System reklamy Test



Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Teoria Chaosu

Teoria Chaosu

Odcinek: 21 sierpnia 2015
Niebocentryzm, czyli dziwny odcinek z gościem propagującym wyjątkowo dziwne poglądy (z którymi redakcja Radia Paranormalium absolutnie się nie identyfikuje!)

Streszczenie odcinka

Audycja poświęcona jest „niebocentryzmowi”, czyli poglądowi, według którego ludzkość nie żyje na zewnętrznej powierzchni Ziemi, lecz wewnątrz ogromnej kuli. Gość programu, inżynier budownictwa i żeglarz Mariusz Szczytyński, przedstawia tę koncepcję jako rzeczywistość opartą na rzekomych dowodach, a nie teorię. Według niego współczesna nauka, edukacja i media utrwalają fałszywy obraz heliocentrycznego Układu Słonecznego, a osoby kwestionujące ten obraz są ośmieszane lub usuwane z przestrzeni publicznej. Prowadzący zaznacza, że nie utożsamia się ze wszystkimi tezami rozmówcy, ale uważa temat za wart dyskusji i samodzielnego sprawdzania. Szczytyński opisuje swój model jako kulę o średnicy zbliżonej do oficjalnie przyjmowanej średnicy Ziemi, lecz z ludzkością umieszczoną po jej wewnętrznej stronie. Ściana kuli miałaby mieć około 2000 kilometrów grubości, a na biegunach znajdować się dwa otwory o kształcie klepsydry i średnicy około 145 kilometrów. Nad zamieszkałą przestrzenią miałoby rozciągać się obracające się „niebo”, którego zewnętrzną warstwę stanowiłaby szklana lub żelowo-szklana powłoka. Jej dolna granica miałaby znajdować się na wysokości linii Kármána, czyli około 100 kilometrów nad powierzchnią. Zorze polarne są w tym modelu przedstawiane jako zjonizowane gazy uderzające w tę powłokę, a nie jako zjawisko zachodzące w magnetosferze Ziemi. Według gościa Słońce i Księżyc są niewielkimi obiektami krążącymi wewnątrz kuli, na wysokości od kilkuset do około 1500 kilometrów. Słońce nie miałoby być źródłem energii, lecz rodzajem lampy pobierającej energię z centralnego „jądra wszechświata”. Księżyc jest przez Szczytyńskiego uznawany za rzeczywisty, choć znacznie mniejszy od rozmiarów przyjmowanych przez astronomię; jako alternatywę przywołuje on również pogląd, że Księżyc może być hologramem. Pozostałe planety, planetoidy i obiekty astronomiczne miałyby istnieć, ale w odpowiednio pomniejszonej skali. Ruch Słońca po torze spiralnym wokół centralnej kuli ma, zdaniem gościa, wyjaśniać zmienność pór roku. Jednym z głównych argumentów Szczytyńskiego jest rozróżnienie między dowodem a wyjaśnieniem. Twierdzi on, że współczesna kosmologia opiera się na założeniach, których nie można bezpośrednio zweryfikować, między innymi na stałości prędkości światła w kosmosie, prostoliniowym biegu promieni oraz istnieniu ogromnych odległości między obiektami astronomicznymi. Powołuje się na krytyczne wobec nauki wystąpienia Ruperta Sheldrake’a oraz książkę Joãa Magueijo „Szybciej niż światło”, wskazując, że zmienność prędkości światła była rozważana przez niektórych badaczy. W jego ocenie przyjmowanie tych parametrów jako stałych pozwala stworzyć model wielkiego, zewnętrznego wszechświata, ale nie stanowi dowodu jego istnienia. Rozmówca wielokrotnie wraca do obserwacji statków znajdujących się za horyzontem. Twierdzi, że dzięki lornetce lub kamerze można czasem zobaczyć obiekty, których nie widać gołym okiem, a zjawisko to nazywa „efektem lornetkowym”. Wyjaśnia je różnicą ogniskowych i pracą soczewek: przy powiększeniu obraz ma odsłaniać części statku ukryte wcześniej za horyzontem. Krytycy niebocentryzmu wskazują natomiast na zwykłe działanie optyki, różnicę rozdzielczości, atmosferyczną refrakcję oraz kompresję obrazu. W trakcie audycji prowadzący opisuje własną obserwację wyspy z latarnią u wybrzeży Irlandii. Gołym okiem widział tylko część obiektu, natomiast przez niedrogą lunetę dostrzegł całą wyspę. Zastrzega, że nie zna się na optyce i nie wykonał dokumentacji fotograficznej, dlatego nie traktuje tego doświadczenia jako rozstrzygającego dowodu, choć uznał je za intrygujące. Szczytyński przedstawia także argumenty geodezyjne. Najważniejsze miejsce zajmuje eksperyment z 1897 roku przeprowadzony na Florydzie przez Cyrusa Teeda i Ulyssesa Granta Morrowa, związanych z ruchem Koreshan. Miał on polegać na precyzyjnym wypoziomowaniu długiej, segmentowej belki nad wodą i pomiarze jej położenia na dystansie kilku kilometrów. Gość twierdzi, że wyniki były zgodne z wklęsłością Ziemi, a nie z jej wypukłą powierzchnią. Uważa, że doświadczenie zostało zignorowane przez środowisko naukowe, mimo że jego przebieg miał być obserwowany przez świadków i opisywany w publikacjach. Przywołuje również późniejsze prywatne próby z użyciem lasera, w tym pomiary wykonane przez niemieckiego eksperymentatora w 2013 roku, które miały dać podobne rezultaty. W dyskusji telefonicznej jeden z rozmówców podważa te interpretacje. Zwraca uwagę, że pomiary przypisywane Cyrusowi Teedowi i Rolfowi Keplerowi nie są ze sobą zgodne, a doświadczenia nad wodą mogą być obciążone błędami poziomowania, refrakcją atmosferyczną i niewłaściwą metodologią. Krytyk twierdzi też, że model wklęsłej Ziemi nie wyjaśnia prawidłowo pozornego ruchu gwiazd, obserwacji na równiku ani wielu innych zjawisk astronomicznych. Przypomina o doświadczeniu Eratostenesa, które tradycyjnie interpretuje się jako pomiar obwodu kulistej Ziemi. Szczytyński odpowiada, że Eratostenes przyjął z góry założenie o zewnętrznym zamieszkiwaniu kuli, a jego pomiary nie dowodzą prostoliniowego biegu światła w atmosferze i kosmosie. Kolejnym argumentem mają być mapy, odwzorowania geodezyjne i praktyka inżynierska. Gość mówi o rzekomej „różnicy Biliaewa”, która miałaby polegać na tym, że rzeczywiste pomiary powierzchni, działek lub tras są większe niż ich długości i powierzchnie odczytane z map. Twierdzi, że wynika to z odwzorowywania wklęsłej powierzchni na mapach przeznaczonych dla Ziemi wypukłej. Przywołuje pomiary ekspedycji radzieckiej i niemieckiej w Pamirze oraz wojskowe mapy polikoniczne używane przez armię amerykańską. W jego interpretacji problemy z długością autostrad, pomiarami działek i balistyką miałyby wskazywać na istnienie geometrii wewnętrznej Ziemi. Prowadzący przytacza również rzeźby przedstawiające kulę umieszczoną w kuli, znajdujące się między innymi w Watykanie i przed siedzibą ONZ. Szczytyński uznaje je za celowe symbole wiedzy o prawdziwej budowie świata. Ważne miejsce zajmuje krytyka fotografii i danych pochodzących z kosmosu. Szczytyński twierdzi, że zdjęcia Ziemi są często tworzone lub retuszowane w studiach, a obrazy z NASA nie stanowią samodzielnego dowodu, ponieważ odbiorca musi zaufać instytucji, która je publikuje. Płaski horyzont widoczny na części zdjęć z niskiej orbity ma być, według niego, dowodem, że obserwator znajduje się wewnątrz kuli, a nie na jej zewnętrznej powierzchni. W podobny sposób interpretuje działanie GPS, satelitów geostacjonarnych i transmisji satelitarnej: przyznaje, że systemy te działają, lecz uważa je za „wyjaśnienia”, a nie dowody istnienia zewnętrznego kosmosu. Twierdzi, że sygnały mogą być przesyłane w inny sposób, a dane o wysokości satelitów opierają się na przyjętej prędkości fal elektromagnetycznych. Rozmówcy zwracają uwagę na skalę spisku, który musiałby obejmować agencje kosmiczne, konstruktorów, operatorów satelitów, geodetów, astronomów, marynarzy i tysiące pracowników instytucji technicznych. Szczytyński odpowiada, że nie wszyscy uczestnicy muszą znać całość przedsięwzięcia; wystarczyłaby hierarchiczna struktura, w której poszczególne osoby wykonują tylko swoje zadania. Podobnie wyjaśnia usuwanie jego kanału z YouTube’a. Twierdzi, że przyczyną była publikacja filmu „Okręty i horyzont”, w którym pokazał rzekomo masońską stelę. W jego ocenie materiał ujawniał tajemnicę znaną masonerii, a zamknięcie kanału było elementem systemowej walki z niebocentryzmem. Opowiada też o rzekomej propozycji pieniędzy za usunięcie filmów oraz o internetowych przeciwnikach, których nazywa zawodowymi dezinformatorami. W programie pojawiają się również argumenty dotyczące nawigacji i horyzontu. Szczytyński, powołując się na swoje doświadczenie żeglarskie, twierdzi, że astronawigacja i obserwacje sekstantem potwierdzają istnienie horyzontu obserwatora na wysokości oczu, niezależnie od wysokości, na której znajduje się obserwator. Jego zdaniem tradycyjne obliczenia pozycji statków były prowadzone tak, jakby pomiary wykonywano na zewnętrznej powierzchni Ziemi, choć faktycznie miały pochodzić z wnętrza kuli. Błędy te miały powodować wypadki statków i wejścia na mielizny, a problemy rozwiązało dopiero wprowadzenie GPS. Krytycy odpowiadają, że opis horyzontu, geoidy, przypływów i obniżenia horyzontu wynika ze znanych zasad geodezji, astronomii i refrakcji, a nie z wklęsłej geometrii świata. Gość przedstawia własne wyjaśnienia grawitacji, sejsmiki i zjawisk geologicznych. W jego modelu przyciąganie miałoby być zastąpione „dociskiem” eteru lub oddziaływaniami elektromagnetycznymi. Powołuje się na koncepcje Nikoli Tesli, dawne teorie eteru oraz rzekomo przemilczane eksperymenty. Warstwa Ziemi o grubości około 2000 kilometrów miałaby być zbudowana częściowo z metalu, a trzęsienia ziemi wynikałyby z ruchów tych metalicznych warstw. Magma, ciepło obserwowane w kopalniach i ropa naftowa miałyby pochodzić z procesów zachodzących w zewnętrznej powłoce. Słońce i Księżyc utrzymywałyby się na swoich orbitach dzięki „fuzji elektromagnetycznej”, a nie grawitacji i bezwładności. Rozmówcy pytają również o lądowanie na Księżycu, sondy kosmiczne i Międzynarodową Stację Kosmiczną. Szczytyński podaje w wątpliwość wyprawy księżycowe, wskazując między innymi na wypowiedzi astronautów, którzy mieli nie widzieć gwiazd podczas pobytu na Księżycu, oraz na jego niewielkie rozmiary w modelu niebocentrycznym. Odbijające światło lustra pozostawione na powierzchni Księżyca uznaje za informację nieweryfikowalną dla zwykłego odbiorcy. Katastrofy statków kosmicznych interpretuje jako skutki zderzeń z rzekomą szklaną linią Kármána. Twierdzi, że obiekty opuszczające niższe warstwy przestrzeni muszą przebijać żelowo-szklaną powłokę, co tłumaczyłoby ich rozgrzewanie i rozpad. Dalsza część audycji dotyczy biegunów i świata znajdującego się na zewnątrz Ziemi. Szczytyński podważa relacje podróżników, którzy mieli dotrzeć do biegunów, twierdząc, że ich położenie nie zostało niezależnie zweryfikowane. Przywołuje opowieści o admirałach Richardzie Byrdzie i Olafie Jansenie, którzy mieli przelecieć lub przepłynąć przez biegunowe otwory i dotrzeć do ciepłej, zamieszkanej krainy. Według tych relacji na zewnątrz miałyby istnieć zaawansowane cywilizacje, wielkoludy, bazy wojskowe oraz pozostałości niemieckiej technologii antygrawitacyjnej. Gość wspomina o operacji Highjump i późniejszych działaniach w Antarktyce, interpretując je jako tajne starcia z mieszkańcami zewnętrznego świata, a nie zwykłe ekspedycje wojskowe i badawcze. W tej narracji nazistowskie Niemcy miały nawiązać kontakt z mieszkańcami zewnętrznej powierzchni Ziemi, uzyskać od nich technologię latających spodków i utrzymywać połączenie przez U-Booty. Rzekome niemieckie mapy Antarktydy miały wskazywać tunele prowadzące przez lód do biegunowych otworów i baz o nazwie Nowy Berlin. Szczytyński wspomina także o historii grupy młodych kobiet, które miały wypłynąć z Brazylii na Antarktydę i nigdy nie wrócić, uznając to za dowód transportowania ludzi na zewnętrzną powierzchnię. Niektóre z tych opowieści łączy z reptilianami, Nefilim, Plejadianami i „buntowniczymi aniołami”, których utożsamia z istotami określanymi współcześnie jako kosmici. Niebocentryzm zostaje ostatecznie przedstawiony jako koncepcja o wyraźnym znaczeniu religijnym. Szczytyński twierdzi, że heliocentryczny obraz świata jest elementem hermetyzmu, masonerii i „zasady odwrotności”, której celem ma być ukrycie Boga znajdującego się w centrum kosmicznej kuli. Powołuje się na fragmenty dzieła Mikołaja Kopernika „O obrotach sfer niebieskich”, w których pojawia się symbolika Słońca, Hermesa i widzialnego boga. Giordano Bruno przedstawiany jest jako propagator religijnie inspirowanej idei nieskończonego wszechświata, która miała później zostać przekształcona w podstawę współczesnej kosmologii. Mandale różnych kultur, w tym mandale słowiańskie, hinduskie i mezoamerykańskie, mają wskazywać na dawne przekonanie, że ludzie żyją wewnątrz kuli, a w jej centrum znajduje się Bóg. Gość łączy tę wizję z interpretacją biblijnych proroctw. Twierdzi, że w przyszłości prawdziwa budowa świata zostanie objawiona, a z nieba zstąpi nowa władza, określana przez niego jako „nowe Jeruzalem” lub „nowy Jarosz”. Ma nastąpić okres dwuwładzy, w którym obecne rządy będą konkurować z władzą Boga, a kłamcy i osoby opowiadające się po stronie dotychczasowego systemu zostaną ukarane. Szklana powłoka nieba miałaby zostać usunięta, gwiazdy spaść na Ziemię, a Słońce i Księżyc utracić blask. Prowadzący i część słuchaczy kwestionują religijne wnioski rozmówcy, wskazując, że są one interpretacjami tekstów i nie mają takiego samego statusu jak powtarzalne pomiary. Audycję uzupełniają rozmowy ze słuchaczami. Jeden z krytyków, używający kanału GWW15, podważa eksperymenty optyczne i geodezyjne Szczytyńskiego oraz zarzuca mu nieścisłości w interpretacji zdjęć. Wspomina też, że obaj byli w przeszłości Świadkami Jehowy, co jego zdaniem mogło wpłynąć na ich skłonność do odrzucania autorytetu nauki i traktowania tekstów religijnych jako nadrzędnego źródła wiedzy. Inny rozmówca, przedstawiający się jako sceptyk i były psychiatra, krytykuje niebocentryzm jako model wymagający mnożenia dodatkowych założeń. Pyta o grawitację, meteoryty i energię Słońca. Kolejni słuchacze podnoszą problem satelitów geostacjonarnych, GPS-u, luster na Księżycu oraz konieczności objęcia spiskiem ogromnej liczby osób. Prowadzący przyznaje, że nie zgadza się z wieloma twierdzeniami gościa, ale uznaje jego narrację za rozbudowany „spisek spisków”, który próbuje połączyć kosmologię, religię, historię, tajne technologie, działalność NASA, wolną energię, UFO i ograniczanie rozwoju cywilizacji. Sam skłania się raczej ku hipotezie, że ludzkość może być utrzymywana w rodzaju kosmicznego zoo, a obrazy gwiazd i wszechświata mogą być projekcją mającą przygotować ludzi do późniejszego kontaktu z prawdziwym kosmosem. Jednocześnie podkreśla, że jego własna obserwacja przez lunetę nie dowodzi wklęsłości Ziemi i wymaga dalszych, lepiej udokumentowanych eksperymentów. Rozmowa kończy się stwierdzeniem, że rozstrzygnięcie wymagałoby wiarygodnych, powtarzalnych obserwacji przekraczających linię Kármána, a przedstawione poglądy pozostają przedmiotem ostrej kontrowersji.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).