[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witam cię bardzo gorąco i serdecznie w Radio Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, prosto do twoich uszu, drogi słuchaczu i droga słuchaczko, rozpoczynamy wlewanie kolejnego odcinka audycji o świadomości na żywo „Świat oczami duszy”. Audycji prowadzonej przez obecnego już po drugiej stronie połączenia internetowego Sławomira Bączkowskiego. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:37] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[00:40] - Audycję od strony technicznej jak zawsze będę obsługiwał ja, Marek Sęk "Ivellios". Zanim przejdziemy do dyskusji na linii Sławek Bączkowski kontra słuchacze Radia Paranormalium, tradycyjnie podam kontakty do naszego radia. Właśnie muszę włączyć naszego radiowego smartfona. Linia telefoniczna będzie otwarta już za moment, ale numery telefonów do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Numer stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. SMS-y oczywiście również odbieramy. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.
Można nas także spotkać na Facebooku, na koncie Radia Paranormalium oraz na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze, no i oczywiście różne propozycje, między innymi tematów do omówienia na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:10] - Dziękuję panie Marku. Jeszcze raz witam wszystkich serdecznie. Przyznam wam się szczerze, że te poniedziałki stały się dla mnie bardzo ważne i bardzo fajne, bardzo przyjemne. Nie mogę się doczekać tego poniedziałku. Tak było i tym razem. Zwłaszcza że mam pewien niedosyt po ostatniej audycji, ale o tym za chwileczkę. Na początku, zgodnie, że tak powiem, z pewną tradycją nową, chciałem wam polecić oczywiście swoją książkę, ponieważ te wszystkie tematy, które tutaj poruszamy, można sobie przypomnieć, można sobie poukładać po swojemu. Więc zapraszam do czytania. Zapraszam was też na swoją stronę poświęconą książce, ponieważ zrobił się taki dla mnie osobiście nowy etap w życiu, bo bardzo dużo informacji od was spływa w różne miejsca. Ja tak przyznam wam się szczerze, troszeczkę tego w tej chwili jeszcze nie ogarniam, więc pytania, które pojawiłyby się na stronie, będą dla mnie zawsze zebrane w jednym miejscu.
Więc jeżeli są jakieś konkretne tematy, to zapraszam. A teraz powiem wam o swoim niedosycie. Powiem tak: mam świadomość, że poprzednia audycja była po prostu trochę na siłę i w związku z tym trochę nudna. Zmieniłem kolejność odcinków. I to chyba był, znaczy nie wiem, czy błąd. To się okaże. Natomiast mam świadomość, że wiele tematów mogło być niezrozumiałych. Myślę, że zostaną zrozumiane po dzisiejszej audycji. A jak bardzo był to, że tak powiem, smętny odcinek, to się pojawił nawet komentarz Karen, że po prostu przysnęła. I ja to całkowicie rozumiem.
Natomiast jest też dobra wiadomość. Dobra wiadomość jest taka, że zakończyliśmy w zasadzie etap ogólny, o mechanizmach, o boskim planie, o takich rzeczach bardzo ogólnych. Dzisiaj przejdziemy do tematu, jak ta świadomość i jak ta nasza dusza wpływa na nasze codzienne życie. Na codzienne życie, codzienne wybory każdego z nas. Więc to już będzie takie bardziej personalne i myślę, że też sami znajdziecie odpowiedź na wiele nurtujących was pytań. Ale zanim oczywiście do tego przejdziemy, pozwolę sobie odnieść się jeszcze do ostatniego odcinka, bo to już jest nasz wspólny twór. I tak jak powiedziałem, trochę się pogubiłem, więc jeżeli nie odpowiem na czyjeś pytanie, które się pojawiło pod jakimś moim filmikiem czy pod audycją, czy na czacie, czy gdzieś tam zostało skierowane bezpośrednio do mnie, to nękajcie mnie, proszę.Nękajcie mnie, przypominajcie się i jeżeli tylko będę w stanie na te pytania odpowiedzieć, to z chęcią odpowiem i powiem swoje zdanie. Obiecałem też panu Adamowi, mam nadzieję, że nas słucha, że opowiem o jeszcze jednym proroku, ponieważ się tam pojawił w komentarzach wątek proroków. Oczywiście proroku oczami duszy, nie takim naszym ziemskim zrozumieniem. I być może w związku z tym nazewnictwem część osób się ze mną nie zgodzi z tym, co powiem, ale takie jest prawo dyskusji, prawo poruszania tematów, które nie są w żaden sposób naprawdę udowodnione naukowo jeszcze.
Powiedziałem wam, że Bóg nie ingeruje w sprawy pojedynczych ludzi, że cały plan jest związany z całą ludzkością, z Ziemią. To jest plan, jak też po ostatnim odcinku zauważyliście, bardzo długofalowy. I w sprawach ważnych dla ludzi, dla naszego rozwoju, rozwoju naszej świadomości zezwala na pojawianie się bardzo wybitnych, uduchowionych, zwłaszcza po tym, co za chwilę powiem, może to nie do końca będzie zgodne z prawdą. W każdym razie silnych postaci, które wpływają na los ludzkości, jednocześnie pozwalają dokonać przeskoku świadomości bądź dokonania jakiegoś zwrotu w naszym rozwoju. Dają taki impuls do zmiany kierunku lub utrzymania właściwego. I tak jak w przypadku Chrystusa chodziło o utrzymanie, chociaż drobną korektę tego kierunku, bardziej właśnie kierunku rozwoju miłości, tak w przypadku tego proroka, którego mam na myśli, chodziło o coś zupełnie innego. A mam na myśli, bo pewnie się zastanawiacie, co ja tak długo krążę, mam na myśli Hitlera. Ludzkość w XX wieku zaczęła się bardzo szybko rozwijać technologicznie i było jasne, że za chwilę ludzie będą dysponować taką bronią i takimi technologiami, że będą mieli możliwość unicestwienia wszelkiego życia na Ziemi. Dlatego właśnie pojawił się Hitler. Człowiek, który jeszcze raz odsłonił prawdę o ciemnej stronie ludzkich emocji, który pokazał, jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się, podporządkowując się cudzym ideom.
I powiem wam, że na tym ogromnym ludzkim cierpieniu zyskało świadomość wiele dusz, które teraz i za chwilę będą nas radować swoją dojrzałością. Tak to wygląda, chociaż wiem, że to z punktu widzenia nas, ludzi, wygląda strasznie. Natomiast z punktu widzenia duszy i budowania tej świadomości miało to bardzo duże znaczenie. I być może po następnych odcinkach zechcecie wrócić do tego tematu, bo pewnie będzie też bardziej zrozumiały. Tutaj Inka jeszcze zapytała, zadała kilka pytań. Na jedno z nich odpowiem. Dlaczego my oczekujemy, aby nam wybaczano, a nam jest tak ciężko wybaczyć innym? O tym będzie też dzisiejszy odcinek, aczkolwiek nie udzielę odpowiedzi tak w pełni, ponieważ o wybaczaniu ze względu na wagę tego tematu chciałbym na wybaczanie poświęcić całą audycję, a może nawet dwie. Zobaczymy, jak to się ułoży. Także zaprosiłem was do pisania, do odzywania się, do komentowania.
Zapraszam was też do dzwonienia, bo jak wiecie, audycja jest na żywo. Tylko mam jedną prośbę. Postarajcie się w miarę krótko sprecyzować pytanie lub waszą opinię na jakiś temat.Odnosząc się na krótko do telefonu słuchacza z poprzedniej audycji, przyznam się, że nie jestem w stanie ustosunkować się do wypowiedzi szanownego słuchacza. Mimo wysłuchania jego telefonu na spokojnie następnego dnia i wczoraj, z kilku powodów. Po pierwsze było tam sporo sprzeczności i nie wiem, do którego z tych twierdzeń mam się odnosić. Bo z jednej strony padło twierdzenie, że Bóg nie niszczy, a za chwilę, że dusze zostaną spalone. Więc nie bardzo wiem, co mam na ten temat sądzić. Po drugie wypowiedź nie była w formie pytającej, tylko twierdzącej, więc raczej słuchacz nie oczekuje mojej odpowiedzi. Po trzecie i najważniejsze, nie mam wyłączności na wszystkowiedzenie, a pewne subiektywne i osobiste przekonania w mojej opinii nie podlegają jakiejkolwiek ocenie. Jeszcze jedna sprawa, ponieważ pojawiło się już po raz kolejny pytanie o dyskusje ufologiczne, to powiem wam, że ja się zastanawiam czemu.
Odpowiedzi na to pytanie nie udzielę, bo bardziej pan Marek coś na ten temat wie. Nie jestem tutaj osobą odpowiednią do udzielenia odpowiedzi na to pytanie. Natomiast zastanawia mnie, czemu ludzie szukają w kosmosie obcych istnień i cywilizacji, skoro my sami w sobie posiadamy coś, co nie jest wytworem ziemskim i na pewno nie jest z tego świata. Tak naprawdę w części jesteśmy istotami nie z tego świata. Więc poszukiwaczom innych wymiarów polecam również podróż w głąb samego siebie, swojej własnej duszy. I uwierzcie mi, że to będzie podróż w inne wymiary. I to w kwestii odpowiedzi. A teraz bierzmy się do roboty, bo samo się nie zrobi.
[15:05] - Ja może jeszcze tylko w kwestii debat ufologicznych, bowiem słuchacze wypytują na ten temat dosłownie wszędzie, gdzie się tylko da. Mimo że jest komunikat wrzucony na stronę Radia Paranormalium, wyświetla się tuż pod logo. Wystarczy tylko wejść i przeczytać. Niestety niektórzy okazują się na tyle leniwi, że im się po prostu nie chce nawet wejść, tylko wolą pod inną audycją pytać o inną audycję. Także ze strony Radia Paranormalium na takie pytanie odpowiedzi nie będzie, ponieważ jeżeli komuś się nie chce wejść na stronę i przeczytać krótkiego komunikatu, to cóż, po prostu się nie dowie. I tyle w tym temacie.
[15:50] - Okej. Więc mamy też odpowiedź osoby właściwej. Także ja bardzo dziękuję za wyręczenie panie Marku. A teraz wracając do tematu naszej audycji. O czym będzie? O różnych poziomach świadomości. Jak wam już mówiłem, nasza dusza inkarnuje się, by poznać całe spektrum ludzkich emocji. Przez co, tak jak ustaliliśmy, zwiększa swoją świadomość. Bo tylko poprzez przeżywanie i doświadczanie, doświadczając sami na sobie, dokładnie rozumiemy emocje. Bo to, że czegoś nie wolno albo że coś jest niewłaściwe, to wszyscy dokładnie wiemy.
Natomiast póki nie spróbujemy i nie przekonamy się na własnej skórze jak to jest, to jest to dla nas tylko teoria, tylko wiedza. Dlatego poprzez inkarnowanie się dusza, czyli my również zwiększamy swoją świadomość. To jest oczywiście tylko przypomnienie. A tym, którzy zaczęli nas dopiero słuchać, polecam poprzednie odcinki audycji dostępne na YouTubie w celu nadrobienia zaległości. A my jedźmy dalej. Zresztą dzisiejszy temat nie będzie już tak podmatwany jak poprzedni, więc może nie trzeba będzie nic nadrabiać. Zastanawialiście się kiedyś może, co decyduje o tym, jacy jesteśmy? Tak naprawdę, co decyduje?Oczywiście nie mam na myśli tutaj naszego wyglądu, tylko sferę naszych emocji, zachowań, reakcji, które występują w naszym codziennym życiu. Pewnie mi nie odpowiecie, więc powiem wam, że ja się zastanawiałem. Ja się zastanawiałem, dlaczego po pierwsze to życie takie jest, a później szukając zrozumienia siebie samego, dlaczego pewne sytuacje w moim życiu pojawiają się cyklicznie.
Dlaczego, mimo że na przykład wszyscy mi mówią: „Sławek, naucz się asertywności”. Ja nie mogę, nie potrafię. I zawsze czyjeś dobro było dla mnie ważniejsze niż moje własne. Chociaż wiele razy wpakowałem się przez to w różnego rodzaju kłopoty, sytuacje i tak dalej. Ponieważ wiadomo, jeżeli ja się rwę do pomocy, to zawsze znajdzie się ktoś, kto tę pomoc skrzętnie i skutecznie wykorzysta, nie dając nic w zamian. Oczywiście na bazie tych moich doświadczeń zacząłem się zastanawiać, dlaczego ja taki jestem. Przeszedłem etap horoskopów, takiej numerologii pod tytułem: jestem czwórką, jestem szóstką. Trochę astrologii. Nie znalazłem tam w sumie żadnej klarownej i pełnej dla mnie informacji. Jedyne co było wspólne to to, że z dniem naszych narodzin jest związany konkretny układ planet i co z tym się wiąże jakaś tam energia.
Niby okej, ale coś mi tam jeszcze nie pasowało. Oczywiście szukałem dalej. Później mówię: na pewno podświadomość. Bo podświadomość to jest ten program, który wynosimy z domu. To wychowanie, czyli ten nasz charakter. I też, jak ustaliliśmy, ono ma bardzo duży wpływ na nasze reakcje, na nasze zachowania. Dobra, myślę sobie: jest okej, jest odpowiedź. Ale później tak sobie myślę, przecież mam dwie córki urodzone tego samego dnia, z tym że między nimi jest sześć lat różnicy. Więc układ planet, horoskop, znaki zodiaku — wszystko się zgadza. Mało tego, ci sami rodzice, ten sam proces wychowawczy, te same wzorce, a kurczę inne.
Mówię: no dobra, może jednak przez sześć lat zmieniłem swój sposób podejścia do procesu wychowania. Może tak, ale później sobie tak myślę. Mam dwóch braci stryjecznych, bliźniaków. I oni są urodzeni tego samego dnia co ja, tylko że 12 lat różnicy między nami jest. Okej, to, że oni są ode mnie różni, to rozumiem, bo inna podświadomość, inne wychowanie. Ale najgorsze jest to, że oni między sobą są różni i to bardzo różni. Więc mówię: jeszcze coś mi tutaj nie gra. Szukałem sobie dalej i wpadłem na kalendarz Majów. I tu już mi coś się zaczęło wyjaśniać. Chociaż okazało się w kalendarzu Majów, ci, którzy mają troszeczkę, słyszeli, zapoznali się, oparli czy coś takiego, pewnie wiedzą.
Natomiast tym, którzy nie mieli, nie mają o tym pojęcia. Kalendarz Majów składa się z 260 kinów narodzin. Na każdy dzień narodzenia jest inny kin. Mówię: tu już jest trochę lepiej, bo co? Bo jest 260 takich znaków zodiaku, a nie na przykład 12. Więc to już jest takie bardziej personalne. Mało tego, Majowie według kalendarza Majów, kin narodzin osoby urodzonej w tym roku jest innyNiż kin osoby urodzonej tego samego dnia miesiąca w roku następnym i w roku poprzednim. To jest już bardzo precyzyjne. Wgłębiłem się w ten kalendarz Majów, przetrzepałem chyba ze 400 swoich znajomych, bliskich, rodzinę, spisując ich daty urodzenia i analizując to wszystko. Oczywiście wiadomo, w takiej grupie znajdą się osoby, które mają ten sam kin.
Na przykład moja córka ma częściowo ten sam kin. Moi, że tak powiem, bracia bliźniacy mają też podobny kin. I w dalszym ciągu jesteśmy inni. Mówię, że jedni bardziej czerpią z mądrości światła, a może drudzy bardziej z mądrości cienia. Bo Majowie tak określają tak zwane negatywne i pozytywne cechy charakteru i zdarzenia w naszym życiu. Nie ma zły i dobry, jest tylko mądrość światła i mądrość cienia. Czerpiemy mądrość i doświadczenie z każdej sytuacji, którą przeżywamy. Chociaż z jednej strony, z punktu widzenia ludzkiego ona jest zła, to i tak czerpiemy z niej mądrość. Mówię może tak, ale w dalszym ciągu nie znalazłem odpowiedzi, dlaczego jest taka różnica w skali dramatów lub sukcesów w życiu osób z tym samym kinem narodzin. Więc co?
Wtedy właśnie w tej całej układance pojawiła się dusza. W myśl zasady jak trwoga, to do Boga. Jak już wyczerpiemy wszelkie ziemskie sposoby rozwiązania jakiejś sytuacji, wtedy, jak już nic nam nie przychodzi do głowy, co robimy? Szukamy rozwiązania i pomocy w sprawach nadprzyrodzonych. O tym też będzie szerzej. Teraz tylko tak zajawkowo, symbolicznie. Pojawiła się ta dusza i wtedy dopiero zrozumiałem, że o naszej świadomości, tej ziemskiej, decyduje świadomość płynąca z duszy. Nie wiem, czy was przekonałem, czy nie. Jeżeli nie, to z chęcią rozwinę ten temat, bo tak naprawdę to właśnie świadomość decyduje o tym, jacy jesteśmy. Biorąc pod uwagę, że dusza wybiera sama swoje otoczenie, w którym się inkarnuje, więc przewiduje też podświadomość, jaką dziecko nabędzie i z jaką podświadomością wejdzie w życie.
To wszystko jest ze sobą spójne, ze sobą zgrane. Prawda, że genialne? Logiczne teraz jest pewnie i dla was, dlaczego na przykład władza kiedyś była przekazywana z ojca na syna bądź jakaś wiedza lub umiejętność. Ponieważ dziecko rodzące się w rodzinie, przynajmniej jedno dziecko, tak przynajmniej z moich obserwacji wynika, ma świadomość gotową na przejęcie umiejętności bądź obowiązków swoich rodziców. Zresztą tak samo jest dzisiaj. To nie tylko tak, że syn szamana był szamanem, a syn króla był królem, bo dzisiaj jest tak samo. Ojciec jest biznesmenem, najczęściej przynajmniej jeden z synów bądź córka jest duszą młodą, która aż rwie się do tego, żeby sprawdzić się na płaszczyźnie biznesu, na płaszczyźnie osiągania sukcesów, zarabiania pieniędzy. Natomiast jeżeli na przykład ojciec jest bandytą, to najczęściej swojemu synowi przekazuje swoją siatkę kontaktów i jakieś inne umiejętności. Świadomość decyduje o naszej emocjonalności. Jest takim kręgosłupem moralnym, chociaż w niektórych przypadkach z moralnością w sensie ludzkim ma to niewiele wspólnego.I to jest kolejna prawda o nas samych.
Wyjaśnienie naszych zachowań, reakcji, decyzji w tych zwykłych, codziennych sprawach. Jak to wygląda w praktyce? W mojej książce zacytowałem przetłumaczony fragment książki Joie Pope „Świat w oczach Michaela, czyli przewodnik starej duszy po wszechświecie”. I od razu wam przyznam: ja sam tej książki nie przeczytałem. Dlaczego? Kiedyś wam o tym powiem. A teraz wrócę do tematu. Autorka porównuje rozwój świadomości duszy, czyli świadomości duszy do rozwoju człowieka. Wydaje mi się, że zrobiła to w celu łatwiejszego zrozumienia tego tematu. Mi się to porównanie bardzo spodobało, więc nie będę kombinował i tego porównania będę się trzymał.
Umownie i symbolicznie podzielmy okres rozwoju świadomości na pięć etapów: niemowlęcy, dziecięcy, młody, dojrzały i stary, tak jak w życiu człowieka. I tak samo jak na Ziemi, każdy z tych okresów jest związany z innymi doświadczeniami, dostosowanymi oczywiście do możliwości pojmowania rzeczy na danym etapie rozwoju. Bo tak dla przykładu, gdyby dziecku dać bombę atomową, to na pewno byśmy dzisiaj ze sobą nie rozmawiali. Opowiem wam mniej więcej o takich głównych cechach poszczególnych etapów. I oczywiście odnoście to od razu do nas samych, do życia ziemskiego. Wtedy to stanie się naprawdę bardzo proste. Z tym, że oczywiście pamiętajcie, że z duszą też jest jak z człowiekiem. Niemowlak to jest niemowlak. Natomiast dzieckiem się jest, mając trzy lata, ale mając 11, 12, 15 też się jest dzieckiem, nastoletnim. Oczywiście teraz nastolatkowie się mogą tutaj obruszyć strasznie, że jak to my już nie jesteśmy dziećmi?
Są nastolatkami, ale w dalszym ciągu dziećmi z punktu widzenia prawa, odpowiedzialności i też świadomości. I tak samo młody człowiek to jest młody człowiek, który skończył studia i idzie do pracy. No i młody jest ten, który ma rodzinę, dzieci i 37 lat. Czy 42. Chociaż dobra, 40 plus to może już jest ten okres dojrzałości, ale to jest też tej dojrzałości, kiedy człowiek już się nasycił życiem ziemskim, tą pogonią, tym wychowywaniem dzieci, tym załatwianiem spraw, budowaniem domów, budowaniem swojej pozycji społecznej, zawodowej i tak dalej. I raptem staje przed lustrem i mówi: „Kurwa, no i co z tego? Już mam to wszystko. Mam syna, posadziłem drzewo, mam dom i czegoś mi brakuje”. No i jest też człowiek dojrzały, który już dokonał przewartościowania pewnych rzeczy. Już odnalazł troszeczkę samego siebie, już nauczył się siebie samego słuchać.
Już wie, że nie tylko ziemskie rzeczy dają przyjemność, że do pełni szczęścia jest potrzeba jeszcze czegoś, jakiegoś celu, jakiegoś sensu. No i oczywiście starość, czyli ta starość, która jest związana z ziemskiego punktu widzenia z chorobami, ale też i z olbrzymim doświadczeniem, z przeżyciem już w zasadzie wszystkiego w życiu, z doświadczeniem wielu różnych sytuacji, z dużą też w moim przekonaniu cierpliwością, dużą taką wiedzą, doświadczeniem i chęcią przekazania swojej wiedzy następcom. Podzielenia się tymi wszystkimi swoimi doświadczeniami z innymi, żeby też może ich uchronić przed pewnymi rzeczami, żeby ich czegoś nauczyć. I też bardzo często starość jest związana z takimi - pamiętacie swoje babcie, tak? - mądrościami życiowymi, ponadczasowymi, uniwersalnymi.Ponieważ człowiek stary był już i dzieckiem, był już i młody, był już i dojrzały. I potrafi zachować dystans do bardzo wielu rzeczy i też cieszyć się z każdego dnia, który udaje mu się w zdrowiu i w samogielności przeżyć. Właśnie tak samo albo w bardzo podobny sposób zdobywa, rozwija się dusza, czyli nasza świadomość. I dlatego może przestanę mówić o duszy. I tak jak na początku powiedziałem, będę mówił o różnych poziomach świadomości. Jak to jest z tą świadomością?
Świadomość niemowlęca jest skoncentrowana na wszelkich aspektach związanych z przeżyciem, z przetrwaniem. W tej chwili ciężko jest, zwłaszcza w krajach rozwiniętych, znaleźć te dusze niemowlęce, ponieważ to jest świadomość ludzi pierwotnych, ludzi jaskiniowych. Zjeść i przetrwać następny dzień, przeżyć następny dzień. Jeżeli taka niemowlęca dusza zaczyna swoją inkarnację, to bardzo często szybko kończy swoje doczesne życie, bo albo pada ofiarą różnego rodzaju przestępców, ponieważ nie ma zielonego pojęcia o życiu tutaj na Ziemi. To są też dzieci, to, co było w poprzednich audycjach, dzieci, które bardzo wcześnie umierają. To jest taki pierwszy kontakt, który jest nastawiony tylko na to, żeby przetrwać. Dusze dziecięce są jak dzieci. Świadomość dziecięca jest jak dziecko. To wygląda mniej więcej w ten sposób: dzisiaj już zjadłem, a jutro się zobaczy. Świadomość dziecięca to jest właśnie takie dziecko, któremu damy sześć cukierków i mówimy: „Do końca tygodnia będziesz jadł sobie po jednym cukiereczku i do końca tygodnia ci wystarczy.
A w następny poniedziałek dostaniesz następną porcję cukierków”. Dziecko co zrobi? Opierdziuli te sześć cukierków jednego dnia, a następnego dnia zrobi nam awanturę, że nie ma cukierków. Ponieważ świadomość dziecka jest bardzo krótka. Dziecko nie ma jeszcze na tyle zebranych doświadczeń życiowych, nie zna konsekwencji swoich własnych czynów, ponieważ jest chronione przez rodziców przed skutkami tych konsekwencji, przynajmniej do któregoś momentu. I to też tylko przez rodziców mądrych, świadomych. Znacie pewnie takich ludzi. I dlatego na przykład opatrzność, dusza wybiera sobie na przykład na to wcielenie bardzo atrakcyjne ciała. Po co? Po to, żeby dać sobie jakiś argument.
Ponieważ świadomość dziecięca jest dla większości ludzi bardzo wkurzająca. Ponieważ tak jak dziecku, nie da się takiemu człowiekowi nic wytłumaczyć. Znacie takich ludzi? Którzy potrafią wziąć pensję i przejeżdżać koło marketu i zobaczyć, że jest basen w promocji i tą pensję wydać na kolejną zabawkę, mimo że jest wrzesień albo październik? Albo ludzi, którzy wszelkie możliwe pieniądze wydają na jakieś swoje przyjemności, zabawki i tak dalej. Ludzi pozbawionych zupełnie odpowiedzialności, którym się nie da nic wytłumaczyć, a oni się będą, że tak powiem, uśmiechali do was i nie wiedzieli, o czym wy mówicie. Wiele takich atrakcyjnych fizycznie kobiet właśnie posiada dziecięce dusze, dziecięcą świadomość. Dziecięcą świadomość, która okazuje niezadowolenie, jeżeli ktoś zrobi cokolwiek inaczej niż ona chce. I ucieka do szantażu emocjonalnego, do łez, do płaczu, do wymuszania swoim niezadowoleniemTego, na co ma ochotę. To jest jeden aspekt.
Drugi aspekt świadomości dziecięcej jest taki, że te świadomości muszą funkcjonować w rzeczywistości, która jest w jakiś sposób zorganizowana. Gdzie są jasno określone zasady. Nieważne jakie. Ważne, żeby były jasne i zrozumiałe. Ponieważ świadomość dziecięca, ludzie ze świadomością dziecięcą nie są w stanie samodzielnie funkcjonować, ponieważ się gubią, są nieodpowiedzialni tak jak dzieci. Ponieważ nie wybiegają swoimi myślami dalej niż do końca danego dnia, a czasami też nie. Znam wiele przykładów dusz dziecięcych, ponieważ bardzo dużo ich spotkałem na swojej drodze, więc na ten temat mogę wam opowiadać bardzo długo. I też mnie to zastanawiało, dlaczego tak jest, aż przyszedł taki moment, że to zrozumiałem i dlatego mówię o tym teraz z uśmiechem. Natomiast świadomość dziecięca ma jedną niewątpliwą zaletę. Jest beztroska i mimo swojego egoizmu nie ma złych intencji.
Ma brak świadomości. Brak świadomości tego, że wyrządza komuś krzywdę. Tak jak dziecko chce zabawkę i zupełnie nie interesuje go to, że rodzice nie mają pieniędzy, bo to przecież jest problem rodziców, nie jego. I to nie wynika z złej woli tego dziecka, z złośliwości, tylko z braku świadomości. Dzieci, zwłaszcza małe, w ogóle nie mają pojęcia, jak się pieniądze zdobywa, jaka jest ich wartość i tak dalej. To jest brak świadomości. Dlatego świadomości dziecięce wymagają opiekuna. Jeżeli dwie świadomości dziecięce spotkają się na swojej drodze i założą na przykład rodzinę, to bardzo często są to rodziny patologiczne, ponieważ tam nikt nie bierze na siebie odpowiedzialności. Ale o tym, jak te świadomości najchętniej się ze sobą łączą, jeszcze wam opowiem, bo to też będzie fajny odcinek o związkach. Natomiast świadomość dziecięca potrzebuje reguł, nakazów, zakazów, opieki i jasno sprecyzowanych celów.
Oprócz tego, że jest wkurzająca dla większości ludzi, jest nieszkodliwa. Mało tego, jest radosna, beztroska, ma taką fajną dziecięcą energię, która przyciąga ludzi do siebie. To są często bardzo towarzyskie, fajne, sympatyczne, wesołe osoby, mające świetny kontakt zresztą z dziećmi, ponieważ mniej więcej na tym samym poziomie emocjonalnym funkcjonują. To by było tak o duszach dziecięcych. Dusze młode, świadomość młoda to są młode charty, które wchodzą w życie i wszystko wiedzą najlepiej. Im się nie da wytłumaczyć nic i wszystko, czego oni używają, co robią, jak robią, jest zawsze najlepsze. Mają mnóstwo teorii, nie zawsze sprawdzonych w życiu. Natomiast i tak wszystkich będą przekonywali do swoich pomysłów i krytykowali wszystkich, którzy robią inaczej. I tutaj ich egoizm jest świadomy. Świadomość młoda dąży do podporządkowania sobie innych, ponieważ potrzebuje grona wielbicieli oraz grona ludzi, którzy za nią i na jej polecenia będą pewne rzeczy wykonywali.
Grona ludzi, na których ona będzie testowała swoje poglądy. Co jest dobre, co jest złe.Natomiast to są ludzie, którzy nie boją się odpowiedzialności. Wprost przeciwnie, oni tej odpowiedzialności szukają. Oni chcą się nauczyć odpowiedzialności, dlatego nie boją się brania tej odpowiedzialności. To są ludzie krzykliwi i hałaśliwi, którzy nie boją się mówienia, wypowiadania swoich poglądów. To są ludzie, którzy są żądni władzy, którzy są żądni sławy, którzy nie boją się stawania na pierwszych miejscach. Nie boją się tłumów, ponieważ cały świat chcą przekonać o swoich własnych prawdach. Natomiast niestety wszystko, co robią, wszystkie sukcesy przypisują sobie i nie przejmują się zupełnie innymi ludźmi. Natomiast zapędy i potrzeby świadomości młodej doprowadziły nas do takiego rozwoju technologicznego, jaki mamy teraz. Bo to są ludzie, którzy uwielbiają zabawki, nowinki technologiczne, wszystko co modne, trendy i tak dalej.
To są świadomości młode. Świadomości dojrzałe mają już ten etap za sobą. I ja zakładam, że gros słuchaczy, którzy dzisiaj z nami tutaj wspólnie sobie rozmawiamy za pomocą Radia Paranormalium, to są właśnie świadomości dojrzałe, które już przetestowały kasę, władzę i też przetestowały na przykład narzucanie im woli. I teraz szukają sami sposobu. Na szczęście już nie słuchają reklam, że jeżeli chcesz być szczęśliwy, to kup sobie volkswagena passata, bo jeżeli go nie kupisz, to... Nie. Świadomość dojrzała mówi: „Ja wiem, co jest dla mnie dobre”. „Szukam jakiegoś sensu w życiu i takiego prawdziwego celu. Bo nie pieniądze, nie majątek, nie sława, nie władza”. Ponieważ to jest etap uczenia się empatii, mają też bardzo duże poczucie sprawiedliwości.
Sprawiedliwości takiej, że wszyscy ludzie są równi. Mało tego, nie tylko wszyscy ludzie. Wszystkie istoty żyjące są sobie równe. Wszyscy powinniśmy żyć w symbiozie, wszystkim należy się szacunek. To są bardzo często ludzie, którzy walczą o prawa innych, pokrzywdzonych, uciśnionych. To są bardzo szlachetni ludzie, którzy odkrywają i uczą się współczucia, empatii. I w zasadzie gdyby nie jedna rzecz, w zasadzie dwie, bo to są też troszeczkę tacy egoiści, którzy szukają wsparcia, zrozumienia i wysłuchania swoich przeżyć. Ponieważ dusze dojrzałe są bardzo nastawione na przeżywanie. I dlatego tak jak świadomość młoda na przykład będzie dbała o swoje zdrowie, zwłaszcza o takie, które wpływa na jego wygląd, o kondycję, o ładny wygląd, o ładną prezentację, o skórę, o włosy, tak świadomości dojrzałe bardzo często chcąc doświadczać pakują się same w choroby po to, żeby z drugiej strony gdzieś zobaczyć, jak to jest. Też potrafią się wpakować w jakieś na przykład chore związki pod tytułem, że pani pielęgniarka w więzieniu poznaje więźnia i wychodzi za niego za mąż.
I liczy na to, że ona go naprawi, wyleczy, uzdrowi. I często pakują się właśnie w tego typu sytuacje. Chcąc naprawiać świat, chcąc ratować ludzi, sami pakują sięRóżne sytuacje. I niestety potrzebują słuchaczy, którzy będą razem z nimi przeżywali te wszystkie przygody emocjonalne, cierpienia, przeżycia, zawody miłosne i tak dalej. To tak o tych świadomościach dojrzałych. O świadomościach starych wam nie powiem. Nie, żartuję oczywiście. Świadomości stare z tego, co różni badacze duszy i tego bliskiego nam tematu liczą, sprawdzają i analizują, świadomości starych jest w tej chwili około 2% na świecie. Nie wiem, jak to zostało przeliczone, dlatego dwoma rękami się pod tym nie podpisuję. Natomiast może tak być.
Teraz, w drugiej połowie lat XX wieku i w tej chwili inkarnuje się coraz więcej świadomości dojrzałych. Wszędzie tam, gdzie zmieniają się ustroje, dochodzi do rewolucji w obronie ludzi, wiary, czegoś tam. Ja nie mówię tutaj o wojnach religijnych, tylko wszędzie tam, gdzie jest walka o jakąś sprawiedliwość społeczną. Tam wszędzie dzieje się to na skutek tego, że do głosu doszły właśnie świadomości dojrzałe. Powiem wam tak: nie wiem kiedy zrobiła się godzina tej audycji. Ja już od kilku minut patrzę na ten zegarek i nie ukrywam, że troszeczkę po łebkach przeleciałem przez te świadomości. Troszeczkę po łebkach przeleciałem przez te świadomości, ale mam nadzieję, że przy okazji następnych tematów, bo następny temat, jeżeli oczywiście nie będzie zapotrzebowania, żeby rozwinąć temat różnych poziomów świadomości, to chciałbym się zająć związkami. Ponieważ to jest taki temat, który nas najbardziej boli. Dzieci, związki i pieniądze to są trzy takie tematy, które nas najbardziej bolą. Aczkolwiek pieniądze, przynajmniej w większości przypadków ludzie tak myślą, ogarnia się w innych sferach.
Natomiast świadomości na posiadanie pieniędzy też jest olbrzymi, ale o tym przy okazji. Natomiast o związkach, bo z tego, co z ludźmi rozmawiam, to zawsze się zastanawiają: dlaczego mój związek wygląda tak, jak wygląda? Dlaczego jestem niezadowolony, nieszczęśliwy, nie w pełni spełniony w danym związku? Więc o związkach z punktu widzenia różnych poziomów świadomości porozmawiamy za tydzień. A teraz jeszcze wrócę do poprzedniej audycji, bo mam nadzieję, że po tym wyjaśnieniu, że różne poziomy świadomości mają tak naprawdę kolosalne znaczenie na nasze zachowanie, łatwiej będzie zrozumieć to, co mówiłem, że my jako ludzkość przeszliśmy już ten etap świadomości niemowlęcej. Czyli te pierwsze lata naszego istnienia z duszą to była właśnie, powiedzmy, umowna epoka kamienia łupanego, kiedy siedzieliśmy w jaskiniach i kombinowaliśmy tylko, żeby przeżyć następny dzień. Żeby mieć co zjeść i żeby przedłużyć gatunek. Żadnych ślubów kiedyś nie było. Chrzcin ani osiemnastek. Więc to był właśnie ten etap.
Tak właśnie wygląda etap świadomości niemowlęcej w praktyce. Świadomość dziecinna to był ten okres, kiedy ludzie zajmowali się uprawą, hodowlą, drobną produkcją prostych przyrządów do tego, żeby przetrwać. Kiedy wioska czy plemię było reprezentowane przez grupę ludzi, na czele którego oni wybierali najstarszego.Który miał ostateczny głos, gdzie wszystko odbywało się według jasno określonych reguł, gdzie nie było potrzeby zdobywania następnych terenów, gdzie nie było walki, ponieważ ludzie byli skoncentrowani na tym, żeby wypełniać dobrze swoje obowiązki i nie mieli aspiracji do walczenia między sobą. Bo po co? Mieli co jeść, mieli się w co ubrać, mieli gdzie mieszkać. Nic więcej. Tak jak dziecku. Chociaż tu akurat pewnie przesadziłem. Zwłaszcza ci, którzy mają dzieci w wieku kilkunastu lat. To nie te czasy.
Natomiast świadomość dziecięca jest taka, że nie potrzeba mi więcej niż to, co mam. Bylebym miał gdzie spać, bylebym miał co zjeść, bylebym miał opiekę i jasno sprecyzowane zasady funkcjonowania. I następny etap, ten najbardziej krwiożerczy, najbardziej morderczy, najbardziej brutalny, to był okres ludzkości, okres świadomości młodej. Walki w imię niewiadomo czego. Podporządkowywania i wykorzystywania ludzi. Mordowania w imię tego, że ktoś ma inne poglądy niż ja. Tak właśnie wygląda w perspektywie całego świata, całej ludzkości świadomość młoda. I w tej chwili wchodzimy w etap świadomości dojrzałej, kiedy wszyscy zaczynają być równi, wszyscy mają równe prawa, wszyscy mają prawo głosić swoje poglądy. O poglądach to może nie zagalopowałem się, ale tak samo trawa czy drzewo, czy zwierzę ma prawo funkcjonowania i życia na tej ziemi jak człowiek. Więc jak widzicie zapowiada się dość ciekawy okres w dziejach ludzkości.
I co? Cieszmy się, że przyszło nam w tym okresie również się tutaj na ziemi inkarnować. Kochani, rozgadałem się. Oczywiście mógłbym jeszcze, więc jeżeli będziecie chcieli, żebym rozwinął ten temat, jestem do waszej dyspozycji. Mówcie, piszcie, pytajcie. I tyle. Panie Marku, co tam słychać?
[01:04:00] - Słychać tutaj tyle, że się pojawiło kilka pytań niezwykle interesujących na czacie. Ja oczywiście panu te pytania wszystkie wysłałem na Messengerze. Może przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bo audycja jest realizowana w całości na żywo. Można do nas dzwonić oczywiście. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Nie wiem, czy czaty już podawałem. Przepraszam, troszkę tutaj siedzę tuż przy kaloryferze. Moje studio jest akurat tak zbudowane, że kaloryfer mam praktycznie pod ręką dosłownie, więc troszkę jest gorąco. Troszkę tutaj koncentracja czasem mi siada z tego powodu.
Czaty Radia Paranormalium to oczywiście www.paranormalium.pl oraz czat towarzyszący naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i propozycje tematów do omówienia w najbliższych audycjach na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Tutaj jeden ze słuchaczy na czacie na www.paranormalium.pl napisał: „Czemu tak mało o starych duszach?”
[01:05:54] - Czemu tak mało o starych duszach? W sumie to nie wiem. Ale jeżeli jest takie zapotrzebowanie... Moim zdaniem to stare dusze już same się logicznie w tym moim opisie powinny wyłonić. Ja obiecuję, że do starych dusz wrócę w przypadku, kiedy będę poruszał związki, pracę, dzieci, pasje, czyli świadomość, a te wszystkie rzeczy codzienne to wtedy więcej jakbyZa każdym razem coś tam więcej o tych starych duszach. Obiecuję.
[01:07:03] - Tak, właśnie pytania z czatów.
[01:07:07] - Właśnie tak. Odpaliłem Messengera i sobie czytam. Karen się tłumaczy: „Oczywiście żartowałem”. Żartowałem, bo tutaj jest odpowiedź, że przysnęła nie dlatego, że audycja była nudna, tylko dlatego, że słuchała późno po pracy. To ja od razu mówię, wykorzystałem ten komentarz do wytłumaczenia się, że troszeczkę ta audycja była taka... Nie byłem z niej aż tak bardzo zadowolony, powiem tak, ale broń Boże, do nikogo nie mam pretensji. Tak też podejrzewałem, że pewnie nasza słuchaczka była po prostu zmęczona. Miałem taką nadzieję. Tutaj pan Adam: „Telefon był zdecydowanie stwierdzeniem, a nie pytaniem”. Dziękuję, panie Adamie.
[01:08:02] - Chyba przez ten telefon przemawiało strasznie głośno echo tego pana, który dzwonił.
[01:08:09] - Panie Marku, ja myślę, że wszyscy, którzy słuchali, jakąś swoją opinię na ten temat mają. Dojdziemy do takiej audycji, w której powiem wam, co zrobić, żeby nie pakować się w następne kłopoty karmiczne. Ponieważ po tych pierwszych trzech audycjach można było wyciągnąć taki wniosek, że w sumie Pan Bóg Stwórca ma w nosie pojedynczego człowieka. Wymyślił mu tę inkarnację, dał mu tę duszę i powiedział: „Dobra stary, bujaj się. Masz na to setki, tysiące, miliony lat. Ile ci tam czasu potrzeba, tyle się tłucz po tej ziemi”. I na dobrą sprawę zostawił nas samych sobie. Takie można wrażenie odnieść po tym, co mówiłem, że owszem, dla ludzkości to sobie ześle Jezusa czy Hitlera, a dla człowieka pojedynczego to sorry, ale musi sobie poradzić sam. Nie do końca tak jest. Fakt faktem, że ciężko jest zmienić świadomość w ciągu jednego życia.
Ciężko jest, co nie znaczy, że jest to niemożliwe. Ale można uniknąć następnych kłopotów, bo wszelkie oceny, jakich dokonujemy na innych ludziach, są taką jakby prowokacją dla naszej duszy. Na zasadzie: taki jesteś mądry? Pokaż cwaniaczku, jak ty sobie z tą sytuacją poradzisz. Więc unikajmy komentowania, oceniania innych, wymagania od innych. Bo tak naprawdę jedyną osobą, jaką możemy zmienić, jesteśmy my. Nie możemy zmienić drugiego człowieka, zwłaszcza jeżeli on tego nie chce. Tak jak powiedziałem, stwierdzenia: ja to bym, powinieneś i tak dalej to są prowokacje. To jest zaproszenie wysłane do naszej duszy, do naszej podświadomości, żeby przygotowała nam taką sytuacyjkę, w której my będziemy mieli okazję się sprawdzić i zobaczyć to z drugiej strony. Więc ja mówię, nie komentowałem tego poprzednio, nie skomentuję tego również teraz.
I wrócę do odpowiedzi na pytania. Jedynaki też mają świadomość dziecięcą. To nie ma znaczenia, droga Inko. Czy jedynak, czy bliźniak, czy trójka, czy siódemka. Nasza świadomość zależy od tego, ile razy żeśmy się inkarnowali, jak duży bagaż doświadczeń żeśmy zdążyli zebrać poprzez te swoje dotychczasowe inkarnacje. Natomiast ilość rodzeństwa nie ma tutaj znaczenia na poziom świadomości. Podpowiem wam, że poziom świadomości można też spróbować zaobserwować po swoich rodzicach. Bo wiele razy ktoś mnie próbował podpytać, jaką ja jestem duszą, a jaką ja jestem świadomością. Oczywiście jestem w stanie po krótkiej rozmowie telefonicznej czy mailowejZ dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć. Natomiast możecie to też zrobić sami.
Mówię tutaj dużą podpowiedzią są rodzice. Obserwacja rodziców i ich zachowań i ich świadomości. Bo najczęściej to jest tak, że jesteśmy w jakiś sposób kompatybilni przynajmniej z jednym z rodziców. Często jest tak, że jeżeli jest dwójka dzieci i na przykład ojciec jest dojrzały to matka też najczęściej jest dojrzała. Ale na przykład często się zdarza tak, że ojciec jest na przykład świadomością młodą i świadomości młode bardzo często wchodzą w związki ze świadomościami dziecięcymi, bo wtedy na przykład syn, który ma przejąć biznes, również rodzi się ze świadomością młodą, a na przykład córka ma świadomość dziecięcą po to, żeby się móc z matką później kłócić i żeby się mogły później nawzajem zalewać łzami. Także ilość rodzeństwa nie ma znaczenia. Pytania zadawać dziś można, Noosfera? Oczywiście. Dziękuję ci Inko, nawet trzeba. Ja czytam tutaj na bieżąco dyskusje na czacie, bo to bardzo mi się to zawsze też podobało, że często słuchacze i za to wam bardzo kochani dziękuję, wyręczają mnie z odpowiedzi, więc bardzo dziękuję Inko.
Jeśli mózg to tylko odbiornik, to poziomy świadomości są tylko umowne. Świadomość nie jest młoda albo stara. Ona po prostu jest, a mózg przypuszcza, odbiera ją tyle, ile potrzeba. Chroni nas. Ciekawe. Ciekawe, aczkolwiek z mózgiem to też jest, że tak powiem, ciekawa sytuacja. Bo mózg w naszym pojęciu to jest miejsce, gdzie coś się pojawia. Że na przykład myśli się pojawiają, że mózg produkuje myśli. Według mnie oczywiście tu podpadnę na pewno wielu naukowcom i znawcom, ale mózg nic nie produkuje. Mózg jest tylko przetwornikiem, procesorem, który obrabia to, co się gdzieś tam w nas dzieje i podsuwa i dopuszcza do głosu faktycznie tylko te informacje, które według niego są najbardziej dla nas w danej, że tak powiem, sytuacji przydatne.
Ale to jakby może też szerzej, gdzieś przy innej okazji. Natomiast świadomość nie jest młoda albo stara. Tu się niestety nie do końca zgodzę, ponieważ tą pełną świadomością, poniekąd to by się tak trochę zgadzało, bo tą pełną świadomością jesteśmy po śmierci. Kiedy pozbywamy się tego ziemskiego obciążenia. Natomiast faktycznie dostęp do naszych przeżyć mamy tylko my. I to są też bardzo osobiste przeżycia. Więc ta świadomość jest trochę spersonalizowana, bo inaczej mielibyśmy dostęp do całego bagażu i do całej wiedzy wszechświata. Natomiast tak, mózg w pewnym sensie chroni nas przed natłokiem informacji, ponieważ nie bylibyśmy w stanie tego w tej chwili obrobić, ponieważ nasz mózg jeszcze zbyt wolno pracuje, by można to było wszystko obrobić. Ja miewam czasami takie myślopędy i powiem wam szczerze, zwłaszcza tym, którzy o tym marzą, że chcieliby tam coś, to uwierzcie mi, że lepiej dochodzić do tego powoli, bo to są takie sytuacje, kiedy myśli się o siedmiu rzeczach naraz. Wie się siedem rzeczy naraz, z różnych zupełnie płaszczyzn życia i nieżycia.
No i trzeba się tak troszeczkę nauczyć z tym żyć. Także Noosfero ja się w pewnej mierze, że tak powiem, z tobą zgadzam, zwłaszcza jeżeli chodzi o to, że mózg nas chroni. Ja nie wiem dokładnie, czy to jest mózg. Czy to jest czynność mózgu, ale na pewno jest coś, co nas chroni przed dostępem do tych informacji. Dobrze.Czemu i po co stare dusze się inkarnują, skoro doświadczyły wszystkiego? Po co? Chociażby po to, żeby przekazać swoją wiedzę innym. Stare dusze są pewnego rodzaju strażnikiem moralności. Trudno mi powiedzieć moralności, ale są takim reprezentantem zasad, z którymi mamy do czynienia po tamtej stronie. Stare dusze stoją w pewnym sensie na straży tego, żebyśmy się całkiem nie zagubili poprzez przekazywanie swojej wiedzy.
Poprzez często prowadzenie ludzi gdzieś za sobą, poprzez udzielanie pomocy, poprzez przypominanie tych uniwersalnych prawd i mądrości. W jakiś sposób wpływają i poszerzają świadomość ludzi. Bo stare dusze nie mają wpływu na świadomość duszy, ale mają wpływ na świadomość ludzką. Aczkolwiek stare dusze emanują specyficznym rodzajem energii, która umożliwia szybszy przeskok świadomości. Tak było na przykład w przypadku Chrystusa czy Buddy, kiedy w ich obecności ich uczniowie bardzo szybko dostawali różnego rodzaju olśnień, doznań i tak dalej. Ponieważ w obecności starych dusz, zwłaszcza tych wybitnych, jest możliwa transformacja podświadomości w trybie przyspieszonym. Mam niedosyt, jeśli chodzi o stare dusze. Widzę, że mnie tu wszyscy przekonują jednak do tego, żeby ten temat kontynuować. Jakie są różnice między świadomością, duszą i duchem naszym? Zaraz, panie Danielu.
Nie bardzo, że tak powiem, między świadomością, duszą i duchem naszym. Nie wiem, co pan rozumie pod pojęciem duchem naszym. Dla mnie świadomość to jest według mojej nomenklatury słownej, to świadomość to jest właśnie dusza. Świadomość taką prawdziwą, nie świadomość tego, że monitor jest prostokątny, bo to jest wiedza, tylko świadomość emocjonalną uzyskujemy z duszy, z jej doświadczeń. Ponieważ my jako ludzie nie bylibyśmy w stanie w ciągu jednego życia tego wszystkiego przeżyć. Biedy, bogactwa władzy, ofiary, morderstwa i tak dalej. Ludzkie życie jest zbyt krótkie. Także proszę o rozwinięcie stwierdzenia duchem naszym, to ja spróbuję to jakoś też rozwinąć i coś odpowiedzieć. Co z ludźmi, którzy urodzili się z olbrzymią stuprocentową intuicją, przypuskami jasnowidzenia, naturalną niechęcią do jedzenia mięsa od niemowlęcia, z wielką nienawiścią do betonu i hałasu miejskiego. Czy to zależy od wieku duszy?
Tak, to jest właśnie świadomość. Jeżeli, ja to z uporem maniaka będę mówił: złodziej, który na ziemi coś ukradnie, złapią go i wyląduje w więzieniu. Odsiedzi dwa lata, wyjdzie z tego więzienia. Bardzo często kradnie dalej. I to jest ludzki upór. To jest podświadomość. Nasza świadomość, świadomość duchowa, świadomość płynąca z doświadczeń duszyRóżni się tym, że po to wchodzimy w różnego rodzaju doświadczenia i sytuacje życiowe, żeby spróbować, jak to jest z jednej, z drugiej, z trzeciej, z czwartej strony i więcej tego nie robić. Ponieważ świadomość, ta cząstka duchowa nasza ma taką jakby konfrontację z idealnym wzorcem. I tam natychmiast następuje weryfikacja. Więc ta świadomość, jeżeli już coś żeśmy przerobili, jeżeli już czegoś doświadczyliśmy, to już dusza to zapamiętuje i nie potrzebuje przerabiać tego po raz kolejny.
Oczywiście pod warunkiem, że nasza podświadomość się nie uprze. Bo tak naprawdę wolna wola człowieka zaczyna się od etapu dojrzałej świadomości. Bo na etapie niemowlęcym, na etapie dziecięcym i na etapie młodym jesteśmy podporządkowani naszej podświadomości i pewnym regułom narzuconym nam przez świat fizyczny. Dopiero pewne konfrontacje na etapie dojrzałości, konfrontacje ze stroną duchową dają nam pełniejszy pogląd na sytuację na wszystkich płaszczyznach. I wtedy tak naprawdę możemy dopiero decydować, czego chcemy. Czy chcemy zostać mnichem, czy chcemy zostać biznesmenem. Tak naprawdę wolna wola zaczyna się pojawiać na etapie dojrzałej świadomości. I ta naturalna niechęć na przykład do jedzenia mięsa czy nienawiść do betonu i hałasu miejskiego, to jest właśnie jedna z pierwszych konfrontacji. Czy jesteśmy w stanie już przetransformować swoją podświadomość i zacząć żyć świadomie? Więc Just Me powiem tak: gratuluję.
I też z drugiej strony wiem, że przechodzenie z jednego etapu na drugi jest trudne, bo ta podświadomość nas trzyma w pewnych takich uwarunkowaniach. Ale jak nie teraz, to kiedy? Zwłaszcza, że jak piszesz od dzieciństwa, gdzieś tam masz już wyraźne informacje, że twoje życie już nie będzie takie jak do tej pory. Więc pielęgnuj to w sobie, rozwijaj i ciesz się tym, bo to fajne życie przed tobą. I tutaj mam Juras Gaz: dlaczego inkarnujemy się tak często na Ziemi, przecież mamy tyle innych wszechświatów. Czy czasem nie jest to tak, że ktoś po tamtej stronie manipuluje nami i wywiera na nas wpływ na to, aby tu wracać? Cel tego zabiegu — nasza energia. Manipuluje. Więc właśnie. Problem jest też w tym, że my próbujemy tamtą stronę, to jest właśnie takie troszeczkę nasze ziemskie ego, że my tamtą stronę próbujemy interpretować według wzorców tutaj ziemskich.
To troszeczkę tak, jakbyśmy myśleli, że to my stworzyliśmy wszechświat, a nie wszechświat stworzył nas. Jakbyśmy myśleli, że to wszystko we wszechświecie jest stworzone na obraz i podobieństwo Ziemi. No tak nie jest. To nie my stworzyliśmy wszechświat i dlatego do momentu, dopóki swoją podświadomością będziemy próbowali to zrozumieć i przeanalizować, to będziemy zawsze Boga widzieli jako starca z długą siwą brodą. Może niektórzy jeszcze z laską.Którzy może stoją z zębem albo z kijem, który strzela piorunami. Więc nie próbujmy tego robić w ten sposób. Uwierzcie mi, zakładam, że 99% z nas, którzy siedzimy tutaj przy komputerach w tej chwili i sobie tak dyskutujemy, była już wielokroć na Ziemi, więc w związku z tym była też wielokroć po tamtej stronie. Wszystkie te odpowiedzi na wasze pytania są w was samych. Ja z chęcią pewną wiedzę usystematyzuję i przekażę i pomogę i wesprę. Natomiast pamiętajcie, że etapu doświadczania za was nie zrobię.
To musicie zrobić sami. Nie musicie, oczywiście, że nie musicie. Natomiast jeżeli chcecie znaleźć odpowiedź na jakieś takie pytania ważne i takie, na które ja wam nie jestem w stanie odpowiedzieć, to gwarantuję wam, że w dziewięciu na 10 przypadków ta odpowiedź jest już w was. Tutaj Superman. Nie będę odnosił się do jego odpowiedzi, aczkolwiek nie do końca się zgadzam, bo inne przyzwyczajenia mają ludzie z Afryki, a inne z Europy. Oczywiście, że tak, ale też i w Afryce, i w Europie funkcjonują też inne świadomości. Dusza wybiera jakby inkarnację w Afryce, dlatego że na przykład jest na etapie świadomości dziecięcej i już nie ma zbyt dużo wolnych ciał, które można by było zasiedlić w Europie. Więc na wczesnych etapach swojego rozwoju wolą inkarnować się w Afryce, ponieważ tam są lepsze ku temu warunki. Nie ma takich wymagań, nie ma takich oczekiwań, nie ma takiej presji i to jest wybór duszy, gdzie się inkarnuje, a reszta jest już tylko następstwem tego wyboru. Tutaj wchodzimy w dziedzinę dyskusji naukowej.
To geny wychowują, decydują o tym, jacy jesteśmy i to, co zjemy, przyjmujemy z otoczenia, w tym też jakich uczuć doświadczamy w życiu. Odniosę się do tego w ten sposób. Oczywiście jest to teoria naukowa. Teoria, w pewnym sensie pewne rzeczy zostały już udowodnione przez naukę. Ale ja mówię tak: co nauka wie? Nauka wie to, co do tej pory odkryła. A czy Ziemia zrobiła się okrągła po odkryciu Kopernika i zaczęła się obracać wokół Słońca? Czy zanim odkryto i nazwano grawitację, tej grawitacji nie było? I czy w momencie, kiedy zaczęto przerabiać różnego rodzaju metale, to znaczy, że one dopiero się pojawiły na Ziemi? Nie, to wszystko było przedtem.
Tylko nauka, czyli ludzie potrzebowali czasu, żeby to odkryć. Nauka wie tyle, ile do tej pory odkryła. Natomiast co odkryje za rok, dwa, za miesiąc, może za kilka lat, tego nie wiemy. I pamiętajcie, że to, że czegoś nauka jeszcze nie potwierdziła, to nie znaczy, że to nie istnieje. Ja nie będę wchodził tutaj w żadne teorie spiskowe. Dlaczego? Po co? Komu zależy? Komu nie zależy? Tych teorii jest mnóstwo.
Natomiast naprawdę nie zamykajmy się i nie negujmy tak od razu czegoś tylko dlatego, że nauka jeszcze tego nie potwierdziła.To jest moje zdanie na temat nauki. Jedyną trudnością w tym wszystkim jest otoczenie, umiejętność mówienia „nie”, na przykład tradycje religijne, które są narzucane i wszyscy oczekują, że się człowiek podporządkuje i będzie robił to, co wszyscy, bo tak powinno być. Justme, zapraszam. Powiem tak: bardzo dobrze cię rozumiem. I też rozumiem te dylematy, i to jest właśnie ta świadomość. Miałem... znaczy miałem. Powiem wam tak: dopóki nie zrozumiałem swojej świadomości, dopóki nie zrozumiałem samego siebie, miałem ten sam problem. Dla mnie było na przykład oczywiste, prowadziłem swoje firmy i tak dalej, że na przykład nie zeszły pieniądze z roboty. Na przykład część chłopaków z ekipy chciała tygodniówki, bo zjeżdżali do domu na weekendy i chcieli częściowo przynajmniej pieniądze żonom, dzieciom poprzywozić.
I były takie sytuacje, kiedy ja nie miałem tych pieniędzy, ponieważ były gdzieś zablokowane na jakichś robotach i tak dalej. Więc ja pożyczałem te pieniądze, żeby mieć na te tygodniówki dla chłopaków. Oczywiście moi koledzy z branży mówili: „Stary, weź im po prostu powiedz, że nie masz i tyle, bo ci nie zapłacili”. Ja mówię: „Ja mogę tak powiedzieć. Tylko problem mój polega na tym, że ja mam świadomość, że te pieniądze dla tych ludzi to nie jest tylko dla niego, że on nie weźmie 1000 złotych. To są ich żony, które nie zapłacą rachunku, które nie kupią dzieciom, które nie będą miały na jedzenie. To są dzieci, które nie dostaną prezentów i tak dalej. To są też być może ludzie, którzy nie dostaną swoich pieniędzy, bo pożyczyli na przykład żonie na coś tam”. Ta świadomość powodowała taką olbrzymią odpowiedzialność i tę nieumiejętność powiedzenia „nie”, ponieważ ja wiedziałem, że moim obowiązkiem jest to zrobić, a to, że nie mam, to nie jest problem tych ludzi. Jedno proste stwierdzenie: „Nie zapłacę wam w tym tygodniu, bo nie mam.
To nie to też, że nie zapłacę wam w ogóle. Zapłacę wam w przyszłym tygodniu”. Tylko przez tą niby prostą, głupią rzecz: „Nie zapłacę wam w tym tygodniu”, kilka, kilkanaście albo kilkadziesiąt osób będzie nieszczęśliwych. Nie dwie czy trzy, nie dwóch czy trzech moich pracowników. I nie chodziło o to, czy oni w poniedziałek przyjdą do pracy. Tylko o te kilkadziesiąt osób, które będą w jakiś sposób nieszczęśliwe przeze mnie. Więc rozumiem, Justme, dlaczego drążysz temat starych dusz. Dlaczego drążysz temat starych dusz? Jeżeli będzie takie zapotrzebowanie, bo nie chcę też zdominować waszego czasu tylko odpowiedzią na jedno pytanie. Natomiast jak widzicie, ta świadomość ma olbrzymie znaczenie na nasze codzienne, proste, zwykłe życiowe wybory.
Dusza młoda by powiedziała właśnie to, co mi radzili moi koledzy: „Nie mam. Przecież nie pójdę pożyczyć, żeby wam dać. To wy pracujecie u mnie. Dziękuję, do widzenia. Skończyłem”. Bez mrugnięcia oka. Dusze dojrzałe już będą miały dylematy, ponieważ będą przerabiały już takie sytuacje na pewno, w których ich ktoś oszukiwał, w których ich ktoś źle traktował. Więc w pamięci duszy te sytuacje już były przerabiane, więc one wiedzą, jak to smakuje. I to nie pozwala człowiekowi postąpić tak wobec drugiego człowieka. Także Justme, zapraszam na konsultacje albo umówmy się, że temat asertywnościZwiązanej ze świadomością zbierzemy na jakiś tam odcinek.
Duch w filozofii nazywany jest rozumem, umysłem, ciałem intelektualnym. Duch w filozofii nazywany jest rozumem, umysłem, ciałem intelektualnym. Jaka jest różnica między duszą a duchem? Ciało intelektualne, czyli rozum, to jest ciało związane w moim przekonaniu, mojej interpretacji ze zmagazynowanymi informacjami ziemskimi. Więc to jest sfera takich potrzebnych, przydatnych informacji tutaj na Ziemi, do funkcjonowania na Ziemi. Czyli nie wiem, jak naprawić drukarkę, czy na przykład zrobić pewne rzeczy. Nauczyłem się, mam do tego wiedzę, więc ją wykorzystuję. Duch to jest sfera, dusza to jest sfera emocjonalna, sfera naszych reakcji, naszych zachowań, naszych kryteriów moralnych, naszego kręgosłupa moralnego. To są jakby dwie płaszczyzny. Zresztą człowiek jest czteropłaszczyznowy, jak to się mówi, bo w lekkim skrócie to jest ciało fizyczne, mental, czyli rozum, umysł, sfera umysłowa, emocje i duch, i dusza.
Więc to jest jakby inna płaszczyzna, aczkolwiek to wszystko ze sobą, panie Danielu, współpracuje. Właśnie od tego jest mózg, żeby te informacje, te bodźce ze wszystkich płaszczyzn naszego życia analizować. Informacje takie typowo ziemskie: wzrok, słuch, węch, instynkty. Plus do tego podświadomość, plus do tego dusza, plus do tego nasza wiedza. To wszystko w tym mózgu jest obrabiane i z tego powstają nasze reakcje. Tu mi coś szybko przeleciało.
[01:46:38] - Przeleciało troszkę szybko, bo się pojawiło bardzo dużo komentarzy na czacie na YouTube. One podniosły wszystkie wiadomości, ale mam nadzieję, że się pan odnajdzie szybko.
[01:46:50] - Właśnie to mi wskoczyło. Dzisiaj nie dałem rady, panie Sławku. Bardzo mi przykro, panie Tomaszu. Tęskniłem troszeczkę. Zresztą dawno nie słyszałem już o żadnych, że tak powiem, komentarzy. Zaczynałem się martwić. Panie Sławku, co pan myśli o duszach u dzieci tak zwanych starych maleńkich? Są dzieci, które od małego są bardzo dojrzałe jak na swój wiek. Tak, droga Inko. O dzieciach właśnie będzie jedna z audycji, bo to jest właśnie ten temat.
Kiedy świadomość jeszcze nie tak bardzo, ale świadomość, ten poziom świadomości emanuje już właśnie od najwcześniejszych lat. Świadomości dojrzałe na przykład u dzieci objawiają się tym, że na przykład te dzieci potrafią widzieć aurę do, nie wiem, ósmego, dziewiątego, dziesiątego roku życia. I w zależności od świadomości, z jaką dziecko się rodzi, jego zainteresowania są zupełnie inne. I dlatego też podejście do takiego dziecka czy wymyślanie mu zajęć dodatkowych, czy rozbudzanie zainteresowań dla każdego typu świadomości powinien być inny. Znaczy powinien być, jeżeli chcemy dziecko wspierać w jego rozwoju, a nie kazać mu czekać do czterdziestki, aż samo, że tak powiem, przebrnie przez ileś tam sytuacji i stwierdzi: to nie to. Więc jeżeli chcemy pomóc swojemu dziecku, to warto jest spróbować rozszyfrować, jaki poziom świadomości się zainstalował w jego malutkim ciele, żeby go również w tej sferze rozwoju świadomości wspierać, żeby nie musiało się pakować w kolejne perypetie. Tak, pan Tomasz się tutaj zamerdował. Słucham audycji później. Pozdrawiam. Ja również.
Skoro grawitacja istnieje, to czemu baloniki z helem mogą się unosić? Panie Danielu, ja nie będę wchodził tutaj w tematyki naukowe. To zadanie z fizyki. Może ktoś tutaj z drogich słuchaczy jest fizykiem, chemikiem i zna się na tych rzeczach.
[01:49:34] - Ja może odpowiem stylem, w którym by odpowiedział fizyk Thomas Campbell, który
[01:49:43] - Gości może troszkę mało świadomie, ale jednak gości w wywiadach na antenie Radia Paranormalium, bo temu balonikowi na to właśnie pozwala zestaw reguł obowiązujących w naszej wirtualnej rzeczywistości. O!
[01:49:59] - Ale to już doczytałem dalej, panie Marku, dziękuję bardzo, bo też Innosfera podzieliła się swoją wiedzą, bo są lżejsze od powietrza. Więc dziś pytanie, dziś odpowiedź. Proszę, takie rzeczy tylko w naszej audycji. „Jeśli dusza jest wieczna i znajduje się poza czasem, to jak jednocześnie może być stara albo...” Ale zaraz! A dobrze. „... może być stara albo młoda? Jak to pogodzić?” Nie wiem, droga Innosfero. Tak naprawdę to nie wiem. Ale ponieważ ja mam taki zwyczaj, że pytam samego siebie i czasami ta odpowiedź przychodzi tak, a czasami muszę chwileczkę poczekać.
Więc droga Innosfero, chociaż tak na dobrą sprawę mówię „droga”, ale nie wiem, czy mam do czynienia z mężczyzną, czy z kobietą, więc jeżeli coś tam pokręcimy z tymi płciami, to przepraszam. Tak mi się skojarzyło, że Innosfera to kobieta. Zapiszę sobie to pytanie i spróbuję na nie odpowiedzieć w następnym odcinku. „Panie Sławku, jak się ma stara dusza do wykształcenia?” Według mnie nijak. Dobrze. Droga Inko, nijak. Powiem tak: jeżeli stara dusza chce coś osiągnąć w jakiejś tam konkretnej dziedzinie ziemskiej, to z chęcią będzie się kształciła w tym kierunku. Natomiast stare dusze nie mają potrzeby kształcenia się. Mają potrzebę zdobywania wiedzy, mają potrzebę zdobywania doświadczeń i dzielenia się nimi. Natomiast nie w taki ziemski sposób, bo to już raczej mają za sobą.
Stare dusze są takie trochę znudzone. Można by czasami pomyśleć sobie, że one są takie oziębłe i takie nie potrafią się zaangażować emocjonalnie. Ale to nie tak, ponieważ stare dusze mają bardzo dużą akceptację i zrozumienie właśnie mechanizmów i doświadczeń i przez bardzo wiele doświadczeń przeszły, więc potrafią zachować po prostu dystans. A są znudzone, bo „wszędzie byłem, wszystko widziałem, wszystko wiem” — trochę to jest na takiej zasadzie. Więc nijak, zupełnie nijak się to ma z wykształceniem. Coś mi się widzi, że potrzebujemy więcej audycji na temat starych i młodych dusz. Będą, będą, będą. Zwłaszcza że myślę, że też pewne rzeczy się wyjaśnią, jeżeli poruszymy temat związku, bo te świadomości mają takie swoje ulubione relacje. Ale dobra, nie będę opowiadał o przyszłej audycji, bo to będzie w przyszłym tygodniu. Ale zachęcam was, bo uważam, że temat świadomości i temat związków wynikających z tego powinien być tematem obowiązkowym w liceum albo przynajmniej na jakimś przedmiocie, który się kiedyś nazywał wychowanie do życia w rodzinie albo coś takiego.
„Ja się nie wtrącam teraz, bo nie słyszałem wcześniej. Nie będę psuł audycji”. Dzięki, panie Tomku. „Także jestem cicho jakoś”. Jakoś tak jak na pana, panie Tomku, to tak. „Również potrzebujemy jeszcze porozmawiać o świadomości i podświadomości”. O, proszę bardzo. Wiedziałem, że to kiedyś wróci. Ja też tak robiłem, panie Sławku. Panie Tomku, podajmy sobie ręce.
Ale z chęcią podzielę się swoimi doświadczeniami w tej kwestii. Może niekoniecznie na antenie, bo może te sytuacje nie do końca słuchaczy interesują. No chyba że będzie zainteresowanie świadomością a zarabianiem pieniędzy. Super, dziękuję. A, dobrze. Just me. Tylko bardzo proszęDobra, tylko proszę w jednym miejscu. Albo na mojej stronie zapraszam. Jak ktoś już zajrzy, to może lajka wrzucić. Gdzieś można przez Facebooka do mnie pisać, bo wtedy to na pewno nie zaginie.
Bo tak jak mówiłem, mam ponad 50 filmików na swoim kanale wrzuconych. Tu się pojawił komentarz pod audycją radiową i te powiadomienia z YouTube'a mi przychodzą. Ja później biegam i to próbuję w jakiś sposób usystematyzować, bo co innego odpisać, a co innego przenieść to w jedno miejsce jako odpowiedź. Także proszę albo pod audycją, albo piszcie bezpośrednio do mnie. Także just mi rzucaj tam, gdzie masz ochotę, a ja spróbuję w audycji odpowiedzieć. Stara maleńka: „Jak ja się tego wstydziłam i czułam się podwójnie poniżana jako dziecko”. I właśnie dlatego warto jest mieć świadomość, jaką świadomość, czyli jaką duszę ma nasze dziecko. Jak chcemy je uchronić przed takimi sytuacjami. Uchronić to jest źle powiedziane, bo dusza decyduje się na inkarnację po to, żeby doświadczać, więc ochronić jej się nie da, bo chce doświadczać. Ale tak pokierować życiem młodego człowieka, żeby w bezpieczny sposób zdobył te doświadczenia już na przykład jako młody człowieczek, zanim wejdzie w dorosłe życie kierowany tylko i wyłącznie podświadomością i tę podświadomość będzie testował przez 10 czy 15 lat po to, żeby później dostać klapsa, który zaboli.
Także polecam. „Myślę, że to, czy dusza jest stara czy młoda, zależy od ilości wcieleń, a nie od czasu”. Tak, droga Karen, ale to właśnie z tego wynika, że każde wcielenie zajmuje ileś tam czasu. Odstęp między wcieleniami też zajmuje ileś czasu, żeby po prostu gdzieś tam poumierali ludzie, którzy gdzieś tam z nami żyli, bo tworzy się wtedy wielki chaos, jeżeli inkarnacja następuje zbyt szybko. Teraz był jakiś na którymś z programów taki o jakimś chłopcu, który gdzieś w Anglii czy Szkocji urodził się i opowiadał jakieś rzeczy. Z tym że to troszeczkę było zmanipulowane, ale ja w książce opisuję przypadek pierwszy zarejestrowany przez naukowców przypadek indyjskiej dziewczynki Devi Shanti. To jest z początku XX wieku, która się urodziła kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów... Jako dorosła kobieta zmarła podczas porodu dziecka i za kilka lat urodziła się, inkarnowała się w jakiejś wioseczce oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów od miejsca, w którym żył jeszcze jej mąż. Gdzie stał jej dom, w którym ona mieszkała. Więc to było dosłownie kilkanaście lat po jej śmierci i ona to wszystko bardzo wyraźnie pamiętała.
Opowiadała rodzicom o domu, gdzie stoi i tak dalej. To tak w skrócie wam opowiem. I w końcu jakąś grupą naukowców pojechali do tamtego domu i faktycznie ona opowiadała, że tutaj to robiła to, tutaj to robiła tamto. Już nie pamiętam, czy ona się z tym mężem swoim spotkała, czy on też już nie żył. W każdym razie rozumiecie, że to mogłoby być kłopotliwe. Zwłaszcza dla dziewczyny, która później będzie miała 20 lat, wyjdzie za mąż i będzie miała dwóch mężów, jednego z poprzedniego wcielenia żyjącego, a drugiego z obecnego. To sytuacja emocjonalna troszeczkę ciężka do zniesienia przy braku świadomości, że tak może być. Może doprowadzić do zaburzeń emocjonalnych. Zresztą część ludzi z tego powodu też ma zaburzenia, ale o tym też jeszcze może. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję porozmawiać.
„Skoro dusza może wrócić do źródła, to być może źródło może powołać nową duszę, aby zaczęła doświadczać. Tak sobie dywaguję”. Marzenko, takTak to mniej więcej wygląda. Natomiast tak pokrótce oczywiście i w takim ogólnym zarysie, bez wchodzenia w jakieś szczegóły techniczne. Natomiast problem polega na tym, że coś mi mówi, że etap inkarnowania dusz niemowlęcych na Ziemi dobiega końca. Więc raczej nie tutaj. Być może tu jest temat do zagadnień ufologicznych. Być może gdzieś właśnie w tej chwili powstaje jakaś planeta, na której ten sam eksperyment, który z Ziemią sprzed około czterech miliardów lat zostanie powtórzony. I tam być może te niemowlęce, świeżutkie, dziewicze duszki będą się mogły inkarnować i rozwijać. Daniel i też o nadświadomości.
Dla mnie, panie Danielu, nadświadomość to nie jest nic innego jak właśnie ta część duszy, do której nie mamy dostępu. Przynajmniej na tą chwilę. Ta część duszy, która jest gdzieś podpięta do centralnego komputera. Ale dojdziemy do tego momentu. Oj, to jest bardzo cenna informacja pana Roberta. Dwie herbaty wypiłem i bardzo panu zazdroszczę, panie Robercie, bo ja nie wypiłem żadnej. Panie Tomaszu, a jednak. Nie potrafił pan się powstrzymać, co? Bardzo możliwe, panie Tomaszu. Dużo wskazuje, a na pewno na dużą dojrzałość.
Czy stare, doświadczone dusze też popełniają głupie błędy? Pewnie tak, ale dlaczego, skoro powinny albo i wiedzą lepiej? Droga Ingo. Stare dusze, skoro tak jak ustaliliśmy, się jednak inkarnują tutaj na Ziemi, to znaczy, że mają coś do zrobienia. A nasza podświadomość jest w dalszym ciągu naszą podświadomością. I zawsze ona się pcha pierwsza z podpowiedzą. Natomiast ja powiem tak: w momencie, kiedy ułożyłem sobie tą układankę, co tak naprawdę decyduje o tym, jacy jesteśmy, jakie aspekty na to wpływają, to przyznam wam się szczerze, że stałem się spokojniejszym człowiekiem. Poprzez zrozumienie dopuściłem swoją świadomość do swojego własnego życia. Nie traktowałem jej tak jak kiedyś, bo tak było. Jako coś obcego, zupełnie nieprzydatnego mi w życiu.
Kiedy nauczyłem się czerpać z niej, wtedy wiele rzeczy, wiele sytuacji w moim życiu się po pierwsze rozjaśniło, wyprostowało, a ja odzyskałem spokój. Dlatego dopuszczanie do głosu świadomości pozwala nam rozsądzić, zachować się z rozsądkiem, czyli dać naszej podświadomości na początku sygnał, że nie ona jest jedynym decydentem o naszych reakcjach, o naszych zachowaniach i o naszych decyzjach. I wtedy, jeżeli zaczniemy do głosu dopuszczać naszą świadomość, wtedy zaczniemy rozsądzać. Wtedy zaczniemy się zastanawiać, a nie reagować podświadomością. I wtedy w wielu rzeczach i w wielu sytuacjach będziemy w stanie uniknąć głupich, prostych błędów. Tylko musimy zacząć korzystać z tego daru, który w sobie mamy, czyli ze świadomości, która przeżyła setki razy więcej niż my przez nasze obecne życie. Tak kiedyś ktoś snuł takie dywagacjeI takie przeliczenia, że na jeden etap rozwoju świadomości składa się od siedmiu do dziesięciu inkarnacji. Biorąc pod uwagę, że średnio teraz się żyje dłużej, ale powiedzmy, uśredniając, że to niech będzie 40, może 50 lat dla łatwiejszego rachunku, czyli maksymalnie to jest 500 lat na jeden poziom. Biorąc pod uwagę, że zakładam, że gros z was jest przynajmniej na etapie tej dojrzałości emocjonalnej, to już mamy 2000 lat bez przerw. Pomyślcie sobie, jacy starzy jesteście.
Ja bym już od dzisiaj tak nie szastał tym, że o krzyżowcach albo jakichś tam innych, bo to być może tutaj, moi kochani słuchacze, wyrzynali na przykład tych biednych ludzi albo pod Grunwaldem, albo może pod Wiedniem, albo może gdzieś tam w Pułtuszce z jakimś tam Czyngis-chanem albo Aleksandrem Wielkim. Także kochani, ostrożnie, bo może się okazać, że to było wasze dzieło. Odniosłem się do pytania: „Chodziło mi o to, że nieważny jest czas odczuwany na tym świecie, bo to tylko tu go odczuwamy. Tam liczą się doświadczenia, a nie czas, bo tam czasu nie ma”. Tak, dosłownie. Dokładnie też tak myślę, że czas jest tutaj określeniem ziemskim. Natomiast to chodzi też o odczuwanie tutaj. Słuchajcie, tak naprawdę łatwo jest być aniołem w niebie. Wśród aniołów. Łatwo być świętym, jak się stoi naprzeciwko Boga.
Natomiast cały dowcip i cały trud polega na tym, żeby być świętym tutaj. Dobrym tutaj, przy tych niskich wibracjach, przy tej ciężkiej energii. O to właśnie chodzi, bo to jest trudniejsze. Gdybyśmy po śmierci stanęli, nazwijmy to tak umownie, na sądzie i tam zostałyby ocenione nasze uczynki, to gdybyśmy nie mieli możliwości powrotu na Ziemię, to jak moglibyśmy udowodnić, że coś zrozumieliśmy? To by była tylko teoria. Dlatego ważny jest ten powrót tutaj, żeby tu na Ziemi udowodnić, że się coś zrozumiało, że się czegoś człowiek nauczył. Tak. „Jak to zrobić, aby podświadomość nami nie kierowała, skoro przez nią robimy głupoty?” Droga Inko. Panie Tomku, ja specjalnie pominąłem pana przefajny komentarz. Bardzo lubię pana radosne podejście.
Bardzo dziękuję, ale skoncentruję się tutaj na odpowiedzi na pytania. „Jak to zrobić, aby podświadomość nami nie kierowała, skoro przez nią robimy głupoty?” Po pierwsze, przez podświadomość nie robimy głupot. To jest jedna rzecz. A jak to zrobić, aby podświadomość nami nie kierowała? Powiem tak: na Ziemi się nie da. Na Ziemi zawsze podświadomość będzie pierwsza, bo od tego jest. A jak zrobić, żeby tę naszą podświadomość przetransformować, aby myślała tak jak świadomość bądź współpracowała ze świadomością? To bardzo cię, droga Inko, proszęRzuć to pytanie albo do mnie na stronę, albo pod audycją, bo na to pytanie będę odpowiadał w momencie, kiedy przerobimy już całą teorię i kiedy mi zadacie takie pytanie: „Dobra, super, fajnie. Bóg ma nas w nosie, zajmuje się światem i innymi wszechświatami i innymi rzeczami. Zostaliśmy pozostawieni sami sobie.
Wymyślono dla nas jakiś proces, ale tak na dobrą sprawę musimy sobie radzić sami. Jeszcze ty do tego wszystkiego napakowałeś nam jakichś teorii do głowy i co my mamy teraz zrobić?” Bo takie pytanie w głowach waszych pewnie już się pojawia, a jak nie, to zacznie się pojawiać. I w tym momencie, jak zadacie mi to pytanie, które zadała dzisiaj Inka, przejdziemy do tematu, co zrobić, żeby to poprawić. Dam wam kilka. Zrobimy sobie takie warsztaciki na antenie radia. Także dziękuję ci, Inko, za to pytanie. Wrzuć mi je, bardzo proszę, gdzieś, żeby broń Boże nie umknęło i z wielką przyjemnością w którymś momencie na nie odpowiem. Witaj, Robit, czy jak ktoś. Robit. Coś takiego.
