[00:01] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:07] - Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe. W grupach po dwa, trzy x teraz w sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:14] - Zagadkowe obiekty.
[00:16] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami. Było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez. No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
[00:28] - Tajemnicze istoty.
[00:30] - Spadła wielka asteroida, fala uderzeniowa się pojawiła i w pewnym momencie w moim ogrodzie po prostu wylądowała postać. Ta postać spojrzała na mnie i miał ogromne czarne oczy i jak on je zobaczył, to ruszył, tak jakby po prostu rozpłynął się w powietrzu.
[00:43] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:48] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu. Biegnę i krzyczę do męża: „Strzelaj!”
[01:05] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk "Iberios". Dobry wieczór państwu. Mówią świadkowie to podcast, który w całości poświęcony będzie na zaprezentowanie i omówienie najciekawszych relacji ze spotkań z nieznanym, jakie docierają do Radia Paranormalium. Podcast będzie się ukazywał dość nieregularnie. Gwarantujemy jednak, że każdy jego odcinek pozostawi ciebie, drogi słuchaczu i ciebie, droga słuchaczko z mnóstwem pytań o prawdziwą naturę naszej rzeczywistości. Tych z państwa, którzy sami przeżyli coś niezwykłego i chcieliby o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl. Można również dzwonić pod nasze numery telefonów. Numer stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem.
Numer komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy. Tutaj przy okazji taka uwaga do dzwoniących, a właściwie prośba. W razie gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, bardzo prosimy o skorzystanie z możliwości nagrania wiadomości głosowej bądź o wysłanie SMSa lub e-maila. W audycji przyjmujemy zasadę, że wszyscy świadkowie są anonimowi. Nie podajemy więc ich nazwisk. Na życzenie świadka w razie wykorzystania w audycji nagrania rozmowy istnieje możliwość zmiany barwy głosu, aby utrudnić ewentualne jego rozpoznanie. W dzisiejszym debiutanckim odcinku podcastu Mówią świadkowie zaprezentujemy dwie historie. Pierwsza pochodzi od słuchacza, który opisał swoje doświadczenia z tak zwanym bedroom visitors. Zagadkowe istoty odwiedzały świadka zarówno w domu rodzinnym w Polsce, jak i w obecnym jego mieszkaniu w Niemczech. Na przestrzeni czasu doszło do całej serii takich odwiedzin.
Cała komunikacja między świadkiem a istotami zachodziła drogą telepatyczną. Mamy tu też wstrząsający opis próby odpędzenia nieproszonych gości. Istoty sprawiały wrażenie materialnych. Nie dało się ich jednak dotknąć. Pojawiają się tutaj również motywy nasuwające na myśl doświadczenia, które przynajmniej częściowo zachodziły poza ciałem. Podczas tych wizyt i doświadczeń otoczenie świadka sprawiało wrażenie, jak gdyby stawało się całkowicie przeźroczyste. Świadek nie stwierdził na swoim ciele żadnych implantów ani innych nietypowych śladów. Zgodnie z sugestią słuchacza, przed publikacją nagrania rozmowy zmieniłem mu głos. Dlatego też z góry przepraszam, jeżeli wpłynęło to w jakiś sposób na zrozumiałość niektórych fragmentów jego wypowiedzi. W razie czego zawsze do tego fragmentu można wrócić zaglądając do archiwum Radia Paranormalium.
A teraz wysłuchajmy zapisu rozmowy ze słuchaczem.
[04:04] - Jakiś parę lat temu może, może dalej. Ciężko mi ogarnąć te daty. Miałem takie spotkanie. Nie wiem, jak nazwać. Nie wiem, jak nazwać te istoty. Oglądam programy od kilku lat. Ludzie nazywają ich kosmici i różne istoty. Ja to nazwę ogólnie istoty. Tak, ja to miałem kontakt taki osobisty w nocy. Istot było około czterech, może więcej w pokoju u mnie jeszcze jak mieszkałem w Polsce.
Nie będę mówił o całym przeżyciu, bo jest to dosyć długie, dosyć długie. Nie było rozmowy między nami jako takiej przez słowa, ale telepatycznie, tak jak tutaj w programach wszyscy czy no większość chyba poważniejszych ludzi o tym mówi. Nikt nie wierzy, że takie istoty rozmawiają głosami. Rozmawiają się telepatycznie, myślowo. A przekazałem swoje idee i idee. Jestem zwykłym budowlańcem. Nie jestem jakimś tam człowiekiem wykształconym, zawodowe wykształcenie, więc mój poziom myślenia jest inny jak, jak, jak ludzi, których słyszę na przykład w Radiu Trzydzieści i tych bardziej uczonych. Przekazałem swoje idee, jakie ja, co myślę o tym. Podejrzewam, że, że powiem tak, że w pewien sposób zrozumieli mnie. Dali mi spokój na jakiś czas.
Wywodziłem się z zagranicy. Mieszkam teraz od paru lat w Monachium. Powiem panu, że odwiedzili mnie i tutaj jakiś czas temu. I wtedy właśnie po tych drugich odwiedzinach bardziej mi się mózg otworzył na to, co było wcześniej. Przez dużo po prostu utajnili, co się działo. Teraz tak na przykład przy pracy nieraz sobie coś przypomnę, nieraz powiążę, nieraz wieczorem usiądę tak spontanicznie, spontanicznie, jak to się mówi. Nie tam specjalnie kłuję głowy i tutaj też mnie odwiedzili. Mieszkam tutaj z kolegąNie jest on Polakiem, jest Niemcem. Od ładnych paru lat już mieszkamy obok siebie. Mieszka u góry na dole.
Jak otworzę swoje drzwi w pokoju, widzę jego schody. Miałem wtedy też taką wizytę i powiem panu, że temat ten sam. Mój taki osobisty temat między nimi. Nie było tam rozmowy, skąd jesteś czy coś takiego. Nie, nie dopuszczą do myśli takich rzeczy. Nie dadzą zadać takich pytań. Według mnie. Moim pierwszym takim tutaj właśnie spotkaniem było to, że moją pierwszą reakcją, żeby zawołać kolegę o imieniu Fon, żeby jego po prostu zawołać, krzyknąć. No ktoś to zobaczył. Znowu ktoś mi uwierzy czy coś.
Że sam będę sobie to w głowie trzymał. Od razu ich, ich, ich odpowiedź była taka. Taka zaproszona do mojej głowy, że tam też ktoś jest koło niego i go pilnuje. Więc nie ma sensu krzyczeć. Wracając do tej rozmowy wcześniej, że przekazali informację, że moim, moim po takiej krótkiej wymianie tych myśli moją pierwszą reakcją, jak mówię, jestem Brytyjczykiem. No pacnę go po prostu tego gościa, który siedzi nade mną i gada. Chciałem go uderzyć. Położył mi rękę na piersi, na, na, na klatkę piersiową. Nie mogłem się ruszyć. Nie mogłem się ruszyć, bo straszyłem się w ogóle.
Było tam jeszcze takie parę wymian myśli. No trzeba usiąść, po prostu porozmawiać z kimś. Co to znaczy w ogóle? Powiem panu usnąłem. Kazali mi zasnąć. Usnąłem. Nie wiem, kiedy się obudziłem. Czy to było po godzinie tego spotkania, czy po piętnastu minutach, czy po sekundach. Obudziłem się, powiem panu piękną muzyką. Nie wiem, co mi zagrali.
Nie potrafię rozróżnić. Obudzili mnie tak delikatnie chyba jak najbardziej mogli to zrobić i się ładnie przebudziłem. Dlaczego to jest takie ważne to przebudzenie? Ponieważ pierwszym razem też moja myśl była, że mnie nie słuchają, nie pozwalają mi dojść do coś, coś zrobić. Więc też pierwsza myśl przy pierwszym spotkaniu pacnę go pięścią. Co zrobili? Kazali mi usnąć. Wie pan co? Obudziłem się. Też nie wiem, po jakim czasie.
To jest trudne do ogarnięcia. Co zrobiłem? Pa ręką trzasnąłem w ścianę, co prawie kości połamałem. Tak mnie rozstawili po prostu w tym, w tym stadium, że jak ja go chciałem uderzyć, to on jakby całkowicie zniknął. Wszystko zniknęło i pojawiła się ściana. Byłem całkowicie w innym miejscu, odwrócony na łóżku i od razu się buchnę ręką w ścianę. Ale po sekundzie czy po dwóch dopiero do mnie doszło, że te osoby zniknęły i ich nie ma. Więc co to było? To był po prostu zwykły sen. Powiedziałem pierwszym razem.
Po jakimś czasie coś tam się napomniało, zapomniało i zacząłem właśnie słuchać. Co tam do tyłu tych audycji, tego wszystkiego. I zaczęło mi się to wszystko jakoś tak łączyć, łączyć. I to właśnie dzisiejsza, dzisiejsza tutaj o. Wiem, czy ta wizyta i było właśnie to, że nie, nie uderzyłem ręką w ścianę. Obudzili mnie łagodnie, bez stresu. Ale następne moje przeżycie właśnie tutaj w Niemczech. Chwilę po tym zdarzeniu, właśnie po tej wizycie w niedzielę. I to jest właśnie takie dla mnie trochę takie przeżycie stresujące. W niedzielę po obiedzie kładę się do łóżka i sobie leżę.
Oglądam jakiś film, nie wiem, czy krzyknąłem czy coś. Nie wiem. Trudno mi powiedzieć też, czy to ja krzyknąłem, czy nie, ale wydaje mi się, że nie, że to było takie na jawie. Przez cały czas od tej drugiej wizyty myślę no kurde, tak sobie zaszczepię w mózgu gdzieś tam czip, gdzieś tam schowam to miejsce, bo wiem, że oni kręcą w mózgach. To krótko mówiąc dla chłopki od. Że jak się jeszcze raz pojawią, to go znowu pacnę. Naprawdę go autentycznie pacnę, żeby oni tego nie odkryli. I w niedzielę kładąc się do łóżka po obiedzie leżę sobie, oglądam tam jakiś film, wyciągam ręce do góry. Nie mam rąk, po prostu to łokcie. Zniknęły mi ręce.
To jest jakieś dziwne. Nie mam rąk, oglądam swoje ręce, czuję je, dotykam, ruszam palcami. Nie mam rąk. Wie pan, to jest przeżycie. Jestem sam tu. Nie mam kolegów polskich, nic. Jestem z kolegą Niemcem. On pracuje gdzie indziej. Ja pracuję gdzie indziej. Co ja mogę powiedzieć na temat takich zjawisk?
Nic. Znikają mi ręce na parę sekund. No nagle się pojawiają. Co pan myśli o tym?
[10:42] - Ciężko tutaj coś powiedzieć. Mam takie pytanie czy, czy te istoty sprawiały wrażenie nie fizycznych? Jak one mniej więcej wyglądały? Czy pan pamięta może jakieś szczegóły dotyczące ich wyglądu?
[10:54] - No właśnie, właśnie tu sobie też oglądam. Nie wiem, jak by to pan powiedzieć. Oglądam te programy. Chciałbym się kiedyś poddać, jak to się nazywa takiej śpiączce, żeby wyciągnąć więcej informacji.
[11:09] - Jakiejś hipnozie.
[11:11] - Hipnozie takiej. Coś takiego, bo twarz. Powiem panu, że widziałem twarz, ale jak ona wygląda? Rysy. No nie mam pojęcia. Widziałem twarz. Nie mogę sobie tego przypomnieć. To były pierwszym razem. Były koło czterech osób, jedna za drugą stały w rzędzie równiutko i tylko się wysuwały co jakiś czas. Ale ta pierwsza osoba stała mi za mnie nachylona.
Za drugim razem były osoby rozproszone po całym domu. One chodziły tu jedna, druga stała koło mnie. No, no, no jedna mnie złapała za kark, gdy wyszedłem, a tamte sobie chodziły po schodach do góry, na dół, takie coś jakby szukały. Ale to były osoby materialne, widoczne i dlatego chciałem no uderzyć o co chodzi. To były jakieś tam duchy czy coś? Nie wiem. No myśl było uciekło, nie?
[11:59] - Więc sprawiały te istoty wrażenie takich całkowicie fizycznych, takich jakby namacalnych, no tylko, że nie dało się ich dotknąć.
[12:07] - Nie dało się. Nie mogłem po prostu. Oni mnie tak zablokowali, że ja nie mogłem ruchu zrobić.A jak pierwszym razem zostawili mnie, to tak jakby specjalnie mnie zostawili, a ubierz w sobie i ja walnąłem w ścianę wtedy. Nic, nic nie było. A za drugim razem też chciałem ich patnąć. Też mi nie pozwolili. Pozwolili mi usnąć fajnie i ładnie mnie obudzili bez stresu, ale pokazali mi za jakiś czas, że mi te ręce zniknęły. No i ja sobie tak siadłem i mówię. Może to był taki przekaz. No jak nas uderzysz, jak nie masz rąk?
O! To było moje takie proste skojarzenie. No jak to zrobisz? Jak ci ręce zabierzemy, to jak nas uderzysz? Wie pan, o co chodzi? To taki przekaz był. Nie wiem, nie wiem. Może będzie kiedyś jakaś jeszcze wiedza, ale to wątpię, bo jeżeli za pierwszym razem mnie tak potraktowali, za drugim razem tak poczułem wrażenie, jakby mnie zrozumieli, że może nie jestem gotowy lub nie wiem. Z drugiej strony powiem panu moja rodzina ogólnie nie miała żadnych kontaktów, ale jest bardzo długowieczna. To może dziwne, bo dziadek, babcia oni żyli ponad dziewięćdziesiąt sześć lat.
Nie.
[13:17] - To piękny wiek.
[13:18] - Tata jeszcze żyje, mama jeszcze żyje. No to jest, to jest. To też tak sobie pokojarzyłem, bo mówię oglądam te programy, to człowiek dużo rzeczy sobie pokojarzy. No wiesz, tak samo u mnie się działo. Dwóch lekarzy też nie wymyślili, nie wiadomo co, ale jeden coś podpowie, ten coś podpowie w programie. Wiadomo, że dużo jest też fałszu w tej wszystkie. To już, już śmierdzi poszło z daleka, nie? Ale to moje przeżycie. Żonie nie mówiłem. No bo co mam mówić, żeby się pośmiała?
No nie, ja z nikim nie rozmawiałem, tylko o radiu słyszę. Nie widzę waszych twarzy. Nic. Nie potrzebujecie. Nie potrzebują ludzie gestów, taki po prostu głosy tylko słychać. To jest dosyć fajne. Mówię zadzwonię i oni pierwszy telefon wykonają, dodawaj. I to wszystko. No znaczy jakby tak usiąść naprawdę rozmawiać, rozmawiać to tam między nami była jakaś wymiana myśli dłuższa, ale mówię podejrzewam, że przy tej hipnozie, przy tej hipnozie bym więcej powiedział. Podejrzewam tak, bo tak jak słyszę ta hipnoza działa, regresyjne jakoś coś.
Tylko żeby mi coś się nie stało ze zdrowiem. Nie. To też na to patrzę. No to jeszcze.
[14:31] - Mam jeszcze takie pytanie, bo pan już wspominał o koledze, że tamta istota powiedziała, że kolega też jest pilnowany. Czy on coś opowiadał o tych istotach? Mówi w ogóle coś na ten temat?
[14:42] - Nie, nie, nie. Kiedyś z moim rozmawiałem. Czy wierzy w Boga? O takie rzeczy. Tylko tak pobrałem to w głowie też myślę nie, to jest facet. Ma sześćdziesiąt lat. Już, już. Już na emeryturze prawie. Nie, nie, nie, nic. On na pewno jakby coś było, to by może powiedział, że coś mi się śniło czy coś.
To tako. Ale taki facet to nie, nie, nic. Podejrzewam, że ta osoba, ta istota powiedziała tylko dlatego, że on chyba nie przyszedł. Tak mi się wydaje. Że pan tak mi przez myśl powiedział. Pan też jest ktoś przy nim. O! I tak właśnie zerkam na schody, bo to jest dziwne, że. A jeszcze jedno powiem panu, że nie wiem, jak inne osoby czy takie coś przeżyły, czy nie, bo nie mam kontaktu z takimi. Taki pan jeszcze ma programy.
Bar chyba Anioła i tam w jego programach też takie osoby zapraszał czy coś. Też rozmawiałem. Nie wiem, czy to prawda czy nie. Powiem panu, że przy tym, przy tej wizycie takiej towarzyszy straszny ból. Ból jest tak ogromny. Nie wiem dlaczego. Straszny ból wewnętrzny. Jak ja czuję ten ból i to powiem panu drugi raz pod rząd ten ból. Nie wiem, trochę mnie myśli o nim znowu szukam. To było moje wewnętrzne, wewnętrzne słowo.
Znowu tu szłam. Obracam się i są. To jest tak ból wewnętrzny, że nie da się tego opisać, tak jakby oni się wdziali we mnie moją duszę, w moją świadomość. I to boli. To nie jest tak, że o rozmawiamy sobie na luzie, tak jak my teraz. Straszny ból. Może ktoś kiedyś coś opisał już kiedyś? Słyszał pan takie coś?
[16:19] - Niestety nie słyszałem, szczerze mówiąc. Ale właśnie nasunęło mi się takie pytanie, czy po odczuwaniu tego bólu sprawdzał pan może, czy na ciele nie wystąpiły czasem jakieś zmiany widoczne jakieś ślady?
[16:30] - Nie mam nic. Mam w ręku metal po lewej stronie, ale to miałem już dawno ten metal przed kością. On jest. Jak mi kiedyś robili rezonans magnetyczny, to też tam zasłaniali, ale tak nie mam nic. Nic. Nie mam żadnych oznak, nic. Tylko trzymał mnie tak. Nie trzymał mnie za klatkę, tylko nosił rękę, trzymał nad piersią, że po prostu ruszyć nie mogłem. Ale mówię moją zaszczepienie w mózgu jest już od dawna. Po prostu go uderzyć.
Może zostanie, może. Może coś się będzie działo. Nie powiem panu, że nie za dużo da radę zrobić. Nic praktycznie. Jest rozmowa telepatycznie. O!
[17:10] - Rozumiem, że ten ból pojawia się przy każdej takiej wizycie.
[17:15] - Przy wizycie jest straszny ból. Jak tak, żeby pan się obudził w nocy i popatrzył na zegarek, a jest już godzińska czwarta. Bo co dalej? Mówi się pan, że ból jest pan na jawie, wszystko się dzieje, jest ciemno i zarazem powiem panu przezroczyście, że oni wszędzie się poruszają. Ja ich wszędzie widzę, oni wszędzie chodzą. Nie, że tam za głową. Przepraszam, ale tak jak ja migam wzrokiem. Są osoby, postacie fizyczne ludzi, nie jakiś tam szkaradeł czy jak to mówią szaraki. Nie, to są ludzie. Ja widzę ich.
Ten co mi się nachylił. Ja widziałem jego rysy twarzy. Nigdy takiej twarzy nigdzie nie spotkałem, żebym na przykład widział wcześniej pana Betyu i mi się to mózg by przypomniał kiedyś. Nie, ale ta twarz jest obca, inna, ludzka, ale inna. O!
[18:08] - A czy zauważył pan może jakieś zmiany wyglądu otoczenia podczas tych wizyt? Zmiany wyglądu? Nie wiem. Pomieszczenia, w którym to się odbywało.
[18:17] - No mówię takim przezroczystym.Tak jakby wszystko się przywoła, wszystko zrobiło. Na przykład no drzwi istnieją, istniały. No patrzę przez drzwi, otworzę drzwi i widzę drugiego, który idzie na górę i tam też ktoś przy nim jest. No i no parę osób, no łazi po domu. No pierwszą reakcją po budzku no to jest patrzy człowiek. No jest tak ciemno, jak było. Tam świateł-- lampeczka się paliła w łazience czy coś, to tak potrafi w nocy rozjaśnić nie pokój, że widać kontury i w ogóle no to, to nie ma no. I to jest najlepsze, że, że pan nie wstaje, nie zastanawia się: „Cholera, ktoś tu był.” Tylko idzie grzecznie, ładnie spać. Jakby ten przekaz był dalej do rana śpij, nie? O, bo normalną reakcją jest no ma pan włamanie do domu.
Uderzył ktoś pana w głowę. Mleje pan, wstaje. No i co? Idzie pan zaraz spać znowu? Nie. No reakcja, telefon dzwoni pan na policję. Ktoś uderzył, a tu nie. Tu jest tak fajnie, że pan idzie se dalej spać.
[19:13] - To tak, jakby te istoty całkowicie przejęły kontrolę nad pana zachowaniem.
[19:17] - No właśnie tak do rana. No ale rano się normalnie zaczyna dzień. Przez myśl przejdzie takie coś. Aha. I to wie pan. I teraz się pan zastanawia, czy to był sen, czy to się działo naprawdę. Ale po jakimś czasie upływa czas, że kurde, to nie mógł być sen, nie? A później znowu sobie pan wraca do takich, że to chyba sen. Słyszy pan jakiś program lekarza, jakiegoś mądrego, który mówi, że to jest tam w tył, to jest w mózgiem i to nam się wydaje, że to. No ja jestem przekonany, że to się działo, no za dużo.
Sen to jest sen no. Sen można bardzo szybko zapomnieć, bo się człowiek budzi, ale pamięta. A tu jest coś zostaje takiego, że jakby odbite takie coś w człowieku, że kurde to, to coś musiało być na temacie, że to nie jest tylko sen, bo człowiek za budyń by sobie tak nie wyobraził sobie takich rzeczy. Żeby se rozmawiał z kimś zupełna o jakimś śnie, o bieganiu, o skakaniu z dachu i że nic więcej. Ale nie, nie. Ja, ja na przykład jestem przekonany po tych programach, które oglądam, że to nie jest sen, nie? Że to te istoty, ja tak nazywam ich istoty. Ja tam nie wierzę w tych UFO czy coś. Nie wiem. Wydaje mi się to jakieś wyższe energetyczne, nie wiem, istoty.
Nie wiem. Od kolegów też nie słyszałem nigdy. Zresztą takich tematów się nie mówi kolegom, ale może ktoś mi się kiedyś wygadał czy tam, ale nie słyszałem. No i tutaj przy tych programach też nie słyszałem, żeby ktoś miał tak czy coś przeżył. Nie jest to jakieś tam straszne bardzo, tylko te zniknięcia rąk moich. No niedziela jeszcze biały dzień to nie była. No po obiedzie położyłem się. Nie wiem, czy przysnąłem, czy nie przysnąłem, ale po prostu później doszło do mnie, że oni jakby w mózgu powiedzą: „No co zrobisz? Jak uderzysz, jak nie dasz tą ręką?” Co mi przeszło. No może i mają rację.
No jak nie mam ręki, to jak uderzę, nie? Przecież mogą wszystko w tej kwestii. O! A po co oni przychodzą do mnie? Nie mam pojęcia. Nie wiem.
[21:17] - Mam jeszcze takie pytanie czy przed tymi spotkaniami z tymi istotami interesował się pan jakoś tematyką paranormalną, czy ewentualne zainteresowanie pojawiło się dopiero po tych spotkaniach?
[21:28] - Powiem panu, że przed tym pierwszym spotkaniem nawet nie wiedziałem, że są takie programy na YouTubie jak UFO. Bardzo nie wiedziałem, czy takie coś, jakieś tam filmy na internecie. Laptopa mam dopiero nie wiem, trzeci rok. Komputer. Zwykłym jestem robotnikiem budowlanym, dekarzem. Realnie stąpam po ziemi i po dachu i się jeszcze nigdy nie wyrzuciłem ani nie stąd. Miałem taką wizytę. Uznałem to jako sen. Powiem panu to, to dopiero po jakimś czasie. No nie wiem, rok może upłynąć, upłynął, że do mózgu dochodzi, że to nie był sen.
Mówię wam, że to nie był sen i to taki okres czasu długo nic się nie działo. To ile ja już przeżyłem i ile pracy w ogóle. Dopiero usiadłem tu w Niemczech, że mam dom w ogóle i zmierzam do jakichś tam dokądś. I to mnie tu dorwało. Tutaj o w Niemczech. I dopiero tak po jakimś czasie po tej pierwszej wizycie zacząłem sobie tak patrzeć na komputer. Aha. Najpierw to ja zacząłem oglądać te piramidy i tam te UFO, tam taki Amerykanin, suchar czarny. Tam dużo, tam bajerów i to, to mnie zafascynowało sprawa. Później to było tak pomału UFO Barciki.
Ten Stanisław Barcik nie to tam, że on tam z tym nie za jakoś nie za długo, czy jakoś tam w Polsce te UFO ogląda, fotografuje tam to później. A później po jakimś czasie, czasie no gdzieś gdzie jako radio się tam jakoś pojawiło TVP1 i se włączyłem i takie od tylko, że głosy słychać i zacząłem słuchać tylko, bo masz to w wizji i po jakimś czasie mówię tak dzwonię, może ktoś odbierze, bo tam podaliście raz numer telefonu. Sobie zapisałem, zostawiłem i dopiero zadzwoniłem do pana wczoraj o i rozmawiamy dziś i to wszystko.
[23:16] - Z pana znajomych i rodziny nikt nie zgłaszał nigdy jakichś takich, nazwijmy to, bardzo szeroko rozumianych paranormalnych zdarzeń?
[23:25] - Nie, nie, nie. Nigdy nic takiego, że tylko mówię, że nasz, nasza, nasza rodzina jest długowieczna. Babcia, dziadek. No babcia niedawno umarła. Ma dziewięćdziesiąt sześć lat. Dziewięćdziesiąt sześć lat. Dziadek wcześniej też ponoć dziewięćdziesiąt. Rodzice jeszcze żyją. Wcześniej nie wiem. Prawda?
Nie wiem. Nie, nie znam tak korzeni, ale to moja mama mówiła, że nasza rodzina jest długowieczna. Długo żyją. Moje nazwisko długo żyją. Jestem po o.
[23:57] - A nie zachowały się może jakieś podania? Coś tam od dziadków czy pradziadków? Nie było żadnych takich? Nie op, nie opowiadali żadnych historii?
[24:07] - Nie, nie. Moja babcia była bardzo religijna. Katoliczka. Wierzyła, że, że jest Bóg. Ona bardzo była katoliczką. Bardzo. A dziadek miał taki z wieku rzeźnik, bo po prostu był rzeźnik z zawodu. Babcia była bardzo, bardzo zagorzałą katoliczką. Wierzyła, że coś jest. Bóg jest i koniec.
[24:28] - Nigdy, nigdy nie ten, jakoś nie mówił, że miał jakieś spotkania czy coś. To mi się przyda. Ja panu opowiadam, a tak to ja też nie, nie, nie, nie rozpowiadam nic. Wie pan, jak to kręgo-- zaraz śmiech, nie? A nikt panu nie uwierzy tego. Pan tutaj jest w tym programie, no to jeszcze pan się z tego nie śmieje. Też ja i nie robię. Zresztą nie dzwoniłbym i dupą nikomu nie zawracał. Mówię, powiem. Może się panu gdzieś tam trafiło.
Bił uszy. Coś się po prostu za jakiś czas może pan do mnie zadzwonić. Jakąś tam tezę? Nie wiem. No nie wiem, nie mam pojęcia co myślę.
[25:07] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Przed chwilą wysłuchaliście Państwo zapisu rozmowy, w której słuchacz opisał swoje doświadczenia z tak zwanymi bedroom visitors. Jeżeli znacie Państwo podobne historie, bądź sami przeżyliście coś podobnego, zachęcamy do podzielenia się z nami swoją relacją. Nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl.
Można również dzwonić pod nasze numery telefonów. Numer stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Numer komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery cztery dziewięćdziesiąt trzy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery dziewięćdziesiąt trzy. A teraz przechodzimy do prezentacji drugiej z przygotowanych na dziś relacji. Świadek, z którym rozmowę za chwilę Państwo usłyszycie, mieszka w Karkonoszach, w miejscu, z którego bardzo dobrze widać deszcze meteorytów. W lipcu dwa tysiące piętnastego roku słuchacz przebywał wieczorem na dworze i w pewnym momencie zauważył upadek czegoś, co wyglądało jak asteroida. Po chwili pojawiła się fala uderzeniowa i w pewnym momencie świadek we własnym ogrodzie zauważył zagadkową postać, która pojawiła się tak, jakby spadła z góry. Postać bardzo przypominająca szaraka stanęła w bezruchu. W momencie, gdy tylko świadek wykonał niewielki ruch, postać spojrzała na niego wielkimi, czarnymi oczami. Świadek wystawił rękę do góry.
W tym momencie postać wykonała taki sam gest. Istota koloru szarego o wzroście metr pięćdziesiąt, metr sześćdziesiąt, bez owłosienia, z dużą głową w kształcie gruszki, jakby w skafandrze opierającym całe ciało. Miała bardzo długie dłonie sięgające za kolana. Postać następnie zrobiła trzy kroki, jak gdyby w biegu, po czym rozpłynęła się w powietrzu. Świadek, będąc w szoku, padł na ziemię. Do ciekawego zdarzenia doszło również rok później. Świadek i tym razem siedział przed domem na ławce i zauważył dużą pomarańczową kulę, która pojawiła się w tym samym miejscu, w którym rok wcześniej widoczna była zagadkowa postać. Z kuli wyłonił się następnie dysk, który przeleciał w stronę świadka. Zbliżył się do niego, po czym wystrzelił do góry i znikł. Wewnątrz obiektu widoczne były jakieś postaci.
Reakcja świadka była podobna do tego, co się działo przy spotkaniu ze wspomnianą wcześniej istotą. Świadek nagle upadł na ziemię, jak gdyby coś wzmocniło w tym miejscu grawitację. Całość rozmowy oraz kontakty do świadka zostały przekazane badaczowi ufologii Damianowi Treli. Możliwe, że kiedyś pojawi się odnosząca się do tego przypadku notka na jego blogu pod adresem czastajemnic.blogspot.com. A teraz oddajmy głos samemu świadkowi.
[28:47] - A tak się z tym noszę już od dwutysięcznego piętnastego roku. Mieszkam w górach na odludziu i to jest takie bardzo fajne miejsce do obserwowania ogólnie nieba. Mm, często jest bezchmurne niebo właśnie z tej góry tak tutaj Karkonosze są takie specyficzne, że, że to niebo jest często właśnie takie odkryte i zawsze lubię oglądać spadające gwiazdy, meteoryty. Właśnie w dwa tysiące piętnastym roku latem było taki właśnie był wysyp i bardzo często spadały różne mniejsze, większe. I tak właśnie często spędzałem całe, całe noce, tak całe noce. Powiedzmy, że od dwudziestej drugiej do wcześnie czwartej, piątej rano na dworze. I właśnie jednej nocy to był lipiec. To był lipiec i kręciłem się właśnie po tym dworze i w pewnym momencie właśnie spadła wielka asteroida. Yy tak właśnie kierunkowo to tak jakby nad Czechami na południu. Dowiedziałem, że jest daleko, ale bardzo duża była dosyć, bo rozbłysk był taki jak właśnie bolidy wpadają.
Powiedzmy, że jasność jak w dzień się zrobiło i nawet mm fala uderzeniowa się pojawiła. Po chwili się zdziwiłem. W ogóle pierwszy raz miałem falę uderzeniową i taki wiatr zawiał i w pewnym momencie w moim ogrodzie po prostu wylądowała postać. Pomyślałem, że chyba ktoś na spadochronie. Niemożliwe, żeby ktoś po prostu tak to wyglądało, jakby ktoś na spadochronie wylądowałUderzył w ziemię delikatnie i, i stanął-
[30:31] - Ta postać jakby pojawiła się znikąd?
[30:34] - Z góry. Powiedzmy, że, że z nieba, nie? Że z jakiejś tam pewnej wysokości spadła. Był szelest właśnie. Tak, był właśnie. Jeszcze miałem wrażenie, że no kurczę, spadochronie ktoś jakby wylądował. Stanął bez ruchu i nie spodziewałem się, bo ogólnie tak interesuję się właśnie też zjawiskami paranormalnymi. Nawet kiedyś, kiedyś był taki w Polsce miesięcznik XX, X, literka X, coś tam, która właśnie mnie zainteresowała. Kupiłem pierwszy-
[31:07] - To chyba X Factor, jeżeli dobrze kojarzę.
[31:10] - No to właśnie tą numerację miałem i tak właśnie te wszystkie informacje o, o, o tych właśnie szara-szarakach tam się najczęściej pojawiały i tak za bardzo w to nie wierzyłem. Byłem pewny, że nigdy czegoś takiego nie zobaczę, ale właśnie ta postać była identycznie właśnie podobna do tego szaraka właśnie, który stanął bez ruchu. Totalnie mnie nie widział i to było może piętnaście metrów, tak piętnaście metrów około ode mnie. Ja stanąłem bez ruchu, żeby mnie nie zauważył i po prostu on też stał bez ruchu przez chwilę. Ja się poruszyłem czy coś tam pod nosem, a potem coś powiedziałem właśnie tam: „Zakaże. Nie wierzę”. O co tu chodzi, nie? On po prostu spoj-- ta, ta postać spojrzała na mnie i miał ogromne oczy. Miał ogromne, czarne oczy. I jak właśnie nawet tak mu się jakby...
Jak my mrugamy oczami, to on tak właśnie, tak białe, takie białe przesłony jakby mu się mignęło i ja rękę jakoś tak wystawiłem do góry. On też tą swoją ręką tak ją podniósł. Właśnie te w ogóle palce, bo to było tak z daleka. Dosyć jasna była ta noc. Nie była całkiem ciemna. Była ściana księżycowa, noc i, i, i z daleka, no z tych piętnastu metrów, jak go obserwowałem, to po prostu miał bardzo długie dłonie poniżej kolan, palce długie. Miał tak te ręce pionowo w dół. No i był taki właśnie totalnie szary. I to wyglądało, jakby to był taki skafander na nim, nie? Dlatego ja w ogóle pomyślałem w pierwszej chwili, że spadochroniarz, bo on był totalnie, totalnie był opięty takim strojem jak no powiedzmy sportowcy w czym biegają, nie?
I ten kolor był taki szary, zielonkawy. I jak on mnie zobaczył, po prostu ruszył. Zaczął biec i zrobił może trzy kroki. Tak jakby po prostu rozpłynął się w powietrzu. Mm, no to właśnie była, to była ta sytuacja i wyglądało tak, jakby nie był zadowolony, że go widzę i po prostu ja byłem w wielkim szoku. W ogóle padłem na ziemię. W ogóle położyłem się na ziemi, żeby serce się uspokoi, ale ta postać właśnie się rozbiegła. Tak bardzo szybko się rozbiegła. Nie wiem, no człowiek tak nie biegnie i, i tak jakby się otworzył portal przestrzenny, czasoprzestrzenny. Ale mówię, to jest bardzo połączone z tym wpadkiem w naszą z góry, prawda?
Atmosfera jakby spadająca asteroida, huk. Wtedy śpi hele miasto, było około czwartej nad ranem i, i ta fala uderzeniowa po chwili była taka, taki lekki wiaterek. I właśnie ta postać wtedy się pojawiła, jakby z takiego portalu. Mm, i, i na tyle przed dom, prawda? Przed domem. I, i tak myślałem o tym. I potem właśnie kolejne noce spędzałem na dworze i chyba w następnym roku, właśnie szesnastym siedziałem u siebie na ławce i też przed, przed domem. I te kule orb, które są. No to po prostu pomarańczowa kula poziomo mi zleciała właśnie w tej samej okolicy tego ogrodu, gdzie właśnie pojawiła ta postać. Potężna kula pomarańczowa właśnie zleciała poziomo, bezszelestnie, bardzo blisko mnie i w moim kierunku.
I też jakby, jakby w pewnym momencie po prostu pionowo do góry odleciała. Jak spojrzałem w lewo, nagle, bo tak nie wiedziałem, co robić, to też właśnie taka chmurka, chmury takie jakby właśnie, bo to już też gdzieś właśnie teraz, parę dni temu, właśnie na waszej stronie taką relację gdzieś tam czytałem właśnie. Normalny taki właśnie spodek pojawił się z tej chmurki i tam były takie małe postacie i też ruszył i rozpłynął się w powietrzu jakby. Czy tak szybko odleciał albo znikł. Bardzo ciekawe, bardzo ciekawe. I to właśnie było takie połączone z tym wcześniej, nie, że, że po prostu przypadkiem widziałem tą postać i podejrzewam, że właśnie ta, ta, ta kula orb w ogóle, no ona była bardzo duża i zachowywała się, zachowywała się jak dron, ale była okrągła i jak ślu-- jak plazma, śluz jak plazma. To tyle, co właśnie mogę powiedzieć, prawda? Jak jakieś są pytania, jak pan ma pytania to chętnie odpowiem jeszcze.
[35:25] - Czy, czy jest pan jakoś w stanie ocenić, ile tak na oko ta postać mogła mieć wzrostu?
[35:31] - No jasne, to jest bez problemu, bo metr sześćdziesiąt, metr sześćdziesiąt, metr pięćdziesiąt, metr sześćdziesiąt to, to tak właśnie. Był wzrostem podobny do takiego średniego faceta, ale był tak chudy właśnie i bez włosów, po prostu tak jakby cały w tym skafandrze, yy, w takim właśnie szarym, szarym. I głowę miał taką właśnie jakby slightly gruszka. No po prostu stuprocentowy, taki właśnie jak pokazują gdzieś tam właśnie w różnych relacjach i wszędzie, jak rysują kosmitów.
[36:07] - Taki można powiedzieć troszkę szarak pełną gębą.
[36:10] - No dokładnie. Szarak pełną gębą. I do tej pory nie mogę zrozumieć, dlaczego się pojawił i w ogóle. Ewentualnie jak istnieją, to, to, że nie manifestują swojej, swojego istnienia, tylko gdzieś tam się ukrywają i próbują to wszystko jakby, jakby się nie pokazywać. I chociaż to wszystko głośno było już-Tam też troszeczkę odkrywają tych dokumentów i różne, różne teorie. Tutaj też słyszałem, że właśnie w Stanach, że w Stanach się przyznają do tego już władze, nie? Powoli gdzieś tam jakieś istnieją właśnie. Cywilizacja istnieje.
[36:54] - A czy w momencie, gdy ta postać na pana spojrzała, czy czuł pan coś? Czy obserwacji tej postaci towarzyszyły jakieś szczególne odczucia fizyczne na przykład?
[37:04] - No właśnie. Powiem tak. Przeszywający dreszcz taki poczułem. Właśnie takie jakby zimno, nie? I ten dreszcz to może to był taki uczucie strachu, nie? Ale też, też właśnie, właśnie taki przeszywający dreszcz. I też właśnie potem na waszej stronie też jakąś relację taką o bliskim spotkaniu czy czytałem o takiej relacji i tam było właśnie, że postać nie dotykała ziemi nogami, prawda? No i on też właśnie tak jakby nie do końca właśnie stał na ziemi to parę trzydzieści, czterdzieści centymetrów może tak to mi nie pasowało, że on całkiem nie stoi, tylko właśnie tak jakby no równo z tą ziemią.
[37:51] - Mam jeszcze takie tutaj pytanie, bo zerkam w międzyczasie na naszą korespondencję SMS ową. Pan tutaj pisze, że kilka nocy następnych właśnie taka kula pomarańczowa przeleciała blisko pana i, i w momencie, gdy ta kula przeleciała tak pięć, dziesięć, piętnaście metrów maksymalnie, nagle pionowo odleciała. I w tym momencie pan popatrzył w lewo i zobaczył dysk z kopułą. I tutaj, że coś, coś pan tutaj pisał, że chyba pan upadł. Jeżeli dobrze, dobrze czytam.
[38:22] - No właśnie. Tak samo się zachowałem jak przy tej postaci, że po prostu tak siatkarsko na ziemię, na brzuch, na brzuch, nie?
[38:30] - A coś pana powaliło, czy pan po prostu poczuł jakąś taką słabość?
[38:35] - Właśnie teraz tak trochę już wspominam, to bym to bardziej połączył z brakiem grawitacji nagle, nie? Może, może. Może to był taki efekt właśnie, że nagle jakbym poczuł, że nie czuł gruntu pod ziemią. Po prostu mnie tak wymsknęło, tak mnie hop. I też taki lekki poczułem tak bach na ziemię. To jeszcze z myślą o tym, żeby po prostu ta kula we mnie nie uderzyła, bo leciała prosto we mnie, prosto we mnie i podejrzewam, że jakbym właśnie nie, nie skoczył na ten brzuch, to, to, to może by mnie uderzyła, nie? A to mogło być nieciekawe, bo nie wiem, czy to, czy to miało właśnie się tak nie skończyć ewentualnie jakimś tam wypadkiem właśnie ze strony właśnie tego incydentu właśnie i tego, że go widziałem, nie? Bo później ten mały, ten mały dysk się pojawił. Znaczy nie był taki mały, ale też nie był duży, nie? On był taki.
[39:23] - Tak na oko jakby pan, na ile by pan mógł ocenić wielkość tego dysku? Albo do czego mógłby pan ją tak z daleka porównać?
[39:33] - No powiedzmy, jak powiedzmy, że dysk był ode mnie siedemdziesiąt metrów odległości, tak około może nawet stu metrów, to wielkość tego dysku by była, miałaby wielkość no powiedzmy takiej beemki, siódemki, dużej limuzyny na długość, prawda? No to tam siedem, osiem metrów, może nawet gdzieś tak około dziesięciu metrów to miał i był dosyć płaski. W sensie nie był taki no płaski był, ale właśnie miał kopułkę, w sensie taką jakby przezroczystą. I tam było widać takie dziwne zachowanie właśnie dwóch postaci, właśnie takich jak bardzo chudych. No nie wiem, tak tamtych właśnie. One były bardzo chude i oni byli w tamtym momencie jakby mniejsi w tym dysku, nie? Jakby byli mniejsi, ruszali się, nie? Tak właśnie długie palce były tam coś tam, jakaś gestykulacja była i odlecieli, nie?
[40:32] - A czy dysk bądź postacie wywierały jakiś wpływ na otoczenie? Czy manifestacji towarzyszyły jakieś inne zjawiska?
[40:41] - No właśnie tak. Od strony najpierw pojawiła się ta pomarańczowa kula jakby zwiadowca albo właśnie jakby wypuścili coś, bo ona tak leciała poziomo, poziomo, poziomo. I już byłem pewny, że to jest coś nie tak. Ale tak czekałem, co się stanie. I tak strzeliła w tym momencie i odleciała pionowo do góry, pionowo do góry, poziomo, potem pionowo odleciała do góry i potem no właśnie, tak jakby po lewej stronie jakby odwróciła moją uwagę, ale po lewej stronie właśnie bardzo powoli ten dysk przemieszczał się bardzo powoli, ale właśnie była taka jakby zasłona dymna. No właśnie taki dymek przechodził to tak nad ziemią na wysokości pięciu metrów, dziesięciu, dwunastu może. No niewysoko, bardzo nisko, dosyć. I właśnie powoli się właśnie przemieszczał z taką zasłoną dymną i poleciał sobie bezszelestnie, bezszelestnie. Ta kula tylko wydawała taki szelest, jakby dwa trybiki tarły o siebie. Też mnie zaciekawiło właśnie.
[41:47] - A ile czasu tak mniej więcej mogło trwać całe to zdarzenie?
[41:51] - To zdarzenie trwało trzy sekundy. Cztery. Tak około trzech sekund. Tak bym tak policzył. Kula od kiedy pojawiła się to dwie, trzy sekundy doleciała w moim kierunku. Odleciała do góry. I ten właśnie pojazd tak się przemieszczał kolejne dwie, trzy sekundy. Czyli całe zdarzenie pięć sekund.
