[00:01] - Najnowsze wiadomości ze świata nauki. Kontrowersyjne badania. Niesamowite relacje świadków spotkań z nieznanym. UFO. Dziękujemy, że jesteście z nami już cztery lata. Załoga INFRA Faktów. Jest 4 listopada 2012 roku. Witam wszystkich w INFRA Faktach. Cyklicznym programie poświęconym zjawiskom anomalnym i odkryciom z pogranicza nauki. Mówi Michał Kuśnierz.
Razem ze mną jest Piotr Lebieś. Witaj, Piotr.
[00:31] - Witam.
[00:31] - Od czterech lat nasz program dostarcza najnowszych informacji i komentarzy o różnych zdarzeniach, które określa się mianem niezwykłych lub paranormalnych. Jeszcze całkiem niedawno było to zagadnienie ignorowane przez media głównego nurtu, choć dziś mówi się o nich więcej, panuje wciąż wiele mitów i niedopowiedzeń, które my staramy się prostować. Dzisiejszy program poświęcimy najnowszym doniesieniom o obserwacjach UFO. Będzie też co nieco o teoriach na temat legendarnego Śnieżnego Człowieka z Rosji. Ale może zaczniemy od czegoś innego. Z racji minionego Święta Zmarłych pojawiło się kilka informacji związanych z badaniami nad doświadczeniami z pogranicza śmierci, które określa się jako NDE. W internecie przypomniano o koncepcji profesora Stuarta Hameroffa, który twierdzi, że nasza świadomość jest w stanie przetrwać śmierć. Jak mówi, pewne elementy naszego mózgu, zwane mikrotubkami, zawierają substancję świadomości, która ulatnia się z ciała w momencie zaprzestania funkcji życiowych. To oczywiście esencja i wielki skrót koncepcji Hameroffa, która opiera się o skomplikowane zasady fizyki kwantowej. W każdym razie jest to alternatywa dla fizjologiczno-medycznych teorii o wizjach towarzyszących śmierci.
[01:50] - NDE, czyli doświadczenia z pogranicza śmierci znane są lepiej w Polsce jako wizje ze śmierci klinicznej. Ludzie, którzy ich doświadczyli twierdzą, że w momencie zagrożenia życia, na przykład podczas operacji albo wypadku, byli wyrzucani poza ciało i mieli możliwość obserwowania tego, co dzieje się wokół nich. Scenariusze NDE przebiegają zwykle bardzo podobnie. Zawierają na przykład wzmianki o podróżach przez tunel ze światłem, na końcu którego czekają nieżyjący już bliscy, ewentualnie coś w rodzaju wszechobecnej, wszechogarniającej dobroci lub inteligencji, którą niektórzy utożsamiają z Bogiem. Oczywiście nie ma dwóch takich samych NDE i są one ściśle spersonalizowane, niemniej stanowią wielką zagadkę i od kilkudziesięciu lat naukowcy starają się wyjaśnić mechanizm. Koncepcje odnośnie wizji z pogranicza śmierci można podzielić na dwie grupy. Pierwsza mówi, że są to jakieś zmiany w mózgu związane ściśle z chemią organizmu. Druga grupa z kolei widzi w nich coś więcej, coś w rodzaju dowodu na to, że po śmierci ciała świadomość nadal funkcjonuje.
[02:57] - Tak. O NDE można mówić bez końca. Całkiem niedawno na naszym portalu opublikowaliśmy artykuł Wojciecha Wójcickiego poświęcony negatywnym NDE, a więc stanom, w którym ludzie doznawali nieprzyjemnych wizji. Często chodziło na przykład o piekło, jakieś demoniczne istoty. Tu chciałbym jeszcze wspomnieć o jednej osobie, która jak Hameroff wypracowała niezwykle złożoną koncepcję na temat ludzkiej świadomości i jej związków ze skomplikowaną budową wszechświata. Jest to Anthony Peake, z którym tobie, Piotrze, udało się całkiem niedawno przeprowadzić wywiad, który został opublikowany w najnowszym wydaniu Nieznanego Świata.
[03:35] - Koncepcja Peake'a jest jeszcze bardziej skomplikowana niż ta Hameroffa i odnosi się nie tyle do życia po życiu, co do natury życia i śmierci w ogóle. Peake uważa, że podpierając się argumentami z zakresu fizyki, można udowodnić, że nasza rzeczywistość to jedynie zespół wyobrażeń, a nasza świadomość istnieje w dwóch częściach: świadomej, codziennej i wyższej, którą Peake nazywa daimonem. Tenże daimon według niego jest bardziej świadomy prawdziwej natury człowieka i tego, że nasze życie nie kończy się w momencie śmierci, lecz w pewien sposób zaczyna na nowo. Daimon uaktywnia się na przykład podczas stanów NDE lub przemawia głosem intuicji. Ale poglądy Peake'a są tak złożone, że najlepiej osobiście zapoznać się z jego argumentacją, między innymi poprzez ten wywiad, który pojawił się w Nieznanym Świecie.
[04:30] - Tak jest. A ponieważ dzisiaj będziemy przeskakiwać po różnych obszarach, dlatego z doświadczeń NDE przenieśmy się na chwilę do Rosji. Już, jak nieraz mówiliśmy, nieustannie trwają poszukiwania legendarnego Śnieżnego Człowieka.
[04:44] - Przypomnę, że tym mianem określa się istotę rzadkiego przedstawiciela naczelnych, który według rosyjskich prymatologów może zamieszkiwać niedostępne rejony kraju, o czym świadczą liczne doniesienia i ślady. W latach 50. wskutek licznych doniesień o dziwnych, prawie dwukształtnych istotach widzianych na Syberii, północnych rubieżach europejskiej części Rosji oraz w paśmie Pamiru zorganizowano specjalną ekspedycję, która na ostatnim z wymienionych obszarów poszukiwała śladów tych stworzeń.
[05:11] - Śnieży Człowiek nazywany jest często rosyjskim yeti, a pierwsze opowieści o spotkaniach z tymi istotami pochodzą sprzed kilkuset lat. Niektóre mówią nawet o schwytaniu lub zabiciu osobników tego gatunku, które to okazy z różnych powodów nie trafiły w ręce naukowców. W ostatnich latach liczne doniesienia o Śnieżnym Człowieku dochodzą z górnej czy też górskiej Szorii, rzadko zaludnionego rejonu Syberii, gdzie organizowane są ekspedycje w poszukiwaniu śladów tych istot. Ich główny cel stanowi jaskinia Azaska, która ma służyć śnieżnym ludziom za schronienie. Ostatnio w mediach padały dość elektryzujące informacje na temat wyników badań znalezionych tam włosów.
[05:54] - Jak donosi Walentin Sapunov, próbki sierści znalezionej w jaskini Azaskiej, przeanalizowane przez ośrodki badawcze w Rosji i USA wykazały, że w 60–70% należą one do nieznanego gatunku, być może do tak zwanego Śnieżnego Człowieka. Sapunov, biolog i zoolog od lat jest autorytetem w dziedzinie badań nad tym nieuchwytnym hominidem. Naukowiec mówi jednak, że materiału do badań było bardzo mało. „Idealną sytuacją byłoby, gdybyśmy zdobyli choć kropelkę krwi hominida” — przyznaje Sapunov. Tym niemniej analiza DNA wskazuje na strukturę bardziej zbliżoną do człowieka niż innych znanych nam człekokształtnych. A mało kto pamięta, że 20 października minęło 45 lat od innego ważnego wydarzenia w dziejach kryptozoologii. W 1967 roku Roger Patterson i Robert Gimlin sfilmowali nad rzeką Klamath w Kalifornii zagadkową istotę. Słynny na cały świat film przedstawia legendarną Wielką Stopę, amerykański odpowiednik Śnieżnego Człowieka, który przemyka szybko po drugiej stronie rzeki, nad którą trafili Patterson i Gimlin. W pewnym momencie odwraca się i widać jego twarz. Jak mawiali autorzy, w najbliższym punkcie znajdował się w odległości 10 metrów od nich.
Film wywołał lawinę komentarzy, gdyż stanowi de facto najciekawsze nagranie mające przedstawiać nauce tego przedstawiciela naczelnych. O filmie Pattersona i Gimlina nie da się powiedzieć nic pewnego. Inne rzekome nagrania przedstawiające Wielką Stopę wypadają przy nim blado. To fakt. Oczywiście głównym argumentem sceptyków było to, że na nagraniu widać człowieka w dość dobrze wykonanym kombinezonie małpoluda. Tego zdania był na przykład jeden z pionierów kryptozoologii Bernard Heuvelmans. Dokładniejsza analiza filmu rodziła jednak pewne wątpliwości. Przytoczę może dwie ciekawe ekspertyzy. Pierwsza pochodzi od doktora Greve'a, anatoma z Londynu, który twierdził, że jeśli film nie został przyspieszony, wydaje się niemożliwe, aby człowiek w kombinezonie był w stanie udawać tak oryginalny rodzaj chodu, gdyż jest to wszystko uwarunkowane anatomicznie i ma związek z dużym ciężarem ciała. Wzrost stworzenia ocenił on na około 196 centymetrów, dodając, że jeśli Patterson i Gimlin dopuściliby się oszustwa, byłoby to coś perfekcyjnego.
O biomechanikę i analizę chodu stworzenia swoją opinię o filmie Pattersona opierał również znany kryptozoolog Grover Krantz. Dla równowagi przypomnijmy, że zgłosiły się też rzekome osoby, które miały pomagać Pattersonowi i Gimlinowi w przygotowywaniu tej mistyfikacji. Konsensusu na temat ich nagrania do tej pory brak. Tak, a więcej na ten temat można się dowiedzieć z naszej strony infra.org.pl oraz z naszego forum paranormalne.eu. A tymczasem może powiedzmy o najnowszych doniesieniach związanych z UFO. A było ich kilka. Wybraliśmy dwa, wsparte materiałami, które można znaleźć między innymi na naszym forum. Pierwszy przypadek dotyczy słynnego wulkanu El Popo w Meksyku, który kilkanaście lat temu stanowił obiekt zainteresowania ufologów. Stwierdzono, że w jego pobliżu nader często widuje się zagadkowe obiekty latające. Po długim okresie ciszy zagadka znowu dała o sobie znać, tym razem za sprawą filmu, który wywołał poruszenie wśród meksykańskich ufologów.
Na nagraniu przedstawiającym dymiący krater wulkanu Popocatépetl, bo pod taką nazwą jest on szerzej znany, uchwycono długi, jasny obiekt, który pozornie wpada prosto do krateru. Nagranie pokazywane było w meksykańskiej telewizji, gdzie sugerowano, że to kolejny dowód na to, że w okolicach Popocatépetla rzeczywiście dzieje się coś niezwykłego. Komentarze na ten temat były bardzo zróżnicowane i od razu nauce cisnęło się pytanie, czego to UFO mogłoby szukać w dymiącym kraterze. Choć Meksykanie prześcigali się w pomysłach i podawali nawet rzekome rozmiary obiektu, dość dobrze skomentował to William Lee z Meksykańskiej Akademii Nauk, który zauważył, że obiekt ten nie był w żaden sposób materialny, dlatego, że nie widać, aby naruszał unoszącą się nad wulkanem chmurę pyłu. Sprawa jest bardzo popularna i nie wszyscy zgadzają się z tym, że za obserwację obiektu odpowiada jedynie jakaś tam skaza. Ostatnie doniesienie może wydać się nieco zaskakujące. Otóż 11 października tego roku pracownik pewnego zakładu w północnej części województwa łódzkiego zauważył przez okno dziwny obiekt i co ciekawe sfilmował go telefonem komórkowym. Materiał oczywiście jest dosyć słabej jakości. Wygląda jednak bardzo ciekawie. Czekamy na dalsze szczegóły tej sprawy.
Nagranie przedstawia jasny obiekt unoszący się na niedużej wysokości w pobliżu budynku, gdzie pracował mężczyzna. Świadek wykluczył, żeby był to na przykład sterowiec lub balon, bo z nimi może kojarzyć się właśnie ten NOL. Ma on jasny kolor i unosi się niewysoko nad ziemią w różnych pozycjach. Na jednym z nagrań widać też, że jego powierzchnia emituje blade światło. Sprawa jest rzeczywiście w toku. Jest to o tyle ciekawe, że w tym przypadku mężczyzna, mając możliwość zarejestrowania obiektu, bo sprawa miała miejsce w biały dzień, dokonał tego. Rzeczywiście nagranie jest troszeczkę słabe, ale miejmy nadzieję, że uda się coś z tego więcej wyciągnąć. Tak jest i to tyle w dzisiejszym wydaniu INFRA Faktów. Przypominamy, że archiwalne odcinki programu możecie Państwo znaleźć w archiwum Radia Paranormalium, jak również na naszym forum. Więcej informacji o sprawach, które tu poruszyliśmy prezentujemy na naszym portalu oraz forum.
Zachęcamy do odwiedzenia naszego profilu na Facebooku. Dziękuję Piotrze. Ja również dziękuję. Do usłyszenia w kolejnym wydaniu INFRA Faktów.
[12:00] - Produkcja i realizacja Portal INFRA www.infra.org