[01:24] - Czas Snu Paranormalium. Rosyjscy kosmonauci widzieli rzekomo dziwne energetyczne istoty, które kilkukrotnie otaczały ich statek kosmiczny. Do jednego takiego zdarzenia miało dojść na przykład w lipcu 1984 roku na stacji kosmicznej Salut 7. Zdaniem niektórych tego typu świetliste obiekty są obserwowane bardzo często, ale ponieważ nie wiadomo, czym w istocie są, nie jest to informacja powszechnie znana opinii publicznej. Należy przecież pamiętać, że były to dopiero początki budowy technologii, które umożliwią ludzkości stałą obecność w kosmosie. Kiedy tylko zaczęły być wykonywane loty orbitalne, wysłani tam świadkowie okazjonalnie opowiadali o dziwnych światłach i obiektach otaczających ich małe pojazdy. W module Salut 7, stanowiącym protoplastę ISS, orbitowali rosyjscy kosmonauci Oleg Atkow, Władimir Sołowjow oraz Leonid Kizim. To oni po raz pierwszy zobaczyli świetlisto-humanoidalne istoty z czymś, co mogło uchodzić za skrzydła. Początkowo uznano, że jest to wynikiem ich zbiorowej halucynacji. Zjawisko trwało około 10 minut, a potem wszystko nagle zniknęło.
Po około dwóch tygodniach od tego zjawiska z ziem przyleciało następnych trzech kosmonautów i ponownie pojawiły się te same obiekty. Warto wspomnieć, że widzieli je również nowo przybyli kosmonauci. W rezultacie Sołowow i Atkow nie mogli dłużej udawać, że to tylko przywidzenia i postanowili złożyć w tej sprawie raport. Zgodnie z tym, co w nim napisali, czuli się oni przytłoczeni skalą całego tego zjawiska. Widzieli pomarańczowe, jasne światła, które według nich dało się nawet policzyć. Wstępnie miało ich otoczyć do siedmiu świetlistych istot, z czego każda była wielkości dużego samolotu pasażerskiego. Wszyscy kosmonauci znajdujący się na pokładzie Saluta 7 zgodnie potwierdzili, że widzieli twarz uśmiechającego się anioła. Fakt, że zjawisko to widzieli i starzy, i nowi kosmonauci, świadczy o tym, że nie można go traktować jako efekt długiego pobytu w kosmosie. Oczywiście część załogi rzeczywiście pozostawała na pokładzie stacji przez około 160 dni, ale trzech nowych członków załogi było w przestrzeni najwyżej kilka dni. Pojawiające się w raporcie rosyjskim nawiązanie do aniołów jest bardzo trafne, ponieważ są sugestie, że istoty widziane przez Rosjan są znane ludzkości od dawna.
Jedne kultury nazywają je aniołami, a inne, na przykład hinduska, nazywają je gandharvas. Co więcej, opisy takich świetlistych istot znajdują się również w pismach wedyjskich. Zdaniem niektórych mogą to być w rzeczywistości energetyczne istoty żyjące w innej rzeczywistości i tylko czasami wchodzące w interakcje z ludzkością. Warto zaznaczyć, że obserwacje tych dziwnych świetlistych istot to nie tylko przeszłość. Wykonuje się ich również obecnie i to z pokładu dobrze nam znanej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej czy w pobliżu Słońca. Jak więc widać, czas nieubłaganie upływa, a zagadka świetlistych istot wymyka się naszemu zrozumieniu już od bardzo dawna.
[05:26] - Czas Snu Paranormalium. Okej, witajcie w takim razie w kolejnej części „Czasu Snu”, część dziesiąta. Musiałem pozwolić sobie puścić wcześniej nagranie, bo fajnie to gościu przedstawia z portalu innemedium.pl. Jak się okazuje, nie tylko takie istoty są widziane poprzez ludzi, którzy doświadczają zjawisk pozacielesnych, ale również z tej płaszczyzny realnej poprzez kosmonautów. Także jest to zjawisko dość powszechnie znane. Ja sobie tylko ściągnę słuchawki, żeby mnie nie rozpraszały. Mam nadzieję, że wszystko jest okej. Jakby co, to dawajcie mi znać. Powróciłem po trzech tygodniach przerwy. Właściwie to po czterech, bo miała być jeszcze przed moim urlopem audycja.
Niestety nie dałem rady jej zrobić, ale póki co będę starał się mniej więcej co tydzień robić. Jakby co, to zawsze wchodźcie w zakładkę „News”. Będę tam was wszystkich informował na bieżąco, bo nie jestem w stanie w 50 miejscach dawać informacji, więc po prostu www.czasnu.com oraz strona na Facebooku Czas Nu oraz Radio Dreamtime. Tutaj również pojawiają się informacje na www.radioparanormalium.pl, za co serdecznie Markowi dziękuję. Jak się okazuje, to jest chyba jedno z konkretniejszych radiów niestety w naszym polskim internecie, a przynajmniej tak mi się wydaje. Bezstronnie podchodzi do całego tematu i tak dalej. Jest mi bardzo miło gościć w tym radiu, że mam taką możliwość również rozmowy i kontaktu się z wami właśnie na tym radiu. Zapraszam również wszystkich do mojego radia www.czasnu.com, Radio Dreamtime, na którym to również będą prowadzone audycje i są prowadzone już od jakiegoś czasu audycje. Nieregularne co prawda, ale staram się, aby to było wszystko w jak najlepszym porządku. Dobrze, ja sobie tylko zerknę jeszcze, czy wszystko jest okej.
Tak, inne medium. Dziękuję różnym osobom na YouTubie również, bo transmisja jest również na YouTubie retransmitowana, za to, że mi miłe słowa dajecie. Pozdrawiam słuchaczy z Holandii, bo widziałem, że się tutaj pojawili z Holandii, z Niemiec oraz z innych jeszcze rejonów. Bardzo fajnie. Cieszy mnie to, że są ludzie, którzy są słuchać takich rzeczy oraz moich wypocin. Jeszcze zanim zaczniemy, to chciałem was zaprosić również do audycji moich kolegów po fachu, że tak powiem, czyli do audycji Claude'a Moneta, do audycji, które są również na Radiu Paranormalium, do Radia Na Fali, które jest tymczasowo retransmitowane na portalu Radia Paranormalium. Również u mnie są transmisje. Tematem dzisiejszej audycji, tej dziesiątej części jest taki temat jak istoty miasta oraz krainy światła czy też złota. Nie mylić tutaj oczywiście, bo ja tu później dam rozgraniczenia, bo niektórzy mówią o żółtym i o złotym. To są dwa rozgraniczenia.
Tutaj troszkę nawiążę później do aur. Dzisiaj się skupimy na aurze właśnie złotej czy też żółtej. Podam tam wam różne powiązania oraz różne zależności, czyli na przykład połączenie żółtej aury z czerwoną, z zieloną. Co to oznacza z punktu widzenia oczywiście ezoterycznego i tak dalej. Tematem również tutaj jest takie odniesienie, co takie właściwie przekazy mogą wnosić w nasze życie, jakie niosą ze sobą przesłania oraz nauki, do czego te kontakty nas z tymi wizjami, przekazami prowadzą. Chciałbym, aby ta audycja była taka bardziej luźna, refleksyjna, abyście mi zadawali pytania. Będziemy się próbowali w jakiś sposób odnieść do tych pytań oraz powiązać to z tematem dzisiejszej audycji. Mam nadzieję, że nic nam na razie nie zakłóca i nie będzie zakłócać. Robiłem restarty wszystkiego, więc powinno być wszystko okej. Wiadomo, że prowadząc audycję czasami jest ciężko nadążyć za wszystkimi pytaniami i tak dalej.
Także ciężko jest nadążyć za wszystkimi, więc nie miejcie mi za złe, bo wiem, że były w przeszłości różne zaści, że nie odpowiadam na pytania. Nie, to nie jest tak. Staram się odpowiadać na wasze pytania. Też nie jestem alfą i omegą. Biorę to wszystko z mojego punktu widzenia, jak ja to doświadczam i tak dalej. Znam osoby, które są dużo bardziej obeznane z tym wszystkim. Także dobra. Odejdę od tego czata, bo już zaczynam się śmiać, głupawkę dostawać z tego wszystkiego. Może i muzułmanie też słuchają. Mio52 pisze tutaj na YouTubie.
Nie wiem. Nie mam takiego rozdzielnika i takiej statystyki, żebym wiedział, czy to kobiety. To zależy wszystko od tego, jak jest to wszystko zarejestrowane. Dobra. W takim razie jeszcze wam podam moją chronologiczną ramówkę. Co prawda parę godzin temu umieściłem na różnych stronach. Pewnie nie wszyscy doczytali, więc powiem wam mniej więcej, o czym będę chciał dzisiaj rozmawiać. Na pewno zajmę się złotym mieście Inków. Będzie również poruszony temat legend o duchowym mieście Szambali. Zajmę się oczywiście też charakterystyką złotego koloru aury czy też złocistej powłoki własnej energetyki ciała niefizycznego.
Będą również poruszone tematy odnośnie kontaktu z takimi złocistymi istotami. I przedstawię wam relacje. Jeszcze sprawdzę sobie, bo nie zdążyłem sprawdzić, ale na pewno gdzieś mam jakieś relacje moje własne. Będę chciał również w tej audycji poruszyć temat mapy astralnego świata w OOBE. Oczywiście to będzie punkt przedstawiony schematycznie, jak to mniej więcej OOBE nauci opisują. Ja tam trochę swoje trzy grosze wrzucę do tego. Powiem wam, z czym się zgadzam, z czym się nie zgadzam. Trochę o tej wymiarowości wam powiem. W jaki sposób zostaliśmy w to wplątani i dlaczego tak naprawdę o tym zapomnieliśmy. A może jednak nie?
Przedstawię wam również, w jaki sposób można się z takimi istotami komunikować w innych wymiarach. Co nieco wam opowiem o przewodnikach duchowych, o aniołach, zwierzętach. Przedstawię wam swoją relację, którą miałem miesiąc temu z moją własną kotką. Oraz będzie również moja relacja ze spontanicznego OOBE. Ponadto opowiem wam trochę o larwach astralnych, osobach zmarłych. To właśnie te osoby astralu, które się znajdują na najniższej płaszczyźnie przyziemskiej. Trochę o aniołach, demonach, przewodnikach, opiekunach, godformach, sewitorach i tego typu rzeczach. Spróbuję wam odpowiedzieć na pytanie, jakie jest przeznaczenie naszych snów. Podpowiem wam troszkę o tym, jak osiągnąć OOBE oraz 23 sposoby na OOBE. Grzebiąc w internecie natrafiłem na takie coś.
Powiem wam szczerze, że rzeczywiście są to tematy, a właściwie metody, które ja kiedyś też przerabiałem i chodząc, czytając różne takie rzeczy, okazało się, że trafiłem również na Radio Paranormalium i tam też taka informacja była. I właśnie tego mi brakuje w internecie polskim, że jest powielanie tematów. Nie wiem, kto kogo powielał. W sumie nie jest mi to do niczego potrzebne, ale wam przedstawię taką krótką charakterystykę, żeby nie było, że ściągam od kogoś i mówię to jako moje. Nie, to są informacje z internetu. Ja wam powiem, z czym się zgadzam, z czym się nie zgadzam, jakie przechodziłem metody oraz sposoby, jakie obierałem w swojej ścieżce w osiąganiu OOBE. Natomiast wy sobie będziecie do siebie dostosowywać. Oczywiście będziemy tu próbowali sobie odpowiedzieć na pytania, które wy mi będziecie zadawać na czacie. Jak starczy nam linii, nie zapomnę, to włączę później Skype'a. Na razie wyłączony jest Skype, ponieważ nie chcę, aby mnie za bardzo rozpraszał i jak później nam starczy czasu, to będziemy mogli sobie porozmawiać na live.
Coś tu chciałem jeszcze powiedzieć. Skype do radia to jest radiodreamtime pisane razem z małej litery. Jest ikonka u mnie na stronie www.czasnu.com umiejscowiona, więc spokojnie sobie można na to kliknąć, wtedy automatycznie się doda do listy, jaką mamy i dzięki temu będziemy mogli sobie porozmawiać. Także w takim razie byśmy mieli utwory muzyczne, które wykorzystam oraz podkłady będą umieszczone później pod audycją. Już nie będę zajmował czasu, żeby to wszystko wam mówić. W każdym razie na pewno będą umieszczone pod audycją albo na mojej stronie, albo Marek tam na www.paranormalium.pl umieści. Dobrze. Zaginęła mi notatka o mieście Inków. Znajdę to w międzyczasie. W takim razie przejdziemy do legend o duchowym mieście Szambala.
Szambala jest uważana za jeden z najświętszych sekretów Azji. Jest ona otoczona wielką czcią oraz powagą. Dostęp do tego tajemniczego świętego miasta mają najbardziej wykwalifikowani lamowie, którzy są gotowi w obronie tej całej informacji, tej całej wiedzy poświęcić swoje własne życie. Wśród tybetańskich mnichów znana jest też legenda o tym, iż gdzieś wysoko w niedostępnych rejonach Himalajów znajduje się owe duchowe miasto, zwane właśnie Szambala, które jest ukryte pomiędzy lodowymi szczytami. I to dzięki tym szczytom. Powstrzymują one osoby, które nie posiadają odpowiednich kwalifikacji, aby wejść do tego miasta. Są taką przeszkodą dla wielu nie do pokonania w osiągnięciu, zdobyciu. Dziękuję bardzo za Kampton. Jedna z najlepszych audycji. Jeszcze nie zacząłem dobrze, a już...
Okej. Dobra, czekajcie, bo się pogubię zaraz. Okej. W takim miejscu jest ta audycja umiejscowiona, aby nieodpowiednie osoby nie mogły wejść w te miejsca. Jak sobie znajdę później, to o tych Inkach wam powiem. Jeszcze do tego zapraszam serdecznie was do „Hiperprzestrzeni”. Albo do kładki. Już w tym momencie wam nie powiem. Tam są również audycje prowadzone przez kapitana Tomasza. On tam również mówił o tych złotych miastach.
Jak się okazuje, nie każdy jednak może doszczęść te miasta. Nie będę wam tutaj mówił i tak dalej, bo też do końca nie pamiętam tego, ale bardzo fajnie Tomasz to opisywał w tych starszych audycjach, w archiwach. Są do znalezienia między innymi u mnie na stronie www.czastnu.com i tam Tomasz też bardzo fajnie przedstawiał te złote miasta. W ogóle pozdrawiam Tomasza. Bardzo miłe, ciepłe słowa ostatnio słyszałem w „Hiperprzestrzeni”, także dziękuję bardzo i bardzo fajnie, miło słucha się takich rzeczy, szczególnie jeżeli się po jakimś czasie słucha. Ja wracając z urlopu, ostatnie „Hiperprzestrzenie” to dla mnie jest rewelacyjne. Powróciła stara forma „Hiperprzestrzeni”, ale ja wiedziałem o tym, bo prowadzę rozmowy prywatne z Tomaszem i wiedziałem, co się szykuje. Co prawda jeszcze to jest nie wszystko, ale nie będę wychodził poza szereg, bo to nie do mnie należy, tylko Tomasza. Szambala jest miejscem, portalem, który łączy ziemski, materialny świat z wyższymi wymiarami. Tak naprawdę chodzi o to dostrojenie.
Jest też cudowną krainą, która nie została skażona problemami świata materialnego, wolną od cierpień oraz konfliktów. Nazwę Szambala odczytać można jako sanskryckie słowa oznaczające źródło szczęścia. I tutaj wam przeczytam taką krótką relację. Jest to kraina, która jest ozdobiona klejnotami królewskich. Królewskie pałace się tam znajdują w samym centrum Szambali. Promieniuje ona tak wielką jasnością, że nawet noc, która jest wokół tego miasta, jest rozświetlona niczym dzień poprzez tą poświatę wydobywającą się z tego miasta. Noc tak naprawdę nie istnieje w tym miejscu, a księżyc na niebie jest zaledwie małą plamką zauważalną. Pokrycia dachu, a właściwie tego pałacu, który znajduje się w środku tego miasta błyszczy dachówkami, które są wykonane z najczystszego złota, a z okopów takiego zwisają ozdoby, które są pełne pereł oraz diamentów. Jedną taką wizję miałem kiedyś, że wchodziłem do takiego miasta. Kurczę, jak znajdę, to wam to puszczę.
Jak nie będę za bardzo zmęczony, to wam puszczę. Mam gdzieś tam w swoich archiwach relację z tego miasta, jak właśnie byłem. To był dziwny sen, bo był to sen, w którym tak naprawdę czułem się, jakbym wrócił do domu ojca. Tak to dla mnie tam wyglądało. To był taki drapacz chmur sięgający wręcz do chmur, do nieba. Było tam wiele różnych pokojów, a ja miałem jeden z takich pokojów i tak naprawdę jakbym w tym pokoju mieszkał. Także jak nie zapomnę i starczy jeszcze czasu, to wam później puszczę tą relację, taki zapis, bo gdzieś tam pewnie mam nieobrobiony, ale to nieistotne. Ważne, żeby po prostu przedstawić wam tą wizję, ten sen, który miałem jakiś czas temu. Zewnętrzne ściany tego właśnie pałacu ozdobione są koralowymi gzymsami, na których wyrzeźbione są tańczące boginie. We framugach drzwi wejściowych wprawione są szmaragdy oraz szafiry, a zrobione z lazurytu oraz diamentów ognia zasłaniane są poprzez złote rolety.
Wnętrze pałacu bogato wyłożone jest kobiercami oraz poduszkami z pięknego brokatu, które są wspierane przez filary oraz belki z koralu, pereł i pręgowatego kamienia. W podłogach oraz sufitach umieszczone są kryształy kontrolujące temperaturę pomieszczenia, dostarczające chłodu lub ciepła według potrzeby. Z tymi kryształami to też jest dziwna sprawa, bo też bardzo wiele mam takich swoich osobistych relacji, gdzie znajduję się w pobliżu kryształów. Na przykład zanim przejdę między jedną a drugą przestrzenią, idę takimi tunelami, które są wyłożone z każdej strony, sufit, dół oraz ściany, dziwnymi, różnymi diamentami. Te diamenty są różnych kolorów. W tych diamentach czasami są wtopione różne rzeczy, które się czasami potrafią poruszać, czasami nie, każde wydają różne blaski, odcienie, kolory. Najczęściej są to pomarańczowe, też złote, niebieskie oraz fioletowe. Generalnie, jak bym mógł tak powiedzieć, to jest to wszystko związane z kolorystyką tych naszych aur, o których tam później powiem. I powiem też oczywiście o tych aurach w sensie aure, czyli to, co możemy zobaczyć na przykład na zdjęciach kilianowskich, ale również o centrach energetycznych, bo to są jednak dwie inne sprawy. Królestwo Szambali zamieszkują wolni od karmy duchowi nauczyciele światła, żyjący według najwyższych nakazów moralnych w pokoju oraz w harmonii, bez chorób i głodu.
Mimo iż posiadają wielkie bogactwa, nie mają potrzeby, by ich używać. Nie ma tam materializmu po prostu. Od setek czy nawet tysięcy lat mieszkańcy takiej Szambali używają samolotów oraz naziemnych pojazdów. Istnieje też tam coś podobnego do metra, które kursuje poprzez sieć podziemnych tuneli i wahadłowiec, który pozwala na przemieszczanie się. Posiadają więc zaawansowaną technologię, lecz używają jej tylko w swych czystych duchowych celach. Takie tutaj są opisy, jakie znalazłem na internecie w formie takiej uporządkowanej. Takie istoty, które mieszkają w tym złotym mieście Szambali, mówią w języku niebiańskim, mają piękny, zdrowy, młodzieńczy wygląd, szlachetne rysy, ubierają się w długie białe szaty, poruszając się w nich z wielką gracją. Dzięki medytacji oraz innym duchowym praktykom wciąż rozwijają swoją świadomość, co pozwala im kontrolować zarówno umysły, jak i ciała. Zdolności te umożliwiają im przede wszystkim samodzielne uzdrawianie się z różnych niedomagań oraz pozwalają również uzdrawiać innych. Bo jeżeli jest miłość bezwarunkowa, to tak naprawdę nie masz właściwie żadnych przeszkód, aby również przesyłać informacje innym osobom, bo tak naprawdę tu chodzi o przesył informacji, energię.
To wszystko jest splecione razem w jakiś dziwny, magiczny sposób. Na różnych poziomach się to wszystko łączy, w pewnym sensie przyciąga i po prostu dzięki temu jest ten przepływ. Jako efekt uboczny tych owych duchowych praktyk rozwinęły się u nich nadzwyczajne moce, takie jak zdolność odczytywania myśli innych, przewidywania przyszłości, przemieszczania się z bardzo dużą szybkością, teleportacja czy stawanie się niewidzialnymi. A więc w pewnym sensie praktyki OOBE również mają, że tak powiem, to samo. Z tym że możemy tego doświadczyć jeszcze tutaj za naszego życia. I nie słuchajcie tych ludzi. Przynajmniej każdy ma prawo wyboru, więc niech każdy za siebie zdecyduje. Natomiast jest wiele sprzecznych informacji, zniechęcających wszystkie istoty ludzkie do tego, aby nie praktykowały tego. No cóż, nie mogę mówić za wszystkich. Mówię za siebie.
Ja to robię od wielu lat i jakoś żyję. Nie mam z tym problemów i funkcjonuję w społeczeństwie, radząc sobie świetnie. Na czele Szambali stoi dynastia oświeconych królów, którzy chronią jej największych tajemnic aż po czas, kiedy to wszelkie prawa w zewnętrznym świecie utracone zostanie z powodu ciągłych wojen, żądz władzy i chciwości. Tu jest koniec cytatu. Dziwnym trafem zawsze się coś takiego dzieje. Nawet jeżeli nasze cywilizacje upadały, to dziwnym trafem zawsze w pewnym momencie ta informacja przychodziła skądś. Pojawiały się dziwne osoby, które przychodziły, dawały pewną informację, wiedzę nowej cywilizacji i nagle znikały. O tym też bardzo często mój redakcyjny kolega Tomasz wspomina o takich osobach. Są to osoby, które zacnie są wyszukiwane przez pewne grupy ludzi i tak dalej. Kalachakra.
Z Szambali pochodzić ma Kalachakra, mandala, na podstawie której rozwinęła się ezoteryczna gałąź tybetańskiego mistycyzmu. Podobno Budda nauczał takiej prawdy, odczytywanej właśnie z Kalachakry w południowych Indiach, lecz później nauka ta zaginęła. Jednak zdarzyło się coś, iż indyjski jogin, który wyruszył w samotnie poszukiwaniu takiej Szambali, był inicjowany przez napatkanego na drodze pewnego świętego mędrca. To jest to, co wam powiedziałem przed chwilką, że zawsze w jakiś dziwny sposób manifestują się pewne postacie, osoby, które przekazują tą informację. Ten święty mędrzec przekazał mu skarb, Kalachakrę, która pozostawała w Indiach aż do 1026 roku naszej ery, gdy to została ona przewieziona do Tybetu. Od tamtego czasu pojęcie Szambali zaczęło się rozpowszechniać w Tybecie. Natomiast Tybetańczycy, którzy studiują Kalachakrę, do dnia dzisiejszego ją studiują, poprzez prawie ponad 900 lat. Odczuwają informacje, prawdy, które są zawarte w tej Kalachakrze oraz medytują o niej, używają jako pomoc w astrologii. Owa buddyjska mandala traktowana jest też jako graficzne przedstawienie przepowiedni, która głosi, iż w 2327 roku zasiądzie na tronie ostatni król Szambali Kulika Rut Draczakrin. Jego przeznaczeniem będzie przeciwstawienie się złu oraz materializmu, które to w tym czasie powinno osiągnąć swoje apogeum.
Ten król Szambali podczas swojego 98-letniego panowania zjednoczy wokół siebie wszelkie siły dobra oraz zła. Tak przynajmniej mówi ta przepowiednia. Prawie 100 lat później, czyli 98 lat później, w 2425 roku, według tej przepowiedni odbędzie się ostateczna bitwa, podczas której zniszczy on wszelkie siły zła na poziomie fizycznym oraz duchowym. Dzięki tej rozgrywce pokona te wszystkie siły i doprowadzi do tego, że nastanie złoty wiek. Pod jego oświeconym panowaniem Ziemia stanie się wreszcie miejscem, gdzie będzie panować pokój, mądrość, współczucie i wszystko będzie przepełnione obfitością. Ostatecznym ukoronkowaniem takiego zwycięstwa panowania dobra oraz światła będzie połączenie krainy Szambali z cywilizacją ziemską i utworzona zostanie nowa ludzka rasa. Jak to się ma do poszukiwań, jeżeli chodzi o Szambalę? Do Szambali prowadzi wiele dróg. Bardzo mi się podobała relacja wczorajszej debaty ufologicznej. Była to debata specjalna na zakończenie ostatniego sezonu tych debat w tym roku, powiedzmy, że wiosenno-letnim.
Debaty wrócą kolejne, jak dobrze pamiętam, we wrześniu. Ale tam słuchacz Grzegorz z Wielkiej Brytanii, spod Londynu, bardzo fajną koncepcję przedstawił autostrady, gdzie my jako jednostka jesteśmy tą istotą, która porusza się powiedzmy na przykład samochodem na jednym pasie, gdzie autostrada ma wiele pasów w jedną i w drugą stronę. Notabene wiele razy takie autostrady widziałem. Nieraz próbowałem przechodzić przez takie autostrady. Było to ciężkie, utrudnione, ale mam takie relacje, gdzie przechodziłem. W każdym razie fajnie w ten sposób to przedstawił, że tak jak w moim mottie na mojej stronie jest, bo nic nie jest takie, na jakie wygląda. Chodzi o to generalnie, że tak naprawdę być może to wszystko znajduje się Wokół nas. Być może. Właściwie jestem pewien, że wszystko znajduje się, te wszystkie światy znajdują się wokół nas, tylko my tego nie widzimy. Ja to przedstawiałem wiele razy w formie bąbel, przekraczania granic od bąbli do bąbli i tak dalej.
Znam prywatnie wiele relacji ludzi, którzy wychodzili, powiedzmy, za tą już najdalszą bąble. Wtedy tam się działy naprawdę cuda. Na razie nie mogę powiedzieć, bo to są prywatne. Niestety Marku, nie odsłuchałem do końca debaty ufologicznej. Przepraszam. Odpowiadam tutaj Ivelliosowi, bo usnąłem. Tak, usnąłem, ale miałem dość intensywny dzień wczoraj i po prostu nie dałem rady. Dobra, wracając do tego przedstawienia, o której mówił wczoraj słuchacz. Generalnie chodzi o to, że nic nie jest takie, na jakie wygląda i te wszystkie światy w jakiś dziwny sposób się przenikały. I moment, kiedy mamy tą możliwość, tendencję do zobaczenia tych wszystkich światów, to jest moment, kiedy jesteśmy na tym samym.
Inaczej poruszamy się z tą samą prędkością, w tym samym miejscu. Albo wiadome auto może szybciej pędzić na przykład obok nas. Tak, więc, ale jest ten punkt krytyczny, krytyczny, ten punkt, który nas scala, tak? Punkt scalający, który pozwala nam na zobaczenie troszkę więcej niż widzimy. I to jest niesamowite przedstawienie, bo ja to przedstawiałem wiele razy w różnych formach, ale to jest taki najbardziej prosty sposób, w jaki sposób właśnie ten cały proces tutaj wygląda. I tak samo jest tutaj z tą Szambalą. Kapitan Tomasz tutaj właśnie wspominał, że właśnie pamiętam jeszcze chyba w dokładce Cierpliwości i przestrzeni, w tych starszych jeszcze wydaniach właśnie, że wspominał jakieś tam relacje właśnie dziwnych, różnych ludzi, którzy dochodzili do właśnie tych miejsc Inków, Inków, gdzie po prostu stała pewna grupa, część ludzi na jakichś wzgórzach i jedni widzieli to miasto, a drudzy nie widzieli. To jest właśnie ten punkt scalający, który po prostu mówi nam, że nie każdy jest, że tak powiem, w danym momencie udostępniony. No, to chyba złe słowo, ale nie ma, no po prostu nie ma możliwości jeszcze w tym momencie na przykład zobaczenia, ponieważ nie wiem, nie dostraja się odpowiednio, nie jest gotowy i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Wiecie, o co chodzi, nie?
Generalnie chodzi o to, żeby po prostu ten przekaz tutaj zrozumieć. Tomasz Rybak. Co brał? No właśnie. Ciągle gdzie wchodzę, to cokolwiek ktoś by nie przedstawiał, to zawsze jest co brał. Nie będę odpowiadał na to pytanie, bo to, że ktoś ma wizję, to nie oznacza, że zawsze musi coś wziąć. Jak sobie troszkę dłużej popraktykujesz, to nie będziesz może pisał takich głupot, bo nie do wszystkiego trzeba narkotyków. W mojej opinii branie LSD czy jakichś innych rzeczy jest też świetnym instrumentem, że tak powiem, które pozwala nam zobaczyć. Ja na to mam swoją koncepcję. Dla mnie to jest, powiedzmy, taka droga na skróty.
Rozmawiałem z wieloma osobami, które brały różne rzeczy, ale i nie brały. I generalnie dochodzimy do jednych wniosków. Nie mam nic przeciwko. Jeżeli jest to twoja droga, spoko, nie ma problemu. Natomiast według mnie możemy dokładnie to samo osiągnąć bez takich rzeczy. Tylko jest to po prostu proces dłuższy i to dużo dłuższy. Dobra, to teraz tutaj przedstawiłem wam koncepcję tej autostrady, która jest dla mnie rewelacyjnym, rewelacyjnym przedstawieniem. Brawo Grzegorz. Natomiast co tutaj w internecie ludzie piszą, jeżeli chodzi o poszukiwania Szambali? Niektórzy próbują dotrzeć tam poprzez strzeżone, strzeżone surowym klimatem dzikie pustkowia, pokonać niedostępne obszary jałowych pustyń oraz przedrzeć się poprzez groźne szczyty smagane wiatrami, które wieją w górach.
Jednak do tej pory żaden z podróżników nie zdołał określić dokładnego miejsca na mapie, a dokładnie miejsca, w którym może się to znajdować. Mówimy tutaj z punktu oczywiście takiej realnej tutaj płaszczyzny, natomiast w OOBE jak najbardziej. Byłem w takich miejscach. Czy to jest Szambala? Nie wiem. Nigdy nie dostałem takiej, nie dotrzymałem takiej informacji, że to jest to miejsce, w którym jestem. Świetliste miejsce, gdzie wszyscy właśnie wydają dziwne, złociste podświaty, niekiedy Szambalą. Natomiast byłem w takich pięknych miejscach. Najczęściej są to miejsca, które są doświadczeniami mistycznymi. Ja bym to tak nazwał.
To nie są już takie zwykłe OOBE. To nie są już jakieś tam LD-ki, tak? Według mnie to są już miejsca wizyjne i to są głębokie stany. Do tego trzeba mieć naprawdę rozwiniętą koncentrację, uwagę, przenoszenie tych punktów scalających. Przede wszystkim no trzeba mieć po prostu praktykę, tak? I nie zdarzają się takie wizje często. To nie jest tak, że dwa razy w tygodniu czy nawet dwa razy w miesiącu. To są wizje, które zdarzają się raz na trzy, cztery miesiące, czasami na pół roku. Ale są to tak silne przeżycia, że po prostu na lata mogą nam utkwić w głowie. Zresztą ja do dnia dzisiejszego, do tego też dzisiaj nawiążę Do tej audycji Czas Snu 01, gdzie przedstawiałem tamtą całą mistykę, która była mi tam przedstawiana.
Pół roku minęło, a ja właściwie wszystko pamiętam tak, jakby to było pięć minut temu. Także są to już takie mistyczne stany. Tak jak po ayahuasce też. Nigdy nie brałem ayahuaski, Tomasz Rybak na YouTubie. Ale próbowałem na przykład LSD, próbowałem kwasa i dlatego mam porównania i wiem, o czym mówię, bo żeby mówić, to jednak trzeba to spróbować. Wiem, o co chodzi. Doświadczałem zarówno takich stanów i takich stanów. Mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane spróbować tego, ale póki co na razie jeszcze nie ma. Są różne opinie, gdzie takie miejsce się znajduje. Natomiast strzegący tajemnic zaawansowani tybetańscy lamowie zgodzili się do tego, że podróż tam poprzedzona powinna być odpowiednim duchowym przygotowaniem.
Drogi do Szambali nie odnajduje się bowiem przy pomocy środków materialnych i na planie fizycznym, ale poprzez duchowe moce. To jest dokładnie to, co powiedziałem wcześniej. Tylko wzniosła dusza może osiągnąć to królestwo, którego ostatecznym celem jest podróż oraz wyzwolenie ducha i osiągnięcie tak zwanego oświecenia. Jeżeli zbudzimy swoją wyższą świadomość, wtedy dotrzeć do Szambali można będzie gdziekolwiek i nawet w tym fizycznym ciele. Ja miałem takie stany kiedyś, gdzie dosłownie w realu, idąc ulicą dostawałem jakiejś takiej dziwnej wizji. Generalnie można by powiedzieć, że świruję, ale na przykład słuchałem gdzieś kiedyś audycji nawet Zbyszka Mrugały w Radiu Paranormalium. Rozmowy poza ciałem to się nazywało, chyba jakoś tak. W każdym razie tam właśnie Zbyszek również opisywał sytuację o tym, jak właśnie na przykład w trakcie jechania dostawał też jakichś takich dziwnych, jak to nazwać, spontanicznych wyjść, które trwały dosłownie sekundę czy coś takiego. Więc chyba nie jest to przypadek. Nawet mam takie sytuacje, że na przykład leżąc, oglądając film, doświadczam takich rzeczy jakby odklejania się astralnego ciała od fizycznego.
Dosłownie tak, jak jest właśnie w tym momencie, kiedy odklejamy się już w trakcie wysokiej hipnozy. O tym powiem później trochę. Wielu z tych, którzy decydują się tam podróżować, szczególnie spośród tybetańskich mnichów, nigdy nie wraca. O czym to może świadczyć? Być może o tym, że znaleźli oni tą właśnie ukrytą krainę i pozostali tam lub też zginęli na przykład podczas próby znalezienia tego miejsca. W obszarze, gdzie podobno znajduje się taka Szambala, obserwowano dziwne błyski oraz iluminacje na świecie, które mają dostarczać dowodów na istnienie takiego właśnie miejsca. Tutaj tylko sprawdzę, czy jest okej. Okej. Także tybetańskie teksty pełne są historycznych faktów dotyczących takiej krainy, takie jak na przykład imiona królów i daty, a pomiędzy nimi są również inne zapisy, które zostały zanotowane tutaj, na naszej płaszczyźnie ziemskiej poprzez różnych mnichów oraz nie tylko mnichów, ale też osoby, które nie są mnichami, ale też są bardzo powiązane z tym światem duchowym. Daje to Tybetańczykom dodatkowy powód do wiary, iż królestwo rzeczywiście istnieje.
Bo przecież co, zbiorowa halucynacja? Wszyscy mówią o tym samym? Nie byłoby to dziwne. Tybetańczycy wierzą też, że ziemia ta chroniona jest poprzez istoty o nadludzkiej mocy. Na początku XX wieku w indyjskiej gazecie znalazł się taki artykuł, w którym to opisywał swoją przygodę obozujący gdzieś wysoko w Himalajach angielski major. Widział on podczas swego postoju takiego bardzo wysokiego, lekkiego, odzianego człowieka z długimi włosami. To nie jest przypadek, bo też wiele razy spotykam takie istoty w świecie pozacielesnym. Osoba ta, kiedy spostrzegła się, że jest obserwowana, skoczyła prosto w dół pionowego, stromego zbocza. Tak przynajmniej twierdził ten właśnie major. Tybetańczycy, z którymi obozował, nie okazali żadnego zdziwienia i spokojnie wyjaśnili, że zobaczył jednego ze śnieżnych ludzi chroniących poświęconej ziemi.
Więcej na temat tak zwanych tych śnieżnych ludzi, niektórzy na nich mówią również stróżowie, przedstawiła Alexander David Neil. Która była badaczką i spędziła czternaście lat w Tybecie. Kiedy podróżowała poprzez Himalaje, widziała nadczłowieka, który poruszał się z nadzwyczajną szybkością oraz opisywała go jako, tutaj zacytuję: „Wyraźnie widziałam, że jego doskonale spokojna, niewzruszona twarz oraz szerokie oczy skupiły spojrzenie na jakimś niewidocznym, odległym punkcie zawieszonym gdzieś wysoko w przestrzeni. Człowiek nie biegł. Wydawał się czerpać energię wprost z ziemi. Poruszał się skokami. Wyglądało to tak, jakby obdarzony był elastycznością piłki oraz odbijał się w górę. Natomiast natychmiast po tym, jak jego stopy dotknęły ziemi, kroki jego miały regularność wahadła”. Koniec cytatu. Są jednak również i tacy ludzie, którzy tę krainę rozpatrują w bardziej symboliczny sposób, jako osiągalną dopiero wtedy, kiedy poprzez rozwinięcie głębokich poziomów świadomości tylko przez praktykę narzuconą dyscypliną medytacji, a podróż do niej rozpatrują wyłącznie jako podróż wewnętrzną lub też jako obudzenie swojej wyższej jaźni.
Być może Ukryta Dolina jest w głębszej świadomości własnego umysłu, który potrzebuje po prostu dostrojenia się do pewnych pakietów informacyjnych. Tak naprawdę pływamy w gąszczu oceanu informacji. Zgodnie z tym punktem widzenia taka duchowa podróż jest o bardziej znacząca niż taka, jakbyśmy mogli ją odczuć fizycznie. Szambala to również próba wprowadzenia równowagi w nasz świat. Być może tak naprawdę nie ma jako tako fizycznej Szambali, natomiast jest to miejsce, które znajduje się poza naszą percepcją i każdy ją widzi ze swojego punktu widzenia. Generalnie chodzi mi o to, że być może potrzebujemy dostroić się, a być może Szambala to jest taka umowna nazwa, która jest miejscem, do którego wszyscy dążymy po osiągnięciu pewnego poziomu, jaki sobie zaplanowaliśmy, zanim żeśmy się pojawili w tej płaszczyźnie percepcji. Symbolizuje ona mającą nadejść epokę będącą przeciwwagą dla panującego obecnie materializmu. Poprzez wiele minionych wieków, a szczególnie ostatnio, istniała tendencja do izolowania duchowych zdobyczy i ustanawiania raju na ziemi poprzez postęp techniczny, który to rozwijał się w sposób niekontrolowany. Zagroził wprowadzeniem nas do swojego własnego zniszczenia. Ze względu na własny tymczasowy zysk prowadzona jest polityka na całym świecie.
Nawet w krajach, które osiągnęły już bardzo wysoki poziom rozwoju materialnego, mit prosperity istnieje nadal. Napędza oczekiwania na stałą zwyżkę w dochodzeniu i w jakości życia. W przeszłości mieszkałem w wielu krajach europejskich i powiem wam szczerze z mojego punktu doświadczenia, że im bardziej rozwinięte społeczeństwo, tym większy upadek moralny. Tak bym to nazwał. Naukowcy marzą o nieśmiertelności uzyskiwanej w oparciu o nowoczesną medycynę, nieśmiertelności dla bogatych. Próbują to od wielu lat. Ostatnio jeden z Rockefellerów odszedł. Ile dożył? Setki? Chyba ponad stówkę miał już.
Nie pamiętam. Sto chyba trzy. Jakoś tak. Nieistotne. Takie tendencje wprowadzają nas w coraz bardziej zdegenerowany okres materializmu, który jak podaje przepowiednia, poprzez złoty wiek Szambali dąży do utworzenia ziemskiego raju na takiej zasadzie, aby przeoczyć wszystkie potrzeby naturalne oraz nasze, które powinny się w nim znajdować. To pominę, bo to takie są trochę pierdoły. Nie będę tutaj wam czytał wszystkiego tego, co sobie przygotowałem wcześniej. W legendzie też występuje bardzo ważny aspekt, który pozwala na nasz własny rozwój osobisto-duchowy, jako ściśle związany z rozwojem dla całej ludzkości. Ja jestem osobą, która uważa, że jest taką jakby sondą, która zdobywa pewne pakiety informacyjne. Niektórzy mówią, że to są new age'owskie elementy.
No cóż, nie mi to oceniać. W każdym razie każdy w pewnym sensie bada. Po to się tutaj rodzi na tej naszej płaszczyźnie, aby znaleźć pakiety informacyjne, aby doświadczyć pewnych rzeczy. Natomiast tak czy inaczej wszystko idzie do takiego jakby wspólnego worka świadomości. Ja już o tym kiedyś wspominałam w którejś z audycji. Generalnie chodzi mi o to, że idę inną drogą, a nie taką, gdzie wszyscy mówią, że od tej naszej materialności wychodzimy w poza i możemy widzieć inne rzeczy. W pewnym sensie tak, ale to nie do końca. Natomiast ja uważam, że jesteśmy manifestacją wyższych celów z tych zewnętrznych warstw, że tak naprawdę nasze prawdziwe ja jest poza bąblami, poza nami, poza tą fizycznością, a my jesteśmy tylko wynikiem tego wszystkiego. I tutaj w miarę kiedy budzi się świadomość ludzka, iż wszystko, co istnieje, jest ze sobą w jakiś sposób powiązane, następuje właśnie wniesienie na te wyższe poziomy. Jesteśmy połączeni tak zwaną dobroczynną wolą tego, w którym żyjemy oraz poruszamy się i mamy swój byt.
Kiedy ludzkość rozwinie swoje współczucie oraz współodczuwanie, utworzy się wtedy dopiero społeczeństwo, w którym to każdy z nas będzie mógł się poczuć szczęśliwy, wolny oraz bezpieczny. Jest to przeciwwaga do takiego właśnie mitu materialnego postępu. Przyszły król Szambali wybawi więc świat nie tylko od zewnętrznej tyranii, ale też uwolni jego mieszkańców również od wewnętrznej niewoli ich własnych złudzeń. I tak tu właśnie ta Szambala mówi o tym. Generalnie można byłoby to do wszystkiego odnieść. Natomiast jak to jest tutaj? Dobra, wiecie co? Ja teraz wam puszczę jakiś kawałeczek, odsapnę sobie. Później będzie troszkę leciała muzyka. Ja spróbuję znaleźć ten artykuł, który przygotowałem.
Dajcie mi tak około siedmiu, ośmiu, dziesięciu minut, żebym mógł tutaj przygotować sobie, bo nie wiem. No kurczę, zawsze jest coś nie tak, zawsze coś się tutaj zakisi. I za chwilkę wracam. W międzyczasie też przeglądnę czata, żeby nie było, że nie mam komunikacji z wami. Tak, to był Jesse Lawson, „Human”. Człowiek. Według mnie jest to hicior tego roku. W Wielkiej Brytanii leci to tutaj na okrągło. Człowiek, istota człowieczeństwa zawarta w tym utworze. Dajcie mi tutaj jeszcze chwilkę.
Ja znajdę ten artykuł, o który mi chodziło i wam puszczę tutaj jeszcze w międzyczasie jakiś podkładzik, żebyście sobie mogli posłuchać. Myślę, że nie zajmie mi to więcej jak dwie, trzy minutki. No tak, niestety nie mogę znaleźć tego artykułu. W takim razie sobie to odpuszczę. Fajnie przygotowałem sobie informacje zebrane z różnych rzeczy, portali. Natomiast niestety nie będę teraz szukał, bo trochę za dużo zajmie czasu, a nie chcę, żebyście byli w takiej sytuacji, gdzie słuchacie tylko muzykę. Przejdziemy może do tej charakterystyki złotego koloru aury tego naszego ciała niefizycznego. Natomiast tak czy inaczej, zanim jeszcze przejdziemy do charakterystyki tych wszystkich kolorów, to podejmę się zadania. Może nie tak zadania. W przybliżony, krótki sposób wam opiszę te wszystkie czakry, a później skupię się głównie na tej właśnie czakrze złotej i będziemy później przechodzić już do relacji oraz tych wszystkich rzeczy, o których wcześniej na początku audycji wam mówiłem.
Kolory aury. W jaki sposób się zmieniają i co one oznaczają? Najbardziej widoczny w naszej aurze jest kolor podstawowy, ponieważ w głównej mierze on jest tutaj przeważający. Jest on w głównej mierze utrwalony cechami charakteru oraz ogólną postawą życiową. Kolory czakr zmieniają się w trakcie naszego życia. Wszystko to jest uzależnione od sposobu bytowania, prowadzenia życia. Ktoś, kto będzie nadużywał alkoholu, będzie miał brudy, o których później wspomnę. Mogą powstawać mieszanki i tak dalej. Co wam później powiem również o tych zdjęciach, bo to też jest dziwne. Nie wiem, czy dziwny zbieg okoliczności, czy jakieś refleksy, które powstają, czy też nie.
Natomiast uważam, że coś w tym jest. Sam mam takie zdjęcia, które robiłem kiedyś albo mi robiono i na tych zdjęciach również występowały właśnie takie dziwne, jak by to nazwać, szcząły energetyczne. O, to by było dobre określenie. Kolor czerwony oznacza siły żywotne, zdrowie, agresję, zmysłowość. Kolor pomarańczowy: emocje, przyjemność, energię, współdziałanie. Kolor żółty: optymizm, zadowolenie, zdolność, kreatywność. I tutaj podkreślam, są różnice pomiędzy kolorem żółtym oraz złotym i są dość istotne. O tych różnicach powiem troszkę później. Zielony oznacza uzdrawianie, serdeczność, współczucie, umiłowanie przyrody. Kolor niebieski oznacza nauczanie, kreatywność, komunikację oraz rozwój i talenty.
Kolor indygo, a więc to jest pomiędzy niebieskim a fioletowym kolorem, oznacza mądrość, charyzmę, dojrzałość, jasnowidztwo. Kolor fioletowy: duchowość, inspirację, świadomość, humanitaryzm. Bardzo często widzę kolor fioletowy, jeżeli się w odpowiedni sposób dostroję. Kolor różowy oznacza młodość, delikatność, wrażliwość, naiwność. Kolor brązowy: pokora, poświęcenie, ostrożność. Kolor biały oznacza duchowość, czystość i bezinteresowność. Kolor srebrny oznacza intuicję, idealizm, macierzyństwo, wizjonerstwo. Bardzo często ten kolor widzę w postaci srebra. Na przykład miałem kiedyś taki przypadek, gdzie miałem OOBE w pokoju. Nie wiem, czy czasami o tym nie wspominałem już.
Pokój wyglądał troszkę inaczej. Na tym pokoju siedziała kobieta ze spuszczoną głową, a nad jej głową po pajęczynie z sufitu schodziły takie srebrne robaczki. Kolor złoty: nieograniczony potencjał. Wiele osób spotykałem w swoim życiu prywatnym, które miały bardziej rozwiniętą kolorystykę w danych zakresach. I co jest najlepsze w tym wszystkim? Najlepsze w wszystkim jest to, że to, co opowiadały, że na przykład mają taki kolor i taki kolor aury bardziej rozwinięte, pokrywało się z tym, o którym wam tutaj wcześniej powiedziałem, podziałem. Bywają na przykład ludzie, którzy zajmują się biznesem i generalnie mają wszystko unormowane w każdym poziomie, ale też na przykład są ludzie, którzy mają bardziej rozwinięte pewne czakry, a inne mniej. Można sobie znaleźć na internecie, są takie kalkulatory albo bardziej testy. Oczywiście do tego też trzeba podchodzić z przymrużeniem oka. Natomiast w pewien sposób dają nam ogląd, pogląd, spojrzenie.
Na podstawie naszych pytań wskazują nam nasze centra energetyczne, w jaki sposób są uformowane, gdzie mamy nadmiar energetyczny, gdzie mamy niedobór energetyczny. I powiem wam szczerze, sobie taki test robiłem dwa, trzy tygodnie temu i rzeczywiście potwierdza się z tym, co ja również widzę. A to jest istotne, ponieważ musi być zachowana równowaga, bo zawsze jeżeli jedna czakra będzie bardziej rozwinięta, inna mniej, to będzie dochodziło do takich niedociągnięć. Któraś zawsze będzie starała się wywrzeć na tą gorszą czakrę, a to nie jest dobre. Dobra, to w takim razie przejdźmy tutaj do czakry złotej oraz czakry żółtej. Nasza aura, którą możemy sobie zrobić, są specjalne laboratoria czy też zakłady specjalizujące się w robieniu zdjęć kirlianowskich. Po prostu idzie się do takiego zakładu, gabinetu. Jest specjalna maszyna, w którą wchodzimy i pokazuje nam nasz obraz naszego ciała eterycznego. Niekoniecznie musicie być oczywiście osobami, które wychodzą poza ciało, doświadczają tych stanów. Można to również już dzisiaj, to już od wielu lat, sobie zrobić takie badania.
Kurczę, nie przygotowałem sobie, bo nawet bym wam podał tutaj stronki, linki, gdzie możecie sobie takie coś zrobić. Dość sporo kosztują, ale powiem wam szczerze, że później dostajecie na koniec taką książeczkę. Nie pamiętam, ile ona miała stron. Około 100 stron. To jest coś podobnego do rezonansu magnetycznego. Z tym że tutaj bardziej jest to rozpisane w sposób energetyczny i możecie sobie poczytać o swoim ciele energetycznym. Bardzo fajna, przydatna rzecz. Natomiast z tego, co pamiętam, nie są to dość tanie. To było gdzieś chyba w granicach 400, chyba 500 złotych za takie badanie, więc sporo kosztuje. Ale macie pełen obraz swojego ciała energetycznego.
Tak naprawdę wszystko, co się odbywa w naszym fizycznym ciele, jest wynikiem tego, w jaki sposób funkcjonuje nasze ciało eteryczne. Aura zawsze wskazuje na nasze pewne aspekty osobowości, a więc stan zdrowia, witalność, stan emocjonalny, naturę duchową. Ważne jest to, ponieważ w zależności od różnych czynników aura może wibrować wyraziście w najpiękniejszych pastelowych kolorach albo może być też bardzo zbita przy ciele. Znam ludzi, którzy mają wąską płaszczyznę aury. Czyli ona się znajduje przycieleśnie, ale znam ludzi, gdzie taka aura, te centra energetyczne wypływają nawet na kilka dobrych metrów. Im bardziej jesteś ułożony i unormowany energetycznie, tym aura waszego całego ciała jest bardziej poukładana, nie jest poszczępiona, nie wyskakują te wszystkie energie w różnych kierunkach, tylko jest to bardziej uplecione, tworząc coś na kształt kuli, bąbli. To są energie, które pozwalają nam na to, abyśmy mogli osiągać troszkę wyższe stany, między innymi stany choćby wizyjne. Jeśli osoba ma połączenie z wyższym Ja, aura wtedy wychodzi mocniej do góry i wskazuje to na silny związek z wyższymi aspektami życia. Jeżeli osoba ma związek bardziej z Ziemią, aura taka będzie mocniejsza i bardziej wyrazista w dolnej postawie naszego ciała, sugerując silne przywiązanie ziemskie. Wtedy na pewno nie będziecie mieli wielkich stanów.
Wtedy raczej ciężko będzie wam osiągnąć choćby nawet stany wizyjne. Na początku wezmę kolor żółty. I spróbuję w jakiś sposób wam to rozdzielić. Ponieważ dochodzi tutaj do bardzo wielu nieporozumień, a ludzie, którzy mylą te dwa kolory w aurach, piszą później różne bzdety na internecie i tak dalej. To prowadzi do tego, że bardzo wielu ludzi jest wprowadzanych w błąd, a to z kolei prowadzi do tego, że ludzie próbują, nie wychodzi im i porzucają praktyki. To jest jeden z powodów też, ale nie tylko, bo będziemy jeszcze później mówili trochę o wibracjach i w tych wibracjach też do tego napomnę. Na obecną chwilę kolor żółty często jest utożsamiany ze złotym i to jest właśnie ten błąd. Ludzie tak zwani pseudoduchowi, uzdrowiciele i tak dalej. W sumie na mnie też tak można powiedzieć, ale to już niech każdy sobie tutaj wyciąga. Pamiętajcie, to nie jest oczywista oczywistość.
To są tylko moje refleksje. W każdym razie takie osoby w sposób świadomy czy też nieświadomy wprowadzają nas wszystkich tutaj w błąd. Aura żółta jest najbardziej słoneczna, szczęśliwa, a zarazem pokazuje nam nasz dziecinny sposób bycia. Obrazuje ona ludzi, którzy przez całe swoje życie mogą mieć tak zwaną naturę dziecka, skoro nic w swoich energetycznych polach nie zmienią. I to przede wszystkim też obrazuje, że kolor żółty jest najbardziej potężną energią w tworzeniu, w kreacji. Bardzo często, jak na przykład jestem w tym zawieszeniu już, gdzie się rozdzielam, gdzie się już ta pustka rozwala i zaczynają się pojawiać hipnagogi. Później jest ten kolejny stan, o którym pisał choćby nawet Monroe. Nawiążę do tego również później. To jest takie coś jak zawieszenie w pewnej przestrzeni. Czasami jest to szara przestrzeń, czasami jest to mgła.
Jest to moment przejścia. Ja bardzo często w tych stanach znajduję się w kolorze żółtym. Generalnie u mnie jest przewaga koloru i żółtego, i złotego. Wręcz mam nadmiar tego. Także nie do końca jestem zbilansowany energetycznie i to nawet mi pokazał ostatni test, o którym wspomniałem wam wcześniej. Zrobiłem taki teścik. Kolor żółty aury to samookreślenie, pewność siebie, odwaga, moc i spełnienie. W żółtym kolorze człowiek czuje się dobrze i szczęśliwie, ponieważ to mu przypomina kolor słońca oraz ciepła. Bardzo często właśnie takie ciepło czuć. Niesamowity stan.
Żółty jest intelektualną energią, która usuwa niektóre choroby. Tu na tej płaszczyźnie możemy się już zajmować samoleczeniem. To jest właśnie ten kolor żółty. Wyobrażać sobie można tutaj słońce i inne rzeczy koloru oczywiście żółtego. Kolor ten, jeżeli zastosujemy na przykład samoleczenie, będzie nam pozwalał na leczenie tymczasowych problemów sezonowych. Tak, nazwijmy to sezonowych, czyli takich bólów, które pojawiają nam się raz na jakiś czas, a które są na przykład związane z układem nerwowym. Nadmiar tego koloru powoduje to, że możemy mieć problemy na przykład z kręgosłupem. Też mam takie stany czasami. Jest to kolor, który podnosi nasze poczucie własnej wartości. Jest to kolor, który pomaga nam wcielać w życie pomysły, podnosi naszą inteligencję czy też kreację.
Tutaj, jeżeli połączymy jeszcze kolor żółty ze złotym, to w tym momencie to są już te wysokie stany, dalekie podróże, gdzie mamy możliwość kreacji i w tym momencie jesteśmy w takich miejscach. Być może jest to właśnie taka mityczna Szambala, być może inne jeszcze miejsca, ale to są już te stany, w których doświadczamy możliwości kreacji, ale nie takiej kreacji, którą mamy w astralu przyziemnym, tylko doświadczamy miejsca bycia tu i teraz. To znaczy odczuwania swojego ciała fizycznego, wiedzenia o tym, że jesteśmy w pokoju, ale jednocześnie bycia w kilku miejscach naraz. Osiągałem takie stany wielokrotnie. Nie są to częste stany. To nie jest tak, że ciągle tego doświadczam raz w miesiącu czy dwa. Są to stany, które pojawiają się raz na pewien czas, wymagają przygotowań, bardzo długich medytacji, wprowadzania się, ale są to stany, które też trwają dość długo. Kolor żółty promieniuje z czakry splotu słonecznego, a w dzisiejszym świecie dominuje on w aurach ludzkich. Ludzie żyją bliżej nauki, książek, a więc to, co powiedziałem wcześniej, wymieniłem wcześniej. Jest on bardziej powiązany z kreatywnością oraz tworzeniem, kreacją, wymyślaniem różnych pomysłów.
Tak bym określił to. Żółty kolor może być również kolorem negatywnym, jeżeli jest na przykład jego nadmiar. Kiedy może być negatywnym? Wtedy, kiedy na przykład człowiek boi się bólu, cierpienia i nawet sama myśl o tym bólu, że może doświadczyć takiego bólu, może spowodować to, że wpadać będzie on w panikę. Te osoby panicznie boją się o własne życie, przesadzając z opieką nad ciałem. Boją się starości, śmierci, kataklizmu. To jest właśnie dzisiejszy kult ciała. Jeżeli nie opanują swojego lęku, popadają w depresję, apatię, powierzchowne myśli, a nawet skłaniają się w kierunku uzależnień. I dziś też wiele jest takich właśnie przypadków, gdzie ten świat jest pełen uzależnień. Tak jak powiedziałem wyżej, jest to kolor związany również z materializmem, a więc szczególnie z istotami, z osobami, które mają ogromny pociąg do materializmu, do posiadania coraz to większej ilości pieniędzy.
Coraz to większego właściwie nie wiadomo czego. Po co mi te pieniądze? Palić w ognisku będą? Ja rozumiem, że trzeba za coś żyć, trzeba się za coś utrzymać i tak dalej, ale powiedzmy tak: im ja na przykład więcej takich stanów właśnie w tej kolorystyce doświadczam, tym coraz częściej dochodzę do wniosków. Mało tego, im mniej się staram, tym więcej dostaję. A to wystarczy się tylko dostroić i wykreować pewne aspekty, które mogą nam się później w przyszłości przydarzyć. Kolor żółty skłania się również do duchowej filozofii i popycha ludzi do poszukiwania czegoś znacznie więcej. Toteż w dzisiejszej dobie globalnego oświecenia, gdzie dużo ludzi popycha na duchowe pola, kolor żółty pomaga nam na podniesienie się na drabinie duchowej w drodze do oświecenia. W pewnym sensie taki kolor powoduje to, że człowiek jest bardziej optymistyczny. W zależności z jakimi kolorami się on tworzy, łączy, może on tworzyć kolejne aspekty, które mogą wpływać na nas tak pozytywnie, jak i negatywnie.
Tak na ciało fizyczne, jak i również na ciało duchowe, ale zawsze będzie jednak wzmacniać intelekt na danym polu. I teraz wam za chwilkę wymienię połączenia tych wszystkich kolorów. Tylko dajcie mi chwilkę. Jeśli kolor żółty łączy się z dolnymi czakrami, człowiek ten jest bardziej materialny. Jeśli zaś z górnymi czakrami jest bardziej duchowy. Oznacza to przytomność umysłu, a nie przyziemne, analityczne myślenie. Jeżeli kolor żółty połączy się z kolorem czerwonym, oznaczać będzie to, że taka osoba jest bliżej ziemi. Natomiast jej intelekt może nawet zadziałać w destruktywny sposób, skoro użyje go do złych rzeczy. Żółty połączony z kolorem pomarańczowym może być twórczy, regeneracyjny, ale kiedy jest ciemny oraz mętny, wskazuje nam to na lenistwo tego człowieka, agresywność seksualną oraz osobiste destrukcje. Gdy żółty przechodzi w mętny brązowy, bardziej przypominający kolor brązu, często miesza się on również z kolorem szarym, czarnym.
Wtedy taka mieszanka sugeruje nam, że taka osoba wykorzystuje swoje moce umysłowe do złych zamiarów, a nawet czarnej magii. Jeżeli kolor żółty połączy się z kolorem zielonym, występujący w równowadze wprowadza się w ciało w harmonię, ponieważ są one pod wpływem czakr serca, a poziom ten wpływa na równowagę pomiędzy ziemią oraz niebem. zharmonizowany poziom czakr serca jest to spokój ducha. Zielony jest kolorem duszy. Zapamiętajcie sobie. Zielony jest kolorem duszy. Czakry w człowieku pracujące w harmonii powinny zawsze znaleźć się na zielonym polu i być niczym huśtawka. Raz na przykład idziemy w dół, drugi raz do góry i tak pracujące czakry chodzą jak wszystkie trybiki w szwajcarskim zegaru, co przynosi wtedy człowiekowi dobre samopoczucie, zdrowie i są aktywne one w granicach niektórzy uważają, że 40, niektórzy mówią, że 45 do 60%. Wszystkie takie gwałtowne odchyłki, którejkolwiek z czakr wprowadzają w organizm zamieszanie, mętlik i nieważne jest tutaj, czy będzie to czakra pierwsza z dolnego, czy siódma z górnego. Taka proporcja powoduje właśnie różnicę.
Także to, co wspomniałem wcześniej, żeby jednak próbować bilansować to wszystko w sobie i wtedy powinno być wszystko okej. Co tak wszystko mi ustało? Ludzie nie piszą na tych czatach? Wszyscy tak zasłuchani? Kiedy w żółtym kolorze pojawia się mętny zielony, sugeruje to, że ta osoba jest zazdrosna albo cierpi na przewlekłą depresję. Żółty kolor zmieszany z niebieskim sugeruje nam zdolności umysłowe i psychiczne. Kolor żółty zmieszany z fioletowym świadczy o bezinteresownej miłości i są to przeważnie aury mistrzów duchowych, których jednak tak czy inaczej bardziej zawsze przejawia się kolorystyka fioletu. Natomiast fiolet ten nigdy nie powinien jednak występować w nadmiarze, ponieważ może nas wprowadzić w tak zwaną ciężką melancholię i jakieś pewne stany depresyjne. Powiem wam szczerze, że u mnie jest też duża przewaga fioletu i zresztą to nie tylko ja widzę, ale też choćby będąc u kapitana Tomka w Londynie też takie stany osiągałem i Tomasz mi też pewne rzeczy potwierdzał. Kolor żółty w towarzystwie różowego to są osoby, które charakteryzują się szczęściem.
Oznacza to, że są one w życiu szczęśliwe, pełne miłości, pozytywnie są nastawione oraz mają pozytywne myśli. Jasnoróżowy jest to kolor kochający i opiekuńczy. Osoby takie są naturalnymi uzdrowicielami, starają się czynić świat lepszym miejscem. Osoby natomiast z kolorem różowym w aurze zawsze mają duże zaufanie co do ludzi oraz wiarę w ludzi. Kolor łosiowy wskazuje na altruistów. Szczególnie kiedy występuje on w towarzystwie koloru lawendowego. Jeżeli kolor różowy jest zakurzony, wskazuje na to, że osoba taka jest zbyt ufna, jest łatwowierną osobą, a może nawet i naiwną i można ją łatwo wykorzystać czy też oszukać do osiągnięcia swoich własnych celów. Kolor żółty w towarzystwie koloru białego oznacza kolor barwy ducha przebudzonego. U mnie to bardzo często też widuję. Oznacza on doskonałą równowagę.
Pamiętajcie, co wam wcześniej powiedziałem. Kolorystyka się zmienia. To, że mówię wam, że mam przewagę żółtego, to nie znaczy, że zawsze tak jest. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób żyjemy, w jaki sposób się odżywiamy oraz od naszych myśli i sposobu bycia, komunikacji z innymi ludźmi, istotami. Biały kolor nie pochodzi z naszej aury, ale zawsze wpływa do naszej aury poprzez czubek głowy z wyższego poziomu. Charakterystyka złotej aury. Teraz przejdziemy do tej złotej aury i będziecie mogli zobaczyć te różnice, o których wcześniej mówiłem, jeżeli chodzi o aurę żółtą a złotą. Gdy w ludzkiej aurze jest postrzegane złoto, oznacza to mistrzostwo duchowe tego człowieka i połączenie z poziomem wniebostąpionych mistrzów, jak uważają nauki ezoteryczne i nie tylko. Złoty kolor w aurze najczęściej pojawia się wokół głowy i czakry serca. Pamiętacie różne obrazki przedstawiające aureolę wokół głowy?
Choćby nawet „Ostatnia wieczerza” z Jezusem przedstawiane na obrazach i różnych malowidłach. Często mamy takich ludzi z aureolą wokół głowy. Niektórzy tę aureolę widzą, niektórzy ich nie widzą. Taką aureolę tworzą złote promienie pulsujące z czeszynki. Oznacza to, że są to wielcy mistrzowie duchowi albo istoty, osoby, które osiągnęły oświecenie. Generalnie człowiek nie jest w stanie posiadać całej złotej aury, bo jest to poziom już takich mistrzów wniebostąpionych. Takie istoty całe ze złota można spotkać w innych wymiarach rzeczywistości, właśnie w OOBE czy nie tylko w OOBE. W LD-kach też można i jeszcze w innych stanach. Są to potężne istoty, od których bije niesamowity blask. One zawsze świecą.
Normalni ludzie wyglądają przy nim niczym mały płomień świeczki przy odpalonej bombie atomowej. Miesiąc temu miałem takie spontaniczne OOBE, kiedy to pojechałem do Polski na urlop. To też taka mogłaby być metoda w sumie porównywalna do tych metod cztery plus jeden, sześć plus jeden, gdzie polega to na spontanicznym spaniu. Na czym to polega w moim przypadku? Nie jest to dla mnie nic nowego, bo osiągałem takie rzeczy, ale robiłem to troszkę w inny sposób. Tutaj u mnie polegało to na tym, że spałem półtorej do dwóch godzin. Nie przygotowałem się absolutnie nic. Po prostu kładłem się spać, wstawałem na półtorej, dwie godziny, znowu się kładłem spać, znowu wstawałem za półtorej, dwie godziny. I tak robiłem sześć, osiem razy w ciągu dnia. I w momencie, kiedy już byłem po całym dniu zmęczony po podróży, kiedy już padałem ze zmęczenia, wypiłem pół piwa.
Rzadko pijam w ogóle alkohol, ale po prostu wziąłem tylko dlatego, żeby bardzo szybko usnąć, bo alkohol jednak zmula. Po prostu napiłem się pół piwa i położyłem się spać. Jakie było moje wyjście spontaniczne? A było takie, że obok mam łóżka fotel i na fotelu spała kotka. I w momencie kiedy usnąłem, leżałem na prawym boku, lekko nogi skulone. W pewnym momencie moje ciało niefizyczne było atakowane. I co się okazało? Okazało się, że atakuje mnie moja kotka. W jakiś sposób ją odpędziłem. Później ją pogłaskałem, uspokoiłem ją.
I wyobraziłem sobie, że wiszę w pokoju. Trwało to może sekundę, dwie. Pominąłem całkowicie hipnozy. W ogóle nie miałem hipnago, nic z takich rzeczy, stanów wibracyjnych, tylko automatycznie pominąłem te wszystkie etapy i od razu znalazłem się w pokoju. Wisiałem w pokoju. Pokój wyglądał inaczej. Na komodzie stała świeczka zapalona, która w rzeczywistości nie była. Wisiałem sobie parę centymetrów nad ziemią. Odzyskałem świadomość tego, że jestem już poza. Świeczka dawała bardzo długie cienie.
W ogóle po pokoju na ścianach dziwne cienie się pojawiały. Ja sobie już to wszystko uświadomiłem i pomyślałem sobie, że dobra, to już jestem poza. To w takim razie zróbmy sobie jeszcze jeden test. I wyobraziłem sobie, że mam skrzydła jak anioł na plecach i że tymi skrzydłami sobie macham jak taki trochę zblazowany kurczę. I zaczynałem się unosić do góry i wisiałem nad sufitem, centymetr, dwa nad sufitem. Mówię: „A fajnie, jestem w poza”. To już mnie to utwierdziło w przekonaniu. Kotki nie widziałem, nic nie widziałem w ogóle w pokoju, jedynie co, to tylko na ścianach pojawiały się takie dziwne, przydługawe cienie, nawet szafy dawały cienie i tak dalej. I co było jeszcze takiego? W takim razie obracamy się.
No to się obracamy i tak dalej. I tak robiłem sobie, latałem po tym pokoju i w pewnym momencie stwierdziłem, że lecę za okno. Jak sobie wyobraziłem, coś mnie tam przyatakowało i ja w tym momencie dostałem takiego panicznego strachu po prostu i się wybudziłem. Ale jak już otworzyłem oczy, znaczy budziłem, w sumie to chciałem się obudzić, bo coś mnie takiego dziwnego przyatakowało. Strach jakiś taki dziwny ogarnął, że nie byłem w stanie utrzymać koncentracji wibracji. I w takim razie powiedziałem: „Dobra, cofam się do ciała”. I momentalnie jak się tylko cofnąłem, obudziłem się. Kotka sobie leżała dalej tak, jak gdyby nigdy nic. Takie miałem doświadczenie. W tym doświadczeniu byłem całkowicie złocisty.
Tak to u mnie wyglądało. Witam z Opawy, Czajson Online. Pozdro ze Szwajcarii, Konrad Stefański. Miło. Dobra, lećmy dalej w takim razie. Na czym to ja tutaj skończyłem? Okej. Po spotkaniu z taką istotą złotą. Albo inaczej jeszcze może. Osoby, które nie są.
Osoby, które są o krok od oświecenia, nadal mają w swoich aurach ledwie przebłyski takiego złota. Maleńkie, ledwo widoczne iskierki, w dodatku z odciętym mętnym. Sugeruje to, że takie osoby, które mają takie mętne odcienie, oznacza to, że są one dalej w procesie transmutacji, a więc tego przekształcenia się z niższych energii na wyższe. Też czasami mi się zdarza. To jest czasami też przeskakiwanie pomiędzy. Inaczej, po wyjściu z tych bąbel to jest wszystko połączone, powiązane z sobą. Kwestia tylko tego, kto co jak widzi. W chwili kiedy następuje oświecenie, taka energia jest wtedy przemieniana w czyste złoto. Błotnisty kolor żółty jest efekt spalania w polu magnetycznym. Jest to tymczasowy proces rafinacji takiej osoby, która ciągle jeszcze jednak nie jest gotowa do osiągnięcia tego stanu.
To ciągle musi być praca nad sobą, nad energetyką, nad wyrównywaniem poziomów energetycznych i utrzymywaniem tego w ciągłym stanie równowagi. Kiedy pojawi się już czyste złoto, mistycy mówią wtedy o takim człowieku, że jest już taki jak złoto. Ten człowiek wtedy to przejmuje. Przejmuje go duch mądrości, a więc to jest taki opiekun wszystkich mądrości z całego naszego uniwersum, z tego oceanu wszechświata. Znaczy to, że został on zauważony przez takich mistrzów, czy też jakieś takie energie, które są w tym naszym kosmosie i w tym momencie próbują go wziąć na tą swoją stronę. W stronę dobra, w stronę dalszego samokształcenia się. Być może jest to również to mistyczne miasto Szambala, o którym często tutaj już wspominałem. Tutaj spełniają się takie słowa jak mój krok jest pewny, moje brzemię lekkie. Twoje ciało, twoje białe światło zostanie wtedy wówczas przemienione właśnie w złoto. Takiemu człowiekowi towarzyszy wiele złotych symboli lub też może lubić otaczać się takimi kolorami, na przykład biżuterią, pierścionkami i tego typu rzeczami.
Ja osobiście nie lubię złota. Nawet nic nie mam złotego tak naprawdę. Natomiast dużo mam srebra. Kiedy taki człowiek otacza się takimi właśnie dobrami materialnymi, to tak naprawdę w pewnym sensie oznacza to, że jeżeli lubi takie rzeczy nosić i tak dalej, niekoniecznie musi mieć tego tony, to w pewnym sensie oznacza to, że ten człowiek już jest na takim poziomie swojego dobrobytu, że w pewnym sensie już osiągał. Właściwie to wskazuje nam, że taka istota może mieć inny wymiar, już operować w innych wymiarach również. Ten świat został stworzony z potężnymi symbolami dualności. Istoty takie świetliste, możemy ich nazwać choćby nawet i aniołami. To są właśnie te istoty, które w pewnym sensie zarządzają naszym światem. Ale oni dają nam również takie materialne złoto i każą je kochać. Jest to dla nich ważne, ale także traci na wartości, kiedy jest zanieczyszczone innymi metalami.
Podczas prób podróży do krainy oświecenia towarzyszy człowiekowi dużo złotych symboli. Bardzo dużo takich sytuacji mam. Powiem wam tak: kiedyś, swego czasu, w trakcie obrad grupy Bilderberg robiłem też takie wyjścia poza ciało i chciałem niecieleśnie dotrzeć do miejsc. Gdzie to było? W Austrii, kiedy to Klot z Teorii Chaosu, Michał, był tam fizycznie. Ja próbowałem, że tak powiem, od strony zewnętrznej i były takie momenty, gdzie rzeczywiście podlatywałem pod te budynki, te wszystkie, te całe centra, gdzie tam ci wszyscy niby obradowali. Ale kiedy na przykład próbowałem wejść w budynek, przejść przez ten budynek, przez ściany się przebić i wejść do środka, to były takie momenty, że następowała całkowita ciemność i pojawiały mi się dziwne, różne symbole. Ja to wtedy zinterpretowałem, w tamtym okresie to był chyba 2014 rok czy 2015, już teraz nie pamiętam. W każdym razie ja to zinterpretowałem jak takie blokady. Ktoś nałożył blokady.
Czyli nie dość, że nie mogłeś dostać się tam, podsłuchać, bo wszystko było zagłuszane, to jeszcze, tak przynajmniej mi się wydaje, że ktoś tam działał od strony okultyzmu, magii albo czegoś, który powodował nałożenie jakichś takich dziwnych blokad, przez które nie byłem w stanie się przebić. Nie byłem w stanie się przebić. Wchodziłem coraz głębiej, coraz głębiej, ale w pewnym momencie to nie był strach. To nie było przyzwolenie. Nie dostawałem takiego jakby przyzwolenia. Wchodziłeś w taką bardzo gęstą galaretę, której nie byłem w stanie przebić, przejść przez nią. I sobie po prostu wtedy odpuściłem. Natomiast widziałem struktury pod ziemią. Zresztą ja chyba w którejś Teorii Chaosu kiedyś o tym opowiadałem na live. Dobra, to tylko tak tutaj do tego nawiązałem.
O tych symbolach, tak? Czyli powtórzę, żebyśmy mieli wątek tutaj. Podczas takich podróży do krain oświecenia towarzyszy człowiekowi dużo złotych symboli. Jedne z ważniejszych są to sny, które ukazują już ten złoty raj, który składa się z bardzo drobnych złotych perełek podobnych do złotej, świetlistej energii. Jest to czysta złota energia. Złoty płomień przekształca negatywne energie w pozytywne, wypala złą karmę, uzdrawia, reperuje uszkodzenia genetyczne. To znaczy, że możesz tutaj wpływać na swoje komórki. Tak. I możesz tworzyć cuda po prostu. W naszym oczyszczeniu ważny jest jeszcze inny płomień, a więc jest to płomień pomarańczowy.
Może to występować jako pomocniczy kolor pomarańczowy. Możemy być oplatani pomarańczowym kolorem i kolor ten chroni nas przed siłami ciemności oraz je rozpuszcza. Jeżeli chodzi o ochronę, bo niektórzy ludzie, przeglądając czata na różnych forach, bardzo dużo ludzi boi się. Niektórzy ludzie piszą o tych zabezpieczeniach. Tak, rzeczywiście są takie zabezpieczenia i jeżeli czujesz, że chcesz Znaczy nie czujesz się na siłach, to bardzo zalecam tworzenia takich barier ochronnych. Sam to kiedyś robiłem. Dziś już rzadko kiedy to robię, ale zdarza się, że robię. W jaki sposób się można zabezpieczyć? Wyobraź sobie siebie na zielonej łące, wokół ciebie kilka drzew. Ty jesteś w środku tych drzew.
Liście zielone, łąka zielona, a więc kolor ducha. Wyobraź sobie pomarańczowe na przykład słońce, a z góry od nieba wchodzi w ciebie kolor złoty. To jest taka jedna z metod, która ci da taką otuchę jakby. Możesz sobie na przykład wyobrazić pomocnika, który obok ciebie stoi w kolorze pomarańczowym. Możesz sobie na przykład wyobrazić kulę, gdzie jesteś w tej kule. Ja często w takich kulach podróżowałem. Tworzyłem sobie takie w swoich hypnagogach kule. Oczywiście później wchodziłem w te kule i dosłownie budowałem sobie takie statki, gdzie siedziałem sobie na ławeczce, wokół mnie po jednej stronie siedział koń, po drugiej stronie siedziała koza, krowa i tak dalej. Telepatycznie informacjami się wymienialiśmy. Do tego na początku przed tą bąblą było takie stanowisko kierownicze, gdzie stał mój przewodnik.
Właśnie takiej białej szaty, wysoka postać w długiej szaty i leciałem z nim w jakąś przestrzeń i sobie oglądałem na przykład różne planety z tych bąbli. Jakbym takim pojazdem podróżował. Możesz sobie wyobrazić na przykład maszynę, do której wchodzisz, która cię skanuje i po pierwsze wyrównuje twój potencjał energetyczny, a po drugie w jakiś sposób daje ci większy nadmiar energetyczny i on powoduje to, że poczujesz się lepiej. Nie będziesz czuł tego strachu. To nie do mnie pytanie na czacie. W takim razie tutaj nie ten. Dziś ludzie mylą w swoich aurach kolor żółty i złoty. Nie wiadomo, czy robią to świadomie, czy nie. Przypuszczam, że raczej nieświadomie albo też są takimi repeaterami, czyli powtarzają to wszystko, co inni piszą. Tak naprawdę jest mało informacji takich normalnych w polskim internecie.
Większość to są przepisywane zdania. Bardzo dużo jest tego w angielskim internecie i grzebałem sobie dzisiaj nawet odnośnie różnych relacji, na przykład spotkań z istotami świetlnymi oraz gdzie ludzie opisują takie miejsca, doliny, krainy, swoje mistyczne relacje. Natomiast są to relacje, które trwają po półtorej, dwie godziny. Konkretne pytania, konkretne odpowiedzi. Ludzie zazwyczaj mają twarze zasłonięte, bo wiadome, jak to jest. Nie każdy się godzi pokazać swoją twarz i stwierdziłem, że nie będę wam tego puszczał, bo to nie na tym polega. Być może kiedyś taki zrobię cykl czy coś, gdzie posłużę swoim głosem lektorskim, przetłumaczę parę relacji i być może to kiedyś w radiu będę puszczał, bo są naprawdę interesujące, pokrywają się z moimi obserwacjami. Po tym można łatwo poznać, czy ktoś ściemnia, czy wymyśla, czy konfabuluje, czy rzeczywiście takich stanów doświadcza. Ale to może kiedyś, w przyszłości. Złoty kolor aury to duchowe bogactwo, sukces, mądrość, zrozumienie oraz oświecenie.
Ci ludzie nie są już takimi zwykłymi zjadaczami chleba. Inspiruje ich głębokie zrozumienie siebie oraz duszy. Te osoby są tak zwanymi mecenasami dzielącymi się swoją wiedzą, mądrością. Lubią obdarzać tą wiedzą innych. Wielkie dary dają tym wszystkim ludziom tak naprawdę, bo dzielą się tym, co wiedzą, właściwie nie pobierając za to opłat. Po tym można poznać też. Okej, można powiedzieć, niektórzy robią spotkania i tak dalej. Trzeba się z czegoś żyć, ale to też uważam, że powinno być w granicach rozsądku. Nie mają oni problemów z dawaniem od siebie. Takie osoby nie posiadają takiej egoistycznej duszy, ale mają one poczucie własnej wartości.
Kto ma w swojej aurze złoto, jest już połączony z absolutem za pomocą antahkarany i jest to most pomiędzy człowiekiem i Bogiem. Ale taki człowiek też musi być zwolniony z samsary, ponieważ osiągnął już on poziom bardzo wysokiej świadomości. Też czasami mi się w moich snach pojawiają właśnie takie przejścia. Wiele razy przechodzę przez jakieś długie wiszące mosty pomiędzy jednymi a drugimi skałami. Taki to był Midlake „The Young”. Kontynuujmy w takim razie dalszy wątek. Jeszcze sobie tylko zrobię podkładzik, żeby mi podkład ładnie leciał. Ankara znana jest jako drabina Jakuba. Jest to jedyny chrześcijański tekst, który mówi nam o tym połączeniu, ale również można znaleźć takie informacje nawet u Jana Chryzostoma Paska. Ankara jest to główny kanał, który buduje się pomiędzy trzema poziomami świadomości.
Aby wybudować to połączenie, wymagany jest wielki hart ducha, a przede wszystkim wytrwałość. Należy usunąć ze swoich pól mnóstwo komórek pamięci oraz psychicznych śmierci. W pewnym sensie wiąże się to z psychicznym umieraniem, które to muszą być oczyszczone z pola energetycznego. Musi też być usunięta z naszych energetycznych pól Sutrama lub też inaczej srebrna nić, która jest związana ze śmiercią fizyczną, ciałem astralnym oraz wyższą jaźnią. Taka srebrna nić jest wymieniona choćby nawet w Biblii, w Kościele katolickim u chrześcijan i mówią o niej mistycy również w kontekście śmierci. Ona później zanika, ale powiem o tym później trochę. Sutrama jest także przewodem zasilającym osobowości, a więc ego z energią, która utrzymuje przy życiu nasze ciała fizyczne. Jest to więź pomiędzy ciałem fizycznym oraz ciałem astralnym. Nazywana jest jako srebrny sznur, ponieważ jest on otoczony przez wysokowibracyjne cząsteczki, które wibrują bardzo szybko i są postrzegane jako błyszczące srebro z niebiesko-fluorescencyjnym światłem. Toteż w chwili fizycznej śmierci w człowieka aurze pojawia się dużo takiej srebrnej energii oraz niebieskawej.
Aura umierającej osoby jest srebrno-niebieska oraz pulsuje jako świecidełka na choince. Ta nić nie może być traktowana jedynie jako przewód energetyczny, taka jakby pępowina. W pewnym sensie tak, bo jest to łączność. Można jej nazwać to jako pępowina ciała fizycznego z naszym duchem, naszą duszą. Ta nić jest wpleciona w głębię i przenika w ciało fizyczne. Największe włókna energetyczne są połączone z szyszynką oraz czakrą serca. Do momentu, kiedy człowiek jest połączony z tymi wyższymi polami za pomocą srebrnego sznura, nie ma takiej możliwości, aby w jego ciele pojawiła się złota energia, ponieważ ten sznur nawet nie sięga do takiego poziomu. Tak jak wspomniałem wcześniej, jest to taka pępowina, z którą człowiek jest połączony ze swoim wymiarem, z którego pojawił się tutaj na ziemi, czyli z tym duchem naszym. W chwili śmierci, kiedy ciało fizyczne opuszcza ciało, taki srebrny sznur robi się coraz cieńszy i całkiem się rozpływa. Następuje wtedy moment, kiedy to dusza nie jest w stanie już wejść z powrotem do tego naszego ciała, a więc nie może już przywrócić tego bicia serca na nowo i wtedy następuje nieodwracalna śmierć.
Jest to punkt bez powrotu. Złota nić, a w zasadzie taki jakby słup światła, Antahkarana, jest pojazdem mądrości oraz jego energii i przychodzi nie z tego wymiaru. Nie ma to takiego odniesienia jak w przypadku tego srebrnego sznura. Działa ona niezależnie od energii zewnętrznej i ma potężny wpływ na czakry oraz aurę. Człowiek, który jest połączony z tym najwyższym absolutem za pomocą tej nici jest już postrzegany w potężnym słupie światła. Jak to tutaj jeszcze wygląda, jeżeli chodzi o połączenie z najwyższym polem świadomości? Obrazowane jest to w wielu kulturach na zasadzie okręgu wplecionego w kwadrat znajdujący się na czarnym polu. Pośrodku tego okręgu znajduje się złota kula, a nad tym Na tym złotym polu znajdują się trzy kwadraty, przy czym dwa są fioletowe, kątami tworzące jakby takie piramidki, a z tyłu za nimi kolejne są kwadraty koloru żółtego. Pośrodku tego kwadratu znajduje się kula koloru białego i jest na niej symbol przypominający bardzo swastykę. Od zewnętrznej strony wychodzą energie, które są ułożone tak jak u nas, czyli tych wszystkich energii czakr.
I one dochodzą do kolejnej pierwszej warstwy tej kuli. I w tym momencie, kiedy przekraczamy tą kulę, to są te rozbłyski, nie rozbłyski. Wchodzimy w ten inny już zupełnie świat. Tak iluzorycznie wam to przedstawiłem, bo jest mi to ciężko, bo ja to mam na rysunku i muszę to w jakiś taki sposób wam opisać. Ale są w internecie takie iluzoryczne przedstawienia tego, w jaki sposób to wygląda. W tej całej filozofii należy wiedzieć, że umysł nie jest projekcją ciała, ale ciało jest projekcją umysłu i zawsze jest budowane według swojego energetycznego szablonu, jaki tworzymy sami w poprzednich życiach. To jest to, o czym zawsze ja mówię. Nie od ciała w górę, tylko z góry do ciała. Jesteśmy wynikiem naszych myśli, kreacji naszego ducha. Ciało jest narzędziem fizycznym do życia w świecie zewnętrznym.
Symbol tej Ankary pojawia się prawie we wszystkich kulturach na przestrzeni tysiącleci. Ankara, Antakarana prowadzi człowieka do najwyższego, najświętszego miejsca. Jest to most komunikacyjny, aby móc połączyć się z Bogiem, do jego najświętszego miejsca. Trzeba samemu się zagłębić w swoją własną duszę i doświadczyć tej mądrości, miłości czy też zrozumienia, które jest zakorzenione w naszym sercu. Bicie naszego serca czy też oddech płuc to taki potężny symbol życia i nadaje on człowiekowi osobowości oraz wnika do umysłu. I ta jednostka zaczyna wtedy rejestrować rekord duszy, zapis duszy i zaczyna kształtować w umyśle swoje myśli. Kiedy dusza jest w stanie uchwycić taką myśl i ją kontynuować, zaczyna wtedy budzić pomysły. Zaczyna się wtedy okres tworzenia. I tak jak człowiek staje się w tym momencie panem, budowniczym, twórcą własnych projektów. Antakarana jest tylko u osób oświeconych.
Przez nią wpływa do ciała złota energia. Kiedy zaczyna być ona aktywna, to wtedy zawsze widać to w życiu takiej osoby. Posiada ona wtedy głęboki poziom myślenia, zrozumienia i z każdym dniem budzi w sobie nowy potencjał twórczy. I wtedy tak naprawdę zajmuje się służeniem innym ludziom. To już kiedyś mówiłem, że jak sobie weźmiecie, poczytacie o charakterystykach dusz, to zobaczycie. Zresztą na Paranormalium też była kiedyś taka audycja, gdzie Marek czytał o duszach. Jak rozpoznać starą, nową duszę. Chyba to było Leszka Schumana, jak się nie mylę, autorstwa. Gdzie było przedstawione, w jaki sposób rozpoznać, kto jest jaką duszą. Bardzo fajny artykuł.
Czekajcie chwilkę, zerknę sobie. Czy można skontaktować się ze śpiączki podczas własnej podróży w OOBE? Creation pisze. Tak, to był Leszek Szuman. Marek mi to potwierdził. Wydaje mi się, że można. Tak naprawdę to jest kwestia dostrojenia się. Ja sam byłem kiedyś osobą śniącą w śpiączce klinicznej i kontaktowałem się. Już opowiadałem to chyba w którejś audycji. Dokładnie.
Potwierdzam to. Książka jest genialna. Jeżeli chodzi o Leszka Schumana. Natomiast wracając do tego pytania Creation na czacie Paranormalium. Powiem ci tak. Ja już opowiadałem to w którejś audycji, nie pamiętam której, ale gdzieś trzy, cztery audycje wcześniej opowiadałem tam swoją historię w jakimś takim skrócie. I rzeczywiście byłem osobą w śpiączce. Wtedy byłem chyba około czterech miesięcy w tej śpiączce i przebywałem w pokoju. Ja miałem wtedy osiem lat, a przebywałem z czterdziestoparoletnim mężczyzną, gdzie zostałem przewieziony do szpitala Na sygnale w karetkach oczywiście fizycznie nie poznałem tej osoby. Nigdy jej nie poznałem, natomiast rozmawiałem z nią w trakcie śmierci klinicznej.
I co ciekawe, kiedy później analizowałem już jako dziecko, rozmawiałem z rodzicami, z pielęgniarkami. Znałem jego imię, znałem wiele faktów, których nie powinienem znać. Więc wydaje mi się, że taka odpowiedź cię zadowoli. Tutaj na YouTubie czy coś. Okej, to jest to samo pytanie. Dobrze, to w takim razie na YouTubie nie ma. To kontynuujmy dalej. Przeglądam sobie, bo mam taką analizę. Ściągnąłem sobie różne rzeczy, materiały i przeglądam zdjęcia. Tutaj są zdjęcia killianowskie i przede wszystkim te zdjęcia, o których wspominałem wcześniej.
Jak macie jakieś stare zdjęcia, zachęcam was do przeglądnięcia sobie albo nawet jutro. Może nie teraz, ale jutro na przykład. Zachęcam was do porobienia sobie zdjęć albo dać swojej partnerce, partnerowi, niech wam porobi różne zdjęcia. Oczywiście to nie zawsze wychodzi. To nie ma tak, że ten. Często pod takim skosem widać takie dziwne rzeczy. Być może są to rozbłyski czy coś, nie wiem. Nie zawsze się to pojawia. Mogę wam powiedzieć, że był kiedyś film o tym. Nie wiem, czy to czasami nie było w „Oszukać przeznaczenie”, że pojawiały się na fotografiach jakieś takie dziwne refleksy i to oznaczało, że ta osoba jest naznaczona i że wkrótce zginie.
Chyba to było w tym filmie, jak się nie mylę. Aurę byśmy mieli za sobą. Ja sobie teraz popatrzę, co by tutaj wam dalej. O tej wielowymiarowości wam coś powiem. Będzie jakaś relacja na pewno z pobytu w Mieście Światła. Polecam wam serial. Jest fajny serial. Zaraz wam tu powiem, znajdę tylko sobie. Jest taki fajny serial, połączenie mistyki, ale też maszyn, kiedy to ludzie stanęli na... „The 100”.
Jak się nie mylę. „The 100”. I tam jest przedstawiona cywilizacja, która sobie żyje w kosmosie. I po iluś latach, po 90 postanawiają, że ich wyślą po to, aby sprawdzili, czy Ziemia już jest z powrotem do zamieszkania. I się tam dzieją dziwne akcje. Ci członkowie to są młodzi ludzie, którzy odkrywają, że na świecie jest jakaś inteligencja. Na jakiejś wyspie znajduje się jakaś maszyna. Właściwie kobieta jest autorką tego wszystkiego i stworzyła system zamknięty, gdzie przeniosła do komputerowego świata wirtualnej rzeczywistości umysły ludzi. I w pewnym momencie powstaje kopia tej maszyny. Przysłowiowo można powiedzieć, że są dwie kopie: dobra i zła.
Dobra to była ta, która miała ocalić ludzi, a zła to taka, która przejęła kontrolę. To jak człowiek czasami chce mieć, zagarnąć wszystko dla siebie. I ta zła kopia tworzy właśnie tak zwane Miasto Światła, gdzie pod przykrywką chipu, żeby tam wejść do tego miasta, trzeba mieć zaimplementowanego chipa w sobie. I w ten sposób wchodzi się do takiego Miasta Światła. Polecam wam to. Nie będę wam tutaj całego opowiadał, bo nie chcę spoilerować, ale jest bardzo fajny serial „The 100”. Nie wiem, czy są nowe odcinki, czy się to zatrzymało. W każdym razie tam jest kilka sezonów. Jeżeli chodzi o to. Kudłaty, poczekaj, bo muszę dojść do tego pytania, o które pytasz.
Padło pytanie na czacie RP. No dobra, przechodzę. No dobra, na to pytanie Creation odpisałem tutaj, ale Kudłaty ja tu nie widzę żadnego pytania. Widzę tylko kciuka do góry podniesionego. A czy można skontaktować się z kimś ze śpiączki? Odpowiedziałem na to pytanie. Michał PX. Śpiący to jest moje drugie imię. Co ja zrobię, że zawsze uwielbiałem i uwielbiam spać? Nie wiem, o jakie pytanie tu chodzi.
Nie widzę tutaj.
[02:07:56] - Dobra, w takim razie przejdziemy do kontaktów z tymi istotami. Dobra, znajdę sobie w swoich notatkach. Kontakty. Jeżeli chodzi o moje kontakty, to są opisane bardzo dobrze. Fajnie to przedstawiłem w pierwszej części „Czasu snu”, z tymi istotami świetlistymi, kiedy byłem w takiej dziwnej, mistycznej jaskini, w której zostały mi pokazywane pewne procesy, jakich doświadczyć mogłem. Natomiast jeżeli chodzi o to, popatrzę tutaj, bo nie przygotowałem sobie, ale powinienem gdzieś mieć swoje nagrania. Momencik, tylko przeglądnę. Dobra, żebyście nie słuchali, co ja tam ględzę, to puszczę Wam muzyczkę. A jak nie, to zaraz będzie tutaj relacja innego użytkownika. Dobra, może jedną wam puszczę, taką z mistycznych sytuacji.
Jest to taki mój zapis z 2014 roku. On już chyba był puszczany. Nie wiem, czy na Radiu Na Fali czasami nie był puszczany. Dobra, w takim razie wam puszczę „Drzewo życia”. To jest taka mistyczna prezentacja tego, czego kiedyś doświadczyłem w swoich wyjściach. 25 sierpień 2014 rok. Jest to kolejne nagranie z moich notatek. Niestety bez daty, ponieważ wielokrotnie mi się ten sam powtarzał i zazwyczaj jest ten sam scenariusz. A mianowicie tematem mojego snu jest pytanie: czy to raj? Ponieważ miałem wiele snów.
Miejsca, które dosłownie wyglądały jak raj. To miejsce tak jakby znajdowało się na jakiejś może innej planecie. W ogóle nie ma nic takiego na Ziemi, co by w ogóle to przypominało. Okej. Mniej więcej jak to wyglądało. Bardzo duże pole. Na tym polu rosło zboże. Coś podobne do scenerii jak w filmie „Gladiator”, gdzie idzie ten gladiator i ręką te zboża łapie, dotyka, jak zbliża się do drzwi wejściowych do tego raju czy coś takiego. To właśnie mniej więcej takie pole, nawet dosłownie coś takiego. Koloru coś takiego właśnie to zboże, takie białawe, z takim dziwnym poblaskiem.
Wokół tego pola były góry. 360 stopni góry. A na środku pola stało dziwne drzewo. Ogromny, potężny dąb. Ogromny. Koloru czerwonawego. Te liście miał takie koloru czerwonawego. Ja w tych snach nie byłem jako postać, tylko byłem jako myśl, a właściwie to takie, nie wiem, jak by to nazwać. Kulka? Coś takiego jak kulka.
I w tym śnie też mi towarzyszyła jakaś osobowość czy jakiś byt, z którym rozmawiałem telepatycznie, zadając mu różne pytania. Unosiłem się w powietrzu. Byłem taką iskierką jakby. Nie wiem. Kulką, iskierką. Coś w tym sensie. Z góry widziałem, jak w stronę tego drzewa przez te całe połacie tego zboża szła kobieta z mężczyzną. Nadzy. Tylko że oni też byli taki lśniący jakby. Trzymali się za ręce.
Mężczyzna był po lewej, kobieta po prawej. I szli do tego drzewa. Ja tam z tego, co pamiętam, jak zadawałem pytania, co to było za drzewo, to słyszałem odpowiedzi, że to jest drzewo życia. Właściwie z tych pytań to na razie tyle pamiętam. Jakie tam dalej pytania były, to teraz nie jestem w stanie sobie tego przypomnieć, ale wiem, że była to długa rozmowa. Co jeszcze najciekawsze? Najciekawsze to było, że oprócz mnie ta iskierka… Niebo było takie czerwonawe, obraz czerwony. Czasami jak słońce zachodzi, jest takie czerwonawe, to właśnie coś takiego koloru. I w powietrzu wokoło, na całej powierzchni mojego widzenia znajdowało się też mnóstwo różnych dziwnych kuleczek.
Nie wiem, co to było. Mogę się tylko domyślać, a zaraz powiem dlaczego. Natomiast czułem, że ja mam coś wspólnego z tymi iskierkami. A dlaczego chciałem powiedzieć, że chyba się domyślam, co te kuleczki mogą znaczyć? W wielu religiach, a także przy reinkarnacji jest coś takiego jak przechodzenie przez pewne poziomy. I z zapisków, z relacji, z tego, co ja wiem, że ludzie, którzy zajmują się wychodzeniem poza ciało, marzeniami sennymi i tak dalej, którzy projektują te swoje sny, przechodzą pewne gęstości, pewne poziomy, idą coraz głębiej. Coraz łatwiej im osiągać stan lucid dreams czy OOBE, natomiast dłużej się muszą nastrajać, żeby jeszcze głębiej wejść. I w pewnym momencie dochodzi się do takiego miejsca, gdzie są ostatnie relacje, gdzie człowiek duszą czy w marzeniu sennym dochodzi najdalej. Dalej po prostu już nie da rady mu przejść, bo by stał się tak jakby bogiem, istotą najwyższą. Jest dużo relacji takich osób, które opisują, że znajdują się w dziwnym miejscu, gdzie są w pełnej ciemności i widzą siebie.
Oczywiście nie widzą ciała, nie widzą duszy, ducha i tak dalej. To jest to miejsce, gdzie tak naprawdę znajduje się nasze ja, czyli nasza prawdziwa dusza. Ta dusza składa się z iluś elementów. To jest to, w co wierzy reinkarnacja, że póki nie osiągniemy pewnego poziomu, nie przechodzimy dalej i będziemy się reinkarnować do tego momentu, aż osiągniemy jakiś poziom i wskoczymy na wyższy poziom. Także z reinkarnacji wychodzi na to, że człowiek może wielokrotnie, tak jak kot ma ileś żyć, tak samo człowiek może mieć ileś żyć. I właśnie w relacjach, opisach jest coś takiego, że ludzie opisują, że wchodzą do takiego dziwnego miejsca, gdzie są tylko myślą. Nie są ani ciałem, ani duchem, natomiast widzą różne takie iskierki. I najlepsze jest to, że z tymi iskierkami czuje się taką więź, że to tak naprawdę tak, jakby to ona była mną, a ja byłbym nią. I to jest takie miejsce, gdzie tak jakby te wszystkie iskierki wymieniały się informacjami, coś na takiej zasadzie. Czyli sobie przekazywały po prostu pewne informacje.
Podświadomie oczywiście. I tak sobie pomyślałem, że kurczę, może ten sen, te moje sny z tym rajem mają coś z tym miejscem wspólnego, tylko że mi się mogło to objawić w takiej formie, a innej osobie mogło się to objawić w innej formie. Ale w gruncie rzeczy może właśnie o to chodzić. Jest tu też dużo pytań trochę niejasnych, niezgodnych z relacjami tych opisów ludzi. Niemniej fajnie to wspominam, te sny. Jakoś też jak wybudzam się, to jakoś tak fajnie się czuję. Mam takie natchnienie. Generalnie jest fajnie. To tyle. Dobrze, to w takim razie wysłuchaliście mojej relacji sprzed trzech lat.
Tu jeszcze teraz ściszę troszkę podkład. To w takim razie jeszcze teraz wam przeczytam relację innej osoby.
[02:20:03] - ... innej osoby. To nie jest moja relacja. Mamy jeszcze około półtorej godziny maksymalnie czasu antenowego, więc przeczytam wam teraz relację kontaktu ze świetlistą istotą autora Kamila z portalu dobrysennik.pl. Potem wam przedstawię te metody jeszcze, o których wcześniej powiedziałem i jak nam starczy jeszcze czasu, to wam trochę opowiem o świecie astralnym, o larwach i o tych wszystkich istotach, które można tam spotkać. Ale to zobaczymy, czy nam czas starczy. Audycja i tak już trwa trzy godziny praktycznie, więc niestety nie da się rozmawiać o tych sprawach dwie godziny albo ciutkę dłużej. „Witam serdecznie. Od wielu lat interesuję się zjawiskami paranormalnymi i ezoteryką. Sięgając pamięcią daleko wstecz, zawsze mnie to pociągało.
Miewałem nieraz prorocze sny, a historie o duchach i UFO czytałem zawsze z wielką ciekawością. Pewnego dnia wydarzyła się w moim życiu bardzo ciekawa historia, która mocno utkwiła mi w głowie. Była może godzina piąta lub szósta nad ranem. W każdym razie było już widno. Spałem sobie jak gdyby nigdy nic. W jednej chwili obudziłem się i spojrzałem kątem oka na otwarte drzwi mojego pokoju. Mając jeszcze trochę zamazany wzrok, jak to u mnie bywa po przebudzeniu, zauważyłem w progu stojące dziecko około 1,20 m, w białej długiej szacie z blond włosami średniej długości. Nie wiem, czy to był chłopiec, czy dziewczynka. W pewnej chwili pomyślałem, że to jest moja młodsza siostra, która przyszła mnie obudzić. Zacząłem do niej mówić, aby sobie poszła, ponieważ chcę jeszcze trochę pospać.
Zastanawiałem się też, co jej strzeliło do głowy, aby mnie budzić o tak wczesnej porze. Zignorowałem to i zacząłem spać dalej, przewracając się na drugi bok. Dałem radę jeszcze chwilę pospać, kiedy nagle ponownie się zbudziłem i czułem, że ktoś stoi obok mojego łóżka. Wtedy już trochę się zdenerwowałem. Nadal sądziłem, że jest to moja siostra, która chce mnie obudzić. Spałem głową od strony ściany i w momencie kiedy obudziłem się, widziałem daną postać z bliska w odległości około pół metra ode mnie. Nie patrzyłem jej natomiast w twarz. Chciałem jej coś powiedzieć, aby przestała mi dokuczać, lecz zdałem sobie sprawę, że nie mogę z siebie wykrztusić słowa. Co więcej, wydawało mi się, że jestem jakby w innym wymiarze. W promieniu metra wszystko wyglądało bardzo realistycznie, natomiast w oddali widziałem wszystko bardzo zamazane.
Później mogłem ten stan porównać z tym, jak na przykład w filmie „Władca Pierścieni” w części „Drużyna Pierścienia”, gdzie Frodo zakładał pierścień i przenosił się do innego wymiaru. Wracając do historii, miałem przed sobą daną postać i zacząłem jej mówić, aby sobie poszła, lecz nie mogłem nic powiedzieć. Próbowałem sobie również wstać, ale czułem się, jakby coś trzymało mnie w pozycji leżącej i nie pozwalało mi wstać. Siłowałem się z tym chwilę i nagle udało mi się oderwać i przejść w pozycję siedzącą. Razem z tym widziałem, jak ta postać zaczyna się powoli rozmywać, a za nią zauważyłem krzesło od mojego biurka. W tym samym czasie wszystko dookoła zaczęło wracać do rzeczywistości. Postać była koloru świetlistego, złotego. Czułem się, jakbym przeszedł z innego wymiaru do naszej rzeczywistości. Początkowo przez kilka sekund siedziałem tak w milczeniu, próbując jakoś logicznie wytłumaczyć sobie to zjawisko. Na myśl przychodził mi paraliż senny, lecz aby na pewno nie było to coś więcej?” Koniec relacji.
Przypominam, jest to relacja Kamila dodana 27 lipca 2013 roku na portalu dobrysennik.pl. Jak widzicie kontaktów takich jest multi. Nie, Michał PX, to nie jest koniec audycji. Skąd taki pomysł? Mister Virtuos: „Opętany chłop”. Kto? Ja czy ty? Okej, dobra. To w takim razie tak jak zapowiedziałem wam jeszcze parę minut temu, pomijamy pewne elementy, bo nie zdążymy po prostu. Jak zwykle za dużo sobie przygotowałem, a czasu jest za mało.
To w takim razie teraz może weźmy o tych OOBE. Może tak: zanim przedstawię wam te dwadzieścia kilka kroków, to jeszcze może tutaj trochę nawiążę do Monroe'a, bo nie ma co ukrywać. Był specjalistą. Przede wszystkim strach. Strach oczywiście jest tutaj przeszkodą dla ludzi. To nie jest tak, jak wam tu niektórzy mówią, że jestem jakimś specjalistą. Nie jestem żadnym specjalistą. Też mam czasami lęki, strachy. Opowiedziałem wam wcześniej sytuację sprzed miesiąca, kiedy miałem spontaniczne OOBE. Także dzieje się to nie tylko u was, ale też i u mnie.
Technika Monroe'a. Nie będę wam tu autobiografii jego przedstawiał, bo to nie ma sensu. Każdy sobie to może znaleźć wszystko w internecie. Ja wam tylko mniej więcej opiszę to, co ja również stosuję, ale przede wszystkim jest to wszystko oparte na wiedzy z książki między innymi w 1971 roku „Podróże poza ciałem”. Pierwszy krok. Należy zrelaksować swoje ciało. Umiejętność tej relaksacji jest pierwszym warunkiem, być może nawet pierwszym krokiem, aby przeżyć takie właśnie wyjście poza ciało. Obejmuje ono cielesną, jak i mentalną relaksację. Jak się zrelaksujesz, pozostaje ci tylko do wyboru, jaką formę sobie wybierzesz. Ja bym proponował tutaj medytację.
Zanim jeszcze weźmiesz medytację, zaczniesz robić, to proponuję ci również wziąć na przykład ciepłą kąpiel lub się na przykład na jakiś spacer przejść lub cokolwiek, co ci po prostu daje taką możliwość osiągnięcia tego relaksacyjnego stanu. Możesz sobie na przykład założyć słuchawki na uszy. Również tutaj jest ważne rozluźnienie mięśni. Już kiedyś wspominałem w którejś audycji. Można się położyć na łóżku, rozciągnąć się do maksimum, popuścić, odczekać tam parę sekund, znowu się rozciągnąć, popuścić i tak parę razy. To też taki fajny efekt później daje. Szybciej się wchodzi w stany medytacyjne i relaksujące twoje ciało. Drugim krokiem to jest osiągnięcie tak zwanego stanu półsnu. Stan ten jest określany też jako stan hipnagogiczny. Tutaj Monroe również nie wyznaczał jakiejś takiej konkretnej metody.
Możliwością jest również uniesienie przedramienia. Szczególnie jest to ważne w tych waszych pierwszych stanach początkowych, kiedy ramię pozostaje leżące na łóżku lub podłodze. Na czym to polega? Po prostu jak kładziecie się na łóżku, na łokciu podnosicie prawą rękę albo lewą rękę, to nie ma znaczenia którą rękę, do góry albo tam powiedzmy parę centymetrów i trzymacie. I w momencie, kiedy będzie ta ręka wam opadać, to będzie powodowało to, że będziecie się wzbudzali. Wzbudzali w sensie, że nie obudzicie się tak całkowicie, ale będziecie odzyskiwali jakby taką tą świadomość i po iluś tam 10, 15, 20, 50, 100 razach tego czegoś nie będziecie już tego potrzebowali, ale będziecie mieli w sobie taki wyrobiony nawyk do tego, żeby cały czas utrzymywać tą swoją uwagę w stanie właśnie półsnu. To jest też bardzo fajne. Można również sobie zastosować inną metodę do osiągania tego stanu półsnu i jest to na przykład wyobrażać sobie w głowie, w duchu jakiś przedmiot lub obraz umieszczony przez parę centymetrów przed waszymi oczami i koncentrować się na nim. Generalnie chodzi o to, aby wyczyścić swój umysł. Ja często powtarzam sobie taką formułkę, na przykład „chcę wyczyścić swój umysł, chcę wyczyścić obydwie półkule” i u mnie to działa w ten sposób, że w ciągu dwóch, trzech sekund automatycznie dostaję takiego jakby wyciszenia.
To słychać, to czuć, słychać w uszach taki szum, który nagle przestaje, robi się totalna cisza. Właściwie czasami jest tak, że nawet jeżeli ktoś chodzi po schodach u mnie, bo u mnie parę osób mieszka na mieszkaniu, to jestem w stanie się wyciszyć, że nie słyszę, jak ktoś chodzi. Mało tego, mam dwa, trzy metry od swojego łóżka zegarek taki duży na ścianie. Nawet jego nie słyszę. Po prostu wyciszam się całkowicie. I to jest taki drugi krok. Zgłębienie stanu. Tu jest właśnie oczyszczenie tego umysłu. A więc poprzez tą formułkę, którą wam wcześniej powiedziałem, ja też często stosuję coś takiego jak, ponieważ jestem miłośnikiem gór i chodzę po górach, często sobie wyobrażam, że jestem na przykład na szczycie Rys. Zresztą niektórzy potrzebują do tego pacierza, klękają, krzyżyk robią i tak dalej.
Ja robię coś na zasadzie rozliczenia się z własnym sobą, że po prostu wszystkie problemy z dnia codziennego, robię to codziennie praktycznie. No wiadomo, czasami mi się zapomni, ale przeważnie zawsze jak na przykład idę spać czy coś właśnie, gdzie próbuję wejść w te stany albo przygotowuję się mentalnie, że coś tam przez parę dni do przodu będę robił, to często robię coś takiego, że wyobrażam sobie po prostu, że jestem na Rysach i po prostu mam na plecach taki duży worek ze śmieciami i w to wszystko wrzucam te wszystkie moje śmieci i tak dalej. Rozliczam się i tak dalej. Biorę taki wielki, duży zamach i wyrzucam za siebie. Niech to się tam roztrzaska z tyłu i nigdy nie wraca do mnie. I to jest taka metoda oczyszczania. I na to jeszcze właśnie obserwowanie swojego pola widzenia poprzez zamknięte oczy. Nie trzeba tutaj nic absolutnie robić, wystarczy tylko wpatrywać się prosto przez te zamknięte powieki w czerń. Po krótkim czasie można nawet dostrzec takie jakby przebłyski. Są to właśnie wyładowania na tych naszych połączeniach neuronowych, które odbiera tutaj nasza szyszynka, która jest wielkości właśnie tego ziarna ryżu.
I to nie ma jako takiego specjalnego efektu. Generalnie trzeba to ignorować. Będą się pojawiały różne przeszkadzajki w naszym ciele. Na przykład noga nas zaswędzi, tu gdzieś nam odskoczy. To są już takie pierwsze efekty badania poprzez naszą świadomość, nasz umysł właściwie, mózg. Czy już śpimy, czy może się już przełączyć ten tryb, który często wygląda jako takie kliknięcie, ale też nie zawsze. Kwestia poziomu dostrajania. Kiedy przejdziesz ten stan, to wtedy Monroe nazywał go jako stan B. Wtedy to będzie już dobry moment, aby wchodzić jeszcze w głębsze stany, które Monroe tutaj również nazywał jako stan C. A więc jest to stan jeszcze głębszego relaksu, gdzie świadomość cielesna się całkowicie rozpuszcza.
Znajdzie się wtedy w stanie bardzo bliskiej całkowitej pustki, a wtedy własne myśli będą jedynie odczuwalnymi bodźcami. Monroe uważał, że stan ten jest najlepiej ćwiczyć rano lub też po połudce, lub też po krótkiej drzemce. Pamiętacie tą metodę, o której powiedziałem? Moja nie moja, takie coś ostatnio wyczaiłem. Półtorej godziny spania, półtorej godziny obudzenia się, półtorej godziny spania, półtorej i tak przez cały dzień. Na koniec na przykład sobie napić się piwka małego. Gwarantuję wam, że będziecie mieli OOBE. To jest fajna metoda, bo ona też powoduje to, że będziecie ciągle na takiej jakby czujce. Nawet jeżeli pójdziecie spać, to będziecie na czujce. Nie macie się co bać, że będziecie niewyspani.
To nie tak, to nie na tym polega. Pamiętajcie, że zawsze ta pierwsza faza półtoragodzinna, kiedy generalnie śpicie te osiem godzin, a właściwie człowiek śpi siedem trzydzieści, siedem piętnaście, bo taka jest moja optymalna pora spania, to te trzydzieści, czterdzieści minut to jest właśnie ten czas, gdzie potrzebujecie na to dostrojenie się. Pierwsza faza, kiedy wchodzicie w sen, to zawsze jest faza naprawcza organizmu, ja bym to tak nazwał, uzdrowieńcza, gdzie w tym momencie działają procesy, które powodują to, że wasz organizm się naprawia, regeneruje. Oczywiście nie macie absolutnie żadnej świadomości. To wszystko, co wam się dzieje w was w umyśle. Ten proces może być oczywiście krótszy, dłuższy. Kwestia tego, jak jesteście zmęczeni i tak dalej. Macie ciężką pracę, będziecie potrzebowali na przykład dwóch faz albo i trzech. To wszystko zależy od tego. Czasami jest tak, że jeżeli w miarę macie zachowaną tą kulturę spania, codziennie o mniej więcej tych samych porach chodzenia i tak dalej, to też jest bardzo ważne, to będziecie na pewno potrzebowali krótszych czasów.
Stan wibracji jest to kolejny, czwarty krok. Jest to właśnie ten stan już C, o którym Monroe wspomina. Część ta jest właściwie chyba najważniejszą, a zarazem nieokreśloną częścią właśnie tej techniki. Wielu osób, którzy podróżują, wspomina sobie o wibracjach na początku projekcji. Wibracje te mogą być odczuwalne jako słabe mrowienie bądź też porażenie prądem. Takie stany również przebiegają poprzez całe ciało. Źródło takich wibracji jest tutaj zagadką. Kiedy poczujecie takie mrowienie w nogach czy coś, to właściwie już jesteście niedaleko wyjścia. Do tego jeszcze, to może później wam opowiem dalej. Może to też być ciało astralne, które próbuje wyjść z ciała fizycznego.
Tak naprawdę nie wiemy do końca, co to jest. Jeśli masz trudności ze stanem wibracji, podam wam tutaj kilka wskazówek. Przede wszystkim, aby osiągać OOBE częściej, to pozbądźcie się jakiejkolwiek biżuterii oraz przedmiotów, które dotykają waszej skóry. Pierwszą rzeczą, kiedy poznałem Tomka z RNF-u, z Radia na Fali, to pierwsze chyba zdanie mi to nawet powiedział, że zdejmij tą biżuterię, bo ona cię przytrzymuje. I rzeczywiście, kiedy zdjąłem taką biżuterię, w tym samym dniu nawet miałem u niego takie wyjście, to rzeczywiście dużo szybciej mi to poszło. Ściemnij swój pokój tak, aby światło nie przedostawało się poprzez twoje powieki. To jest taka kolejna wskazówka. Połóż się tak, aby twoje ciało leżało na linii północ-południe, przy czym twoja głowa powinna wskazywać magnetyczną północ. To są wskazówki Monroe'a. W moim przypadku wygląda to tak, że nie ma to absolutnie żadnego znaczenia.
Kiedy jestem w Polsce, na przykład przebywam na urlopie albo w odwiedzinach u rodziców, śpię głową do południa, z południa na północ, a więc odwrotnie, jak tu Monroe pisze. A kiedy jestem w Wielkiej Brytanii, śpię od zachodu do wschodu. I też to nie ma absolutnie dla mnie żadnego znaczenia, w jaki sposób będę spał. Ja i tak zawsze lubię spać i będę spał. Dziękuję. Okej. Rozluźnij swoje ubrania. Bądź odziany tak, żeby było ci ciepło, jeśli jest to potrzebne do twojego dobrego samopoczucia. Upewnij się, że w twoim otoczeniu nic nie będzie hałasować. Jeśli jest to konieczne, wyłącz telefon.
Zdecydowanie tak polecam. Mało tego, laptopa dwa, trzy metry od siebie, telefon całkowicie wyłączony. Generalnie jak najdalej od kabli, od jakichś przesyłów energetycznych. Powiem wam tak. Najprościej jest wyjść poza ciało w górach. Kiedy ja jestem w Bieszczadach i na przykład śpię pod namiotem, ale nie tylko pod namiotem, ale pod namiotem najlepiej. Kiedy jesteś blisko kontaktu z tą ziemią, to właściwie przychodzi to bardzo szybko. Bardzo szybko to przychodzi. No i sny są też rewelacyjne. Zresztą wyobraźcie sobie, ja mam tą możliwość, bo Pochodzę dużo po górach i mam swoje miejsca w górach, gdzie jadę na przykład specjalnie autem ze znajomymi w pewne miejsca, szczególnie na serpentyny.
Zostawiam auto na poboczu, idziemy kawałeczek dalej, kładziemy się o dwunastej, pierwszej w nocy i obserwujemy niebo. Efekt niesamowity. Wskazówka kolejna to wiadomo, trzeba się zrelaksować. Efekt niesamowity. Wskazówka kolejna to wiadomo, trzeba się zrelaksować. Należy sobie wyobrazić, że podczas sesji przypomnisz sobie wszystko, co jest niezbędne do twojego samopoczucia i tak możesz to powtarzać kilka razy, powiedzmy pięć, dziesięć. Możesz też zacząć odliczać. Też pomaga to w koncentracji. Czyli liczysz od jednego na przykład do pięćdziesięciu i od pięćdziesięciu do jednego. Chodzi o to, żebyś się skupił na myśli, żebyś nie dopuszczał innych zewnętrznych myśli do siebie.
Do stu nie polecam, bo raczej uśniecie. Pogłębiał te wszystkie swoje stany. Brzmi dalej oddychając do płowy poprzez otwarte usta. Możesz sobie również wyobrazić, już to kiedyś wspomniałem w którejś audycji, że jesteś w butelce jak dżin. Od góry wpływa wam światło żółte albo złote, a od dołu albo na przykład srebrne czy białe. Natomiast od spodu wypływają te wszystkie brudy, zanieczyszczenia z waszego organizmu eterycznego i w ten sposób się pozbywacie tych wszystkich śmieci, zaległości. To też jest fajna metoda wizualizacji. Kolejna to jest wiadome. Wyobraź sobie od swojego czoła jakiś na przykład punkt pięć centymetrów. Pozwól temu punktowi wznieść się wyżej, aż osiągnie na przykład półtorej metra czy tam dwa.
Zależy jaki macie wysoki sufit nad twoją głową. Tutaj możecie sobie również wyobrazić tą metodę, o której powiedziałem. Metoda zblazowanego kurczaka albo na przykład skrzydła jak u anioła. Nie ma problemu. Moc kreacji. Wyobraź sobie na początku na wysokości twojego punktu znajduje się płaszczyzna równoległa do twojego ciała. Pomyśl, że owa płaszczyzna nad twoim ciałem zaczyna wtedy drgać. Spróbuj przenieść drgania na twoje ciało. Nawet jeśli nie wiesz, czym są te drgania, to i tak je rozpoznasz, bo nie da się tego pomylić. Często jest tak, że ludzie, kiedy poczują te drgania, to jest szok.
To normalne. Ja też nie byłem omnibusem na początku, więc musiałem dochodzić do tych, ale też miałem stany, że wychodziłem na przykład albo osiągałem te stany i to było przerażające dla mnie. Możecie sobie zrobić tutaj fajny test, kiedy już będziecie na czwartym kroku i to jest już związane z kontrolą stanu wibracyjnego, czyli kolejnym krokiem piątym. Możecie sobie robić teścik na przykład, kiedy już zaczniecie się odklejać od waszego ciała, kiedy zaczniecie podnosić tą swoją rękę. Wyższe partie wam nie polecam, ale możecie sobie zrobić na przykład czakry dolne. Wyobraźcie sobie, że wy podnosicie tą rękę i przykładacie na przykład dwa, trzy centymetry od pępka albo od tych miejsc, gdzie macie czakry, punkty energetyczne. I w pewnym momencie, kiedy już wyłapiecie, bo one są też nierówne, te pola wibracyjne, one też zmieniają się, nie są okrągłe, różne są. Musicie wyłapać i w pewnym momencie złapiecie taką jakby synchronizację dłoni i w tym momencie ta ręka wasza będzie drgała. I w tym momencie będziecie mieli poprzez dłoń, a pamiętać trzeba, że dłonie oraz stopy to są bardzo wrażliwe punkty energetyczne w naszym ciele i poprzez te będziecie mogli sobie bilansować, równoważyć swoje czakry i też będziecie mogli nadmiar zrobić. Bilansować ten nadmiar, równoważyć.
To jest bardzo fajne. I wtedy też zobaczycie, przekonacie się, że coś takiego jak czakry istnieje. Jeżeli nie widzicie, to możecie chociaż poczuć. Tak bym to powiedział. Coś chciałem powiedzieć, ale mi wyleciało. Dobra, w każdym razie tutaj musicie się nauczyć te wibracje. Starajcie się je przenosić od głowy poprzez ciało aż do końca palców u nóg. Aby osiągnąć ten efekt starajcie się koncentrować na tych drganiach oraz przeprowadzać taką jakby duchową falę od głowy poprzez całe ciało. Może się zdarzyć tak, że będziecie mieli wrażenie, że jakbyście byli w jakimś zamkniętym skafandrze i jakby was rzucało na różne strony, boki. Ja miałem czasami na przykład takie akcje, że wręcz tak mnie wywalało, że wstałem praktycznie w pokoju pionowo i tak jak choćby nawet film „Stigmata”, gdzie ta kobieta wisi z rozwiniętymi jak Chrystus rękami, to dosłownie takie rzeczy miałem.
Także mówię, to kwestia dostrojenia się. Czasami są naprawdę potężne te wibracje, ale nie macie się co tego bać, bo to jest kolejny krok do wyjścia. Pamiętajcie, że te wszystkie punkty, które wam tutaj mówię, to nie oznacza, że musicie przez te wszystkie punkty dosłownie krok po kroku iść. Każdy jest inny, każdy osiąga pewne stany automatycznie, a jeżeli ma predyspozycje, to właściwie nie będzie musiał robić tego, bo i tak umysł nasz to wszystko sam automatycznie zrobi podprogowo, że nawet nie będziemy o tym wiedzieli tak naprawdę. Nie będziemy po prostu odczuwać tego. Tutaj w tym punkcie kontroli stanu wibracji trzeba szczególnie uwagę zwracać na ten trening, aby mieć poczucie, że wywołuje się te fale poprzez swoje własne życzenia, że nie przychodzą one spontanicznie, tylko kiedy chcemy je wywołać. Jeżeli jesteśmy na przykład w OOBE, czujemy, że nas cofa. Możemy sobie zrobić tą właśnie cofkę, z powrotem się dostroić, skoncentrować i z powrotem iść w kolejną. Albo powrócić do tego samego, albo śnić po prostu już inny sen. Kiedy będziesz już miał opanowaną tą kontrolę wibracji, to jest taki oddzielny, ostatni etap.
Te wibracje to jest taki ostatni etap już przed samym odklejaniem się tego ciała niefizycznego. Kiedy będziesz miał już tą kontrolę opanowaną, kiedy będziesz gotowy na to, w tym momencie zacznie się kolejny punkt, krok. Według Monroe'a jest on nazywany oddzieleniem się od ciała. Kluczem do tego jest kontrola umysłu. Cały czas to podkreślam. Koncentracji umysłu. Uczymy myśl o opuszczaniu ciała mocno przed oczami. Wyobrażaj sobie na przykład, jak schodzisz schodami do dołu. Możesz mieć wrażenia, że spadasz albo unosisz się do góry. Kwestia w jaki poziom się dostroisz i w jakie światy wchodzisz.
Nie pozwól się słabnąć. Pnące się myśli mogą z łatwością wyrzucić cię z tego stanu. Jak już osiągniesz taki stan wibracyjny, możesz wtedy rozpocząć odkrywanie OOBE. Podnieś wtedy jedną rękę lub nogę od ciała fizycznego. Spróbuj przynajmniej, wyobraź sobie. Na początku, jeżeli będziesz miał problemy, to po prostu staraj się ruszyć jednym palcem, drugim, czwartym, piątym, dziesiątym. Ja stosuję taką jeszcze metodę, że na przykład kiedy czuję się zagrożony czy coś, chcę natychmiast wracać. Bardzo fajna, bardzo pomocne to jest. Stosuję prawy mały palec, kiedy czuję się zagrożony, coś mnie przestrasza. Uważam, że nie jestem w stanie dalej pójść.
Mam już to wyrobione automatycznie. Poruszam niefizycznym palcem i to się przenosi na fizyczne ciało. W tym momencie wychodzę. Może to być mały palec na przykład, albo duży palec w jednej czy drugiej. Nieważne. To nie chodzi o to, jaka strona. Ważne, żeby to zakotwiczyć sobie, zaprogramować w swoim umyśle podświadomie, że to jest taka nasza deska ratunku. Brzydkie słowo może, ale po prostu jeżeli potrzebujecie, to jest to pomocne. Monroe radzi, aby kończynami sięgać tak długo, aż natrafimy na znany przedmiot, taki jak na przykład ściana czy szafa. W wielu relacjach, opisach ja też tak mam czasami, że wydaje mi się, że tak, jakbym się rozciągał.
Czyli że moje ciało eteryczne jest dwa, trzy razy, cztery razy większe od mojego ciała fizycznego. Można próbować tutaj na przykład wcisnąć rękę poprzez podłogę lub na przykład szafę. Zależy jak leżymy, jak mamy układ w pokoju. I później znowu można wrócić z powrotem do swojego ciała fizycznego oraz zakończyć taki eksperyment. To jest taka metoda. Próbujcie, jest wam to dane, a ile będziecie robili, to już naprawdę każdy ma tutaj inaczej. Kiedy już z powrotem zakończysz te ćwiczenia, to wtedy połóż się spokojnie, aż osiągniesz taki normalny stan, kiedy już wybudzisz się. To ćwiczenie jest bardzo pomocne, ponieważ pomoże wam do samodzielnego oddzielenia się w przyszłości. Oddzielanie się od ciała. Krok siódmy.
Jak tutaj mówi Monroe. Monroe zaleca do tego dwie metody. Pierwsza metoda polega na unoszeniu się ciała, tak aby osiągnąć w czasie wibracji. Przepraszam, aby to osiągnąć w czasie wibracji wyobraź sobie, że stajesz się lżejszy i lżejszy. Bardzo fajne jest wbicie sobie, uświadomienie sobie w umyśle, że nie masz ciała fizycznego. Ja tak często sobie powtarzam w myślach. Nie mam ciała fizycznego, moje ciało nie istnieje i ten nasz umysł w jakiś tak dziwny sposób, przynajmniej w moim przypadku to tak odbiera, że ja po prostu momentalnie, bardzo szybko. Nie powiem wam, czy to jest sekunda, czy pięć, bo tego się tak nie da zmierzyć, ale bardzo szybko. To jakby się otwierała kolejna klapka, kolejny przycisk został włączony i zaczynam się już unosić nad sobą. Tu właśnie jest tak, aby mieć taką myśl wyobrażenia sobie, jak byłoby pięknie, kiedy byśmy się unosili wokół siebie.
Za wszelką cenę tutaj trzeba utrzymywać myśl, koncentrację oraz nie pozwalać, aby inne myśli nam zaprzątały umysł choćby nawet dzisiejszym dniem. Fajną metodą jest tutaj też cofanie myśli do tyłu, ale to we wcześniejszych fazach, kiedy oczyszczamy się. Po prostu analizowanie swojego dnia od tyłu. I to nam pozwoli na to, abyśmy mieli również później rozwiniętą pamięć snów, bo tak samo w snach jest. W snach się wszystko od tyłu dzieje. Dlatego jak sobie tutaj będziemy ćwiczyć od razu przy koncentracji oraz przy oczyszczaniu siebie, zanim jeszcze będziemy wychodzić poza ciało, to będziemy również mieli już z automatu wyuczone dłuższe pamiętanie snów. To jest bardzo istotne, bo co z tego, że będziemy pamiętali spontaniczne wyjścia czy lucid dreams, czy OOBE, jak Nie za bardzo będziemy pamiętali. I tak samo, kiedy będziemy zapisywali sobie sny, to zawsze róbcie to od tyłu metodą albo dyktafonu, albo na przykład dziennika snów, kartek, czyli kluczowe zdania. Ja czasami na przykład, jak sobie pisałem, to nawet nie pamiętałem, że po dwóch, trzech dniach brałem na przykład, bo nie zawsze mówię śnię, ale brałem. Okazało się, że ja miałem sen, zapisałem go, a ja w ogóle o tym nie pamiętałem.
Kluczowe słowa i później tylko kwestia przypominania sobie. Tutaj jest jedną z metod, drugą metodą, że tak powiem. Pierwsza metoda polega na tym, aby unosić swoje ciało w wyobraźni sobie, a druga jest tak zwanej rotacji, czyli wykręcania się. Niektórzy tutaj stosują metodę dywanu i wielu innych. Później o tych metodach powiem w skrócie dosłownie dwa, trzy zdania, żeby tutaj za bardzo nie zamęczać. Chcę sprawdzać, czy coś mi się tutaj czasami nie stało, bo okej, wszystko jest w porządku. Przepraszam, bo tutaj zapomniałem ptaków włączyć wcześniej. Druga metoda jest to ta rotacja, o której powiedziałem oraz wykręcanie tego ciała fizycznego. Stosujemy tą metodę huśtawki, rotacji, zwijanego dywanu. Znaczy ja sobie tak to wyobrażam, że jestem w takim jakby zwiniętym dywanie i tak jakbym z łóżka spuszczał ten dywan i ten dywan się rozwija.
Ja w tym momencie się tak turlam w tym dywanie i wylatuję z tego dywanu. Po tym, kiedy znajdziesz się poza ciałem, dokładnie obok twojego ciała fizycznego. Tutaj, jeżeli chodzi o to wykręcanie się tego ciała, pomyśl, jak się unosisz, jak się znajdujesz nad swoim ciałem. Monroe zaleca, aby zacząć od pierwszej techniki, jednak ta czy ta tak naprawdę nie ma tutaj znaczenia. Ważne jest to, aby po prostu te techniki przynosiły wam efekty. I to był taki krótki opis według Monroe'a. Ja tego też stosuję. To w sumie to jest WILD. Tak naprawdę to jest WILD. A teraz może jeszcze wam powiem te 23 sposoby, które kiedyś tam na internecie znalazłem.
Jak się później okazało, również to było na Paranormalium też taki artykuł gdzieś tam macie w archiwach, więc sobie pogrzebcie. Nie wiem, kto jest autorem tego. Przypuszczam, że zaraz mi Ivellios napisze, że to on, a ktoś od niego podkradł. Ja nie jestem autorem, ale wiele tych technik stosuję. Nawet nie miałem pojęcia, że są takie w ogóle techniki, które ja robię, że mają jakieś nazwy. Dobra, tu nie będę wam wymieniał tego. Czyli tak. Wizualizacja. Dobra, to zacznijmy tak od wizualizacji. Wizualizacja ciała fizycznego.
Spróbuj spojrzeć na siebie z innego punktu, tak jakby już z ciała astralnego. Dobra wizualizacja powinna znacznie wtedy pomóc. Metoda ta przynosi bardzo ciekawe efekty. Właściwie ja w większości opieram się na wizualizacjach. Koncentracja na odbiciu lustrzanym. Przyczep sobie do czoła kółko, jakąś kropeczkę możesz sobie zrobić. Dobrze by było umieścić sobie jakiś na przykład przedmiot, jakoś to umiejscowić tak, żeby wam z czoła nie spadło. Albo na przykład jak Hindusi mają takie te kropeczki. To jest fajne. To by był dobry pomysł, bo to tak nie obciąża.
A czasami jest tak, że jednak szyszynka, kiedy was wali, to naprawdę są mocne loty. A więc jakieś kółeczko, nie wiem, ziarnko grochu możecie sobie położyć czy jakąś gumkę na przykład na czole. Zobaczycie, że i tak po pewnym czasie będzie dla was ona ważyła jak tona. Ale chodzi o to, aby wyrobić sobie punkt koncentracji właśnie na tym odbiciu. Następnie usiądź w ciemnym pomieszczeniu i zrelaksuj się. Ja stosuję metodę leżenia. Uważam, że nie ma znaczenia, w jaki sposób się wprowadzamy w transę, medytację. Na mnie to działa i koniec. Niektórzy uważają, że tylko w kucki albo po turecku, czy w innych pozycjach można osiągać to wszystko. Ja uważam, że tego nie potrzeba.
Ustaw przed sobą lustro, zapal świeczkę i teraz zrelaksowany wpatruj się w punkt. Niewykluczone, że nasza świadomość przeniesie do lustra i z powrotem. Tutaj mogą wystąpić też różne efekty. Ja pamiętam, chyba opisywałem gdzieś tam w którejś części, że mogą się pojawić dziwne wrażenia. Jak będziecie się patrzeć na przykład na swoją twarz, to mogą wam się pojawić tak zwane zmieniające twarze. Ja to robiłem lata temu, dwadzieścia parę lat temu taką metodę stosowałem. Teraz już nie stosuję. Znaczy stosuję jeszcze, ale nie aż tak jak kiedyś. Rzadko kiedy. Wizualizacja podróży po piramidzie to też jest znana metoda i też czasami stosowałem to.
Wyobrażamy sobie tutaj wtedy wielką piramidę, jak krążymy w niej w środku różnymi korytarzami, po czym dochodzimy do jej szczytu i wyskakujemy z niej. Trąba powietrzna. Ja na to mówię, trąba powietrzna. No chyba nawet mówiłem. I to jest ta metoda, którą ja sobie w sobie sam odkryłem. Okazało się, że jednak taka metoda istnieje. Wyobrażenie, iż wciąga nas trąba powietrzna i obracanie się w tym wirze z dużą prędkością i do tego wyobrażenia, jak to tornado na szczycie wyrzuca nas z wiru według autorów OBE powinno nastąpić zaraz po wyrzuceniu. Też bardzo często stosuję tą metodę. Wspinaczka po drzewie też stosuję. To jest piąta metoda.
Nie wiem, czy ta metoda jest moja, bo pisze tutaj autor tego artykułu, czy nie. Być może ją gdzieś kiedyś usłyszałem, ale jeżeli by kogoś obraził, to ten autor bardzo przeprasza. Widzicie. Właśnie. Czy to jest moja? Jakaś chyba telepatia. Ludzie podobne metody wymyślają, a się później okazuje po latach, że takie coś już od dawna jest. Dobra. Przypomnijmy sobie właściwie nasze pierwsze wspinaczki na drzewa, jak byliśmy dziećmi. Wyobraźmy sobie duże, mocne, potężne drzewo, na przykład jak w „Avatarze”.
Przypomnijmy sobie, jak nasze mięśnie wtedy pracowały, jak czuliśmy to drzewo. A teraz należy wyobrazić sobie, że staje się pośrodku tej nicości. Jest to bezkresna łąka, a na jej środku stoi właśnie takie ogromne drzewo, sięgające aż po chmury, zorzyste, piękne i mocne. Następnie należy sobie tutaj wyobrazić, jak się wchodzi na takie drzewo coraz wyżej, wyżej i wyżej. Wchodź tak wysoko na to drzewo i skupiaj się nad tym drzewem tak, aż osiągniesz w końcu to OOBE. Metoda jest podobna do metody liny, którą też stosuję. Też jest dobra, aczkolwiek jest metodą długą. Po prostu długo następuje wyjście, przynajmniej w moim przypadku, w metodzie liny. Różnica jest tylko taka, że jest tutaj drzewo, które możemy sobie prościej wyobrazić niż taką linę, którą mamy na przykład nad głową. Moje osobiste uwagi według autora są takie, że z tego czasu, kiedy miał on więcej chęci na OOBE podczas wchodzenia na to drzewo, niż na przykład poprzez linę.
Tutaj u niego się charakteryzuje to, że dostaje właśnie takiego dużego szumu w głowie, dziwne piski, traci orientację. Może tu wystąpić również efekt obracania się w każdym kierunku, jaki jest tylko możliwy. Możesz również przy tej metodzie poczuć takie prądy, które płyną przez ciebie, co jest oczywiście zjawiskiem bardzo znanym mi oraz ten niby ból głowy albo walenie, tak jakbyś po prostu czuł, że ci zaraz umysł eksploduje. Kolejna metoda: obrót ciała astralnego. Obracanie się wokół własnej osi ciałem astralnym. Takie obroty powinny wytoczyć cię z ciała astralnego, z ciała fizycznego. Musisz to czuć. Wyobraź sobie takie obroty podczas pełni relaksu. To jest to, co mówiłem wam wcześniej o tym dywanie i innych. Metoda liny.
Dobra, powiem. Siódma metoda polega na wizualizowaniu sobie wspinaczki astralnej po linie zawieszonej nad naszą głową, a raczej w okolicach czakry sercowej. Ja to robię akuratnie w okolicach albo czakry korony, albo czakry trzeciego oka. Albo jeszcze też robię czasami czakry... sercowej nie. Z czakrą sercową mi się raczej to nie zdarzyło nigdy, przynajmniej sobie teraz nie przypominam, ale jeszcze czakry koronkowej. Jest to jedna z najczęściej stosowanych metod, jednak wymaga dużej umiejętności wizualizacji. Dokładnie tak pisze tu autor. To samo ja wam powiedziałem wcześniej. Jest ona trudna.
Druga metoda tej liny, która polega na dotyku, polega na tym, że aby przez parę dni trenować na zawieszonym sznurku, dotykanie go świadome, aby czuć linę. Dotyk, przede wszystkim dotyk. Oczywiście tutaj w realu. Metoda natomiast wizualna polega na dotyku, co może być stosowane poprzez niewidomych. Wizualizacja wypadku, czyli kolizji. Możemy sobie tutaj też tak wyobrazić. Polega ona na bardzo mocnej wizualizacji. Na przykład musisz sobie wyobrazić, że jedziesz pociągiem czy na przykład samochodem, który pędzi z bardzo szybką prędkością, na przykład 300 kilometrów na godzinę i przed sobą widzisz nagle samochód czy też drzewo. W pewnym momencie następuje zderzenie z tym drzewem i wylatujesz poprzez takie okno i tracisz taką świadomość uwagi. Następnie wizualizujemy siebie jako martwej osoby, gdzie nasze ciało jest porozwalane, porozrzucane oraz jest pełno krwi.
Nie wiem, czy to jest takie dobre. Ja tego nie stosowałem nigdy, ale nie wiem. Autor taką metodę opisuje, to czemu mam tego wam nie podać? Następnie patrzymy tak jakby z góry na to, co się zdarzyło. Jesteśmy odciąć od ciała fizycznego. Wiecie co? Przypominam sobie, że coś takiego miałem. Natomiast nie przypominam sobie, żebym przechodził ten proces rozbicia. Ale widziałem wiele takich dziwnych sytuacji, gdzie właśnie widziałem porozrzucane kawałki swojego fizycznego ciała. Dzięki temu trikowi możemy oszukać naszą podświadomość.
Ciągle tu musicie ją oszukiwać, bo zawsze będzie coś, przynajmniej jak sobie nie wyrobicie tego nawyku, to zawsze będziecie mieli coś takiego jak odciągalki. Ja bym to tak nazwał. Huśtawka. Kolejna metoda, którą sam sobie kiedyś wymyśliłem. Jak się okazuje, taka huśtawka jest również skatalogowana. Wyobrażamy sobie taką normalną huśtawkę, ale z możliwością obrotu o 360 stopni. Czyli ja bym powiedział na to, że to jest karuzela, nie huśtawka. Wyobrażamy sobie, że ruszamy się w górę i w dół, i tak coraz wyżej, i wyżej, i wyżej, aż do momentu, w którym ta nasza karuzela wykonuje obrót dookoła na samej górze. Wtedy próbujemy wyskoczyć z tej karuzeli. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że nasz ciało jest wtedy bardzo rozbujane.
Źle to jest nazwane, bo to powinna być karuzela. Natomiast huśtawka jest zupełnie inaczej. Ja sobie taką metodę kiedyś wymyśliłem, gdzie wsiadam na huśtawce i się bujam do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu, coraz wyżej, coraz wyżej, coraz wyżej. W tym czasie kontroluję też wibracje, kontroluję też koncentrację i wszelkie inne. Często jest tak, że stosuję połączenie metod, czyli tornada czy trąby powietrznej i huśtawki, na której jestem, a wokół mnie jeszcze jest taka jakby trąba. I często robię tak, że w momencie, kiedy już czuję, że jestem gotowy, wtedy wyskakuję na samym szczycie tej huśtawki, wlatuję jeszcze w tą i kolejny się dostrajam jeszcze bardziej. I po prostu wywalam. Często jest tak, że lecę do góry albo do dołu, ale często jest tak, że przez te ściany przelatuję, kręcę się dalej i coraz bardziej tych zewnętrznych ścian, aż w końcu wylatuję. I to taka metoda. Hamaka nigdy nie stosowałem, ale jest podobna do huśtawki, a łatwiej sobie wyobrazić obroty w pozycji leżącej.
Coś podobnego do takiego dywanu i tego typu rzeczy. Wykorzystanie wibracji. Kolejna metoda. Jeśli masz uczucie wibracji, to wyobraź sobie, że kręgi energii przechodzą z góry na dół przez całe twoje ciało i tak w kółko. Podczas prowadzenia musisz poczuć, jak pojawiają ci się wibracji. Możesz sobie tutaj wyobrazić na przykład tą maszynę, o której wcześniej wspominałem, że wchodzisz i takie pierścienie skanujące przechodzą przez twoje ciało niefizyczne i zaczynają się wibracje. Powiem szczerze, że ta maszyna to jest naprawdę dobra metoda. Bardzo często stosuję to, a w przeszłości jeszcze bardziej to stosowałem. Bardzo dobra. Widok z trzeciej osoby.
Ta jest dość ciekawa, a mianowicie przykładowo leżymy na łóżku i kiedy osiągniemy już taki wysoki trans relaksu, wizualizujemy sobie pokój, w którym to znajdujemy się w pozycji na przykład leżąc, ale też dużo bliżej sufitu. Pozycja obserwatora. Gdy wizualizacja będzie dość silna i długa, to wtedy powinno zacząć coś działać, a przynajmniej powinny pojawić się wibracje lub też inne wrażenia. Przeciąganie energii. To jest coś pięknego. Dzięki tej technice... Albo inaczej. Najpierw należy się oczyścić relaksem, a potem zwizualizować sobie ciało, przez które to od stóp do głowy wyobrażamy sobie astralnymi rękami w środku ciała przyciągamy energię do czakr, aby je aktywować. Pamiętacie, co powiedziałem? Możecie sobie to również robić tą niefizyczną ręką.
Wyobrażać sobie, że dwa, trzy centymetry nad ciałem dotykacie swoich czakr. To jest naprawdę niesamowite uczucie. Możecie poczuć swoje własne czakry, jeżeli ich nie widzicie. I tak po kolei przejdźmy do każdej czakry. Ręce astralne na wdechu ciągną energię do góry, na wydechu spoczywają. Najważniejszą czakrą jest czakra podstawy. To jest ta czakra ziemska, która łączy nas z Ziemią, z Papa Macią. Polecam wam również jeszcze dzielenie się energiami. Jeżeli macie predyspozycje, możliwość osiągania zaszczyt pobierania energii chi od sfurty, to bardzo chętnie wam zalecam dzielenie się tą energią, bo potęguje to jeszcze bardziej. Jeżeli coś komuś dajesz, to wraca do ciebie w dobrym sensie i znaczeniu.
Wraca do was to w kilkukrotnie zwiększony sposób. Dobrze. I teraz tak. Najważniejszą czakrą jest czakra podstawy, o której tu wcześniej wspomniałem, więc najdłużej przyciąganie energii do niej mi zajmowało. Jednak cały zabieg nieco dłużej jak do 30 minut. Po tym zabiegu należy otworzyć swoje czakry. Opinie są różne. Nie wiesz, jak za to się brać i tak dalej, nie rób tego. I tak jak było opisane na przykład w traktacie o projekcji astralnej, czakram siódmy rozdzielając jak kromkę chleba Szóstą wycinając w czaszce otwór, piątą poprzez rozerwanie, czwartą sercową. Tutaj autor wspomina, że nie za bardzo pamięta, ale on mówi, że wbija tutaj kołek metalowym młotkiem dużym i za uderzeniem czuje miejsce tej czakry, po czym odsuwa kości.
Następnie trzecią rozdziera, a raczej tak, jakby przebijał nożem. Drugą również podobnie, a pierwszą tak jak siódmą czakrę, czyli rozdzierając jak kromkę chleba. Metoda ta jest dość nużąca, ale po zabiegu otwierania, kiedy to poczuje się to wszystko, serce wali jak młot. To jest takie powiedzenie. Czujesz się wtedy ogarnięty paraliżem, mrowienie i tak dalej. Każdy może mieć różne doznania. Nie będę tutaj mówił, żeby wam za bardzo sugerować. Po udanym lub nieudanym OOBE należy wtedy zamknąć wszystkie czakry. Pamiętajcie o otwieraniu i o zamykaniu. Jeżeli tego nie wiecie, to proście swoich przewodników o to albo nauczycie się.
Może kiedyś wspomnę o tym, jak to się robi. Oczywiście wszystko na własną odpowiedzialność. Metoda czternasta to jest właśnie odliczanie. To jest to, co powiedziałem wcześniej. Nie będę tutaj dalej wnikał. Oddech transowy polega na oddychaniu tylko przeponą lub płucami i też myślę, że daje więcej od tego transu. Jest jeszcze jakaś metoda tutaj masochistyczna. A więc cały dzień należy jeść ostre, słone potrawy. Ostre, a więc takie, po których będzie chciało się dość dużo pić wody. Następnie trzeba położyć się spać, nie pijąc nic na dobranoc, a obok pozostawić szklankę wody.
Jak nam się będzie chciało napić na przykład wody, to w tym momencie będziemy musieli wyjść z ciała. Czy to jest dobry pomysł? Kurde, powiem szczerze, że nie wiem. Dym astralny. Siedemnasta metoda. Dzięki pewnej osobie za tę metodę. Autor tutaj dziękuje. Na czym ona polega? Polega ona na tym, że wizualizujemy sobie ciało astralne, które jest naszym dymem, a fizyczne gąbką. I tak z gąbki wydostaje się ten dym, para, jak kto woli.
Może być lepsza, bo jest czystsza oraz formuje się coraz to wyraźniejsze formy ciała astralnego. Osiemnasta. Na bok. Kładziemy się na pół brzucha w takiej pozycji, żeby jedna noga była podkurczona i kładziemy się tak delikatnie na bok. Wtedy nie ma też trudności z oddychaniem. Następnie wizualizujemy sobie prądy, które przechodzą poprzez kolejne nasze ciało, rozluźniając je oraz rozgrzewają. Następnie należy sobie zejść na poziom tak zwany alfa. On jest tak nazywany i w tym poziomie leżymy w takiej pozycji, nie myśląc o niczym innym do chwili, kiedy to pojawi się wyraźnie obraz w naszej głowie. Wtedy to zaczynamy zaczepiać się za niego ze skupieniem i staramy się na przykład dotknąć przedmiotu, jaki jest na tym obrazie oraz zapragnijmy też tam się znaleźć. U mnie pamiętam, kiedyś taki sen przedstawiałem do publicznej wiadomości.
Na przykład jak byłem w kinie, gdzie wlatywałem na przykład w kliszę. Nie należy tutaj jednak za bardzo podtrzymywać sztucznie obraz. Należy jednak pozwolić, żeby wszystko płynęło dalej. Po chwili zostaniemy odrzuceni od obrazu. Nie ma co się martwić, bo za chwilę będzie jeszcze inny obraz i tak jak będziemy się zaczepiali coraz bardziej, przestaniemy wtedy reagować ciałem, a nastąpi właśnie uaktywnienie tego procesu paraliżu przysennego. Kiedy to będziemy już w tym stanie, to należy pozwolić, aby wszystko płynęło, puścić się w wir. Generalnie nie ingerować, tylko po prostu poddać się temu. Ważne tutaj jest też to, aby nie popędzać ani nie przyspieszać. Wszystko ma swoje tempo, wszystko powinno się toczyć swoim własnym czasem i powinno być się przede wszystkim cierpliwym. Poza ta jest o tyle wygodna, że nie tworzy jakiegoś bólu przy dłuższym leżeniu, więc z cierpliwością nie powinno być tutaj z tym problemów.
Przepraszam. Jest to metoda, którą podesłali autorowi użytkownicy Rebel oraz Borys. Metoda środkowego filaru. Metoda środkowego filaru. Boże, co za cisza. Czy ja na pewno nadaję? Kompletnie nic. Metoda dziewiętnasta. Metoda środkowego filaru. Sposób jest dość skomplikowany, ale jak tutaj autor twierdzi, na pewno działa.
Standardowo na początku należy się rozluźnić, najpierw usiąść spokojnie albo dla odmiany położyć się, wprowadzić się w stan kompletnego relaksu. Należy sobie wyobrazić, że twoje ciało od pasa w dół staje się bardzo ciężkie, wciska cię w podłoże. Wtedy należy oddychać głęboko, za każdym wdechem jednoczyć się coraz bardziej z ziemią, tak jakbyś był wmurowanym filarem. Następnie spróbuj sobie wyobrazić, że twoje ciało od pasa w górę staje się bardzo lekkie. Wydaje się wydłużać, dążyć do nieba. Oddychaj miękko oraz głęboko, z każdym wdechem czując, jak twoje ciało wydłuża się. Zjednocz się z niebem z każdym wydechem, coraz bardziej rozluźniaj się i wyciszaj. Gdy jesteś już całkowicie rozluźniony oraz czujesz się zjednoczony z wszystkim: z niebem, z ziemią, z wszystkimi istotami, to jest bardzo istotne i ważne. Skieruj uwagę na swój splot słoneczny. Oddychaj głęboko, z każdym wydechem coraz bardziej rozluźniaj się, koncentrując energię w splocie słonecznym.
Gdy osiągniesz apogeum, wyobraź sobie, że energia ze splotu słonecznego rozchodzi się po całym ciele, wprowadzając w podwyższony stan energetyczny. Teraz skieruj swoją uwagę na głowę. Staraj się wyobrazić sobie, że pojawia się tam biała, czysta kula energii. Ta kula porusza się w górę i w dół wraz z twoim oddechem. Poczuj ten ruch i pogłęb rozluźnienie i koncentrację. Kiedy stan twojego transu ustabilizuje się, wyobraź sobie, że z wnętrza kuli wydostaje się strumień światła i przenika twe ciało od góry w dół. Poczuj, jak aktywizują się twoje czakry, kiedy światło wypełnia określoną część twojego ciała. W końcu światło wypływa poprzez twoje stopy i zaczyna płynąć znów do góry wokół twojego ciała, tworząc świetlistą sferę wokół siebie. Oddychaj miękko i głęboko, z każdym wdechem czując falę energii płynącą w górę, z każdym wydechem w dół świetlistej sfery. I to jest metoda filaru.
Metoda 20. Wirująca przestrzeń energetyczna. Połóż się tutaj wygodnie i zrelaksuj. Gdy już osiągniesz odpowiedni stan, wyobraź sobie wir energetyczny, coś jak czarna dziura. Skoncentruj uwagę na swoim ciele fizycznym. Wyobraź sobie, że wir ten otacza twoje ciało i świadomość, sprawiając, że zaczyna wirować. Pogłębiaj tę myśl. Po około pięciu, dziesięciu minutach powinno dojść do wibracji. Będą one stopniowo coraz silniejsze, gdy już osiągną swoje apogeum. Wyobraź sobie, że twoje ciało oplecione jest wirem, który porusza się to w górę, to w dół, a w efekcie dochodzi do wyrzucenia twojego ciała astralnego.
Metoda francuska numer 21. Na czym ona polega? Przede wszystkim zamknij oczy oraz uświadom sobie własne oddychanie. Następnie zwróć uwagę na palce jednej stopy. Skoncentruj się na nich, zapominając o wszystkim innym. Poczuj, jak w pewnym momencie twoje ciało astralne odrywa się od reszty ciała fizycznego. Gdy uda ci się to osiągnąć, przenieś uwagę na palce drugiej stopy. Kolejnym krokiem będzie skoncentrowanie się na niewielkiej części podeszwy jednej stopy. Musisz poczuć, jak twoje ciało astralne również samo się odkrywa. Tak samo postępuj z całym ciałem, aż dojdziesz do czubka głowy.
Odłącz swoje wtedy ciało astralne od tego miejsca, tak aby leżało ono swobodnie obok ciebie. Jesteś już blisko. Skoncentruj się na czole. Spraw, aby twe ciało astralne oderwało się od ciebie całkowicie. Kolejna metoda będzie to metoda, już wam tutaj mówię. 22. Metoda wizualizacji. To wiadome. Wyobraź sobie samego siebie chodzącego po całym domu, rozmawiającego z ludźmi. Przenoś swoją świadomość to do ciała urojonego, to do fizycznego i zacznij zadawać sobie pytania: który z nich to ja?
Staraj się wmówić sobie, że twoje ciało fizyczne to tak naprawdę tylko i wyłącznie złudzenie, że żyjesz w tym drugim świecie. Po pewnym momencie możesz się zorientować, że tak też jest w rzeczywistości. To jest najpopularniejsza metoda Monroe'a, to już wam mówiłem wcześniej. Dobra, tu robimy krótką przerwę, ja złapię oddech, coś się napiję i będziemy kontynuować dalej. Okej, przepraszam was bardzo, ale coś tutaj kablami poruszyło i były lekkie trzaski, piski. Mamy około 10 minut, więc niestety pominę dzisiaj przedstawienie interpretacji świata astralnego, zrobimy to innym razem. Nie ma za bardzo tutaj co napinać. Każdy chce też się przespać i każdy ma swoje zajęcia. Odpowiadając sobie Ivellios na pytanie, kiedy obrobię tą audycję to chyba dzisiaj. Zobaczymy, jak będzie.
Dajcie mi w razie czego kilka dni czasu i dwa, trzy dni. Jeżeli nie dzisiaj to zrobię, to na pewno się pojawi bardzo szybko. Zawsze można tutaj wejść na rippera, nagrywarkę Radia Paranormalium http://ripper.paranormalium.pl. Tutaj jest zawsze wersja piracka. Dziękuję również Markowi, że jest taka możliwość, aby słuchacze mogli tutaj ocuchiwać. Jeszcze może jedna krótka rzecz, a mianowicie jaki jest główny cel snów tak naprawdę? Głównym zadaniem poznawania swoich snów jest przede wszystkim możliwość swojego rozwoju duchowego, przede wszystkim własnej świadomości, jaźni. Innym z celów jest również diagnoza oraz leczenie swojego stanu ciała, jak i ducha. I tutaj można wykorzystywać właśnie metody samoleczenia. Muszę kiedyś zrobić audycję o tym, bo to jest coś wspaniałego.
Przede wszystkim poprzez sny możemy uzyskać wskazówki oraz nabierać inspirację, jak sobie radzić z konkretnymi problemami. To taka nasza poszerzona rzeczywistość, gdzie możemy sobie po prostu wejść w stany i wcześniej przeanalizować. Ale nie tylko, bo to jest tylko jeden z takich elementów. Można sobie również poprzez sny spojrzeć na swoje życie z zupełnie innego, głębszego wymiaru. Można się tutaj kontaktować z duchowymi pomocnikami, aniołami, z wyższą jaźnią, wyższą świadomością, opiekunami. A wreszcie sny też pozwalają na coraz to bardziej skuteczniejsze kształtowanie naszego własnego życia. Każdy senny przekaz niesie ze sobą swego rodzaju przesłania, które mogą się odnosić do śniącego i tylko właśnie dla niego są przeznaczone. Tak wiesz, w pewnym sensie senniki to taka dla mnie trochę bzdura. Dają nam jakieś ogólne pojęcie, ale tak naprawdę wynika to z tego faktu, że każda ludzka istota, mimo wielu podobieństw, jest jednak tutaj na Ziemi w swojej odrębnej świadomości i tak naprawdę ona najlepiej rozumie swoje problemy. Pojmując przesłanie snu, nie opierajcie się raczej tak do końca na relacjach innych, tak samo na moich.
Ja tylko mam swoje relacje i w jakiś sposób to mówię. Mamy wszyscy podobne, ale czy tak jest, to ja tego też do końca nie wiem. Sen jest tak naprawdę wyrażeniem was samych. Jest on zawarty tylko i wyłącznie w waszym języku i najlepiej wy tylko go możecie tak naprawdę zrozumieć. To tylko wy tam naprawdę odkryjecie swoje ukryte znaczenia poszczególnych symboli oraz związanych z nimi związków w waszym codziennym życiu. Dlatego tak naprawdę jest tutaj ważna umiejętność obserwacji samego siebie i otoczenia. Inną jeszcze taką metodę jak teraz tak mi przyszła do głowy, to można sobie jeszcze robić coś takiego, że wychodzicie na przykład z domu i na przykład pół godziny dziennie siedzicie sobie na ławce i obserwujecie otoczenie, ludzi przechodzących, samochody jeżdżące i tak dalej. I to też jest pewnego rodzaju taka byłaby fajna metoda, która by wam pozwalała na to, abyście się mogli zakotwiczyć. Aby tak dobrze jeszcze zrozumieć, czym są sny tak naprawdę, to polecam wam tutaj książki takie jak: „Jak interpretować sny" autorki Teresy Rity Sanlid oraz „Sen, życie, przeszłość. Edgar Cayce o snach".
I to jest pozycja książkowa napisana poprzez doktora Harmona Brood. Wiele osób odnosi się z rezerwą do symbolicznej interpretacji snu. Uważam to za słuszne, ponieważ symbole wydają się czymś niezwykłym, niecodziennym. Sennik Chaldejski odstrasza sceptyków, zaś na przykład interpretacja psychologiczna szczególnej wersji jungowskiej wydaje się być takiemu zwykłemu zjadaczowi chleba zbyt skomplikowana i wymagająca właśnie takiej ogromnej wiedzy z dziedziny nauk humanistycznych. Człowiek tutaj zaczyna się zastanawiać, jak to jest możliwe, że we śnie robi się z niego taki wielki profesor i w ten sposób dzięki temu rodzą się te wątpliwości wszystkie w jego głowie. Oczywiście w wielu snach nasz umysł sięga daleko poza granice naszych codziennych doświadczeń. Wówczas to mogą się pojawić znaki, które zrozumiemy dopiero po długiej, żmudnej drodze nauki. Istnieje również wiele zwykłych symboli, które mogą wytłumaczyć to bez sięgania do takich ksiąg magicznych czy też naukowych jakichś wypocin. Myślenie symboliczne opiera się na jednej z podstawowych zdolności naszego umysłu, a zatem do zdolności tworzenia skojarzeń, skupiania podobieństw, łączenia ze sobą w myśl różnych obiektów oraz pojęć. Od skojarzenia zaś łatwo jest już przejść do takiej jakby zamiany, podstawienia jednej rzeczy zamiast innej.
Czasami jest to kwestia wygody i mogę tutaj podać to na takim przykładzie, jak na przykład kiedy narysujemy sobie serce na kartce. Dużo szybciej nam zejdzie, kiedy je narysujemy, niż na przykład opiszemy to słowami. A poza tym jest ono czytelne właściwie dla każdego człowieka znajdującego się na Ziemi, bo każdy rozumie serce, a na przykład nie każdy zrozumie to słowo serce na przykład w innym języku. Często chodzi też o większą barwność, wyrazistość lub też o mocniejsze zaangażowanie emocji. A zatem stwierdzenie na przykład: serce mi pęka jest bardziej dramatyczne niż na przykład po prostu rozpacz. Tak właśnie rodzą się symbole. Widzimy je codziennie. Na przykład serce przebite strzałą, znaki drogowe, krzyże, otwierające się skrzynki pocztowe na stronach www i tak dalej. Na tym jednak nie byłby tu koniec, ponieważ każdy z nas na co dzień używa wyrażeń symbolicznych, od których to roi się aż nasz język. Na przykład teraz już będziesz miał z górki.
Często mówimy lub też na przykład, kiedy kończą się trudności, mówimy wtedy: kieruj się głosem serca. Radzimy na przykład przy uczuciowych kłopotach. Albo jeszcze inne wyrażenie bujamy w obłokach. Wtedy karcimy marzyciela. I tak właśnie tutaj to wszystko wygląda. Niby dlaczego na przykład w moich snach miałyby się pojawiać symbole? Tak często na przykład mówią sceptycy. No cóż, odpowiedź może być krótka. A dlaczego by nie? Przecież na jawie używamy ich codziennie.
To, co powiedziałem wcześniej znaki drogowe i tak dalej. Dlaczego też właśnie we śnie nie mielibyśmy nagle przestać takich symboli widywać? Jaka w tym różnica? Różnica polega tylko na tym, że na jawie nasz umysł posługuje się głównie słowami, natomiast podczas snu ma do dyspozycji przede wszystkim obrazy, które obrazkowo tak jest nam wtedy łatwiej zaobserwować. Mniejszy wysiłek w to wkładamy. Często też musimy swoje symbole, że tak powiem, odgrywać. W ten właśnie sposób można łatwo też wytłumaczyć uniwersalny charakter wielu symboli. I niekoniecznie musimy się tutaj na przykład odwoływać do kronik Akaszy, czy też na przykład do teorii podświadomości grupowej. Po prostu ludziom, którzy wychowani są w tej samej kulturze i mający na przykład podobne doświadczenia życiowe, pewne rzeczy kojarzą się tak samo. Na przykład w kulturze Zachodu przyjęło się, że na przykład uważać serce za siedzibę uczuć.
Dlatego też sen, w którym ktoś ma kompas na przykład na sercu, jest bardzo czytelnym symbolem kierowania się uczuciami tego człowieka. Zupełnie to inaczej by wyglądało na przykład w kulturze, gdzie serce uznawano by za siedzibę rozumu. I tutaj takie są mądrości wypisane na przykład właśnie w Wielkiej Księdze Snów. Dobrze, to będziemy w takim razie kończyli audycję. Nie zrobimy niestety dzisiaj tego podziału, a chciałem to zrobić. No ale kurczę, no mamy ograniczenia czasowe, więc ja też tutaj nie chcę nikogo za bardzo na siłę. Nie będziemy robić żadnych wieczorowych tur i tak dalej. Powiem wam szczerze, że jestem trochę zmęczony, pomimo że przed audycją z dwie godziny się przespałem. No ale tak to właśnie jest. Mówienie przez tyle godzin to jejku 4:17.
No dobra, to w takim razie tak będziemy kończyć audycję. Na koniec wam puszczę jeszcze utworek i po tym będziemy się żegnać. Także dziękuję tutaj wam, że was wysłuchało. W szczytowej formie było was ponad 80 osób, także chyba nie jest źle jak na taką długą przerwę i też spontaniczną audycję, bo audycja w tym tygodniu nie miała się odbyć. Miałem ją zrobić dopiero za tydzień, ale po prostu uznałem, że dawno nie rozmawiałem i trochę się stęskniłem, więc czemu by tego nie zrobić dzisiaj? Jak będzie za tydzień nie wiem. Wypatrujcie tam w zakładkach, w newsach. Jeszcze wam może podam temat następnej audycji, bo się przymierzam już od dłuższego czasu. To tak, żebyście wiedzieli na przyszłość, jakbyście mieli pytania. Przepraszam, że nie uruchomiłem linii, ale chciałem po prostu to dzisiaj z siebie wyrzucić te wszystkie rzeczy o tych miastach świetlistych zapewne będę jeszcze nie raz wracał.
Już szukam, gdzie ja to mam zapisane na telefonie. Czas snu. Okej, w takim razie zrobimy to. Świadomość podczas reanimacji aware. I tu mnie kiedyś słuchaczy prosił. W takim razie się tym zajmę. Już tam wstępnie co nieco poczytałem. Trochę mam swoich własnych przemyśleń i refleksji, więc będę się chciał tutaj z wami podzielić. Mam nadzieję, że następnym razem tutaj uda mi się dopuścić was do Skype'a. Tak.
Dziękuję Marku. Dziękuję. Dobra, to w takim razie jeszcze zapraszam was tutaj do audycji Po Sąsiedzku. Wszystkie audycje na Paranormalium są rewelacyjne. Życzę Ci Marku, aby Twoje radio było naj, naj, naj. Moje to jest tylko taką odskocznią, więc miejscem, gdzie można po prostu podyskutować, porozmawiać, przedstawić swoje refleksje, wnioski z dłuższego powiedzmy, z dłuższego czasu zajmowania się tymi wszystkimi zjawiskami. Co będzie? Jak czas pokaże, to nie wiem. Natomiast mam nadzieję, że to na dobrą drogę mnie prowadzi. Póki co nie jestem opętany, normalnie funkcjonuję w społeczeństwie, pracuję, zarabiam, spotykam się ze znajomymi.
Jest wszystko u mnie okej. Ba, nawet lepiej. Ja kiedyś tego nie robiłem. Także tak to tutaj u mnie wygląda. Jeszcze raz zapraszam wszystkich do audycji Radia Na Fali. Również nowa audycja się tam szykuje. Barta rewelacyjnie się słucha tej audycji. Mam nadzieję, że już wkrótce to wszystko wystartuje. Mało pytań dzisiaj było na tym. Być może coś pominąłem.
Jeżeli tak, to przepraszam Was tutaj wszystkich. No dokładnie. Także tutaj tak to wygląda. Dobra, to w takim razie zaglądajcie na www.czasnu.com. Słuchajcie tam audycji powtórkowych, które z tych takich zaprzyjaźnionych radiów u mnie również lecą. One są tam zaprogramowane, lecą z autopilota, ale nie każdy zawsze ma ochotę albo nie ma czasu, żeby tego słuchać na żywca, więc może sobie spokojnie słuchać z autopilota, ewentualnie ściągnąć. Nie ma problemu. Archiwa wszystko jest za darmo, za free nigdy nie będzie płatne. O właśnie. No to już dostałem informację, że Chata mistyka będzie również leciała w Paranormalium, prawdopodobnie we wtorki wieczorem.
Także się szykuje, szykuje. Właściwie się ostatnio zastanawiałem, czemu nie zrobić tak, żeby po prostu te wszystkie drobne audycje skonsolidować w jednym radiu i byłoby też dobrze. Dla mnie to naprawdę nie ma znaczenia, czy jest to tutaj, czy tutaj. Ważne, aby tylko rozmawiać pewnego rodzaju jak to mój redakcyjny kolega Tomasz mówi forma terapii. Bardzo fajnie. I tak dalej. Dobra, to w takim razie jeszcze raz dziękuję za dzisiejszy wieczór. Przepraszam za niedociągnięcia i za to, że Skype'a nie uruchomiłem, ale postanowiłem, że jednak dzisiaj chyba zrobię tą audycję sam i jakby coś się działo to zaglądajcie tam na stronę czasnu.com i tam będziecie mieli w zakładce news informacje wszelkiego typu. Dziękuję bardzo i trzymajcie się. Do następnego razu.
Hej, hej!