[42:12] - A zdarzenie z tą istotą wcześniej? Ile mniej więcej mogło trwać?
[42:17] - Tyle samo. To mogę powiedzieć na sto procent. To pamięć z pamięci, że po prostu połączyli fakty to tyle samo. Właśnie tam też tak z pięć sekund, sześć może. No, ale mówię właśnie ciekawe było właśnie to, że ta asteroida była taka dosyć duża i ta strzelanicka właśnie tak właśnie huk wywołała. To było takie zrozumienie, które się interesuje właśnie tak astronomią też dużo i właśnie-Bolidy wpadają bardzo rzadko, że miałem szczęście, że widziałem, bo fala uderzeniowa to prawda jest, że, że pojawia się właśnie mniejsza, większa. To była malutka fala uderzeniowa, bo grzmot był taki, jakby było wyładowanie atmosferyczne, jakby piorun gdzieś uderzył po, po tym, jak on się właśnie spalił, jakby piorun uderzył i potem tylko ta fala właśnie z tym wiatrem prze-przeleciała. Bo nie wiem daleko to musiało być, bo to tak pięć sekund, nawet nie więcej, może ko-koła ponad dziesięć sekund tylko od błysku. Dopiero to właśnie taka fala. I właśnie z tą falą, właśnie w tym momencie, jak ta fala, ten wiatr przeleciał, to właśnie pojawił się ten, ta postać się pojawiła właśnie koło, no koło mnie, nie?
No bo tak. Yy, no. Właśnie tu w Karkonoszach czasami takie rzeczy różne dziwne się dzieją. Też piorun kulisty raz widziałem. To też rzadko się obserwuje. To piorun kulisty to w dzień, jak była burza i naprawdę czasami są mocne burze to, mm, mam taki garaż. Do garażu mi wpadł piorun. Miałem otwarty garaż, taka przezroczysta kula jakby po prostu odbił się w takie metalowe drzwi. Na tych drzwiach do dzisiaj jest taki ślad, jakby, yy, taka pajęczyna z właśnie jak się przepali czasami dwieście dwadzieścia wolt na przykład do jakiejś tam płytki drukowanej, na której są tam elementy dwunastowoltowe. Takie ślady zostają takie właśnie pajęczyny, to zresztą na metalowych drzwiach taka pajęczyna została też właśnie po tym.
Piorun to był piorun i, i takie właśnie to w górach się takie rzeczy dzieją, prawda? A, no i też to jest ciekawe, bo o różnych rzeczach się mówi właśnie, o różnych cywilizacjach i różnych reptilianach, szarakach i takich różnych, to nawet w górach się o duchu gór często mówi, że gdzieś tam kiedyś właśnie się pojawiał i też nie wiadomo właśnie, jak to wszystko połączyć do kupy, to. No, no właśnie ja też o tym powiedziałem, bo w waszych relacjach tam w Michałowicach jakaś pani właśnie też coś podobnego widziała właśnie. A od Michałowic mieszkam powiedzmy piętnaście kilometrów.
[45:08] - No to jest blisko.
[45:09] - No to jest moja okolica właśnie, nie? I jak właśnie Michał, właśnie tam ta relacja o tym stateczku, który gdzieś tam przeleciał właśnie nad Śnieżnych Kopców, była sytuacja identyczna, nie? Ze stateczkiem, ale z tą postacią no po prostu. Nie miałem telefonu, nie miałem zegarka, nic nie miałem, żeby potwierdzić, czy coś się zmieniło właśnie w zegarku czy w telefonie. Jakbym miał smartfona, na pewno bym próbował zdjęcie zrobić, ale to też pewnie by nie wyszło, było ciemno. No ale no mówię no, jak tamta relacja nie potwierdziła to, że coś takiego się mogło wydarzyć, to ja tutaj potwierdzam, że bardzo podobna sytuacja właśnie z tym. Te kule ORTO już też w internecie też można obejrzeć, jak gdzieś tam łapają sobie te pomarańczowe. Jedni mówią kule ORTO, drudzy to są pioruny kuliste. Takie są teorie, prawda? Do tej pory nie wiedzą, co to jest, ale ten był no po prostu był blisko mnie.
I to jest naprawdę duża rzecz. To jest duża rzecz, bo właśnie jak się widzi gdzieś w mieście, nad blokami czy gdzieś, jak widziałem zdjęcia czy filmy, to ja go taki, ja widziałem, mówię no dziesięć metrów maksymalnie przeleciała koło mojej głowy, także słyszałem dźwięk, jakby właśnie te dwa trybiki właśnie tak bardzo szybko pracowały i, i po prostu dla mnie to wyglądało jak jakiś nowoczesny dron też, nie? Ja tak pomyślałem, że to przypadkiem nie był nowoczesny dron na przykład, nie? I nie łączyłem tego, czy to się nie łączyło właśnie bardziej racjonalnie z jakimiś wojskowymi, nowoczesnymi właśnie manewrami. Ale no, no ciężko, ciężko powiedzieć, bo no bo takiego drona jeszcze nie widziałem, który po prostu jest niewidzialny i buzuje takim światłem jeszcze, nie? Takie okrągłe.
[47:03] - Mnie zastanawia jeszcze jedna kwestia, bo pan wspominał o jakby upadku bolidu. Czy to, czy to zdarzenie jakoś spotkało się, że tak powiem, z echem wśród okolicznych mieszkańców? Mówił ktoś coś? Ktoś coś sprawdzał?
[47:17] - W Czechach. Właśnie szukałem właśnie też później na stronach właśnie to w Czechach było. Były jakieś informacje, że w tamtym okresie spadł duży, duży, duży asteroida.
[47:30] - A były jakieś wzmianki o ewentual- o ewentualnych tam na przykład śladach na miejscu?
[47:36] - Nie, nie, nie, nie, nie. To, to, to, to-
[47:39] - Czyli tylko obserwacja tego, tego bolidu.
[47:41] - Spalił się, no spalił się, ale palił się tak po prostu, że efektownie, że no widziałem już różne. Tamten był naprawdę szybko leciał. Był no taki jeden z tych właśnie nowo w dół, które spadają. Ja dużo jeździłem autem w tamtym czasie daleko do Niemiec i jeździłem w nocy też. Właśnie w tamtym okresie bardzo dużo spadało różnych mniejszych, większych i właśnie to był taki jeden z większych, który spadł. Ale mówię no, na ten temat więcej za dużo nie powiem, bo no mówię, no była taka sytuacja, która po prostu trwała kilka sekund, tak staliśmy i, i ale postać była, bo nie wiem, czy pan ma ogród, czy nie ma.
[48:25] - No mam, ale rzadko zaglądam.
[48:28] - No to każdy w swoim ogrodzie w nocy to dokładnie zobaczy. Każda kota w nocy i dokładnie każde zwierzę dokładnie zobaczy i rozpozna na swoim terenie. To jest inaczej, nie? A postać się ewidentnie pojawiła i, i nieciekawa. Ale no mówię, no twarz szaraka z charakterystycznych rzeczy to właśnie taka głowa jakby taka gruszkaYy, wielkie oczy, właśnie potężne, mm, wielkości naszej dłoni. Mm, też brak nosa, bo też nie miał nosa jak człowiek. Tylko miał właśnie takie płaskie i takie jakby, jakby dwa otwory albo kilka tych otworów właśnie miał takich tutaj właśnie na, gdzie nos i, yy, usta, usta bardzo malutkie, zamknięte i po prostu dziwnie, dziwnie wylądował i dziwnie się zachował, bo też tak jakby, mm.
[49:19] - Mhm.
[49:20] - On coś, on coś w ogóle, tak jakby gdzieś tutaj też sprawdzał się, nie? Właśnie tak dotykał się. Właśnie jak-- dla mnie to tak wyglądało, jakby tak z daleka, jak właśnie, yy, jakaś postać lądowała, to właśnie tak pomyślałem też, że jakiś spadochroniarz, paralotniarz, yy, ale jakby w nocy, nie? I-i tak wylądował tak pod kątem z nieba i, i sprawdzał się właśnie. Sprawdzał się właśnie w sensie, że nogi tak, klatkę piersiową dotknął tutaj to. I zobaczył mnie. I stanął w bezruchu i zwiał po prostu, zwiał.
[49:57] - No, zacznijmy-
[49:58] - Zwiał i-
[49:58] - Zacznijmy od tego, że w nocy raczej trudno spotkać p-- jakiegoś spadochroniarza, bo w nocy się chyba raczej nie skacze. Z tego co się kojarzy.
[50:06] - No jasne, no jasne. Tylko taki właśnie był pierwszy, pierwsze moje, yy, właśnie zrozumienie sytuacji, że co może sp-- po prostu co mogło mi tutaj spaść przede mną, yy, jeszcze biegnąc, bo tak jakby jak spadł, spadł też tak jakby tymi, tymi nogami tak przebierał. No jak-- co to, co to może być? O co chodzi? Yy, przecież myślałem, że człowiek w nocy, ale tak szybko i on... No ale jakoś zobaczyłem, jak wstał. On mnie nie widział na początku, yy, jak, jak, jak, jak go zobaczyłem palce, ja tylko palce zobaczyłem, ee, dłuższe od naszych trzy razy, yy, i-i-i dłonie i ręce na wysokości prawie tam, yy, poniżej kolan, jak miał wyprostowane dużo poniżej kolan. Strasznie szczupły, ale jak spojrzał na mnie i zobaczyłem te jego oczy, to, yy, totalnie czarne, to, mm, strasznie takie od-od-odblaskowe, w sensie takie jakby szkliste, nie? I... No i on się rozbiegł i, yy, po prostu tak jakby się otworzył przed nim tunel czasoprzestrzenny czy jakby takie wrata, nie?
Właśnie. Tam kolory były, właśnie tam były kolory. Tam był czerwony, biały, taki-takie kolory różowo-czerwono-białe. Znaczy białe to jakby światło było w środku, a, a otoczka cała była taka fioletowo-czerwonawa. Trochę tak, tak jajo się otworzyło i on po prostu równo z tym jajem się zderzył. To wszystko się zamknęło jakby. No to tyle. Właśnie Ave Maria. Tutaj dużo by, dużo by, yy... Nie-nie wiadomo właśnie, czy-czy-czy-czy upadek czegoś w naszą atmosferę nie, nie spowodował jakichś zakłóceń właśnie jeżeli chodzi o jakieś inne rzeczywistości też, nie?
W których może, może gdzieś oni tutaj się, się pojawiają albo-
[51:50] - No mogło się tak zdarzyć. Yy, być może, być może jakiś glitch się pojawiał, że tak powiem, który przy-- spowodował przedostanie się tej postaci do naszego wymiaru. A to już rozważania takie bardziej, bardziej zaawansowane bym powiedział.
[52:06] - No to właśnie bardziej to właśnie tak pan to ujął, to właśnie to tak to, tak to wyglądało i-i właśnie, że to właśnie coś spowodowało, że, że, że właśnie, mm. Ja miałem takie wrażenie, że oni się pojawili tak jakby, takie tak już w sobie tak poczułem też, że, yy, że więcej musiało ich być gdzieś po, po, po, po okolicy, po, po Ziemi, że w tym momencie tak jakby oni wpadli, nie? To już takie moje, to już takie moje później przemyślenia właśnie, nie? Że w tym samym czasie może oni tak zostali rozrzuceni gdzieś i w jakimś celu, prawda?
[52:39] - Dobra, dziękuję.
[52:39] - Ale mówię, no to też, też, to też spędziłem, yy, to nie było spowodowane takim przypadkiem, bo, yy, od kilku lat właśnie spędzałem, yy, po osiem, dziesięć godzin w nocy przez trzy miesiące. Właśnie w dwa tysiące szesnastym to spędziłem pełne trzy miesiące, jak wracałem z pracy o dwudziestej drugiej, dwadzieścia drugiej tak trzydzieści byłem na miejscu, to do czwartej, do czwartej, piątej rano, jak miałem dni wolne właśnie to spędzałem, spędzałem właśnie na dworze, w tym tutaj właśnie w górach i obserwując te właśnie wszystkie, wszystkie zjawiska, yy, pogodowe i, i no w nocy, znaczy latem w nocy ciepło bywa, to właśnie. I-i trafiłem właśnie, yy, tą tego, tego or-- tą kulę pomarańczową, no mocno pomarańczową właśnie. Ona jakby się paliła w ogóle właśnie .
[53:32] - Warunki do obserwacji to w Karkonoszach są raczej, raczej takie bym powiedział, wyśmienite, bo tam nie ma takiego chyba, mm, zanieczyszczenia światłem.
[53:41] - No nie ma, nie ma, nie ma, bo tu właśnie są ludzie i te okolice Michałowic, tutaj Jeleniej Góry, tutaj południowa część tych, tych, tych, tych Karkonoszy tutaj to, to są po prostu wyśmienite, yy, warunki do obserwacji. Mm, to właśnie, właśnie przez lornetkę też właśnie wtedy tak dużo, dużo oglądałem w nocy przed tym, przed kilka dni przed tym incydentem z tą kulą, to właśnie przez tą lornetkę, yy, no różne ciekawe rzeczy widziałem, nie? Tam jakby też jakby sporo się działo w tym kosmosie, nie? Że tak, yy, że się przemieszczają naprawdę różne dziwne rzeczy i, i... A to też satelity są, które gdzieś tam krążą, niektóre są w obsłonie, ale to wszystko fajnie widać i... No tylko w życiu taki jeden przypadek miałem. Ja byłem pewny, że, że nic ciekawego się nie wydarzy, a, a ta jedna sytuacja bardzo ciekawa i taka interesująca.
[54:35] - Była to druga, ostatnia z przygotowanych na dziś relacji. Tak jak mówiłem na początku, podcast „Mówią świadkowie” będzie się ukazywał dość nieregularnie. Będzie to uzależnione między innymi od ilości relacji czekających na publikację, a także od tego, czy w daną niedzielę na naszej antenie będzie zaplanowana jakaś audycja na żywo. Dlatego też, jeżeli ten pierwszy odcinek się Państwu spodobał, to gorąco zachęcamy do śledzenia zapowiedzi na stronie www.paranormalium.pl oraz do włączenia sobie powiadomień, które będą przychodziły na pulpit bądź na ekran smartfona. Bo właśnie tam, na naszej stronie internetowej jako pierwsi dowiecie się o terminie emisji kolejnego odcinka. A dzisiaj już dziękujemy za uwagę i do usłyszenia następnym razem. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer telefonu: trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem, trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem.
Numer komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. W razie gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a bądź nagrania wiadomości głosowej. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ponadto wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.