[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!



Serwer radiowy zapewnia






Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

Ektoplazmiczne menażerie


Dodano: 2005-03-08 19:38:53 | Wyświetleń: 6994 | Przeczytam później
(Rozmowa Pawła Heuzé z doktorem Gustavem Geleyem. Tekst pochodzi z książki "Czy umarli żyją?' wydanej w Polsce w roku 1926 w przekładzie Jerzego Wasowskiego, stąd mogą miejscami pojawiać się nieścisłości językowe i ortograficzne)

— Nie chodzi nam — nieprawdaż? — o studjum historyczne lub o krytykę materjalizacji. Pragnę jedynie pomóc w badaniach zjawiska, które — mojem zdaniem — wstrząsa podstawami fizjologji, Procesy materializacji można sprowadzić do następujących; l) z ciała medjum wydobywa się substancja bezpostaciowa lub wielopostaciowa; 2) substancja ta przedstawia się rozmaicie, naogół w postaci organów mniej lub więcej złożonych, Substancja wydziela się z medjum bądź w postaci gazu lub pary, bądź w formie płynnej lub stałej:
Najczęstsza jest forma gazu. Wokół medjum zbiera się rodzaj widocznej pary, rodzaj mgły, złączonej z medjum jakimś węzłem z tej samej materji. Następnie odbywa się zgęszczenie substancji w różnych miejscach tej mgły. Miejsca zgęszczenia przybierają formę organów, które rozwijają się bardzo szybko.
Bardziej dla nas uchwytną jest substancja w formie płynnej lub -stałej. Kształtowanie się jej odbywa się bardziej powoli, pozostaje ona dłużej w formie bezpostaciowej i pozwala na pilniejszą obserwację, W tej formie zauważona była u wielu medjów, zwłaszcza przez Schrenk - Notzinga i Crawforda. U medjum Ewy substancja stała tworzyła się z niezwykłą siłą, Dzięki uprzejmości p, Bisson, robiłem doświadczenia z Ewą w ciągu 18-tu miesięcy, u niej lub w mojem laboratorjum. Badałem również inne medja, które dały mi te same objawy. Obecnie śledzę doświadczenia z p. Frankiem Kluskim razem z prof, Karolem Richet i p. A, de Gramont; wyniki zostaną bezzwłocznie ogłoszone. Materializacje widziałem, dotykałem, fotografowałem. Śledziłem zjawisko od pierwszej do ostatniej chwili. O realności zjawiska nie mam prawa wątpić.
Sposób wywołania materjalizacji jest bardzo prosty, Medjum wprowadzone zostaje bądź w stan sztucznej hypnozy (stan lekki, lecz wywołujący niekiedy niepamięć osobowości) bądź w stan transu gwałtownego. Czasem umieszcza się medjum w ciemnym pokoju, Ciemność ma jedynie na celu uchronić medjum od wpływów niepokojących, zwłaszcza wpływów światła; inne części pokoju mogą być wystarczająco oświetlone. Zabezpieczamy się nadto przeciw możliwościom jakiegokolwiek oszustwa, Medjum rozbiera się całkowicie i ubiera w płaszcz zapięty. Ręce medjum są przez cały czas widoczne. W pokoju jest światło zupełnie wystarczające. Słowem niema możliwości oszustwa. Do p, Kluskiego nie zastosowaliśmy specjalnego kostjumu, lecz środki kontroli — jak to opisałem w sprawozdaniu — były jeszcze bardziej surowe, A oto jak się zjawisko rozwija. Zrazu czuje się silny zapach ozonu. Zapach ten, podobny do zapachu w gabinetach radjoskopji, odczuwa się przed jakimkolwiek Objawem, często w chwili rozpoczęcia seansu. I to się powtarzało we wszystkich naszych doświadczeniach. Zapach powstawał szybko i równie szybko znikał, Widzimy tedy parę, lekko fosforyzującą, rodzaj mgły, okalającej medjum, zwłaszcza ponad głową, Jednocześnie zjawiają się światełka, przeważnie liczne i krótkotrwałe. Czasem trwają dłużej i wówczas robią wrażenie świecących miejsc niewidocznych niekiedy organów, naprzykład końców palców. Wreszcie, kiedy proces materjalizacji kończy się, widzimy ręce lub twarz całkowicie sformowane. Ale nie wyprzedzajmy rzeczy.
Światełka były zjawiskiem dominującem w naszych doświadczeniach z p, Kluskim. Zjawiają się nawet na nieudałych seansach. Najczęściej — pod postacią smugi pary białej i lekko świecącej, a forma ich zmieniała się ustawicznie, jak mogła. To tu, to tam ukazują się miejsca bardziej błyszczące, tak jak w połysku jącem szkle.
Zjawiska powstają po upływie różnej długości czasu. Niekiedy szybko, niekiedy po godzinie lub później, Zrazu medjum silnie cierpi, Ewa wydaje krzyki, przypominające poród. Krzyk i skargi słabną w chwili ukazania się zjawiska. Znikają, gdy zjawisko jest już sformowane. Franek Kluski nie skarży się i nie jęczy.
Jego ręce pozostają wrażliwe i ciepłe. Ma jedynie przyspieszony oddech. Franek nie zdradza żadnych objawów czuciowych, ruchowych, naczynioruchowych, bezpośrednich, skonstatowanych u Ewy i większości innych medjów. Lecz, przeciwnie, odczuwa silną reakcję po seansie. System nerwowy ujawnia znużenie i zarazem podniecenie. Bezsenność po seansie jest regułą, Niekiedy—wielokrotne wymioty z krwią zmuszają go do wstrzymania się na jakiś czas od seansów. I to panu wyjaśni, czemu nie możemy doświadczać go zbyt często dla zaspokojenia naszej choćby najbardziej uprawnionej ciekawości.
Zjawienie się substancji poprzedzają zwykle białe krążki, wielkości pięciofrankowej monety, ukazujące się to tu, to tam na ubraniu medjum, najczęściej po stronie lewej. Następnie substancja właściwa zaczyna się wydzielać z całego ciała medjum, zwłaszcza z głowy, ust, rąk.
Substancja wygląda rozmaicie, Czasem, jak pasta, czasem jak liczne nitki, czasem jak sznur różnej grubości, jak proste i ostre promienie, czasem jak szeroka wstążka, jak błona, to znów jak cienkie płótno o różnych i nieregularnych konturach.
Ilość substancji jest również rozmaita; czasem minimalna, czasem ogromna. Zdarza się, że pokrywa całe medjum, jak płaszczem. Widoczność jest słabsza lub silniejsza. Kolor biały jak najczęstszy, ale bywa i czarny i szary, W dotknięciu daje wrażenie zależne od jej formy; kiedy się rozpływa, wydaje się miękką i elastyczną, kiedy zaś ma formę sznurów — jest twarda i sękowata. Niekiedy odbieramy wrażenie, jakby przędza musnęła naszą rękę.
Substancja jest ruchoma: rozwija się powoli, wznosi się, spływa, chodzi po medjum, po ramionach, plecach kolanach, prześlizguje się, jak gad, Słowem, dwie są zasadnicze postacie substancji; substancja stała lub płynna i substancja gazowa. W doświadczeniach z Ewą otrzymywaliśmy najczęściej, niemal zawsze, substancję stałą, u większości zaś medjów — przeciwnie; wydają substancję prawie zawsze w postaci pary.
Wszyscy doświadczający zauważyli, że substancja, tak wydzielona z ciała medjum, nie tylko jest czującą, lecz, jej czuciowość łączy się z czuciowością medjum. To ostatnie odczuwa boleśnie każde dotknięcie. Jeśli dotknięcie jest silne i przydługie, medjum odczuwa ból, jak uderzenie w nagie ciało.
Substancja jest wrażliwa nawet na promienie świetlne. Światło, zwłaszcza gwałtowne i nieoczekiwane, wywołuje dotkliwe wstrząśnienie medjum. Czasem jednak jest rozmaicie; światło dnia nie wywołuje żadnego efektu. Światło magnesium powoduje wzdrygnięcie się medjum, ale daje się znieść i pozwala na fotografowanie. Substancja, słowem, zdaje się mięć nieufność bezbronnej istoty: obawia się dotknięcia, gotowa każdej chwili ukryć się z powrotem w ciele, z którego się wydostała.
Przechodzę teraz do rodzaju objawów. Są najbardziej rozmaite, Czasami, są to formacje nieorganiczne i nieokreślone, lecz najczęściej — organiczne, różne w całości i w "wykończeniu'. Wie pan, że różni badacze opisywali materializację całkowitą, czyli istoty mające wszystkie części żywotne żyjących, bijące serce, oddychające płuca itd. Niestety! nigdy podobne- go zjawiska nie widziałem.
Natomiast wielokrotnie widziałem postać całkowitą danego organu, naprzykład — palca, ręki, twarzy, W wypadkach najdoskonalszych, organ zmaterjalizowany miał wszystkie własności biologiczne organu żyjącego, Widziałem doskonale sfosforowane palce z paznokciami, Widziałem ręce z kośćmi i żyłami, głowę, której kości dotykałem pod rodzajem owłosienia, twarze ludzkie całkowicie sformowane, W większości wypadków te zjawy formowały się pod mojem okiem, od początku do końca, Jak to pan widzi na tej fotograf ji, która przedstawia dobrze sformowaną głowę na ramieniu Ewy, zjawy są często mniejsze, niż w naturze, są to jakby miniatury. Tak samo w doświadczeniach z Frankiem. Sądzi on, że to pomniejszenie wynika ze zmęczenia lub niezdrowia medjum; kiedy czuje się dobrze, materjalizacje mają wielkość naturalną. Niedawno na seansie, odbytym w Warszawie, dokąd wybrałem się razem z nim, otrzymaliśmy dwie figury naturalnej wielkości; Franek czuł się dobrze, był wypoczęty i pełen sił. Przypominam, że przez cały czas, zjawisko pozostaje w widocznym związku fizjologicznym i psychologicznym z medjum. Każde wrażenie wywarte na substancji (ektoplazmie) odbija się na medjum; ektoplazma jest właściwie samem medjum, uległem częściowej eksterjoryzacji.
Doświadczenia robione tej zimy z Frankiem Kluskim potwierdzają najzupełniej wyniki, osiągnięte z Ewą, nadto dały nam nowe zjawiska. Kontrola była jeszcze surowsza, medjum nie wchodziło do ciemnego pokoju, lecz pozostawało między nami. Mieliśmy zjawy twarzy i członków, z których mogliśmy robić od- lewy, Mieliśmy również materializację zwierząt Na scenie 20 listopada 1920 roku jeden z nas poczuł wielki obrośnięty łeb, opierający się ciężko na jego pra- wem ramieniu: był to rodzaj łba wielkiej małpy. Jeden z uczestników podniósł rękę, tajemnicze zwierzę chwyciło rękę i długo ją lizało; język miało długi i miękki. Niestety Franek zachorował, co nas zmusiło do przerwania seansu, zanim zdążyliśmy zrobić zdjęcie fotograficzne'.
Dr. Geley przytoczył mi ponadto szereg szczegółów, których rozgłoszenia jeszcze sobie nie życzy. Następnie pokazał mi odlewy z gipsu i wydrążenia w parafinie, otrzymane przez materializację; małe rączki dobrze sformowane, nogi, dolną część twarzy z otwartemi wargami. Trzeba przyznać, że jest w tem coś zdumiewającego.
— Takie są fakty — podreśla dr, Geley. Czy można już dać jakieś wyjaśnienie? Próbowałem to uczynić w mojem dziale "Od Nieświadomego ku Świadomemu' i nie będziemy się w tej chwili na tym przedmiocie zatrzymywać. Powiedzmy tylko, że spostrzeżenia te nasuwają dwa wnioski:
Pierwszy dotyczy psycho-fizjologicznej konstytucji jednostki. Na podstawie faktów metapsychicznych sądzę, że pojęcia biologji klasycznej są błędne. Indywidum nie wydaje się już zwykłym kompleksem komórkowym, lecz jego życie uwarunkowane jest przez dynamizm wyższego rządu. Świadomość nie może już być sprowadzona do funkcji mózgu; istota żyjąca jest dynamopsychizmem; kompleks komórkowy jest produktem ideoplastycznyml) tego dynamopsychizmu. Wszystko wskazuje na to, że organizm nie jest źródłem ducha, lecz jego przejawem, produktem ideoplastycznym dynamopsychizmu (ideoplastyka jest to modelowanie materii żyjącej przez ideę - przyp. Ivellios).
Wniosek drugi dotyczy ewolucji. Lecz tu — nieprawdaż — wykraczamy poza granicę, które pan sam zakreślił.
Widzi pan, jak olbrzymie problematy stawia sobie metapsychika. Daje już pierwsze elementy wielkiej nauki. Niema "niepoznawalnego', jest tylko—nieznane. Zjawiska meteorologiczne najprostsze były przez naszych przodków przypisywane siłom nadprzyrodzonym: dziś należą do dziedziny nauki. Tak samo będzie kiedyś z wielkiemi prawami życia i przeznaczenia, wszechświata i jednostki.
— Czy mogę, doktorze, o coś zapytać? Co sądzi pan o dematerializacji zwierząt?
— Nigdy nie widziałem nic podobnego.
— Byłoby to bardzo zastanawiające.
— Czemu? Jest to zupełnie możliwe, skoro stwierdzamy dematerjalizację częściową samego medjum. Niemasz "cudu'! Ten wyraz winien być z naszej mowy usunięty.
— A jednak próba doświadczeń tego rodzaju ze zwierzętami byłaby bardzo interesująca.
— Tak, I niewątpliwie zajmiemy się tem. Zdaniem mojem, niema żadnej różnicy pomiędzy naturą człowieka i zwierzęcia. Dojdziemy do wyjaśnienia różnych zjawisk również u zwierząt.
— I wyjaśni się sprawa koni w Elberfeldzie?
— Znajdziemy je, niech pan nie wątpi.
— A teraz, doktorze; jaki jest związek tego wszystkiego ze spirytyzmem?
— Poprostu — nie wierzę mu. Ale — nic nie wiem. Stoimy u progu nowej nauki, która niewątpliwie nic nam nie powie nowego w latach najbliższych. Nie jestem przeciwnikiem hypotezy spirytystycznej. Jednak — i na tem zakończę — niech mi pan pozwoli powiedzieć:
W Paryżu grasuje obecnie prawdziwa epidemja materjalizacji; mam obowiązek ostrzec przed niebezpieczeństwem, Te pseudo-zjawiska są ordynarną imitacją zjawisk rzeczywistych, które panu opisałem. Scena jest zawsze ta sama; zbiera się kółko uczestników w całkowitej ciemności; w środku — hypnotyzer; w rogu pokoju, na fotelu, zawsze w pewnem oddaleniu od reszty towarzystwa — człowiek hypnotyzowany, zupełnie swobodny w ruchach i bez żadnej kontroli. Słodka muzyka upaja obecnych, rozchodzą się subtelnie perfumy... Hypnotyzer usypia osobnika. Kiedy trans jest dość głęboki, rozpoczynają się zjawy. Coś rzuca kwiaty na obecnych, biały papier pokrywa się pismem; czasem ekrany się podnoszą i oświetlają coś nieokreślonego, co wydaje się pokryte muślinem; przy dobrej woli, widzi się czasem twarz ludzką. Jeśli zbiorowy poziom naiwnej ufności na to pozwala, "zjawa' zbliża się, ściska ręce, przemawia, pozwala wywołać "materializację' doskonałą i całkowitą... zbyt dosko- nałą i zbyt całkowitą!
Czemu możliwą jest ta żałosna i monotonna komedja? Z dwóch powodów: niekompetencji (lub oszu- stwa) organizatorów i braku zmysłu krytycznego wśród uczestniczących. Do czego posunąć się może naiwność publiczności, o tem świadczy scena następująca. Pewna pani, która straciła na wojnie syna, widząc zbliżający się ku niej ekran, woła: "Czy to ty, Emilu?'.
Ekran pochyla się, co w języku ekranów znaczy: tak.

Dama płacze, towarzystwo jest wzruszone, Magnetyzer zabiera głos; "Jeśli to ty, Emilu, daj matce kwiaty, pocałuj ją i podnieś się'. Ekran wznosi się i pochyla, do- tykając głowy damy, poczem padają na nią kwiaty.
Wreszcie podnoszą się dwa ekrany, otwierając jakąś nieokreśloną, znajdującą się między ekranami, białą kolumnę. Biedna matka zanosi się od płaczu. Lecz kiedy, po skończonym seansie, zapytałem, czy poznała swego syna, rzekła: "Nie, panie, on nie był dość zmaterializowany!'.
Prawdziwe materjalizacje w niczem nie są niepodobne do tych pożałowania godnych scen, które zdradzają tyleż ignorancji, co bezczelności, Materjalizacja, zjawisko w metapsychice tak doniosłe i stwierdzone, jest zarazem bardzo rzadkie i trudne do osiągnięcia, W każdym razie, nieprawdą jest, łe wymaga całkowitej ciemności; świetne objawy otrzymano przy łagodnem świetle, T^k samo nieprawdą jest, jakoby kontrola utrudniafa wywołanie zjawiska. Notowania, zwłaszcza fotografje, ważenie, odbitki powinny być zawsze czynione.
Chciałbym być dobrze zrozumiany: nie mamy pretensji do jakiegoś monopolu doświadczeń w naszych laboratorjach. Komukolwiek uda się — rzecz, niestety, tak rzadka! — spotkać prawdziwe medjum, niech zeń korzysta i niech się uczy. Lecz seansy amatorskie, pozbawione wszelkiej wartości naukowej są pożałowania godne i pod każdym względem niebezpieczne. Nie- jeden uczony, niejeden badacz rzetelny, odwrócił się od naszych badań, kiedy choć raz jeden wziął udział w tych żałosnych parodjach'.


Fragment książki:

Paweł Heuzé Czy umarli żyją? Przekład Jerzy Wasowski, Warszawa 1926

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • BATON (2011-09-12 19:17:10) #6952 | RAPORT | E-mail
    jak miałem 4 lata widziałem księdza w kłębie różowej pary.to było na mojej klatce schodowej.trzymał księgęi patrzył na mnie spokojnie...do tej pory włosy mi się jeżą na głowie.to było w 1993 lub 1994....

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
Copyright © 2004-2017 by Radio Paranormalium :: Powered by Marek Sęk "Ivellios"