tak z dzieciakiem. On teraz starszy, bo ma piętnaście lat i mówi, że też nie raz miał takie. Mówi, że coś go blokowało. Mówi nie mógł od coś dosłownie z półtorej do dwóch metrów od no, tam u góry, jak się schody kończą do drzwi w jego pokoju i mówi coś go trzymało, że nie mógł iść po prostu nie.
Coś, coś tego. On zawsze taki wystraszony był. No ale, ale, ale że tego. No, był okres, że półtora roku do swojego pokoju nie wchodził. No to, no to też był wystraszony, nie? No ja ten, ja, ja się wtedy napiłem. Mówię: chodź, idziemy obrzęd robić, nie? I tam od babci na komunię pozbierał tych testamentów, tam różnych, tego, tych książek, takich. Porozkładałem je wszędzie, po całym pokoju. Takie były, porozkładałem. Ja mówię: dobra, czekamy na demona, niech tu przyjdzie. No i ten, no i akurat nie przyszedł. Jakoś nie miał czasu czy coś może. No i, i tak no dzieciak już sobie sam spał, tak jakoś po razie, po razie. No i, no i teraz na razie tam siedzi. Mówi, że czasami się coś dziwnego dzieje, no ale to może tylko wiem dobrze, że jakby się coś działo dziwnego, to, to by zleciał. No, on zaczął właśnie rozglądać. Trzecia dochodzi. No to jest, to jest, no nie wiem, od iluś lat to jest godzina, pięć minut w przód, pięć minut do tyłu. No nie ma szans, żebym spał i się nie obudził o tej godzinie w nocy. To, to już jest standard u mnie. Kurczę, to, to jakbym nie spał, to wstanę za pięć albo pięć po.
Ale, ale ten, ale nie może być tak, że o w pół do trzeciej zasnę i o w pół do czwartej się obudzę, bo jeszcze tego praktycznie nie było. Nie wiem, czy to w łeb weszło to, że po prostu, że to jest jakaś godzina. Kiedyś to przeżywałem, że to godzina demonów, a teraz to po prostu trzecia w nocy i tyle.
No, nie chcę. Nie chcę tam wymyślać historii jakichś paranormalnych, no ale naprawdę z tą trzecią w nocy to mnie czasami denerwuje, bo się obudzę i wiem, że jest trzecia w nocy i tyle, nie? No właśnie, trzecia w nocy minęła.
No, no, ale teraz tak nie śpię, no bo to ten, ale, ale właśnie mam tak, że po prostu. No jak próbuję zasnąć, no bo próbuję, no, cały czas próbuję zasnąć, że ten. No, no, że, że. No to się obudzę o trzeciej albo za dwie, za trzy trzecia, albo dwie po. Ale przeważnie jak się budzę dwie, trzy trzeciej, to coś, coś jakby się działo i to się. Coś takiego dziwnego jest, właśnie jakby, jakby, ale to nie, nie, nie zupełnie, tylko jakby coś we snie się pomieszane było i taka świadomość dopiero tak trzy po widzę. Aha, ale już wcześniej, jakby dwie, trzy minuty wcześniej coś jakieś głupoty, ale to przepraszam, to we łbie może być chyba coś ułożone. No tego, tego nie wnikam.
No, w każdym razie nie ukrywam, że, że, że jakby coś tu teraz było, pieprzyło tak porządnie, to, to bym miał przecierać do prania i po kościołach, bo było, bo. No, bo, bo najgorsze to jest, jak człowiek tak ja na przykład petardami, petardami zawsze rzucałem, ale zawsze się bałem. Po prostu czekałem na ten wybuch, jak wiedziałem, że jakaś konkretna taka czy tam gdzieś ktoś przywiózł do szkoły taką naprawdę wielką, to, to nie był ten huk dla mnie straszny, tylko to oczekiwanie na ten huk. I to mnie właśnie jest taki mój problem. Jak, jak właśnie za dziecka chodziłem tam przez las, taka droga taką miałem po ciemku, po ciemku, to nie zapuszczałem w las. No, nie, nie powiem, bo braki bojny byłem bardzo, to, to cały czas mi się wydawało, że ktoś za mną idzie. Wolałem się nie odwracać. Wolałem nic. I nie, nie było to podły, że tam jak matka, eee, bocianki chodzą tutaj jakieś, gdzieś tam się rozbierą, przy drodze wychodził, nie tego.
No i takie głupoty, głupoty opowiadali. A ten, a ja się znowu bałem, że coś, coś, jakaś inna moc mnie, mnie wyłapie taka. Nie wiem, czy to się bałem o duchów, czy o kosmitów, no ale w każdym razie w każdym razie miałem takie, takie lęki. No i po ciemku, jak tam chodziłem przez taką drogą, to, to zawsze tam się bałem trochę tego. Naprawdę mi się czasem śni właśnie.
No i autentycznie, no, teraz miałem dwa, trzy, cztery dni temu sen taki, że coś tam czuję, że coś tam jest. Ja mówię: a, idę dla jajec, nie? Mówię no, trochę pobawimy się. No i czuję, jak mnie to zaczyna oplatać, te pazury wbijać we mnie. Ja to tam w łokci ładuję w tył. Próbuję się wyrwać, ale czuję. Wiem, że, że no wyrwać się nie mogę, ale wiem, że w każdej chwili się mogę obudzić. I to puszcza, nie?...
No i tak też się stało, że, że znaczy nie, nie, nie stało się tak, że się obudziłem, tylko po prostu dowiedziało, że się nie boję. No i to straciło się po prostu te pazury przestały. Przestały ten, nie? No, najważniejsze się nie bać.
Najważniejsze się oswoić z tym wszystkim, żeby jakoś. No nie, dlatego ja się z tym oswoiłem. Ja, ja miałem swojego czasu rozrywkę, jak tam na dole my mieszkali w takim drugim domu, no że ten, że pewnie tam troszkę, to na początku tak trochę w strach, ale to zależało też od dnia, że, że no po prostu tam mnie zastanawiało tam pół piwnicy, dom taki kwadratowy, jednopiętrowy, nie? Na podpiwniczeniu takim wysokim. No i tylko jest, a pół nie ma. No i to tam czy coś tam nie ma, no ale takie to nie czasem. I chodziło o to, że, że zresztą ten, co ja tu mieszkam, po mnie to, to rodzina była. No, była tu wszyscy, praktycznie rodzina. No, te ludzie na tej się i takie kurczę, leżę wieczorem i oglądając jakieś takie programy właśnie z telewizora, my tam wtedy nie mieli, bo, bo my nie brali telewizora. Po prostu fotoprojektor, a ściana była biała i na całą ścianę się to wyświetlało. Są tam jakieś różne tam prelekcje XX wieku, takie te. No i potem przycypiam i słyszę głos siostry mojej. Kurczę, no też tam się kupę czasu nie widziałem, ale tam krótko, króciutko się nie gadali. I słyszę głos siostry i jakby takie radio grało i to radio tak dziwnie, jakby się powiększało czy coś takie. Dźwięk i ten głos tej siostry. Ja mówię: aha, będzie jazda, bo jest coś, nie tak, nie. No i dopóki jeszcze się nie bałem, to ten, ale potem tak trochę gdzieś się, ale lekko tak wierzyłem. No i ciach, od razu pyk, dowalenie i, i, i, no to jest takie. Tam były takie kilka rowerów, co przyciśnie i siedzi niby tego, a tutaj to, to było takie, szarpało to, nie? No i potem już mówię. Mówię nie będę, ten, nie będę. Ten ktoś tam poszedł, nie wiem. Drugi syn przyjechał jakoś tak, bo on starszy. Przyjechał i tam stąd w głowie mówił, że tam straszy, nie? Taki znajomy tam mieszkał. Mówi: tam straszy w tym pokoju, nie? No i ja mówię: e, kozak, byłem trochę wypity, nie, ale co tam, będziemy. Zobaczymy, jak straszy, nie? No i poszedłem. No i tak raz. No te zmory. No to ja to tak tłumaczę. To tam coś dziwnego działo. Niby światło tak się rozświetlało, przyciemniało. Takie jasne, dziwne, różne, no ale to mogło być wszystko czemu? No ale, ale później zaczęło się tam, że to z piwnicy wychodzi. Tam w piwnicy była rura z kaloryferów szła i komin był obok i z tego komina gdzieś tam lekko zapach ten z piwnicy zalatywał. Ja czułem, że tam moc jakaś wychodzi, tam z tego dołu. Gdzieś to takie jakieś to było dziwne przeczucie.
No i tam głowę miałem z tamtej strony. I rzeczywiście, jakby to coś atakowało, to mnie to mnie ten, nie. No i ja to tak myślę. Tak mówię, niech mnie to weźmie, podrzuci do góry trochę, nie? Pożarcie może mnie uniesie. Mówię: no, zobaczymy.
No ponad dwieście kilo, zobaczymy, czy mnie to wyniesie, nie? No i nagle czuję, że, że, że na dół się unoszę i tak góra, dół, góra, dół, góra, dół i takie pierdolnięcie o tyłówko, nie? Z powrotem, nie. I ja mówię no, przecież jak rzeczywiście tak mówię, jakbym tak pierdolnął, no to jakby to, to by ktoś to słyszał, nie? No ale też tam rodzinka to ma twardy czołgiem można wjechać, to, to ten. No ale później rano tak zaczynam to sklepać wszystko. Patrzę połamane, połamane. Mam takie, jakiś taki sprzęt miałem. Nie wiem, co to było. Jakieś takie plastikowe urządzenie. Nie wiem teraz dokładnie co, ale wiem, że patrzę całe rozpieprzone, rozdeptane, jakby zgniecione. No i to mnie zastanowiło. Tylko mówię, czy tak to pijany ustawił na to nade mną, mnie trochę noga, to bym poczuł coś albo coś. A czemu to zgniecione było? Nie wiem, jak to się stało, no ale w każdym razie wiem, że jak już se chodziłem tam po prostu na imprezę, żeby powiedzieć tak, że ciekawe, czy mnie dzisiaj pobuja. No to to nic nie było z tego. No bo. No bo ten. No bo musiał się człowiek gdzieś troszkę bać i na tym patencie teraz też, też jadę. Tylko potrafię kontrolować strach. No ale czasami, no nie powiem, jest sytuacja, że człowiek gdzieś, gdzieś nie może nad tym zapanować, bo coś, coś, coś, gdzieś się dziwnego zdarzy i człowiek się wierzy i wtedy ta dziwna moc ma już nad nami, można powiedzieć, przewagę, nie? Także tutaj to no, wiem, że smuta, ale naprawdę mógłbym książkę napisać o tym, jakbym to opisował.
Ale to tak wszystko na bieżąco wychodzi, bo to, bo to tych historii no, naprawdę takich różnych miałem z tymi dziwnymi mocami. No, byłem kupę. No, rzeczywiście, potencjał na książkę jest, bo już przekroczyliśmy dwie godziny, ponad dwie godziny, dwadzieścia minut.
Nie będę, nie będę już nudził, bo mam jeszcze dużo takich. Tylko nie jestem w stanie sobie tego przypomnieć. Ale, ale no, tego, tego, tego to to, to te z dziecka, dziecka. Wiem, że miałem coś takiego, że, że mi się wydawało, że, że... Ale to, to by trzeba było hipnozą zrobić, że, że mnie gdzieś rzeczywiście ktoś prowadził i ten, i ja byłem w jakimś takim dziwnym miejscu. I tu kojarzę coś takiego. To też może być ze snów, no ale ze snów by mi się to nie wzięło. No, niedawno prezentowałem tutaj w audycji "Mówią świadkowie" w Radiu Paranormalium relację od słuchaczki, która, której właśnie bardzo wiele takich rzeczy ciekawych, powiedzmy, wyszło podczas hipnozy. Takich, których nie pamiętała świadomie.
Słyszałem właśnie. No bo właśnie. No, no, no to, to właśnie to, to, to słyszeli i to tak, że przez tego. No ale, ale, ale człowiek ma w sobie takie głupoty nabite, że, że ten, że, że no, nie jestem tam jakiś przesądny ani nic. No ale jakbym się rozgadał przed hipnozerem, to nie wiem, czy mnie zamkną w wariatkowie, czy przy tym pozycjonić, czy kolega wytnie. Dlatego, dlatego nie wiem. No nie, nie liczę. No, włączam sobie czasami te do snu, taką autohipnozę, coś takiego. I powiem tak szczerze no, można teraz puścić dwa razy, ale po iluś tam dniach słuchania tego codziennie do snu na spokojny sen, na takie, na to, na tamto. No i jest głupieci.... To, to, to, to, to szkodzi. To na pewno szkodzi bardzo, bo, bo to tak ryje kliszę. Gdzieś coś w łeb wejdzie podświadomie i, i później ciężko jest zapanować nad tym.
Także tutaj też czasem to puszczę, ale, ale już, już uważam, nie? No to, no ja na przykład mam coś takiego, że słucham waszego radia też bardzo często i, i słucham, i słucham, słucham i nie śpię, ale nagle nie słyszę, nie słyszę, głos mi zanika i kurde, muszę się tak z powrotem i jakby skupieniem, skupieniem z powrotem i za chwilę słyszę. To nie wiem, czy to jest stan jakiś zasypiania, czy jakiejś innej, innej, innej, innej, jakby mnie, nie wiem, coś zdystrajsowało, gdzieś inna, inna uwaga mnie nie schodzi, ale, ale słucham cały czas. Wiem, że jak zasnę, to też tak nie słucham, nie słucham, a raczej słyszę, ale zasypiam i rano wstaję i od nowa puszczam, nie? I tak, ale gdzieś słyszałem, że aha, i tak, czy rano na tam na godzinę, no bo rano to ten, ale, ale, ale to właśnie to jest takie, że zanika mi to i za chwilę znowu słyszę, zanika i za chwilę słyszę. I, i no takie zaczęły mi się takie rzeczy dziać właśnie, jak klipy patrzę, że słuchałem do snu, ale to takie.
Większość durnych jest, że, że, że szkoda gadać. No i to takie już tam ludzie rzeczy wymyślają, że zawsze lepiej w coś troszkę wierzyć, aniżeli, aniżeli wszystko podparte tym, żeby zarobić. No jak ja patrzę na te wszystkie, na te wszystkie sztuczki, co pokazują w tym, w tym, w tych internetach, to jest, że tam ducha złapali na kamerę. Tego, bo jest tam parę filmików rzeczywiście nie do ruszenia, ale, ale, ale, ale większość to jest wszystko wyrobione. Te gminy, to wszystko.
No przecież prawdę mówiąc, jak ktoś, jak ktoś zobaczy ducha, to się staje, to pierdolnie wszystkim i ucieka, a nie leci i filmuje jeszcze albo, albo, albo nie, bo takie, takie, takie głupoty. No, nie ma mocy. To są takie moce według mnie, że na to nie ma kozaka, żeby, żeby, żeby się nie bał po prostu, nie, bo to, to nie od ludzi zależy. Mi się wydaje tylko o tej mocy, co tą energię na człowieku sprawuje i, i człowieka potrafi to wytrzymać, nie? Jak to mówią- Ja tam w zasadzie jakimś materiałom po, pokazującym rzekomo UFO czy duchy, też na YouTubie też co-coraz, coraz mniej mam zaufanie po prostu do tego typu rzeczy, bo to wszystko, wszystko praktycznie ustawione. Rzadko coś, rzadko coś takiego wartościowego naprawdę się trafia.
Nie, nie, już jest bardzo ciężko i te, te, te, te, te, te wszystkie, te, te filmiki, no każdą ilość wyświetleń i wyświetleń, i wyświetleń, i tego. No wiadomo, że to pod publikę, pod publikę robione. No, dokładnie. Coraz bardziej się starają to zrobić, żeby było wiarygodne. Ale, ale, ale to, to, to, to tak- Tak średnio wychodzi.
No, tak, tak. Miałem jeszcze przypadki. No, miałem bardziej, ja to podklejam pod sen. No, ale, ale to, to, to, wyłączenie mózgu, to wszystko pomieszanie, to, to, to nakręcanie, to, to kurczę, to. Nie wiem.
Nie wiem. Nie chcę. Nie chcę zanudzać, ale to naprawdę. Możemy kiedyś jeszcze się umówić na jakąś rozmowę na ten temat, bo już troszeczkę, troszeckę kuźno- Ja muszę- Troszkę jest. Przypomnieć i, i dopisać po prostu, bo, bo, bo- No tak chyba będzie najlepiej. No, bo ja rzucam takie z kontekstu. To, co mi akurat się przypomni, a, a, a, a, a mówiąc, że na dziecka miałem też takie kurczę, dziwne przypadki, też takie cięższe, można powiedzieć, ale teraz nie, nie jestem w stanie tego po-po-posklejać, bo, bo, bo ten. No, chyba że jak nie zgłupieję całkiem, bo rzeczywiście, no, mam ciężkie stany fizyczne, to, to, to, to porozmawiamy, bo też gdzieś wiem jedną rzecz, że najgorsze to jest to nie to, że ja się najbardziej boję. Pierwszej rzeczy, to się boję oślepnięcia, a drugiej rzeczy się boję, boję się zgłupieć. No i boję się też tego, że jak nie wiem po prostu, że ja kiedyś tak kombinowałem, że jak śmierć kliniczną będę miał, coś się stanie, że będę śpiący.
Nie wiem, co wymyśleć, czy, czy, czy mają mnie dobić, czy wybudzać, próbować. No bo to jest to, bo, bo, bo, bo żyć w niemocy i leżeć i ten, to, to przerabiałem to już i wiem, co to jest. Jak się nic nie może zrobić, człowiek jest w takiej zawiesi myślowej, to, to nie, nie życzę tego nikomu. I to by było na tyle w dwudziestym piątym już odcinku podcastu „Mówią Świadkowie”.
Zanim udacie się Państwo na spoczynek, jeszcze parę słów zapowiedzi. Otóż rok dwa tysiące dwudziesty pierwszy prawdopodobnie otworzymy paroma odcinkami „Mówią Świadkowie”, które będą w całości wypełnione krótszymi doniesieniami o obserwacjach UFO. Będzie między innymi o niedawnej obserwacji, a nawet zarejestrowaniu na wideo dziwnych obiektów świetlnych nad Bukowiną Tatrzańską na początku grudnia dwa tysiące dwudziestego roku. Zapowiada się więc dla fascynatów ufologii ciekawy początek nowego roku. A tymczasem dziękuję za uwagę. Mówił do Państwa Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych audycjach emitowanych na naszej antenie. Śledźcie zapowiedzi na www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach na portalach społecznościowych. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu.
Nasze numery telefonów to stacjonarny: Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset trzy. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.