[00:07] - Rozmowy poza ciałem. OOBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne omawia Zbyszek Mrugała. Witam słuchaczy Infry, gości na naszej antenie Jarek Psoma. Dzisiejszym tematem jest niespodzianka. Będziemy się starali udowodnić istnienie ciał niefizycznych i udowodnić ludzką nieśmiertelność. Witam Cię Jarku.
[00:30] - Moje uszanowanie. Bardzo mi przyjemnie znowu gościć na antenie.
[00:33] - Jak byśmy poruszyli w ogóle tą kwestię nieśmiertelności? Jak ją ugryźć, żeby tego Nobla dostaniesz na końcu audycji, jak udowodnisz naszą śmiertelność, mianuję cię noblistą.
[00:42] - Honoris causa.
[00:43] - Honory Ciałkus.
[00:44] - Honoris honoris Ciałkus. Może. Może zacznijmy, a właściwie wróćmy do tej mojej konstatacji, że nie są to tylko stany subiektywne. Wielu osobom wydaje się, że to są tylko senne majaczenia albo urojenia, albo wręcz stany patologiczne. Nic bardziej błędnego. Wystarczy się zapytać mojej żony, jak to wygląda od zewnątrz. Ona nie jest w to w ogóle zaangażowana. Początkowo nawet nic o tym nie wiedziała. Zaczął ją niepokoić czarny szablon poruszający się po mieszkaniu w nocy. Opromieniony zacząłem się jej pytać, jak on wygląda, bo zaczynałem już nabierać podejrzeń, kto to jest.
Opowiedziała, że postać jest wysokości osoby dorosłej, płaska jak wycięta z kartki, a właściwie jak dziura w czerni, bo w nocy widziała ten szablon poruszający się po mieszkaniu. Odgraniczał ją od czerni otoczenia tylko taki świetlisty, taka świetlista krawędź. Ja też nie podejrzewałem, że to jestem ja sam. Myślałem, że to może przewodnicy, którzy do mnie w nocy przychodzą. Sprawa się wyjaśniła kiedyś, późno w nocy, kiedy żona skończyła oglądać telewizor w tym pokoju, w którym ja sobie śpię na materacyku i wyłączyła wszystkie światła. Okazało się, że jest mnie trzy egzemplarze. Trochę się przestraszyła wtedy. Na drugi dzień spotkałem się z apelem z jej strony, żebym może już przestał. Wypytałem się, jak to wyglądało dokładnie, bo byłem też zdziwiony samą możliwością obserwacji takiego zjawiska. Wyglądało to w ten sposób, że żona zaobserwowała, że leżę na materacu przykryty kołdrą i wynurza się ze mnie druga głowa o jakimś takim charakterze dymnym.
A dopiero-
[02:35] - Paliłeś papierosy?
[02:36] - Nie, nie. To żona pali, ale w łazience. Ale jeszcze kształtu mojej własnej głowy. I właśnie ów wspomniany szablon, a właściwie dopiero głowa tego szablonu jako kolejna warstwa, także jeszcze ta bardziej subtelna. No i wtedy wszystko stało się jasne. Okazało się, że to ja w trakcie wychodzenia z ciała. A to coś, ten szablon, który wędruje po domu, to ja w trakcie swoich wędrówek.
[03:05] - A którego z nich żona wybrała?
[03:07] - Żona wybrała tego całkiem stabilnego , czyli tego, który spał na łóżku.
[03:15] - Któremu można zaufać.
[03:16] - Któremu można zaufać.
[03:18] - I nie zawiedzie.
[03:19] - I nie zawiedzie.
[03:20] - Nie będzie się ciągał jak cień po kątach.
[03:24] - Wyjaśniło mi to kilka rzeczy. Zawsze uważałem, że jest to rzeczywiście podróż bardzo subiektywna, więc dowiedziałem się, że, że nie jest taka, że jest to zjawisko energetyczne. Po drugie, byłem skłonny wierzyć w pewnego rodzaju solipsyzm, może zbiorowy, żeby już nie był taki wulgarny, już obśmiany, że wszystko, co widzimy, stwarzamy sami. Chociaż buddyzm też takie sugestie czyni, że nie ma odległości pomiędzy obserwującym a przedmiotem obserwowanym. Bardzo mnie się to podobało. Bardzo chwytliwe to było takie stwierdzenie, ale z tego prostego eksperymentu, a właściwie konstatacji mojej żony, wnosić należy, że nie jest tak. Jesteśmy obecni w tej rzeczywistości poprzez dostrojenie do niej. A sama rzeczywistość, jeżeli jest projekcją świadomości, to jakiejś gigantycznej, której my jesteśmy tylko gośćmi. Także pewne rzeczy należy sobie przewartościować i przestać właściwie lekceważyć całą tą historię. Sięgnąłem po tych ostatnich swoich podróżach we śnie po książkę mistyka siedemnastowiecznego Jacoba Böhmego.
Język dość zawiły. Bardzo chętnie przeczytam streszczenie tej książki. Szybciej szybciej się czyta niż sam tekst książki. Napisane streszczenie nie przez kogo innego, jak przez Adama Mickiewicza.
[04:48] - Wow.
[04:49] - Okazuje się, że on się pasjonował takimi rzeczami. Nie tylko Totojańszczyzną, o której nas w szkole uczono, ale i Angelusem Silesiusem, właśnie Jacobem Böhme no i Swedenborgiem. To jest cała historia. Romantyzm polski i europejski opierał się właściwie na tych trzech mistykach. To są fantastyczne doniesienia. No i zacząłem tego Böhmego czytać. I cóż się okazało? Byłem bardzo zdziwiony, jak współczesny był to człowiek, właściwie współczesny nam, bo jego stwierdzenia z jego doświadczeń mistycznych od razu mi się wydały znajome. I cóż on takiego ciekawego powiedział w temacie, który nas interesuje? Mianowicie to, że człowiek on to nazwał człowiekiem pierwotnym, co innego zupełnie rozumiał niż my dzisiaj.
Człowiek początkowo był duchem i miał tylko zmysły potrzebne mu do bycia w świecie duchowym i dopiero w czasie tej swojej bytności został sprowadzony do cięższych poziomów przez byty subtelne, które były dużo prymitywniejsze od niego i przyłączając się do niego powodowały jegoWytracanie, no nazwijmy to w dzisiejszym języku wibracji. Muszę ci powiedzieć, że byłem wstrząśnięty tą konstatacją, bo ja doświadczyłem właśnie czegoś takiego. Tylko ja to w swojej takiej ignorancji nazywałem przewodnikami. Podzieliłem ich nawet na dwie kategorie. Na takich przewodników, którzy otwierają nam przestrzenie i w tych przestrzeniach nas goszczą oraz takich przewodników, którzy się z nami stapiają na najgłębszym naszym poziomie. I wtedy sobie właśnie, jak czytam tego Böhme'ego, zdałem sprawę, że on właśnie pisze o tym samym. O drodze zstępującej i jak to właśnie wszystko wygląda. No Jakub Böhme, jak to wiadomo gnostyk, ale chrześcijanin bardzo dużo mówił o Jezusie. Nie wiem, czy to cię zainteresuje.
[06:50] - Jak najbardziej. My mamy dwóch apostołów na forum OBFL.
[06:54] - Aha, jednego znam, a drugi?
[06:56] - Pojawił się młody chłopak. Jest świętym Janem.
[06:59] - Aha, rozumiem. No dobrze. No więc on mówi o Jezusie, że jest to rodzaj boskiego posłańca, który właśnie ma uwolnić nas od tych dolepionych wszystkich bytów po drodze, który ma otworzyć przed nami drogę wstępującą, o której ja już też mówiłem poprzednio. Może nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie moje senne konstatacje jeszcze sprzed roku czy półtora, kiedy właśnie bardzo się interesowałem sprawą Jezusa i kiedy mi powiedziano. Sprawa Jezusa była bardzo wstrząsająca. Różnymi meandrami się moja wiedza na jego temat porusza. Od snu, w którym mówiono mi, że jest prawie sześćset sześćdziesiąt sześć do snu. Rozumiesz, że, że nawet jako wolny poszukiwacz byłem wstrząśnięty taką konstatacją. Do snu, w którym powiedziano mi, jaką może nie tyle Jezus, ale byt duchowy, który operował tu na ziemi w Jezusie. Jaką tak naprawdę funkcję pełni w tym przejawieniu?
Otóż kiedy ja zacząłem rozumieć kody kolorów w snach, dopiero mogłem stwierdzić, że ciało przyczynowe Jezusa jest na poziomie mojego ciała buddycznego. Czyli jest to właściwie byt duchowy z najwyższej półki. Pewnie nie jest Bogiem, czy tak jak to my żeśmy to już w tej nomenklaturze określili Brahmanem, ale jest poza zasięgiem w ogóle jakiejkolwiek analizy. I tu jest właśnie zbieżność doświadczeń Böhme'ego i moich. Bardzo to powiedziałem, prawda? Wzniośle. Mianowicie powiedziano mi w snach, że Jezus przyszedł tutaj w bardzo konkretnym celu. Mianowicie zdecydował o tym, żeby zlikwidować cały bagaż, który nas zatrzymuje. Powstrzymać wszystkie byty, które stoją na naszej drodze powrotnej do, do, do tego ciała bramanicznego. Właściwie, co mnie bardzo zdziwiło, zgadza się to z doktryną kościelną.
Ja nigdy takim specjalnie katolikiem wnikliwie badającym Pisma nie byłem. Zresztą trudno mnie nazwać katolikiem w tej chwili, ale jak zacząłem analizować za pomocą tutaj tych książek, które miałem dostępne akurat pod ręką, to właśnie o tym Kościół naucza. Tylko jest to w jakiejś takiej warstwie, o której się powszechnie nie mówi albo nikt jej powszechnie nie traktuje serio. Znaczy traktujemy ten byt, który nazywamy Jezusem jako jakieś no, już właściwie przebrzmiałe legendy. Tymczasem sprawa się jeszcze bardziej skomplikowała, kiedy ja się zapytałem, czy Jezus, Budda, Mahomet i im podobni to są oddzielne byty, czy to jest ten sam byt? No i odpowiedź była też zaskakująca, ponieważ powiedziano mi, że tutaj na ziemi są to oddzielne byty, ale są z jednego mieszkania. Sprawa zaczyna nabierać zupełnie innych kształtów, kiedy zaczynamy analizować właśnie to zstępowanie i wstępowanie świadomości w przejawienie. I kiedy widzimy, że właściwie to, co nazywamy Jezusem, to nie jest konkretna postać, tylko to jest rodzaj ciągu znoszącego nas w stronę źródła. A ten ciąg właściwie przybiera tylko ludzkie formy, które ułatwiają innym ludziom wyszukiwanie tej drogi.
[10:24] - Analizujemy teraz istotę boską, Jezusza, a ludzie czekają. Obiecałem im, że udowodnimy istnienie ciał niefizycznych. Przytoczyłeś super przykład twoich trzech głów i słusznego jedynego wyboru, jaki twoja żona podjęła wybierając ciebie, tego stabilnego. I teraz oczekujemy czegoś od ciebie więcej.
[10:43] - Udowodnienie istnienia ciał, ciał niefizycznych.
[10:46] - A później nieśmiertelności. No przecież to dla ciebie proste. Skoncentruj się, bo ci głowę oberwę. No hala na tre.
[10:52] - Mhm. Ciała niefizyczne. Właśnie dzisiaj prowadziłem taką krótką korespondencję z pewnym znajomym, którego przysposabiam do śnienia. Próbuję ułatwić tą drogę. Co ciekawe, on jest spod znaku Barana astrologicznego, czyli trochę wyżej niż my i jak mogłem się spodziewać, trochę wyżej niż my lata.
[11:12] - Tak, gdzie jesteś?
[11:13] - Już po dwóch tygodniachFacet udał się-
[11:17] - Dlaczego nie?
[11:18] - No ja mówię ty i ja.
[11:19] - Dlaczego? A może mi się też udało raz gdzieś indziej?
[11:22] - No ci się udało, ale on ma lepsze predyspozycje, bo, bo działa między ciałem atmanicznym a buddycznym, a nie między buddycznym a przyczynowym tak jak my.
[11:31] - Właśnie ja też taki jestem jak ty. Dobrze, nie będziemy się licytować. Opowiadaj, bo jestem strasznie ciekawy, co ten ktoś przez dwa tygodnie osiągnął.
[11:37] - No więc powiem ci, że początkowo rzucało go, ale już od początku, od początku widziałem, bo on mi wysyłał te swoje sny. Od początku już widziałem, że facet od razu w wysokich rejonach działa, a dzisiaj przysłał mi opowieść o swojej podróży. No sądzę, że właśnie z ciała atmanicznego. Po raz pierwszy jak się przyznał, coś takiego przeżył. Był tym bardzo wstrząśnięty.
[12:02] - Co mu się stało?
[12:03] - Bo on zadał pytanie przed zaśnięciem, czym on ma się w życiu zajmować. No więc wczoraj mu, wczoraj mu tak trochę jakąś sugestię podałem, a on nie bardzo to rozumiał. No i dzisiaj chciał się dopytać. No to go wysłali w podróż pomiędzy dostrojeniami. No i dostrajał się do jakichś poziomów energetycznych właśnie ciał subtelnych obcych osób. Uczestniczył na tych poziomach w ich życiu, a kiedy namierzano go, że jest rodzajem opętującego, wystarczyło, że zmieniał lekko dostrojenie i znikał dla agresorów swoich. I podróżował tak przez pół nocy. Tam jest mnóstwo takich szczegółów, ale właśnie jest to świetny przykład i na istnienie ciał niefizycznych i na i na to, że jesteśmy połączeni na wysokim poziomie. Wszyscy właściwie mamy dostęp do siebie i do tego ciała najwyższego i jest to całkiem realne zdarzenie. To jest właśnie ten moment, kiedy, kiedy ci opowiadałem o tym połączeniu się głowami na poziomie atmanicznym, z tym, ze swoją atmą.
Widzisz, nawet ty wolisz mówić o ciele atmanicznym atma. Ja też wolę mówić atma niż atman na przykład. I właśnie jest to takie uchwycenie tego momentu. Jak czytasz taką relację i chociaż raz przeżyłeś ten poziom, doświadczyłeś tego poziomu. Od razu czujesz, że to jest to.
[13:27] - A mógłbyś nam przedstawić fragment tej, tej relacji?
[13:30] - Z rękawa, bo początkowo on pisał, że miał trudności. Teraz pisze lecą jak z rękawa. Szkoda tylko, że w tak kiepskiej pamięci snu i z ilością snów nie wzrasta jakość. On tam pisze na, na jakimś tam takim przenośnym tym telefonie. Dlatego tak to jest popisane. Pisze, że był zmęczony wczoraj szybko zasnął. Powtórzył tą intencję, o której mówiłem z wczoraj. Wiem, że zostało to odebrane, bo też było szczere, ale póki co odpowiedzi chyba nie było albo jak zwykle jej nie pamiętam. Ja będę walczył do skutku między innymi po to, aby załapać tą płytką fazę, bo ja mu mówiłem, bo on chciał się dowiedzieć, co powinien robić w życiu i mu tłumaczyłem, że tego można się w tych niskich dostrojeniach dowiedzieć o tej płytkiej fazie. Dużo z tych głębszych nie pamiętam, ale jeden był niezwykły i postaram się opisać.
Byłem istotą. Czy byłem człowiekiem? Chyba nie, choć wyglądałem raczej podobnie jak człowiek. Jednak potrafiłem zdezintegrować malutkie atomy, a może nawet neurony i tak się przenieść i zmaterializować w zupełnie innym świecie. Więc podróżowałem tak między światami i wykonywałem nawet niebezpieczne zadania, ale używałem też tego dla przyjemności. Nie mogłem się zdezintegrować wszędzie, tylko w pewnych oddzielnych miejscach, w pewnych oddzielnych miejscach, węzłach, teleportach. Ale nie było to nic mechanicznego, bo wpływałem na to jedynie przy pomocy mojej jaźni. Zresztą byłem niezwykle rozbudowaną istotą i jej istoty nie potrafiłem na pewno w pełni pojąć tu na jawie. Co ciekawe, właśnie nieraz byłem w niebezpieczeństwie. Dotarłem do punktu i wówczas dla innych się po prostu rozpływałem.
Wykorzystywałem jednak moje, moją zdolność przemieszczania się dla przyjemności. Co ciekawe, bardzo wielkie znaczenie miało dla mnie otoczenie. Czerpałem z tego niesamowitą przyjemność. Brałem moją partnerkę do takich miejsc na takie mega romantyczne spotkania. No tam pisze, że różną architekturę podziwiał w tym czasie. Było to niezwykłe. Pamiętam tylko wyrywki. Widziałem też ohydne istoty i miejsca, ale niczego się za bardzo nie lękałem. Miałem jakieś misje do spełnienia i były niezwykłe, ale szczegółów nie pamiętam. No i, no i to tak mniej więcej tyle.
Tam jeszcze jakieś są drobne jego osobiste szczegóły. I to jest właśnie przeżycie z poziomu atmanicznego i to jest od razu widoczne. I właściwie tak jak mówiłem, każdy, kto tego doświadczył, rozumie, że to jest zupełnie inny poziom niż poziom emocjonalny, zupełnie inny poziom niż na przykład poziom snów świadomych czy czy OOBE. To, to się czuje przez skórę. Sam sposób narracji zdradza właściwie już, na jakim poziomie opisujący był. Oczywiście trzeba mieć jakieś tam doświadczenie, żeby tego, w tym się zorientować, ale właśnie powtarzalność pewnych przestrzeni, których doświadczamy, jest jednym z dowodów na istnienie tych poziomów subtelnych. To, że my je nazywamy ciałami subtelnymi, no to już tylko jest kwestia nomenklatury, ale to wcale nie jest powiedziane, że to jest w ogóle. Ono może być tylko skwantowane dla naszej jaźni ziemskiej. Ono w rzeczywistości, patrząc od góry, może być jakimś strumieniem albo przestrzenią, która nie jest skwantowana. Także to trzeba by było samemu doświadczyć, żeby zrozumieć, o czym mówimy tutaj.
[16:59] - Jest taki temat, który warto było poruszyć. Mianowicie tą różnorodność ezoteryki. Te wszystkie odczyty, te wszystkie fobie i idee, które ezoterycy rozszerzają i opowiadają o końcu świata, opowiadają o tych Jezusach, o Ence, o-O tych wszystkich zjawiskach, które wzbudzają w nas dreszczyk emocji. To się okazuje, że jakoś później w ogóle nie działają, nie sprawdzają się, a za dymem jest tyle. Jak zrobić? Jak powstrzymać tą twórczość swoistą świata ezoterycznego?
[17:28] - Właśnie. Czy to jest w ogóle do powstrzymania? Ja miałem bardzo dużo doświadczeń, takich proroczych. Mówiono mi daty, godziny, pokazywano wydarzenia, jakie mają nastąpić. One oczywiście się nie odbywały tego roku przynajmniej, o którym mi mówiono. Wiesz, zadałem sobie kiedyś pytanie, dlaczego wszystkie proroctwa są jakieś apokaliptyczne? Dlaczego nie ma fajnych proroctw na przykład? I zacząłem się tak właśnie zastanawiać. Byłem wtedy na etapie takiego generalizowania swoich tych przeżyć i podróży sennych. I zaczynam to rozumieć w ten sposób, że tak naprawdę to jest tylko nasza interpretacja pewnych tendencji, jakie w ogóle w rzeczywistości panują.
Są tendencje do powstawania, są do tendencje do niszczenia. I my przemieszczając się pomiędzy tymi tendencjami, właściwie tak odbieramy je i tak je interpretujemy. Nasze niepokoje, kiedy się dostajemy w taki strumień, zaczynają się w ten sposób werbalizować. Czy powstają takie wizje? To już jest stare zagadnienie, że tak naprawdę to nie zdarzenia nam się przydarzają, tylko my się przydarzamy zdarzeniom. Jesteśmy rodzajem takiego wzbudzonego atomu w jakiejś fali, jakiejś właśnie tendencji, jakiejś kreacji. To są bardzo subtelne zjawiska i być może właśnie skłonność do dostrajania się do takich właśnie fal zdarzeń powoduje, że, że nam się to tak majaczy w jakiś taki nieszczęśliwy sposób. Także to może być po prostu dostrojenie się do jakiejś takiej ogólnej wszechświatowej struktury, która tak jak mówię, ona się w przejawienie zanurza i z przejawienia się wycofuje. My to po prostu odbieramy w ten tak ludzki sposób, że coś nas albo przytłacza, albo nas pcha. To jest słuchaj, to samo co zajrzyj do Castanedy czy, czy do tych wszystkich współczesnych apokaliptyków, którzy mówią, że są u nas jakieś błotne cienie.
Ja sam miałem takie doświadczenia, że jakieś rury mi przystawiają, że mnie odsysają. Ten słynny lóż, który mówił Monroe. Teraz są znowu ten Ike, który mówi, że, że jakieś jaszczury nami kierują i nas wysysają. Nie dziwi cię to, że to wszystko jest wysysanie? To jest właśnie odbieranie tych, tych struktur, w obrębie których my się poruszamy. Albo nas wtłacza, albo nas unosi.
[20:03] - Pieniędzy ci nie zabiorą jaszczury, bo mają pełne banki.
[20:08] - Tak, tymczasem. Tymczasem te wszystkie nasze kreacje to prawdopodobnie jest taka no, może nie tyle antropomorfizacja, ale tworzenie jakichś form nam znanych z powodu odbierania pewnych, pewnych prądów wznoszących. Być może to, to wznoszenie w stronę źródła odbieramy jako rodzaj jakiegoś zasysania. Także ja bym, ja bym nie demonizował tego wszystkiego, raczej bym się starał to zracjonalizować. Myślę, że po prostu bierzemy udział w tym tańcu takim. Rozmawialiśmy o tych holarchiach. Tak się chwilę zastanowiłem, nawet parę pytań takich przed zaśnięciem zadałem. Rozmawialiśmy o tym. Mówiłeś o tym, że ta teoria rozpoczyna się od tego, że dwie taśmy wynurzają się z tego, nazwijmy to, niebytu czy-
[20:58] - Coś jak ściany grabie.
[21:00] - Tak, tak. I one się potem krzyżują. Ale los tak zdarzył, że właśnie oglądałem film o słońcu, o tych protuberancjach, o tych wybuchach i materii, tej słonecznej i tych elektromagnetycznych wybuchach. I uzmysłowiłem sobie, że to jest w ogóle cecha wszystkich wysokich energii, więc należałoby podejrzewać, że i tej świadomości najwyższej też. Otóż każda, każdy wybuch czy, czy piorun, który uderza w ziemię, czy prąd, który płynie przewodnikiem, najpierw wychodzi z tej swojej rodzącej go struktury i w tym samym momencie wychodzi kanał, do którego on będzie wracał. Także to nie jest taśma, która się z nim skrzyżuje, tylko to jest kanał, do którego on potem zawróci i stworzy pętlę. I tak właśnie wygląda ten, ten wybuch elektromagnetyczny na słońcu. I tak samo wygląda uderzenie pioruna w ziemię, kiedy piorun uderza z góry i jednocześnie na jego spotkanie wychodzi drugi, przeciwnie naładowany, który właściwie później mu trasuje drogę do samej ziemi. To samo jest w przewodnikach elektrycznych. Prąd, zanim zacznie płynąć.
Bardzo ciekawe doświadczenia robiono. Najpierw, zanim pojawi się w przewodniku napięcie. To są oczywiście mikrosekundy. Wypływa, płynie przez przewodnik coś, co jakby to nazwać, uzdatnia go do przepływu tego prądu. Także ja bym skłonny był raczej uwierzyć w to, że nie są to taśmy krzyżujące się i komplikacje w ten sposób zwiększające, tylko to są właściwie pętle, które wchodzą coraz głębiej w jakieś tam kolejne, tworzą kolejne struktury. I teraz jest pytanie właśnie à propos tego BMega i à propos moich doświadczeń, dlaczego w pewnym momencie te pętle tyle trwają? Dlaczego my bierzemy udział przez tyle, powiedzmy to wcieleń czy, czy przez całe życie i dlaczego to trwa jakiś czas? Ja początkowo byłem zbulwersowany, bo w wielu tych moich sennych przekazach mówiono mi, że są byty, które utrudniają nam powrót, które, które mają za zadanie utrzy-Utrzymywanie nas w tym dostrojeniu i niepozwalanie, nawet mimo naszych wysiłków, po-powrotu do źródła. To dość, dość zawiłe były te przekazy. Ja już nie chcę cię męczyć, ale, ale jest coś takiego w tej strukturze wszechświata.
Podejrzewałem nawet i chyba słusznie, że nawet przewodnicy mają za zadanie nie doprowadzenie nas do źródła, tylko utrudnienie nam dojścia do źródła. Zresztą jak u tego BMego przeczytałem trochę inne naświetlenie tych bytów, to powiem ci, że musiałem mu przyznać rację. Także uwaga na przewodników chciałoby się powiedzieć.
[23:52] - Ostatnio dużo się opowiada o przejściach świadomości w nowy wymiar, o zmianie jakościowej świadomości. Ma to nastąpić czy następuje już od dłuższego czasu? Wiąże się to po części z falami Schumanna. Co wiesz na ten temat? Jak uważasz, będzie wyglądała świadomość w przyszłych dziesięcioleciach? Czy ulegnie jakimś zmianom jakościowym, czy po prostu będzie tkwić tak jak do tej pory w tej samej strukturze?
[24:16] - Wiem, wiem, co byś chciał usłyszeć.
[24:18] - A pozytywnie. Chciałbym, żebyśmy wszyscy latali na skrzydłach anielskich i potrafili się teleportować.
[24:24] - Słuchałem właśnie wypowiedzi koleżanki, która, która właśnie tak mówiła, że będzie się ludzkość rozwijała. No bo tak należy się spodziewać, bo i osiągnięcia techniczne i jakby ta duchowość się też uwolniła. Wielu ludzi jest jasnowidzących. To środowisko, takie duchowo rozwinięte, się rozszerza, obejmuje coraz większą liczbę osób, no i należałoby się spodziewać, że będzie sukces. Natomiast z tych moich enuncjacji wynika, że sukces będzie, ale tylko w małym środowisku. Natomiast cała ludzkość jako taka, owszem, jeżeli to można nazwać sukcesem, stanie się jednym wspólnym umysłem. Tylko ta wspólnota umysłu. No, ja wiem, że optymiści chcieliby dobre strony tego widzieć, ale w moich snach wyglądała w ten sposób jak u Orwella. Ta wspólnota polegała na totalnej kontroli, na braku możliwości zachowania jakiejkolwiek odrębności. Wręcz osoby, które próbowały działać na zewnątrz tego wspólnego umysłu, czyli porozumiewać się za pomocą werbalizowania swoich myśli, były karane.
Wręcz były okaleczane. No nie były, nie były zabijane, ale były okaleczane. Usuwano im lewy płat skroniowy. Tam ośrodek mowy jest. I to była kara właśnie za próbę przekroczenia tabu. Wypowiadanie publiczne swoich myśli było takim tabu.
[25:52] - Jesteś lepszy od Orwella.
[25:53] - Będzie takim tabu jak dzisiaj publiczna defekacja. Mniej więcej tak to będzie wyglądało.
[25:58] - Orwell przy tobie to Betka.
[26:00] - Betka. Ale słuchaj lepiej. Zabrano mnie na koncert. Był to przejaw takiej powiem ci perwersji najwyższych środowisk kierowniczych tego środowiska całego. I tam jako szczyt perwersji była opera. Możliwość śpiewania przez człowieka, czyli używania głosu, co było zakazane dla całej populacji. Także na tym polega ich najwyższa perwersyjna rozrywka. Ale zabawniejsze było to, że porozumiewali się pomiędzy sobą i miałem możliwość tego doświadczenia. Ja to widziałem w jakiś taki sposób, że ja to odbierałem jako takie obrazy świetlne i te obrazy świetlne miały specyficzne takie kształty, różne zawirowania. Wręcz pokazywano mi, jakim emocjom odpowiada jaki obraz.
To był, znaczy już w tej chwili takich szczegółów nie pamiętam, ale to był bardzo rozbudowany i trwający kilka nocy z rzędu sen. Zresztą moja dusza, nazwijmy to, czyli ciało buddyczne, jak tylko żeśmy się z nimi spotkali, ostrzegała mnie, że będzie to przykre spotkanie.
[27:07] - Ile mamy jeszcze czasu?
[27:08] - A nie wiem, bo nie patrzę.
[27:09] - Nie, nie mam na myśli audycji, ale do tego momentu, w którym to nastąpi. O to, o czym ty opowiadasz.
[27:14] - W każdym razie a!
[27:15] - Ile czasu? Milion lat.
[27:17] - Nie mam pojęcia. Ale posłuchaj, to jest właśnie też i odpowiedź na temat, czy podróże w czasie są możliwe. Otóż są możliwe. Ja w snach wiele razy w czasie podróżowałem, ale paradoks dziadka został rozwiązany w zaskakujący sposób. Zawsze pomiędzy mną a tym, co się działo czy w przeszłości, czy w przyszłości, była szyba, przez którą nie mogłem przejść. Mogłem obserwować tak jak Ostatnią Wieczerzę.
