Krzyżówki







Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

Pierwsze humanoidy zaobserwowane w Argentynie - relacja z początku lat czterdziestych XX wieku


Dodano: 2009-07-09 11:40:54 | Wyświetleń: 11184 | Przeczytam później
Argentina, orense, buenos aires
Mapa rejonu, w którym doszło do opisywanych w artykule wydarzeń


Tres Arroyos, leżące ponad 600 kilometrów na południe od Buenos Aires, prawdopodobnie jest znane już nie tylko jako "argentyńska stolica pszenicy", lecz również jako miejsce, w którym po raz pierwszy w tym kraju zaobserwowano humanoida.

W roku 1971, w środku lata, miałem okazję spędzić trochę czasu w Orense, urokliwym nadmorskim kurorcie, który wraz z Reta i Claromecó stanowi główną atrakcję turystyczną w tym okresie roku. Co logiczne, biorąc pod uwagę fakt, że stawiałem wówczas pierwsze kroki w moim obszarze badań, czynione przeze mnie wywiady w większości dotyczyły ufologii. Stąd mój umysł przepełniony był anegdotami i wspomnieniami. Przyczynił się do tego pan Vincente Pedone, który był wówczas moim gospodarzem.

Jak opowiadał Don Vincente, na początku lat czterdziestych był on sierżantem w Policji Prowincjalnej Buenos Aires, zaś obszar jego działań obejmował takie miejsca, jak Orense, San Cayetano, Copetonas, Oriente, Cristiano Muerto i inne miejscowości. Te miasteczka były mu bardzo dobrze znane. Pewnej nocy, gdy wraz z oficerem o nazwisku Gitani przeglądał jeden z magazynów zboża, mieszkający w okolicy chłopiec podbiegł do nich, z trudem łapiąc oddech i mówiąc, że był świadkiem "katastrofy samolotu i jego pożaru", która wydarzyła się gdzieś pośród pól. Usłyszawszy relację chłopca, Don Vincente i jego podwładny w towarzystwie pewnego mężczyzny (którego nazwę NN, ponieważ pragnął zachować anonimowość) udali się w domniemane miejsce upadku obiektu. Przejechawszy dużą odległość w samochodzie policyjnym, mężczyźni znaleźli się w pobliżu domniemanego miejsca katastrofy: tutaj, około dwudziestu metrów przed nimi, niedaleko wzgórza, w polu ich widzenia znajdował się dziwny świecący obiekt w kształcie dysku. Dookoła obiektu, w bliżej nieokreślonej liczbie, przemieszczały się niezidentyfikowane "postaci".

Z pewnej odległości istoty wydawały się być bardzo wysokie i ubrane w błyszczące, metaliczne stroje. Ich ruchy były powolne, istoty ponadto wydawały się trzymać w ręku coś co wyglądało jak kubki ("tarros").

Najwyraźniej widok ten zrobił na świadkach takie wrażenie, że postanowili się wycofać. Ich zdziwienie i zdenerwowanie wzmogły się jednak, gdy Don Vincente próbował uruchomić samochód - nie był jednak w stanie tego zrobić. Próbował raz, drugi, trzeci i jeszcze kilka razy, samochód jednak nie uruchomił się. Zamiast jednak uciekać pieszo poprzez pola, mężczyźni postanowili pozostać w samochodzie i obserwować, co się dzieje. "Zupełnie zaniemówiliśmy, widząc rezultat wydarzeń", stwierdził protagonista tego zdarzenia, pan Vincente.

Kilka minut później mężczyźni zauważyli, że to co wzięli za samolot zaczęło się przemieszczać z niewielką szybkością. utrzymując stałą wysokość nad powierzchnią gruntu. Widząc to, don Vincente spróbował jeszcze raz uruchomić policyjny samochód, i tym razem jednak próba nie powiodła się. W końcu postanowił wyłączyć silnik i zjechać [bez gazu]. Na tym obserwacja się zakończyła, i szkoda, bo nie pozostali wystarczająco długo, by obejrzeć dziejące się zjawisko do końca. Następnego ranka pan Vincente otrzymał od NN potwierdzenie, że w miejscu lądowania pojazdu w Oriente pozostał ślad w postaci spalonej trawy. Niestety, policja nie pokwapiła się, by zbadać to miejsce. Dlatego też historia przekazana przez NN pozostaje jedynym dowodem na istnienie fizycznego śladu [po upadku niezidentyfikowanego obiektu].

Luis Burgos (FAO), tłumaczenie angielskie: Scott Corrales (Inexplicata)
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • Kostor (2009-07-09 18:46:05) #3452 | RAPORT
    Obserwacje UFO są już coraz głupsze. Czym bardziej zagłębiam się w temat, tym bardziej nie wierzę w kosmitów. Wszystko to, co widzimy na niebie, to obiekty wojskowe, nowe technologie, które nie chcą zwracać na siebie uwagi. Kosmitów traktuję tak samo, jak książki o Harrym Potterze.

    Odpowiedz
  • *** (2009-07-24 09:35:39) #3487 | RAPORT
    Wydaje mi się ( na podstawie wielu przesłanek), że te obiekty pochodzą nie spoza Ziemi, lecz raczej większość z nich jest z pod Ziemi (jakkolwiek to zapisać).

    Odpowiedz
  • MonomagnuM (2009-07-10 02:00:48) #3499 | PW | RAPORT
    Skoro pojazd który uległ wypadkowi był spodkiem, świecił i potrafił unieść się w powietrze to nic nie ulega wątpliwością że to UFO. Ale jedno mnie zastanawia. W artykule było napisane że istoty wydają się być wyższe od ludzi. Na ogół kosmici są niżsi...
    Szkoda tylko że cała sprawa nie została dokładniej zbadana. Teraz możemy tylko domniemywać...
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  • Vrilon (2009-07-12 13:46:40) #3682 | RAPORT
    Jeśli na początku lat 40-stych to możliwe, że wylądował tam niemiecki Haunebu. Niemcy i Argentyna były wtedy w bardzo dobrych stosunkach, a poza tym istniała już niemiecka baza w Nowej Szwabii na Antarktydzie i być może chcieli wykonać lot rekonesansowy.

    Odpowiedz
  • Kostor (2009-07-12 15:03:18) #3702 | RAPORT
    Jak może to nie ulegać wątpliwości? Każdy mógł wymyślić taką historię. Nie została poparta żadnymi sensownymi dowodami. Jedyne "dowody" jakie są na Świecie to filmiki, na których widać świecącą kropkę i beznadziejne kamery. Inteligentnych kosmitów odwiedzających naszą planetę nie ma. Wszystkie niezidentyfikowane obiekty latające to wojsko w 99%, a 1% to prywatne samoloty czy inne obiekty latające stworzone na Ziemi i przez ludzi. Inteligentni kosmici możliwe, że istnieją, ale raczej nigdy ich nie poznamy.

    Odpowiedz
  • (2009-09-11 13:59:13) #3811 | RAPORT
    Kostor. Wszechśwat jest za duży żeby myśleć że jesteśmy sami,tak więc jest szansa że naszą planetę odwiedziły\dzają inne istoty ale napewno większość to pierdoły.

    Odpowiedz
  • ar23s (2010-07-05 19:11:57) #5221 | RAPORT
    zgadzam się z Kostor że obserwacje UFO są już coraz głupsze... zamiast sfilmować, zrobić zdjęcie UFO czy też obejrzeć zjawisko do końca... oni wolą wrócić do cieplutkiego domu - do łóżeczka

    Odpowiedz
  • Kosmici (2014-08-04 15:49:14) #8067 | RAPORT
    Widząc to, don Vincente spróbował jeszcze raz uruchomić policyjny samochód, i tym razem jednak próba nie powiodła się. W końcu postanowił wyłączyć silnik i zjechać [bez gazu].  naciągana historyjka. Nie wiem jak można wyłączyć silnik skoro kilka razy wcześniej nie dał się on włączyć

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium