Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum
Komentarz o ID 35565 do artykulu:
Jeśli chcesz przejść inicjację reiki, przeczytaj najpierw ten artykuł
(wróć do artykułu)
  • Tomek (2017-02-02 5:48:09) | RAPORT | E-mail
    Wczoraj opisałem swoje doświadczenia z inicjacją na pierwszy stopień na jednej grupie na FB, pomyślałem że tutaj to wkleję, może kogoś to uchroni:

    Chciałem poprosić o pomoc. Popełniłem ogromny błąd.
    Jeszcze do niedawna medytowałem, powoli się rozwijałem z Jogą, Kundalini i to było dobre.
    Jeszcze tydzień temu tak było... teraz chce mi się płakać, miałem nawet myśli samobójcze. Czuję się brudny i splugawiony.
    Mam przyjaciółkę która namówiła mnie na pierwszy stopień Reiki. Inicjację miałem w tą niedzielę. Coś wewnątrz mi mówiło że nie powinienem, lecz poszedłem. Nie chciałem zawieźć przyjaciółki która mi pomogła kilka razy w życiu. Przed 4 ostatnią inicjacją dostałem ataku lęku i paniki. Coś mi wyjątkowo mówiło że nie powinienem, przyjaciółka która była na seminarium uspokoiła mnie wlewając energię. Otworzyłem się na to. Czułem tą energię, tak samo jak czułem inicjację. Wiedziałem że coś jest nie tak, ale nie wiedziałem co. Potem jak zacząłem się zastanawiać coraz pełniej dotarł do mnie obraz sytuacji.
    Wieczorem po ostatniej inicjacji ktoś mnie napadł w centrum miasta, ale nie zakończyło się to źle.
    Potem narastał mi coraz większy lęk. strach, coś czego już nie doświadczałem przynajmniej od 2-3 lat.
    Zrozumiałem że ludzie którzy tam byli, byli bardzo zapatrzeni w mistrza, który zdawkowo wszystko wyjaśniał. Wiele spośród osób tam będących były zwyczajnie niepoczytalna jakby naćpywali się raz po raz energią, a później 'latali'. Jak później była tam forma teatrzyku 'wyzbywanie się problemów', podczas których mistrz miał uwalniać ludzi od złych nawyków, zobaczyłem że prawie wszyscy ludzie w tym uczestniczący to ludzie nie chcący zmian, pracy nad sobą. Jakby energia uczyniła ich kukiełkami, istotami które nie pragną rozwoju, zmieniać się na lepsze tylko dostać swoją działkę energii.
    "Mistrz" nie jest osobą neutralną światopoglądowo, jest zagorzałym katolikiem, co też powinno mnie to zastanowić wcześniej.
    Widziałem jak kilka razy się na mnie patrzył, wtedy nie widziałem w jego oczach tej uprzejmości którą widziałem wcześniej.
    Jak z nim porozmawiałem, opowiedziałem mu o syndromach które mam, powiedział mi że "mam bardzo dużo podczepów" i powinienem przynajmniej ze 400 razy odmówić "ojcze mój" - taka jego wersja ojcze nasz. Jak mu powiedziałem że jestem buddystą i nie przejdzie mi to przez gardło, że nie chcę w ten sposób, to mi powiedział, że powinienem wrócić do swojej religii rodzimej, że robiąc to co robię ubogacam się duchowo.
    Tak naprawdę nie obchodził go w ogóle mój los, zaiknasował za całość jakieś 800 zł i nie poczuwał się do absolutnie żadnej odpowiedzialności, nie czułem od niego ani odrobiny współczucia.
    Kiedy rozmawiałem o wszystkim z przyjaciółką powiedziała mi, że jestem niedojrzały, mistrz to jeden z najświętszych ludzi jacy chodzą po ziemi, rozwinięty duchowo, a ja powinienem się ogarnąć.
    Czuję się z tym wszystkim podle, jest mi bardzo źle, mam ciągły atak lęku. Nie mogę jeść, nawet wczoraj zmówiłem gorliwą modlitwę o uwolnienie od tej energii. Mam ciągłe wrażenie że jestem podczepiony do czegoś i nie mogę się uwolnić. Nie tylko do tej energii, lecz również w jakiś sposób do brudu, do (być może) tego "mistrza".
    Mistrz powiedział że w każdym momencie można się od tego odciąć po prostu w myślach odcinając się "Odcinam się od energii Reiki, nie chce jej więcej". Tak też zrobiłem i do pewnego stopnia to podziałało, bo nie płynie to już przeze mnie. Natomiast mam cały czas poczucie tego, że ktoś lub coś jest do mnie podpięte, że ten mistrz zaszył we mnie coś co jest niezgodne ze mną, mam wrażenie że zaszył we mnie chęć do katolicyzmu, czego po prostu nie chcę. Mam sny w których ktoś szarpie moją głową. Próbuję dalej się tego wyzbyć, chcę się tego pozbyć z głębi siebie, bo czuję jakby to gdzieś głęboko zostało zagnieżdżone we mnie.
    Co ja mam teraz zrobić?
    Dyplom który dostałem za ukończenie kursu chce spalić, ale nie wiem czy to jest najlepsza metoda.
    Chcę trenować jogę jak jeszcze tydzień temu, ale dostaję ataków lęku podczas treningu.
    Wyrzekam się tej energii, chce się tego pozbyć, lecz mam wrażenie że to nie działa.
    Co mogę zrobić by to odwrócić?

    • x (2017-02-14 11:51:53) | RAPORT
      Cześć Tomku.
      W zasadzie nie zamierzałem tu umieszczać żadnych komentarzy chciałem tylko poczytać. Po przeczytaniu Twojego wpisu jednak postanowiłem coś napisać mam nadzieję że mądrego(żart). Wiesz chrześcijaństwo już tak ma że nie uznaje niczego co nie jest nim samym. Więc nie oczekuj z tej strony aprobaty dla innych przekonań. Uważam że w buddyzmie w którym jest prawdziwe współczucie dla innych ani w jodzie gdzie mówi się o bogu i miłości do innych nie ma nic złego. Uważam że każdy powinien wyznawać religię taką która do niego trafia i go przekonuje. Co do reiki to przyznam że nie robiłem i mnie do tego nie ciągnie. Myślę że po prostu zapadły Ci w podświadomość słowa tamtego mistrza. Dlaczego tak głęboko? Moim zdaniem dlatego że wiesz te wszystkie energie ta cała grupa i Twoja podświadomość stała się bardziej podatna w tamtych momentach. Z czasem to się zmniejszy. Powinieneś uzbroić się w cierpliwość.Jednak pamiętaj nie musisz być chrześcijaninem jeśli tego nie chcesz. Możesz wyznawać taką religię jaka Ci pasuje i nie ma w tym nic złego !! A jak ktoś będzie Ci pitolił inaczej ta daj mi znać weźmiemy się za niego(żart) Jeśli czujesz jakieś podczepy czy coś to możliwe że mógłbyś się udać do jakiegoś dobrego bioterapeuty myślę że taka osoba mogła by Ci pomóc uporać się z tym. Odnoszę wrażenie też że jesteś zagubiony. Ja kiedyś też byłem trochę zagubiony. Myślę że każdy sam musi znaleźć swoją drogę kto szuka ten znajduje. Staraj się zachować pogodę ducha tak to w życiu po prostu jest.

      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego. x




    DODAJ ODPOWIEDŹ DO TEGO KOMENTARZA

  • SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    NAJNOWSZE ARTYKUŁY
    Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium