Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła. Różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery osoby. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami. Było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no, ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie, takie coś zobaczyć.
Tajemnicze istoty. Spadła wielka asteroida. Fala uderzenia właśnie pojawiła i w pewnym momencie w moim ogrodzie po prostu wylądowała postać. Ta postać spojrzała na mnie i miał ogromne czarne oczy. I jak on je zobaczył, to ruszył tak, by po prostu rozpłynął się w powietrzu.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Zapraszamy do wysłuchania trzeciego już odcinka podcastu Mówią Świadkowie, który w całości poświęcony jest na zaprezentowanie i omówienie najciekawszych relacji ze spotkań z nieznanym, jakie docierają do Radia Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Dobry wieczór państwu. Dzisiejszy odcinek wypełnią relacje, którym w dużej części towarzyszyć będą materiały ilustracyjne w postaci nagrania wideo oraz szkiców.
Oczywiście, ponieważ jest to podcast, to nie mamy technicznie możliwości zaprezentować Państwu tych materiałów w trakcie audycji. Jednak linki do nich znajdziecie w opisach pod niniejszą audycją w archiwum MP3 na stronie www.paranormalium.pl oraz na naszym kanale na YouTube. Zanim jednak przejdziemy do prezentacji przygotowanych na dziś relacji, przypominamy, że tych z Państwa, którzy sami przeżyli coś niezwykłego i chcieliby o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. W razie gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, istnieje możliwość zostawienia wiadomości głosowej. Czekamy także na Państwa relacje pod adresem e-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W audycji przyjmujemy zasadę, że wszyscy świadkowie są anonimowi. Nie podajemy więc ich nazwisk. Na życzenie świadka, w razie wykorzystania w audycji nagrania rozmowy, istnieje możliwość zmiany barwy głosu, aby utrudnić ewentualne jego rozpoznanie.
Przejdźmy zatem do prezentacji przygotowanych na dziś relacji. Kolokwialnie mówiąc, polecimy chronologicznie. Pierwsza spośród historii, które dziś zaprezentujemy, wydarzyła się w 1979 roku. W tym miejscu chciałbym bardzo serdecznie podziękować naszemu słuchaczowi, który udokumentował dla nas całą tę relację oraz zarejestrował dla nas rozmowy z dwoma świadkami tego wydarzenia. Do obserwacji doszło w Łodzi, w dzielnicy Chojny, 8 lub 9 września 1979 roku, między godziną 23 a 24. Taka data widnieje na szkicu sporządzonym przez jednego ze świadków, panią Halinę. Świadkowie, a były to łącznie cztery osoby, wyszli przed swoją willę i spostrzegli, że coś rusza się na niebie. Taka, jak to ujęła pani Halina, dziwnie lecąca gwiazda. Obiekt poruszał się skokowo w różnych kierunkach, po skosie, w sposób bardzo nienaturalny i na pewno niecharakterystyczny dla samolotów. Obiekt przesunął się na drugą stronę ulicy i stanął nad drzewem.
Poruszał się kompletnie bezdźwięcznie i był koloru pomarańczowego. Sprawiał wrażenie, jak gdyby składał się z grupy bardzo szybko poruszających się świateł. Wielkość obiektu świadkowie ocenili na około dziesięć metrów. Obiekt utrzymywał się nad drzewem dłuższy czas. Wokół obiektu powstało coś w rodzaju martwej strefy, w której nie było żadnego ruchu.
Jest to element przywodzący na myśl tak zwany czynnik Oz. Po jakimś czasie świadkowie zaczęli zwoływać sąsiadów. W tym momencie, jakby w reakcji na krzyk i zachowanie świadków, obiekt znowu bez żadnego dźwięku zaczął się poruszać w taki sam sposób jak wcześniej, obierając tym razem inną trasę i odlatując znad drzewa.
Cała obserwacja trwała około dziesięciu do piętnastu minut. Kształtem obiekt przypominał dwa głębokie, okrągłe talerze połączone ze sobą. Wyglądało to jak połączone ze sobą dwie linie pomarańczowych świateł. Przedmiot nie wydawał żadnych dźwięków słyszalnych dla świadków. Świadkowie co prawda wiedzieli o istnieniu podobnych zjawisk z radi, prasy i tak dalej. Nie przejawiali jednak zbytniego zainteresowania tego typu zdarzeniami. Za chwilę wysłuchają Państwo zapisów rozmów z dwoma świadkami, do których udało się dotrzeć naszemu słuchaczowi. Na początek oddajmy głos panu Markowi.
Proszę pana, było to, nie wiem którego dnia, pora letnia. Ulica Socjalna w Łodzi, yyy wzdłuż ulicy Socjalnej to, na, na, na Łódź, kiedy wieczorem okres letni, czerwiec, lipiec jakoś coś tak, tak mi się kojarzy. Było ciepło, sąsiadka widziała, moja żona, kilka osób.
To był taki w kształcie dysku, wyraźnego dysku, jasny, bardzo szybko się przemieszczający zarówno w przód, w tył, jak i w prawo lewo. Ale to naprawdęWidać, że to było dosyć daleko. To musiało być obiekt, ale on się poruszał skokami skokowo, nie ciągłym ruchem. Tylko skokowo. Prawo, lewo, bliżej, dalej, bliżej, dalej, prawo, lewo.
Skakał tak, jakby to określić. Nienaturalnie szybko się poruszał. Samolot tak szybko się nie jest w stanie ruszyć. A ile czasu trwała obserwacja? Jak długo? Ja bym określił około piętnastu minut minimum. Najpierw to zauważyłem go jako obiekt stojący nad, nad koronami drzew. Te drzewa nie były wysokie. To były klony, niezbyt stare klony. I nad tymi drzewami zauważyłem go. Ojeju, jakie coś dziwnego.
Pierwszy raz. I potem, po jakimś czasie zaczął się przemieszczać, poruszać. Kolor? Ja bym to określił w poświacie żółto, żółtej, jasnożółtej. Ale też jeszcze mam takie pytanko. Czy interesował się Pan takimi zjawiskami przed tą obserwacją?
Słyszałem, ale ja nigdy nie, nie, nie ciągnęło mnie w stronę astronomii i badania takich obiektów. Tylko jak coś się pojawiła jakaś nowinka gdzieś tam w telewizji, to słuchałem, ale żeby dociekać tego, to nie, nie. Niemniej jednak zrobiło to na mnie duże wrażenie.
Czy ten obiekt przypominał formę energii, czy bardziej coś technicznego? Z tego, co pan mówi, to chyba bardziej coś technicznego, prawda? Techniczne? Techniczne? Tak, bo to energia, to była jakaś kula kupiąca jakąś poświatę za sobą czy coś, a to było dosyć wyraźnie ograniczone. Także nie było poświaty takiej zostawiającej, przesuwającej się jak kometa. Nie, nie, to było wyraźnie [pauza] ograniczony obiekt.
Czy myśli pan- bo to już wiadomo, że pewnie różnie pan sobie to wyjaśniał, że może jakaś, wojsko robiło jakiś test? Jak pan myśli, żeby- To było za daleko. Za daleko? To musiało być za daleko, za wysoko, żeby moje wojsko se mogło robić jakieś, czy to takie świetlne. Jeszcze wtedy nie było takich światłowodów czy jakichś tam laserów. Także to było niemożliwe. Wtedy to były lata siedemdziesiąte, żeby coś takiego, czegoś nie działo, jak wojsko na przykład kiedy, jakie, jak pokazy były, no to na chmurach się zatrzymywały reflektory, snopy reflektorów. Ale to widać było, że to był snopy, a tutaj nie było, że to jest snop.
To był oddzielny obiekt. Jakby miał pan stawiać jakieś pieniądze, to postawiłby pan bardziej na to, że to jednak ktoś z zewnątrz, jakaś obca cywilizacja, ktoś z innego wymiaru. To już też taki, taki, takie pytanie dość abstrakcyjne.
Nie, wcale nie abstrakcyjne. Uważam, że, że tak, bo to było kompletnie niespotykane. A rakiety już wtedy zaczęły latać, ale to nie na takich wysokościach i nie tak szybko się przemieszczające. I to było dosyć duże. To było, to było dosyć naprawdę duże.
Tak, porównując samolot czy mniejsze troszeczkę od samolotu? Większe? Większe. To było na całą prawie całą szerokość ulicy. Nad horyzontem, nad horyzontem prawie cała szerokość ulicy. Około wtedy to mogła być ja wiem, nie wiem, trzydzieści metrów i on na takim, na tej odległości miał taką szerokość.
Przed momentem wysłuchaliśmy relacji pana Marka, a już za chwilę wysłuchamy drugiej rozmowy z panią Haliną. Rzecz dzieje się w Łodzi, na obszarze związanym z, z drogą do Piotrkowa. To jest rok 1979. Ósmego września. Godzina była dwudziesta trzecia, dwudziesta czwarta.
Między tym. To była dzielnica właśnie od strony Piotrkowa Trybunalskiego, taka kończąca już w ogóle zabudowę stricte łódzką. Chojnów — ta dzielnica. I wyszliśmy, ponieważ byli u nas, koleżeństwo było. Wychodzimy przed naszą willę i patrzymy, że jak gdyby na niebie rusza się. Po prostu, prawda? Jest noc, są gwiazdy. I jak gdyby jakaś taka gwiazda leci czy coś. Ale dziwnie leciała, ponieważ ten obiekt już potem nie myśleliśmy, że to gwiazda, bo nie było jednego rytmu spadania, tylko były.
Spadanie polegało na krzywej w stosunku do ziemi i zatrzymanie na pewien moment, że obiekt się zatrzymywał. Skokowo. Potem znowu było inny promień, prawda? W inną stronę. Także to nie było proste spadanie w jednej linii. I w tym momencie no to już my się zatrzymaliśmy i patrzymy, co będzie, co się będzie działo.
I ten obiekt przesunął się dosłownie nad klonem. Klon był przycięty w ramach na drugą stronę naszej ulicy i stanął takiej półokrągłej jak jajowatość. Kilka metrów to miał, około pięciu metrów na pewno miał, roz-- swojej szerokości.
Natomiast ten obiekt bezszelestny, kompletnie bezszelestny, o kolorze pomarańczowego, pomarańczowych świateł. Musiało być mnóstwo tych świateł, ponieważ jego tor światła były... Każde tory były tak razem ze sobą połączone, ale to były tory pomarańczowe, świetlne, o szybkości bardzo dużej.I co ciekawe, ten obiekt zatrzymał się kilka metrów nad tym klonem i nie było słychać w ogóle żadnych silników. Żadne liście na klonie nie ruszały się.
Po prostu były stojące. I wielkość jego sięgała ponad, ponad-- kilka metrów ponad szerokość tego klonu. No, mogło to mieć około dziesięciu metrów na pewno. Na pewno dziesięciu metrów ten obiekt. I. No myśmy po prostu, jak to się mówi przysłowiowo, zdębieli. Nie wiedzieliśmy, co mamy robić i tak czy mówić do siebie, czy nie mówić, albo jak zaczniemy krzyczeć, to z tego obiektu nie wiadomo, co się może wydarzyć nam. Ale było nas czworo i ponieważ ten obiekt dłuższy czas się utrzymywał nad tym klonem, no to było, powiedzmy sobie w sumie jak-- no najpierw mieliśmy my sami zrobić zdjęcie. Mąż poleciał do domu, ale niestety w aparacie nie było kliszy. Wtedy takie były aparaty, nie było kliszy. No i przyszedł. No kwestia to było kilka minut, kilka minut. No to już potem. No skoro w dalszym ciągu stoi ten obiekt i bez przerwy ta sama odległość jest między nami, no to w końcu zaczęliśmy wołać sąsiadów, żeby się wybudzili, prawda? I zobaczyli ten obiekt. I w momencie, kiedy zaczął się, zaczęły się takie właśnie.
Energia od nas, taka prawda do sąsiadów. To ten obiekt patrzymy, a on znowu bez żadnego szumu, bez żadnego głosu zaczął się poruszać tak samo odlatując z tego nad tego, znad tego klonu była trasa lekko zmieniona, bo była z naszej strony jak obserwowaliśmy. Trasa była lewostronna, natomiast z powrotem ten obiekt leciał lekko prawą stroną, odchylać się inną trasą, ale w to samo miejsce, że tak powiem, gdzieś tam też gdzieś w górę, bardzo wysoko. Z tym że nie była to ta sama trasa właśnie, tylko nieco inna. Kiedyś, kiedyś w ogóle to były takie wzmianki w ogóle w prasie, prawda? Czy na przykład w radiu, czy coś?
Coś takiego miało miejsce i myśmy wiedzieli, że tego typu rzeczy są, bo-- ale nie byliśmy tym aż tak bardzo zainteresowani, bo nie przypuszczaliśmy, że w ogóle cokolwiek takiego może nam się przydarzyć. Tylko że to gdzieś tam było, na drugiej stronie świata, czyli w Stanach i tak dalej. Także po raz pierwszy rzeczywiście to myśmy po raz pierwszy to zobaczyli i to, co w Polsce wtedy się zdarzyło. Tak przypuszczaliśmy, że to było pierwszy raz, być może pierwszy raz, prawda? Kształt to były dosłownie mogę najbardziej tutaj realnie to powiedzieć. To są dwa głębokie talerze, okrągłe, razem ze sobą połączone. Po prostu, jak gdyby dno jednego było na górze i dno drugiego talerza na dole. Takie dwa talerze złączone ze sobą linią wspólną. I mówię najdziwniejsze to było to, że to było bez żadnego szelestu, bez żadnego-- nie było tam czegoś, co po prostu bym-- byśmy słyszeli, tylko właśnie reakcja na nasz krzyk. Bo jak staliśmy, patrzyliśmy na to po cichutku, wymieniając tam jakieś zda-zdanie czy wyraz, to było wszystko okej. Ale potem właśnie ten głos, który zaczęliśmy yyy sąsiadam, sąsiadów informować, w tym momencie to zaczęło odlatywać. Czyli jakiś odbiór jakiś był, ale naprawdę myśmy się w pewnym momencie bali, że nie wiadomo co, to się może przydarzyć nam, prawda? To były generalnie pomarańczowe linie światła ze sobą razem złączone. I widzieliśmy, że to się, że to jest szybkość jakaś niesamowita, kosmiczna szybkość była w tych kręconych się światłach.
Jakby poruszało się na zasadzie bąka, coś takiego. Taki bąk, jak bawiły się kiedyś dzieci. Tak, tak. Tylko kompletnie bezszelestne. I energia świetlna była oczywiście widoczna, ale jakakolwiek inna nie była nam w ogóle-- w ogóle nie było innej energii, tylko ta energia świetlna i energia ruchu, przesuwania. Linia prosta dosłownie. Tak prościutkie linie były przesuwania tego właśnie tu, tu, tu, tu, tu, tu, tu. I potem pyk.
Dosłownie niesamowitą energią, szybką. Szybkość była. I znowu stan-- stawał w pewnym miejscu. Postał ileś tam sekund. I znowu następny był ruch w linii prostej. Nie było- Z skokami, takie przeskoki, nie leciał jedną linią. Po prostu skoki.
To były skoki, ponieważ jak lata mijały, prawda? To się okazuje, że jeśli chodzi o sprawę na przykład olimpiady w Montrealu, myśmy się wtedy widzieliśmy, bo było w końcu pokazane, że w biały dzień tam się pokazał obiekt i się okazuje, że my patrzymy, a dokładnie ten obiekt tak samo wyglądał jak obiekt, który właśnie w Montrealu był, tylko w ciągu dnia.
I patrzyliśmy na ten obiekt. To ruch tego obiektu i wygląd tego obiektu dokładnie był taki sam, jak tu u nas. Mhm. Czyli na początku państwo to widzieli, a potem dopiero po jakimś czasie w telewizji zobaczyliście i "O! To jest to, co widzieliśmy wtedy i wtedy".
Tak, tak. I poruszanie się i dokładnie wygląd tego obiektu był identyczny jak ten. Tylko tam był w czasie dnia, a myśmy tu mieli właśnie ten pomarańczowy kolor świateł złączonych razem ze sobą, prawda?
W formie właśnie tych dwóch talerzy. Jeszcze niech mi pani powie, ile czasu trwała cała obserwacja? Yyy, dziesięć do piętnastu minut. [muzyka w tle] Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim Internecie.
Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych empetrójek czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy dzielę się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Przed chwilą wysłuchaliśmy relacji o obserwacji dokonanej w Łodzi w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym dziewiątym roku. Teraz na antenie Radia Paranormalium dokonujemy magicznego przeskoku w czasie o trzydzieści kilka lat do roku dwa tysiące piętnastego, kiedy to zaczyna się druga z przygotowanych na dziś do emisji historii.
Świadek, który się z nami skontaktował, zaobserwował w dwa tysiące piętnastym roku, w okresie wakacyjnym w okolicach Szczyrku dziwne zjawisko. Najpierw pojawił się jeden obiekt przypominający białą plamkę. Świadek zauważył błysk, który uznał za helikopter. Obiekt jednak nie zachowywał się jak jakikolwiek ziemski wynalazek. NOL wyleciał z lasu, powoli unosząc się do góry. Później pojawiły się dwa kolejne obiekty, które również wyleciały z lasu i stanęły w pobliżu pierwszego obiektu, tworząc razem z nim formację trójkąta. Po jakimś czasie wszystkie obiekty powoli zanikły. Cała obserwacja trwała około dwudziestu sekund.
Druga sytuacja opisana przez świadka miała miejsce w grudniu dwa tysiące siedemnastego roku, przed Wigilią. Świadek wraz z bratem pojechał do Młodychowic. Wieczorem panowie wybrali się z psem na spacer. Przechodząc obok gimnazjum w Łodygowicach, świadkowie zauważyli silny błysk, który zwrócił również uwagę przejeżdżające nieopodal samochodem kobiety. Tym razem ukazał się jeden obiekt. Uniósł się w górę, po czym zaczął znikać i pojawiać się w innych miejscach.
Wokół obiektu wszystko zamarło. Znów nasuwa się w tym momencie skojarzenie z tak zwanym czynnikiem Oz. W obu przypadkach obiekty nie wydawały żadnych dźwięków. Obiekty nie wywierały również wpływu na otoczenie. Po pierwszym wydarzeniu z dwa tysiące piętnastego roku świadek po około 2 miesiącach zaczął mieć bardzo intensywne sny związane z przenoszeniem się w nieznane sobie miejsca. Świadek w jakiś sposób łączy te sny z dokonaną przez siebie wcześniej obserwacją. To tyle, jeżeli chodzi o krótkie streszczenie całej relacji.
Przejdźmy zatem do zaprezentowania zapisu rozmowy ze świadkiem. W trakcie rozmowy występowały pewne zakłócenia. Nie wpłynęły one jednak znacząco na zrozumiałość wypowiedzi słuchacza. Posłuchajmy. Dzień dobry.
Dzień dobry, z tej strony Marek Sęk Radio Paranormalium. Umawialiśmy się dzisiaj tak na godzinę osiemnastą na rejestrację telefoniczną pana obserwacji, które pan zgłosił przez fanpage'a radiowego. Tak, tak, potwierdzam to.
Tutaj z tego, co widzę, przekazał pan dwie historie. Czy mógłby pan najpierw może o tym, o tym Szczyrku tak pomówić? Jak to wyglądało? tak, dokładnie. Mieszkam w Szczyrku, a [tekst niezrozumiały] tylko mam widok na Szczyrk, na tą górę. Tak jak patrzę na tą górę teraz jak jestem właśnie w moim pokoju na górze z balkonu.
Jest Szczyrk i ta wieża to taka tam, gdzie ta satelita jest. I wtedy tak jak popatrzę się na prawo, jest mniejsza góra i jeszcze dalej jest jeszcze mniejsza góra. Właśnie w tamtą stronę, tak między dwudziesta, dwudziesta dwadzieścia pięć poszłem sobie zapalić w wakacje 2000.
Może jakby pan sprecyzował najpierw, kiedy to było dokładnie, jaki to był rok? 2015 To już nie powiem, który miesiąc i dzień, to już nie pamiętam. Na pewno 2015. A później jeszcze ta druga sytuacja 2017. I do tego, do tego momentu już właściwie nie widziałem. Do teraz. Tak.
Może zacznijmy od tej sytuacji z 2015 roku. Jakby pan mógł dokładnie opisać, jak to wyglądało, co to były za obiekty, ile ich było i jak się zachowywały. Te obiekty widziałem trzy. Pierwszy widziałem jeden. Ja pierwsze tak patrząc siedem na niebo, bo ja jakiś błysk taki wokół widziałem. Bo jak odpalam pilota to pierwszy helikopter. No ale później jak tak zacząłem na to patrzeć, to, to w ogóle się nie zachowywało jak samolot czy helikopter, tylko po prostu jakiś obiekt, tak? W ogóle nie wiedziałem. Pierwszy raz w życiu na oczy to widziałem. Tak był to jeden obiekt i on wylatywał z lasu. Nie na niebie był, tylko z lasu. Wylatywał powoli, delikatnie do góry leciał.I później nad górą, nad tym lasem, nad górą i nad. Już nad niebem się unosił. Tak przenosił. No to już wiedziałem, że coś jest nie tak, że dla mnie to i tak był nowość. Tak. Byłem jakby w szoku.
Ten obiekt nie przypominał niczego, co mógłby stworzyć człowiek. Nie, nie, nie, nie, nie. Ja to widziałem własne oczy. Widziałem z daleka nawet to było dobrze widać. Ja to chciałem nagrać, zrobić zdjęcie, ale zdjęcia mi nie dalej.
Nie, nie było tak, że była taka plamka. Ten ja wam tam pokazałem na tym zdjęciu jak to między tak wzrokowo wyglądało, ale to na zdjęciach w ogóle tego nie było widać. To tylko taka plamka, tak jakby taka biała nie z daleka, ale z mojej perspektywy to było tak widać, że rzeczywiście, że ja sam myślałem, że inni tego nie widzieli, ale w ogóle tutaj nikogo nie było akurat na ulicy czy gdziekolwiek tu, bo tutaj jest taka wieś, taka polana, tak?
No i do tego dalej zmierzam. Tak że, że widziałem ten jeden obiekt, ale później pojawiły się obiekty po prawej i lewej stronie i znowu z lasu do góry i stanęły yy koło tego środkowego obiektu, ale w kształcie trójkąta i się unosiły. Tak, to trwało gdzieś tak ułamek tych dziesięciu sekund, dwudziestu. To nie było tak długotrwałe. Yyy, to i później to właśnie tak jeszcze do tego zmierzam, że to w ogóle nie leciało gdzieś tak szybko czy coś, tylko znikało powoli w miejscu. I później te, właśnie te. I to już na tym jest koniec.
Rozumiem, że tam nie było w pobliżu żadnej imprezy, żadnej zabawy, nic. Nie, żadnych petard, nic nie było. Potwierdzam autentycznie, że to widziałem na własne oczy. To nie było ziemskie. Jak się to mówi?
No to było pozaziemskie o. A jakie panowały wtedy warunki pogodowe? Było niebo czyste? Było niebo czyste. Było tak wieczornie. Jeszcze słońce było w tym. Dobrze, to... To było tak pod wieczór. To teraz może przejdźmy do tej drugiej sytuacji. To był chyba 2017 rok, z tego, co pamiętam.
Tak, tak, tak, to był grudzień, tak między świętami. Yyy, tak, to był grudzień między świętami, już tak przed Wigilią. I właśnie wtedy my pojechaliśmy do Łęgowiej, do babci z bratem i poszliśmy z psem na spacer wieczorem. Ale to już tak godziny nie podam, bo nie pamiętam. Yyy, ale to był wieczór tak ciemny, już było ciemno, ale widać było tam niebo i nie było tych chmur takich, tak? I wtedy my idziemy tam koło szkoły w Łęgowicach. Tam jest taka szkoła gimnazjalna. I w niebie nagle taki błysk się pojawił.
Tak, tak mocno było go widać. Nawet wtedy auto jechało, też się zatrzymało i się patrzy, patrzyli na to. I tam chyba też jakaś kobieta była, ale to już nie pamięta, na pewno było i my. I patrzymy się na niebo. I wtedy to był jeden obiekt.
Tylko że tu taki był większy, że on leciał tak do góry. I trzy razy pojawił się w innym miejscu, a potem znikł tak jakby się teleportował. Czyli tak, obiekt zniknął... W trzech miejscach. Znikał i pojawiał się w innym miejscu tak jakby bez nawet jakichś...
Tylko leciał w jednym kierunku i leciał w jednym kierunku. Ale zniknął. Pojawił się i taki błysk był taki mmm tak jakby tej atmosfery, tak jakby przechodził. Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Przy tej drugiej sytuacji ilu tak mniej więcej mogło być świadków? Bo to był pan i ktoś jeszcze z tego, co zrozumiałem, tak?
Trzy osoby, tak jak z tego, co teraz pamiętam, trzy osoby. Na pewno był tam samochód, bo jechał w naszą stronę. No i my. No i ta kobieta była, ale to już no na trzech świadkach, trzech świadkach nie wiem. Może to potwierdzić.
Mhm, obiekt, jak rozumiem, poruszał się całkowicie bezdźwięcznie. Nie wydawał żadnych dźwięków. W ogóle, w ogóle nie. W ogóle bez dźwięku. W ogóle nie było mnie słychać. Aha, i właśnie jeszcze wszystko tak jakby zamarło. Taka cisza była taka już w ogóle taka cisza w tym momencie, w tym właśnie momencie, bo jak wtedy, tam, w tym 2015, to nie było aż takiej ciszy.
Yyy, ta-tak-tak-tak-takie wyczucie, nie? A ja to wtedy z bratem my się na siebie popatrzyliśmy i ten w samochodzie, on siedział w samochodzie i to my się tak popatrzeli na siebie i taka cisza była i wszystko zamarło. Nie było słychać szelestu wiatru czy czegoś, ale taka dziwna atmosfera się zrobiła.
A czy obiekt wywierał jakiś wpływ na otoczenie? Czy jego manifestacji towarzyszyły jakieś inne zjawiska? Nie, nie no raczej nie. Na taki wpływ to nie. Chyba nie. Nie pamiętam tego. Czyli poza tym takim jakby zamarcie wszystkiego dookoła niczego nietypowego nie zauważyliście?
Nie, tylko te właśnie ten obiekt, ten, no ten dziwny taki obiekt. Jeszcze te, te kolory miał takie jakieś. Tylko, że nie tak zwykle ąę te co też, Bo ja też właśnie dużo. Właśnie dzięki temu, yyy że obiektom, co widziałem, dużo rzeczy się naoglądałem przez internet i próbowałem właśnie takie obiekty znaleźć.
I to właśnie znalazłem filmy, które filmiki.I to samo mieli też co ja z trzema obiektami i z tym yy drugim obiektem w dwa tysiące siedemnastym. I też próbowałem się yy znaleźć czy też, czy nie Jestem sam. Ale do czego zmierzam, że te jeszcze te no te, te kolory takie miałem. Tylko nie potrafię tego wytłumaczyć, sprecyzować.
Rozumiem, że tamten poprzedni obiekt yy z dwa tysiące piętnastego roku również nie wywierał żadnego wpływu na otoczenie. Nic nie emitował, żadnych dźwięków, nic. Też z dwa tysiące piętnastego? Nie. To tam tylko widziałem te trzy obiekty. Tam normalnie ten wiatr był i w ogóle no Wszystko normalnie i ptaki śpiewały, ale w tym dwa tysiące siedemnastym to tak.
To wtedy było takie dziwne uczucie. Wtedy my mieliśmy takie taka cisza. Tak jakbyście się znaleźli w jakiejś takiej pustce. No można tak powiedzieć. To było takie uczucie, że tego nawet się nie wytłumaczyć. Musielibyśmy też musiałbym też zatem do tego wrócić. Z moim bratem oczywiście. I jeszcze raz o tym porozmawiać, bo to już dawno było. Tak. Tylko co ja właśnie mam to w głowie. Czasami wracam do tego i rozmawiam, a bardziej na to nie wpływa jak ja. Ale ja cały czas o tym myślę i próbuję dowiedzieć się, co to było tak?
Dobrze. Ja tutaj nie mam już więcej pytań, jeżeli chodzi o te, o te dwa wydarzenia. Natomiast mam takie pytanie jeszcze porządkowe. Czy wyraża Pan ewentualnie zgodę na wykorzystanie zapisu tej rozmowy w którejś z audycji?
Wyrażam zgodę, ale proszę nie podawać naszych danych i tych. Oczywiście I imion, nazwisk. Mamy taką, tak, mamy właśnie taką zasadę, że nie podajemy nazwisk świadków. Także o to może być pan spokojny. Jeżeli nie ma pani nic przeciwko, to, to przekażę tutaj nagranie tej rozmowy yyy któremuś z badaczy. Poszukam jakiegoś badacza, który w miarę blisko pana mieszka i-i przekaże również kontakt do pana i jeżeli będzie miał jakieś pytania, to, to oczywiście się skontaktuje.
A teraz mógłbym jeszcze się tak zapytać. Dałby pan radę z tego mnie wszystkiego, co ja opowiedzie, powiedziałem i to jest autentyczne. Ja nie teraz nie żartuję. W sumie pisałem do was, czy żartuję [śmiech] z was i po prostu chcę się dowiedzieć, co ja naprawdę widziałem.
Ciężko mi tak naprawdę tutaj coś powiedzieć. No właśnie. Też. No właśnie, Ale ja mam to, co widziałem, że tak to sobie widziałem, widziałem i widzieliśmy wydarzenia. Naprawdę nie udowodniliśmy tylko ja i brat. No te dwa zdarzenia tak, ja to potwierdzam.
Bo to- Jestem tego świadomy. Bezpośrednio po tych manifestacjach, tych obiektów nie doszło do jakiegoś załamania pogody. Żadnej burzy nie było ani nic. Nie, nie. Aha, i jeszcze teraz yy jeszcze tak, bo te sny jeszcze miałem. Yyy potem, właśnie po tym pierwszym zdarzeniu yy jak miesiąc albo dwa miesiące tak normalnie było ten.
Ale później takie dziwne, już tak mocne, intensywne już po 2 miesiącach mocne, intensywne. Takie sny. Dziwne, że znajdowałem się w innych miejscach i ktoś coś mi chciał pokazać, a ja potem uciekałem, budzałem się po prostu spocony i wystraszony. W nocy i też nie mogłem, nie mogłem spać. Do dzisiaj też nie mogę spać. Kładę się o drugiej w nocy i-i nie mogę zasnąć też.
To znaczy rozumiem, że pan miał jakieś takie jakieś takie wrażenie, że ten te sny są jakoś powiązane z tamtą obserwacją, tak? Właśnie tak. Nie, nie mogę tego potwierdzić, czy to tak było do końca? To jest jakieś nowe dla mnie.
Też nie wiem, czy to był jakiś sen normalny, zwykły sen, czy to związane z tym, ale jak już myślę, że jak widziałem takie coś, to uważam, że może mogło wpłynąć na to, co teraz się dzieje, bo wcześniej tego nie miałem.
No całkiem możliwe, że to też yy jakby wrażenie po tym, po tej obserwacji tego obiektu mogło spowodować mm tutaj jakieś senne, że tak powiem, reakcje. Natomiast no dwa miesiące później to jest jednak troszkę, troszkę odstępu czasowego.
No tak, tak. No jest. Dobrze, to ja tutaj nie mam już więcej pytań. Tak jak mówiłem, jeżeli ktoś z badających UFO będzie miał jakieś pytania do Pana, to, to jak najbardziej się skontaktuje, jeżeli nie ma Pan nic przeciwko.
Okej, ale. Nie, nie mam przeciwko. Ja właśnie chcę o tym dużo rozmawiać i coś wiedzieć. I też taką dzięki, że to widziałem, bo kiedyś nie wierzyłem w takie coś, a teraz już po tym, co to widziałem, to wierzę i potwierdzam autentyczność tego, bo też w Internecie jest tego dużo, bo też się naczytałem i próbowałem dotknąć i dużo jest ludzi, co to samo widziało, co ja i to mogę Dobrze. To ja dziękuję w takim razie, że, że zechciał się pan podzielić swoją obserwacją. No i tak jak mówiłem- Dobrze Dziękuję Jeżeli będą jakieś pytania- A jakby coś jeszcze, by się działo tutaj poinformować państwa na bieżąco?
Oczywiście, jak najbardziej. Tylko tak, tak, jak to zrobiliśmy najpierw jakoś przez fanpage, ewentualnie później możemy się umówić na, na rozmowę telefoniczną. Okej, dobrze, dobrze. To dziękuję bardzo za wysłuchanie.
Dziękuję również. Do widzenia. Do usłyszenia. Bardziej niż nieprawdopodobne. Niemożliwe? Niewiarygodne!Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Przed chwilą wysłuchaliśmy relacji o dwóch obserwacjach UFO w okolicach Szczyrku w 2015 oraz 2017 roku. Na koniec dzisiejszego, trzeciego odcinka podcastu Mówią świadkowie, zapoznamy Państwa z relacją dosyć świeżą, bo z marca 2019 roku. Na dobry początek zajrzyjmy do naszej korespondencji ze słuchaczem, który zauważył dziwne zjawisko nad Lichfield w hrabstwie Staffordshire w Wielkiej Brytanii, 26 marca 2019 roku. Wracając z pracy około godziny dwudziestej pierwszej. Była ładna pogoda, około dziesięciu stopni Celsjusza, lekkie zachmurzenie. Zdziwiło mnie, że dużo ludzi wychodzi z domów i patrzy w niebo. Wtedy dostrzegłem potężne niebieskie światła na niebie. Obracały się dookoła siebie, bezszelestnie, emitując intensywne niebieskie światło. Trwało to może trzydzieści minut, potem przemieściło się i znikło. Poza tym wszystko dookoła było OK. Tak jak co dzień. Widziałem to ja i parunastu Anglików. Nie wydawało to dźwięków. Kolor był bardzo intensywny.
Widziałem to na oczy. Zdjęcia robiłem telefonem. Wielkość ogromna, bo to było nad chmurami. Tak mi się wydaje. I przebijały się dwa okrągłe światła z poświatą dookoła, koloru bardzo intensywnego niebieskiego. Nasz słuchacz do relacji dołączył materiały ilustracyjne w postaci zdjęć oraz nagrania wideo prezentujących całe zjawisko. Zgodnie z zapowiedzią na początku tego odcinka linki do wszystkich materiałów ilustrujących dzisiejsze relacje znajdziecie Państwo w opisie tej audycji w naszym archiwum MP3 na www.paranormalium.pl oraz na naszym kanale na YouTube. A zatem przejdźmy do wysłuchania zapisu rozmowy z naszym słuchaczem. Dzwonię w sprawie tej obserwacji, którą pan zgłosił, a tutaj chciałbym bardzo serdecznie podziękować za film i za materiały ilustrujące tę obserwację.
Dziękuję. Tak, tak, tak. To było strasznie niesamowite wrażenie. Bo do obserwacji doszło dwudziestego szóstego marca tego roku w Lichfield w hrabstwie Staffordshire, jeżeli dobrze pamiętam. Czy mógłby pan opisać jakoś bardzo szczegółowo, jak do tej obserwacji doszło, jak się ten obiekt zachowywał, jak wyglądał? No to znaczy, jak wyglądał mniej więcej wiemy z filmu. Natomiast jakby pan mógł opisać wszystko, co pan pamięta?
No więc wracałem z pracy, szedłem do kolegi na tutaj, na Lichfield, na dalszą dzielnicę i to była godzina około dwudziestej pierwszej. Zaciekawiło mnie to, że większość ludzi patrzy się w niebo, a z reguły każdy idzie, patrzy się przed siebie, prawda? Tak więc przystanąłem. No i zobaczyłem te dwa światła. Takie to były strasznie intensywne, potężne niebieskie światła. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, jakby nad chmurami było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez. No, no, bardzo, bardzo, bardzo ciekawe zjawisko. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często takie coś zobaczyć, a wszyscy stali i później na Facebooku wszyscy moi znajomi i jeszcze inni mieli zdjęcia i wszyscy mówili widzieliście to? Widzieliście to zjawisko?
Co to było, co to było i nikt nie wie do tej pory, co to było. Tutaj wiem tylko, że jakiś kolega mi tam napomknął raz, że to już coś takiego raz było, ale ja nie widziałem, ja widziałem to pierwszy raz teraz.
No i to nie wydawało żadnego dźwięku. Było bardzo, bardzo wysoko. Ten kolor był strasznie intensywny, no taki aż, aż pięknie, niebieski można powiedzieć. I to były te dwa punkty się obracały i cały ten obiekt obracał się jeszcze dookoła siebie, bardzo powoli, nad chmurami się przemieszczał, nie? No niesamowite, bardzo niesamowite. Żadnego, żadnego odgłosu nie było. Prąd, wszystko dookoła normalnie wszystko się działo. Życie płynęło tak jak zawsze, nie?
Bo tutaj nie widać na tym filmie ani na zdjęciach, żeby do tego obiektu dochodziła jakaś łuna. Co by sugerowało, że ten obiekt jest jakby nadawany z Ziemi. No właśnie, ja też tak myślałem na początku, że to może być jakiś, ale obszar, nad którym to było, to są same lasy i domy, nie? Tutaj w Lichfield także wątpię, że to by było stworzone przez człowieka jakoś.
No nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie, nie, nie, nie, raczej nie, Raczej nie, bo to naprawdę strasznie. Dwa ogromne, wielkie niebieskie światła wysoko, wysoko na niebie, które się przemieszczały i także jak się przemieszczały, to one nie, one się ani nie, jakby to było z ziemi, jakoś snop światła to jakby to się przemieszczało, to by on zmieniał, to by się rozluźniało, coś takiego nie. A to było cały czas w tej samej takiej formacji dwóch okrągłych, wielkich świateł.
No tak, tylko tutaj ten snop światła byłby jeszcze bardzo mocno widoczny. Tutaj nad Katowicami kiedyś obserwowałem takie właśnie pokazy jakieś świetlne i to było bardzo dobrze widoczne, że to było nadawane z.
Z ziemi właśnie. Ale to w tym miejscu, gdzie ja to zaobserwowałem, to ja panu mówię, to są same lasy, pola i domy, nie? Nie ma, nie ma żadnych dyskotek, żadnych fabryk, żadnych elektrowni, nic takiego, co mogłoby to spowodować, prawda?
Mhm. Ilu tak na oko mogło być świadków tej obserwacji? Oj, ja wiem. Ja z tego, co ja wiem, na, na dzień dzisiejszy to na pewno widziałem to ja i plus paru moich, paru moich angielskich znajomych. No i na tej ulicy ludzie, no z dwunastu może około dwudziestu osób, na pewno, mi się wydaje.
No bo ludzie wychodzili przed domy, robili zdjęcia. Tutaj mamy taką stronę na, yy, na Facebooku i ludzie normalnie to wstawiali i mówili: co to było, co to było? Co to jest? Niektórzy mają lepsze zdjęcia, niektórzy mają gorsze, bo w zależności od aparatu nie. Ale wszyscy, no około dwudziestu osób na pewno. To przez parę dni się o tym mówiło, potem ucichła ta sprawa, nie?
Mhm. Czy te zdjęcia zrobione przez innych świadków są jakoś gdzieś dostępne publicznie? Czy to jest jakaś prywatna strona? Ja zaraz jak postaram się sprawdzić na Facebooku, to jest tutaj. Są takie strony, na których West Midlands tutaj Staffordshire facebookowe, na której ludzie sprzedają różne rzeczy albo handlują. Tak jest na tej stronie. To się opublikowało. Ja wiem, że na pewno widziałem trzy albo cztery jeszcze oprócz tego, co ja, co ja zrobiłem.
Mhm. Byłbym wdzięczny właśnie, gdyby pan mógł jakoś podesłać mi później linki do tych, do tych stron. Dobra, nie ma problemu. Tak, tak, tak, nie ma problemu. Z miłą przyjemnością. A co pan o tym myśli jako specjalista?
No ciężko tutaj coś mi powiedzieć. Ja nie jestem znowu takim specjalistą. Właściwie zajmuję się tylko tutaj zbieraniem relacji i przekazywaniem ich dalej do-do badaczy UFO, bardziej się tutaj znających na temacie. Natomiast no tak, tak jak mówię, ten, zdecydowanie te światła nie wyglądają na coś, nie wyglądają na coś ziemskiego, nie wyglądają w ogóle na coś wysłanego jakby z Ziemi. Tutaj nie widać tego snopa, światła do końca tego z ziemi.
No i to było, no to ja muszę panu powiedzieć, że jak to był jakiś obiekt, to naprawdę musiał być on potężny, bo to było no i strasznie niebieskie. Takiego intensywnego niebieskiego światła to ja już dawno nie widziałem. Nawet nie jestem w stanie do czegokolwiek go porównać. No piękne niebieskie, wielkie światło. No dwa, no dokładnie. Zero, zero hałasu, zero jakichkolwiek. No nic, dzień jak co dzień i dwa światła niebieskie wysoko na niebie, które się poruszały, nie? I to nie z taką dużą prędkością. One się tak jakby, jakby się obkręcało wokół siebie wszystko i tak się przesuwało do przodu, nie? Ciekawe, ciekawe. Teraz od tej pory to ja non stop jest, głowę mam w niebo, ale już niestety nic nie zobaczyłem więcej.
No tutaj na filmie widać, że te obiekty dosyć, dosyć chyba powoli się poruszają. Właściwie ten ruch jest taki dosyć trudno dostrzegalny. Tak, tak, tak, tak, tak, tak. On jakbyś się wstanęło, to można było powiedzieć, że to płynie, płynęło łącznie z chmurami na niebie, Nie?
Coś takiego. No ale no, no bardzo, bardzo piękne to było. To muszę panu powiedzieć, no. Przystanęłem, robiłem zdjęcia, no ale w końcu to się zaczęło tak przesuwać, przesuwać, przesuwać, przesuwać i tak jakby się rozmyło. Około pół godziny, to tam z tego, co ja ze znajomymi rozmawiałem, to około pół godziny to było na niebie, nie?
No właśnie, rozmawiał pan ze znajomymi. Czy oni coś, czy oni dzielili się jakimiś dodatkowymi szczegółami, czy może jakimiś interpretacjami, co to mogło być? Nie. Wszyscy do tej pory, nikt nie wie, co to, co to mogło być. No ja mam-- ja akurat jestem bardzo wierzący w jakieś inne takie pozaziemskie cywilizacje i to wszystko. Moi niestety znajomi to bardziej to biorą na śmiech. Mówili: aj tam coś zaświeciło i już wtedy nie ma, nie ma o czym gadać, nie? No ale no nie, tak myśmy się nie zagłębiali, bo wie pan, praca, dom, praca, dom, non stop coś się dzieje tutaj, nie? Gdybym ja już miałem-- no nie wiem, nie wiem. Nikt mi nic nie powiedział, tyle że to zaobserwowali.
Tyle, że to było widoczne. Tyle, że no, no dziwne, no. Bo nie zawsze coś takiego się na niebie widzi, nie? A w szczególności aż tak wielkie i tak intensywne. Po raz pierwszy-- no i jeszcze udało mi się to zrobić, zdjęcia też mogę.
No o zaskoczeniu świadczy choćby ekspresja werbalna na tym filmie. O tak, tak, tak, tak, tak, przepraszam bardzo, to ja. No bo ja akurat rozmawiałem z kolegą jednym i to, no to, no to, to moje, to moje- Kolega, kolega był właśnie gdzieś tak, gdzieś tam obok pana? On też widział to?
Kolega był, proszę pana, w telefonie. Ja już mu przestałem mówić. Chciałem szybko to na żywo, wysyłałem to koledze, który mieszka w Gdańsku, w Polsce, nie? Żeby zobaczył, nie? Bo ja sam nie wierzyłem w to, co ja, co ja widzę na tym niebie, nie?
Obiekty, z tego, co rozumiem, było widoczne przez cały czas. Tak samo, przez cały czas trwania obserwacji. Nic nie zanikało, nic? Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nic nie zanikało. Nic, nic nie gasło, nie zapalało się ponownie. Cały czas była, były dwa niebieskie światła i dookoła niego była taka niebieska łuna wielka. No to czy łuna, czy ja nie wiem, czy to można powiedzieć łuna? No, potężne niebieskie światło, tylko to mogę powiedzieć, nie? I żadnego hałasu, żadnego dźwięku, no nic.
Czyli w ogóle manifestacji tego obiektu nie towarzyszyły żadne zjawiska? Nic, tylko, tylko po prostu takie świecące światła na niebie. Tylko świecące światła. Tylko świecące światła. Zero hałasu, zero jakiejkolwiek-- no nic. Wszystko dookoła. Całe życie toczyło się normalnie, prawda? Nie?
I to już wszystkie przygotowane na dziś do prezentacji relacje. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia w kolejnym odcinku podcastu Mówią Świadkowie. Wypatrujcie zapowiedzi na www.paranormalium.pl. Dobranoc i do usłyszenia.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Skype: Radio.paranormalium.pl. Numer telefonu: 32 746 00 08. 32 746 00 08. Numer komórkowy: 530 620 493. 530 620 493. W razie, gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a bądź nagrania wiadomości głosowej. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji, istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ponadto wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.