[00:01] - Teoria chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything.
[00:41] - Trust no one.
[00:43] - The truth is out there.
[01:15] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Z lekkim opóźnieniem. Witajcie w audycji Teoria chaosu. Jak co tydzień w piątek po północy audycja o spiskach i rzeczach niewyjaśnionych w wielu polskich radiach, już pięciu polskich radiach internetowych. Radio Nafali, Radio Paranormalium, Radio Clinton, Nocne Radio oraz Radio Wolne Wilno. Także zapraszam do słuchania tych radiów. Dzisiaj jest 15 kwietnia 2016 roku. Czas leci nieubłaganie. Ponad pięć lat nadawania audycji non stop. Myślę, że jeszcze dłużej.
Niektórzy się z was chyba troszkę nabrali pierwszego kwietnia. Ale trudno. Czasem tak, czasem można. Zresztą chyba nie dało się nabrać, bo od razu po kilkunastu minutach chyba się wszystko wyjaśniło, czy nawet chyba szybciej, więc nie było problemu pod tym względem. O rany, dzisiaj wszystko coś nie tak działa, zawiesza się, psuje. Różne dziwne rzeczy. Mam nadzieję, że dobrze słychać. Także dajcie znać na czacie, że wszystko jest okej. Polecam odwiedzać stronę audycji teoriachaosu.com. Archiwalne nagrania, forum, aktualne informacje.
Także dziękuję wszystkim sponsorom za wpłaty. Co jeszcze chciałem powiedzieć? Dzięki też wszystkim wam słuchającym tę audycję, że chce się wam słuchać jej. To od razu może przejdę do newsów, bo z informacji chyba to tyle. Do newsów z ostatniego okresu, z ostatniego tygodnia. Mamy już dane dotyczące spotkania Grupy Bilderberg. Jeśli nie dotarliście do tej informacji, to wam dzisiaj opowiem o niej. Tak, jest już ustalona. Już Grupa Bilderberg ustaliła, kiedy ma być. Niestety te pogłoski, które były kilka miesięcy temu, już chyba miesiąc czy półtora miesiąca temu, które mówiły, że będą w Stanach Zjednoczonych, w ogóle gdzieś w Kalifornii czy tam w okolicach, czy w Kolorado, czy gdzieś tam w zachodnich Stanach Zjednoczonych.
Nie, oczywiście to była tylko plotka. Ja myślałem, strzelałem, że będzie w Kanadzie, bo częściej w Europie, ale co kilka lat ma być w Ameryce Północnej. No i się to nie potwierdza. W tej chwili cały czas w Europie, jak widać, że Europa chyba jest taką, można powiedzieć, miejscem rozgrywki w tej chwili Bilderbergów, czyli ludzi tworzących rząd światowy. Nie wszyscy Bilderbergowie są w rządzie światowym, ale ludzie z rządu światowego są w Grupie Bilderberg. O, tak może powiedzmy. Dobrze, nie będę was już trzymał. Oczywiście, że będzie spotkanie w 2016 roku. Tak, od 9 do 12 czerwca w Dreźnie w Niemczech. Podobno przepiękne miasto, odbudowane, zniszczone przez aliantów doszczętnie, ale odbudowane przez Niemców.
9-12 czerwca w Dreźnie, także będę się wybierał. Niestety będą to kolejne wydatki. Będzie trzeba przyszykować gdzieś tak około 500 euro. Także postaram się po prostu zebrać. Jeżeli będziecie chcieli po prostu mnie zasponsorować, bardzo od razu, już z góry dziękuję. Będzie zbiórka na ten wyjazd. Mam nadzieję, że wy się też wybierzecie. Jeżeli mieszkacie w Niemczech, to będzie bardzo łatwe dla was. Ale z Polski do Niemiec, do Drezna jest bardzo blisko. Szczególnie z zachodniej Polski to już chyba jest bardzo blisko.
Chyba nawet bliżej niż w zeszłym roku w Telfs. Będzie dosyć, myślę, niebezpiecznie pod tym względem, że na pewno niemiecka policja jest dosyć ostra, a niemieckiej policji na pewno będzie bardzo dużo. Z tego, co widziałem w Telfs w Alpach było mnóstwo policji niemieckiej nie za bardzo, austriackiej policji, natomiast być może to też była niemiecka częściowo. Nie odróżniałem ich, ale wydaje mi się, że to była jednak austriacka policja. Dosyć przyjazna była, także nie było tak źle. Natomiast tutaj w Niemczech będzie dużo, dużo myślę, że ostrzej. Szczególnie, że to jest, z tego, co wiem, w hotelu, który mówi się o nim, że jest w centrum miasta, ale jeszcze to nie jest do końca potwierdzone. Mam nadzieję, że to jest pewny news. Jest na stronie oficjalnej grupy Bilderberg, bilderbergmeetings.org i na tej stronie pojawiła się ta informacja. Także myślę, że nie będą oszukiwali pod tym względem.
Trzeba się troszeczkę lepiej przygotować. Lepiej się nie da, bo wszystkie jakieś rzeczy półlegalne czy takie ostre, które będzie chciało się wdrożyć, wymagają dużych pieniędzy. Tak jak na przykład w zeszłym roku Jeffowi Berwickowi oraz grupie dziennikarzy z nim związanych, czyli Luke'owi Rudkowskiemu i Danowi Dixowi udało się przedostać do hotelu po raz pierwszy. Po raz pierwszy komuś udało się przedostać w sposób na węża, gdzie zanim przyjechali wszyscy goście, byli po prostu w hotelu. Oni byli w hotelu chyba na dzień przed przyjazdem Bilderbergów. Udało im się pochodzić po hotelu, zrobić relację na żywo. Udało im się niesamowicie wysłać te materiały z tego hotelu, zrobić, nakręcić trochę. Nie udało im się nakręcić z tej sali. Natomiast widzieli tą salę, na której obradują i wyglądała bardzo dziwnie. Jak mówiłem, kolorowe krzesła, niebieskie, były inne też kolory.
Przede wszystkim były biało-niebieskie krzesła. Wystrój tej sali na chwilkę mogli zobaczyć. W tym roku może będzie powtórka. Trudno powiedzieć. Oni są rozpoznawalni, ale to wymagało oczywiście też od nich rezerwacji pokoi. To są hotele 5S. Czasami są pięciogwiazdkowe, czasami są 5S. Taki hotel absolutnie mnie nie stać. Jeżdżę do najwyżej czterogwiazdkowych, z reguły trzygwiazdkowe. Natomiast tutaj są 5S.
Nie wiem, co to oznacza, ale to oznacza chyba, że jeszcze wyżej niż pięciogwiazdkowe. Tak można powiedzieć. Więc dobrze, zostawmy tą sprawę. Będę kontaktował się z chłopakami z Prison Planet. Pewnie oni też, z prisonplanet.pl prawdopodobnie oni też się wybierają. Ale mówię, zachęcam wszystkich was, jeżeli chcecie się, im więcej osób tym lepiej. Po prostu niech globaliści zobaczą, niech ci rządzący światem zobaczą, że wiemy o ich planach i wiemy, że oni tworzą ten świat złym. Wiemy, że są psychopatami w większości. To jest niestety prawda. To są psychopaci.
Kolejny news, a właściwie ostatni, który mamy dzisiaj, to jest cud w Legnicy. Cud w Legnicy, który najprawdopodobniej okazał się bakterią. To oczywiście jest nieuznawane przez Kościół, że to może być bakteria. Jest od razu ustalone, że gdzieś na opłatku, który udziela się do komunii, gdzieś on był w wodzie, gdzieś był przechowywany i nagle zaczął nabierać barwy czerwonej. Jacyś specjaliści, którzy nie chcieli podać swoich nazwisk, zbadali tą właśnie hostię i stwierdzili, że to jest mięsień sercowy ze zmianami, które często towarzyszą agonii. Już stwierdzone, czyli badanie genetyczne wskazuje na ludzkie pochodzenie tkanki. Natomiast jest pewne wyjaśnienie tego, że może być troszeczkę inaczej niż się wydaje. Wszystko zależy od tego, jak dobrze badali to naukowcy tą sprawę, bo pani naukowiec, doktor Martyna Franczuk stwierdza, że to być może jest niekoniecznie mięsień sercowy, a być może, czy dosyć prawdopodobnie, że może być to bakteria Serratia marcescens. Bakteria, która ma kolor czerwony. Namnażając się wygląda jak kawał mięsa czy krew właściwie.
Wygląda to paskudnie. Na tej hostii coś takiego mogło się pojawić, bo idealne warunki były do rozwoju właśnie tej bakterii. To jest bakteria Gram-ujemna, czerwoną barwę ma. Pałeczka krwawa to jest polska nazwa tej bakterii, ale Kościół raczej nie przyjmuje tego typu wyjaśnień. To są naukowe wyjaśnienia, które uznaje się za niesłuszne. Co ciekawe, o tej bakterii już wiedziano. To znaczy nie wiedziano, że to jest bakteria, ale wiedziano o takiej czerwonej substancji. Pisano już w czasach Pitagorasa i żołnierze odnotowali to Aleksandra Macedońskiego, czyli dawno, dawno temu, przed naszą erą jeszcze. Więc takie ciekawostki można znaleźć właśnie w literaturze. I tak mogę to zakończyć.
Nie wiem dokładnie, jakie jest prawdziwe wyjaśnienie, natomiast badanie zawsze musi być prowadzone w sposób zgodny z wyznacznikami naukowymi. Natomiast tutaj nie do końca dochowano naukowego badania tej hostii. Przede wszystkim nie są znane nazwiska naukowców, imiona, nazwiska, przedstawione badanie od A do Z, tylko było to bardziej informacja, że coś takiego miało miejsce. Dlatego tutaj to jest sprawa dosyć sporna. Okej. Jeszcze mam news o tym, że cały czas organizujemy Open Air Space Studio, czyli studio otwarte w Irlandii. Polecam wejść na stronę open-a.space i tam będą informacje o studiu. Sporo w tej chwili się dzieje. Miało być niedługo otwarcie, ale niestety będzie przełożone, więc na razie jeszcze. Tak jak mówiłem, dla wszystkich sponsorów będzie zapewniona ta impreza.
Będą informacje co i jak. Termin się niestety zmienił. Niestety albo stety, jeżeli komuś nie pasował termin, więc wszystkie szczegóły będą podane w ten weekend. Do sponsorów tego studia będą wysłane, a dla wszystkich chętnych, którzy są zainteresowani tematem, to po prostu wysyłajcie maile na open-a.space. Tam są wszelkie informacje. Tutaj mogę tylko jeszcze dopowiedzieć, że studio się buduje, jest już w fazie końcowej. Końcowej, jeśli nie chodzi o sprzęt, tylko wystrój i tak dalej, bo sprzęt jest na razie jeszcze w powijakach, ale jakieś początki ze sprzętem używanym, starym, rezerwowym będzie odpalone. Dobrze. To te rzeczy za nami. Tutaj mamy jeszcze...
Okej, wyjątkowo odbiorę telefon, bo wiem, że coś ma do dodania do tych newsów. Zanim zacznę temat audycji, dzwoni już słuchacz Kunrat44. Zbawiciel, który też kiedyś był gościem w „Thor&House” polecam odsłuchać audycji z Kunratem44, antychrystem, bo tak można cię określać.
[15:31] - Tak, ale dodatkowo Jezus. Jezus Antychrystos, bo to jest bardzo ważne.
[15:35] - Masz do dodania coś, Konradzie, do tego cudu, który był w Legnicy? Jak ty się na to zapatrujesz? To był cud czy jednak nie do końca?
[15:45] - Ku mojemu zaskoczeniu poruszyłeś ten temat i bardzo sensownie mówiłeś, że to mogą być bakterie i tak dalej. Zupełnie rozsądnie, naukowo, racjonalnie i nowocześnie. Ja chcę tylko powiedzieć, że interesuję się polityką i tymi wydarzeniami w Polsce, więc włączyłem sobie audycję, teraz lecą chyba w tych dniach, tak zwanego NiepoprawneRadio.pl. To jest takie katolicko-narodowe radio patriotyczne. I zamiast się zajmować politycznymi sprawami, to oni tam dali właśnie na temat cudu hostii webcast z Radia Maryja, gdzie odczytali, że jest list biskupów, że to chyba cud, że tak jak powiedziałeś, lekarze to zbadali, patomorfolodzy i to wygląda jak tkanka mięśniowa ze śladami, jakby to serce zmarło czy coś takiego. Ja słucham tego, czy to jest patriotyczna audycja, radiostacja i puszczają to jakby na poważnie. Więc mnie wpadło na myśl coś takiego: moment, to już nie są żarty. Ci ludzie, katolicy kopią dołki, pod które sami wpadną, bo ja jako lekarz domyślam się, czy ty, na przykład oglądaliśmy film „Park jurajski”, gdzie z jakichś tam bursztynów technologia pozwoliła wydobyć DNA i wygenerować dinozaury. Więc jeżeli oni twierdzą, że na hostii się pojawił pęknięty z bólu i cierpienia fragment mięśnia sercowego Jezusa, który umarł na krzyżu, to po prostu kopią dołek, w który sami wpadną. Zróbmy składkę, jakiś tam Polak potrafi, żeby zbadać materiał genetyczny, czy na przykład są tam cechy genetyczne charakterystyczne dla Żydów albo ile tam jest chromosomów.
Bo wiadomo, że Jezus był synem tylko Maryi z dziewicy, nie miał ojca ziemskiego, w związku z tym powinien mieć połowę chromosomów. A co na przykład, gdyby wytworzyć, wyhodować Jezusa z tego DNA? Baby Jesus będzie malutki. Po prostu oni sami nie wiedzą, w co się pchają przez te różne dziwne ogłoszenia cudów. Także to chciałem ci powiedzieć przy okazji tej wiadomości.
[18:18] - Dzięki, Konradzie. Okej. Udany ja-- Tak. Dobrze. Dziękuję i do usłyszenia. Mam nadzieję, że jeszcze spróbujesz zadzwonić w audycji. Trzymaj się. Hej. Także to był Konrad. A tutaj teraz przejdę do tematu dzisiejszej audycji.
Zacznę jak zwykle cytatem: „To może być jedyna nadzieja dla ludzkości. Widziałem prawdę, która ożywiła mojego ducha i uwolniła mnie. Spełniłem swój obowiązek postawiony naprzeciw potwornych militarnych kompleksów. Teraz długa noc zaczyna nadchodzić, jednak nie powinno być złego jej końca. Tak jak kończą się długie noce na krańcach Arktyki, przepiękny wschód prawdy powinien znowu nadejść. I ci, którzy są ciemnością, powinni upaść w tym świetle”. Kto to powiedział? To powiedział admirał Richard Byrd. Admirał marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Te słowa wypowiedział 30 grudnia 1956 roku, a właściwie napisał w swoim pamiętniku.
Człowiek, o którym dzisiaj sobie troszeczkę powiemy też, nie tylko o nim. O nim postaram się zrobić osobną zupełnie audycję. Natomiast dzisiaj będzie jednym z bohaterów dzisiejszej audycji. Dzisiejsza audycja nazywa się „Antarktyda, Niemcy i Agharta”. I będzie trochę zaskakująca, bo chyba o tym, co dzisiaj będę mówił, łącząc te wszystkie tematy, nie mówił nikt w Polsce, podejrzewam. Albo prawie nikt. Natomiast na świecie też niewiele osób. Wydaje się, że będę mówił o tych standardowych sprawach, czyli ataku Niemiec na Antarktydę i tak dalej. Zajmowanie Antarktydy, czyli tej tak zwanej Nowej Szwabii przez Niemcy. Nie do końca o tym będzie dzisiejsza audycja.
Od czego zaczniemy? Może po prostu od omówienia Antarktydy ogólnie i Arktyki. Co to są za kontynenty? Właściwie kontynenty. Kontynentem właściwie jest Antarktyda. Arktyka jest bardziej zmrożoną wodą. Nie ma stałego lądu na Arktyce. Są pewne jakieś wyspy, natomiast nie ma stałego lądu. Natomiast Antarktyda jak najbardziej ma stały ląd. Oprócz tej polarnej czapy ma także stały ląd pod wieczną zmarzliną.
Dzwoni słuchacz do audycji. Otakon. Witaj Otakonie.
[21:56] - Cześć! Dzisiaj mówicie o Antarktydzie i Agharcie, tak?
[22:01] - Tak. Powiążemy te sprawy, ale ogólnie myślę, że ze słuchaczami tutaj razem podyskutujemy. Nie tylko oczywiście, w sensie też mówię, tych ludzi, którzy badali te sprawy i o nich pisali, mówili. Powiążemy właśnie te wszystkie sprawy. Nie wiem, takie trochę głupie pytanie do ciebie, czy byłeś na Antarktydzie może albo w jakimś kole podbiegunowym północnym w Arktyce?
[22:27] - Ogólnie wszyscy wiemy, że to, co tam ukrywają Iluminaci albo jak ichkolwiek nazwiemy, to jeśli ktoś tam by doszedł do samego końca, to by najprawdopodobniej poznał wszystką prawdę. Znasz tę teorię, że tam jest armia i blokują jakiegoś wejścia.
[22:45] - To znaczy armia tam jest na 100%. To nie jest żart, że tam jest armia. Tam jest stała siedziba armii. Jest zresztą rozparcelowana na Antarktydzie przynajmniej. Zresztą w Arktyce też działają militarnie. Antarktyda jest podzielona w tym momencie na strefy wpływów. Tutaj dokładnie może powiem, jakie są. Kurczę, miałem te... Jest, dobrze. Są podzielone pomiędzy Wielką Brytanię, Nową Zelandię, Francję, Norwegię, Australię, Chile i Argentynę.
I te kraje mają swoje wojskowe reprezentacje. Jest też obszar na Antarktydzie, który nie należy do nikogo. Oczywiście oprócz tych państw tam działają także wojska amerykańskie, które cały czas egzystują na morzach i oceanach oraz są bazy rosyjskie. Rosjanie bardziej chętnie na północnym biegunie, czyli w Arktyce działają, ale także działają na Antarktydzie. To jest ciekawe, że Norwegia na Antarktydzie ma swoją siedzibę, pomimo że przecież Norwegia jest dosyć dalekim krajem od Antarktydy. W Arktyce to zrozumiałe, natomiast na Antarktydzie. I Norwegia ma całkiem niezłe połacie Antarktydy do swojej dyspozycji. To prawdopodobnie ze względu na Zdobywcę Amundsena, pierwszego zdobywcę bieguna południowego. Być może dzięki temu. Ty prawdopodobnie, Otakonie, mówisz o ukrytych wojskach, które są z teorii spiskowych, które gdzieś tam stacjonują i nie pozwalają obejrzeć dokładnie Antarktydy, zbliżyć się do pewnych miejsc.
[24:56] - Tak, dokładnie. Tę teorię znasz, że tam jest albo winda, albo tunel, który do tej Ziemi najprawdopodobniej prowadzi. To jest taka teoria.
[25:07] - Albo bazy mogą być też.
[25:10] - Ale w sumie dlaczego nie miało być? Skoro to jest pod ziemią, to równie dobrze przejścia mogą być gdziekolwiek. Aż tak dużo nie wiem, ale znam dużo fantastyki i dużo filmów oglądałem o Agharcie. Nie aż tak dużo, ale mogę się podzielić.
[25:26] - Chyba takie dwa najbardziej znane to jest „Podróż do wnętrza Ziemi”. Filmy mówisz, bo ja mówię o książkach. „Podróż do wnętrza Ziemi”. I jeszcze jest taka książka przez moment miałem, ale teraz zaraz ją powiem. Burroughsa. „Podróż do wnętrza Ziemi” to jest, kurczę, wypadło mi teraz. Verna. Nie Wellsa chyba. Kurczę, albo Verna, albo Wellsa.
[26:07] - Wells napisał też „Wehikuł czasu”, ale to chyba mógł być on. W sumie to by pasowało, bo Wells też robił o ludziach, którzy mieszkali pod ziemią. To w sumie czemu nie?
[26:22] - Tak, już tutaj mam te książki. A druga jest „Jądro Ziemi”. Pierwsza to jest Verna, „Podróż do środka Ziemi”, a „Jądro Ziemi” to jest Edgara Rice'a Burroughsa, znanego pisarza science fiction pierwszej połowy XX wieku. To są takie dwie najbardziej znane oczywiście książki. A filmy jakieś możesz polecić? Bo mówiłeś o filmach, tak?
[26:57] - Nie wiem. Jak sama moja nazwa wskazuje Otakon, czyli jestem otaku, czyli fanem anime. Nie wiem, czy się aż tak znasz.
[27:03] - Nie. Jakbyś mógł przybliżyć.
[27:06] - Jest taki film „Dzieci podążające za głosami spod ziemi”. To właśnie pierwszy raz usłyszałem o Agharcie. To jest fantastyka. To przedstawia, że Agharta to jest świat półbaśniowy, ale wszystko się opierało na tym, że pod ziemią żyli tacy ludzie, którzy potrafili okiełznać śmierć. Tam mieszkały półbóstwa, które im to umożliwiały.
[27:43] - Ciekawe. Oczywiście wiadomo, że science fiction, bo jeżeli ktoś podróżuje do wnętrza Ziemi, to jest absolutnie. Wiesz, jak najgłębiej się zagłębiliśmy? Jaki najgłębszy odwiert jest w tym momencie na rok 2016 w historii ludzkości? Jak najgłębiej wkopaliśmy się w jakieś miejsce?
[28:09] - Nie mam pojęcia.
[28:11] - Możesz strzelać. Nie chcesz?
[28:15] - Nie jestem geologiem, więc aż tak nie wiem.
[28:19] - Podpowiem: na ile kilometrów w głąb Ziemi?
[28:21] - Pomyślę. 300 000 kilometrów?
[28:28] - Nie. Do środka Ziemi jest 5600. 5500. Coś takiego. 5000 z jakimś hakiem kilometrów do wnętrza Ziemi jest.
[28:50] - Jeszcze?
[28:51] - Nie będę ciebie trzymał. 12 376 metrów, czyli troszkę ponad 12 kilometrów zagłębiliśmy się, czyli jakiś kilka procent. 1%. Nawet nie. Nawet ułamek procenta. To niewielki ułamek procenta się zagłębiliśmy w tej chwili. Do dzisiaj najgłębszy odwiert. Tak naprawdę nie wiemy, co jest w środku Ziemi. Nikt nie wie. To są tylko pośrednie badania wybuchów jądrowych, sejsmicznych fal, sprawdzanie i tak dalej.
Wszystko to są badania pośrednie. Tak?
[29:42] - Nie, możesz kontynuować. Zaraz powiem.
[29:45] - Dobrze. Jeszcze o jakichś filmach chciałbyś powiedzieć czy o tej sprawie? Coś wiesz jeszcze, jakieś ciekawe rzeczy o Antarktydzie? Może Arktyce też?
[29:58] - Trochę mi się wydaje, że na Antarktydzie. Sorry, zawsze mi się myli, na której jest ląd? Na Antarktydzie czy na Arktyce?
[30:09] - Na Antarktydzie. To jest południowy biegun, czyli tam koło Ziemi ognistej.
[30:13] - Trudno mi wierzyć, że na Arktyce były jakieś przejścia, jak tam jest sam ocean i lód. Trudno mi w to uwierzyć, żeby tam były te bazy. Jak tam mogły się utrzymać?
[30:28] - Ja powiem Zresztą ten temat już kiedyś był, ale opowiem dokładnie, jak rzeczywistość może wyglądać. Zawsze wszystkie teorie spiskowe muszą mieć pewną logikę w tym wszystkim. Jak to ja widzę i jak może być. Oczywiście, tego nie wiemy. Jak to mogą być bazy, jeżeli to mogą być jakieś podwodne bazy? Trudno powiedzieć, bo pod tym lodem jest ląd, tylko że zalany. Jeszcze chciałbyś na koniec dodać coś jeszcze?
[31:13] - Jest taka gra „The Secret World Online”. To jest gra na temat teorii spiskowych. Może słyszałeś o niej. Czasem sobie gram.
[31:24] - Być może, ale nie jestem pewien.
[31:26] - Tak w skrócie to polega na tym, że taki trochę mroczniejszy Harry Potter. Świat magii jest ukryty przed ludźmi. Tylko że tymi, którzy ukrywają to, są ci iluminaci. Tylko że tam są trzy walczące ze sobą siły: iluminaci, templariusze i smoki.
[31:45] - Słyszałem o tym.
[31:47] - Właśnie o to chodzi, że to jest o tym, jak wygląda życie z punktu widzenia tych, którzy ukrywają prawdę przed ludźmi. I tam też jest Agharta. I to jest jednocześnie połączone z mitem o Drzewie Światów z mitologii nordyckiej. Ogólnie Agharta służy, i wydaje mi się, że to może być całkiem powiązane, żeby łatwo się przemieszczać z jednego końca świata na drugi. Że albo są to jakieś podziemne tunele, tak mi się wydaje, albo mają jakieś właściwości, które pozwalają przenieść się łatwo z jednego końca Ziemi na drugi. To właśnie o to chodziło, do tego im ta Agharta służyła w tej grze.
[32:26] - Agharta. Tak, to jest raczej troszkę wymyślone. Dodane dużo, bo Agharta to nie jest wymyślona sprawa przez nas Europejczyków i tak dalej. To są rzeczy, które pochodzą z Tybetu, z buddyjskich wierzeń o legendarnej krainie mlekiem i miodem płynącej.
[32:56] - Chyba Szambala się to nazywało.
[32:58] - Szambala też.
[33:02] - Już kojarzę. Shangri-La.
[33:07] - Shangri-La i Szambala to są zbieżne rzeczy z tego, co czytałem. Mogę się mylić, ale zbieżne. Natomiast wcześniejszym określeniem była Agharta. Agharta jest bardzo starożytna. To jeszcze jest sprzed naszej ery. Bardzo stare wierzenia, być może jeszcze tysiące lat przed naszą erą. Opisują tak zwaną legendarną krainę czy miasto. Raczej krainę. A o Szambali, to jest podobne. Inne ludy nazywały to Szambalą czy Shangri-La.
Shangri-La została chyba ściągnięta z nazwy Szambali.
[33:58] - Jedna rzecz z tego pierwszego filmu, co ci powiedziałem. To dzieci rozmawiające z głosami spod ziemi. Ogólnie tam jest taki moment, że nauczyciel przedstawia wykład, że różne są mity na temat, zaraz, jak to się nazywało, Orfeusza i Eurydyce. Wiesz, ten, który przyszedł do Hadesu, żeby tam swoją ukochaną uratować.
[34:24] - Tak, to jest grecki.
[34:27] - I ogólnie o to chodzi, że w mitologii japońskiej też jest dokładnie ta sama odpowiednik, tylko to się nazywa Izanami i Izanagi. I też polega na tym, że młody chłopak poszedł do świata zmarłych, żeby ratować swoją ukochaną. Niektórzy twierdzą, że te mity o Agharcie, że to jest świat powiązany jakoś ze śmiercią czy zmarłymi, stąd pochodzą te mity.
[34:55] - Ciekawe rzeczy.
[34:59] - Właśnie o to chodzi, że ten świat pod ziemią zawsze jest jakoś powiązany ze śmiercią i pokonaniem śmierci albo oszukaniem śmierci, w tym sensie. Może coś w tym być.
[35:16] - Są w legendach te informacje, że tam są ludzie tacy wyżsi, ładniejsi i którzy żyją nawet 900 lat. Te mityczne, biblijne, długowieczne osoby. Wiadomo, to są tylko legendy. Nie znamy nikogo, teoretycznie nie znamy nikogo, kto tam był. Dzisiaj opowiemy sobie o kimś, kto mógł być. Być może kapitan Byrd tam był jako jedna osoba, która jest znana oficjalnie, która tam mogła być. Bo są jeszcze inne osoby, o których dzisiaj nie będziemy mówili. W przyszłości, które też tam podejrzewa się, że mogły być, czyli nijaki pan. To takie naciągane trochę jest, ale niektórzy badacze mówią, że też coś tutaj było na rzeczy. To jest Nansen.
Nansen to jest chyba Norweg, jeśli dobrze kojarzę. I oprócz pana Nansena Olaf Jansen. Historia Olafa Jansena. Nie wiem, czy słyszałeś o tej sprawie. Słyszałeś może?
[36:43] - Nie. Sorry.
[36:44] - Norwegia. To jest taka opowieść, ona się nazywa „The Smoky God”. Nie wiem, czy to było przetłumaczone na język polski. W innym angielskim tytule było „A Voyage/Journey to the Inner Earth”, czyli taka podróż. W sumie nie wiem, czym różni się „Journey” i „voyage”. Jakieś takie mleko maślane. Do wewnętrznej ziemi. To jest powieść napisana przez Willisa George'a Emersona w 1908 roku, która opisuje przygody pana Olafa, chłopaka, a później dorosłego mężczyzny, Olafa Jansena, który dotarł kutrem rybackim do tak zwanej Agharty i opisywał te rzeczy. Takie opisy tam były, że jabłka były wielkości głowy człowieka, kiść winogron były wielkości całego człowieka i tak dalej.
[38:01] - Pewnie się inspirował tym, że ponoć gleba wulkaniczna jest bardzo żyzna. To może jeśli jesteśmy bliżej jądra Ziemi, które jest magmą, to może coś wziął z tego.
[38:12] - To ciekawe jest. Kapitan Bird też opowiadał o tych wulkanach, różnych rzeczy, które widział. Ale jeszcze do pana kapitana Birda wrócimy. Mam trochę spraw. Dziękuję ci za te rzeczy. Chyba że na koniec chciałbyś jeszcze coś dodać, żeby tak cię nie zrzucać.
[38:33] - Nie, to wszystko. Okej, dzięki. Na razie.
[38:36] - Dzięki bardzo Otakonie za te informacje. Trzymaj się. Hej. To był słuchacz Otakon z dużą dawką kultury. Mówił o kulturze, o filmach japońskich. Tutaj jeszcze taka informacja. Zapomniałem ten news, chociaż nie wiem, czy on taki ważny. Może niekoniecznie był. Tutaj jest od Jaro Marcina, że już trzecie trzęsienie ziemi jest w Japonii w ostatnich 24 godzinach. Możliwe tsunami, może być niebezpiecznie, więc może się różnie to wszystko rozegrać.
Ale cóż, dobrze. Wracamy do sprawy Agharty. Właśnie nie. Właściwie wróćmy do początku, czyli do Antarktydy. Wróćmy, już nie mówmy o Olafie Jansenie i wyprawie takiego szwedzkiego i sportowca, ale też polarnika. Bo ten, kto był na biegunie północnym, też się mówi o nim polarnik i on akurat na biegunie północnym był, pan Nansen. Imię tak trudne jest Fridtjof Nansen. Jak ktoś mieszka w Norwegii i wie, jak to wymówić, to okej. Ale pan Nansen, jak znajdziecie Nansena i polarnika, to na pewno znajdziecie tę informację pana Fridtjofa Nansena. Wracamy do najważniejszej sprawy, czyli Antarktydy i Arktyki.
Antarktyda to jest piąty kontynent. Nie Europa jest piątym kontynentem, tylko Antarktyda. Jest większa o 50% od Europy i dwa razy większa od Australii. Antarktyda oczywiście ustępuje czterem innym kontynentom, Azji, Afryce, Ameryce Północnej, Ameryce Południowej, ale jest potężnym kontynentem. Zresztą każdy, kto zwiedza Europę, to wie, jak Europa jest wielka, a Antarktyda jest jeszcze większa. Antarktyda pokrycie ma 98% lodu, 14 milionów kilometrów kwadratowych. Dla porównania Polska ma 312 tysięcy kilometrów kwadratowych, czyli jakieś 40 razy jest mniejsza. Dobrze mówię? 40 razy mniejsza Polska od Antarktydy? To wyobraźcie sobie, że 40 Polsk mielibyście do zwiedzenia na Antarktydzie.
Potężna liczba. Całą Polskę ciężko zwiedzić, a tutaj całą Antarktydę. 40 razy taki wielki obszar to jest coś niewyobrażalnego, prawda? Szczególnie że zimy tam są dosyć ostre. Zimy są w lecie, czyli w Polsce jak mamy lato, to w Antarktydzie jest zima. Nawet spadają temperatury do -90 stopni Celsjusza. To są kosmiczne temperatury, -90 stopni Celsjusza ja sobie nie potrafię wyobrazić. Pamiętam, gdzie najzimniej byłem w jakimś pomieszczeniu? Zima chyba była w Polsce jakaś -35, coś takiego, bo -30 stopni raz przeżyłem taką zimę. Faktycznie było bardzo mroźno, ale niższych temperatur nie pamiętam nigdzie.
Może kiedyś warto by na Syberię się wybrać, -50 przeżyć, zobaczyć jak jest. Także nie wiem co to za temperatury -90 stopni Celsjusza są. Nie potrafię sobie wyobrazić. Wtedy to chyba nawet dwutlenek węgla zamarza. Czy robi się ciekły? Nie. Któryś z gazów. Nie tlen, ale być może dwutlenek węgla czy tlenek węgla po prostu staje się cieczą. Jest to sprawa ciężka do zdobycia tego kontynentu. Co roku na Antarktydzie mieszka od 1000 do 4000 osób.
To też jest ciekawe. Żyją też w granicach, na kontynencie różne proste organizmy, ale także i złożone, jak na przykład pingwiny, płetwonogie, i prostsze jak bakterie, archeany, grzyby i tym podobne różne rośliny. W XIX wieku Antarktyda była zdobywana. Ogólnie można powiedzieć, że na Antarktydę dopiero dotarto w XIX wieku oficjalnie, że przed XIX wiekiem nikt nie odkrył Antarktydy. Ciężko było tam dopłynąć, bardzo chłodno było, więc generalnie do tego kontynentu dopłynęli ludzie dopiero w XIX wieku. Wcześniej podejrzewano, że coś może być, że może być ocean tam. Próbowano. Natomiast nie ma na to dowodów. I to ciekawe, że dopiero w XIX wieku odkryto Antarktydę oficjalnie oczywiście. Tutaj można powiedzieć, kto pierwszy dokonał.
Jako pierwszy Antarktydę, nie mam informacji. Akurat nie mam, kto odkrył. Być może Dumont d'Urville w '37, '40 roku, ale chyba też wcześniejsze były odkrycia. Nie wiem. Akurat tego nie mam zapisanego. Dobrze. To jest tak jak mówiłem, że jest Antarktyda w tej chwili, bo mówmy teraz, co jest teraz, nie co było kiedyś, jest podzielona na strefy wpływów. I faktycznie, czy są tam na Antarktydzie takie miejsca, gdzie nie wolno wchodzić, że grozi to śmiercią? Nie wiem. Nigdy nie byłem na Antarktydzie.
Chciałbym oczywiście bardzo. Natomiast są to legendy czy takie rzeczy. Przecież wielu ludzi zdobywa Antarktydę. Przechodzi tak jak pan Marek Kamiński. Możecie się zapytać. On twierdzi, że był nawet kilka razy na biegunie południowym czy też północnym i opowiadał o tych sprawach. Także trudno powiedzieć, czy są takie miejsca, że nie wolno tam wchodzić. Na Antarktydzie są stacje badawcze, jak mówiłem, i tam po prostu są cały czas jacyś ludzie, naukowcy przede wszystkim. Oprócz zwierząt. Są dziwne zdjęcia.
Na Google jest Google Earth, taka mapa jakby googlowska i tam są bardzo dziwne zdjęcia właśnie Antarktydy, jakieś dziwne włazy do jakichś baz i tak dalej. Bardzo dziwne sprawy. Na biegunie północnym z kolei w Arktyce jest dużo prościej. Tam jest lód. Żadnych baz nie stwierdzono i można powiedzieć do Arktyki swoje roszczenia mają kraje jak Grenlandia. Grenlandia z Danią jest powiązana, bo to jest część Danii, jakby Grenlandia, Kanada, Islandia, Norwegia, Rosja, Stany Zjednoczone. Te kraje mają właśnie takie chęci strefy wpływów. Rosja ma najwięcej do powiedzenia. Znaczy ma tak jakby prawie jedną drugą całości. Kanada ma bardzo dużo, Stany Zjednoczone troszkę mniej.
Grenlandia ma sporo i Norwegia. Norwegia ma tyle gdzieś co Stany Zjednoczone. Jeszcze jest kawałek takiej eksploracji niekontrolowanej przez nikogo w Arktyce, więc też Jest możliwość, tak jak na Antarktydzie, gdzieś tym przesmykiem, niezależnie od tych państw, po prostu dotrzeć tam. Myślę, że jeżeli chciałbym taką ekspedycję robić, to wymaga dużych pieniędzy też, ale jakby przygotować się do tego, to myślę, że najlepiej zacząć od Arktyki. Jest dużo tańszy wyjazd niż na Antarktydę i jest bliższy. Można już ze Spitsbergenu. Jest taka wyspa Spitsbergen, chyba najbardziej wysunięty punkt w Europie. Najbliższy punkt do Arktyki to już jest Spitsbergen. Tam ludzie mieszkają normalnie na Spitsbergenie. Kiedyś czytałem jakiś fajny reportaż stamtąd.
Tutaj nie mam napisane, na jakim to jest równoleżniku, ale generalnie jest ciekawa sprawa z tym Spitsbergenem, że łatwo tam się dostać. Z nami jest Dominik. Witaj, Dominiku.
[50:07] - Witam, halo, słychać mnie?
[50:08] - Tak, bardzo dobrze.
[50:10] - Ja na początku chciałbym tak wtrącić o Agharcie, że moim zdaniem można śmiało między bajki włożyć tą koncepcję całą, ponieważ jak z historii wiemy, z fizyki wiemy, że jakby Ziemia była pusta w środku, to by się po prostu zawaliła, ponieważ jest napierana od zewnątrz. Jakby w środku nie było materii, która by to powstrzymała, to po prostu jak piłeczka pingpongowa w nadciśnieniu by Ziemia się zachowała.
[50:37] - A dlaczego myślisz, że tak mogłoby być?
[50:43] - Ponieważ jest taka siła w fizyce zwana grawitacją, która wszystkie wielkie obiekty, a Ziemia jest jednak relatywnie wielka, ściąga do siebie.
[50:55] - Myślę, że się mylisz. Nie jestem orłem z fizyki, ale wydaje mi się, że jak najbardziej można sobie wyobrazić taki twór i wcale to nie ma nic wspólnego z grawitacją. Grawitacja bardziej jest do masy, a nie do tego, w jakim punkcie jest ta masa i odpowiednio nikt nie mówi, że wszystko zależy od warstwy, prawda? Jeżeli warstwa Ziemi byłaby, czyli ta nasza warstwa, na której niby mieszkamy, nie wiem, 100 kilometrów, to może byłoby to cienkie dosyć. Znaczy cienka warstwa. Jeżeli Ziemia ma do środka Ziemi 5200, 5300, poprawcie mnie, kilometrów i warstwa tej Ziemi do tej pustej części jest tylko 100 kilometrów, to może miałbyś rację, że mogłoby popękać, mogłyby być różne rzeczy, ale jeżeli mamy na przykład 2500 czy 2000 kilometrów warstwy, a dopiero później jest pusta Ziemia, to już troszeczkę inaczej się dzieje, prawda? Już troszeczkę to wygląda, że jak najbardziej taki twór może być. Zresztą są takie rzeczy zaproponowane jak strefa Dysona. Sfera, przepraszam. Sfera Dysona.
Nie wiem, czy słyszałeś o tym.
[52:08] - Tak. Słuchaj, weźmiemy kulę i ona ma masę. I to jest grawitacja. Grawitacja musi mieć gdzieś swoje centrum z tej masy. Nie może być centrum w całej masie. Dlatego na przykład Słońce jest wielkie, a centrum jest jedno pośrodku. Nie ma masa równolegle rozłożona dookoła całego Słońca. Słońce centrum ma swoje, a ponadto Słońce ma taką masę, że centrum całego naszego Układu Słonecznego, centrum grawitacyjne jest tylko osiem metrów od masy Słońca i to odchylenie jest wyłącznie dzięki Jowiszowi i Saturnowi. Jakby tych dwóch planet nie było, to odchylenie byłoby praktycznie zerowe. Tak samo z Ziemią.
Jakby była masa, by była grawitacja, to ona się skupi idealnie pośrodku, dlatego się zapadnie.
[52:48] - Nie sądzę, żeby się zapadło. Zresztą podejrzewa się niektóre księżyce, na przykład marsjańskie, o to, że są puste w środku. Sprawdzano, testowano je. Więc myślę, że błędnie interpretujesz. Mars ile ma? Dwa czy trzy księżyce? Trzeba by było sprawdzić.
[53:07] - Ma dwa. Phobos i drugi. Teraz nazwy nie pamiętam.
[53:11] - Jeden z nich ma bardzo dziwną orbitę, która jest bardzo nieprawdopodobna. Zresztą Japetus też ma bardzo dziwną orbitę. To jest chyba Jowisza, jeżeli dobrze pamiętam, ale mogę się mylić.
[53:24] - Marsa księżyce, ponadto jeden to właśnie chyba Phobos był. Nie jest w ogóle okrągły, ponieważ nie ma masy wystarczającej, żeby ścisnęło to i żeby stało się okrągłe. Ale na przykład drugi już jest okrągły, ponieważ ma wystarczającą masę, która w środku się skupia. Rozumiesz? Dlatego planety są okrągłe, ponieważ masa jest pośrodku i skupia całą powierzchnię jednocześnie.
[53:45] - Bardziej spłaszczone są. To znaczy takie jak Ziemia na przykład jest geoidą, czyli troszeczkę lekko spłaszczone są.
[53:51] - Tak, ale gdyby Ziemia się nie obracała, to by była idealnie okrągła. To spłaszczenie wynika z ruchu obrotowego oraz pola magnetycznego.
[54:00] - Jasne.
[54:01] - Ponadto ja mam taką sprawę co do tych nazistów jeszcze, że nawet jeśli nazści, bo to jest możliwe, po II wojnie światowej uciekali na Antarktydę. Mogli uciec też na Antarktydę. Technologia wystarczająca.
[54:14] - Nowa Szwabia tak zwana. Powiemy troszkę, tak.
[54:17] - Tylko że obecnie to byliby ich wnukowie i myślę, że to socjologicznie, ja trochę socjologią się interesuję, studiuję. Socjologicznie ich wnukowie, jeśli oczywiście nie byliby całkowicie odizolowani od świata, co też jest możliwe, ale wątpię, to by nie chcieli tam mieszkać. Uciekliby, jakieś przecieki były obecnie. Skoro prawie 100 lat minęło od tego czasu. 100 lat. 60, 70. A nie ma żadnych przycieków, to wydaje mi się, że też to tak nie bardzo, chociaż to akurat jest możliwe.
[54:52] - To dosyć absurdalne, jeśli chodzi o Niemców, mogliby się utrzymać, ale co by jedli? Jakby się tam rozwijali? Problem w tym jest nie nawet, czy przeżyć tam. Załóżmy, że tam byłoby dosyć ciepło, znaleźliby jakieś źródła geotermalne, że jest ciepło i tak dalej.
[55:14] - Największy problem to żywność.
[55:17] - Powiedzmy, można zapolować, ale jakby było ciepło, to można uprawiać różne rzeczy, można ryby łowić. Także to nie jest aż tak nie do wyobrażenia. Natomiast największym problemem jest technologia. To znaczy trzeba mieć fabryki do wytwarzania różnych narzędzi. Nie można na Antarktydzie stworzyć tych rzeczy wszystkich, nie mając zaplecza cywilizacyjnego, zaplecza w naszym świecie stałym, bardziej przewidywalnym. Przecież u nas wszystko w fabrykach czy w Chinach, czy gdzieś się produkuje różne rzeczy i bez tych rzeczy cywilizacji nie ma, bo najważniejsze są narzędzia. Jeżeli nie mamy narzędzi, nie mamy nowoczesnych technologii. Mają te łodzie podwodne. To jak je remontują? Co robią?
Przecież to trzeba wymieniać części. Gdzieś coś się popsuje. Gdzie oni to zrobią wszystko? To jest absurdalne. To po prostu nijak nie ma sensu. Ta teoria z Niemcami jest kompletnie jakimś humbugiem. Ale ja myślę, że wiem, dlaczego ona została tak rozpropagowana, bo wyjaśnienie może być dużo bardziej szokujące. Halo? Dominiku, jesteś? Coś się zawiesiło.
Zawiesza się cały czas. Jest znowu. Tak, coś zawiesiło się. Wyłączyło cię.
[56:49] - Halo?
[56:50] - Tak.
[56:51] - Jeszcze mam może pytanie, bo coś jest ze stałym słuchaczem. Drugi tydzień nie dzwoni, tak się trochę martwić zacząłem.
[56:59] - Przesłał mi jakieś informacje, także nie wiem. Może popsuł mu się mikrofon, trudno powiedzieć. Może zadzwoni jeszcze.
[57:06] - Oby.
[57:08] - Okej, dobrze. To dzięki ci za te informacje.
[57:11] - Jeszcze chciałem dodać do poprzedniej audycji dla osób na pewnych forum o teorii umagicznienia, że odsyłam ich do twórczości Webera oraz Ricera. To wszystko.
[57:22] - Okej, dzięki.
[57:23] - Dziękuję.
[57:23] - Do usłyszenia. Tutaj niektórzy chyba się naśmiewają, że Marek Kamiński może nie zdobył biegunów. Trudno powiedzieć. Oficjalnie chyba jest, że zdobył. Pytanie tylko ze zdobywaniem tych biegunów, czy nie jest czasami tak, że ktoś nie musi zdobyć bieguna, nie musi do tych miejsc dojść, a on sobie tam pochodzi w kółko i wszyscy dookoła uznają, że on doszedł do tego, gdzie chciał dojść. Na przykład jak z Markiem Kamińskim. Mogło być, mówię teoria spiskowa. Dlaczego? Dlatego, żeby nie zobaczył pewnych rzeczy, żeby nie widział tego, co można zobaczyć. Są takie w internecie różne relacje.
Na przykład kogoś, kto spotkał jakiegoś żołnierza, który służył na Antarktydzie i opowiadał o tych sprawach, co tam się działo, że po prostu mieli za zadanie strzelać do każdego, kto tam się pojawi. To znaczy pilnowali czegoś, czego sami nie wiedzieli do końca, co to jest. Natomiast mieli zabijać wszystkich, strzelać, pilnować tego, żeby nikt nie przedostał się poza to miejsce, które mieli pilnować. To był żołnierz, który służył w jakichś formacjach natowskich, takich bardziej dziwnych zupełnie. I to mówił jeden człowiek właśnie w internecie. Można sobie czasami posłuchać w różnych miejscach w internecie, że coś takiego po prostu mu powiedział jako też byłemu wojskowemu, bo on tam był związany ze służbami specjalnymi. Tamten człowiek też działał właśnie w różnych formacjach wojskowych, bo to są bardzo supertajne formacje wojskowe, które pilnują pewnych miejsc, które faktycznie mogą zabijać ludzi. Nie wiem, ile w tym jest prawdy. Trzeba sprawdzić po prostu. Jeżeli się nie pojedzie tam, nie sprawdzi, to nie będziemy wiedzieli.
To że jest mnóstwo jakiejś aktywności militarnej, to jest fakt. Natomiast na ile jest to problematyczne, żeby dostać się na biegun, to już jest inna kwestia. Po prostu warto sprawdzić to samemu. Zaczynając najlepiej od Spitsbergenu. Spitsbergen to jest nawet dalej wysunięty niż 80 stopień. Lekko powyżej 80 stopnia jest Spitsbergen. Oczywiście ten kraniec Spitsbergenu, a wiadomo biegun północny jest na 90 stopniu równoleżniku. To jest ciekawa sprawa. Dlaczego mówię o Antarktydzie i Arktyce? Wymieniam te dwa twory, które są na biegunach, bo podobno właśnie na biegunach są wejścia do tej tajemniczej Agharty.
Tajemniczej, mitycznej krainy położonej we wnętrzu Ziemi. Krainy zamieszkałej przez wysoko zorganizowaną cywilizację wysokich ludzi, takich nordyków niebieskookich. Często mówi się, że mówiących po niemiecku czy po angielsku z niemieckim akcentem, jak to mówił kapitan Byrd. I posługującą się magiczną energią Vril. Vril to powinno wam też coś zaświtać. Było Towarzystwo Vril. Towarzystwo Thule i Towarzystwo Vril. Dwa tajne stowarzyszenia niemieckie, które były wtajemniczone w różne mistyczne, okultystyczne rzeczy. Najpierw było Towarzystwo Thule, a później było Towarzystwo Vril, które było jeszcze bardziej tajne, interesujące przede wszystkim Himmlera, ale także i Hitlera. Dużo wypraw było do Tybetu, między innymi niejakiego Harrera.
Taki film powstał. „Siedem lat w Tybecie”. Chyba tak się nazywał ten film. Mogłem coś pomieszać, ale znana sprawa. To są rzeczy potwierdzone. Potwierdzone, że naziści byli w Tybecie. I to masowo. Bardzo interesowali się ogólnie Tybetem. Dużo jest takich legend nawiązujących do tych spraw, rozszerzanych zupełnie o tej Agharcie, ale być może całkiem niepotrzebnie. Są te wejścia, jak mówiłem, biegun północny, południowy, ale mówi się, że są też wejścia w innych miejscach.
Między innymi w Tybecie jest wejście. Miejsca, gdzie pilnują tego jakieś dziwne twory kamienno-żyjące, które rozszarpują ludzi, którzy chcą tam wejść. Niektórzy mówią, że tam są różne dziwne mumie żyjące różnych istot dziwnych. Takie legendy, które krążą w wielu miejscach, w wielu książkach są opisywane. Są oczywiście też takie legendy, że są wejścia pod piramidą Cheopsa, na pustyni Gobi. Ostatnio mówi się, że jest takie wejście w Rumunii. W górach jest takie wejście też, o tym się mówi. I w Ameryce Południowej też mówi się o tych wejściach. Ale takie najbardziej spektakularne i wielkie, naprawdę szerokie, że tam nawet całe statki mogłyby wpłynąć czy samoloty. Mówi się też, że w te wejścia wchodzą ptaki.
To znaczy są ptaki, które udają się na północ, na przykład na biegun czy właśnie na Antarktydę. Nie wiem, ile w tym prawdy, bo nie jestem biologiem, nie znam się na tych sprawach, ale wyczytałem takie sprawy, że niektóre zwierzęta, właśnie ptaki, migrują do zimnych rejonów i być może właśnie tam znikają w tych tunelach, przejściach, gdzie w tych tunelach podobno jest temperatura dodatnia i to całkiem niezła. 20 stopni i rośnie aż do jeszcze wyższych temperatur. Jak ten Olaf Jansen, który w XIX wieku tam dotarł. Opisywał to autor książki „The Smoky God”, czyli pan Emerson. Natomiast pan Emerson zarzekał się, że to prawdziwa historia była i tak dalej. To są takie podstawowe sprawy o tych kontynentach. Tutaj mam mapę. Możecie sobie też mapkę otworzyć najlepiej. Zobaczyć jak wygląda mapa Antarktydy czy Arktyki.
Arktyka wygląda, że nic tam nie ma. Praktycznie żadnych wysp. Niewiele, jakieś tam małe naprawdę. Tutaj Spitsbergen jest. Jeszcze są jakieś rosyjskie wyspy. Zemlia, czyli nie wiem po rosyjsku, co to oznacza. Natomiast chyba Ziemia Zmarźnięta, która jest bardzo wysunięta. Wysunięta jest Grenlandia też oczywiście wyspy kanadyjskie są wysunięte bardzo mocno, dużo bardziej nawet niż Spitsbergen w stronę bieguna północnego. Na biegunie południowym to mamy części. Najciekawsza myślę, która nas mogłaby interesować, to jest tak zwana Już wam mówię, bo tu chyba nie miałem, ale tu mi zniknęła.
Na mapie nie mogę jej znaleźć. Jest Marie Byrd Land, czyli to chyba żona kapitana Byrda. Wydaje mi się, że on nazwał tą część. To jest zachodnia Antarktyda. Maria Byrd Land czy Marie Byrd Land, Ziemia Marie Byrd. I to jest ziemia niczyja, nie należąca do żadnego kraju. I tu myślę, że można tym przesmykiem próbować na biegun południowy dotrzeć. Antarktyda jest bardzo wysoka. Są na Antarktydzie miejsca, które mają cztery kilometry, nawet pięć prawie. 4892 metry to jest masyw Vinsona, najwyżej położony.
Średnia to jest dwa kilometry nad poziomem morza na Antarktydzie, więc jest bardzo wysoko. Także to ciekawa sprawa. Jeżeli ktoś z was jest biologiem i zna te sprawy z ptakami, że one gdzieś tam, oprócz pingwinów, bo pingwiny wiadomo, że też tam przebywają na Antarktydzie. Nie wiem jak w zimie, czy też tam są, czy nie. I co z Niemcami? Co tam działali Niemcy na Antarktydzie między 19 stycznia 1939 rokiem a 8 maja 1945 rokiem? Na Antarktydzie wydzielono tak zwaną Neuschwabenland. Nową Szwabię. Niemcy wyznaczyli, pilnowali tego terenu. To jest około 600 tysięcy kilometrów kwadratowych, jak na Antarktydę nie aż tak dużo.
Natomiast to jest prawie że dwa razy obszar Polski. Czyli ogólnie dosyć sporo. To jest na Ziemi Królowej Maud część Antarktydy właśnie w tamtym miejscu. I Niemcy jak najbardziej chcieli to zachować dla siebie. Wbijali w Antarktydę te flagi nazistowskie. Znane sprawy i bardzo aktywnie działali już od 1938 roku. Bardzo aktywnie. Mnóstwo pieniędzy tam ładowali. Ekspedycja wyruszyła 17 grudnia 1938 roku. Schwabenland nazywał się ten statek, wielki statek, 24 osoby załogi, a w sumie 57 osób.
Reszta to byli związani z badaniem wojskowi. Były dwa samoloty Dornier Wall, Wal czy Dornier Wal, Passat i Boreas. 15 lotów dokonali. 11 tysięcy fotografii lotniczych zrobiono, także potężna ekspedycja. Dzisiaj już w tej chwili Norwegia chyba nie używa już określenia Nowa Szwabia, Neuschwabenland. Na terenie Nowej Szwabii znajduje się Neumayer. Stacja niemiecka badawcza Neumayer. Tam bardzo dziwne rzeczy zachodzą, także myślę, że Niemcy nieprzypadkowo wybrali to terytorium. Coś miałem w głowie, że nawet lepiej niż na ziemie Marie Byrd, ten obszar, że lepiej na stronę norweską ze względu na to, że na tej ziemi niczyjej być może właśnie tam operują wojska. Te takie zielone ludziki tak zwane, czyli niewiadomego pochodzenia, które strzelają jak najbardziej do wszystkich, którzy próbują się zbliżyć.
Martens napisał mi. Właśnie to są w Rumunii. Chyba to jest w Rumunii, jeśli dobrze pamiętam. Wejście w górach Bucegi. Tak, to jest znana sprawa ostatnio. Oczywiście ktoś mówi, że takie wejście tam jest, ale ile w tym prawdy? Nie znam nikogo i chyba nikt nikogo nie zna, kto tam wszedł, zobaczył, widział różne dziwne rzeczy, więc niby wejście jest. Także to jest taka ciekawa historia z tą Nową Szwabią. Po co to Niemcy robili? Właśnie pytanie po co?
W tamtym czasie niby mówiło się, że Niemcy mieli głód ziemi, przestrzeni, tej Lebensraum, przestrzeni życiowej mało, ale jednak to chyba nie jest do końca odpowiedź na to. Być może troszeczkę więcej wiedzieli. Niektórzy twierdzą, że wiedzieli o pustej ziemi Hollow Earth, czyli tej pustej ziemi Agarcie, do której właśnie wszyscy chcą się dostać. Dobrze, tu mamy wszystko już wyjaśnione te sprawy i nie wiem, czy będę w tej chwili. Zanim zrobię przerwę, to jeszcze Wam tu tylko opowiem. Strasznie zmęczony jestem, także wybaczcie mi. Mam tutaj dzienniki kapitana Byrda. Opowiem jeszcze o kapitanie Byrdzie. Możecie też dzwonić. Kurczę, zapomniałem powiedzieć o tym.
Telefon 33 482 72 32 i skypterechosu.com. O kapitanie Byrdzie, właściwie admirale. Najpierw był kapitanem, ale oczywiście później został admirałem. Wyobraźcie sobie, że on został odznaczony Medalem Honorowym, Medal of Honor. To jest najwyższe odznaczenie w Stanach Zjednoczonych. Nie ma nic wyższego w armii amerykańskiej. Tak jak w Polsce Virtuti Militari. Posłuchajcie, co on pisał w dziennikach. Dzienniki zostały wydane po jego śmierci. On bał się.
Nie tyle się bał, chciał zachować tajemnicę wojskową, bo zakazano mu mówić o tych sprawach, które widział w Antarktydzie. I pisał takie rzeczy. Nie będę wam czytał całych tych dzienników, jest trochę różnych ciekawych materiałów w nich. Przeczytam tylko najciekawsze rzeczy, które są bardzo dziwne. To jest dziennik lotu. Baza. Obóz arktyczny 1947 rok, 19 lutego. Tłumaczenie jest dzięki Eurysid z paranormalne.pl. Będę czytał tylko takie. 9:10.
Wcześniej od 6:00 godziny, ale nie będę wszystkiego czytał. O 9:10 mniej więcej coś tam się zaczyna dziać albo nic. Rozległy obszar lodu. Czytam teraz będę cytował. Już nie będę nic dodawał. 9:10. Rozległy obszar lodu i śniegu pod spodem. Żółtawe zabarwienie natury przechodzące w liniowy wzór widoczny w dole. Odbieram nieprzyjazny kurs, aby tylko przyjrzeć się tym wzorom poniżej. Zanotowałem czerwony i purpurowy kolor.
Okrążyłem obszar dwa razy i powróciłem na dawny kurs według odczytów kompasu. Zgłaszam pozycję do bazy i przekazuję informację o zabarwieniu lodu i śniegu pod spodem. Później 9:10. Oba kompasy magnetyczne i żyrokompas zaczynają wirować. Nie jesteśmy w stanie utrzymać aktualnego kursu według instrumentów. Kierujemy się według słońca. Jak na razie wszystko w porządku. Przyrządy stały się ciężkie. Ciężko reagują, ale nie mam informacji o oblodzeniu ze wskaźnika. Godzina 10:00.
Przekraczamy małe pasmo górskie. Ciągle kierujemy się na północ, najlepiej jak tylko umiemy się zorientować. Poza pasmem górskim widać coś, co wygląda jak dolina z małą rzeką lub strumieniem. Nie powinno tam na dole być zielonej doliny. Coś bez wątpienia jest nie tak. Coś nienormalnego się tutaj dzieje. Powinniśmy być ponad lodem i śniegiem. Z przodu widać wielkie lasy porastające zbocza górskie. Nasze instrumenty nawigacyjne ciągle wirują. Żyroskop oscyluje do tyłu i do przodu bez ustanku.
Pięć minut później, 10:05. Schodzą na wysokość 1400 stóp i wykonują ostry skręt w lewo, aby lepiej przyjrzeć się dolinie poniżej. Jest zielona, pokryta bądź to mchem, bądź niską trawą. Światło tu jest zupełnie inne. Nie widać słońca. Wykonuję kolejny zwrot w lewo i widzę coś, co wydaje się być wielkim zwierzęciem. To słoń? Nie. Wygląda bardziej jak mamut. To jest niesamowite.
Teraz jest tam zmniejszona wysokość do 1000 stóp i biorą lornetkę, aby lepiej ocenić to zwierzę. Potwierdzam, to bez wątpienia mamut. Zgłaszam to do bazy. 10:30. Coraz większe połacie zielonych wzgórz. Wskaźnik zewnętrznej temperatury pokazuje 74 stopnie Fahrenheita, czyli 23 stopnie Celsjusza. Ciągle zmierzam na wprost. Instrumenty nawigacyjne wydają się już działać normalnie. Jestem tym wszystkim rozbity. Próbuję skontaktować się z bazą.
Radio nie działa. 11:30. Krajobraz pod spodem wydaje się być już bardziej płaski. Na wprost widzimy coś, co zdaje się być miastem. To jest niemożliwe. Samolot zaczyna się jakby świecić i dziwnie zachowywać. Wskaźniki kontrolne nie padają. Mój Boże, widzę dziwny typ samolotu. Kilka. Zbliżają się szybko.
Są w kształcie dysków. Są na tyle blisko, że widzę na tych samolotach znaki. To rodzaj swastyki. Fantastyczne. Gdzie my jesteśmy? Co się stało? Spoglądam na wskaźniki kontrolne. Nie odpowiadają. Zostaliśmy złapani w jakiś niewidzialny uchwyt. Został po prostu przejęty przez dziwne obiekty.
Nie będę już tutaj więcej czytał tego wszystkiego, co mam do przeczytania samemu, tych dzienników i opisywał, jak spotykał się z jakimiś dziwnymi ludźmi jakby skądś indziej. Mówili do niego pewne rzeczy. Tutaj może tylko zacytuję ostatnią Chyba tak. Tutaj już nie mam do czytania tych spraw. Odsyłam was, żebyście sobie przeczytali dokładnie kto, co i jak. Czyli ci Nordyci porwali kapitana Byrda. Ale zakończyła się ta operacja, o tym sobie jeszcze chwilkę powiemy, w 1947, w lutym. Właściwie pod koniec grudnia 1946. 31 grudnia 1946 roku zaczęła się operacja Highjump. Wysoki skok?
Czy to można inaczej przetłumaczyć lepiej? Operacja Highjump. Czy przeskok? Duży przeskok, czy w ogólnie przeskok. Dobra, wszystko jedno, nie będę tego tłumaczył. Operacja Highjump, która miała na celu zbadać Antarktydę, sprawdzić hardość armii amerykańskiej w tamtym terenie, w terenie bardzo niskich temperatur na Antarktydzie. I kapitan Byrd był polarnikiem, który pomagał. Wtedy głównodowodzącym był ktoś inny w tej operacji. Natomiast on był takim jakby doradcą. Chyba się pomyliłem.
Nie wiem, jak to powiedzieć. Był jednym z szefów z tych Antarktyd, to był projektu oficer dotyczący, ale był jednym z ludzi, który był zaangażowany w rozpoznanie bardzo mocno. On był głównodowodzącym, z tego, co wiem, późniejszej operacji, która się nazywała Deep Freeze. Także on był głównodowodzącym w 10 lat późniejszej operacji, czyli Deep Freeze. Wielki mróz czy głęboki? To się mówi wielki mróz, chyba Deep Freeze, czyli takie zmrożenie, mocne zmrożenie. A w operacji Highjump to był jednym z dowodzących, ale nie głównodowodzącym. Za chwilkę jeszcze tutaj dojdę do tego, co się stało 11 marca. Miała potrwać pół roku ta operacja. Potrwała tylko osiem tygodni.
Zakończyła się nagle. Trochę osób zginęło. Były ubytki w sprzęcie, były problemy, uszkodzenia mocne, także dziwne rzeczy się wydarzyły i użyto do tej operacji, tu mam dokładnie rozpisane co i jak w mojej encyklopedii jednej, lepszej niż Wikipedia. Tak, dokładnie użyto 4700 wojskowych, sześć helikopterów, sześć latających fortec. To się chyba tak nazywa. Czy latających? Nie, takich flying boats, czyli łódek latających. Nie wiem, co to jest. Aeroplanów chyba. Aeroplanów sześć, dwa wodnopliny, czy jakoś tak to można określić.
15 samolotów, 13 statków i jeden lotniskowiec USS Philippine Sea. Także potężna naprawdę, można powiedzieć niezła armia. To było użyte, tak jak mówiłem, po ośmiu tygodniach się zakończyła nagle ta operacja. I tu możemy czytać to, co pisał, co się działo. Tutaj 19 lutego, czyli pod koniec już właśnie tej operacji, jak został on przejęty i później zaczęły być te dziwne wydarzenia, które spowodowały, że musieli szybko się wycofać z operacji Highjump. I co się wydarzyło 11 marca 1947 roku, jak już wrócił do Stanów Zjednoczonych admiral Byrd? I to wam przeczytam tutaj. To, co jest w tym pamiętniku jego. „Przed momentem spotkałem się z zarządem w Pentagonie. Zdałem relację w całości z mojego doświadczenia i przekazałem wiadomość od mistrza.” Od mistrza, czyli przywódcy tych ludzi, którzy porwali jego samolot za pomocą tych spodków.
„Wszystko jest nagrywane. Prezydent został powiadomiony. Zostałem zatrzymany na kilka godzin. Sześć godzin, 39 minut dokładnie. Jestem dokładnie przesłuchiwany przez ściśle tajne służby i zespół medyków. To było jak sąd Boży. Zostałem umieszczony pod ścisłą kontrolą przez Służbę Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych Ameryki. Jestem zmuszany do siedzenia cicho w odniesieniu do wszystkiego, czego się dowiedziałem w imieniu ludzkości. Niesamowite. Przypomniano mi, że jestem żołnierzem i muszę wykonywać rozkazy.” Później jeszcze też w dzienniku jest ostatni wpis z 1956 roku, czyli jeszcze przed To już po operacji Deep Freeze opisał te sprawy i skwitował całość swojego pamiętnika takim zdaniem: „Za to, co zobaczyłem na lądach poza biegunem.
Centrum wielkiego nieznanego”. Admirał Richard Byrd, Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych, 24 grudnia 1956 roku tak skwitował całość. Można powiedzieć, że miał zwidy. Pan admirał Byrd widział te spodki, a wcześniej jeszcze mamuty, te krainy i tak dalej. A może coś w tym jest? On do końca życia wierzył, pan admirał Byrd, że wleciał do Agharty, że to było wejście do Agharty i tam go gdzieś zatrzymano. On sam niewiele widział, bo nie widział tych tak zwanych wielkich rzek i tak dalej. Musiał zlądować, ale widział, że są normalne rzeki, że jest zielono, są zwierzęta, że tam było ciepło, dwadzieścia kilka stopni Celsjusza. I to wszystko on opisał wojskowym. I pytanie.
Od momentu, kiedy zaczęto operację Deep Freeze w 1955 roku, ona się nie zakończyła do dzisiaj. Nie chcę was straszyć, ale ona oficjalnie jest nazwana operacją Deep Freeze I do 1956 roku, a później rozpoczęto Deep Freeze II, czyli drugą operację Deep Freeze, która trwa do dzisiaj. Naprawdę, ona trwa do dzisiaj. Amerykanie cały czas są w trakcie tej operacji. I pytanie, w jakim celu? O co w tym wszystkim chodzi? Co tu jest grane? Zresztą o tej wewnętrznej Ziemi też sam ten mistrz opowiadał kapitanowi admirałowi Byrdowi i to w swoich pamiętnikach napisał. I teraz mamy te wszystkie rzeczy, o których tutaj wiemy. Ja już zostawiam.
Tak jak mówiłem, nie będę dzisiaj opowiadał. Może kiedyś się bardziej zainteresuję tym tematem, bo to są trudne rzeczy, czyli pana Fridtjofa Nansena i pana Olafa Jansena, też norweskiego podróżnika. O co tutaj w tym wszystkim chodzi? Dobrze, zrobimy chwilową przerwę. Nie wiem jak długo. Może troszeczkę dłużej i wrócimy za siedem minut. Także jak chcecie coś zjeść, wypić i tak dalej, to zapraszam, a wrócimy za siedem minut z utworem, który troszkę może wyluzuje ten cały klimat. Także posłuchajcie i za siedem minut wracamy. Tak, jesteśmy z powrotem. To jest audycja „Teoria chaosu”.
Dzisiaj rozmawiamy o trzech tajemniczych sprawach: Antarktyda, Niemcy, Agharta, które to rzeczy można powiedzieć bardzo Wszystkie one prowadzą nas na zupełnie inne tory niż tak jak mówiłem, wszyscy tutaj mówią. Mówi się o pustej Ziemi, Agarcie, która tam gdzieś daleko się czai pod ziemią. A może być zupełnie troszeczkę inaczej. Możecie dzwonić, telefon 33 482 72 32 lub Skype teoriachosu.com. Mam kilka takich można powiedzieć dziwnych rzeczy, które bardzo mocno frapują nas. Bo do czego te wszystkie trzy rzeczy prowadzą? Z logicznego punktu widzenia. Jeżeli mamy zaawansowaną cywilizację, co tak nam się jakoś tutaj wydaje, tak jak to mówił admirał Byrd, że jego samolot był pochwycony przez jakieś spotki latające i był zaszokowany, jaka to technologia jest, które po prostu wyłączyły silniki w samolocie kapitana Byrda. To świadczyło o tym, że to była technologia dosyć potężna, dużo bardziej zaawansowana w stosunku do naszej ziemskiej. Oni też mają ziemską.
To po pierwsze, czyli można wyłapać z tego faktu, że oni są bardziej rozwinięci. Mają fajne warunki ogólnie, bo podejrzewam, że jeżeli mamy przejście na Antarktydzie czy w Arktyce i wchodzimy do bieguna, to też tam wychodzimy na biegunie u nich, tak jakby na tym biegunie i jest tam ciepło. U nas jest bardzo zimno na biegunach, a u nich jest bardzo ciepło. Czyli można podejrzewać, że na całej planecie tam jest bardzo ciepło. To jest drugi wniosek. No i trzeci wniosek jest: dlaczego mamy myśleć, że oni mieszkają wewnątrz Ziemi? Ta zaawansowana cywilizacja niemiecka. Nie wiem, czy to tak można nazwać ich niemiecką cywilizacją. Źle to powiedziałem. Aryjską.
Tak to można określić. Nordycką. Może tak lepiej. Nordycką cywilizacją. Dzwoni do nas Tomkos. Nie wiem, czy tak mogę powiedzieć. Witaj. Chyba Tomek, tak?
[01:40:58] - Tak. Cześć. Cześć, Piotr.
[01:41:00] - Witaj Tomku.
[01:41:02] - Już żeśmy rozmawiali zresztą parę razy nawet. Nie wiem, czy pamiętasz.
[01:41:06] - Być może tak. Po prostu sporo osób dzwoni. Ja troszeczkę słabo po głosach rozpoznaję osoby.
[01:41:11] - To ten od tych opon.
[01:41:14] - A, z oponami dzwoniłeś, że nie powinno tak się wydarzyć.
[01:41:21] - Nie. Bo to tam tyle osób dzwoniło, to może nie kojarzysz. Ja dzwoniłem jako-
[01:41:26] - Że pękła ci opona i się nie stało.
[01:41:28] - Nie. W cudzysłowie w roli eksperta. Z racji tego, że pracowałem tam przez ileś lat. To pamiętasz tą rozmowę?
[01:41:35] - Tak.
[01:41:36] - O motocyklu żeśmy rozmawiali.
[01:41:38] - Jasne.
[01:41:38] - O wypadku i o tych tych.
[01:41:41] - Tak. Że też miałeś wypadek motocyklowy, tak? O tym mówiłeś.
[01:41:44] - Tak.
[01:41:45] - Pamiętam.
[01:41:46] - Na marginesie zresztą ta moja wersja, taka dość ogólna, że najprawdopodobniej z tej mojej wiedzy i z tego, co tam można było obejrzeć, że to jednak nie był zamach i raczej się potwierdziło. Chociaż wiadomo, że na 99%. Już teraz po fakcie wiadomo, że raczej nie. Że to była kwestia po prostu uszkodzenia mechanicznego opon, co z kolei było spowodowane między innymi być może nadmiernym zużyciem czy starością tych opon, bo to rzeczywiście może mieć znaczenie i to prawdopodobieństwo rośnie, że to zaniedbanie. Natomiast jeszcze tak-
[01:42:38] - Dzisiejszy temat jeszcze coś?
[01:42:40] - Tak. Tylko dokończę tylko to. Chciałem taką kropeczkę ze swojej strony nad i postawić, że niezależnie czy to tak jest czy nie, wynika z tego, że to nie był zamach, tylko tam było przegięte z datą produkcji tych opon i w ogóle ze stopniem zużycia ich. To niezależnie od tego, nawet gdyby, od razu mogę powiedzieć, że jeśli na autostradzie leżałaby, oni jechali z jakąś tam prędkością, leżałaby duża dość przeszkoda, której oni z jakiegoś powodu nie ominęli, bo ktoś ich nie zauważył. Rozumiesz. Duża, stosunkowo duża, w sensie na przykład jakiś kątownik, coś takiego płaskiego, ale stosunkowo duże. To przy nowych oponach, przy nówkach takich, które do tego samochodu, myślę, że jedna opona kosztuje gdzieś koło 4 000, 5 000 zł, bo to takie mniej więcej koszty. Jest jedna sztuka. I gdyby to była nowa opona zgodna ze specyfikacjami, z nową datą produkcji i tak dalej, w tym systemie PAX Tego producenta, o którym mówiliśmy. I tak nie ma szansy, żeby taka opona nie wystrzeliła i nie spowodowałoby to czegoś takiego.
Czy tak było, tego nie wiemy, bo nikt nam nie pokazał, co tam leżało na tej drodze i nawet nie wiem, czy oni są w stanie do tego dojść. Czy to jest wystrzał spowodowany tym, że opona rzeczywiście ze starości pękła, czy wcześniej ktoś tam na coś najechał. Może nawet nie wiedzą o tym. Natomiast mówię, tak na pocieszenie, że nawet gdyby to była nowa opona, to przy odpowiedniej wielkości przeszkody, takiej, która uszkadza oponę i takiej prędkości, z jaką oni jadą, byłoby dokładnie to samo. Ale gdyby nie, gdyby to była jakaś inna przyczyna, to taka eksplozja też może być spowodowana. Już wtedy totalnie winą obarczony jest ten, kto dopuścił się zaniedbania w postaci użycia starych opon, które nie powinny być użytkowane, zwłaszcza na takim pojeździe. Tak to wygląda najbardziej obiektywnie z tego, co można z tych wszystkich faktów powiedzieć. Jako ciekawostkę usłyszałem stosunkowo niedawno, ale już po fakcie, po tym wypadku, w jednej z audycji motoryzacyjnych w polskiej rozgłośni. To nie jest Polskie Radio, mogę powiedzieć, bo to żadna kryptoreklama. W TOK FM takich dwóch panów, którzy zawsze o stałej porze omawiają ciekawostki motoryzacyjne, różne rzeczy, testy samochodów i tak dalej, znają się, przetestowali chyba kilkaset samochodów w swoim życiu i znają się w temacie, to sobie żartowali.
To jest prawda, że jeden z nich posiadał BMW siódmej serii i akurat jeszcze w garażu zostały mu opony po tym, bo samochodu już nie ma, ale zostały mu opony, nie wiem, z felgą czy bez felgi. I on mówi, że stosunkowo niedaleko mieszka i na antenie ma prośbę do tych panów z BOR-u, żeby podjechali, to im nawet odda za darmo tę oponę. Może zastosują do tego BMW prezydenckiego, jeśli tak bardzo chcą, bo po co ma się marnować u niego w garażu. Tak że jakąś sobie bekę pokręcili z tej sytuacji. Teraz jeszcze krótko, bo zadzwoniłem z taką techniczną rzeczą, że bardzo ciebie słabo słychać. Ten poziom dźwięku, który, jak ty mówisz, jest stosunkowo niski. Muszę na tym urządzeniu przenośnym, na telefonie konkretnie, słucham teraz przez Skype'a, to też z telefonu rozmawiam.
[01:46:57] - Może to być też trochę, że mikrofon się załamuje troszkę.
[01:47:01] - O tyle jest to dziwne, bo twoja mowa jest cicha. Trzeba głośno dać to urządzenie, na którym się odtwarza. Zresztą tak samo na innym takim urządzeniu, też radio internetowe. To już nie jest telefon, tylko takie stacjonarne, które ma połączenie Wi-Fi z internetem. Też trzeba bardzo głośno dać, ale w momencie, jak ty puszczasz muzykę, to od razu trzeba do pilota teraz o tej porze lecieć, bo muzyka wali takim poziomem dźwięku, że nie wiem.
[01:47:35] - Dziwne to jest.
[01:47:36] - Nie jest ten sam poziom dźwięku wyjściowy. Miałem stres.
[01:47:41] - Ja to na słuchawkach nasłuchuję i mogę mylić się, że wtedy przydaje się realizator dźwięku, który to wszystko ogarnia.
[01:47:51] - Tak, wiadomo, że tak.
[01:47:52] - A tutaj trudno mi powiedzieć. Wydaje mi się, że troszeczkę ja ciszej jestem.
[01:47:59] - Być może jest możliwość regulacji poziomu dźwięku wyjściowego z twojej mowy i tej muzyki, którą puszczasz w tle.
[01:48:06] - Nie, jasne.
[01:48:07] - Czy to idzie przez jakiś mikser?
[01:48:10] - Tak, przez mikser wszystko idzie. To, co ja słyszę, to ty słyszysz. Tylko że ja mam słuchawki Sennheisera, więc one są troszeczkę lepsze niż przeciętny sprzęt domowy. Nie wiem, jaki masz w domu sprzęt.
[01:48:26] - Ja mam akurat profesjonalne studyjne słuchawki AKG.
[01:48:31] - Jeszcze lepsze podejrzewam.
[01:48:33] - Nie wiem, czy lepsze. To są porównywalne firmy. To jest kwestia modeli, bo można kupić jednej i drugiej firmy taki tani model za kilkanaście złotych.
[01:48:42] - Ja mam Sennheisera tańszego.
[01:48:43] - A można kupić za kilkadziesiąt albo za kilkaset.
[01:48:45] - Ja wiem, ja mam tańszego. Ale czytam, na przykład Krawiec mi pisze, że mnie dobrze słyszy w sam raz, że jest okej. Tak że nie wiem.
[01:48:55] - Teraz?
[01:48:55] - Teraz może trochę lepiej.
[01:48:57] - Przez Skype'a to może. Przez Skype'a to ja cię teraz, bo oczywiście wyłączone mam radio, bo rozmawiam z tobą przez Skype'a.
[01:49:03] - To może właśnie, że teraz trochę gorzej, bo wtedy inaczej się słyszy.
[01:49:07] - Ale jak słuchałem tylko na nasłuchu radiowym samym na tym urządzeniu, to w momencie ciebie musiałem mieć w skali 30 na 20 parę nastawionego, żebym cię słyszał. Nic nie zmieniałem, tylko w momencie, jak puściłeś muzykę, to muzyka po prostu zaczęła grać tak głośno, że musiałem zmniejszyć do 10.
[01:49:28] - To jestem zszokowany.
[01:49:30] - Czy osiem z tych 20 paru. Tak to mówię.
[01:49:33] - Jasne, postaram się troszkę lepiej. Ale mówię, to jest trudna sprawa, bo troszeczkę inaczej słychać na moich słuchawkach, później gdzieś na kogoś innego. Komputer może robi jakieś niespodzianki. Wiem, że w Skype'ie on zmienia cały czas ustawienia. Skype wariuje ostro. Tak że są pewne problemy z tym. Ale dobra, wracajmy do tematu, bo rozmawiamy długo, ale zupełnie nie w temacie.
[01:50:00] - W połowie. Włączyłem stosunkowo niedawno, bo miałem małą przed chwilą przygodę w domu, bo powódź się mała zrobiła, więc byłem zajęty usuwaniem skutków powodzi i elektryka w ogóle poleciała, bo zalało tam przez strop. Mniejsza z tym, w każdym razie domyślam się, że chodzi o operację Highjump, tak?
[01:50:22] - Tak.
[01:50:23] - O tym mówisz. I co ja mam powiedzieć? Czy to ona była w ogóle faktem, czy nie? O to tu chodzi? Chyba była.
[01:50:37] - Tak. Ta operacja Highjump to była największa operacja militarna w historii na Antarktydzie. Największa w historii ludzkości. Nie było większej operacji na Antarktydę. I to jest fakt. To można sobie przeczytać. A to, co zapisał Richard Byrd, to opublikował po śmierci Richarda Byrda jego siostrzeniec.
[01:51:04] - Te materiały źródłowe są wiarygodne? Tego siostrzeńca, który to udostępnił. Czy tego już nie wiadomo?
[01:51:15] - Tak. On mówił, on udzielał wywiadów i między wierszami mówił o tych sprawach. On na przykład mówił w wywiadzie dla telewizji. Ja słyszałem, ostatnio sobie przesłuchiwałem w internecie. Mówił, że operacja Highjump była po to, bo tam są bazy dziwnych, nie wiadomo czyje bazy są.
[01:51:36] - Istot albo hitlerowskie.
[01:51:38] - Nie mówił. Nie mógł powiedzieć czyje, ale niektórzy, którzy chcieli usłyszeć to radzieckich. Niby radzieckich albo hitlerowskich. W domyśle. On tego nie powiedział. Nie powiedział ani hitlerowskich, ani radzieckich, ale mówił, że są te bazy, bo on wcześniej jako polarnik. Aha, nie dodałem, że on był najsłynniejszym polarnikiem amerykańskim. Zdobył dwa bieguny.
[01:52:02] - Nieznanym świecie.
[01:52:03] - Tak, dwa bieguny zdobył. I tak jak mówiłem, to był bardzo szanowany nie tylko polarnik, ale i wojskowy. Był odznaczony później za to. No i pytanie. Te akcje, jeżeli walczyli z pingwinami, to nie miały dużego znaczenia. Dlaczego dostał Medal of Honor, czyli najwyższe odznaczenie, które dostało tylko 3500 osób. W ogóle od początku armii amerykańskiej do dnia dzisiejszego dostało 3500 osób i dostał właśnie między innymi admirał Byrd. Może i faktycznie może mu się należało.
[01:52:37] - Ale on wrócił żywy, rozumiem?
[01:52:39] - Żywy. Tak, wszystko jest okej. Wszystko jest okej. Tylko po prostu on napisał. Po jego śmierci opublikowany możemy sobie poczytać ten dziennik, w którym opisywał właśnie te rzeczy. I pytanie, czy to wymyślał, czy nie? Z nim była załoga też. On nie był sam, więc ta załoga, akurat nie ma zeznań tej załogi, tylko mówię. Słyszałem wywiady, bo nie czytałem, ale słyszałem takie wywiady telewizyjne. Kiedyś ktoś to nagrał i one są dostępne na YouTubie i tam mówił naprawdę porażające rzeczy.
Mówił o samolotach, które dziwnych.
[01:53:17] - Ile okrętów brało udział w tej operacji?
[01:53:19] - To już mówiłem. 13 czy 14.
[01:53:21] - Aha. To od cholery ludzi tam powinno być.
[01:53:23] - Plus cztery i pół tysiąca żołnierzy.
[01:53:27] - To przecież od cholery też i świadków. Poza samym tym Byrdem.
[01:53:29] - Nie, zaraz. Tam, gdzie poleciał Byrd, to tylko był Byrd i jego załoga.
[01:53:35] - Aha. Czyli już na miejscu.
[01:53:38] - A tamci ludzie walczyli z niewiadomym. Nie wiadomo, czy ich zimno zabiło. Oficjalna wersja, że ich zimno pozabijało. Nie mówię, zginęło tam z 10 osób chyba tylko czy kilkanaście osób zginęło. Ale samoloty porozwalane, śmigłowce porozwalane. Musieli zostawić dużą część sprzętu tam po prostu, bo była niezdatna do użytku. Te okręty były, nie wszystkie, ale niektóre były zniszczone okręty. Także co to za siła była? To jest tłumaczenie dla dzieci, że samoloty i tak dalej zimno załatwiło, że pingwiny załatwiły i tak dalej. I po pierwsze, że to się nie skończyło po pół roku, jak miało, tylko skończyło się po dwóch miesiącach nagle.
Więc po prostu coś jest na rzeczy, że tam do bardzo dziwnych rzeczy doszło. I Byrd mówił o tych sprawach później. Nie mówił wprost, bo nie mógł mówić, ale w tych dziennikach są zapisane te informacje o tym, że został on przejęty, o tych różnych dziwnych wydarzeniach, że musieli wracać, bo byli zaatakowani przez wrogie ludzkości wręcz oddziały. Ale on nie mówił, że są złe.
[01:54:53] - Jak zaatakowali ich, to raczej złe z ich punktu widzenia.
[01:54:58] - Nie do końca, bo Byrd zrozumiał, o co chodzi. To znaczy tamta rasa i tamci ludzie bronili bardziej ziemi, bronili cywilizacji przed barbarzyńcami, którymi my jesteśmy. I zresztą z tego wywiadu wynikało, że-
[01:55:18] - Bali się podboju tak samo jak-
[01:55:19] - Nie, oni się nie bali podboju, bo ich technologia jest w ogóle nieporównywalna do naszej, tylko bali się zniszczenia ogólnego, tych ładunków nuklearnych, odpalania. Oni twierdzili o tym, że to są niebezpieczne rzeczy i powinny być ograniczone i tak dalej. Także to są takie historie, ale właśnie nie wiem, czy chciałbyś jeszcze dodać, bo mówiłeś, że czytałeś o tym w Nieznanym Świecie.
[01:55:48] - Czytałem. Wiesz, to było jakiś czas temu. Za granicą do Nieznanego Świata mam ograniczony dostęp. To jeszcze czytałem, jak byłem w Polsce, bo to były jeden czy dwa artykuły pod rząd w jednym numerze i później za jakiś czas jeszcze jeden. Z tym że Jakichś innych informacji, które teraz bym był w stanie tak szybko odtworzyć po tym, co ty mówiłeś, takich dodatkowych, to nie mogę sobie przypomnieć, bo to były dość długie artykuły, ale pewno coś tam by było. Jakbym zobaczył z powrotem ten artykuł, to można by było coś wyłuskać. Ale to chyba jest w miarę pełna, na tyle, na ile możemy powiedzieć coś. Moje zdanie, jeśli chodzi o przeczytanie tych artykułów jest takie, że coś jest na rzeczy. Natomiast co tam było, to przynajmniej dwa albo trzy są wytłumaczenia. Jedno to obcy, którzy mogą mieć jakąś tam bazę.
Druga rzecz to jakimś cudem rasa zupełnie nieznana, która być może żyje albo na południu, albo tak jak mówiłeś, we wnętrzu ziemi. A trzecia wersja to naziści, chociaż na tą ostatnią najmniej stawiałbym kasy, jakby trzeba było jakiś zakład obstawić. Dlatego, że naziści chyba nie mieliby aż tyle czasu, nawet w ciągu tych sześciu lat wojny, żeby rozwinąć tak technologię, żeby to powalało i zwalało z nóg. Może się dołączyli, dokleili się do tamtych.
[01:57:36] - Mhm.
[01:57:37] - W sensie jakiegoś porozumienia czy czegoś takiego. I część tych pomalowali, jeśli w ogóle tam było coś mówione o swastykach czy jakichś znakach na tych lotniczych obiektach, tych spodkach, czy V-7, czy nie V-7, czymś takim. Bo tam chyba w tym artykule się coś takiego przewijało, nawet na zachętę chyba był na okładce jakiś rysunek czy jakaś reprodukcja jakiś taki hitlerowski. Ale mogę się mylić.
[01:58:14] - No tak, to były takie rysunki. To troszkę są propagandowe rzeczy. Ja mam odpowiedź na to, dlaczego tak jest. I to jest działanie wielkiego spisku, chyba największego w historii. Ja nie mówię, że tak jest, ale to jest audycja o spiskach. I za chwilkę chcę-
[01:58:39] - Tak, ale spisku przygotowanego przez Amerykanów na przykład?
[01:58:42] - Przez wszystkich, przez tajne stowarzyszenia przede wszystkim, czyli ludzi, którzy są jeszcze przed Amerykanami byli i o tym wiedzieli, ale nie wiedzieli wszyscy. To znaczy nie byli pewni ani Rosjanie, ani Amerykanie. Po prostu część ze społeczeństw wiedziała, ale nie mieli aż takich wpływów, aby coś powstrzymać i tak dalej. Ale dzisiaj już razem współpracują, bo już wiedzą. Jeżeli jesteś na pewnym poziomie, to jesteś informowany.
[01:59:11] - ztajemniczony.
[01:59:12] - Ztajemniczony, dlaczego tak jest. Dobra, zaraz powiem dlaczego. Pierwsza rzecz, dlaczego tak nie jest. Można sobie wyobrazić, że zaawansowana... Dobra, za chwilkę.
[01:59:34] - Ale w ramach tego spisku to miało w ogóle w tym momencie miejsce? Taki atak przez jakąś bardzo zaawansowaną broń, która została użyta?
[01:59:48] - Mówisz w tej chwili-
[01:59:50] - Wedle tej twojej teorii.
[01:59:50] - High jump, tak?
[01:59:52] - Wedle tej twojej teorii, którą tu tłumaczysz. Czy próbujesz.
[01:59:57] - Tak, ze względu na to, że Amerykanie uciekli, a nie byli tam pół roku. Musieli w odwrót z Antarktydy bardzo szybko uciec. Więc tak. Nie wiem, jakiej technologii użyli, ale jakiejś mocnej. Była taka legenda, że Chińczycy chcieli zaatakować Rosjan, Związek Radziecki w latach 60. No i Rosjanie użyli laserów, popalili czołgi. Potężnych laserów, które stopiły czołgi chińskie i Chińczycy odpuścili. Odpuścili, bo zastosowali konwencjonalną. Nie jest to niekonwencjonalna broń, ale nie była zakazana traktatami. Czyli to nie była broń nuklearna użyta, tylko laserowa, nowoczesna, o której Chińczycy nie wiedzieli, że jest.
Jak spotykasz się z taką technologią, której nie rozumiesz, mocną, to po prostu trochę odpuszczasz, prawda?
[02:00:53] - Tak. Kulisz ogon pod siebie.
[02:00:55] - Bo nie wiesz, co jeszcze mogą mieć i co zastosować mogą.
[02:00:58] - Tak. To całkiem możliwe. Też coś takiego wchodzi w grę. Czemu nie? To co, by było nawet chyba ciężko samemu zrobić wyprawę i sobie wynająć jakiś tam samolot.
[02:01:15] - Najlepiej.
[02:01:15] - Lecieć i szukać tej dziury.
[02:01:17] - Jak miałbym pieniądze, absolutnie bym zainwestował w to. Może mi się uda. Może uda mi się dozbierać pieniądze na to, ja nie mówię na Antarktydę, bo to jest droższa sprawa, ale na Arktykę polecieć. Oczywiście to jest niebezpieczne, bo po pierwsze faktycznie mogą być te działania militarne, mogą zestrzelić Nas lecących czy robiących różne dziwne rzeczy. To nie chodzi o to, żeby przelecieć nad, tylko tam zlądować, eksplorować to. Chodzi o to, żeby bardziej to ogarnąć, prawda? Czyli musi być specjalny samolot. To nie może być zwykły, tylko samolot taki, który na lodzie może lądować i tak dalej.
[02:01:56] - Też myślę, że by było dość ciężkie, bo to tak się nam wydaje tutaj siedząc na stołeczku, że patrzymy na globus czy na jakąś mapkę. To jest tutaj u góry, a to tu jest na dole. Polecę, popłynę czy cokolwiek i sobie zejdę i zobaczę. A to jest ogromny teren do eksploracji.
[02:02:16] - Akurat na północnym to nie jest aż tak duży, bo jest dużo mniejszy niż Antarktyda.
[02:02:22] - Tak. Północny. Ale myślę, że i tak dość spory.
[02:02:25] - Jasne, ale po to bierzesz samolot, po to bierzesz ileś dni takich działań. Ja nie mówię, że to jest koszt za parę tysięcy euro. To raczej dziesiątki tysięcy, jeżeli nie setki tysięcy euro by kosztowało, ale to nie są pieniądze nieosiągalne. To nie są pieniądze takie, które są niemożliwe do zdobycia, niemożliwe do zainwestowania. Jak najbardziej. Tylko tu jest ryzyko, że faktycznie mogą być działania militarne, a po drugie mogą być faktycznie te wiry, że można przelecieć na drugą stronę i mogą nie chcieć nas wypuścić ci ludzie, którzy są po drugiej stronie.
[02:02:56] - A czy same zdjęcia są inne?
[02:02:59] - Nie, nie ma żadnych zdjęć.
[02:03:00] - Teraz już mówię o ewentualnych tych dziurach, które by były tymi portalami wejściowymi od góry czy od dołu, czyli od Arktyki albo od Antarktydy. Czy są jakieś poszlaki gdzieś na fotografiach albo czymś takim? Bo wiadomo, że zdjęcia można sfałszować.
[02:03:23] - Jest na przykład, że samolot leci nad czymś i jest taki wir dziwny, tylko nie wiadomo, czy to nie jest jakiś pożar puszczony z tyłu.
[02:03:29] - To chyba akurat widziałem.
[02:03:30] - Tak, on jest popularny i tak naprawdę nie wiadomo, co to jest, skąd to jest i tak dalej.
[02:03:36] - Czy to przypadkiem na przykład może nie jest widok chmur, gdzie samolot leci na przykład nad chmurami?
[02:03:44] - Chmur nie, to wykluczał. Jedynie może być na przykład jakiś wulkan, nad wulkanem jakimś albo na przykład jakiś pożar, który jest puszczony od tyłu, bo widać tam, że jest ten wir taki dziwny, gdzie zasysa do środka. Czyli jakby był pożar i ten dym do góry by szedł w takiej spirali, to można to od tyłu puścić i będzie coś podobnego. Nie wiem, nie sprawdziłem tego na tyle, żeby stwierdzić, czy to jest fałszywka jakaś, czy prawdziwa. Wygląda na prawdziwą. Wygląda, że to nie jest jakaś animacja. Tylko pytanie, czy to nie jest wulkan, czy to jest ten wir nad biegunem, czy to jest to? I to jest pytanie. Dlatego mówię, warto przekonać się, bo tutaj piszą też słuchacze na czacie o tych wejściach, że są w Polsce też wejścia czy gdzieś w innych krajach. Ja bym uważał z tym ze względu na to, że jeżeli by tak było, to by ktoś się tam wybrał i zrobił te zdjęcia, bo to jest proste do wybrania się.
Faktycznie nad biegun wybrać się to jest wyprawa olbrzymia. Bardzo trudno. Tam niewiele osób dociera w ogóle na biegun południowy czy północny. Więcej znacznie na Mount Everest wchodzi co roku niż dociera na biegun. Może przesadzam, bo tam dużo naukowców też jest, ale na sam biegun to nie za wiele osób.
[02:05:08] - Trzeba by było pogadać z takim Kamińskim, który był i tu, i tu.
[02:05:11] - Tak.
[02:05:12] - Może coś ma w tej kwestii do powiedzenia.
[02:05:14] - Tak, pytanie tylko, czy był tam przed 10 dni.
[02:05:16] - To może być na podobnej zasadzie jak pan Hermaszewski, który też swego czasu gościł na antenie. Wtedy to chyba było albo w TOK FM, albo jeszcze w Radiu ZET. Nautilus chyba zaprosił go, pan Bernatowicz, i jakoś tak rozmawiali. Czy gdzieś czytałem artykuł, już teraz nie jestem pewny, ale na pewno chodziło o Hermaszewskiego, który tylko między wierszami twierdził, mówił oczywiście nie w temacie operacji High Jump, tylko mówił między wierszami o czymś, co można by było wywnioskować, że widział bardzo dziwne rzeczy, znajdując się tam w przestrzeni kosmicznej. Można się domyślać, że chodzi generalnie o UFO. Obojętnie, co się pod tym kryje, ale też nie był zbyt chętny.
[02:06:04] - Jasne. Słuchaj, jak na koniec jakoś podsumować tą sprawę. Czyli wykluczasz Niemców, tak?
[02:06:10] - Niemcy najmniej wydają mi się prawdopodobne z tego wszystkiego. Chyba że podczepili jakoś, podkleili się pod kogoś, jakieś przymierze zawarli, ale żeby to była w 100% ich robota to raczej mało prawdopodobne. Kiedy oni by to mieli w sumie zrobić? Przez sześć lat? Raczej słabo.
[02:06:31] - I do tego raczej jest potrzebna cywilizacja, tak jak mówię.
[02:06:33] - A poza tym przetransportować to też przecież to nie jest jakaś para gaci, którą wrzucisz do torby i przewieziesz statkiem czy łodzią podwodną za jednym razem. Tylko jak tam było tego tyle, to znaczy, że przez bardzo długi okres czasu ktoś to musiał transportować, jeśli to by byli Niemcy. Chyba że oni tam na miejscu jakoś zaczęli, ale to też kiedy? Kiedy oni by mieli czas na budowę tego w ogóle? Kiedy? Za czasów Krzyżaków? Ale słuchaj, jeszcze jedno.
[02:07:09] - Dobrze, na koniec tak.
[02:07:10] - Tak. Jedno pytanie mam. Nie wiem, bo też tak uważnie wszystkich audycji nie słuchałem od początku do końca. Czy w którejś z ostatnich audycji była mowa, sam mówiłeś albo ktoś poruszył temat takiego filmiku, który można było znaleźć, ja to chyba na Facebooku znalazłem, tam mi wyskoczyło jako taka zajawka. I to w temacie akurat teorii spiskowej, że był film dotyczący Donalda Trumpa, jakaś taka kreskówka sprzed dziesięciu czy iluś lat zrobiona i później to samo, tylko w wersji realnej, sfilmowane z podobnej perspektywy, tak jakby w tym samym miejscu. Tamto to była oczywiście jakaś kreskówka, tak wyglądało. Jak dla dzieci, a później ten film realny z nim na jakimś wiecu wyborczym, jednym z wieców chyba wyborczych, o ile dobrze pamiętam. I wszystko po kolei się zgadzało. Tam twierdzono, nie wiem, w opisie chyba tego, że ta kreskówka powstała tam dziesięć czy ileś lat temu, gdzie w ogóle zwykła osoba czy nikt w ogóle, chyba że ktoś, kto miał szklaną kulę, to mógłby przewidzieć przyszłość, że akurat coś takiego będzie, łącznie z jakimiś szczegółami. Czy była o tym mowa?
[02:08:31] - Nie, chyba...
[02:08:31] - Znasz ten temat?
[02:08:34] - Coś mi się mijało, ale nie zagłębiałem się w te sprawy. Wiesz, takie rzeczy też można zrobić odwrotnie trochę. Nie, że ktoś przewidział przyszłość, tylko że przyszłość tworzy się w teraźniejszości, po fakcie, że mamy te wyniki, dopasowujemy rzeczywistość.
[02:08:50] - Oczywiście, to pierwsze, co mi przyszło do głowy.
[02:08:51] - Dużo ciekawsze są na przykład karty Illuminati, na których jest ewidentnie bardzo podobna para jak Alex Jones i Ron Paul. Jest naprawdę tych dwóch gości, którzy zabawiają ludzi, czyli mają być takimi jakby usypiaczami, to znaczy niby zajmującymi się teoriami spiskowymi czy jakąś tam prawdą polityczną, tak jak Ron Paul, a tak naprawdę mają bardziej usypiać ludzi. I jest na tych kartach, właśnie na tej kartce jest Alex Jones, gość, który jest bardzo podobny do Alexa Jonesa na tej karcie i jest Ron Paul. A te karty powstały jeszcze zanim Alex Jones zaczął nadawać. Chyba że ta karta później powstała, ale wydaje mi się, że ta karta powstała w 90. latach, zanim jeszcze Alex Jones w ogóle. Bo tak, on na tej karcie jest dopiero podobny, jak był w 2010 roku, tam w 2008, 2010 roku, bo on inaczej wyglądał. W 1999 roku wyglądał jak taki normalny gościu bardziej.
[02:09:51] - Ja jej w ogóle nie kojarzę, w ogóle tej sprawy.
[02:09:54] - Alexa Jonesa nie kojarzysz? Aha.
[02:09:57] - Nie kojarzę. To sobie muszę gdzieś tam poszukać.
[02:09:58] - Ja właśnie kiedyś chciałem zrobić audycję o kartach Illuminati. Kiedyś zrobię właśnie dokładnie taką audycję w 100%. Nie wiem, chyba jej nie zrobiłem jeszcze, wydaje mi się o tych kartach Illuminati, żeby zrobić po prostu taką konkretną audycję o dokładnie wszystkich, omówienie kart co i jak, bo to jest ciekawa sprawa, skąd właśnie mieli tą wiedzę. Miał Steve Jackson, on się nazywa Steve Jackson. Skąd miał tą wiedzę i jak to wszystko jest zrobione. Czy miał wizje jakieś? Różnie. Może być różnie, prawda? Że można mieć wizje. Dobrze, dzięki ci Tomku za to.
[02:10:37] - Na koniec powiedz mi, czy ty masz jakiegoś maila takiego tego służbowego?
[02:10:42] - Jest na stronie.
[02:10:43] - Mam na myśli Teoria Chaosu.
[02:10:44] - Na stronie teoriachaosu.com jest tam kontakt, jest mail do mnie.
[02:10:48] - Aha, bo jak znalazłbym ten odnośnik i te argumenty w postaci jeden filmik i drugi. Znaczy mam na myśli teraz tego Trumpa, o którym mówiłem, z tym opisem takim jak ten. To ci po prostu podeślę. Podeślę ci i sobie tam zapoznasz się i wtedy może na antenie trzy słowa swoje powiesz.
[02:11:08] - Jasne, jasne. Super.
[02:11:09] - Jakby mi się udało znaleźć.
[02:11:11] - Super, super. Także się odniosę do tego. Dobra, dzięki. Dzięki ci Tomku.
[02:11:15] - No dzięki bardzo. Pozdrawiam.
[02:11:16] - Cześć, cześć. Hej, hej.
[02:11:18] - Hej, hej.
[02:11:20] - To był Tomek, a ja przechodzę już, żeby was nie trzymać, bo tu niektórych już uśpiłem. Audycja nudna się wydaje, ale kto został, ten został. I tu są najciekawsze rzeczy w tej chwili. Konkluzje. Konkluzje o tym, co dzisiaj powiedzieliśmy, o tych faktach różnych, które trzeba połączyć w jedno. Bo teorie spiskowe to jest po prostu łączenie wszystkich rzeczy w logiczną całość, w spójną całość, która opowiada być może prawdę, być może nie, ale zawsze, jeżeli chcemy zrobić syntezę czegoś, musi mieć logikę to. Logiczne nie muszą być wydarzenia różne, które się dzieją, prawda? To, co Burt napisał, to nie jest kompletnie logiczne. Jest jakiś wir, który wleciał nad Antarktydą. Jacyś faszyści ze swastykami i latającymi spodkami.
To przypomina trochę film „King Fury” na przykład, gdzie tam Hitler na dinozaurze gdzieś tam robi rewolucję. Kosmici, wszystko naraz. Jacyś wikingowie też w tym filmie „King Fury”. I tak się wydaje, że to ma miejsce tutaj, w tym, co kapitan Burt opisał. I opisał, że to jest wewnętrzna cywilizacja, która w Agarthach, z Agarthy, którzy pochodzą właśnie ci Niemcy. To wszystko nie ma sensu. Nie ma sensu to, co napisał kapitan Burt, jest kompletnie absurdalne. Chyba że musimy troszeczkę inaczej spojrzeć na ten temat. Zupełnie inaczej. Pewnie pamiętacie, w sierpniu zeszłego roku 2015 miałem audycję z panem Mariuszem Szczytyńskim, inżynierem, który zajmował się i zajmuje się cały czas tematem niebocentryzmu, czyli wklęsłej Ziemi, że Ziemia może być wklęsła.
No i tak jak tutaj, prawda, że też ta cywilizacja w tej wklęsłej Ziemi mieszka, ta zaawansowana cywilizacja. Ale patrząc na to z logicznego punktu widzenia, jest to absurdalne. Nie może bardziej zaawansowana cywilizacja mieszkać wewnątrz Ziemi. Wewnątrz Ziemi może mieszkać cywilizacja prymitywniejsza, która została tam zgromadzona czy zaprojektowana przez bardziej zaawansowaną tą zewnętrzną cywilizację, która sobie kosmos zdobywa i wtłoczona po to, żeby — oczywiście każdy ma prawo żyć na Ziemi — ale chodzi o to, żeby ta nie wydostała się, nie zniszczyła Ziemi, to po pierwsze i nie niszczyła innych cywilizacji, innych miejsc w kosmosie. Zakładając, że tak jest. Nie wiemy, czy kosmos tak wygląda, jak nam przedstawiają, czy nie, ale teraz cały czas jesteśmy przy tej teorii. Czyli wynika z tego, że to my mieszkamy wewnątrz Ziemi. Logicznie na to patrząc. Teraz używajmy tylko logiki, że jeżeli istnieje Agharta, to na 99% my mieszkamy w tej Agharcie. To znaczy inaczej, my mieszkamy wewnątrz Ziemi, a Agharta jest na zewnątrz Ziemi.
Oczywiście większość z was mówi, że jestem chory psychicznie. Ja nie mówię, że tak jest czy nie ma, ale kilka rzeczy mogłem sprawdzić różnych po tej audycji z panem Mariuszem Szczytyńskim, czy też tak zwany efekt lornetkowy, ale za chwilkę do niego przejdę też. Mówię, że coś jest dziwnego, coś się dzieje. Są jakieś różne rzeczy, które są bardzo zastanawiające. Reasumując, na zewnątrz Ziemi mamy wyjścia z biegunów. To są wyjścia nie do wewnątrz Ziemi, tylko na zewnątrz Ziemi. Jeżeli tak jest, to prawdziwa Ziemia jest dużo większa. Promień Ziemi jest o tyle większy, o ile jaka jest warstwa pomiędzy naszą Ziemią wewnętrzną a zewnętrzną Ziemią, na której mieszkają mieszkańcy Agharty posługujący się energią Vril. To wtedy staje się dużo bardziej sensowne, to, co opisywał kapitan Byrd i te akcje wojskowe, wysyłanie, to, co kapitan Byrd doniósł o tych bazach, które tam są. Wysłano potężne siły zbrojne, które niestety zostały rozgromione bardzo szybko przez wojska Agharty, musiały się cofnąć.
Później była operacja Deep Freeze i zauważono, podejrzewam, że tak było już przy tej operacji Deep Freeze, raczej rozlokowywano armię amerykańską, dogadując się wręcz z rosyjską i po cichu z innymi armiami. Podejrzewam, że Rosjanie też wiedzieli o tych sprawach, bo interesowali się tymi sprawami i musieli znaleźć. Jeżeli są faktycznie te wiry, te wejścia na zewnątrz, to też musieli o tym wiedzieć. I co można było zrobić? Jak oni się dowiedzieli, zrozumieli, zrobili dodatkowe doświadczenia, tajne stowarzyszenia, które miały tą wiedzę, ujawniły ją, dogadały się z armią rosyjską, amerykańską i innymi, że należy zrobić wariant egipski. Czyli tamci wszyscy na górze, armie i tak dalej są kapłanami, są faraonami, kapłanami, którzy rządzą i wiedzą, jaka jest rzeczywistość. A cała reszta społeczeństwa, 99,9% ludzi ma żyć w ciemnocie i tą ciemnotę trzeba w szkołach wrzucać i trzeba tą ciemnotę cały czas propagować ze względu na to, że nie można ludziom powiedzieć, że żyjemy w zamknięciu, że żyjemy w zoo. Ja teraz abstrahuję od tego, jakich to wymaga nauki i tak dalej, zaprzeczaniu dzisiejszej totalnej nauce. To jest inna sprawa. Ja nie oceniam tego, tylko mówię z logicznego punktu widzenia Agharta jest nielogiczna.
To znaczy Agharta wewnątrz Ziemi jest nielogiczna. Agharta na zewnątrz Ziemi jest jak najbardziej sensowna i myślę, że to jest jedyna odpowiedź, jeżeli Agharta istnieje, że kapitan Byrd prawie wyleciał z naszej Ziemi na zewnątrz, z wewnętrznej Ziemi na zewnątrz. Czy to jest możliwe? Uważam, że tak, że jest to możliwe, oczywiście ktoś musi nas oszukiwać. To znaczy ktoś z tamtej Agharty czy jakichś innych cywilizacji, które stworzyły nam iluzję naszego świata. To odpowiada też na pytanie, dlaczego nie jest zdobywany kosmos, dlaczego się to wszystko zatrzymało po zdobyciu Księżyca i tak dalej. Wszystko się zatrzymało. Dlaczego planety dziwnie wyglądają, na przykład Saturn. Są teorie, że planety, które obserwujemy, są wewnątrz Ziemi, ale też w nich może być życie wewnątrz Ziemi, że tam może coś istnieć, czyli na przykład na Marsie, w tym dużo mniejszym Marsie, który jest wewnątrz Ziemi. Mars ma 50 czy 100 kilometrów średnicy, że też mogą żyć ludzie.
Ja mówię, to jest bardzo odjechana sprawa, ale mam tu takich osiem doświadczeń, które możecie sami sobie przeprowadzić. Sami, jeżeli dysponujecie sporą gotówką i wiedzą naukową, chociaż niektóre są proste do zrobienia. Doświadczeń, które niejako mają potwierdzać, że żyjemy faktycznie wewnątrz Ziemi. Po angielsku jest concave Earth, to jest Ziemia wklęsła. Wnętrze Ziemi. To znaczy, że żyjemy wewnątrz Ziemi, nie na zewnątrz. Pierwsze doświadczenie, które zostało przeprowadzone w 1897 roku, 18 marca, nazywa się rectilinator. Czyli zrobienie układu pięciomilowego takich teowników, dwuteowników połączonych ze sobą belkami drewnianymi, odpowiednio zamocowanymi na pięciu milach. Sprawdzenie geodezyjne, jak on się odkształci. To znaczy na Ziemi wypukłej, czyli jeżeli mieszkamy na zewnątrz Ziemi, to po prostu nam będzie w dół schodziło.
Czyli linia pomiędzy środkami tej naszej pomiarowej długiej linii będzie schodziła w dół. Czyli cały czas będzie się odginała w dół ta instalacja. Natomiast jeśli będzie to wklęsła Ziemia, to będzie się odginała w górę, czyli odwrotnie. I to jest dowód jednoznaczny. Musicie się ze mną zgodzić, że dowody NASA też jednoznaczne, tylko czy NASA nam prawdę pokazuje? Czy Rosjanie, czy Chińczycy i tak dalej, czy wszyscy prawdę pokazują? To zostawmy. To można przeprowadzić samemu. To kosztowało oczywiście kiedyś 30 tysięcy dolarów. W XIX wieku 30 tysięcy dolarów to były potężne pieniądze.
Dzisiaj parę milionów to chyba by można było przeliczyć. Jak dysponujecie trochę większą gotówką, dziś są urządzenia, dużo łatwiej można zrobić coś takiego. Na nieszczęście nikt tego nie powtarza. Nie wiem dlaczego, bo to ciekawe jest. Ja wiem, że absurdalne, ale nauka na tym polega, że nawet absurdalne teorie powinno się sprawdzać. Tak jak pamiętacie, mechanika kwantowa, sprawdzanie absurdalnych efektów ze szczeliną, że elektron znika, pojawia się. Zupełnie dziwne rzeczy, które są absurdalne, ale okazuje się, że prawdziwe. I w tej mechanice kwantowej absurd goni absurd, a jednak wykorzystujemy to i ja mogę używać urządzeń elektronicznych, monitorów, tego wszystkiego. To są ciekłe kryształy, które bazują też poniekąd na teorii kwantowych, te półprzewodniki. I to wszystko funkcjonuje.
Także ten rectilinator. Zrobiło to dwóch takich naukowców. Jeden nazywał się Ulysses Grant Morrow. On był geodetą, naukowcem geodetą i drugi Cyrus Ted. Nie wiem, czy on był naukowcem akurat, ale tych dwóch. Nie wiem, czy Cyrus Ted się wymawia. To jest pierwsze doświadczenie, które możecie zrobić i sprawdzić jak jest. Ja nie zrobiłem i na razie nie mam pieniędzy i czasu na tego typu sprawy. Kolejna, jeżeli macie dostęp do kopalni dosyć głębokich, ale niekoniecznie bardzo głębokich. W kopalni da się sprawdzić przez wydrążony tunel, w jakiej odległości, jeżeli odpowiednio pomierzymy na górze i w kopalni, jaka jest różnica pomiędzy.
Jeżeli równo windami zjedziemy w odpowiednim miejscu, pomierzyć odległości na górze tych kopalni i na dole. Na dole, jeżeli jest połączenie pomiędzy tymi kopalniami czy miejscami w kopalni. Oczywiście to muszą być dosyć długie tunele, to chyba parę kilometrów czy kilometr przynajmniej. Jeżeli na górze, na powierzchni Ziemi wykaże nam, że jest dłuższa odległość niż w kopalni, to znaczy, że żyjemy na zewnątrz planety. Natomiast jeżeli jest odwrotnie, to żyjemy wewnątrz Ziemi. Czyli że dłużej jest w kopalni niż na powierzchni Ziemi. To są oczywiste rzeczy, można powiedzieć geodezyjne, które można sprawdzić. I to są jednoznaczne dowody, bo nie potrzeba do tego sprawdzania, jak światło się porusza, optyki, takich rzeczy, które nie są jednoznaczne. Natomiast tutaj to są rzeczy w metrologii. Jeśli chodzi o geodezję, to jest jedna z bardziej namacalnych rzeczy, zbliżonych do matematyki wręcz.
Kolejna sprawa, którą możecie sprawdzić, to jest laser pomiędzy dwoma punktami. Puścić laser i zobaczyć, jak się odkształca na wodzie, szczególnie na wodzie. Czy mamy odkształcenie w górę, on nam ucieka jakoś, czy odwrotnie, w dół. Pomiędzy punktami. Są zapisane te doświadczenia, jak to można obliczać i robić, więc tutaj też polecam. Kolejne doświadczenie to jest z balonów czy samolotów, które też można użyć na dosyć wyższej wysokości. Na pewnych wysokościach i sprawdzać też zrobione czy kilometry, na górze i na dole zgodnie z obliczeniami. Kolejny to jest mój ulubiony, bo jedyny sprawdzony przeze mnie, który dałem radę sprawdzić. To jest efekt lornetkowy. Polega on na tym, że obiekty, które widzimy na horyzoncie dzięki lornetce czy mocnej lunecie wyłaniają się nam zza horyzontu.
Znaczy znika nam obiekt, a używając mocnego powiększenia znowu nam się pojawia cały. Nie tylko fragment, ale cały. Coś takiego zaobserwowałem tutaj w Irlandii, więc dla mnie jest to dziwny efekt. Nie rozumiem go, nie wiem jak go wyjaśnić, ale coś takiego zaobserwowałem. Planuję, jak będę miał trochę większe zasoby gotówkowe, zakupić aparat z bardzo dobrym zoomem, być może nawet 80 zoomu optycznego. Więc ten zoom nawet już 80 razy powiększający jest dobry. Ja mam lunetę 60. Powiększenie 60-krotne w tej chwili. I ten efekt lornetkowy zauważyłem. Czyli że ta ogniskowa, która przybliża nam obiekty, powoduje inne odgięcie promieni światła czy coś takiego.
I teraz trzeba wyjaśnić to zjawisko. Nauka mówi, że tego nie ma, że to jest głupota. To jest tylko wyobraźnia. Nie wiem. Marynarze mogą potwierdzić. Nie jestem marynarzem. Czy takie coś zachodzi, czy nie na morzu? Czy coś takiego obserwuje się? Bo na morzu to dużo łatwiej zaobserwować niż z brzegu, bo można obserwować statki odległe i stosować to. A wiadomo, że na statkach mają bardzo dobre instrumenty optyczne, czyli bardzo dobre lunety, bardzo dobre aparaty fotograficzne może mniej, ale lunety czy lornetki.
Ten efekt zaobserwowałem, także to mnie zadziwił. Kolejny, żeby sobie sprawdzić efekt, to jest efekt szerokiego horyzontu. Nie wiem, co to jest. Do końca nie rozszyfrowałem tego, ale w każdym razie to jest efekt zobaczenia odległych miejsc, które są powyżej horyzontu czy coś takiego. Jeżeli powiększamy odpowiednio, mamy dobre powiększenie. To oczywiście wyjaśniane jest na zasadzie mirażu jakiegoś czy czegoś podobnego. Jeszcze jeden efekt, który można sprawdzić, jest uginanie światła. Większość, efekt lornetkowy, szeroki horyzont czy ugięcie światła można sobie bardzo łatwo sprawdzić samemu. Czy też laser, pomiar laserowy dwóch odległości. Inne są trudniejsze.
Natomiast ugięcie światła też jest dosyć łatwe i można sobie to sprawdzić, ale trzeba mieć też specjalistyczny sprzęt, bo oprócz lasera warto też mieć teodolit, czyli urządzenie geodezyjne. I mam jeszcze ostatnie doświadczenie, które jest bardzo mocne, jedno chyba z najmocniejszych, o których słyszałem i za chwilkę wam o nim powiem, ale odbiorę jeszcze słuchacza. Jest z nami Pojemnik. Witaj Pojemniku.
[02:31:01] - Dobry wieczór, Qczu.
[02:31:03] - Dobry wieczór. Co sądzisz o tej teorii z Niemcami? Niemców bardziej wykluczyliśmy, ale o tych sprawach Agharty. Czy słyszałeś o tej sprawie?
[02:31:15] - Coś słyszałem, ale sądzę, że to bardziej można by włączyć do tych, co ostatnio była audycja, do tych teorii spiskowych, popularnych, takich, co raczej są mało prawdopodobne, rozumiesz? Bo ja też tak chciałem zadzwonić i chciałem cię poprosić, czy nie mógłbyś pociągnąć bardziej tego tematu tych diamentowych pająków.
[02:31:40] - Diamentowe pająki to ja odsyłam do tajnych baz UFO. Są takie w internecie rzeczy. Ja nic nie wiem w tym temacie. Ja tylko słyszałem o tych sprawach od whistleblowerów, którzy są dosyć mało wiarygodni też. Więc to są tacy whistleblowerzy, którzy są nieznani z imienia i nazwiska, którzy wyskakują z różnymi dziwnymi opowieściami. Więc trudno powiedzieć, czy coś jest na rzeczy, czy nie. One właśnie są tam niby na Antarktydzie, te diamentowe. Być może w tych wejściach pilnują tych wejść do tej zewnętrznej Ziemi, a może wewnętrznej, nie wiadomo jak jest.
[02:32:21] - Ja rozumiem, rozumiem.
[02:32:23] - Więc nie wiem nic naprawdę. W każdym razie te diamentowe pająki są bardzo trudne do zabicia. Praktycznie nasza broń jest bezskuteczna.
[02:32:33] - Może być. A jeszcze chciałem trochę bardziej odejść od tematu, bo właśnie porozmawiać o tej słynnej witaminie D3 Bo sytuacja jest taka, że jakiś czas temu, zachęcony też między innymi przez ciebie, kupiłem sobie tę witaminę D3.
[02:32:48] - Tak, słyszałem. Nie wiem, czy to nie jesteś tą samą osobą, co miała pokazać się w kamerce, bo straciła kończyny przez D3, ale niestety nie odważyła się. Wzrok straciłeś.
[02:33:01] - Ja pierwszy raz dzwonię do audycji i chodzi o to, że kupiłem sobie najpierw, nie wiem, może to była jakościowo dobra witamina D3.
[02:33:08] - Tak, podróba.
[02:33:10] - Bo brałem tego w sumie około 5000 jednostek dziennie. Może to jest za mało? Nie wiem ile to jest.
[02:33:17] - Ale konkrety. Jakie były wyniki i co jest?
[02:33:21] - Właśnie żadne były wyniki, nic się nie poprawiło. Nawet zacząłem chorować, o ile wcześniej jakoś nie miałem specjalnych problemów ze zdrowiem.
[02:33:30] - A pokażesz mi kamerkę czy nie pokażesz?
[02:33:34] - Kłót, mówię ci, że to nie ja.
[02:33:36] - Nie bardzo. Ja wiem. Nie chcesz po prostu się ujawniać, bo zrobię zdjęcie i potem wrzucę gdzieś. Ja rozumiem.
[02:33:44] - Ja słuchałem tę audycję wtedy.
[02:33:46] - Jasne, ale jest inny temat, także nie. Ja ci nie podam, nie jestem dietetykiem, nie jestem lekarzem. Każdy po prostu eksperymentuje na sobie. Ale jeżeli ktoś trolluje, bo wiem, że trollujesz, to są dosyć poważne sprawy. Robienie sobie żartów z takich różnych rzeczy, nie wiem, czy ma sens. Czasem może ma, można się powygłupiać. Potrafię rozpoznawać trolli. Sorry, że tak ci psuję zabawę.
[02:34:18] - Dobra, tylko małe słowo jeszcze powiem. Brałem też witaminę D3 z K2 też żadnych efektów mi to nie dało. Jeszcze chciałem pozdrowić starego słuchacza i chciałem go zachęcić do tego, żeby częściej dzwonił, bo ostatnio się nie odzywał.
[02:34:29] - Dobrze, dziękuję.
[02:34:30] - To wszystko. Cześć.
[02:34:31] - Dzięki. Na razie. Słuchacz nie bardzo chciał porozmawiać w dzisiejszym temacie. Ostatnią jeszcze sprawę tutaj mam. Aha, jeszcze jest fajna kamerka. Widzę tutaj słuchacz Herco podesłał, że jest pierwsza kamerka, którą można robić świetne zdjęcia w bardzo dobrym powiększeniu. Jest bardzo dobra rozdzielczość, 2,5K, czyli lepsza niż standardowe kamery czy aparaty. Ale mówię, to jest jeszcze dopiero w projektach. Ostatnia rzecz, którą można sobie sprawdzić, to jest rzecz, którą trudno naprawdę znaleźć w ogóle w internecie. Jeżeli mieszkamy wewnątrz czy na zewnątrz Ziemi, to można jeszcze sprawdzić jeden fakt.
Jeżeli mieszkamy na zewnątrz Ziemi, na kuli żyjemy sobie, to jak wiemy z opisów, Ziemia się obraca dookoła swojej osi i niebo się nie porusza. Gwiazdy, słońce nie poruszają się. Planety oczywiście się poruszają, ale względem Słońca, a nie względem Ziemi. Czyli Ziemia się porusza. Natomiast jeżeli żyjemy wewnątrz Ziemi, to najprawdopodobniej Ziemia stoi. To znaczy to wszystko, co w środku, porusza się względem powierzchni Ziemi, czyli Słońce, Księżyc. Słońce jest grzałką, Księżyc to może być rzucony hologram z Księżyca, może tam być na Księżycu jakiś dużo mniejszy obiekt oczywiście niż ten prawdziwy Księżyc, który znamy z nauki. Czyli o co chodzi? Że możemy sprawdzić, czy Ziemia się porusza, czy to się niebo porusza. Czy my się poruszamy, czy Ziemia się porusza, czy się niebo porusza.
I okazuje się, że są eksperymenty. W XIX wieku niejaki astronom królewskiej, brytyjskiej królewskiej, jak to się mówi „astronom królewski”? Nie. To jest Royal Astronomical Society, czyli tych astronomów należących do królewskich astronomów, czyli takich najlepszych z najlepszych. Niejaki George Airy w 1871 roku zrobił eksperyment, który stwierdził, znaczy zaprojektował ten eksperyment, żeby stwierdzić to, co wam mówię. Czy po prostu to się niebo obraca, czy to się Ziemia obraca, a te światła są nieruchome. Wykorzystał efekt, że zupełnie inaczej rozchodzi się promień światła w innych ośrodkach. I pomimo że ono się obraca tak czy siak, jedno czy drugie nie ma znaczenia, ale okazuje się, że ma znaczenie, bo jeśli Ziemia się obraca, to zupełnie inne będą efekty w tym urządzeniu, które zbudował, te 30 kilometrów na sekundę. A inaczej, jeśli po prostu obraca się niebo. Inne zupełnie efekty zaobserwujemy.
To jest po prostu na wózeczku zamontowany teleskop, który jest wypełniony wodą i także inny teleskop, który jest wypełniony powietrzem. I sprawdzamy, jak wygląda promień światła, który wpada, jeżeli jest powietrze, a jak wygląda przy poruszaniu się. Po prostu poruszamy się w jedną stronę, na wózeczku mamy te dwa teleskopy i sprawdzamy, jak się odkształca promień światła w tym teleskopie z powietrzem, a ten wypełniony wodą. I on stwierdził, ten pan Airy, oczywiście dla niego to było też absurdalne dosyć, ale stwierdził, że to niebo się jednak porusza, że to nie Ziemia się porusza, tylko niebo się porusza. To jest w ogóle zamiecione kompletnie pod dywan. Nigdzie praktycznie nie znajdziecie informacji o tym. Oczywiście wtedy uznano, że pan Airy popełnił błędy, źle zrobił ten eksperyment czy głupio pomyślał, że to jest bezsensowne i tak dalej. Ale ten eksperyment możecie zrobić jak najbardziej. To nie jest jakieś rocket science. To jest do zrobienia.
Szkoda, że naukowcy nie robią tego typu rzeczy. Także to jest ciekawe. Wszystkie te eksperymenty, które potwierdzają w jakimś stopniu tą wklęsłą Ziemię. Ale mówię, to ma sens wtedy. To wszystko się jakoś składa w logiczną całość. Jeżeli faktycznie mamy tą Aghartę, te podróże kapitana Byrda, admirała Byrda i pilnowanie tych wyjść, wtedy można zrozumieć tą wojskową bytność w tamtych miejscach. Dlatego fajnie by było zrobić taką wyprawę w tamte miejsca albo na biegun północny, południowy. Mogą być także wyprawy do Bucegi w Rumunii. Tutaj mam zdjęcia też z wojskiem jakimś. Muszę powiedzieć wam, że byłem kiedyś w Gruzji i tam jest takie stare obserwatorium.
Trudno powiedzieć, czy to do końca jest obserwatorium, ale takie bardzo stare, z kamieni zrobione. Taki gruziński Stonehenge to jest. I też, o dziwo, jak tam przyjechaliśmy, to od razu za nami armia przyjechała gruzińska. Przepraszam, to nie w Gruzji, w Armenii. Armeńska armia przyjechała i coś tam sprawdzała. Także tu w Bucegi widzę to zdjęcie. Przesłał Martens też informację i też jacyś wojskowi są, jakieś wejścia, jakieś dziwne rzeczy. Może i tam być. Tylko problem w tym, że takie wejścia są niebezpieczne. To są jakieś skały.
Trzeba być grotołazem zaawansowanym, żeby to eksplorować. Natomiast na biegunach to są wejścia otwarte, bardzo szerokie i tam można samolotem wlecieć. Można po prostu to zbadać dokładniej. Zrobić to, co zrobił kapitan Byrd, czyli wlecieć tam i zobaczyć te mamuty. Zobaczyć te trawy, które porastają, zobaczyć to wnętrze. Więc takie dzisiaj dosyć absurdalne rzeczy, o których mówiliśmy, ale ciekawe, które można badać. Jedno co zrobiłem, efekt lornetkowy, ale wiem, że większość z was niestety nawet tego doświadczenia nie zrobiła, które jest bardzo proste, bo wystarczy mieć lornetkę, lunetę albo bardzo dobry aparat. To znaczy dobry w tym sensie, że musi mieć 40 przynajmniej zooma optycznego. Większość aparatów to ma 12, 20 to już nawet dobry, 24 to też już jakiś naprawdę kozacki aparat zooma optycznego. Podkreślam optycznego.
Nie chodzi o cyfrowy, się nie liczy. Wiem, że są aparaty, które mają 80. Nawet bywa jak z teleobiektywem jakimś mocnym, to może mieć więcej nawet. I to już są ciekawe rzeczy, które można sprawdzać. To najbardziej mnie ciekawi, że ktoś z naukowców może by sprawdził to doświadczenie George'a Airy'ego. Co się porusza, czy Ziemia, czy niebo po prostu. Ja wiem, że to jest absurdalne. Ja wiem. To można od razu do psychiatryka wszystkich wysłać. Ale po to jest nauka, żeby sprawdzać takie rzeczy i można to sprawdzać.
I co najgorsze, na przykład nikt nie robi geodezyjnych dowodów na to, czy żyjemy na zewnątrz, czy wewnątrz Ziemi, bo wszyscy stwierdzają, że to jest pewne jak 150%. Tu nie ma w ogóle dyskusji na ten temat. Może coś jest w tym temacie. Może coś być. Tutaj jeszcze Martens mi bardzo dużo, bo z tego, co wiem, słuchacz Martens jest zawodowym marynarzem, czyli zna się na pływaniu po morzach. Tak że tak to wygląda. Dobrze. Już trzy godziny audycji. Sam się skuszę. Na co się skuszę?
Czytam już, po prostu nie kontaktuję. Jakieś głupoty gadam. Dobrze, tak to wygląda. Antarktyda, Niemcy, Agharta, że Niemcy faktycznie chcieli tam zobaczyć co i jak, ale nie udało im się podbić tej Agharty. Ale mieli przynajmniej tę wiedzę, że ta Agharta istnieje. Dużo jest ciekawych rzeczy, takich na przykład jak nawet podobno polska mandala, która pokazuje dwa wejścia na biegunach do tej niby Agharty. Są pokazane tutaj różne wejścia. Są takie rysunki, że na Wyspach Salomona jest wejście, pod piramidą w Gizie jest wejście do tej Agharty, na górze Epomeo we Włoszech, w stanie Kentucky w Stanach w jaskini mamuciej. Co o tym myśleć? Po prostu nie mam pojęcia.
Ktoś sobie coś takiego narysował. Ile w tym prawdy? Nie wiadomo. Tu jeszcze pewnie dojdzie Bucegi w Rumunii. Tak że nie wiem, jak to jest, ale mówię, jeżeli faktycznie istnieje Agharta, to jest kompletnie nielogiczne, że jest wewnątrz. Po prostu jeżeli istnieje, to oni są na zewnątrz, a my mieszkamy wewnątrz. To jest logiczne, bo inaczej ja sobie nie potrafię tego wyobrazić, jak zaawansowana cywilizacja mogła się zamknąć w Ziemi i pozwolić dzikusom kontrolować zewnętrze, czyli kontrolować otoczenie wręcz planety. To by było wyjątkowo nierozsądne. A dzikusami jesteśmy. To widać co robimy.
Ciągle wojny są. Zresztą w tej chwili cały czas chyba są napięcia takie, że do trzeciej wojny światowej się przygotowujemy. To jest coś absurdalnego. Aż nie chce się wierzyć, że mamy XXI wiek i nadal walczymy o jakieś skrawki. To, co na Ukrainie się dzieje. Zobaczcie, brat brata zabija na tej Ukrainie. Biją się o jakieś ziemie. Nie wiadomo nawet, o co oni się biją na Ukrainie tak naprawdę ci Ukraińcy. Że Rosjanie im przejęli Krym? Nie wiem.
To są bardzo dziwne rzeczy, zbrodnicze naprawdę. Ale to wszystko zależy od poziomu wiedzy, poziomu ignorancji ludzi. Dobrze, to na dzisiaj chyba będzie to wszystko. Czy jeszcze coś miałem powiedzieć? Dużo badaczy było tej Agharty, ale nikomu się nie udało zrobić zdjęć stamtąd, cokolwiek wynieść, jakichś opisów. Oprócz kapitana Byrda i tej książki Olafa Jensena, znaczy tego bohatera Olafa Jensena i pana Emersona, książki jego. Nie ma żadnych opisów wiarygodnych. Dobrze, to będzie na dzisiaj już wszystko. Tak że dzięki, że byliście w tej dziwnej audycji. Dzisiaj miało być o przyziemnych rzeczach bardziej.
Może nie przyziemnych, ale zupełnie innych. Co mogę na podsumowanie powiedzieć? Jaka jest prawda o tej Agharcie, Antarktydzie, Niemcach, tych Nordykach? Tego nie dowiemy się, jeśli ktoś z nas nie weźmie się za to na serio i sprawdzi. Niestety odważnych i zdeterminowanych osób brakuje. Cóż, może ty, słuchaczu, czy ty, słuchaczko, będziecie pierwsi. Trzymajcie się. Miłego weekendu wam życzę. Cześć. Hej.
[02:51:01] - Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story? Do you know the story? Are you lonely like me? When all the world around you crumbles, do you build a new one inside you to see? Have you found the things you once dreamed suddenly lost or imagined clean? Did you play with the Bible when he came for his fee?
Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far?
Do you know the story?