[27:42] - Ale nie mogłeś po prostu ingerować.
[27:44] - Mogłem ingerować. Nawiązałem kontakt z tą ziemską cywilizacją z przyszłości. Powiedziano mi, że kontakt będę mógł dopiero podejmować, kiedy wyjdę z ciała i wzniosę się tam na fizyczną wysokość trzech, czterech kilometrów, ponieważ i mnie można w tym czasie, nie mogą przekroczyć tej bariery i nie mogą zejść do mnie niżej, bo dzieli nas właśnie tego rodzaju bariera czasu. No i miałem tam bardzo dziwne historie z tym. No i tak jak mówiłem, te-te moje ciało buddyczne od razu powiedziało, że ono by ich zjadło najchętniej. Uważałem to za przejaw barbarzyństwa. Jak można zjeść gości, którzy przybyli, żeby się ze mną tutaj zaprzyjaźnić? No i oni się tak ze mną przyjaźnili, przyjaźnili. Aż któregoś dnia, jak przysnąłem na kanapie oglądając telewizor, już się automatycznie dostroiłem do tej takiej, wiesz, drzemki, tej płytszej warstwy. I w tej płytszej warstwie zobaczyłem, że oni mi zainstalowali w mieszkaniu rodzaj takiego robota, który chodził dookoła mieszkania, wspinał się na kotary.
No i właśnie to ciało, moje buddyczne o tym mówiło, że ono by to najchętniej zjadło. To była taka sonda. Tylko ta sonda ma jakąś bardzo dziwną rolę. Wyobraź sobie, że ta sonda zaopatrywała dwanaście osób. Tylko ciekawe w co, prawda? I ciekawe czy im kosztem.
[29:08] - Nie dałaby się sprzedać?
[29:09] - No więc kiedy powiedziałem no trochę na, wiesz, cykora takiego dostałem, jak tą sondę zobaczyłem w moim mieszkaniu. Oczywiście nie w realnym świecie ją widziałem, tylko, tylko w tym, w tym nazwijmy to OOBE takim dostrojeniu. No to wtedy powiedziałem, żeby ją zjadła ta moja dusza. No i powiem ci takiego cyrku to ja jeszcze w życiu nie widziałem, jak zjadanie tej sondy. Ta sonda przekształciła się w kształt antropomorficzny jakiegoś takiego starszego pana. Zaczęto mnie brać na litość, żebym nie zabijał go. No aleWiesz, kierowany byłem przez moje ciało buddyczne, więc nie dawałem się na takie numery, yy, nabierać. Zamordowaliśmy go w straszny sposób. Dopadlibyśmy go w kącie jakiegoś supermarketu. Tylko mokra plama po nim została.
[29:59] - Już widziałem w tym ludzie się zalewać do tych twoich opowieściach.
[30:03] - Ja mam dużo takich kawałków. Najlepsza moja podróż to jest na Księżyc i na Marsa.
[30:09] - Mówiliśmy o świadomości, że bardzo się źle skończy. Ale pamiętajcie drodzy słuchacze, to są sny Jarka. Może po prostu nie dopalił się, zjadł suchy kawałek chleba, w związku z tym mu się źle śniło tej nocy. Może nie skończy się tak źle i będzie optymistyczne zakończenie. Nasza przyszłość skończy się śpiewem skowronków i szybowaniem pośród niebieskich i białych obłoków. Będzie słodko, pięknie i radośnie. Ale teraz Jarku jeszcze takie mam pytanie do ciebie. Jak już powiedziałeś, że będzie tak źle, znaczy, że się zjednoczymy wszyscy, nie znaczy się, że źle. Co byś jeszcze powiedział na zakończenie? Na podsumowanie, żeby zaszokować jak zwykle, jak to jest twoim sposobem słuchaczy.
Jakąś wspaniałą puentę potrzebujemy na dzisiejszą audycję.
[30:52] - Dopowiedzieć jeszcze coś na temat tej przyszłości.
[30:56] - To a co by było? Chyba przyszłość byłaby ciekawa. To jest mocne. Co to znaczy? Opowiadałeś, że będziemy się łączyć wszyscy na jakimś tam wyższym poziomie. Świadomość się złączy. Co to znaczy złączy? A jednocześnie potrafiły się te elementy tej całości jako pojedyncze komponenty porozumiewać. I nawet był jakiś sposób. Zaproponowałeś jakiś świścisty sposób porozumiewania się.
Co to znaczy być połączonym, a jednocześnie zachować tą swoją niezależność i wymieniać się myślami?
[31:20] - To znaczy, że ni-nic nie można ukryć, yy, przez co właściwie człowiek przestaje być indywiduum, yy, we własnym, dobrze pojętym interesie, żeby nie być ukaranym. Już ci mówię, jak wyglą-- by-byłem świadkiem wykonania wyroku na osobach, które chciały indywidualnie podejść do życia, więc jednego-
[31:39] - Czyli rezygnanci.
[31:40] - No tak w jakimś sensie renegaci. Jeden dostał tylko naganę, a drugi dziwnie wyglądał na aktora, który odgrywał wcześniej Jezusa w moich snach. Bo ci aktorzy, którzy odgrywają role w snach, one jeszcze potem egzystują przez jakiś czas i my ich żywimy, zanim się rozpłyną w tam niebycie nawet kilka miesięcy egzystują. No i właśnie ten drugi był tym aktorem. Miał tą powierzchowność tego aktora i tego ukarano poważniej. Wbito mu gwóźdź w skroń.
[32:08] - Czym się to skończyło?
[32:09] - Nie, on przeżył tylko tyle, że wyłączono mu możliwość porozumiewania się. To à propos przyszłej wolności, yy, i swobód obywatelskich. Tak one będą wyglądały według przynajmniej tej relacji, której doświadczyłem. Wróćmy jednak do dowodu na istnienie ciał astralnych i na to, że jesteśmy nieśmiertelni.
[32:29] - Już się cieszymy.
[32:30] - Już się cieszymy.
[32:31] - Ja oczekuję cudu.
[32:32] - Wiele lat cudu nie będzie. Yy, muszę ci powiedzieć, że kiedy, kiedy żona mi powiedziała o tym, że chodzę oddzielnie, to właściwie był to dla mnie wystarczający, wystarczający dowód na to, że istnieję jako ciało subtelne. I właściwie mnie to wystarczy i moje doświadczenia senne. Być może to wszystko będzie inaczej wyglądało, bo wiadomo, że obrazowanie jest cechą umysłu ludzkiego. Ale zapytałem się kiedyś, jak ja będę się czuł po śmierci. To mi powiedziano, że będę się tak czuł, jak teraz się czuję, kiedy siedzę w taksówce na tylnym siedzeniu. Będę wiedział, dokąd jadę, ale już nie będę miał na to wpływu, kto mnie dowiezie i w jakim czasie. Także coś w tym chyba jest.
[33:19] - Staraliśmy się, jak mogliśmy. Jarek udzielał się wspaniale, był dzielny i walczył o dowody. Miejmy nadzieję, że chociaż niektórym z was one wystarczą. Jeżeli nie, to proponuję zwrócić się do Jarka dzisiaj w nocy. On odpowiada na pozostałą część pytań. Zadawajcie więc proszę. Jarku, czy jesteś, będziesz dzisiejszej nocy dzielny i będziesz dalej kontynuował rozmowy w śnie?
[33:41] - Oczywiście zapraszam. Jak to się mówi jak tylko znajdziecie mój ident to możemy porozmawiać i we śnie.
[33:49] - Czy mógłbyś podać jakieś parametry pod żółtym słupem czy na Łysej Górze? Gdzie cię można spotkać?
[33:55] - W zasadzie wszędzie i zawsze.
[33:56] - A to już precyzyjne wyrażenie. Wszędzie i zawsze. Drodzy słuchacze, tu na to się kierujcie. Wszędzie i zawsze Jarek odpowiada na pytania. Na tym chyba drodzy słuchacze kończymy, bo czas pędzi. Jarek zaklepany jest na kolejne miesiące, będzie towarzyszył nam i będzie relacjonował swoje opowieści. Jarku, dziękuję ci bardzo za rozmowę, za kolejną rozmowę. Byłeś jak zwykle wspaniały.
[34:17] - Dziękuję. A chciałem jeszcze się zapytać, czy ktoś tego w ogóle słucha.
[34:20] - Słuchają. Są liczniki, można sprawdzić.
[34:23] - Bo ja myślałem, że my już sobie tylko tak pomiędzy sobą rozmawiamy.
[34:27] - Nie, są liczniki, można sprawdzić. Dużo nawet słucha ludzi. Ściągają z różnych miejsc. Poza tym ty lecisz, wszyscy lecimy w dwóch radiach, nie tylko w jednym.
[34:34] - O!
[34:34] - Bo pierwsza audycja się odbywa tak i później jest ściągana. A jeszcze na radiu. Nie wiem, czy zwracałeś uwagę na to drugie radio?
[34:40] - A które jest drugie?
[34:41] - Wolne Media. I oni tam mają, tam le-- przez tydzień leci raz ustalona audycja.
[34:46] - Bo ja na Paranormalium tylko mówię.
[34:47] - A to ty nie wiesz jeszcze o drugim. Czekaj, to muszę je poszukać. Na tym dziękuję ci Jarku. Było super. Do usłyszenia słuchaczom.
[34:54] - Do usłyszenia.
[34:55] - Zapraszam na kolejną audycję za tydzień. Kolejna niespodzianka. Przepraszam, że się wcinam, ale już nie dwa radia, ale co najmniej trzy.
[35:09] - Produkcja i realizacja Portal Infra www.infra.org.pl.
[35:15] - Archiwalne odcinki audycji "Rozmowy poza ciałem" znajdziesz w archiwum Radia Paranormalium na stronie radio.paranormalium.pl.