A może to nasz umysł to tak interpretuje, że nasza dusza jest stara albo młoda? Sfero, jeżeli tak jest ci bardziej po drodze, to oczywiście nie będę cię w stanie przekonać. Natomiast mózg jest nabytkiem typowo ziemskim i on rodzi się czyściutki i świeżutki przy każdym nowo narodzonym dziecku. Pewne rzeczy, które dzieją się w naszym wnętrzu, a nie mają żadnego wytłumaczenia, na przykład z naszego obecnego wcielenia, na pewno pochodzą z duszy z poprzednich wcieleń. Mózg raczej to blokuje. Tak jak inteligentna poczta pakuje to do spamu. Natomiast to w snach, w różnego typu sytuacjach, kiedy jesteśmy bardzo wyciszeni, zrelaksowani, to się będzie pojawiać. Tu tak to nie działa. A może mózg jest jak filtr i przepuszcza świadomości tyle, ile potrzeba? Ci, których mózgi przepuszczają więcej.
Sama w sobie zawsze jest w pełni. Już pojawiła się taka opinia. Powiem tak: wtedy cały proces reinkarnacji nie miałby sensu, bo niby na jakiej podstawie mózg mógłby decydować, co nam dopuścić, czego nam nie dopuścić? Także tutaj nie do końca się z tym zgodzę. Słusznie. Gdyby Bóg wszędzie palucha wciskał, to nie byłoby miejsca na wolną wolę. Dokładnie tak. Jak powiedziałem o tym symbolicznym raju. Chodzi o to, żeby to był raj stworzony za naszą zgodą, na naszych zasadach i taki, jak chcemy, żebyśmy my sami zadecydowali, że w nim chcemy być. To tylko teoria, ale czy mózg nie jest zwyczajnie anteną oraz maszyną do przetwarzania informacji?
Tak, mózg jest maszyną do przetwarzania informacji. Natomiast część informacji jest w nim zapisywana. Informacji z naszego życia. Jest mało ludzi, którzy pamiętają swoje doświadczenia z dzieciństwa. Przecież mało kto bez procesuRegresingu jest w stanie przypomnieć sobie, co spowodowało taki, a nie inny zapis podświadomości, który skutkuje takim, a nie innym zachowaniem. Tego nie pamiętamy. Ta informacja jest gdzieś zapisana w naszym mózgu. Jest jakiś taki twardy dysk, na którym jest to zapisane. Mózg ma też zadanie przechowywania danych. I w ten sposób kochani widzę, że-
[02:21:06] - Mały rekord
[02:21:08] - ... że pytania się zakończyły, przynajmniej na tą chwilę. Mały rekord w sensie długości audycji.
[02:21:19] - Już za chwilę wybije dwie i pół godziny.
[02:21:23] - Faktycznie. A poprzednio nie było tak jakoś?
[02:21:27] - Poprzednio się zbliżyliśmy do dwóch godzin, to tak skaczemy co pół godziny. Następna audycja pewnie będzie trzy godziny, następna trzy i pół, następna cztery.
[02:21:39] - Dajcie kochani znać. Jakbyście mieli takie plany, to ja po prostu sobie wtorek wolny zrobię. Zresztą wam też w takim razie.
[02:21:46] - Cały wtorek będziemy nadawać 24 godziny na dobę.
[02:21:51] - Myślę, że to byłby już rekord, czego oczywiście państwu i sobie życzę. Dobrze chyba, panie Marku, w takim razie z wielką przyjemnością.
[02:22:06] - Właśnie teraz się pojawiły kolejne komentarze na czacie.
[02:22:12] - Tak.
[02:22:12] - Od pana Krzysztofa Rabinka znowu o Noosfery.
[02:22:19] - Kochani macie jeszcze-
[02:22:20] - Rekord. Wbrew temu, co tutaj Noosfera pisze, rekord nie należy wcale do Claude'a Monet z Theory House, tylko do debaty ufologicznej. Ponad sześć godzin 20 minut wtedy trwała ta najdłuższa audycja. Także jeszcze do rekordu trochę brakuje.
[02:22:39] - To idziemy na rekord. To już rozumiem tęsknotę słuchaczy w takim razie za tymi debatami ufologicznymi, skoro tam takie, że tak powiem, rzeczy się-
[02:23:00] - To była akurat taka audycja częściowo realizowana na żywo, a częściowo puszczona z taśmy. Jak już uczestnicy audycji poszli spać, to jeszcze odtwarzałem nagrane wcześniej wypowiedzi badaczy UFO, świadków, coś tam jeszcze sam wcześniej nagrałem. Także łatwo było pobić taki rekord. Całkiem na żywo to już byłoby trudniej chyba.
[02:23:27] - Ja powiem tak: ja się nie zarzekam, że tego nie zrobimy. Także jak tylko słuchacze, że tak powiem, będą chętni, będą mieli czas i ochotę, to myślę, że damy radę. To jeszcze doświadczenia, przeżycia i tak kodowałyby mózg. Ile ma świadomości przypuszczać? Znaczy powiem tak: podświadomość na pewno, jeszcze droga Noosfero, podświadomość na pewno, czyli te nasze ziemskie przekonania blokuje dostęp do świadomości ze względu na to, że tak jak ktoś tam wcześniej napisał, bo to wychowanie religijne, bo to, bo tamto. Więc na pewno będzie blokować, tak? Ale na pewno nie zablokuje istnienia świadomości i jak już ją, że tak powiem, dopuścimy do głosu, to ona z całym, że tak powiem, błogosławieństwem i dobrobytem melduje się w naszym życiu. A co Bóg mówi o fałszywej świadomości człowieka? Drogi Krzysztofie, a co masz na myśli mówiąc fałszywej świadomości? Justinie pozdrawiamy i ciebie.
Także drogi Krzysztofie prosiłbym wytłumaczenie stwierdzenia fałszywa świadomość. Pan Tomasz to widzę, nie wytrzymał. Dlaczego 16, 18 lat człowiek jest odpowiedzialny w naszym ludzkim systemie, tak zwane prawo na przykład stworzone przez przybyłe pokolenia za czyny, których nie rozumie, czyny, które zrozumie po 30 latach dopiero. Drogi Tomaszu, nie wiem. To jest pytanie do ustawodawcy, co, że tak powiem, autor miał na myśli. Ja uważam, że świadomość... Inaczej. Kurczę, no zaraz się wkręcę w rozmowę. Oj pamiętam.Chodzi o to, że informacje, które są nam potrzebne do funkcjonowania, zbieramy od dzieciństwa, a informacje, które mamy zapisane w świadomości, czyli w naszej duszy, mamy ze sobą w momencie narodzenia. Więc moment, w którym zaczniemy pewne rzeczy rozumieć, jest umowny.
Kwestia, kiedy dopuścimy do głosu naszą świadomość. Więc czy to będzie 12 lat? Kiedyś dziewczynki wydawano w tym wieku, że tak powiem, za mąż. W wieku kilkunastu lat przejmowano władzę w królestwach, w plemionach czy tam w jakichś innych rzeczach. Więc to jest umowne. Natomiast ważne jest, w którym momencie damy znać naszej podświadomości, że wchodzimy na inny etap, na następny etap naszego życia. Więc i wiecie, po co są wszelkiego rodzaju, że tak powiem, obrzędy, które były przez wiele lat pielęgnowane we wszystkich kulturach, wszelkie obrzędy związane z wchodzeniem właśnie na następny etap życia, czyli stawania się z dziewczynki kobietą, stawania się z chłopca mężczyzną. Następne etapy, na przykład stawania się szamanem albo wodzem, czy jakimś tam innym przywódcą. Dlaczego były prowadzone obrzędy? One zawsze były związane z silnymi emocjami.
Na przykład wysyłano chłopca samego, żeby złowił, złapał orła i wyrwał mu pióra na przykład u Inka. Albo że ileś dni miał być poza wioską, albo zrzucano na przykład przywiązaną lianą z drzewa nad przepaść. Czyli to wszystko było związane z dużym stresem, z silnymi emocjami. Po to są wszelkiego rodzaju obrzędy, żeby zasygnalizować, zmienić naszą podświadomość. Poprzez silne emocje zmieniamy naszą podświadomość. Ona dostaje wtedy informację: jesteśmy już dorośli. I w tym momencie przestawia się na tryb dorosły i zaczyna nam podsuwać rozwiązania, które nam rodzice zapisywali jako rozwiązania i zachowania ludzi dorosłych. I to jest też bardzo ważna rzecz, ponieważ jest to odpowiedź, jak w szybki sposób. Tutaj bodajże Inka zapytała o to, jak to zrobić. Właśnie silne emocje są potrzebne po to, by szybko zastąpić jeden wzorzec myślowy w podświadomości innym.
Panie Tomku, pan pisze: „Spokojnie, ja żartowałem”. Panie Krzysztofie, już czytam. „Fałszywą świadomość mają fałszywi prorocy mówiący w imieniu Boga. Często sami wymyślali swoje własne wyobrażenia”. I pytanie jest: już cofnę się. Pytanie, jakie jest stanowisko, a co Bóg mówi o fałszywej świadomości człowieka? Panie Krzysztofie, powiem tak. Z przykrością się przyznam, że ja tak bezpośrednio to z Bogiem nie rozmawiałem. Znaczy z tego, co pamiętam. I też ciężko mi jest powiedzieć, co on mówi.
Natomiast z tego, co ja wiem, ci wszyscy fałszywi prorocy, czyli ta fałszywa świadomość. Nie ma czegoś takiego jak fałszywa świadomość, moim zdaniem. Może być, że tak powiem, mylna. Może jest jakaś tam interpretacja. Kwestia jest tego, jakie intencje przyświecają danej osobie. Jeżeli to zmierza do tego, żeby rozwijać świadomość ludzi i pozwalać im lepiej żyć, bądź zbliżać się do Boga, bądź świadomiej prowadzić swoje własne życie, to wydaje mi się, żeże jest to wpisane w proces rozwoju osobistego i duchowego. Natomiast intencje, które poprzez jakieś hasła mają służyć manipulowaniu i wykorzystywaniu ludzi dla własnych korzyści, to umówmy się, że tą fałszywą świadomość reprezentują politycy, media, reklamodawcy, księża, religie i tak dalej. Firmy, biznesmeni. Tą samą fałszywą świadomość reprezentują. Myślę, że jeżeli Bóg pozwolił na funkcjonowanie na ziemi takiej fałszywej świadomości jak Hitler, o którym dzisiaj mówiłem, to myślę, że ma w tym jakiś cel.
A ja sądzę, że my tak powolutku wszyscy tutaj, w tej audycji zbliżamy się do tego, żeby przynajmniej w jakiejś tam części ten cel i założenia poznać. Czego oczywiście panu, wszystkim słuchaczom oraz nam, panie Marku, z całego serca życzę. I tymi życzeniami pozwolę sobie dwuipółgodzinną, godzinną audycję zakończyć. I do usłyszenia. Piszcie, dzwońcie, mailujcie, pytajcie. Wszystkiego dobrego na najbliższy tydzień. Trzymajcie się. Pa.
[02:34:32] - Z funkcji pisania na komputerze słuchacze zdecydowanie robią użytek, bo jeszcze nadesłali tutaj dwa komentarze na YouTube. A my już powolutku rzeczywiście będziemy się żegnać. Dzisiaj najpiękniejszy dzień tygodnia konkretnie zakończyć taką konkretną audycją, takim małym rekordem to jest jednak coś. Tak więc kończymy kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Był z nami pan Sławomir Bączkowski, autor wideobloga między innymi o takim samym tytule. I jakby pan mógł jeszcze na koniec przypomnieć tytuł swojej książki naszym słuchaczom, bo pewnie będą ciekawi.
[02:35:16] - Z wielką przyjemnością. Oczywiście. „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Książka jest dostępna na razie tylko na stronie wydawnictwa Złote Myśli. Jest w formie ebooka i w formie papierowej. Zapraszam serdecznie.
[02:35:38] - Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Oczywiście na żywo. I oczywiście zachęcamy do nadsyłania pytań bądź też zamieszczania ich w komentarzach pod tym odcinkiem audycji. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl