[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Mamy dzisiaj poniedziałek, 29 kwietnia Anno Domini 2019. Minęła przed chwilą godzina 20, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy” audycji o świadomości prowadzonej w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:47] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[00:51] - Zanim oddam głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam już na początku kontakty do Radia Paranormalium. Linię telefoniczną będziemy tradycyjnie włączać gdzieś tak koło 21, ale telefon do Radia Paranormalium warto sobie zapisać już teraz, bowiem będziemy pod nim przyjmować również SMS-y. Numer to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na wasze komentarze i pytania na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i fanpage'u prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości dotyczące naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:13] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, witajcie. Mam nadzieję, że po tej audycji nie będzie zastrzeżeń, że była znienacka, tak jak po ostatniej. Mam nadzieję, że dotarła do was informacja, że się dzisiaj spotykamy, więc myślę, że w większym gronie niż ostatnio dzisiaj się słyszymy. Jak zwykle, każda przerwa między audycjami powoduje pojawianie się różnego rodzaju moich refleksji i przemyśleń. Więc jak zwykle na początku audycji takie refleksje autora się pojawią. Przyznam się wam, że dzięki audycjom Radia Paranormalium moje życie duchowe się bardzo mocno zdynamizowało. Po pierwsze pewnie dlatego, że wciąż pojawiają się nowe myśli, nowe przemyślenia, nowe wnioski, nowe refleksje, którymi chcę się z wami dzielić. A po drugie, zanim zacząłem prowadzić audycję, siedząc sobie w cieniu swoich przemyśleń, nie docierały do mnie bodźce zewnętrzne w postaci informacji, pytań, filmów, jakichś audycji, artykułów, które od was w coraz większej ilości podczas prowadzenia audycji dostaję. Oczywiście z jednej strony jest to bardzo miłe, bo dzielicie się ze mną swoimi przemyśleniami, przeżyciami, często trudnymi, a wręcz czasami nawet dramatycznymi.
Dzielicie się też swoją wiedzą. I odbieram to wszystko oczywiście jako objaw zaufania do mnie, a czasami nawet nie muszę się domyślać, bo jest to wprost postawione w formie prośby o jakąś tam pomoc. Nie mam z tym oczywiście żadnego problemu, chociaż wiem, że jest to duża odpowiedzialność, ale przyjąłem ją w zasadzie na siebie, zaczynając prowadzić audycję, więc spoko. Oczywiście przyjmuję to. Natomiast jest też taka troszeczkę gorsza strona tych bodźców, które do mnie docierają. Ponieważ od czasu do czasu mój duchowy świat, a przynajmniej wiedza na jego temat, po prostu wali się w gruzy. I są takie momenty, kiedy zaczynam się sam zastanawiać, czy to przypadkiem nie ja jestem jakiś porąbany. Chociaż wiem, że są tacy, którzy w tym momencie z chęcią by przytaknęli, bo są o tym głęboko przekonani.Dlaczego tak czasami myślę? Bo przyznam wam się, że co jakiś czas spotykam się z teoriami, z wizjami, z ludźmi, którzy w zasadzie próbują mi to udowodnić. Zasadniczo powiem wam, że jakoś specjalnie może mocno się tym nie przejmuję, nie biorę tego jakoś specjalnie mocno do siebie, bo też i te moje poglądy i przekonania są wynikiem bardzo wielu lat przemyśleń, zbierania może nie informacji, ale zastanawiania się, analizowania, układania tego wszystkiego.
Te poglądy są takie dość skrystalizowane. Natomiast z drugiej strony słyszałem o takim powiedzeniu, takiej poniekąd zasadzie, że jak jedna osoba powie ci, że jesteś osłem, to się nie przejmuj. Natomiast jak ci powie to pięć osób, to kup sobie siodło. I dlatego każda informacja, która gdzieś tam do mnie spływa, musi zostać w jakiś sposób przeze mnie przepuszczona, przeanalizowana. Ona nigdy nie zostaje bez echa i nawet jeżeli coś z założenia widzę, że kupy się nie trzyma, że wewnętrznie coś w środku mnie to odrzuca, to i tak muszę poświęcić temu czas i swoje własne emocje, żeby się nad tym po prostu zastanowić. Jest olbrzymia różnorodność tematów i poglądów, wizji i sama różnorodność nie jest żadnym problemem, przynajmniej dla mnie. Wprost przeciwnie. Zresztą powiem o tym też za chwilę. Problemem dla mnie jest pewnego rodzaju upór i zamknięcie, z jakim się spotykam. Oczywiście domyślam się przyczyny tego uporu, natomiast jest to pewnego rodzaju problem.
Kochani, dziedzina, w której się poruszamy, o której rozmawiamy, o której w sumie tak dużo się w tej chwili rozmawia, jest tak naprawdę dziedziną raczkującą. Tak naprawdę wszyscy dopiero zaczynamy w jakiś sposób te informacje zbierać, weryfikować, rozumieć, akceptować. I też myślę, że jeszcze dość długa droga przed nami, jeżeli w ogóle dojdziemy do jakichś sensownych i właściwych wniosków. Ja, szukając odpowiedzi na swoje pytania, wsłuchiwałem się w różne źródła informacji i przez lata układałem sobie to tak puzelek po puzzelku. I to były takie informacje: ktoś tam w luźnej rozmowie coś powiedział, gdzieś tam czytając jakiś artykuł zupełnie na jakieś inne tematy, wpadło mi jakieś zdanie. Czy w książce na przykład. Rzadko kiedy z dziedziny takiej stricte duchowej. Gdzieś tam na przykład w jakimś filmie oglądając, przypominam sobie na przykład film „Brus Wszechmogący”, kiedy pada stwierdzenie ze strony tego ugrzyboga: „Co mam zrobić, żeby ona mnie pokochała, jednocześnie nie łamiąc jej wolnej woli?” I pada odpowiedź, Bóg odpowiada: „Witaj w moim świecie”. I to były właśnie takie informacje. Zapalała się taka lampka i taki puzelek gdzieś tam wpadał według mnie na swoje miejsce, aż powstał obraz według mnie bardzo logiczny i tym obrazem i tymi, że tak powiem, przemyśleniami od jakiegoś czasu się z wami dzielę.
I ja wyznaję taką zasadę, w moim przekonaniu, aby coś zbudować, trzeba ze sobą łączyć elementy często wymyślone przez kogoś innego, tak aby powstało dzieło. I tak oczywiście tutaj moja męska natura się odezwiePrzytaczając przykład: gdyby konstruktorzy samochodu czy samolotu odrzucili koło, które ktoś kiedyś wcześniej stworzył, czy odrzucili to osiągnięcie, to najprawdopodobniej nadal byśmy chodzili na piechotę. I to w dodatku być może boso, bo przecież buty też są składową, wytworem różnych odkryć z różnych dziedzin. Dlatego kochani do tworzenia, a przecież właśnie tworzeniem nowych standardów, wizji, rozwiązań, nowej prawdy się zajmujemy. Do tego tworzenia jest potrzebna współpraca i chęć porozumienia. Dlatego prośba zwłaszcza do tych, którzy tą wiedzę posiadają. Prośba, aby nie zamykać się na przemyślenia innych, chociażby były zasadniczo inne od naszych. Nie zamykajmy się na nie, bo tylko w ten sposób popchniemy ten proces tworzenia. Oczywiście w moim przekonaniu, według mnie jest to właściwa i zdecydowanie szybsza droga na stworzenie czegoś fajnego. Skoro tak ładnie mi się udało przez to przebrnąć, to tak jak powiedziałem chwilę temu, wrócę do tematu inności.
Oczywiście o tych różnicach już żeśmy wielokroć rozmawiali przy różnego rodzaju okazjach, zwłaszcza przy tematach związków to był taki ważny element. Natomiast ponieważ to wraca jak bumerang teraz, kiedy rozmawiam z ludźmi zwłaszcza o relacjach międzyludzkich, to pozwolę sobie o tym wspomnieć jeszcze raz. Kochani, to jest ważne. Różnice pomiędzy ludźmi są gwarancją rozwoju. Czy mogą być w takim razie złe? To ma też duże znaczenie, zwłaszcza przy rozwoju duchowym i przy rozwoju technologicznym. Inność drugiego człowieka zmusza nas do reakcji. Do jakiejkolwiek reakcji, przynajmniej z jednej z płaszczyzn naszego życia, a nieraz też i na wszystkich. Często to, co słyszymy, nas boli, czasami zaboli, czasami wkurzy, czasami będzie nas to śmieszyło, będziemy to bagatelizować. Często wprowadza nas w stany osłupienia, czasami przeraża.
Ale, i to jest ważne z perspektywy naszego rozwoju, dla naszej podświadomości jest informacją, że można inaczej. Choćbyśmy się nawet z tym nie zgadzali, to sama informacja, że można inaczej poszerza zakres naszego oprogramowania, zakres naszego programu. Coraz częściej spotykam się właśnie z określeniem, że to, co jest zapisane w naszej podświadomości, jest programem. Więc poszerza nasze oprogramowanie. Tu się porównałem z pendrive'em i tak jakby samoistnie, używając najnowszych technologii do komunikacji z wami, coraz częściej w tych obszarach hardware'owo-software'owych się obracam, więc pojawia się takie porównanie. To tak jakbyśmy zainstalowali sobie nową aplikację. Oczywiście wiadomo, jak we wszystkim od nas zależy, czy będziemy ją wykorzystywać, czy nie. Ale będziemy mieli taką opcję, będziemy mieli taką możliwość. Zwróćcie uwagę, co by było, gdyby właśnie nie te różności. Co by się działo w związkach, gdybyśmy nie dopuszczali do naszej podświadomości innych rozwiązań?
W związkach bezkarnie klonowalibyśmy zachowania naszych rodziców, czyli zachowanie naszych rodziców byłoby naszym zachowaniem. Gdyby nam partner nie zwrócił uwagi na to, że można coś inaczej. Oczywiście z akceptowaniem tych informacji jest bardzo różnie, ale dostajemy impuls, że jednak inni ludzie robią coś inaczej.W wychowaniu dzieci klonowalibyśmy samych siebie, a w tym temacie, który budzi tak dużo kontrowersji i emocji, na przykład w sprawach religijnych, tkwilibyśmy w religii, w której żeśmy przyszli na świat i dalej bezkarnie i konsekwentnie brnęlibyśmy w to, co zostało nam kiedyś wprogramowane. I tak dalej. Rozumiecie zasadę. Nie będę tych przykładów mnożył, bo wiem, że rozumiecie, o co mi chodzi. Te różnice powodują to, że zmuszają nas do myślenia, do reakcji często po jakimś czasie. Gdyby nie różności, tkwilibyśmy w tym samym miejscu, kręcąc się cały czas w kółko. Być może nawet w ogóle nie wyszlibyśmy z jaskiń i dalej byśmy siedzieli w tych jaskiniach, obgryzając kości. Oczywiście to bardzo śmiała teoria.
Na pewno spotka się z reakcją jakiejś tam grupy osób, ale cóż, tak sobie wymyśliłem. Tak sobie pomyślałem. Inność, różnorodność, chociaż jest odrzucana przez naszą podświadomość, tak jak mówię, jest dobra, ponieważ cały czas poszerza naszą świadomość. Pytanie jest, dlaczego ją odrzucamy? Dlaczego z automatu większość rzeczy, która jest dla nas nowa, jest odrzucana, negowana i nie przyjmujemy jej tak po prostu? Ponieważ nasza ludzka natura sprawia, że czujemy się najmądrzejsi na świecie, a może nawet i we wszechświecie, nieprawdaż? Zwróćcie uwagę, że zawsze jak dokonujemy jakiegoś wyboru, podejmujemy jakąś decyzję, jest to jedyny słuszny wybór. Zawsze w naszym przekonaniu dokonujemy najlepszego wyboru. Zwróćcie uwagę, nawet jak wybieramy jakąś metodę rozwoju duchowego, to i tak w naszym przekonaniu jest to ta najlepsza metoda. To jest ta najlepsza, która nas doprowadzi do sukcesu, do powodzenia, do tego, czego chcemy.
A nawet jeżeli nie doprowadzi, to i tak jest na pewno najlepszą w tej chwili dostępną. Oczywiście ona przestaje być najlepszą w momencie, kiedy się przekonamy, że na przykład za jakiś czas usłyszymy, dowiemy się czegoś innego i okazuje się, że jest lipa. Wtedy przestaje być najlepszą. Ale w momencie, kiedy dokonujemy wyboru, jesteśmy święcie przekonani, że dokonujemy najlepszego wyboru. Wszystko, co robimy, jest zawsze jedynie słuszne i tak naprawdę w naszej naturze nie przejawiamy za specjalnie ochoty do zmian. Rzekłbym nawet, często stawiamy wręcz opór przed zmianami. Czasami bierny, a czasami wręcz czynny opór. Zobaczcie: patrząc na przykład na bogatego człowieka, często, ja nie mówię, że wy albo ja, broń Boże, nic z tych rzeczy, ale inni ludzie często zazdroszczą mu pieniędzy. Zazdroszczą mu bogactwa, w przekonaniu ludzi biedniejszych też komfortu życiowego i tak dalej. Ale w momencie, kiedy on na przykład powie: „Okej, wystarczy, żebyś robił tak jak ja, a też będziesz bogaty”.
I w tym momencie budzi się w pewnym sensie taki wewnętrzny opór. Mnóstwo argumentów za tym, żeby tego nie zrobić. Często zazdrościmy na przykład ludziom zdrowia, ale sami nie chcemy żyć zdrowo. Nie mamy ochoty zmieniać swojego trybu życia, sposobu odżywiania, dbania o siebie i tak dalej. Ja oczywiście nie mówię tu o ludziach, którzy tak robią, bo oczywiście coraz więcej jest osób, które akurat w tej dziedzinie dość mocno się specjalizuje. Natomiast mówię o jednak w dalszym ciągu większości ludzi. Że owszem, chcielibyśmy coś mieć, ale jednocześnie nie jesteśmy w stanie zmienić swojego sposobu postępowania, żeby to osiągnąć. Bardzo często też jest tak w związkach, relacjach międzyludzkich. Zazdrościmy ludziom umiejętności, dużego towarzystwa, grona przyjaciół, znajomych, sympatycznych ludzi, fajnych, szczęśliwych rodzin.A nawet jak nie zazdrościmy, to mówimy, że ma fajnie. Bo jednak zazdrość to jest takie słowo, które się negatywnie kojarzy.
Więc oczywiście my nie zazdrościmy. Natomiast mówimy: „Fajnie, ma fajnie”. Ale z drugiej strony, jeżeli ktoś nam mówi: „Wiesz, bo ja robię tak, ja tak postępuję, tego nie robię, to robię”, to i tak nic sobie z tego nie robimy. Nawet nie myślimy o tym, żeby te zachowania i to postępowanie przenieść na płaszczyznę swojego życia. Często patrzymy na rówieśników naszych dzieci i tu najlepiej to widać. Nasze dziecko się kiepsko uczy, czyjeś się bardzo dobrze uczy, nie stwarza problemów wychowawczych. Nasze jest krnąbrne, takie śmakie owakie. Kochamy je jak nie wiem co, ale jednocześnie mamy pewne zastrzeżenia co do jego zachowania, co do jego osiągnięć w nauce. Czy cokolwiek robimy, żeby to zmienić? Nie.
Nadal wychowujemy to dziecko po swojemu. Dlaczego? Bo jesteśmy najmądrzejsi. Bo uważamy, że wszystko, co robimy, jest jedyne słuszne. Czy w odżywianiu, czy w pracy, czy w zdrowiu, czy w relacjach, czy w związku, czy w wychowaniu dzieci. Jesteśmy najmądrzejsi. Jaka jest tego przyczyna? Jaka jest przyczyna takiego postępowania? Oczywiście bardzo dobrze znacie odpowiedź na to pytanie. Chociaż ostatnio odpuściłem.
Ta odpowiedź to jest podświadomość. Aspekt, o którym napisano mnóstwo książek. Temat, który był poruszany i jest bardzo często poruszany przy wielu rozmowach, przy wielu dyskusjach. Natomiast to jest trochę tak, jak z duszą. Większość twierdzi, że jest, ale tak na dobrą sprawę nie wiadomo po co. I bardzo często o tym aspekcie, o tym czynniku, jakże ważnym, jakże decydującym o naszym zachowaniu, zapominają ludzie naprawdę bardzo mądrzy, bardzo oczytani, czasami wręcz uważający się za oświeconych. Słucham, czytam, widzę powoływanie się na uniwersalne prawdy, na mądrości, na zasady. Jednocześnie bardzo często pada w zapomnienie fakt, że na Ziemi rządzi, rządziła i według mnie będzie rządzić podświadomość. Bo pozbawienie człowieka podświadomości to jest jak pozbawienie człowieka nerki, wątroby, woreczka żółciowego czy innych narządów. Podświadomość jest narzędziem, czymś dla nas bardzo naturalnym, czymś, co jest przypisane do ziemskiego życia.
I według mnie ta podświadomość ma za zadanie zawsze być pierwsza w doradzaniu nam i podpowiadaniu rozwiązań. Takie jest jej zadanie. Tak jak zadaniem serca jest pompowanie krwi. Oczywiście tutaj biolodzy, chemicy albo genetycy rozwiną tą myśl. Natomiast w skrócie chodzi o to, że ma konkretne zadanie i ma je wykonywać. I tak samo jest z podświadomością. Ma konkretne zadanie, ma je wykonywać. I to się raczej w moim przekonaniu nie zmieni, że wszystko, co gdzieś do nas dociera, a jest inne od programu zapisanego w podświadomości, od tych wzorców, które są zapisane w podświadomości, zawsze w pierwszej wersji, w pierwszym odczuciu będzie odrzucane. Będzie budziło może nie niechęć, ale na pewno jakiś wewnętrzny opór przed przyjęciem tego do siebie. Zamykając temat wiedzy i naszej wszechmądrości, pamiętajcie o tym, że ta wszechmądrość płynie właśnie z naszej podświadomości, z naszej zwykłej ziemskiej części naszego istnienia, naszego funkcjonowania.
I teraz jeszcze jedna malutka refleksja. Ostatnio, bodajże wczoraj czy przedwczoraj, rozmawiałem z naszą słuchaczką, której jeszcze najprawdopodobniej z nami nie ma, bo kończy pracę o 21.00. Rozmawialiśmy na temat między innymi „Winy i kary”. Oczywiście ten temat pojawił się w kontekście problemów i kto kogo, za co próbuje ukarać, co powoduje w nas poczucie winy i tak dalej.A ponieważ to nie była jedyna rozmowa na ten temat w przeciągu ostatnich dwóch tygodni od naszego ostatniego spotkania, też się do tego gdzieś odniosę i ten wątek poruszę. I będzie zagadka. Podczas ostatniej audycji rozmawialiśmy o tym i ustaliliśmy, że wszystko, co żyje, jest przepełnione, przesiąknięte tą samą. Więc zadam wam takie pytanie: czy lew, który upoluje antylopę, kot, który upoluje myszkę, a na przykład taki szpaczek, który złapie dżdżownicę, czy ci oprawcy i mordercy mają poczucie winy? A ofiary tychże oprawców czy mają poczucie bycia ofiarami? I dlaczego na przykład, przynajmniej nic mi nie wiadomo, w stadzie antylop czy myszek, czy dżdżownic nie zbiera się rada starszych i nie zastanawia się, jak się zemścić i ukarać mordercę swojego bliskiego członka rodziny. Więc zadam wam takie pytanie, taką zagadkę nawet.
Kto zatem wymyślił pojęcie kary, winy, zemsty? Kto to wymyślił? Gdzie? Na jakim etapie? W jakim otoczeniu? W jakich okolicznościach te pojęcia powstały i zaczęły funkcjonować w naszym życiu? Zadanie domowe. Tyle w temacie moich ostatnich refleksji, bo czas nieustannie płynie. Ponieważ nie było ostatnio czasu. Haha, taka mordka, taki emotek mi się tutaj przypomniał.
Oczywiście czas był ostatnio podczas ostatniej audycji. Może raczej nie było okazji do podsumowań takich głębszych. To zrobię to dzisiaj. Przez 25 odcinków audycji mówiłem różne rzeczy, które zwłaszcza od któregoś momentu miały nas zbliżyć do szczęścia. Do szczęścia, do radości, do szczęśliwego życia tutaj na Ziemi. Więc dzisiaj je zebrałem w takie punkty, ponieważ oczywiście te informacje zostały rozrzucone i nie każdy ma cierpliwość i czas, żeby zagłębiać się i śledzić nawet kilkaset godzin audycji. Więc dzisiaj je, kochani, specjalnie dla was wypunktuję. Z wielką radością, z wielką przyjemnością podzielę się z wami tymi informacjami. Kiedyś pisałem jeden z projektów takich moich przejściowych. Pewnie już wam też o tym wspominałem.
Książkowych. To było coś, co nazwałem roboczo „10 przykazań człowieka szczęśliwego”. Nawet, słuchajcie, w jakiś sposób to dopracowałem, bo ten twór wysłałem nawet chyba do dwóch czy trzech wydawnictw. I otrzymałem taką informację zwrotną, że fajnie, super, natomiast najlepiej jakbym zrobił z tego 10 oddzielnych książek, bo wiedza tutaj jest bardzo ogólna, więc lepiej, żeby to zrobić 10 książek. Nie miałem czasu ani wytrwałości, żeby zrobić z tego 10 książek. Wy też pewnie nie macie czasu, żeby te 10 książek przeczytać. Dlatego dzisiaj, oczywiście po pewnych zmianach, bo od tamtego czasu też moja świadomość powiększyła się o pewne doświadczenia. Więc teraz przed tą audycją zrobiłem taki comeback i przygotowałem specjalnie dla was dzisiaj spis treści książki, którą być może kiedyś nawet dokończę. Więc jeżeli nie będzie wam się chciało wracać do tej audycji, przesłuchiwać jeszcze raz, to weźcie sobie kartki, długopisy i notujcie. Pierwszym podstawowym takim punktem, który wynotowałem, to jest: poznaj zasady gry, w której bierzesz udział.
Poznaj zasady gry zwanego życiem tak, abyś ty nikogo nie faulował. Sam też nie łapał kontuzji, nie ulegał wypadkom. I też jak już coś, jakiegoś babola da ci się popełnićDrogi słuchaczu, gdy dostaniesz tą żółtą kartkę od życia, to żebyś po prostu nie myślał, że ktoś do ciebie macha krakersy. Punkt drugi. Poznaj samego siebie, bo każdy z nas jest i przyczyną, i skutkiem, i rozwiązaniem swoich własnych problemów. A tym problemem może być na przykład brak szczęścia, brak radości, brak zdrowia. Poznaj swoje intencje, poznaj swoje lęki, poznaj swoje ograniczenia. Zrozum, co kieruje, co wpływa na twoje decyzje. Co kieruje twoimi poczynaniami. Jakie wzorce zostały zapisane w twojej podświadomości.
Poznaj samego siebie na wszystkich płaszczyznach bytu, na jakich funkcjonujemy. Poznaj swoje emocje, sferę mentalną. Przyjrzyj się swojemu ciału, bo ono jest świetną informacją o problemach, które gdzieś tam u nas w środku drążą. I poznaj swoją sferę duchową. To jest drugi bardzo ważny element poznawczy, żeby też zrozumieć, w jakim miejscu tej drogi jesteśmy i kto, co nas do szczęścia namawia, a co nas przed tym szczęściem powstrzymuje i ogranicza. Skutkiem tego poznania świata, życia i samego siebie niech będzie zrozumienie. To jest punkt trzeci, że sytuacja, w której się aktualnie znajdujesz, jest tylko i wyłącznie skutkiem i konsekwencją twoich decyzji, z tego wcielenia, jak i również z poprzednich wcieleń. Ważną informacją jest to, że nie jest to żaden wyrok, że aktualna sytuacja, w której się znajdujemy, nie jest żadnym wyrokiem, nie jest niczym, czego nie da się zmienić. Wprost przeciwnie. W każdym momencie swojego życia każdy z nas może tą sytuację zacząć zmieniać.
Pamiętajcie, nie ma żadnego spisku, nie ma żadnego wyroku, nie ma żadnej kary, bo nawet Bóg, Stwórca, źródło nie ma wpływu i nie ma możliwości złamania naszej wolnej woli. Następna ważna rzecz. Pamiętajcie kochani o tym, że wszystko, co nas w życiu spotyka, powoduje rozwój naszej świadomości. Wszystko. I z punktu widzenia rozwoju naszej świadomości, tak naprawdę można by rzec, że naszej duszy jest obojętne, przez co przechodzimy. Bo i tak każda rzecz, każde wydarzenie, każde doświadczenie rozwija naszą świadomość. Rozwijamy się cały czas. Natomiast od nas zależy, czy będziemy ten rozwój prowadzić w blasku światła, czy w mroku cienia. Punkt piąty. Pamiętajcie kochani, że nie ma błędu.
To jest kolejny wymysł naszej świadomości. Ocena tego, co jest złe, co jest dobre. Każde niepowodzenie jest informacją zwrotną. Jeżeli jesteście niezadowoleni ze skutków, jakie osiągnęliście, to trzeba zmienić metodę. Na tym polegają doświadczenia, eksperymenty, że próbujemy coś zrobić i po skutkach wiemy, czy udało nam się to zrobić, czy nie. Jeżeli chemik robi doświadczenie i nie osiągnie konkretnego efektu, zamierzonego efektu, to zaczyna zmieniać składniki, proporcje, składniki, kolejności, ponieważ gdzieś po drodze został popełniony jakiś błąd, który spowodował, że skutek jest niezadowalający. Tak naprawdę skutek jest tylko informacją, czy wybrana przez nas metoda była słuszna, dobra i skuteczna, czy trzeba w tej metodzie coś zmienić. I gwarantuję wam, że powtarzając tą samą metodę, oczywiście nasza podświadomość będzie nas do tego zdecydowanie namawiać. Powtarzając tą samą metodę osiągniemy dokładnie ten sam skutek. Nie oczekujcie zmiany skutku nie zmieniając metody.
I pamiętajcie, że nikt w międzyczasie niczym nie manipuluje. Nikt nie manipuluje tym, co robimy. To tylko my jesteśmy odpowiedzialni za wybór metody i też jesteśmy odpowiedzialni za skutki, jakie osiągniemy w ten sposób. I tylko my tą metodę możemy zmienić. Następna ważna informacja, już taka typowo użytkowa i też przypomnieniowa dla was. W świecie duszy, a także dla naszej podświadomości wszystko, co wypowiadamy, wszystko, o czym myślimy.Wszystko, co przeżywamy, staje się naszym pragnieniem, naszą potrzebą, a tylko kwestią czasu jest to, żeby ta potrzeba stała się naszą rzeczywistością. Nieważne jest z punktu widzenia naszej świadomości i też z punktu widzenia naszej podświadomości. Nieważne jest, czy jest to dla nas z tego tak zwanego ziemskiego punktu widzenia korzystne. Ważne, że pragniemy tego doświadczyć. A z punktu widzenia naszej świadomości, naszej duszy, to przypomnijcie sobie punkt czwarty.
Wszystko, czego doświadczamy i tak nas rozwija. I dlatego pojawia się konkretna rada z mojej strony, aby nasze pragnienia przestały być związane ze strachem, z lękiem, z biedą, nieszczęściem, niekorzystnymi sytuacjami, czyli wszystkim tym, co nas tak naprawdę w życiu wkurza, co nam przeszkadza. Co powoduje to, że ta nasza droga do tego szczęścia i radości troszeczkę się wydłuża. Aby to wyeliminować ze swojego życia albo przynajmniej zminimalizować, trzeba wyrzucić ze słownictwa, przynajmniej na początek ze słownictwa wszystkie słowa i zwroty, które mają w sobie negatywne przesłanie emocjonalne. Czyli na przykład zamienić stwierdzenie: „Nie chcę, żeby moje życie było złe", na stwierdzenie: „Chcę, żeby moje życie było szczęśliwe". I konsekwencją tego jest siódmy punkt mojego spisu treści. Aby marzenia się spełniły, trzeba je w ogóle mieć. Bo jeżeli zostawimy pustkę w naszym świecie emocjonalnym, zostawimy pustkę na półce marzenia, nasze świadome pragnienia, to to miejsce natychmiast, ponieważ energia nie znosi pustki, natychmiast zostanie wypełnione przez coś, na co już tak nie do końca będziemy mieli wpływ i z czego nie do końca będziemy mieli świadomość. Więc najprawdopodobniej zawładnie tą przestrzenią nasza podświadomość. Dlatego aby świadomie kierować przynajmniej swoimi pragnieniami, starajcie się skupić swoją uwagę na tym, czego chcecie, a nie czego nie chcecie.
Ponieważ dla naszej podświadomości to to samo. Nie ma znaczenia. Tak jak wam powiedziałem, wszystko jest pragnieniem i to, co powiedziałem przed chwileczką. Zamieńcie w swoim słownictwie, w swoim zastanawianiu się, w swoich rozważaniach słowo „nie chcę" na „chcę". Wszystko, co jest negatywne, niech zostanie zamienione czymś, co jest pozytywne. Nie chcę takiej durnej pracy. Chcę pracę, która będzie dawała mi satysfakcję, będzie mnie rozwijała, będzie dawała mi pieniądze. Nie chcę być już tak traktowany. Chcę być traktowany z szacunkiem. Nie chcę, aby ktoś ograniczał moje potrzeby.
Chcę być wolny. Zrobię badania, bo nie chcę być chory. Zrobię badania, bo chcę być zdrowy. Jeżeli przyjrzycie się swojemu słownictwu, jeżeli przyjrzycie się swoim myślom, to, do czego tak bardzo was mocno namawiałem, do przyjrzenia się swoim intencjom, to w tym siódmym punkcie zrozumiecie, że większość problemów, negatywnych sytuacji, negatywnych z ziemskiego punktu widzenia, czyli negatywnych też z osiągania stanu szczęścia czy radości, produkujemy sami. Nikt za nas tego nie robi, sami produkujemy. Tylko ponieważ jesteśmy najmądrzejsi, ciężko nam się do tego przyznać. Dlatego tak ważny jest ten punkt pierwszy i punkt drugi, aby poznać samego siebie. Jak zaczniecie kontrolować, w pewnym sensie swoje kontrolować czy próbować zamieniać te zwroty, o których teraz mówię, zobaczycie, jak dużo w waszym życiu tych zwrotów jest. Tych takich wyrzucanych mimowolnie. Tych, których w ogóle nie kontrolujemy, które pojawiają się poza naszą kontrolą.
Ja bardzo często mówię ludziom, rozmawiając z nimi, że to, co powiedziane jest tak mimowolnie przez drugiego człowieka, często nawet nie o nim samym, tylko na skutek jego reakcji na sytuację dotyczącą zupełnie kogoś innego, mówi tak naprawdę najwięcej o nim samym. Ależ mnie wkurza, jeżeli ktoś coś tam. Albo mój znajomy opowiadał mi to, tamto i niby wypowiadamy się na temat zupełnie innych ludzi, a tak naprawdę zdradzamy w ten sposób swoje potrzeby, swoje preferencje, swoje emocje i mówimy bardzo dużo o sobie. I przyjrzyjcie się samym sobie. Spróbujcie.Zmienić te dwie rzeczy i zobaczycie, że to nie jest prosta sprawa. I zobaczycie też, przynajmniej gros z was zobaczy, ile tych śmieci negatywnych przez swoje ostatnie kilka lat już wypuścił w eter. Ponieważ to nie jest łatwe zadanie. Te dwie rzeczy, o których mówiłem przed chwilą, te dwa punkty siódmy i ósmy nie są takim prostym zadaniem, jak by się wydawało. Bo też informacje do nas płyną z źródłem, czy tam namowy do robienia tak czy inaczej, to pamiętajcie o jednej rzeczy, żeby też właściwie rozpoznać źródło informacji. I żeby to źródło rozpoznać, podsunę wam jeden sposób.
Pamiętajcie, że te informacje, te podszepty takie czy odczucia, które namawiają nas do rozwiązań szlachetnych, empatycznych, czyli tych takich dobrych, płynących z miłości, najczęściej są podszeptami naszej duszy. Natomiast te, które bazują na strachu, bądź na tych zjawiskach, o których dzisiaj mówiłem, typu wina, kara, zemsta, najczęściej płyną z naszej podświadomości. To ważne rozpoznanie źródła informacji jest ważne, żeby nie produkować sobie też następnych doświadczeń, takich w sensie duchowych. Coś, co nas często powstrzymuje przed tym, żeby pójść dalej. Chcemy się świadomie rozwijać, chcemy budować coś nowego i nie potrafimy. I coś nas cały czas trzyma, coś nas cały czas blokuje. Bardzo często jest to przeszłość i to ta przeszłość obecna, ta ziemska przeszłość, ale też często różnego rodzaju lęki, różnego rodzaju ograniczenia, różnego rodzaju potrzeby są wynikiem naszych poprzednich wcieleń, czyli też tak naprawdę przeszłości. Jeżeli chcemy się tego ciężaru pozbyć, jeżeli chcemy dać sobie nowy start, to jedyną skuteczną, szybką i znaną mi metodą na to, aby to zrobić, jest wybaczanie. Wybaczenie przede wszystkim sobie. Często nawet nie trzeba wiedzieć, co się zrobiło.
Niektórzy potrzebują. Natomiast ja twierdzę, że nie trzeba wiedzieć, co się zrobiło, ponieważ to, co się zrobiło, jest zapisane w duszy i ona wystarczająco będzie nas powstrzymywała, starała się powstrzymać przed zapakowaniem się w następne problemy. Więc to wybaczanie może się odbyć w taki sposób wybaczania i skierowania swojej prośby do własnej świadomości, by to wybaczanie nie stało się tylko pustym słowem, ale żebyśmy potrafili powstrzymać się przed popełnieniem drugi, trzeci, piąty raz, po raz kolejny tego samego błędu. I wtedy nie musimy wiedzieć, co żeśmy zrobili. Samo pragnienie, prośba, abyśmy tego więcej nie robili, jest już takim procesem samonaprawczym. Więc zacznijmy od wybaczania sobie. To dotyczy zwłaszcza naszych poprzednich wcieleń. Natomiast też nauczmy się wybaczać innym. I to dotyczy tej naszej przeszłości, takiej z obecnego wcielenia. Jeżeli chcecie uwolnić się od przeszłości, zacznijcie wybaczać.
To jest najlepsza metoda też na to, żeby uzdrowić relacje z samym sobą, ale też i z innymi ludźmi. Ważnym aspektem tutaj jest to rozwijanie miłości do samego siebie w kontekście wybaczania i w kontekście odrywania się od przeszłości. Ta miłość do samego siebie pojawi się samoczynnie. Aczkolwiek jeżeli ktoś chce przyspieszyć proces, to niech to wybaczanie połączy zresztą i punkt siódmy, czyli ten dotyczący marzeń i też dotyczący źródeł informacji, zmiany słownictwa, zmiany myślenia. To nie jest nic innego, jak prosta metoda nauczenia się tej tak zwanej miłości do samego siebie, czyli zadbania o swoje własne dobro. Miłość do samego siebie to jest chęć dawania sobie, robienia sobie dobrze, jakkolwiek by to nie zabrzmiało. I ten punkt i szósty, i siódmyI ósmy to jest właśnie taka zwykła ziemska technika rozwijania miłości do samego siebie. Takie szumne określenie, takie górnolotne, ale tak naprawdę do tego się to właśnie sprowadza. Jeżeli połączycie to z wybaczaniem, to na pewno będziecie spokojniej żyli. Na pewno będziecie spokojniej zasypiali.
A reszta już tak naprawdę zależy tylko i wyłącznie od was. I ostatni punkt, o którym też często zapominamy. Może nie zapominamy, bo w zasadzie to wszyscy wiedzą, że gwarantem sukcesu jest wiara w sukces. Psychologowie o tym piszą, przy uzdrawianiu o tym piszą, coachowie o tym mówią. Wszyscy o tym mówią, że wiara w sukces jest gwarantem tego sukcesu we wszystkim, co robimy. Tylko jest jeden drobny niuans, że wiara to nie jest czekanie na cud, czyli czekanie, że ktoś coś za nas zrobi. To jest trochę tak, jakby afirmować sobie to, żeby ktoś tam umył samochód albo poszedł za nas na egzamin, albo poszedł za nas do pracy. Wiara to jest to, co mówiłem ostatnio. Zrobiłbym, ale jak będę miał, to wtedy się za to wezmę. Właśnie nie.
Wiara to jest: wezmę się za to, bo wierzę, że będę miał. To jest następny drobiazg, następny niuansik, ale tak naprawdę ten niuansik to jest tak jak z tym chcę, nie chcę. Drobna różnica, a robi naprawdę kolosalną robotę, czyni naprawdę różnicę. Pamiętajcie, że wiara to jest: robię, bo wierzę, że będę miał, a nie: zrobię, zacznę robić, jak będę miał. Jeżeli właściwie zrozumiecie tę wiarę, na czym ona polega, to wtedy być może pojawią się cuda. Ja tych cudów w swoim życiu kilku doświadczyłem, kiedy robiłem, bo wierzyłem, że to się uda. I uwierzcie mi, udawało się. Także wiara to działanie. Wiara to nie jest czekanie na cud. Ponieważ każde 10 przykazań musi się zakończyć jakimś podsumowaniem, to też sobie pozwolę na takie małe podsumowanie.
Pamiętajcie, że celem naszego rozwoju jest miłość. Miłość, szacunek i uszanowanie wolnej woli innych. Więc kochajcie siebie, szanujcie wszystkich, którzy na tej ziemi tutaj, że tak powiem, wkoło nas przebywają, żyją i pozwólcie też innym żyć w zgodzie z samymi sobą. I to by było tak naprawdę... Kochani, powiem wam, że powiedziałem wam już teraz wszystko. Obiecałem, że będziemy rozmawiali o świecie oczami duszy. Obiecałem też później, że z przyjemnością skoncentruję się na poszukiwaniu razem z wami drogi do szczęścia. Do tego, by to nasze życie było fajniejsze, radośniejsze, przyjemniejsze po prostu tak w zwykły, ludzki sposób. Bo takie ono powinno być. Takie ma być.
Do tego winniśmy zupełnie bez żadnych wyrzutów sumienia zmierzać. I to w dzisiejszej audycji uczyniłem. Jeżeli chcecie, bym któryś z tych wątków jeszcze rozwinął, może coś dopowiedział. W tej chwili audycje są w waszych rękach. Nie sądzę, żebym w tydzień, chociaż nie jestem pewien, bo zająłem się czymś zupełnie fajnym, nowym, więc może będą jakieś doświadczenia. Natomiast ja już tak na dobrą sprawę będę tylko się powtarzał, więc jeżeli chcecie jakieś nowsze tematy, to proszę, odzywajcie się, żebym mógł te tematy rozwijać. Powiedziałem wam wszystko, ale tak naprawdę jeszcze nie. Tak naprawdę jeszcze nie powiedziałem wam wszystkiego, bo na sam koniec zostawiłem jedną sprawę. Chociaż oczywiście patrzę na zegarek, ale przyzwyczailiście się do mojego gadulstwa, więc myślę, że nie jesteście zaskoczeni. Zostawiłem na koniec jeszcze jeden temat.
Temat, żebyście nie myśleli, że Sławek jest uparty i nie zmienia swoich poglądów. Sławek jest uparty, ale potrafi zmieniać swoje poglądy. Jak coś fajnego, nowego się pojawi i do niego przemówi. Ze smutkiem powiem wam o tym, co za chwilę wam powiem, ponieważ chyba będę musiał wycofać swoją książkę ze sprzedaży w związku z tym.Wiecie co mi przyszło ostatnio do głowy? Ostatnio, bardzo ostatnio. Dlaczego mimo całej mojej wiedzy, moich doświadczeń, waszych doświadczeń, częstokroć wielokroć większych i wielokroć większej wiedzy ode mnie, tak trudno jest nam dokonywać zmian w życiu? Oczywiście mówiłem o tym. To jest podświadomość. To ona tak kurczowo nas trzyma przy tych naszych programach, przy tych naszych nawykach, przy tych naszych wzorcach. I ostatnio doszedłem do wniosku, i to jest wniosek na podstawie tylko i wyłącznie logiki, że wiecie co jest gwarantem?
Co decyduje o naszym przeznaczeniu? Ten wątek też się pojawiał, że dusza ma plan, że podświadomość ma program, że to są dwa różne programy, one są w konflikcie ze sobą i tak dalej. Słuchajcie, doszedłem do wniosku, że nie ma znowu po raz kolejny żadnego konfliktu i że o naszym przeznaczeniu decyduje właśnie podświadomość. Nie dusza. Dusza po prostu wybiera nam okoliczności, w jakich się mamy narodzić. Dzień, czyli konkretne energie, czyli też konkretne cechy i predyspozycje. Ona po prostu jest na tyle mądra, że wie, w jakie kłopoty, mając naszą tutaj zanabytą podświadomość, się wpakujemy. Czyli tak naprawdę ona wie, przez co będziemy przechodzić. Najprawdopodobniej. Oczywiście wiadomo, też wiemy, że tych scenariuszy jest kilka, ponieważ pamiętajcie, że mamy wolną wolę.
Więc niby w jaki sposób dusza miałaby zaplanować dla nas życie bez naszej wiedzy, bez komunikacji z nami? To jest następna rzecz. Dlatego mówię, to jest już tylko i wyłącznie logika. Dusza nie może, nie ma prawa wpływać na nasze życie. Ona może tylko obserwować, może nam podsuwać informacje. Natomiast to podświadomość decyduje o tym tak zwanym naszym przeznaczeniu. Żaden aspekt duchowy nie decyduje o naszym przeznaczeniu, tylko aspekt typowo ziemski. Ponieważ to podświadomość pcha nas konsekwentnie w kolejne doświadczenia z uporem maniaka. To nie dusza. Dusza pewnie ociera pot z czoła, przeciera oczy ze zdziwienia.
Nie wiem, pewnie wielokroć sobie — oczywiście opisując w sposób taki ziemski — często sobie tam być może w kącie wyciera jakąś łezkę, drapie się w głowę i zastanawia: „Kuźwa, jak można być takim tępym i upartym?”. Ja myślę, że ta rola obserwatora i tego pukania do nas i mówienia: „Stary, opanuj się, stary, nie rób drugi raz tego samego, stary, proszę cię”, to nie jest dobra droga. To jest chyba najgorsza robota we wszechświecie, jaką można mieć. Patrzeć, jak my się pogrążamy po raz kolejny i nie móc z tym nic zrobić, nie mieć na to żadnego wpływu. Z ludzkiego punktu widzenia to byłaby najgorsza robota, jaką bym w życiu mógł wykonywać. Dlatego po raz kolejny, kochani, namawiam was. Jeżeli chcecie być eksploratorami, poszukiwaczami, naukowcami, poszerzać swoją wiedzę, to róbcie to. Oczywiście, że tak. Bo tak naprawdę ktoś to musi zrobić. Natomiast nie szukajcie przyczyny waszego takiego czy innego życia poza Ziemią, poza samym sobą, bo nic tam nie znajdziecie.
Jeżeli chcecie zmieniać swoje życie, to skoncentrujcie się na tym, co wam to życie tak naprawdę uprzykrza. Co powoduje, że nie do końca jesteście z niego zadowoleni. To nie jest przyczyna duszy. To nie jest wina Boga. Dlatego tam nie znajdziecie odpowiedzi, dlaczego wasze życie wygląda tak, jak wygląda. I jeszcze jedna rzecz. Tak jakby w temacie tego. Zwróćcie uwagę, że praca z energią, to, co teraz jest takie też dość popularne, bo ja pracuję z energiami, bo ja pracuję na energiach, bo ja pracuję coś tam. Praca na energiach, praca z energiami to jest nic innego jak transformacja wzorców podświadomości za pomocą pewnych wzorców duchowych, pewnych wzorców energetycznych. Czyli znowu sprowadza się do tego, że jeżeli chcemy coś w życiu zmienić, to tak naprawdę musimy przekonać o tym swoją podświadomość, poszerzyć jej oprogramowanie, dodać nowe aplikacje i zacząć z nich korzystać.
Zwróćcie uwagę, kochani, że ludzie tak naprawdę są dobrzy, że każdy z nas ma w sobie tą Bożą iskrę, która ciągle namawia nas do robienia dobrze.I nawet ci tak zwani źli ludzie potrafią się wzruszyć i w konkretnych sytuacjach, w konkretnych okolicznościach wykrzesać z siebie też dobre uczynki. Nie ma człowieka, ja nie znam człowieka, który byłby na wskroś zły, który by z premedytacją i świadomie twierdził, że robi źle. To znaczy mówię, że nie znam. To nie znaczy, że tacy ludzie nie istnieją. Ale jest to w dalszym ciągu margines. Moim zdaniem. Ja wiele razy uczestniczyłem w sytuacjach, kiedy ludzie, którzy nawet wychodzili do mnie z założeniem, że mi wleją, bo miałem i takie sytuacje, zostawali na piętnaście minut moimi opiekunami, ochroniarzami, serdecznymi kolegami na piętnaście minut, kiedy mieliśmy ze sobą kontakt. Więc nawet ci na pierwszy rzut oka ludzie źli mają w sobie też tą dobroć i miłość płynącą z duszy. Tylko że ona jest jeszcze bardziej niż u nas przywalona wzorcami podświadomości. Ta podświadomość jeszcze mocniej, jeszcze bardziej tą kontrolę nad nimi sprawuje.
Także za nasze przeznaczenie odpowiada nasza podświadomość. Jeżeli chcecie zmienić swoje przeznaczenie, to zmieńcie swoją podświadomość. Dusza tylko się ucieszy. No i cóż kochani, tym, że tak powiem tak zwanym optymistycznym akcentem zakończę dzisiejszą audycję. Rozgadałem się niemożebnie, ale mam nadzieję, żeście tam się nie pospali jeszcze i że coś tam jakieś chociaż parę osób dotrwało dzielnie do końca mojego wykładu.
[01:09:15] - Sporo osób dotrwało, natomiast coś dzisiaj cisza na czacie. Tylko jeden komentarz się pojawił. Właściwie dwa. Się słuchacze zameldowali .
[01:09:26] - Powiem tak-
[01:09:27] - Z czego jeden słuchacz stary Adam Ive i jedna nowa słuchaczka pani Anna. Pozdrawiamy.
[01:09:35] - Pani Anna. No dobrze, odpalę Messengerka. Może w międzyczasie pojawi się troszeczkę więcej komentarzy. Jeszcze w międzyczasie zamknę drzwi. Nie zrobiłem tego, a myślę, że jednak bardzo ten barkot, który się pojawiał od czasu do czasu był uciążliwy.
[01:10:03] - No tam chyba sąsiad coś.
[01:10:06] - No nie. Moja lodówka, że tak powiem, ma ochotę wyzionąć ducha i dołączyć do pralki.
[01:10:18] - To ja może przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Linia telefoniczna jest otwarta. Jakby coś to zapraszamy do dzwonienia. Nasz numer telefonu to 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na kato kato pod numerem 36 08 80 02. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i na fanpage'u prowadzonym przez pana Sławka, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. Oczywiście także czekamy na Wasze komentarze i pytania na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do audycji Świat Oczami Duszy na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. No i oczywiście liczymy także na odzew w momencie, gdy już audycja będzie udostępniona w archiwum tradycyjnie.
[01:11:29] - Pan Adam to jest jeden ze słuchaczy, który się tłumaczył, że może się nie wyrobić na audycję, więc tym bardziej się cieszę, że co prawda z dużego doskoku, ale serdecznie pozdrawiam. Tym bardziej się cieszę, że pan Adam jest z nami. Pani Ania pewnie też wróciła z pracy, więc domyślam się, że o tej pani Ani rozmawiamy, to jest to słuchaczka, która nie chciała słuchać dzisiejszej audycji, ponieważ stwierdziła, że musi wysłuchać jej chronologicznie i konsekwentnie słucha audycji na YouTubie, żeby tak powiem, z pełną wiedzą. Pierwszy raz na odsłuchu live. Także jestem bardzo dumny, bo namawiałem, żeby jednak tą dzisiejszą audycję, też dość ważną, żeby wysłuchała na żywo.Aniu, pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że do nas dołączyłaś. Oczywiście nie będę w żaden sposób zdziwiony, kochani, że to, co powiedziałem, nie budzi jakiegoś wielkiego entuzjazmu. Ponieważ już dawno przekonałem się o tym, że jeżeli coś jest zbyt proste, to budzi to niechęć naszej podświadomości. Nie wiem, czy rozmawiałem z wami na ten temat, natomiast sztuczne budowanie autorytetu poprzez używanie przeróżnych mądrych słów, których większość ludzi nie rozumie, jest dla naszej podświadomości informacją: „O Jezu, ale on musi być mądry, bo ja nic z tego nie rozumiem”. I wtedy w pewnym sensie przyznajemy takiej osobie rolę autorytetu. Więc nie dziwię się, że to, co mówię, jest zbyt proste dla naszej podświadomości.
Bo to jest tak: skoro to by było takie proste, to dlaczego ja sam na to nie wpadłem? Też nie oczekuję, mam świadomość tego, że to nie będzie: „Wow, fajnie, nareszcie recepta, pigułka”. I ja od jutra będę robił wszystko, żeby być szczęśliwym, bo mam w końcu receptę. Recepta jest dobra, to wam gwarantuję, bo po pierwsze testuję ją cały czas na sobie. I przetestowałem to w wielu sytuacjach swojego życia, więc przynajmniej na mnie to działa. Natomiast nie spodziewam się wielkiego „wow”. Natomiast przyśpijcie się spokojnie z tematem. Zwłaszcza że w kontekście podświadomości coraz bardziej zaczynam upatrywać takiej przyczyny. I z świata duchowego coraz bardziej zaczynam eksplorować płaszczyzny podświadomościowe, bo tutaj dopatruję się największej ilości możliwości transformacji. Oczywiście to by znaczyło, że wielu osobom wybije w ten sposób argumenty z ręki, czyli osobom, które, nazywając rzeczy po imieniu, wykorzystują tematykę duchową chociażby do tego, żeby poniekąd mniej lub bardziej świadomie manipulować ludźmi bądź wciągać ich w swoje prywatne rozgrywki.
Często obserwuję taką sytuację, że gros ludzi, którzy zajmują się różnego rodzaju doradztwem duchowym, robi to przede wszystkim dla siebie, próbując uzdrowić swoje własne życie. Oczywiście przy okazji dzieli się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami z innymi, ale troszeczkę nieświadomie wciąga ich w swoje własne problemy. Więc jeżeli mam rację, jeżeli przyczyna i problem naszych nieszczęść tkwi właśnie w podświadomości, to może się okazać, że tematyka duchowa jest tylko tematyką do poszerzania swoich horyzontów, wiedzy, eksplorowania nowych płaszczyzn, a przestanie służyć manipulowaniu ludźmi. Nazywając rzeczy po imieniu. Kochani, piszcie coś. Cieszę się bardzo. Ania napisała: „Dałam radę”. Bardzo się cieszę, Aniu, że dałaś radę. Marzenka też się przywitała: „Uszanowanko. Dotarłam do domu i słucham”.
Mobilnie: „Witam wszystkich”. Witamy również. Piszcie coś, kochani. Dajcie mi trochę wolnego. Może nie wolnego, ale dajcie mi trochę zmiany. Halo, halo, halo! Jest tam kto?
[01:18:06] - Czekamy, czekamy. Drodzy słuchacze.
[01:18:09] - Ktoś mi też obiecał, że może się zdecyduje dzisiaj zadzwonić. Więc bardzo miło byłbym-
[01:18:19] - No to tym bardziej czekamy.
[01:18:21] - Gdyby ktoś zechciał. Nie chcę zbierać presji, ale gdyby ktoś chciał zrobić nam miłą niespodziankę.
[01:18:32] - To przypomnę jeszcze numer telefonu. Cały czas czynny: 530 620 493. Skype: Radio Paranormalium.pl.Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Można nas także spotkać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także zagadać do nas na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i na fanpage'u Świat Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Tutaj widzę, że jest jakiś komentarz od eMobila na YouTube, także zaraz panu ten komentarz prześlę.
[01:19:43] - Ja się wytłumaczę, kochani. Z tych dźwięków, które do was docierają, które wzbudziły nawet dyskusję pod jedną z audycji. To, co trzeszczy, to jest moja drewniana podłoga, więc jak się przemieszczam, to jakbyście się zastanawiali, co to jest, to właśnie to jest moja stara, fajna drewniana podłoga. Jeżeli byłoby to bardzo nieprzyjemne, to też dajcie znać. Postaram się nie przemieszczać. Czytam. Mam komentarz eMobila: „Kiedyś było lepiej. To, co pierwsze, to najlepsze. Potem to już tylko głupota, bo to, co odkryli w starożytności, to ludzie współcześni odkrywają teraz”. Kochani, ja tam parę razy pokusiłem się o cytowanie na przykład rzeczy z Biblii, może z Biblii to nie, ale bardziej z religii chrześcijańskiej, jakieś takie wzorce.
I ja się tutaj z Mobilem zgadzam, że wiedza, do której teraz się dokopujemy, tak naprawdę towarzyszy nam od zawsze. Tylko my oczywiście jako ludzie mieliśmy taki etap w swoim rozwoju, że po prostu odrzucaliśmy wszystko, chcąc budować ten świat według swoich własnych zasad. Natomiast cała ta prawda o wartościach, o zasadach, o regułach gry, to wszystko zostało nam dane już bardzo dawno, tylko postanowiliśmy spróbować zbudować ten świat po swojemu. I faktycznie wraca się z powrotem do tych uniwersalnych praw, które parę tysięcy lat temu miały taki sam sens jak mają dzisiaj. Tylko że dzisiaj w końcu zaczynamy dojrzewać do tego, żeby je zrozumieć. To stwierdzenie, też z religii: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” jest piękną receptą i piękną wskazówką i informacją dla nas, jak powinniśmy w życiu postępować. Nic prostszego i mającego tak głęboki sens ja nie znam. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Informacja o tym, że powinniśmy tak naprawdę zacząć kochać sami siebie, a następnie taką samą miłością, jaką obdarzamy samych siebie, obdarzać innych. Czyli jeżeli my pragniemy dla siebie wolności, jeżeli pragniemy być wolni, to takim samym uczuciem powinniśmy obdarzyć innych ludzi, czyli dać im wolność.
Jeżeli my pragniemy bycia szczęśliwym, to tego samego szczęścia powinniśmy życzyć innym. Jeżeli my chcemy dla nas samych, z miłości do samego siebie, być radośni, to powinniśmy też cieszyć się radością innych ludzi. Czyż to nie jest proste? Tylko że to jest zbyt proste. I uwierzcie mi, że gdybym te 10 punktów, które dzisiaj wam przytoczyłem, ubrał w mądre sformułowania z fizyki kwantowej, to byście się nad tym głęboko zastanawiali. Byście mówili: „No tak, skoro nauka doszła do takich odkryć, skoro to jest takie marginalne, to jest takie dla wybrańców, to musi być magiczne”. Taki mamy sposób myślenia, że to musi być magiczne. To musi być ubrane w jakąś otoczkę, bo inaczej jest zbyt proste. A skoro jest proste, to dlaczego ja na to nie wpadłem? Marzenka napisała: „Ja nie do końca w temacie, bo dopiero dotarłam.
I padnięta jestem, bo pomagam znajomym w remoncie, więc tylko na odsłuchu”.Rozumiemy. Ja cię Marzenko bardzo dobrze rozumiem, co to znaczy pomagać w remoncie, więc jesteś dzisiaj wytłumaczona. Tutaj dalszy ciąg wypowiedzi Mobilia: „Bo ludzie współcześni są ograniczeni umysłowo, bo są obarczeni fałszywymi przekonaniami.” Ciężko mi powiedzieć, co jest fałszem, a co jest prawdą w taki jednoznaczny sposób. Natomiast jesteśmy dość mocno manipulowani. To prawda. Ale pamiętajcie kochani, że to wynika z naszej natury, że nie ma czegoś takiego, żeby można było pomóc drugiemu człowiekowi bez jego udziału. Każdy człowiek musi się sam przekonać. Musi to wypróbować na swojej własnej skórze, żeby to zaakceptował. Musieliśmy zdemolować, wymordować parę razy ludzkość Ziemi, żeby się przekonać, że to nie jest metoda na nic. Taką mamy po prostu ziemską naturę.
„Szkoda, że ludzie zamykają się na przepływ informacji i stawiają szlaban.” Z jednej strony szkoda, ale z drugiej strony też musimy uszanować, że mało jest ludzi, którzy chcą wziąć odpowiedzialność za swoje własne życie, którzy chcą stanąć przed lustrem i powiedzieć: tak, to ja spieprzyłem. Tak, to ja jestem za to odpowiedzialny. Tak, to ja muszę posprzątać. Tak, to ja kieruję swoim własnym życiem. Nie żadne przeznaczenie, nie żaden Bóg, nie żadne media, nie żadni politycy, tylko ja. I nie mam do nikogo żalu. Nie mam prawa mieć do nikogo o nic żalu, bo to tylko ja jestem sprawcą wszystkiego, co się dzieje w moim życiu. To zmusza nas do wzięcia odpowiedzialności za wszystko, co się w naszym życiu dzieje. I konsekwencje tego są takie, że wstajemy następnego dnia, mamy kiepski nastrój i musimy się z tym kiepskim nastrojem zmierzyć, bo jeżeli wiemy, że to jest tylko kwestia nas samych, to nawet nie mamy na kogo zwalić swojego kiepskiego nastroju. Mało tego, już wtedy wiemy, że swoim kiepskim nastrojem generujemy kiepski nastrój na następny dzień, dwa, trzy, cztery.
I już zaczyna do nas pukać taka informacja: halo, to może weź sobie jeszcze bicz i wal się po plecach, skoro sam sobie taki los gotujesz. Powiedzcie mi, ile osób jest w stanie wziąć na siebie taki ciężar odpowiedzialności za swoje życie? To nie jest proste zadanie. Dlatego uciekanie, stawianie szlabanów to jest po prostu uciekanie przed odpowiedzialnością. To jest tak, że część ludzi na przykład będzie wolało pracować na etacie w firmie, narzekać na swoich szefów, obarczać ich winą za swoje nieszczęśliwe życie, niż otworzyć swoją własną firmę, ponieważ nie są w stanie jeszcze wziąć odpowiedzialności za swoje życie. Zresztą tak samo jest z częścią ludzi, którzy chodzą do kościoła. Wolą doszukiwać się przyczyny swoich nieszczęść w wyrokach boskich, w boskim planie względem niego. Natomiast jakby Pan Bóg sobie otworzył niebo i powiedział: halo, odpierdzielcie się ode mnie, zajmijcie się swoim własnym życiem, bo ja mam tutaj swoje i jestem zajęty, to część ludzi po prostu ich światełek by bruzdę. Więc nie dziwmy się, mało osób jest w stanie wziąć w pełni odpowiedzialność za swoje własne życie. Emobil pisze: „Panie Sławku, skieruję się metaforą skierowaną do sceptyków.
Proszę sobie wyobrazić, że wchodzimy do pomieszczenia, w którym znajdują się dwa naczynia. Jeden to kubek z gliny, a drugi to szklanka ze szkła. Oba te naczynia są napełnione cieczą. Osoba przebywająca w pomieszczeniu staje w długiej odległości od kubka i szklanki wypełnionej nieznaną cieczą. Nasz wzrok od razu zobaczy kolor cieczy ze szklanki, natomiast zawartość lub kolor cieczy kubka jest niemożliwa do identyfikacji ze względu na niemożliwy, bezpośredni, namacalny kontakt z kubkiem, bo okryty jest tworzywem, które zakrywa ciecz.” Tutaj mam brak dalszego ciągu, więc doczytam jak dotrzę. Anna pisze: „Zgadza się panie Sławku. Łatwo powiedzieć, ciężej zrobić. Zmień podświadomość. Jak? Żeby zmienić podświadomość, trzeba naprawdę w coś uwierzyć.” Właśnie droga Aniu.
Dokładnie tak. Wnioskuję, że nie byłaś na całej audycji, więc domyślam się, że mówisz to ze swoich własnych przekonań, poglądów i doświadczeń. Tak, naprawdę trudno jest zmienić własną podświadomość. I ja nie twierdzę, że to jest łatwe zadanie, ale też jestem przekonany, że dopóki nie zmienimy swojej własnej podświadomości, nie przekonamy się, co będzie dalej, bo-Mówiłem to przy okazji jakiejś audycji, że wszystkie informacje, które do nas docierają, nawet te, które docierają do nas ze świata duchowego, są przefiltrowane przez naszą podświadomość. To, o czym żeśmy wspólnie rozmawiali i kilka osób to potwierdziło: jeżeli w naszej podświadomości wzór Boga, wizerunek Boga będzie zapisany jako starca z brodą w obłóczystych szatach z laską, to takiego Boga zobaczymy po tamtej stronie. Ponieważ to wszystko jest przefiltrowane, każda informacja przez naszą podświadomość. Ania pisze: „Jeśli wierzysz, że woda z cytryną leczy raka, to na pewno tak będzie. Efekt placebo. Jak uwierzyć w zmianę?” Powiem tak: już w zasadzie mogę powiedzieć, bo mam skompletowany cały sprzęt, który jest mi potrzebny do moich eksperymentów z transformacją podświadomości i jestem na etapie przygotowywania pakietu oprogramowania, które ma temu służyć. Nie ukrywam, że tak jak podświadomość próbuje nami manipulować, tak też ten aspekt manipulacji podświadomością będę chciał wykorzystać w swoich doświadczeniach.
Pamiętajcie, że 90% informacji, która dociera do nas, dociera z naszego wzroku. 90% informacji. Tak wyczytałem ostatnio, tak twierdzą naukowcy. Wszystko, co widzimy, co uznajemy za prawdziwe, do tego wszystkiego nasza podświadomość przypisuje reakcje. Nawet jeżeli tworzymy afirmacje czy jakieś wizualizacje sytuacji, to żeby były skuteczne, powinniśmy się w naszych wizualizacjach powoływać na historie, na sytuacje, które już w naszym życiu miały miejsce, które zna nasza podświadomość, ponieważ wtedy łatwiej ją przekonać, że taka sytuacja jest możliwa. Jeżeli marzymy o jakimś samochodzie, to warto jest wizualizować sobie samochód, który już się posiadało. Bądź dom, bądź rodzinę, bądź relacje, bądź miłość. Ponieważ faktycznie, jeżeli podświadomość nie uwierzy, że to jest prawda, to nie wykonuje żadnych działań. Taką jedną teorię usłyszałem. Dlatego wszelkie podróże, wszelkiego rodzaju eksperymenty związane z opuszczaniem ciała, z podróżami do innych wymiarów między innymi służą poszerzaniu swojego własnego oprogramowania.
Poszerzanie oprogramowania podświadomości, pokazywanie jej, że są możliwe też inne rozwiązania, inne scenariusze po to, żeby ją oswajać z taką możliwością. To też powoduje, że nasza wiara w to, że coś jest możliwe, się zwiększa. To nie jest jakiś totalnie łatwy proces. Nie mówię, że to będzie pstryk palca, aczkolwiek nie ukrywam, że takie rozwiązanie najbardziej mi się marzy i wierzę, że takie rozwiązanie, taki sposób, taką technikę, która zdecydowanie uprości transformację podświadomości, że wpadnę na takie rozwiązanie. Mam nadzieję też, że zwłaszcza ludzie, którzy mieszkają tutaj w okolicach Warszawy, być może będą chętni mi pomóc w tych doświadczeniach, eksperymentach i tym. Zapraszam, jeżeli ktoś jest z Warszawy, z okolic i chciałby w tym przedsięwzięciu wziąć udział, to serdecznie zapraszam. Skorzystam z każdej pomocy i każdej opinii na ten temat. Wracając do komentarzy. Mobil pisze: „Taka iluzja, w której przebywamy, a nasza świadomość i nasza pamięć nie jest powiązana w żaden sposób z ciałem, bo świadomość oddziaływuje w mikrotubulach, a nasza pamięć nie jest zapisana w mózgu, tylko naszą globalną pamięć jest informacją, która zagnieżdżona jest w falach elektromagnetycznych”.Które są na trwałe zapisane w danym wymiarze. Powiem tak: ciężko mi się do tego odnieść, bo nie dość, że jest to troszeczkę skomplikowane jak na czytanie tak na bieżąco wypowiedź, ale poniekąd tak.
Ponieważ pewne aspekty związane z podświadomością nie przenoszą się do innych wymiarów. Na szczęście. Więc faktycznie jest jakiś czynnik, najprawdopodobniej fizyczny, energetyczny, który decyduje o tym, że ta podświadomość funkcjonuje w taki, a nie inny sposób tylko i wyłącznie na Ziemi. Być może jest to bardziej naukowe wytłumaczenie czy potwierdzenie tego, o czym mówię. Ale ja się w tematy naukowe nie pcham, ponieważ nie jestem naukowcem. I szkoda mi trochę... Może nie. Natomiast uważam, że inni zrobią to szybciej, lepiej i skuteczniej, a ja powinienem się skoncentrować na tym, co ja robię lepiej, szybciej i skuteczniej. I w ten sposób każdy z nas zrobi coś, co potrafi, co mu wychodzi i wrzucimy to do wspólnego wora. Wtedy może wyjdzie z tego jakaś mniejsza bądź większa Wikipedia świata energetycznego, duchowego.
Nigdy się nie upierałem, że wszystko wiem i o wszystkim wiem najlepiej. O pewnych tematach po prostu nie rozmawiam, bo się na nich nie znam. Nie chcę wam robić też zamieszania w głowach. Więc nie będę o wszystkim. Będę mówił tylko o tym, co mam w jakiś sposób sprawdzone, przetestowane i przynajmniej ma to jakieś znamiona realizmu. Widzicie kochani, tutaj pisze: „Ciekawe jak to jest, że klątwy mogą istnieć, skoro informacja nie ginie, a nasze myślokształty i intencje oddziałują na naszą materialną rzeczywistość. Sam się o tym przekonałem na własnej skórze”. Nie mielibyśmy siły kreowania mocy, kreowania naszej rzeczywistości, gdyby nasze myślokształty nie wpływały po prostu na naszą materialną stronę. Myślę, że tu też jeszcze dużo przed nami. Jeszcze dużo umiejętności, dużo talentów w tej dziedzinie w sobie odkryjemy.
Bo póki co robimy to nieświadomie, więc myślę, że ta moc też jest troszeczkę stłumiona, żebyśmy na przykład sobie nie wyrządzili krzywdy. Były serie dowcipów o tym, jak anioł stróż nad nami czuwa i zastanawiał się nad naszymi życzeniami, które wypowiadamy w ciągu dnia. Takie, powiedzmy, mało cenzuralne, więc nie będę ich tutaj przytaczał. Myślę, że też się spotkaliście z nimi. Bo tak naprawdę nie zdajemy sobie w przypadku większości ludzi sprawy, ile tych właśnie życzeń i pragnień, nawet w ciągu dnia, tych negatywnych dla nas później, ile ich wypowiadamy. Albo takich niedokończonych, niedoprecyzowanych pragnień, niedoprecyzowanych marzeń. Ostatnio rozmawiałem z kolegą. Wpadł do mnie w święta na chwilę na pogaduchy. Kolegą, z którym byłem umówiony na wspólne pogranie na gitarach. Opowiadałem wam tę historię.
Natomiast mój serdeczny kolega na trzy dni przed naszym umówionym spotkaniem obciął sobie trzy palce. Zresztą notabene to już akurat nie ma znaczenia, ale w przypadku gitarzyisty ma, bo akurat u lewej ręki, czyli tej, która tam odpowiada za łapanie akordów. Rozmawialiśmy o tej całej sytuacji, a już jakiś czas wcześniej sygnalizowałem, że dostaję ostrzeżenia, że to chyba nie do końca jest jego droga. I tu była właśnie sytuacja negatywnej afirmacji: „Nie chcę”. Wykonywał pracę u klienta, którą był już zmęczony.I on to wyraźnie powiedział. Ja jechałem już tam z taką niechęcią, bo ciągle było coś, ciągle jakieś problemy, ciągle jakieś tam nowe wyzwania. Mówi: „Jestem odpowiedzialny, więc dlatego jeździłem, ale z olbrzymią niechęcią”. I tego dnia, kiedy obciął sobie te palce, myśl, która mu towarzyszyła od rana: „Mam dość tej pracy, ja już nie chcę”. I to może wyglądać w ten sposób, że nie chcesz? Okej, nie będziesz wykonywał tej pracy, ponieważ nie będziesz miał palców u rąk, ponieważ będziesz miał rękę w gipsie i nie będziesz mógł wykonywać swojej pracy.
Nie było myślenia pod tytułem: chcę tą pracę skończyć szybko i skutecznie i wziąć się za następną. Tylko była nieodparta myśl: nie chcę już wykonywać tej pracy. Mam już tego dosyć. I to są drobne niuanse, bo jakby intencja, zamysł jest ten sam. Natomiast niedokończone marzenie, niedokończona prośba, niedokończona afirmacja, niedoprecyzowane pragnienie zostawia furtkę dla naszej podświadomości. W jaki sposób ma spowodować to, żeby tej roboty dalej nie wykonywać? Z jednej strony proste, z drugiej strony dla części z was być może brzmi to jak science fiction. Ale ja jak zwykle mam prośbę, zanim posądzicie mnie o gadanie bzdur, bo to jest najłatwiej. Ja gadam bzdury, więc zanim posądzicie mnie o gadanie bzdur, mam do was ogromną prośbę, a nawet nie prośbę. Wyzwanie.
Zanim posądzicie mnie o gadanie bzdur, podejmijcie trud zweryfikowania tego we własnym życiu. Spróbujcie przypomnieć sobie jedną, dwie, trzy historie, jakie były wasze intencje w sytuacjach, kiedy spotkało was coś złego. Nie zawsze to się dzieje natychmiast. Nieraz potrzeba czasu, ale spróbujcie. I spróbujcie te negatywne myślokształty, jak tutaj Emowin to nazwał, zamienić przez jeden dzień. Być na tyle zdyscyplinowanymi, żeby przez jeden dzień produkować tylko pozytywne myślokształty. I poczekajcie, co się wydarzy.
[01:45:45] - Niektórzy też używają określenia egregory.
[01:45:49] - Egregory?
[01:45:50] - Egregory. Coś, co tworzymy i sam ten fakt, coś, co tworzymy poprzez pomyślenie o czymś i sam ten fakt, że o czymś pomyśleliśmy, powoduje, że to jakby zaczyna żyć własnym życiem.
[01:46:04] - Nie słyszałem tego określenia. Bardzo mi się podoba, nawet bardziej niż myślokształty, więc pan pozwoli, panie Marku, że będę tego teraz używał. Egregory. Ale dokładnie tak to działa. Dlatego mówię, zanim wyleje się na mnie czara czegoś tam i powiecie, że to jest bzdura, przetestujcie to na swoim własnym życiu i zobaczymy, jakie będą efekty. Żeby to nie było bezkarne, że tak można rzucić w kogoś kamieniem, nie wkładając w to żadnego własnego wysiłku. Włóżcie trochę wysiłku. Jeżeli jestem w błędzie, z chęcią się z tego wycofam. „Aby tego doświadczyć, należy mieć odmienny stan świadomości”. Tutaj Emowin odpisał, ale mi się w międzyczasie przewinęło.
A nie, nic mi się nie przewinęło. Należy odmienny stan świadomości. Ja tak naprawdę nie wiem, czy stan podświadomości nie jest odmiennym stanem świadomości. Przynajmniej dla mnie. Tutaj już rzeczywiście mi... Już wracam, kochani, na dół. Ania pisze: „Okej, czyli chodzi o doświadczenie i powtórzenia. Zawsze mnie zastanawiało, ile powtórzeń trzeba wykonać już jako dorosły człowiek, bo wiadomo, że dziecko chłonie jak gąbka, żeby zaszła trwała zmiana”. Aniu, ja o tym mówiłem i teraz pozwolę sobie przypomnieć specjalnie dla ciebie i być może dla tych, którzy też szukają odpowiedzi na to pytanie. Zmiana wzorca podświadomości następuje w dwojaki sposób znany dla mnie.
Jeden to jest przez właśnie powtarzanie. Natomiast wiadomo, że im częściej tego wzorca używaliśmy, tym więcej tych powtórzeń musi być. Jeżeli przez 10 lat codziennie siedem razy dziennie narzekamy na tą samą sytuację albo przez 365 dni narzekamy na korek, to trudno, żeby po trzech powtórzeniach to się udało zmienić. Natomiast są takie sytuacje, na przykład trzymacie zapałki do przypalania gazu albo zapalarkę w tym samym miejscu. Czyli jest nawyk sięgania po to w to samo miejsce. Spróbujcie ją przełożyć w inne miejsce. I oczywiście pierwszy dzień będzie taki, że pyk, sięgamy dokładnie w to samo miejsce. Drugiego dnia czy tam za drugim razem część pewnie sięgnie odruchowo jeszcze w stare miejsca, część już będzie-Będzie sięgało w nowe miejsce. A za trzecim, czwartym, piątym razem ten wzorzec zostanie zamieniony i będziemy sięgali już w to nowe miejsce. Kwestia jest w dużej mierze potrzeby dokonania tej zmiany.
Jeżeli mamy potrzebę dokonania tej zmiany, to ta zmiana następuje po kilku powtórzeniach. Natomiast jeżeli traktujemy to troszeczkę po macoszemu, to tych powtórzeń musi być więcej. Drugim sposobem, takim drastycznym, ale też bardzo skutecznym, ponieważ zapisanie pierwszego wzorca jest związane z dużymi emocjami, trzeba zastąpić stary wzorzec nowym przy udziale równie silnych emocji. To jest na przykład z paleniem papierosów. Palimy papierosy, chcemy rzucić, ale nam nie wychodzi. Idziemy do lekarza i lekarz mówi: „Jak pan nie rzuci, to pan pożyje trzy miesiące”. Czyli jest sytuacja związana z dużym potencjałem emocjonalnym i wtedy ten potencjał emocjonalny pozwala ten wzorzec w dużo szybszy i skuteczniejszy sposób zastąpić. Mobil pisze: „Miałem tak, że moje intencje i pragnienia realizują się w snach. Na przykład lewitacja czy kontakt ze zmarłą matką”. Tutaj, Ania, masz ciekawe doświadczenie.
Ja się tego boję. Czasami strach też, Aniu, jest właśnie dobrym bodźcem do dokonania transformacji podświadomości. Tak jak napisałem o tym paleniu, strach o zdrowie. Często jest też tak, że dochodzimy do jakiegoś momentu w swoim życiu, kiedy jesteśmy po prostu wyczerpani, wykończeni, zmęczeni, mamy dosyć. I wtedy w akcie determinacji mówimy: „Dobra, muszę coś zmienić, bo dalej nie dam rady”. To jest oczywiście wymówiona przeze mnie negatywna afirmacja, bo często taka się pojawia. Zwróćcie na to uwagę. „Muszę coś zmienić, bo dalej nie dam rady”. Jaki jest wydźwięk tego stwierdzenia? Nie „chcę coś, zmienię, bo chcę, żeby było lepiej”, tylko „muszę coś zmienić, bo nie dam rady”.
Drobna różnica. To są drobne niuanse. Zwróćcie na to uwagę. Mobil pisze: „Miałem taki sen, że przechodziłem przez ściany szpitala i rozmawiałem przez telefon ze zmarłą mamą, a potem latałem w powietrzu, wyskakując z okna szpitala. Podczas tego snu byłem świadomy, że to sen”. Powiem tak: każdy ma swoje prywatne doświadczenia i też sposób, w jaki zostają one mu przedstawione, jest najczęściej najlepszym sposobem dla nas, dla danej osoby. Ja jakieś tematy lewitacji przedmiotów przerabiałem jako małe dziecko. Natomiast to miało miejsce na drugim piętrze w bloku, więc pojawiła się taka myśl, że nie będę w stanie nad nimi zapanować. A to było u mojego kolegi i że one powypadają przez okno i się zepsują. I wtedy się trochę tego zjawiska wystraszyłem.
Oczywiście nie pamiętam, ile ja tam mogłem mieć z siedem lat, może z osiem, że postanowiłem nigdy więcej w życiu tego nie robić, bo mógłbym narazić kogoś na stratę siebie, na jakieś kłopoty i tak dalej. Też w każdej takiej informacji warto jest się zastanowić, czy tam nie ma jeszcze jakiegoś podtekstu. Warto się nad tym zastanowić. Mobil pisze: „Panie Sławku, niech ci, co atakują, niech podadzą jakiś argument oparty dowodem, że nie jest tak, jak pan mówi”. Kochani, Internet rządzi się swoimi prawami i jest, że tak powiem, totalna bezkarność. Zwłaszcza że mówię bardzo często te negatywne komentarze, te hejty. Ja się z takim hejtem, takim ewidentnym, nie spotkałem. Natomiast też być może mały zasięg jest mojej działalności, to może dlatego. Zresztą nie wiem, nie będę się nad tym zastanawiał. To nie ma znaczenia.
Natomiast z tego, co tam widzę, obserwuję, to często ten hejt płynie od ludzi, którzy ukrywają się za jakimiś tam wymyślonymi tożsamościami, nickami i tak dalej. To też mówi dużo o tych ludziach. Ja tutaj nie pod tym kątem, że ja mówię: „Nie, nie mówcie, że ja zrobiłem coś źle”. Tylko jak pamiętacieNamawiałem was do tego, żebyście wykonali choć minimalną pracę, minimalną próbę zweryfikowania tego, co ja mówię, bo tylko tak się czegoś doświadcza. Nie mówię o tym z lęku o siebie. Wiele razy tego doświadczyłem, więc wiem, że to działa. Były momenty, kiedy świadomie cel był taki, żeby coś osiągnąć. Natomiast bez chęci robienia komukolwiek krzywdy, później się z tego wycofałem, bo na przykład zacząłem tracić znajomych, bo nie chcieli ze mną przebywać z im tylko zrozumiałego powodu. Nie mówię, że robię to non stop, żebyśmy mieli jasność, bo mam swoją podświadomość i angażuję się w sprawy życiowe, prozę życia i ta podświadomość jest przełączona na tryb „praca” i funkcjonuje inaczej. Natomiast w momentach, kiedy przełączam się na inne tryby działania, te mechanizmy uruchamiam i to nadal działa.
I nadal łapię się na tym, że podświadomość co do czasu, mimo że mam nad tym dość dużą kontrolę, nadal podsuwa mi te negatywne wyrażenia, zwroty, zwłaszcza w przypływie natłoku wydarzeń i natłoku myśli. Ania pisze: „To wymaga czasu. W moim przypadku to chyba więcej niż kilku powtórzeń. Dlatego lubię prasować ubrania. Efekt widzieć od razu”. Jest to jakaś forma. Nawet się nad tym nie zastanawiałem, ale ja też lubię prasować i nawet się nie zastanawiałem, że to kwestia natychmiastowego efektu. Aniu, u ciebie też może być ta sytuacja. To jest trochę tak: jeżeli podejmujemy próby i one kończą się negatywnym skutkiem, to osłabiamy w ten sposób swoją wiarę. To jest pierwsza sprawa.
Nasze kolejne podejście z mniejszą determinacją i mniejszą wiarą się odbywa. Nie wiem, czy, Aniu, zdążyłaś się załapać na jeden z moich punktów „10 przykazań człowieka szczęśliwego”, że jeżeli efekt jest niewłaściwy, niezadowalający dla ciebie, to trzeba zmienić sposób, technikę. To jest ważne, że my często robimy coś w ten sam sposób i nie wiedząc zupełnie, na jakiej podstawie, oczekujemy, że tym razem efekt będzie inny. A tak naprawdę robimy coś, kierując się między innymi wzorcami podświadomości i już sami wewnętrznie nie wierzymy, że to się uda. Jeżeli jakieś leki na przykład nie pomagają w ciężkiej chorobie i chory zaczyna stosować nową kurację, nowe leki, zwłaszcza jeżeli ktoś mu powiedział, że one są rewelacyjne, skuteczne, innowacyjne i wyjątkowe, to w tym momencie jego przekonanie o skutkach leczenia zdecydowanie wzrasta. Ale zmienił technikę, zmienił metodę. Zamiast powtarzać z uporem maniaka to samo przez kolejne rok, dwa, trzy, pięć, 10, zmień technikę. Wtedy jest szansa, że efekty będą też inne. Inne. Niestety nie jestem w stanie ci zagwarantować, czy lepsze, ale na pewno wyrwiesz się z błędnego koła powtarzalności i za każdym następnym okrążeniem tracenia swojej cennej wiary w końcowy sukces.
Lepiej czasami spróbować czegoś nowego i przekonać się nawet, że to nie działa, niż brnąć i tracić swoją wiarę i wypalać swoją energię na czymś, co i tak wiadomo, że nie przyniesie efektu. Mobil pisze: „Państwu Sławku, niektórych doświadczeń nie można albo trudno udowodnić komukolwiek, bo nie ma ku temu narzędzi. A nie można mówić, że to zmyślone, skoro nie wiemy tego, bo nie mamy dowodu za ani przeciw”. Całkowicie się z tobą zgadzam. Ta dziedzina jest oparta na zaufaniu. Bo jednak wy też jakimś zaufaniemMusieliście mnie obdarzyć, żeby słuchać tego, co mówię. Opiera się na zaufaniu. Zresztą słuchajcie, jakakolwiek wiara opiera się na zaufaniu. Ja zawsze powtarzam, że to, że nie ma na coś dowodu, chyba że jest dowód nieistnienia. Natomiast jeżeli nie ma dowodu, że coś istnieje, to nie znaczy, że to nie istnieje.
To tylko mówi o tym, że nikt tego jeszcze nie sprawdził, nie przetestował i nie znalazł na to dowodu. To się nie wyklucza. I tutaj Emobil dopisał: „A doświadczenie czy eksperymenty wymagają zaufania i wiary”. Dokładnie tak. Dokładnie zgadzam się z tobą. Widzę, że dzisiaj dyskusję zamknęliśmy znowu po raz kolejny w wąskim gronie. Nie wiem, jak tam, panie Marku, wygląda lista słuchaczy. Czy my jesteśmy tutaj tylko we czwórkę?
[02:02:47] - Lista słuchaczy wygląda dosyć standardowo jak na poniedziałkowy wieczór, jeżeli chodzi o frekwencję. W szczytowym momencie było coś ze 100 osób z tego, co widziałem. Ale tych aktywnych troszkę mniej rzeczywiście.
[02:03:03] - Ja powiem tak, że nawet ostatnio z jednym ze słuchaczy rozmawiałem na ten temat, że faktycznie na 1000 odsłon na YouTubie komentujących jest na przykład pięć, siedem, 10 osób. Natomiast cała reszta pozostaje anonimowa, co mnie w pewnym sensie troszeczkę może nie to, że martwi, ale zastanawia z punktu widzenia mnie jako osoby prowadzącej tę audycję, jaki jest efekt mojego gadania. Czy to w jakiś sposób gdzieś ma przełożenie na was, czy to po prostu zostaje tylko gdzieś porzucone w eter i zapisane w archiwum na YouTubie? Tak z ciekawości tylko zapytałem. Tak się zastanawiam, mamy już 10:30, więc zastanawiam się, czy po prostu powolutku nie kończyć. Może te krótsze audycje będą lepiej się słuchały na YouTubie. Co prawda dzisiaj akurat mamy wszelkie komentarze w temacie bądź około tematu audycji, więc ja mam taką propozycję, panie Mareczku, żebyśmy powolutku kończyli. Było mi, że tak powiem, jak zwykle. Mam do was prośbę, czy te 10 punktów, które dzisiaj przytoczyłem, cokolwiek dotarło? Czy coś pozwoliło poukładać?
I też czekam na odpowiedź, na rozwiązanie zagadki, którą zadałem w trakcie audycji. Dajcie znać, o czym ma być następna, bo jak nie, to będę znowu musiał coś wymyśleć. Z przyjemnością coś wymyślę, tylko nie wiem, czy ta tematyka do końca was satysfakcjonuje.
[02:05:37] - Tak więc czekamy na propozycje od państwa. Liczymy na inwencję szczególnie słuchaczy słuchających nas w poniedziałki, bo ci zdecydowanie wykazują największe zainteresowanie tematyką świadomościową. Czekamy na odzew, szczególnie w komentarzach na YouTube oraz w naszym archiwum MP3. A dzisiaj, tak jak pan Sławek mówił — chociaż jeszcze zerknę, czy może jakieś nowe komentarze się pojawiły. Oczywiście tutaj Emobil się troszkę jeszcze rozpisuje niestrudzenie, także ja panu ten komentarz zaraz prześlę. Z komentarzami na YouTube to jest tak, że one są tak sformatowane przez YouTube'a, że trzeba je przemielić przez notatnik, żeby jakoś czytelnie się pokazały potem w Messengerze.
[02:06:33] - Bardzo dziękuję, panie Marku, bo jeżeli bym się jeszcze musiał zajmować transformacją tych komentarzy, to myślę, że to byłoby jeszcze bardziej poszarpane i trwałoby pewnie jeszcze dłużej. Tu Emobil pisze o pustce. Pustka czy nicość to jest też coś, co posiada w sobie coś, co można zbadać lub zmierzyć. Ta pustka czy nicość to może być nasza rzeczywistość. Niestety mając na uwadze, że budulcem rzeczywistości to energia i informacja. To takie dość smutne sformułowanie. Natomiast tak, zgodzę się. I też dlatego kochani namawiam was jak najbardziejŻebyście nie zostawiali pustki w swoim życiu, żebyście nie pozwalali, żeby tę pustkę wypełniało coś, co będzie poza waszą świadomością, poza waszymi pragnieniami. Bo ta nicość, ta pustka potrafi się realizować. A ponieważ rozmawiamy dość dużo o szczęściu, to pustka raczej synonimem szczęścia nie jest.
Chyba że jest to pustka, którą sami zrobicie na przykład w swojej podświadomości po to, żeby ją zastąpić czymś fajnym, miłym, sympatycznym, radosnym, szczęśliwym, wesołym, przyjaznym dla was. Czego oczywiście jak zwykle sobie i wam z całego serca życzę. Serdecznie pozdrawiam, miłej majówki. Jakkolwiek byście nie planowali jej spędzić, to będę z wami. Ładujcie akumulatory, a jak znajdziecie chwilę czasu na to, żeby przetestować to, co dzisiaj powiedziałem, to będę jeszcze bardziej w ten weekend w waszym towarzystwie przebywał. Kochani, dziękuję wam za dzisiaj. Bardzo dziękuję. Jak zawsze uważajcie na siebie, tak żebyśmy za tydzień w takim, a może nawet w większym gronie się spotkali. Dziękuję panu Markowi za pomoc jak zwykle i za transformację tych komentarzy od was. Dobrej nocy, trzymajcie się i do usłyszenia.
Do najbliższego poniedziałku. Trzymajcie się. Pa, pa.
[02:09:44] - Znowu coś chyba w tym momencie chce pana zagłuszyć, jakieś słyszę odgłosy się pojawiły.
[02:09:51] - Zmieniłem lokalizację, że tak powiem, po raz kolejny w swoim życiu, więc się okazało, że w ostatni weekend latały mi tutaj samoloty podczas próby przed jakimiś tam... Co to było? Jakieś obchody czegoś tam mają być, więc przyzwyczajam się do nowej sytuacji. Tym razem to był znowu samolot.
[02:10:25] - A więc tym samolotowym akcentem powoli odlatujemy z anteny Radia Paranormalium. Wylądujemy oczywiście ponownie za tydzień. Mówił do państwa przed chwilą gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Dziękujemy jeszcze raz, panie Sławku.
[02:10:42] - Dziękuję bardzo.
[02:10:44] - Oczywiście zachęcamy moli książkowych, ale nie tylko, do sięgnięcia po książkę Sławomira Bączkowskiego „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”, a miłośników wszelkiej maści wideoblogów i różnych innych ciekawych treści audiowizualnych zachęcamy do zajrzenia na YouTube, na kanał prowadzony przez pana Sławka o takim samym tytule co nasza audycja „Świat oczami duszy”. Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl