[00:18] - Jest już las, są już ptaki. Czas zacząć hiperprzestrzeń.
[00:32] - To think for yourself and question authority.
[00:40] - Witam wszystkich serdecznie w Radiu na Fali. Ja tu sobie jak zwykle podkręcam troszkę wszystkie te parametry. Troszeczkę lasu, bo jak wiadomo człowiek z lasu, las przyjacielem człowieka. Witam wszystkich serdecznie w Radiu na Fali w tą piękną sobotę. Słuchajcie, mamy tu naprawdę skwar w Londynie. Miało być dzisiaj deszczowo, w sumie nie było i miło. Szalenie miło. Dzień na wypasie, jeżeli chodzi o pogodę oczywiście. Pozdrawiam wszystkich was, gdziekolwiek byście nie byli, jakąkolwiek byście pogodę nie mieli. Mam nadzieję, że wszyscy mieliście piękny, cudowny dzień.
A ci, którzy aktualnie parkują na drugiej części świata też mają piękny dzień. Chyba piękny ranek właściwie. Także witam wszystkich, gdziekolwiek byście nie byli. Począwszy od antypodów, a skończywszy na... Co jest po drugiej stronie antypodów? Po drugiej stronie antypodów jest Europa, matołku! To do siebie mówimy. Także witam was wszystkich w hiperprzestrzeni live. Radionafali.com retransmitowane w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam też wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, poza słuchaczami Radia na Fali jak najbardziej.
Ja tu sobie troszkę jeszcze podkręcam gałeczki. Troszkę w lewo, trochę w prawo. Dzisiaj miał być gość. Gość nie dotarł. Tak to bywa z gośćmi, że po prostu czasami nie docierają. Nie ma zimy, nie można utknąć w zaspach, ale można utknąć podczas upałów też gdzieś tam. Także gość utknął. A gościem dzisiaj miał się pojawić Tomek Grubba i powiedzieć troszeczkę więcej o imprezie sezonu, która nadchodzi, czyli o Konwent Wiedzy Alternatywnej. Dokładnie fraktalna.pl, bo konwent zaczyna się dosłownie już za parę chwil, 16, 17 sierpnia w tym roku, czyli raptem już za chyba 20 dni. Może troszkę więcej.
Na konwencie będzie troszkę ludzi, będzie trochę prelegentów. Myślę, że część z tych prelegentów znacie niektórych z nich. Michał Święszek dawno, dawno temu pojawiał się w hiperprzestrzeni razem z Tomkiem Grubą. Także jak się gdzieś tam dokopiecie archiwalnych odcinków, to na pewno go spotkacie. Oczywiście będzie Kuba Babicki. Chyba wszyscy kojarzą kto to jest. Badacz roślin, różnych roślin. Co jeszcze? Dużo tego będzie. Będzie Basia, która będzie wydobywała bardzo dziwne dźwięki z takich specjalnych mis.
Niesamowicie to brzmi. Grali będzie troszeczkę. Jeszcze tak właściwie nie rzucałem specjalnie okiem na program prelegentów i wszystkie te historie. Ja jestem troszkę taki leniwy, bo się okazuje, że niestety nie uda mi się dotrzeć do Trójmiasta. Także nie robię sobie zbędnych nadziei. Nie czytam prelegentów, kto będzie, kto wystąpi, żeby później nie płakać w poduszkę, nie ocierać łez po prostu z tego dramatu, że mnie po prostu tam nie ma, że to tak beze mnie. No dobra, moi drodzy, to ja myślę jak zwykle troszkę ogłoszeń na początek. Dzisiaj taka bardzo letnia hiperprzestrzeń. Miał być gość, a że gościa nie ma, to jestem skazany troszkę na improwizację. Może nie do końca improwizację.
Mam troszkę tematów na dzisiaj, które chciałem poruszyć, ale dzisiaj chciałem tak bardzo letnio, wakacyjnie. Mam nadzieję, że wszyscy czujecie się letnio, wakacyjnie, że tak powiem, na wypasie. No i troszkę rock'n'rolla mam dzisiaj dla was. Chciałem dzisiaj troszkę się zastanowić przy tej okazji, skoro nie ma gościa nad kilkoma sprawami, które się aktualnie dzieją na świecie i nie tylko. Troszeczkę wrócić do tematu spisków. Ta historia z tym samolotem i nie tylko. No i Pichond też tam nagrał. Wszyscy chyba tak się zastanawiamy troszeczkę nad tymi samolotami linii malezyjskich, z którymi się dzieją dziwne rzeczy. Ja może nie będę aż tak bardzo precyzyjny i nie będę się zajmował tylko i wyłącznie tą sprawą albo tą sprawą po prostu, bo nie jestem ani ekspertem od lotnictwa, ani ekspertem od katastrof, ani ekspertem od rakiet wojskowych, balistycznych, ani od żadnych takich rzeczy. Ale troszkę temat spisków przeplatany mediami, przeplatany zmianami, przeplatany wszystkim tym, co się aktualnie dzieje na świecie dzisiaj będę chciał poruszyć.
Jeżeli chcecie dzwonić, to oczywiście radionafali.com taki jest adres na Skype, jakbyście chcieli się odezwać. Ja bardzo serdecznie zapraszam. Także dzisiaj troszkę luzacko bym powiedział. Bez takiego konkretnego tematu z konkretnymi datami. Nie musicie robić notatek, także możecie odłożyć wasze kajeciki. Nie będzie kartkówki z tego ani sprawdzianu . Czy jakoś tak. Dobra, a wy słuchacie oczywiście hiperprzestrzeni w Radiu na Fali. Ja mam na imię Tomek. Hiperprzestrzeń jest transmitowana też w Radiu Paranormalium.
Mam już pierwszego słuchacza. Witam stały słuchaczu. Dzień dobry. Witam serdecznie. Krzysiek Kisiel. Idealnie. Jak samopoczucie? Chciałem- Ja się pytam. Może zaczniemy tak normalnie? Jak samopoczucie stały słuchaczu?
Informację, wie pan, że to co afera wybuchła- Słuchaj, poczekaj. Ja się tak zapytam jak człowieka słucham. Jak samopoczucie? Jak się czujesz? Bardzo dobrze. Doskonale. Dziękuję bardzo. Przepraszam, ale chciałem tak normalnie zacząć, nie od spraw, tylko od normalnego przywitania się jak ludzie. Spytałem się, co słychać. Dobra, to ja przepraszam, nie przerywam.
Słuchaj, wrzucaj co masz do wrzucenia.
[06:17] - Chciałem wrzucić, bo wie pan, że tą sprawę o Snowdenie, ujawnienie tych wszystkich urządzeń podsłuchu i podsłuchiwania rok wcześniej przed Snowdenem, w audycji leci serial dokumentalny, już trzeci odcinek. W pierwszym odcinku było, że przed Snowdenem, rok wcześniej dziennikarze w Stanach się dowiedzieli, dużej poczytnej gazety, tej pierwszej topie liście, wyleciała nazwa z głowy i rząd amerykański, czyli władze prezydenckie, wybłagały naczelnego tej gazety, żeby nie publikowali informacji o tych systemach podsłuchowych, dokładnie to, co Snowden podał i gazeta wszystko to zataiła, włożyła do akt i przez rok tego nie opublikowała. Dopiero jak Snowden do innej gazety to ujawnił, to oni to wszystko ujawnili, że wszystko o tym wiedzieli, po prostu wstrzymali publikację na rok. To wszystko już rok wcześniej wyciekło do jednej dużej gazety.
[07:19] - Jest wiele informacji, które wyciekają do bardzo wielu gazet. Problem w tym, że-
[07:24] - W tym filmie wszystko, co tutaj w audycjiście mówili dwa miesiące temu, wszystko dokładnie, jeszcze z większymi szczegółami, wywiadami z technikami ze firm, wszystko było plus więcej informacji, wszystko było w tym filmie dokumentalnym podane, idzie już trzeci odcinek, dzisiaj oglądałem, a wyjdzie jeszcze czwarty.
[07:46] - To film, to powiem ci stały słuchaczu, to jeszcze nic. Teraz powoli wyciekają, nikt za bardzo nie chce tego tłumaczyć, nie chce podnosić dokumenty z WikiLeaks, które mówią bardzo ciekawe rzeczy, o tym może później dzisiaj wspomnę. Na marginesie tego wszystkiego.
[08:01] - Gdyby nie wsparcie, jedna firma internetowa się zbuntowała, że tych danych nie ujawniała, nie chciała ujawnić i wygrała w sądzie. I nie ujawniła danych, nie pozwoliła NSA się podłączyć swoich serwerów i wygrała sprawę w sądzie.
[08:21] - Takie życie, żyjemy w takich czasach.
[08:23] - NSA grzecznie wycofało nakaz do podłączenia szpiegujących swoich kabelków do ich systemów, do ich serwerów. Grzecznie się wycofali, bo zagrożili, że pójdą do sądu.
[08:36] - NSA i tak podsłuchuje, robi to w troszeczkę inny sposób, ze spółki razem z Anglikami.
[08:41] - Ale oprócz tego oni nielegalnie, bo Yahoo czy te inne firmy legalnie pozwoliły się podłączyć.
[08:49] - Słuchaj, ja nie znam ani jednego rządu na świecie. Ja nie znam ani jednego rządu na świecie, ani jednych-
[08:55] - Oprócz tego, co legalnie się podłączyli, oni nielegalnie się podłączyli.
[09:01] - Ale wiesz co, stały słuchaczu?
[09:04] - Co?
[09:06] - Słuchaj, to jest taka zabawa semantyczna. Po prostu to, czy to jest legalne, czy nielegalne, wszyscy wiemy, że światem rządzą zbrodniarze, którzy nazywają się politykami. I to jest taka zabawa semantyczna, czy to jest legalne, czy nielegalne. Wszystko to jest nielegalne. To jest przestępstwo przeciwko ludzkości od początku do końca. Także tu nie ma nawet żadnej dyskusji. To jest tylko taka zabawa, żebyśmy się troszkę lepiej może poczuli, że ktoś o nas może dba, a może trochę bardziej.
[09:34] - Tylko w skrócie mówię, że jedna firma, żeby totalnie utrudnić na lewo się podłączać, zaczęła bardzo mocnymi szyframi szyfrować swoje dane w serwerach i oni praktycznie do tych danych nie mieli dostępu bez ich zgody. Firma postawiła na swoim. Ta firma zrobiła taki numer. Musiał być do osoby nakaz sądu z pieczątkami, ze wszystkim, a oni chcieli tak sobie latać co chcę po ich danych i oni żeby na lewo się nie podłączali, się dobierali między serwerami, bo są serwery rozmieszczone w kraju, to oni te wszystkie dane zaczęli bardzo mocno szyfrować.
[10:16] - Słuchaj.
[10:18] - Uprawie uniemożliwili na lewo podłączanie danych bez pozwolenia sądu. A to jest w Stanach trudno uzyskać oficjalne na podsłuchiwanie.
[10:28] - Prawda jest bardzo brutalna i brzmi tak: NSA i tak, to się nazywa sniffowanie, czyli ściąganie wszelkich informacji ze wszystkich możliwych kabli. Urządzenie się montuje na kablu, a nie na komputerze.
[10:39] - Wiem o tym, o tym podłączeniu było powiedziane. O tym podłączeniu tego urządzenia, ale ta firma zrobiła coś takiego, że takie ściąganie na lewo informacji nic im to nie dało.
[10:56] - Jest taki jeden protokół.
[10:57] - Szyfrowali w taki sposób, że bez ich zgody na lewo podłączenie się do kabla nic im nie da. Nie odzyskają tych danych.
[11:05] - Ja myślę, że-
[11:07] - Po prostu na lewo się bez ich zgody się nie podłączą na lewo do ich kabli.
[11:12] - I bardzo dobrze. Niech ktoś przynajmniej zachowa jakiś margines prywatności.
[11:18] - A inna firma zrobiła im pokoik i po prostu to urządzenie do ściągania ruchu sama się zgodziła i to potem ujawnił pracownik. Fizycznie, żeby zamontować urządzenie w serwerowni, musiała być zgoda firmy, bo to urządzenie gdzieś musi stać.
[11:37] - Ale jaki jest tego sens i jaki jest tego morał, drogi stały słuchaczu?
[11:41] - Właśnie o to chodzi, że to wyłazi po prostu na wierzch.
[11:45] - To już wyłazi od bardzo dawna. Teraz myślę, że bardziej dociera do mainstreamu.
[11:50] - Jeszcze jest takie moje zastanowienie, że To, co my produkujemy tej ogromnej ilości danych, to i tak oni nie wiedzą, czy są w stanie tego wszystkiego przerobić fizycznie.
[12:03] - Nie są absolutnie. Absolutnie nie ma fizycznej możliwości. Dlatego jeżeli jesteś bardzo zdolnym programistą i wiesz, jak tworzyć takie oprogramowanie do analizowania danych, to jesteś bardzo gorącym kąskiem dla amerykańskich służb wywiadowczych.
[12:19] - Gdyby nie te firmy prywatne jak Google i te inne, które tworzyły do handlowania informacjami te programy do analizowania ruchu w internecie. Gdyby nie te firmy, które dla siebie te programy robiły, żeby reklamy sprzedawać, to NSA by nic nie zrobiła. Szkielet całego tego systemu i tych programów do analizy tych danych, takiej sztucznej inteligencji, to oni ją stworzyli do reklam, oni tylko przystosowali, żeby to szpiegowało ludzi pod względem szpiegowania ludzi, a nie komu sprzedać pralkę.
[12:53] - To się zaczęło na początku lat 90. Nazywało się ICQ. To był tak zwany IRC. Takie oprogramowanie napisane w Izraelu, które od początku było faworyzowane w taki dziwny sposób, bym powiedział, tylnymi drzwiami przez CIA i praktycznie wszystko, co pisałem na IRC-u razem ze swoimi przyjaciółmi na samym początku, 95, 96, 97 rok, jak się pojawił internet, taki już komercyjny. Wszystko to było ściągane, pilnowane, kontrolowane od samego początku. Zawsze są zakusy na naszą wolność.
[13:23] - Wiem, zakusy.
[13:25] - Cały czas, nieustannie. Banda psychopatów czuwa.
[13:28] - Gdyby to tylko służyło do łapania tych złych ludzi, którzy chcą nam zrobić krzywdę, to pół biedy.
[13:34] - Słuchajcie, na żadnym lotnisku na świecie nie złapano ani jednego terrorysty za pomocą tych wszystkich bramek i tych wszystkich rzeczy. Nie złapano nikogo. Męczy tylko biednych ludzi. Ale to już zostawmy, bo nie ma co się z tym kopać, po prostu.
[13:49] - Kolejny odcinek, tak tylko informuję za tydzień i szukać powtórek to TVN Biznes 24. Za tydzień będzie o 16:00 ostatnia część.
[14:02] - Dziękuję bardzo za informację. Dzięki za informację. Dzięki wielkie za telefonik.
[14:08] - To się rozłączam i słucham audycji.
[14:09] - Dzięki wielkie. To był stały słuchacz. Słuchajcie, jak chcecie zadzwonić dzisiaj to zapraszam bardzo. Ja mam troszkę garść takich informacji z cyklu, co się pojawiło trochę w Radiu Na Fali. Myślę, że część z was zainteresuje. Myślę, że jeżeli już się nie łazicie po stronie Radia Na Fali, po naszym Facebooku, po naszym Twitterze, to możecie nie wiedzieć. To wam powiem. Słuchajcie, jest świetny materiał, przynajmniej dla mnie świetny jako użytkownika na temat biorezonansu. Jest to rozmowa z Janem Taratajcio, już wideo. Oczywiście oprócz tego, co było w syntezie, jest tak zwany suplement wideo do syntezy.
Ja tu czapkę z głów, pokłony do kolan w kierunku Pichonta ślę, gdyż jest to człowiek, który to poskładał, zmontował tą moją amatorkę, bo tak się szamotałem z tą kamerą trochę. To była moja premiera. Pierwszy raz coś takiego robiłem, że stałem i kręciłem. I tak nakręciłem, że to strasznie wyglądało, ale gdyby nie Pichont, to by w ogóle nie wyglądało. Także peace and love. Dzięki wielkie za zmontowanie, a was zapraszam, jak będziecie jutro przed obiadem albo jakoś tak. Nie teraz. Teraz to posłuchajcie hiperprzestrzeni i zadzwońcie może. To żebyście sobie wpadli na Radio Na Fali i obejrzeli tego linka. Wszystko jest jeszcze na profilu oprócz tego Pichontarium, czyli u Marcina, czyli u Pichonta.
I wpadnijcie też na pichontarium.com, czyli na stronę Pichonta i postawcie mu kawkę, bo zrobił naprawdę rewelacyjną robotę. Naprawdę czapki z głów, proszę państwa. Kolejny materiał więcej. Także jeżeli ktoś z was ma jakieś problemy zdrowotne i chce się tego pozbyć, zapraszam serdecznie. Wszystkich niezainteresowanych nie zapraszam. A co? Oprócz tego, że w syntezie wkładka wideo przez Pichonta, przez Marcina się porobiło. Zaczęliśmy robić jakieś wkładki wideo. Tak nas zainspirował chłopak. Skończymy robić jakieś seriale telewizyjne czy jakoś tak.
Dobra, żartowałem. Nie idziemy do telewizji. Ja nie mam telewizji. Przynajmniej nie wiem jak reszta, ale ja telewizora nie mam i nie jestem pasjonatem, ale jakąś produkcję obrazkową, ruchome obrazki to czemu nie? Dobra, zostawmy te filmowe klimaty. Wiecie gdzie to znaleźć. Nazywa się Biorezonans Jan Taratajcio www.radionafali.com. Także zapraszam was bardzo serdecznie. Znajdziecie też na profilu Marcina, czyli na Pichontarium na YouTubie. Wiecie jak to znaleźć, chyba nie ma żadnego problemu.
I jedno jeszcze kolejne ogłoszenie. Słuchajcie, pojawił się nowy link na stronie Radia Na Fali, oczywiście radionafali.com, jakby ktoś nie wiedział. Ten link z tymi kolorowymi banerami, które mamy na stronie, jest link do Porozmawiajmy TV. To jest telewizja Aleksa Bedrowicza. Polecam bardzo serdecznie. Jest masa ciekawych materiałów. Nie wszystko jest generalnie w moim klimacie, bo ja na przykład nie jestem miłośnikiem różnych takich opowieści o reptilianach i jakichś tam innych. Ja mam jakiś inny pomysł na to wszystko zupełnie. Zupełnie nie z Davida Icke. Ja to w ogóle z innego miejsca pochodzę troszeczkę, a nie od takich historii.
Także w mojej głowie to zupełnie inna opowieść o zupełnie czymś innym. Ale tak czy siak polecam każdemu, żebyście wpadli, bo jest masa świetnych materiałów. Myślę, że bardzo ciekawych koncepcji i poszerzających troszkę spektrum naszego myślenia. Bardzo ciekawe po prostu rozmowy, tak jak się to nazywa Porozmawiajmy TV. Tak to dokładnie w tym jest. Po prostu ludzie siedzą, rozmawiają na różne ciekawe tematy, także na pewno coś znajdziecie dla siebie bez żadnego problemu. Także zapraszam bardzo serdecznie, żebyście tam też wpadali. Pozdrawiam w ogóle Aleksa bardzo serdecznie. Co jeszcze z takich ciekawych rzeczy? Przy okazji, że mamy dzisiaj troszkę luźniejszą audycję, pojawiło się troszkę pytań, tak że dzisiaj wykorzystam ten moment na odpowiedzi na kilka pytań, bo czasami przychodzą maile do Radia Na Fali.
Szczególnie, jak nietrudno się domyślić, są to maile dotyczące substancji psychoaktywnych. Tak że dzisiaj troszeczkę też między innymi wspomnę o tym. Jak powiedziałem, że wspomnę, to chyba powinienem natychmiast wspomnieć. Było troszeczkę pytań odnośnie grzybów od kilku ludzi, bardzo podobnych w sumie. Wszyscy pytają o bardzo podobne rzeczy. Chodzi o zbieranie, o sezon na grzyby i tak dalej. Przypominam, kochani, jeszcze nie ma sezonu na grzyby. Sezon na grzyby się dopiero zacznie na jesień najszybciej, czyli za dwa miesiące. Tak naprawdę najszybciej to dopiero nastąpi. Tak że spokojnie, moi drodzy.
Czy jest to bezpieczne, czy niebezpieczne? Najchętniej bym was odesłał do starych audycji „Hiperprzestrzeni”, gdzie jest dosyć sporo o grzybach. Są chyba trzy odcinki o grzybach i będzie więcej o grzybach. Jak zwykle, jak jest sezon, to oczywiście trzeba robić update. No i ten update oczywiście będzie, jak gdyby nigdy nic. Oprócz tego pytania, kiedy rosną i gdzie rosną, słuchajcie, rosną na pewno w górach. Szukajcie w górach. Ja też nie chcę za bardzo zdradzać lokacji, zdradzać takich miejsc, bo jest to rzecz naprawdę nielegalna. Jest dużo wariatów, którzy nazywają siebie stróżami prawa w definicji. To tacy psychopaci, którzy zakładają mundury i myślą, że naprawiają świat i że dzięki ich istnieniu i działaniu i temu, że oni pilnują, że ktoś czegoś nie zrobi, świat jest lepszy.
Generalnie cały ten bullshit. I oni pilnują, żebyśmy tych grzybów przypadkiem nie zjedli, tylko napili się chyba wódki razem z nimi, zapłacili akcyzę za tą wódkę. Tak że uważajcie na tych kolesi w niebieskich mundurach. Są niezłymi świrami i naprawdę potrafią zepsuć życie każdemu, doprowadzając do sytuacji, że można wylądować w zamkniętym małym pomieszczeniu dwa na dwa metry razem z kilkoma wytatuowanymi kolegami, którzy mają cienkie poczucie humoru czasami. Tak że uważajcie na tych wariatów, bo naprawdę szkoda przez posranego psychopatę zepsuć sobie życie. Tak że naprawdę ostrzegam, bo ludzie po prostu chcą robić karierę na nieszczęściu innych ludzi. Tak że ostrzegam, żebyście nie dali się wrobić w to, żeby być przyczynkiem do czyjejś kariery, żeby miał dodatkowy paragon na ramieniu jakimś, nie wiem, jak to się nazywa. Order ziemniaka czy coś w tym stylu. Może większa pensja. I don't know, I don't get it.
Dla mnie to wszystko to psychopaci troszeczkę szukający porządku tam, gdzie tego porządku w ogóle nigdy nie było. Wracając do tych pytań o grzyby, nie powiem wam, gdzie zbierać. Powiem wam tylko, żebyście się wybrali w jakieś górskie okolice i generalnie żebyście nie robili dookoła tego hałasu, bo im więcej hałasu, tym więcej problemów z tego powodu. Tak że bear in mind. Kolejna rzecz: jak zawsze przypominam, nie polecam żreć grzybów na surowo. Polecam się w ogóle zastanowić troszeczkę przed tym. Polecam w ogóle robić z ludźmi, którzy są doświadczeni. Nie każdy jest takim kozakiem, że po prostu samodzielnie pojedzie i to zrobi. Niektórzy mają takie predyspozycje, mogą to zrobić. Jeżeli się czujecie na siłach, okej, ale jeżeli się nie czujecie na siłach, macie jakiekolwiek wątpliwości w głowie, że coś będzie nie tak, nawet nie myślcie o robieniu tego.
Po prostu wierzcie swoim własnym instynktom. Nie ufajcie policjantom, nie ufajcie politykom. Wierzcie samym sobie tylko i wyłącznie. Tak że proszę na to zwracać uwagę. To jest bardzo ważna rzecz, bo chodzi o to, żeby sobie nie zrobić krzywdy. Grzyby i tak wam nie zrobią absolutnie żadnej krzywdy, ale nie szukamy wrażeń ekstremalnych chyba, myślę, przynajmniej w takim negatywnym tego słowa znaczeniu. Żebyście nie wylądowali podczas jakiejś dziwnej sytuacji, gdzie ktoś będzie chciał coś od was, a wy będziecie wtedy przeżywali swoje życie z taką wzmożoną percepcją. Będziecie się cofali do własnych wspomnień, będziecie układali całe życie na nowo i tak dalej, i nagle ktoś wam wejdzie po prostu z butami w to wszystko. Tak że unikajcie takich sytuacji. Unikajcie wariatów też, bo dookoła substancji, jako że są to nielegalne substancje, o czym doskonale wiemy, jest masa wariatów.
Jest to związane z biznesem po prostu. Normalni ludzie, którzy cenią sobie spokój, raczej rzadko kiedy się zajmują sprzedawaniem, dealowaniem i tego typu rzeczami, bo jest to bardzo ryzykowne zajęcie i generalnie przyciąga troszkę świrów. I w tym zawodzie sprzedawców niezależnych nielegalnych substancji jest grupa świrów i takich wariatów, którzy robią dziwne rzeczy i nie wiem, czy to są ludzie, z którymi warto aż tak trzymać jakieś specjalne kontakty. To jest konsekwencja tego, że jest to nielegalne. Po prostu przyciąga świrów. Jest mało miejsca normalnych ludzi, bo normalni ludzie się boją, że coś się stanie. Policja, wszystkie te historie. Tak że troszkę większy margines wariatów. Ale uważajcie, po prostu najlepiej samemu do lasu, a najlepiej z przyjaciółmi. Jeżeli ktoś z was ma takich przyjaciół, po prostu porozmawiajcie spokojnie, dowiedzcie się, o co chodzi i w ten sposób.
Jeżeli jesteście odważni, żeby zrobić to sami, super. Jeżeli chcecie leczyć własną depresję i jesteście na tyle dorośli, to wystarczy, że pozbieracie po prostu sami te grzyby. Jeżeli wiecie, jak wyglądają, tylko dobrze by było, jakbyście sobie posprawdzali na internecie, jak to wygląda, żebyście zrobili taki solidny research, jak to się mówi, czyli takie solidne poszukiwania. Chodzi o to, żebyście się nie potruli, bidaki wy moje, żadnym dziwnym czymś zebranym na łące. Tak że uważajcie. Jest taka fajna rzecz, jeżeli ktoś już jest na tyle dorosły i na tyle się ogarnia, bo było takie pytanie, czy małe ilości, czy duże ilości To jest chyba kwestia indywidualna. Ja osobiście wyznaję Terrence'a McKenna'e: im więcej, tym lepiej. Jest rewelacyjna historia z bardzo małymi, drobnymi ilościami substancji psychoaktywnych i już wiemy, bo są bardzo poważne potwierdzenia na ten temat z różnych ośrodków badawczych, między innymi z Ameryki, z Anglii, z Portugalii, z kilku miejsc na świecie, gdzie się na uniwersytetach poważnie bada, co się dzieje podczas takiego tripu w naszej głowie i co najważniejsze, co się dzieje po tripie z naszą głową. Okazuje się, że wszelkie problemy z nami samymi, nasze psychiczne problemy po prostu znikają. To troszkę jak z ayahuasca.
Było wiele pytań na temat ayahuasca i czym to się różni od grzybów, czym się różni kwas od grzybów. Ciężko mówić, na czym polegają różnice. Na pewno różnice polegają w doświadczaniu świata po każdej substancji. Każda substancja ma swój własny świat, swoje własne opakowanie, swoją własną historię i wygląda trochę inaczej. Ale wydaje mi się, nie wiem, czy się ktoś ze mną zgodzi, czy nie, że de facto wędrujemy dokładnie do tego samego momentu. Wędrujemy w to samo miejsce, tylko może troszkę za pomocą innych środków. Ktoś tam dojedzie na rowerze, ktoś dojedzie na motocyklu, a ktoś się przejdzie spacerem na piechotę, a ktoś sobie podjedzie autobusem. Dokładnie w ten sposób to wygląda. Także widok z każdego tego pojazdu jest troszeczkę inny. I to jest właśnie ta różnica specyfiki owych substancji.
Ja bym śmiał nawet twierdzić, że jeżeli ktoś mieszka w Polsce albo w jakimś miejscu, gdzie są grzyby, a się zastanawia strasznie nad ayahuasca, bo ayahuasca jest teraz bardzo topowym tematem, bardzo popularnym. Zresztą zapraszam was do Pichontarium. Jest genialny wywiad trzyczęściowy na temat właśnie ayahuasca. Jest to relacja z pierwszej ręki osoby, która pojechała do Ameryki Południowej i zrobiła poszła po ayahuasca i całe bite trzy odcinki są dokładnie o tym. Także zapraszam was, żebyście sobie wpadli do Radia na Fali i ściągnęli Pichontarium prosto od Marcina. Możecie z pichontarium.com. Anyway, świetna rzecz. Ale wracając do tematu, grzyby są dosłownie takim samym odpowiednikiem w tak zwanej polskiej strefie klimatycznej. Indianie mają ayahuasca. Ludzie w Polsce powinni zwrócić się do grzybów, bo rośnie na miejscu i różni się troszeczkę, ale właściwie nie za bardzo, bym powiedział.
Tak mi się wydaje. Oczywiście ta podróż jest troszeczkę inna, ale refleksje są, moi drodzy, dokładnie te same. Chciałem tutaj poruszyć, bo skoro wspomniałem o tych uniwersytetach i ośrodkach badawczych, które zajmują się badaniem właśnie psylocybiny i jej oddziaływania na nasz mózg. Jest taki fenomen, że bardzo małe dawki psylocybiny bardzo fajnie wzmacniają nas od strony-- mówię, że nas wzmacniają, bo tak troszkę dziwnie brzmi. Jak to powiedzieć, żeby dobrze brzmiało? Wzmacnianie to chyba najlepsze słowo, moi drodzy. Chodzi o to, że jeżeli mamy jakiekolwiek lekkie stresy, jakieś problemy, dzieje się dużo spraw dookoła i potrzebujemy troszkę wytchnienia, żeby to wszystko okiełznać w swojej własnej głowie, to jest fenomenalna historia. Wystarczy bardzo mała ilość. Taka ilość, której właściwie nawet nie czujemy, że cokolwiek w nas jest, że wrzuciliśmy przysłowiowe grzyby. Dosłownie takie bardzo niewielkie ilości, które nawet nie wywołują żadnych specjalnych efektów, żebyśmy mieli przestrojone kolory albo coś innego.
I te takie bardzo drobne ilości są rewelacyjne na wszelkie sprawy związane z przeżywaniem stresu, z jakimś stresem pourazowym, który właściwie dotyka nas na co dzień. To się tak mówi, że stres pourazowy dotyczy tylko żołnierzy, dotyczy tylko jakichś tam ekstremalnych sytuacji. My tego nie odczuwamy za bardzo, ale żyjemy w bardzo ekstremalnym świecie i czy chcemy, czy nie, ten stres tak naprawdę dotyczy mocno każdego z nas. Przynajmniej jeżeli chodzimy do pracy, załatwiamy masę rzeczy. To są wszystko sprawy, które nad nami wiszą. Wyobraźmy sobie, że jutro, może nie jutro, bo jest niedziela i myślę, że wszyscy mają chillax, chillout, relax czy jakoś tak. I się byczycie i relaksujecie i bardzo dobrze. A w poniedziałek do roboty, do tyry czy jakoś tak. Gdybyśmy wstali w ten poniedziałek i nigdzie nie poszli, nic nie zrobili, niczego nie ogarnęli przez kolejny kawałek czasu, to by się okazało, że być może wpadlibyśmy w troszkę lekkiego stresa, bo jesteśmy uwiązani do tego systemu w jakiś tam sposób i musimy z nim dealować najzwyczajniej w świecie. I to dealowanie z tym systemem nie jest przyjemne, bo kiedy człowiek na przykład chce się wyspać, musi wstać o ósmej rano i na przykład taka zwykła banalna sprawa jak deprawacja snu, której właściwie podlega praktycznie 80% pracującego społeczeństwa, bo ludzki mózg jest tak skonstruowany, że nie ma standardu snu.
Nam się oczywiście opowiada w różnych gazetach, różni dziennikarze piszą tak zwane kaczki dziennikarskie, że osiem godzin snu odtąd dotąd amerykańscy naukowcy zbadali tu coś tam. W rzeczywistości jest to ekstremalny bullshit, bo każdy mózg ma indywidualny pattern snu. Jedyne, co wiemy na ten temat, przynajmniej jak możemy się domyślić na podstawie takich bardzo szczątkowych badań, po prostu mózgu za bardzo nie da się zbadać, bo właściwie nie wiadomo jak, nie wiadomo, w którą stronę i jak to robić. Można tylko wyłączać, ewentualnie uszkadzać ludzki mózg i patrzeć, co się dzieje z ciałem. Jedyna metoda badawcza. Ale nie wiemy, co tam się dzieje. Wiemy tylko, jak możemy uszkodzić ludzki mózg. Właściwie chyba tylko to. Czasami coś tam dołożyć do niego, ale to też za bardzo nie wiemy, na jakiej zasadzie to wszystko działa. Generalnie dealując w ten sposób życie, właściwie każdy mózg ma bardzo indywidualny pattern, jeżeli chodzi o zasypianie, o ilość godzin snu, która jest potrzebna, żeby się zregenerować.
Nie ma dwóch takich samych ludzi na świecie, dlatego niektórzy ludzie wolą wieczorami, niektórzy w nocy, niektórzy nad ranem, niektórzy po południu. To jest tak indywidualne i tego się nie da sprasować do jednego mianownika. To jest tak jak linie papilarne. Każdy ma swoje indywidualne i dokładnie tak samo jest z patternem snu. Ale w tej cywilizacji zdrowa część z nas musi wstać na równo którąś tam godzinę i razem z tłumem ruszyć w kierunku biur, pracowni, przedsiębiorstw, fabryk, gdziekolwiek byśmy nie ruszali. I zaczyna się deprawacja snu, bo wszyscy musimy wstawać od 8:00 do którejś tam. Jest taka historia. Generalnie jest to taki przyczynek do stresu pourazowego, bo człowiek niewyspany jest zmęczony. Wiadomo, że stres się o wiele łatwiej klei do głowy. Człowiek zaczyna się bardziej przejmować rzeczami dookoła, bo one są bardzo intensywne.
Okazuje się, że intensywność naszego świata, chociażby z tego powodu, że dookoła mamy masę mediów masowego rażenia, które nam mówią, jak bardzo powinniśmy się i jak mocno zaangażować w tą rzeczywistość, kupić to, kupić tamto, pójść tam, obejrzeć to, posłuchać tego, tamtego. Nie ma miejsca na nasze własne życie, a jak nie ma miejsca na własne życie, nie ma miejsca na własną refleksję. Jak nie ma miejsca na własną refleksję, zaczyna się stres, bo nie mamy czasu, żeby przerobić wszystkie nasze doświadczenia i właściwie nie wiemy, jak nawet reagować na te wszystkie rzeczy i robi się troszkę nerwowo. Grzyby, tak samo jak LSD, mają tą fenomenalną cechę, że bardzo drobna ilość, jeżeli wysuszycie, to jest odrobina pyłu w takich sekwencjach raz na trzy dni, raz na dwa dni, dosłownie odrobina. Gdyby przeliczyć na grzyby, to może by było po 10, 15 suszonych grzybów. Tak malutko. Można je wymieszać na przykład z sokiem cytrynowym. Witamina C jest bardzo dobra do tego, bardzo pomaga się propagować substancji w naszym ciele. Bardzo wygodne. Wystarczą takie drobne dawki suszonych grzybów, tylko że regularnie.
Trzeba zrobić ileś sesji pod rząd. Najlepszy jest miesiąc albo coś takiego. To musi trwać. To jest wszystko proces i troszkę wracamy do normy. Mózg zaczyna normalnie funkcjonować, przy czym oczywiście odbywa się to, jak ktoś nie lubi, bez tripów, bez halucynacji, bez wizji, bez wszystkich tych niesamowitych stanów, które ja akurat osobiście bardzo sobie cenię, bo informacja, która stamtąd przychodzi, jest bardzo mocna, bardzo intensywna, bardzo konkretna. Taka solidna, bym powiedział. Można się czegoś dowiedzieć bardzo konkretnie. I taka przełamująca. Ja lubię generalnie scrushować własne ego, mam taką tendencję. Te drobne ilości bardzo polecam.
Sam miałem ostatnio trochę bardzo poważnych, znaczy jak dla mnie po prostu, bo oczywiście każdy ma stres na swoją miarę. Miałem troszkę stresujących sytuacji i stwierdziłem, że nie będę kopał się z koniem. Sięgam po LSD i elegancko takie bardzo małe progowe ilości, dokładnie tak, jak każą w eksperymentach jeszcze z lat 60. Takie bardzo drobne, małe ilości raz na jakiś czas, tak że właściwie nic nie czuć nawet, że w ogóle coś jest w organizmie. Wszystko funkcjonuje okej, jest naprawdę okej i rewelacyjnie się śpi. Człowiek wstaje rano, już ten stres schodzi, przestaje być taki wiążący w naszej głowie, przestaje nas determinować. Rewelacja. Także polecam. Działa absolutnie. Właśnie sprawdziłem w ostatnich tygodniach.
Działa. Troszkę się zrelaksowałem dzięki temu i ogarnąłem w swojej własnej głowie po tych wszystkich historiach, które mi się wydarzyły. A tu już mam telefon. Witam panie Krawcze. Halo, halo.
[34:17] - Dobry wieczór panu.
[34:18] - Dobry wieczór panu. Jak zdrówko szanownemu panu?
[34:23] - Zdrówko dobrze. Coś mi jakaś wysypka dziwna wyskoczyła. Jeśli już cię tak to interesuje, Mateci. Mam powiedzieć, gdzie ta wysypka?
[34:34] - Nie musisz mówić, gdzie ta wysypka. Po prostu pytam się, czy wszystko w porządku, czy się fajnie czujesz. To się nazywa small talk.
[34:41] - Źle, bo mnie swędzi właśnie.
[34:43] - Nie wiem, może powinieneś udać się po biorezonator. Widzisz, widzisz. Mnie nic nie swędzi, proszę pana.
[34:53] - Teraz się powinienem zapytać. Biorezonator? A cóż to jest za wspaniałe urządzenie?
[35:00] - To chyba wszyscy wiedzą. Linki są na stronie, tak że spokojnie. Myślę, że wszyscy skumają, o co chodzi.
[35:05] - Jasne. A ja się chciałem swoją refleksją na temat grzybów podzielić i swoimi przemyśleniami. Wydaje mi się, że tak teraz sobie przed chwilą pomyślałem, że być może te wszystkie substancje psychoaktywne, które nam natura daje, to są takie odpowiedniki antywirusów czy jakiejś na przykład defragmentacji na komputerze. Czyli tych wszystkich operacji, które porządkują dane, które usuwają też niekorzystne rzeczy, niechciane, bo w naszych głowach może powstawać coś takiego jak właśnie jakiś taki zły mem, który nas dręczy, jakaś myśl uporczywa. A stan po grzybach odbieram też jako taką spowiedź przed samym sobą. My na co dzień wbrew pozorom dość chyba często sami siebie oszukujemy. To zależy oczywiście od człowieka, ale bywają takie osoby, które siebie oszukują dosyć często, praktycznie cały czas.
[36:08] - Jest to strasznie łatwe, powiem ci szczerze. Też spędziłem kawałek życia, oszukując się nie raz, nie dwa. Teraz staram się tego unikać, jak tylko mogę. Po prostu nie robię tego. Nie tyle staram, tylko po prostu tego nie robię, bo boję się takiej sytuacji, bo wiem, gdzie to prowadzi.
[36:24] - Może doświadczenia z substancjami cię tego w jakiś sposób nauczyły lub skłoniły, nie?
[36:31] - Na pewno. Jest taka rzecz, że gdybym nie był tak skonsolidowany, szczery ze sobą, to obawiam się, że takie naprawdę mocne tripy by mnie po prostu zmiażdżyły. Naprawdę nie byłoby to miłe. Byłoby to daleko od jakiegokolwiek miłego. I chyba nawet bym się bał robić takich rzeczy, bo miałbym taki ewidentny strach w sobie, że za chwilę zobaczę sam siebie w lustrze. Oj, to może nie. Dużo ludzi tak ma. Boimy się widzieć siebie sami w lustrze troszeczkę.
[37:05] - Boimy się. Rozmawiam czasami z ludźmi o tym i przyznają się sami do tego. Zresztą to widać gołym okiem. Każdy ma w głowie takie mechanizmy jak racjonalizacja przed sobą samym jakiegoś czynu naszego, że zrobiliśmy coś, bo musieliśmy, bo taki jest świat albo bo inni tak robią. I cały czas działają te mechanizmy, które spychają jakąś odpowiedzialność z naszej głowy gdzieś w głąb. Albo z kolei może inne mechanizmy, które pomagają nam sobie radzić z jakimiś procesami, które w tej głowie. A jak działa taki grzyb? Jak dla mnie to było coś takiego, że stanąłem sam przed sobą. Oczywiście mówię w przenośni, bo tu nie ma żadnych aż takich wizji. Stajesz sam przed sobą, drogi słuchaczu i szczerze gadasz sam ze sobą.
Patrzysz się sobie głęboko w oczy i jest szczera rozmowa, tak jakby ci najlepszy przyjaciel powiedział, co o tobie myśli na przykład. W moim przypadku było to raczej niekorzystne, bo powychodziły z głowy wszelkie lęki, stresy, kompleksy. Raczej niekorzystne, ale to jest coś takiego, o czym wspomniałeś, że jak to wszystko wyjdzie z człowieka, to potem jest mu lżej po prostu.
[38:21] - Ja na przykład mam takie podejście, że staram się unikać takich jednorazowych strzałów, żeby nie było takiej opcji, o której mówisz, że jest tylko kiepski trip, ten pierwszy i kiedy wychodzi ten największy syf z nas i kiedy człowiek czuje się sam ze sobą niezadowolony z siebie generalnie. Co tu dużo mówić. Oczywiście jest później potężna ulga, że to się wyrzuciło, bo też jest takie doświadczenie, że po tym całym shicie człowiek wstaje i mówi: „Hej man, właśnie się z tego otrzepałem. Teraz już wiem, że nie muszę tego robić. Teraz mogłem zobaczyć to z zewnątrz, jak wygląda. Mogłem to odczuć jak osoba z zewnątrz”. Bo to jest chyba takie odczuwanie z zewnątrz, że możesz popatrzeć na samego siebie jak na swojego brata i powiedzieć: „Stary, nie rób tego, to nie działa”. I jak wracasz do siebie, to mówisz: „To ja już tego nie będę robił, bo to nie działa”.
[39:08] - Czyli też masz takie odczucia trochę jak ja, że stajesz sam przed sobą.
[39:12] - Absolutnie. Zawsze mam takie odczucie. To jest zawsze stawanie przed samym sobą. Zawsze taka bardzo bezwzględna konfrontacja ja versus ja. Nikt więcej. I teraz tak, troszeczkę jak w bajce: czy dostanę prezent? Czy byłem grzeczny? Święty Mikołaj się pojawi czy też nie? Dokładnie w ten sposób. Ten pierwszy trip zawsze może być taki dramatyczny.
Normalną rzeczą przy takich terapiach, które trwają dłużej, jest taki pattern, który się bardzo często pojawia. To, że ludzie na pierwszym tripie mają czasami bardzo dramatyczne doznania, takie wejście w siebie, widzenie siebie od najgorszej strony, wszystkie takie bardzo słabo fajne rzeczy, takie bardzo traumatyczne troszeczkę. Oczywiście to ich oczyszcza, wszystko jest okej, bo to może są takie dramatyczne tripy, ale później czujesz się naprawdę wyzwolony z tego wszystkiego. I zostaje takie wrażenie, że to był taki ciężki trip, że trzeba było go przepracować sam ze sobą i tak dalej. Drugi trip już jest troszeczkę inny. Drugi jest taki bardzo spokojny, przynajmniej w większości przypadków, bo już ten bagaż doświadczeń jest przepracowany i już się wchodzi na troszeczkę inny poziom. Już nie masz takiego stresu, zaczynasz bardziej rozumieć, co się z tobą dzieje i podczas trzeciego tripu zaczynasz się odbudowywać. Czyli już masz pełną świadomość samego siebie i po tym trzecim tripie właściwie odzyskujesz władzę nad samym sobą. Bo ten stres nam zabiera władzę nad samym sobą. Taka jest moja refleksja, że w tym momencie nie funkcjonujemy tak, jakbyśmy chcieli, tylko na zasadzie jakichś wyuczonych odruchów.
A żyjemy w takim świecie, są bardzo często toksyczne, bo są odruchy z filmów, odruchy z kiepskich sytuacji, wszystkie tego typu sprawy.
[40:54] - Masz rację. Albo takie zachowanie jak taki lekko spięty i zestresowany człowiek stara się być kimś innym niż jest na siłę, żeby na przykład wyjść na jakiegoś kozaka albo być duszą towarzystwa nagle, jak nie bardzo jest nim. Po prostu być kimś kimś-
[41:11] - Fajnym.
[41:13] - Kimś fajnym. Ale to jest taki fałsz, to do niczego nigdy nie prowadzi. I z takich rzeczy sobie zdajesz sprawę dopiero jak zaglądniesz w swoją głowę i odpowiesz sobie na pytanie, czy warto być kimś, kim nie jesteś. I czy może warto być szczerym po prostu i zachowywać się tak, jak ci w duszy gra, a nie udawać kogoś, kim nie jesteś. To nie jest dobre.
[41:36] - Wydaje mi się, że chyba tylko szczerość nam zostaje. To jest chyba taka jedyna gwarancja zdrowia psychicznego takiego, że nie zwariujesz. Bo to jest taki jedyny moment, kiedy nawet jeżeli się kiepsko czujesz albo coś nie wyszło, to jesteś uczciwy ze sobą. I naprawdę, jeżeli jesteś uczciwy ze sobą, to jest ta tendencja, żeby to zmienić, bo nikt nie chce trwać w kiepskiej sytuacji. Także nie ma problemu z tym, żebyś wyszedł do kogoś i powiedział: „Hej stary, czy możesz ze mną usiąść? Chciałem ci powiedzieć, nie najlepiej jest ze mną”. Wiesz, o co chodzi? Po prostu być takim szczerym dla ludzi. Niekoniecznie wrzucać im problemy na głowę, bo to też nie polega na tym, żeby robić ze wszystkich dookoła aktorów naszego dramatu, tylko chodzi o taką szczerość ze sobą. Żeby nie udawać, nie odgrywać roli.
Nie pakować się w największe tarapaty, czyli wymyślanie sobie drugiej postaci, którą nie jesteśmy, trzeciej postaci, która odgrywa kolejną postać. Nie budować tego domina, które pewnego dnia może runąć z łoskotem. Lepiej po prostu być szczerym. Jeżeli coś jest nie tak, to lepiej się przyznać do porażki. Myślę, że to jest chyba taki klucz. Kwestia przyznawania się czasami do porażek przed sobą. Że czasami nasze decyzje się nie udały, że coś idzie nie tak, że może powinniśmy coś zmienić. To jest chyba sprawa związana bardzo mocno ze stresem.
[42:52] - Ludziom brakuje pokory trochę, ale też brakuje umiejętności wyciszenia się. Dzisiaj nikt nie potrafi milczeć na przykład, bo milczenie w towarzystwie. Może ludzie nigdy tego nie potrafili. Czy było kiedyś tak, że ludzie potrafili bardziej być ze sobą i na przykład posiedzieć i nie mówić przez chwilę nic?
[43:16] - Myślę, że zawsze. Ja mam sporo takich znajomych, z którymi po prostu sobie siadam na kawce. Siedzimy, patrzymy, kiwamy głową i mówimy: „No”. Tak siedzimy i patrzymy.
[43:26] - Jak już naprawdę kogoś dobrze znasz i dużo z kimś przebywasz, to w miarę normalne, bo i tematy się czasami skończą i zaczynamy sobie z kimś po prostu siedzieć. Ale mówię o takich sytuacjach, gdzie się po prostu spotykamy.
[43:41] - Wiesz co, zdarzyło mi się tak przypadkowo. Opowiem ci taką historyjkę i wam też, słuchacze. Gdzieś tam deptałem tu w środku Londynu, siadłem gdzieś na kawie, bo chciałem sobie ciapnąć kawkę, ale nie chciałem biec z tą kawą nigdzie, jak taki szaleniec po prostu, że wiecznie biega z kawą. Kawa jest od tego, żeby usiąść i się jej po prostu napić. Czasami fajnie jest z nią sobie pochodzić, ale głównie jest od tego, żeby usiąść i się napić. Jak sobie siadłem w jakiejś knajpce, to było lato jakiś czas temu, parę lat temu, gdzieś na West Endzie. Siadłem, zamówiłem sobie kawkę, piję sobie kawkę. Był taki troszkę tłok, bo to już taka godzina, że dużo ludzi się schodzi, wychodzi sobie do pubów. Jakiś koleś usiadł obok mnie, chyba starszy o 20 lat, już taki siwiejący pan. Tak usiedliśmy, on ze swoją, moją.
„Cześć, co słychać?” „Good, nice”. Taki small talk, że jest miło i każdy ze swoją kawką. Tak sobie siedzieliśmy, oglądaliśmy ulicę, jak ludzie sobie przechodzą obok. Kiwnąłem w jego kierunku głową i powiedziałem: „Nice”. On na mnie się patrzy: „Yeah, really nice”. I tak sobie posiedzieliśmy przez chyba 20 minut, nic nie mówiąc. I jak odchodziłem, to tak sobie powiedzieliśmy: „Thank you. Thank you. Bye”. Miło było.
Tak się zdarza. Myślę, że to jest kwestia nastawienia, że możemy takie sytuacje prowokować sami. To nawet nie jest kwestia, czy one się dzieją, czy nie, bo to jest taka kolejna informacja, taki dodatek, że samemu można to robić. Niekoniecznie trzeba się opierać na tym, że ona się sama wytworzy. A ja witam tu Pichonta, czyli Marcina. Witam panie Marcinie, jak zdrówko szanownemu panu?
[45:18] - Dzień dobry, dziękuję. Siedzę i przeganiam ślimaki tutaj w drzwiach.
[45:23] - Rozumiem, zawsze za tobą chodzą.
[45:24] - Spoglądam na nie trochę tak ze ślinką kapiącą z kącika ust.
[45:29] - Oliwa stoi w szafce, patelnia schowana na dole. Marynaty w szafie.
[45:36] - A ty jak się tam czujesz, Tomku?
[45:38] - Doskonale się czuję.
[45:41] - Dobrze. Humorek ci chyba dopisuje.
[45:42] - Absolutnie piękny dzień dzisiaj. Troszkę pracy, ale naprawdę fascynujący dzień. Pięknie, miło. Miły wieczór, obiad w ogrodzie także naprawdę fantastycznie.
[45:52] - A kolega krawiec jak się ma poza wysypką?
[45:57] - Dobrze, dobrze, dziękuję. A ty?
[46:02] - A ja? A ja dziękuję. Siedzę w drzwiach, przeganiam ślimaki. Standard.
[46:07] - A one ci uciekają, tak?
[46:09] - One za nim chodzą. On jest takim człowiekiem, który przyciąga zwierzęta. Ja to widziałem.
[46:15] - One do mnie tu się płażą, tak bym to ujął.
[46:20] - Zwierzęcy magnetyzm.
[46:21] - Dokładnie.
[46:22] - Tak.
[46:23] - Słuchajcie panowie, bo była mowa o szczerości. Czy widzieliście taki film „Historia jednego kłamstwa”?
[46:30] - Nie.
[46:30] - To jest film, który przedstawia taki świat alternatywną rzeczywistość, w której nikt nie potrafi kłamać. Wszyscy są ze sobą na maksa szczerzy i mówią sobie wszystko, co myślą o sobie. Nie potrafią też podać fałszywej informacji. Jak na przykład jakiś gość idzie na randkę z klientką, to ona na koniec mu mówi: „Przepraszam cię, ale myślę, że jesteś nieatrakcyjny seksualnie, a poza tym boję się, że nasze dzieci byłyby takie grube jak ty i miały perkate nosy, więc nic z tego”. I rozmawiają tak ze sobą. Też na przykład reklamy są prawdziwe. Nikt w reklamach nie kłamie i Coca-Cola się reklamuje mniej więcej: „Woda z cukrem. Bardzo niezdrowa, ale znana. Wszyscy ją znacie. Najbardziej znany napój na świecie”.
Coś w tym stylu. A Pepsi na przykład się reklamuje: „Kiedy skończy się Coca-Cola, to wtedy Pepsi kup”. I taki świat. Taka patologia trochę właśnie, jak wszyscy sobie mówią. Nie można być tak całkiem-
[47:40] - A ja myślę, że można. Myślę, że ten film jest po prostu... Może jest to fajny film i tak dalej. Rozumiem, że go lubisz. Nie chciałbym tego deprecjonować, absolutnie, ale to jest dla mnie takie hollywoodzkie gówno, za przeproszeniem, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Taki scenariusz wymyślony przez producentów, żeby firma ubezpieczeniowa nie miała problemów z ubezpieczeniem filmu. I taka historia. Bo w rzeczywistości jakbyśmy nie kłamali, to myślę, że ten szok trwałby może pierwszy tydzień i nagle wszyscy by odczuli wielką ulgę. Pomimo mówienia sobie czasami nieprzyjemnej prawdy, nagle wszyscy by poczuli wielką ulgę i myślę, że świat bardzo szybko by znormalniał. Dosłownie w przeciągu trzech dni, kiedy ludzie byliby zmuszeni Skonfrontować rzeczywistość, bo to nie jest kwestia mówienia prawdy, bo to jest drugorzędna rzecz, tylko kwestia tego, co mamy w głowie.
I nagle byśmy być może zwrócili troszkę większą uwagę na to, czy naprawdę musimy myśleć o świecie w kiepski sposób i o innych ludziach w kiepski sposób. Może ten grip, może ten uchwyt na rzeczywistość powinien być zupełnie inny. Może powinniśmy dać światu dookoła szansę, a nie tak jak niektórzy z Hollywood po prostu projektują rzeczywistość, bo według nich każdy z nas ma nasrane w głowie. Według tego producenta, rozumiesz?
[48:55] - Ja na przykład jestem z natury szczerym człowiekiem. Dużo mówię, otwarcie.
[49:02] - Potwierdzam.
[49:03] - Staram się nie kłamać. Umiem oczywiście kłamać i jak będę musiał, to skłamię, ale raczej w takich celach, powiedziałbym takich, kiedy to po prostu jest konieczne.
[49:14] - Ugotowałaś kochanie bardzo dobry obiad.
[49:18] - No nie, właśnie nie. Właśnie tego nie robię. No i właśnie chciałem powiedzieć o tym, co się dzieje wtedy, kiedy człowiek jest taki szczery. To się spotyka generalnie z taką reakcją, że nie musisz być taki szczery aż do bólu. Nie musiałeś tego mówić. Ludzie niekoniecznie chcą znać prawdę. Ja nie mówię tutaj o sytuacjach, gdzie ja na przykład jestem cyniczny czy uszczypliwy. Nie, chodzi o takie szczere powiedzenie komuś. Na przykład córka zrobi zdjęcie i przychodzi: „Zobacz, jakie zdjęcie zrobiłam", a ja jej powiem: „No wiesz co, ale jest kiepskie". W moich oczach jest kiepskie.
No i wtedy się pojawia problem, czy ja powinienem motywować i chwalić, zachęcać. Ale ja na przykład nie wierzę w te wszystkie bzdury z wychowaniem młodzieży takim bezstresowym i chwaleniem za wszelką cenę. Ja myślę, że właśnie szczerość chyba jest najlepsza, bo pokazuje człowiekowi, co jest dobre, co jest złe. Przynajmniej w oczach innych. Myślę, że to też jest temat, na który można by było godzinami gadać.
[50:25] - Dzisiaj myślę dobry moment, żeby o tym pogadać, bo to troszkę jest związane właśnie i z substancjami, bo one też ciebie zmuszają do szczerości, z takimi sytuacjami.
[50:35] - Jest dużo takich. Przepraszam.
[50:40] - Generalnie to jest core chyba właśnie tych doświadczeń, między innymi psychodelicznych i w ogóle takich bardziej ekstremalnych doświadczeń. Chodzi o po prostu wychodzenie troszkę poza taką rzeczywistość, w której normalnie tkwimy, żeby się pozbyć stresu. I w ogóle, jeżeli chodzi o samo pojęcie stresu, takie jest moje podejście, że on się bierze właśnie z kłamstwa, że to jest już tak nagromadzona ilość gier, które człowiek ze sobą sam prowadzi, że w tym momencie nie jesteś, przynajmniej ja nie jestem w stanie kontrolować już tych sznurków. Pociąga za te wszystkie marionetki, które stworzyłem z własnej twarzy.
[51:13] - Taka spirala jest, gdzie jedno pociąga drugie ze sobą. Tak. Ja bym się nie zgodził, że stres się bierze akurat z kłamstwa. Znaczy z kłamstwa na pewno się też bierze.
[51:22] - U mnie bardzo mocno.
[51:23] - Brną, brną i wiesz, i tam w nich narasta napięcie. Ja akurat takich sytuacji nie mam, bo właśnie nie używam kłamstw nigdy w taki sposób, żebym sobie tworzył problemy. Nie są to kłamstwa istotne. Takie, powiedziałbym, jednorazówki do użycia w jakiejś sytuacji.
[51:41] - Wiesz co, po honlesie zacząłem na przykład bać się takich jednorazówek właśnie z tego powodu, że zacząłem widzieć w pewnym momencie, to był któryś tam z kolejnych tripów, że zacząłem widzieć straszne konsekwencje pomiędzy właśnie takimi drobiazgami, takimi drobnymi rzeczami, żeby właśnie nie robić tych drobnych kłamstw, bo one za chwilę się zamienią w duże kłamstwa. Taki efekt domina.
[52:01] - Ale nie, chodzi mi o takie kłamstwa typu właśnie ten obiad na przykład. Możesz powiedzieć tak: bardzo smaczny. I to w sumie nie służy niczemu złemu moim zdaniem. Bo takie kłamstwo w zasadzie służy sprawieniu komuś przyjemności, a w zasadzie chyba nie ma konsekwencji. No chyba że ci będzie kobita gotować bez przerwy coraz gorsze to jedzenie, a ty będziesz chwalił, a ona będzie jeszcze więcej tego pieprzu i soli sypała, bo ci się podoba.
[52:27] - Słuchaj, no ale-
[52:28] - To wtedy może być problem faktycznie. Ale nie, ja mówię o takich właśnie kłamstewkach.
[52:33] - Ale wiesz, nie musisz kłamać. Możesz po prostu powiedzieć, że jest to fajny obiad, ale nie musisz mówić, że jest smaczny. Możesz po prostu powiedzieć, że może nie jest najsmaczniejszy, ale jest po prostu bardzo fajny.
[52:42] - Taki sobie. No właśnie, taki sobie to już nie ma tego wydźwięku co tak: dobry kochanie obiad.
[52:49] - Jest naprawdę fajnie. To też jest chyba kwestia tego, jak ze sobą rozmawiamy, bo podejrzewam, że częściowo trochę sposób, w jaki się komunikujemy, jest determinowany na ukrywaniu takich małych kłamstw i jak one znikną, to też może zniknąć potrzeba w ogóle na takie sytuacje. Wiesz co, gdzie nagle zaczniemy może troszkę się myśleć.
[53:09] - Generalnie nie ma potrzeby, żeby kłamać.
[53:11] - No właśnie.
[53:13] - Jeżeli postępujesz może nie tyle, co właściwie, co uczciwie samym sobą.
[53:18] - Tak.
[53:19] - Musisz przyjąć to, że innym to się może nie podobać, ale ty postępujesz zgodnie ze sobą po prostu. To masz czysty strzał. I w tym momencie kłamiąc, ukrywając to, co robisz, co myślisz, tak naprawdę zaczynasz siebie okłamywać i wtedy może narastać stres. Bo tworzysz słowami, swoim postępowaniem dookoła siebie jakąś przestrzeń, która jest fałszywa. I to cię może zablokować faktycznie.
[53:52] - A ja bym powiedział jak Yoda: małe kłamstwo prowadzi do kłamstwa dużego.
[54:02] - No niekoniecznie, ale u wielu ludzi faktycznie. Na pewno.
[54:06] - Ja się boję takiego treningu.
[54:07] - Ja nie mówię właśnie o dużych kłamstwach w ogóle.
[54:09] - To jest trochę tak, że człowiek się czasem wkręca w ściemnianie, bo znajduje w tym jakiś sposób na załatwianie wielu swoich spraw. Ja miałem takiego przyjaciela, który praktycznie ściemniał wszystkich w ogóle w każdym temacie i cały czas. I to był jego taki sposób na życie. Nie wiem, czy nie był przypadkiem mitomanem, czyli to są takie osoby, które czują wielką przyjemność z tego, że wszystkim dookoła naściemniają, co robią i gdzie byli i w ogóle. I tacy są szczęśliwi.
[54:39] - Syndrom Munchausena Tak, opowiadanie-
[54:42] - Łapy precz od Barona. Jestem wielkim fanem Barona Munchausena. W Radiu Nafali trzy lata temu była czytana książka „Wieczorową porą. Baron Munchausen”. Ja do tego wrócę pewnego dnia. To leży i zamierzam przeczytać jeszcze raz „Przygody Barona”. Zrobię audiobooka.
[54:59] - O, właśnie.
[55:00] - Dokładnie. Ja się po prostu boję, kochani, takich rzeczy. Bo o co chodzi? Miałem taki trip, który mi pokazał: okej, man, ale to jest trening. Wykonujesz coś w rodzaju delikatnego treningu i jeżeli będziesz wiecznie trenował tą postawę, to nie jest kwestia, że pewnego dnia koniecznie będę musiał uderzyć w jakieś wielkie kłamstwo, ale wtedy zawsze jest taka pokusa, nawet nieświadoma, podświadoma pokusa, że jak już wytrenowałeś się na małych, to możesz się sprawdzić na dużych. Świat dookoła jest troszkę wyścigowy i w pewnym momencie może zadziałać nasz racjonalny sposób myślenia, który mówi: „Ścigaj się, ścigaj się” i w tym momencie pacnąć większe kłamstwo i nagle będzie wielka katastrofa.
[55:41] - Mnie się wydaje, że tego się nie da wytrenować. Może się da, nie wiem, ale z tego, co ja obserwuję, to ludzie po prostu albo mają tendencję do kłamania, albo nie. I ci, którzy mają tą tendencję, to nie kłamią. Używają i małych kłamstw, i dużych. Jedni bardziej w to brną, inni mniej. A ludzie, którzy są szczerzy z natury, to jeżeli użyją małego kłamstwa w jakiejś sytuacji, nie mają potrzeby kształcić tej umiejętności w sobie dalej.
[56:12] - Słuchaj, może po prostu chodzi o coś innego. Może chodzi o to, że mamy paskudny sposób mówienia sobie prawdy, że nie potrafimy jeszcze z tego powodu, że-
[56:25] - Przyjmować prawdy też.
[56:27] - Bardziej mówienia. Bo czasami-
[56:30] - Ludzie też mają przecież duży problem, żeby prawdę przyjąć.
[56:33] - To wiesz, to jest inna sprawa.
[56:36] - To jest fakt.
[56:37] - Słuchajcie, to chciałbym odłożyć, bo to jest zawsze rzecz poza nami, to troszkę jak dyskutowanie o kimś hipotetycznym. Ciężko.
[56:44] - Nie, bo my też czasami musimy przyjąć tą prawdę. Ktoś powie tobie coś na przykład albo Pichontu.
[56:53] - Ja bardziej się zastanawiam nad tym aspektem, jak powiedzieć w normalny sposób prawdę, żeby na przykład ona nie była zdeterminowana jakimś kiepskim myśleniem. Po prostu powiedzieć, ale w miły sposób. Po prostu powiedzieć prawdę w miły sposób, nawet jeżeli ona jest kiepska, ale nie robić z tego dramatu, tylko zrobić z tego rozwiązanie. Myślę, że to jest clou programu, że trenowanie małych kłamstw pozbawia nas umiejętności rozwiązywania napiętych sytuacji przez mówienie prawdy, co zawsze rozładowuje każdą sytuację. To już jest taka szczerość, że jak do ściany, dalej już człowiek nie pójdzie. Ale gdyby to zrobić w fajny sposób i powiedzieć komuś normalnie, miło, to wszystko będzie okej. Tak mi się wydaje. Przynajmniej ja staram się tak robić w swoim własnym życiu, żeby po prostu mówić prawdę, ale mówić ją normalnie, bez stawiania do kąta. Wiesz, o co chodzi?
[57:43] - Nie możesz tej prawdy zabarwiać.
[57:46] - Otóż to.
[57:47] - Ubierać w jakieś tam ciuszki. To ma być po prostu sama czysta prawda, tak jak widzisz i tyle.
[57:53] - Informacja bez komentarza. Otóż to.
[57:55] - Tak. Też jak powiemy, że prawdę możemy komuś powiedzieć na różne sposoby. Możemy to powiedzieć tak, żeby nie zranić tej osoby i starać się jakoś to delikatnie zrobić.
[58:04] - To już jest taka polityka.
[58:05] - Stary, ale czemu uważanie, żeby kogoś nie skrzywdzić i bycie delikatnym ma być czymś złym i negatywnym? Tomek ma tutaj rację z tą polityką. Tylko że to jest w zasadzie problem, który jest poza nami, a my próbujemy jakąś politykę uprawiać w tym momencie, tak jakbyś rozmawiał z kimś, kto ma zupełnie inne zwyczaje. Czyli zakładasz, że rozmawiasz z kimś, kto nie jest przygotowany na przyjęcie prawdy i to jest w zasadzie jego problem. I starając się ubierać to w ładne słowa, tak żeby kogoś nie zranić. Bo jak powiesz czystą prawdę bez komentarza, to nie masz zamiaru nikogo ranić. To dlaczego zakładasz, że go zranisz? Dlatego, że wiesz, że on tej prawdy nie potrafi przyjąć w taki sposób. To jest problem nie do rozgryzienia w środowisku wielokulturowym, gdzie ludzie mają różne podejście do kwestii prawdy. Ale ja ci podam, Pichąciu, prosty przykład.
Przychodzi do ciebie kolega, który maluje obrazy i widzisz, że są brzydkie, że mu to zupełnie nie wychodzi. I pyta się, jakie są. Możesz mu powiedzieć: „Słuchaj, są takie, że dupy bym sobie tym nie podtarł”.
[59:20] - Właśnie, okej.
[59:22] - A możesz powiedzieć jakoś to delikatniej?
[59:26] - Ja mam taki przypadek z autopsji.
[59:28] - Właśnie czekaj, ale zależy, co dla ciebie jest delikatnie. Czy delikatnie jest dla ciebie powiedzieć: „Słuchaj stary, wiesz co, bardzo ładne te obrazy, ale mnie by nie pasowały tutaj do mojego wnętrza” albo „Czy ci się nie wydaje, że kolory są zbyt jaskrawe?” i to jest według ciebie delikatne? Czy delikatne również jest to, żeby powiedzieć: „Wiesz, ja nie jestem znawcą sztuki, mnie się zupełnie nie podoba”. Tak, można powiedzieć, że ja się tak za bardzo nie znam. Nie do końca do mnie to przemawia. Spytaj może kogoś jeszcze. Wiesz co? Te mi się nie podobają, ale za to ten jest fajny. I pokazujesz jakiś tam jeden.
[01:00:03] - To jest taka troszkę dla mnie, chłopaki, strategia, taka próba, jak podejść do jeża, żeby walnąć go ręką, a się nie pokaleczyć.
[01:00:14] - Nie, to też niezupełnie, Tomek, dlatego, że co możesz komuś powiedzieć w takim przypadku?
[01:00:18] - Mam taki przypadek.
[01:00:20] - Nie możesz mu powiedzieć po prostu: „Słuchaj, są brzydkie”, bo to już ma zabarwienie emocjonalne z tego względu, że ty wystawiasz ocenę.
[01:00:32] - Swoją subiektywną, a dla siebie jest brzydkie, a może dla milionów much będą piękne i się sprzedadzą?
[01:00:40] - Słuchajcie, bo ja mam taką sytuację, bo to nie jest taka hipotetyczna sytuacja dla mnie. Znam taką osobę, która maluje obrazki. Są bardzo intrygujące. Powiem tak: obrazy są naprawdę intrygujące, ale nie podobają mi się absolutnie. Jak na ironię znam historię powstawania tych obrazów, bo znam tą osobę dosyć dobrze i lubię te obrazy dlatego, że one powstały, bo one ilustrują pewną część mojej historii. Natomiast nie mam problemu z tym, żeby powiedzieć, że nie jest to moja bajka absolutnie, nie jest to coś, co sobie powieszę na ścianie. Przy czym nie ma to żadnego zabarwienia. Nigdy nie powiedziałem, że ani złe, ani dobre. Po prostu nie jest to moja historia. W angielskim języku jest piękne sformułowanie not my cup of tea, czyli to nie jest moja herbata.
[01:01:33] - I jest w tym coś takiego grzecznego i eleganckiego, wydaje mi się.
[01:01:37] - Tak normalnie. Nagle się okazuje, że problem z powiedzeniem prawdy w przypadku, jak ktoś się bardzo stara, jest bardzo mocno zaangażowany w to, co robi, nie istnieje absolutnie, bo właściwie ten problem w ogóle nie istnieje. To właściwie bardziej zależy od osoby, która to odbiera, ale to jest tak, jak Marcin powiedział: to już jest poza mną. Ja już nie jestem w stanie być w cudzej głowie i myśleć za kogoś. To, jak ktoś to odbierze, to już jest jego prywatna sprawa. Natomiast tych obrazów absolutnie sobie nigdy nie powieszę. Nie podobają mi się absolutnie, ale bardzo je lubię. Taka jest prawda. Dokładnie tak to wygląda. Jest to moja prawdziwa odpowiedź na to pytanie, które było na temat obrazów i nikt się nie obraził.
Wszystko było okej i naprawdę jest sam raz.
[01:02:21] - Nikt się nie obraził. Nawet obrazy się nie obraziły.
[01:02:25] - Nawet obrazy. I nie było potrzeby kłaniaния przede wszystkim. Nagle się okazało, że nie ma miejsca na kłamstwo w ogóle. Zupełnie. Bo po co? Nie ma problemu, jak ludzie są szczerzy tak normalnie i chcą się ze sobą skomunikować, bo to jest, podejrzewam, kwestia tego, jak my mówimy prawdę, że często ta prawda jest „ale chujowe” albo coś w tym stylu, to wiadomo, że to nie jest żadna prawda, to jest tylko i wyłącznie nasza prawda.
[01:02:51] - Że to już jest tak nacechowane.
[01:02:53] - To już jest ocena tego.
[01:02:55] - I ocena, i negatywne odnoszenie się do kogoś. A jakbym ci powiedział, że ta grafika, którą zrobiłeś dla Pichonta Mapecie, ta okładka do jego audycji, to Stevie Wonder by lepszą namalował. To byś się obraził czy nie?
[01:03:13] - Nie, czemu?
[01:03:14] - Nie?
[01:03:15] - Nie. Co miałbym się obrazić?
[01:03:16] - A dałbyś jakieś namiary na Stevie'go?
[01:03:22] - Właśnie, dajmy jakieś namiary na Stevie'go, bo jak Stevie robi lepsze, to wiesz. Chodzi o to, żeby było fajnie. To też jest taka prosta, banalna sprawa, żeby nie czarować się, że robimy coś lepiej niż robimy, bo to chyba nie pomaga takie budowanie kłamstwa, tak mi się wydaje.
[01:03:38] - Nie. Właśnie. Ale to dobrze, że powiedziałeś Krawcze, bo ja w sumie też miałem takie wrażenie. Myślałem, że to tylko w moim odbiorze jest tak.
[01:03:52] - Dzięki chłopaki. Wasze zdrowie.
[01:03:56] - Paściory. Wziął jakiś twój portrecik, wrzucił w chwasty.
[01:04:02] - Co to jest?
[01:04:04] - Nie wiem, czy to William Morris.
[01:04:06] - To było bardzo fajne zdjęcie.
[01:04:08] - Tak, bo zdjęcie robił Pichon, więc jest najlepsze.
[01:04:11] - Z chwastów.
[01:04:12] - Tak. Tak oto zostałem, słuchajcie, zlinczowany.
[01:04:19] - A co to za pokrzywa?
[01:04:20] - Za chwasty.
[01:04:21] - Taka pokrzywa. Też narysowałeś. Legalizacja. Pokrzywy chcesz legalizować? Co to jest?
[01:04:27] - Chcę legalizować pokrzywę. Szczaw. Przepraszam bardzo. To jest ten szczaw, który w Polsce rośnie, który trzeba pójść i zrywać. Szczaw.
[01:04:38] - To taki przekaz, żeby spadali na szczaw niektórzy.
[01:04:42] - Otóż to.
[01:04:43] - Wiecie co? A ja mam w ogóle taki mały, krótki temat, bo ja w sumie nosiłem się z zamiarem zadzwonienia, to chciałem tak zagadać, czy to jest audycja „Zapytaj Tomka” i bo ty te sprawy różne elektryczne, Tesle i inne rzeczy ogarniasz. Ja znalazłem taki artykuł o bakteriach, które się żywią prądem. Nie miałem pojęcia, że takie są, a zostało odkryte chyba niedawno, bo artykuł jest świeży. I te bakterie, słuchaj, to jest ileś rodzajów tych bakterii się okazuje. One żrą prąd w czystej formie. Jedzą elektrony tylko i wyłącznie. Pozyskują je z jakichś tam minerałów, z kamieni, z jakiegoś rodzaju błota. I podobno je łatwo jest w ogóle wywabić, bo się wkłada elektrody w ziemię, tam się puszcza prądu trochę i one się złażą. I je badają, bo mają wielkie nadzieje z nimi.
Ja się tak zastanawiałem, na bakteriach też się jakoś specjalnie nie znam, ale sprawdziłem definicję bakterii, jaki jest jej tryb życia. Ona musi się odżywiać i musi też wydalać. Normalnie bakteria wydala zazwyczaj toksyny tylko. Ale co może wydalać bakteria, która je elektrony? Właśnie w tej sprawie chciałem zadzwonić.
[01:06:06] - Słuchaj, my jesteśmy taką troszkę większą wersją, bo jesteśmy iluś tam miliardami takich bakterii, które też jedzą elektrony. Gdybyśmy nie mieli prądu elektrycznego w sobie, byśmy umarli. Tak naprawdę ten prąd powoduje, że funkcjonujemy tylko że na odpowiedniej częstotliwości, odpowiednim rezonansie. Nasze serce, nasz mózg to są urządzenia elektromagnetyczne.
[01:06:29] - Tak, ale my mamy jeszcze różne inne pierwiastki i tak dalej, a ta bakteria wsuwa dokładnie tylko te elektrony.
[01:06:36] - Słuchaj, to powiem ci-
[01:06:38] - Czystą energią się żywi. Co ona może wydalać? Wydaje mi się, że też rodzaj jakiejś energii. Jak je, to musi wydalać coś.
[01:06:45] - Może gwiazdki wypierdziela?
[01:06:49] - Tylko piorunki małe. Co za ludzie! Ładunki Kolumbusa.
[01:06:53] - Iskierki.
[01:06:55] - Iskierki. Otóż to. Marcinie, ale to jest kwestia chyba walki pomiędzy oficjalną mainstreamową nauką a tym, jak w rzeczywistości świat jest zbudowany, o czym już nawet oficjalna nauka zaczęła powoli mówić. Świat jest elektryczny, zbudowany z ładunków elektrycznych i to jest-
[01:07:16] - Tak, już się o tym mówi, bo nawet w tym artykule jest wspomniane, że generalnie wszystko się składa z energii. Tylko że pierwszy raz odkryto bakterie, jakieś stworzenie, które je tę energię w takiej czystej formie.
[01:07:31] - A jak powiedziałem-
[01:07:32] - Trudno sobie to wyobrazić.
[01:07:33] - A jak powiedziałem to nauczycielowi w podstawówce, że świat się składa z energii, to się śmiali ze mnie wszyscy. Ja tu mam podpis, że może ta komórka wydziela ciepło, albo może świecić, może zmienić kolor.
[01:07:49] - Ciepłą kupkę.
[01:07:50] - Albo może na przykład zmieniać częstotliwość w taki sposób, że jak flamingi, które żrą różowy plankton, stają się różowe. Rozumiesz? Może w ten sposób. Nie wiem. Sami jesteśmy takim elektrycznym tworem. Sami właściwie tak naprawdę do końca nie wiemy, jak dużo energii z siebie wydzielamy. Znamy tylko zjawiska chemiczne. Definicja oficjalnej nauki brzmi tak, że człowiek jest takim chemicznym zjawiskiem, że to substancje, minerały. Ale skąd się biorą minerały? To jest dobre pytanie.
Jak chcesz zbudować minerały, to musisz wziąć specjalny roztwór i puścić tam prąd elektryczny i dopiero wtedy osiągniesz minerały, jak to połączysz. Jak chcesz zrobić sztuczne minerały. Okazuje się, że te minerały też są z prądu. To wszystko generalnie z owej energii się bierze. Nie tylko z prądu, bo prąd jest jedną częścią tej energii. Reszta to są wszystkie te rzeczy, o których nauka nie lubi mówić, czyli orgon, aura, cokolwiek.
[01:08:53] - Prąd to już w zasadzie zjawisko jest. Sama energia to będą te elektrony chociażby.
[01:09:02] - Albo nawet coś przed elektronami, bo właściwie wszystko, co my obserwujemy, jest już zjawiskiem, które powstaje na wskutek czegoś.
[01:09:10] - Na przykład ruchu elektronów.
[01:09:12] - Albo ruch elektronów jest zjawiskiem, które powstaje na wskutek czegoś, bo ten elektron musi się jakoś sformować. To skądś się musi wziąć. To się nie bierze ot tak, że po prostu jest pole elektronów i teraz te elektrony twierdzą, że coś będą robiły. To jest bardziej efekt działania. Tylko że nauka nie lubi cofać się do efektu działania, bo jest tam kilka różnych zagadek ukrytych i ciężko na tym dyplom zrobić chyba.
[01:09:38] - Właśnie, ale to jest ciekawe, co powiedziałeś, że nauka nie lubi się cofać. Nauka się w ogóle nie lubi cofać, a właśnie wygląda na to, że najlepsze efekty są, jak co jakiś czas się cofną naukowcy do tyłu, porzucą to, co wiedzą, cofną się do jakichś starszych założeń i jeszcze raz pójdą tą drogą z powrotem i wtedy się okazuje, że jednak sprawy inaczej wyglądają.
[01:10:00] - Nauka się cały czas cofa, bo nauka bazuje na cofaniu się, na tym, co już odkryła. Wydaje mi się, że to jest kwintesencja właśnie nauki.
[01:10:10] - Nie, w moim rozumieniu ona brnie do przodu cały czas. Brnie. Już widać, że już im nie idzie, ale jeszcze się próbują przesuwać. Zamiast powiedzieć: „Dobra, żeśmy źle poszli. Wracamy. Jeszcze raz zaczniemy z tamtej strony, zrobimy inne podejście na tą górę na przykład”.
[01:10:31] - Nauka zawsze się cofa, jeśli nie uzyskuje efektu naukowego, który się da zakwalifikować jako odkrycie udowodnione. To się właśnie cofa i zaczyna od nowa naukowiec.
[01:10:43] - Nie wiem, czy mnie przerywa.
[01:10:45] - Czasami, ale ciebie słychać. Wszystko jest okej.
[01:10:48] - Ciebie słychać.
[01:10:48] - Może działa. Absolutnie działa.
[01:10:51] - Czasem coś tam troszeczkę. Nie wiem. Mi się wydaje, że nauka jest pod tym względem okej. Nawet jestem w stanie zrozumieć tą naukę, że tak chętnie nie sięga po rzeczy różne, niezbadane i jeszcze takie troszeczkę dla nas tajemnicze, bo ta nauka musi pozostać taka sceptyczna i bazująca twardo na tym, co już odkryła, co jest udowodnione w 100%. Tak mnie się wydaje.
[01:11:18] - Ja z tą nauką mam tak, że niewiele rzeczy jest udowodnionych w 100%, a jeżeli już, to jest to obserwacja zjawisk bez podawania ich rzeczywistej przyczyny. Dlaczego masło jest maślane? Bo jest masłem. To jest mniej więcej tego typu odpowiedź. Dlaczego elektrony się kręcą? Bo się kręcą. Ale co to wyjaśnia? Nic nie wyjaśnia właściwie. To nie jest nawet otarcie się o próbę rozwiązania tej sytuacji, dowiedzenia się, o co tak naprawdę chodzi, tylko jest to po prostu stwierdzenie takiego: wymyślimy sobie dogmat. Tak się dzieje i tak się dzieje.
I tak już zostało.
[01:11:51] - A może to dobrze właśnie, żeby oddzielić od siebie oficjalną naukę i tą właśnie, jak to nazwać, paranaukę?
[01:12:02] - Nie wiem, czy się da tak oddzielić, bo jedni ludzie dysponują eksperymentami, które są sprawdzalne, a drudzy właściwie robią eksperymenty, które służą tylko i wyłącznie potwierdzeniu ich teologii. I właściwie nie da się nic za bardzo potwierdzić.
[01:12:21] - A jaki byś przykład właśnie takiej teologii w nauce podał? Jaskrawy przykład tego, że naukowcy mówią o czymś, a sami za bardzo nie wiedzą, o czym mówią i jest to dla nich taki dogmat trochę. Jakiś taki przykład byś dał?
[01:12:37] - Tak, bardzo prosty. Na przykład odkrycie Wilhelma Reicha z bionem, czyli z rodzajem sformowania się energii. Jest taki moment, że zanim powstanie komórka, powstaje zjawisko, które się nazywa bion. Właściwie ciężko to zdefiniować, bo współczesna nauka w ogóle Nie traktuje takich, w ogóle nie ma nawet zdolności opisowych na opowiedzenie, czym to tak naprawdę jest. To jest coś w rodzaju manifestującej się plazmy, która na naszych oczach, można to pod mikroskopem zaobserwować. To jest ta chwila przed narodzeniem się komórki. Powstaje coś, co automatycznie propaguje formę życia i to dopiero zamienia się w komórkę. Nikt nie jest w stanie tego wytłumaczyć. To się po prostu odbywa, po prostu jest. Nagle formuje się bion i z biona powstaje życie.
I właściwie fenomen, bo dookoła biona właściwie nie ma żadnych chemicznych zjawisk, które moglibyśmy uznać za ojców tej sytuacji albo za mamy tej sytuacji. Nie dzieje się nic. Po prostu nagle powstaje komórka. Nagle pojawia się bion i jeżeli są sprzyjające warunki, ten bion zamienia się automatycznie w żywe komórki.
[01:13:42] - Czytam sobie tu o bionie, ale niestety nie wszystko rozumiem, bo po angielsku tylko na anglojęzycznej Wikipedii tylko znalazłem, a polska Wikipedia informuje mnie, że coś takiego jak biony nie istnieje. Jest tylko Bion miejscowość we Francji i Londynu też nie ma, tylko Lądek Zdrój jest.
[01:14:00] - To tak się zdarza, także nie przejmujmy się tym za bardzo. To jest chyba ta oficjalna nauka, bo istnienie biona podważa w ogóle oficjalną całą biologię, oficjalną chemię i całą tą naukę związaną ze wszystkim tym, co żyje. Przynajmniej w wersji oficjalnej. Bo ta wersja twierdzi, że wszystko jest procesami chemicznymi, ona powoli dopuszcza, że elektrochemicznymi, a bion nie jest procesem elektrochemicznym, jest po prostu procesem. I nagle w pewnym momencie pojawia się coś, co nagle zaczyna emitować swoje własne pole i nagle zamienia się w komórkę. I nie ma żadnej reakcji chemicznej. Nie ma nic, po prostu się pojawia znikąd. No i teraz jest pytanie, jeżeli się pojawia znikąd, to znaczy, że dookoła nas musi być po prostu gigantyczne pole energii, które tak naprawdę odpowiada za pojawienie się tego czegoś. Tylko że jest to energia kompletnie niewidoczna, niesprawdzalna. To jest ten klasyczny przykład jak ryba w wodzie, która po prostu nie widzi wody.
Tak jak my w powietrzu. My nie widzimy tej energii, po prostu widzimy powietrze. No i nauka skoncentrowała się jedynie na materii. Ta współczesna nauka jest po prostu taką fetyszyzacją życia, która się koncentruje tylko i wyłącznie na twardych przedmiotach, które można złamać albo nie złamać, albo zgiąć. I to wszystko.
[01:15:12] - Ale-
[01:15:14] - Nie ma wyjaśnienia, skąd się biorą te twarde przedmioty, które nauka bada. Bo nauka bada te twarde przedmioty i twierdzi one są twarde i tak już jest.
[01:15:23] - Czyli nauka nie do końca pozostaje naukowa w zgodzie sama ze sobą, bo teoretycznie powinna działać tak, że bazujemy tylko na tym, co znamy już, że nie badamy czegoś, jak mamy czarne dziury w wiedzy i zaległości. Trzeba by zbadać od podstaw jakieś zjawisko, ale to pewnie się nie zawsze da, nie? I odkrywamy przykład sam wierzchołek góry, a to co niżej, to tego nie znamy, mimo że powinniśmy zaczynać odkrywanie góry od dołu na przykład. Słuchajcie, a tak może próbując zmienić troszeczkę temat. Wiecie, że ostatnio naukowcy odkryli, gdzie znajduje się w mózgu ośrodek odpowiedzialny za naszą świadomość?
[01:16:08] - Tak, to taki słynny news się pojawił gdzieś na Guardianie, nawet w Anglii też, ale to taka kaczka troszeczkę. Było o czym tu dużo mówić, bo co udowodnili? Udowodnili, że jak ci odepną kawałek mózgu, to przestaniesz się ruszać. Naprawdę nie jest to rewelacyjne odkrycie.
[01:16:23] - Wiem, o co ci chodzi.
[01:16:25] - Jest to tylko głupie i głupsze. To weź sobie młotek, walnij sobie w głowę, będziesz miał ten sam problem. Tylko że problem z tym, że jak się walniesz w głowę, tego urazu nie można cofnąć, bo możesz sobie uszkodzić mózg. Natomiast oni zrobili to w ten sposób, że wyłączyli na sekundę i włączyli z powrotem, żeby nie uszkodzić mózgu. Jaka to jest nauka? To co oni udowodnili?
[01:16:41] - Poza tym w ogóle poszukiwanie miejsca, w którym jest świadomość, która nie wiadomo, czym jest według nauki, trochę też życie mija z celem, nie?
[01:16:49] - Jak szukanie spikera w radiu.
[01:16:50] - Miejsce, gdzie jest coś, co nie wiadomo czym jest w ogóle.
[01:16:55] - Rozbiorę telewizor, a tam znajdę spikera w środku albo rozbiorę radio i tam znajdę spikera. Tam znajdę te wszystkie głosy. Głosy mieszkają w radiu.
[01:17:02] - Wiecie co? Ja myślę, że do tego przykładu z tym doświadczeniem, z tym właśnie mózgiem to pasuje taki stary kawał, jak to słynny rosyjski naukowiec postanowił zbadać możliwości muchy i wszystkie swoje doświadczenia opisywał w notatniku. Oderwał muszce jedną nóżkę i mówi: „Mucha idzi”. Oderwał drugą nóżkę. Mucha idzi. Oderwał trzecią nóżkę. Mucha idzi. Oderwał czwartą nóżkę. Mucha dalej idzi. Oderwał jej skrzydła i mówi: „Mucha idzi”.
Mucha się nie rusza. Kurwa, przepraszam, już chciałem przeczytać kawał i się sam w nim zamotałem. Już nie wiem, co z tą muchą się stało. Po oderwaniu wszystkich nóżek i skrzydełek mucha ogłuchła i nie idzie. No właśnie, to też jak młotkiem damy-
[01:17:58] - To było po wyrwaniu szóstej nogi mucha ogłuchła.
[01:18:01] - Tak, właśnie. Po oderwaniu szóstej muchy. To jak w głowę se młotkiem walniemy, też stracimy świadomość i co?
[01:18:08] - No właśnie. No i czego dowodzą te badania? To jest takie badanie dla grantu podejrzewam, żeby zrobić coś, co mądrze wygląda, że badamy mózg, że tu odcinamy kolorowe projekcje. Prezentacja bardzo poważnie to brzmi, ale taka szarlataneria. No bo co zbadano?
[01:18:23] - Mucha ogłuchła.
[01:18:25] - Mucha ogłuchła po prostu. Nie ma nóg, ogłuchła. Wniosek prosty, nie?
[01:18:29] - Nie idzi.
[01:18:32] - Bo przeczytałem to na Guardianie. Tam było, że już jest siedzisko ludzkiej świadomości. Takie dowcip, bo są te poważne eksperymenty, które robione w Anglii, w kilku szpitalach nad łóżkami są to urządzenia do podtrzymywania życia. No i na tych urządzeniach są położone specjalne ilustracje na samej górze, tak że jak pacjent leży na łóżku, to nie widzi tych ilustracji. Tak samo lekarze. Eksperyment polega na tym, że jak ktoś ma zgon i po prostu umiera, ale go przywracają do życia, są bardzo różne opisy out of body experience, czyli bycia poza własnym ciałem. Eksperyment polega na tym, że pyta się ludzi, co widzieli. I fenomenalne jest to, że ludzie zgłaszają, że widzą tę ilustrację. Normalnie nikt nawet nie wie, że tam jest ilustracja. Po prostu oni mówią, że byli nad sobą z góry, widzieli wszystko i opisują ci tę ilustrację, jak ona wyglądała.
To teraz proste pytanie do panów naukowców, którzy badają mózg za pomocą włączania i wyłączania i mówią, że tam mieszka świadomość. To gdzie mieszka świadomość, jak człowiek wychodzi ze swojego ciała na chwilę? W tym kawałku mózgu?
[01:19:35] - Właśnie. To jest pewnie jakiś taki przełączniczek czy bezpieczniczek, a naukowiec od razu powie, że tu mieści się świadomość, a to może być jeden jakiś pstryczek-elektryczek w naszej głowie, który odpowiada na przykład za wyłączanie tej świadomości w sytuacjach, kiedy tracimy przytomność albo coś. Nie wiem.
[01:19:55] - Coś takiego.
[01:19:56] - To by było dokładnie oprzedmurze.
[01:19:59] - Niczym to nie świadczy. To taki eksperyment dla eksperymentu. Mucha ogłucha. Świetnie. Wiesz, zaraz się pojawi jakaś firma farmaceutyczna, która szybciutko zrobi tabletkę, która wyłącza tą część przedmóżdża i będzie sprzedawana jako cudowny lek na coś. Rozumiesz? To często tak wygląda. Tak naprawdę te doświadczenia służą i są przede wszystkim finansowane przez duże koncerny farmakologiczne, które w ten sposób budują sobie taką propagandową podkładkę pod to, że mają cudowny lek na coś, bo to jest taki świetny slogan i myślę, że część ludzi uwierzy w to. „Wow, to jest to miejsce, gdzie mieszka świadomość. Człowiek ją włączy i wyłączy, poczuje się lepiej i będzie tabletka na to, żeby wyłączyć świadomość i włączyć świadomość”, bo to jest kolejny etap tego wszystkiego i to bardziej współczesna szarlataneria.
Nie nazywam tego nauką, bo ciężko nazwać to nauką poza chyba urządzeniami pomiarowymi do tego, ale to też tak nie do końca, bo te urządzenia mierzą tylko część tego, co widzimy.
[01:20:56] - A myślę tak, że chłopaki mogli mieć po prostu deadline na odkrycie jakieś. „Kurde, Zdzisiu, musimy coś odkryć, bo pieniędzy nie dostaniemy. Świadomość my tu w mózgu zbadamy, co się stanie, jak wytniemy tu. Pyk! O, stracił świadomość. Mucha ogłuchła. Mamy odkrycie, będą pieniążki”. Tak to działa, przecież wszędzie tak to działa. Jak już naukowcy z Polski wypracowali to, na 100% tak by było.
[01:21:22] - Otóż to, proszę państwa. Otóż to.
[01:21:24] - Trzeba coś odkryć po prostu.
[01:21:26] - Tak, bo nadchodzi deadline. Trzeba zrobić. To będzie jakaś tabletka na coś, zaraz na giełdę się to wypuści i będą akcje. Firma farmaceutyczna na tych akcjach świetnie zarobi i tak dalej. To jest bardziej biznes. To nie ma nic wspólnego tak naprawdę, moim zdaniem, z nauką. Jak chcesz znaleźć spikera w radiu, to są tylko dwie opcje: albo naprawdę jesteś szalony, albo druga opcja, czyli jesteś po prostu wariatem. Nie ma innych opcji.
[01:21:56] - Mogli też dojść do wniosku, że na przykład po wycięciu tego kawałka mózgu pacjent ogłuchł, bo nie odpowiada już na-
[01:22:06] - Tak, dokładnie. Pacjent ogłuchł, nie wstaje z łóżka.
[01:22:10] - Czyli to było coś z uchem w tym mózgu związane.
[01:22:13] - Tak.
[01:22:13] - Odpowiedzialny za słuch.
[01:22:15] - Są takie eksperymenty, że się stymuluje jakieś części mózgu i się twierdzi: ta część jest odpowiedzialna za to, tamta za tamto. Tylko że właściwie nikt do końca nie jest w stanie prześledzić wszystkich połączeń neuronowych, w sensie jak to w ogóle funkcjonuje. Są takie eksperymenty robione właśnie z substancjami psychoaktywnymi, między innymi z psylocybiną, ponieważ jest takim doskonałym markerem, który jest bardzo dobrze widoczny w mózgu. Jeżeli się robi skan mózgu osobie, która właśnie wzięła psylocybinę, po prostu ją widać, jak ona się porusza po tym mózgu do pewnego momentu, dopóki nie rozpuści się i nie wniknie w całości. I się okazuje, że właściwie niewiele można na ten temat powiedzieć poza tym, że szybko się rozchodzi po mózgu i intensyfikuje pewne partie mózgu. Oczywiście można powiedzieć, że jeżeli ten kawałek z lewej tu coś tam przesuniemy, to człowiek straci na przykład możliwość pisania albo będzie coś w tym stylu. Ale tu się okazuje, że to jest zespół naczyń połączonych. My tylko dotykamy jednego elementu i wydaje nam się, że odkrywamy coś przełomowego, a tak naprawdę jest to taki kompleksowy mechanizm. To jest jak zegarek. Jak wyjmiesz zębatkę jedną, to zegarek przestanie działać.
[01:23:23] - Jak program komputerowy. Jak wytniesz z programu jedną jakąś funkcję tylko odpowiedzialną, to od razu się zrobi błąd.
[01:23:33] - Wiesz co? W programie jeszcze masz tą opcję, że możesz wyciągnąć funkcję, która za coś odpowiada. Natomiast w zegarku to troszkę tak, jakbyś wyciągnął zębatkę i nagle wskazówki przestały chodzić i powiedział: „A! To ta zębatka odpowiada za chodzenie wskazówek”. Nie za działanie zegara, tylko za chodzenie wskazówek. Rozumiesz? To jest trochę tak z drugiej strony.
[01:23:57] - Wiecie co? Ale w ogóle z badaniem mózgu to jest jeszcze o tyle śmieszna sytuacja, że sama struktura mózgu przecież jest niezbadana. Więc tak naprawdę badają funkcje urządzenia, które nie wiedzą, czym do końca jest, bo sama budowa mózgu stanowi cały czas tajemnicę dla naukowców przecież.
[01:24:19] - Bo to się nie da rozłożyć i z powrotem złożyć po prostu. A człowiek tylko tak bada, że musi coś zepsuć, żeby się dowiedzieć, jak to działa. Potem ewentualnie poskładać. Ale zauważcie też, że ludzki mózg ma taką niezwykłą właściwość, że jak są osoby, które straciły część głowy, i to taką sporą, to inne partie mózgu przejmują zadania tamtych, których nie ma już i doskonalą się w nich.
[01:24:44] - No właśnie.
[01:24:45] - Czyli taki plastyczny jest bardzo program i komputer tego nie potrafi. Wszystko się wysypie. Jak usuniemy jedną cyferkę z kodu, to wszystko się sypnie.
[01:24:56] - I teraz zastanówmy się, jaki jest sens robienia badań, które polegają na tym, że Ktoś mówi: „To tam mieszka świadomość”. Nie ma czegoś takiego, bo wystarczy, że odłączysz tę część mózgu na jakiś czas, chwilę to potrwa i w innym miejscu ta część mózgu się odbuduje, zrekonstruuje, będzie chciała się zrekonstruować, bo to jest natura nas, żywych istot. Ja w ogóle jestem zdania, że właściwie mieszkamy troszkę poza sobą, poza ciałem, a tu się tylko i wyłącznie materializujemy. I to nie ma nic wspólnego. Cała ta nauka, która próbuje wyjaśnić fenomen życia, jest taką szarlatanerią opartą na badaniu procesów chemicznych, które są wypadkową zupełnie czegoś innego. Tylko że tego się już nie da zmierzyć, bo jak nie ma procesów chemicznych, to jak leczyć człowieka? Jak mu sprzedawać więcej tabletek? Nie ma tej iluzji dookoła, że się kontroluje świat. Bo kolejną rzeczą chyba przy nauce jest ta iluzja, że kontrolujemy świat, że znamy mechanizmy, na których ten świat jest osadzony.
[01:25:59] - W ogóle myślę, że metody badawcze, jakie mamy, w sumie prymitywne, cały czas tylko takie narzędzia niemalże z epoki kamienia łupanego. Wyciąć coś, wyciąć fragment i zobaczyć, co się wydarzy. Usunąć po prostu. Innych metod za dużo nie ma w sumie, jeżeli chodzi o badanie mózgu. Tam się bada aktywność elektryczną, ale ja na przykład chyba w poprzednim odcinku Pichontarium wspominałem o gleju, czyli o takiej substancji, która do niedawna była traktowana przez medycynę jako taki rodzaj kitu, uszczelnienia pomiędzy tymi częściami mózgu, które przewodzą prąd, które przesyłają informacje. I się okazało, że ten glej też uczestniczy w przesyle informacji i w dodatku bez użycia impulsów elektrycznych, tylko jakąś inną metodą, ale oni nadal nie wiedzą jeszcze jaką. Więc jak można to badać? I oni się biorą za szukanie świadomości.
[01:26:58] - To jest tak jak słynna historia z DNA, naukowcami, którzy stwierdzili, że jest coś jak śmieciowe DNA. To jest po prostu dowcip i to tak zwani naukowcy stwierdzili, że to jest śmieciowe DNA tylko dlatego, że nie potrafią tego przeczytać. To trochę tak, jakbym wszedł do biblioteki i był analfabetą takiej największej biblioteki na świecie i spojrzał na te wszystkie książki, które mówią o tym, jak na przykład wybudować cały świat od zera i to taki super hiper duper. No i stwierdził: „To są śmieci”, bo po prostu nie potrafię przeczytać, dokładnie w ten sposób. I to nazwał nauką.
[01:27:35] - Jakby wziął „Pana Tadeusza” i stwierdził, że „Pan Tadeusz” jest wybrakowany, bo jest tylko taki w słupku napisany pośrodku, a boki są wolne.
[01:27:44] - Tak, coś w drukarni się przesunęło i to chyba jest połowa książki, takiej niedopisanej. Tak dziwnie się czyta, bo tam takie dochodzi, takie nie wiadomo, czy się domyślać, czy nie.
[01:27:53] - Niektóre słowa co czwarty wiersz bodajże mają podobne końcówki.
[01:27:58] - Tak. Coś tam się popsuło w drukarni. Dokładnie.
[01:28:02] - Ale faktycznie ci ziemscy naukowcy to trochę tacy są jak dzieci, że jeszcze tabliczki mnożenia nie znają, ale już komputer będą tu budować i zaraz zrobią.
[01:28:14] - No właśnie tak to z mózgiem jest.
[01:28:16] - Ale człowiek to w ogóle jest taki niezwykły. Popatrzcie, jaki to wydajny jest silnik w nas. Zje taki sobie bułkę jakąś i podnosi kurde ciężary, normalnie łazi cały dzień.
[01:28:27] - To lepiej słuchajcie, są przecież ci kolesie jogini, którzy naprawdę praktycznie nic nie jedzą, wykonują jakieś ekstremalne ćwiczenia ze swoim ciałem. Zakładają wszystkie nogi za głowę, niezależnie ile ich mają. Wszystkie ręce zakładają jeszcze za te nogi. Nie wiem, robią dziwne rzeczy ze sobą. Mają niesamowitą sprawność, żyją bardzo długo, bardzo zdrowo. I nie ma to nic wspólnego z pomysłem nauki, bo według takiej współczesnej nauki ci ludzie właściwie powinni mieć jakieś ciężkie choroby, brak witamin w organizmie, brak wszystkiego. Oni w ogóle nie powinni funkcjonować, w ogóle nie powinno ich być na planecie. To troszkę mi się zawsze kojarzy z kwestią przewidywalności pogody. Właściwie nie da się przewidzieć pogody na tej planecie i wszyscy o tym doskonale wiedzą. Jest używany tylko tak zwany model teoretyczny.
Jest to oprogramowanie, które napisano na samym początku lat 70. Było takie spotkanie, które się nazywało Klub Paryski i jeszcze pierwsze Bilderberg i tak dalej. I tam był taki pomysł, że napiszą oprogramowanie i tym oprogramowaniem będą analizowali pogodę dookoła i jak sobie troszkę poanalizują, to będą mogli przewidywać pogodę. Okazało się, że nikt nie jest w stanie przewidzieć pogody. Być może dlatego nam sypią ten syf na głowy. Być może dlatego ludzie widzą dziwne rzeczy, bo to jest taki akt desperacji, taki egoistyczny akt desperacji i kontroli świata, tym wszystkim, tym całym pięknem, które polega na tym, że tak naprawdę nie da się tego kontrolować. Jesteśmy częścią tego organizmu i to wszystko. Próba kontroli kończy się katastrofą, ale jest ta obsesja.
[01:29:54] - W kwestii pogody to my często mylimy pojęcia. Właśnie, że przewidywanie pogody. Nie ma czegoś takiego jak przewidywanie pogody, tylko prognozowanie, czyli wiesz, prognozowanie jest jednak czymś innym niż przewidywanie. Chyba nikt się nie pokusił jeszcze o przewidywanie.
[01:30:12] - To powinni to nazwać gdybanie i byłoby okej.
[01:30:14] - Nie, to się nazywa prognozowanie. To jest prognoza. Ona się może sprawdzić lub nie.
[01:30:19] - I w sumie działa często to prognozowanie.
[01:30:23] - Podobnie jak przepowiednie Jackowskiego na przykład.
[01:30:27] - A jeszcze tak co do odkryć, to ja naukowcom bym proponował się brać za sztuczną inteligencję i tego typu sprawy. Może najpierw wynajdziemy taki silnik, który by był tak wydajny jak człowiek. To coś od prostszych może spraw zacznijmy i zróbmy taki silnik, który będzie na jednej bułce dźwigał ciężary, jakieś skrzynie na przykład.
[01:30:50] - Ale na jednej bułce to nie podźwigasz.
[01:30:53] - A człowiek potrafi, a my nie potrafimy stworzyć takiego klona samego siebie, który by był tak wydajny jak my. Chyba że to działa tak, że człowiek po prostu zbiera przez długi czas w mięśniach tą siłę jakąś i ona się po prostu kumuluje.
[01:31:06] - Co ty opowiadasz? Mama zdrowie ci dała. Musisz sobie znaleźć jakąś dziewczynę i sobie zrobić takiego klona. Nie musisz wcale mieć naukowców do tego w białych kitlach. Słuchaj, jeżeli chcesz, żeby stali obok i patrzyli jak to robicie, spoko, rozumiem. Każdy lubi coś innego. Także nie mam z tym problemu, jeżeli chcesz, żeby ciebie oglądali i badali. Ale naprawdę nie trzeba budować żadnych klonów. To jest taki fenomen. Gdzieś ostatnio czytałem, bo jest dużo rumoru i zamieszania dookoła.
Nie wiem, jak to się nazywa. Jest taki termin oznaczający takie bardzo stechnokratyzowanie człowieka, zbudowanie takiego człowieka-maszyny właściwie. O tym, jak zastąpić nasze oczy jakimiś modułami technicznymi, jak wzmocnić ręce. Jak zhakować organizm za pomocą technologii, żeby był jeszcze bardziej wydajny. I to jest takie szaleństwo po prostu.
[01:32:02] - Kochany, od zarania dziejów budujemy sobie coraz lepsze zbroje i protezy. Coś, co ułatwia nam życie. Na każdym kroku staramy się siebie zupgradować, nie?
[01:32:17] - Ale ostatnio czytałem, że się udało zbudować ten egzoszkielet, który jest kontrolowany myślami. Dla ludzi z bezwładem mięśni. Czyli oni w zasadzie myślą, co chcą robić i ten egzoszkielet wykonuje te czynności. Czyli na coś ta nauka się jednak przydaje.
[01:32:33] - Ale słuchaj, to jest taki zewnętrzny egzoszkielet. Teraz wyobraźmy sobie co by było, gdyby nauka wróciła z powrotem, tak jak mówiłeś Marcin, do samego początku. Wróciła do Wilhelma Reicha i wróciła do kwestii plazmy, bionu, narodzin się komórki. Teraz o czym się już przestało mówić, ale było swego czasu głośno. Jest taki specjalny pył, który się robi ze świńskiej skóry, bo ona jest bardzo podobna. Chyba w 98% zgodność DNA z ludzkim. I to właśnie chodzi o zgodność z komórkami skóry. Nie wiem, jak to się nazywa, po prostu takie elementarne rzeczy. I ten pył jest specjalnie robiony właśnie ze świńskiej skóry. I kiedy na przykład obetniesz sobie pół palca, to jest posypywane tym pyłem i on ci zaczyna odrastać.
To jest ten słynny wynalazek, który teraz armia amerykańska sobie przygarnęła, a nie chce się dzielić z całym światem. Niech inni ludzie sobie wkładają protezy, a ci najmożniejsi na świecie jak sobie coś zrobią, to będą mogli się posypać tym proszkiem i palec im odrośnie. Taki fenomen.
[01:33:28] - A ręka też na przykład? Cała?
[01:33:30] - Nie wiem. Moment, kiedy się okazało, że na przykład odrasta palec razem z kością i paznokciem. Dosłownie. Koleś sobie uciął pół palca i dosłownie odrosło razem ze ścięgnami. Wynalazek znikł z publicznej domeny. Wiadomo, że armia tam położyła, bo na tym łapa amerykańska i nie chce nic o tym mówić. Jeżeli to odrosło, to wszystko może odrosnąć.
[01:33:51] - Ale co to jest? Coś w rodzaju komórek macierzystych?
[01:33:53] - Tak. Robi się coś w rodzaju komórek macierzystych ze świńskiej skóry. Okazuje się, że to zwierzątko jest tak podobne do nas, że po prostu-
[01:34:02] - Dlatego może się nazywa maciora.
[01:34:04] - A widzisz.
[01:34:05] - A widzisz.
[01:34:06] - Stąd te świńskie ryje, co w telewizji widzę.
[01:34:10] - Także gdybyśmy się, słuchajcie, cofnęli. Ale chodzi o historię z bionem. Chodzi prawdopodobnie, bo to jest coś, czego się domyślam, bo właściwie nigdy nie opublikowano jakiejkolwiek dokumentacji medycznej na ten temat. Poza tym, że coś takiego jest, istnieje i zdjęcia tego eksperymentu. To faktycznie zostało opublikowane i to nawet w „Lancecie” i nie tylko, w takich medycznych magazynach, ale tylko to. Natomiast nikt nie mówi o technologii, która jest używana do tego. Podejrzewam, że chodzi o wzbudzanie tego pola, które jest dookoła nas. Bo jest ten fenomen, że jak człowiek traci rękę, traci nogę, to on dalej ją czuje. I kiedy są robione właśnie to-
[01:34:47] - Te fantomy takie.
[01:34:48] - Tak. To, co bioenergoterapeuci mówią, że kiedy widzą aurę takiego człowieka, widzą go z ręką. To wcale nie znika. I teraz jest pytanie, jeżeli ta energia dalej funkcjonuje dookoła nas, teraz trzeba tylko właściwej substancji, po której ta energia będzie mogła się odrodzić z powrotem.
[01:35:04] - Przepraszam cię bardzo, że ci przerwę. Ciekawą rzecz powiedziałeś. Czyli tak, ktoś traci kończynę, a ci, którzy widzą aurę widzą dalej tą dłoń na przykład, tak?
[01:35:18] - Tak, widać po prostu na aurze, że dalej aura jest dookoła, że tam świeci po prostu. Widać, że jest.
[01:35:25] - No dobra, to ja będę tutaj takim adwokatem diabła. Powiedzmy nie wierzymy w aurę. Ludzie, że widzą. Jedni widzą, inni nie widzą. My tej aury normalnie nie widzimy. Ale jeszcze mamy przecież ten układ proprioceptywny, czyli właśnie to, jak sami siebie odbieramy. Jak nasz mózg odbiera nasza świadomość, jak odbiera nasze ciało i to, że na przykład czujemy swędzenie nogi, której nie mamy, może wynikać właśnie z tego planu swojego ciała, który mamy w głowie gdzieś i on nam jeszcze pozostał. Może to być to.
[01:36:01] - Może być. Tylko że ja się zastanawiałem od drugiej strony, że jeżeli jestem pył i go sypiesz porannie, bo wszystko musi po czymś propagować. Rzeczy muszą po czymś. Ta fala musi być wzbudzana swojego organizmu.
[01:36:14] - No tak.
[01:36:14] - Rozumiesz? I może się okazać, że to pole naprawdę — oczywiście jest to kwestia dyskusji, czy bioenergoterapia, czy po prostu ci ludzie naprawdę widzą to, co widzą i tak dalej. To zawsze można dyskutować, bo nie jest to oczywiste, jest to indywidualne doświadczenie każdego z nich. I to jest dyskusyjna sprawa zawsze, jeżeli chcemy, żeby była dyskusyjna. Natomiast efekt jest taki dosyć konkretny. Widać, że to się wszystko goi, odrasta, to działa. Także nie ma z tym żadnego problemu. Ja tu mam stałego słuchacza razem z nami. Witam ponownie.
[01:36:45] - Dzień dobry. Słyszałem o tym proszku. Dokładnie wszystko było powiedziane, jak to zostało wynalezione, przez kogo. Pół roku temu było w filmie dokumentalnym na Discovery Science. Czyściutko było powiedziane jak to działa, że to pobudza po prostu komórki do odtwarzania.
[01:37:03] - W ludzkim ciele dokładnie było powiedziane i armia amerykańska po testach, które facet zrobił na znajomym. Opuszka palca, z kością mu to nie odrosło, ale dużą część. I wojska amerykańskie, i ludzi, którzy potracili spory kawałek na wojnie w Iraku, kawałek mięśni dość spory. Jak testował z tym facetem wywiad, to mu odrosło. Pokazali, jak to ładnie przed zastosowaniem i po zastosowaniu, jak to wszystko ładnie odrosło. Normalnie w szpitalach wojskowych jest to używane dla rannych. Wracając z wojska wiedzą, normalnie jest to stosowane w leczeniu, więc nie jest to ukrywane.
[01:37:45] - Może stosują. Właśnie słyszałem o tym, że nie trafiło to jeszcze do publicznej domeny. Nie można sobie kupić.
[01:37:51] - Ten program był sprzed roku. Były już pełne testy kliniczne. 50 czy 100 osób brało testy, były pozytywne i będą dalej rozwijać.
[01:38:00] - Ja czytałem artykuł medyczny w „Lancecie”, gdzie-
[01:38:03] - Normalnie jest stosowane w leczeniu rannych.
[01:38:07] - Wiemy.
[01:38:13] - A słyszał pan o celowym niemal prowadzeniu człowieka niemal-
[01:38:17] - Tak, słyszałem. Ale ja nie o tym. My tu w ogóle nie o tym rozmawiamy. To jest zupełnie inna historia.
[01:38:23] - Tylko tyle chciałem powiedzieć o tym proszku.
[01:38:27] - Dziękuję bardzo. Dzięki za telefon. To ja rozłączam. Słuchajcie, bo tak chciałem dokończyć o tym proszku, bo artykuł był w „Lancecie” o tym, że tkanka kostna się odbudowuje. Taki fenomen, rekonstrukcja. Wracając do tego rozważania, musi być jakieś pole, po którym to funkcjonuje. Czyli nie jest to reakcja do końca chemiczna. Ta reakcja musi być wywołana z zewnątrz, rozumiesz?
[01:38:55] - Bo można by było mówić niby o DNA, ale DNA chyba raczej trzeba potraktować jako instrukcję do stworzenia. Ale faktycznie musi być jakieś pole, jakaś energia, jakaś baza. Podkład, na którym się buduje to ciało w tym przypadku.
[01:39:13] - A ja bym-
[01:39:13] - To dalej do myślenia.
[01:39:15] - Chciałem się zapytać, bo słuchałem ostatnio, jak Teflon wyraził swoje zdanie, że badanie aury, że fotografowanie i to jest taka trochę ściema, że to się używa urządzeń mierzących oporność skóry. To chodziło o przewodzenie skóry, coś w tym stylu, jak ona prąd przewodzi i stąd się bierze ten obraz cały, który jest generowany przez komputer na podstawie danych. Ale to się nie zgadza właśnie z tym, że tracimy kończynę i aurę tej kończyny widać w dalszym ciągu, bo powinna zniknąć ta aura w takim wypadku.
[01:39:50] - Powinna. Ale tu zawsze możesz usłyszeć jakieś wytłumaczenia.
[01:39:53] - Proszę mi to wytłumaczyć natychmiast.
[01:39:58] - Nie wiem, bo nie opieram się na maszynie, bardziej opieram się na opiniach tak zwanych bioenergoterapeutów, tak to się nazywa, i na informacjach z tej strony. Wracając do tej historii z komórkami, to nauka tak naprawdę niewiele wie. Bo co w tym momencie wiemy na temat rekonstrukcji ludzkiego organizmu? Co będziemy budowali jakieś mechaniczne protezy? Montowali te wszystkie techniczne sprawy, bateryjki sobie w tyłku, żeby to wszystko działało? Albo panele słoneczne na głowie, żeby się ładowały te bateryjki w tyłku, kiedy nie ma gniazdka w okolicy? To jest takie wszystko troszeczkę, myślę, że nie ta droga. A jakby nauka się cofnęła i wróciła do tego biona, to może by się okazało, że nie jest to aż takie trudne i że można zrobić to w zupełnie inny sposób, że właściwie tak naprawdę nie trzeba budować technicznych szkieletów, jakichś aluminiowych blaszaków i pakować nas w te blaszaki, wymieniać kości na stalowe pręty, tylko można spokojnie się rekonstruować. Jaszczurka jest na przykład takim fenomenalnym zwierzakiem, które jeżeli straci oko, to oko jaszczurce odrasta. To jest taki fenomen, bo są komórki macierzyste, czyli generalnie według definicji współczesnej nauki nie ma prawa odrosnąć.
To się w ogóle nie powinno wydarzyć, a to się dzieje. Fenomen.
[01:41:14] - Człowiek do takich odkryć typu komórki macierzyste to musi chyba dorosnąć też mentalnie trochę, bo tutaj wydaje mi się, rodzi się wiele niebezpieczeństw. Na przykład, że będą potem te komórki z dzieci brali, kradli te dzieci i z noworodków wycinali coś. Człowiek musi mieć coś w głowie, żeby się posługiwać tymi wynalazkami. Do niektórych może nie dorośliśmy. I tyle.
[01:41:40] - Zaraz, to dzieci mają komórki macierzyste? Czy to się z łożyska bierze?
[01:41:43] - Z łożyska się bierze.
[01:41:45] - Z płodu.
[01:41:47] - To nie jest z dzieci.
[01:41:48] - A słyszałem, że wszystko bardzo dobre jest, jak się podsmaży z cebulką.
[01:41:52] - Wtedy zabijasz wszystkie te biony, które tam są, bo to jest taki fenomen. To jest kawałek substancji, która akumuluje tą, nie wiem, jak to nazwać, żywą energię, po prostu orgon i to jest plazma. Tylko że taka pierwsza forma zamanifestowanej plazmy, z której składa się człowiek. Dlatego ma takie właściwości cudowne.
[01:42:16] - A to prawda, że noworodki na przykład się pięknie regenerują? Że mają ten organizm taki w ogóle przygotowany do wszelkich regeneracji, walki ze wszystkim?
[01:42:27] - Skoro przeżyliśmy jako gatunek ludzi na świecie, a szpitale i sekcje porodówek mamy od niecałych 80 lat tak naprawdę, to chyba tak.
[01:42:37] - Mi szpital zaszkodził, bo się urodziłem jako wcześniak i wsadzili mnie pod lampę jakąś, ale za dużą moc ustawili i przypalili trochę mnie.
[01:42:48] - Rozumiem. Teraz grasz w koszykówkę.
[01:42:51] - Nie widzę, co się stało.
[01:42:52] - Nie, trochę mam oko z tej racji niesprawne jedno. Bo za mocno lampa była włączona.
[01:43:00] - To co ma mi współczesna medycyna? Tam przeżyje bez nogi, bez ręki. Da radę. Tam trochę poświeciliśmy lampką. Spoko, przeżyje chłopak.
[01:43:10] - W PRL-u tak było, że pani włączała lampę na maksa i szła na kawkie.
[01:43:16] - Słuchajcie panowie, zostawmy ten PRL i te lampy i posłuchamy jakiejś muzyczki.
[01:43:20] - Dobra.
[01:43:21] - Co wy na to? To ja was rozłączam i zapraszam po przerwie. Jak nic.
[01:43:26] - Rozłączam.
[01:43:27] - Rozłączam. Poprawnie jest rozłączam, a dzisiaj jak się okazuje taka wakacyjna „Hiperprzestrzeń” i o kłamstwach i o komórkach macierzystych. Takie rozmowy. Słuchajcie, jak chcecie zadzwonić zapraszam bardzo serdecznie, a wy słuchacie oczywiście Radia na Fali retransmitowanego w Radiu Paranormalium i słuchacie oczywiście „Hiperprzestrzeni” moi drodzy w Radiu na Fali. Oprócz tego zapraszam was, żebyście wpadli na „Teorię chaosu” w Radiu na Fali, żebyście wpadli na „Pichontarium” Marcina, żebyście wpadli na „Etykietę zastępczą” Edwarda. I żebyście w ogóle wpadali na „Syntezę” między innymi. Jest fajna prelekcja Jana Tartaciu, który wyjaśnia pewne sprawy, które myślę są dosyć istotne, bo to tak sprawdzone w praktyce. Urządzenie działa. Wiemy wszyscy, że działa i tam jest wyjaśnienie, dlaczego między innymi to działa i na jakiej zasadzie. A ja zapraszam, jakbyście chcieli zadzwonić: radionafali.com.
Ostatnie w sumie minuty dzisiejszej „Hiperprzestrzeni” zrobiło tak wakacyjnie. Tematy się posypały z rękawa w ogóle. Takie dziwne tematy. Może nie tyle dziwne, ile w ogóle niezaplanowane. Może w ten sposób. Tematy na temat współczesnej nauki, które nieustannie wracają jak bumerang, bo doszliśmy do takiego szalonego momentu troszeczkę, że łatwiej nam wymyślić, że powinniśmy zrobić sobie jakąś metaliczną, plastikową, bioniczną protezę, zamiast wrócić do punktu wyjścia i zobaczyć, skąd się biorą komórki. Może uda się w jakiś sposób te komórki aktywować jeszcze raz i może będzie jak z okiem w tej jaszczurce, które sobie samo odrośnie, jeżeli będziemy wiedzieli, jak to zastymulować. Nauka powoli gdzieś tam, tak jak wspomnieliśmy, już ma taki proszek, który sypie tym Amerykanom na rany. Ja czytałem w tym medycznym magazynie, że ten proszek powoduje jeszcze, że kość się rekonstruuje. W ogóle z tą rekonstrukcją kości to jeszcze słyszałem ciekawe rzeczy związane z fundacją Keshe'ego dokładnie i efektami działania tych generatorów Keshe'ego, że przy odpowiedniej konfiguracji tego urządzenia okazuje się, że tkanka kostna odrasta ludziom, którzy mają jakieś ubytki tkanki kostnej.
Takie fenomeny. I że właśnie nie ma protezy. Nie ma protezy, nie trzeba żadnej blachy, żadnej stali ładować w nogi. Takie historie. Tu mamy od Krawca, że pozdrawia słuchaczy. Macie pozdrowienia od Krawca? Tak mi pisze. I don't know. Jak chcecie zadzwonić: radionafali.com ostatnie minuty. Słuchajcie, dzisiaj w ogóle miał być gość.
Mam nadzieję, że gość się pojawi za tydzień. Miał być Tomek Grubba i mieliśmy troszkę pogadać o różnych sprawach, między innymi o tajemnicy geometrii i o kilku rzeczach, o które chciałem Tomka zapytać. Także musicie chwilę poczekać jeszcze, żeby posłuchać, co Tomek ma do powiedzenia i o konwencie, i tak dalej. Mam nadzieję, że to się wszystko wydarzy za tydzień. Troszkę ciężko jest to wszystko organizować. Wiadomo, że jak każdy jest zajęty, ma jakieś tam sprawy na głowie, to ciężko się czasami zebrać i spotkać w tym samym momencie. Tym bardziej, że to sobotni wieczór. Słuchajcie, czas na imprezę, czasami czas na relaks, czas na odpoczynek. No właśnie, skoro tak relaksacyjnie dzisiaj, to chciałem wam właśnie podziękować przy okazji tych odpowiedzi na pytania, bo tak jak wspomniałem pojawiły się troszkę pytania o substancje psychoaktywne. Mam nadzieję, że odpowiedziałem na wszystkie takie niecierpiące zwłoki pytania właśnie dotyczące używania tych substancji, bo takie z reguły największe są.
Jest jeszcze jedno pytanie, o którym zapomniałem, bo pytanie dotyczyło różnic. Czy jak ktoś zaczyna swoją przygodę, nie wiem, jak to nazwać substancjami psychoaktywnymi. Czy to przygoda, czy to doświadczenie? Ja to nazywam doświadczeniem, bo przygoda troszkę brzmi tak ni z gruchy, ni z pietruchy. Nie pasuje mi to absolutnie do tego. Ludzie się pytają, czy LSD jest lepsze, czy grzyby są lepsze, czy ayahuasca jest lepsza, co jest w ogóle lepsze? Słuchajcie, wszystko jest dobre. Wszystko jest dobre, jeśli działa. To jest dokładnie oparte na tej prostej, elementarnej zasadzie. Jeśli działa, to wszystko jest okej.
Jeżeli działacie z jednym, to powinniście być okej. Jeżeli robicie coś innego, też powinno być okej. Naprawdę nie ma jakichś specjalnych różnic pomiędzy substancjami, poza oczywiście sposobem, w jaki odbieramy rzeczywistość troszeczkę. I niektóre substancje są bardziej organiczne, niektóre troszeczkę bliżej cywilizacji i czujemy się swobodniej w otoczeniu urządzeń. Po grzybach troszkę mniej swobodnie się czujemy w takich miejscach. Grzyby wymagają jednak pójścia do lasu w naturze, żadnego zamykania się w domu w ogóle. Z dala od ludzi. Na łąki, na dzikie łąki. A z kolei substancja taka jak LSD świetnie się ogarnia ze światem, który wybudowaliśmy. Nie wiem, czy to jest kwestia pola morfogenetycznego substancji.
To jest moja teoria i to jest coś, w co ja jak na razie wierzę, że na tym to polega, że każda substancja ma swój bagaż doświadczeń, którym nas obdziela. Jako że LSD jest zrobione już tak nowocześnie, zrafinowane w laboratorium, to być może ten szok pomiędzy światem cywilizowanym a takim naturalnym, do którego wracamy, nie jest aż taki duży jak w przypadku grzybów, które są kompletnie czysto i wyłącznie z łąki. Takie różnice. Ayahuasca to już w ogóle coś zupełnie troszeczkę innego. No właśnie, ale na koniec końców właściwie wszystko się sprowadza dokładnie do tego samego momentu, żebyśmy po prostu radzili sobie ze sobą, żebyśmy troszkę mniej kłamali, żebyśmy nie popadali w jakieś takie szaleństwo, które wynika z życia w tym zwariowanym świecie. Bo może jak przestaniemy sobie na przykład kłamać tak na co dzień i zaczniemy być troszeczkę bardziej radośni i bardziej transparentni, to też będzie pewnie oddziaływało na naukę. I może tak jak dzisiaj sobie rozmawialiśmy o tych wszystkich naukowych aspektach, łącznie z poszukiwaniem tego, jak zrobić, żeby ręka odrosła i jak to wygląda, to może się okaże, że jak przestaniemy się okłamywać, tak jak współczesna nauka, która myśli, że już ma odpowiedzi na wszelkie możliwe pytania, to może jak wrócimy, to może po prostu ta sytuacja pomoże nam wrócić troszeczkę do takich odkryć naukowych sprzed stu lat, gdzie jest mowa o czymś zupełnie innym. Może wrócimy do komórek i może uda nam się skonstruować to tak, że będziemy mogli się na przykład zregenerować, że nie będziemy musieli sobie ładować żadnych takich specjalnych polepszaczy do organizmu z różnych urządzeń typu zastawka serca i tak dalej, i tak dalej. Że może będzie można zrobić to naturalnie. Po prostu wspomóc organizm na tyle, żeby sam wrócił do swojej takiej oryginalnej formy.
Może tak być. Who knows? Wszystko przed nami. Myślę, że czeka nas bardzo ciekawy okres historii aktualnie. Ciekawe rzeczy się dzieją. Ciekawe. No dobra, myślę, że koniec dzisiejszej wakacyjnej, kompletnie chaotycznej „Hiperprzestrzeni”. I bardzo dobrze. Raz na jakiś czas musi być jakiś relaks. Zapraszam was na za tydzień.
Mam nadzieję, że gość się pojawi, a jeżeli nie, to będzie jakaś bardzo ciekawa opowieść. Ale to za tydzień. To była „Hiperprzestrzeń”. Teraz mogę spokojnie skończyć.