[00:01] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:07] - Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe w grupach po dwa, trzy x teraz w sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:14] - Zagadkowe obiekty.
[00:16] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami. Było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez. No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często nie takie coś zobaczyć.
[00:28] - Tajemnicze istoty.
[00:30] - Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
[00:43] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:48] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: Strzelaj!
[01:05] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Ten zdecydowanie mało ciekawy rok 2020 wypadałoby zwieńczyć czymś ciekawym, a najlepszym na to sposobem jest spędzenie dzisiejszego wieczoru z Radiem Paranormalium i wysłuchanie kolejnego, dwudziestego piątego już odcinka podcastu "Mówią świadkowie." Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios." Dobry wieczór państwu. W dzisiejszym odcinku wysłuchamy kolejnej już w historii tej audycji paranormalnej spowiedzi, w trakcie której słuchacz podzielił się całą serią historii o spotkaniach z UFO i zjawiskami paranormalnymi. Dużo z tej rozmowy wyciągną zatem zarówno osoby interesujące się tematyką ufologiczną, w tym spotkaniami z Bedroom Visitors, jak również pasjonaci tematyki duchów, nawiedzeń, kontaktów ze zmarłymi, OOBE i tak dalej. Zdarzało się, że niektóre zjawiska działy się niejako na zawołanie. Zanim jednak przejdziemy do zapisu rozmowy z bohaterem dzisiejszego odcinka, tradycyjnie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy chcieliby podzielić się jakąś swoją historią o spotkaniu z nieznanym. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem, trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl Numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa, trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa.
Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/Radioparanormalium. Czekamy także na Państwa emaile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Zanim przejdziemy do wysłuchania zapisu rozmowy z bohaterem dzisiejszego odcinka, parę uwag ode mnie. Słuchacz na początku wspomina o ciągnących się obecnie u niego problemach z bezsennością spowodowanych nadużywaniem w przeszłości środków pitnych o podwyższonym procentażu. Mimo tego szczegółu, który w oczach wielu osób może spowodować obniżenie wiarygodności przekazywanych relacji, uważam, że wyłączenie w tym momencie tego podcastu i darowanie sobie słuchania byłoby nazbyt pochopne. Apeluję, aby wszelkie osądy wydawać po wysłuchaniu całości rozmowy z naszym słuchaczem.
Ja sam wiarygodność tego słuchacza oceniam bowiem na bardzo wysoką, choćby z tego względu, że słuchacz mimo upływu lat doskonale te wszystkie zdarzenia pamięta. Nie odnosiłem w żadnym momencie wrażenia, aby jakieś fakty czy szczegóły były doraźnie dowymyśliwane, zaś przekazane przez niego historie, kolokwialnie mówiąc, trzymają się kupy. Można też zaryzykować stwierdzenie, że obecne problemy z bezsennością, między innymi spanie maksymalnie godzinę, niejako otworzyły naszego słuchacza na doświadczenie zdarzeń związanych ze świadomym śnieniem oraz doświadczeń w przestrzeni astralnej. Co więcej, świadek mieszka bardzo blisko dużego lotniska i często wypatruje samolotów. Potrafi zatem odróżnić samolot od czegoś innego, co przynajmniej w moim mniemaniu dodaje wiarygodności przekazanym przez niego relacjom dotyczącym niezidentyfikowanych obiektów latających. Pierwotnie zapis rozmowy z tym słuchaczem trwał prawie trzy godziny, jednak w audycji wysłuchamy krótszego nagrania trwającego niecałe dwie godziny. Podczas obróbki wyciąłem momenty ciszy i fragmenty niedotyczące przeżyć i obserwacji naszego słuchacza. Przejdźmy zatem do słuchania.
[05:32] - Słuchałem, słuchałem tej, tej właśnie tej historii, bo tam jeden z waszych odcinków słuchałem i tam między innymi było też o tym, o tej Hucie Katowice. A że tu mieszkam niedaleko, to też z ciekawości to posłuchałem przed chwilką. Bardzo ciekawa rzecz, kurczę. Tym bardziej że tam jeździłem po tej hucie bardzo często był i ten, ale to w sumie nie to, nie to chciałem, kurczę, że tak powiem, opowiedzieć.
[05:58] - No bo z tego, co pamiętam z treści maila, to chyba tam pan miał kilka takich przeżyć, którymi chciał się pan podzielić.
[06:05] - Ja mam tego bardzo dużo, dlatego że no w sumie też to tak jest, no trochę dziwnie zabrzmi, ale no część mogło mi się, część mogło mi się tak wydawać, nie wydawać, no ale. Ale w związku z tym moim spaniem no to już jest od dłuższego czasu. Powiem tak no nie jestem tam jakimś alkoholikiem, no ale ze względu na moją pracę no to sobie pozwalałem codziennie wypić no ile wlazło, a ze względu na swoją wagę no to mogłem dosyć konkretnie wypić, więc no przechodziłem już po prostu do takiego stanu, że półtorej litra do dwóch litrów dziennie wypijałem alkoholu takiego mocniejszego sześćdziesiąt procent. No i później już człowiek miał taki tryb awaryjny, można powiedzieć. Funkcjonowałem, wszystko, no ale no miałem, że tak powiem, szofera własnego, no i ten woził mnie wszędzie. No jak był dostępny, jak nie był dostępny, no to, to po prostu no to siedziałem w domu na takim troszkę odurziu można powiedzieć. No i to też tak. Później się zaczęły te noce bezsenne. No i-i-i no potem się tak troszkę porypało w życiu. No i.
No ale to jeszcze zacznijmy może nawet taką historyjkę po prostu wcześniej, wcześniej, wcześniejszą jeszcze za tych czasów takich dobrych, jak się tak urzędowało. Takiego znajomego miałem, bo po prostu kupiłem dom tutaj niedaleko Zawiercia i taki domek, taki stary. Tam dwoje ludzi mieszkało, nie miało dzieci. No i tam była ciekawa historia, bo było około siedemdziesiąt dwie osoby do spadku wzywane do-do-do sądu po prostu nie. No taka mała chałupilka. No ale. No i-i-i ten gość pomróżony jego podobno niech Pan Bóg świeci nad jego duszą. I nim była sytuacja taka się dowiedziałem od sąsiadów, że no ją potrącił samochód. No on się tam bardzo żartuje z sąsiadami i ją potrącił samochód. No i.
No i zmarła kobieta. No a on jakoś dwa miesiące później też gdzieś podobno pił. No i urzędował w trawie. Go znaleźli, jak wywiło nogami. No pogotowie przyjechało, ale już za późno. No i to takie. Się do mnie pytali, czy nie straszy po prostu tutaj, nie? No nie, no co mnie straszy? No nic mnie nie straszy. No tak, wszystko tego.
No ale zaczęły się dziać takie troszkę dziwne rzeczy pod względem no to w nocy było przeważnie. No że no to wiadomo, te zmory nocne takie, że po prostu coś mnie tam trzymało coś. Czułem po prostu czyjąś obecność. To niby był sen, niby nie był sen i ten, ale każdy się śmiał, a od wódy już mi się w głowie fantowi. No i taki przyjeżdżał znajomy do nas, taki niewierzący w ogóle taki znajomy. Dzieciaki ma i nic nie ochrzcił tego. Tam matka z nim się kłóci. No i w ogóle on co tam tego Boga nie ma, jego szatana se tam gdzieś wydziergał na ręce. No i ten. No i tak popili.
Ja mówię Maryś, tam do góry słazć, ale mówię wiesz, weź se pod uwagę, że tam straszy. On aha, aha ciebie straszy, nie? Ciebie straszy, nie? No i poszedł tam z żoną do góry i z dzieckiem. Jego dziecko chyba miało wtedy rok. No i chłop taki dwa metry ponad wzrostu. No i w pewnym momencie w nocy tak wpieprzał z góry. No w sumie parę schodków. Tylko to jest takie niskie przejście. Łeb se rozwalił.
No bo, no bo zapomniał o tym, że tam jest taka belka. Siedzi czoło rozkrawione, papierosa jednego za drugim w kuchni. Ja mówię co się co? On do mnie wejdzie, on do mnie wejdzie. Ja mówię no ale widzisz, no ze mnie się śmiałeś, a tego no ale temat umarł kilka razy. Pomijając, że w pokoju żarówek mam lampę, co ma pięć żarówek. No nie wiem, chyba ich wymieniłem ze dwieście albo trzysta jak tu mieszkam przez dziesięć lat można powiedzieć, nie? Non stop strzelają, non stop. To jest niemożliwe. No jedna, dwie, trzy czasem w ciągu wieczoru jak się zapala to wywalają i koniec.
No i to takie. No takie pierdoły. Ale zaraz przejdę do sedna. Tylko chciałem opowiedzieć o tych-
[09:52] - Rozumiem, że wszystko, wszystko z elektrycznością w domu jest w porządku. Tam sprawdzał pan, tak?
[09:57] - Tak, tak, tak bo cała instalacja była nowiutka robiona, bo jak się przeprowadziłem to były dwa kable tylko podciągnięte i jedna żarówka była w pokoju, nie? Po tych dziadkach. No i. No i tym światłem. No i zacząłem się interesować. No i że jak jest demon w domu to żarówki wywalają tego, nie? No ja też tak się kiedyś śmieję. Mówię do partnerki. Mówię patrz, mówię demon jak jesteś to wywal żarówkę i za chwilę buch żarówka leci. No ta się wystraszyła strasznie, nie?
No ale to tak tłumaczyłem, że niby coś wiem więcej, ale, ale i tak nic nie wiedziałem więcej.
[10:31] - No właśnie odnośnie wiedzenia więcej. Czy coś wiadomo więcej o historii tego domu czy okolicy? To jest jakiś taki bardzo stary dom?
[10:38] - Właśnie nie. Tylko że chodzi o to, że śni mi się cały czas. Często mam sny. No może więcej miałem ich kiedyś, że na końcu tutaj wsi, gdzie ja mieszkam. No ja wiem, może wyżej. Z jednej strony są domy, z drugiej strony jest las. No to ja mam las po prostu tu od okna można powiedzieć nawet no nie dziesięć metrów jest las już. A do końca tej wioski można powiedzieć jest z dwieście metrów i jest las. W drugą stronę też jest las. No i no wszędzie tu jest las dookoła można powiedzieć.
I powiem tak kurcze, cały czas mi się śniło takie coś, że ja idę na koniec tej wsi, ale wiem, że coś tam jest złego i żeby tam nie chodzić, bo jest tam jakieś coś, coś takiego. Nie wiem. No coś złego. No po prostu jakby jakieś coś. Tragedia. No nie wiem. No takie głupoty. No że wiem, że tam, żeby tam nie iść, bo tam jest jakiś syf, jakieś dziadostwo jakieś cholerowe co? No i dlatego tak w tym domu tutaj mnie tak ten. A powiem tak szczerze, że miałem też przygody za dziecka.
Dlatego te nocne, takie moje napady co mam, co mnie coś przychodziło i dusiło, to było wiadomo. No to często ludzie mówią ten senny paraliż, jak to się nazywa.
[11:44] - Tak.
[11:45] - Miałem to. Miałem to swego czasu bardzo często, ale to okresami mijało. I też tak myślałem, że jak ojciec zmarł, może gdzieś tam przychodzi. Ale w końcu wykminiłem, że po prostu ten, że to jest. No miałem to też za dziecka, jak ojciec żył. No to więc to nie mógł być ojciec, nie? No i ale to tam miałem za dziecka dwa razy. No wiadomo, panika, strach potem. Później tyle razy to się zdarzało. Ja już wiedziałem, jak się to zaczyna.
Taki jakiś dziwny odgłos, dziwnyJakby radio leciało. Jakieś głosy słyszałem znajome i za chwilę wiedziałem, że to nadchodzi i mnie tak zaczyna no dusz szarpać. No i wtedy ten paniczny strach. A to jeszcze tak dobijało. No i budziłem się zlękniony albo, albo coś. No ale zacząłem no później zacząłem tak się chlapać trochę. No to też człowiek spał w nocy. No i nie pamiętał coś, co było, co było za bardzo w nocy. No a jak miałem dwa dni przerwy, to po dwóch dniach nie picia, że tak powiem, zawsze atak był w nocy. No i tak się już do tego przyzwyczaiłem później, że przestałem się tego bać.
No że to przychodziło. Ja czułem, że to jest. Można powiedzieć, że takie jaja robiłem nie? I mówię no to co? Bawimy się, bawimy się. No i to mnie jakoś łapało i czułem normalnie jakieś jakby. No pazury mi to wbijało w szyję, w plecy, tak gdzieś z tyłu. Bardzo tego nie lubię. Jak się coś mnie od tyłu łapie i ten i-i-i. No czułem.
Gryzłem tą rękę tego czegoś i raz poczułem, że to jakby to była istota jakaś taka, że to jest ona. Ale to takie odczucie było dziwne. No ale to tylko dwa dni, tak. Dwa dni jak na przykład nie piłem, a potem sobie chlapnąłem i niczego nie było. No i. No powiem tak szczerze, że w tym domu przyszedł taki moment, że wyprowadziłem się tutaj kilka domów dalej. Też tam po takim zwary. My tam opiekowaliśmy takim domem. No i tutaj żeśmy mieli awarię. Poszliśmy tam mieszkać na-na miesiąc w sumie do tego drugiego domu.
No i tam też wesoło było. Też miałem takie przygody. Spaliśmy w jednym pokoju. Partnerka i dziecko i mówi nic się nie dzieje. A ale był drugi pokój, w którym nikt tam nie chciał spać. No ja tam se chodziłem po prostu. No i zabawę miałem. Ja się chciałem bawić w nocy. No to szedłem tam, tam. No cuda się działy nie?
W pokoju podrzucało mnie na tapczane. Takie czucie miałem. No wiem, że ja śpię, nie śpię. No ja śpię jak kot, można powiedzieć. No i-i-i. No i to jakby tam poszło i znowu za mną chodziło. No nie wiem co, no ale to pomijając ten fakt, bo to, to są takie, takie, takie głupotki. No i ostatnio takie miałem ciężkie. Stan zdrowia mi się pogorszył. No i też tak siedziałem non-stop w domu i.
No i te wszystkie takie programy paranormalne oglądałem z nadzieją, że może jakieś UFO przyleci i mnie tym covidem wyleczą albo coś. No bo tak to. To co? No tak sobie to tłumaczyłem. No dopóki nie wysłuchałem takiego programu, że UFO nie leczy, tylko krzywdę robi. No i ten. I w sumie. No i taka noc była kurczę, taka ciężka. No próbuję zasnąć, nie mogę zasnąć. Taki bezdech miałem swego czasu.
No i cały czas tłumaczę swojej partnerce. Mówię, że coś mi się wydaje, że zza komody u nas coś. Coś tam jest za tą komodą. Komoda była tak odsunięta od ściany, tako jakieś tam dziesięć centymetrów. No i tam zakurzone i tam nie patrzy. Mówię coś tam. Mi się zdawało, że wychodziło, ale od chlania już się chopki stawiają, nie? Ja mówię, że nie. No czułem to, że coś tam jest, nie? I ona później pewnego nocy się budzi z krzykiem, bo mówi, że ją coś za nogi ciągnęło po-po materacu.
Po prostu nie. No ja mówię no to widzisz, no i. No i tak później jakoś zaczęła wierzyć w te moje niby bajki. No i najgorsze to było to, że później coś czułem, że coś rzeczywiście w nocy przychodzi i mi zaczyna robić mętlik w głowie. Ale to taki mętlik, że to było. No, to było okropne. No tego się nie dało wytrzymać. To najgorsze tortury nie są. To jak to w głowie taki, taki mętlik robiło i czułem, że coś jest, że tu za kominkiem tu jest taka kanciapa, tam nikt nie wchodzi. To takie pod schodami, że tam coś gdzieś.
Kurde, no takie wrażenie miałem. Czasami tak leżałem jakiś, jakby mi ktoś śmignął po ziemi. Jakieś niby kot, ale coś. Dlatego trzymam kota w domu. Mówię coś, czuję się w domu. No to zawsze tłumaczę to, że zwierzę jest nie? No i go. No i ten moment. Oż kurczę, przyszedł taki. Przyszedł taki ten taki moment, że leżę na łóżku.
To było niby sen, niby jawa. No nie wiem, jak to nazwać, ale ja mam bardzo świadome sny. Ja wiem, że we śnie mi się coś śni i-i wtedy se mogę na wszystko pozwolić. To jest taka fajna zabawa w sumie, ale nie zawsze. No czasami się to zdarza i wtedy rozpoznaję, że widzę. No po prostu wiem. Niby u siebie w domu, ale to nie jest u mnie w domu, więc mówię aha, śni mi się to. No i heja wtedy co-co tam dusza zapragnie. Ale to było tu w domu. Leżę na łóżku, wszystko realne i takie przebudzenie, ale jakby ktoś mi blokował jakby świadomość taką, taką.
Nie wiem, co to było i. No i stoi taka. Kurczę, to mnie teraz wkura się bo siedzę w tym samym miejscu i patrzę na tą futrynę. No i przy moim łóżku. Ja mam takie łóżko, no tak na wysokości trochę wyższe, bo ze względu na-na moją ułomność to muszę trochę wyżej, żeby wstawać łatwo. Stoi postać jakaś taka. Kurczę, nie wiem. No to niby w jakimś. Niby to był kap w kapturze na pewno. Czy to jakiś kombinezon?
Takie zarzucone, takie. Na pewno wiem, że coś na twarzy się tak lekko błyszczało. Jakby oczy to było albo coś. Ale no to był taki półmrok. Ciemno było, no bo tu jest w domu ciemno, a w pokoju jest ciemno, ale z ulicy jest oświetlenie i tak troszkę to wpada, nie czasami. No i-i ja się obudziłem, wykręciłem głowę i coś mnie po prostu to zablokowało i-i patrzę, a tu jakiś dziwny ruch i takie małe postacie. Ja wiem, chyba z ich nie wiem, nie liczyłem, ale to jakby krasnale jeden za drugim przelatywały, wskakiwały tak przez moje łóżko i wchodziły. No tu jest okno, ale tak wpadały w kaloryfer, w ścianę i częściowo w okno i. No i znikały po prostu za ścianą. No i ta ostatnia postać się jakby rozpłynęła.
Tak. To takie uczucie było, jak-jak ta postać się nie ruszała, ale tak jakbym tak niby z nią troszkę rozumiał, że mam nic nie robić, że mam leżeć i ten nie i-i to było coś takiego jak takie są zabawy. Czasami patrzy się zezem na-na jakiś obraz po prostu i potem się zamyka oczy. No i ten obraz się widzi. No to takie coś, takie podobne uczucie.No i, i, i, no i to tak było. Obudziłem się taki spanikowany, kurde, pobudziłem wszystkich w domu, nie, na takie jajca. A no tam wszyscy w nim powiedzieli: „przestań szaleć, przestań szaleć”. No akurat nie, nie, nie byłem ani wypity, ani nic. No i, i, i. No i zacząłem się tak później tym, tymi wszystkimi programami interesować.
I powiem szczerze, że, że tym ufami tu oglądałem i tak i kurczę, no i całymi dniami tam. No to partnerka szła do pracy, dziecko do szkoły, no te osiem godzin człowiek siedział sam w domu. To już nudziło się to po prostu. No to już, to już, to już wszystkie te programy miałem. Zasypiałem, jak sobie próbowałem zasnąć w ciągu dnia. No to se puszczałem, zasypiałem i tego i tych. No i wtedy pewnej nocy se puszczam taki program, nie i coś jakby mnie budziło, nie i ja nie wiem. Nie wiem, jak to teraz określić, ale tak jakby taki strzał wewnętrzny, dosłownie petarda w głowie strzeliła, nie i ktoś z takim głosem, że no tak ludzko się wyrażę. Dokładnie tak. Czy na pewno chcesz kurwa wiedzieć, nie?
I jak już się tych zmor nie bałem, tego wszystkiego już, już z tymi zmorami se takie jaja robiłem, można tak powiedzieć, jak to tak powiem to, to, to po tym byłem przerażony. No i to taki szlag na, na moje psychikę zrobił. A dodam jeszcze tylko, że no z tymi zmorami przestałem się bać. No bo już taki no stan psychiczny taki. No złoty mam już dawno po prostu. No powiem tak szczerze depresję taką mam, nie wiem, średnio ciężką. Nie wiem, jak to nazwać. No i wszystko jak się zacząłem przejmować, to już w ogóle nerwy w głowie tak już miałem na wszystko, no tak wywalone. No i dlatego z tymi zmorami takie jaja robiłem, bo wiem, że to się tak jak się człowiek boi, to, to, to się zbliża. Jeżeli się człowiek nie boi, to no to one odbijają.
[20:00] - No szczególnie że pan chyba pan z tego, co zrozumiałem, pan tego doświadcza, tych różnych dziwnych rzeczy już od dzieciństwa. Także jest pan jakoś.
[20:08] - Znaczy się w dzieciństwie, w dzieciństwie miałem te zmory, ale to mnie wtedy strasznie przerażało. To, to, to, to mnie tak przerażało. To nie było często, to było bardzo rzadko, ale, ale, ale to w dzieciństwie może było ze trzy, cztery razy co pamiętam. No może tam kurczę, może więcej, ale to też nie pamiętam. No wiem, że na pewno kilka razy miałem takie porządne i po prostu w te zmory jeszcze jak się ich tak bałem, to, to też tak. No miałem różne, różne partnerki w życiu i to ten i to takie zawsze, że zaja urzędowała do nocy, a w nocy później spała, nie? I miałem tą świadomość, że to coś mnie trzyma na łóżku. Ja ruszam leciutko ręką, nie dotykam i po prostu ją ściskam i robię jej siniaki na, na, na skórze. By się obudziła. Ona rano miała czerwone plamy, ale nic nie pamięta.
Nic się nie działo, kurde. A miała obciski od moich rąk, nie? No i to był dla mnie taki największy dowód. No ale to, to były te zmory, to, to, a później. No bo jak mówię, no jak się przestałem tego bać, to. No to, to odeszło. No ale no z tymi, z tymi, z tymi. Te słowo to mam
[21:18] - Silnie rozwinięta intuicja mi przychodzi na myśl.
[22:21] - Tak, tak. Znaczy może niekontrolowana. No taki, taki przypadek. No się ostatnio zaczęły zdarzać już takie różne przypadki dziwne. No to jest to. Oglądałem. Później mi przeszło w tym, w tym, już z tym, po tym. No długo to trwało. Chyba z pół roku żadnych filmów nie oglądałem tych ufologicznych. No i coś tam później oglądałem jakiś teraz nie pamiętam.
Jak włączyłem jakiś, jakiś taki kanał i leciał i tak słuchałem go. Wstałem, nie wstałem. No i tam gość mówi o jakimś nowym początku świata, że będzie nowy porządek świata od bodajże chyba to miało być. Nie wiem, niestety nie pamiętam w jakiej telewizji to mówi tej NCH bodajże, że, że od stycznia albo nie od stycznia będzie, albo od lutego, albo przepraszam, nie może od marca, że będą wojska na ulicach. Przepowiednia była jakaś. Będzie nowy porządek świata, będą rządy upadać coś takiego i ten i, i, i. No i że nie będzie. Będą przerwy w dostawie prądu, brak jedzenia w sklepach. To jeszcze było króciutko przed koronawirusem. No i ten.
I no nie mając tak za bardzo wyjścia z domu, że tak powiem, nic nie, nic nie widziałem, bo też no byłem w takim stanie już po prostu, że nie mogę nawet jeździć ani, ani nic. No to mając to do łóżka przykuty, zobaczyłem jadą wojskowe samochody. No na drugi dzień po tym, co ten gość gadał, nie? No nigdy tu wojskowe wozy nie jechały, a tu jadą dwa hummere, ale wojskowe typowo. Nie takie po prostu rajdowe co tu tych terenówek jeździ pełno. Ale to były dwa typowo wojskowe. No bo wiem jak wyglądają i czego. No i prąd na godzinę wyłączyli. Ja mówię no to się jakieś jaja dzieją. No ale włączam internet, no wszystko chodzi.
No to, no bo ten. No ale przesłuchałem. Wrócę do tematu. No i słuchałem taki i taki byłem. Nie wiem czy karmiąc coś tam coś dodawała do jedzenia czy coś. Taki przybulony byłem taki przez jakiś okres czasu, że taki chodziłem, jakbym miał szum w głowie. Po prostu nie. Na nic nie zwracałem uwagi. Wszystko mi wisiało. Czy mam pieniądze na życie, czy nie mam.Przestało mi wszystko zależeć.
No i, i ten. I ona mi takie już opowiadała rzeczy. Ja mówię ja pierdzielę, cała rodzina umarła, bo coś tam. Ja mówię ja tam pojadę, mówię ja im ten tam jeszcze. No bo ja takie troszkę, wiesz, nie wiem, że tą rodzinkę tam poustawiam do pionu, jak będą dalej pieniądze ciągnie, nie? No i no takie pierdoły im opowiadałem. To historia naprawdę na cały odcinek. Ale, ale ja to tak bierze w koło, bo już nie miałem innych jakichś, jakichś no źródeł informacji, że tak powiem. No i, no i słucham ten program właśnie i tam gość mówi, że dzisiaj tam nie wiem, w jakim programie, że w poniedziałki o dwudziestej pierwszej trzydzieści czy dwadzieścia przychodzi pozytywna energia z kosmosu. No brzmiało to wyraźnie, że będzie przekaz o pozytywnej energii z kosmosu.
No ta godzina była za jakieś piętnaście minut i on tam mówił, żeby po prostu rękę na piersi położyć i mówi tam pokazać cztery cyfry. No i zrobiłem tak jak jest ten przez dziesięć minut to miało trwać. To była dwudziesta pierwsza w domu czy coś tego. Nagle, nagle takiego dostałem rozjaśnienia umysłu i wołam ją, nie? Tą partnerkę budzę i mówię słuchaj, ja to i to, i to i tamtego. Takie sprawy co tam. A nie, bo to, to nie. Ja wiem, że jest inaczej, nie? I zaczynam jej jechać po tym po prostu, że wszystko wiem. No takie jakieś rozjaśnienie.
Wiedziałem, ale wiedziałem, że jest nie tak, ale nie miałem tej pewności. No ale intuicyjnie pojechałem. Do wszystkiego się przyznała, że to, że brała pieniądze, że kłamała, że ten i Synek się uśmiał. Też był świadkiem tego. Się uśmiał po prostu ten na drugi tydzień też tam chciał, ale my przegapili ten moment. Nie wiem czy to od tego czy nie od tego. No ale, ale po prostu no doznałem takich jakichś. Potrafię wyczuć złe wydarzenie. Nie potrafię przeciwdziałać jemu, ale potrafię wyczuć, nie? Nie wiem skąd się to bierze, ale, ale, ale po prostu.
No po tym, po tym, po tym, po tym, po tym tak troszkę wyhamowałem w tych tematach, po tym właśnie co, co, co, co ten powiedział, że czy naprawdę chcę wiedzieć? No to było, to było, to było tak przekonujące, że no nie wiem, w życiu żadne słowa do mnie nie dotarły, nie? Tak jak to. To znaczy to słowa to tak nie było słowa, to był zgiełk w głowie, po prostu takie telepatyczne bardziej. Ale to było z krzykiem powiązane. No i nie wiem, ile w tym real-realnego, ale, ale potem, potem tak szczerze miałem już taki okres, że, że, że nie wytrzymywałem. W głowie mi się coś działo. Miałem taki nie wiem, jakbym ktoś mikser w głowie załączył i myśli się nie biły. No i nie mogłem tego. Dopiero kolega mnie taki przywiózł.
No taki święty, nie święty, ale tam. I przywiózł mi wodę święconą z Jasnej Góry. No i mówi weź, wykrop sobie Robert mówi, bo, bo, bo, bo coś rzeczywiście tu może być w tym domu, nie? No i tak wychlapałem chyba z półtorej litra tej wody święconej. Jeszcze mnie tam dwa dni coś tak kurde, dziwne rzeczy się działy. No i później nie wiem, może mi się to w głowie ułożyło, no ale tak się troszkę uspokoiło. No i. No i teraz powiem tak szczerze, że no nie mam tych zmór. No może chyba miałem takie delikatne przedwczoraj chyba też miałem też takie coś we śnie, że, że mnie ta zmora po prostu tak. Znaczy czułem, że idę w takie miejsce i czuję, że coś tam jest złego, ale, ale wiem, że się nie boję i że nie mam żadnych innych atrakcji w życiu.
No to mówię wejdę tam i to mnie łapie. Ja mówię ale śmieszne i tak sobie mówię nie. No i to czuję, że to popuszcza, odchodzi i ten nie wiem, to tam to we łbie może siedzieć, ale pełno ludzi to ma z tego, co się dowiedziałem na internecie i właśnie nie potrafię rozróżnić tego, co jest jakimś demonem, co jest jakimś cholubkiem, bo to, to rzeczywiście na jakiegoś humanoida wyglądało, bo to, co stało i te, ci mali co uciekali, no nie wiem, ich było sześć, osiem, dziesięć może tych, tych małych jakby jakieś takie a la żołnierzyki czy coś. Tak by coś to wyglądało, jakby jak Cyganie ze sklepów wylatują można powiedzieć, wiesz? Mali z ukradzionymi rzeczami. No napieprzali jeden za drugim w tym kierunku i znikali. No ten nie wiem. No nie wiem. No kurcze, tak mnie to tak mnie to-
[28:23] - Oni jakoś odróżniali się, odróżniali się wyglądem od tej wyższej postaci? Od tej większej?
[28:28] - Tak, tak oni byli jakby mniejsi, jakby te głowy mieli tak bardziej przy, przy sobie. Takie, takie no tak dziecko, bardziej dziecko. To tak wygląda jak dorosła osoba wygląda. No wiadomo, no tu jest głowa ten i te. A to, to tak. No są jakby małe dzieci, takie lekko grubałe czy jakby takie no kurcze, no nie wiem, ubrane w jakieś takie peleryny. Cholera wie co to było i to było. No to, to nikt mi nie powie, że to nie było, że to nie było, nie było po prostu nie, nie, nie, nierealne, nie. Ja ten ja. Ja tak dużo, często niebo obserwuję.
Siedzę i tak oglądam w niebo, patrzę w gwiazdy. Zastanawiam się. Trochę można powiedzieć głupi jestem w tym. No ale tak mam mózgu tu przodnie. Ile razy księżyc jest w pełni. Zawsze całą noc tak leżę i patrzę w ten księżyc, jak się tak powoli przemieszcza. Wiem, że się zasnę na chwilkę i widzę po księżycu, że a pół godziny tylko spałem. No i a mieszkam w miejscu, gdzie samoloty lądują. Raczej lądują, obniżają lot. No ja mam piętnaście kilometrów, można powiedzieć w linii prostej jak nie mniej do, do lotniska w Pyrzowicach.
No i korytarz to jest takie męczące, że no koniec wakacji jak przychodzi albo zmiana turnusu, no to no samolot za samolotem co chwilę leci. No to też w nocy za bardzo można powiedzieć, że się spać nie da. No bo i te mieszają te prędkości i ten. No i tak w koło, w koło. Była taka sytuacja, że światło mi się tak trochę rozświetliło i ja mówię co jest grane? Mówię co za ciężarówka jedzie, bo zawsze jak auta jadą, to nie widać światła, a tu świeci mi się na ścianie takie lekkie światło. Samolot tak chyba obniżył się po prostu, a dosyć był blisko. No i te światełka takie no takie odcienie wpadły. No i no, ale to tam wiem jak to słyszę i to po prostu. No bo to jak to lata.
A powiem szczerze, że ostatnio widziałem takie dziwne światło. Coś leciało, leciało, leciało. Jak samolot leci z przodu na mnie załóżmy jak go widzę, to on ma światła dwa po bokach, później te malutkie takie ty. A główne no wiadomo, no są to tak jak w samochodzie. No dwa tam jeszcze kolorowe i zawsze no widać to jak leci z boku, no to widać ten promień tego światła, nie? Nawet jak jest bezchmurnie, to tak zawsze widać. No a ostatnio to byłoTrzy tygodnie temu czy cztery. No leci światło i tak jakby samolot leciał normalnie w tym korytarzu. Jakby leciał. No leci od strony załóżmy tam Krakowa w moją stronę i tylko, że jest jedno takie duże światło.
I co jest najciekawsze, że jak samolot leci, no to wiemy, jak korytarz ma jeden tu, jeden tu, jeden tu i, i, i to są trzy takie czy cztery można powiedzieć te korytarze to one, one tak latają, wszystkie są z okna widoczne. No bo tu mają takie swoje trasy. Jeden po prawej stronie domu, drugi po lewej. A to leciało. Kurczę, każdy samolot leci prosto, to, to jakby w bok leciało, ale światłem świeciło w moją stronę. I, i, i.
[31:16] - To było jedno światło?
[31:18] - Jedno światło, tak. Jedno takie większe jakby te z samolotu wziąć, włączyć i, i, i, i, bo tu jedno światło i to nie było. Samolot jak świeci to tak te promienie są takie nierówne troszkę, jakby to tu przecina tu coś, gdzieś te, te, te światło jest takie no, no wiadomo, na jakieś takie no. A tam to było takie niby z daleka, niby okrągłe, takie, takie jakby przez przesłonę, ale też bardzo wyraźne i to leciało w bok. No to mnie zastanowiło, no bo kurczę, no jak leci samolot, no to ma światło z przodu, no to ja bym widział z przodu te, te boki, ewentualnie bym widział ten jak się to nazywa, no jakieś tam skrzydło zawsze ma te czerwone światełko czy coś. Nie było to w dużej odległości, no ale to takie było, kurczę. No i to taki to jest. Leciało i, i, i jakby to powiedzieć po skosie. Tak? No bo te samoloty jak lecą do lotniska, no to ja je widzę z przodem, z przodem podlatują, przelatują nad domem czy, czy z boku.
No one lecą. No ja ich nie widzę. Czy one się tam. No, one się zbliżają, no ale później jak tu bliżej, to nie wiem, czy się zbliżają, bo przeleci za dom. No już nie widzę tego. A tam to leciało tak, kurczę, można powiedzieć do kierunku, no szedłem słońca jakby czy księżyca, jakby księżyc na przykład, jak się tam pojawia na horyzoncie. Ja go widzę i on idzie, idzie w górę, w górę, w górę, w górę, w prawo i potem mi znowu znika za domem. Ale to a tamto tak leciało właśnie po skosie w dół lekko. No i tak powiem szczerze, bardzo powoli. Nie wiem, co to było.
Widziałem to później drugi raz jeszcze. Nic tam nie, nie słyszałem tam jakichś. Ja tam nie siedzę po Facebookach ani po tych, więc nie, nie interesuję się tym takim jakimś lokalnym tutaj rynkiem wiadomości. Ale no tak, mnie to zastanowiło, bo, bo po prostu tu mam dom od sąsiada parę metrów, tam już nikt nie mieszka w sumie, bo poumierali i tak stoi dom i to leciało tak według mnie, no na odci-, na odległości, no może kilometr, może dwa. I, i, i no naprawdę, no jeszcze rzadko kiedy widziałem, żeby na tej wysokości tam leciał jakikolwiek samolot. Bo, bo ten oczywiście wiadomo, no absolutnie cisza. Nic nie było słychać takiego, żeby tam helikopter albo coś. No bo to z daleka. No ale leciał i tak obniżał lot jakby. No można powiedzieć, tak by miał wpaść, no do lasu wlecieć.
No ale to na odcinku takim przynajmniej ja wiem, z pięciu kilometrów on tak leciał. Tak obliczyłem to tak. On gdzieś tak tyle leciał. To było najciekawsze. On leciał ze stałą prędkością, może jakby trochę zwalniał, może nie.
[33:43] - On tak jakoś leciał trochę, trochę niżej, trochę wyżej, trochę niżej, trochę wyżej. Jakoś tak?
[33:48] - Nie, nie, nie. On cały czas, on cały czas w dół leciał. Znaczy w dół. On leciał w bok, ale, ale obniżał swój pułap. Nie? Tak delikatnie. No i zleciał za dom od sąsiada. No i tylko, że tam wiadomo, to było gdzieś od min. Może dwa kilometry. Może jest, może jest, może kilometr dalej, ale no tak, ja mam na parterze, no to dom sąsiada jest wyższy.
No w pewnym momencie wiadomo też rano słońce jak wejdzie, to świeci, później zajdzie. No bo dom. No i to tak leciało i tak się obróciłem. Mówię będę patrzył, jak wyleci z drugiej strony, nie? Tam. Obróciłem się. No i czekam, i czekam, i czekam, i czekam, i czekam, i czekam. A to światło się ani nie zmniejszało, ani nie zwiększało, jak to leciało, tylko cały czas jakby równo w bok leciał. No i mnie się wydawało, jakby to się zatrzymało tam gdzieś. No znaczy nie mówię za domem, tylko za, za, za.
No tam za moim wzrokiem, bo po prostu ja tego nie widziałem. No i może obliczyć, że to powinno wylecieć za jakieś dwadzieścia sekund za tego domu, to wyleciało do mnie może za dwie minuty, może za trzy. Ja mówię, no to kurczę, to albo gdzieś wylądowało. No ale tam ani, nic tam jest wszędzie, tylko las. No i byłem pewny, że tego już nie zobaczę. No i w pewnym momencie widzę, wylatuje to. No i wlatuje i później znowu drzewo. Tam jest taka grusza dosyć wielka. No i w tą gruszę wpadło i tak między tymi liśćmi widzę to światło tak powoli, powoli, powoli, powoli przemyka i. No i potem się już tam las zaczął.
I ten. I powiem szczerze powtórzyło się to jeszcze jeden raz, dwa dni później. I naprawdę, no obserwuję, obserwuję niebo w ciągu dnia. No jak siedzę też parę godzin, no na ławce przed domem czy coś. Widzę, jak te samoloty lecą w tamtym kierunku. Jak leci samolot, no to można powiedzieć w tamtym kierunku nigdy też nie leci, a jak leci bardzo wysoko, to. No to te smugi zostawiają tak? No to, to już jest inny pułap, to już jest pułap, po prostu. No wiadomo przelotowy, a, a nie do lądowania. Tak, tutaj do domu chodzą, koło domu przelatują, to widzę, że się obniżają.
Wiem, jak samoloty też krążą, czasami tutaj kołują, tak znaczy no czekają chyba tam, nie wiem, na lotnisku. No ale tego, tego nie mogę wyjaśnić. Nie wiem, nic nie, nie tam nie słyszałem, żeby coś ktoś coś widział, zgłaszał. No nie wiem, czy wy jakieś macie informacje, że w ostatnim miesiącu tutaj w okolicy-
[36:01] - A wyklucza pan może, wyklucza pan może możliwość, że to był jakiś obiekt typu, typu dron na przykład?
[36:08] - Nie, nie, nie. Na pewno nie, bo to, to było widać. Można by też to wziąć pod uwagę, że to było, że to było no blisko, a, a, a takie oświetlenie by miał. Ale to, to nie, nie. No mamy dron, drony-
[36:24] - Za duże światło jak na drona.
[36:26] - Za duże światło takie to było. One, one było nie tak, jakby rozświetlało, ale takie no nie wiem. No ono nie, nie służyło, to jakby mi się wydaje do świecenia, tylko do oświetlenia tego pojazdu. Czyli jakby coś. Ale no żadnych innych zaletów nie było widać, żeby jakieś światełka albo coś. No, no, no.Nie był to na pewno samolot.
[36:45] - Czyli nie było widać, nie dało się jakby dostrzec kształtu tego obiektu, tylko to samo światło tak?
[36:51] - Nie, nie. To okrągłe było. Na pewno to światło było okrągłe. No to tylko tyle, nie. I to, i to było tak, jakby, jakby no patrzeć, no można powiedzieć nie, nie jakoś, jakoś takie okrągłe. No normalnie, no jakbym, jak wezmę talerz do ręki postawię prosto to go widzę, nie. No to tak jest też. No czy jak latarką kogoś oświetla się tak. Tylko, że ta prędkość dziwna, taka dziwnie zmienna. No i tor lotu był bardzo, naprawdę bardzo, bardzo, bardzo dziwny, bo to kurczę, no wchodziło w dół, a na pewno ten.
A jakby się oddalało, no to światło zmniejszało się, a to światło było cały czas tak samo i-i-identycznie wyraźne. No i wtedy jak też troszkę, no to nie jest jakieś tam mówię wstrząsająca historia, ale no to w tym roku to zaobserwowałem dwa razy. A tym bardziej że mało tego, no ten ruch lotniczy troszkę jest mniejszy w tym roku. No bo, bo, bo rzeczywiście no latają samoloty teraz, ale tak, tak, no można powiedzieć mniej. No wcześniej jeszcze jak ten wirus był, no to praktycznie w ogóle nie latały. No to, to był spokój, taki można powiedzieć, totalny, nie. Tam jakiś helikopter przeleciał z pogotowia albo coś i rzeczywiście gdzieś tam bardzo wysoko rzadko jakiś samolot. No a, a co tam. Kurczę, no nie wiem, co to było. Czy jakieś zgłoszenia były?
No ale, ale, ale takie no kurczę, no nieciekawe, nieciekawe to takie były. Ja tak zawsze, cały czas myślałem. No, czasami człowiekowi się coś przyśni. No albo wiem, zdaję sobie sprawę z tym, że mi się coś tam przyśni. Czy rano się budzę. Ja to akurat w ogóle nie spałem, bo tak siedziałem całą nockę. No bo to. Bo to powiem tak szczerze no noce to mam tragiczne, że to z tym nie spaniem, bo to, to już kurczę, już raz na dwa dni, a też nie za bardzo. No i tak wczoraj przesiaduję i te wszystkie filmy to wszystko, to wszystko. No to już, to już kurczę, to już później.
No już ten mózg trochę też fiksuje od wszystkiego. No ale, ale takie obserwacje właśnie jak to, to, to, to, to zastanawia mnie to, bo nie było to jakieś spektakularne, że tak powiem, ale. No teraz myślę na wszystkie strony i. No, no, no ni cholery na żadne odejście. Nawet jakby to był helikopter czy coś. No to bym to słyszał. No bo to by musiał nie wiem, jakimś stadionowym chyba lampom lecieć, żeby, żeby po prostu takie światło dawać, a żebym ja go nie słyszał. No.
[39:01] - Rozumiem, że ten obiekt leciał jakby tak cały czas po linii prostej, w sensie cały czas tą linią prostą w dół. Nie robił jakichś tam zygzaków.
[39:09] - Przepraszam?
[39:10] - Nie robił jakichś tam zygzaków czy innych gwałtownych manewrów.
[39:13] - Nie, nie, nie. On se tak, tak leciał tak powoli i tak swoim takim jakby jednostajnym ruchem. Tylko że za tym domem zwolnił. I to mi kurczę nie pasowało, bo zza domu wyleciało też to światło takie same. Znaczy zza domu. No mówię zza domu. No bo w domu wiadomo. No jak ja sobie rękę na oczy dam, na oko. No to tu świata nie widzę. Dlatego mówię jak wyleciało zza domu.
Ja je założyłem. No światło było takie same, było też tej samej wielkości. Ale, ale, ale to tak jakby on zza domem zwolnił. No według obliczeń wszelkich on za tym domem, jak ja go nie widziałem, bo poza moim oknem był. No on powinien dużo wcześniej wylecieć. A on wyleciał później dużo, dużo dłużej na tym odcinku, co przykładowo. No bo byłem w stanie porównać, ile on leciał tam od danego punktu do domu i później ten dom też ten punkt. No to mogło być załóżmy, tam przelatywał około. No nie wiem, no jak to kiedyś z pięć, sześć kilometrów może. To, to była linia tej mojej niewidoczności za tym domem.
Tak, ale to tak strzelam, bo to było to wodocem. No i to wyleciało to światło takie same po prostu tam. No i tor tego lotu no mnie cały czas zastanawia. No bo jakby się to oddalało, no to rozumiem, że można by linia horyzontu się zamykać i to, i to by mogło wydawać, że to opada. Ale, ale nie było takiej możliwości, no bo ta lampa była cały czas, to światło było takie same, nie. No i nie wiem, bo takie, takie. No miałem też takie kurczę kiedyś przygodę też, ale to już kupę, kupę lat temu, gdy też pojechaliśmy i siedziałem całą noc tam przed kampingiem takiej miejscowości, tam niedaleko Olkusza, Bukownie właśnie i ten i to było we wrześniu. Już mam. Mogę powiedzieć dokładnie czy październik, czy wrzesień, to chyba z szesnaście lat temu albo coś takiego. No i tam taki ośrodek wczasowy.
Tam kiedyś mój ojciec był kierownikiem, a to takie później puste stało, tam ktoś to miał. Ale, ale no ja tam wynajęty kamping na, na, na cały miesiąc tam mieszkałem. No i z domu z kempingu wszyscy spali. No, ja sobie siedziałem na ławce i miałem widok po prostu na no, na jezioro takie. Była taka górka i widziałem takie jeziorko, taki zalew i później taki las. Ja to dokładnie tam znałem, bo tego lasu było bodajże z kilometr tego lasu. Półtora. No i za tym lasem była piaskownia i tam za dziecka zawsze chodziłem. Cała piaskownia Bukowna to były ogromne takie połacie tego piachu i ten. No i zawsze tam za dziecka chodzili, bo o kurczę, jak ufo przyleci, no to gdzie będziemy uciekać?
No bo wszędzie piach dookoła, nie. Teraz to już zarosło, to jest zalesione. Ale, ale to ten. To tak. To tak kiedyś było. No i, no i, i ten i se siadłem na tym i nagle widzę taki, taką, no jakby to powiedzieć kulę ognia. Ale to, to, to było takie, no takie dosyć grube i nie to gdzieś tam daleko, tylko widzę, że to leci. Już taki przerażony byłem, że to zaraz to na tej piaskownie, bo to tak według obliczeń na tą piaskownie leciało i że to walnie. I tak taką czuję. Założyłem, że poczuję to nie, bo jak to uderza o ziemię i choćby nawet bardzo daleko, to, to jakiś huk będzie albo coś.
No to znikło za lasem ta kula, ale to naprawdę konkretna i za nią się tak ciągło. No według mnie tak można powiedzieć. Strzelam teraz przykładowo. No wielkości tej kuli może jej ze trzydzieści, czy czterdzieści tej, tej wielkości, tej kuli. Taki no łuna taka czerwonego takiego ognia czy, czy, czy, czy, czy nie wiadomo czego. To wszystko było czerwone. Takie, takie najgorętsze żelazo jakby coś, jakby się coś spalało. No, no ale to, to było widać, że to było blisko. I mówię uderzy to zaraz nie, ale cisza. Nic się nie, nic się, nic się nie, nie, nie, nie, nie stało.
Znikło to za lasem. No i, i ten i, i poszedłem do kempingu. Chciałem iść i ten i powiedzieć, co się stało, nie. Był taki przerażony bym. No i za chwilę drugie leciało coś takiego, ale jużJuż można powiedzieć troszkę mniejsze, ale też takie coś i też w tym samym kierunku za tym samym to leciało. No ale ja uznałem, że to chyba jakieś nie wiem, no meteoryty mogły być, że coś takiego. No ale to tak wyglądało, jak mam te nagranie, co w Czelabińsku tam to leciało ta, ta kula taka ognia co było? No, no to, to tak wyglądało. Tylko że to było w nocy i to, to było takie bardziej czerwone, a nie, a nie, a nie takie jasne, nie. No to takie, takie, takie te.
No i no i to później głupia sprawa. Po tym wszystkim zacząłem się tam straszyć na tym ośrodku trochę. No i wynieśli mnie się. No bo głupiem był, bo się zaczęły jakieś takie dziwne rzeczy. Ja nie wiem, czy to już były moje takie jakieś chore urojenia z tego wszystkiego, a to było też świeżo po śmierci ojca. No to też tak kurczę, chodziłem taki trochę o-o-otegowany. No i, no i potem my ten, potem my ten dom kupili tutaj za miesiąc. No i tutaj my zamieszkali, no. No i potem tu się zaczęły dziać. No bo te rzeczy takie.
No nie powiem mi to są jakieś straszne rzeczy, złośliwe. Na razie nie mam, nie mam strachu takiego, ale, ale jest gdzieś, gdzieś, że coś kurczę wyczuwam i taki już lęki człowiek ma. Ale wiem, że nie wolno się bać, bo sam sobie to w głowie mam ułożone, bo jak się zaczynam bać, to wtedy no zaczyna się dziać więcej, nie. No i-
[44:04] - To wtedy się materializuje. Myśli stają się rzeczywistością.
[44:09] - No możliwe, że to się wszystko tak robi, ale, ale, ale na przykład no, no te, te, te, te, te. No jak ja, ja inaczej powiem. Ja mam w głowie tam gdzieś tam coś poukładane, że, że najpierw był, był wszechwiedzący. Czasami się coś wydaje, że, że w nocy na przykład mi się coś śni, ale tego to wiem, co tam gdzieś będzie, co jak się układa. Wszystko takie. Takie te. No a dlatego, dlatego se takie próby robię, takie, takie, takie zewnętrzne, można powiedzieć, myślowe. Czy to mi się mogło wydawać, czy nie. No i dlatego te, te, te zmory znowu te, te takie dziwne, no to, to, to. To są różne kształty.
Na pewno. No raz to tak wygląda, jak to rękami dotykałem. Tak jakby gruba baba, taka wielka, natłuszczona, ta grudzik Michelin, coś takiego. Raz czuję takie kościste ręce i pazury takie. Ale tak wcinające się paskudnie, nie? No i, i, i, no i potem jeszcze był takie wyrysowany cały brzuch, jakby mnie, mnie ten takie trzy pazury, takie porysowany cały brzuch. Myślałem, że jakiś demon na mnie. Kot okazał, bo na brzuchu jak się przewraca na bok to wjeżdża. No i pazury wybiła. Ale to już takie na boku.
No i, i dlatego ja to, ja to wiem, że mogę gadać tak jak nakręcony albo coś, ale nie, nie jestem ani pijany, ani nakręcony, tylko że no dużo, dużo naprawdę dużo przegubiłem. Może mam tak psychikę zrytom, że, że ten. No bo tam każdy opowiada o tych wyjściach z ciała, nie? Że o be co tego ćwiczą coś tam co to nie jest, bo takie głupoty gadają. No ja wiem jedno, że jak ja bym wychodził z ciała, bym potrafił coś sprawdzić, to bym se pyknął taki numer, że bym miał tyle kasy, że nie opowiadając tego nikomu po prostu bym numer wy-wykręcił jakiś, że no, że, że bym nie musiał o takich rzeczach po prostu gadać, żeby nie wiadomo nikt nie doszedł do tego po pierwsze, a po drugie żebym ja tam ktoś jeszcze za wariata nie wziął, nie? No a ludzie opowiadają, co oni nie potrafią, a potem no rano wstałem, poszedłem do pracy i ten nie, no bo ja bym to taką pracę zrobił, żebym jeden dzień popracował i bym po prostu nie musiał nigdzie chodzić, nie? No.
[46:14] - No bo wie pan, to fora, te serwisy paranormalne, różne fora, grupy na Facebooku i choćby Radio Paranormalium to są też takie miejsca, w którym jednak spotykają się ludzie, ee, się spotykają się wśród swoich także tak bardziej, bardziej swobodnie o tych tematach opowiadają. Ja panu powiem, że też czasem mi się zdarzają takie sny prekognicyjne, bym powiedział, takie jasnowidzące sny, w których najczęściej pojawiają się jakieś wątki hakerskie, jakieś coś. Siedzę na przykład przy komputerze i widzę, że na serwerze Radia Paranormalium pojawia się jakiś, jakiś taki podejrzany plik i zaczyna rosnąć, rosnąć, rosnąć. I parę dni później okazuje się, że rzeczywiście parę dni później po tym śnie następuje albo jakiś atak, albo jakieś podejrzane działanie pojawia się na serwerze na stronie Radia Paranormalium. Ostatnio na przykład po jednym takim śnie odkryłem, że się pojawił jakiś podejrzany plik PHP, który nie wiem co robił. Nie udało mi się odszyfrować jego zawartości, bo był zaszyfrowany. Zapisałem go sobie, a z serwera usunąłem. Także mogę powiedzieć, że też takie rzeczy czasami mam.
[47:21] - Ostatnio miałem trzy takie sny. Coś po prostu nie wiem, jakby ktoś mi chciał coś przekazać przez sen, ale nie wiem, jak to nazwać. Jakieś jakby to określić. Jakieś dwa pudełka, jakieś dwie części, coś, że to trzeba złożyć. No i to całą noc i to. Ja to próbowałem składać i to, i to. No obrzydliwie to takie wnerwiające to, to, to jest. I to mi się parę razy powtórzyło ostatnio w różnych takich kategoriach. Czasami miałem tak, że mi się robota śniła, że tam miałem jakąś robotę. No i co musiałem zrobić?
W dezynie spać ledwa, więc całą noc robiłem. Budziłem się rano, to już nie miałem siły, żeby, żeby iść do roboty i to robić. Ale, ale chciałem jeszcze tak powiedzieć, że się nie wiem, dodać na to, bo nie, no bo tego to wie, tak człowiek nie pamięta wszystkiego, co się stało. Ale miałem kiedyś taki no z tym alkoholem tak się troszkę, że tak powiem, nadużywałem. No i tak mnie to zaczęło troszkę wpółretnować. Człowiek pijany nie mógł być ani jakieś stanął, żeby się film urwał, ani nic. No, no nie było takiej możliwości, nie? Ewentualnie no jeszcze jak tak super już dobrze byłem na takim trybie awaryjnym rzeczywiście tak po takim no ja po prostu tam w robocie miałem takie swoje biuro, taki budynek i ten. No i tam mi się tylko towarzystwo zmieniało, a ja tam praktycznie tydzień siedziałem cały na okrągło. No i wóda, i wóda, i, i ten.
I czasami jakaś robota. No to szofer przyjeżdżał i jechaliśmy. No i to tak wyglądało i . No i zacząłem tak eksperymentować, żeby przestać pić, nie? No i tam ktoś mi doradził a zapal se tam zioło, nie?Nie paliłem papierosów nigdy w życiu. Nie, nie palę, bo se tam zrobiłem takie przyrzeczenie, a nie inne wewnętrzne, że, że jak zapalę, to mi się tam coś złego stanie. No i żeby nie palić. No bo, bo nigdy nie paliłem. Później zacząłem palić przez pół roku paliłem i w końcu mówię no już muszę jakieś se przyrzeczenie zrobić, ale jestem taki, no można powiedzieć-
[49:09] - Z jednego nałogu w inny.
[49:11] - No ale, ale mi tak mój watał mi to jest zdrowy i rzeczywiście mówi tam. No to ten właśnie co, co, co, co w Boga nie wierzy i się tam nikogo tam nie boi, a tu zleciał i powiedział, że już tam do góry. No i w końcu od tego czasu już nie przyjechali. Parę lat minęło i nie przyjechali tutaj do mnie więcej. Teraz ja do nich jeżdżę, nie? A ten, a, a ale on taki to chłop, że ja tam u niego się w tym domu tam po ojcu domek ma. Ja się tam boję u niego spać w takim pokoju te, te stare zdjęcia takie są tego, takie różne rzeczy tam jakieś różne stare rzeczy, stare jakieś lampki gdzieś tam tego i po dziadku, po tym, a po tego, nie? I no taki, taki ludek po prostu. Ale no strasznie lubi, interesuje tak zbiera różne rzeczy, jakieś takie historie. I kopał garaż ostatnio i ten i garaż przestawiał i wykopał.
Zamówił koparkę i ten. I on zaczął opowiadać. Tam coś, tam coś. Tu sąsiad, jakiś tam dziadek Żyda ratował czy kogoś tam takie, takie rzeczy. Mu się też tam II wojną interesuje bardzo i ten. No i jemy obiad przed nami. Ja tak się nie odezwę, bo tak ponad dwa metry wzrostu ma te ręce takie długie. Nie, tak się wychylę na foteliku i tam mówi powiedz z czego to jest, bo. No bo ja znany jestem w domu. Tam zawsze wieprzka kupiłem, rozkrawałem go w domu czy coś tam.
No jakie takie gdzieś tam zająca pojechał czy coś potrącił. Przywiózł to ja mu to zrobiłem. No bo on tam tego mówi. Ty już tyle kości widziałeś, nie? Co to jest? Nie. No i patrzę na to i no nic cholery mi to na żadną kość zwierzęcą nie wygląda co znam. No ani na, na, na ten, na, na, na, na jakieś takie no ani na krowę, ani na konia, ani, ani, ani na, na, na, na wieprzka. No mnie się wydaje, że to ludzkie chyba kości są, nie? A on mówi, że a mi się też tak wydaje.
I pierdolnął mnie na parasol i ten nie. No a i dalej leżę. No i dalej ogadnie tego. No taki chłop, no taki, że tam nie wierzy w jakieś przesądy ani nic. Nie. No ale po tym jak go tu postraszyłem, to już no nie, nie przyjedzie. No i koniec. No i, i próbuję to już zapomnieć. Nawet. Nawet się tam wypiera czasami.
Nie, nie było tak źle. No ale, ale, ale, ale ten. No ale on mi właśnie doradził. On mi doradził te, te. No żeby se zapalić, bo tam jego ta dziewczyna była w ciąży, miała anemię jako tego tam co niby wypaliła. Mówi o wyniki jej skoczyły tego, nie? No ale mówię no nie, nie, nie patrzę. I tam dostałem nawet nie wiem od kogoś takiej, jakiejś takiej witegi. Mówię kurde. Wrzuciłem se to do flaszki i zapomniałem o tym.
No i i po czasie, po czasie to ten patrzę co w tej butelce rozpuściło. No i tak sobie wypiłem kielicha jednego, drugiego. O jak fajnie, jak wesoło. Kurczę, super, super ten człowiek nie myśli o trzecim kielichu. No rewelacja. No to mówię se na zwykły super zajebista sprawa. Nawet, nawet przed gadą mi ten trzeci kieliszek nie chciał przejść. No i taki zadowolony człowiek tego fajnie się śpi po tym. No i tak kurde mówię no to, to, to było uczynię. No i mówię kurde, jakby tak zrobić mówiłem większą ilość takiego, nie?
Wziąć i po prostu zalać spirytusem. Co to będzie? No i zostawiłem tak kurde na szafce trochę tego i tu się robiło takie lekkie płyny, nie? Jak to mówią olejek nawet czy coś. No i wystarczyła kropelka do butelki i człowiek nie mógł wypić no ćwiartki, że tak powiem litrówki. No takiej mniejszej to raczej nie kupowałem nigdy, ale no ćwiarteczkę i zadowolony z tego. No i kiedyś kurczę, no wkropiłem sobie jedno, drugie. No i tak z czasem to człowiek zwiększał dawkę. No i se wkropiłem pięć kropli do kieliszka. Ja wiem, nie miałem czym przepić to w ręce tam pięćdziesiątkę wody wypiłem to.
Powiem Ci, że już odwróciłem się na słuchajcie nie wiem. Byłem w niebie, w piekle, wszędzie w stanie jakieś zawieszenia, jakimś paranormalnym. Nie wiem, jakiś jakby to powiedzieć. Same moje myśli były i biel taka dziwna. Ja wiedziałem, że zdaję sobie sprawę, że ja tracę świadomość. Wszystko i ten i. I to tak trwało kilka godzin, ale mi się wydawało to wiecznie, jakbym był po prostu nie wiem, w jakimś szczescu albo gdzieś. Strasznie taki stan, taki okropny i że, że ta nicość, no że samym jestem powietrzem. No okropny stan taki i taki taki. No kurczę i tam, i tam wtedy też takie było coś, że jakaś postać coś do mnie coś mówiła telepatycznie, ale to wiem, że to było od tego mnie to wzięło.
Ale, ale po prostu no. Zdałem sobie też sprawę w pewnym czasie, że człowiek, jak jest pod wpływem jakichś takich innych rzeczy, ma inną percepcję postrzegania, bo tak normalnie to to mózg wykasywuje pewne rzeczy. No czegoś nie chcemy widzieć. No podam to na przykładzie ten taki. W ogóle ja ze zwierzętami mam tak w domu. No coś tam pewnych rzeczy nie widzi, nie? Jakiś tam piecek jak coś tam gdzieś położę tego. No przykład znam konia. Miałem kiedyś kupiłem bryczkę do niego i koń się dał jeździć w siodle, ale no jak do bryczki go przyciągałem, to tak nie widziałem, ale go ciągnął w drugą stronę gdzieś. No po prostu ten.
No i to jest na tej, na tej zasadzie to też tak odbieram, że ludzie też tak. No czytałem o tym, że po prostu, że człowiek no gdyby mózg nam nie wykasywował pewnych rzeczy, no to, to byśmy ogłupieli. No taka jest, taka jest teoria podobno. I dlatego ja mam czasami takie stany percepcji dziwne. To się różnie biorą, ale to zawsze na trzeźwo i to i to i to ten, że to nie wiem, od czego to zależy, że słyszę po prostu jakby dźwięki, jakby wodę odkręcę i słyszę, jakby, jakby, jakby. Ale to czasami mi się zdarza, tylko rzadko kiedy słyszę, jakby jakieś dzieci gdzieś na jakiś korytarzu szkolnym, jakieś takie, takie, takie po prostu no dziwne, dziwne, dziwne, dziwne rzeczy. Ale to, to, to zawsze było takie, takie. No, po takim stanie można powiedzieć, że to w ciężkim stanie było takim, że rzeczywiście ręce się trzęsły. Kurde, herbaty nie szło się napić, bo się czego parzył gorącej, nie?I, i, i wtedy zdawałem sprawę z tego. Rzeczywiście.
No ja widzę różne rzeczy i mówię no tak, no od alkoholu mi się nie pije, no to mi się chłopki wstawiają, ale z czasem zauważyłem, że to, że to, że to też ma swoje jakieś tam realia prawdziwe, bo, bo, bo pamiętaj, że miałem ciężki stan naprawdę z alkoholem w pewnym momencie też i, i, i no już chciałem skończyć, ale musiałem. Musiałem pić, żeby chodzić od zasny na pół godziny. I powiem, że, że no nie piję już kupę czasu, no ale zaczęły mi się przygody dalej zdarzają. No i można powiedzieć, że, że nawet więcej. No bo. No bo. No bo więcej pamiętam, nie? No wiadomo, jak człowiek gdzieś zasnął w nocy, no to wtedy się nie pamięta za bardzo wszystkiego. No a teraz takie, takie kurcze, dziwne rzeczy. No i tak jeszcze właśnie wracając do tego, tego do tego domu, tutaj, do tego pokoju, to, to, to ta postać była.
No tak, jakby ktoś w kominku siedział. No kurczę, normalnie. No w nocy takie wstałem i, i, i patrzę, ktoś tam jest i próbuje tak, no nie kontaktować za bardzo, żeby z tym kontaktem nie złapać, a to mi gdzieś w głowie no coś takiego zrobiło, że, że no, no, no, no nie wiem, no nie wiem, jak to określić, ale powiem szczerze no zaczyna mi to. No tak szczerze zaczyna mnie to wkurwiać. No po prostu bo, bo, bo, bo. No bo się nie da żyć. No jest trzy dni, cztery dni spokoju takiego gdzieś później coś się znowu jakiegoś takiego dzieje. No po tej wodzie święconej to rzeczywiście trochę ten. Ale, ale, ale tak na dobrą sprawę nie wiem. Nie wiem co to jest.
Czy jest dom opętany, czy coś. No, no, no. Tylko wiesz, wie pan, że tak się zastanawiam, no co ma opętanie z demonem? No co to jest to? Nie.
[56:40] - No dlatego właśnie pytałem o to, czy coś wiadomo więcej o historii tego domu, historii tego miejsca, bo tam się mogło.
[56:47] - Z tego co wiem, to, to z tego co wiem, to, to tylko tyle, że niby się ten dom spalił tym ludziom i, i, i no i oni go odbudowali. On był kiedyś drewniany i oni go odbudowali już z cegły, nie? No to było. A ksiądz powiedział budować to budować nie było pozwolenie gdzieś tam na budowę ani. No i tyle. No i. No i że nie mieli dzieci. No kurczę, nawet taka znajoma przychodzi taka, taka bardzo taka praktyczna od tego nie i ja mówię no tak, no ale tu mieszkali ludzie, co dzieci nie mieli, nie? No i pokój dziecięcy tego, ale, ale ten, ale. A ona mówi no to coś może być na rzeczy, nie?
Bo to. Bo to coś. No jest coś, jest coś w tym. No i. No nie ukrywam, jak się przeprowadziłem tu, to też tam taką mieś nie wylewałem, ale tutaj to jest taka dzielnica, z której się to tak tłumaczę. No bo takie już się zaczęły picia, że przecież. No rzeczywiście też już tak kurde, prawie mi się związek rozpadał jeszcze piętnaście lat temu, że, że był człowiek z gramów, a nie to tak tłumaczyłem. A bo taka dzielnica, bo tacy, tacy ludzie. No a ktoś mi tam powiedział, a może taki dom, że, że po prostu no takie. No, no, no.
Aha, jeszcze jedną rzecz chciałem zauważyć, że to nie tylko ja wyczułem. To była to partnerka, ta moja już była, żeśmy gdzieś byli u kogoś, jechaliśmy do tamtej znajomej. Taki no nie wiem, komfort psychiczny, no że jest inaczej. Wracaliśmy do domu na podwórku jeszcze w porządku. Wchodzimy do domu przymulenie i koniec. Takie takie przybicie i tak jakby człowiek miał. Nie wiem. No tak jakby miał głowę przykręconą do, do, do, do, do, do nie wiem, do nadajnika telewizyjnego albo, albo coś radiowego. Po prostu takie fale mocne, jakieś takie. No i co mnie, co mnie.
Zacząłem tam się interesować tym, tym, no, że tak powiem, tym no tą bronią kierowaną energią kierowaną na odległość, że można kogoś nie karczać. No ale no w sumie mówię tak połowa sąsiadów takich półgłupich, reszta głupich, więc no raczej tutaj nie ma jakichś takich kurczę, co by ten. No ale nie wiadomo kto to w domu skręcił, nie? No ale, ale z drugiej strony no postawili jakiś czas temu ten maszt 5G w sumie dwa kilometry ode mnie od domu, że to nie wiem, czy z pół roku temu może. Czy to też może jakieś oddziaływanie? Nie wiem. Nie, nie, nie, nie.
[58:57] - Podobno, żeby to miało jakieś oddziaływanie, to trzeba naprawdę bardzo mocno się zbliżyć do tego masztu. To wtedy działa jak mikrofalówka. No ale z takiej odległości to raczej nie.
[59:07] - Mikrofalówka nie jest na tyle groźna jaką jako sama mikrofala, no bo to ona tylko powoduje ruch wody, więc jeżeli nas nie dosięga to mikrofalówka nie promieniuje i ona tak to by nas zagotowała, wiadomo. Ale powiem, że, że tak. Kurczę, ja się urodziłem w Dziećkowie, no właśnie w Bukownie jestem na tym ośrodku i tam przez ośrodek ówczasowy szły słupy wysokiego napięcia i, i chyba nie wiem, ile to tam jest tych tysięcy wolt, ale to konkretne elektrownie szły i jeden słup taki był no ogromnie wysoki, no a drugi ja miałem taki no dwadzieścia, dwadzieścia, trzydzieści metrów, a tamten no jeszcze wyższy, taki bardzo wysoki. I, i, i. No i ten jeden słup stał na tym ośrodku, ta linia cały czas tam szła. Także jak był deszcz, to takie takie to tak słychać było te powietrze, jakby brzęczało. No i tam takie różne rzeczy wymyślali ojciec, ojciec zmarł na raka później tam całe życie tam praktycznie siedział w tym ośrodku i ten i, i. No i. No ja też tam strasznie bardzo lubiłem być. No a matka nie, to ty tam nie będziesz tam siedzieć.
Tego. Mieszkaliśmy w Katowicach. No to. No to ona tam nie, nie, nie, ona tam nie pod linią to jest niezdrowe. No i takie rzeczy. No i tak nikt mi nie wierzył. Ale rzeczywiście. No mam coś takiego. Znaczy miałem teraz akurat, no, na szczęście przyhamowałem jakiś czas z tym alkoholem, że to, to świadków mam na to. No bo to, to nie jest udawane po prostu.
No dziennie tam przepiłem tam litra, półtora, dwa. Nie? Rano. No tak mi się przynajmniej wydawało, nie? Rano wiadomo. No to kończyłem rano ten rano coś tam zjadłem tego. No i, i, i, i, i, i zawoziłem, zawoziłem tyle żonę do roboty to pięć kilometrów. No i. No i wracałem do domu. No i, i ten.
I tak się męczyłem potem do popołudnia, nie? Bo ona tam dojazd miała. No i mamy przejazd pod no mostem takim kolejowym po prostu. Tutaj takie dwa mostki są i chyba tam idą trzy czy cztery tory kolejowe. I co jest? Jak byłem tak dobrze wypity czy wypity? Przepity? No na drugi dzień. No nie, nie, nie mówię w ten sam dzień, tylko na drugi dzień, tam trzy dni bodajże przerwy.I zaczynała mi się tam wątroba gdzieś tak. No zaczęło się te kaslenie takie ten.
I powiem ci, że nie mogłem przez telefon rozmawiać przez, przez dwa dni po takiej akcji. Przykładałem telefon do ucha, zacząłem kaszleć i mnie szarpało tak, że ani słowa nie potrafiłem powiedzieć. I myślałem, że to jest raz przypadek. I rzeczywiście zauważyłem później, że to jest ten. I potem zauważyłem, że jak jeżdżę i przejeżdżam pod, pod tym, no jeżdżę tam normalnie wszystko jest w porządku, nie? Wjeżdżam pod, pod, pod te, pod, pod te tory kolejowe, tam pod te, pod te przejazdy. Za przejazdami muszę stanąć, bo już tak mnie szarpie, tak, że na wymioty już oczy mi się zamykają. Nic nie widzę po prostu to jest takie okropne szarpanie, że ten i, i ona zauważa, że nie udaję tego. No bo łzy się leją z oczu. Człowiek nie wydaje z siebie żadnej treści ludzkowej, tylko po prostu mnie dławi i ten.
No i jestem o, o po prostu. No widzę, że jestem przeczuły na promieniowanie takie magnetyczne, no ale co to ma wspólnego z tym, z tym, no z tymi różnymi dziwnymi rzeczami? No powiem, powiem tak no to z Jackiem nawet mi się tak śmiali, no bo z tą pralką że jak wyjmałem ją, no to niby odeszła, byle, byle odeszła, no tak można powiedzieć. No i, i powiem, że żarówki przestały strzelać jak ta poszła. Naprawdę jak był taki miesiąc, widzę żadnej żarówki nie wymieniali my, nie? I widzimy tak właśnie z synem gadaliśmy. Żarówki przestały nam strzelać, nie? A my próbowali różne energooszczędne. Takie, takie, takie, takie.
[01:02:39] - Wszystko się psuło.
[01:02:40] - No tak. Mieliśmy taką jedną diodową, ledową, taką, taką droższą i ten i ona rzeczywiście była chyba przez pół roku, ale ona praktycznie światła żadnego nie dawała. No ale coś ją tak trafił. No a teraz tak patrzę, no kurcze, no nie chcę klękać, nie chcę tam wezwać czegoś, ale, ale naprawdę no, no, żarówki przestały, przestały strzelać. No dużo mamy było przydziało i ten takie nocne życie właśnie prowadziłem. To takiego kolegę mam co na kopalni robi, to przyjeżdża zawsze w nocy, bo gdzieś tam nie idzie do roboty, chce załatwić wolne. Nie chce, żeby żona tam w domu mu marudziła, że znowu ma wolne. No to zawsze przyjeżdża do mnie. Tam siedzimy, gadamy, pierdolimy głupoty do rana on jedzie. No i ten Sławek znowu te żarówki.
A ja pierdolę, wyła tą lampę. Styk. Jedna, dwie. No i nie wiem, to niemożliwe. No tyle żarówek. Zacząłem używane kupować, no bo człowiek nie zarabiał na nowe. No i tutaj także. No i teraz rzeczywiście tak w ulicy nie wiem, że tak się wyniosła i nie wiem. To co to nawiedzenia bardziej? No ale co tak bardziej nawiedzenia czy ten czy, czy kosmiczne takie bardziej właśnie w łapki to leci?
No bo, no bo tutaj to jest u mnie pomieszane. Ja już nie wiem, co jest to po prostu to jest mętlik.
[01:03:55] - No ja powiem tak wszystko co jest, wszystko, co jest trudne do wyjaśnienia, wszystkie zjawiska paranormalne tak ogólnie.
[01:04:01] - Ja bym, ja bym tyle mógł rzeczy, na przykład takich siłą woli potrafię. To jest, to jest tego gdzieś coś jadę tego i takim. Miałem taką pracę też dziwną. Ja mówię no kurczę, no już jest ten czas, już powinien zadzwonić, no i powinien zadzwonić. Pyk telefon dzwoni. No myślałem o tobie, no mówię no ja sobie też myślałem nie? No i, i jest telefon i parę lat temu ogłoszenie tak i ogłoszenie dałem i tak z Szymkiem też siedliśmy. Mówię no kurde, nikt nie dzwoni, nikt nie dzwoni, nic nie było i tego, i tak. To myśli ktoś nie potrafię się tak, żeby skupić, ale gdzieś samo kiedyś to przyjdzie. Pyk telefon dzwoni i ten i, i to jest nie.
No i ostatnio taka sytuacja też była. No nie wiem skąd. No przychodzi taka babka przychodzi z tego z no, no socjalna taka po wsi chodzi, tam do ludzi zagląda. No i taka fajna babka. No a chodzi tu po wsi cały czas taki no lekko, no umysłowo taki niepełnosprawny. No cały dzień chodzi. No jak rano włoży gumiaki na i koszulę, no to tak cały dzień chodzi tam i z powrotem bez sensu. No i tylko cześć potrafi trzydzieści razy cześć powiedzieć. No i ten tam się śmieją, że mówię ten tam taki sąsiad mówi wiesz co mu jego matka koty sprzedała. A ja mówię czemu?
No nie pytaj. No i to takie. No on jak widzi jakąś kotkę sam potrafi tych kocików przegonić nawet nie. No to, to, to naprawdę to jest wyższa sztuka. A oni przed nim uciekają. No i on tak ta babka to też go zna, bo tam do niego chodzi. No i ten i wie, jaki on jest taki no upierdliwy, nie? No i tak widzę, że ona tu idzie po ulicy. No i gada, gada, gada tu przy furtce i ten i, i no i się wtedy z tą, z tą, z tą, z tą, z tą pralką moją tam się zwaliło i ten i gadają, gadają. I ja mówię nie no mówię Heniu, no chodź no i patrz, mówię teraz z nią gada.
Matka z nią gada. Nie, on wie. Teraz mówię, żeby Leszek przyszedł, żeby Leszek przyszedł, bo Leszek jest. A ja mówię sciskamy dłonie, skupiamy się tak, że przez robercie i on tam atakuje, bo Wojtek to nie mógł uwierzyć w to. No tak, no przypadek to był na pewno. No ale, ale ja tu nie widziałem jego, że widziałem nic, bo on przyszedł z drugiej strony domu, więc tak go ściągnąłem. Drugi taki przypadek idę, idę tak po prostu z toalety wracam i tak kuśtykam. Podpieram się trochę o Szymka, no ale kotek się rozłożył na tym miejscu, gdzie zawsze siadam na kanapie i sobie leży rozwalony cały nie? I ten mówi No bo ja tak niepewnie stoję i mówi czekaj, go zrzucę. Nie, nie mówię, nie zrzucę go.
Ja miałem taki sam wybacz. Ja mówię Patrz, ja jej powiem i ona zejdzie, mówię. A teraz mówię Kicia śpi, a nie i wejdzie mi z łóżka, bo ja chciałem usiąść. Kot dźwignął głowę, popatrzył, otwarł oczy, wstał, poszedł. Nie, mówię. Niemożliwe. Niemożliwe. Niemożliwe, nie. No ale jak chcę, no to tego nie potrafię powtórzyć. Ale to same z siebie czasami wychodzi.
No i takie rzeczy. Ja przez pewien okres miałem coś takiego, że jeździłem taksówkami, bo nikogo znajomego nie chciałem narażać na takie coś, bo po prostu sztuczki ściągałem na siebie jakieś straszne.Znaczy inaczej nie stłuczki, tylko po prostu kierowcę tak jakoś zaaferowałem. Nie wiem, jakiś taki wpływ wiedziałem, że mam podświadomie, że, że on się nie potrafi na drodze skupić. No i numer wywalał i po prostu. No chyba to z pare roku trwało. Ja się bałem z kimkolwiek jechać, bo gdzieś odrapał auto, przytargał jakiś numer. No ja gdzieś już musiałem jechać, to wolałem wziąć taksówkę. Mówię to mi tam taksówkarz mi to wisi to ten nie. I to jest często gęsto wypadki jak są na drodze, to, to ja je widzę na chwilę przed co się dzieje, nie? I potem, potem za chwilę jest wypadek.
No ale to, to nie tylko nie umie tego kontrolować. No ale.
[01:07:48] - Coś mi świta, że chyba coś podobnego miał słynny jasnowidz ojciec Andrzej Czesław Klimuszko. W swojej książce opisywał takie przypadki. Widział jakoś jakimś innym zmysłem wypadek tuż obok budynku, w którym aktualnie przebywał. No i słyszy jakieś coś, coś tam się dzieje. Schodzi. I rzeczywiście okazało się, że robotnikowi na przykład jakiegoś rękę urwało.
[01:08:16] - No kurczę, no ale, ale, ale on to potrafił tak kontrolować. Ja tego nie, nie kontrolowałem.
[01:08:21] - Nie do końca. Też nie do końca umiał to kontrolować. To jest takie, takie było wkurzające trochę dla niego też coś takiego wkurzającego, że wie, że coś się stanie, ale nie jest w stanie tego. Miał taką świadomość, że nie jest w stanie temu zapobiec.
[01:08:36] - Tak, tak, tak. I najgorsze to jest to, że, że jak człowiek próbuje temu przeciwdziałać, to, to zniknie ta świadomość i to się zaraz wymiesza. Ale ja to staram się w ogóle po prostu wyłączać myśli. No coś takiego jak wyłączanie myśli. No czasami się coś, gdzieś jakaś muzyka wkręciła na cały full, gdzieś człowiek kurde zasnął, się tam chlapnął i muzyka na full. I ta muzyka grała na dwóch dni, grała i grała w głowie. Tego nie szło wyłączyć. To było okropne. I wtedy wyłączałem myśli. Jak ubrałem się ze mną na chwilę i tak samo ja w tym ja, ja naprawdę.
Ja wiem, że potrafię ściągać pecha takiego kurde, że, że, że no powiem tak inaczej 5 lat czy 6 lat nie miałem dowodu rejestracyjnego do samochodu, bo zabrali mi tam auto, miałem nierejestrowane i tak jeździłem bez przeglądu. Przez 5 lat dziennie robiłem około 200, 300 km. Byłem pewny, że mnie nie zatrzymają. Nie. I jeździłem spokojnie. Znaczy powiem normalnie tego wiadomo. No ale, ale no te same drogi codziennie człowiek pokonywał. Wiedziałem, że jest szarpanne auto i w ogóle tego ten powiem. Coś gdzieś nagle się załamało i ja się bałem do sklepu jechać dwa kilometry, bo a zatrzymają mnie. 5 lat bez dowodu.
W gazecie napiszą, że takim ślubem człowiek jeździ i takie tam głupoty. No i tamten mijał ten okres tego lęku. No i później znowu spokój, normalnie i tyle. A potem czasami gdzieś też czułem, że coś będzie nie tak. No i zdarzały się trzy, cztery kontrole w tygodniu. No to mówię ile razy mnie możecie zatrzymywać? Nie. I to w różnych miejscach. Tam jeżdżę i ten sam. I wiem, że wiem, że mam jakieś kurcze problemy z tym, w tym.
No jakby to powiedzieć? No czuję, że coś, coś, coś nie wiem. Ja był jakiś opętany jestem albo cholera wie co. Nie chcę wchodzić dalej w tamte tematy pod względem takim, żeby się bardziej zagłębiać w tym darknecie, jakieś próby robić. Unikam czegoś takiego jak wywoływanie duchów czy coś, bo, bo wiem, że w pewnym momencie jestem w stanie takie rzeczy zrobić, że tak na pół świadomie, że boję się tego, bo się boję, nie?
[01:10:38] - No właśnie, ja mam takie pytanie tutaj sobie zapisałem, jak pan opowiadał o tych spotkaniach z tymi istotami w sypialni. Jak pan tak ogólnie podchodzi do tematu duchów, demonów i innych tego typu rzeczy?
[01:10:52] - Szczerze? Mnie się to kurczę zmienia troszkę. Znaczy zmienia. Ostatnio mi się to zmienia, że tak. No duchy jest to kurczę, powiem tak no zawsze tam mnie tam babcia straszyła. No tak, wiadomo. No z tego duszyczki przyjdą, bo ty tam coś tam, coś tam, coś tam. No i tyle. Albo albo wejść do lasu nie chodź, bo cię powodzie cię w lesie, powodzie cię w lesie, wodnik cię tam jakiś złapie i cię utopi. Albo albo powodzi.
Co te powodzie w lesie nie? No bo czyż powodzi cię w lesie? Nie łaź do lasu, a nie łaź do lasa. No ja się wychowałem całe dzieciństwo w lesie można powiedzieć. No bo Katowice to wiadomo, że mieszkałem. Ale każdy weekend na ten ośrodek. No i non-stop w lesie chodziłem. Ja byłem tym takim samotnym. Jak tam koledzy tam motor w pięciu składali. No to ja sobie wolałem ten motor sam składać czy samochód.
Tam miałem taki. Sobie kupiłem za małe lata sobie go robiłem. Nigdy nie lubiłem towarzystwa, bo się po prostu skupić nie mogłem, nie? No albo się głupoty pierdoły gada, albo się robi. Ja miałem ciężko się skupić na czymś, bo ktoś mnie zagadał, to już traciłem koncentrację. No i po lesie w lesie tyle czasu spędzałem naprawdę dużo, że to praktycznie czy były grzyby, czy nie było, no to musiałem latać po lesie. I nigdy się nie zgubiłem. Nigdy, nigdy, nigdy nie miałem. Odcinki chodziłem takie konkretne, no nawet po dziesięć kilometrów od domu. Miałem taką orientację w pewnym momencie, jak gdzieś tam coś źle było, wszedłem pod linię.
No to wiedziałem pod linią. Aha, ciach i zaraz tam do domu nie, bo linia mnie zawsze przyprowadziła do tego ośrodka. Nie pod tą linią. No ale powodzicie, powodzicie. No jak mnie się tu przyprowadzili, no kurczę, no jak lubiłem po lesie chodzić, jak wszedłem tu w ten las, on mi się taki dziwny wydaje, taki, taki. Nie wiem, jakby takie dziwne te mchy, takie na jakby na śmieciach, na kamieniach, na jakby. No mi tu ktoś to trochę wytłumaczył, że kubły na śmieci to oni mają tutaj od dziesięciu lat. No to wszystko, gdzie się do lasu wyrzucało? Nie no co? No to jest tak.
No ja strasznie nie lubię śmieci w lesie. Jak ja widzę to mnie to aż, aż szczepie. No i poszedłem do tego lasu. No prosty las, w sumie niedaleko tu polanka, tu ten opanowane takie miałem. Są łąki takie za jakieś tam pięćset metrów. No i w pewnym momencie gdzieś wpadłem w takie kółko, że zacząłem chodzić. No chyba z dwie czy trzy godziny i nie mogłem z lasu wyjść. Co słyszałem wiochę. Słyszałem, jak psy szczekają, jak czasami auto zatrąbiło. Nie mogłem do domu wrócić.I, i, i nie wiem, coś takiego to było.
I też zacząłem wierzyć w takie różne, że rzeczy właśnie nie wtedy, że rzeczywiście może są jakieś, jakieś duchy. No powiem po oglądaniu tych programów różnych, takich tych typu tam, no co tam gdzie ducha wyganiają na przykład w Jaworznie ten gościu. On był bardzo autentyczny, ten, ten taki nie ten nawiedzony dom w Jeleniu czy, czy tam pan słyszał o tym, o tym domu. Tam później się niby okazało, że to, że to tam właściciel próbował kasę na tym zarobić. No ale. No ale w demony to nie ukrywam. No wierzę, wierzę, bo taką literaturę cięższą sięgałem czasami. Audio oczywiście mogę czytać. Tutaj nie za bardzo lubię, ale ale ten i, i, i powiem szczerze, że że z tymi demonami wszystko tak wierzyłem. No i nie mówię, że nie wierzę, bo bo bo bo widziałem na filmach te niby realne opętania.
No z czego to jest? Nie wierzę, żeby ludzki mózg takie rzeczy potrafił zrobić, żeby sobie sam. No ja bardziej w UFO wierzę, ale w złe moce też. To, to demony takie te tak samo. Wiem, że miałem takie, takie. Ale to był chyba sen z taką postacią miałem no spotkanie, ale to nie wiem, czy to był sen, czy coś, czy jakiś stan taki ciężki, że od tej postaci taka miłość biła. Takie miłość, uwielbienie, podziw. No nie wiem, jak to, jak to nazwać, ale to. To było coś. Coś takiego.
Nie do opisania po prostu taka mądrość. No aż się aż się mózg gotował. Zresztą jakbym głowę do mikrofalówki wsadził. No to było takie, takie, takie jakieś uczucie, że nie, nie do pojęcia i telepatyczny przekaz taki. No tak by to można powiedzieć, jak jasnowidz z jasnowidzem gada, mówi wiesz co? A drugi no wiem, no to tak samo to ta relacja była i to, i to takie kurcze, powiem szczerze, że, że, że też myślałem, że gdzieś tam przed Bogiem stoję albo coś. No ale nie wiem, czy to był sen, czy to wróciło, czy to był jakiś stan po pijaku. Ale, ale, ale było to takie, że no to nie dawało później mi kurczę żyć przez, przez, przez jakiś czas. No a, a miałem właśnie miałem. Miałem też takie coś, że bo ja po prostu we śnie się potrafię wybudzić.
Dlatego sobie zdaję sprawę, że na przykład jak z czymś tam zaczynam jakimś tam typu właśnie no demony, można powiedzieć nie, no ale to potem jest to jakiś byt, ale to demona. Bo jak czytałem o demonach, to one mają potężną moc, po prostu nie. I ten i wiem, że potrafię się wykrzywić i się wybudzam. No a tutaj takie robiłem fikołki, że można powiedzieć nataczanie z tym wybudzaniem i się nie dało. I byłem pewny, że, że, że nie żyję, że jestem innej świadomości, nie? No i to tak trwało. Ja więc może na moje z pół godziny wybudzanie i takie miałem odczucie, że coś obeszło. I wtedy wstałem i mówię no nie wiem, co się działo, kurczę, tabletki na serce były tam takie różne. I może może tabletki nie wziąłem wczoraj albo coś, ale to by się takie rzeczy nie działy, nie? No dlatego nie potrafię tego z tym, z tym UFO zgłosić właśnie.
No a właśnie chciałem jeszcze. Chciałem jeszcze dodać o tym, o tym wychodzeniu ode nie? Z ciała to tam ojej, każdy wychodzi co oni tam nie kombinują. Powiem mając chyba nie wiem teraz dwanaście czy trzynaście lat też się tam gdzieś doczytałem, bo to doczytałem, bo wujek mój tu miał całe mieszkanie książek, on takich no czytał. No wszędzie książki. Nie miał żony, nie miał tego. Wszędzie książki w pokojach. No i sam jakąś taką książkę mi dał. Zawsze przychodził to, to książki dawał. No daj mu jak wtedy tej książki.
Ale, ale se posmarował. No to tam pięć tysięcy szopem. No to podkład był. No to dzieci zadowolone. No to tam obiecałem wujkowi, że poczytam, nie? No i tak mnie to o tym wychodzeniu z ciała. No nie tak jak ludzie mówią, że tam policzyć do dziesięciu tego, tego. Coś tam zaczyna się część i ten i już sobie mogę chodzić. Ja tyle razy próbowałem. Znaczy też próbowałem teraz ostatnio.
Nie, nie, nie wychodzi mi to. Nie, nie ukrywam, że próbowałem parę razy tak jak niby tego, ale to to nie ten. Bardziej się zlęknąłem tego, bo tam ktoś powiedział, że jak ktoś jest słaby fizycznie, to po prostu może coś przyprowadzić za sobą i coś się podklei.
[01:17:19] - No jak ktoś jest słaby fizycznie, to może mu się zmaterializować w tym stanie lęk jakiś tam ukryty i to może się wtedy skończyć dosyć sporym przerażeniem.
[01:17:27] - No właśnie.
[01:17:27] - To jest tak jak we śnie. To, co, o czym myślimy, to co mamy zakodowane w podświadomości, w głowie, to nam się zmaterializuje po prostu.
[01:17:35] - No właśnie ja wiem, że to, to. Dlatego ja staram się tak ogólnie o nic nie myśleć, bo bo ja mam takie wrażenie, że mi się materializuje tylko najgorsze rzeczy. Ale z drugiej strony też ludzie się pytali mnie czemu ty masz takie podejście do życia? Takie wszystko, wszystko w dupie masz i w ogóle co chcesz, gdzie tam się przejmują, lecą do tego, nie? Bo rozumiem na wszystko, na wszystko mam całkowicie wywalone i takiej nie mam takich, takich jakiś przejęć. No ale, ale takie rzeczy mnie przerażają właśnie, że, że, że, że no nie wiem, jak to powiedzieć, ale no pewne rzeczy no boję się, boję się, żeby się nie materializowały, bo, bo wiem, że jestem w stanie coś ściągnąć po prostu jakoś tak tego. A najgorsze to jest to, że tylko najbardziej się boję o te rzeczy, które są złe, bo tych dobrych no to wiadomo, no człowiek nie widzi dobrych rzeczy, nie? Jak się mu zdarzają, nie? No ale, ale, ale ja też tak mówię. No przecież jak ja tak wszystko olewam, a jeszcze funkcjonuję, no to się tak ludzie dziwią.
No, no bo jakoś żyję, mówię zawsze jakoś jest, przecież jakoś raczej musi być nie? No a, a to, a tamto, a tego nie. A ludzie przeżywają tam znają, że a bo ty na wózku jeździsz teraz, nie no, no jeżdżę na wózku, ale potrafię wstać i przejść parę kroków. No i takie jest to. Takie jest moje jeżdżenie na wózku. No a ten, a ten. No w sumie dobrze, że ludzie nie mają głowy, nie? No są tacy, co mają naprawdę tragedię w życiu i ten i ja cały czas wierzę, że po prostu no wstanę, coś mi się poprawi, bo lekarza się nie mogłem doczekać teraz przez pół roku, no to jest złe rzeczy widzi i wiem, że mam taką moc po prostu, że potrafię coś tam, ale nie potrafię tego kontrolować i się tego boję. I naprawdę, naprawdę no chciałem jakiegoś kontaktu, szukałem jakiegoś, no nie wiem, ciekawego pozaziemskiego, żeby mieć jakieś informacje, jakieś takieNo nie kawumiem się. Najbardziej mnie interesuje temat lewitacji.
No to, to nie wiem, czy to jest prawdziwe, czy nieprawdziwe, no ale, ale mnie, mnie lewitacja bardzo ciągnie, no a antygrawitacja co z tym jest związane. No, no wierzę, że jest jakiś prosty na to sposób, a nie tylko wszystko podparte matematyką, bo ja mam takie głupie myślenie, że wiadomo, no ludzie sobie tu, tu, tu pododają, pododają, nie? A ja wiem bez, bez liczenia, że na przykład coś ma być tak. No i koniec. I-i-i właśnie ta lewitacja mnie tak troszkę kurczę, lewitacja, antygrawitacja, no bo lewitacja no to już wiadomo. No chodzi o to, że jak człowiek ma problemy z chodzeniem, no to chciałby być leki, no lewitować to ja se mogę. Wiem, jak to jest mniej więcej w kosmosie, jak, jak, jak tam są w tych statkach nie? To ja sobie dokładnie zdaję z tego sprawę. Wiem, jak to jest. Bo, bo przy mojej wadze to ja wchodzę do, do wody, po prostu do jeziora, to no nie zatonę po prostu, nie?
No nie muszę pływać, nie muszę ruszać. Mogę powietrze wypuścić i ja śpię se na wodzie i no ale ja po prostu wchodzę do wody to, to, to unoszę się tak, jakbym był w próżni. No to można powiedzieć, że wiem, jakie to jest uczucie. Nie muszę w kosmos lecieć. No a, a ten. No bo wiadomo chudy człowiek to idzie na dno, więc musi pływać, nie? Żeby spłynąć. No ja nie jestem za chudy. No to tak to wygląda. Dlatego u mnie już ten temat odpada jako pod względem tego, że nie chcę spróbować, tylko próbuję rozszyfrować, czy idzie jakoś to zastosować w normalnym życiu, czy to idzie jakoś osiągnąć.
No i tam też oglądałem takie rzeczy. No ale, no ale no to chodzi mi o tą moc tych, tych, tych, tych, tych u-ufoków, bo no bo tam wszyscy mówią po promieniu go, ich go porwał tego nie no i mnie to mnie nie chcą porwać, bo, bo, bo promień za słaby albo co? No i to tak w tym względzie, że, że, że no strasznie mnie ciągnął właśnie kiedyś do tego, żeby, żeby, żeby, żeby, żeby no liczyłem na jakieś takie no coś ciekawego z tego wyjdzie, no. A po tym, po tym wtedy, po tym, po tym uderzeniu, takim w głowę, po tym, po tym, po tym, no po tym szlagu takim. No to, to jakby, jakby mnie koń kopnął, nie? W tą głowę wtedy jak to było. Czy ty, czy na pewno chcesz kurwa wiedzieć? No i ten, ten głos i to. To takie kurczę no wracam do tego co naprawdę. No i wyleczyłem z tego.
No i potem tak już bardziej zacząłem się duchami interesować. A nieżeli, a nieżeli, a nieżeli, nieżeli tym. Nie no, no. A powiem, powiem jeszcze tak, że, że miałem też tu takie przypadki. No siedzi człowiek cały dzień w domu, no kurczę, ten wiem, że wiem, że wiem, że kota wywaliłem za okno. No to kot jest za oknem, okna reszta są zamknięte, tylko te przy mnie. No bo wiadomo, jak nie, nie wstawiałem tyle czasu, to słyszę, że ktoś chodzi po kuchni. Słyszę, że, że ktoś, że ktoś jest w drugim pokoju, bo drzwi nie mam tylko futrynę. Słyszę to tą, tą obecność. Mogło być nie tak bardzo wyczuwałem to też coś takiego było.
Ale, ale, ale, ale, ale, ale słyszałem nie. No a, a ale nie chciałem się ani kontaktu nawiązać, ani nic, ani przekonywać, że tam coś jest, tylko po prostu wolałem odbić i mieć święty spokój. No i, i myszy po prostu myszy. Nawet jakby mysz przeleci, bo co mysz zagraża, to ona nie robi takiego hałasu. Wiem, że nikogo w domu nie ma. No to coś jest kurczę nie tak, nie? Nikt mi na prąd nie wejdzie. Przykładowo, że wejdzie do domu, bo mam psa takiego owczarka środkowo azjatyckiego. No to, no to raczej tu każdy, kto się do wrame zbliża no to ja po pierwsze słyszę, a po drugie, po drugie no raczej każdy se daje spokój, więc trzy osoby tylko mogą wejść maksymalnie i nikogo innego on nie wpuści, nie? Bo te trzy osoby zna.
No i no tak. No ale pomijając ten fakt, no czułem, czułem, czułem, że to jest. I później te programy co o duchach takie i nawet w tym właśnie w tym o Hucie Katowice, co ten gość opowiadał, że ten smród taki poczuł i ochłodzenie i ten smród, że tego ja to często gęsto słyszałem i też miałem takie coś. Raz takie zimno mnie obleciało, ale to się przebudziłem tak w nocy czy coś i mnie obleciało straszne zimno i smród taki, ale okropny smród taki, taki no. No ale nie wiem. No wytłumaczyłem sobie to tak, że zimne powietrze mnie opływało, bo tu okno mam tak, że jestem na wysokości okna i jak zimne noce są, to czuję jak te powietrze po prostu przepływa przez parapet, przez dół okna i ono spływa. Ta struga tego powietrza przede mnie i no bo jest zimne, no idzie do ziemi i po ziemi idzie do kominka. I nie no, bo to był taki dziwny ciąg powietrza, że na przykład był z ulicy ktoś zapalił papierosa. Ja to na chwilę wyczuwam, nie? No i tak sobie tłumaczę, że pies mógł bąka puścić i tak śmierdziało, że się obudziłem.
Bo czasami jak się na zewnątrz nie wiadomo tam co coś wykopie, to, to potem jest taki smród. No i to zimno z tego powietrza. Ale, ale cały byłem zdrętwiały i nie wiem dlaczego. A jeszcze, jeszcze chciałem właśnie zwrócić uwagę na to, że, że miałem sny i to rzadko się to zdarza. Bardzo rzadko. Może z pięć, sześć razy. No może tyle, co pamiętam takie sny. Co żal jest taki okropny żal. Ale to jest taki. Taki żal się robi, który jest nie do opisania.
To nie wiem, czy to mnie coś wtedy nawiedzało, czy coś, ale. No we śnie to normalnie no obudziłem się i się przez dwie godziny się nie możesz otrząsnąć z tego żalu takiego. I nie wiem, co to jest, ale wiem, że to jest niby jak się gdzieś jakiś duch pojawia, to to się, to to się robi. Ale wtedy nie było, że jakiś duch mi się tam gdzieś w nocy nawet coś śniło. Ale ten żal, taki ogromny żal, taki to, to, to jest, to jest takie uczucie paskudne dla, dla, dla człowieka, że tego się nie da opisać. No ale chciałem jeszcze wrócić do tego faktu, tego obłędu. Tam wszyscy wychodzą, a ja to próbowałem jak miałem no tak chyba z dwanaście, trzynaście lat. Poczytałem o tym tam troszkę takie też rzeczy i ten. No i wyczytałem, że po prostu trzeba zwalniać oddech przez tam dwie, trzy godziny, żeby zwalniać oddech. No ja akurat byłem w domu, w szkole nie byłem.
Rodzice byli w pracy, coś mi tam dolegało. Nie wiem czy miałem nogę No i tak sobie tłumaczę, że pies mógł bąka puścić i tak śmierdziało, że się obudziłem, bo czasami jak się na zewnątrz nie wiadomo tam co coś wykopie, to, to potem jest taki smród. No i to zimno z tego powietrza. Ale, ale cały byłem zdrętwiały i nie wiem dlaczego. A jeszcze, jeszcze chciałem właśnie zwrócić uwagę na to, że, że miałem sny i to rzadko się to zdarza. Bardzo rzadko. Może z pięć, sześć razy. No może tyle, co pamiętam takie sny. Co żal jest taki okropny żal. Ale to jest taki.
Taki żal się robi, który jest nie do opisania. To nie wiem, czy to mnie coś wtedy nawiedzało, czy coś, ale. No we śnie to normalnie no obudziłem się i się przez dwie godziny się nie możesz otrząsnąć z tego żalu takiego. I nie wiem, co to jest, ale wiem, że to jest niby jak się gdzieś jakiś duch pojawia, to to się, to to się robi. Ale wtedy nie było, że jakiś duch mi się tam gdzieś w nocy nawet coś śniło. Ale ten żal, taki ogromny żal, taki to, to, to jest, to jest takie uczucie paskudne dla, dla, dla człowieka, że tego się nie da opisać. No ale chciałem jeszcze wrócić do tego faktu, tego obłędu. Tam wszyscy wychodzą, a ja to próbowałem jak miałem no tak chyba z dwanaście, trzynaście lat. Poczytałem o tym tam troszkę takie też rzeczy i ten. No i wyczytałem, że po prostu trzeba zwalniać oddech przez tam dwie, trzy godziny, żeby zwalniać oddech.
No ja akurat byłem w domu, w szkole nie byłem. Rodzice byli w pracy, coś mi tam dolegało. Nie wiem czy miałem nogę I ten i no i rzeczywiście można powiedzieć, że już prawie jakieś takie dziwne rzeczy się. Nie chcę teraz przekłamać, bo wiem, ale wiem, że coś bardzo dziwnego się podziało i-i ten i się po prostu odzyskałem świadomość jakby, ale nie mogłem, nie mogłem po prostu się jakby dojść do siebie. Taki jakiś byłem, jakby za szybą przyklejony czy coś, bo ten. No i-i-i ten. Tam później doczytałem, że ten, że-że zwolniłem oddech, wszystko i temperatura ciała mi spadła. Tam nie wiem teraz ile, ale dosyć dużo i zanim to wszystko odzyskałem z powrotem, to kurczę to-to-to trwało to chyba parę godzin, nie? No i już tego nie praktykowałem nigdy więcej, bo-bo tam było coś takiego, że jeżeli ktoś by wszedł w danym czasie, przeszkodził, to-to-to może się coś stać. No a w sumie młody wiek miałem wtedy.
No to już jakoś tak no nie doszło. Nie miałem może później okazji więcej, żeby wiedzieć, że nikt nie przyjdzie, nie?
[01:26:21] - No to taka jedna z bardziej chyba hardkorowych metod na osiągnięcie tego stanu.
[01:26:27] - No tak, wtedy się o tym nie mówiło. Nie było internetu, w telewizji nie mówili, tylko w książkach to było. No i ja to właśnie tej książce od wujka zacząłem. To jest, że to się wychodzi z ciała, tylko no trzeba po prostu zwolnić oddech. Funkcje życiowe praktycznie do-do minimum wtedy się zwalniają. Serce zaczyna bić bodajże tam jedno jest uderzenie na-na ileś tam, nie? No i rzeczywiście to pamiętam, że to serce mi tak bardzo wolno bi-bi-biło po prostu i-i-i ten oddech. No nie musiałem oddychać, no w pewnym momencie takiego uczucia miałem. To jest takie na przykład jak pod wodą, jak-jak-jak nurkuję. No teraz tego już nie stosuję.
Jeszcze jak trochę młodszy bym to-to-to po prostu płynęło się pod wodą ileś. No tam z fizją zakładamy sobie ile popłyniemy. No to nurkowałem ja zawsze, zawsze pod dnie, bo ludzie tak nurkują, że dupa na wierzchu i nogi, a głowa pod wodą i nurkuje. No a ja zawsze po dnie sobie lubiłem iść. No ale żeby po dnie iść, no to też za dużo człowiek powietrza nie może wziąć. No to tak na pół pustego brałem powietrza. No i wtedy zawsze chudy wtedy byłem. No i wtedy wiadomo, no rękami się tak ruszało, że po dnie se zawsze pływałem. No i-i no i w pewnym momencie takiego płynięcia, płynięcia tak ręce zaczynają dziwnie boleć. Tak żyły, jakby się naciągały i takie piszczenie się zaczyna w uszach.
I jestem w stanie właśnie to już nie potrzebowałem powietrza wtedy, nie? Mogłem sobie płynąć. Tylko że zdawałem sobie sprawę, że jak wypłynę na górę, a będzie głęboko, to-to się utopię po prostu, nie? No i wiedziałem, że miałem tam odcinek ileś tam przepłynąć i będę na drugim brzegu. No i wtedy dociągałem na ten drugi brzeg i dobijałem do brzegu praktycznie można powiedzieć po tym, po tym i wypływałem i no i tak chyba leżałem z dziesięć minut, żeby dojść do siebie, bo-bo to nie wiem, czy to się nazywa ta dekompresja czy coś takiego chyba, ale tego, ale to jest, to jest takie właśnie. No ale, a wtedy jest no zupełnie powietrza nie potrzebujesz, nie? Tak się przynajmniej wydaje, ale gdzieś w głowie siedzi, że jak to za długo potrwa, to-to-to będą jaja. No i tak to wtedy później skreciłem se wszystko. No to zacząłem ćwiczyć z tym oddechem. No nie było, nie powiem, że nie to, że przyduszałem się od razu, tylko po prostu wolniej, wolniej, wolniej, wolniej.
No i-i no takie takie przygody. No może przez to taki trochę popierdolony jestem, można powiedzieć, ale-ale tak nie chcę, nie chcę, nie chcę, nie chcę zagadywać moimi takimi głupotami, że tak powiem, nie głupotami, ale-ale, ale to tak chciałem, podsumowując powiedzieć, że-że no można powiedzieć, że byłem w niebie, byłem w piekle, bo-bo piekło też gdzieś jakieś tam, kurczę, no takie może nie takie jak mówią, ale coś takiego okropnego. Nie wiem, czy to zrobię się. Staram się. Staram się nie oglądać filmów takich, takich okropnych, takich jakichś horrorów, takich popieprzonych, bo to by było obrzydliwe, niesmieszne, straszne to-to-to niefajne takie. No i tyle, nie? No a-a-a
[01:29:11] - Ale też działają też dosyć na podświadomość. Jak się tak dużo wystawi na tego typu produkcje.
[01:29:19] - No tak, powiem ci, że-że na pewno. No bo to tak, ale ja jestem na to wybitnie odporny, tylko tyle, że później mi się czasami głupoty jakieś takie śnią. Nie tyle, że mnie to straszy, tylko że to widzę. No i to, i to, i to. Ja na przykład w dzieciństwie miałem coś takiego. Chodziliśmy tam takie, taką drogę miał ojciec. Chodził do takiego kolegi, tam zawsze jakieś stare nie czy trapy to no wiesz, a z tym. I chodziliśmy. Chodziliśmy tą drogą dosyć często, no i w Katowicach i tam była ubojnia drobiu, tam w samym centrum na Nikowskiej. Nie drobiu, tylko no ogólnie ubojnia, tam bydło było i tego, i tam te zwierzęta tak, no słyszałem, jak buczały, buczały i ten i-i ten zapach taki tego-tego-tego, tych-tych odchodów tego wszystkiego.
Ale to wszystko za takim murem było i to takie trochę dziwne było dla mnie. No wychowałem się tak troszkę pół na wsi, można powiedzieć tam na tym. Wiedziałem, jak się wieprzka zabija, jak tego. No to-to dla mnie to była atrakcja, że-że kiełbasy się narobi, a nie myślał człowiek o tym, że tam zwierzę cierpi czy coś, tylko że-że kiełbasa będzie, będzie mięso, nie? A tu jak przechodziłem, no to taki miałem jakiś taki. I później tam droga moja często, gęsto bywała, wiesz jak w Katowicach. I-i dziwnie mi się chodziło tą drogą. I powiem teraz tak, że kurczę, że-że często mam też sny takie jeszcze. Nie często, ale co jakiś czas, że-że gdzieś idę jakąś ulicą, ale nie tamtą, tylko podobną do niej. Można powiedzieć, że w sumie całkiem niedaleko, gdzie-gdzie-gdzie wchodzę w ulicę, tam wszędzie krowy, kawałki leżą takie poroz-porozcinane, wszędzie mięso na kupie, wszędzie się krew leje.
Tam jacyś kurczę, no ci masarze chodzą niby, ale jakby sobie z tym nie radzili. To wszystko tak leży do sklepu chyba wszędzie mięso, wszędzie takie, takie nie wiem, jakby to-to-to coś takiej tragedii. I to, i to, i to, i to. I można powiedzieć jeden i ten sam sen mnie nawiedza właśnie. No ale to chyba z dzieciństwa przebłyskam, gdzieś mi to wlazło i-i-i siedzi w głowie, że-że to, że ta ulica, że tam jest jakieś zło, że coś tam się dzieje. No jakieś no po prostu jakaś moc może być rzeczywiście zła. No ale biorąc pod uwagę, biorąc pod uwagę, jak ludzie mówią na przykład, że jak jest miejsce złe, gdzie śmierć była, nastąpiła w związku z-z no z jakąś tragedią, jakimś, jakimś czymś, to-toTam może straszyć, może być ten duch, nie? No ale z drugiej strony ja tak mówię, no to jakby tak rzeczywiście było, no to przy tym Oświęcimiu, no to tam powinny tory kolejowe latać. Jakby, jakby rzeczywiście tam tyle ludzi zginęło w takim cierpieniu. No i się nie mówi, że tam coś nawiedza.
No to, to z drugiej strony może i się nie wiem o tym, nie mam pojęcia, że tam nawiedza, no ale, ale, ale no tyle ludzi tam chodzi do Oświęcimia no na wycieczki. Ja to osobiście szczerze nie byłem, no bo, bo, bo, bo jak widziałem już tamte piece tego, to, to, to tak nie bardzo mi się robiło i dlatego wolałem sobie ominąć te wycieczki. No a, a, a ktoś tam mówi, a bo ktoś umarł w domu czy coś, nie? I tam nagle straszy. No takie rzeczy dla mnie niepojęte, no. Bardziej bym się skłaniał w kwestii no tej humanoidalnej czy tam kosmitów. No bo jeżeli mają taką technikę tego, oni mogą każdą postać, mogą skórą zmienić czy coś, mogą tam każdą postać przybrać. Więc jeżeli my się na przykład boimy jakiejś tam białej damy w piżamie, no to przecież to, to on se może takie coś zrobić. Nie, to, to nie jest powiedziane. Wiesz, no ten no nóg jego nie widziałem czy on się unosił czy coś.
No bo tu akurat taka drzinaczka stoi, więc tego nie widziałem, bo ta drzinka mi zasłaniała. No ale, ale tak jakby małe ludziki jakby leciały. Ale, ale nie widziałem nóg, ale jakby biegły, to tak wyglądało. Może dlatego, że się spieszyły, no. To był tak, to tak dziwnie wyglądało, jakby wskakiwali mi na łóżko, a od łóżka jest jeszcze pół metra do parapetu. No i, i a oni szli już prosto w kaloryfer i w ścianę w te, w te pół parapetu i tam częściowo i tak jakby się zapadali zaraz za tym za, za kaloryferem w dół. No, a to było-
[01:33:15] - Właśnie przypomniało mi się pytanie, które sobie zapisałem, gdy pan opowiadał pierwszy raz o tej historii z tymi istotami. Czy jakie pan miał odczucia wobec tych istot, szczególnie wobec tej, tej dużej istoty? Czy zachodziła między wami jakaś komunikacja? Może jakieś wymiana myśli, odczuć?
[01:33:34] - Szczerze? Tak kurczę nie, nie, nie, nie, nie chcę teraz skłamać, ale jak doszedłem do tego, to często gęsto, ale to miałem we snach bardziej, że miałem, że czułem komunikację. Że telepatycznie to jest takie normalne. A tutaj było coś takiego tak: na pewno było połączenie telepatyczne, bo to na pewno była , ale to tak wyglądało na zasadzie wiemy, rozumiemy się, nie, ale nie gadamy ze sobą. A, a ten, a on, on tak jakby kazał mi nie ruszać się po prostu, żeby, żebym leżał i się po prostu nie ruszał. No i tyle. A i tak, tak jakby tak odczuwałem takie, ale to bardziej może zewnętrzne, żeby się o nic nie pytał. No i tak to wyglądało. Ale, ale nie było czegoś takiego, że, że jakiś strach, jakieś, jakieś przeciążenie, że tam, że się nie mogę ruszać czy coś. Nie, raczej no mi się wydawało, że mogę.
Że mogę, że mogę wstać, ale, ale no tego nie próbowałem, nie? Wolę to po prostu tak jakby z głowy wyrzucić to wszystko, nie? Że tego nie ma. No i rzeczywiście, no za chwilę to tak no ci wyskoczyli, no a ten no tak nie wiem, no tak jakby się albo zdematerializował, albo, albo jakby się wycofał po prostu za, za sutrynę. No tak to wyglądało i tyle. No i, no i potem wiadomo no wsiadł w telewizor, komputer no i heja, normalnie znowu zarosną. No i to takie no, ale to wiem, że nie spałem, bo, bo, bo to na pewno nie spałem, bo no ja też zdaję sprawę kiedy śpię. No czasami też mi się zdarzy gdzieś, że rzeczywiście, ale to, to rano przeważnie no ósma, dziewiąta to rzeczywiście to mi się czasami zdarzy zasnąć i mam godzinę snu, a w nocy to krótko co, to ja pewnie portierem by dziś był, bo no.
[01:35:13] - To w ogóle takie mam wrażenie, że przez te pana problemy ze snem, przez te, przez te wielorazowe spanie w ciągu dnia jest pan jakiś jakoś tak jakby zawieszony między w pewnym sensie między światem snu a światem jawy. Tak mi się wydaje.
[01:35:28] - Znaczy się, no mam takie kurczę różne, różne stany świadomości, ale to mi się bardziej wydaje, że ja w ogóle mam zwolniony jakiś taki nie wiem, no tam coś badania lekarskie miałem, to w ogóle stwierdzili, że już jestem trup, nie? Na szpitalu, a ale to wina też była tego alkoholu. Ale w ciągu dnia to, to mam takie, takie zaniki, no często gęsto nie wiem, co tu robię, jak gdzieś jestem, nie? No kiedyś jak chodziłem jeszcze biegałem, to takie ten, ale, ale po prostu no samochodem jak jadę teraz, to czasami się tak gdzieś budzę i nie wiem, co ja tu robię i po co jestem gdzie, to i tak zaczynam sklejać fakty i nie wiem, jak się znalazłem i to, i to, i to często gęsto. Często mam tak, że czuję się, że czuję się, jakbym był taki, no nie wiem, w słoiku zamknięty i ten w takiej bańce, nie? Po prostu jakby mnie ten świat nie interesował na zewnątrz w ogóle. Tylko po prostu to jest to ja jestem bezpieczny, a to, co się dzieje dookoła, to tak, jakby mnie się nie po prostu nie dotyczyło. No i to takie, takie. No ale w dzień spanie mnie nie męczy, więc nie mam takich za bardzo jakichś uchyłów, że, że ten, że, że coś, coś mi się dzieje, więc nie wiem. No te nocki są, są przechlapane.
No nie zdarzy się nam ten moment, że człowiek dwie godziny pośpi trzy no ale, ale, ale to rzeczywiście to już muszę se dobrych ziół takich kurde na spanie narobić, takich jakichś typu te, te, te melisy nie melisy, ale to ja tam jeszcze mieszam z ziołami, co sam zbieram, nie? I ten i z miętami tego. No i jest takie jeszcze zioło jaskółcze ziele to tego tam sobie żę po troszku się łyka, bo to toksyczne jest niby tam gdzieś wymyślili. No ale tam taki gość z internetu pokazywał, mówiąc o tego całą szklanię wali na noc, cały słoik taki pełny tego naczytuje, zalewa i jak to wywali, to, to mówi to śpi całą noc. I no i rzeczywiście no zadziałało to raz, no drugi, no ale już trzeci nie za bardzo. No i już się człowiek przyzwyczaił do tego. No i tak na wygodzie, że naraz wiem jedną rzecz i to, to, to jestem przekonany dziś podświadomie, że, że no w ciemności zło się czai. No i to jest, i to jestI to jest pewne. No wszyscy tam te przepowiednie przewijają. Przyjdą ciem-, przyjdzie ciemność, przyjdzie ciemność.
Gdzieś ostatnio było tak ktoś tam mówił, że żeby się przygotować, że przyjdą trzy dni ciemności, żeby zakleić okna kołdrami, kocami, pozamykać drzwi, uszczelnić domy i przez trzy dni nie będzie słońca i będą się różne rzeczy działy. Jak taka przepowiednia to miało być teraz jakoś bodajże. Czy to minęło ten termin? Trzy dni lada dzień teraz ma być. Nie wiem. No słyszałem coś takiego. No i że trzy dni, a później nastąpi światło. No i. No i rzeczywiście, no każdy opowiada coś, że, że, że no ducha nikt w dzień nie widział, nie? No bo jest w tle noc, a no a w dzień ufo idzie zobaczyć, nie?
No a w nocy? A w nocy wszystko. No człowiek tak patrzy, patrzy i ten. I ja też swego czasu siedziałem. Wstałem u góry. Gdzieś tak jakoś wyszło, że nie wiem, co było tutaj na dole. A mój piesek coś tam właśnie na podwórku próbuje przewrócić. No więc mówię coś tam się. Chodzi o to, że wstałem po prostu na górę. Te schodki takie wąskie tam w tym pokoju u góry dziecka, a bo on się tam sam boi spać, bo coś tam było tego.
No i mówię no to siedziałem tak do dwunastej, do pierwszej na dole patrzyłem na telewizor, tam ten on tam spał z matką u góry. No ja tak sobie drinkowałem, drinkowałem, drinkowałem, a już czuję, że w nogach, że tak. Kurcze, no już jest naprawdę ten. A wiem, że muszę iść na górę spać, bo tutaj na dole, ten na dole mówię będzie rano zimno, bo w kominku jak się wypala, to potem ten. A tam u góry jest ciepło cały czas. No i tak kilkanaście razy miałem tak więcej, może nawet po prostu już zawsze koło dwunastej, pierwszej wracałem koło drugiej i ten i po schodach i wchodziłem po schodach. Ja tam nie powiem, na czworaka wchodziłem, żeby się po pierwsze nie walnąć o tą, o tą, o te obniżenie, no dla bezpieczeństwa swojego, żeby nie wpaść. No i i coś mnie, coś mnie blokowało. Ja wychodziłem na ostatni schód przez jakieś jakby kurde, no nie wiem, przejście mocy blokuje mnie i ten i tak jakbym na czerwono to wszystko widział i nie mogłem przedrzeć się do tego pokoju i to dużo razy mnie. No i później do tego pokoju wchodziłem.
No i tam w pokoju było wszystko w porządku, normalnie nic się nie działo. No i gadałem tak z dzieciakiem. On teraz starszy, bo ma piętnaście lat i mówi, że też nie raz miał takie. Mówi, że coś go blokowało. Mówi nie mógł. To jest dosłownie z półtorej do dwóch metrów od no tam u góry jak się schody kończą do drzwi z jego pokoju i mówi coś go trzymało, że nie mógł iść po prostu nie. Coś, coś tego. On zawsze taki wystraszony był. No ale, ale, ale że tego. No był okres, że półtora roku do swojego pokoju nie wchodził.
No to. No to też był wystraszony, nie? No ja ten. Ja. Ja się wtedy napiłem. Mówię chodź, idziemy wzorców narobić. Nie tam. Od babci na komunię pozbierał tych testamentów, tam różnych, tego. Tych książek, takich. Porozkładałem mu je wszędzie, po całym pokoju.
Takie były, porozkładałem. Ja mówię dobra, czekamy na Demona, niech tu przyjdzie. No i ten. No i akurat nie przyszedł. Jakoś nie miał czasu czy coś może. No i i Tomek. No Dziadek już sobie sam spał tak jakoś po razie, po razie. No i. No i teraz na razie tam siedzi. Mówi, że czasami się coś dziwnego dzieje.
No ale to może tylko. Wiem dobrze, że jakby się coś działo dziwnego, to by zleciał. No on teraz patrzy właśnie na zegarek. Trzecia dochodzi. No to jest. To jest. No nie wiem od iluś lat. To jest godzina, pięć minut w przód, pięć minut do tyłu. No nie ma szans, żebym spał i się nie obudził o tej godzinie w nocy. To już jest standard u mnie.
Kurcze, to jakbym nie spał, to wstanę za pięć albo pięć po. Ale, ale, ale nie może być tak, że o w pół do trzeciej zasnę i o w pół do czwartej się obudzę, bo jeszcze tego praktycznie nie było. Nie wiem, czy to w łeb weszło to, że po prostu, że to jest jakaś godzina. Kiedyś to przeżywałem, że to godzina demonów, a teraz to po prostu trzecia w nocy i tyle. No nie chcę. Nie chcę tam wymyślać historii jakichś paranormalnych, no ale naprawdę z tą trzecią w nocy to już mnie czasami denerwuje, bo się obudzę i wiem, że jest trzecia w nocy i tyle. Nie.
[01:41:44] - No właśnie. Trzecia w nocy minęła.
[01:41:47] - No, no ale teraz tak nie śpię, no bo to ten. Ale, ale właśnie mam tak, że po prostu. No jak próbuję zasnąć, no bo próbuję, no cały czas próbuję zasnąć, że ten. No, no, że no to się obudzę o trzeciej albo za dwie, za trzy trzecia, albo dwie po. Ale przeważnie jak się budzę dwie, trzy trzeciej, to coś, coś jakby się działo i to się coś takiego dziwnego jest, właśnie jakby, jakby. Ale to nie, nie, nie zupełnie, tylko jakby coś we snie się pomieszane było i taka świadomość dopiero tak trzepnie widzę. Aha, ale już wcześniej, jakby dwie, trzy minuty wcześniej coś jakieś głupoty, ale to przepraszam, to we łbie może być chyba coś ułożone. No tego, tego nie wnikam. No w każdym razie nie ukrywam, że że że że jakby coś tu teraz wybuchło, pieprzyło tak porządnie, to bym miał przeszczola do prania i po ościach, bo było, bo. No bo.
Bo najgorsze to jest jak człowiek. Ja na przykład petardami, petardami zawsze rzucałem, ale zawsze się bałem. Po prostu czekałem na ten wybuch, jak wiedziałem, że jakaś konkretna taką czy tam gdzieś ktoś przywiózł taką naprawdę wielką, to nie był ten huk, co dla mnie straszny, tylko to oczekiwanie na ten huk. I to mnie właśnie jest taki mój problem. Jak właśnie za dziecka chodziłem tam przez las. Taka droga taką miałem po ciemku, bo po ciemku się tam nie zapuszczałem w las. No nie powiem, bo braki bojny byłem bardzo. To. To cały czas mi się wydawało, że ktoś za mną idzie. Wolałem się nie odwracać, wolałem nic.
I nie, nie było to pod glebę. Tam jak matka. Eee bocianki chodzą tutaj jakieś gdzieś tam się rozbierą, przy drodze wychodził, nie tego. No i takie głupoty, głupoty opowiadali. A ten, a ja się znowu bałem, że coś, coś jakaś inna moc mnie wyłapie taka. Nie wiem czy coś. Bałem się o duchów, czy o kosmitów, no ale w każdym razie w każdym razie miałem takie, takie lęki. No i po ciemku jak tam chodziłem przez taką drogą, to zawsze tam się bałem trochę tego. Naprawdę mi się czasem śni właśnie. No i autentycznie.
No teraz miałem dwa, trzy, cztery dni temu sen taki, że coś tam czuję, że coś tam jest. Ja mówię a idę dla jajec, nie? Mówię no to się trochę pobawimy, nie? No i czuję, jak mnie to zaczyna oplatać te pazury wbijać we mnie. Ja to tam w łokci ładuję w tył. Próbuję się wyrwać, ale czuję. Wiem, że wyrwać się nie mogę, ale wiem, że w każdej chwili się mogę obudzić. I to puszcza. Nie?No i tak też się stało, że, że znaczy nie, nie, nie stało się tak, że się obudziłem, tylko po prostu to widziało, że się nie boję. No i, i to straciło się po prostu.
Te pazury przestały. Przestały ten, nie?
[01:44:13] - No najważniejsze się nie bać. Najważniejsze się oswoić z tym wszystkim, żeby jakoś.
[01:44:17] - Tak. No nie. Dlatego ja się z tym oswoiłem. Ja, ja miałem swojego czasu rozrywkę, jak tam na dole my mieszkali w takim drugim domu. No że ten, że pewnie tam troszkę to na początku tak trochę strach, ale to zależało też od dnia, że, że no po prostu tam dom taki kwadratowy, jednopiętrowy, nie? Na podpiwniczeniu takim wysokim. No i tam mnie zastanawiało tam pół piwnicy tylko jest, a pół nie ma. No i to tam czy coś tam nie ma, no ale takie to wiesz, a tym. I chodziło o to, że, że zresztą ten, co ja tu mieszkam, po nim to, to rodzina była. No bo tu wszyscy praktycznie rodzina.
No te, te ludzie na tej wsi i takie kurcze leżę wieczorem i oglądając jakieś takie programy właśnie telewizora my tam wtedy nie mieli, bo, bo my nie brali telewizora. Po prostu fotoprojektor, a ściana była biała i na całą ścianę se to wyświetlając se tam jakieś różne tam imprezy XX wieku, takie te. No i potem przycypiam i słyszę głos siostry mojej. Kurczę, no też tam się z nią kupę czasu nie widziałem, nawet tam krótko, króciutko się nie gadali. No słyszę głos siostry i jakby takie radio grało i to radio tak dziwnie, jakby się powiększało. Czy coś takie ten dźwięk. No i ten głos tej siostry. Ja mówię: „Aha, będzie jazda, bo jest coś nie tak", nie? No i dopóki jeszcze się nie bałem, to ten. Ale potem tak trochę gdzieś się, ale lekko tak wierzyłem.
No i ciach, od razu pyk dowalenie i, i, i. No to jest takie. Tam były takie. Są kilka rowerów, co przyciśnie i siedzi niby tego. A tutaj to, to było takie szarpało to, nie? No i potem już mówię, mówię nie będę, ten, nie będę ten. Ktoś tam poszedł, nie wiem. Drugi syn przyjechał jakoś tak, bo on starszy. Przyjechał i tam stąd wypluł i mówi, że tam straszy, nie? Taki znajomy tam mieszkał.
Mówi: „Tam straszy w tym pokoju", nie? No i ja mówię: „E, kozak był trochę wypity, nie? Ale co tam będziemy. Zobaczymy jak straszy, nie?" No i poszedłem. No i tak z racji no te, te zmory. No to ja to tak tłumaczę. To tam coś się dziwnego działo. Niby światło tak się rozświetlało, przyciemniało. Takie jasne, dziwne, różne. No ale to mogło być wszystko czemu.
No ale, ale później zaczęło się tam, że to z piwnicy wychodzi. Tam z piwnicy była rura z kaloryferów szła i komin był obok i z tego komina gdzieś tam lekko zapach ten z piwnicy zalatywał. Ja czułem, że tam moc jakaś wychodzi tam z tego dołu. Gdzieś to tak jakoś to było dziwne przeczucie. No i tam głowę miałem z tamtej strony. I rzeczywiście jakby to coś atakowało, to mnie to mnie ten, nie. No i ja to tak myślę. Mówię: „Niech mnie to weźmie, podrzuci do góry trochę", nie? Po żarkie. Może mnie uniesie?
Mówię: „No zobaczymy. No ponad dwieście kilo waże. Zobaczymy czy mnie to wniesie", nie? No i ja nagle czuję, że, że, że na dół się unoszę i tak góra, dół, góra, dół, góra, dół i takie pierdnięcie o tyłeczko, nie? Z powrotem, nie? I ja mówię no przecież jak rzeczywiście tak mówię, jakbym tak pierdnął, no to jakby to, to by ktoś to słyszał, nie? No ale też tam rodzinka to ma twardy sen. Czołgiem można wjechać, to, to ten. No ale później rano tak zaczynam to sklecać wszystko. Patrzę połamane, połamane.
Mam takie jakieś takie sprzęty miałem. Nie wiem co to było. Jakieś takie plastikowe urządzenia. Nie wiem teraz dokładnie co, ale wiem, że patrzę całe rozpieprzone, rozdeptane, jakby zgniecione. No i to mnie zastanowiło tylko. Mówię czy tak to pianką stałem i na to nadepnąłem. Mnie trochę noga bolała, to bym poczuł coś albo coś. A czemu to zgniecione było? Nie wiem jak to się stało. No ale w każdym razie wiem, że jak już se chodziłem tam po prostu na imprezę, żeby powiedzieć tak, że ciekawe czy mnie dzisiaj pobuja.
No to, to nic nie było z tego. No bo. No bo ten. No bo muszą się człowiek gdzieś troszkę bać i na tym patencie teraz też, też jadę. Tylko potrafię kontrolować strach. No ale czasami no nie powiem, jest sytuacja, że człowiek gdzieś, gdzieś nie może nad tym zapanować, bo coś, coś, coś, gdzieś się dziwnego zdarzy i człowiek się wierzy i wtedy ta dziwna moc ma już nad nami można powiedzieć przewagę, nie? Także tak mówię tutaj. Tutaj no wiem, że smuta, ale to naprawdę mógłbym książkę napisać o tym jakbym to opisował. Ale to tak wszystko na bieżąco wychodzi, bo to. No to tych historii no naprawdę takich różnych miałem z tymi dziwnymi mocami.
No byłem kupę.
[01:48:19] - No rzeczywiście potencjał na książkę jest, bo już przekroczyliśmy dwie godziny, ponad dwie godziny, dwadzieścia minut.
[01:48:26] - Nie będę, nie będę już nudził, bo mam jeszcze dużo takich. Tylko jest człowiek w stanie se tego przypomnieć. Ale, ale no tego, tego, tego to to to te. Z wieka dziecka wiem, że miałem coś takiego, że, że mi się wydawało, że, że. Ale to by trzeba było hipnozą zrobić, że, że mnie gdzieś rzeczywiście ktoś prowadził i ten i ja byłem w jakimś takim dziwnym miejscu i tu kojarzę coś takiego. To, to też może być ze snów, no ale ze snów by mi się to nie wzięło.
[01:48:54] - No niedawno prezentowałem tutaj w audycji „Mówią świadkowie" w Radiu Paranormalium relację od słuchaczki, która, której właśnie bardzo wiele takich rzeczy ciekawych, powiedzmy, wyszło podczas hipnozy. Takich, których nie pamiętała świadomie.
[01:49:09] - Słyszałem właśnie. No bo właśnie. No to, to właśnie to, to, to słyszeli i to tak, że przez tego. No ale, ale człowiek ma w sobie takie głupoty nabite, że, że ten, że no nie jestem tam jakiś przesądny ani nic, no ale jakbym się rozgadał przed hipnozerem, to nie wiem czy by mnie zamknął w wariatkowie czy do psychiatry czy cholera wie co jeszcze. Dlatego, dlatego nie wiem. No nie, nie liczę. No włączam sobie czasami te do snu taką autohipnozę, coś takiego. I powiem tak szczerze no można teraz puścić dwa razy, ale po iluś tam dniach słuchania tego codziennie do snu na spokojny sen, na takie, na to, na tamto no idzie w głowie. Czyli to, to, to szkodzi. To na pewno szkodzi bardzo, bo to tak ryje plikę.
Gdzieś coś w łeb wejdzie podświadomie i później ciężko jest zapanować nad tym. Także tutaj też czasem to puszczę, ale, ale już, już uważam, nie? No bo ja na przykład mam coś takiego, że słucham waszego radia też bardzo często iSłucham i słucham, słucham i nie śpię, ale nagle nie słyszę, nie słyszę. Głos mi zanika i kurde, muszę się tak z powrotem i jakby i skupieniem i skupieniem z powrotem i za chwilę słyszę. To nie wiem, czy to jest stan jakiś zasypiania, czy jakiejś innej, innej, innej, innej. Jakby mnie nie wiem, coś zdenerwowało. Gdzieś inna, inna uwaga mnie nie schodzi. Ale, ale słucham cały czas wiem, że jak zasnę to też tak nie słucham, nie słucham, a raczej słyszę, ale zasypiam i rano wstaję i od nowa puszczam, nie? I tak, a gdzieś słyszałem, że aha i tak. Czy rano na tam za godzinę.
No bo rano to ten. Ale, ale, ale to właśnie to jest takie, że zanika mi to i za chwilę znowu słyszę, zanika i za chwilę słyszę. I, i no takie. Zaczęły mi się takie rzeczy dziać, właśnie jak klipy Bacha wysłuchałem do snu, ale to takie. Większość durnych jest, że, że, że szkoda gadać. No i, i to takie już tam ludzie rzeczy wymyślają, że zawsze lepiej w coś troszkę wierzyć, aniżeli, aniżeli wszystko podparte tym, żeby zarobić. No jak ja patrzę na te wszystkie, na te wszystkie sztuczki, co pokazują w tym, w tym, w tych internetach, to jest tam ducha złapali na kamerę. Tego to jest tam parę filmików rzeczywiście nie do ruszenia, ale, ale, ale, ale większość to jest wszystko wyrobione. Te chminy, to wszystko. No przecież prawdę mówiąc, jak ktoś, jak ktoś zobaczy ducha, coś się stanie to pierdolnie wszystkim i ucieka, a nie leci i filmuje jeszcze albo, albo, albo ten.
Nie, no takie, takie, takie głupoty. No nie ma mocy. To są takie moce według mnie, że no to nie ma kozaka, żeby, żeby, żeby się nie bał po prostu, nie? No to, to nie od ludzi zależy mi się wydaje. Tylko od tej mocy, co złą energię na człowiek sprawuje i człowieka potrafi to wytrzymać, nie? Jak to mówią-
[01:51:53] - Ja tam w zasadzie jakimś materiałom po-pokazującym rzekomo UFO czy duchy też na YouTubie też w coraz, coraz mniej mam zaufanie po prostu do tego typu rzeczy, bo to wszystko, wszystko praktycznie ustawione. Rzadko coś, rzadko coś takiego wartościowego naprawdę się trafia.
[01:52:10] - Nie, nie, no już jest, jest bardzo ciężko. I te, te, te, te, te, te wszystkie te, te filmiki. No każdemu ile wyświetleń, ile wyświetleń, ile wyświetleń tego. No wiadomo, że to pod publikę, pod publikę robione. To, to-
[01:52:21] - No dokładnie.
[01:52:22] - Coraz bardziej się starają to zrobić, żeby było wiarygodne. Ale, ale, ale to, to, to, to, to tak-
[01:52:29] - Tak średnio wychodzi.
[01:52:30] - No tak, tak. Miałem jeszcze przypadki. No miałem bardziej, ja to podklejam pod sen. No ale, ale to, te wyłączenie mózgu, to wszystko pomieszanie, to, to nakręcanie to, to kurczę, to nie wiem. Nie wiem, nie chcę, nie chcę zanudzać, ale to naprawdę można-
[01:52:45] - Możemy kiedyś jeszcze się umówić na jakąś rozmowę na ten temat, bo już troszeczkę, troszeczkę późno.
[01:52:50] - Ja sobie muszę przypomnieć i to pisać po prostu, bo, bo, bo-
[01:52:54] - No tak chyba będzie najlepiej.
[01:52:55] - No bo ja rzucam takie z kontekstu. To, co mi akurat się przypomni. A, a, a, a, a mówiąc, że z dziecka miałem też takie kurczę dziwne przypadki, też takie cięższe można powiedzieć, ale teraz nie, nie jestem w stanie tego po-po-posklejać, bo, bo, bo ten. No, chyba że jak nie zgłupieję całkiem, bo rzeczywiście, no mam ciężkie stany fizyczne, bo to, to, to, to rozmawiamy, bo też gdzieś wiem jedną rzecz, że najgorsze to jest to nie to, że ja się najbardziej boję pierwszej rzeczy, to się boję oślepnięcia. A drugiej rzeczy się boję. Boję się zgłupieć. No i boję się też tego, że jak nie wiem, po prostu, że ja sobie już tak kombinowałem, że śmierć kliniczną będę miał. Coś się stanie, że, że będę śpiący. Nie wiem, co tu wymyśleć, czy, czy, czy mają mnie dobić, czy wybudzać, próbować. No bo to jest to.
Bo, bo, bo, bo żyć w niemocy i leżeć i ten to, to przerabiałem to już i wiem co to jest. Jak się nic nie może zrobić, człowiek jest w takiej zawiesić myślowej, to, to nie, nie życzę tego nikomu.
[01:53:57] - I to by było na tyle w dwudziestym piątym już odcinku podcastu "Mówią świadkowie". Zanim udacie się Państwo na spoczynek, jeszcze parę słów zapowiedzi. Otóż rok dwa tysiące dwudziesty pierwszy prawdopodobnie otworzymy paroma odcinkami "Mówią świadkowie", które będą w całości wypełnione krótszymi doniesieniami o obserwacjach UFO. Będzie między innymi o niedawnej obserwacji, a nawet zarejestrowaniu na wideo dziwnych obiektów świetlnych nad Bukowiną Tatrzańską na początku grudnia dwa tysiące dwudziestego roku. Zapowiada się więc dla fascynatów ufologii ciekawy początek nowego roku. A tymczasem dziękuję za uwagę. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych audycjach emitowanych na naszej antenie. Śledźcie zapowiedzi na www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach na portalach społecznościowych. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu.
Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl radio.paranormalium.pl Numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.