Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum
Komentarz o ID 39398 do audycji:
5 kwietnia 2019
(wróć do audycji)
  • marq (2019-04-07 4:02:34) | RAPORT
    slowianieiukrytahistoriapolski.pl/narody/wandalowie/index,pl.html




    • Antares (2019-04-15 8:52:47) | RAPORT
      Kiedyś pukano się w czoło nad rzetelnością "badań" Andrzeja Michałka, teraz Janusza Bieszka. To co jest na tej stronie internetowej to jednak poziom mapeta twierdzącego że wynalazek stali to koniec XIX wieku czy że można ulepić w indyjskim upale kolumnę z rtęci gołymi rękoma. Fragment "Narody i ludy słowiańskie" przypomina mi dowcip o Jasiu któremu wszystko się kojarzyło z pewną częścią ciała, przy czym w roli owej części ciała wystąpili nieszczęśni Słowianie.




    • SkrzydlatyŻmij (2019-04-23 10:58:15) | RAPORT
      Myślę, że narzucamy na dawne czasy pojęcia współczesne: naród, grupa etniczna.
      A z tego co piszą historycy: wikingowie to był pewien sposób życia (wikingiem mógł być nie tylko Norman, ale i Słowianin i Prus, byle żył według zasad wikingów), to samo było z Tartarią, gdzie jej władcy byli obrazowanie nie jako Mongołowie, ale np. jako Aryjczycy. Tak samo było z Lechią, w której skład (na zasadzie federacji) mogli wchodzić Wandalowie i nie musieli oni być Słowianami.
      W I RP Polacy stanowili ok. 30 % ludności (podaję za Pawłem Jasienicą), większość stanowili Rusini, wielu było Niemców, Żydów, sporo Holendrów, Szkotów, byli Litwini, byli Prusowie, byli Tatarzy (polska szlachta muzułmańska!), Czesi, Rumunii, Włosi itd. Temu chyba nikt nie zaprzeczy? Dlaczego inaczej miałoby być w Lechii przedchrześcijańskiej? Historii nie wolno oceniać okiem współczesnym, należy się wczuć w ducha epoki.




    • Antares (2019-04-23 22:05:32) | RAPORT
      Nie wiem jak w przypadku bytów wymyślonych (różne Tartarie, Wielkie Imperia Lechickie, krainy księdza Jana, etc.) ale w tych realnych przynależność etniczna liczyła się ZAWSZE, a większości w sensie "złotej reguły" ("kto ma złoto ustala reguły", przy czym złoto należy rozumieć przenośnie) był sine qua non. Jedyne "nie wiadomo" jest wtedy gdy źródeł kompletnie brak i nie bez kozery mediewiści mają wśród innych historyków opinię bajkopisarzy. Jakieś multi-kulti na zasadzie "grupowo przychodzimy i chcemy być wami" po prostu były zapisem wchłaniania jednej grupy przez drugą, na zasadzie czy panujący i przyjmujący chwycą tych wątpliwych challengerów za pysk czy odwrotnie. Czasem który wariant się udawał było dziełem przypadku. Przykładowo Węgrzy którzy przybyli na Nizinę Węgierską zaabsorbowali kulturalnie i etnicznie lokalną ludność (a także uciekających przed Mongołami Połowców za czasów Beli IV), a w przypadku tureckich Protobułgarów (tureckich nie jak Turcja, ale jak ludy tureckie, na przykład blisko spokrewnieni z Protomongołami Czuwasze których najbardziej znanym przedstawicielem był niejaki Lenin) stało się odwrotnie i większość słowiańska ich wchłonęła w ciągu około wieku, jak Rusini Normanów (Rurykowicze) na terenie późniejszej Rusi Kijowskiej (co można wyczytać w "Kronice Nestora", a jeśli wierzyć w teorie zwolenników "Dagome Iudex" jako wyznacznika to i na terenie państwa wczesnopiastowskiego). Świetnym przykładem są Wyspy Brytyjskie w średniowieczu, a w zasadzie to jeszcze dłużej - od czasów rzymskich po nieudaną ekspedycję Wielkiej Armady. Czasem to wręcz fascynujące jak w różnych miejscach są zaskakujące po tym ślady, jak w przypadku Yorku (wikiński Jorvik) gdzie tradycją było że zdobywcy robili kęsim-kęsim poprzednikom a co świetnie zachowało się w źródłach pisanych i archeologicznych. Ewentualne zjednoczenie odbywało się na zasadzie zjednoczenia dupy z batem.

      Przykłady można mnożyć od foederati w Imperium Rzymskim, Mongołów świetnie opisanych w "Tajnej Historii Mongołów" aż po różne jutrznie brugijskie czy nieszpory sycylijskie. Nawet w przypadku Wielkiego Stepu (polecam dość lekkostrawną książkę Lwa Gumilowa "Śladami cywilizacji Wielkiego Stepu") auły, łączące się we wspólnoty, a te w ordy miały sznyt etniczny, przykładem bitwa pod Legnicą w 1241. Czasem zdarzały się wyjątki, ale osobowe, na przykład państwo Samona na terenie zachodniej Słowiańszczyzny (które nie wiadomo nawet czy w ogóle istniało, bo źródło de facto jest jedno - :"Historia Francorum" Fredegarda), z perspektywy historycznej efemeryczne. Szlachetnym wyjątkiem jest unia Schwyz, Uri i Unterwalden czyli późniejsza Szwajcaria, ale z powodów raczej zewnętrznych i konieczności walk z Habsburgami.

      W historii II RP mniejszości też raczej nie były "grupą trzymającą władzę" a ich wpływ na to kto rozdaje karty był marginalny.

      Z jednym jednak zdecydowanie się zgodzę - nie należy popełniać anachronizmów i przykładać dzisiejszej miary do zdarzeń z epok wcześniejszych.






    DODAJ ODPOWIEDŹ DO TEGO KOMENTARZA

  • SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    NAJNOWSZE ARTYKUŁY
    Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium