[00:02] - Teoria Chaosu. Welcome to the real world. Deny everything to no one. The truth is out there.
[01:12] - Witam was bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu. Jak co tydzień w piątek po północy audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych w czterech polskich radiach: w Radiu Paranormalium, Radiu Dream Time, LCP Radio i Radiu Wolne Media. Audycja zawsze w piątki po północy. Tak jest. Dziś jest 11 maja 2018 roku. No i cóż, wiosna w pełni. Kolejne tematy, kolejne przygody z teoriami spiskowymi. Raczej chyba rzadko spotykane w polskich mediach, szczególnie radiowych. Z reguły to tylko są jakieś zabawy, a tutaj jest audycja zupełnie na serio.
Od 2011 roku nieprzerwanie cały czas jest. Ludzie się zmieniają, różne perypetie związane z moją działalnością, a także audycyjną. Audycja dalej jest i będzie. Za 10 lat zupełnie ludzie się zmienią, niektórzy zupełnie odejdą od radia. Te tak zwane trole czy hejterzy się skończą też, a audycja dalej będzie. To mogę was zapewnić. To jest jedno pewne, że nadal będę przy mikrofonie z wami za 10 lat. Zresztą nic nie wiadomo. Polecam też zaglądać na stronę audycji www.teoriachaosu.com i jest na stronie audycji archiwalne nagrania, także forum, różne rzeczy. Polecam także, żebyście zaglądali na strony radiów internetowych, najlepiej przez stronę teoriachaosu.com i tam są odnośniki do radiów.
Z tego, co ostatnio testowałem, niestety strona jest w Polsce cenzurowana. Pomimo że nie ma w Polsce cenzury państwowej, podkreślam państwowej, bo nie obchodzą mnie Facebooki, YouTuby i tak dalej, to jest śmieszne. Jest cenzura państwowa, służby cenzurują stronę Teoria Chaosu i jest często nieosiągalna. Często wchodzicie i nie ma jej, niedostępna. Natomiast w tej chwili też się pojawiło to, że strona w różnych miejscach, na różnych przeglądarkach jest ostrzegana jako strona niebezpieczna, że coś tam robi, coś tam tego i tego. Jakieś dziwne rzeczy, żeby przestraszyć ludzi, że coś tam wirusy wejdą i tak dalej. To są kompletne bzdury, nie ma żadnych wirusów i tak dalej. Jest cały czas aktualizowana strona, jest strona na WordPressie, także jest aktualizowana. Nie ma żadnych bzdur, te, które są pisane przez różne przeglądarki. Za granicą nie ma aż takich problemów.
W Polsce są duże i faktycznie jest cenzurowana, że czasem jest strona niewidoczna. Jest napisane, że nie ma takiej strony, nieosiągalna, ale tak naprawdę jest. Jest to cenzura prewencyjna polskich służb. Wiadomo, że NASK został przejęty przez ABW już od dawna, w 2000 którym to było? Chyba nawet jeszcze przed 11 września w 2001 roku, ale to musiałbym sprawdzić. Już nie pamiętam, ale na pewno przełom lat 90. i 2000. Tam ABW ładnie weszło w internet, wiedzieli, że już trzeba kontrolować te przekazy i tak dalej. Także NASK został przejęty przez służby. Do dzisiaj to trwa.
Kontrolują internet w taki sposób, żeby kontrolować DNS-y, żeby kontrolować po prostu numery IP. Przede wszystkim DNS-y. DNS-y są najważniejsze i nazwę strony, żeby wiedzieć, która strona ma się nie odpalać. Natomiast za granicą nie ma takich problemów. Strona jest znajdowana od razu, zawsze i bez problemów. Oczywiście te komunikaty się pojawiają w niektórych przeglądarkach, ale nie ma czegoś takiego, że strona jest niedostępna. Okej, pozdrawiam was wszystkich słuchających, także sponsorów. Jeżeli chcielibyście zostać jednym ze sponsorów, polecam wejść na stronę audycji i tam jest link „sponsoruj” czy też link, jak to zrobić. Warto przeczytać, żeby wiedzieć, co się sponsoruje, żeby nie na łapu-capu, nie robić tego typu rzeczy. Przejdę do newsów chyba, bo mam wszystkie rzeczy, które chciałem powiedzieć tutaj, więc przejdę do newsów.
Newsów jest sporo dzisiaj. Dosyć sporo. Tutaj widzę, że trzeba troszkę zbanować ludzi. Zdarzają się cały czas. Cały czas ten trolling jest, jeszcze jest, ale niedługo nie będzie, bo się skończy. Znudzi się, czasy się zmienią i jego nie będzie. Jeszcze trzeba chwilkę poczekać. Dopiero ile? Cztery lata trolują, pięć lat? Z pięć lat to trolują ci ludzie.
Mają rozmach, jak to się mówi w serialu. Mają rozmach sukinsyn. Przepraszam za słowo, ale na to zasługują. Tu taki apel, że cały czas mi przesyła niejaki Jan D. zwany Dynaminem. Cały czas zastrasza mnie, grozi śmiercią i tak dalej. Oczywiście zmienia nicki. Janie, nicki można zmieniać, ale portret psychologiczny musisz też zmienić. Nie wystarczy tylko zmienić nicka, jak piszesz mi maile. Trzeba też zmienić portret psychologiczny.
To jest tak na przyszłość dla wszystkich, bo absolutnie to Jan jest hakerem, trollem, ale przydałoby się jakieś przeszkolenie trochę w tym. Grozić śmiercią też trzeba umieć. Tak to się mówi, prawda? Śmieszne to jest. Trochę śmieszne. W sumie trochę poprzemyślałem to wszystko, że to faktycznie może być tylko jazda tych trolli, że po prostu są ludzie głupi na świecie. Umówmy się, czy polskie służby, czy nawet izraelskie zajmowałyby się niszową audycją, która ma ileś tysięcy słuchaczy? Nie sądzę. Trochę nie chce mi się w to wierzyć, że jednak służby są mądrzejsze i nie zajmują się niepoważnymi rzeczami. O reptilianach gadamy, wklęsłej Ziemi, różnych rzeczach takich odjechanych.
Wiadomo, że to wszystko tak na serio traktować myślę, że nie można. Ale kto wie? Może i tak jest. Może i tak, może inaczej. Natomiast te trolle na pewno tam działają, zastraszają. Pokrzyczą sobie, porobią jakieś różne szutki. Być może jest jakaś współpraca ze służbami, trudno powiedzieć. Póki co żyję jeszcze, seryjny samobójca mnie nie dopadł. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Bo faktycznie wtedy audycja się skończy.
Tylko dwie możliwości są skończenia. Seryjny samobójca lub druga, o której dzisiaj powiem. Musicie czekać, żeby drugiej się dowiedzieć, bo druga jest tak odjechana opcja, że zaskoczyła mnie sama, bo sobie zdałem sprawę z tego dopiero dzisiaj. Muszę wam powiedzieć. I druga opcja jest naprawdę odjechana. Natomiast pierwsza opcja, seryjny samobójca jak mnie dopadnie, to faktycznie audycja się skończy, ale tylko wtedy i za 10 lat nie będzie tej audycji. Ale jeżeli nie dojdzie do seryjnego samobójstwa, samobójca nie przyjdzie do mnie, to absolutnie gwarantuję wam na 100%, jeżeli będę żył, za 10 lat będzie ta audycja. Absolutnie na 100%. Macie moje słowo. Tak, tego można być pewnym.
A dlaczego może jeszcze nie być? Oprócz tego, że seryjny samobójca mnie nie dopadł, to dzisiaj musicie słuchać audycji. Ale mamy newsy, bardzo dużo newsów. Tutaj też cały czas prośby są, żeby nie mówić o tych trollach i tak dalej. Nie mówiłem o nich. W 2012 roku zaczęli trollować. Nie mówiłem o nich nic praktycznie przez 2012, 2013, w 2014 może coś zaczynałem mówić i to tylko gorzej było. Im mniej się mówiło o nich, tym większe ataki były, tym więcej się działo. To jest konsekwencja nowoczesnego internetu. Już 2020 rok się zbliża, więc idiokracja rozpędza się i będzie coraz gorzej.
Głupota będzie rosła, bo rozmawiam z różnymi ludźmi na różnych stanowiskach, po studiach, nie po studiach. Jest dramat, jest coraz gorzej. Myślałem, że jest lepiej, a jest gorzej. Można nawet wyświetlić Maryję na niebie, to będą wierzyli, że Maryja istnieje. Maryja zawsze dziewica. Nikt nie pomyśli nawet, że istnieje coś takiego jak Blue Beam Project. Wierzę w to, że jeżeli do czegoś takiego dojdzie, wszyscy, 99,99% uwierzy w takie rzeczy. Po prostu jest dramat. Nie ma dyskusji żadnej. Dopóki się nie jest Barackiem Obamą czy Donaldem Trumpem, który coś powie, to nikt nie będzie was słuchał.
Czy papieżem, jakąś ważną osobistością. Nie ma żadnej takiej opcji, żeby ktokolwiek to zrobił. Dobrze, przejdziemy do newsów, które są smutne, bardzo straszne wręcz. Jest news o tym, że można powiedzieć, że Izrael przygotowuje się do wojny z Iranem czy Iran do wojny z Izraelem, ale bardziej Izrael prze do wojny. Może ta wojna wybuchnąć w każdej chwili i będzie to już niebezpieczna wojna, bo Iran jest dosyć dobrze uzbrojony, Izrael też, jeszcze lepiej. To już będą poważne rzeczy. Może rozlać się ten konflikt na skalę międzynarodową. Może to być trzecia wojna światowa, realna wojna światowa, już z użyciem ładunków nuklearnych. Kto wie? To przewidywał nasz słynny jasnowidz Krzysztof Jackowski, do którego jeszcze dzisiaj powrócimy.
Natomiast jest tak, że zaczęły się niespokojne działania w Syrii. Oczywiście Izrael zbombardował irańskie pozycje, które w Syrii pomagały Asadowi walczyć z ISIS. A wiadomo, że ISIS jest wspomagane przez Izrael. To chyba dzieci wiedzą nawet. O to się mnie pytał agent Mosadu, jak byłem w Izraelu. Oczywiście nie powiedziałem mu, że oczywiście połączenia są oczywiste, bo cui bono, tak? Kto na tym zyskuje? Ten robi, kto zyskuje. ISIS nawet nie ośmieliło się powiedzieć niczego złego o Izraelu, a ISIS dziwnym trafem atakuje wszystkie kraje, które są skonfliktowane z Izraelem, a te, które nie są skonfliktowane z Izraelem, omija szerokim łukiem. Poza tym jest więcej połączeń.
Złapani oficerowie służb specjalnych Zachodu. Tam chyba też byli z Mosadu złapani ludzie przez, nie pamiętam, czy to Irańczyk, czy Assad złapał ich, którzy szkolili oficerów ISIS. Tego jest cała masa jeśli chodzi o ISIS. Materiałów. Naprawdę trzeba tylko użyć rozumu i wejść w Internet, trochę poczytać, trochę pooglądać różnych rzeczy, a nie tylko śledzić telewizje mainstreamowe. Ale po to trzeba mieć mózg, żeby najpierw pomyśleć o czymś takim, a nie w internecie śledzić jakieś Pudelki czy jakieś inne gówna. Sorry, że tak mówię brzydko, ale już nie mam siły do tego wszystkiego, co się dzieje dookoła. I ta wojna się zbliża coraz szybciej. Tutaj oczywiście dostał już Benjamin Netanjahu, premier Izraela, wolną rękę do wypowiedzenia wojny Iranowi. Stany Zjednoczone się przyłączyły w tym, że w dwójnasób.
Pierwsza sprawa: USA zerwało porozumienie nuklearne z Iranem. To, że są jakieś przesłanki do tego, że Iran buduje broń nuklearną, a nie ten swój projekt nuklearny. Być może tak jest, nie wiem, ale te wszystkie dokumenty, które zostały przedstawione, są śmieszne. Po prostu śmiech na sali. I oczywiście można mówić, że mamy dowody. Ameryka zawsze ma dowody na broń masowego rażenia Saddama Husajna też mieli. Nic nie znaleziono. Oczywiście za Bronisławem Wildsteinem, dlaczego nie znaleziono? Bo były ukryte w takich miejscach, których nie można było znaleźć. W takich miejscach nie do znalezienia.
Więc czajniczek Arsena się kłania. Ale dobrze, niech będzie. Ludzie już dzisiaj nie myślą logicznie i co najgorsze, że pamięć ich jest... Tak ostatnio słuchałem sobie Davida Icke i czy to on mówił, czy ktoś inny. Może mi się pomyliło z kimś innym, ale chyba on o tym mówił, że pamięć ludzi dzisiaj jest taka jak złotej rybki w akwarium. Jest dramatycznie słaba. Nie pamiętamy już, co wczoraj robiliśmy. Mało tego, już nie pamiętamy, co robiliśmy nawet, więc co mówić, co Trump mówił, czy co było 5, 10 lat temu, 3 lata temu, rok temu, czy nawet miesiąc temu, co się działo. I o tym, że Amerykanie już nie pierwszy raz kłamią w różnych sprawach. Ale okej, dobra, wszystko jedno.
Wojna jak ma być, to będzie. Ludzie dzisiaj nie protestują, mają wszystko gdzieś i siedzą tylko w pokojach sobie, grają w gry czy zajmują się, nie wiem, właśnie przykładem Pudelka czy jakichś innych bzdur. Czy zajmują się tylko sobą po prostu. Dzisiaj z jednym człowiekiem, już po czterdziestce. Gość, nie Polak, już też nie będę mówił narodowości, żeby kogoś nie kompromitować. To nie ma znaczenia zresztą. Ale nie Irańczyk, nie Polak. On mówi, że nie ogląda telewizji, radia i tak dalej. Ma to wszystko gdzieś. Ja mówię: „Spoko, telewizji nie ogląda, to chyba dobrze.” Natomiast że wszystko ma dookoła gdzieś, wszystkie informacje, to jest duży minus.
Kiedyś podkreślałem, że tak, będziemy się lepiej czuli, jak nie będziemy słuchali złych informacji, tylko dobre informacje albo żadne. Tylko że to nie zmieni tego, że za chwilkę może być dookoła piekło wokół nas, nie tylko wokół nas, ale gdziekolwiek. Po prostu nie będziemy mieli pojęcia, co się dzieje dookoła nas. I dzięki temu człowiek może wpakować się w niezłe tarapaty. Zawsze przypominam ten filmik w internecie, możesz zobaczyć na YouTubie. Bardzo drastyczny. Kiedy kobieta wystawiła się z samochodu, połowę swojego ciała i szalała z alkoholem czy czymś. Może nie topless, ale w bikini ubrana. Już nie pamiętam dokładnie jak ubrana. Wszystko jedno.
Ale szalała sobie. Szalała, dopóki nie spotkała na swojej drodze słup, który ją zabił na miejscu. I to pokazuje zabawę. Jeżeli chcemy mieć fajnie, żeby nie było złych informacji, tylko dobre rzeczy, to jesteśmy jak ta kobieta. Bardzo fajnie się nam jedzie, prawda? Jest świetnie, dopóki nie spotkamy się ze słupem. Tak samo byli Żydzi, którzy nie chcieli słuchać złych informacji. Nie chcieli widzieć, co się dzieje w nazistowskich Niemczech w latach 30. i skończyli w wagonach bydlęcych w Auschwitz, czy w Treblince, czy w innych obozach zagłady, czy obozach koncentracyjnych. Natomiast podobało mi się takie zdanie.
Niby kawał, ale nie wiem, czy oparty nie był przypadkiem na rzeczywistości, że jednego Żyda się zapytał Niemiec czy jakiś taki, który był przyjazny Żydom: „Mosze, dlaczego ty czytasz Der Stürmer?” Czyli takie pismo propagandowe nazistowskie w latach 30. On mówi: „No wiesz, bo te inne gazety i tak dalej piszą o Żydach źle, że złodzieje, że coś tam. A Der Stürmer Pisze o nas: rządzimy światem, mamy bankowość, wszystko mamy. Wszystko jest w naszych rękach. Aż miło się czyta to czasopismo, że tacy Żydzi wielcy są. Oczywiście to śmiech przez łzy, bo bardzo źle Żydzi byli. Holocaust wydarzył się, co by nie mówić. Ile Żydów zginęło? Nieważne. Ważne, że jednak byli mordowani przez Niemców.
To pokazuje, że nasza niechęć do świata, może nawet nie tyle wrogość, co niechęć do zdobywania informacji, do dowiadywania się, co dookoła się dzieje, powoduje to, że spotykamy się w końcu ze słupem i nie ma odwrotu. Jak spotkasz się ze słupem, to jest śmierć. Jesteś w wagonie bydlęcym? Na 99% zginiesz i to w męczarniach. I te ileś lat przed swoją śmiercią będziesz cierpiał strasznie. Także straszne rzeczy, które są. Właśnie taka niefrasobliwość mnie przeraża. I to są starsi ludzie. Starsi, po 40. Nie starsi, 45 lat, 44.
W średnim wieku osoby. W sumie niewiele mi brakuje do tego, ale jeszcze troszkę. Te osoby żyją w fikcji. Oczywiście nie można przesadzać, że wojna jest za oknem i tak dalej. Tak jak Bill Hicks zawsze mówił: gdzie to wszystko się dzieje? Te wszystkie złe rzeczy. Jest okej. Ale może w końcu zacząć brakować nam pewnych rzeczy. Zresztą coraz ciężej jest. Inflacja rośnie we wszystkich krajach, zarobki nie rosną.
Coraz trudniej nam ogarnąć dookoła to wszystko, co się dzieje. Jest taka niefrasobliwość wśród ludzi. Nie ma co ich żałować. Tylko wam mówię, myślącym ludziom: nie zachowujcie się jak zwierzaki. W tym sensie, że was nic nie obchodzi. Ja rozumiem, mieszkacie na pustyni, jesteście pustelnikiem w dżungli, na pustyni, gdzieś tam. Sami hodujecie ogródek. Na Syberii mieszkacie. To tak, ale wy nie mieszkacie tam. Mieszkacie albo w Polsce, albo na Zachodzie, w Europie, gdzie jest cywilizacja, gdzie bez cywilizacji nie przeżyjemy.
Nie przeżyjemy, bo nawet wy, jeżeli w Polsce macie swoje uprawy, to nie przeżyjecie bez cywilizacji, bez opału na zimę. Z drewna przeżyjecie? Macie las do wyrębu, żeby mieć swój las, żeby drewno zdobyć? Jak macie, to wszystko jest okej, ale takich ludzi na palcach jednej ręki policzę ze wszystkich słuchaczy. Ja tego nie mam, więc bez cywilizacji człowiek nie przeżyje. Prawdę mówiąc, nie znam takich osób osobiście, które są tak przygotowane, że mogą przeżyć, że są przygotowane na najgorsze różne rzeczy. Nie znam. Więc bez cywilizacji one raczej nie przeżyją. Tak że widzicie, wojna jest tuż tuż. Na szczęście nie w Europie, ale na Bliskim Wschodzie i być może w Azji.
Przerzuci się na Azję. Znając polskich rządzących, którzy są na poziomie ameby bardzo często, wejdą w tą wojnę i kto wie, czy nie będą chcieli też prowadzić działań wojennych na terytorium Polski, przed czym zawsze przestrzegał Piłsudski. Do wojny wchodzimy nie pierwsi, jeżeli już jakaś wybuchnie. Polska zawsze pierwsza do Iraku, Afganistanu. Pierwsi. To po pierwsze: nie wchodzimy pierwsi do wojny. Po drugie: nie na swoim terytorium walczymy. I po trzecie: coś jeszcze było, już zapomniałem. Ktoś, jak się zna na historii wojskowości i Polski, to będzie wiedział. Izrael przeprowadził ataki w Syrii i odpowiedział Iran.
Później Izrael odpowiedział na Iran, zaatakował Iran bezpośrednio i rozgorzało trochę. Trochę była wymiana ognia. Natomiast w tej chwili szykują się do zmasowanych różnych działań. Iran absolutnie nie popuści Izraelowi. Jeżeli Izrael atakuje Iran, Iran będzie się bronił, a dostaje broń Iran od Moskwy i Chin. Iran to nie Syria czy Liban. Izrael traktuje swoich sąsiadów bardzo ostro. I tak jak wam już mówiłem, chyba jako jeden z niewielu. Jest oczywiście trochę takich badaczy tutaj, ale oni są uważani za antysemitów. O projekcie Judopolonia.
Oczywiście to będzie raczej projekt Polin, a nie Judopolonia. Polin, kraj przyjaciół Izraela, Polska. Polin to jest Polska po hebrajsku. Także już mają przyczółek. To Muzeum Polin, które należy do Izraela i jest zarządzane przez Izrael. To muzeum jest miejsce, można powiedzieć, odseparowane, ale z drugiej strony jest autonomiczne. Tak jak uniwersytety w Polsce też mają swoją autonomię. Nawet za komuny miały. Muzeum Polin jest miejscem autonomicznym państwa Izrael, Żydów. Nie wiem, czy do końca państwa Izrael, czy bardziej państwa Polin już w tej chwili.
Plan Izraela jest taki, odsyłam was do projektu Judopolonii. Wszystko wiadomo, tam wszystko jest wyliczone. Podany rok: 2022. To jest graniczna. Już będzie duże lotnisko wybudowane w Polsce, żeby można było te masy, miliony przyjąć do Polski. Już będzie przejętych mnóstwo nieruchomości, już będą wybudowane osiedla, które już się budują. Już są pokazane, są w internecie. Możecie zobaczyć żydowskie osiedla. Na przykład w Warszawie czy w innych miastach. To jest trochę tragiczne, bo wtedy Żydzi z nami zrobią to, co zrobią z Palestyńczykami.
Ja widziałem, jak wygląda traktowanie Palestyńczyków przez Izrael. Widziałem traktowanie gojów przez Izrael. Oni nas traktują jak śmieci. Byłem traktowany jak śmieć na lotnisku w Tel Awiwie i nie życzę nikomu, żeby był tak traktowany. Natomiast oni tylko Żydów traktują, Amerykanów, takich przyjaciół. Amerykanie dla nich są przyjaciółmi. Nie wiem, czy jeszcze jakieś może kraje się znalazłyby. Natomiast Rosjan też bardzo źle traktowali. Widziałem taką Rosjankę, pamiętam, którą też potraktowali jak śmiecia, której nie chcieli wpuścić do Izraela. Także tam jej pomagaliśmy, bo ona znała rosyjski i inny kolega znał rosyjski.
Akurat pomagał jej. Tłumaczyliśmy z angielskiego, żeby jej pomóc. Tragedia po prostu jedna wielka tragedia. Dlatego takich ludzi nie chciałbym mieć za sąsiadów, bo oni nie są w stanie być równorzędnym partnerem. Oni są tylko z góry. Oni nas mogą tylko traktować jak zwierzęta. Więc absolutnie dobrze jest, żeby państwo Izrael było. Tylko Izrael robi wszystko, żeby go nie było, bo specjalnie, nie wiem, czy specjalnie już teraz robią, ale wiedzą, że to już jest projekt skończony ze względu na to, że jest taka odpowiedź i taka agresja Izraela na Palestyńczyków i Arabów, że Arabowie mają tego dosyć i po prostu chcą się stowarzyszyć bardziej szerzej jako muzułmanie i po prostu projekt Izrael zakończyć. I to prędzej czy później nastąpi, jeżeli chociażby kraje muzułmańskie oprócz Pakistanu będą miały broń nuklearną, wtedy Izrael już nie będzie taki skory do działań, bo nikt nie chciałby mieszkać w Izraelu, jak będą jego sąsiedzi mieli broń nuklearną. To chyba oczywiste.
Więc dlatego w tej chwili Izrael robi jeszcze ostatni krzyk rozpaczy, że będzie atakował Iran, jeszcze instalacje nuklearne, wszystkie różne, żeby Iran tej broni nie zdobył. Na razie są tutaj duże działania w Syrii. W tej chwili Stany Zjednoczone się mocno włączyły w to. Nie wiem, jak Polska. Ciekawe będzie w te rzeczy. Tutaj ciekawie też powiedział przewodniczący Palestyńczyków Muhammad Abbas o przyczynach utworzenia Izraela, że Izrael był stworzony przy pomocy właśnie państw europejskich, żeby pozbyć się większości Żydów z Europy i ich po prostu wysiedlić do Izraela. Coś w tym jest. I zauważcie, ja teraz zauważyłem jeszcze jedną ważną rzecz, o której też nie wpadłem. Nie mówiłem, że dlaczego kraje Zachodu przyjęły muzułmanów. Może nie chcą mieć Żydów?
Może to nie jest takie głupie, że oczywiście tam są inne jeszcze powody, ale być może to, bo Żydzi na pewno nie mogą się osiedlić na zachodzie Europy. Ani nawet u Irlandii nie mogą, bo Irlandczycy też nie przepadają za Żydami. Raczej. Może są jacyś tam różni, ale spotkałem, że też różnie podchodzą do tego. Natomiast współpracowali z Hitlerem Irlandczycy. To też była inna sprawa. Musieli odszkodowania jakieś płacić Żydom. Z tego, co pamiętam po wojnie. Natomiast jest taka sprawa, że tutaj jest dużo muzułmanów w Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemczech, ale nawet w Hiszpanii, Portugalii też jest sporo, w Irlandii jest troszkę i na pewno Żydzi już muszą uciekać z Francji nawet. Przecież tam palone są synagogi czy palone są po prostu osiedla żydowskie.
Ta walka się przeniesie. Arabów jest więcej niż Żydów. Żydów jest niewielu, więc Żydzi nie mają żadnych szans. I absolutnie dlatego kraje Zachodu się pozbyły tego problemu. Tam Żydzi na pewno nie przyjadą. Przyjadą za to do Ukrainy i do Polski. Mają możliwości, może do innych krajów też tutaj Europy Środkowo-Wschodniej, ale na pewno Polska, Ukraina są krajami bardzo przyjaznymi dla Żydów. I tutaj absolutnie, póki co te kraje są przyjazne. To są kraje przyjazne na kolanach przed Żydami, czyli nie równorzędne partnerstwo, tylko właśnie klęczą przed Żydami i po prostu błagają o wybaczenie, przebaczenie. Tak to wszystko wygląda.
Zobaczcie dookoła, co się dzieje. Nie można o tym nie mówić. To jest coś porażającego, co się dzieje. I ja mówię: to nie są Żydzi jako Żydzi, tylko syjoniści organizują te rzeczy. Tydzień temu mówiłem o protokołach mędrców Syjon. Odsyłam do tej audycji. Dobra, zostawmy tą wojnę. Mam nadzieję, że nie będzie tej wojny, ale jak patrzę po prostu, to co drugi to psychopata jest tam. W Stanach Zjednoczonych mamy nowego szefa CIA. Jest nim kobieta i tu obok niej widzę po prostu wzrok satanistyczny jakiegoś gościa.
Nawet nie wiem, kto to jest. Takie zdjęcie mam tutaj na Wolne Media. Od razu widać, że ci ludzie nie są normalni. To są psychopaci, którzy po prostu chcą wojny, chcą niszczyć ten świat, który widzimy dookoła. No i to się niestety wszystko do tego dąży. Tu po prostu tego nie zatrzymamy, bo widzę, że protestów nie ma żadnych. Ludzie zajmują się, nie wiem, trollowaniem wszystkiego dookoła i nie ma dobrych ludzi. Dobrzy ludzie nic nie robią. I to jest problemem. Nie jest problemem, że nie ma dobrych ludzi, tylko że dobrzy ludzie są pasywni, nie robią nic.
A kiedy zło wygrywa? Kiedy dobrzy ludzie nic nie robią, bo dobrych ludzi jest więcej niż złych. Bo jeżeli byłoby inaczej, to by źli ludzie rządzili światem. Dobra, rządzą światem, ale też jest trochę dobrych ludzi, którzy nie pozwalają na zniszczenie tego świata. Natomiast dobrzy ludzie dzisiaj śpią, są uśpieni i nie robią prawie nic. Tak. Dobrze. Dobrze. Trochę musiałem zbanować ludzi na czacie. Jest troszeczkę trollingu.
Bywa, ale nie przejmujcie się, omijajcie tych trollerów. Może to się kiedyś skończy. Nie wyrabiam, może to się jakoś zmieni. Dobrze, zostawmy to. Mamy nową szefową CIA. Pani nazywa się Gina Haspel. Nazywana jest Krwawą Giną, Bloody Gina. Bo mówi, że jest przeciwko torturom, a jest za torturami. To jest szef CIA, który wprost jest za torturami. Uczestniczyła w torturach w Tajlandii i w Iraku.
Absolutnie jest psychopatką numer uno, bardzo niebezpieczną osobą, bo myślę, że ludzie, którzy są słabo przeszkoleni w służbach, to po pierwsze. Po drugie mało książek przeczytali w życiu, są bardzo niebezpieczni. To są prymitywy, którzy są na poziomie Stalina czy Jagody, czy innych genseków radzieckich. Bardzo niebezpieczni ludzie. I ona mówi coś takiego: „Mój kodeks moralny jest solidny. Nie pozwolę CIA kontynuować działalności, którą uznałabym za niemoralną, nawet jeśli niektóre techniki są legalne.” Także nie podejmie takich działań? Oczywiście podejmie, bo to jest kłamczuszka numero uno. Jest tutaj dramat. Tortury są zupełnie nieskuteczne. Można się wszyscy przyznawać do wszystkiego, nawet jeżeli komuś się wydaje, że są skuteczne.
Oczywiście w pewnym zakresie coś może być, ale z reguły więcej przynoszą złego niż dobrego na zasadzie takiej, że ma się złe rzeczy. Powiedzmy sobie otwarcie: za 9/11 stoją Amerykanie, stoi Izrael. Tańczący Żydzi z Mosadu. Polecam zapoznać się. Ludzie, którzy znaleźli się przypadkiem i tańczyli sobie dziwnym trafem. Absolutnie to już jest udowodnione. Teraz pytanie, kto konkretnie za tym stał? To już też mniej więcej wiemy, bo o tym mówił Aaron Russo chociażby, czyli te globalistyczne struktury, ale tak naprawdę nie wiemy dokładnie, co jeszcze się zdarzyło, jaka technologia była użyta w 9/11, co dokładnie było wtedy. Kiedyś się może dowiemy, może nie. Tak jak w przypadku JFK.
Dzisiaj już pojawiają się absurdalne rzeczy, że przypadkowe kule były, że nikt nie chciał zabić JFK, tylko przypadkiem gdzieś tam jakaś strzelanina, że ochroniarz zabił JFK. Tu gdzieś ktoś strzelał. Poziom absurdów. Co ileś lat wyskakuje zupełna nieabsurdalna teoria. Wcześniej było, że miał raka mózgu JFK i mu mózg eksplodował przez tego raka. Nie raka, jakiegoś tumor, czyli tętniak jakiś. To jest tak absurdalne, że to jest po prostu Monty Python, tylko w rzeczywistości. Ale cóż, ludzie dzisiaj wszystko kupią. Napisze im się, że to była przypadkowa strzelanina, że JFK nikt nie chciał zabić i ludzie to kupią. Kupią książki, że głowa mu eksplodowała, bo miał raka mózgu.
Możecie sobie Monty Pythona odpalić czy takie książki czytać. To jest to samo. Tylko że Monty Python nie robił tego na serio, a ci robią to na serio. A gdzie wy jesteście w tym, jeżeli czytacie takie rzeczy? Ta pani naprawdę robi się wesoło. Widzimy, po której stronie stoi Trump. Wiedzieliśmy wcześniej, że będzie stał po stronie zła i tyle. Trzeba otwarcie nazwać. Czy jest przymuszany, czy nie, to jest jego problem. Wszystko jedno.
Jest odpowiedzialny za to, to nie ma znaczenia. JFK się postawił. Miał odwagę. Kolejny news, który dotyczy bardziej Polski. To jest ukłon Stanów Zjednoczonych, Izraela wobec Polski. Trump bezapelacyjnie od razu podpisał Akt 447, bez zastanowienia żadnego. To było do przewidzenia. Przecież jeden z najbardziej prosyjonistycznych prezydentów w ostatnich kilkudziesięciu przynajmniej latach. Być może Lyndon Johnson był też tak bardzo syjonistyczny, ale już nawet Nixon chyba aż tak nie był. Ale Lyndon Johnson i Trump, można powiedzieć, że są bardzo syjonistyczni.
Reagan chyba też taki nie był na takim poziomie. Może Bush? Nie wiem. To trzeba by było sprawdzić, ale chyba nawet Bush nie był taki. Trump naprawdę to jest ewenement. Czyli Polska i Polacy na kolanach przed Stanami i Izraelem, a śmieją się i plują w twarz Polsce. Izrael i Stany Zjednoczone plują Polakom w twarz, a Polacy mówią, że deszcz pada. Tak jest! Obudzicie się kiedyś czy nie? Pewnie nie.
Dalej się cieszcie. Ja rozumiem, można z Ameryką współpracować, nawet z Izraelem w różnych sprawach, ale na takich zasadach: jeżeli oni nas kopią już nie po łydkach Tylko już w tyłek, ostro. Słuchajcie, to jest niepoważne. Mamy jeden z najbardziej prożydowskich rządów od 1956 roku, od kiedy Gomułka przejął władzę. Przed Gomułką były prożydowskie, ale od Gomułki już nie było tak prożydowskiego rządu w Polsce. Ani Unia Wolności, bo Unia Wolności rządziła z AWS-em, nie miała samodzielnych rządów. Pis ma samodzielny rząd, to jest najbardziej prożydowska partia aktualnie. Absolutnie, na kolanach przed Żydami i tutaj nie ma żadnej bezapelacyjnie. Gowin chociażby przyznał się, że to filosemita. Chciał już powiedzieć, że w myślach ma, że bardziej drogi mu jest los Izraela niż Polski.
To jest taki poziom zbydlęcenia tych ludzi. Wy płacicie tym ludziom, rozumiecie? Wy płacicie, a oni robią, co chcą. Dramat. Dobra, skończmy te gadki o tym, bo tutaj szkoda gadać. Ale podpisał, a ktoś się spodziewał inaczej. Ja już wam o tym mówiłem, że podpisze nawet szybciej niż myślimy. I tak się stało. Bardzo szybko podpisał tę ustawę, która wyraża na piśmie Porozumienia Terezińskie, które Polska podpisała. Rząd Platformy też niby antyżydowski, a właściwie prożydowski zupełnie.
I kolejny ukłon. Także to ukłon był ze strony Izraela w stronę Polski, 300 miliardów dolarów. To się chwali, że nie pół miliarda czy nie trzy biliony dolarów chcą od Polski, tylko 300 miliardów dolarów. Niewiele. A mogli zabić Polskę, a tylko chcą 300 miliardów dolarów, prawda? Ale myślę, że jak dostaną 60 miliardów dolarów, to też nie będą płakać. Ale u Żydów nie ma końca. Chyba że tak jak Niemcy zrobią: dosyć, zapłaciliśmy wam i koniec! Schröder powiedział w latach 90. jeszcze: koniec, już nie ma na kolanach polityki.
Już teraz Niemcy mają Żydzi Niemcom służyć. A jak nie, to będzie wojna ekonomiczna. Trochę żartuję, ale Żydzi się zamknęli. Nie mają nic do Niemców, bo Niemcy to jest poważne państwo, a nie niepoważne. A niepoważne państwa traktuje się niepoważnie, czyli traktuje się jak bezpańskiego psa, że każdy może go kopnąć i nic z tego nie wyniknie. Także to niestety. Tu jest akurat też powiązany z Żydami trochę news. Wojciech Sumliński, znany dziennikarz śledczy Polski, zatrzymany na lotnisku w Londynie, wyobraźcie sobie. I o co policja pyta? Policja imigracyjna czy jakaś tam, która go przesłuchiwała.
To dzisiaj było. News z dzisiaj jest, z 11 maja. O godzinie 18 został zatrzymany w Londynie. W końcu chyba go puścili. Z pięć godzin go potrzymali, był przesłuchiwany z tłumaczem. Co to za książka, co w tej książce jest? Bo to tylko mafia. Tę książkę chciał sprzedawać, te książki miał ze sobą, ale miał też jedną. Od razu zabrali mu tą książkę, czytali, wertowali, co tam jest. Antysemity.
Spytali się, czy jest pan antysemitą, czy jest pan narodowcem polskim, czy jest pan prawicowcem. I powiedział, nie skłamał, że nie jest prawicowcem, tylko głosował na PiS. Chociaż powinien powiedzieć, że jest lewicowcem, jak głosował na PiS, że jest socjalistą wręcz, bo przecież PiS to partia socjalistyczna. Natomiast powiedział, że nie jest, zaprzeczał temu, że jest antysemitą. Jak się zaprzecza, to tylko tym gorzej dla niego, chociaż prawicowcem chyba powiedział, że tak. A powinien był powiedzieć, że nie jest, że jest lewicowcem, bo głosował na socjalistów, na partię PiS. Tutaj błąd taktyczny popełnił. Zawsze przy takich przesłuchaniach Wojciech Sumliński, niby doświadczony gość, ale zaskoczyło go to, tak jak mnie zaskoczyło, bo dostałem informację od życzliwych ludzi z Karaczana, innych różnych portali. Tam nie wszyscy są źli w Izraelu. Jak mnie zatrzymali, to byłem przygotowany już na to, że mnie zatrzymają.
Natomiast Wojciech Sumliński nie spodziewał się tego, że go zatrzymali, te pytania mu zadawali. Przy takich absurdalnych pytaniach zawsze trzeba absurdalne odpowiedzi rzucać im, bo to nie ma znaczenia, co powie się. Ale jeżeli damy, tak jak rzucałem o wklęsłej Ziemi temu, który mnie przesłuchiwał, o reptilianach, o różnych sprawach, to gość wtedy się miesza, bo on tak naprawdę już nie wie, czy ja sobie z niego żarty robię, czy to na serio się tym zajmuję, czy naprawdę mam antysemickie poglądy, czy nie. O co tu chodzi w tym wszystkim? Co jest grane? I wtedy trochę zbiłem go z tropu. Naprawdę on był zaskoczony, ten agent Mosadu. Zawsze trzeba tak rozmawiać, mieć przygotowane takie kwiatki, takie bomby, żeby im w oczy puszczać i oni nie wiedzą, jak zareagować na to. Czy to jest tu, czy przeciwko. Przypomina mi się też, punkowcy potrafili to robić perfekcyjnie.
Pamiętam Kukiza, który też był przecież punkowcem swego czasu, w Jarocinie występował. On mówił, że to stosował za komuny te rzeczy i stosował już w III RP, jak stworzył utwór „ZetHen zbliża się”. I wtedy wpisał, wyobraźcie sobie, do ZAiKSu, że autorem tego nagrania, tego tekstu jest szatan. Nie żartuję, naprawdę wpisał i w sądzie było w rozprawie, że on nie jest autorem tego tekstu. Dlaczego dla niego problem? Szatan jest autorem i nie wiedzieli w sądzie, jak podejść do tego. Oczywiście wszyscy powiedzieli, że jest opętany, że diabeł mu podyktował ten tekst i szatan jest odpowiedzialny za tekst „Zetknąć zbliża się”. Zresztą chyba jeden z lepszych utworów zespołu Piersi. I wyobraźcie sobie, że przeszło to, że pogubili się. Polski sąd, to był 1993 rok, pierwsza połowa lat 90.
Pogubili się, nie wiedzieli, co robić, bo to był poziom walki wygranej z systemem, że system gra nie fair wobec ciebie. Traktuje cię jak sędziowie, wymiar sprawiedliwości Franza Kafkę czy Franza K. z „Procesu” Kafki. Tak traktowali go, tak samo dzisiejszy system traktuje ciebie, że ty jesteś wielbłądem i musisz udowodnić, że nim nie jesteś. Ba! To, że kimś jesteś, jesteś narodowcem, patriotą i tak dalej, wolność słowa nie istnieje i odpowiadasz za to, że jesteś kimś, że masz jakieś poglądy. Nie daj Boże prawicowe. Jesteś prawicowcem, to od razu jesteś nazistą. Tak naprawdę naziści byli lewicowcami, dzisiaj wszystko jest pomieszane. Oczywiście przegląd polityki jest bardziej jak kwadrat, a nie jak prosta linia, czyli lewo-prawo, tylko mamy lewo-prawo, góra-dół.
Wolność, niewola, gospodarcza wolność i wolność osobista. Troszeczkę na innych obliczach jest. Tak naprawdę trudno to określić, kto jest prawicowcem, kto jest lewicowcem. To się zmieniało przez lata. Na przykład libertarianie siedzieli tam, gdzie lewicowcy jeszcze w XVIII czy XIX wieku we Francji, czyli tacy klasyczni liberałowie. To różnie było z tym wszystkim. Także tutaj widać, że rozegrali trochę pana Wojtka. Natomiast trzymamy kciuki, żeby wszystko udało się. Wolne słowo już nie istnieje. Widzicie?
Zatrzymywani są ludzie za to, że są prawicowcem na przykład czy antysemitą ktoś jest, że nie lubi Żydów i już jest zatrzymywany, już jest najgorszy, więc nie można się ujawnić. Ktoś na przykład nie lubi Murzynów i też jest rasistą. To są rasiści. Dlaczego ich od razu aresztować? Ale tak tutaj jest. Nie chcę ich wpuszczać. Oczywiście pan Wojciech Sumliński nie jest rasistą, nie jest antysemitą i tak dalej. Także nawet chyba dobrze się wyrażał o Żydach, o Izraelu. Kto wie? Do końca nie wiem, jak to jest, ale zajmuje się zupełnie innymi sprawami i pomimo to było zlecenie na niego, żeby go zatrzymać na lotnisku.
Niedawno przecież Rafała Ziemkiewicza, publicystę, który sprzyja Izraelowi, nie wpuszczono. Też z powodów, że jest patriotą i tak dalej. Antysemitą przecież nie jest. Ziemkiewicz to jest filosemita wręcz, więc to dziwne. Nie dziwne, bo to są zlecenia pewne. Wojciech Sumliński książkę „To tylko mafia” napisał, która jest porażająca. Masa zeznaje przeciwko polskim politykom różnym i przeciwko Balcerowiczowi. Cała ta wierchuszka III RP się sypie przez to. To jest niedopuszczalne. To jest bardzo niedopuszczalne i nie może być dopuszczona taka dyskusja.
Tutaj dalej zostając przy pana Wojtka Sumlińskiego. Wcześniej jeszcze był też Jacek Międlar zatrzymywany akurat przez Żydów. Był zatrzymany w 2017 roku, w lutym 2018 Rafała Ziemkiewicz i tak dalej. Franz Kafka wiec wiecznie żywy. To jest po prostu na naszych oczach, ale to jest dramat. Na szczęście w Wielkiej Brytanii, w Irlandii jest dużo większa wolność słowa niż w Wielkiej Brytanii, to się wszystko sypie. Jedna kobieta, wyobraźcie sobie 89-letnia, starsza osoba została skazana przez Niemcy za to, że zaprzecza Holokaustowi. Urszula Haverbeck zaprzecza Holokaustowi i ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości w Niemczech. To Deutsche Welle powiedziało. Ona zaprzecza różnym rzeczom, też komorom gazowym.
Chociaż trudno powiedzieć, bo to trzeba by dokładnie wysłuchać tego, co powiedziała, tego, co mówi. Wyraźnie widać, że tutaj też się ściga tych ludzi. Mieszkała w Olto, nie wiadomo, gdzie się ukrywa. Także ścigają, widzicie babcię 89-letnią ścigają za to, że sobie coś tam głosi. Przecież ona nie mordowała Żydów, po prostu mówi. Nie ma wolności słowa, nie może sobie powiedzieć, czego chce na każdy temat. Czy ma prawdę, czy nie, niech rozsądzą historycy, niech rozsądzi prawda. Jaka prawda jest, niech rozsądzą sami ludzie. Dopuszczajmy wszystkie głosy. Tak samo na mój temat jakieś głupoty są, fake newsy rozsyłane i niestety dzisiaj jest dramat, bo większość ludzi wierzy w to.
Ale trudno, to jest wolność słowa. Wolność słowa dopuszcza też kłamstwo. Mogę do sądu pójść, tylko że to rozpuszczają anonimy, że ja nie mogę się tête-à-tête spotkać z tymi ludźmi, bo oni są anonimami. Są ludzie, którzy działają w internecie, gdzieś tam trole, więc to jest walka z wiatrakami. Jak można z anonimem wygrać? Dlatego ja na przykład wszystkie donosy anonimowe wyrzucam do kosza, tak jak mówi Janusz Korwin-Mikke i tu się z nim zgadzam. Dobrze robi. Wszystkie donosy po prostu, jak to można powiedzieć nieładnie? Ciepłym czymś tam się na to można pokryć i wyrzucić, spalić, wyrzucić do kibla takie anonimy. Anonimy, jak grozicie mi śmiercią i tak dalej, naprawdę ja to wszystko wyrzucam do kosza.
Naprawdę mnie to nie rusza, a czasami wam odpowiadam, tylko już wtedy stosuję złe rzeczy. Czasem stosuję złe rzeczy, nie będę tutaj mówił o nich, bo jeszcze się przerazicie. Także jeżeli wam odpowiedziałem, to bójcie się. Naprawdę bójcie się. Nie sądów, ale karmy. Karma, która może was dopaść wtedy. Może, nie musi. Nie w tym życiu, w przyszłym życiu. Człowiek jest nieśmiertelny, także kara was nie ominie za te rzeczy. Ale co to jest, że ktoś śmiercią grozi?
Jeżeli chciałby zabić czy dążyłby do zabicia człowieka, to jest dużo gorsze niż tylko grożenie śmiercią. Ale wiecie przynajmniej tyle, że samobójstwa nie będzie. Tutaj jak zawsze powtarzam, także z policją rozmawiałem, że absolutnie to są plotki, które są niezdementowane, bo zdementowane wiadomo, że są prawdziwe. I tak dalej. Nie dementuję czegoś, czego nie można udowodnić. Tak samo jak nie mogę udowodnić, że nie jestem wielbłądem, bo to chyba każdy powinien rozsądnie rozsądzić sam te rzeczy. A nie, że ja mówię: „Nie, nie pisałem tego w internecie, nie pisałem” i tak dalej. W paru miejscach tylko musiałem powiedzieć, bo to się rozprzestrzeniało, jakieś komentarze i tak dalej. Oni się nakręcali na tych innych i potem jakieś problemy były, jakieś fikcyjne komentarze i tak dalej. Dobra, zostawmy tą sprawę.
Także widzicie, wolności słowa nie ma. Jeszcze póki co w Irlandii, w Polsce jest, w różnych krajach europejskich w niektórych jest, ale już w Niemczech, w Wielkiej Brytanii nie ma absolutnie, w Austrii nie ma. Więc niestety tak to wygląda. Kolejny news. Muszę powiedzieć wam, że chyba się troszkę pomyliłem. Jeszcze nie wiem do końca, ale być może się pomyliłem w przypadku Skripala. Pytanie zadają też moskiewscy w tej chwili deputowani i ambasador: gdzie są zwierzęta Skripalów i gdzie są Skripalowie? Czy ich ktoś nie porwał przypadkiem? I to wydaje się absurdalne. Nie jest absurdalne.
Nikt nie wie. Nie wiadomo. Zapadli się pod ziemię, nie wiadomo, gdzie są. Nie ma żadnych wywiadów, żadnych Skype'owych wywiadów. Niektórzy mówią, tacy mądrzy gdzieś tam, że przecież mają ochronę, świadka i tak dalej. Mówię: ludzie, ale przecież jakiś wywiad mogą do prasy udzielić. Nie ma nic, nikt nie wie nic. Ja nie mówię, gdzie są, ale tylko podają idiotyczne rzeczy, że córka Skripala przychodzi do Skripala do szpitala i tak dalej. Nie ma. To jest absurd.
Nie ma jej w żadnym szpitalu, nie przychodzi do żadnego szpitala. Nie ma ich. Nie wiadomo gdzie są. Zapadli się pod ziemię. Dopóki nic nie mówią, nie wiadomo, czy oni uciekli po prostu, czy to była jakaś większa akcja, czy w ogóle nie było tego przypadku otrucia, że to była po prostu fikcja jedna wielka, że nikt nie był otruty. Nie wiemy tego. Dopóki nie można porozmawiać z córką Skripala czy z samym Skripalem, nie wiemy nic. Jest to absurdalne. Pamiętacie taką sytuację z szyfrantem Zielonką? Kilka lat temu szyfrant Zielonka zaginął.
Później znaleziono jego niby ciało. Ostatni raz coś od Zielonki było w 2009 roku, 12 kwietnia, jakieś informacje, a później zamilkło wszystko. Niby logowanie było jego ostatnie 30 kwietnia 2009 do serwisu Nasza Klasa. Nie wiemy, czy to on się logował, bo to nie jest potwierdzenie, że to on był. Natomiast ostatni raz chyba 12 kwietnia 2009 roku kamery monitoringu go zarejestrowały. Czyli ostatni ślad materialny jego, że żył 12 kwietnia 2009 roku. Bo to, że ktoś się logował, to nie oznacza, że żył. To 12 kwietnia 2009 roku. Ale znaleziono ciało. Tylko że wszystko jest dosyć zagmatwane i prawdopodobnie żyje.
Są świadkowie, którzy twierdzą, że Zielonka żyje w Chinach, szyfrant i ma się bardzo dobrze. Przeszedł na inną stronę, na stronę Chin i Rosji. Polskie służby i tak działają dziwnie, ale słabo dosyć. Ale taki szyfrant to jest bardzo cenny narybek dla tych służb, szczególnie właśnie Rosji i Chin. Bardziej Rosji. Tu chodzi o Rosję, które działają przeciwko Polsce. Chiny tak może nie do końca. Chiny mają swoje interesy. I przeszedł na stronę ten szyfrant Zielonka. Czyli żyje, ale robił akcję.
Podłożyli jakieś DNA do denata, rozłożone ciało, bo znaleziono go po roku czy pół roku później. Było dziwnie, że jego rzeczy były, ale jego rzeczy były w dobrym stanie. Ciało było kompletnie rozłożone. Także wiecie, ściema taka totalna. W przypadku pana Zielonki, jak to mówił Kurski, on się nie przyznaje do tego, ale było wielu świadków. Nie wiem, komu wierzyć. Sami kabotyni dookoła. Ciemny lud wszystko kupi. Tak jest i kupuje. Ze Skripalami wszystko kupuje.
Nie wiem, jaka jest prawda w tej chwili, co to była za akcja i tak dalej. Natomiast nie wydaje mi się, że to rząd brytyjski zrobił. Jeżeli już, to była akcja City of London, czyli tego City tak zwanego, tych globalistów, którzy działają przeciwko społeczeństwu brytyjskiemu. Absolutnie. Tutaj oni mogli zadziałać. Czy Moskwa to mogła zrobić? Coraz więcej pytań jest. Czy Moskwa to zrobiła? Trudno powiedzieć. Raczej niekoniecznie.
Za dziwne rzeczy są. Nie ma żadnych wywiadów z nimi, nic się nie dzieje, nie wiadomo, co się stało. To jest kompletnie niedorzeczne, co się dzieje i nikt nie zadaje pytań. Już wszyscy zapomnieli. Jesteśmy jak złota rybka. Mamy pamięć jednodniową. Co było wczoraj? Mamy jak za mgłą. Co było dwa dni temu? Nie mamy pojęcia.
Tak jak byście wzięli elenium czy jakiś inny silny środek psychotropowy. Możecie nie pamiętać, co działo się przez dwa dni. Takie środki są. Takie by mi podali, jakby mnie do psychuszki wzięli, to od razu bach, elenium na dobry początek. Piąteczek, niedziela była, dobre elenium i bym po dwóch dniach mówił: „Kurczę, co tu się działo przez te dwa dni?” . Wesoło by było. A jeszcze bym był agresywny. Także zawsze jak was do psychuszki biorą, pamiętajcie, nie bądźcie agresywni. To jest dobry tip dla was. Bo kto wie, jaka będzie przyszłość?
W Polsce różne hunty mogą rządzić. Niby jest jeszcze wolność słowa, ale coraz mniejsza. I w końcu na przykład będą ludzi niewygodnych zamykali do psychuszek, do psychiatryków, do specjalnych oddziałów politycznych. Dlaczego nie? To jest zabronione oczywiście. Kiedyś nawet psychiatrzy protestowali wobec tego, nawet rosyjscy psychiatrzy, dopóki ich Breżniew nie ścisnął mocniej, że to jest straszne, co się robi. Oni nie chcą być odpowiedzialni. Anonimowo oczywiście musieli, to był Związek Radziecki, to był zamordyzm. Wysyłali na Zachód petycje psychiatrzy rosyjscy, że oni nie chcą zdrowych ludzi zamykać, leczyć. I o tym Bukowski pisał, że się bardzo dobrze zachowywali psychiatrzy, że nie podawali żadnych leków, mówili, że ściany będą pana leczyły, bo też nie mogli ich wypuścić, bo to był prikaz polityczny.
Ale wiedzieli, żeby nie dawać żadnych środków, żeby nie pogarszać stanu zdrowia tych politycznych więźniów. To była naprawdę odwaga ich, bo oni mieli podane, że mieli podawać te leki, mieli zastrzyki dawać, mieli im elektrowstrząsy robić, różne rzeczy, ale oni nie chcieli. Czyli bardzo odważni ci ludzie byli, psychiatrzy. Też należy się szacunek do lekarzy. Podobnie i dzisiaj też, podejrzewam, są często psychiatrzy zmuszani do tych różnych rzeczy, żeby na przykład pana Kękusia gdzieś tam w dyby wziąć czy kogoś innego. To rzadkość jest dzisiaj już, ale zdarzają się te sytuacje. Także takie historie. I ostatni news, smutny trochę właściwie. Pewnie słyszeliście o złym stanie zdrowia pana Krzysztofa Jackowskiego, także tutaj trzymamy kciuki za zdrowie pana Krzysztofa. Stu lat życzymy.
Oczywiście bardzo porządna osoba, dobry człowiek po prostu. Wiadomo, każdy popełnia różne błędy, natomiast też wizję miał dotyczącą pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, że niestety stan zdrowia wygląda mu na bardzo zły i do końca roku nasz naród czeka ważne i smutne wydarzenie. Do końca tego roku 2018. Wyraźnie widzi, że prezes PiS cierpi oraz widzi, że trzy osoby przy tym schedę przejmą i PiS się rozpadnie. Też o tym już mówiłem, o rozpadzie PiS-u, że to jest już nieuchronne i być może pan Kaczyński też wie o tym, że już mu może nie zostało dużo czasu i dlatego takie dziwne rzeczy się w tej chwili robi. Nie wiem, jaka jest prawda. Cytuję po prostu pana Krzysztofa Jackowskiego. Może to też jest jakaś fake news, bo to Fakt jest, Fakt.pl, z 8 maja. Tutaj dzięki kolesiowi z Niemodlina. Dzięki ci, kolesiu za newsa.
Ale podaję, że taki news jest po prostu o tym. Można powiedzieć taki nie do końca dobry. Chociaż nie wiem, niektórzy się pewnie ucieszą z tego tytułu. Także tutaj to wszystkie newsy, które dla was miałem, ale mam jeszcze dwa apele, żebyście podpisywali dwie petycje, tak jak tydzień temu mówiłem, jeszcze one są aktualne. Jest pierwsza petycja, która ma duże szanse na przekroczenie, ma prawie 88 000 podpisów. To jest o wznowieniu śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej z 2010 roku, 10 kwietnia. I to jest apel do prezydenta Stanów Zjednoczonych, żeby nacisnął Rosję, żeby to wszystko poszło, międzynarodowe śledztwo było stworzone. Także jest duża szansa. Zostało trochę ponad 12 300 głosów do podpisania, także podpisujcie. Może wam wrzucę tę petycję.
I kolejna petycja, którą też warto podpisywać, aczkolwiek mi się wydaje mniej sensowna, bo już podpisał i Trump to na pewno nie zmieni, bo to jest prożydowski prezydent numero uno, żeby wycofał, żeby nie podpisywał i wycofał się z petycji 447. Tu dużo mniej jest. Źle powiedziałem wam, bo mówiłem, że tam 60 000 jest, ale nie było. 35 000 jest podpisów, ale też warto podpisać, jeżeli chcecie. Ale ta druga mi się wydaje kompletnie bezsensowna, bo prezydent Trump to jest bardziej żydowski niż Żydzi. Trochę przesadzam, ale na pewno jest bardziej żydowski niż polski. I tutaj w ogóle bez dwóch zdań, nie ma o czym mówić nawet. I najważniejsza rzecz, którą wam polecam. Polecam wam, żebyście wspierali projekt Republiki Szelężańskiej. Projekt, jakiego jeszcze nie było.
To jest druga edycja tego projektu. Zostało tylko dwa dni do wpłacania pieniędzy. Jest zebranych już 26 726 złotych, a zbierają 30 000. Zostało niecałe 4000. Także proszę was, wspomagajcie. Chcecie dobre rzeczy? Wspomóżcie nawet Janusza. Nie wpłacajcie na mnie, Januszowi wpłaćcie, bo on robi naprawdę świetne rzeczy. Robi aktywnie, nie tak jak ja. Ja bardziej pasywnie.
Można powiedzieć, że jestem wolnym strzelcem i takim żołnierzem wyklętym. Jestem sam w tej chwili w boju z setkami. Oczywiście wspieracie mnie. Ja tu bardzo dziękuję dla wszystkich was. Wiem, że was jest też tysiące, setki, którzy wspieracie mnie, a przeciwników jest kilkudziesięciu, tylko jakichś trolli, jakichś śmiesznych ludzi. Żałosnych, bym powiedział. Już niekoniecznie złych, bo złym też trzeba umieć być. To są żałośni ludzie, którzy próbują jakieś rzeczy robić. I to też przykre, że później okazuje się, że przyjaciół się poznaje w biedzie i akurat też poznałem się na przyjaciołach, że zawiedli. Niektórzy na całej linii, niektórzy tylko troszkę.
Ten projekt robiliśmy, to Nocne Radio to błąd był wielki, ale poznaje się ludzi i to jest fajne. Wiecie, muszę wam powiedzieć, że w trudnych chwilach poznaje się przyjaciół. Kto naprawdę jest twoim przyjacielem, a kto jest takim przyjacielem, o którym mówił Winston Churchill, że mając takich przyjaciół, to już wrogów nie potrzeba. Także tak to jest, więc wspomagajcie Janusza Zagórskiego. Naprawdę warto. Zostały dwa dni, więc wyślijcie do swoich znajomych. Jeżeli wam zależy, naprawdę wspomóżcie, bo warto. To są fajne projekty, które robi, naprawdę to są dobre. Czy tam są dobrzy ludzie i tak dalej? Mogą być tam, gdzie się kręcą agenci i tak dalej.
No dobrze, wszędzie są agenci, ale jest dobra rzecz, którą można zrobić. I to nie jest jakaś petycja. Oczywiście petycji nie trzeba wiele, wystarczy podpisać, nic nie kosztuje. Tyle, ile prądu zużyjecie w komputerze to jakieś grosze. Natomiast tutaj warto to wspomóc, bo są i ciekawe nagrody i jest opcja, że można się spotkać. Podziękowania mieć od Janusza Zagórskiego, spotkać się można z ekipami, z samym Januszem Zagórskim. Naprawdę bardzo sympatyczny człowiek. Ja spotkałem się raz tylko osobiście z Januszem Zagórskim, ale wiele razy udzielał mi wywiadów. Naprawdę zawsze było sympatycznie i to mówię, absolutnie polecam, bo warto tego typu inicjatywy wspomagać. To są naprawdę dobre rzeczy, szczególnie jeżeli chcecie coś dobrego zrobić, żeby ten świat poszedł w dobrą stronę.
Dobra, to wszystkie newsy, które dla was dzisiaj zgromadziłem. Także wielkie dzięki. Sorry, że tak długo. Trochę ponad pół godziny zeszło, ale to są ważne rzeczy, naprawdę, bo dzieje się cholernie dużo i to są ważne rzeczy. Nie można żyć na zasadzie, że tylko dobre albo nic informacje. Bo jeżeli na przykład ktoś w rodzinie u nas ma ciężką chorobę albo ktoś umrze, to co mamy, nie wiem, nie informować innych, żeby nie mieć złych informacji? Nie można tak robić. Musimy mieć i dobre, i złe informacje, takie, jakie jest rzeczywistość. Musimy dostać prawdę. Jeżeli ktoś nie dorósł do prawdy, to nie dorósł do życia.
I ja wychodzę z tego założenia, że lepsza gorsza prawda niż słodkie kłamstwo, bo w kłamstwie żyć jest słabo. Tak można rozpoznawać cywilizację śmierci od cywilizacji normalnej. Aldous mówi, że cywilizacja śmierci jest budowana na kłamstwie. Tam prawda jest tylko gdzieś dookoła, żeby was wkręcać w różne rzeczy, ale tak naprawdę w środku jest kłamstwo i was kłamstwem cały czas wali. Natomiast cywilizacja normalna, dobra cywilizacja, o którą nam chodzi, jest prawda w rdzeniu, a czasami mogą pojawić się żarty, kłamstewka gdzieś tam. Kłamstewka może inaczej, żarty bardziej, takie sprawy. Ale nawet jak się pojawią jakieś nieścisłości, bardzo często się pojawiają, ale to nie oznacza, że nie ma rdzenia prawdy. Tak jak Wojciech Sumliński popełnił plagiat, ale co z tego? Rdzeń prawdy tam jest w jego książkach. Więc nie można powiedzieć, że jak plagiat, to już jest książka do śmietnika.
Proszę, opanujcie się. Jeżeli się nie opanowaliście, bo cały czas widzę, że piszą trole, że to jest cała książka do kitu, bo tam plagiat jakiś popełnię. Ludzie, straszne. Tak nie może być. Dobrze, zaczynamy temat dzisiejszej audycji. Dzisiaj będzie o tym, bo dużo osób zarzucało, że dzisiaj tylko o polityce i tak dalej. Nie, temat audycji nie będzie taki. Zanim przejdę do tematu, zawsze zaczynam cytatem. Tak jest, od cytatu. I dzisiaj będzie temat szokujący dla mnie wręcz.
Coś takiego się prawie nie zdarza, ale cytat brzmi tak: „Miałem sen, że pewnego dnia na czerwonych wzgórzach Georgii synowie dawnych niewolników i synowie dawnych właścicieli niewolników będą mogli zasiąść razem przy braterskim stole”. Kto to powiedział? Oczywiście jedna osoba mogła to powiedzieć. To powiedział Martin Luther King w 1963 roku na wiecu w Waszyngtonie. 28 sierpnia to powiedział. Kim on był? Amerykańskim działaczem na rzecz zniesienia dyskryminacji rasowej, pastorem, a także teologiem baptystycznym oraz zdobył Pokojową Nagrodę Nobla. Tego nie mogli znieść ludzie z FBI, szczególnie gnida największa, Edgar Hoover, który powinien być po wsze czasy potępiony jako szatanista, jako zły człowiek, który wydał wyrok zresztą na Martina Luthera Kinga, bo on sam chciał dostać Pokojową Nagrodę Nobla. Ale całe szczęście, że ten szatan na ziemi, diabeł wcielony, Edgar Hoover, jest też gejem w dodatku, nie dostał Nagrody Nobla, tylko dostał uczciwy człowiek. Naprawdę bohater z naszej bajki, Martin Luther King.
Myślę, że nawet rasiści doceniają Martina Luthera Kinga, bo on chciał wyzwolenia czarnych na zasadzie równości, na zasadzie tego, żeby właśnie kolor skóry nie miał znaczenia. Dzisiaj jest odwrotnie. Dzisiaj jest tak jak Malcolm X, który był akurat muzułmaninem i chciał supremacji czarnej rasy nad białą rasą. To było niebezpieczne. To było przegięcie w drugą stronę. To nie było dobre to, co Malcolm X proponował. Także dzisiejszy temat audycji to „Dwie ziemie”. O co w tym wszystkim chodzi? I dlaczego zacząłem takim cytatem? „Miałem sen” i ja też miałem sen.
Wyobraźcie sobie, dzisiaj miałem sen. Z wczoraj na dzisiaj miałem sen tak mocny, strasznie mocny, że musiałem zmienić trochę temat audycji, bo miał być inny. I zmieniłem temat audycji. Na szczęście nie wstawiłem tego wcześniejszego, który miał być, więc jest ten, który jest dzisiaj i to był strasznie odjechany sen, ale tak wyrazisty jak nigdy. Naprawdę rzadko taki sen miewałem. Mamy telefon. Dobrze, żeby ktoś już nie wydawał pieniędzy za dużo, to odbiorę telefon. Mam nadzieję, że będzie niekoniecznie w temacie, ale zobaczymy. Gość wydaje pieniądze. Może wam podam numer jego telefonu, bo on chyba używa.
509 728 306. Telefony trolli będę upubliczniał, a ja teraz go blokuję. Nie wiem, czy mogę zablokować ten telefon. Mogę. Ten telefon też można blokować. Także numery tych trolli będę podawał. A co, niech się cieszą, kurde, idioci z tego tytułu. Tutaj miałem też mówienie, żeby nie mówić nic o trollach i tak dalej. Trzeba idiotę nazwać idiotą, trzeba głupka nazwać głupkiem. Trzeba dobrego człowieka nazwać dobrym człowiekiem, złego złym człowiekiem.
Trzeba nazwać idiokrację idiokracją. Trzeba nazwać dobry system dobrym systemem, republikę republiką i tak dalej. Totalitarny system totalitarnym systemem. Trzeba mówić, jak jest, a nie tak, jak mówił też Martin Luther King, że w końcu ludzie zaczną robić rzeczy słuszne, a nie te, które są popularne. Nie te, które przynoszą ci pieniądze, splendor i popularność, tylko rzeczy słuszne, które nie są ani dochodowe, ani oportunistyczne, ani próżne czy które ci dają splendor i tak dalej. Tylko rzeczy słuszne i nazywanie idiotów idiotami jest rzeczą słuszną. Tak trzeba powiedzieć, bo ja rozumiem, ktoś jest niepełnosprawny intelektualnie, to okej, trzeba zostawić człowieka i nie przezywać go, bo urodził się taki. Ale jeżeli ktoś się nie urodził taki, tylko zachowuje się jak głupek, idiota, to jest jakiś dramat. Dobra, wracamy do fajnych rzeczy. Okej, myślałem, że naprawdę pierwszy telefon będzie: „Telefonem dzwoni”, a tu akurat niezbyt wyszło.
Miałem sen. Ten sen był tak dziwny, ale zarazem ciekawy. Takiego snu nie miałem od lat. Dziesiątek lat nie miałem. Chyba w latach 80. ostatnie były takie sny. Może początek lat 90. tego typu sny mi się gdzieś... Ale to gdzieś był przełom, lata 80. i 90.
bardziej. Czyli jeszcze byłem w podstawówce. Słuchajcie, to był sen. Ten sen. Może zacznę od tego snu, bo do tamtego powrócę. Tego ważnego. Dzisiaj dopiero zrozumiałem ten sen, który mi się śnił w latach 80. Dopiero dzisiaj zrozumiałem, po co on był. Nie miałem pojęcia, ale dzisiaj już wiem, bo dzisiaj przyśnił mi się drugi sen, właściwie wczoraj, bo mamy 12 maja, ale 11 maja się przyśnił. Powiedzmy, że jeszcze jest 11 maja, który był tak wyraźny jak rzeczywistość i wydaje mi się, że to było więcej niż sen trochę.
Ale posłuchajcie, co się działo. To jest po prostu kosmos. Kosmos dzisiaj będzie. Nie lubię opowiadać swoich snów, nie lubię mówić o snach, o tych sprawach. Nie jestem fanem snów. Lubię, nawet doszedłem do lucid dreams. Potrafiłem mieć lucid dreams, wykształcić w sobie umiejętność, żeby rozpoznawać, że jestem w śnie i sobie tworzyć sen. To nie jest trudne, bo chciałem się nauczyć wychodzić z ciała, czyli doznać stanu OOBE, którego mi się nigdy nie udało zrobić. Ale do tego stanu lucid dreams, snów świadomych doszedłem. To jest chyba łatwe według mnie.
Sny świadome. Ale człowiek był mniej wypoczęty według mnie. Jeżeli mamy sen świadomy, to jednak używamy trochę swojej świadomości w tym i mniej odpoczywamy. Według mnie byłem bardziej zmęczony po takim śnie i je zarzuciłem. Teraz nawet nie wiem, czy musiałbym trochę poćwiczyć, żeby wrócić do nich, ale nie chcę. Po prostu nie chcę, bo sny czasami, tak jak ten, który mi się zdarzył wczoraj, dzisiaj, 11 maja, po prostu rozwalił system. Rozwalił system, że stwierdziłem: „O Boże!” Zrozumiałem pewne rzeczy dzięki temu snu. Co się działo? Wyobraźcie sobie, że w tym śnie znalazłem się gdzieś w jakimś klubie. To było połączenie klubu sportowego, siłowni, takiej powiedzmy ekskluzywnej siłowni.
Nie dla pakerów typowo, tylko coś a la Planet Fitness, chyba jest takie znane na Zachodzie, ale tu też jest trochę takich w Irlandii, siłowni bardziej kobiecych, można powiedzieć, czyli takich ĄĘ troszkę, prawda? Mniej koksujących, sterydziarzy mniej przychodzi, tylko bardziej takich, którzy chcą dbać o zdrowie, a nie żeby mieć duże mięśnie i wstrzykiwać w siebie całą tablicę Mendelejewa. Więc to była taka siłownia połączona z klubem i wyświetlane filmy jakieś były, kluby dyskusyjne, takie coś dziwnego. Ale tam byłem. Świat był podobny do naszego, być może trochę wcześniejsze lata, nie wiem, lata 90., jakieś 2000, ale już internet był, więc to mi się tak kojarzy lata 2000 może coś takiego. Czyli mniej smartfonów, bo nie kojarzę, żeby ludzie te smartfony cały czas w nich siedzieli. Czyli takie bardziej klimaty jeszcze, że ludzie ze sobą więcej rozmawiali, a mniej w telefonie siedzieli. Znajduję się w tym klubie i ludzie zaczynają mówić, że pojawiają się jakieś dziwne obiekty na niebie, ale nie takie typowe UFO, tylko takie kule latające, które nie były koloru srebrnego typowego, tylko takie kule, jak to określić? Takie kule, jakby czasem są lampy wiszące, czyli takie zrobione kule z kratownic. Kojarzycie kratownice?
Nie wiem, czy to wymyślił akurat, ale w masowej skali kratownice stosował Eiffel, inżynier Eiffel, który możemy podziwiać. Statua Wolności, która też na kratownicy jest zbudowana, wewnętrzna część, czy też Wieża Eiffla znana w Paryżu. Pomnik potęgi nauki XIX-wiecznej. Czyli taka kula z takich kratownic zrobiona dookoła, trochę jak klatka Faradaya. Klatka Faradaya jest po prostu jako klatka. Zamiast tej klatki wyobraźcie sobie kratownicę, że taka kula zbudowana z kratownic, które są bardzo cienkie. Cienki metal w stosunku do całej powierzchni tej kuli. I te kule latały po prostu, czyli latały na zasadach jak fu fightery, ale nie świeciły, tylko latały po prostu jak takie, one były koloru coś pomiędzy, jak mamy kolor srebrny i mamy kolor czarny, czyli pomiędzy srebrnym a czarnym. Taki kolor mosiądzu, właściwie nie mosiądzu. To jest kolor niklu.
Coś pomiędzy niklem a miedzią. Tak bym to powiedział. Połączenie niklu i miedzi. Miedź jest. Wiecie jakiego koloru? Czyli może cynk? Wiecie, jaki kolor ma nikiel. Nikiel ma taki ciemnoszary, nie srebrny, tylko ciemnoszary, świecący i miedź jest świecąca, ale to akurat było bardziej przytłumione, tak jakby one były pomalowane na czarno, czyli ten metal, który był pomalowany na czarno, czyli dosyć ciemny, ale nie czarny, tylko metaliczny. Nie metaliczny też czarny, tylko takiego koloru coś pomiędzy miedzią a niklem. One sobie latały i ludzie mówili o nich, że się one pojawiają często gdzieś te kule i widzą je.
O co tu chodzi? Wszyscy mówili, że to UFO. Wiadomo było to UFO, te świecące i tak dalej. Te kule jakieś dziwne są, takie bardziej przypominające wytwory ludzkie. Może niemieckie, te fu fightery, te vrille latające, które były. W pewnym momencie bardzo dużo już ludzi zobaczyło te obiekty i zauważyło, że na nich są napisy różne. Był jeden duży napis na tych obiektach latających, tych kulach kratownicach. Czyli to takie UFO dziwne, bo takie ludzkie. Takie jak Wieża Eiffla, tylko takie kule zrobione z nich i latające. Czyli takie coś jak steampunkowe.
Klimat steampunka. Na pewno w steampunku takie kule gdzieś tam były. Nie pamiętam, bo nie kojarzę tego. Po prostu miałem śnie. Ja tego nie kojarzę czegoś takiego. Pamiętam na przykład z takiego dosyć słabego filmu science fiction „Dzień, w którym Ziemia się zatrzymała” i tam były kule, ale to były takie jakby bio kule, pamiętacie w tym filmie, w tym nowym z Keanu Reevesem. To zupełnie inaczej coś wyglądało. Natomiast tutaj były te kule takie ludzkie, widać, że jakby faktycznie gdzieś te steampunkowe wehikuły czasu może, nie wiadomo, coś takiego. Ale do napisów. Co to było?
Były napisy różne, ale jeden był bardzo wyraźny i był napisany literami łacińskimi, alfabetem łacińskim i napis był bardzo wyraźny, duży. Tam różne jakieś napisy były wewnątrz i tak dalej gdzieś, ale jeden był taki dosyć wyraźny, który nie wiem, czy on się wyświetlał jakoś, czy nie wyświetlał, czy coś. Już nie pamiętam w tym śnie, jak to dokładnie było, ale wszyscy wyraźnie o tym mówili. O co chodzi? On był inner earth, czyli po angielsku to był napis i to jest wewnętrzna ziemia. I was nie oszukuję. Naprawdę to było wszystko we śnie. I ja mówię: o co chodzi? Ja wiem, o co chodzi, bo miałem też audycje takie. Mówię, ale o co chodzi dalej?
Co to znaczy? Co to jest w ogóle UFO wewnętrzna ziemia, że do wewnętrznej ziemi nas przeniesie? Czyli może ten wehikuł gdzieś nas zawiezie czy coś. W pewnym momencie była taka sytuacja, że był jakiś budynek, gdzie one lądowały te obiekty i gdzieś tam jakby wlatywał ten obiekt. Ten obiekt wlatywał gdzieś, czy to było połączone z windą, czy jakoś tak i zatrzymywał się. Wiem, że ludzie poszli gremialnie, już nie tylko z tej klubosiłowni, w której byłem, ale też z różnych miejsc. Przyszli gremialnie, zobaczyli co jest. Potem do tego budynku gremialnie przyszli. To był dach budynku, z tego, co pamiętam, ale to było na dachu, jakby winda wyjeżdżała na ten dach i on jakby się z tą windą złączył ten obiekt i otworzył się. Ten napis był wyraźnie widoczny inner earth, ale jak on się otworzył, to jakby ten napis inner w jedną stronę, earth w drugą poszedł.
On się otworzył tak jak się otwierały kiedyś drzwi w lewo i w prawo, że były zasklepione, tak jak kiedyś były te windy. Nie, teraz też chyba tak jest. Tylko że one otworzyły się na zewnątrz, te drzwiczki tej kratownicy. Wiem, że nieładnie, niefajnie opowiadam, ale po prostu tak było. Tak w tym śnie widziałem. I co dalej? Dalej muszę wam powiedzieć, że była sytuacja, że to oświetlone było. Tam były światełka, świeciło to i to świeciło takim właśnie zwykłej żarówki halogenowej, czyli światło naturalne takie bardzo było. Nie ledowe czy nie jakieś te świetlówkowe, czy jakieś inne dziadownie, tylko były naprawdę prawdziwe żarówki. Nie wiem, czy żarówki były, może tam plazmowe były lampy, nie wiem jakie, ale światło było naturalne bardzo.
Były różne napisy. Ja nie pamiętam, co to były za napisy, ale były napisy w języku, nie żadne runy, nie żadne jakieś UFO, kosmity i tak dalej, tylko były normalne łacińskie różne napisy. Jakieś tam instrukcje, że w razie czegoś tam uważać, coś tam robić, tam emergency napisane i były po angielsku napisy, ale jakieś zmienione trochę to po angielsku. Nie było takie angielskie, które my znamy, ten aktualny, tylko jakiś taki troszeczkę inny. Tutaj pisze, że nie przygotowałem się do tematu audycji. Zbiję czas znowu. Nie, nieprawda. Przygotowałem się do innego tematu, natomiast ten jest temat tak wyjątkowy, że po prostu muszę go wam powiedzieć. Nie chcecie słuchać, nie słuchajcie. Ja tu nikogo nie trzymam na siłę.
Nie chce ktoś słuchać, niech nie słucha, co się dalej będzie działo. I otworzyły się. I co dalej? Zachęca, żeby w to wsiąść, bo nikogo w środku nie było. To było unmanned, czyli bez pilota. To była zdalnie sterowana ta kula. I co dalej? To dziwne. To wiadomo, że sen to jakieś dziwne rzeczy, że ja się zastanawiałem: „Kurczę, może fajnie by było wejść, ale co to może do piekła nas zawiezie? Gdzieś do wewnętrzna ziemia.
Co to jest w ogóle? Tam się uduszę może, bo to przecież nie można oddychać. Słońca nie będzie, będzie ciemno. Kurczę, co robić? Jestem ciekawy, jak to wygląda wszystko. Ale jechać, nie jechać?” Co wy byście zrobili? I pamiętam, że nagle ni stąd, ni zowąd mój ojciec się zgłosił. Nie wiem, skąd się tam znalazł, bo to sen jest. Ale być może to była tylko projekcja tego, że on się zgłosił i ja wtedy powiedziałem: „Nie, ty nie. Ja pojadę”.
Ja się zgłosiłem i jako pierwszy wsiadłem w to i nagle po prostu jak wsiadłem, tam pasy były. Zapiąć. Pach! Ciach! Zamknęło się i poszło. I z tego, co pamiętam, poszło w dół do wewnętrznej ziemi. Dosyć szybko poszło, natomiast to była prędkość jakaś zawrotna, chociaż powinno mnie chyba zabić to przyspieszenie w ogóle. Ale to mówię, sen może. I nagle znalazłem się na dachu innego budynku, zupełnie w innej rzeczywistości, której w ogóle nie znałem z naszego świata. Absolutnie.
Wydawało się, że to jest świat przyszłości, który wam za chwilkę opowiem, co widziałem. I wyobraźcie sobie, zobaczyłem coś takiego, czego nigdy w życiu nie widziałem nigdzie. Ani w internecie, ani nigdzie. Absolutnie. Przeraziłem się, bo byłem przerażony tą prędkością i tak dalej. Wysadziło mnie. Znalazłem się na trawniku. Na dachu budynku, ale na trawniku, bo na dachu budynku był trawnik, po którym szedłem. Miałem buty normalnie, wszystko i tak dalej, ale zdziwiłem się, że może faktycznie buty powinienem zdjąć, bo tak tu jest trawka fajna, taka przyjemna. Nie za krótka, nie za długa, nie za wysoka.
Taka w sam raz, bo najczęściej jest tak, jak te stadiony piłkarskie, trawa jest taka absolutnie ścięta skandalicznie i bardzo często jest niestrzyżona trawa, która jest bardzo długa, która utrudnia chodzenie wręcz, czyli taki chwastownik. A tam była trawka idealna, czyli nie za krótka, nie za długa. Nie wiem, gdzieś tak mniej więcej ona była może 10-centymetrowa ta trawa. Taka naprawdę fajna, idealna można powiedzieć. I przeraziłem się, bo stwierdziłem: „Kurczę, co to zaraz będą mnie chyba jakieś szatany przyjdą ze skóry obedrą”. Chociaż było tam bardzo ładnie. I zauważyłem, że jest to prawdopodobnie jakieś miasto. Ja mam to przed oczami. Ja nie mogę wam tego przekazać, bo nie jest się w stanie przekazać. Chyba że jakiegoś bym wynajął grafika, który mógłby to namalować, co bym mu powiedział.
To było po prostu coś niebywałego i wydaje mi się, że to nie było miasto przyszłości. To było miasto alternatywnej ziemi, właśnie tej wewnętrznej ziemi. Znalazłem się wewnątrz ziemi. I normalnie było słońce, świeciło. Akurat miałem taką migawkę, że świeciło słońce. Wyobraźcie sobie, że świeci słońce jeszcze, bo to były takie migawki trochę, ale migawki animowane, że ja mogłem się obracać, widzieć wszystko i to widziałem normalnie, tak jak widzę tutaj, w tym pokoju wszystko. To był niesamowity sen, bo to rzadko się zdarza, żeby dotykać rzeczy. Ja dotykałem tej trawy, dotykałem urządzeń. W trawie były takie różne urządzenia białego koloru, takie dziwne, różne elektroniczne jakieś. I trochę się przestraszyłem, że to jakieś może kosiarki i zaraz mnie po prostu zabiją.
A potem stwierdziłem, że to pewnie nie kosiarki, to pewnie wykrywacze złodziei i że potraktują mnie one jako złodzieja i też zaczną strzelać do mnie, że to są jakieś karabiny, które zaczną strzelać, coś tam. I tak naprawdę byłem cały czas przerażony, gdzie jestem i co się zaraz stanie. Przerażony dwójnasób, bo po pierwsze nie widziałem żadnych ludzi w tym mieście. Nikogo. Zupełnie miasto, którego nie ma nigdzie, nawet na grafikach SF nie ma. I to przerażenie dopiero zeszło, kiedy stwierdziłem, że tu jest przepięknie. Po prostu czegoś tak ładnego nie widziałem w życiu. I stwierdziłem, że ktoś, kto zbudował coś takiego, nie może być zły. To nie może być zły świat, bo jak pokazują piekło, jakieś różne dystopiczne światy, one są okropne. One są beznadziejne.
Nikt nie chciał. Te cyberpunkowe światy różne to są okropieństwa. Nawet te światy steampunkowe też są brzydkie. To wszystko po prostu jest okropne. Natomiast to, co widziałem, to był raj na ziemi i to było miasto. Czegoś tak pięknego nie widziałem. Ale opowiem wam dalej, bo jeszcze wam nie powiedziałem, co widziałem. Dopiero trawy, mnóstwo trawy i te urządzenia, maszyny. Które myślałem najpierw, że to mogą być jakieś pułapki na złodzieja, ale wcześniej pomyślałem, że to może właśnie zraszacze, ale od razu pomyślałem, że kurczę, przecież to mogą być jakieś kosiarki, takie automaty, kosiarka, które zaraz mnie zetną i tak dalej. Wiecie, różne takie wyobrażenia.
Ale potem faktycznie wydawało mi się, że to mogą być kosiarki i nawadniacze, ale raczej to są nawadniające urządzenia tą trawę. Być może kosiarki to też są, ale nie stwierdziłem, nie widziałem, żeby tam one kosiły, ale stwierdziłem, że nawet jeżeli były to kosiarki, to na pewno by nie zrobiły krzywdy człowiekowi. Bardziej wyglądały na zraszacze, takie mikro zraszacze. I wyobraźcie sobie, że przestałem się bać, kiedy zobaczyłem, że jest po prostu przepięknie i stwierdziłem, że nikt nie będzie chciał mi zrobić krzywdy. Że jak ktoś mnie zaprosił, to na pewno nie było urządzenie z naszego świata. To Inner Earth, które miało napisane Wewnętrzna Ziemia. I wyszedłem. Zobaczyłem, że jest przepięknie. I co widziałem? Widziałem trawę, wszędzie trawa.
Uderzyło mnie, że w oddali były góry. Nie widziałem w ogóle morza, ale były w oddali góry. Bardzo ładne zresztą, takie trochę z gier komputerowych z lat 90. Tylko że w realu. Bo pamiętacie gry Duna? Grafika z jednej strony była piękna, to znaczy w tym sensie, że widać, że artysta miał zamysł na zrobienie czegoś pięknego, ale komputery wtedy nie pozwalały robić ładnych grafik i te grafiki były takie wiecie, pikseloza tak zwana. Ładne projekty w słabym sprzęcie komputerowym. Lata 90. no to wiecie, te grafiki były kiepskie, ale pomimo to wyobraźnia tyle działała, że potrafił sobie człowiek wyobrazić, jak to by wyglądało w rzeczywistości, jak to przepięknie by wyglądało. Oczywiście one były trochę ściągnięte z filmu Duna.
Był film Duna z lat 80. ze Stingiem pamiętacie na pewno, z MacLachinem, czy jakoś się nazywał Kyle MacLachlan. Ten, który w Twin Peaks też grał. Też grał w Dunie. Plejada w ogóle też znanych aktorów. Film był całkiem znośny, całkiem ciekawy i oczywiście ściągnięto trochę z tego filmu i to trochę przypominały te góry, te widoki. To nie była pustynia, bo wszędzie była trawa i to miasto takie. I co mi się rzuciło od razu w oczy? Trawa. Wszędzie trawa jest po prostu.
Czegoś takiego nie widziałem w mieście, że jest wielki trawnik. Wszędzie gdzie jest puste miejsce, przestrzeń jest trawa i to przepięknie skoszona, idealna, zieloniutka, przepiękna. I to mi się skojarzyło. Kurczę, dlaczego u nas tego nie ma? Nie ma tej trawy. Trawa jest przy okazji w naszym świecie. Albo jest chwastownik jakiś dookoła, takie chwastowniki, chaszcze jakieś rozwalone wszystkie rzeczy. Albo jest beton jeden wielki. Asfalt i beton po prostu wybetonowane od A do Z i gdzieniegdzie są drzewa. Co jeszcze zauważyłem?
Zauważyłem, że, za chwilkę przejdę do budynków, zauważyłem, że nie ma drzew. Nie ma w ogóle drzew. I wydawało mi się wtedy, jak się przebudziłem, kurde, no co za idiotyczny, niby piękny świat ten był, ale nie ma drzew. Jest absurdalne. Jak może nie być drzew, jeżeli to ma być idealny świat jakiś? Potem zrozumiałem. Zaraz, jeżeli będą drzewa, to nie będzie trawników. To znaczy nie będzie trawników, będą trawniki, ale drzewa z trawą nie żyją w dobrej komitywie. To znaczy, jeżeli drzewa zaczynają rosnąć, to będzie las. Drzewa równają się puszczy jakiejś.
Jeżeli zostawimy przestrzeń, to nie wyrośnie nam trawa taka jaką chcemy, fajna traweczka, trawnik, tylko wyrośnie nam las, a my lasu nie potrzebujemy. W mieście nie potrzebujemy lasu. Las powinien być tam, gdzie jest las. I to jest bardzo logiczne. I zrozumiałem, jakie jest to świetnie przemyślane. Kolejna rzecz, którą zauważyłem. Nie było dróg, nie było żadnych dróg, nie było chodników, tylko trawa w tych miejscach. A zabudowa była dosyć rzadka. To znaczy inaczej, nie rzadka, ale tak jakbyście sobie wyobrazili, żeby mieć tą przestrzeń, żeby sobie wyjść i móc złapać powietrze, czuć się dobrze. Czyli te bloki nie były ściśnione tak jak wszędzie w tych naszych miastach budowane, ściśnione, bo musi być tanio, musi być wszystko za pieniądze.
Nie można zaplanować czegoś. Tam po prostu czuło się przestrzeń. Na dach budynku można było wyjść i czuło się przestrzeń. Jak tu pięknie. Zeszło się z budynku. Chociaż ja w ogóle nie zszedłem, bo tylko się obracałem dookoła i sen się skończył. Widziałem tylko po prostu jak normalne słońce i później zachód. Przepiękny zachód słońca, taki różowo-czerwonawy, ale bardziej w stronę różowego. Czasami tu w Irlandii takie coś też jest się w stanie zobaczyć. To po prostu robiło tak wrażenie niesamowite tych budowli.
Zaraz wam powiem, jak te budynki wyglądały, że po prostu mówiłem, że jestem w raju, pomimo że to było miasto. Pierwszy raz zobaczyłem miasto, które było przepiękne. Wszędzie trawa. Nie było żadnych chodników, żadnych ulic. Nie widziałem ludzi. To też był problem. Nie wiem, dlaczego nie widziałem, ale nie doszedłem do tego, dlaczego nie ma żadnych ludzi. Ale wydaje się, że ci ludzie byli. Teraz przejdę do budynków, jak wyglądały. One były budowane nie super rzadko, ale tak rzadko, jak chcielibyście, żeby były.
Ludzie, którzy w tych blokach mieszkali, bo to były bloki, były takie max czteropięciopiętrowe, wydaje mi się, maksymalne. To były bloki mieszkalne i były urzędy oraz jakieś pożytku publicznego, które były wysokie. Na 100 metrów, 200 metrów budynki, jakoś tak pi razy drzwi. Czyli te mieszkalne były około 20 metrów miały, te pięci kondygnacyjne, ale mogły mieć i więcej metrów. Jak się przyjrzałem tym mieszkaniom w tych blokach, to one były większe, wyższe, takie przestronne bardziej. Nie takie klitki pozamykane. Więc wydaje się, że mogły być wyższe te budynki, mogły być nawet i 30-metrowe te bloki mieszkalne. Trudno mi powiedzieć, bo to chwila moment tylko była. A te wysokie budynki były sporo wyższe. One były sześć, siedem razy wyższe od nich, tak około gdzieś.
Te budynki były różne. Były niższe, wyższe. Te najwyższe jak wyglądały? One troszeczkę przypominają te takie tutaj, musiałbym zobaczyć, bo są być może podobne, ale one były przepiękne, wysokie i zaokrąglone. To znaczy z jednej strony zaokrąglone bardziej, z drugiej mniej, czyli od wewnątrz, tu, gdzie były te okna, to były mniej zaokrąglone, czyli taki półksiężyc jakby. Czy nie tyle półksiężyc, co taki nów jakby troszkę. A z drugiej strony one były bardziej wypukłe, czyli nierówno szły góra w dół. Czyli taki jakby fragment cytrynki. Kurczę, nie potrafię wam tego powiedzieć do końca, ale taki budynek zaokrąglony z jednej strony. Bardziej zaokrąglony, czyli taki bardziej wypukły, a od wewnątrz tu, gdzie było więcej okien.
Czyli tu jest dużo tych pięter, a tutaj z drugiej strony taki troszeczkę bardziej wypukły. Wszystko zauważyłem, że mi się podobało i nie przeliczyłem tego, ale tak wzrokowo stwierdziłem, że to jest wszystko oparte na naturze. Skoro wszystko było oparte na naturze, podejrzewam, że wszystko musiało być, wszystkie budynki absolutnie, oparte na złotym podziale. Wszystko, bo wszystko naprawdę było przepiękne. Tylko się spojrzałem, mówię: „Zajebiście to wygląda!” Wszystko było odlane, nie było śladów żadnych cegieł. Wydaje mi się, że było odlane i było zrobione z piaskowca podejrzewam. Koloru pomiędzy kością słoniową a białym, chamskim białym, takim jak możecie farbę w sklepie kupić taką idealnie białą. To kość słoniowa i idealnie biała pomiędzy. I te budynki one nie świeciły. Były naprawdę białe.
Taka biała idealna biel, czyli nie taka chamska ze sklepu biała i też nie kość słoniowa. Takie coś pomiędzy. Naprawdę idealny biały to był według mnie kolor i one były z piaskowca ze względu na to, że czasami były takie odblaski lekkie. Jeżeli wzrok przybliżyłem do tego, z czego jest zbudowany ten budynek, na którym stoję, bo pobliskie budynki też tam widziałem i bliżej mogłem się skoncentrować na tej fakturze i one właśnie miały taką fakturę, jakby odlane były te budynki. Czyli to był taki specjalny rodzaj betonu, który był takim piaskowcem, ale fajnym, bo takim bieluśkim. Nie takim żółtym i nie takim idealnie białym, pomalowanym. Że mamy piaskowiec jakiś i malujemy go na biało. Nie, to też nie taki był. Więc widać, że to musiało być na krzemie oparte, czyli musiał być oparty na piasku w jakimś stopniu ten beton, który oni stosowali. Nie było okien.
Nie było okien w sensie, że nie było szyb, nie było szyb żadnych. Absolutnie wszystko było otwarte. No nie, nie kość słoniowa. Kość słoniowa to jest biały taki lekko żółtawy. Może się mylę w tym, ale to był biały nie kość słoniowa. Biały jest niżej od żółtego. No to nie wiem. Mamy biały chamski, tak jak macie w sklepie, kupujecie z farbami taki białą, idealną biel. Malujecie i widzicie, że jest beznadziejny ten biały. Zawsze ten biały trzeba rozbić.
Każdy wie, że jeżeli żeby mieć fajny biały na przykład na ściany, na sufit to taki biały może być chamski, ale jeżeli chcecie na ścianę to takiego białego nie możecie użyć, bo umrzecie. Musi być biały zmiękczony. I to był właśnie taki biały zmiękczony troszkę. Nie do końca w stronę żółtego. To był w stronę różnych barw, ale bardzo delikatnie od tego chamskiego białego troszeczkę odjechany. Nie aż kość słoniowa. Nie taki. Odjechany leciutko, że nam się już ten biały podoba. Dobra, zostawmy to, bo koloru wam nie przekażę. Kolorów.
Nie dość, że to jest radio, to z drugiej strony jeszcze mam zupełnie coś w głowie, czego pewnie nie jestem w stanie przekazać. Nie było okien. W sensie, że nie było szyb. Absolutnie nie było. Nie widziałem żadnych ludzi, ale widać było, że nie ma tam nic. Potem powiem, co uważam, że tam mogło być zamiast tego. Co jeszcze mnie zdziwiło? Że wszystko było zaokrąglone. Nawet te budynki mieszkalne, czyli te bloki nie były kanciaste. One były w formie kwadratu, ale zaokrąglone.
I były kopuły też, ale to już pewnie dla jakichś biznesmenów kopuły były. Ale te bloki były naprawdę zaokrąglone w fajny sposób. Też były prostopadłościany jakby, natomiast były zaokrąglone z jednej strony. To naprawdę świetnie wyglądało. Nie jestem w stanie wam tego powiedzieć, jak to wyglądało. Niektóre miały kształty bardziej takie jak te wysokie budynki, czyli też były takie w kształcie koła bardziej, ale niektóre były w kształcie kwadratu, tylko lekko, delikatnie zaokrąglone, ale nie było absolutnie kanciastości takiej, jaką my mamy dzisiaj. Wszystko generalnie robi się na kantach w tej chwili. I to widać było odlane. Wszystko odlane. I to zapamiętałem.
Przepraszam. Wszędzie ta trawa. Absolutnie. W miejscach, gdzie nie było nic. Nie było żadnych dróg. Jakichś szczegółów większych nie zauważyłem, bo to był po prostu moment. Nie pamiętam, jak to długo trwało. To był sen, ale naprawdę nieźle. Damian pisze, że jest tutaj D8E9D6. Nie jestem w stanie zobaczyć, jeżeli mi pokażesz taki dom, to stwierdzę, bo na ekranie nie jest się w stanie zobaczyć koloru dobrze, bo wyświetlacz LCD to nie jest rzeczywistość.
Tak samo jeżeli kolory próbujecie dobrać, to nie wystarczy w komputerze wybrać kolor i będzie dobrze. Trzeba po prostu sprawdzić, jak on wygląda na waszej ścianie gdzieś. To nie jest proste. Kolory to jest bardzo trudno wybrać. Dobrze. Gacek pisze, że sen niczym z Doliny Muminków. Nie, absolutnie nie. To była rzeczywistość. To normalnie był świat taki jak nasz, tak jak to widzimy. Tylko że to było tak zrobione, że obudziłem się niestety i skończyłem ten sen.
Ale powiem wam, że wraz z końcem snu nie skończyło się to, co miałem zrozumieć dzięki temu snu. Ten sen pokazał mi, o co w tym wszystkim chodzi. Nie jaka będzie przyszłość ludzkości, tylko jak istnieje druga Ziemia i jak wygląda. Nie miałem pokazanych szczegółów, tylko ogóły. Że można inaczej żyć, że miasto może nie być psychopatyczne. Niektórzy twierdzą ten eksperyment Calhona z tymi myszami, że zapewnić wszystko myszom, ale ograniczyć ich przestrzeń i będą zachowywały się psychopatycznie. Ja mam trochę wątpliwości, bo myszy to nie ludzie, ale coś w tym trochę jest, że te miasta, które dzisiaj budujemy, są psychopatyczne, wychowują psychopatów i one nie są fajne. Nie są naszym sprzymierzeńcem te rzeczy. A to, co zobaczyłem, absolutnie jest zgodne z naturą w 100%. Tam nie widziałem niczego nienaturalnego, bo te budynki symulowały skały.
One były odlane jakby z piasku. Utwardzonego piasku, nie sypkiego, ale stworzono sztuczny piaskowiec, który bazował na naturalnych składnikach. I oczywiście też może być, że i cement jest naturalny i tak dalej, te wszystkie różne rzeczy też gdzieś tam są, ale to jest przemielone totalnie wszystko i zrobione takie proporcje, które nie występują w naturze. To, co my używamy dzisiaj. Te cegły, jakieś różne inne rzeczy to jest chemicznie, sztucznie uzyskiwane. Nie wiem dokładnie, jaki to był materiał, ale na pewno nie były to cegły. Wyglądało to po prostu olśniewająco. I ta trawa zielona i ta ładna biel, która z tą zielenią się komponowała, sprawiała wrażenie po prostu raju. Pomimo że to było miasto. Nie wiem, jak wieś wyglądała i czy jakieś uprawy, bo podejrzewam, że pewnie rolnicy mieli swoje gdzieś tam miejsca tutaj, a pokazane było mi miasto.
W dzień i zachód słońca, który był olśniewający, totalnie rozwalający system ten zachód słońca. Nie widziałem nocy, bo się obudziłem, jak już się zachód słońca nawet nie tyle kończył, ale trwał zachód słońca i wtedy się obudziłem i to był koniec snu. Natomiast to wyglądało naprawdę nie bajkowo, bo bajka jest nierzeczywista. Wyglądało po prostu przepięknie. Tak jak sobie wyobrażacie Florydę czy Kalifornię, gdzieś tam w słońcu jedziesz sobie Kabrioletem na różnych filmach amerykańskich, jak to przepięknie wszystko wygląda. Ale to nie jest to, bo po co droga? Tutaj cytat: „Zrozumiałem pierwszą rzecz, którą widziałem” i na większości science fiction, różnych filmach i tak dalej, tego nie ma. Wszędzie jakieś ruchome schody, jakieś bzdury, bajery i tak dalej. Ale nikt nie powie, że najfajniej jest chodzić boso po trawie, gdzie nie ma kup psich, gdzie nie ma szkła, nie ma różnych innych rzeczy. One są czy oczyszczane, czy są tak zrobione, że jest tam czysta trawa, piękna, świeża, naturalnie rosnąca, która w słoneczku sobie nam rośnie i jest tylko podcinana co jakiś czas.
Trawa. Być może tam są też inne rośliny, bo trawnik nie musi się tylko składać z tak zwanej naszej trawy. Tam mogą być różne inne rośliny, które też stanowią ten trawnik, ale jednorodny. On był dosyć jednorodny i niejednorodny. Było widać pewne przebarwienia, jak się przyjrzał człowiek. Z daleka wyglądał jednorodnie, ale jeżeli przyjrzeć się tej trawie, ona faktycznie miała różne gałązki. Tam musiały być różne rośliny. Nie tylko trawa była. I wyobraźcie sobie cytat: „Hey Doc, we better back up. We don't have enough roads to get up to 88.
Roads? Where we are going, we don't need roads!” Skąd to? Oczywiście z „Powrotu do przyszłości”. Marty mówił o drodze, że nie dostaniemy się do 88, że brakuje drogi i przerobił na tyle swój pojazd naukowiec, doktor. Kurczę, jak on się nazywał? Nie pamiętam. Nie przygotowałem tego, że nie ma dróg. Tam, gdzie jedziemy, nie ma dróg. Dokładnie. To nie była przyszłość Ziemi.
Ja potem sobie też zdałem sprawę, że to nie jest nasza przyszłość. Nie ma dróg. Co to oznacza, że nie ma dróg, ale wszystko wygląda na dużo bardziej zaawansowane niż w naszym świecie? To oznacza, że nie mają samochodów. Ale czy to oznacza, że nie mają środków transportu? Nieprawda. Mają, tylko nie używają dróg. Skoro nie używają dróg, to używają powietrza. Używają przestrzeni całej, nie tylko płaszczyzny. Natomiast patrzyłem tam w niebo, nie widziałem żadnych obiektów latających.
Dlaczego? Tego nie wiem. Później wam powiem, dlaczego pewne tylko rzeczy ujrzałem. I to jedna z nich, że nie ma dróg. Czyli używają środków lokomocji powietrznych, przestrzennych. To pierwsza rzecz. Druga rzecz, którą zauważyłem. Nie było okien w naszym rozumieniu, nie było szyb. Czy to oznacza, że nie mieli żadnej kontroli nad powietrzem, które wchodzi do domów? Nie sądzę.
Myślę, że mieli jakieś nanostruktury, które hamowały, na przykład przepuszczały powietrze, tak jak mamy ubrania różne. Nie przepuszcza wilgoci, a przepuszcza powietrze albo przepuszcza to, co chcemy. Nie przepuszcza owadów. Że chcemy przejść samemu, to jest jak na przykład struktura gumy. Czyli nie zrobimy sobie krzywdy, tak jakbyśmy ze szkłem, to byśmy mogli się zabić, jakbyśmy uderzyli w szkło. To mogłoby nas pociąć. Na pewno by nas pocięło, chyba że byśmy nie przebili, bo było zbrojone. To wtedy niekoniecznie. Ale jakbyśmy rozbili szkło, to by nas pokaleczyło. Natomiast to mogło być gumą tak twardą, że nie jesteśmy w stanie tego zbić ani przebić, tej nanostruktury.
Powietrze przez nią przechodzi, a my nie możemy przejść. Tak samo owady nie mogą przejść do nas. Chociaż też owadów tam coś widziałem, jakieś pojedyncze owady, ale nie za wiele. Nie jakieś muchy, tylko bardziej jakieś à la pszczoły czy coś takiego, latające. Czy bąki. Nie gzy, tylko bąki, takie à la trzmiele, tylko nie trzmiele. Tego typu jakieś różne widziałem. Wyobraźcie sobie, że mamy te budynki tak, jak mamy te budynki mieszkalne. Mamy wnęki. Oczywiście jest dach, tutaj lekka wnęka, ale tam nie było żadnych okien, żadnej szyby.
Szyby można zobaczyć. Zgadzacie się, prawda? Szybę rozpoznajemy, czy tam jest szyba, czy nie ma szyby. Rozpoznamy to. I tam nie było szyb. Nie było szkła. Ale to nie oznacza, że oni nie mieli nic. Po prostu mieli zupełnie inne rzeczy, które są nam nieznane. W sensie takim, że mają coś lepszego niż szybę i mają coś lepszego do podróżowania niż samochód. Proste.
To jest wnioskowanie z tego, co widziałem. Można zakładać, że nie mieli szyb i nie mieli samochodów i tylko na piechotę chodzili. Ale to trzeba być idiotą po prostu, bo wydaje się, że to inaczej jednak wszystko było. Co jeszcze utkwiło mi w pamięci fajnego? Że te wysokie budynki były ładne, także nie miały okien, ale miały dużo więcej pięter. Były wysokie i były poukładane, były mniej troszeczkę przestrzenne, wydaje się. Były bardziej stłoczone niż te mieszkalne. Mieszkalne były naprawdę potężne. Nie jak pałace, ale był kontakt z przodu. Czyli macie na przykład salon, który jest otwarty i macie przycisk, że możecie sobie tą barierę zdjąć i możecie sobie wyjść.
Ale nie macie tak jak my, że otwieramy balkon i wychodzimy, ale w zamknięciu trochę jesteśmy, tylko mamy całą otwartą przestrzeń. I to miasto robiło fenomenalne wrażenie, bo było bardzo otwarte. To znaczy wszędzie trawa, czyli żadnego betonu, nic takiego nie widziałem, ani grama betonu, ani grama chodnika. Wszędzie trawa. Nie było drzew też. Zrozumiałem, dlaczego nie ma drzew, bo jak jest drzewo, to jest las. Inaczej musielibyśmy cały czas drzewa niszczyć. Cały czas te drzewa by nam trawnik zaśmiecały. Cały czas musielibyśmy to ścinać. To wszystko by nie konweniowało ze sobą.
Drzewo zatruwa trawę. Nie wiem, czy wiecie, że drzewo wystawia korzenie. Dlatego często wokoło drzewa nie ma trawy. Jest ona niszczona. To jest konkurencja. Drzewo walczy z innymi roślinami, trując je. Mówię trując, troszkę podtruwając, że zabiera wodę też przede wszystkim trawie, bardzo mocno. Dlatego wokoło drzewa bardzo często nie ma trawy. Po co o tym mówię? Jaka będzie puenta?
Słuchajcie, ja mówię wam sen. I to jest sen. Ja zrozumiałem. To nie do końca jest sen. Ja uważam, że to jest przekaz. To był przekaz dla mnie. To był przekaz. Tak jak ktoś tam się śmiał, przekaz w trollowaniu Poczty Polskiej czy Telekomunikacji Polskiej. To był przekaz skądś. Nie wiem skąd.
Trudno mi powiedzieć. Naprawdę nie wiem, ale trochę się domyślam. I tutaj za chwilkę przejdziemy. Patrzę, jeszcze jedną rzecz ciekawą muszę wam powiedzieć. Mam na dłoni dziwne, z chiromancji. Kiedyś koleżanka w podstawówce, koniec podstawówki, pierwsza połowa lat 90. zbadała mi dłoń. Ona się zajmowała chiromancją, troszkę takimi ciekawostkami i zobaczyła na mojej dłoni i powiedziała, że mam przerwaną linię życia. Nie wiem, czy to prawda, ale ktoś specjalista musiałby zobaczyć. Jest faktycznie tak dziwnie na tej dłoni, że ta linia życia jest dziwna i z dwóch części się składa.
Czy może się z dwóch części składać lub nie? Nie wiem. Ona mówiła, że mam przerwaną, czyli dwuczęściową. Nie wiem, to musiałby specjalista powiedzieć. I że coś mi się wydarzy w życiu. Do dzisiaj mi się nic nie wydarzyło takiego w życiu, o czym ona mówiła, że coś naprawdę mocnego. I stwierdziłem, że w tej chwili dzięki temu snu zrozumiałem, co może się wydarzyć. Że ten sen, który miałem dziś, to może być rzeczywistość, że druga Ziemia istnieje. Druga Ziemia istnieje i być może, sorry, że to brzmi jak bredzenie schizofrenika, możecie tak to interpretować, to wasza sprawa, że jestem przygotowywany na coś. Może tak, może nie, ale tak sobie interpretuję, że może ta druga część właśnie linii życia to jest właśnie to przeniesienie, że czeka mnie wejście do tej sondy, do tej sondy, windy, która przenosi do drugiej Ziemi.
Inner Earth, do wewnętrznej Ziemi. Ale to nie jest wszystko takie proste, bo pytanie, czy do wewnętrznej Ziemi, czy do zewnętrznej Ziemi? Ja muszę wam szczerze powiedzieć: nie wiem. Ja jestem pogubiony w tej sprawie. Może być tak, jak mówią naukowcy, że to jest wszystko po prostu wklęsła Ziemia, to jest bzdura i tak dalej. Może tak być, bo ja nie jestem naukowcem, nie jestem w stanie tego dobrze sprawdzić. Jedyne, co sprawdziłem, to ten efekt lornetkowy i to, który nic do końca nie mówi, jak jest. Ale te inne rzeczy, które gdzieś tam mnie zadziwiają, na przykład ten Concorde, który ma nachylenie dużo większe niż zwykły samolot, a powinno być odwrotnie. Powinien mieć mniejsze nachylenie niż zwykły samolot. Chociaż to pewnie jakoś naukowcy tłumaczą, ale to jest nielogiczne, jak oni to tłumaczą.
Polecam wam, zaznajomcie się, jak Concorde latał, a jak zwykłe odrzutowce latają, jaki mają kąt natarcia, kąt nachylenia tego lotu. Pewnie jakoś da się to wyjaśnić. Chociaż ci wklęsłoziemcy twierdzą, że dlatego wyższy, bo Ziemia zaokrągla się, więc musi nadrabiać ten lot, żeby się nie zderzył z Ziemią. Może być tak, może być inaczej, ale sobie tak interpretuję. Może być to wewnętrzna Ziemia. Wszystko jedno. Chociaż z logicznego punktu widzenia oni powinni na zewnątrz żyć, a my wewnątrz, bo my jesteśmy prymitywniejsi. Nasza cywilizacja jest bardzo prymitywna. Ja nie widzę szans dla nas żadnych. Także widzę dla siebie przerwaną linię życia, że to może być inne życie w innym miejscu zupełnie i może coś takiego czekać.
To był tak realistyczny sen. W życiu miałem mnóstwo snów, jak i wy. Codziennie śnimy, ale tak realistyczny sen zdarza się raz na rok może. Sen z taką treścią mi się nie zdarzył nigdy. Takie sny zdarzały mi się, jak byłem młody, w latach 80. Jak już mały, w podstawówce byłem. Cały czas powtarzał się blok F. Pojawiały mi się różne budynki. To był wysoki budynek zawsze. Oczywiście wtedy w Polsce były tylko wieżowce i zwykłe klocki, takie cztero-, pięciopiętrowe i wieżowce 10-, 15-, 20-piętrowe.
Zawsze ten blok F był wysokim budynkiem, wieżowcem i zawsze się ich bałem, że głosy tam cały czas mówiły: „Blok F, blok F, blok F”. Później zobaczyłem, skąd to blok F pochodzi. Reklamowano cały czas Wielką Grę, że w bloku F spotykali się ludzie, były spotkania, żeby uczestniczyć w różnych teleturniejach w Polsce. Zresztą była komunistyczna telewizja, lata 80., końcówka, więc ta Wielka Gra była i tam zawsze cały czas mówili o bloku F. Telewizja Woronicza 17, blok F. Nie wiedziałem, o co chodzi. Ten sen śnił mi się non stop przez ileś lat. Nie codziennie, ale co jakiś czas. Cały czas ten blok F, gromadziłem się w tym bloku F czy gdzieś gromadzili się ludzie, czy ja tam byłem przy tym i powinienem był wejść. Chociaż ja się bałem wejść, nie chciałem wejść i nie rozumiałem dlaczego.
Ale dzisiaj zrozumiałem po tym śnie dzisiejszym, że w tym bloku F, to może się inaczej nazywać, jest ta winda. Jest to miejsce, które może doprowadzić mnie do wewnętrznej Ziemi, inner Earth. Może to inner Earth było określeniem, że to jest sonda do naszej, że nasza Ziemia jest określaną wewnętrzną Ziemią, inner Earth. I jest ta sonda, która przychodzi, wyciąga niektórych ludzi z naszego świata do świata zewnętrznej czy wewnętrznej Ziemi. Powiedzmy, że to jest zewnętrzna Ziemia, nasza jest wewnętrzna. Albo do wewnętrznej Ziemi, okej. Trochę nie chce mi się w to wierzyć. A po co? Po co jest to robione? Nie wiem do końca po co.
Moja wyobraźnia idzie w takim kierunku. Teraz dochodzimy do miejsca, już pewnie zaczynacie myśleć, o czym powiedziałem na początku. Co może się stać, że audycji nie będzie za 10 lat? Dwie rzeczy: seryjny samobójca i to, że dotrę do takiej sondy i wsiądę w taką sondę, a prawdopodobnie to będzie wtedy jednokierunkowa droga, jednokierunkowa podróż. Nie będzie powrotu. Na pewno nie będzie powrotu wtedy do naszego świata, bo wtedy i świadomość, i wszystko się na tyle zmieni u człowieka, że nie będzie w stanie żyć w naszym świecie. Zresztą ja nie jestem w stanie już dzisiaj żyć w tym świecie, który nas otacza. Już nie mówiąc o tej idiokracji, o głupkach, którzy dzwonią do audycji, bekają czy innych ludziach, którzy są na poziomie ameby bardzo często, że oni nie są, tylko chcą być na poziomie ameby. Chcą tylko rozmnażać się, jak moja pani od chemii mówiła: „Jesz i wydalasz”. Powinna jeszcze dodać, że się jeszcze rozmnażasz.
Tacy ludzie, że jedzą, wydalają i się rozmnażają. Nie na tym życie polega, nawet zwierząt życie nie polega na tym, bo troszeczkę mają więcej z tego życia, trochę ze sobą funkcjonują te zwierzęta. Słonie na przykład potrafią zakopywać swoich zmarłych pobratymców czy małpy, które ze sobą mają jakieś interakcje troszeczkę bardziej złożone, czy delfiny, czy inne różne organizmy. Nawet być może robak nie tylko je i wydala, kto wie. Ludzie sprowadzają się do poziomu robaków. Słuchajcie, słuchacze. „Ludzie” nie powinienem mówić, bo to takie nieładne dosyć, bo wiadomo, że jesteśmy ludźmi. Słuchacze, słuchajcie w tej chwili. Nie możemy być jak robaki, bo mamy zupełnie inną świadomość. Musimy wykonywać te rzeczy na poziomie świadomości, której jesteśmy, a ludzie mają dużo wyższą świadomość niż organizmy, które jedzą, wydalają i się rozmnażają.
Więc tak to wygląda wszystko. Może się zdarzyć, że wtedy wejdę do takiej windy w jedną stronę i też nie będzie audycji. Może ktoś inny przejmie i tak dalej, ale nie będzie. Ja nie będę robił wtedy audycji, mnie nie będzie w tym świecie. Tak samo jak seryjny samobójca. Zakładam, że to nie nastąpi, ale może nastąpić coś takiego w pewnym momencie. Śmieszne to jest trochę, ale to było tak realistyczne, że szok. Coraz bardziej się skłaniam, że coś takiego jest możliwe, że coś takiego jest w naszym świecie możliwe, że mamy dwie Ziemie. W jednej Ziemi mamy dwie Ziemie. I to jest szokiem.
I to jest szokiem dla wszystkich. Może zadzwoni. Zgłasza się, że zadzwoni Yubi John, który zajmuje się snami. Szef Radia Dreamtime. Pozdrawiam. Który zna się na snach. Wszystko by nam wyjaśnił. Tutaj ktoś pisał, że odleciałem. Do sondy i zniknę? Sonda.
Nie przez „ą”, tylko „on”. Sonda. Znaczy zniknę w tym sensie, że pojawi się w tej innej Ziemi. Ona mi . Są teorie, że są otwory na biegunach. Można przez bieguny przelecieć. Może są, może nie są. Ja nie widziałem. Nikt nie widział tych otworów, więc to mogą być jakieś rzeczy wymyślone. Natomiast taka sonda, jeżeli ktoś ma tą technologię, to wie jak jej używać.
My nie mamy takiej technologii. Nie wierzę, bo się wgłębiliśmy do środka Ziemi na głębokość 10 czy 12 kilometrów. Co to jest? 12, może 16 kilometrów. To jest nic, jak do wnętrza Ziemi jest 6 tysięcy. Prawie 6 tysięcy. Tak oni spekulują. Tak jest. Da się obliczyć to ze względu na to, że mamy powierzchnię Ziemi. Jesteśmy w stanie wymierzyć Ziemię.
Jest oczywiście wymierzona, że jest kulą, że na zewnątrz jesteśmy, bo jeżeli wewnątrz jesteśmy, to ona ma dużo większe wymiary. To chyba się zgadzacie, prawda? Aczkolwiek nie musi być 6 tysięcy wtedy na zewnątrz. Jeżeli my wewnątrz żyjemy, to wtedy na zewnątrz może być tylko parę tysięcy, może tylko 1000 kilometrów na zewnątrz ten płaszcz Ziemi, bo wtedy do środka Ziemi mamy 6 tysięcy. Jeżeli wewnątrz Ziemi żyjemy, jeżeli na zewnątrz, to oczywiście do środka Ziemi mamy 6 tysięcy. To jest proste. Prosta matematyka. Tutaj chyba wam nie muszę mówić wszystkiego, takich rzeczy tłumaczyć. Są dokumenty III Rzeszy o Agharcie — tu mówi Gacek. Tak, są grafiki Agharty.
Tak, to są sprawdzone rzeczy. Dobrze, dzwoni ktoś telefonicznie. Dobrze. Mam nadzieję, że pogadamy sobie tutaj ze słuchaczem. Witaj słuchaczu, mam nadzieję, że w temacie audycji. Może niekoniecznie.
[02:11:29] - Witaj Claude. Tak, postaram się w temacie i-
[02:11:33] - W temacie, chociaż może nie w temacie, bo to jest odjazd totalny. Zresztą pewnie słuchałeś, tak?
[02:11:38] - Na początku audycji powiedziałeś, że tam coś masz problemy, że co tam się pojawia, że nie istnieje. Że nie można jej w Polsce-
[02:11:46] - Bardzo słabo ciebie słychać, jeżeli możesz troszkę wyraźniej mówić, bliżej mikrofonu może usta jakoś tak.
[02:11:51] - Wiesz co, mówię bliżej mikrofonu, może zasięg mi się psuje.
[02:11:54] - Dobra, teraz znacznie lepiej. No tak. Aha, tak jest. Jesteś przy telefonie? Tak. Teraz znacznie lepiej.
[02:12:00] - Co do twojej strony, to ona czasem nie wyskakuje. Sprawdziłem, certyfikaty masz zepsute. Tam poszperaj. Jak naprawisz certyfikaty to będzie wszystko dobrze. To rozwiąże wszelkie problemy.
[02:12:12] - Ale jakie certyfikaty? Ja nie mam https. Certyfikaty są potrzebne chyba do tego https. Dobrze mówię? Do tego zabezpieczonego.
[02:12:23] - A była kawa w wewnętrznej Ziemi?
[02:12:27] - Czy co było? Jeszcze raz. Słabo było słychać. Coś chyba trollował, bo nie wiem, o co chodzi. Ale nie zapiszę go jako trolla, bo nie słyszałem. Może tu napiszecie co powiedział słuchacz. Tutaj Inka nie wiem, co piszesz, że mówi na świeżo po śnie, mnie to po kilku dniach. To był tak wyraźny sen, że to się zapamiętuje. Są takie sny, które są tak wyraźne, że się nie zapomina. Tak miałem te sny z blokiem F.
To były też tak wyraźne. Do dzisiaj pamiętam te sny, więc to też było dziwne. Dzisiaj już wiem, o co chodzi, że po prostu są budynki, w których można przejść na inną Ziemię. Jest z nami pan-
[02:13:18] - Lek!
[02:13:21] - Coś już krzyczy. Także jest trochę tych tutaj krzykaczy. Nie wiem, co się dzieje. Po prostu dlaczego wszyscy nie mają nic lepszego do roboty w piątek w nocy? No ale cóż, liczę też na normalnych słuchaczy, że trochę was zadzwoni. Tutaj liczę na was, że zadzwonicie. Także są otwarte linie. Nie powiedziałem, na jaki można zadzwonić telefon. 32 728 13 45 i teoriachosu.com. Już dzwoni Yubi John.
Także będzie normalny telefon pierwszy. Witaj Yubi.
[02:14:05] - Cześć Michał.
[02:14:06] - Witaj. Mam mówić Yubi czy Yuby? Jak to?
[02:14:10] - Po prostu Grzegorz.
[02:14:12] - Witaj Grzegorzu. Jesteś szefem Radia Dreamtime, głównodowodzącym i specjalistą od snów. Także ten sen, ja ci zapewniam, że tak to wyglądało. Oczywiście to wszystko może być zmyślone, tak jak sen jest, ale to było tak realistyczne i ja bym nie wymyślił tych rzeczy, bo według mnie to był przekaz. Według mnie ktoś po prostu te rzeczy przekazał mi do głowy. Nie wiem, może się mylę, ale to było tak wyraźne tak jak widzę teraz wszystko. Mogłem dotknąć tej trawy.
[02:14:43] - Jeżeli chodzi o mnie, to powinieneś chyba już wiedzieć, że ja takie rzeczy jak najbardziej traktuję poważnie, bo ja takie rzeczy to właściwie mam na co dzień.
[02:14:53] - Jesteś OBnautą, tak? OBnautą i lucid dreamnautą.
[02:14:58] - Może byłem, ale raczej już od tego odchodzę, bo dla mnie to jest trochę dziecinada. Natomiast są trochę inne formy śnienia, nie tylko OOBE i LD. OOBE i LD to są takie początki. Natomiast są dużo wyższe sfery i poziomy. Symbolika tej windy, o której opowiadałeś, to też jest bardzo ważny element w snach. Zresztą przede wszystkim, Michał, trzeba zrozumieć jedną rzecz: w snach masz symboliki. Nie można odbierać snów tak, że tobie się wydaje i odbierasz to ludzkim rozumem. Ja mam też sny, które mi się śnią wiele lat i niektóre sny interpretuję latami. To nie jest tak, że mi się jeden sen przyśni i koniec. Czasami to trwa bardzo długo i to musisz rozbierać na czynniki pierwsze, rozdzielać to i tak dalej.
Ale generalnie, jeżeli opowiadałeś o tej windzie, to winda to też są pewne poziomy. To jest tak, jak Monroe opisywał w swoich książkach. On to w trochę bajkowy sposób opisał. Zresztą to samo Carlos Castaneda pisał, tylko bardziej od strony szamańskiej, ale generalnie to jest przełączanie się na poziomy wyżej, wyżej. Ty coś mówiłeś o białych światłach. Ja przepraszam, bo nie jestem od samego początku na twojej audycji.
[02:16:29] - O białych światłach nie, bardziej białych domach, bo światła w tej windzie. Mówisz „białe światła”? Było oświetlone normalnie światłem żarowym, żarówek normalnych.
[02:16:40] - Ale to też jest dziwne, bo bardzo często w snach jest tak, że raczej masz ciemność w windach, a nie światło.
[02:16:46] - To nie była zupełna winda. To była ta sonda. To było połączenie tej sondy z windą i ta sonda się otworzyła i czekała, aż ktoś wejdzie. Ale tam z tłumu wszyscy się bali, nikt w ogóle się nie odważył. Właśnie nagle się mój ojciec pojawił, ale to mogła być projekcja, żeby mnie zachęcić, żeby pójść. Bo ja chciałem pójść, ale trochę się bałem, bo się przestraszyłem, że tam nie wiem gdzie, do piekła zjeżdża. Inner Earth jeszcze napisane, wewnętrzna ziemia, gdzie to jedzie?
[02:17:12] - To też jest ważne, w jakich sferach się w górę czy w dół poruszasz. Monroe to wszystko opisuje, też Jarek Brzoza dość często, ostatnio się uaktywnił i też bardzo fajnie te wszystkie poziomy opisuje. Ale generalnie to jest dziwne, bo często jest tak, że jak się poruszasz, są pewne momenty zawahania. To bardzo często jest takie coś, że dostajesz projekcję astralną bardzo zbliżonej osoby, twojego ojca, twojej babci nieżyjącej czy jakiegoś dziadka czy kogoś innego. I on ci w tym momencie uświadamia, że musisz zwrócić na ten element uwagę. Ja ci powiem, miałem wczoraj taki dziwny sen, że wszystko spoko i w pewnym momencie, bardzo realistyczny sen, tak jak ty opowiadasz, wleciał do mnie do pokoju ksiądz. U mnie ksiądz to jest troszkę masakra. Najpierw na początku wszedł do pokoju i coś tam gadał. Ja w ogóle na niego nie zwróciłem uwagi. Później w pewnym momencie nagle zaczął mi wyłączać wszystkie gniazdka, wszystkie wtyczki, wyłączać mi router w pokoju, guziki naciskać.
Ja się wtedy wkurzyłem na niego i wygoniłem go z domu. Ale to był ten element, który on chciał, żebym ja pewną rzecz zrozumiał. To jest właśnie to, że trzeba zrozumieć symbolikę snów. Nie można odbierać tak dosłownie. Jak coś ci się śni, zobaczyłeś jakąś kulę w śnie czy gdzieś tam windą jedziesz i nagle odbierasz: „A, to musi już to znaczyć”. Nie, poczekaj chwilę, człowieku. Czasami możesz zrobić coś takiego jak powtórkę do snu, żeby ci pokazano to z innych perspektyw, z innych płaszczyzn. Bo za pierwszym razem możesz czegoś nie zrozumieć. Możesz sobie powrócić do snu i sprawdzić jeszcze raz, ale z innej płaszczyzny, innej perspektywy, od strony energetycznej, od strony duchowej, od jeszcze innej strony i tak dalej. I w pewnym momencie ja się sam nawet na tym łapię po tylu latach śnienia, ile ja już śnię, to już jest masakra.
Ale ja się sam przełapuję, że na przykład pięć lat temu, kiedy sobie sprawdzałem w dziennikach snów jakiś sen i po pięciu latach stwierdzam, że ja ten sen źle interpretowałem. To cała jest symbolika, trzeba to zrozumieć. Ale absolutnie ci naprawdę wierzę w to, co mówisz, bo dla mnie to już jest rzeczywistość. Ale też jest druga sprawa: jak ty ten sen tak naprawdę odbierasz? Bo widzisz ty, odbierasz tylko sen, że ci się coś tam przytrafiło. Dlatego też pisałem na czacie, żebyś to porównał do doświadczeń LSD na przykład, bo ty też kiedyś brałeś nieraz.
[02:19:51] - Nie, to w ogóle nie można porównać. Doświadczenia po LSD są oczywiście też realne, ale nie masz wizji. Po LSD nie ma wizji na zasadach takich, że widzisz inny świat. Po LSD nie masz tego. To nie jest inny świat. To jest ten sam świat, tylko lekko zmieniony, że możesz zobaczyć, że trzymasz stół, bo uważasz, że on zaczyna brykać jak koń jakiś. Ale to jest cały czas ten sam stół, tylko ty widzisz, że on się porusza, a nie porusza się. Ale nie zobaczysz rekina czy nie zobaczysz innego świata tak, jak ja widziałem. Po LSD nie ma tego.
[02:20:33] - Właśnie, widzisz, ja mam trochę inne doświadczenia, bo po LSD również widziałem inne światy.
[02:20:40] - Wow, to może to nie było LSD, tylko jakaś szałwia wieszcza czy coś?
[02:20:46] - Nie, ja mam świadków. Znamy kapitana Tomasza i ty też tę postać znasz i powinieneś wierzyć, że ja coś mówię, to mówię, bo przeżyłem.
[02:20:56] - Jasne.
[02:20:57] - Robiliśmy doświadczenia senne i wszyscy mieliśmy wspólne doświadczenia.
[02:21:02] - Ale to może dodałeś medytacje do tego czy jakieś dodatkowe rzeczy, czy nie? Czy po prostu tak
[02:21:07] - Tak, medytacje też były.
[02:21:10] - Ale przy tym, tak? To bardziej medytacje wtedy wpływają, ale LSD powiększa efekt tej medytacji.
[02:21:21] - Tak, wzmacnia.
[02:21:22] - Wzmacnia, tak. Bo samo LSD, jak tylko weźmiesz nawet spore ilości, to nie przeniesiesz się do innego świata. Będzie ten sam świat.
[02:21:30] - To też jeszcze kwestia, w jaki sposób to bierzesz, bo do tego też trzeba odpowiednie warunki i tak dalej, i zmodyfikowanie się, prawda? A przede wszystkim zero alkoholu i tego typu rzeczy, bo bardzo dużo ludzi miesza i możemy takie przypadki spotkać na przykład oglądając na YouTubie. To jest trochę inne, ale ja ci mówię, dla mnie są też pełne doświadczenia na zasadzie takiej, że ja potrafię robić OBE, potrafię mieć OBE, potrafiłem też wspólnie śnić i tak dalej, na przykład podczas LSD czy przy technologii Keshe, czy przy innych doświadczeniach i tak dalej. Ja mam takie porównanie i dlatego jestem w stanie stwierdzić te wszystkie różnice między nimi. Przynajmniej tak mi się wydaje, doświadczenia. Fajnie, że ten sen opowiedziałeś. Bardzo fajnie się tego słuchało, Michał. Ja bym proponował tobie, nie chcę być ani jakimś doktorem Dolittlem i tak dalej, ale żebyś może jeszcze bardziej ten sen zgłębił.
[02:22:37] - Ja będę próbował go jeszcze raz eksplorować, bo wtedy można dalej śnić w tych rzeczach. Jeżeli to są jakieś ważne rzeczy, nawet jeżeli to był przekaz od jakiejś inteligencji, nie mówię akurat pozaziemskiej, ale wewnątrzziemskiej i tak dalej, ale że jakiś przekaz, to on może się pojawiać dalej, dalej może ten przekaz być tworzony i wtedy może ułatwić mi dalej wejście w ten sen i oglądanie, więcej szczegółów, więcej zdobywania informacji o nim. Jeżeli mogę jeszcze, bo Breslav pisze. To jest chyba stały sceptyk, z tego, co wiem, bo do ciebie ma informację, Grzegorzu, że szpiegujesz Davida Icke'a i że ja cię poprosiłem o Bilderberg, żebyś szpiegował i że nie dało rady. I on mówi, że eskapizm w marysenie jest nierealny, niezdrowy. Popraw swoje życie zamiast żyć fikcją. Breslav, sam sobie popraw, jak chcesz tak doradzać, bo jak trolujesz, bo to jest chyba stały sceptyk, który siedzi i troluje od pięciu lat, to ty jakie musisz mieć, sceptyku, życie, jeżeli trolujesz, zamiast pomagać? Nie pomagać, ale po prostu słuchać sobie, coś wyciągać z audycji, tylko trollować. To jest słabe. Czy chciałbyś powiedzieć o tym, bo mi mówiłeś, prawda?
Jakie problemy były z tym Bilderbergiem?
[02:24:09] - Mogę powiedzieć ogólnie. Rzeczywiście robiliśmy takie eksperymenty. To był bodajże 2014 rok czy jakoś tak.
[02:24:17] - 2016.
[02:24:19] - 2016? Już nie pamiętam.
[02:24:21] - To był 2016, tak.
[02:24:23] - Tak, robiliśmy takie eksperymenty. Nie tylko ja robiłem, też jeszcze w parę osób żeśmy robili takie eksperymenty. Są problemy na zasadzie, że-
[02:24:32] - A może i 2014, już nie pamiętam, ale wiem, że robiłeś, bo tak mówiłeś o tym. Możliwe.
[02:24:37] - Nawet i prywatnie rozmawialiśmy też w wieczorowych porach jeszcze, jak Radio na Fali istniało, to żeśmy o tym rozmawiali, to ja to pamiętam. Były takie eksperymenty robione rzeczywiście. Problem jest taki, że przynajmniej tak, jak my żeśmy to wszyscy odebrali, według nas David Icke nie jest do końca tą postacią, za którą się podaje. On jest bardzo mocno chroniony poprzez runy. Tak bym to określił. Po prostu w pewnym momencie, kiedy zbliża się do Davida Icke'a albo cokolwiek by się chciało o nim dowiedzieć i tak dalej, pojawiają się runy, blokady na tej zasadzie i po prostu nie jesteś w stanie, przynajmniej ja nie byłem w stanie, przebrnąć przez to, pomimo że nie tylko ja robiłem, bo robiliśmy to w grupie w parę osób, więc każdy miał tam inne zdolności i tak dalej, tak zwane paranormalne. Jednemu trochę inne rzeczy lepiej wychodziły, drugiemu trochę gode i tak dalej, ale generalnie jak tworzyliśmy incepcję i tak dalej, był problem przebicia się. Czyli po prostu ma bardzo silne wsparcie. Ja już w prywatnej rozmowie, nawet jak żeśmy rozmawiali, to mówiłem, że tam wchodzą sprawy okultystyczne. Nie chcę spekulować.
[02:25:48] - A z Bilderbergiem?
[02:25:49] - Z Bilderbergiem była podobna sytuacja, tylko że do Bilderberga byliśmy w stanie dojść. Natomiast tam też była czarna magia uprawiana, tylko że udało nam się przejść, doszliśmy do pierwszej, najmocniejszej linii oporu, nie wiem, jak by to nazwać, takiej bramy, bo tam też są tworzone takie pierścienie, warstwy takie, że przechodzisz przez jedną i tak dalej. W każdym razie udało nam się dojść do tej ostatniej i tej ostatniej niestety nie byliśmy w stanie przejść. Po prostu ktoś tam działa z drugiej strony. To jest wiedza, Michał.
[02:26:43] - Tak, zgadzam się. Oni czarną magię absolutnie uprawiają, zresztą oni zabijają dzieci nawet, pedofilię uprawiają, także wykorzystują energię niewinnych istot do swoich niecnych celów, prawda? To są naprawdę złoczyńcy najwyższej-
[02:27:02] - Trzeba też zrozumieć jedną rzecz, że jeżeli wspólnie śnisz na przykład z paroma osobami, kiedy się umawiasz na pewne jakieś tam Sprawdzenie czegoś. Zresztą moglibyśmy tu rozmawiać o czarnych wilkach. O paru osobach. Te osoby też były sprawdzane.
[02:27:25] - A one są słabe, bo tych run nie mają. Oni w ogóle nie wiedzą, o co chodzi. Ci, którzy nie wiedzą, o co chodzi, w ogóle nie mają żadnego zabezpieczenia.
[02:27:34] - Tu nawet szkoda czasu na to. Traci się swoją energię tego wszystkiego.
[02:27:40] - Poczekaj, jeżeli mogę potwierdzić, bo ty mi mówiłeś o tych osobach wcześniej. Nie to, że nie wierzyłem, bo wierzyłem. Nie do końca wierzyłem może w te sprawdzania, bo mówię, nigdy OOBE nie doznałem. Natomiast to się wszystko potwierdziło. To się wszystko dokładnie potwierdziło, co mówiłeś. Nie pamiętam, to było bardzo dawno, 2013, 2014 rok. To było bardzo dawno temu. Te rzeczy, które-
[02:28:05] - Michał, te sprawy, jak na przykład z Tomaszem też były. Ja Tomaszowi powiedziałem, Tomasz jak to odebrał, tak odebrał, ale wydaje mi się, że pozytywnie to odebrał. Niestety ja tylko czekałem na ciebie, żebyś ty w końcu zrozumiał pewne rzeczy.
[02:28:21] - To był błąd, że dalej ciągnąłem to, bo nie do końca wiedziałem, że to nie są uczciwi ludzie, ale nie wiedziałem, że są tak źli, jak ty mi mówiłeś. W życiu błędy się popełnia. Jeżelibym wiedział, co wiem dzisiaj i tobie zaufał bardziej, to absolutnie nie było o czym mówić.
[02:28:39] - Mi nie musisz ufać. Masz swój własny rozum i podejmuj własne decyzje. Twoje decyzje i twoje konsekwencje. Natomiast ja podróżując z Tomaszem, z Kapitanem i z Przemkiem, którego serdecznie też pozdrawiam.
[02:28:53] - Pozdrawiamy oczywiście.
[02:28:56] - I jak podróżowaliśmy, my pewne rzeczy widzieliśmy jak czarno na białym. Nie da się tego oszukać. Widzisz obraz duszy każdej osoby. Stajesz przed nim, patrzysz na niego i on ci mówi co innego, a ty widzisz co innego. To jest tak, jakby dwie płaszczyzny się na siebie nakładały.
[02:29:13] - To jest tak, że nie można się ukryć, bo takie możliwości w OOBE są, że ty możesz dojść do osoby, jeżeli nie jest chroniona czarną magią, nie jest chroniona runami, to ty możesz do tej każdej osoby dojść.
[02:29:25] - Nie jesteś w stanie się ukryć, bo każdą jedną myśl, to jest tak, jakbyś był połączony systemem naczyń i ty mi coś powiesz, ja tylko popatrzę na ciebie. My naprawdę masę ludzi z tego środowiska, teorii spiskowych żeśmy sprawdzali i to widać. To widać, jak na przykład ktoś coś mówi, a ty widzisz jego i patrzysz na niego, widzisz jego obraz i jego dusza zupełnie co innego mówi, a on co innego wypowiada.
[02:29:58] - Ja się cieszę. Trzymamy się razem, bo wy tam macie te swoje możliwości sprawdzenia. Cieszę się, że wiesz jak jest. Ty znasz prawdę dużo więcej niż ja czy niż inni różni teoretycy spisku, którzy się nie zajmują OOBE. I cały czas razem jesteśmy, działamy. I tak to wychodzi. Wychodzi, że zawsze ci dobrzy ludzie będą ze sobą działać razem, wspólnie, nawet jeżeli nie w jednej idei, w jednym medium zgromadzeni, tylko nawet różne media tworzące, ale razem w jedną stronę będziemy szli.
[02:30:42] - Michał, czy mnie nazwiesz złym czy dobrym wilkiem, to już jest twoja decyzja i ty w taki sposób to ubierasz. Natomiast ja mówię, jak ja to widzę wszystko, jak żeśmy my to sprawdzali, testowali. Pozostawiam to tobie. Nie chcę się absolutnie, jak powiedziałem wcześniej, za żadnego doktora Dolittle uznawać. Ja po prostu nie wiem. Widocznie mam takie predyspozycje. Od 30 lat uprawiam OOBE, LD i te wszystkie rzeczy. Być może tak mózg swój wykształciłem, nauczyłem się, wypracowałem swoje własne techniki. Być może to mi pozwala pewne rzeczy zrozumieć. Jedno jest pewne i tak jak powiedział kiedyś Carlos Castaneda: jedna droga w jedną stronę.
Czasami ten sen być może też jest dla ciebie takim zimnym kubłem wody, który spłynął na twoją głowę, gdzie w pewnym momencie zobaczyłeś coś w swoim życiu i to być może odwróci całkowicie twoje myślenie. Bo nie ma, jest albo tak, albo tak. Nie ma nic pośrodku. Ja przynajmniej tak uważam.
[02:31:46] - Tak, prawda jest jedna. Nie ma tak lub tak. Po prostu jest tak, jak jest.
[02:31:52] - Dokładnie. Wracając do tego, bo jak już rozmawiamy o tych snach, bo ty tam też ten sen opowiadałeś. Ja ci też jeszcze mogę powiedzieć, mam bardzo dużo takich snów ostatnimi czasy. To się mi tak mniej więcej od ośmiu, dziewięciu, 10 miesięcy objawia. Ja mam na przykład bardzo dużo snów, gdzie latam nad ziemią. I wiesz, co jest ciekawe? Ja w ogóle mam takie podejrzenia, ale to już teraz będzie totalna abstrakcja, że w pewnym sensie my wszyscy jesteśmy tak naprawdę programowani jakby z góry. Bo ja bardzo często na przykład jak latam nad ziemią, to bardzo często latam wokół jakichś takich dziwnych sond. Rozumiesz? Nikt mnie nie atakuje, tak jakby się wszyscy mnie bali do mnie podlecieć.
Podlecą tam do pewnego momentu i się wycofują. Tak jakbym miał pełną, tylko obserwuję pewne sondy i te sondy takie dziwne wiązki w stronę Ziemi rzucają. Jest parę tych sond. Ja tak czasami myślałem, to już jest abstrakcja totalna, więc przymrużeniem oka, ale czy czasami na przykład jak my śpimy, czasami nie mamy czegoś tam gdzieś z góry wrzucane w nasze ciała, a być może, nie wiem, programowani jakbyśmy byli czy coś w tym sensie.
[02:33:08] - Może być coś takiego.
[02:33:10] - Ciężko, bardzo dużo, a szczególnie bardzo lubię na przykład robić OOBE, jak na przykład latam samolotami. Wtedy jest dosłownie pięć, dziesięć minut i jestem już poza. Wtedy mam takie coś, że na przykład siedzę na skrzydle samolotu, często latam w nocy, więc sobie siedzę i w pewnym momencie się tylko odbijam od skrzydła i lecę. Latam nad jakimiś dziwnymi sondami. One się dziwnie poruszają, jakieś dziwne wiązki w stronę Ziemi rzucają i tak dalej. Nie potrafię tego zrozumieć, ale jest to tak samo realistyczne. Widzisz, jak ty miałeś ten jeden sen, o którym opowiadałeś, ten winda, jak leciałeś, światła i tak dalej. To teraz sobie jeszcze Michał wyobraź jedną rzecz. Co byś powiedział na sen we śnie?
[02:34:05] - Sen we śnie? Takie coś kiedyś miałem, ale jeszcze sen we śnie to już jest trochę mocniejsze. Mocniejsze sen.
[02:34:15] - Nie, to jest nic innego jak incepcja. Był taki kiedyś film z Leonardo DiCaprio, jak dobrze pamiętam. To są pewne techniki. Żeby wejść na wyższe poziomy, musisz we śnie zastosować pewne techniki, żeby się dostosować na te kolejne wyższe wibracje. Kwestia też, czy chcesz iść w górę, czy w dół. Raczej nie sądzę, żebyś chciał iść w dół, bo w dole możesz tylko przykrości spotkać.
[02:34:47] - Jeszcze na koniec, stały sceptyk w ogóle nie wierzy, mówi, że to bzdury wszystko, co mówisz. Troszeczkę się boi, chce być wystalkowany przez ciebie astralnie. Napisałem mu, kim jesteś, stały sceptyku. Bo to Breslau, stały sceptyk, on używa różnych nicków.
[02:35:09] - Słuchaj Michał, w tym środowisku ja jestem od 2013 roku, od lutego. Dobrze wiesz, kim jestem.
[02:35:15] - Tak.
[02:35:16] - Występowaliśmy razem wspólnie w radiu, w Radiu Nafali. Jeżeli ktoś to odbiera jako stalking albo jakieś trollowanie, proszę bardzo. Ja się z nikim kłócił naprawdę nie będę.
[02:35:28] - On chce być, bo nie wierzy w to, mówi, że to bzdury są i w ogóle wiesz, o co chodzi.
[02:35:34] - Może ja bym proponował, żeby się w to bardziej zagłębił i tyle. Może niech trochę zerknie. Dobra, to mogę inaczej zrobić. Dla wszystkich ludzi, którzy mają jakieś wątpliwości proponuję ćwiczenie. Mogę?
[02:35:48] - Proszę bardzo.
[02:35:50] - Siądź sobie przed lustrem po turecku. Zajmie to ćwiczenie około 10, 15 minut. Patrz się w lustro. Swój wzrok zwróć w kierunku mniej więcej trzeciego oka, które znajduje się na końcu nosa. Nie tak, jak macie na tych wszystkich rysunkach, tylko między oczami. Musicie patrzeć tak jakby za siebie, czyli nie centralnie na to trzecie oko, tylko za siebie. Po 10, 15 do 20 minut zacznie za wami się pojawiać pewna kurtyna za waszymi własnymi ciałami. To będzie oznaką tego, że jesteście w pewnym systemie. A po więcej zapraszam do technologii plazmowej kapitana Tomasza. Tam bodajże w 55.
odcinku Tomasz o tym opowiada. Albo Tomasz, albo jeden z słuchaczy, już teraz nie pamiętam, opowiada, co to właściwie oznacza. I tyle.
[02:37:01] - Ciekawy eksperyment.
[02:37:03] - Trzeba zrozumieć pewną jedną rzecz, że my jesteśmy wynikiem. To nie wychodzi wszystko od nas, od środka, czyli od tej rzeczywistości w górę, tylko jest to odwrotnie. O tym mówi technologia plazmowa. Więcej nie będę mówił, ale jeżeli słuchacze by twojej teorii chaosu chcieli, to bardzo serdecznie zapraszam do zrobienia tego eksperymentu. Siadacie przed dużym lustrem po turecku, kładziecie sobie nogi na kolana, skupiacie się, jak to Bart mówi w swoich chatach mistyka, głębokie oddechy, wydechy. Trzy, cztery, pięć, dziesięć. Dobrze jest liczyć od tyłu, nie od przodu, bo możecie się znudzić. Patrzycie tak mniej więcej 15, 20 minut. Skupiacie się przez ten czas na swojej szyszynkę i w pewnym momencie, mogę tylko podpowiedzieć, żeby za dużo sugestii nie dawać, pojawi się za wami z tyłu albo kurtyna, albo nagle wasza twarz zacznie się zmieniać. Co to wtedy oznacza?
I to wszystko. Niech to będzie taki mój mały, skromny impulsik do tego, żeby troszkę te szare komóreczki zaczęły myśleć, tak jak miałem kiedyś w blogu na swojej stronie: „Bo nic nie jest takie, na jakie wygląda”. Dziękuję za możliwość wypowiedzenia się w twojej audycji, Michał.
[02:38:25] - Też dziękuję bardzo za te informacje.
[02:38:30] - Dajmy jeszcze możliwość innym twoim słuchaczom do wypowiedzenia się. W końcu mieliśmy okazję, że normalnie mogliśmy porozmawiać. Tyle lat. Bo nie do ciebie to zawsze jest problem.
[02:38:42] - Dzisiaj się udało, żadnych zakłóceń. Trudno powiedzieć, co jest, ale może siły wyższe działają.
[02:38:49] - Albo po prostu ktoś albo się zaciekawili.
[02:38:57] - Słuchają o rzeczach, których nigdy wcześniej nie słyszeli. Trudno usłyszeć o rzeczach, które wykraczają poza poziom świadomości naszego świata widzialnego. Jak się ma do dyspozycji tylko komputer, swój wzrok i mózg, to troszkę mało jest. Trzeba użyć troszkę umysłu. To jest więcej.
[02:39:17] - Prawda, Michał, jest taka, że jeżeli zaczniesz od LD, bo najprościej jest od LD zacząć, przynajmniej ja mówię o swoim przypadku Ja zaczynałem od LD. Później były te wszystkie OOBE, a właściwie pierwsze OOBE miałem tak naprawdę, jak miałem osiem lat, czyli to już grubo ponad 30 lat. Jestem po czterdziestce, więc już troszkę starszy jestem, już nie jestem młokosem. Natomiast prawda jest taka, że zaczynając to wszystko, inaczej można to powiedzieć: tak naprawdę jesteś cały czas w pewnym sensie prowadzony. Tak naprawdę ty się sam prowadzisz. Po prostu zaczynasz od LD. Później, jeżeli dojdziesz do pewnego poziomu zrozumienia i tak dalej, przechodzisz kolejny etap. Kolejny, kolejny, kolejny etap. Dlatego często, nawet ostatnio w swoich audycjach czy na czatach, jak piszę, dla mnie OOBE, LD to jest dziecinada. To jest tylko jeden z kanałów możliwości zaglądnięcia za tą kurtynę.
Ja bardzo często, właściwie za każdym razem, kiedy robię czasami takie głębsze wyjścia, sprawdzenia, do tego się też przygotowuję. To nie jest tak, że położę się i już wychodzę. Ja czasami potrzebuję nawet kilku dni, żeby się doładować też energetycznie, bo to też jest energetyka bardzo ważna. Po prostu jest tak, że ja czasami muszę mieć pewien czas na przygotowanie się, ale za każdym tym większym, kiedy na przykład wychodzę poza ciało i zwiedzam sześć planet na przykład, plus jakieś podziemia, plus coś tam jeszcze, od momentu, kiedy się położyłem, do momentu wybudzenia ja to wszystko pamiętam. Ja to wszystko ze szczegółami opisuję, nagrywam i tak dalej. Tu jest w pewnym sensie taka specyfika wyszkolenia, przypuszczam, i umysłu. Ale to jest bardzo ważne, istotne w tym, że jesteś tutaj cały czas prowadzony. Nie przeskoczysz kolejnego płotka, jeżeli nie dojdziesz do pewnego etapu. Po prostu ci nie pozwolą. Też masz tam po drugiej stronie przyjaciół.
Często jest tak, że jak latasz po tych przestrzeniach kosmicznych, to często jest tak, że spotykasz istoty i one się bardzo często manifestują tylko do pasa. Nie widzisz ich całej postaci. I czasami jest tak, że ty poznasz, kiedy jest to iluzja, kiedy jest ci jakiś hologram robiony, gdzie ty widzisz ten hologram, ty wiesz, że to jest oszustwo. Ale są też pewne istoty, które jak ty je tylko zobaczysz z daleka, to tak jakbyś spotkał najlepszego kumpla, przyjaciela, którego nie widziałeś od tysiąca lat. To jest piękne. To są istoty, które ci pomagają w osiągnięciu twojego celu, który sobie sam założyłeś, zanim tu jeszcze zszedłeś. To jest inne pojmowanie, inna retoryka rozumienia tego wszystkiego. Ale jest tych istot naprawdę dużo. Jest zatłoczenie, naprawdę wokół Ziemi jest zatłoczenie, tyle ci mogę powiedzieć. I też pewne są pierścienie, są struktury, warstwy.
To wszystko widać. Jak polecisz przestrzenią kosmiczną, to właściwie widzisz tę prostotę i tylko się zastanawiasz: „Boże, jak to jest możliwe, że ludzie się tak dali w to wszystko wplątać, zmanipulować?” I tyle. Dobra, nie będę tutaj przedłużał.
[02:42:56] - Dzięki, Grzegorzu, za te informacje. Zachęcamy do eksperymentów ze snami. To są ciekawe rzeczy, szczególnie że też służby specjalne, dobre służby specjalne wykorzystują OOBE, OOBE-nautów do szpiegowania.
[02:43:12] - Tak, zgadza się.
[02:43:13] - To są fakty, nie wymyślamy sobie. To są odtajnione rzeczy, które możesz sobie przeczytać. Jest na przykład program Stargate. Mam nawet książkę o Stargate. Jeden naukowiec, który brał udział w tym. Kilkanaście książek jest napisanych w tych tematach. Rosjanie też robili swoje i Amerykanie. Rosjanie i Amerykanie, ale Żydzi też robili. Żydzi używali Uri Gellera na przykład do tych rzeczy. Tak że naprawdę mnóstwo dobrych wywiadów.
Już policja się przyznaje oficjalnie, że wykorzystują jasnowidzów, między innymi Jackowskiego wykorzystują do pomocy w śledztwach. Tak że to są fakty.
[02:43:56] - Jasnowidzenie to jest też wejście w pewną warstwę, bo żeby zrozumieć jasnowidzenie, to jasnowidzenie to jest wbicie się w pewną określoną częstotliwość. Ja na przykład też bardzo często opowiadam czy w swoich audycjach opowiadałem na przykład tak zwane sny prorocze, gdzie widzisz to, co się stanie za dwa tygodnie, za miesiąc, za pół roku. Michał, trzeba zrozumieć jedną rzecz, że tak naprawdę każdy człowiek na świecie... Ty myślisz, dlaczego my jesteśmy tutaj wszyscy bombardowani tymi newsami złymi? To jest właśnie po to, żeby kształtować umysły ludzkie, żeby skierować ich na pewną wiązkę rozumienia, na pewną częstotliwość. I w tym momencie, kiedy ty kierujesz ludzi na pewne zrozumienie, pewną częstotliwość, to w tym momencie ty kształtujesz rzeczywistość. I to samo jest w snach. Tak samo jest w jasnowidzeniu. To jest dostrojenie się do pewnej częstotliwości. Różnie to bywa.
Czasami jest trudniej, czasami łatwiej, czasami masz lepszy dzień, bardziej załadowany jesteś energetycznie, jest ci to łatwiej. Ja też to robię. W pewnym sensie każdy człowiek jest tak naprawdę przepowiadaczem na krótką metę bądź na dłuższą. Tylko kwestia tego, żebyś ty to zapamiętał, zrozumiał, że to właśnie na tym to polega. To jest pewne połączenie elementów. Ja zrobiłem kiedyś taką audycję o tak zwanej Puszce Pandory, czyli tak zwane trzy elementy. O tym też również bard mówi w tej „Odze śnienia”. ... i tak dalej. Żebyś zrozumiał, na czym to wszystko polega.
Jeżeli zrozumiesz to, że ty tak naprawdę wszystko kształtujesz, twoje myśli, twoje rozumienie, twoje spostrzeganie, patrzenie na świat, na innego człowieka, na inną osobę, zupełnie inaczej wtedy zaczynasz funkcjonować. Te wszystkie choroby i tak dalej, to, co się w twoim organizmie dzieje, to jest wynik tego, jaki ty prowadzisz życie. Jeżeli jesteś prawnikiem, masz stresujące życie, kumulujesz to przez lata. Kumulujesz, kumulujesz, kumulujesz. Gromadzisz negatywną energię, negatywną częstotliwość i tak dalej. I w pewnym momencie jest ten strzał i buch! I nagle się okazuje, że masz raka. Rozumiesz?
[02:46:14] - Tak.
[02:46:14] - To jest proste. To jest tak proste. Tylko że ludzie o tym zapomnieli. Ja sam dzisiaj byłem ze znajomymi na pewnej imprezie i widziałem, jak ludzie się nie przejmują. Ludzie się nie przejmują, co będzie jutro. W pewnym sensie to jest dobre, bo tak naprawdę musimy doświadczać bycia tu i teraz. Ale z drugiej strony to jest przeżycie życia po prostu, przeżycie, bo przeżycie. I tak naprawdę żadnej nauki z tego życia nie wyciągnie.
[02:46:43] - Tak.
[02:46:44] - A chodzi o to, żeby zostawić coś po nas, bo nie tylko my tu jesteśmy. Po nas też będą nasze dzieci, wnuczki i tak dalej. Niech oni mają ten lepszy świat. Niech to wszystko będzie fajne. Mamy doświadczenia i wojen, i tego wszystkiego. Po co to wszystko kumulować i tak dalej? Dobra, nie będę przedłużał, bo już schodzę na jakieś takie maty.
[02:47:13] - No cóż, wszystkiego dobrego, życzę miłego weekendu i do usłyszenia. Do zobaczenia.
[02:47:18] - Ja ci również Michał dziękuję i mam nadzieję, że nie byłem za bardzo przynudzający. W takim razie do następnego razu.
[02:47:28] - Do następnego razu. Trzymaj się. Do usłyszenia. Cześć.
[02:47:31] - Pa.
[02:47:31] - Hej. Także to był Grzegorz Jubi. Powracamy do tematu audycji, którym jest dwie Ziemie. Oczywiście to jest interpretacja, to nie musi być rzeczywistość. Tak jak powiedział Grzegorz, to może być tylko interpretacja tego, co widziałem. To może być tylko to, co mi się wydaje. Natomiast ta projekcja, którą miałem, była zbyt logiczna i zbyt ładna jak na sen. Z reguły w śnie śnią się rzeczy, które widzieliśmy już kiedyś, a tego absolutnie nigdzie nie widziałem. Więc nie wiem. Tutaj słuchacz dzwoni.
Dzwoni jeszcze raz słuchacz z UK. Także polecam, dzwoń. Także jak najbardziej jest możliwe dwie rzeczy. To może być kompletny wymysł, ale też możliwy jest przekaz, channeling jakiś w czasie snu, który może mieć realne podłoże. Nie wiem, jak jest. To wszystko jeszcze są znaki zapytania, ale czuję, że coś jest na rzeczy, że to jest więcej niż sen. Ten sen był strasznie realny. Zaczął się bardzo chaotycznie. Nie wiadomo, o co chodzi. Mówi się: „Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze”.
Okazało się, że nie, w ogóle chodzi o zupełnie inną świadomość, inną rzeczywistość. Tutaj nie da się przeliczyć tego na pieniądze, bo jeżeli byście zgromadzili wszystkie pieniądze świata, nie zrobilibyście tej sondy, tej windy do drugiej Ziemi, nawet jeżeli zakładając, że by była wewnątrz Ziemi druga Ziemia. Nie macie możliwości tego osiągnąć wszystkimi pieniędzmi całego świata. Wszyscy ludzie zaczęliby to robić. Nie ma szans, bo potrzeba mieć wiedzę, jak to zrobić. Absolutnie jesteśmy w stanie to zrobić, tylko trzeba mieć świadomość tego, jak. A jeżeli ja mówię o tym, że jest możliwość, że my wewnątrz Ziemi żyjemy, ktoś na zewnątrz żyje bardziej zaawansowany, to jest się nazwanym schizofrenikiem. W ogóle nie ma dopuszczenia nawet myśli, tak jak Woźny sam mówi: „Nawet pan nie pomyśl”. A jeżeli ktoś już mówi, że ktoś pomyśli, to stwierdzi, że to jest idiotyzm, kompletna głupota. Nie jest głupota, jeżeli się zrozumie ideę, jest jak najbardziej możliwe.
Oczywiście wymaga to bardzo zaawansowanych technik, bardzo zaawansowanej technologii, która nas oszukuje w pewien sposób, ale i tak już góra musi wiedzieć to. Ci ludzie, którzy są na górze, na pewno wiedzą, że coś jest nie tak, a my nie wiemy. My tylko bazujemy na tym, co nam powiedzą. My nie jesteśmy w stanie. Nikt z was nie był w kosmosie, nikt nie widział, jak to wszystko wygląda. Mało tego, nikt z was nie ma znajomego, który był w kosmosie. Więc o czym mówimy? To po pierwsze. Po drugie nie rozmawiamy tutaj o płaskiej Ziemi, tylko wklęsłej Ziemi. Ale to jest jedna sprawa.
Druga sprawa ważniejsza, że to mi pokazało, to też może już takie moje myślenie, ale to, co Ten cały sen, że tego świata, który mamy, jest tak odległy od tego, co widziałem, że nie ma szans dojścia do tego. To jest po prostu tak odległe. Jeszcze rozmowa z różnymi ludźmi, których znam, przypadkowo poznałem i tak dalej. To jest po prostu dramat. Przecież ludzie chcą nawet wojny dzisiaj. Jak oni chcą wojny nawet, to jak można im powiedzieć, że miasta mogą inaczej wyglądać? I jeszcze powiem, że wszędzie trawa będzie. To co to? Trawa z gównami psimi? To se sam takie trawy zrób.
Panie Paździochu, zrób se pan takie trawy. To jest taki poziom. Nie ma dyskusji, nie ma w ogóle porozumienia. To jest jakbyśmy byli 200 lat w innej rzeczywistości. 200 lat już pozwala na to, że nie jesteśmy w stanie się dogadać. Ja nie jestem w stanie się dogadać z większością ludzi. I to, że słuchacie tej audycji, to świadczy o tym, że jesteśmy w stanie się dogadać, że rozumiecie, o co chodzi. Ale gwarantuję wam, część ludzi, nie wiem, czy to trolli, czy serio mówią, że schizofreników wyzywają, Grzegorza Jubego czy mnie, że to są schizofrenie. To, że są schizofrenie, to, człowieku, po co słuchasz schizofrenika? Zastanów się.
Sam siebie trollujesz. Rozumiem, trollujesz. Dobra, to ja już zbanowałem, bo albo troll, albo idiota. Jedno i drugie zasługuje na banowanie. Nie ma litości dla głupków. Sorry. Jeżeli ktoś pisze na czacie, że to jest schizofrenia, co ja mówię czy Juby, to po cholerę to słuchasz, człowieku? Nie słuchaj, wyłącz. A jeżeli trollujesz, to też zasługujesz na banowanie. Tak czy inaczej zasługiwałeś na bana, który się należy.
Chyba pan Wodzisław, Filharmonia Wodzisław czy ktoś. Ostrzegano mnie, że to troll i tak dalej, ale okej. Jeżeli trolluje inteligentnie, to niech będzie. Ale jeżeli trolluje idiotycznie, to zasługuje na bana. Co jest? Zawiesiła się myszka? Dobra, odblokowała się. Jest okej. Jest słuchacz z Wielkiej Brytanii. Czy tak?
[02:54:05] - Witam.
[02:54:05] - Witaj. Stały słuchacz z Wielkiej Brytanii. Zostałeś niestety strolowany trochę w zeszłym odcinku. Ale cóż, ja jestem co tydzień, także myślę, że dasz radę, że nie czujesz się bardzo zmaltretowany.
[02:54:21] - Trudno, tak bywa w życiu. Czasem ktoś coś powie na temat i powie dużo prawdy i niestety zostaje strolowany. Zresztą wiesz, o czym mówię. Ale dzisiejsza audycja jest naprawdę przefantastyczna, temat również.
[02:54:40] - Oj, zaczynasz trollować. Słyszę, że zaczynasz trollować już. Przefantastyczna. A co tu fantastycznego? Po prostu ja opowiadam sen, który mi się przyśnił. Co to za fantastyka?
[02:54:52] - Słuchaj, powiem tak: co tydzień jak masz taką audycję, ona zawsze ma jakiś konkretny temat, ale dzisiaj ten temat obiega całkiem inne sfery. Dlatego to nazwałem „przefantastyczne”, bo pojechałeś w kierunku troszeczkę innym niż zawsze. W ten desen, że tak się wyrażę. Więc nie trolluję i ja nie z tych ludzi. Bardziej chwalę, bo mi się temat podoba, bo ja się tym troszeczkę interesuję. Ale powiem ci uczciwie, że stały słuchacz z Wielkiej Brytanii. Ja jestem osobą pracującą. Ja część audycji słucham w pracy, kończę pracę, wracam do domu, włączam się na Wi-Fi i słucham audycji dalej. Ale dzisiaj ja jak zwykle słucham tego wszystkiego przez stronę Paranormalium i dzisiaj, powiedzmy tak 40%, 50% audycji po prostu nie słyszałem, ponieważ mam 502 Gateway.
[02:56:00] - Ja wiem, ale polecam słuchać. Można sobie wgrać linka i wgrać do odtwarzacza radiów internetowych najlepiej i wtedy nie jesteś zmuszony do słuchania przez stronę internetową, tylko możesz sobie przez odtwarzacz. Zawsze to warto sobie zrobić, a w smartfonach jest mnóstwo aplikacji. Przepraszam, mało tego Radio Paranormalium też ma jakiś player przeznaczony na Androida czy inne. Ale możesz z innych radiów, możesz Dreamtime Radio, LCP Radio czy Radio Wolne Media też transmituje.
[02:56:34] - Jakbyś skończył rozmawiać, jakbyś mógł, to bardzo bym cię prosił, abyś podał konkretne strony, tak jak w tym momencie, gdzie można-
[02:56:43] - Podaję stronę teoriachaosu.com i tam są linki, gdzie można słuchać i tak dalej. Zawsze tam wejdź.
[02:56:50] - Właśnie tam kliknąłem i mnie przetransportowało na stronę Paranormalium i 502 Gateway. Dobra, nieważne. W każdym razie chciałbym bardzo ci pogratulować. Wspaniały temat, wspaniała audycja. Poprzedni dzwoniący fantastyczny człowiek, bardzo fajnie wyjaśnił. Pozdrawiam pana. À propos tych snów. Ja nie jestem osobą z grobszych sfer, która ma kilkuletnie doświadczenie w tych klimatach, ale powiem uczciwie, że sny czasami potrafią nam odzwierciedlać coś, co tak naprawdę potrzebujemy, czego naprawdę chcemy, a nie mamy. Różnie to bywa. Ale ten sen, o którym opowiadałeś, wydaje mi się, że jest takim bardziej mitem, z tego, co ja słyszałem, a mało słyszałem niestety, bo używam akurat iPhone'a i aplikacje są troszeczkę poprzecinane, nie tak jak na Androidzie.
Ale powiem ci uczciwie, że ten sen, który opisywałeś, to byłby takim snem, jakbyś się przeniósł w czasie, tak jak mówisz, na drugą inną Ziemię, na której byłby pokój, na której byłby spokój.
[02:58:23] - To jest za mało. Przepraszam, jeżeli mogę powiedzieć, co jest przeciwieństwem wojny? Co jest przeciwieństwem. Nie brakiem wojny, tylko co jest przeciwieństwem wojny? I to nikt nie wie. W ogóle nikt nie ma pojęcia o najprostszych rzeczach, o których się mówi.
[02:58:42] - Może to być tak zwane drugie oko lub temat, który-
[02:58:47] - No nie, przeciwieństwem wojny jest jedno słowo. Pokój jest brakiem wojny. To nie jest przeciwieństwo.
[02:58:54] - Oczywiście tak.
[02:58:56] - Przeciwieństwem wojny jest wolność. Czyli brakiem absolutnym wolności jest wojna. Na tym to polega, bo wtedy nie ma żadnych praw. Na wojnie po prostu nie ma żadnej wolności, a kiedy mamy wolność, to mamy wolność. Więc pokój jest tylko jakby brakiem wojny, czyli jest czymś, co jest niewystarczającym do zbudowania lepszego świata. To nie jest wystarczająca rzecz.
[02:59:23] - Również może mieć drugie dno. Pokój może być tak zwanym światem, w którym chcemy i mamy to, czego oczekujemy. Jest wolność, jest pokój, jest wszystko wspaniałe, jest super, ale tak naprawdę idzie to w kierunku bardzo złym.
[02:59:47] - Ale teraz ani nie mamy wolności, ani nie mamy pokoju. To jest w tej chwili taka złudna rzecz. Poza tym ludzie dookoła są na takim poziomie, że oni nawet nie widzą, oni nic nie wiedzą. Oni nie wiedzą o tym, co ja mówię, to oni o 10% tych rzeczy nie wiedzą. Nie mają zielonego pojęcia. Już nie mówię, ludzie inteligentni nawet o tym nie wiedzą. Więc już nie mówię tam o Foo Fighterach. A, ten zespół rockowy. No tak, mówię zespół rockowy. Tak.
[03:00:21] - No tak, ale jeżeli ktoś się czymś nie interesuje, to nie będzie o tym wiedział.
[03:00:27] - Jak się nie interesuje, to nigdy do niczego nie dojdzie. Wiesz dlaczego? Nigdy do niczego nie dojdzie, bo jeżeli nie wiesz, że coś jest możliwe i było, to do niczego nie dojdzie. Zbuduje lepszy samochód, ale nie wpadnie na to, że samochody to jest anachronizm.
[03:00:43] - Ja mam taką prośbę. Taki jest trzyodcinkowy miniserial chyba z 2015 roku „Koniec dzieciństwa”. Nie wiem, czy to widziałeś.
[03:00:56] - To nie jest serial. To jest książka Arthura C. Clarka, którą polecam przeczytać, i film. I ten serial to jest słaby w porównaniu do książki, trzeba przyznać.
[03:01:07] - Oczywiście, że tak, ale to jest porównanie, aby ludzie po prostu dowiedzieli się, że faktycznie za pomocą w cudzysłowie dobra można robić na szybkiego, a dąży to do kompletnego zła. Może nie zła, ale do końca.
[03:01:24] - Tylko widzisz, to jest książka. Natomiast Foo Fighters, ja tu dałem przykład, Foo Fightery to jest rzeczywistość, to jest nasz świat. Więc z książkami trzeba trochę uważać, szczególnie science fiction, bo pokazują piękne, są bardzo prymitywne te miasta na przykład, te wizje miast supernowoczesnych. I tam mamy na przykład drogi, tam mamy chodniki. Słuchajcie, to są rzeczy anachroniczne. To są rzeczy, które są z naszego świata po prostu przełożone do nowoczesności, a wcale to nie jest nowoczesność. Żadna to nie jest nowoczesność.
[03:02:02] - Dokładnie tak. Masz rację. Podzielam twoje zdanie. Ty masz rację, ale również mamy inne zapiski w historii naszego świata, gdzie są różnego rodzaju sytuacje. Nie mówię o mitologii i tak dalej, gdzie świat wyglądał całkiem inaczej. I pomimo tego wszystkiego ten świat już nie istnieje i żyjemy w teraźniejszym świecie. I on może też za jakiś czas po prostu przestać istnieć i będzie następna cywilizacja. Mniej więcej w tym kierunku idzie.
[03:02:45] - To się nie zmieni ze względu na to, że nasz świat dąży do coraz gorszego miejsca. Ja to obserwuję, że w tej chwili po prostu idziemy na dno i to coraz szybciej. Coraz szybciej jest coraz gorzej, coraz więcej chodników, coraz mniej przyrody, coraz więcej nieuporządkowanej przyrody. Czyli po prostu mamy tak: albo chaszcze, albo jakieś chodniki, asfalt wszędzie i drzewka. Mamy tak: asfaltuje się drzewka, rozumiecie? Mamy asfalt wylany wszędzie i chodniki i troszeczkę ziemi i tu drzewko wyrasta nam stąd. Przecież to jest horror jakiś. Kawałeczek ziemi tylko, a reszta betonowa. Dramat.
[03:03:36] - Kiedyś czytałem dosłownie dobry artykuł na temat właśnie Ziemi, że Ziemia również jest w cudzysłowie organem, który oddycha, potrzebuje- Natury i poprzez budowanie domów, asfaltu, dróg zamykamy w cudzysłowie oddychanie ziemi, które powoduje, że ta ziemia od środka, wewnątrz powoduje większe ciśnienie i zaczynają się budzić, jak to się mówi-
[03:04:21] - Demony z piekła rodem.
[03:04:25] - Nie, zaczynają się budzić wulkany i tak dalej. I w ten sposób również to jest jakiś w cudzysłowie czynnik, który powoduje, że tą ziemię niszczymy. Aczkolwiek czytałem ten artykuł i bardzo w cudzysłowie mną wstrząsnął i obudził pewną teorię, iż faktycznie może być w tym wszystkim jakiś sens, co ktoś napisał w tym artykule, że po prostu my sami, nie znając podstaw tych większych, które są ukrywane ziemi, po prostu podśmiechujemy i ona stara się bronić przed tak zwanym wirusem. Nie wiem, jak to nazwać nawet. Coś w tym jest, bo wszystko ma miejsce. Wiadomo, w przyrodzie wszystko ma miejsce, ale przez to, iż robimy to, co robimy na tej gałęzi, sami możemy na dzień dzisiejszy bez otwierania gazety, bez słuchania telewizji stwierdzić, że faktycznie zabijamy tą ziemię, niszczymy ją, a ona jest jedynym miejscem, gdzie możemy przetrwać tak naprawdę na dzień dzisiejszy. Więc sens mi się jeszcze tego nie obudził. No halo, w tym momencie powinniśmy na ten temat mocniej rozmawiać. Nie o jakichś tam zagrożeniach dla sfery czy topnienia lodowców i tak dalej, bo wszystko ma również swój naturalny cel, nie możemy go spowolnić, a możemy go przyspieszyć przez to, że robimy to, co robimy. I w tym momencie otwierają się kolejne pytania, ale niestety ta sfera jest po prostu zamknięta dla tej najwyższej sfery ludzi, którzy faktycznie rozumieją to wszystko, mają wiedzę na ten temat i są kontrolowani przez, nie powiem, że media, ale przez pewną grupę osób, które-
[03:06:38] - Ale oni nie rozumieją tego, bo gdyby to rozumieli, to by próbowali coś dyskutować z ludźmi, mówić, wprowadzać. Oni specjalnie chcą depopulować ludzkość, ale wcale nie chcą stworzyć dobrego świata. Oni nie chcą stworzyć tego przepięknego świata, bo już by go dzisiaj tworzyli. Oni nie mieszkają we wspaniałych domach. Ci Rockefellerowie, Rothschildowie mieszkają w bylejakości. Oni wcale nie mieszkają w ładnych. To, co ja widziałem, to było sto razy lepsze od najlepszych tych domów rockefellerowskich czy rothschildowskich. To jest nic. To, co oni mieli, to po prostu jest bylejakość w stosunku do tego, co ja zaobserwowałem w śnie. Więc absolutnie nie chcą, bo oni też nie mają o tym pojęcia.
Jakby mieli pojęcie, to by zmieniali świat i przynajmniej starali się zmienić ludzi. A oni nie zmieniają ludzi, oni zmieniają ludzi na gorsze. Oni robią z ludzi zwierzaki. Do niczego się nie dojdzie, jak tak zrobimy, to potem zwierzaki zaczną kąsać i ci ludzie zaczną robić dym. A to wtedy się skończy czym? Wojną po prostu. Co się szykuje już, widać wyraźnie.
[03:07:50] - Kontrolowana wojna.
[03:07:52] - Nie, czasem się nie da kontrolować. Czy II wojna światowa była kontrolowana? Nie była. Wymknęła się spod kontroli i Rothschildowie też umierali. Też Rothschildów zabijał Hitler.
[03:08:05] - Ale dzisiaj mamy inne czasy.
[03:08:09] - Nie da się tak kontrolować. Oni wiedzą o tym. Dlatego oni by z chęcią zrobili wojnę nuklearną i rozwalili Iran czy robili jakieś różne dziwne rzeczy, ale się dzisiaj nie da. Dzisiaj, żeby kontrolować coś, mogą doprowadzić do III wojny światowej, ale wtedy będzie masakra. Dużo Rothschildów, Rockefellerów też zginie. To nie będzie tylko, że będą ginęli maluczcy tak zwani. Nie, tak już się nie da.
[03:08:35] - Ja słucham tej audycji od wielu miesięcy. Bardzo się podziwiam, bo mówisz faktycznie na temat i rzeczy są sprawdzane. Czasem masz prawo się mylić, bo ktoś wprowadza w błąd albo pojawiają się trolle inne, ale ja ci powiem uczciwie, że są dwa państwa na kuli ziemskiej, które mają specjalne laboratoria. Chyba to była Norwegia i Kanada, ale nie jestem pewien, które mają specjalne laboratoria pod ziemią, w specjalnych warunkach. To kosztuje pewnie masę kasy, które mają rośliny oraz inne-
[03:09:22] - Mówisz o nasionach?
[03:09:23] - Tak, dokładnie. Ale oni mają te tak zwane DNA pierwotne, nie te raźniejsze, przetworzone i tak dalej.
[03:09:33] - Mają DNA, znaczy RNA mówisz, bo w roślinach jest RNA, nie DNA.
[03:09:39] - To jest grubszy klimat. Rozumiem.
[03:09:41] - RNA, ale mają też prawdziwe nasiona zamrożone. Prawdziwe nasiona też mają gotowe.
[03:09:46] - W razie W, gdyby coś się udało, żeby odzyskać właśnie te warzywa, owoce i tak dalej.
[03:09:53] - Tak, to są banki nasion. One są na Spitsbergenie z tego, co czytałem, czyli w Norwegii jest jeden.
[03:10:01] - Tak, Norwegia i gdzieś jeszcze.
[03:10:03] - Na Grenlandii chyba ma, ale to Dania. Chociaż teraz Grenlandia chyba już nie należy do Danii, jest chyba niezależnym krajem, ale tam akurat nie pamiętam kto. Czy Kanada ma swój bank też w Kanadzie? To nie są własnością Norwegów, tylko to są własnością ONZ-owskich różnych agend, bardziej międzynarodowych. Te rzeczy.
[03:10:28] - Raczej to nie było ONZ, raczej to było troszeczkę coś grubszego.
[03:10:32] - No grubszego, tak.
[03:10:36] - Także rośliny, wiadomo, warzywa, owoce. Dzięki nim człowiek jeszcze potrafi przetrwać, zjeść i żyje. Ale jeszcze póki co z tego, co pamiętam, to nie powstał właśnie klimat pod tytułem zwierząt, żeby je zachować. Bardziej się ludzie bawili w sklonowanie.
[03:10:54] - Bo zwierzęta są trudne, z tego, co wiem, chyba zamrażają tam embriony różnych zwierząt, ale nie jestem pewny.
[03:11:05] - Oczywiście.
[03:11:06] - Ale nie jestem pewny, czy w tych bankach wciąż jest.
[03:11:10] - W Hollywood można zapłacić kilkaset dolarów za uśpienie psa oraz jego zamknięcie w specjalnej kapsule, żeby za kilkanaście lat go obudzić. Ewentualnie, wiadomo, technologia będzie lepsza. Być może zwierzątko było na coś chore, żeby wyzdrowiało i tak dalej. Z tego, co pamiętam, to po prostu są takie klimaty dostępne tylko dla nas. To nie są jakieś głupie technologiczne rzeczy, więc ludzie, którzy mają pieniądze i sobie mogą na to pozwolić, to sobie na to pozwalają i wierzą tym, którzy im wmawiają, że faktycznie ten dany pupil i nie tylko za kilkanaście lat będzie mógł wspaniale żyć i zacząć życie od nowa. I nie będzie miał tych chorób, które miał, bo dana osoba, która może na to stać, bardzo kochała tego pupila. Zresztą to jest temat bardzo popularny w Hollywood i nie tylko. Mówię o Hollywood, bo to są ludzie, którzy mają po prostu bardzo duże pieniądze i sobie mogą na to pozwolić, żeby płacić 100 tysięcy dolarów rocznie na to, żeby ich pupil gdzieś sobie spał spokojnie, gdzieś tam zamknięty w jakiejś kapsule.
[03:12:27] - Nie no jasne, ale to jest zupełnie inny problem.
[03:12:31] - Tak. Ale mówiłem o roślinności i tak dalej.
[03:12:36] - A słuchaj, ja tutaj się ciebie zapytam, a co sądzisz o wewnętrznej ziemi, wklęsłej ziemi? Co sądzisz o tych sprawach takich troszeczkę odjechanych bardziej?
[03:12:47] - Powiem uczciwie, ten temat oliwałem jakieś trzy, cztery miesiące temu. Widzisz, jest taka sprawa, że jak jakiś temat ruszam, to nie słucham opinii zewnętrznej, nie rozmawiam ze znajomymi na ten temat. Po prostu robię porządny research.
[03:13:06] - Lepiej nie rozmawiaj na ten temat.
[03:13:11] - Wiesz, ja już widziałem wiele rzeczy w swoim życiu dziwnych i wiem, że to istnieje. Jakbym opowiedział o tym znajomym, to by pomyśleli, że jestem idiotą albo faktycznie trzeba mnie zamknąć w psychuszce, jak sam mówisz. Ale niestety to jest temat, który nas otacza i niektórzy mają to gdzieś, a niektórzy to przeżywają, niektórzy się poddadzą i niestety nie ma ich już z nami, a niektórzy po prostu trzymają się mocno, silnie i prą do przodu. Ale à propos twojego pytania powiem ci tak, że faktycznie coś w tym wszystkim jest, ale tego jest zbyt dużo naraz. Wiadomo, jeżeli człowiek przyjmie za dużo informacji naraz, to niestety nasz ludzki mózg może tego wszystkiego nie przyjąć naraz i może spowodować, że zacznie się robić tak zwane spięcie i możemy nie podołać.
[03:14:16] - Nie, bez przesady, to już nie te czasy. Każdy człowiek może przyjąć naprawdę wielkie ilości informacji i nie będzie żadnego spięcia. Ja przyjąłem w swoim życiu, setki książek przeczytałem i jakoś nie mam z tego powodu spięcia.
[03:14:30] - Podam ci jeden przykład. Nasz umysł jest skomplikowany, ale również do końca nieodgadniony. Do końca nie wiemy, co tam się dzieje i tak dalej. Bardzo łatwy i prosty przykład tych wszystkich młodych mężczyzn, Amerykanów, którzy jadą na misje sześć, osiem miesięcy, bo mniej więcej tak ona trwa, do Iraku, Afganistanu. Bardzo duża ilość tej młodzieży, 18 do 30 lat mniej więcej, to jest taka najbardziej produktywna ilość młodzieży, w cudzysłowie młodzieży, ludzi młodych, którzy potrafią coś jeszcze zdziałać. Mnóstwo tych osób wraca z tych misji i nie potrafi się odnaleźć w rzeczywistości. Duża ilość szuka pomocy, duża ilość popełnia samobójstwa i tak dalej. Wyjeżdżają tylko w jedno miejsce i po powrocie nie potrafią współgrać, współdziałać w teraźniejszości dalej w teraźniejszości. Niektórzy mają żony, mężów, dzieci i tak dalej. Na dzień dzisiejszy w samych Stanach Zjednoczonych, bo dla mnie to jest taki konik, który wszędzie rozrasta i działa, tych tak zwanych weteranów, młodych weteranów przed śmiercią jest setki tysięcy.
Naprawdę. I nikt o tym nie trąbi, a oni szukają pomocy. I to jest bardzo dosadny przykład, że nasz ludzki mózg potrafi czasem się coś fiksować, bo ten rodzaj informacji, które my na dzień dzisiejszy mamy jako jeden żołnierz, może tego nie ogarnąć. I ludzie jesteśmy normalni, ale w pewnym momencie mamy problemy. Nikt w Stanach Zjednoczonych nie może pomóc tym ludziom. Nikt nie ma tabletki, nikt nie ma recepty na to, jak im pomóc.
[03:17:08] - Nie wysyłać ich na wojny. Tak można pomóc. Nic innego się nie wymyśli. Wojna to jest traumatyczne przeżycie dla każdego.
[03:17:16] - Wszędzie wysyłają wszędzie wszystko, prawda?
[03:17:18] - Nie ma opcji.
[03:17:19] - Nie tylko Rosjanie.
[03:17:20] - Nie ma opcji takiej. Jeżeli ludzie nie zaczną ze sobą współpracować, tylko będą cały czas walczyć ze sobą, to do niczego nie dojdzie. Dlatego ważna jest nauka o cywilizacjach. Dopóki ludzkość nie zrozumie, że trzeba stworzyć cywilizację kosmiczną, czyli nie chińską, nie łacińską, już nie mówiąc o turańskiej czy bizantyjskiej, czy jakichś innych prymitywnych, to nie pójdziemy nawet na milimetr dalej. Ze względu na to, że najważniejsza nawet od rasy jest cywilizacja, bo może na przykład być jakiś neandertalczyk i my, czyli zupełnie genetycznie inna osoba, ale jeżeli wyznajemy tą samą cywilizację, to jest nam bliżej do siebie niż ktoś, kto genetycznie jest blisko nas, ale jest koczownikiem gdzieś. To są zupełnie odmienne sprawy. Więc ktoś genetycznie inny od nas może bliżej nam być. Ja tu pokazuję nawet kulturowo blisko. Genetycznie podobni jesteśmy, ale mogę lepiej dogadywać się z Murzynem afrykańskim, jeżeli wyznaję podobne. Zupełnie inna kultura była, ale mamy podobne poglądy na rzeczywistość i podobne przemyślenia.
Na przykład libertarianie. Czyli libertarianin z Afryki będzie bliższy libertarianinowi z Polski niż ja do Marka Jurka z PiS-u. Rozumiesz? Że do Marka Jurka czy do Ryszarda Petru będę miał dalej niż do Afrykańczyka, który wyznaje podobne geopolityczne poglądy.
[03:19:02] - Widzisz.
[03:19:04] - Etyczne.
[03:19:05] - Ja nie chciałbym przedłużać tego na telefonie, ale powiem ci tak: bardzo rozsądnie, bardzo fajnie myślisz. Podoba mi się to, aczkolwiek nie troluję i jestem dumny z tego, że powiedziałeś na samym początku, że chyba będę trollował. Rozbawiło mnie to, szczerze mówiąc, w środku, w duchu. Ale powiem ci uczciwie tak: to jest tak, jak dziecko z czwartej klasy szkoły podstawowej miałoby rozwiązywać całki z liceum. Oni tego nie podołają, nie mają informacji, nie mają nauki na ten temat i w ogóle tego nigdy nie zrozumieją, nawet jakbyś chciał, potrafił nawet wytłumaczyć, na czym polegają całki. Wiesz, o co chodzi.
[03:19:48] - Nie, to nie jest do końca prawda, bo pewne rzeczy mogą młodzi ludzie zrozumieć też, tylko musi być cel tego. Jaki cel jest tego? Do czego im to będzie potrzebne, żeby oni znali na przykład całki? Dzieci w podstawówce.
[03:20:05] - To jest taki przykład.
[03:20:07] - Taki przykład jest właśnie, ale wszystko musi mieć swój cel. Rozumiesz? Są geniusze na przykład, którym to się przydaje i oni znają całki w wieku pięciu, sześciu, siedmiu lat. Wiedzą, co to jest. W wieku 15 lat kończą studia czy studia doktorskie robią. To są geniusze. Ale pytanie, że to nie jest dla wszystkich, bo to nawet nie chodzi o sam mózg, ukształtowanie, co też ma pewien wpływ, ale o potrzebę danego człowieka do dążenia do tego. Nie wszyscy tego potrzebują. Ale poczekaj, powiem ci ważną rzecz. To mam z książki Igora Witkowskiego.
Bardzo ważną rzecz o cywilizacjach i o rozwoju, o wszystkim, o czym mówimy dzisiaj. I jest jedna rzecz, która świadczy o tym, że nie do końca masz rację, że wykształcenie nie ma wpływu. Wykształcenie, takie w naszym rozumieniu, nie ma żadnego wpływu na rozwój. Powiem ci tak: narodowy socjalizm. Do Trzeciej Rzeszy się cofamy. Wyobraź sobie, że w 1939 roku w semestrze letnim 40% mniej było na kierunkach ścisłych i technicznych na studiach niż w 1933, 1934 roku. Czyli 40% mniej studentów na tych ważnych kierunkach. Czyli po prostu regres totalny. A co się stało? Od 1939 roku zanotowano rozwój techniki i nauki, jeden z największych rozwojów w historii świata.
Nie żartuję.
[03:21:51] - To masz rację.
[03:21:52] - Od 1939 roku do 1945 roku. To w tajnych dokumentach amerykańskich odtajnionych. Igor Witkowski był w amerykańskich tajnych archiwach. Amerykanie sami stwierdzili, że wyprzedzili nas o co najmniej dwa, a w niektórych dziedzinach, szczególnie lotnictwa, rakiet i różnych takich nowoczesnych materiałów, o co najmniej 15, jak nie 20 lat. To sami Amerykanie stwierdzali. Zdarzyło się to przez sześć lat. Dlaczego? Wiesz, jaki był powód?
[03:22:25] - No słucham.
[03:22:26] - Powodem, dlaczego taki rozwój nastąpił, nie było to, że było mniej studentów, bo to nie ma znaczenia. Liczba studentów nie ma znaczenia. Ma znaczenie wolność w nauce.
[03:22:38] - Słowa.
[03:22:39] - Wolność w nauce i demokratyzacja nauki. Hitler zastosował jedno: profesorowie nie mają żadnego znaczenia. Rozwalił feudalizm w nauce.
[03:22:48] - Mieli tyle projektów, o których nawet dzisiaj nie wiemy.
[03:22:51] - Jesteś zdolny? Masz patent? Masz pieniądze od razu. Idziesz i masz pieniądze. Wiesz, że Niemcy płacili za patenty? Państwo niemieckie płaciło ludziom za patenty. Nie że ktoś musiał za patent płacić, tylko że jeżeli uznano twój patent za sensowny, dostawałeś pieniądze od państwa. Takie były rzeczy. To są dzisiaj niewyobrażalne. A jak ma być rozwój, jak ty za patent musisz zapłacić 10 tysięcy, 20 tysięcy złotych?
Kto ma takie pieniądze? Z reguły nikt. I z tego jest regres totalny. I dlatego był taki rozwój. Zniszczono feudalizm w nauce, bo nie jest ważne, ilu będzie ludzi studiowało. W Polsce w tej chwili jest ze 30% studentów wszystkich. To nie ma żadnego kompletnego znaczenia. Weźmiemy wszystkich, puścimy. Ma znaczenie tylko takie , czy są geniusze. Geniusz się tworzy sam.
To nie jest tak, że geniusza można nauczyć, wyprodukować. Nie. Geniusza nie wolno hamować. Geniuszy się w Europie w tej chwili hamuje. Dorówna się do poziomu debila, równa się do idiokracji. Dlatego nie będzie żadnego rozwoju. Możecie zrobić 100%, że będzie ludzi studiowało. To nie ma żadnego znaczenia, bo to nie chodzi, ile osób studiuje, tylko jaki mamy system nauczania i jaki mamy system później, co jest ważniejsze nawet niż sam system nauczania, system nauki i rozwoju. Nauki, rozwoju i inżynierii, która tak naprawdę czyni rozwój. Zobacz, taki zły system totalitarny stworzył tak dobry system naukowy.
Niestety trzeba to powiedzieć, że system Trzeciej Rzeszy, jeśli chodzi o naukę, był dużo lepszy niż system demokratyczny, który mamy dzisiaj. Jeżeli nie odfeudalizujemy nauki, jeżeli profesorowie nie dostaną po głowie, to nie będzie niczego, nie będzie rozwoju. Będziemy dalej jeździli samochodami za 100 lat? Dalej będziemy samochodami jeździli, dalej będą drogi, dalej będą gówniane domy, które mamy dookoła i dalej będzie to wszystko, co otwieracie okno, będziecie mieli dalej to samo. Tylko tyle, że będziecie mieli lepszego iPhone'a, iPhone 100 i tylko tym będzie się to różniło. Jeżeli dożyjemy, bo my nie dożyjemy, ale nasze dzieci i tak dalej, dalej w tym samym dziadostwie będą żyły i dalej będziemy się zastanawiali, jak tam Marsa zdobyć. Więc to nie o to chodzi. Nie chodzi, ile osób, tylko jaka jakość jest tego wszystkiego.
[03:25:21] - Ale w tym momencie powiem, że masz rację i bardzo dosłownym przykładem jest to, jak wyglądała polska matura w latach 70., w latach 80., a jak matura wygląda dzisiaj. Co się tłoczy tym ludziom do głowy, dzięki czemu mają tak zwaną maturę? Wiadomo, w Polsce jest to bardzo ważnym dokumentem. Kończy się zawodówki, kończy się liceum, można podchodzić do matury, ma się maturę i prawdopodobnie zgodzisz się ze mną, jak kiedyś wyglądała matura i jakie rzeczy się uczono w Polsce. Ja mówię o Polsce, nie mówię o innych krajach. Z czym człowiek wychodził po maturze z tymi informacjami kiedyś, a dzisiaj.
[03:26:22] - Ale to i tak żenujący poziom był matury.
[03:26:25] - Ten poziom został cholernie zaniżony.
[03:26:27] - Ale i tak był żenująco niski. Ja w latach 90. zdawałem maturę i żenująco niski był. Ten poziom matury to było dno. Według mnie.
[03:26:37] - A dzisiaj?
[03:26:39] - A dzisiaj? Ja nie wiem, co jest dzisiaj, ale dzisiaj chyba jeszcze gorzej. No faktycznie dzisiaj jeszcze gorzej jest.
[03:26:43] - Można zobaczyć na stronie internetowej pewnego portalu albo kilkunastu, jakie były pytania maturalne. To już w ogóle jest masakra.
[03:26:53] - Nie, to jest po prostu dramat. Ale wiesz, jest problem taki, że nie ma znaczenia wymagania na maturze. Tak naprawdę to nie jest ważne, tylko ważne jest, co z tą wiedzą ludzie mogą zrobić. Bo co z tego, że oni będą dużo wiedzieli, jak potem nie ma laboratoriów, nie ma rzeczy do patentowania, nic nie opatentujesz. Ja wiesz, co się dowiedziałem? Że człowiek pracujący w Stanach Zjednoczonych wcale nie jest dużo lepiej. Jest trochę lepiej w tajnych laboratoriach, bo tam nie ma patentowania. Natomiast dowiedziałem się o człowieku, który zarabia dobre pieniądze, w Stanach Zjednoczonych pracuje, w medycznych czy gdzieś tam. I wyobraź sobie, że oni nie są właścicielami patentów, tylko patenty przejmuje korporacja, a oni za każdy patent dostają 600 dolarów takiej promocji od korporacji, dla której pracują. Takiego bonusika dostają.
600 dolców.
[03:27:48] - Właśnie to jest to, co ja ci mówiłem, że młodzi ludzie zostają ściągnięci i są w tym momencie kontrolowani przez tych największych, którzy mają pieniądze i mają władzę.
[03:28:00] - Ale rozumiesz, to nie motywuje tych ludzi do odkrywania czegoś, bo oni nie są właścicielami patentu. Za czasów Trzeciej Rzeszy była współwłasność patentu, że oczywiście korporacja miała część, ale część własności należała do odkrywcy, do patentującego. Więc tak naprawdę ta część, którą państwo wtedy sponsorowało człowieka danego, a jeszcze korporacja nie mogła przejąć całego patentu. Także to było coś sensownego. Natomiast dzisiaj to jest tak, że korporacje wszystko przejmują, a korporacje to są twory psychopatyczne i korporacje nie istnieją. Nie ma czegoś takiego jak korporacje. Korporacje nie istnieją. Przecież to tylko na papierze jest. Więc jak korporacja, jeżeli jest właścicielem patentu, jak może rozwinąć cokolwiek? Nie może rozwinąć.
Rozwinąć mogą tylko ludzie. Jeżeli nie będą patenty należały do ludzi, tak jak Tesla, zobacz, jak rozwijał. Do niego należały wszystkie patenty. To nic, że zmarł w biedzie, bo to był też chory system w Stanach.
[03:28:59] - No bo
[03:29:01] - Ale to były jego patenty, bo on inwestował potem pieniądze, które zarabiał na patentach, w dalszy rozwój. To był taki prawdziwy naukowiec inżynier. To był geniusz po prostu, który całe życie oddał rozwojowi ludzkości, ale ludzkość nie była gotowa na to.
[03:29:16] - Ale niestety współpracował z wielkim przyjacielem, który zrobił go w konia.
[03:29:23] - To znaczy mówisz o kim? Bo to wielu w konia go zrobiło.
[03:29:28] - Einstein?
[03:29:29] - Nie, z Einsteinem nie współpracował. Współpracował z Edisonem. Może o Edisona ci chodzi.
[03:29:35] - Edison, przepraszam.
[03:29:36] - Tak, ale on był zatrudniony u Edisona. Edison go szukał, ale to tylko jedna współpraca była na samym początku. Później współpracował z Westinghouse. To z Westinghouse chyba dobra była współpraca, bo dosyć dużo pieniędzy zarobił na tym Tesla, także nie było źle. Tylko że Westinghouse był za krótki ze względu na to, że J.P. Morgan wszedł w to wszystko, a za J.P. Morganem stali Rothschildowie i wykosili, jeżeli dobrze pamiętam. Musiałbym to jeszcze sprawdzić, bo może się mylę, albo Rothschildowie zostali. Wykosili go, bo Tesla chciał zrobić za darmo energię, free energy i chciał zrobić jeszcze prąd przesyłany bez kabli. J.P.
Morgan się wkurzył i zrujnował Teslę, bo stwierdził, że ten człowiek jest groźny, bo on faktycznie może to zrealizować i to się nie podobało.
[03:30:27] - Bo on faktycznie potrafił.
[03:30:29] - Tak, i się przestraszyli Tesli.
[03:30:31] - On to rozumiał i potrafił to obliczyć, tylko potrzebował do tego po prostu pieniędzy.
[03:30:37] - Pieniędzy, tak. To jest jedyna rzecz, którą potrzebował. I dzisiaj tak samo jest dużo naukowców zdolnych, którzy potrzebują tylko i wyłącznie pieniędzy, ale nikt im nie da pieniędzy, bo w tej chwili są siły odśrodkowe, siły systemu, które niszczą dookoła wszystkich, którzy chcą zmienić ten system, bo pewne technologie po prostu mogą zmieść ten system raz dwa.
[03:30:55] - Którzy chcą zmienić na lepszy.
[03:30:57] - Oczywiście, że na lepsze, ale nikt im nie pozwoli na to, bo musiałoby społeczeństwo im pomóc. A społeczeństwo? No wiesz, jest jakiś biznesmen, mamy Kulczyka i tak dalej. Czy on jest zainteresowany czymkolwiek? Nie, on tylko zainteresowany jest, żeby pomnażać swoje i chlać sobie tam na swojej jachcie.
[03:31:13] - Za darmo prąd. Masz na dachu patent pewien coś. Zapłaciłeś za to i masz za darmo przez cały rok prąd. Ilu ludzi straci pracę? Ile koncernów straci miliardy? Oni na to nie pozwolą. Rozumiesz?
[03:31:30] - Tak.
[03:31:31] - I to poszło w tym kierunku.
[03:31:34] - Tak. Wiesz, zobaczymy. To jest wszystko-
[03:31:37] - Taka jest prawda niestety.
[03:31:38] - Wszystko jest problemem głębszym. To nie jest system. System działa na zasadzie ludzi. Jeżeli ludzie będą bierni, tak jak mówiłem, dobrzy ludzie nie będą nic, to zło wygra. Jeżeli mądrzy ludzie nie będą nic robili, to głupota wygra. Idiokracja wygra. Po prostu ludzie muszą zacząć coś robić, a nie siedzieć i chlać piwsko tylko i uważać, że jest wszystko dobrze, bo mam pracę i zarabiam tam, nie wiem, pięć czy cztery tysiące złotych i jest wspaniale, bo sobie jakoś żyję.
[03:32:04] - Ale są wspaniali ludzie, którzy są tylko do pracy, wiesz, roboczy, którzy potrafią wykonać wspaniałą pracę na przykład w kopalniach. I są ludzie, którzy są wspaniali jako menadżerzy, którzy potrafią zarządzać tymi ludźmi, opiekować się nimi i tak dalej. Ale ktoś tym wszystkim zarysują tak, aby nas wykorzystać, żebyśmy byli tak zwanymi tylko siłami roboczymi. Ktoś skończy podstawówkę, ktoś skończy liceum, a ktoś skończy studia. Całkiem inne osoby, w zależności od rodzaju wykonywanej pracy w danym kraju, są w jakiś sposób potrzebni. Taki jest system. Ale jeżeli ktoś się obudzi i ktoś się zbuntuje, powie: „Halo, halo, mamy free energy, wyjdziemy do przodu”, no to wiadomo, że system musi go, za przeproszeniem, utłuc, bo to zepsuje wszystko, co na dzień dzisiejszy istnieje. Bo ten porządek w cudzysłowie świata jest kontrolowany przez tych najwyższych, którzy mają kontrolę, mają władzę, mają pieniądze. I dlaczego taka ludność w cudzysłowie po podstawówce czy po zawodówce ma mieć za darmo prąd? Lepiej, żeby oni wracali z domu po pracy skończonej i płacili za ten prąd.
[03:33:25] - Abonament! To się nazywa abonament. Abonament na ludzi, bo przecież gdyby-
[03:33:29] - Tak, ale wiesz, o co mi chodzi.
[03:33:31] - Dlatego abonament na wodę chce się wprowadzić. Przecież w wielu miejscach woda mogłaby być darmowa. Póki co w Irlandii jeszcze jest. W podatkach się płaci.
[03:33:40] - A czytałeś o podatku w Polsce? A czytałeś o podatku-
[03:33:43] - Deszczówki.
[03:33:44] - Deszczówki, tak.
[03:33:44] - To już absurdy są. A jak ludzie sobie pozwalają na to, na takie rzeczy, no to wiesz. Tutaj wyszli na ulicę, 200 000 osób wyszło na ulicę w sprawie wody i nie wprowadzili opłat za wodę, bo rząd światowy chciał to, to prawda, a Irlandczycy, społeczeństwo powiedziało nie. I tyle, i koniec. I co? I nie wprowadzili.
[03:34:03] - Ale w Polsce to wprowadzili. Nikt nie wyszedł na ulicę, nikt nie powiedział „ej”..
[03:34:07] - A Żydom sprzedali wodę jeszcze, ujęcia, wodociągi sprzedali Żydkom. Także to tragedia jest w niektórych miejscach. Jasne, jeżeli możemy kończyć, bo będę też już powoli kończył audycję. Także słuchaj, stały słuchaczu, na koniec podsumowanie tak szybciutko na minutę, na minutę.
[03:34:22] - Wracając do tematu audycji, sny. Wiele osób, tych takich pozytywnych w naszej historii, o których wiemy, miało również sny różnego rodzaju i wprowadzały te sny w życie. A ponieważ to były osoby o wyższej inteligencji, potrafiły to zrozumieć i przekierowały to w taki sposób, abyśmy mieli troszeczkę lepsze życie. Ale niestety przejęły to wielkie koncerny z tamtych czasów i zrobiły z tego po prostu mamonę. Zrobiły z tego po prostu budżet, żeby mieć z tego pieniądze. Tak mi się wydaje. Jest wiele dowodów na to w historii, iż osoby, które potrafiły coś zmienić, niestety zostały pod pantoflem, zmuszone do pewnych względów albo zostały przyciszone na maksa i zmarły w biedzie. Wiesz, o czym mówię?
[03:35:20] - Mhm.
[03:35:21] - Także dlatego mi się wydaje, że sny są bardzo ważne i trzeba je odbierać w taki sposób, aby nie tyle je upubliczniać, bo nie każdy sen jest warty tego, ale one mają jakiś sens według mnie. To jest takie moje podsumowanie tego, o czym rozmawialiśmy. Także twój sen również, jakbyś nawet miał pół godzinki dla siebie w ciszy i spokoju i usiadłbyś sobie na krześle i przemyślał to wszystko, faktycznie może mieć jakiś sens. Bardzo wielkie dzięki.
[03:36:07] - Też dziękuję. Trzymaj się, miłego weekendu życzę i do usłyszenia.
[03:36:12] - Dobra, ja wracam na spotkanie.
[03:36:14] - Dobra.
[03:36:14] - Dobra, dzięki.
[03:36:15] - Miłej pracy. Cześć. Także nie wiem, jak to tam się pracuje w UK, że tak można sobie godzinkę, prawie 40 ponad minut rozmawiać i audycję słuchać. No cóż, może to jest jakaś praca niewymagająca. Tutaj na czacie Sfera napisał, że trzeba koniecznie wszystkich uczyć, też całek, srałek się uczyć, bo potem może się okazać, że ktoś zostanie wybitnym matematykiem. Jasne. Owszem, jeżeli się w ogóle nie będzie uczyło nikogo, nie ma książek, dostępu do książek i jest ogólnie ciężko, tak jak w Afryce, cywilizacyjne utrudnienia są. To są nie utrudnienia systemowe, tylko utrudnienia braku środków państwa dla tego, żeby dzieci mogły się uczyć, które chciałyby się uczyć. W Afryce bardzo dużo dzieci chciałoby się uczyć, a nie może, bo trzeba płacić za naukę. Ale co innego jest, jak mamy państwową naukę dla każdego.
I co z tego wynika? Że mamy 50% studentów, też na kierunkach technicznych i gdzie z tego jest kompletnie? Pokazałem. 40% mniej studentów było na kierunkach technicznych w 1939 roku niż w 1933, 1934. I młodzi naukowcy, właśnie ci studenci w 1939 roku, którzy bardzo dużo wnieśli do nowych rzeczy, bo to nie chodzi o ilość, chodzi o jakość. Jakość. Mniej, ale jakość większa i otwarcie nauki, otwarcie inżynierii, że profesorowie nie rządzą, bo Hitler tam z profesorami się ładnie rozjechał, tych profesorów. Także musieli się podporządkować. Natomiast jak będziemy mieli szeroko, tak jak piszesz tutaj Sfera, że będziemy szeroko wszystkim dawać wszystko, to do niczego nie dojdziemy. Bo nie każdy nadaje się, nie każdy chce studiować.
Muszą być przede wszystkim chęci. Jeżeli ktoś nie chce, na siłę nic się nie zrobi. Nic. Nauczymy, no i co z tego, że debila nauczymy całek na przykład? Poświęcimy pięć lat na to, żeby całek nauczyć debila. I co to da? Nic. Mało tego, ten, kto chce się nauczyć całek, dalej musi się przez te pięć lat tych całek uczyć. Trzeba robić, niestety, musi być od razu nie urawniłowka, nie wszyscy do kupki i uczymy wszystkiego. Nie.
Mają szkoły być zróżnicowane, lepsze, gorsze. Ma być konkurencja, ma być wolny rynek, jeśli chodzi o szkolnictwo. Wolny rynek. Bez wolnego rynku nie będzie rozwoju. Wbrew pozorom za czasów niemieckich, hitlerowskich był większy wolny rynek w uczelniach i w nauce jako takiej, bardziej może w przedsiębiorstwach, bo nauka, szkoły może były pod kontrolą i tak dalej, ale była dużo większa wolność w naukach ścisłych różnych niż dzisiaj. Dzisiaj jest tylko jeden model, jedna fizyka. Fizyka zawsze jest jedna, owszem, ale mamy różne fizyki. Ktoś chciałby się fizyki plazmy uczyć, tego, tamtego, nie może, bo panie, to dla kogo to jest? Nie ma takich rzeczy. Mamy tylko profesora z tego działu fizyki i tylko ten dział fizyki i koniec.
Dziękuję, do widzenia. Nie, tak to nie działa, bo tak jak zrobimy, to mamy urawniłowkę, mamy to, co mamy w Polsce i do niczego nie dojdziemy. Będzie gówno i jest gówno. Sorry, że tak mówię nieładnie, ale tak jest. Trzeba powiedzieć prawdę. Mamy g i jest g. Projektujemy system na to, żeby mieć g, no i otrzymujemy g. Shit in, shit out. Tak można powiedzieć. Tak jest.
I chodzi o to, że sami ludzie, naprawdę nie przeszkadzajmy, a pomagajmy. Pomaganie nie polega na tym, że na studia przyjmujemy wszystkich, tylko przyjmujemy tych najlepszych. Jeżeli mamy uniwersytet, chcemy mieć jakiś poziom. Dlatego za komuny była bardzo duża konkurencja i 6% czy 7% studiowało tylko osób. I był wyższy poziom. Za komuny był wyższy poziom niż dzisiaj. No proszę was. Oczywiście były cenzurowane tam historia i tak dalej. Czy matematyka była cenzurowana za komuny? Fizyka była cenzurowana?
No przecież nie była. Tam biologia, za Łysenki coś tam się może działo w biologii, tam były propagandowe. Historia, politologia, jakieś takie sprawy, ale i językowo jakoś też specjalnie nie było cenzurowanych. Może polonistyka trochę, księgi zakazane. Ale ścisłe absolutnie nie były. Mało tego, za komuny był dopuszczony większy dyskurs, szersze dyskusje na tematy nieznane, UFO. Gdzieś tam w telewizji o tym mówiono. Dzisiaj to nic jest. Były programy naukowe. „Sonda” program, jaki to był świetny program popularnonaukowy!
W latach 80. to był ewenement. To było coś takiego, co można dzisiaj oglądać. A dzisiaj te popłuczyny, to tego się nie da oglądać. Bo oni zajmują się nauką XX-wieczną praktycznie, a „Sonda” zajmowała się już XXI wiekiem. Pokazywali rzeczy, które będą w XXI wieku znane, jakieś nowości. Jak mówili o płycie kompaktowej w 1984 roku, dopiero co wyszła płyta kompaktowa, to pokazali tę płytę kompaktową, mieli odtwarzacz i puścili z odtwarzacza muzykę. To był szok! Ja nie mówię w 1990 roku. 1984 rok, pokazali płytę kompaktową.
To była za komuny telewizja, a dzisiaj co pokazują? Jakąś tam holografię, byle co pokażą, ale nie pokażą najnowocześniejszych technologii, na przykład technologii niewidzialności, bo tylko pokażą jakiś filmik, bo nie mają dostępu do tych technologii dzisiaj. A co za problem, żeby na Politechnice Warszawskiej robić czapki niewidki? Nie, bo oni zajmują się maszynami elektrostatycznymi i tranzystorami. Sprzed 100 lat technologią albo 200. A kiedyś Politechnika Warszawska przejęła dwie szkoły. Nie pamiętam teraz tej nazwy, ale jedną szkołę na pewno, elektroniki i elektrotechniki, bardzo renomowaną, która była prywatną szkołą i dzięki temu na Politechnice Warszawskiej taki poziom był elektroniki bardzo wysoki. Do dzisiaj zresztą też jest. To są dobre rzeczy, ale to wszystko coraz bardziej odjeżdża. To coraz bardziej się degeneruje.
I to jest przykre, ale to specjalne działanie jest, bo Polska ma być krajem robotników. To jest przykre niestety. Niestety jest tak. Tak że naprawdę nieważna jest ilość ludzi, którzy to robią, tylko jakość, czyli tych, którzy chcą to robić i mają potem możliwości działania. Czyli kto studiuje chemię, to nie będzie zarabiał tysiąca czy dwóch tysięcy złotych, tylko naprawdę będzie mógł dobrze zarabiać, bo będzie miał perspektywy w przedsiębiorstwach pracować. Tak jak za komuny było. Oczywiście za komuny wszystko było dołowane, cała ekonomia była dołowana. Ale za komuny o latach 80. mieliśmy własne komputery, własne tranzystory, własne sprzęty elektroniczne, kolumny, samochody. Okej, można się śmiać jakie były.
Słabe to były rzeczy, ale były. Ale później Optimus na przykład wszedł, produkował świetne rzeczy, które Japończycy nawet kupowali. Japończycy kupowali od Optimusa rzeczy, na przykład kasy fiskalne czy różne tego typu sprawy. Rozumiecie, jaka to technologia w Polsce się stworzyła? To co zrobiono? Zniszczono Kluskę, bo Polacy mają być do łopaty, a nie do komputerów. Do owiec. Pan Kluska niech owce pasie, a nie komputery mu w głowie. I co? I owce pasie.
I to Polacy zniszczyli polskimi rękoma. Oczywiście na zlecenie zagranicznych korporacji, ale przede wszystkim państw Zachodu, bo Zachód to zleca. Tak że słuchajcie, to są ciężkie rzeczy. Dobrze, na koniec powiem, bo już odjeżdżam troszkę, o tym śnie dokończę, że wydaje mi się on bardzo realny. I to może nie być tak, jak tutaj mówił Grzesiek czy inne osoby, że to po prostu jest jakaś metafora w tym śnie. Ja myślę, że on może być dosyć dosłowny, bo bardzo często mam tak zwane déjà vu w różnych miejscach, że się zdarza, że coś widziałem i tak dalej, ale potem widzę, że w śnie miałem. Pamiętałem niektóre sny i to się wszystko powtarzało. Pewne migawki ze snów, które miałem wcześniej. Takie teorie wyznaję, że to już się zdarzyło. To, co wszystko teraz robimy, to już jest zapisane, znaczy w innej czasoprzestrzeni, w tym piątym, czwartym wymiarze to wszystko już miało miejsce i można to odczytać.
Więc w snach mamy kontakt z innymi wymiarami, z wyższymi wymiarami i do tej tak zwanej Kroniki Akaszy, niektórzy to nazywają, niektórzy nazywają tą świadomością, nadświadomością. Mamy dostęp do tych informacji z przyszłości i być może tutaj, w tym śnie jest taka wyraźnie pokazana przyszłość, że może uda się do takiej sondy dotrzeć i gdzieś polecieć. Zobaczymy. Jaka prawda jest, nie wiem, ale to było wspaniałe. Na pewno będę próbował jeszcze śnić, żeby zobaczyć te budynki z bliska bardziej, dotknąć ich. Jak to wszystko wygląda. Może poznać tych mieszkańców tamtego świata, tej drugiej Ziemi. I wiem jedno: nasz świat do tego nie dojdzie. Absolutnie nie ma szans. To jest niemożliwe.
Widzę zero szansy na dojście do tego poziomu. Musi być kataklizm. Musi zdarzyć się apokalipsa z Biblii, biblijna apokalipsa. I do tego dążymy. Absolutnie dążymy do tego. Niektórzy może robią to świadomie, ale raczej zło narasta i zdarzy się. I wojny nuklearne się zdarzą. I ten właśnie fallout, te opady radioaktywne, niszczenie i zapaść cała. Systemu. Nie tylko systemu, ale i całej Ziemi.
I dopiero po naszej cywilizacji przyjdzie cywilizacja kosmiczna. Być może, a być może nie. Być może dalej zaczniemy znowu od zera. Era kamienia łupanego czy może cofniemy się o 20 000 lat i znowu będziemy musieli powtarzać to wszystko. Także ja nie widzę tego. To, co widziałem, to jest niemożliwe w naszym świecie. Nawet jeżeli technologia byłaby znana czy możliwa, to jest po prostu tak odległe mentalnie, że większość audycji, które tu prowadzę w Teorii chaosu, są tak odległe mentalnie, że ludzie nie są w stanie tego zrozumieć i nie są w stanie znieść tej prawdy. Zobaczcie po trollingu tym. Ci ludzie nie są w stanie znieść prawdy, nie są w stanie znieść tej innej narracji rzeczywistości, którą obserwujemy, że atakują tę audycję. Bo nie atakują po to, żeby dla żartów.
Oni atakują, bo nienawidzą tego. Nienawidzą prawdy, nienawidzą świata dobrego i świata lepszego, który możemy mieć na wyciągnięcie ręki. I oni nie dopuszczą do tego, żebyśmy mieli ten świat. A inni ludzie, dobrzy ludzie im jeszcze wpłacają pieniądze, jeszcze ich chrznią i z nimi współpracują, z tymi ludźmi, z tymi trollami na przykład. To jest dramat, ale tak to wygląda i tego my nie zmienimy. Janusz Zagórski próbuje, warto go wspomagać. Także polecam wam, wejdźcie na Polak Potrafi, wpiszcie Republika Ślężańska. Także tu polecam jeszcze zareklamuję, bo naprawdę warto wspomagać. Jeszcze dwa dni zbierają pieniądze. I coś się zmienia.
Powoli, bardzo wolno. W tej chwili dwie osoby zginęły, właściwie trzy. Mówiłem wam o Wojtku Drewniaku, o astrologu Zybertalu, Włodzimierzu Zybertalu, którzy nagle zmarli. Zmarła też była żona pana Drewniaka. Także po prostu ludzie, którzy zajmują się tymi technologiami mind control i różnymi urządzeniami są mordowani. Według mnie to są morderstwa jakieś. Pan Krzysztof Jackowski zaczął się zajmować tematem. On zajmował się kilkoma tematami. Ja wiem o kilku tematach, nie mogę do końca mówić, ale zajmował się tematami nie mind control, tylko śmierci właśnie tych osób powiązanych z niezależną telewizją. Pana Zybertala czy pana Drewniaka.
I jeszcze innymi sprawami się zajmował, bo też tutaj wiem z innej strony takimi zahaczającymi trochę o Bilderberg, o takie tutaj sprawy. Zapadł na ciężką chorobę serca i innych tam różnych spraw, także nagle bardzo mocno podupadł na zdrowiu. Nagle! Właśnie w tym momencie, kiedy robił te wizje tych rzeczy niewygodnych. Także widzicie, tu naprawdę duże siły działają przeciwko temu. Ale nas jest więcej, dobrych ludzi jest więcej, tylko musimy się zorganizować, działać, nie bać się i tworzyć różne rzeczy. Tworzyć także jak chcecie wpłacić, wpłaćcie tutaj do Janusza Zagórskiego. Są nagrody, które możecie otrzymać, także warto. A jak nie wiecie na co, to możecie także i mnie zasponsorować. Bardzo mi będzie miło.
teoriachaosu.com jest link. Wykorzystam teraz na Bilderberg się zbliża, także będą rzeczy teraz jeszcze przed moim wyjazdem będą upublicznione te z zeszłych lat różne. Większość jest rzeczy upublicznionych, ale będą też takie, których nie było, więc trochę będzie fajnych rzeczy. Także postaram się. Jeszcze nie wiadomo do końca. Prawdopodobnie mówią, że Turyn, ale też są takie przecieki, że może być Wenecja. Nie wiemy. Ja nie chcę mówić jakie. Wolałbym w Turynie, bo byłem w Turynie. W sumie nie byłem, tylko przejazdem w Turynie, ale w Wenecji byłem kiedyś.
No to w lecie będzie strasznie śmierdziało, także dziękuję i wszystko drogie będzie. To razy dwa będę musiał liczyć za hotel i tak dalej. A to jeszcze mówię za hotel dziadowski, bo te lepsze to będą już zajęte. A poza tym nie będę miał pieniędzy na lepsze, ale nawet te tańsze, te słabszej jakości, co mają tam jeden, dwa, trzy może gwiazdki to i tak nie będą tanie. Ja pamiętam, że i tak płaciłem za jakieś paździerzowe hotele w Dreźnie chociażby. Nic nie było, po prostu wszystko porezerwowane. Wszyscy nagle przyjeżdżają. Porezerwowane, ceny kosmiczne. Naprawdę. I jeszcze nie było miejsca na przykład, że musiałem zmieniać tam hotele.
Ciężko jest z tym wszystkim. Także może się uda, że będzie Turyn to będzie taniej, bo w Turynie jest dużo hoteli. Chociaż jak najedzie się tyle tych ludzi, duży jest Turyn, więc lepszy. A Wenecja zawsze droga jest, więc to może być nieciekawie. Dobrze. Także te rzeczy są. Myślę, że wam się audycja podobała. Sen też, który był ciekawy. Ciekawe, czy taka sytuacja będzie, że będę musiał wybrać. Ja powiem wam tak, że mam w planach, bo może zdarzy się, że uda mi się książkę napisać i właśnie książkę, która będzie oparta na tym, co mi się przyśniło i spróbuję wtedy może jakiegoś ilustratora przekonać do tego.
Sam nie mam talentu pisarskiego, ale może coś tam się uda jakieś takie ciekawe rzeczy zrobić, bo może natchnie mnie gdzieś tam te wyższe byty i z ilustracjami tymi ciekawymi. To byłoby fajne, jakby był jakiś Ilustrator, profesjonalny grafik, który mógłby ogarnąć to. Ja bym wtedy mówił, jak to powinno wyglądać, jakiś szkic zrobić tego czy to, co mam w głowie. Myślę, że to mogłoby być ciekawe. Wtedy kto wie. A może być też tak, że jestem w jakiś sposób przygotowywany. Wiem, że to trochę egocentryczne, że przygotowywany do takiego przejścia, że tylko mogą przejść ludzie, którzy widzą więcej. Nieskromnie powiem, trochę może i widzę więcej różnych rzeczy. Że są gotowi na taką, bo to jest trudne, żeby przejść do innego świata i nie zwariować. Ja na przykład w tym świecie waruję.
Dla mnie on jest nie tylko anachroniczny, ale zły. Ja chodzę po chodniku i mówię, że to jest absurd, co się idzie po chodniku, bo dzisiaj niekoniecznie musi to być. Ja wiem, że po chodniku może lepiej, że po błocie się nie chodzi. Ale dlaczego musi być błoto? Dlaczego nie może być trawa? Jak jest trawa, to nie ma błota. To jest słabe. Teraz mamy taką technologię, że ta trawa by była zdeptana. Chyba że byśmy nie używali butów, tylko boso chodzili, to wtedy trawy by się nie zdeptało. Ale boso trudno się chodzi, bo mamy szkło i różne niespodzianki od psów czy kotów.
Tak to wszystko wygląda dookoła. Zobaczymy jak będzie. Czy to jest tylko wymysł mojego umysłu, czy też może to jest coś więcej, że jednak jest w tym głębsze dno. Nie wiem. Zobaczymy. Jak to się mówi, pożyjemy, zobaczymy. Ale mówię, przepiękne te miasta. Bałem się tego na początku, ale zawsze jest tak, że jeżeli zobaczycie piękno, jakieś wam się coś podoba, nie sądzę, żeby to byli źli ludzie. Tak samo jak widzicie jakiś porządek. Zobaczcie na przykład nazistowskie budowle, architekturę.
To była tragedia, to było dziadostwo. A zobaczcie na przykład jakieś renesansowe. Wtedy był rozkwit tej sztuki. To były ładne rzeczy. Dobra, nie wiem. Co było, to było. Także trzymajmy się już tutaj tematu. Dobrze, to na dzisiaj będzie już wszystko. Dziękuję, że byliście. To była audycja Teoria Chaosu.
Dzisiaj rozmawialiśmy o moim śnie. Dwie Ziemie. Dlaczego dwie ziemie? Jak słuchaliście, to wiecie, a jak nie, to polecam zaczynać od końca, to dojście od początku. Gdzie żyjemy? Nie wiem. Czy sen był prawdziwy? Był prawdziwy, bo był snem. Czy to była prawda i to się zdarzy? Był takim jasnowidzącym snem.
Nie wiem. Zobaczymy. To się wszystko okaże w przyszłości, ale wiem na pewno jedno, że za tydzień będzie audycja i wam życzę miłego weekendu i do usłyszenia za tydzień. Cześć. Hej, hej.
[03:59:20] - Did you play with the piper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near.
Have you traveled too far? Do you know the story?